Marek Brzeziński: Minuta dla Haiti
Posted by redakcjawp w dniu 2010-02-07

To była minuta, której nikt z nas nie chciałby przeżyć. Dla tych, którzy uszli z życiem, była to najdłuższa chwila w ich istnieniu na Ziemi, dla tych, którzy odeszli, była to chwila ostatnia. Jedna minuta. Sześćdziesiąt sekund. Dla pacjenta siedzącego na fotelu u dentysty, który wyrywa zęba, to wieczność. Dla popijającego wino w towarzystwie przyjaciół to niezauważalna cząstka czasu. Ten obłoczek teraźniejszości, o którym święty Augustyn dumał, czy aby on naprawdę istnieje. Bo może jest tylko tak, że przeszłość przenika w przyszłość, a teraźniejszości nie ma? Dla narciarza pędzącego po stoku minuta jest wiecznością przemijających tyczek slalomu. Dla człowieka wydającego ostatnie tchnienie – Wielką Pieczęcią. Dla tych, którzy z nadzieją czekali na uwolnienie spod gruzów, minuta jest rozciągnięta jak skóra zdjęta z upolowanego zwierzęcia i suszona na słońcu, rozciągnięta na dni, a nawet tygodnie.
Nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić tragedii, jaka spotkała Haitańczyków. Ich bólu. Ich cierpienia. Ich strachu i rozpaczy. Ale z haitańskiego dramatu możemy my, ludzie na naszej Ziemi, wysnuć kilka wniosków, które nie są ani wesołe, ani miłe dla ucha ludzkości. Haiti to jedna z najbiedniejszych krain na świecie, a jednocześnie pierwsza „czarna kolonia”, która wywalczyła niepodległość. Jak skomplikowane było to dzieło walki o swój byt świadczą błękitne oczy w czarnych buziach niektórych mieszkańców Wyspy. Napoleon wpadł na pomysł, aby wysłać tam polskie pułki, by te stłumiły powstanie przeciwko francuskim kolonizatorom. Napoleon nie dowierzał Polakom. Dlatego żaden z nich nie wiedział, gdy wsadzano go na okręty w Marsylii, dokąd płynie. Na wszelki wypadek nie dano im broni. Tę otrzymali dopiero na morzu, gdy dopływali do Wyspy, na której mieli rozprawić się z rebeliantami. Ale Polacy pod napoleońską flagą walczyli za Wolność Waszą i Naszą. Nie mogli strzelać do powstańców, których ideały były identyczne jak te ich – jedni walczyli o wolne Haiti, inni o wolną Polskę. Garstka tych, którzy przeżyli z polskiego regimentu, przeszła na stronę powstańców i stąd się biorą błękitne oczy osadzone w hebanowych twarzach. To romantyczna historia, chociaż jej korzenie wyrastają z agresji i poczucia wielkości. W naszych czasach ten sam ton można odnaleźć w przypadku haitańskiej tragedii ze stycznia 2010 roku. Okazuje się, że podobnie jak w przypadku inwazji, tak i pomocy humanitarnej, akcja jednego człowieka wobec drugiego może mieć liczne oblicza. Jeden z byłych przywódców haitańskich przebywających na obczyźnie (bo też ten kraj przeszedł rekordową liczbę przewrotów i zamachów) od samego początku przestrzegał przed tym, że pomoc może się zamienić w chaos. To był głos wołającego na pustyni.
Nikt z wielkich tego świata nie raczył go usłyszeć. Zadufani w sobie Francuzi patrzyli tylko, czy ich nie wyprzedzą zakochani w sobie Amerykanie. Unia chciała się pokazać tym bardziej, że teraz nie wiadomo, kto nią rządzi, nijaki prezydent Unii, owoc małżeństwa z lęku i rozsądku Niemiec i Francji, czy żałosny premier Zapatero, szef rządu kraju sprawującego w tym półroczu rolę przewodniczącego Unii. Każdy spieszył z pomocą. Każdy słał dzielnych ludzi z odważnymi psami i każdy robił to w imię swojego własnego czubka nosa. Tu nie chodzi o oddanie, o poświęcenie, o narażanie życia ze strony ratowników. Nie wolno zapomnieć o spontanicznych gestach ludzi oddających pieniądze, czas czy koce. Tu nie jest mowa o tych, którzy się modlą za dotkniętych tragedią Haitańczyków. To pstryczek w kierunku egocentryzmu tych, którzy nami rządzą. I to bez względu na to, czy mieszkamy w Nowym Jorku, w Krakowie, czy w Lyonie. Demokracja doszła do punktu, z którego wycofać się nie może, ale jak go przekroczy, to zginie. To linia między egoizmem a egocentryzmem. Na pozór to są dwa takie same twory na co dzień utożsamiane z dbaniem o własny interes. Tymczasem sprawy mają się inaczej. Egoizm, to troska o siebie. To dobry odruch. Jak można kochać kogoś, jeśli się samego siebie nie kocha. Jak można kogoś tolerować, jeśli się ma problem z własnym odbiciem w lustrze. Jak można kogoś lubić, kiedy się samego siebie nie lubi. Rzecz jasna – granica jest bardzo cieniutka, bo już za miedzą czają się te wszystkie samoluby, Narcyzy i inne formy egocentrycznego białka. Egoista myje zęby, bo dba o siebie. Czesze się. Dobrze odżywia. Musi wychować dzieci i zadbać o nie. Takim przełomem w myśleniu o egoizmie i egocentryzmie była historia świętego Aleksego. Rozdał majątek biednym. Wylał sobie na głowę kubeł pomyj. Pięknie. Ale w kilka stuleci później, gdy to człowiek stał się ważną istotą dla sztuki i dla samego siebie, święty Franciszek Salezy powiada: „A co z rodziną tego ascety? Rozdał biednym, a gdzie żona i dzieci? Z czego będą żyli?”.I to był przełomowy i nowy punkt widzenia sprawy. Owszem. Bądź ascetą. Kąp się w pomyjach, ale wcześniej zapewnij swoim najbliższym byt. To znaczy, że jesteś egoistą, bo myślisz o swoim umartwieniu, ale nie zapominasz o innych. A egocentryk wie, że wszystko się kręci wokół niego, a to, co się dzieje za jego plecami, nie jest ważne, bo ON albo ONA tego nie widzą. Egoista dba o siebie, ale wie, że inni istnieją i ich szanuje, egocentryk uważa siebie za pępek świata i poza owym pępkiem nikogo nie widzi. I to się przenosi na pomoc dla Haiti. Miliony egoistów, myjących codziennie zęby, dbających o swój wygląd, odprowadzających dzieci do szkoły i z troską likwidujących najmniejsze rysy na karoserii ich samochodów nie waha się, by pomóc Haitańczykom. Egocentrycy są w pałacach prezydenckich i siedzibach premierów. Oni patrzą na to, co się wydarzyło na tej biednej Wyspie z perspektywy czubka swojego nosa, swoich własnych perspektyw w wyborach prezydenckich, powszechnych, regionalnych. Egocentryczne są media. CNN potrafi zdobyć się na taką bezczelność i okrutne wypranie z jakichkolwiek uczuć, by filmować umierających na ulicy ludzi i nawet palcem nie kiwnąć, by uratować to, co dla nas wszystkich powinno być wartością najważniejszą – życie. Trzęsienie ziemi na Haiti to głos, który woła: Człowieku, zajrzyj w głąb własnej duszy! Ale to także symbol tego, że demokracja w jej najwspanialszej, czyli najbardziej niedoskonałej formie dopełzła do swego kresu. Co dalej? Nie wiem. Tu się kończą zwoje mojego mózgu.
Marek Brzeziński, Paryż



Niezalezny powiedział/a
Ewangelista, Pat Robertson, nie dawno powiedzial ze nieszczescia, ktore nawiedzaja Haiti dzieja sie tylko dlatego ze przed odejsciem Napoleona z tej wyspy, pewna „elita przywodcow” tubylcow zawarla pakt z diablem. Pakt polegal na tym ze diabel pomoze im zwyciezyc nad Napoleonem, a mieszkancy Haiti oddadza diablu swoja dusze. Nie wiem czy mial prawo od tego czasu przynosic rozne nieszczescia na Haiti.
Juz od przeszlo stu lat, w Californi, co roku odbywa sie „zjazd satanistow”. Nazywa sie BOHEMIAN GROVE. Udzial w tzw. „modlach” do diabla brali, i nadal biora udzial, tacy jak Prez. Kennedy, jego brat: Robert Kennedy, Merilyn Monroe, Prez. Ronald Reagan, Prez. Bush, Clinton, jego zona, Prez. Bush (syn), itd. Brali tez udzial czolowi doradcy prezydentow, wlacznie z ojcem Marka Brzezinskiego: Zbigniew Brzezinski, Henry Kissinger, David Rockefeller, i wielu innych. Celem tych „orgi do diabla” jest wlasnie „sprzedanie duszy diablu” wzamian za uzyskanie „WLADZY NAD SWIATEM”. Wszyscy uczestnicy co biora udzial w tych „orgiach” to za czlonkowie wysokiego stopnia organizacji takich jak Council on Foreign Relations, Trilateral Commission i grupy Bilderberg. Do takich organizacji wlasnie naleza: Zbigniew Brzezinski i jego syn, Marek Brzezinski.
Celem tych organizacji jest utworzenie globalnego rzadu pod ich kontrola, z jedna armia, jedna waluta, jednym system ekonomicznym, jedna religia, itd. Plan ten jest juz od wiecej jak stu lat. Konkretnie sia zaczol na Jekyll Island w roku 1910. Kiedy to wlasnie przedstawiciele miedzynarodowych bogatych bankierow: Rotszyldow, Rockefeller, J P Morgan, itd. spotkali sie wlasnie na Jekyll Island w celu utworzenia centralnego banku w Stan. Zjed. Taki bank powstal na poczatku roku 1913 (Swieta Bozego Narodzenia rok 1912-13) wedlug planu nijakiego Col. House. (czolowego doraddcy Prez. Wilsona. Ten wlasnie centralny bank teraz nazywa sie FEDERAL RESEVE BANK, ktory wcale nie jest federalny, ani nie ma zadnej rezerwy.
Wszystkie administracje prezydentow amerykanskich, poczynajac od Franklin D. Roosevelt do obecnego Prez. Obama, skladaja sie w wiekszosci z czlonkow Council on Foreign Relations, Trilateral Commission i grupy Bilderberg. (To wlasnie oni sie „modla” w Bohemian Grove).Tez jkuz od dluzszego czasu dziala na Alasce tajna instalacja wywiadu USA pod nazwa HAARP. Po obejszeniu siedmiu odcinkow dokumentalnego filmu pod dyrekcja bylego gubernatora Stanu Minnesota, Jesse Ventura, pt. Conspiracy Theory moge smialo stwierdzic ze wlasnie trzesienie ziemi, ktore trwalo „minute” na Haiti stalo sie dzieki „orgiom i modlom wiernych z Bohemian Grove”. Pastor, Pat Robertson sie wcale nie pomylil. Powiedzial prawde. Nie wiem co nas czeka? Ale po takim doswiadczeniu spodziewam sie naj gorszego. http://www.wicipolskie.org; http://www.infowars.com.
alienated powiedział/a
Trafne spostrzezenia! Ale czy Alex Jones pisze cala prawde, czy tez jest kierowany przez tych samych, tym bardziej, ze wystepuje w rosyskiej telewizji?
Obiektywny powiedział/a
Żydo-amerykanska telewizja CNN to doszczętnie zdemoralizowane żydo-masonskie bydło wyzute całkowicie uczuć ludzkich, które w podkoszulakach z napisem „USA” oraz masonskimi gwiazdkami lata po ruinach robiąc widowisko z pokazywania dogorywajacych Haitańczyków w czasie to którego widowiska puszczali i puszczają najdroższe REKLAMY produkowanej hałtury w chinach sprzedawanych dla tych zbankrutowanych głupoli amerykanskich pod butem żydo-masonskiej władzy oraz żydo-propagandy.
PRAWDZIWA histora tego masońskiego zdemoralizowanego USA z ponad 200 lat istnienia formalnego, udowadnia, że cyniczni i zdemoralizowani władcy żydo-masoni rządzacy tą kraina NIGDY i NIKOMU NIE udzielili pomocy bezpretensjonalnie.
Ta „pomoc” tych masonskich krwiopijców jest obliczona najpierw że póżniej z tego uratowanego będą wykożystywać totalnie trzymając jego w stanie wegtatywnym sytematycznie wypijając osocze krwi tego „wspieranego” przy życiu.
Taki jest sens „koleżenstwa” z masonskim USA.
Żydo-masońskie rzady USA generalnie prowadzą totalny sabotaż Meksyku różnymi metodami (identycznie jak niemcy w Polsce) aby to państwo było słabe, skorupowane i było stałym wasalem USA z którego bogacze z USA mogliby wysysać cynicznie krew meksykanom.
To własnie USA taką prowadzi politykę wobec panstwa Meksyk aby to panstwo maksymalnie brutalnie wykożystywać gospodarczo, oraz aby Meksyk przypadkiem nie rusł w siłę.
Dzisiaj znajoma 19-letnia haitanka, poinformowała mnie że wiekszośc haitanczyków na Haiti jest indagowana różnymi sposobami propagandowymi przez tam stacjonujacych amerykanów, aby się opowiedzieli za przyłaczeniem do USA i ogłosili się kolejnym stanem USA na takiej zasadzie jak Puerto Rico na Karaibach. Zapytała mnie co o tym myśle.
Zapytałem jej czy wie jak traktowane jest Puerto Rico przez żydo-złodzeji-bandytów z Waszynktonu, bo właśnie Haiti bedzie tym SAMYM co Puerto Rico, czyli jedynie DARMOWĄ bazą wojskową dla USA, a na dodatek haitańczycy bedą DOPŁACAĆ w postaci podatku tym żydo-bandyto-złodzejom z Waszynktonu, a w zamian NIC a NIC wiecej nie otrzymaja w sęsie inspiracji gospodarczej. Haiti będa jedynie terenem zbytu tandetnej hałtury i bubli, które nie idą tzn. nie sprzedają się w żydo-ameryce.
USA to zwykły cyniczny złodzej, wstretny oszust i bandyta.