Wojciech Reszczyński: To nie kampania wyborcza
Posted by redakcjawp w dniu 2009-05-28
Wspólna odezwa niemieckich chadeków (CDU i CSU), w której domagają się “międzynarodowego potępienia wypędzeń” i prawa powrotu “wypędzonych” Niemców na zajmowane przez nich niegdyś tereny, nie jest tylko – jak chcą nam wmówić politycy Platformy Obywatelskiej, na czele z premierem Donaldem Tuskiem – elementem kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego. Wręcz przeciwnie. Jest to zapowiedź oficjalnej polityki, jaką będą teraz prowadziły Niemcy na forum międzynarodowym, szczególnie na forum Unii Europejskiej, po nowym rozdaniu wyborczym w Unii. Temat został “uczciwie” i oficjalnie zakomunikowany. Niemcy wyłożyły karty na stół. Chodzi o rewizję polityki, jaką ukształtowały zwycięskie mocarstwa po II wojnie światowej, w konsekwencji której nastąpiło wysiedlenie Niemców z 1/3 ich dotychczasowego terytorium. Jest to więc zamiar rewizji obecnych granic.
Dla przeciętnego Niemca sprawa odpowiedzialności za wywołanie II wojny światowej w żaden sposób nie łączy się ani historycznie, ani moralnie, ani nawet logicznie, z podziałem Europy, jaki dokonał się po zakończeniu wojny, w wyniku której Niemcy utraciły ziemie na Wschodzie. Na straży takiego myślenia stał zawsze najwyższy niemiecki sąd, Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe, który bodajże pięciokrotnie po wojnie potwierdził istnienie współczesnych Niemiec w granicach z 1937 roku, a więc z roku, w którym Niemcy nie były jeszcze europejskim agresorem. Choć o tym nie mówiono, politycy polscy po 1989 roku musieli mieć tego świadomość, ale ponieważ chodziło o rozszerzenie NATO o Polskę, a potem o jej obecność w Unii Europejskiej, upatrywali w dobrych stosunkach z Niemcami gwarancji dla pokojowego status quo w Europie. O tym samym myśleli także Niemcy, z tą tylko różnicą, że nasi zachodni sąsiedzi nie zrezygnowali ze swojej politycznej doktryny prawnej zakładającej utrzymanie dawnych wpływów na swoich byłych terytoriach.
Dla Niemców Unia Europejska stała się jeszcze jedną, tym razem pokojową, wielką szansą realizacji wschodnich interesów. Dla Polski zaś szansą wydostania się spod dominacji wschodniego sąsiada, czyli komunistycznej biedy, zacofania i zupełnie obcej nam cywilizacji, o czym doskonale wiedzieli Niemcy. Kluczem do rewizji powojennych, niekorzystnych dla nich politycznych i terytorialnych ustaleń mogłaby być więc Polska wydobyta spod rosyjskich wpływów.
Kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego okazała się dla Niemców doskonałą zasłoną dymną do publicznego wreszcie wyeksponowania treści o ważnym międzynarodowym wydźwięku, treści powszechnie i od wielu lat przez Niemców akceptowanych. To pokerowe posunięcie ma też na celu wysondowanie międzynarodowych i polskich reakcji na niemieckie oświadczenie. Platforma, na razie, spełniła te pozytywne oczekiwania. Polska opozycja natomiast, bo i głosy na lewicy jakby zabrzmiały propolsko, potwierdziła, że reprezentować będzie tę część polskiej opinii publicznej, która nie zaakceptuje “pamięci o wypędzonych” jako klucza do tworzenia nowego europejskiego prawa, które w myśl oświadczenia chadeków, umożliwiłoby “wypędzonym” swobodny powrót na “swoje”.
Europejska Partia Ludowa (EPP), w skład której wchodzą dwie partie niemieckich chadeków, miała dotąd i będzie miała nadal najwięcej do powiedzenia w sprawach Unii Europejskiej i jej relacji ze światem zewnętrznym. W parlamentarnej frakcji EPP jest i Platforma Obywatelska, i Erika Steinbach, osoba, która oświadczenie niemieckich chadeków przyjęła z wielką radością. Jej długoletnia, ukazywana najczęściej jako samotna, walka w sprawie rewizji postanowień II wojny światowej została uwieńczona sukcesem. Dziś to, o czym wielokrotnie mówiła Steinbach, jest oficjalnym programem największej europejskiej frakcji w Parlamencie Europejskim. Platforma Obywatelska będzie musiała się do tego wkrótce odnieść. A jeśli będzie chciała nadal istnieć na polskiej scenie politycznej, to będzie musiała jasno określić swoje stanowisko wobec czysto niemieckich, a nie europejskich oczekiwań.
Prezes PiS wezwał Platformę, “jeśli jest partią polską”, do natychmiastowej reakcji na niemiecką rezolucję. W odpowiedzi usłyszał od premiera, że PO jest partią polską, a żądanie to określił jako “nieprzyzwoite”.
Jeszcze nie tak dawno Erikę Steinbach określano w Polsce przeróżnymi epitetami. Miała być ona jakąś marginalną niepoważną postacią ze świata nieistniejącej niemieckiej polityki. Jakoby nikt za nią nie stał, a jej wizja upamiętnienia “wypędzeń” podobno nikogo z wyjątkiem ziomkostw nie interesowała. Równocześnie polska parlamentarzystka Dorota Arciszewska-Mielewczyk za plakat, na którym w jednym rzędzie z Krzyżakiem i żołnierzem Wehrmachtu umieściła Erikę Steinbach, stanęła jako oskarżona przed niemieckim sądem. Marszałkowie polskiego Senatu i Sejmu nic nie zrobili w jej obronie.
Jak wiadomo, nie tylko miłośnikom futbolu, niemiecka drużyna zawsze gra do końca, do ostatniej sekundy, do ostatniego gwizdka. Donald Tusk, miłośnik futbolu, powinien o tym wiedzieć i nie usypiać Polaków frazesami o najlepszej frakcji w europarlamencie i wielkiej w niej roli polskiej drużyny.
(NDz)



Kibic powiedział/a
Tusk, czyli pisk wystraszonej myszy
>>>
http://www.ryszardczarnecki.pl/pl/?page=blog_tresc&id=1854
Jeszcze słów parę o dwóch skandalach. Pierwszy to rewizjonistyczno-roszczeniowo-rewindykacyjne (3 x r) oświadczenie niemieckich partii CDU-CSU. Drugi to brak reakcji polskiej siostrzanej partii dla CDU-CSU, czyli PO i jej lidera. Co prawda premier coś bąknął, że jest to “niestosowne”. Zamiast ryku lwa w obronie polskiej historii nastąpił pisk zastraszonej, bezradnej myszki. Taka reakcja jest żenująca. Niestety, zachęci ona Niemców do eskalacji żądań jeszcze dalej idących korekt historii. Tymczasem reakcja powinna być stanowcza i to nie na polskim gruncie, bo potępienie niemieckich partii w polskiej TV nie jest żadną sztuką. Lider PO, a jednocześnie szef rządu RP, powinien walnąć pięścią w stół na arenie międzynarodowej. Powinien to zrobić tym bardziej, że jego partia – PO, tworzy wraz właśnie z tymi ugrupowaniami RFN – CDU i CSU – jedną partię na szczeblu europejskim: Europejską Partię Ludową oraz jedną grupę polityczną w PE. W praktyce w wymiarze europejskim Donald Tusk i Erika Steinbach w “jednym stoją domku”.
Milczenie pana Donalda i jego partii to wstyd. Niestety, także duży błąd polityczny. Jeszcze bardziej bowiem rozzuchwali Niemców, coraz bardziej pewnych swojej bezkarności
Panie Posle,
Mowi Pan, ze “…premier cos baknal…”
Panie Posle,
Czas spojrzec prawdzie w oczy i postawic pytanie czy ten premier (Donald Tusk) i jego otoczenie reprezentuja interes Polski i Polakow?
Mysle, ze obowiazkiem panskiej partii – PISu – jest zgloszenie w Sejmie wniosku o odwolanie Rzadu i Premiera!
Niemcy prowadza tradycyjna – DLUGOFALOWA ! – polityke antypolska.
W XVIII wieku doprowadzili do rozbiorow Polski.
W drugiej polowie XIX wieku wygonili tysiace Polakow z Wielkopolski.
Rownolegle zamykali polskie szkoly…
Pozniej…to zna kazda Polska rodzina, ktora stracila podczas II wojny, z rak “Niemcow – hitlerowcow”, wielu swych bliskich!
Dzis chca sie “podzielic odpowiedzialnoscia za zbrodnie” z innym europejczykami – zwlaszcza z nami Polakami.
Co czyni “nasz Rzad”?
NIC!
Takze dzis chca nas obarczyc odpowiedzialnooscia “za wygnania”… A to przeciez ONI wyganiali innych.
Dzis w Polsce, przy pomocy “polskich sadow” probuja zabierac majatek obecnym wlasicielom.
Co robi “nasz Rzad”?
NIC!
Polskie media sprzedano Niemcom i dzis poddaje sie nas ich niemieckiej indokrynacji.
Czyja to zasluga?
“Naszych Rzadow”!
Polskie firmy – jak dzis LOT – sa prowadzone do upadku i oddawane Niemcom.
A co czyni “nasz Rzad” ?
NIC!
Panie Posle,
Czas pôwiedziec STOP niemieckiej inwazji!
Z szacunkiem,
Krzysztof Pytel
politically incorrect powiedział/a
Powinnismy przypomniec niemcom wypedzanie Polakow z Polski do pracy niewolniczej w Niemczech.
Wielu z nich nie wrosilo do Polski.
Podobnie postapili Anglicy wyrzucajac wszystkich Zydow, chyba w dwunastym wieku i pozwalajac im wrocic po czterystu latach. Zydzi angielscy swietuja rocznice powrotu. A z ziemi egipskiej….
co teraz jeden ze sprawiedliwych Zydow kwestionuje jako wymysl.
Czy granice moga byc wieczne. Przed rokiem czy dwoma Blair powidzial: what we want to do is to recreate biblical boarders for Israel. Siedzi gdzies tam i nie moze wziac udzialu w odnowieniu
pokoju. Przydalaby sie nam Izabella hiszpanska i wypedzila naszych ciemiezcow z Polski. Mysle,ze bylo wiecej wypedzen i Lubomir napewno to wie. Jak zmienialy sie granice polskie, to tez przyklad.
Gdzie na swiecie sa wieczne granice. O przejezyczeniu sie Blaira spodziewalem sie znalezc potwierdzenie w prasie. Nie bylo zadne wzmianki.
Lubomir powiedział/a
Politycy czy smarkateria?. Chłopcy z jednego boiska, udający polskich polityków opowiadają dyrdymały, że ze strony Niemców nic nam nie grozi bo mamy podpisane odpowiednie traktaty. Oni najwyrażniej zostali powołani i uposażeni przez hojnych Niemców i tak mają mówić. Dzisiaj stają się realizatorami polityki naiwnej, politykami prowadzonymi na niemieckiej smyczy. To im na sercu leży los niemieckich stoczni i to oni fetują mord na polskich stoczniach. W Boga nie wierzą a historią wydają się nie interesować. Liczą, że przyszłość nie odkryje ich zdrad i nikczemności. Takim optymistą był niegdyś zadufany bufon, germanofil i euroentuzjasta Quisling. Był przekonany, że ograł własny naród. Nie na długo. To on został wielkim przegranym. Został kanalią na wieczność.
Wojwit powiedział/a
To nie żadna smarkateria, tylko najgroźniejsi dywersanci i sabotażyści sterowani zza kulis “teatru historii”. Nie myślcie, że ci, którzy tkwią na stołkach, ustawieni przez obcych, których celem jest likwidacja Polski i depolonizacja Polaków (zauważcie jak dzięki merdiom zmieniła się nasza świadomość i sami używamy znacznie częściej słowa “społeczeństwo” a dziwnie zapominamy o terminie “naród”), są głupimi naiwnymi chłopaczkami. To jest nawet dla “nich” wygodne, bo w jakiś sposób (“nie wiedzieliśmy”) mogłoby ich kiedyś usprawiedliwić…
Marian Barański powiedział/a
Niemcy zaczynają otwarcie kwestionowac wyniki II wojny światowej .Oczywiście na proniemieckiego Tuska nie ma co liczyc /podobno w domu rozmawiali po niemiecku/. Al;e tez i PIS zamiast dośc nieśmiało protestowac w Polsce , powonien podnieśc larum na szczeblu międzynarodowym, powiedziec narodom na wschodzie i zachodzie,że Niemcy znowu podnoszą łeb.
Krystyna powiedział/a
To nie kampania wyborcza ale ten sam niemiecki Drang nach osten tym razem odpowiednio zmodyfikowany bo realizowany przy pomocy Unii Europejskiej. Niestety Wojwit ma rację kommanda Tuska nie jest żadną smarkaterią a śmiertelnym w tym momencie zagrożeniem dla Polski. To nie jest przypadek, że akurat za rządów Tuska dochodzi do niemieckiej rewizji polityki, jaką ukształtowały zwycięskie mocarstwa po II wojnie światowej, w konsekwencji której nastąpiło wysiedlenie Niemców z 1/3 ich dotychczasowego terytorium. Jest to bez wątpienia zamiar rewizji obecnych granic. Rację ma też Marian Barański że PIS nie może czekać aż programowany “ślepiec” odzyska wzrok.