Sąd podjął decyzję w sprawie “doktor Judymowej”
Posted by redakcjawp w dniu 2009-11-19
Ze względu na znikomą społeczną szkodliwość krakowski sąd umorzył sprawę lekarki Ilony Rosiek-Koniecznej, która wypisywała bezpłatne recepty dla bezdomnych. Sąd podkreślił, że za takim wyrokiem przemawiała szczera i bezinteresowna chęć oskarżonej niesienia pomocy bezdomnym i najbiedniejszym oraz niemożność ustalenia przez prokuraturę rzeczywistej wartości szkody.
O sprawie dr Rosiek-Koniecznej portal Onet.pl informował już w zeszłym roku
Lekarka była oskarżona o to, że od grudnia 1998 r. do grudnia 1999 r. wystawiła, łamiąc prawo, ponad 2 tys. w pełni refundowanych recept dla inwalidów wojennych. Tym samym doprowadziła NFZ do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, wyłudzając ponad 101 tys. zł. Media nazwały lekarkę “doktor Judymową”.
Lekarka przed sądem przyznała się do wypisywania bezdomnym bezpłatnych recept, ale zaprzeczyła, by robiła to w celu wyłudzenia pieniędzy. – Po prostu leczyłam bezdomnych – wyjaśniła. W ostatnim słowie stwierdziła, że wyrok dotyczy nie tylko jej osobiście, ale całej grupy ludzi. – Chodzi o nadzieję dla tych ludzi, że warto im pomóc bez względu na wszystko – mówiła.
Ze względu na motywy, jakimi się kierowała, prokuratura wniosła o nadzwyczajne złagodzenie kary i wymierzenie lekarce 2 miesięcy ograniczenia wolności w postaci obowiązku pracy na rzecz Fundacji, w której już działa. Obrońcy chcieli uniewinnienia oskarżonej, podkreślając, że lekarka nie odniosła jakiejkolwiek korzyści. – Ona jest po prostu dobrym człowiekiem. Daje tego dowód całym swoim życiem i to był motyw jej działania – podkreślił mecenas Edward Pabian.
- Na szczęście sąd w tej sprawie nie musiał wybierać, co jest ważniejsze: człowiek czy prawo. To nie jest problem sądu, to jest problem systemowy do rozwiązania. W tym systemie lekarz bardzo często staje przed wyborem, czy pomóc człowiekowi, czy dostosować się do wymogów prawa i tej pomocy odmówić. I lekarz, który wybierze pomoc człowiekowi łamiąc przepisy prawa, musi liczyć się z odpowiedzialnością prawną – stwierdziła w uzasadnieniu wyroku sędzia Małgorzata Bartuzi.
Jak wyjaśniła, sąd w tym przypadku kierował się jednak motywami działania oskarżonej, uznając, iż społeczna szkodliwość jej czynu jest znikoma, a jej chęć pomocy ludziom z miłości do nich jest szczera i autentyczna.
Dla wyroku istotne znaczenie miało również to, że prokurator nie ustalił wysokości szkody, tj. nie wydzielił recept wystawionych dla konkretnych osób, uprawnionych do refundacji, od tych recept, które były przeznaczone dla osób nieuprawnionych.
- Oskarżona nierzadko nie miała czasu jeść, mieszkała w warunkach, które dla wielu ludzi byłyby nie do zniesienia, ponieważ zorganizowała w mieszkaniu przytulisko dla bezdomnych, leczyła ludzi za darmo kosztem swoich relacji z córką. Te okoliczności przekonują sąd, że jej motywacja, czyli bezinteresowna chęć pomocy ludziom, jest szczera i autentyczna. I właśnie ta motywacja, w sytuacji, kiedy nie udało się ustalić szkody, przekonała sąd, że to działanie należy określić jako znikomą szkodę społeczną i postępowanie umorzyć – powiedziała sędzia.
- Myślałam, że ten wyrok, który proponowała prokuratura, będzie podtrzymany, bo to było takie wyjście salomonowe z sytuacji. Ale ja się cieszę, że jest to uniewinnienie, bo nie czułam się przestępcą i bycie oskarżonym nie jest miłe. I tak sobie myślę, że chociaż przekroczyłam prawo, to nie byłoby właściwe skazanie mnie – powiedziała oskarżona dziennikarzom po ogłoszeniu wyroku.
- Dziś też są takie trudne sytuacje, że lekarze bez przerwy stoją przed trudnymi problemami. A pacjent nawet nie widzi, że to nie lekarz jest winny – dodała.
Pytana o plany na przyszłość stwierdziła, że “jej życie jest już ustabilizowane”. “Ja mam swoją służbę wśród bezdomnych. Marzę, żeby apteki darów jeszcze funkcjonowały, bo ich działalność ma się ku końcowi, a ja na tym bazuję. A moje życie jest cały czas takie samo i będzie takie samo” – wyjaśniła, zapowiadając dziękczynną modlitwę do Boga po powrocie do hostelu.
Lekarka wraz z mężem prowadzi obecnie w Krakowie hostel dla bezdomnych, w którym mieszka ok. 30 osób. Wydaje też obiady dla kilkudziesięciu osób. Jej podopieczni korzystają z pomocy lekarskiej, a leki otrzymują z darów.
- To nasza Boża mama. Cieszę się, że Ilonka dalej będzie z nami. Ona mi uratowała życie – płakała po ogłoszeniu wyroku jedna z podopiecznych lekarki Małgorzata Kopacz. – To sprawiedliwy wyrok – mówił inny podopieczny z całej grupy, która towarzyszyła lekarce w sądzie. Wszyscy podopieczni lekarki bili brawo po ogłoszeniu wyroku.
Wyrok jest nieprawomocny. Prokuratura nie podjęła jeszcze decyzji, czy będzie składała odwołanie.
(pap)



Zbigniew Koziol powiedział/a
W Rosji byl przypadek teraz. Sad w pewnym dalekim miescie osadzil, ze para mlodych ludzi winni sa 250 tysiecy rubli dostawcy internetu (to jest rzedu 10 tysiecy US$, suma niebotyczna dla przecietnego czlowieka w Rosji). Za to moznaby sobie samochod kupic. Ci zas, tak wydaje sie na podstawie skrommnych informacji ktore czytalem, a ktore bynajmniej wcale do konca jasne nie sa, ze po prostu korzystali z internetu, placac normalnie, jak powinni, tylko nie zauwazyli, ze w miedzyczasie prowajder zmienil warunki uslugi (o czym najwyrazniej prowajder nie mial potrzeby informowac swoich klientow).
Sad stanal po stronie prowajdera.
Ja zas, po doswiadczeniu zycia w Kanadzie, zapytuje sam siebie: czy te informacje nieprawdziwe, czy tez Rosja naprawde jest krajem bandyckich skurwysynow.
Raczej sklaniam sie do wersji, iz Rosja jest krajem bandyckim, jesli idzie o traktowanie obywateli przez wladze.
Acz mam nadzieje, bardzo w to wierze, ze te rzeczy zmieniaja sie powoli, bardzo jednak powoli.
zb,
Artur z Wrocławia powiedział/a
szkoda, szkoda wielka szkoda – że tylko bezdomni mają PRAWDZIWEGO LEKARZA. Pani Ilono ; jest Pani Wielkim Człowiekiem. Jestem prawie 50 letnim facetem i nie mogę opanować wzruszenia gdy myślę o tym co Pani robiła. To nieprawda że inni lekarze też tak robią. Uważam że środowisko polskich lekarzy to zmanierowani egoiści, bezwzględni materialiści – udowadniają to na każdym kroku… i w całym tym bagienku jest Pani trwająca przy wspaniałych zasadach odporna na infekcję zepsucia. Żeby chociaż kilka osób wzięło z Pani przykład.
Malgorzata z NJ powiedział/a
Nalezy sie od Nas, Wszystkich Forumowiczow skladka i nagroda dla tej Pani Doktor
ktora okazala serce najbiedniejszym i cierpiacym aby moglismy zaszczepic w Naszych ludziach
wolnosc mysli i czynow humanitarnych musimy popierac osoby odwazne i heroiczne a taka jest Pani Doktor Ilona Rosiek -Konieczna . Proponuje Nagrode Wirtualnej Polonii – zrobmy liste osob ,zlozmy sie Razem .
Pozdrawiam Malgorzata z NJ
ode mnie $100
Zbigniew Koziol powiedział/a
Jak to jest mozliwe, ze poslalem swoj komentarz, a on nie pokazal sie tutaj? Zas jednoczesnie kliknalem na “Powiadom mnie o nowych komentarzach poprzez e-mail” i teraz dostaje komentarze?
Ja rozumiem, ze technicznie wiele jest mozliwe. Tym bardziej wtedy gdy prowadzi sie niekonformistyczna domene kotrolowana w USA (to jakies nieporozumienie naprawde, by prowadzic dzialalnosc nie calkiem podpadajaca pod akceptacje wladz na serwerze nad ktorym de facto nie mozna miec w pelni kotroli; Uzas jakis, z umazsziedszie, bez smysla, paranoja)
wet3 powiedział/a
Brawo Pani Judymowa. Dalej tak trzymac.
Świadomy powiedział/a
Działalność Pani Doktór i jej męża zsługuje na najwyższe uznanie, a władze tej prowincji “przewspaniałej” Unii Europejskiej, prowincji która jeszcze jest, przynajmniej nominalnie, polska, powinny brać z nich obojga przykład. Istnienie i szybko przyrastająca liczba bezdomnych przynosi wielki wstyd władcom prowincji, którzy pozują na wielkich polityków i zapewne pretendują, żeby ich jako takich traktować, a poprzez swją bezduszną politykę społeczną, a właściwie antyspołeczną, przyczyniają się do tworzenia nowych rzesz bezdomnych i włóczęgów. Bezdomnymi włóczęgami, którzy swoim wyglądem, a zwłaszcza zapachem, powodują publiczne zgorszenie, odpowiednie służby prowincji powinny się zająć, bo one odpowiadają za porządek w tej prowincji i biorą za to niemałe wynagrodzenia. W ogóle włóczęgostwo powinno być zakazane i wyeliminowane. Tymi ludźmi, niezaradnymi i często chorymi, trzeba się zająć – pomóc im wyjść z bezdomności, pomóc stanąć na nogi. Ale złośliwych, notorycznych upartych włóczęgów należy jakoś izolować, kierować do jakichś pilnowanych miejsc odosobnienia, chronić przed nimi społeczeństwo, i tym samym zaoszczędzić władzom prowincji i wszytkim jej mieszkańcom wielkiego wstydu.
Zbigniew Koziol powiedział/a
@5
Najprostszym wyjsciem z bezdomnymi byloby poddanie ich dobrowolnej eutanazji…
No ja tak na wszelki wypadek przypominam, iz taka mozliwosc teoretycznie za wola narodu (albo i bez) zaistniec moze.
Chcialbym szanownym piszacym o bezdomnych powiedziec o swoim przykladzie. Otoz ja, jako doktor fizyki, chyba nadal zdrowy na umysle, mialem w przeszlosci taki okres w zyciu, gdy bylem bezdomny, wloczylem sie gdzie popadlo, spalem na ulicy, pod plotem, na lawce w parku, jadlem raz dwa dni, zalatwialem swoje potrzeby w parku. I smierdzialem niemilosiernie.
Tak ze, prosze, kogo ten przykry stan nie doswiadczyl, niechal pochopnie nie wypowiada sie na temat bezdomnosci.
Tylko tyle chcialem.
Oczywiscie, ze wiekszosc z tych nieszczesnikow nie w pelni juz zdrowa na umysle i szans dla normalnego zycia u nich niet. Ale roznie bywa…
zb.
irenino powiedział/a
Babochłop Frau Merkel od dawna uważa Herr Thuzka za takiego samego premiera jak premier Bawarii czy premier Saksonii. Miłość wygląda niestety na dwustronną. A przecież przez stulecia rządy w Polsce sprawowali wielcy kanclerze o niezależnych umysłach i walecznych sercach. Ludzie formatu genialnego polityka i dyplomaty – Jana Zamoyskiego. Dla karłów nigdy nie było miejsca w polskiej polityce i polskiej dyplomacji.
opornik powiedział/a
Sąd – niby polski – nigdy nie wpadnie na to, że karani powinni być ci, którzy do takiego stanu rzeczy … D O P R O W A D Z I L I !!!
Ale do tego mamy daleką drogę, aby nią iść musimy byc konsekwentni i niezłomni, jak nasi wspaniali bohaterowie – Niezłomni Polacy,
którzy stali się kamieniami na szańcu 1000 lat Narodu Polskiego, a nie szmatami pojednania z kłamstwem !
Zbigniew Koziol powiedział/a
Teraz mieszamy w lewo.
A teraz w prawo…
A teraz mieszamy w obie strony.. no.. nie ociagac sie.. do roboty mieszacze i naiwni idioci…
A ktoz tobie opornik doprowadzil te Polske do posiadania bezdomnych? Sami ja doprowadziliscie, glosujac.
Ale dobrze ze sa. W kazdym zdrowym spoleczenstwie sa bezdomni. Aby byc przykladem tego, do czego prowadzi zejscie na manowce w zyciu. Lepiej ci opornik bylo za komuny, gdy bezdomnych palka zaganiali z ulicy do lopaty albo do psychiatruszki?
Podlacz sie lepiej do pradu, moze cos z ciebie jeszcze bedzie…
Mowi ci to byly bezdomny.
Ludzi, ktorzy, pomagaja bezdomnym spoleczenstwo powinno szanowac. To ludzie powinni pomagac bezdomnym. Wladza oczywiscie tez odpowiedzialna za ich istnienie. Ale to spoleczenstwo wybiera droge. Na teh drodze beda bezdomni. Samo spoleczenstwo ich produkuje. Niechaj ono wlasnie nimi sie zajmuje bardziej niz wladza.
opornik powiedział/a
Drogi koźle na temacie głosowałeś to i masz wspól… kacie
a dla potomności rada:
Roman Dmowski Gdybym był wrogiem Polski…
Roman Dmowski napisał „Gdybym był wrogiem Polski…” w 1925 roku, kiedy Związek Ludowo-Narodowy współtworzył centroprawicowy rząd. Był to również okres, kiedy coraz większą aktywność przejawiali zwolennicy Józefa Piłsudskiego. Wszystkie te wydarzenia znajdują odzwierciedlenie w tym tekście. Z drugiej jednak strony uważny Czytelnik dostrzeże, że jest on przynajmniej częściowo aktualny i dzisiaj…
„Uważam to za rzecz bardzo pożyteczną zastanawiać się od czasu do czasu nad tem, co bym robił, gdybym był wrogiem Polski, gdyby odbudowanie Polski było mi niedogodne i gdyby mi chodziło o jej zniszczenie. Otóż przede wszystkiem używałbym wszelkich wysiłków i nie żałowałbym żadnych ofiar na to, ażeby nie dopuścić do zapanowania w tym kraju zdrowego rozsądku, ażeby postępowaniem Polaków nie zaczęła kierować trzeźwa ocena stosunków i położenia ich państwa.
Utrzymywałbym w Polsce na swój koszt legjon ludzi, których zajęciem byłoby szerzenie zamętu pojęć,
puszczanie w obieg najrozmaitszych fałszów, podsuwanie najbardziej wariackich pomysłów.
Ilekroć bym zauważył, że Polacy zaczynają widzieć jasno swe położenie i wchodzić na drogę do naprawy stosunków i do wzmocnienia państwa, natychmiast bym zrobił wszystko, żeby odwrócić ich uwagę w inną stronę, wysunąć im przed oczy jakieś nowe idee, nowe plany, wytworzyć jakiś nowy ruch, w którym by rodząca się myśl zdrowa utonęła.
W obecnej chwili wielce by mię zaniepokoiło to, że w polityce polskiej zapanowały nad wszystkiem zagadnienia skarbowe i gospodarcze, że Polacy zaczynają sobie naprawdę zdawać sprawę z tego, iż dotychczas szli do ruiny finansowej i gospodarczej, a tem samem do utraty niezawisłości, że zaczynają widzieć błędy dotychczasowego sposobu rządzenia, otwarcie i śmiało do tych błędów się przyznają, chcą się z nich otrząsnąć i objawiają w tym kierunku wyraźną wolę.
Uważałbym za rzecz bardzo niepomyślną fakt, że po dymisji Grabskiego Sejm zdobył się, acz z trudem,
na utworzenie rządu koalicyjnego, w którym stronnictwa, bardzo dalekie od siebie w swych programach,
postanowiły współdziałać w doprowadzeniu budżetu państwa do równowagi i w ratowaniu kraju od
popadnięcia w ostatnią nędzę.
I wcale by mnie nie cieszyło, że nowy minister skarbu tak daleko poszedł w swej otwartości, odsłaniając niebezpieczne położenie państwa i wskazując potrzeby zmniejszenia jego rozchodów o tak olbrzymią sumę.
Czułbym, że mię spotyka największy zawód, mianowicie że się zawodzę na Sejmie, na który liczyłem z całą pewnością, że nigdy nie dopuści do uzdrowienia gospodarki państwowej, że każdy wysiłek w tym kierunku unicestwi. I zacząłbym się obawiać, czy te słabe początki nie rozwiną się w coś mocniejszego, czy te objawy otrzeźwienia, postępu pojęć i poczucia dpowiedzial-ności za losy kraju nie staną się wyraźniejszemi, i czy Polska nie zaczyna istotnie wchodzić na drogę naprawy.
Uważałbym to za rzecz tem bardziej niepożądaną, że obecnie stan finansowy i gospodarczy państw europejskich w ogóle psuje się, że rządy i parlamenty coraz mniej wykazują zdolności zaradzenia złemu i że, gdyby Polska zdobyła się na wysiłek i gospodarkę swą jako tako uporządkowała, mogłoby to utrwalić jej pozycję w Europie i nawet uczynić ją wcale mocną.
Postanowiłbym temu zapobiec za wszelką cenę. Ale jak?…
Przede wszystkiem, rozwinąłbym swojemi środkami i przez swoich agentów agitację w Polsce, odwracającą uwagę społeczeństwa od spraw gospodarczych i skarbowych. Nie to jest nieszczęściem Polski, że za mało wytwarza, a za wiele spożywa, że skarb państwa ma za małe dochody – a większych mieć nie może, bo z ubogiego społeczeństwa więcej nie wyciśnie – a za wielkie wydatki, że i obywatel kraju, i państwo samo jest obdzierane przez niecną spekulację… Dziś głównem nieszczęściem jest zły ustrój polityczny państwa. Ten ustrój trzeba przede wszystkiem zmienić. Rzucić wszystko, a tem się zająć.
I tu bym radykalnie zmienił swoje dotychczasowe stanowisko: gdy dawniej byłem za tem, żeby Polska
miała najdemokratyczniejszą konstytucję w Europie, gdym starał się, ażeby miał w niej wszechwładzę Sejm,
który jak spodziewałem się, nigdy nie pozwoli na utworzenie rządu, kierującego się zdrowym rozsądkiem, prowadzącego rozumną gospodarkę państwową – dziś, widząc w tym Sejmie pierwsze objawy, świadczące, że
ludzie się czegoś nauczyli, że zaczynają zdawać sobie sprawę z położenia kraju, z twardej rzeczywistości,
że zaczynają nieśmiało wstępować na drogę, na której jedynie można stworzyć trwałe podstawy bytu państwowego, dziś, powiadam, stałbym się bezwzględnym przeciwnikiem konstytucji demokratycznej, Sejmu,
dziś zacząłbym głosić potrzebę zamachu stanu, dyktatury, czy nawet autokratycznej monarchji.
A gdyby mi się jeszcze udało znaleźć jakiego militarystę śniącego o czynach wojennych i czekającego na
sposobność wpakowania Polski w jakąś awanturę, np. w wojnę z Sowietami, obsypałbym go
złotem – o ile-bym je miał – i wszelkiemi środkami pomógłbym mu do pokierowania polityką polską
według swej woli. Wtedy już byłbym pewny, że wszystko będzie dobrze.
Na to wszystko, gdybym był wrogiem Polski, nie żałowałbym wysiłków, ani ofiar.
Co prawda, wrogowie Polski, bliżsi i dalsi, tyle mają kłopotów dzisiaj u siebie w domu, te kłopoty tak z dnia na dzień rosną, złoto, które jeszcze posiadają, tak szybko topnieje, że za wiele myśli nie mogą Polsce poświęcać i nie mogą się zdobywać na zbyt wielkie ofiary dla doprowadzenia jej do ostatecznej zguby.
Na szczęście dla nich w samej Polsce istnieje sporo ludzi, którzy starają się za nich robotę robić. (pisząc to, Dmowski mu-siał stosować taki wybieg, pisząc jakby o sobie jako wrogu Polski, a nie nazywając bezpośrednio adresata powyższych zarzutów – którym był bez wąt-pienia – Piłsudki, bo po Zamachu Stanu w 1926r. w Polsce panował terror piłsudczyków, którzy eliminowali wszystkich swoich wrogów, pobiciami, gdy nie skutkowały, więzieniem, aż po mord włacznie, czego poprawni politycznie historycy, po dzień dzisiejszy, nie są nam gotowi ujawnić, bo widzi-my ilu w naszej teraźniejszości „wielbi” marszałka-nieuka i chętnie by go w tym naśladwało – czy to PiS czy to PO czy nawet Radio M.!- od AR)
Zdarza się to czasami w życiu, że jakiś biedak, nic nie posiadający i ciężko walczący z twardemi warunkami bytu, naraz, nieoczekiwanie dostaje wielki spadek. Że zaś nigdy większej ilości pieniędzy nie widział, większemi sumami
nie operował, wobec tego majątku, który mu spadł bez żadnego z jego strony wysiłku, doznaje zawrotu głowy, wydaje mu się on czemś nieskończonem, niewyczerpanem. Zaczyna tego majątku używać: żyje, jak we śnie,
rzuca pieniędzmi na prawo i na lewo, bez planu, bez sensu, bez rachunku.
Majątek w ciągu paru lat rozprasza się i na powrót zaczyna się bieda. Tylko teraz już cięższa, bo się zaznało dostatku.
Takim biedakiem, który niespodziewanie dostał wielki spadek, jest obecne pokolenie polskie,
tym spadkiem jest zjednoczona niepodległa Polska. Nic dziwnego, że pokolenie, które ją dostało – bo przecie nie zdobyło jej własnemi wysiłkami – doznało zawrotu głowy.
Ludzie u nas zaczęli żyć, jak we śnie, zamknęli oczy na otaczającą ich rzeczywistość.
Własne państwo, które posiedli, traktowali tylko jako źródło wszelakich rozkoszy: łatwego dorabiania się, zaspakajania najbardziej wybujałych ambicyj, kąpania się w godnościach i zaszczytach okazałych, często śmiesznych w swej okazałości reprezentacji, delektowania się uroczystościami, obchodami…
Z tego, że ten wielki spadek pociąga za sobą wielkie obowiązki, sprawy sobie nie zdawali.
I w ciągu siedmiu lat zdążyli ogromną część odziedziczonego majątku roztrwonić.
W pewnej mierze było to nieuniknione.
Nie można było żądać takiego cudu od Pana Boga, żeby pokoleniu, które nic nie miało i niczem nie rządziło,
spuścił z nieba dar rozumnego od razu rządzenia wielkiem państwem,
a nawet tego, żeby je uchronił od zawrotu głowy wobec tak nagłej zmiany losu.
Ten jednak zawrót głowy, to życie we śnie trwało przydługo. Od paru lat zaczęły się próby obudzenia społeczeństwa z tego snu niebezpiecznego, przywrócenia go do przytomności. Te próby były bezskuteczne.
Budzić się zaczęli dopiero pod wpływem przykrych odczuć rzeczywistości.
To rozkoszne łoże, na którem śnili swoje sny o władzy, zaszczytach, fortunach i t. d., zaczęło się robić coraz twardszem, przewracanie się z boku na bok nic nie pomaga.
I oto dziś zaczyna się przebudzenie, ludzie zaczynają myśleć i przytomnie postępować.
Zaczynają rozumieć, iż na to, żeby żyć dalej, żeby istnieć, trzeba wielkiego, nieustannego wysiłku.
Ale są dwa gatunki ludzi, którzy z łożem snów rozkosznych rozstać się nie chcą.
Jedni zawsze stali z dala od życia, od jego potrzeb i konieczności, dla nich zrozumienie rzeczywistości
zawsze było niedostępne, przed wielką wojną i w czasie tej wojny postępowali, jak nieprzytomni,
upojeni haszyszem rozmaitych fikcyj o świecie, o własnym kraju i o samych sobie.
Inni odczuwają silnie dzisiejszą rzeczywistość, twardość łoża, na którem dotychczas spoczywali,
dokucza im mocno, ale wstrętna im jest myśl o długich wysiłkach i ofiarach na rzecz stopniowej naprawy.
Ci pocieszają się, że im ktoś to łoże prześciele, że za nich zrobi robotę dyktator, czy król, a im pozwoli spoczywać.
Ostatni to często ludzie nie tylko najlepszych chęci, ale dostępni dla logiki.
Dlatego chciałbym i z nimi na tem miejscu pogadać”.
Roman Dmowski – Pisma, tom X; Od Obozu Wielkiej Polski do Stronnictwa Narodowego (Przemówienia, artykuły i rozprawy z lat 1925-1934)
Poniżej kilka cytatów Bł.abp Zygmunta Szczęsnego-Felińskiego, którego dzieło pwinien znać KAŻDY – Polak-Katolik – ale czy zna?!
Na pdst. książki pt. „Sługa Boży Arcybiskup Zygmunt Szczęsny Feliński Metropolita Warszawski“ Autor: S.Michalina Aleksa RM – Wyd..Arch. Wa-ej 1987r.Za Zg. ks.bp Z. J.Kraszewski.
(…)patriotyzm zasadzający się na gotowości porwania się na pierwsze zawołanie do oręża, by walczyć o niepodległość Ojczyzny, jest jałowy, a czasem nawet szkodliwy. Każde rozpaczliwe porwanie się do broni kończy się nie tylko klęską chwi-lową, ale też długim pasmem prześladowań i zwiększeniem ucisku. Bez błogosławieństwa Bożego zwycięstwa nie otrzyma-my, błogosławieństwa zaś tego spodziewać się nie mamy prawa, póki poprawą wad narodowych i nabyciem cnót odpowied-nich na zmiłowanie Boże nie zasłużymy. Najważniejsza przeto jest praca nad dźwiganiem sił i zasobów narodowych, ale nie tylko materialnych i intelektualnych, gdyż posiadając nawet te zasoby, stracić możemy naszą indywidualność i wejść jako składowe części do państw ościennych, co w równym lub wyższym od nas stopniu je posiadają, ale przede wszystkim owych, naszemu narodowi właściwych zasobów, co odrębny charakter jego stanowią i tym samym zlać się z sąsiadami nie pozwalają. Do takiej zaś pracy służba Chrystusowa nie tylko nie przeszkadza, lecz najskuteczniejszą dźwignię w ręce nam daje, pozwalając pracę naszą oprzeć na jedynym niewzruszonym fundamencie, którym jest nauka Chrystusowa. Zresztą, czy katolicyzm sam nie należy do liczby tych sił wewnętrznych, co w ciągu wieków narodowy nasz charakter kształciły? Czyż nie on bronił nas dotąd najskuteczniej od zmoskwiczenia lub zniemczenia? Przechowywanie go przeto i umacnianie w narodzie, nawet jako widomej instytucji, niezależnie od moralnych wpływów jego, jest już wielkim patriotycznym dziełem, dla którego dokonania nie żal życia poświęcić(…) Co zaś się tyczy zarzutów czynionych naszemu duchowieństwu, chociażby te nawet prawdziwymi były, to zamiast od służby Kościoła odstręczać, winny raczej do wstąpienia na tę drogę zachęcić. Jeśli przez lekkomyślność lub niedbalstwo członków rodziny dom ojca śmieciem zanieczyszczony zostanie, co czyni syn dobry? Czy opuszcza dom rodzicielski, by utyskiwać i złorzeczyć przed sąsiadami, narzekając na braci? – O nie, dobry syn, zabrawszy się do pracy póty nie spocznie, aż dom ochędoży i do pierwotnego porządku doprowadzi. Nie tak że winien postępować i dobry syn Kościoła?(…) Jeżeli odrodzenie wewnętrzne całego narodu jest najpierwszym warunkiem odzyskania naszej niepodległości, to któż skuteczniej od kapłana pracować może nad tym odrodzeniem”.(…) Polakiem jestem i Polakiem pragnę umrzeć, przecież to mi nakazuja prawa Boskie i ludzkie. Uważam nasz język, naszą historię, nasze obyczaje narodowe za drogocenną spuściznę naszych przodków, którą z nabożeństwem powinniśmy przechowywac dla potomności, wzbogaciwszy majątek narodowy naszą własną pracą. Razem z wami szczycę sie więc naszymi starymi cnotami, szlachetnością synów Polski, ich poświęceniem, odwagą i miłościa Ojczyzny. Będąc głęboko przekonany, że tak jak Królestwo Boże nie opiera sie na szumnych demonstracjach, ale na sumiennej pracy dla dobra kraju”. (…)„ Ileż razy ze łzami błagałem, zaklinałem moich wiernych, aby przez miłość Ojczyzny nie narażali jej na nowe cierpienie. Ale sam czyż mogę wiele uczynić, a tymczasem ruch się wzmaga, wszystko kipi, wszędzie spiski, grunt drży pod nogami. Boże mój! Co z tego będzie, co nas czeka,. Nie wiem, jedno wiem tylko, że tych, których mi Bóg powierzył, nie opuszczę, choć się ode mnie odwracają. Jeżeli się nie da oddalić gromów, w godzinę próby będę tam, gdzie będzie moja trzoda”.(…) „ Wiele razy dawałem dowody, że jestem przeciwny powstaniom. Teraz jednak, gdy krew się leje i represja coraz surowszy przybiera charakter, miejsce Pasterza nie jest obok wodza prowadzącego zbrojne zastępy na lud, obłąkany może, ale w dobrej wierze działający. Sługa Chrystusa musi stać na wyżynach prawdy chrześcijańskiej, bezwzględnej, aby mieć prawo każdemu stronnictwu wykazać błędy i wskazać drogę prawdziwą”.(dotyczy powstania 1863r.)
Na zakończenie cytat, w którym Bł. Arcybiskup jednoznacznie wskazuje nam, kto stoi za tymi zbrodniami na Narodzie Polskim:
„żydzi są przez Boga nasłani do Polski, aby byli rynsztokiem, odprowadzającym w epoce giełdy, handlu i szwindlów wszystkie brudy, któremi czyste, rycerskie i do innych celów przeznaczone ręce polskie, kalać się nie powinny”. Z. L. S. “Historja dwóch lat 1861- 1862″, t. IV. str. 89).
Daję to wszystkim moim Rodakom i Braciom w Wierze Chrystusowej pod rozwagę.
Zbigniew Koziol powiedział/a
Jedna z najprymitywniejszych form dyskusji jest przekrecanie nazwiska adwersarza.
Takimi ludzmi mozna tolka pogardzac, za ich glupote.
I zaslania sie potem Dmowskim.
A idz ty sie nie wiem co w odosobnionym miejscu.
zb.
opornik powiedział/a
Czyli co do usytuowania CIEBIE w stosownej nacji – nie masz PAN AFEKTU ?!
To jestesmy w domciu, poddaję sie publicznej atencjii, byle w publice byli … moi ajenci – wasze zagubienie obiera wymiary apokaliptyczne, a może tak na argumenty drogi Panie K. ! i cos tam
Zbigniew Koziol powiedział/a
Argumenty… ha ha ha…
Nacji? Ktorej nacji? Ja jej nie wybieralem i pan mi jej wypieral nie bedziesz.
To nie czat. Ja sie wylaczam.
zb.
wet3 powiedział/a
@ Opornik (11)
Dmowski NIGDY nie powinien tego napisac! Postkomuna przestudiowala to dokumentnie i stosuje to konsekwentnie przez ostatnie 20 lat!!!
opornik powiedział/a
I znowu odwrotnie! – Dmowski wiedział co szykują, więc nie mógł milczeć, to jest ta taktyka, oni planują, realizują , mają dolary, i żadnej opozycji – to nie tak , Prawda MUSI GRZMIEĆ, aż ucieknie lis i judeo-śmieć!
Agatka powiedział/a
……..w sadach nie ma prawa dla ludzi, sady sa przeciwko ludziom.
a lekarze??? jesli jakis sie z sercem i etyczny trafi to cud!!!!
od 31 grudnia 2009 zaczna wielkie korporacje odcinac dostep do witamin i mineralow, a zdrowa zywnosc bedzie zastepowana ta genetycznie zmodyfikowana.
Exterminacja zydow i niezydow zaczela juz od wielu lat zajmowac sie firma monsanto.
poczytajcie tez strone …..stop codex
NSZ-towiec powiedział/a
Oda do POjebanych
Znów jakaś zgraja szczęśliwym trafem
Bez głów, bez planów, za to z rozmachem
Do żłoba toczy swe tłuste cielska…
Oto Platforma Obywatelska!
Przed sądem złodziej śmiało ucieka
Od dziś korupcja prawem człowieka!
Nareszcie wszystko wróci do normy
Więc dziękujemy ludziom Platformy!
Zwrot w dyplomacji to rozdział drugi
Od dziś będziemy świadczyć usługi
Dla Władymira i dla Angeli…
Czas na kolanach iść do Brukseli!
Szef MSZ-u włoży kaganiec
Śląsk i Pomorze weźmie Germaniec
Trzeba wywłaszczyć polskiego chłopa…
Vivat Platforma i Europa!
Angela Merkel ręce zaciera
By na wschód ruszyć tropem Hitlera
Z nią hitlerowców procesja tłumna
Vivat Platforma – piąta kolumna!
“Za tawariszcza Tuska zdarowie”
Piją Gazpromu oligarchowie
Władimir Putin z radości śpiewa:
“Nu, tiepier budiet kak za Breżniewa”
Odwrót z Iraku, z Afganistanu
Osama śmieje się z pod turbanu
Taki sojusznik jak Tusk się przyda…
Vivat Platforma i Al-Kaida!
Koniec z lustracją! Koniec rozliczeń!
Dla konfidentów to koncert życzeń
“Od dzisiaj wszyscy jesteśmy święci!”
Vivat Platforma i konfidenci!
Niech żyje wolność! Ćpun na wagarach
Łbem durnym kręci w dymu oparach
Całkiem legalnie ćmiąc porcję zielska
Vivat Platforma Obywatelska!
Niech żyje miłość! Rusza parada
Sprośnych pedałów cała gromada
Gzi się bezwstydnie wśród publiczności
To triumf Platformy! To triumf wolności!
Elektoracie! Wyborco durny!
Gdy będziesz wrzucać znów głos do urny
A chcesz być wolny od Niemca, Ruska
To nie popieraj Donalda Tuska!
strzelec powiedział/a
Bede strzelal. Z pewnoscia baronessa jest jeszcze panną