Z pamiętnika Donalda “Cudotwórcy”
Posted by redakcjawp w dniu 2009-03-07

Piątek, 27.02.2009 r.
Ważne spotkanie. Angela powiedziała, że na unijnym szczycie powinniśmy być solidarni. Zwłaszcza że Węgrzy próbują wszystko zepsuć. Proponują plan specjalnej pomocy dla dotkniętego kryzysem finansowym i gospodarczym regionu Europy Środkowej i Wschodniej. 180 miliardów euro! Dla Węgier, Polski, Czech, Bułgarii, Słowacji… A dla krajów zachodnich nic! Nie można dopuścić do rozbicia naszej solidarności. Zresztą Jean-Vincent, czyli nasz “Jacek” z Ministerstwa Finansów, mówi, że nie potrzebujemy tych pieniędzy, a jak będziemy potrzebowali, to sobie weźmiemy kredyt i go spłacimy. Stać nas na taki gest.
Sobota, 28.02.2009 r.
Za granicą mamy coraz mocniejszą pozycję. Nie damy się Węgrom! Nie wmuszą nam ani jednego centa! Po spotkaniu z Angelą jestem pewien, że europejski szczyt będzie naszym wielkim sukcesem. Radek w USA też zrobił nam dobrą reklamę. Tłumaczył, że w każdej sprawie (na przykład w sprawie szefowania NATO) nasze kraje powinny się świetnie rozumieć, bo wiele rzeczy nas łączy i nie rozdzieli nas żadna tarcza! Tak jak Amerykanie mają swojego cudotwórcę Baracka, tak Polacy mają zdolnego szefa rządu (to o mnie!). Amerykanie mają słynną Paris Hilton, ale my mamy nawet “lepiej wyposażoną” Dodę! Ranga Polski chyba rośnie.
Niedziela, 1.03.2009 r.
Węgrzy ani nie pisnęli! Powiedzieliśmy im głośne “nie”. Angela nie skrewiła. Poparła nas. To wielki sukces naszej delegacji, bo dzięki staraniom Polski nie ma podziału Europy na “starą” i “nową”. Nawet Francja i Niemcy deklarowały, że popierają walkę z protekcjonizmem. Angela nie ma nic przeciwko temu, żeby francuskie samochody mogły być produkowane w innych krajach Europy. Francuzi zgadzają się, żeby Niemcy otworzyli swój rynek pracy dla Polaków. Nicolas mówił, że nie będzie w tej sprawie naciskał na Angelę, ale jemu osobiście taki pomysł się podoba. Wszyscy nas popierają!
Poniedziałek, 2.03.2009 r.
Jednak do wszystkiego trzeba podchodzić ze spokojem. W Olsztynie przegraliśmy w wyborach prezydenta, ale przecież wygrana naszego koalicjanta to prawie jak nasza wygrana. Z wróżbami na temat wzrostu PKB też wydawało się, że coś nam nie wyszło. “Jacek” mówił, że będzie 4,8 procent. Dziennikarze na niego naskakiwali, że 4,8 to całkowita pomyłka. A okazało się, że nie! Z 4,8 “Jacek” wycofał się tylko częściowo. Bo pomyliły mu się wykresy. Nie ma szansy na to, żeby na koniec roku PKB wynosiło 4,8 proc., ale euro może przecież kosztować 4,8 złotego.
Wtorek, 3.03.2009 r.
Wprowadzenie euro nie oznacza wzrostu cen. Jestem wielkim zwolennikiem wejścia do strefy euro, ale gdybym chociaż przez sekundę sądził, że to oznacza np. 15-procentowy wzrost cen, to bym tam nie wchodził. Ale dlaczego miałoby od razu wszystko podrożeć o 15 procent? Może niektóre ceny wzrosną o 10 albo o 8 procent? Kazik z Londynu pokazywał mi niedawno stary raport swojego banku. Tam umieją zarabiać nawet na wzroście cen o 6 proc., a gdy zyski przekraczają 8 proc., to zaraz ogłaszają koniec spekulacji i zmianę strategii inwestycyjnej. Nie ma powodów, żeby te 15 proc. traktować poważnie.
Środa, 4.03.2009
Chłopaki od pijaru namawiali mnie, żebym jakoś uspokoił naszych wyborców, którzy mają kredyty w obcych walutach. Są trochę przestraszeni wysokimi ratami kredytów i samo zapewnianie, że rząd uważnie przygląda się sytuacji na światowym rynku finansowym, mogłoby im nie wystarczyć. “Spodziewamy się, że w lipcu euro będzie wyraźnie tańsze niż teraz” – powiedziałem w końcu dziennikarzom. A w lipcu? Zobaczy się. Do tego czasu będziemy mieli jeszcze niejedną konferencję prasową.
Piotr Tomczyk
Rys. Artur Żukow


