Wirtualna Polonia

Unia Europejska nie da nikomu nic, czego uprzednio nie zabrała.

Widziane oczyma dziecka

Opublikował/a redakcjawp w dniu 2008-08-12

Na początku chciałabym powiedzieć kilka najważniejszych rzeczy o mnie.
Mam na imię Mira, mam 14 lat i mieszkam w Serbii. Ta ostatnia
informacja, o tym, gdzie mieszkam, siłą rzeczy należy do zbioru
najważniejszych informacji o mnie.
——————————————————————–

/Dorośli są często egoistami. Mówią o prawach dziecka, ustanawiają
instytucje mające o te prawa dbać i ich bronić. Ich znaczy dzieci i
praw. Czy dorośli rzeczywiście interesy dzieci stawiają na pierwszym
miejscu? Kogo o to zapytać? Może zacząć od polityków?
/

Czy ktoś pa prawo ukraść dzieciom ich dzieciństwo?

Na początku chciałabym powiedzieć kilka najważniejszych rzeczy o mnie.
Mam na imię Mira, mam 14 lat i mieszkam w Serbii. Ta ostatnia
informacja, o tym, gdzie mieszkam, siłą rzeczy należy do zbioru
najważniejszych informacji o mnie. Kiedy poznajemy nowych ludzi, w
szczególności, gdy są innej narodowości, logiczne jest, że zapytamy:
“Skąd jesteś?”. Ja, jako mieszkanka Serbii, małego kraju na Zachodnich
Bałkanach, lubię uprzedzić rozmówcę i od razu na początku znajomości
podkreślam skąd jestem. Niektórzy być może uważają, że to namolne,
napastliwe lub po prostu niepotrzebne. Może mają rację. Ale dla mnie to
coś naturalnego.

Co roku mam okazję spotykać dzieci z innych krajów. Jeśli abstrahujemy
to, że są członkami różnych narodowości, życie wszystkich moich
rówieśników z innych krajów toczy się inaczej. Przy tym nie myślę o
takich rzeczach, jak system oświatowy, organizacja wolnego czasu, sposób
ubierania się, i tak dalej. Mam na myśli tutejszą, częściowo
usprawiedliwioną, obsesję na tle polityki, która niestety automatycznie
przenosi się i na nas – na dzieci. Często lubię porównywać siebie i
moich przyjaciół z Serbii, na przykład z naszymi rówieśnikami z Polskim.
Choć życie polityczne w Polsce też przypomina mozaikę, to nigdy nie
spotkałam polskiego dziecka w moim wieku, które umie wymieć nazwiska
wszystkich prezydentów — od pierwszego, aż do tego obecnego, dalej,
większości ministrów, a w szczególności tych zamieszanych, w któryś z
licznych skandali, następnie, przynajmniej 5 haskich więźniów i tak
dalej, wszystkich bardzo znanych, a i tych mniej też, postaci ze sceny
politycznej. Oczywiście, oprócz tego wszystkiego jesteśmy w stanie
zapamiętać wszystkie nazwy jakie nosił nasz kraj i to w ich pełnych
formach — a nie było tego tak mało. I wydaje mi się, że tę obsesję i
wpływ polityki na każdy aspekt życia można wytłumaczyć u dorosłych, w
szczególności tych, którzy na karku mają już kilkadziesiąt lat czy nawet
pół wieku.

Myślę, że można wytłumaczyć, bo Serbowie jako naród, podobnie, jak wiele
innych narodów, przeżyli wiele ciężkich chwil w swej historii –
począwszy od pięćsetletniej niewoli tureckiej, poprzez wszystkie
bałkańskie wojny, II wojnę światową, komunizm i inne zła, aż do roku ‘99
i nalotów na Serbię. Wszystko to musiało odcisnąć jakieś piętno na
ludziach. Mimo to, ja jednak twierdzę, że przesadą jest, że do dnia
dzisiejszego dzieciom od urodzenia wpaja się przekonanie o istnieniu
międzynarodowego spisku przeciwko Serbii czy to, że Serbowie są narodem
wybranym, uczenie ich nienawiści do Chorwatów jako takich, bo jeden
Chorwat 10 — 15 lat temu zabił naszego przodka. A przy tym wielu
rodziców zapomni by tymże dzieciom powiedzieć, że jakiś Serb też może
zabił czyjegoś dziadka, syna, męża. Wszyscy wiemy, że w wojnach
domowych, i każdych innych, nie ma strony, która poddaje się przemocy
nie podejmując żadnych kroków. A w szczególności, gdy mowa o narodzie
takim, jakim jest serbski, który już zbyt wiele wycierpiał i nie może
nie odreagować na nową przemoc. Istnieje jedna piosenka serbskiego
wykonawcy — dwudziesto paroletniego chłopaka, który wraz z młodym
chłopakiem z Bośni śpiewa: “Och tata powiedz, czyż dziś powinienem
nienawidzić Chorwata lub Muzułmanina? Przecież wszystkich nas boli ta
sama rana z dawnych czasów. Ludzie są ludźmi, bez względu na to czy z
tego, czy z tamtego południka! Tych samych rzeczy się boimy…” Myślę,
że nie powinniśmy zapomnieć o przeszłości, o tym, co przyszło przeżyć
naszemu narodowi, wszystkim co go spotkało i z czym sobie jakoś
poradziliśmy.

Ale Serbowie nie są jedynym narodem, który cierpiał. Serbowie też mają
ciemne karty w swojej historii, wydarzenia, o których chcieliby
zapomnieć, bo nie mogą się nimi szczycić. Dlatego uważam, że nie możemy
pozwolić, byśmy przez całe życie żyli przeszłością i by nasza przyszłość
zależała od przeszłości. Wszystko to można zrozumieć i tym w pewnym
sensie usprawiedliwić serbskie przyzwyczajenie, by cały dzień spędzać na
dyskusjach o polityce. Ale wciąż nie mogę pojąć dlaczego to
przyzwyczajenie przechodzi na młodych, bardzo młodych ludzi. Dlaczego,
ja czternastoletnie dziecko, łapię się na rozmowach z przyjaciółmi,
których tematem są nowe wybory czy też dyskusja o tym czy aby kiedyś,
jadąc autobusem 73, nie ustąpiliśmy miejsca Karadżiciovi. I dlaczego
dzieci z innych krajów opowiadają dowcipy na przykład o tym po czym w
Irlandii można rozpoznać dyskotekę, na której bawią się Polacy, a nasze
żarty dotyczą tego, że ja która mieszkam w innej części miasta niż
większość moich przyjaciół, być może już wkrótce będę mieszkała w innym
państwie. Bo dlaczego Belgrad nie miałby się podzielić na kilka państw,
gdy jakimś cudem nasze państwo coraz bardziej i bardziej się zmniejsza,
i wciąż się dzielimy, łączymy, organizujemy referenda…Dzieci z Serbii
niemalże od urodzenia cierpią na obsesję polityczną, a polityki tu nie
można uniknąć, bo niestety jest jednym z kreatorów naszego życia. Ale
czy tak jest z powodu surowości życia, czy też może po prostu
pozwoliliśmy, by tak było? A może i my ponosimy trochę winy za to? Może
moglibyśmy postarać się trochę by coś zmienić w naszym życiu, w sposobie
naszego rozmyślania?

Może puenta tego wszystkiego jest trochę zaplątana, jak wszystko
zresztą, co ma związek z Serbami. Jedna część przesłania mówi o tym, że
nie wolno nam zapomnieć o przeszłości. Raz słyszałam, jak wielki polski
reżyser, Zanussi, powiedział: “Tylko, jeśli pamiętamy możemy też
wybaczyć”. I myślę, że ma absolutną rację! A tylko, jeśli wybaczymy, tak
innym, jak i sobie samym będziemy mogli odetchnąć. Jednak znów zadaję
sobie pytanie: “Czy to brzmi jak słowa dziecka, normalnego dziecka?”

Mira Luković

www.Balkany.eu Źródło: Bałkańska Mozaika – Kwartalnik społeczno-kulturalny nr 1/2008.

Odpowiedzi: 6 do “Widziane oczyma dziecka”

  1. polskapartianarodowa.org powiedział/a

    Kosovo je Srbija!
    Amen.

  2. Antek powiedział/a

    Supercynicznie brzmi nawoływanie do obrony integralności Gruzji przez agresora na Irak i Afganistan i jednoczesne aprobowanie rozbioru Serbii. Gdzie tu jest elementarne poszanowanie sprawiedliwości i moralności.

  3. Ryziel powiedział/a

    W Izraelu nie ma

  4. Jacek powiedział/a

    Nie wiem czy to jest rzeczywiscie wypowiedz dziecka. Wyglada raczej na to, ze jest to “chwyt dzieciecy”: jesli upominacie sie o swoje to patrzcie jak wasze dzieci cierpia, i maja one tego wszystkiego dosyc bo przeciez istnieje inny swiat bez problemow. Moze najlepiej by bylo gdyby Serbia przestala istniec itd. Tylko gdzie beda wtedy istniec Serbowie? Ale przeciez nikt nie musi byc Serbem, mozna zostac przybleda, tzn “obywatelem swiata”, jak Polacy w Irlandii, wtedy wiadomo jak poznac dyskoteke, a w jaki sposob do poznania swiata przyczynia sie Serbowie? Trzeba powtorzyc z pierwszym wpisem Kosovo je Srbjija.

  5. Sowa powiedział/a

    Nie zgadzam się z przedmówcą. Patrzy Pan z perspektywy spokojnego kraju. A nie kraju w którym dziecko mogło przeżyć naloty w 1999. I tutaj chyba jest drobna różnica dojrzałości. Pozdrawiam

  6. waldziu powiedział/a

    Jacek Powiedział:
    “Nie wiem czy to jest rzeczywiscie wypowiedz dziecka.”

    waldziu mówi:
    To jest wypowiedź dziecka. Znam je.

    Jacek Powiedział:
    “Wyglada raczej na to, ze jest to “chwyt dzieciecy”…”

    waldziu mówi:
    To nie jest chwyt dziecięcy. Duż racji jest w tym co mówi Sowa choć oczywiście same naloty nie wystarczą, aby tak spojrzeć na świat. A jeśli Jacek lub inni dalej mają wątpliwości, zawsze mogą spróbować nawiązać kontakt z autorem. Chyba, że podważamy wszystko dla zasady – wtedy nie warto tracić na to czasu.

    waldziu pozdrawia :-)

Napisz odpowiedź

XHTML: Możesz skorzystać z tych etykiet: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>