Z pamiętnika Donalda “Cudotwórcy”
Posted by redakcjawp w dniu 2008-11-15
Czwartek, 6.11.2008 r.
Radek bardzo ucieszył się ze zwycięstwa Baracka Obamy w amerykańskich wyborach prezydenckich. Mówił, że teraz z Amerykanami łatwiej będzie nam się dogadywać, bo dobrze zna doradcę demokratów Rona Asmusa, a wokół sztabu Obamy pełno jest ludzi zainteresowanych dobrem Polski. Wszystkim byłoby fajnie, ale zastanowiły mnie żarty Radka… Nie wiadomo, dlaczego powiedział, że nawet sam przyszły prezydent USA ma polskie korzenie, bo jego dziadek zjadł kiedyś polskiego misjonarza! Dlaczego mówił akurat o dziadku?
Piątek, 7.11.2008 r.
Równy gość z tego Baracka! Zadzwonił do mnie i od razu przeszliśmy na “ty”. To była ciepła i przyjacielska rozmowa. O tarczy antyrakietowej nie wspominał. Trochę tym Amerykanom naobiecywał cudów przed wyborami i na razie musi ostro lawirować. Nie może im przecież powiedzieć, że tych wszystkich przedwyborczych obiecanek już nawet nie pamięta. Trochę go rozumiem. O dziadka nie pytałem. Zresztą on mnie też nie zapytał.
Sobota, 8.11.2008 r.
Stefan niepotrzebnie panikował przed prezydenckim wyjazdem do Brukseli. Nie jest tak źle, jak by się wydawało. Prezydent zdał test! Na europejskim szczycie antykryzysowym był sam, a wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że nic złego się nie stało. Tak jak ustalaliśmy, mówił o tym, że jesteśmy prawie jak wyspa na morzu kryzysu, i o mapie drogowej, którą już mamy dla euro! Szkoda, że miał tylko dwie minuty na wystąpienie, bo nie zdążył opowiedzieć, jak budujemy drogi, autostrady, boiska, stadiony… Na następne spotkanie musimy polecieć razem.
Niedziela, 9.11.2008 r.
Dzwoniła Angela. Martwiła się, że gazety rozdmuchały informacje o niemieckich problemach gospodarczych. Produkcja przemysłowa w Niemczech spadła we wrześniu o 3,6 procent. Jean-Vincent, czyli nasz “Jacek” z Ministerstwa Finansów, obiecał już, że najpierw pomożemy Islandii: damy jej 200 milionów dolarów pożyczki. Stać nas na taki gest, więc może i Angeli jakoś uda się pomóc. Na razie, gdyby chciała mieć medialne wsparcie, możemy jej przysłać Janusza z Lublina. Weźmie ze sobą parę gadżetów, pędzel malarski, łeb świni i dziennikarze zaraz zapomną o kryzysie gospodarczym.
Poniedziałek, 10.11.2008 r.
Ga la, bal, koncert? Zbyszek z naszego klubu parlamentarnego mówi, że to jakaś zwykła potańcówka będzie, a nie cud nad Wisłą. Mam zaproszenie, ale nie przyjdę. To nie są najlepsze czasy na to, żeby w formie gali obchodzić rocznicę odzyskania niepodległości. Nie stać nas na taki gest. Czy prezydent myśli, że my jesteśmy jakąś wyspą na morzu finansowego kryzysu? Na galę mogłaby pójść Julia. Najlepiej z fotografem. Żebyśmy przed kampanią wyborczą mieli dokumentację: kto ile zjadł tych porcji dorsza…
Wtorek, 11.11.2008 r.
Sławek miał rano wysłać Radkowi esemesa. Żeby dał sobie spokój i nie szedł na prezydencką galę. Chyba wysłał za późno, no i Radek jednak na tej gali był. Szkoda, że nie było tam Julii, bo przyjęcie wyglądało wyjątkowo bezwstydnie… Plastry owczego sera z pomidorami, pasztet z sarny na ciepło w cieście maślanym z konfiturą z borówek, sandacz z kurkami i sosem z dzikich raków, kaczka z modrą kapustą i sosem z szarych renet, łosoś z czerwonym kawiorem, pieczony bażant z owocami, kremówki z malinami… Cielęciny z truflami nie było, ale jeśli Radek znał wcześniej pełne menu, to pewnie żaden esemes od Sławka i tak by go nie zatrzymał…
Środa, 12.11.2008 r.
To miał być miły, relaksujący dzień… W siedzibie Europejskiego Banku Centralnego we Frankfurcie opowiadałem dziennikarzom, że żadnego referendum w sprawie wprowadzenia euro w Polsce nie będzie, bo sprawa już dawno została przesądzona… Wtedy zadzwonił Stefan. “To jest zadyma! To jest awantura! To są krzykacze!” – z jego ryków wynikało, że związkowcy właśnie okupują moje biuro poselskie. Lechu z Gdańska proponował, żeby okupantów usunąć z biura siłą. Z chłopakami od pijaru ustaliliśmy jednak, że lepiej będzie zaczekać. Trzeba tylko przypilnować Hanię. Żeby protestującym nie przynosiła kanapek. Weźmiemy ich głodem! Na razie nie wracam.
Piotr Tomczyk
Rys. Artur Żukow



KirasJerzy powiedział/a
Tez zauwazylem u Baracka Husseina Obamy slowianskie lico, tylko nie mialem pojecia ze ma w sobie polska krew.
Ryziel powiedział/a
ile jaj ma Barack-oba ma
lala powiedział/a
“Wszystkim byłoby fajnie, ale zastanowiły mnie żarty Radka… Nie wiadomo, dlaczego powiedział, że nawet sam przyszły prezydent USA ma polskie korzenie, bo jego dziadek zjadł kiedyś polskiego misjonarza! Dlaczego mówił akurat o dziadku?”
http://www.tuskwatch.pl/