Prof. Piotr Jaroszyński: Nowa Lewica, czyli marksizm wiecznie żywy
Opublikował/a redakcjawp w dniu 2009-11-07
Nowa Lewica jako mutacja marksistowska stanowi ciągłe zagrożenie dla rodziny, narodu i Kościoła, ponieważ jej celem strategicznym jest utworzenie społeczeństwa homunkulusów – bez rodziny, bez narodowości i bez wiary.————————————————————————————
Prof. Piotr Jaroszyński
Pomimo upadku komunizmu sowieckiego marksizm trwa nadal w swych rozlicznych mutacjach, zarówno w Polsce, jak i w świecie zachodnim. Jego główne centra znajdują się w kręgach inteligenckich, zwłaszcza w ośrodkach akademickich, których przedłużenie stanowią media opanowane przez ich absolwentów i zwolenników Nowej Lewicy. Walka z totalitaryzmem sowieckim nie była walką o pełną wolność, ale była to walka o wolność dla Nowej Lewicy i jej wersji marksizmu. Nowa Lewica jako mutacja marksistowska stanowi ciągłe zagrożenie dla rodziny, narodu i Kościoła, ponieważ jej celem strategicznym jest utworzenie społeczeństwa homunkulusów – bez rodziny, bez narodowości i bez wiary.
Gdy po II wojnie światowej Polska została poddana Związkowi Sowieckiemu, wiązało się to nie tylko z zależnością polityczną czy ekonomiczną, ale również ideologiczną. Było to pewnym novum w stosunku do zaborów rosyjskich, jakich doświadczaliśmy wcześniej przez ponad 120 lat, gdy można było mówić o ekspansji religijnej (prawosławie) czy cywilizacyjnej (turańszczyzna), ale nie stricte ideologicznej. Wówczas na plan pierwszy wysunęła się ideologia. Był nią komunizm.
W związku z tym, że komunizm był nam narzucany przez Sowietów, stąd większość z nas sądziła, że komunizm i Związek Sowiecki to jedno i to samo i że jeśli świat zostanie opanowany przez komunizm, to będzie to komunizm właśnie sowiecki. Takie spojrzenie było nieprecyzyjne, a nawet mylące.
Po pierwsze, komunizm nie był wynalazkiem sowieckim, gdyż pomijając genezę sięgającą jeszcze starożytnej Grecji, pojawia się w kręgach XIX-wiecznych intelektualistów zachodnich, takich jak John Goodwyn Barmby (Anglia), Henri de Saint-Simon (Francja) czy Marks (który – jak pamiętamy – swój “Manifest Komunistyczny” napisał w jednej z kamienic Starego Miasta w Brukseli).
Po drugie, mimo że Polska i świat odczuwały potęgę komunizmu sowieckiego, to przecież komunizm zalągł się w innych potężnych państwach jak choćby Chiny.
Po trzecie, mimo że trwała zimna wojna i stały naprzeciw siebie dwa obozy: blok zachodni (Europa Zachodnia, Ameryka Północna, Australia) i blok sowiecki, to w krajach zachodnich legalnie działały partie komunistyczne, które miały swoich członków, zwolenników, media, wydawnictwa, etc. Zachodnie partie komunistyczne działały w porozumieniu z Kremlem, a nawet były przezeń finansowane lub dofinansowywane, co znaczyło, że były po prostu sowiecką ekspozyturą. Ale na tym nie koniec.
Szkoła frankfurcka kuźnią Nowej Lewicy
Na Zachodzie komunizm niezależnie od dominacji sowieckiej kiełkował w ramach bardzo wielu organizacji, stowarzyszeń nawiązujących głównie do Marksa, którego dzieła stanowiły niewyczerpane źródło inspiracji. Środowiska te znajdowały najbezpieczniejszą przystań w kręgach uniwersyteckich. Sprzyjała temu z jednej strony podatność młodych umysłów i gorących serc studenckich na hasła zwiastujące nadejście nowej epoki wolności i sprawiedliwości, a z drugiej umiejętne podsycanie takich nastrojów przez nauczycieli akademickich, wśród których prym wiedli właśnie marksiści, zwłaszcza ze szkoły frankfurckiej. Szkoła ta, założona w początkach lat 20. ubiegłego wieku, została wraz z dojściem Hitlera do władzy zdelegalizowana, a jej profesorowie wyemigrowali głównie do Stanów Zjednoczonych, by tam objąć katedry uniwersyteckie i poszerzać pole swej działalności. Niektórzy z nich wrócili po zakończeniu II wojny światowej do Europy, inni pozostali w Ameryce. Ale wszędzie był to potężny wpływ marksizmu na kolejne pokolenia młodych elit, które po zakończonych studiach obejmowały coraz to ważniejsze stanowiska w strukturach państwa i organizacji międzynarodowych.
Rewolucja komunistyczna trwa
Na Zachodzie dojrzewał marksizm, który był różny od komunizmu w wydaniu sowieckim, i to do tego stopnia, że gdy miała miejsce najpierw inwazja na Węgrzech (1956), a potem w Czechosłowacji (1968), to operacje te spotkały się ze zdecydowaną krytyką wielu zachodnich środowisk lewicowych. Co więcej, poszły za tym przetasowania organizacyjne: oficjalne partie komunistyczne zaczęły tracić członków na rzecz Nowej Lewicy. Właśnie wtedy na przełomie lat 50. i 60. wobec krytyki metod sowieckich krystalizuje się i umacnia nowa postać marksizmu, którą coraz częściej nazywa się Nową Lewicą, by przeciwstawić ją Starej Lewicy, czyli komunizmowi w wydaniu sowieckim. Ruch ten dojrzewa głównie w środowiskach akademickich, a apogeum jego działalności to są różnego rodzaju rewolty znane pod datą roku 1968. Rewolty te objęły różne kraje i różne kontynenty, miały też różne odcienie ideologiczne, bo różne grupy lewicowe chciały upiec tu swoją pieczeń, nie wyłączając samych Sowietów. Przypomnijmy, że trwała wówczas wojna w Wietnamie, w której stroną był również Związek Sowiecki, więc nic dziwnego, że Sowieci różnymi kanałami popierali studenckie ruchy pacyfistyczne, by psychologicznie osłabić społeczeństwo amerykańskie i w efekcie doprowadzić Amerykę do ustąpienia z Wietnamu, co się przecież udało. Ale z drugiej strony rewolta z roku 1968 uderzyła po raz pierwszy tak mocno w tradycyjne zasady i wartości rodziny amerykańskiej, co z kolei było zwycięstwem profesorskich guru ze szkoły frankfurckiej (Herbert Marcuse), którzy w swym programie dążyli do rozbicia rodziny na rzecz promowania związków luźnych i wszelkich dewiacji. W ten sposób rozpoczęła się nowa rewolucja komunistyczna, która mierzyła wyżej niż interesy Związku Sowieckiego, i miała inną wykładnię marksizmu. Doprowadziło to do bardzo ostrej konfrontacji ideologicznej, która zakończyła się zwycięstwem Nowej Lewicy. Albowiem Związek Sowiecki upadł, upadł też sowiecki marksizm. Ale nie upadł marksizm Nowej Lewicy.
Nowa Lewica z polskiej perspektywy
Idee Nowej Lewicy trafiały na bardzo podatny grunt ze strony wielu “naszych” marksistów, z którymi Polska Zjednoczona Partia Robotnicza łączyła wielkie nadzieje, i stąd otwierała przed nimi szerokie perspektywy działania, zarówno naukowego, jak i politycznego. Dość przypomnieć takie nazwiska jak Zygmunt Bauman, Leszek Kołakowski czy Adam Schaff. Były to pupilki systemu – profesorowie, szefowie katedr, instytutów, a nawet, jak w przypadku Schaffa – członkowie KC PZPR, czyli najwyższego kręgu władzy. A jednak gdy do władz, reprezentujących przecież linię sowiecką, dotarło, że owi profesorowie angażują się w Nową Lewicę, zaczęto odbierać im przywileje, ograniczać wpływy, a w końcu wyrażono zgodę na emigrację (Bauman, Kołakowski), co faktycznie pozwoliło im na zrobienie kariery światowej. Modna wówczas była bowiem krytyka marksizmu sowieckiego z pozycji Nowej Lewicy.
Dlatego tak ważne i wręcz pilne wydaje się poznanie genezy, metod i celów Nowej Lewicy, by bronić tych wartości, które stanowiąc cel jej ataków, są ciągle zagrożone.
Dla przedstawicieli Nowej Lewicy rewolucja się nie skończyła, ona trwa. Jeśli nie są to barykady, to są to sale wykładowe, jeśli nie jest to karabin, to jest to wycelowane oko kamery.
Ideologia ta zatacza coraz szersze kręgi, a ponieważ “idzie przez instytucje”, to zachowuje pozory legalności, ponieważ “idzie przez uniwersytety”, to zachowuje dostojeństwo wykładowców, ponieważ “idzie przez media”, to oddziałuje masowo, a nawet próbuje zdobyć szańce katolickie, głosząc ideologię Kościoła otwartego. To wszystko są pułapki. Trzeba więc rozpoznać Nową Lewicę, by umieć się przed nią bronić. Dlatego powstał ten dodatek.
DODATEK SPECJALNY o Nowej Lewicy – Długi marsz światowej rewolucji:
http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=nl&dat=20091107&id=main



Ryziel powiedział/a
Za gruba kreskę żydka Mazowieckiego należało by powiesić, przez to niema prawdziwej lewicy tylko spadkobierców PZPR. Ich dzieci rządzą tym krajem lecz dla nich obrazą jest że nazywa się to Polskę dlatego niszczą wszystko co Polskie
Marian Barański powiedział/a
Kościół niszczy lewica tkwiąca w samym Kościele, o czym profesor ani słowa.Woli dowodzic,ze w lesie jest najwięcej drzew okrągłych.
NA MARGINESIE powiedział/a
“…W artykule „Kto rządzi Ukrainą” („Who Rules Ukraine”) autor Wladimir Borysow pisze, że we wczesnych latach 1990tych, „sępy” poparte przez finansową potęgę żydowskich bankierów międzynarodowych, kupowały za grosze lub nawet konfiskowały za łapówki, wszystkie ważne przedsiębiorstwa państwowe na Ukrainie. W tym największe fabryki i całe działy nowo sprywatyzowanej wówczas gospodarki ukraińskiej….”
“Nostalgia za komunizmem” – prof. Iwo Cyprian Pogonowski
http://zaprasza.net/a.php?article_id=30691
Pollack powiedział/a
Henry Makow opisuje judeo-masonskie korzenie wspolczesnej kultury, ktora koncentruje sie na zwierzecej stronie ludzkiej natury, zaciekle zwalczajac w niej pierwiastki boskie:
“Egzaltacja zwierzęca, natura człowieka, kosztem jego duchowych jakości, jest bezpośrednią konsekwencją deifikacji człowieka. Antykultura zakłada, że człowiek jest końcowym dziełem i nie musi być transformowany poprzez miłość Boga. Symptomem procesu uznania człowieka za Boga jest kult i adoracja idoli. Wielbimy wielkie umysly, piękności, wyznajemy kult doskonałego zdrowia i siły. Antykultura odsłania jednak diaboliczny spisek, który odrzuca boski plan rozwoju ludzkości. Poprzez spożycie zakazanego owocu Szatan obiecywał: „Otworzą się wam oczy i będziecie jako Bóg, który odróżnia zło od dobra”. (Genesis 3:5). Oznacza to, że człowiek będzie definiował co jest złe, a co jest dobre. Bóg jest dobrem. Kiedy człowiek zaczyna uważać siebie za Boga, dobrem staje się to, czego chce najsilniejszy członek grupy. Dobro staje się złem a zło dobrem. Właśnie ten proces dokonuje się dzisiaj przed naszymi oczami.”
Henry Makow “Judeomasonskie korzenie tzw. kultury modernistycznej”
http://www.polpatriot.com/html/wojna_k.html
Lubomir powiedział/a
Marksiści i złodzieje pokochali tzw prywatyzację. Szczytem osiągnięć marksistowsko-złodziejskiej spółki było m.in. przekazanie warszawskiej energetyki – niemieckiej spółce {nie prywatnej, oj nie!},… niemieckiej spółce państwowej STOEN. Ostatnio spontaniczni Włosi kategorycznie sprzeciwili się tzw prywatyzacji wody, ogłaszając, że próba prywatyzacji takich dóbr jest absurdem. Szkoda, że podobnie nie zareagowali włodarze Gdańska czy m.in. Zabrza, oddając wodociągi swoich miast pod kontrolę kapitału niemieckiego. Chciałoby się dodać: ‘kto ma wodę, ten ma władzę’.
Kordecky powiedział/a
Warto uzupelnic wyklad prof. Jaroszynskiego
czytajac tlumaczenie artykulu Grigga pt. W tym szalenstwie jest metoda
Autor pisze o wielkiej roli jaka odegral marksistowski ideolog Gramsci w uksztaltowniu tego co Profesor
nazywa Nowa Lewica:
Nie wszyscy zdaja sobie sprawe z tego, ze obecny atak na tradycyjna chrzescijanska kulture Ameryki i Europy opiera sie na teorii znanego ideologa, wloskiego komunisty, Antonio Gramsci’ego, ktory opracowal strategie budowania panstwa totalitarnego.
W kazdym totalitarnym panstwie uciskanych jest wiecej niz uciskajacych. Jakkolwiek takie panstwa tworzy sie w oparciu o strach i terror, to niemozliwe jest stworzenie takich panstwowych instytucji, ktore bylyby w stanie kontrolowac wszystkich i wszystko w tym samym czasie Tak wiec, tyran, ktory chce zdominowac cala populacje, musi zastosowac takie srodki, ktore zmusza ofiary, aby same zakuly sie w niewole. Aldous Huxley, autor klasycznej antytotalitarnej ksiazki Nowy Wspanialy Swiat, wyjasnia, ze w idealnym systemie totalitarnym wladcy nie musza stosowac przymusu, aby kontrolowac populacje, gdyz sami poddani lubia swoje poddanstwo. W idealnym panstwie totalitarnym Huxley’a spoleczenstwo jest kontrolowane poprzez wykorzystanie seksu, narkotykow, niewyszukana rozrywke, slogany oraz zaspokajanie sztucznie tworzonych zachcianek.
http://www.polpatriot.com/html/wojna_k.html
Aerolit powiedział/a
Spojrzenie marksistowskiej bestii w oczy
Po wejściu w życie Traktatu Lizbońskiego nowe ZSRS stało się faktem, zaistniało realnie pod nazwą Unia Europejska.
Porażka pierwszej wersji światowego bolszewizmu, dostarczyła wystarczającej wiedzy, spostrzeżeń, i przemyśleń, aby sięgając po kolejną formę panowania nad światem, uniknąć tych błędów, które odsłoniła koncepcja realnego socjalizmu i komunizmu.
Po pierwsze siła motoryczna tych przemian czyli masy robotniczo chłopskie, a szczególnie robotnicy skupieni w ogromnych zakładach przemysłowych, stały się, jak na ironię, realną siłą stopującą plany globalnej władzy. Siła „przewodnia”, była jednocześnie siłą hamującą i zagrażającą dla realizacji idei marksistowskich światowego komunizmu.
Inną wadą tego systemu, wielkim problemem dla komunistycznej władzy, były spore zobowiązania społeczne, które zbytnio obciążały budżety państw z socjalistycznej części świata. Dotychczasowa koncepcja okazała się zbyt kosztowna i mało efektywna. Była też tykającą „bombą zegarową” dla pragnących absolutnej władzy globalnych marksistowskich bolszewików.
Przemianom prowadzącym do „lepszej, świetlanej przyszłości” zagrażały fale społecznego niezadowolenia, łatwe do wywołania w olbrzymich zbiorowiskach pracowniczych ówczesnych zakładów przemysłowych. Dłużej nie mogło to trwać, gdyż zamiast prowadzić do wytyczonego przez globalny bolszewizm celu, stało się „kulą u nogi” dla aspirującej do władania światem marksistowsko – bolszewickiej bestii.
Nowa sytuacja wynikająca z rozwoju techniki, w szczególności techniki medialnej, dała bodziec do ostatecznej rezygnacji z ustanowienia panowania nad światem na gruncie przemian społecznych prowadzących do komunizmu we wszystkich krajach świata.
Odpuszczono więc na całym świecie agitację na rzecz przeobrażeń ustrojów poszczególnych państw w ich socjalistyczne wydanie.
W krajach komunistycznych natomiast rozpoczęto stopniowy demontaż ustrojów, aż do tzw. całkowitego uwolnienia tych krajów spod jarzma tego systemu. Jednak klasy panujące, tworzące „epicentrum komunistyczne” zachowano i poprzez tzw. proces transformacji ustrojowych wyniesiono do rangi nowych „demokratycznych elit” we wszystkich państwach objętych przemianami.
Czyli nieudany „wypiek” jakim były państwa socjalistyczne zniknął, ale „zaczyn” pozostał. Na bazie tego zaczynu powołano nowe elity polityczne, nadając niektórym zasłużonym dla tworzenia i umacniania władzy nad światem miano autorytetów moralnych. Z nową energią ruszono do ataku na wszystko co było bastionami wolności i normalności w okresie realnego socjalizmu i mogło takowymi pozostać w nowym rodzącym się wydaniu zmutowanego (przeobrażającego się) komunizmu.
Pierwszą poważną próbę zdobycia władzy nad światem czyli tzw. rewolucję bolszewicką oparto na siłach wywodzących się z nizin społecznych, które to siły nafaszerowano frazesami i fałszywymi z natury ideologicznymi hasełkami. Rozbudzono przyziemne żądze społecznej „sprawiedliwości” i posłużono się nimi. Po zakończonym sukcesem przewrocie politycznym, siłom tym utrącono ich atuty i na nowo ustawiono na miejscu jakie zajmowały przed przewrotem. Wmówiono im sukces i nakazano bezwzględne posłuszeństwo wobec nowej władzy, która rzekomo była siłą polityczną wywodzącą się z tych robotniczo – chłopskich formacji.
Reasumując w pierwszym podejściu do panowania nad światem z roku 1917, bestia posłużyła się siłami ze społecznych dołów, jednak przeciwko sobie miała ówczesne elity społeczne i polityczne, na które postanowiła dla swojego bezpieczeństwa i bezkarności wydać wyrok śmierci. Poprzez wszystkie te działania bestii, idea sprawiedliwości społecznej mocno się zdewaluowała i przestała być skutecznym czynnikiem prowadzącym masy do założonego celu. Potrzebne się stały olbrzymie nakłady finansowe na aparat represji pozwalający utrzymać zdobytą władzę. To rujnowało bolszewickich globalistów, stanowiło dla nich zbyt wielkie obciążenie, które w połączeniu z koniecznymi do ponoszenia nakładami socjalnymi było przez nich nie do zaakceptowania. Państwa rządzone przez bolszewików zamiast przynosić im zyski, stawały się nie rentowne.
W nowym, obecnie realizowanym podejściu do panowania nad światem, bestia wybrała inną bardziej skuteczną jak na nasze czasy drogę i o wiele trudniejszy dla społecznego rozszyfrowania i zrozumienia plan działania. Nie posłużyła się już społecznymi namiętnościami zawiści między klasowych, które raczej wygasiła, ale posłużyła się grą na najniższych emocjach, wręcz instynktach natury indywidualnej, osobistej. Swój marsz do globalnego panowania poprowadziła bestia po drogach rozprężenia obyczajowości, zatrzymania, a wręcz cofnięcia procesów kulturotwórczych i poprzez obniżenie rangi wszelkich nauk w tym głównie kościelnych. W poprzednim wydaniu bestia musiała wspierać się na masach społecznych, a za swoich wrogów miała elity społeczne. W obecnym wydaniu światowego bolszewizmu, czyli w tzw. demokracji, bestia swoje aspiracje realizuje poprzez nowo wykute „elity społeczno – polityczne” nakarmione kolejnym, zmutowanym już wydaniem marksistowskich frazesów, z całkowitym zmarginelizowaniem w tej realizacji dotychczas „faworyzowanych” sił robotniczo – chłopskich.
Czyli nowe wydanie światowego bolszewizmu nie opiera się już nie na uświadomionych marksistowsko masach społecznych, a opiera się na potencjale intelektualnym elit z nowego marksistowskiego rozdania. Elit obecnych we wszystkich najistotniejszych opiniotwórczo ośrodkach, jak media, szkolnictwo, kultura.
Osiągnięto wielki postęp warsztatowy i zamiast wydawać jak w pierwszym bolszewizmie środki na siły represji i na socjal dla mas społecznych, bestia zainwestowała olbrzymie środki finansowe w tzw. elity polityczno- społeczne i w oparciu o nie skutecznie krok po kroku realizuje swój plan światowego imperium. Masy tym razem bestia ignoruje, gdyż w swej przeważającej części są one podatne na sugestie medialne i łatwe do ulepienia w bezwolna papkę ludzka.
Oprócz wrodzonych obsesji bestii, wyrażających się w parciu na władzę, dodatkowym czynnikiem przyśpieszającym te wyreżyserowane przeobrażenia jest świadomość kurczących się zapasów dóbr kopalnianych. Posiadanie surowców i pełna kontrola nad nimi daje nieograniczoną przewagę bestii. Bestia więc stopniowo marginalizuje podmiotowe aspiracje poszczególnych narodów, aby nie utrudniały one nieograniczonego dostępu bestii do zasobów kopalnianych.
Wszystkie działania bestii układają się w logiczną całość, a powołanie Unii Europejskiej i ograniczenie suwerenności poszczególnych jej członków Traktatem Lizbońskim jest istotnym krokiem na drodze do zawłaszczenia świata i bogactw naturalnych.
Szerzej o problemie w:
Postępy światowej rewolucji.
http://polskie-forum.pl/viewtopic.php?f=4&t=35
Nowy wspaniały świat.
http://polskie-forum.pl/viewtopic.php?f=4&t=279
oraz w Bolszewizm.
http://polskie-forum.pl/viewtopic.php?f=7&t=276
Aerolit powiedział/a
Barbarzyństwo, nie wahajmy się użyć tego słowa, bo tylko barbarzyństwo występuje przeciw temu co zrodziły wieki, tysiąclecia kultury. Tylko barbarzyństwo niszcząc dorobek pokoleń wprowadza nieład i rozprężenie, szerzy nihilizm.
Jeżeli działa ono z premedytacją tzn. że jest już świadome zagrożeń dla samego siebie i próbuje im za wczasu się przeciwstawić. Współczesne barbarzyństwo działa z premedytacją.
Świat w różnych miejscach naszego globu i w różnym czasie rozwijał się tworząc oryginalną lokalną kulturę, tworząc zręby cywilizacji. Zawsze jednak rozwój danych kultur zalewały hordy barbarzyństwa i dobre czasy dla niemal wszystkich lokalnych cywilizacji po prostu kończyły się. Nic nie trwa wiecznie, wiec i okresy barbarzyństwa też przemijały. Świat na nowo „budził się do życia”, rozwijał, posiłkował dotychczasowymi osiągnięciami ludzkiej myśli.
Czy dziś jest podobnie?
I tak i nie.
Barbarzyństwo dzisiejsze nie jest już tak jak to wcześniejsze barbarzyństwo szerzone mieczem. Zamiast miecza, dziś coraz wyraźniej używa się mediów, polityków, różnych organizacji tajnych, jawnych, nauki, techniki, medycyny, szkolnictwa, kultury, sztuki, itd.
Siłą nośną dwudziestowiecznego barbarzyństwa stały się ideologie, jak te dwie najbardziej osławione czyli bolszewicka i faszystowska.
Ideologia jest nadal siłą nośną współczesnego barbarzyństwa. Dziś światu barbarzyństwo niesie zmutowany marksizm, czyli ideologia lewacka i ideologia syjonistyczna.
To współczesne barbarzyństwo nie ma nic światu do zaoferowania poza szerzeniem ogłupienia i zwyrodnień i poza niszczeniem dorobku całej kulturowej przeszłości wszystkich nacji po które sięga.
Współczesne barbarzyństwo pojawiło się w świecie jeszcze przed okresem francuskiej rewolucji i od tego czasu dwoi się i troi aby tylko niszczyć, pasożytować i ustanawiać własne prawa. Wiek XX, a zwłaszcza jego pierwsze półwiecze był okresem w którym światowe barbarzyństwo próbowało zdominować świat siłą fizyczną, czyli siłą militarną i policyjną.
Od drugiej połowy XX w. współczesne barbarzyństwo przed siłą militarną, stawia strategie polityczne, ekonomiczne, ideologiczne i medialną nawałę propagandową.
Barbarzyństwo „pierwszego bolszewika” mamiło ludzi hasłami sprawiedliwości społecznej.
Barbarzyństwo obecne przez analogię nazwę je barbarzyństwem „drugiego bolszewika”, jako że jest zmutowanym bolszewizmem, mami nas niczym nie skrępowaną wolnością osobistą, czyli taką wyrwaną z kontekstu swobodą obyczajów, inaczej mówiąc obyczajowym zdziczeniem.
Tymczasem my jako masy jesteśmy tylko nośnikiem dla nowych bolszewickich podbojów sięgających po światową władzę, po globalną kontrolę nad ludźmi, pieniądzem i po bogactwa naturalne. Masy ludzkie podobnie jak za pierwszego bolszewika po spełnieniu swojej roli odesłane zostaną poza margines wpływu na bieg światowych wydarzeń i ostatecznie zatryumfuje kolejny wykwit światowego barbarzyństwa. Obecnie jesteśmy na etapie tworzenia wielkiego światowego przyczółka barbarzyństwa, a zwie się ten przyczółek…. Unią Europejską.
Aerolit powiedział/a
Jak ważna jest perspektywa naszego postrzegania zjawisk politycznych?
Wszyscy jesteśmy zarówno uczestnikami jak i obserwatorami wydarzeń zachodzących wokół nas, a szczególnie tych, które dotyczą bezpośrednio naszej egzystencji.
Jakiej używamy perspektywy w postrzeganiu tego co wokół nas się dzieje?
Czy patrzymy wydarzeniom w oczy, będąc ich uczestnikami i współtwórcami, czy oglądamy je nijako z daleka, z odleglejszej perspektywy.?
Weźmy przykład. Pewien Zbycho, Miro, czy Grzechu coś kombinują w zaciszach swoich apartamentów rządowych. Wycinają z państwowego budżetu część żywej gotówki, której przeznaczenie było zgoła inne niż te, aby wypełnić kieszenie i konta Zbycha, Mira i Grzecha.
Media w tej sytuacji zaczynają odwracać naszą uwagę od problemu, ale my się mediom nie dajemy i zaczynamy drążyć temat.
Drążymy, ale co jest w tym drążeniu dla nas istotne? Czy kim są Zbycho, Miro i Grzechu?
Czy też może to z kim są oni powiązani? Lub czy można ich zastąpić innymi uczciwszymi urzędnikami?
Może pochłaniają nasze zaangażowanie w temat, myśli typu, że już im nie zazdrościmy bo wpadli, ale co się nachapali to ich, a my????? My byliśmy za mali do takich pieniędzy, za sztywni, nadmiernie „uczciwi”.
Może też gdy patrzymy dalej i głębiej, widzimy, że winę za takie, i im podobne sytuacje ponosi partia rządząca, lub (oraz) media, które te wszystkie i wszechobecne patologie osłaniają.
Może patrzymy jeszcze dalej i znajdujemy winę w systemie który zwie się demokracją parlamentarną i jest naszą obecną dumą, i….niestety również,…. i bielmem na naszych oczach?
Wszak gdyby prawo było prawem, a sprawiedliwość była sprawiedliwością to tylu afer, oszustw, złodziejstw, zniszczeń, zakłamań by nie było.
Gdy tak myślimy to nasza perspektywa postrzegania jest już mocno wydłużona, znacznie szersza, a wyciągane wnioski o wiele głębsze niż te gdy zamiast na system patrzymy na ludzi sprzeniewierzających swój urząd. Miro, Donek, Zbycho przeminą jak przeminęli Olki, Bolki, ale wymiana kadr nie zmienia niczego, co najwyżej pogarsza sytuację, więc perspektywa osobowa w postrzeganiu patologii władzy jest jedynie stratą naszego czasu i balastem dla naszego umysłu.
Zresztą sami politycy, a szczególnie media, sprytnie skracają nam perspektywę postrzegania, gdy omawiają wszystkie niejasności sprawowania urzędu przez urzędników. Mówią wprawdzie nieraz, (czasmi) prawdę, ale nie całą i zacieśniają ją jedynie do postaci urzędników, lecz nigdy nie do systemu w jakim urzędnicy państwowi najwyższego szczebla pracują.
Nasze postrzeganie, według rządzących nami, ma być krótkie i nie powinno zauważać żadnych ponad czasowych i ponad sytuacyjnych prawidłowości we wszystkich nadużyciach, które „ujrzały” przypadkowo światło dzienne.
Skracanie perspektywy postrzegania i rozumienia zachodzących patologii społecznych, patologii gospodarczych, czy wychowawczych jest formą osłony tych patologii.
Chore prawo i zakłamane media reagują na patologie i ….. doprowadzają nie do usunięcia samych patologii, ale do usuniecie ludzi, którzy mieli pecha i wpadli przyłapani na realizacji różnych nieuczciwości. Ludzie odchodzą, a patologie pozostają. Przychodzą nowi ludzie i ciągłość nadużyć jest zachowana.
Jakie więc są te procesy i komu służą?
Tu musimy znacznie wydłużyć naszą perspektywę postrzegania. Jak daleko, aby to wszystko pojąc, ogarnąć? Czy musimy naszą uwagę skierować na system sprawowania władzy?
Jak najbardziej, ale ponadto musimy jeszcze bardziej wydłużyć naszą perspektywę spojrzenia, aby zajrzeć aż poza horyzont naszego systemu. Co wówczas nam się ukaże? Otóż takie same, bądź podobne patologię toczące inne narody, państwa i społeczeństwa.
Więc wina naszych polskich nieprawidłowości też musi leżeć gdzieś dalej, gdzieś poza systemem który, nam niemiłościwe panuje i zwie się parlamentarną demokracją. Wszędzie obok nas są same demokracje parlamentarne, a wszyscy politycy tych państw są jakby w niektórych sprawach podejrzanie zgodni ze wszystkimi innymi politykami całej Europy.
Ta dominująca w polityce europejskiej zgodność w określonych sprawach jest warta zwrócenia na nią uwagi.
Zauważamy ze zdziwieniem, że Unia Europejska w ogóle się nie interesuje tym, że nas okradają, oszukują, demontują, korumpują, kramarzą naszym życiem, naszymi uczuciami, itd. A miało być tak dobrze w UE, tak jak w raju, tak jakby… i tu przez analogię przychodzi mi na myśl „druga Irlandia”.
Czyli jest coś więcej niż system sprawowania władzy w danym kraju.
Jest jakiś system systemów który sprawia, że w sprawach zasadniczych dla (zasadniczych dla kogo?) wszyscy politycy, wszystkie media są zgodne.
Czy warto roztrząsać sprawy Zbychów, Mirów Donków i innych chwilowych kacyków i im poświęcać swój czas, swoje zaangażowanie, olbrzymią porcję naszej energii?
Czy może lepiej popatrzyć na pewne prawidłowości zachodzących zmian, na ich konsekwencję, na determinację z jaką są te zmiany wprowadzane w ….. nasze życia.
Zostawmy afery, Zbychów, Mirów, bo to są tylko procesy powierzchowne, a starajmy się zajrzeć głębiej, pod „skórę”, aż do „kości”, aby zrozumieć logikę następujących po sobie zmian w naszym społecznym, narodowym i indywidualnym życiu.
Wydłużenie perspektywy postrzegania pozwoli nam lepiej zrozumieć tego (owego) tajemniczego organizatora naszej rzeczywistości i łatwiej go zdemaskować. Ów organizator bardzo obawia się naszej przenikliwej dociekliwości i czyni wszystko abyśmy mu intelektualnie nie dorównali. Naszym dzieciom każe się masturbować, nadmiernie rozbudza w nich seksualizm i „tumiwisizm” zwąc go tolerancją, a swoich potomków uczy języków obcych, prawa, historii, karmi wiedzą i ideologią. Po co? Chyba rozumiemy po co, ktoś tymi przyszłymi masturbantami musi przecież rządzić.
Ten czynnik sprawczy naszej rzeczywistości, jakim jest ów organizator, w swoich poczynaniach kieruje się bardzo wydłużoną perspektywą, a nas trzyma na sporą odległość od istoty zachodzących zmian, skracając (głównie medialnie) naszą perspektywę postrzegania.
Dodatkowo jeszcze utrudnia nam rozeznanie w realu poprzez umieszczenie naszych umysłów w rzeczywistości pozornej, którą my zwiemy matrixem.
Wnioski z mojego przydługiego rozważania pozostawiam czytelnikom. Nie sądzę aby to co napisałem było aż takie odkrywcze, ale jeżeli znajdzie się ktoś komu coś przez to moje pisanie się otworzy to … warto było.