Niemcy demontują traktat po kawałku
Posted by redakcjawp w dniu 2009-07-07
Wyrok Trybunału Konstytucyjnego w Karlsruhe dał w Niemczech asumpt do poważnej dyskusji na temat skutków wejścia w życie traktatu lizbońskiego. Już dziś widać, że dyskusja ta będzie się toczyła w głównym nurcie polityki niemieckiej. Liderzy Unii Chrześcijańsko-Społecznej (CSU) nie zamierzają się spieszyć z uchwalaniem ustaw okołotraktatowych, których przygotowanie wymusiło orzeczenie trybunału. Twierdzą, że należy je opracować rzetelnie, raczej nie przed wrześniowymi wyborami do Bundestagu. W pierwszej fazie kwestionowania zasad konstrukcji unijnego superpaństwa CSU domaga się przede wszystkim zapisu, że wszelkie istotnie zmiany instytucjonalne i prawne w Unii Europejskiej powinny być odtąd przeprowadzane poprzez referenda. A władze poszczególnych landów chcą prace nad tymi ustawami wykorzystać dla zwiększenia swojej decyzyjności w procesach unijnych.
Już nikt nie ma wątpliwości, że obiecany przez kanclerz Angelę Merkel terminarz w kwestii nowelizacji ustaw okołotraktatowych wymaganych do ratyfikacji traktatu z Lizbony będzie bardzo trudno zrealizować. Politycy CSU argumentują, że zależy im na dobrym prawie i dlatego nie mają zamiaru ulegać jakimkolwiek naciskom co do terminów.
Zdaniem CSU, wszelkie istotne zmiany instytucjonalne i prawne w Unii Europejskiej, jak na przykład próby stworzenia państwa europejskiego, powinny być zatwierdzane bądź nie poprzez referenda.
- Byłoby dobrze, gdyby podczas przyszłych zmian traktatów Unii Europejskiej decyzje Bundestagu i Bundesratu uzupełniano także poprzez referendum – powiedział sekretarz generalny CSU Alexander Dobrindt. W kwestii nacisków politycznych, aby za wszelką cenę dotrzymać terminarza ratyfikacji nakreślonego przez kanclerz Niemiec, Alexander Dobrindt wspólnie z szefem partii Horstem Seehoferem oświadczyli, że być może zmiany ustawowe w zakresie ustaw kompetencyjnych zostaną dokonane jeszcze we wrześniu, ale raczej nastąpi to już po wyborach parlamentarnych.
Thomas Silberhorn, poseł CSU odpowiedzialny za kwestie unijne, zapowiedział wprost, że w zamian za zgodę na ustawę kompetencyjną bawarscy chadecy oczekują wyjścia naprzeciw ich postulatom. Politycy CSU swoje żądania co do zmian w ustawach okołotraktatowych sprecyzują podczas najbliższego posiedzenia władz partii. Odbędzie się ono 14 i 15 lipca w Górnej Frankonii, w klasztorze Banz.
Stanowisko Unii Chrześcijańsko-Społecznej w sprawie traktatu lizbońskiego poparli także przedstawiciele niemieckich landów. Ku zaskoczeniu obserwatorów, Wolfgang Reinhart (CDU), przewodniczący Konferencji Krajowych Ministrów do spraw Europy, zażądał dla władz lokalnych w obszarze traktatu reformującego UE zwiększenia zakresu współdecydowania. – Czasy, kiedy to rząd Niemiec wraz z innymi rządami za zamkniętymi brukselskimi drzwiami podejmował decyzje, zdecydowanie i nieodwracalnie minęły. Teraz wiele spraw można będzie załatwić pod warunkiem ewidentnej zgody Bundestagu i Bundesratu, dotąd w tym zakresie obowiązywały jedynie luźne ustalenia – stwierdził w jednym z wywiadów Reinhart. Polityk CDU poinformował ponadto, że już w lipcu konferencja ministrów do spraw Europy planuje wypracowanie przez wszystkie landy wspólnego stanowiska w tej sprawie. Zdaniem Reinharta, władze poszczególnych landów chcą zwiększyć swoją decyzyjność w procesach unijnych, szczególnie w sprawach związanych z lokalną administracją, prawem karnym i rodzinnym.
Dyskusje wśród niemieckich polityków pokazują, że raczej nie będzie można utrzymać terminarza nakreślonego przez kanclerz Angelę Merkel, aby jeszcze w tym roku dokończyć w Niemczech proces ratyfikacji traktatu z Lizbony. Zgodnie z tym terminarzem, deputowani postanowili jeszcze podczas tej kadencji Bundestagu, 26 sierpnia zebrać się na nadzwyczajnym posiedzeniu. Miało się podczas niego odbyć pierwsze czytanie stosownego projektu ustawy wymaganej przez Trybunał Konstytucyjny do ratyfikacji traktatu z Lizbony. Drugie i trzecie czytanie zaplanowano na 8 września. Bundesrat miał zająć się nowymi ustawami 18 września, co jest swoistym rekordem, gdyż normalnie izba wyższa parlamentu zbiera się zazwyczaj w trzy tygodnie po trzecim czytaniu. Zgłaszane w coraz większej ilości wątpliwości i zastrzeżenia do traktatu najprawdopodobniej spowodują, że terminy te przestaną być realistyczne.
Wiedzą o tym doskonale politycy innych partii (euroentuzjastycznych) – Zielonych, SPD i FDP. Ugrupowania te – jak informuje agencja DPA – ostro krytykując polityków CSU, zażądały od kanclerz Angeli Merkel, aby wykorzystała swoją silną pozycję i postawiła “antytraktatowym” kolegom jasne granice, których przejście będzie niemożliwe do spełnienia. A wszystko po to, by za wszelką cenę utrzymać zaplanowany termin ratyfikacji traktatu.
Jeszcze wczoraj rzecznik rządu Thomas Steg wyraził nadzieję na szybkie przyjęcie ustawy kompetencyjnej. – Jesteśmy optymistami, że uda się to jeszcze przed wyborami do Bundestagu – powiedział.
Polityk CDU Guenther Kirchbaum, zdając sobie sprawę z możliwości nawet całkowitego demontażu traktatu, przestrzega polityków CSU przed stawianiem nadmiernych żądań, które de facto opóźnią niemiecki proces ratyfikacji. Jego zdaniem, jeżeli w Wielkiej Brytanii w wyniku przyspieszonych wyborów wygrają konserwatyści i przeprowadzą w sprawie traktatu dodatkowe referendum, a w Niemczech wciąż nie będzie on ratyfikowany, to wtedy Bundestag “być może w ogóle już nie będzie miał się do czego spieszyć”.
Waldemar Maszewski, Hamburg



Wojwit powiedział/a
A może Niemiaszki “pierwsi w nauce, pierwsi w pracy”?
Widząc, że traktat nie przejdzie, chcą być w awangardzie tych, którzy bezużytecznego już dla Niemiec trupa odrzucą.
Potem wymyślą coś lepszego. Nie ma obaw. Tyle zainwestowali
w tę “wojnę bez armat”, to sami przegrać jej na pewno ani chcą, ani zamierzają. Zwłaszcza, że Niemcy to, jak pisze Stanisław Michalkiewicz, państwo poważne.
Jest to oczywiste i widoczne chociażby w tym, że (jak ichni Trybunał Konstytucyjny zadecydował), prawo łunijne jest podrzędne wobec niemieckiego.
Polar powiedział/a
“że Niemcy to, jak pisze Stanisław Michalkiewicz, państwo poważne.”
Historia wielokrotnie udowodniła, że poważne nie jest. Poważne państwo ma poważnych przywódców i nie daje się wodzić za nos braciom spod znaku: młotka, kabały, kielni, fartuszkom, i Bóg wie jeszcze czego.
Lubomir powiedział/a
Rewizja praw nabytych…Polska może rozpocząć inwazję, zmuszającą Niemców do cofania się. Np Polacy powinni dążyć do odzyskania swojego przemysłu cementowego. Cóż za machinacje niemieckie przeprowadzono, że polski przemysł narodowy stał się własnością hochsztaplerów podających się za Niemców a zarejestrowanych w Bangladeszu?. Belgia potrafiła opleść swoje państwo autostradami z cementu. My {chyba z braku własnego cementu}, z uporem maniaka lub przynajmniej osła, zalepiamy polskie drogi – nietrwałą i toksyczną mazią, podobną do asfaltu.
miroslaw krupinski powiedział/a
Ja mysle ze to wszystko jest prostsze – Niemcy po prostu maja ochote pozostac panstwem niezaleznym i rosnacym w potege (nie po raz pierwszy), z Generalna Gulgutierownia za Odra. Gulgutiera juz maja.
Miroslaw Krupinski
Analityk powiedział/a
Traktat a wlasciwie UE i tak zrobila bardzo wiele dla zachodnich krajow. Ona niewspolniernie oslabila nowoprzyjete kraje Europy wschodniej a zwlaszcza Polske pod wzgledem ekonomicznym i militarnym.
Teraz to moze sie zdarzyc, ze Niemcy tupna noga a herr Tuska z antypolska kamaryla dadza im to czego zarzadaja wlacznie z Ziemmiami Odzyskanymi.
Kraje starej UE palcem nie kiwna w obronie Polski – to wiecej niz pewne.
Lubomir powiedział/a
Noelly Kroes nie wywieziono na taczce ze Stoczni Gdańskiej…Wczoraj podpisująca wyrok śmierci na polski przemysł stoczniowy, z przerażeniem w oczach stąpała po terenie stoczni w Gdańsku. Wie, że jej decyzje podobne są w skutkach do decyzji Madeleine Alright – o bombardowaniu Belgradu i do decyzji Paula Wolfowitza – o bombardowaniu Bagdadu. Obie decyzje były aktami barbarzyńskimi, dokonanymi przy ostrym sprzeciwie ONZ. Wówczas likwidowano kolebkę jednej z państwowości i kolebkę ludzkiej cywilizacji. W Gdańsku dokonano zamachu na kolebkę polskiej jedności i patriotyzmu, kolebkę morskiej przedsiębiorczości i obecności Polski na morzach świata. Dla faszystów i terrorystów ważny jest kształt ogórka czy ścieżka dla żab, przyszłość europejskiego narodu wydaje się nie zakrzątać ich głów. W ich mafijno-partyjniackim oligarchiżmie nie ma miejsca dla uczciwych i pracowitych, utrzymujących się wyłącznie z najemnej pracy. Oby przyszłość nie zastała ich w Trybunale Sprawiedliwości – w Hadze, podobnie jak ich politycznych protoplastów zastała – w Norymberdze.
Wojwit powiedział/a
Panie Lubomirze,
przecież Pan dobrze wie, że ksztalt ogórka i temu podobne głupoty nie są celem unych. Są tylko środkami, jednymi z wielu, prowadzacymi do celu.
Karolewski Witold powiedział/a
Wyłączono mi pocztę elektroniczną,
z datą 1 lipca 2011 roku z przyczyn politycznych.
Koordynator Krajowy PONiP
Karolewski Witold
karolewski.witold@gmail.com
to hasło jest wyłączone.