Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Stanisław Michalkiewicz: Burza w szklance

Posted by redakcjawp w dniu 2009-07-04


Niedawno z powodu ataku silnego bólu zgłosiłem się do izby przyjęć jednego ze śródmiejskich szpitali w Warszawie. Kiedy przedstawiłem objawy obecnej tam pani doktor, zapytała, co właściwie mnie tutaj sprowadza. No a cóż mogło mnie tam sprowadzić, jeśli nie karygodna lekkomyślność? „Widzi, że most – i jedzie!” – mawiano niegdyś ze zgorszeniem o takich na Kresach Wschodnich. Kto to widział, żeby z bólami zgłaszać się do szpitala! Zawstydzony własną lekkomyślnością…, przypomniawszy sobie w porę o uszlachetniającej funkcji cierpienia, natychmiast się wycofałem, zdecydowany raczej umrzeć jako symulant, niż zaprzątać takimi błahostkami uwagę tak poważnej instytucji, która przecież i bez tego musi mieć mnóstwo problemów.

Jak widać, nie ma rzeczy doskonałych – a można się było o tym przekonać również podczas Kongresu Kobiet Polskich, który odbywał się w Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki im. Józefa Stalina pod hasłem „Kobiety dla Polski – Polska dla kobiet”. „Byli neonaziści”, gdyby oczywiście ktoś pozwolił im na zorganizowanie swojego kongresu w sali pałacu im. Stalina, pewnie próbowaliby lansować hasło „Polska dla Polaków”, ale, jak wiadomo, nikt dzisiaj na taką bezczelność już nie pozwoli. Kto to widział, żeby Polska była „dla Polaków”! Wiadomo, że Polska może być, dajmy na to, dla Niemców, ewentualnie – dla Żydów, jak to w swoim czasie pięknie rozwinął pan Konstanty Gebert – ale przecież nie dla Polaków! Jeszcze tego brakowało! Kobiety, to co innego. Kobieta, nawet jeśli to Polka, jest przede wszystkim narodowości kobiecej, znaczy się – siostrzanej. Bardzo wyraźnie podkreśliła to w swoim przemówieniu pani dr Agnieszka Graff, pryncypialnie piętnując nacjonalizm. Ciekawe z których ona Graffów? Czy aby nie z tych stalinowskich prokuratorów? Gdyby tak było rzeczywiście, to mielibyśmy tu do czynienia z chwalebną ciągłością, w ramach której już drugie pokolenie zwalcza nacjonalizm u tubylczych Polaków.

Ale nie nacjonalizm był głównym problemem uczestniczek kongresu, wśród których znalazła się również pewna liczba tzw. „feministów”, tzn. metrykalnych mężczyzn, którzy się sfeminizowali, podobnie jak kiedyś niektórzy chrześcijanie się bisurmanili. Najważniejszym problemem, na który uczestniczki „narzekały”, był zbyt niski udział płci kobiecej w życiu publicznym. Wprawdzie nie tak dawno naszym życiem publicznym wstrząsnęła tzw. seksafera w „Samoobronie”, w której płeć kobieca i w ogóle – sprawy płciowe – odegrały, można powiedzieć, przewodnią rolę, jak kiedyś PZPR w budowie socjalizmu, ale podczas kongresu nie o to chodziło . Podczas kongresu chodziło przede wszystkim o tzw. „parytety”, czyli – mówiąc krótko – żeby wszystkie posady, zwłaszcza te dobrze płatne, były rozdzielane sprawiedliwie, to znaczy – jedna dla kobiet, a dopiero potem jednak dla mężczyzn, oczywiście z uwzględnieniem feministów. Sprawiedliwy rozdział posad jest bowiem jednym z najważniejszych elementów wyzwolenia, o które uczestniczki Kongresu walczą w imieniu wszystkich kobiet. Kolejnym elementem wyzwolenia są tzw. prawa reprodukcyjne, to znaczy – legalizacja aborcji na życzenie oraz refundacja kosztów zapładniania in vitro, czyli w szklance – z budżetu państwa.

Wprawdzie na uzasadnienie tego ostatniego postulatu podnoszone są argumenty humanitarne – że niby niektóre kobiety nie są w stanie w inny sposób dostąpić radości macierzyństwa – ale sądzę, że prawdziwe przyczyny mają charakter ideologiczny. Przewidział je już dawno Janusz Szpotański, pisząc w poemacie „Bania w Paryżu” o księżnej de Guisse de domo Cohn: „największe zasię jej marzenie: płci obu zrównać przyrodzenie do tego stopnia, żeby książę, także zachodzić musiał w ciążę”. Na razie nie wiadomo, jak to zrobić, ale zapłodnienie in vitro rozbudziło szalone nadzieje na rychłe wyzwolenie. Na przykład panią Natalię Waloch chciało zapłodnić aż „34 facetów”, w tym większość – właśnie w szklance – o czym nie omieszkała pochwalić się na łamach „Gazety Wyborczej”. Czy „34 facetów” to już wyzwolenie, czy dla osiągnięcia europejskich standardów pani Natalia będzie musiała jeszcze trochę się podciągnąć – mniejsza o to, bo ważniejsza jest „szklanka”, jako pierwszy krok w kierunku osiągnięcia przez „płeć kobiecą” pełnej samowystarczalności. Ale taki luksus kosztuje i skoro nawet pani Natalii Waloch wielu amatorów zapłodnienia przedstawiło całkiem słone rachunki za usługę, to cóż dopiero mówić o „siostrach” jeszcze mniej pociągających? I dopiero na tym tle możemy lepiej zrozumieć przyczyny dla których „szklanka” ma być refundowana przez państwo. Dwie pieczenie na jednym ogniu; i samowystarczalność i umiłowany socjalizm w jednym!

Pewnie dlatego pani red. Dominika Wielowieyska snuje marzenia, że „przydałaby się nam pani prezydent arbiter”. Już mniejsza o ten zaimek „nam”, chociaż i on jest charakterystyczny, ale o opinię, że „tylko pani Kwaśniewska może zagrozić Donaldowi Tuskowi”. Myślę, że wiele w tym przesady, bo Donaldowi Tuskowi jeszcze bardziej mógłby zagrozić pan dr Andrzej Olechowski – oczywiście gdyby pani Aniela postanowiła zmienić konie. Ale w takiej sytuacji i pani Kwaśniewska mogłaby Donaldowi Tuskowi zagrozić, zwłaszcza, że pan dr Olechowski, zwłaszcza po ratyfikacji traktatu lizbońskiego, to dla Polski trochę za duży kaliber, podczas gdy pani Kwaśniewska, która jest i pobożna i zarazem postępowa – w sam raz. A poza tym – „Polska dla kobiet” – no nie?

 Stanisław Michalkiewicz
  www.michalkiewicz.pl

Odpowiedzi: 8 to “Stanisław Michalkiewicz: Burza w szklance”

  1. Ryziel powiedział/a

    Kobieta do garów i dzieci niańczyć a nie do polityki

  2. Elpolaco powiedział/a

    Ciekawe, czy pan Ryziel ma zone a jezeli tak czy czyta ona wpisy malzonka.
    Zakladajac ze pan Ryziel jest zonaty i malzonka czyta wpisy meza,
    interesujace jest czy reakcja malzonki na powyzszy wpis spowodowala potrzebe wezwania pogotowia ratunkowego ewentualnie policji.

  3. Bolek powiedział/a

    Po “sprzedaży” polskich stoczni une
    zaczynają tworzyć bojówki tak na
    wszelki wypadek, żeby tubylczej gawiedzi nie przyszło do głowy
    wybranie sobie na prezydenta
    niewłaściwej osoby, a już najbardziej
    jakiegoś Polaka poważnie myślącego
    o swojej okupowanej ojczyźnie
    i ogłupianych rodakach.
    Toż to w takiej brukselkowej wiosce
    byłby “siok” jak stwierdził Pawlak,
    gdy się dowiedział, że Jaśko
    ma dziecko z murzynką. Co prawda
    “dziki też człowiek” ale dopuszczać
    Polaków do rządzenia w ich własnej
    ojczyźnie jest już wielką przesadą.
    Dlatego w najbliższym czasie nasi
    okupanci będą zwierać szeregi
    i testować różne warianty odgrzebując
    przy tym znane Trupy Wyborcze.
    Jeżeli jednak okaże się, że np. taka
    “specjalistka od zjadania bez”
    jest ostatnią ich deską ratunku,
    to cały aparat medialno-propagandowy
    będzie ją promował jako jedynie słuszną kandydatkę w ramach tzw.
    świeckiej tradycji przywiezionej
    przez Czerwonoarmistów roku 44-tym.

  4. ja vol powiedział/a

    A ja bym zapytał te panie co tak walczą o zapłodnienie in vitro, ile skrobanek dokonały w swoim życiu?
    Okazałoby się, że zmądrzały zbyt póżno a teraz chcą walczyć o życie swojego dziecka.

  5. Lubomir powiedział/a

    Wszystko pod syjonistyczną kontrolą?. Polskie dzieci mają czytać Brzechwę vel Lesmana a nie Janinę Porazińską, mają je wychowywać wytresowani przez minister Hall – ‘trenerzy’, po to by w dorosłym życiu kierowała nimi Madame Stolzman vel Kwśniewska. Wydaje się, że opcja z ministrem Romanem Giertychem i Głową Państwa – Stanisławem Michalkiewiczem czy np profesorem Robertem Jerzym Nowakiem, mogłaby pchnąć Polskę na drogę podobną do drogi dynamicznej RP – Ignacego Mościckiego i Ignacego Paderewskiego, RP w której budowano a nie burzono. III RP nie jest wymysłem ani wlasnością syjonistów. To termin użyty po raz pierwszy przez niezapomnianego Melchiora Wańkowicza, mistrza pióra, którego słowa miały ciężar polskiej krwi.

  6. j powiedział/a

    “Kobieta do garów i dzieci niańczyć a nie do polityki” – napisal Ryziel. Ja osobiscie bardzo chetnie, bo nie ma przyjemniejszych i pozyteczniejszych na swiecie spraw jak szykowanie smacznych i zdrowych posilkow dla rodzinki oraz wychowywanie dzieci. Polityka drogi Ryzielu to zwykla kloaka. Po co sie tam pchac na ochotnika? A tak na marginesie ale czy szanowny Ryziel da rade sam wyzywic swoja rodzine? Obawiam sie, ze nie. Co wiecej, mysle, ze szanowna Ryzielowa nie mialaby co wlozyc do nieszczesnego ryzielowego garnka gdyby musiala polegac tylko na Ryzielu :)
    Pozdrawiam Ryziela i jego rodzine

  7. j powiedział/a

    Hmmm… zdaje sie, ze Ryzielowa przeczytala Ryzielowe popisy przed kolegami i teraz Ryziel lize w kacie swoje swiezo zadane przez Ryzielowa rany. Hihihi! :)

  8. Wojtek usa powiedział/a

    Do”Ja Vol”;na zmadrzenie nigdy nie jest za pozno a za bledy w swoim zyciu kazdy w jakis sposob placi.Wazne zeby juz wyciagniete wnioski z popelnionych przez siebie bledow przekazac potomnym aby im pomoc ich uniknac,(“madry Polak po szkodzie”).Swoja droga widze ze masz wiedze na ten temat,czyzby z wlasnej autopsji?Pozdrawiam i zycze zrozumienia w tak delikatnym temacie;

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Gravatar
WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 89 other followers