Niemiecko-sowiecki spisek przeciw Polsce
Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2010-03-09
Już w pierwszych miesiącach po przewrocie bolszewickim został zawarty traktat brzeski (sankcjonujący zdobycze niemieckie w Europie Wschodniej), który Rzesza Niemiecka podpisała z nowymi władzami bolszewickiej Rosji 3 marca 1918 roku. Wydarzenie to dało początek późniejszej wielokierunkowej współpracy obu państw.
Po zakończeniu I wojny światowej płaszczyzną wzajemnego porozumienia Niemiec i Rosji Sowieckiej stał się stosunek do systemu politycznego ustanowionego w Wersalu, traktowanego jako rozwiązanie niesprawiedliwe, które obydwa państwa zamierzały obalić. Równocześnie Niemcy odgrywały w polityce rządu sowieckiego ważną rolę ze względu na rozwijający się tam ruch komunistyczny. Jednym z ważniejszych celów, który obie strony zamierzały osiągnąć, było przywrócenie porządku politycznego sprzed 1914 r., a tym samym likwidacja państwa polskiego.
Uwidoczniło się to szczególnie podczas wojny polsko-bolszewickiej 1920 r., kiedy Niemcy zasiliły Armię Czerwoną wyposażeniem wojskowym i skierowały do pomocy niemieckich specjalistów wojskowych. Jednak poważniejsze znaczenie miała deklaracja władz niemieckich z 25 lipca 1920 r., które powołując się na ogłoszoną przez siebie neutralność, wprowadziły zakaz przewozu przez swoje terytorium sprzętu wojennego i amunicji z Europy Zachodniej do Polski. Wsparciem dla Armii Czerwonej była również kampania propagandowa organizowana przez Komunistyczną Partię Niemiec na polecenie Międzynarodówki Komunistycznej zmierzająca do izolacji Polski od pomocy międzynarodowej. W ramach tej akcji sabotowano dostarczanie materiałów wojskowych.
Potwierdzeniem zbieżności celów politycznych obu państw stał się układ sowiecko-niemiecki podpisany w Rapallo niedaleko Genui 16 kwietnia 1922 roku. U jego podstaw leżała chęć przełamania istniejącej wówczas wzajemnej izolacji na arenie międzynarodowej (odnosiło się to przede wszystkim do Rosji Sowieckiej), a także próba przeciwstawienia się ówczesnej dominacji dwóch największych mocarstw europejskich: Francji i Wielkiej Brytanii. Zapoczątkowało to faktyczną współpracę Rosji Sowieckiej (od 30 grudnia 1922 r. – ZSRS) z Niemcami, kontynuowaną aż do 1933 roku.
Współpraca Reichswehry z Armią Czerwoną
Jeszcze przed zawarciem traktatu w Rapallo 3 kwietnia 1922 r. w Berlinie podpisano protokół o współpracy wojskowej między Reichswehrą a Armią Czerwoną, którego głównym orędownikiem ze strony niemieckiej był szef Kierownictwa Wojsk Lądowych gen. płk Hans von Seeckt. W części stanowił on zwieńczenie ponaddwuletnich wysiłków zmierzających do nawiązania współpracy gospodarczej z Rosją Sowiecką i zlokalizowania tam niemieckiego przemysłu zbrojeniowego.
Na podstawie podpisanej umowy niemiecki Sztab Generalny zobowiązał się dostarczyć Armii Czerwonej uzbrojenie i amunicję dla około 180 pułków piechoty, działa dla 20 pułków artylerii ciężkiej, instruktorów dla reorganizacji sowieckiej Floty Bałtyckiej i Czarnomorskiej oraz przeprowadzenia remontu okrętów sowieckich.
Dostawy nowego uzbrojenia i sprzętu wojennego obejmowały także 500 samolotów typu Junkers i 150 radiostacji polowych. Udostępnić miano także wyniki badań i wyszkolić 60 sowieckich instruktorów w dziedzinie broni chemicznej, a strona niemiecka otrzymała możliwość założenia w Rosji Sowieckiej trzech fabryk zbrojeniowych mających wytwarzać gazy bojowe i działa artyleryjskie. Część postanowień układu dotyczyła zagadnień strategicznych, m.in. zobowiązywała stronę sowiecką do utrzymywania na granicy z Polską co najmniej 18 dywizji piechoty i 8 dywizji kawalerii. W następnych miesiącach prowadzone były dalsze rozmowy na temat finansowania przez Reichswehrę sowieckich przedsięwzięć militarnych. Początkowo zajmowała się tym specjalna grupa „R” (Russland), rozwinięta niebawem w oddział „R”. W celu ukrycia faktu działalności specjalnej grupy w Moskwie założono Towarzystwo Wspierania Inicjatyw Gospodarczych (GEFU) z siedzibami w Berlinie i Moskwie. Dyrektorem handlowym został prowadzący rozmowy z Rosjanami członek niemieckiego Sztabu Generalnego kpt./mjr Fritz Tschunke. GEFU w 1925 r. zostało przekształcone w kantor gospodarczy (WIKO).
Zadaniem towarzystwa miało być: zawarcie umowy pomiędzy zakładami lotniczymi Junkersa, a rządem sowieckim w celu produkcji samolotów i silników w zakładzie w Fili pod Moskwą, założenie niemiecko-sowieckiego Towarzystwa Akcyjnego „Bersol” w Trocku pod Samarą w celu budowy fabryki chemicznej wytwarzającej gazy trujące oraz produkcji z niemiecką pomocą techniczną amunicji artyleryjskiej dla Reichswehry. Oprócz tego powstały dodatkowo trzy szkoły rodzajów broni w ZSRS. W Kazaniu funkcjonowała szkoła czołgów (kryptonim „Kama”), w pobliżu Samary szkoła gazowa („Tomka”) i Centrum Lotnicze „Lipieck” na północ od Woroneża. Wszystkie one istniały do końca współpracy sowiecko-niemieckiej w 1933 r. Praktyczna współpraca pomiędzy Reichswehrą i Armią Czerwoną odbywała się na tzw. stacjach, czyli poligonach ćwiczebnych zorganizowanych przez stronę niemiecką na terytorium Związku Sowieckiego. Służyły one do testowania i dalszego udoskonalania niemieckich samolotów, czołgów i chemicznych środków bojowych, które były zakazane w Niemczech.
W końcu 1922 r. zapoczątkowano wzajemną wymianę oficerów szkoleniowych. W 1930 r. w niemieckich szkołach wojskowych studiowało około 140 oficerów Armii Czerwonej. Ze strony niemieckiej grupa ok. 10-12 oficerów była odkomenderowywana w charakterze obserwatorów na wielkie ćwiczenia wojskowe Armii Czerwonej. Nie pozwalano im natomiast zapoznać się z najnowszymi sowieckimi koncepcjami operacyjnymi, nie uczestniczyli oni w tamtejszych podróżach sztabowych i szkoleniowo-badawczych, ale byli wykładowcami w Akademii Wojennej im. Frunzego. Historii wojennej uczyli tam m.in. mjr Friedrich Paulus (późniejszy feldmarszałek), a wykładowcą taktyki był mjr/ppłk Erich von Manstein – późniejszy feldmarszałek, jeden z najwybitniejszych niemieckich strategów. Współpraca wojskowa miała doprowadzić do odbudowy i rozbudowy potencjału militarnego obydwu państw, zwłaszcza w dziedzinie broni, a dwudziestowieczne pole bitwy zrewolucjonizować miały czołg i samolot. Celem obu państw było przywrócenie dawnej potęgi militarnej, a w następnym etapie obalenie istniejącego w Europie porządku politycznego, w tym likwidacja Polski. Przerwanie dotychczasowej współpracy nastąpiło jesienią 1933 r. po dojściu do władzy Hitlera. Wiedza na temat Reichswehry, którą oficerowie sowieccy wynieśli ze współpracy z Niemcami została jednak zaprzepaszczona w wyniku czystek, jakich w latach 1937-1939 Stalin dokonał w szeregach Armii Czerwonej. Wśród oskarżonych o zorganizowanie spisku, a następnie rozstrzelanych, znalazł się m.in. zastępca komisarza obrony (wtedy już dowódca Nadwołżańskiego Okręgu Wojskowego) marszałek Michaił Tuchaczewski.
Pakt Ribbentrop – Mołotow i tajny protokół
W latach 1933-1939 wydawało się, że przeszkody ideologiczne trwale uniemożliwią wzajemne porozumienie Trzeciej Rzeszy i Związku Sowieckiego. Pierwsze sygnały świadczące o możliwej zmianie były dostrzegalne już w marcu 1939 r., kiedy Polska ostatecznie odrzuciła żądania niemieckie. Z drugiej strony, słowa o możliwym sojuszu z Niemcami padły z ust Stalina, który w przemówieniu na temat polityki zagranicznej na XVIII zjeździe Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) – WKP(b), powiedział, że nie pozwoli, aby Związek Sowiecki: „został wciągnięty do konfliktów przez podżegaczy wojennych, którzy przywykli do tego, by inni wyciągali za nich kasztany z ognia”.
21 kwietnia w kierownictwie sowieckim przewagę zyskała koncepcja współdziałania z Hitlerem, a odrzucenia sojuszu z państwami zachodnimi. Czytelnym tego znakiem stała się dymisja dotychczasowego ministra spraw zagranicznych Maksima Litwinowa i mianowanie na jego miejsce Wiaczesława Mołotowa. Żądania sowieckie dotyczące rewizji postanowień traktatu wersalskiego nie zyskały zgody mocarstw zachodnich, natomiast Niemcy już w końcu lipca złożyły Sowietom ofertę podzielenia się Polską i krajami bałtyckimi: „Nad Bałtykiem jest dosyć miejsca dla jednych i drugich z nas – zwrócił się Joachim von Ribbentrop do sowieckiego chargé d’affaires Gieorgija Astachowa – i interesy rosyjskie bynajmniej nie muszą tam zderzyć się z naszymi. Jeśli chodzi o Polskę, śledzimy dalszy rozwój wydarzeń uważnie i bez namiętności. W razie prowokacji ze strony Polski załatwimy sprawę polską w ciągu tygodnia. Na ten wypadek dałem łagodnie do zrozumienia, że możemy dojść do porozumienia z Rosją co do losu Polski”.
Zgoda Stalina na zawarcie porozumienia została przekazana stronie niemieckiej 12 sierpnia, kilka dni później zakończono negocjacje z delegacjami Anglii i Francji pod pretekstem braku zgody na przemarsz Armii Czerwonej przez ziemie polskie. Z uwagi na zbliżający się termin ataku na Polskę Niemcom zależało na przyspieszeniu podpisania układu z ZSRS, dlatego Hitler wysłał w tej sprawie osobistą depeszę do Stalina.
23 sierpnia w Moskwie ministrowie spraw zagranicznych Ribbentrop i Mołotow podpisali pakt o nieagresji, do którego dołączono tajny protokół dotyczący także ziem polskich. W punkcie drugim tegoż dokumentu uzgodniono, że w przypadku „zmian terytorialnych i politycznych na obszarach należących do państwa polskiego granica strefy interesów Niemiec i ZSRS będzie biegła wzdłuż rzek: Narew, Wisła, San”.
Już następnego dnia o protokole wiedział rząd Stanów Zjednoczonych, a jego treść otrzymał amerykański dyplomata Charles Bohlen od Hansa von Herwatha, sekretarza ambasadora Rzeszy w Moskwie Friedricha von Schulenburga. Następnie został on przekazany rządom Anglii i Francji. Polski jednak nie powiadomiono.
Podczas działań wojennych przeciwko Polsce we wrześniu 1939 roku Wehrmacht współpracował z Armią Czerwoną, traktując siły drugiego państwa jako sojusznicze, co skrzętnie wykorzystywano przede wszystkim w celach propagandowych. Zanim Stalin zdecydował się na wkroczenie Armii Czerwonej do Polski, strona sowiecka udzielała Niemcom pomocy wojskowej. Zaledwie cztery godziny po rozpoczęciu agresji przeciwko Polsce Niemcy zwrócili się do Sowietów o pomoc nawigacyjną dla niemieckiej Luftwaffe w postaci częstych sygnałów radiostacji w Mińsku. Jeszcze tego samego dnia do Berlina nadeszła odpowiedź pozytywna, zgodzono się nawet na przedłużenie o dwie godziny czasu pracy stacji. Wejście Armii Czerwonej na ziemie polskie stało się okazją do wspólnego występowania przeciwko armii polskiej. Do Niemców oblegających od 12 września Lwów 18 września wieczorem dołączyli od wschodu Sowieci, wobec czego cztery dni później miasto ostatecznie skapitulowało. W zajętym przez Niemców Brześciu 22 września doszło do najbardziej znanej demonstracji braterstwa broni Wehrmachtu i Armii Czerwonej. Przed dowódcą XIX Korpusu Pancernego gen. płk. Heinzem Guderianem i dowódcą 29. Brygady Czołgów kombrygiem Siemionem Kriwoszeinem przemaszerowały pododdziały pancerne i zmotoryzowane. Także w ostatniej fazie wojny 1939 r., podczas bitwy pod Kockiem, dowództwo niemieckiej 13. Dywizji Piechoty Zmotoryzowanej zwracało się o udzielenie pomocy do Sowietów, którzy stacjonowali w Łukowie. Okazało się to niemożliwe ze względu na niewielkie siły, jakie tam posiadano.
Działania eksterminacyjne wobec Polaków
Po zakończeniu działań wojennych kwestią wymagającą podjęcia współpracy przez obydwu sojuszników byli polscy jeńcy wojenni. Już w październiku 1939 r. zostały podjęte inicjatywy zmierzające do przekazania szeregowych jeńców, którzy zamierzali powrócić do swoich miejsc zamieszkania. Odpowiednie porozumienie podpisano 20 października. Ogółem od 24 października do 15 listopada 1939 r. w czterech punktach wymiany jeńców (Dorohusk, Brześć, Chełm i Przemyśl) przekazano na stronę sowiecką 17 tys. żołnierzy, a strona niemiecka przyjęła od 43 do 44,5 tys. żołnierzy. Kilkadziesiąt tysięcy szeregowych i podoficerów zatrzymały władze sowieckie w celu wykorzystania ich jako taniej siły roboczej. Porozumienie nie obejmowało wymiany oficerów. Tych ostatnich przetrzymywano w trzech obozach specjalnych w ZSRS, a po drugiej stronie granicy w niemieckich oflagach. Decyzja o rozstrzelaniu polskich oficerów w Związku Sowieckim zapadła 5 marca 1940 r. na posiedzeniu Biura Politycznego WKP(b), gdzie kierownictwo sowieckie ze Stalinem na czele zgodziło się na propozycję ministra spraw wewnętrznych Ławrientija Berii. Na tej podstawie w kwietniu i maju rozstrzelano 14 700 jeńców przetrzymywanych w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz 11 000 więzionych na terenach Zachodniej Białorusi i Ukrainy. Represje objęły także rodziny rozstrzelanych. Na podstawie decyzji Biura Politycznego WKP(b) z 2 marca w nocy z 12 na 13 kwietnia 1940 r. do północnych obwodów Kazachstanu wywieziono około 61 tys. Polaków.
W krótkim czasie po podjęciu decyzji o zbrodni katyńskiej na ziemiach polskich zajętych przez Niemców doszło do nadzwyczajnej akcji pacyfikacyjnej (akcja „AB”). Objęła ona 3500 osób podejrzewanych o związki z polską konspiracją, w tym przedstawicieli polskiej inteligencji, oraz 3000 uznawanych przez Niemców za kryminalistów. Była to kolejna już akcja okupanta niemieckiego zmierzająca do fizycznej likwidacji polskiej inteligencji i warstw przywódczych. W operacji Inteligencja, nazywanej także Akcją Oczyszczania Gruntu, trwającej od zakończenia działań wojennych we wrześniu 1939 r. do wiosny 1940 r., rozstrzelano około 60 tys. osób spośród przedstawicieli ziemiaństwa, wolnych zawodów, nauczycieli, księży, działaczy społecznych i politycznych oraz emerytowanych wojskowych.
Oprócz współpracy w kwestii polskiej między Niemcami i Sowietami prowadzona była kooperacja w dziedzinie politycznej, gospodarczej i wojskowej. Dzięki zabezpieczeniu granicy wschodniej możliwe było skoncentrowanie większości sił niemieckich na Zachodzie. Odniosły one błyskotliwe zwycięstwo nad Francją. Szczególnie ważne dla Niemiec w sytuacji istniejącej blokady gospodarczej okazały się dostawy surowców i żywności. W układzie gospodarczym, który podpisano 10 lutego 1940 r., wartość dostaw sowieckich na 12 pierwszych miesięcy wynosiła około 800 milionów marek. Dostarczone towary wykorzystywano także w działaniach militarnych prowadzonych przez Wehrmacht. W zamian przewidywano dostawy niemieckich maszyn, obrabiarek i broni, m.in. dostarczono plany pancerników typu „Bismarck”. Ostatni sowiecki pociąg z dostawami przejechał graniczny Bug zaledwie kilka godzin przed atakiem niemieckim. Mimo narastania wzajemnych napięć i pojawienia się spraw spornych współpraca sowiecko-niemiecka była kontynuowana aż do niemieckiego ataku na Związek Sowiecki 22 czerwca 1941 roku.
Mniej znane jest współdziałanie służb specjalnych obydwu krajów w zwalczaniu polskiej konspiracji niepodległościowej. Ich podstawą był drugi tajny protokół dodatkowy do układu „o przyjaźni i granicy” z 28 września 1939 r. („Obie strony nie będą tolerować na swych terytoriach jakiejkolwiek polskiej propagandy, która dotyczy terytoriów drugiej strony. Będą one tłumić na swych terytoriach wszelkie zaczątki takiej propagandy i informować się wzajemnie w odniesieniu do odpowiednich środków w tym celu”). Do wzajemnych uzgodnień obu służb miało dojść na konferencjach zorganizowanych w Brześciu, Przemyślu, Zakopanem i Krakowie. Informacje o wspólnej konferencji NKWD i gestapo w Krakowie w końcu marca 1940 r. zostały zdobyte m.in. przez Związek Walki Zbrojnej. Oprócz kwestii współpracy przy likwidacji konspiracji omawiać miano sprawę wymiany jeńców wojennych oraz koordynować posunięcia zmierzające do likwidacji osób zagrażających władzy sowieckiej i niemieckiej na zajętych obszarach polskich. W świetle dostępnych materiałów archiwalnych nie udało się jednak potwierdzić wzajemnych uzgodnień w zakresie niemieckiej akcji „AB” dokonywanej na inteligencji polskiej z sowiecką decyzją likwidacji jeńców polskich z obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie.
Poprzez wspólne uderzenie na Polskę, a następnie podział pomiędzy siebie jej ziem, Niemcom i Sowietom udało się zrealizować jeden z najważniejszych postulatów towarzyszących międzywojennej współpracy. Był to także wkład obydwu państw w próbę stworzenia nowego układu politycznego wyrosłego na gruzach porządku wersalskiego. Realizacja polityki wobec podbitych ziem polskich prowadzona była metodami wypracowanymi przez obydwa państwa totalitarne, które wykazywały ze sobą dużą zbieżność. Nawet nie dysponując wyraźnymi dowodami potwierdzającymi istnienie uzgodnień ówczesnych sojuszników w sprawie likwidacji polskich warstw przywódczych, nie można zaprzeczyć faktowi, że brutalne represje wymierzone w Naród Polski miały doprowadzić do jego całkowitej pacyfikacji. Kolejnym celem miała być realizacja dalekosiężnych planów wobec zajętych ziem polskich i obywateli polskich, przy życiu miały pozostać tylko grupy społeczne użyteczne dla przedstawicieli nowego porządku, które w dalszej przyszłości miały ulec polityce germanizacji lub rusyfikacji.
Piotr Chmielowiec, IPN Rzeszów
www.naszdziennik.pl



Pollack powiedział/a
Zastanawiajace jest dlaczego nasi historycy ignoruja fakt, ze
przed podpisaniem paktu Ribbentrop-Molotow Hitler mial plany
stworzenia koalicji antykominternowskiej i zaatakowania ZSRR.
Hitler nie zamierzal atakowac Polski i Zachodniej Europy.
Polska otrzymala propozycje przystapienia do paktu antykominternowskiego. Hitler liczyl bardzo na polska milionowa armie. Sowieci nie mieliby szansy w wojnie na dwa fronty (na wschodzie Japonczycy liczyli na zaatakowanie ZSRR przez Niemcy
i ich sojusznikow.
Jak pisze prof Pogonowski (www.pogonowski.com) odmowa rzadu polskiego wykoleila ta strategie i Hitler musial zmienic swoje plany, podpisujac uklad z sowietami. nJaponczycy uznali to za zdrade.
Czy w takiej sytuacji mozna sie dziwic, ze Hitler chcial sie zemscic na Polsce i wydal rozkaz ataku oraz okrutnego postepowania wobec podbitego narodu? W rezultacie pod noz poszly w pierwszej kolejnosci warstwy wyksztalcone Polski, ktore Hitler oiskarzal o
antygermanskie wychowanie i nastawienie.
Polska zachowala sie jak arogancki karzelek, ktory podskakiwal silniejszenu, liczac naiwnie na pomoc zachodu, ktry dwokrotnie na zdradzil. Pytanie czy polskie wychowanie w duchu poswiecania sie za innych, ludzkosc lub demokracje wyszlo nam na zdrowie?
Wystarczy popatrzec na stan naszych dzisiejszych polskich elit.
Czy mozna sie dziwic polskiej mlodziezy, ktora ma dosyc polskiego meczenstwa? Tusk nie bez racji powiedzial kiedys, ze jest zmeczony polska historia.
Chyba wrto byloby sie nad tym zastanowic.
Warto tutaj zacytowac Woloszanskiego:
Bogusław Wołoszański w książce „Honor żołnierza” (z rożnych względów można nie przepadać za autorem ale jego książki i audycje są całkiem interesujące pod względem treści i formy) opisuje rozmowę jaka miała miejsce 24 października 1938 roku w Berchtesgaden. Uczestnikami spotkania byli minister spraw zagranicznych III Rzeszy Joachim von Ribbentrop i polski ambasador w Niemczech Józef Lipski.
Ribbentrop nie owijając zbytnio w bawełnę przedstawił Lipskiem ofertę. Polacy oddadzą korytarz i Gdańsk (Niemiec zasugerował, że Hitler niekoniecznie musi się upierać w kwestii Gdańska), a w zamian będą mogli zbudować analogiczną linię kolejowo-drogową do tegoż miasta, wolny port, otrzymają rynek zbytu na polskie produkty i przedłużenie, zawartego w 1934 roku, paktu o nieagresji o następne 25 lat. Mało? To nie wszystko. Ribbentrop zaproponował przystąpienie Polski do paktu antykominternowskiego (czyli wspólną politykę przeciwko Sowietom). W zamian Polacy mieli otrzymać… Ruthenię – wschodnie obszary Czechosłowacji! To już nie były zwykłe obiecanki. Niemcy wyjawili Polakom zamiar zajęcia całej Czechosłowacji! Zaiste, jak zauważył Wołoszański, była to nader szczodra i szczera propozycja.
http://prawica.net/node/20781
Analityk powiedział/a
Co wolno wojewodzie…
Sprobujcie tylko chwalic Hitlera glosno, ze wymordowal Zydow a zobaczycie co sie stanie, natomiast w Israelu jest to dozwolone
http://prawica.net/node/20781
(prawie na samym dole).
/=====/
HITLER MIAL RACJE”, SKANDUJA W IZRAELU
Przpomnialem niedawno (takze wiele razy) o „pieknym pomniku Hitlera w Izraelu” (Emil Ludwig).
w kontekscie wdziecznosci za jego i jego najblizszego otoczenia wklad w powstanie panstwa Izrael i ratowania Judaizmu.
Pamiec o nim do dzisiejszego dnia w tym samym aspekcie nie zmienila sie. Nie wnikam w to czy to wiekszosc czy mniejszosc Zydow skanduje „Hitler mial racje!”, „Haj Hitler!”
Zydzi protestujacy przeciwko rasizmowi w Izraelu i pokojowo usposobieni nazywani sa „k…. i synami k…rw”, a wiec istnieje przekonanie ze w stosunku do takich Zydow Hitler mial racje, takze w „uszlachetnianiu” tej organizacji. (Nie jest wcale takie pewne czy to rasa, religia, nacja, narod. Tak wiec pozostaje tylko miano panstwo lub organizacja.)
Trzeba zdawac sobie sprawe z tego ze zawsze gineli albo ucierpieli najwiecej najbiedniejsi Zydzi i najbardziej niewygodni dla rabinow czy tej ekskluzywnej organizacji.
Wyobrazdzcie sobie, ze ktos w Europie czy Ameryce Polnocnej publicznie powiedzial „Hitler mial racje”.
Jednak w Izraelu policja nie reaguje na takie skandowanie. Jak rowniez niewiele bylo reakcji na „Zabilismy Chrystusa, zabijemy takze was”, nie mowiac juz o setkach odrazajacych wypowiedzi najwyzszych dostonikow zydowskich w stosunku do gojow, jak ich nazywaja.
Zalaczam video na ten temat. (w j. angielskim).
http://www.richardsilverstein.com/tikun_olam/2010/...
W Wlazlinski
/=====/
vol powiedział/a
Neutralność Niemiec w 1920; a czego Autor by się spodziewał? Masa konfliktów o granicę, kwestia Slonska, służalczość wobec Francji i takiej Polsce Niemcy miałyby pomagać? Od rzetelnego historyka wymaga się realnej oceny sytuacji. Kiedy to Polska pomagała komuś kto jej jawnie „koło tyłka” robił. Zresztą Niemcy nie byli jedynym krajem. Tak samo zachowała się Czechosłowacja. I należy rozróżniać działania bardzo słabego niemieckiego rządu centralnego od działań komunistycznych bojówek i związków zawodowych w Niemczech nie mających nic wspólnego z niemiecką racją stanu. Ci ostatni w swoim zaślepieniu czekali na dotarcie do Niemiec „światowej rewolucji”. Temu też służył strajk Gdańskich (FS Danzig) dokerów uniemożliwiający rozładowanie zaopatrzenia dla polskiej armii. Tak więc nie wszystko do jednego kotła proszę.
Świadomy powiedział/a
Liczenie w owym czasie na dobrą wolę Niemców, zwłaszcza hitlerowców, byłoby naiwnością, jednakże można było grać na zwłokę i, nie godząc się na współudział w agresji, iść na jakieś ustępstwa, nawet terytorialne. Naiwnością było liczenie na aktywną i skuteczną pomoc Fancji i Wielkiej Brytanii. Ówczesne władze R.P. były naiwne i zmanipulowane, a naród, jak zwykle, nieświadomy niebezpieczeństwa i bezradny. Byliśmy między młotem (i sierpem) a kowadłem. Teraz podobnie, z Zachodu walą w nas potężnie młotem. Czy uda się nam sprawić, byna Wschodzie zamiast kowadła znlazło się jakieś wsparcie i oparcie ? Trudna sprawa, bo nasz naród nie ma już armii ani własnego państwa. Ba, spotkałem się z opinią, że właściwie nie ma już nawet narodu, jako takiego, że pozostała już tylko jakaś bezkształtna, bezwolna, nieświadoma masa. Jeśli tak, to mamy nie lepszą sytuację niż w owym czasie.
Re:Analityk powiedział/a
Mysle ze nalezalo by sie cofnac i zaczac od Theodora Herzla tworcy „nowoczesnego syjonizmu”i przejsc do Chaima Weitzmana(pierwszy zydowski maz stanu)i jednego z jego ludzi Greenbauma ktory powiedzial:”Jedna krowa w Palestynie jest warta wiecej niz wszyscy Zydzi w Europie”.Kierownictwo zydowskiego ruchu syjonistycznego sabotowalo oferty Niemiec hitlerowskich,a Weitzman powiedzial:”Najbardziej wartosciowa czesc zydowskiego narodu jest juz w Palestynie,a ci poza nia sa niewazni.Dlaczego do dzisiejszego dnia syjonisci nie dali odpowiedzi na dziesiec pytan zadanych im przez Rabinow ktorzy byli i sa przeciwnikami syjonizmu-glownym mottem syjonistow byla idea:”europejscy Zydzi musza przechodzic te przesladowania zeby zwyciescy alianci musieli sie zgodzic na „wolny Izrael”.W chwili obecnej ci sami oszusci smia mowic o Holokauscie-wolne zarty.
Milego dnia zycze.
Polak Maly powiedział/a
W poprzednim wpisie uzylem niewlasciwego naglowka-przepraszam-powinno byc:Polak Maly powiedzial,a nie Re:Analityk
Marian Barański powiedział/a
Powiedzmy : idzie Polska z Hitlerem . Sowiety są pokonane.Co wówczas robią NIemcy? Robią co chcą : m.in. zaczynają realizowac plan zagłady Słowian , w tym Polski, narodu , który od tysiąca lat przeszkadza im w osiągnięciu ” przestrzeni życiowej”, w pójściu na Wschód. Mimo miernoty sanacyjnych ekip politycznych , tu akurat uczyniły słusznie , nie poszły z Hitlerem , z hitlerowcami. Nie można , po prostu , byc w sojuszu z Niemcami.
Terlecky powiedział/a
JAK DLUGO JESZCZE NIEMCY BĘDĄ WASALEM USA?
Chyba nieprzypadkowo Stanislaw Michalkiewicz zasluzyl sobie na miano jednego z najlepszych polskich prawicowych dziennikarzy. Posiada wyjatkowa intuicje polityczna oraz odwage cywilna, ktore pozwalaja mu na rozstrzasanie tak niebezpiecznych tematow jak np. wplywy obcych sluzb wywiadowczych (tzw.razwiedki) na to co od kilkunastu lat dzieje sie w Polsce. Przygnebiajace jest przypominanie narodowi polskiemu analogii z sytuacja, jaka panowala w Polsce przed rozbiorami pod koniec XVIII wieku, kiedy to rezydenci ambasad osciennych mocarstw w Warszawie decydowali o tym co dzialo sie w naszym nieszczesnym kraju. Dla nas Polakow koszmarnym przykladem moga byc wspolczesnie takie fakty jak usytuowanie zydowskiej roszczeniowej lozy Bnai’n Brith na terenie ambasady naszego najwiekszego sojusznika – USA w Warszawie lub przejecie przez Moskwe, Berlin, Waszyngton i Tel Aviv kopii dokumentow znajdujacych się w archiwach polskiej komunistycnej sluzby bezpieczenstwa. Nie trzeba chyba nikogo przekonywac jak niebezpieczne dla interesow Polski może być szantazowanie polskich politykow, uwiklanych w przeszlosci we wspolprace ze wspomnianymi sluzbami, przez obce osrodki polityczne. Zrozumiale sa wiec niezwykle silne przeszkody stawiane przed tymi, którzy usiluja dokonac weryfikacji polskich politykow i sluzb dyplomatycznych.
Tym, ktorzy nosza konskie okulary na oczach i zarzucaja Redaktorowi Michalkiewiczowi paranoiczne poglady, warto przypomniec jaka role w polityce odgrywali i nadal odgrywaja ludzie powiazani ze sluzbami specjalnymi, jak chociazby byly prezydent USA George Bush lub byly prezydent Rosji Putin. Problem lezy w tym, ze zarowno w Rosji jak i w Stanach Zjednoczonych, a zapewne rowniez w Niemczech, Izraelu i w wielu innych panstwach, politycy wywodzacy sie z tajnych sluzb mieli zawsze na uwadze dobro ich kraju. U nas poszczegolne partie poltyczne zachowuja sie tak jakby byly sterowane przez agentow z ambasad: Rosji, Niemiec, USA lub Izraela. Zastanawiajace jest, ze w Polsce nie dosluzylismy sie politykow duzego formatu, ktorzy wywodziliby sie z myslacej patriotycznie polskiej razwiedki.
Sposrod wymienionych powyzej obcych panstw, ktorych razwiedki wtracaja sie w sprawy polskiej polityki, najbardziej intrygujace wydaja sie byc Niemcy, ktore przeciez od konca II wojny swiatowej podlegaja amerykanskiej kurateli, ale ostatnio nie ukrywaja swoich zamiarow zblizenia sie do Rosji. Rzadowi Tuska zarzuca sie wrecz uleganie niemieckim wplywom, straszac Polakow nadciagajacym niebezpieczenstwem, jakim moze byc “dogadanie sie” Niemcow z Rosjanami ponad naszymi glowami, co moze grozic niemieckimi roszczeniami i powrotem Polski do granic z czasow Krolestwa Polskiego. Z kolei, Kaczynscy wykazywali wyjatkowa uleglosc Stanom Zjednoczonym i Izraelowi. Dzialanosc Macierewicza w Wojskowych Sluzbach Informacyjnych widziano wrecz jako probe wyeliminowania agentow rosyjskich. Zatem pomiedzy poszczegolnymi razwiedkami w Polsce istnieje ostra konkurencja i wzajemne wysadzanie sie z polskiego siodla. Dla nas Polakow niezwykle wazne moze byc poznanie zamiarow politycznych Niemiec, w sytuacji kiedy amerykanskie wplywy w swiecie wydaja sie malec a globalny systemu jednobiegunowy zaczyna się stopniowo zmieniac sie na wielobiegunowy.
W ubieglym roku ukazala sie w Austrii ksiazka bylego dyrektora niemieckiej agencji kontrwywiadu wojskowego, generala w stanie spoczynku, Gerda Helmuta Komossy
pt. DIE DEUTSCHE KARTE. Das verdeckte Spiel der geheimen Dienste, Ares-Verlag, Graz 2007, w ktorej autor ujawnia warunki specjalnego traktatu, podporzadkowujacego Niemcy Stanom Zjednoczonym na wiele dziesiecioleci oraz rosnacy opor wobec amerykanskch wplywow wsrod niemieckiego spoleczenstwa. Okazuje sie, ze to podporzadkowanie dotyczylo nie tylko sfery gospodarczej lub militarnej, ale rowniez kulturowej.
Wspolczesny Berlin ze swoim przemyslem rozrywkowym w stylu Hollywood, paradami homoseksualistow, promowaniem pornografii, rozwiazlosci, itd., stal sie Sodoma wspolczesnej Europy, symbolem upadku kultury europejskiej i przypomina troche sytuacje z Berlina Niemiec weimarskich, gdzie pozniej doszlo do zlowrogiego przebudzenia sie niemieckiego ducha. To wlasnie z Berlina do Kaliforni uciekaly tabuny artystow i producentow przemyslu rozrywkowego, zydowskiego pochodzenia, ktorzy w USA znalezli pole do popisu. Powrot ich kultury do Niemiec powojennych mozna potraktowac jako przejaw podporzadkowania Niemiec cywilizacji amerykanskiej. Powstaje pytanie: kiedy Niemcy, dumny narod o wielkiej historii i tradycji kulturalnej, zerwie amerykanskie peta. Niemcy powrocily juz do roli lidera gospodarczego Europy. Nastepnym krokiem bedzie na pewno proba osiagniecia samodzielnosci w sprawach poltycznych i militarnych. Do tego Niemcom potrzebna jest Unia Europejska, w ktorej odgrywaja juz czolowa role oraz sojusz z Rosja.
Czy to bedzie jednak oznaczac odrodzenie sie Europy? Amerykanski konserwatysta J..Buchanan wydal ostatnio ksiazke How theWest lost the World, w ktorej ubolewa, ze “Europa, Matka Cywilizacji Zachodniego Czlowieka starzeje sie i umiera, niezdolna do utrzymania poziomu urodzen, niezbednego dla zachowania spoleczenstwa Europy przy zyciu lub stawienia oporu inwazji imigrantow z Trzeciego Swiata.”
http://www.humanevents.com/article.php?id=26672
Ben powiedział/a
Czesc Baranski
Niestety, ale takie stereotypowe myslenie o Niemcach sprpwadza nas na stracona pozycje, tak jak w 1939 roku. Ideologia nazistowska byla stworzona w okreslonej sytuacji kryzyzsu gospodarczego, ktory objal caly swiat oraz zagrozenia Europy przez bolsewizm.
W przypadku przystapienia Polski do paktu antykominternowskiego
moglaby nawet ulec poprawie sytuacja Zydow. Powolanie mas Polakow do armii wytworzyloby olbrzymie braki sily roboczej na rynku pracy, ktore trzeba byloby jakos zapelnic.
Warto przypomniec tutaj opinie prof. Pogonowskiego (www.pogonowski.com), ktory zwrocil ze wywozki Zydow do obozow koncentracyjnych na masowa skale (Holocaust) rozpoczely sie dopiero po klesce Wehrmachtu na wschodnim froncie (1942r).
Hitler bal sie, ze w przypadku kleski Niemiec, Europa Zachodnia zzostanie zalana masami Zydow ze wschodniej Europy (Ost-Juden)
Niewatpliwie, polozenie Polski pomiedzy swiatem germanskim a slowianskim, z ktorego powiinismy czerpac korzysci, sprawialo nam w historii wiele klopotow, tym niemniej zakladanie z goryz, ze wszystko co germanskie to zle a co slowianskie dobre jest irracjonalne.
WSCHODNI SLOWIANIE A NIEMIECCY NAZISCI
Może to co teraz powiem zabrzmi jak herezja, ale chyba warto się nad tym zastanowić. Wprawdzie nie znoszę Urbana, ale jedna z jego uwag wydaje się bardzo trafna. Określił kiedyś Polskę jako karzełka podskakującego silniejszym. Coś w tym chyba jest. Jak wyszliśmy na nadstawianiu karku za Europę we wrześniu 1939. Olali nas zarówno wtedy, udając pomoc, jak i w Poczdamie, oddając nas wschodniemu, słowiańskiemu “bratu.”
Śmieszy mnie niechęć narodowców do wszystkiego co germańskie, jak i wiara w istnienie jakiejś wspólnej “słowiańskiej duszy”, szczególnie kiedy czytam o okrucieństwach lub wręcz bestialstwie bolszewików lub słowiańskich ukraińskich rezunów w stosunku do Polaków na Wołyniu.
Czy możecie sobie np. wyobrazić taka scene z bawarskiej wsi gdzie nazistowski, niemiecki żołnierz rozpruwa polskiemu dziecku brzuszek i przystawia do niego głodnego owczarka alzackiego a miejscowi wiesniacy tancza wokol niego, jodlujac i popijajac piwo? Takiej sceny nie wymyslilby chyba nawet najbardziej perwersyjny hollywoodski rezyser. Niestety takie sceny byly na porzadku dziennym w czasie rzezi Polakow na Wolyniu, gdzie cale wsie braly udzial w czyms co przypominalo rytualne plemienne mordy dzikich plemion w Amazonii. Zamiast psa przystawiano do brzuszka dziecka glodnego knura. Historycy zajmujacy sie tym tematem opisuja ponad dwiescie rodzajow wyrafinowanych tortur stosowanych przez Ukraincow na Polakach.
http://www.lwow.com.pl/semper/wolyn.html
Wokol umierajacych w meczarniach Polakow wiesniacy (wlaczajac w to ich dzieci) wiedli horowody przy spiewach i muzyce.
Niemcy zabijali z rozkazu w zdyscyplinowany sposob, ale nie dla zabawy czy perwersyjnej przyjemności. Mieli zreszta wyspecjalizowane sluzby, ktore zajmowaly sie eliminowaniem wrocgow Rzeszy. Wydaje się, że we wschodnich Słowianach jest więcej azjatyckiej niż słowiańskiej duszy. Prof Pogonowski napisał kiedyś ciekawy artykuł pt. “Co ukształtowało Rosję – Bizancjum czy służba u Mongołów.” Wniosek może być chyba tylko jeden. Na wschodnich Slowianach pietno wywarly wplywy mongolskie I hazarskie.
Kiedyś po internecie krążyła wiadomość z jakiejś gazety wydawanej tuz po wojnie, że Hitler zmienił pod koniec wojny zdanie o Polakach. Już nie myślał o nas jako o podludziach. Ostatecznie, nawet pod względem rasowym nie odbiegamy za bardzo od Germanów. To chyba Roosevelt mówił kiedyś o Prusach jako o bękarcie germańsko- słowiańskim.
Katolicyzm na zawsze związał nas z Zachodem. Przez wiele wieków granica Polski z państwami niemieckimi była pokojowa. Handel i rzemiosło w miastach kształtowało się na niemiecka modłę. W polskim Gdańsku pierwszą gazetę drukowaną wydawano po niemiecku. Porównajmy wschodnie tereny Polski z Poznańskiem, Śląskiem. To dwa różne światy.
http://polpatriot.salon24.pl/159201,wschodni-slowianie-a-niemieccy-nazisci
Stanley powiedział/a
Historia to “darwinowska” walka o byt
Niedawno w polskiej TV ogladalem dyskusje, w ktorej wzial udzial naczelny rabin Polski Szudrich.
Powiedzial zdanie, ktore warte jest glebszego zastanowienia i byc moze mawet zrewidowania naszego
widzenia historii. Powiedzial mianowicie, ze gdyby nie Holocaust, dzisiaj byloby w Polsce 13 mln Zydow a Warszawa wygladalaby jak Manhattan.
Przed wojna popularne bylo powiedzenie “Wasze ulice,
nasze kamienice.” Obawaiam sie, ze gdyby spelnila sie wizja Szudricha, dla Polakow mogloby zabraknac miejsca nawet na ulicach.
Widizmiy co sie dzieje w Polsce. mlodziez masowo wyjezdza ze swojego kraju a jak donosi The Economist,
przed polska ambasada w Tel Awiwie ustawiaja sie kolejki po polskie paszporty.
http://grypa666.wordpress.com/category/listy-i-komentarze/
“Mimo uprzedzen oraz tragedii, jaka spotkala Zydow w Polsce w przeszlosci, obecnie mozna odnotowac odradzanie sie zycia oraz kultury zydowskiej w Polsce. Np. festiwale muzyki klezmerskiej w Krakowie, miescie polozonym w poblizu Auschwitz. W centrum Warszawy powstaje Muzeum Historii Zydow, ktore znalazlo mocne poparcie ze strony polskiego przeydenta Lecha Kaczynskiego. Po dekadach zmniejszania sie populacji Zydow w rezultacie emigracji, obecnie zaczyna ona rosnac, m.in. dzieki powrotowi do swoich korzeni Zydow, ktorzy jako dzieci zostali przechowani w czsie II wojny swiatowej w katolickich domach. Coraz wiecej Zydow z Izraela oraz USA chce zyc, pracowac lub studiowac w Unii Europejskiej i polskie korzenie moga byc przepustka do tego. Dlatego przed polskimi ambasadami rosnie kolejka Zydow skladajacych podania o polskie paszpoprty.”
00Rate This
Idziemy Guła... powiedział/a
ad walka o byt;
” 09 marca 2010
Co to jest – miliard?
Zaloguj się
E-mail
OnetHasło
Niepoprawne dane
Objaśnienia
Loguj się bezpiecznie Zapomniałem hasła
Anuluj
Jak Państwo może pamiętacie, wielokrotnie pisałem, że kradzież tysiąca czy stu tysięcy złotych jest trudna – bo ludzie mniej-więcej wiedzą, jak taki pieniądz wygląda. Natomiast kradzież miliarda czy, jeszcze lepiej, biliona – jest praktycznie bezkarna, bo ludzie nie potrafią sobie tego wyobrazić, a prokuratura nawet nie wie, jak się do tego zabrać.
A gdyby np. III RP chciała od kogoś dochodzić zwrotu takiej kwoty, to musiałaby w sądzie wyłożyć wpisowe w wysokości 10% – czyli 100 miliardów…
By trzymać się kwot niewielkich; ze strony:
http://www.wprost.pl/ar/189125/Miliard-euro-wydany-nic-nie-zrobione/
dowiadujemy się, że UE kazała Litwinom zamknąć elektrownię atomową w Igalinie.
W dawnych dobrych czasach wymontowałoby się z takiej elektrowni to, co promieniuje i wrzuciło do morza (jakiegoś nieco głębszego niż Bałtyk) lub wrzuciło na dno kopalni, pod resztę podłożyło ładunki wybuchowe, gruz wywiozło, ziemię wyrównało – i po ptokach. Jakieś dwa miliony.
Teraz dowiadujemy się, że UE dała Litwinom na to €1,3 mld – miliard z tego wydano… i nic nie zostało zrobione, a p.Oswald Čiukszys, nowy dyrektor (??) b. elektrowni(?!?) oświadcza: „Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, gdzie się podziały te pieniądze”.
I co? I nic…
Gdyby zginęło 100.000 – to by wiedział… A miliard? ”
z bloga JKM
Idziemy Guła... powiedział/a
Koniec sprawy (a nie) Piesiewicza
Kraj
Radio ZET, Pog/17:51
Prokuratura Okręgowa umorzy sprawę wobec senatora Krzysztofa Piesiewicza – informuje Radio ZET. Stanie się to w piątek, a informacja o tym zostanie przekazana w poniedziałek na konferencji prasowej.
Jak informuje Radio ZET, jednocześnie w poniedziałek prokuratura skieruje akt oskarżenia wobec osób szantażujących senatora. Śledztwo w sprawie posiadania i nakłaniania do używania narkotyków zostanie umorzone bo senatorowie nie zgodzili się na uchylenie Krzysztofowi Piesiewiczowi immunitetu.
Kulisy sprawy Piesiewicza ujawnił w mediach prokurator prowadzący śledztwo rozczarowany zachowaniem senatorów – informuje Radio ZET. Prokurator Jacek Gacek mówi w wywiadzie udzielonym Rzeczpospolitej i Polsat News, że nagrania na których senator zażywa narkotyki oceniono jako autentyczne a kolejnym istotnym dowodem są zeznania jednej z dwóch kobiet , które spotykały się z Piesiewiczem. Po wygaśnięciu mandatu byłemu senatorowi będzie można postawić zarzuty – uważa prokurator prowadzący śledztwo.
………….
Alarmujący raport ws. Euro 2012; „może nas czekać lawina afer”
Kraj
Leszek Szymowski/10:54
Z raportów przygotowanych przez Najwyższą Izbę Kontroli wynika, że Polska nie radzi sobie z przygotowaniami do Euro 2012. Polskie władze, zamiast wyciągnąć wnioski z raportów, próbują ograniczyć kompetencje NIK, co może doprowadzić do paraliżu tej instytucji.
- Brak kontroli nad polskimi urzędnikami to jest perspektywa przerażająca – ostrzega Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha. – Może nas czekać lawina afer, których nikt nie będzie ścigał – dodaje.
Niepokojący raport w sprawie Euro 2012
W grudniu 2008 roku Izba zakończyła pierwszą kontrolę związaną z przygotowaniami do Euro 2012. Obejmowała ona infrastrukturę dworcową należącą do polskich kolei. Wnioski z protokołów NIK były katastrofalne. Okazało się bowiem, że mimo planowanych inwestycji i remontów, dworce były z roku na rok w coraz gorszym stanie.
W protokole czytamy: „Zarządcy dworcowej infrastruktury kolejowej (PKP SA i PKP PLK SA) nie podejmowali rzetelnych działań zapewniających utrzymanie obiektów dworcowych w należytym stanie technicznym. Spółki te realizowały głównie prace remontowe ukierunkowane na utrzymanie infrastruktury dworcowej w stanie niepogorszonym. (…)Wieloletnie zaległości w remontach, a także ograniczony do minimum zakres prac utrzymaniowych powodowały, że infrastruktura dworcowa ulegała powolnej, lecz systematycznej degradacji technicznej, funkcjonalnej i estetycznej”. Przywrócenie jej walorów może trwać nawet ponad 100 lat.
Euro już w roku 2010 – komentarz w Dziennikarstwie Obywatelskim
Równie źle przedstawiał się poziom bezpieczeństwa. Brakowało wyspecjalizowanych formacji chroniących obiekty, nie było pieniędzy na monitoring, więc dworce kolejowe stały się królestwem drobnej przestępczości.
Najważniejszym wnioskiem płynącym z kontroli z 2008 roku było to, że infrastruktura dworcowa nie spełnia prawie żadnego z szeregu wymagań UEFA odnośnie infrastruktury kolejowej. – Może to doprowadzić do podjęcia przez UEFA decyzji o odebraniu Polsce praw do organizacji turnieju – brzmiał końcowy wniosek. Taką samą konkluzją kończyły się kolejne raporty NIK.
Projekt zmian w NIK
– Rzeczywiście przeprowadziliśmy wnikliwe kontrole w instytucjach odpowiedzialnych za organizację Euro 2012 – potwierdza Paweł Biedziak, rzecznik NIK. – O naszych zastrzeżeniach regularnie informowaliśmy kontrolowane podmioty – dodał. Jak ustaliły „Angora” i Onet.pl, NIK przeprowadziła dotychczas siedem kontroli związanych ze stanem przygotowań do Euro. Skontrolowano infrastrukturę kolejową, same koleje, oraz budowę mostów, dróg i autostrad. Wyniki kontroli, które w ostatnich tygodniach ujawniały „Angora” i Onet.pl, są alarmujące.
Wiosną 2009 roku do laski marszałkowskiej trafił projekt zmian w ustawie o NIK. Jego autorem był Mirosław Sekuła, wówczas wiceprzewodniczący komisji „Przyjazne Państwo”, dziś bardziej znany jako niefrasobliwy szef sejmowej komisji śledczej badającej tzw. „aferę hazardową”.
Projekt zgłoszony przez Sekułę obejmował trzy zasadnicze zmiany: tryb wyboru kierownictwa NIK, uprawnienia inspektorów i sposób prowadzenia kontroli. Najważniejszy i zarazem najbardziej kontrowersyjny jest ten ostatni pomysł. Projekt Sekuły zakładał bowiem zniesienie protokołów kontroli i pozbawienie inspektora możliwości egzekwowania dokumentów kontrolowanej jednostki.
„Taki zapis odbierze możliwość działania”
Dziś każdy, kto utrudnia inspektorowi NIK kontrolę, naraża się na wysoką grzywnę, a w ostateczności na dwa lata więzienia. Nowy projekt zmienia tą karę na maksymalnie 500 złotowy mandat. – Taki zapis odbierze kontrolerowi możliwość działania – uważa Bogusław Podogrodzki – emerytowany pracownik NIK. – Urzędnik, który dopuścił się nieprawidłowości, będzie wolał zapłacić ten mandat niż wydać dokumenty. A kontroler NIK, pozbawiony dostępu do dokumentów, nie będzie miał co robić – dodał.
Według projektu Sekuły, efektem kontroli ma być tylko jeden dokument – krótkie sprawozdanie z kontroli. Jak tłumaczy poseł, projekt ma sprawić, że NIK będzie funkcjonował tak, jak organy kontrolne w krajach Unii Europejskiej. – Chodzi o to, aby zmniejszyć ilość dokumentów i papierologii – mówił „Angorze” Sekuła. – Chcę, aby trzy protokoły zostały zastąpione jednym krótszym i bardziej konkretnym.
23 stycznia 2010 roku Sejm znowelizował ustawę o NIK, przyjmując zapisy o tym, że sporządzany będzie tylko jeden protokół pokontrolny. Wprowadzono również obowiązkowy audyt w NIK. Przepisy dotyczące mianowania szefa NIK przez Marszałka Sejmu, zostały odrzucone. Jednak już w połowie lutego zaczęły się w Sejmie prace nad kolejnym projektem nowelizacji. Projekt obejmuje dokładnie te same założenia, które w styczniu zostały odrzucone.
Koncepcji Sekuły nie podziela opozycja. – Mirosławowi Sekule nie chodzi o zmniejszenie biurokracji tylko o odebranie NIK możliwości działania – mówi Mariusz Błaszczak, rzecznik PiS i wiceprzewodniczący sejmowej komisji kontroli państwowej. – Jeśli ta ustawa wejdzie w życie, Izba nie będzie miała możliwości skutecznego prowadzenia kontroli. Zniknie ostatnia instytucja, która może ujawniać nadużycia aparatu władzy – dodaje.
Lubomir powiedział/a
Instytucje kontrolne w Polsce od lat pełnią role elementów dekoracyjnych. Gdyby działały na serio niemożliwy byłyby boom ‘Przedsiębiorstwa Likwidacja Polski’. Niemożliwe byłoby rozkradanie po kawałku wspólnego dorobku Polaków – fabryk obrabiarek numerycznych, hut, kopalń, stoczni itp. Dzisiaj pospolici złodzieje i gangsterzy kreują się na guru polskiej ekonomii. Brak ustawy antymafijnej i policji antymafijnej wciąż pozwala kryminalistom cieszyć się niczym nieskrępowaną wolnością. Często pracownicy z rozkradzionych zakładów przemysłowych pędzą żywot nomadów, wędrujących od śmietnika do śmietnika. Niejeden raz baron-zlodziej naubliża im od dziadów.
Pacyfista powiedział/a