Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

WSKSiM – najlepsza uczelnia w regionie, czołowa w Polsce

Posted by redakcjawp w dniu 2009-07-09

Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, zatroskana o ciągły rozwój umiejętności zawodowych swoich studentów, organizuje kolejne warsztaty dziennikarskie. Dla ich uczestników przygotowano zajęcia, które prowadzą wybitni znawcy kultury słowa. Swoimi spostrzeżeniami z warsztatów dziennikarskich podzielił się z nami red. Wojciech Reszczyński, który kolejny już raz przyjął zaproszenie toruńskiej uczelni do poprowadzenia części zajęć.

Panie Redaktorze, kolejny raz dzieli się Pan swoim bogatym doświadczeniem zawodowym podczas corocznych warsztatów dziennikarskich organizowanych w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej. Dostrzega Pan efekty tych zajęć?
- Tak, mam na to świadków – dzisiaj dwóm grupom powiedziałem, jak byłem mile zaskoczony spotkaniem z grupą czwartą – która jest najbardziej zaawansowana. Miłe zaskoczenie polegało na tym, że wszystkie osoby z tej grupy w zasadzie nadają się na antenę. Mogą występować, mogą mówić, mogą pisać teksty. Reprezentują odpowiedni poziom wyszkolenia, choć są jeszcze studentami. Nie znalazłem u nich żadnych błędów. Ocenę wygłaszam na podstawie spotkań z grupami początkującymi – one przypominają mi pierwsze spotkania z tymi, którzy obecnie są bardziej zaawansowani. Początki nie były łatwe. Natomiast wczoraj byłem bardzo zadowolony, widząc efekty pracy, nie tylko mojej i innych wykładowców, ale przede wszystkim samych studentów. Na przykład jednej dziewczynie nie wróżyłem specjalnych osiągnięć, a tymczasem ona poprawiła wszystkie swoje błędy, nawet zmieniła barwę głosu, który kiedyś brzmiał dziecinnie. Jeśli istnieje pełne zaangażowanie zarówno wykładowców, jak i samej młodzieży, to efekty są zadziwiające. Myślę, że jest to zasługą również specyfiki warsztatów: z jednej strony jest mistrz, a z drugiej – uczeń albo czeladnik. Z jednej i drugiej strony jest pełna swoboda, brak skrępowania, pracujemy dla siebie, a nie na zaliczenie. Można zebrać, skompensować przeróżne wiadomości, zrobić powtórki i można pracę zamienić również w niekrępującą zabawę. Dlatego warsztaty cieszą się taką popularnością.

Nazwa “Warsztaty dziennikarskie” może mylić. Można rozumieć, iż są one skierowane wyłącznie do studentów dziennikarstwa. Tymczasem biorą w nich udział także przyszli politycy, liderzy…
- Tak, w tych trzech grupach, które dopiero zaczynają, znalazły się osoby, które nie wiążą swojej przyszłości z dziennikarstwem, które chcą zdobyć podstawowe kompendium wiedzy na temat zachowania się przed mikrofonem, przed audytorium. Przecież nie chodzi tu o mikrofon jako taki, ale o audytorium – w przypadku radia jest to audytorium radiowe. Moje uwagi dotyczące dziennikarzy informacyjnych mają w zasadzie charakter uniwersalny. Ludzie często nawet nie wiedzą, ile tracą, jeśli im ktoś nie powie, jakie popełniają błędy i co należy zrobić, by je wyeliminować. Warsztaty mają nauczyć, jak wystąpić na zebraniu samorządu, na posiedzeniu rady miasta, jak zaprezentować siebie na posiedzeniu spółdzielni, wypowiedzieć się w sposób komunikatywny, zrozumiały dla wszystkich. Pokazują również możliwości opanowania tremy, lęku przed audytorium, przed odrzuceniem. Uczymy zatem tego, co określa nazwa tej uczelni: Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej. Chodzi właśnie o tę kulturę społeczną, kulturę wypowiedzi, kulturę słowa, kulturę zachowania, kulturę myślenia i kulturę polemiki.

Jak Panu pracuje się ze studentami WSKSiM?
- Powiem coś, co wielu może zdziwić. Otóż kiedy pierwszy raz się pojawiłem na uczelni w Toruniu, zobaczyłem, iż ta młodzież jest inna. Może dlatego, że pochodzi z mniejszych miejscowości, czasami nawet z bardzo małych. Ta młodzież docenia możliwość kształcenia na tej uczelni i ma motywację do nauki. To nie jest młodzież z bogatych domów, z wielkich miast, dla której studia nie przedstawiają żadnego problemu, bo wszyscy w rodzinie kończyli studia, to i oni też je skończą. Są to często ludzie, którzy będą studiować w pierwszym pokoleniu. Ta “inność” polega też na tym, że w jakimś sensie osoby te zostały niemal wybrane ze swoich środowisk. To jest zadanie miejscowych księży, katechetów i innych lokalnych środowisk, żeby wyłowić młodzież wartościową, której należy dać szansę.

Czy każdy, kto marzy o dziennikarstwie, posiada wystarczająco dużo samozaparcia i motywacji do pracy, ma szansę zostać dziennikarzem, np. radiowym?
- Tak, i to powinno zabrzmieć jako zachęta! Jest bardzo niewiele przypadków, które powodują utratę szansy występowania przed publicznością, zaprezentowania siebie ze względu na trudne do usunięcia wady organiczne, wady wymowy. Są to naprawdę bardzo sporadyczne wypadki. Olbrzymia większość ludzi, jeśli popracuje nad swoimi ograniczeniami, może na antenie radiowej wręcz błyszczeć. Staram się więc pokazać uczestnikom warsztatów pewne bardzo proste zabiegi, zupełnie niewymagające wysiłku, tylko pewnej systematyczności, dzięki którym można doprowadzić swój aparat mowy i swój styl mówienia do perfekcji.

Czy mógłby Pan scharakteryzować środowisko akademickie WSKSiM? Czy posiada ono jakiś znak szczególny?
- W ostatniej audycji Radia Maryja poświęconej Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej głos zabrała pani dr Hanna Karp, wykładowca naszej uczelni, i powiedziała to – czułem wielką satysfakcję, słuchając jej słów – co sam mówię wszystkim, którzy wiedzą, że tu, do Torunia, przyjeżdżam. Otóż ta uczelnia daje mi satysfakcję mówienia tego, co chcę, daje mi poczucie wolności. Studenci będą tę sferę rozszerzać, tylko że ta wolność, o której mówię, to wolność w połączeniu z odpowiedzialnością za słowo, za innych ludzi. Ona wynika z poszerzania sfery wspólnego dobra, nie możemy być skrępowani polityczną poprawnością i my na tej uczelni nie jesteśmy skrępowani. Nie znaczy to, że zapominamy tutaj o drugim człowieku, o tolerancji, o uczciwości, o rzetelności – wręcz przeciwnie! My poszerzamy sferę wolności, żeby młodzi ludzie mogli z niej korzystać, a nie wchodzić do zawodu z “klapkami”, bo już na początku wiedzą: o tym to nie wolno pisać, a o tym to można tylko dobrze pisać, tego człowieka nie można w żaden sposób skrytykować, a to zjawisko jest poza sferą jakiejkolwiek krytyki. Nie, student WSKSiM wie, że ma wolną drogę, ale zawsze ze świadomością odpowiedzialności za swoje słowa. I dlatego tę uczelnię tak szanuję i cenię. Natomiast wydaje mi się, że studenci docenią WSKSiM dopiero po opuszczeniu jej murów. Na razie przyglądają się i zastanawiają – kto tutaj ma rację, czy może nie za bardzo przesadzamy. Gdy wyjdą z tą sferą wolności na zewnątrz i zaczną “obrywać”, to wtedy przypomni im się uczelnia. Wtedy powiedzą: “Przecież zupełnie czegoś innego nas uczono, teraz nas ograniczają – to myśmy mogli mówić o tych sprawach na uczelni i nikt nam z tego powodu nie robił problemów, a tu idę do redakcji i raptem wycinają mi połowę artykułu? Albo mówią, że pan się nie nadaje, bo nie ma pan poglądów, jakich my oczekujemy”. To jest właśnie zasługą tej uczelni i to w czasach, kiedy na wolność uczelni, wolność badań naukowych został przypuszczony taki atak – przykładów jest sporo.

Dziękuję za rozmowę.
Mirosław Politowski

www.naszdziennik.pl

Odpowiedzi: 7 to “WSKSiM – najlepsza uczelnia w regionie, czołowa w Polsce”

  1. Ryziel powiedział/a

    Tak coś w tym jest katolicka uczelnia z Torunia kształci dobrych ludzi.Żyd Tazbir z Poznania kształci paparatsi

  2. Bua powiedział/a

    To co robią w Toruniu warto porównać np. z tym co przekazują nauczycielom z zagranicy w ramach Polonijnych Spotkaniach z Historią Najnowszą.

    PAP donosi:
    (…) W porównaniu z poprzednimi edycjami „Polonijnych Spotkań” nowością będzie konferencja edukacyjna pt. „Podręczniki historii o przełomowych datach w historii Europy”. Okazją do jej zorganizowania są przypadające w tym roku rocznice: wybuchu II wojny światowej oraz upadku komunizmu w Europie. Wiadomo, że w różnych krajach są one w różny sposób postrzegane – według historiografii w niektórych krajach poradzieckich i w Rosji początek wojny nastąpił w 1941, a nie 1939 roku. Z kolei w niemieckim opisie 1989 r. upadek muru berlińskiego jest nieraz przedstawiany jako ważniejszy od polskich wyborów 4 czerwca.

    Cel konferencji, to analiza przedstawienia wydarzeń z lat 1939 i 1989 w podręcznikach innych krajów oraz dyskusja nt. ewentualnego opracowania materiałów edukacyjnych z dziedziny historii najnowszej, skierowanych wprost do środowisk polonijnych.

    A ponadto tematy tegorocznych wykładów to stalinowski aparat represji, kryzysy w PRL, powstanie warszawskie, powojenna historia Kościoła i upadek systemu komunistycznego w Polsce w końcu lat 80.

    W trakcie zajęć warsztatowych kursanci poznają metody nauczania historii przy pomocy wystaw oraz gier edukacyjnych wyprodukowanych w IPN, oraz filmów. Spotkają się z twórcami dokumentu „Polskie orlęta na pakistańskim niebie” – o zdemobilizowanych z RAF-u polskich pilotach, którzy po II wojnie światowej współtworzyli lotnictwo wojskowe Pakistanu.

    Podczas objazdu naukowego polonijni nauczyciele zwiedzą w Katowicach izbę pamięci w kopalni „Wujek”, gdzie 16 XII 1981 zomowcy zabili 9 górników. Będą też w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau. Planowane są ich spotkania ze świadkami historii: przewodniczący komitetu strajkowego w „Wujku” Stanisław Płatek opowie jak wyglądały dramatyczne początki stanu wojennego na Śląsku. Kazimierz Świtoń będzie mówił o tworzeniu Wolnych Związków Zawodowych w końcu lat 70., a Jacek Fedorowicz – o swoich potyczkach z cenzurą PRL.
    W Warszawie organizatorzy zaoferują kursantom wycieczki historyczne: na Powązki wojskowe i szlakiem historii warszawskich Żydów.

    Tekst ten opracował Michał Kurkiewicz z Biura Edukacji Publicznej IPN w Warszawie.

  3. wet3 powiedział/a

    Ufff! Oj, bo po przeczytaniu tego artykulu moze strace (oby sie tak stalo!!!) dobra porcje mego pesymizmu na temat wspolrodakow, ktorzy zawsze dobijaja mnie swoim niesamowicie durnym i samobojczym glosowaniem! Cigle nie chce mi sie w makowce pomiescic, jak to moze byc ze ponad 50% tych idiotow popiera PO!

  4. bąbelek powiedział/a

    A drugie 50% idiotów w kraju popiera PiS! Czy popierają PiS czy PO – to dla Polski wszystko jedno. Grób!

  5. Bua powiedział/a

    Dyskutanci uważający że wszyscy dorośli Polacy to idioci zapomnieli, że bardzo duży odsetek wyborców nie głosowało z prostego powodu – nie popierają żadnej partii.
    Nie odpowiada im po prostu to co te partie planują (proponują) zrobić dla Polski oraz dla pozostałych rodaków rozsianych po świecie.

  6. j powiedział/a

    Bua ma racje. To niewatpliwie chodzi tylko o tych glosujacych. Reszta czyli ci co nie glosuja – wie co jest grane i… milczy. Ale juz niedlugo tego milczenia…

  7. j powiedział/a

    My, Polacy walczymy jak umiemy o dobre imie katolickich uczelni, katolickiego Radia, katolickiej Telewizji w Polsce a Serbowie, nasi slowianscy bracia, zdradzeni, oszukani i ponizeni przez holote “jewropy” i “usraela” rozpaczliwie i ze wszystkich sil bronia swej chrzescijanskiej wiary.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 93 other followers