Andrzej Kumor: Jesteśmy tu u siebie
Posted by redakcjawp w dniu 2009-07-08
Minął Dzień Kanady i po raz kolejny przychodzi sobie uświadomić, że co by o tym, nie mówić, to jest nasz kraj, nasze państwo; tutaj płacimy podatki, tutaj chodzą do szkoły nasze dzieci, tutaj prawdopodobnie przyjdą na świat nasze wnuki. Pora zapomnieć o traktowaniu naszej emigracyjnej sytuacji jako czegoś tymczasowego, i w stu procentach, na całego zacząć uczestniczyć w życiu politycznym i społecznym, dzielnicy, miasta, osady, prowincji, kraju…
Jesteśmy tutaj u siebie, i trzeba nam dawać na co dzień świadectwo naszych opinii, poglądów politycznych, społecznych, naszej wiary.
Bądźmy dumnymi Polakami, bo tylko wówczas możemy być prawdziwymi Kanadyjczykami
***
Żyjemy w kuriozalnych czasach, w których białe przedstawia się jak czarne, ofiary stają się oprawcami a oprawcy wzbudzają szacunek.
Dlatego niewiele rzeczy jest mnie w stanie zaskoczyć.
A jednak z pewnym zdziwieniem przeczytałem przysłany przez p. Krawczyka wycinek z niedawnego „Toronto Star” z informacją zatytułowaną „Auschwitz survivor, 95, gives jewels to museum”.
Piszą tam o tym, że 95 letni urodzony w Polsce Meyer Hack, były więzień obozu koncentracyjnego, przekazał do muzeum Holokaustu w Izraelu, osiem pierścionków, brylantowe proszki i złote zegarki, które odnajdywał sortując ubrania po zagazowanych Żydach. Pan Hack wziął te precjoza „na pamiątkę” strasznego losu swych braci, potem udało mu się z nimi (ukrył je w skarpetce) przetrzymać ewakuację obozu Auschwitz, tzw marsz śmierci do Dachau, skąd następnie uciekł i ukrywał się w Niemczech”
Tyle wyczytałem w „Toronto Star” i powiem szczerze, zmusiło mnie to do pewnej rewizji wyobrażenia o niemieckich obozach zagłady.
Z doświadczenia więziennego wiem, że tzw. służby z upodobaniem przeprowadzają kompletny kipisz, w trakcie którego jedynym miejscem ukrycia zakazanych przedmiotów może być przewód pokarmowy w jego górnej połowie, (dolną sprawdza się choćby przez polecenie wykonania przysiadu).
Tymczasem „Toronto Star” chce mnie przekonać, że p. Hack – Żyd z Ciechanowa – ot tak sobie znajdywał i ukrywał cenne przedmioty (ryzykując życiem, bo okradanie niemieckiego okupanta karane było natychmiastową wysyłką w zaświaty), a następnie, przewędrował z tymi pierścionkami i złotymi zegarkami pół świata niczym ruski sołdat z trofiejnym woreczkiem…
Czy znamypodobne relacje więźniów Auschwitz?! Bo wydawało mi się, że tego rodzaju zabieranie kosztowności „na pamiątkę” możliwe była jedynie w przypadku – aż boję cię powiedzieć – jakiegoś, Kapo!
***
Prezydentowi Kaczyńskiemu zastygła ręka z piórem nad papierem przeforsowanej przez PO ustawy medialnej, która „reformuje” media publiczne. Ustawa jest tak skrojona, aby przy zręcznym manewrowaniu pozbawić Polaków jakiejkolwiek mo-żliwości dostępu do tożsamościowych, państwowotwórczych programów i audycji.
O co chodzi?
Otóż nowa ustawa znosi abonament czyli podatek na media publiczne niewiele dając w zamian, bo zastępuje go bezpośrednią dotacją budżetową o nieustalonej wysokości. Oznacza to, że telewizja i radio – bo o nie tu głównie chodzi z uwagi na wpływ społeczny, będą chodziły na pasku miłościwie panujących, jako że, jeśli nie podskoczą pod dyktando, to im się ciachnie finansowanie, (oczywiście podpretekstem jakiejś wyższej konieczności). A gdy im się przytnie budżet, to będą musiały gonić za reklamami; a jak będą gonić za reklamami, to ich programy będą musiały być „popularne” aby zapewnić jak największą oglądalność w konkurencji z mediami prywatnymi. Nastąpi zatem proste równanie w dół i rezygnacja z bardziej ambitnych programów edukacyjnych czy historycznych. W konsekwencji ktoś pewnie zapyta, po co nam w ogóle telewizja publiczna skoro prywatne puszczają lepszy szajs?
Jakie powinny być polskie media publiczne? Przede wszystkim niezależne i od nacisków polityki, po drugie finansowane z budżetu „procentowo”, pomniejszone i zajmujące się właśnie tym czym np. amerykański PBS – troską o sprawy publiczne i edukacją społeczną.
Publiczne media, są dzisiaj w Polsce bardzo ważne dla wychowania obywatelskiego, dla ukazania narodowi jego dumnej przeszłości.
Oczywiście jeżeli chcemy doprowadzić Polaków, do poziomu durnego robola, to wszystko trzeba wyrównać na poziomie, „gadzinówkowym”, podług recepty – dużo gołych pup, plus szczypta skandalu, plus kronika towarzyska wraz z opisami salonowych igraszek, kto, z kim i jak a „w ramce” dodać doniesienia o frontowych sukcesach naszych formacji.
No i tak chyba będzie, bo polskich kacyków kłują w oczy teksty „Rzeczpospolitej”, czy niektóre programy TVP.
„Więc dlatego z punktu mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak musimy zrobić, żeby tej krytyki nie było. Tylko aplauz i zaakceptowanie. Tych naszych prawda punktów, które tworzymy”…
Przede wszystkim zaś weźmie się radio i telewizję na budżetowy garnuszek, aby chłopakom nie poprzewracało się w głowach i by co roku musieli trochę poskamleć pod drzwiami ministerialnych gabinetów.
Andrzej Kumor, Mississauga
www.goniec.net



Darek powiedział/a
Panu Kumorowi cos sie pomylilo . Zawsze cenie niektore wypowiedzi i komentarze ale tym razem zboczyl z toru. Najpierw pisze zeby zapomniec o Polsce bo tu zyjemy a dalej wchodzi w polemike o sytuacji w Polsce (choc slusznie)i wyluszcza swoj punkt widzenia. Panie Kumor gdziekolwiek bysmy nie byli to jestesmy Polakami i mamy prawo a nawet obowiazek dzialac dla dobra Polski. Przyklad idzie od Zydow . Mieszkaja w Stanach Zjednoczonych czy Kanadzie a wtracaja sie wrecz dyktuja co Polacy maja robic.Gdyby nie ta diaspora zydowska nie bylo by dyktatu i wyimagowanych odszkodowan. Pytam sie wiec a kto nam zaplaci za nasza tulaczke? Czy Zydzi polscy nie byli w SB czy innych gremiach wysokiej wladzy ktorzy decydowalo o nas?
Analityk powiedział/a
Panie A.Kumor – kto jest u siebie w Kanadzie to jest. Prosze mowic za siebie.
Jakos pan nic nie chce napisac o dyskryminacji, szowinizmie i rasizmie jaki w Kanadzie jest czesto spotykany zwlaszcza w stosunku do bialych Europejczykow a zwlaszcza z Europy wschodniej w tym i Nas Polakow. Z pewnoscia tylko ci co maja dobre uklady z masoneria i Zydami moga liczyc na dobre prace i awanse. Reszta to jest tania sila robocza chocby nawet z dwoma fakultetami i wieloletnim doswiadczeniem w zawodzie.
Odnosnie tego Zyda kapo z obozu koncentracyjnego – to az dziwne, ze une skazaly go na smierc jak nijakiego pobratymca Eichmana. Widac, ze niektorym Zydom wolno bylo wiecej niz innym. Moze pochodzili z bogatych rodzin i ktos tam na gorze dostawal okup. Potwierdza to tez twierdzenia Niemcow, ze istnialy obozy koncentracyjne w ktorych cala zaloga wraz z kapo to byli Zydzi, ktorzy pilnowali swoich rodakow.
@Darek
Czyzby pan nie wiedzial, ze tych wszystkich Zydow z SB to wladze Izraela potraktowaly jako wyrzutkow narodu zydowskiego? Oni sie do nich nie przyznaja. Wedlug nich to nie byli Zydzi.
Taki maja punkt widzenia.
Natomiast co do Zydow, ktorzy byli w SB i wrocili do Izraela to jego wladze roztoczyly parasol ochronny nad nimi i nikt nie ma prawa ich niepokoic. Zostali potraktowani jako synowie marnotrawni, ktorzy sie nawrocili i wrocili do domu “ojca”- do narodu Izraela, ktory im wybaczyl i nie pozwoli skrzywdzic.
Oto zydowska mentalnosc i moralnosc.
Maglarkowa powiedział/a
A dla „poprawienia” nastroju – nastepne „propolskie” posuniecia „polskiego” rzadu:
__________________________
Nasz rząd dał zarobić Amerykanom
…A SWOIM NIE?
Nasz rząd dał zarobić Amerykanom
Na naszej dolarowej emisji zarobią za Oceanem?
Polski rząd właśnie sprzedał na rynku amerykańskim swoje obligacje – czyli innymi słowy pożyczył od ich nabywców kwotę dwóch miliardów dolarów. Na emisji sporo zarobią zachodnie fundusze i banki, a stracą polscy podatnicy i emeryci – alarmuje „Puls Biznesu”.
Dlaczego mamy stracić? — Emisja obligacji w dolarach poszła wyjątkowo drogo dla budżetu, porównując ze wszystkimi innymi emisjami — mówi gazecie Dariusz Lasek, zarządzający funduszami dłużnymi Union Investment TFI. Według oceny „PB”, inwestorzy wręcz rzucili się na polskie papiery i popyt okazał się czterokrotnie wyższy niż liczba obligacji.
Miliarda dolarów poszukamy w Ameryce
Polska zamierza wyemitować w najbliższym czasie na rynku amerykańskim…
— Jeśli był tak duży popyt, można było sprzedać obligacje na dużo korzystniejszych warunkach — twierdzi z kolei inny, anonimowy już zarządzający funduszami.
Daliśmy za duże odsetki?
Jak pisze „PB”, obligacje wyceniono na 290 pkt bazowych powyżej rentowności amerykańskich obligacji rządowych. To poziom podobny do tego, jaki miały obligacje emitowane przez Warszawę czy Telekomunikację Polską. — A przecież tu mamy do czynienia z krajem, który ma większą wiarygodność kredytową — uważa analityk BRE Banku Ernest Pytlarczyk.
Jednak ministerstwo finansów broni swojej wyceny. — Marża 290 punktów bazowych wydaje się nam bardzo atrakcyjnym poziomem, odzwierciedlającym atrakcyjność ryzyka Polski dla inwestorów. Ze względu na to, że większość potrzeb pożyczkowych realizowana jest na rynku krajowym, emisja obligacji na rynku amerykańskim stanowiła atrakcyjną formę dywersyfikacji źródła finansowania — tłumaczy gazecie rzeczniczka resortu finansów Magdalena Kobos.
Polscy nabywcy poszkodowani?
Jak pisze „Puls Biznesu”, zarządzający polskimi funduszami inwestycyjnymi skarżą się, że byli dyskryminowani. — Polskie instytucje zostały gorzej potraktowane, redukcja ich zapisów była bardzo wysoka. To oznacza, że większość trafiła do instytucji zagranicznych — mówi Dariusz Lasek.
Według informacji „PB” redukcja zapisów od polskich instytucji sięgnęła 97 proc., a dla inwestorów zagranicznych była dużo niższa. Obligacje przyznawane były uznaniowo przez banki, które przygotowywały emisję: Barclays Capital, Citigroup i HSBC. — To oczywiste, że te instytucje preferowały swoich klientów, z którymi robią interesy od lat. Rozdzieliły je wśród nich, nie przejmując się polskimi instytucjami. Zagraniczne fundusze natychmiast będą sprzedawały obligacje, dzięki czemu szybko zarobią — mówi gazecie jeden z zarządzających.
http://www.tvn24.pl/12692,1609067,0,1,nasz-rzad-dal-zarobic-amerykanom,wiadomosc.html