Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Katastrofa, której nie było, część II

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2011-01-11

Krzysztof Cierpisz: Oszustwo Katastrofy Smoleńskiej – 10 kwietnia 2010
Dowody oszukańczej inscenizacji – ręcznego ułożenia -podrzuconych fragmentów wraku samolotu TU-154M. Uwagi pośrednie.
(ciąg dalszy; „Samolot bliźniak” oraz „Katastrofa, której nie było”)

Cześć Druga – porównanie uszkodzeń TU-154M w innych katastrofach z uszkodzeniami wraku smoleńskiego.

(kontynuacja; Oszustwo Katastrofy Smoleńskiej 100821)

Http: //zamach.eu/100821%20Oszustwo%20katastrofy%20smolenskiej/Oszustwo.htm

R.0.

Wstęp.

Słabością zamachowców i inscenizatorów zamachu na delegacje do Smoleńska, było albo uśpienie ich czujności, będące wynikiem niezwykłej pewności siebie.

A co do niedawna jeszcze, można było zauważyć podczas ich licznych występów w TV. Albo też druga okoliczność; podleganie presji zleceniodawcy tego mordu. Pewne ślepe posłuszeństwo w spełnianiu poleceń, wynikające ze zwierzęcego strachu przed karą, jaka może spaść na mało gorliwego pachołka.

Tak jedno, jak i drugie pociąga za sobą zwykle błędy, świadkami, których jesteśmy w Smoleńsku i Warszawie.

Ogólnie możemy powiedzieć, że są to błędy będące wynikiem zarządzania kolektywnego. Rezultaty takiego zarządzania, są zawsze na poziomie najsłabszego ogniwa tego kolektywu.

Dygresja: – nie musimy rozwodzić się nad tym, że kolektyw nie ma ani sumienia, ani wstydu i jest też całkowicie wolny od grzechu. To dzięki tym cechom, w Kościele Mariackim w Krakowie było tak wesoło, zresztą nie tylko tam.

Niniejszym omówimy różnice charakteru i poziomu zniszczenia struktury samolotu w Smoleńsku, w porównaniu z innymi katastrofami samolotu TU-154M, z których to zachowały się dowody wizualne. Nadmienimy też, parę zjawisk fizycznych związanych z tezą o zmianie kursu Tupolewa.

Mamy dwie wzorcowe katastrofy TU-154M:

Pierwsza to kolizja (duet) Tupolev-154M – Altyn Air (EX-85718), z USAF Boeing KC-135R Stratotanker, w Kirgistanie w dniu 26 września 2006 roku.

Druga to katastrofa „solo” w powietrzu, Daghestan Airlines (Avialinii Dagestana) flight DAG372 . TU-154M w locie z Moskwy do Dagestanu w dniu 4 grudnia 2010 roku.

 

image

Są duże podobieństwa pomiędzy kolizją w Kirgistanie a „zaczepieniem” o brzozę, albo też, już o dwie brzozy w Smoleńsku. Skutki w Smoleńsku są zgoła odmienne od skutków w Kirgistanie.

O ile Tupolew smoleński – zmienił kurs o 30 stopni to EX-85718 tego nie zrobił, poszedł prosto zaplanowanym kursem. Jest pewne, że nie poszedł też trawersem (wpadłby z pasa). Dodatkowo, wysuwając lewe skrzydło do przodu doznałby silnego momentu obracającego samolot wokół osi x. Skrzydło lewe leciałoby, bowiem szybciej niż prawe a kadłub wywołał cień aerodynamiczny skrzydła prawego, a więc miałoby siłę nośną większą od skrzydła prawego – siła nośna jest funkcją kwadratu prędkości względem powietrza. To przy zmniejszonej powierzeni skrzydła lewego ( siła nośna jest zależna liniowo od powierzchni skrzydła), cieniem i wzrostem jego oporu czołowego dałoby tragiczne skutki.

Liczymy się z tym, że EX-85718 w trakcie kolizji miał w dalszym ciągu podwozie główne w kontakcie z pasem, co pomogło mu utrzymać kurs, podczas kiedy TU smoleński miał znajdować się powietrzu i takiego efektu stabilizującego kurs, nie posiadał.

Kiedy już jesteśmy przy Tu-smoleńskim, to wyliczmy dwa zjawiska, jakie występują przy uderzeniu skrzydłem w przeszkodę, a które były przywoływane przy mataczonym tłumaczeniu przebiegu końcowej fazy lotu – katastrofy – ( zmiana pędu i kursu);

1.Pęd samolotu jako całości, w bardzo małym stopniu mógł ulec zmianie skutkiem takiego smoleńskiego uderzenia w brzozę. Końcówka skrzydła jest bowiem zbyt słaba. (Odnosimy się do pewnej intuicyjnie zauważalnej słabości konstrukcyjnej tego fragmentu skrzydła). A utracony odcinek skrzydła posiadał zbyt mała masę w stosunku do masy całego samolotu.

2. Kurs Samolotu także nie mógł ulec zmianie. Wynika to z rozłożenia mas samolotu jako całości; momentu bezwładności względem osi z, (paliwo w skrzydłach). Momentu bezwładności kadłuba względem osi z. Momentu stabilizacyjnego sił aerodynamicznych kadłuba jako całości względem osi z. Automatycznej reakcji pilota na zmianę kierunku – ster kierunku (w prawo) oraz lotka prawa natychmiast wychylna do maximum ( dodatkowy wg. osi z silny moment w prawo – odwrotny do zmiany kursu w lewo). Także jak w p.1: (Odnosimy się do pewnej intuicyjnie zauważalnej słabości konstrukcyjnej tego fragmentu skrzydła).

 

Akceptując hipotezę zmiany kursu – 30 stopni – skutkiem uderzenia w przeszkodę.

Musielibyśmy potraktować skrzydło (punkt domniemanego uderzenia) jak jakiś nagły środek obrotu samolotu jak całości. To nie jest możliwe, ze względu nikłą

- w takim obciążeniu – wytrzymałość mechaniczną końcówki skrzydła.

Możemy zgodzić się na to, że skrzydło mogło być ucięte przeszkodą – samolot jednak dalej przemieszcza się bez specjalnych zmian kursu. Byłoby dokładnie tak jak na lotnisku w Kirgistanie.

Pozostając przy punkcie – kurs – 2. Rozpatrzmy jednak to, co mogłoby się stać, gdyby samolot rzeczywiście zmienił trasę kąt ( 30 stopni) i leciał po nowym kursie.

clip_image002

Gdyby tak miało być, to co musiałoby nastąpić?

Środek obrotu samolotu oddalmy ( kompromisem) od punktu uderzenia w skrzydło, na jakieś 50-100 metrów w lewo, bo skrzydło nie przywarło do brzozy, ale krawędź natarcia ślizga się po pniu drzewa zanim będzie przecięte.

Co wtedy? Czy zmiana kursu zgadza się?

Tak, to mogłoby się zgadzać, ale kosztem ogromnego obciążenia wynikającego z takiego zakrętu. Obciążenia w locie po okręgu o bardzo małej średnicy.

Byłby to „zakręt nieprawidłowy z wyślizgiem”. Manewr bardzo niestabilny, dodatkowo wzmocniony destabilizacyjną rolą ciągu silników.

Samoloty z napędem z tyłu maja problemy ze statecznością. O ile napęd przedni samolotu wpływa korzystnie na stabilizacje lotu to napęd z tyłu – negatywnie. Napompujmy balon i bez zamykania ustnika wypuśćmy go z ręki. Spadając na dół,

dynamicznie wypuszczając powietrze, będzie się wił nieskładnie w rożne strony. Tak właśnie zachowuje się nasz tupolew z napędem z tyłu, który doznał ciężkich bodźców destabilizujących, a siła ciągu ( pchania) wpływa destabilizująco na stateczność lotu.

Oznacza to, że dalszy lot nie jest możliwy, ze względu na kompletna dysfunkcję powierzchni nośnych i usterzenia płatowca. Także napędu. Silniki tracą ciąg, to z powodu, że wlot powietrza i wylot odrzutu tracą swe właściwe parametry. Spada, zatem zapas nadmiaru ciągu ze względu na gorszą pracę silników, a też i z tego powodu, że wzrost G, wywołuje gwałtowny przyrost zapotrzebowania ciągu niezbędnego. Czyli: płatowiec wymaga więcej ciągu, podczas kiedy silniki dają go tylko mniej. Prędkość lotu Tupolewa musi spadać.

Niechybnie: jeżeli brzoza zmieniła kurs Tupolewa, to jest to koniec lotu tego samolotu, jako całości. Ten, TU-smolenski, nie może bowiem lecieć dalej, aby spaść w lesie za komisem, bo odległość jest zbyt duża, ponad to leci już we fragmentach a nie całości.

Skutkiem bowiem przyspieszeń, powstają siły, które sprawiają, że konstrukcja natychmiast jest przeciążona. Przeciążenie konstrukcji sprawia, że Tupolew rozpada się w powietrzu, odpada cały statecznik poziomy i pionowy. Kadłub pęka w dwóch miejscach: między ogonem i centropłatem, oraz między kabiną pilotów a płatem.

Rzecz jasna nic już nie jest sterowne i te główne elementy lecą jakoś osobno spadając na ziemię już od 10 – 50 metrów od brzozy. Uszkodzony wcześniej zbiornik z paliwem rozpyla mieszankę paliwowo-powietrzną, która jest zassana do silnika lewego, a to dopełnia reszty i następuje pożar.

Katastrofa druga.

Dagestański Tuclip_image002[3]polew 154M wystartował z Moskwy do Dagestanu. Kiedy doszedł już w pobliże swego pułapu, silniki przestały działać. Co ciekawe – warte odnotowania – pomoc naziemna była bardzo mało rychliwa i piloci maszyny musieli na własna rękę szukać jakiegoś lądowiska.

Znaleźli je i wylądowali, lądowanie odbyło się poza utwardzonym pasem.

image

Do tej pory nie wiadomo, na ile działający silnik dawał jakiś ciąg i na ile fenomenalny pilot mógł kontrolować lot ślizgowy samolotu. Prędkość opadania nie jest znana.

image

W każdym razie, tupolew lądując, połamał co mógł, odpadło skrzydło prawe, podwozie przednie, kadłub przełamał się na kilka kawałków.

image

Zginęły dwie osoby, reszta wyszła obronną ręką.

Widzimy bardzo wyraźnie jak statecznik odpadł niejako sam od siebie.

image

Ogon – wręga tupolewa smoleńskiego, tam odcięta – tu pozostała nieruszona.

image

Zwrócimy uwagę na to, że całość wykładzin wewnętrznych jest na swoim miejscu.

image

W tym dagestańskim Tupolewie nie było bowiem wybuchu, który

w Smoleńsku zerwał „tapety” ze ścian. Bo taka jest fizyka wybuchu bomby.

Nie ma tu wybitych otworów w pokryciach blach, w Smoleńsku było to spowodowane przez kamienie wystrzelone ciśnieniem wybuchu bomby.

Nie ma śladu rozerwanych blach,

Które zostały „rozszarpane na zewnątrz” kadłuba, tak jak w Smoleńsku.

image

image

To, podczas kiedy podwozie przednie smoleńskie leży wewnątrz blach kadłuba, co wskazuje, że było schowane w luku, przed „rozbiciem”.

Całość placu katastrofy mieści się w obszarze o zasięgu siły ludzkiego głosu.

image          image

image

Co oczywiste, widać ślady po kołach podwozia głównego. Zauważmy, że ślady te są do siebie cały czas równoległe. Co zgodne jest geometrią. Gorliwi zwolennicy lądowania na kołach (co faktycznie jest po linii zamachowców), pokazują zdjęcia smoleńskie z bruzdami w ziemi, które są nierównoległe do siebie i utrzymują, że to ślad po podwoziu głównym.

image

Obecność foteli jest łatwa do zauważenia.

image         image  

image       image

image      image

image      image

image     image

image    image

image     image

image    image

image     image

image

Jak zaznaczyliśmy na wstępie, pilotom dagestańskim odmówiono pomocy w szukaniu miejsca lądowania awaryjnego. Oznacza to, że ludzie ci i pozostali mieli zginąć w katastrofie. Pilot mający bardzo ograniczony czas na kontrolowanie lotu ślizgowego musiał grzebać się w mapach. Gdyby na chwilę stracił kontrolę nad lotem to samolot wpadłby w korkociąg.

A wrak po nim, bardzo mocno mógłby przypominać szczątki smoleńskie. Dodatkowo,

jakieś przypadkowe odludzie, umożliwiłoby dokonanie odpowiednich retuszy na szczątkach.

Czy podejrzenia, co do stanu szczątków smoleńskich byłyby dłużej uzasadnione? Stan szczątków samolotu dagestańskiego usprawiedliwiłaby wszystko.

Katastrofa DAG372, może była planowana, jako pomoc w matactwie oszustwa smoleńskiego, tego jednak nie wiemy, ale już teraz okazuje się być czymś, co to oszustwo obnaża. Zdjęcia te, to akademicki wzorzec porównawczy, pomocny do badania zniszczeń wraku w Smoleńsku.

Czy stan tych szczątków dagestańskiego samolotu DAG372, ich wizualizacja, nie ma charakteru działania Ręki Opatrzności?

Christus Rex

(-)Krzysztof Cierpisz

20110108

+++

Zdjęcia o podwyższonej jakości można ładować z: http://zamach.eu/


Katastrofa, której nie było, część I: http://wirtualnapolonia.com/2010/07/31/katastrofa-ktorej-nie-bylo/

About these ads

Odpowiedzi: 33 to “Katastrofa, której nie było, część II”

  1. jj said

    Zgadzam się całkowicie.
    proszę zapoznać sie dokładnie z PIERWSZYM FILMIKIEM POKAZYWANYM OFICJALNIE W TV.
    ZADNYCH ŚLADÓW KATASTROFY

    Zdjęcia pokazują,że murawa jest nietknięta, liście ubiegłoroczne lezą tak jak spadały. ŻADNEJ BRUZDY ORANIA ZIEMI.
    Zdziwienie budzi, pokazana od razu, rzekoma czarna-czerwona skrzynka zabłocona z góry a dookoła suche liście i ani śladu błota.

    Już nie wspomnę o takim drobiazgu jak pokazywanie ok 5000 kg złomu – w sumie, jako całego samolotu, który ma masę ok 60000 – Tupolewa. TV pokazywała,że wywożono to na dwu lorach.

    Wstyd PT Panowie eksperci od mistyfikacji. trochę trzeba się starać!!!

    dr Jerzy Jaśkowski
    b.biegły sadowy Sądu Wojewódzkiego w Gdańsku

  2. Andrzejek2010 said

    Z analizy parametrów lotu wynika, że wysokość była skokowo zmienna, co jest niemożliwe, ale czy oby na pewno?
    A gdyby samolot został przechwycony w trakcie lotu przez śmigłowiec i następnie wyniesiony na znaczną wysokość nad miejscem rumowiska i puszczony wolno z wysokości?
    W analizach internetowych ktoś słusznie zauważał liny wiszące na drzewach które mogły być zawiesiami którymi śmigłowiec przejął samolot w locie.
    Śmigłowiec, którego film zamieszczam poniżej jest w stanie zsynchronizować prędkość lotu z samolotem i w odpowiednim momencie wystrzelić liny kotwiczące przestrzeliwające skrzydła i samolot leci jak chce śmigłowiec. Właśnie zwalnia poniżej 200km/h i gwałtownie opada i wznosi się.
    -

    -
    „Całość placu katastrofy mieści się w obszarze o zasięgu siły ludzkiego głosu”
    -
    To słuszna uwaga. Pole katastrofy w podwarszawskim lesie Kabackim to wycięty las na szerokość skrzydeł – 50m i długość 350m podczas, kiedy w Smoleńsku to odpowiednio 28m i 130m

    Kabaty długość http://andrzejek2010.wrzuta.pl/obraz/powieksz/6eSEi2U1BfB
    Kabaty szerokość http://andrzejek2010.wrzuta.pl/obraz/powieksz/2tgGbiuLCr9
    Smoleńsk długość http://andrzejek2010.wrzuta.pl/obraz/powieksz/0bsjtoLT7x1
    Smoleńsk szerokość http://andrzejek2010.wrzuta.pl/obraz/powieksz/7ngB7RsF1Jh

    Ślady podwozia tylnego

    http://andrzejek2010.wrzuta.pl/obraz/powieksz/5qpGchRvHG3

    Model samolotu osadzony na śladach podwozia tylnego

    http://andrzejek2010.wrzuta.pl/obraz/powieksz/2nI1cAC6a79

    Las Kabacki, w chwili katastrofy posiadał gęsty drzewostan sosnowy i samolot zadziałał jak ostra brzytwa.
    W Smoleńsku obszar o niezbyt gęstym zalesieniu nie powodował wyhamowania pędzącej maszyny i jej szczątków.
    Osoby o średnio wyrobionej wyobraźni fizycznej i znajomości praw Newtona, przyznają mi rację, że obiekt rozpędzony do prędkości powyżej 200km/h w chwili utraty stateczności i wpadnięcia w ruch katastroficzny, niekontrolowany będzie kontynuował przemieszczanie aż do wytarty pędu.
    Najznakomitszy przykład to wypadki samochodów tzw. rakiet lub zwykłych bolidów wyścigowych.
    Pojazdy te koziołkują kilkaset metrów nim wytracą prędkość.

    Pozostaje zagadka głosów w filmie 1:24 gdzie można zidentyfikować 7 – 8 osób które żyły w czasie nakręcenia owego filmu. Jedna osoba została przeze mnie rozpoznana i była to osoba podróżująca samolotem TU-154M.
    Zwłoki tej osoby powróciły do polski w pierwszym transporcie, jako zwłoki zachowane w dobrym stanie.

    http://andrzejek2010.wrzuta.pl/audio/ayW0TW0B9Yf/005_niech_pani_sprobuje_wyjsc_ktos_jest

  3. Toja said

    Alez oczywiscie samolot sie nie rozbil, ale po wyladowaniu polowe zastrzelono na miejscu a reszta siedzi gdzies na Syberii. Rozbity na kawalki wrak to jakis stary ruski Tu z namalowanymi szachownicami.
    Mgla byla sztuczna, aby ukryc co sie naprawde ydarzylo.
    Ale tak oczywistych faktow nigdy sie nie ustali.

  4. Lubomir said

    Można mieć nadzieje, że jeżeli nie zostanie sfingowany jakiś wypadek Szojgu {prawej ręki Putina, wykonawcy wszystkich pomysłów Wodza}, albo Szojgu nie ucieknie do Ameryki lub Wlk Brytanii, to ten Azjata rozpije się na śmierć i w przydrożnych knajpach będzie opowiadał przygodnym kompanom, co wydarzyło się naprawdę w Smoleńsku. Tak działa ludzkie sumienie i ludzkie serce. To człowiek o korzeniach turecko-tatarskich a ci wycierpieli od Rosji nie mniej niż Polacy. Na sprawy wolności i honoru są wyczuleni nie mniej od nas.

  5. WP. said

    KIEDY FACET PRZEGINA PAŁĘ – Trochę się nazbierało. Zawinił Tusk. Rodzi się pytanie, kto wypije to piwo?
    Za dziennikiem „Fakt”, któremu bliżej do elektoratu Platformy Obywatelskiej, wyniki badań, które są poświęcone katastrofie.

    19.12.2010 „Czy myślisz, że Turowski (Komunistyczny superszpieg w Smoleńsku!) mógł zacierać ślady w Smoleńsku? Odpowiedzi: TAK – 88%, NIE – 12%”, liczba ankietowanych: 2947

    21.12.2010, „Czy słowa Dubienieckiego – mogło dojść do zamachu brzmią rozsądnie? Odpowiedzi: bardzo rozsądnie – 61%, nieprawdopodobnie – 39%” , liczba ankietowanych: 1861”

    22.12.2010, „Mgła nad lotniskiem w Smoleńsku była NA PEWNO SZTUCZNA – 77%, RACZEJ ZWYKŁA – 23%,” liczba ankietowanych: 1952

    03.01.2011. „Czy polski rząd robi wszystko co możliwe, by wyjaśnić przyczyny katastrofy w Smoleńsku? Odpowiedzi: TAK – 12%, NIE – 88%”, liczba ankietowanych: 2010

    23.12.2010, „Czy Rosjanie byli dobrze przygotowani do przyjęcia polskiej delegacji z Lechem Kaczyńskim na czele? Odpowiedzi: TAK – 13%, NIE – 87%”, liczba ankietowanych: 754

    03.01.2011. „Jak oceniasz stanowisko prezydenta ws. katastrofy smoleńskiej? Odpowiedzi: DOBRZE – 17%, ŹLE – 83%”, liczba ankietowanych: 784

    03.01.2011, ”Prezydent Bronisław Komorowski wie co mówi, kiedy twierdzi, że przyczyną katastrofy była próba lądowania podjęta w warunkach pogodowych, które się do tego nie nadawały? Odpowiedzi: wie co mówi – 35%, wyszedł przed szereg – 65%”, liczba ankietowanych: 1190

    03.01.2011. „Czy Rosjanom zależy na wyjaśnieniu katastrofy polskiego tupolewa? Odpowiedzi: TAK – 4%, NIE – 96%”, liczba ankietowanych: 881

    04.01.2011. „Czy Rosjanie powinni przesłuchiwać bliskich ofiar? Odpowiedzi: TAK – 12%, NIE – 88%”, liczba ankietowanych: 3083

    05.01.2011. „Czy jesteśmy bliżej wyjaśnienia przyczyn katastrofy? Odpowiedzi: TAK – 22%, NIE – 78%”, liczba ankietowanych: 935

    05.01.2011. „Czy tragedii w Smoleńsku towarzyszy dużo fałszywych informacji? Odpowiedzi: TAK – 94%, NIE – 6%”, liczba ankietowanych: 254

    06.01.2011. „Czy ufasz rosyjskim władzom? Odpowiedzi TAK – 4%, NIE – 96%”, liczba ankietowanych: 287

    07.01.2011, „Czy Premier Tusk powinien znać raport MAK w sprawie Smoleńska? Odpowiedzi: TAK – 92%, NIE – 8%”, liczba ankietowanych: 643, (a skurczybyk chwalił się, że nie zna! Calpe)

    09.01.2001, „Czy jesteśmy bliżej wyjaśnienia przyczyn katastrofy? TAK – 19%, NIE- 81%”, liczba ankietowanych: 1404

    10.10.2010. „Czy Jan Pospieszalski ma rację, kiedy mówi, że to co poprzedzało wyjazd prezydenta Kaczyńskiego do Smoleńska, i to, co dzieje się od 10 kwietnia ws. śledztwa, to jest zamach na polską państwowość Odpowiedzi: TAK – 76%, NIE – 24%”, liczba ankietowanych: 353

    Abstrahując od liczb, warto zapytać co o katastrofie myślą politycy Platformy Obywatelskiej – mówi o tym Marszałek Sejmu Schetyna podczas swojej wypowiedzi w programie Moniki Olejnik „kropka nad i” (15.12.2010) – „Robienie atmosfery wokół tego zamachu, uważam, że jest haniebne.” Słowa te padły w 11:28 sek. wypowiedzi. http://www.fakt.pl/Schetyna-u-Olejnik-Mowil-o-zamachu-Wideo,artykuly,90960,1.html

    Co może wiedzieć o zamachu Pan Prezydent Bronisław Komorowski, kiedy mówi w „kontrwywiadzie RMF” w dniu 29.04.2009, 1 min 40 sek. wywiadu. „ Przyjdą wybory prezydenckie, albo Prezydent będzie gdzieś leciał i to się wszystko zmieni” Nasuwa się pytanie – ile razy obydwaj Panowie musieli uczestniczyć w takich rozmowach, aby mieć zakodowane w głowie takie scenariusze. http://www.youtube.com/watch?v=86GcCrR4R_s&feature=player_embedded

  6. WP. said

    Jak perfidnie oszukano Rodziny Ofiar i potraktowano szczątki tychże. Dlaczego rodziny nie protestowały? zgadzają się z tym? – to dla mnie niezrozumiałe!!!Publicysta Jan Pospieszalski: Szczątki 25 ofiar katastrofy w Smoleńsku wróciły do Polski już po ich pogrzebach! – Szokującą informację Pospieszalski podał w porannym wywiadzie Trójki. Na pytanie prowadzącego audycję Michała Karnowskiego, czy jest to informacja pewna, odpowiedział jednoznacznie: – Tak. Publicysta telewizyjny, autor programu „Warto rozmawiać”, mówił o tym dziś przed 8.30 w radiowej Trójce. Zapewnił, że samolot ze szczątkami 25 osób przyleciał do Polski „dwa lub trzy dni temu”. Karnowski dopytywał jeszcze, dlaczego wobec tego nie podały tego żadne media. Pospieszalski tłumaczył, że być może chodzi o to, by informacja nie dotknęła rodzin ofiar katastrofy. Przypomnijmy, że każda z 96 ofiar tragedii w Smoleńsku została już pochowana. Zarówno Karnowski, jak i Pospieszalski mówili o tej sprawie, komentując informacje, że mimo zapewnień służb rosyjskich na miejscu katastrofy wciąż są odnajdywane fragmenty rzeczy osobistych ofiar oraz szczątki samolotu. Takie informacje podali uczestnicy polskiej wycieczki do Smoleńska. Polacy, którzy byli na miejscu katastrofy z 10 kwietnia, opowiadają o przerażającym widoku. Z ich relacji wynika, że cały czas leżą tam fragmenty ubrań, buty, portfele, pieniądze, paszporty i zdjęcia ofiar. Pełniący obowiązki głowy państwa Bronisław Komorowski apelował po tym o „zachowanie umiaru”. – To nie jest wielki problem, trzeba jednak z szacunkiem sprawę zakończyć – mówił Komorowski. Sprawą zajęła się już polska prokuratura, a w przyszłym tygodniu nasz rząd wysyła do Smoleńska ekipę archeologów, którzy mają zbadać teren specjalistycznym sprzętem. Nie mamy jeszcze oficjalnego potwierdzenia informacji podanej przez Pospieszalskiego. Został on niedawno skrytykowany przez Radę Etyki Mediów za złamanie zasad etyki dziennikarskiej w filmie dokumentalnym „Solidarni 2010” nakręconym wspólnie z Ewą Stankiewicz i wyemitowanym w TVP. Jego bohaterowie – zwykli Polacy, jak mówił dziś w Trójce Pospieszalski – obwiniali o katastrofę w Smoleńsku m.in. rząd Tuska. – To była metafora – tłumaczył dziś (6-05-2010) Pospieszalski.

  7. WP. said

    Ponawiam pytanie: po co była ta szopka z 96 trumnami na Okęciu, kto lub co było w tych trumnach? ( czyżby Rodzin nie interesowało kogo lub co chowają, żegnają?, czym ich i jak zastraszono? – ja wiem, Wy się domyślcie) robiona przed Rodzinami Ofiar jak i nami Narodem? To było plunięcie nam wszystkim w twarz, pokaz buty i arogancji ze strony zbrodniarzy, pokazanie kto tu rządzi i rządził będzie Polacy.

  8. LG GL said

    belkot usunieto

  9. Andrzejek2010 said

    WP #7
    Część rodzin chce być nadal poprawna politycznie i popieranie obozu rządzącego jest w ich przypadku wyrachowane. Wolą oni trzymać ze środowiskiem ich, poległych członków rodzin. Czy można sobie wyobrazić aby rodziny poległych osób z SLD, PO, PSL zachowywały się inaczej?
    Normalne zachowanie z ich strony wymagałoby przyznania racji formacji z którą ich bliscy walczyli przez całe lata (mam na myśli PiS).
    Wielu polityków zmieniało swoje poglądy, partie polityczne. W przypadku rodzin poległych osób jest raczej niemożliwe aby zwyciężył zdrowy rozsądek gdyż oznaczałoby to przyznanie publiczne, że ich bliscy mylili się i że polegli zostali oszukani przez swoich przyjaciół partyjnych. Jestem przekonany, że wśród rodzin poległych osób są tacy, którzy, choć domyślają się zamachu, dla tzw. świętego spokoju odpuszczą i ocalą tym samym przychylność środowisk do których należeli ich bliscy polegli na ziemi Smoleńskiej.
    Jeżeli chodzi o zawartość trumien, to jestem przekonany, że ujawnienie ich zawartości może być punktem zwrotnym i może się okazać, że niektórym członkom rodzin, którzy teraz wtórują obozowi rządzącemu, trudno będzie przyjąć do wiadomości, że ich osoba bliska to np. kilka worków z piaskiem.
    Tysiące sekcji zwłok jakie przeprowadza się każdego roku z racji wypadków drogowych, zgonów itp. nie interesuje przeciętnego obywatela.
    Co zatem sprawia, że ciekawość obywateli w odniesieniu do zawartości trumien Smoleńskich jest tak wielka?
    Odpowiadam krótko. Psu, wyszkolonemu oficerowi KGB jakim jest Putin się nie wierzy. Tylko osoby beznadziejnie naiwne dają wiarę gestom na pokaz tego wojownika.

  10. Analityk said

    @Andrzejek2010
    Dlaczego tak zabraniają otwierania trumien? Co jest w tych trumnach?
    Wszystko wskazuje, że obawiają się na zdjęciach rentgenowskich „obrazu motyla w miejscu płuc” lub tam nie ma żadnych zwłok, gdyż obawiali się, że jeszcze ktos zobaczy ten obraz i wszystko bedzie jasne.

  11. Andrzejek2010 said

    @Analityk #10
    Słuszne spostrzeżenie. Obraz motyla zobaczyć można lecz nie w nieskończoność. Nie jestem fachowcem, ale obawiam się, że odwlekanie tematu zmierza do rozkładu zwłok a tym samym do zatarcia dowodów. Wrak samolotu, który był wszechnicą wiedzy, został potraktowany w podobny sposób, uniemożliwiając jakąkolwiek analizę.
    Tego typu działania są dla mnie określane prosto z mostu: zdrada stanu, zdrada Polski, Polaków. Za tak haniebny czyn, w moim systemie wartości i ocen, osoby winne mataczeniu powinny dostać najwyższy wymiar kary.

  12. Lubomir said

    Re: WP. Cóż, ‚Fakt’ jest niemieckim brukowcem, wydawanym po polsku. Niemniej to Niemcy pierwsi odkryli sensacyjną prawdę o zbrodni katyńskiej. Dzisiaj dziennikarze-germanofile zaczynają rzekomo pomagać nam w ustaleniu sprawców ‚Smoleńska’. Do żródeł informacji typu ‚Fakt’ należy podchodzić jednak z wyjątkowo ograniczonym zaufaniem. Może chodzić wyłącznie o sprowokowanie wojny polsko-polskiej i polsko-rosyjskiej a nie o wyjaśnienie czegokolwiek. Wielu spośród obecnych aktorów politycznych Polski, Rosji i Niemiec ma najwyrażniej jeden wspólny rodowód. Rodowód Stasi/KGB. Zatem cała tragifarsa smoleńska mogła być wspólnym planem nieformalnej ‚koalicji’.

  13. Izaurus said

    Is fecit, cui prodest! (Ten uczynił, który skorzystał). To wiedzieli
    starożytni Rzymianie. A my?
    Jaką to korzyść odnieśli Moskale z zamachu na Polski samolot? Powszechne odium wszechświatowe i nic poza tym. No, więc? Quaerite et invenietis! (Szukajcie, a znajdziecie)

  14. jj said

    Andrzej 2010

    Przedstawione przez pana zdjęcia Smoleńska nie są zdjęciami z 10 kwietnia 2010r. !!!!

    nawet najsłabszy merytorycznie pilot nie podchodzi do lądowania ,do pasa startowego pod kątem ostrym tylko równolegle.

    Proszę nie przedstawiać,zdjęć pokazywanych jako rzekomo powypadkowe jako fakty!!!

    ~Co do Las¨KABACKIEGO Zgadzam się w 100%,
    porównanie pierwszego filmu z 10 kwietnia ze zdjęciami z LASU KABACKIEGO wyklucza jakąkolwiek katastrofę samolotu pasażerskiego w tym dniu i w tym miejscu tj w Smoleńsku, [jeżeli to był film ze Smoleńska]!!!

    dr Jerzy Jaśkowski

  15. Andrzejek2010 said

    @Ji #14
    Na czym Pan opiera twierdzenie jakoby zdjęcia które zamieściłem pochodzą z 10 kwietnia?
    Zdjęcia te pochodzą z 11 kwietnia i są ogólnie dostępne a zobaczyć je można w programie Google Earth.
    W programie tym jednym z narzędzi jest oś czasu za pomocą której można zmienić i wyświetlić wygląd terenu z dostępnych, archiwalnych zapisów. Wiarygodność tych zdjęć jest raczej niepodważalna a opieram swoje twierdzenie na zgodności zdjęć mojego domu. Na zdjęciach widać nawet mój samochód, rower i wąż ogrodowy do podlewania trawy.
    Zgadzam się, że nawet najsłabszy merytorycznie pilot nie podchodzi do lądowania ,do pasa startowego pod kątem ostrym tylko równolegle.
    Proszę przeczytać mój komentarz nr 2 i otworzyć link nr 1.
    Czy pilot był w tym wypadku panem sterów?

  16. WP. said

    Głuchy telefon po polsku. W komentarzach do poprzedniego wpisu, dwie osoby poruszyły temat Wiktora Batera, podając równocześnie link artykułu i krótkiego wywiadu z dziennikarzem po odbiorze nagrody. Czytamy tam m.in.
    (…) Odebrał telefon od swojego informatora, członka polskiej delegacji czekającej na prezydenta Lecha Kaczyńskiego na lotnisku w Smoleńsku…
    Pędząc 200 kilometrów na godzinę w kierunku Smoleńska, nadawałem tę informację telefonicznie” – opowiadał Bater miesięcznikowi „Press”.

    http://www.press.pl/newsy/pokaz.php?id=24699

    Z komentarza wynikało, że wypowiedź Batera w filmie była dłuższa. Komentujący zacytował słowa, których obecnie nie usłyszymy w linkowanym materiale.
    (…) Przerażenie ? Nie wiem. Przerażenie jest wtedy kiedy taki dziennikarz nie nadaje się już do prowadzenia relacji. Po zdobyciu wiedzy co i jak tam …
    To skłoniło mnie do opublikowania notki na temat przekazu informacji o incydencie, wypadku czy katastrofie jak kto woli.
    Spośród licznie zebranych osób oczekujących prezydenta na Siewiernym, jedynie zeznania Górczyńskiego są ujawniane w mediach. Rozpoczęło sie to dość późno bo w drugiej połowie sierpnia. Reszta świadków prawdopodobnie do tej pory nie może ustalić, czego nie widziała i czego nie słyszała. Z tego prostego powodu traktuję byłego naczelnika w departamencie Wschód jako jedyne źródło informacji o katastrofie.
    Dariusz Górczyński:
    (…) Około godziny 10:00 (czasu moskiewskiego) Paweł Kozłow (Federalna Służba Ochrony) , który był chyba cały czas w kontakcie ze służbami kontrolnymi lotniska, stwierdził, że jest coraz gorsza pogoda i samolot będzie robił próbne podejście, ale prawdopodobnie zostanie skierowany do Moskwy na lotnisko Wnukowo, żeby przeczekać mgłę i następnie ponownie przylecieć do Smoleńska (…) po około 15-20 minutach Paweł Kozłow powiedział, że kontrolerzy lotniska przekazali mu, że nasz samolot będzie jednak do Mińska. (…) Po tych rozmowach dalej oczekiwaliśmy na przylot bądź dalsze informacje. Około 10:40 wyszliśmy z namiotu. Paweł Kozłow powiedział mi, ze nasz samolot zaraz będzie robił próbne podejście. Wcześniej słyszałem, że rosyjski IŁ próbował lądować, ale mu się to nie udało. Ja tego samolotu nie widziałem i nie słyszałem. W pewnym momencie usłyszałem ryk silników, a następnie głośny huk. Pobiegliśmy do samochodów i szybko pojechaliśmy w stronę, skąd dobiegał huk. Wysiedliśmy z samochodów na końcu pasa i pobiegliśmy dalej.
    (…) Ja zadzwoniłem o 10:43 do dyrektora Bartkiewicza i powiedziałem mu, że samolot się rozbił i że jest rozbity na kawałki. Następnie zadzwoniłem do Tadeusza Stachelskiego do Katynia i do dziennikarza Wiktora Batera, który był w Moskwie.
    niezalezna.pl/artykul/co_turowski_mowil_o_rannych_ze_smolenska/40881/1
    http://www.fakt.pl/Byli-ranni-w-Smolensku-Kopacz-zaprzecza,artykuly,86796,1.html
    Dariusz Górczyński moim zdaniem mija się z prawdą podając czas telefonowania do wskazanych osób, ponieważ Wiktor Bater podał z dużą dokładnością czas wcześniejszy. Ale to nie jedyna nieścisłość. Na fotografii widać namiot, w którym prawdopodobnie przebywał.
    Znajdował się on po lewej stronie bramy południowej. Aby łatwo zlokalizować jego położenie na mapie Google podaję współrzędne
    54st 49’19.81″ N
    32st 02’14.82″ E
    Patrząc na mapę dokładnie widać, że jadąc samochodem w stronę końca pasa i dalej biegnąc pieszo podążał w nieco innym kierunku niz oficjalne miejsce katastrofy. Czyżby huk dobiegł skąd indziej? Co widział lub słyszał Górczyński?
    Radosław Sikorski:
    (…) To było dosłownie kilka minut po katastrofie, gdyż na lotnisku w Smoleńsku była nasza grupa przygotowawcza z ambasadorem, naczelnikiem w departamencie Wschód. Sobota rano dostaję telefon od dyrektora departamentu, rozmiary katastrofy nie były jasne..
    (…) Najpierw (telefonował) dyrektor departamentu z informacją, że samolot się rozbił, ale nie było wybuchu. I teraz dylemat: czy po takiej jednoźródłowej informacji stawiać w stan kryzysu całe państwo. Wysłałem pierwszego sms-a do premiera i zadzwoniłem do ambasadora.
    Sikorski wskazuje Bartkiewicza jako źródło informacji. Bartkiewicz, który przed chwilą dowiedział się od Górczyńskiego o rozbiciu samolotu na kawałki, poinformował Sikorskiego, że samolot co prawda się rozbił, ale nie było wybuchu. Sikorski odebrał to jako informację niewielkiej wagi i nie uznał za stosowne poinformować telefonicznie premiera. Chyba panowie z MSZ-u bawili się w głuchy telefon.
    Jacek Sasin:
    (…) Będąc na cmentarzu najpierw dostałem informację, że samolot nie wyląduje, że samolot będzie leciał na inne lotnisko i w tym momencie zobaczyłem pana z protokołu dyplomatycznego, który był na miejscu, zaczął krzyczeć do słuchawki „to niemożliwe”.
    Ja podchodzę do tego człowieka z protokołu, mówię „dlaczego pan tak się denerwuje, przecież za chwilę przyjadą, wylądują gdzie indziej, to nie jest tak znowu duży problem. On mówi „panie ministrze, ja w to nie wierzę. Dostałem informację, że samolot się rozbił”. Ja mówię „Coś poważnego?”.
    (…) On mówi nie wiem dokładnie, ale prawdopodobnie przy lądowaniu samolot zjechał z pasa.
    http://www.rmf24.pl/raport-lech-kaczynski-nie-zyje-2/kaczynski-fakty/news-dramatyczna-relacja-z-katynia-panie-ministrze-ja-w-to-nie,nId,272075
    Jacek Sasin wcześniej został poinformowany, że samolot nie będzie lądował w Smoleńsku. Prawdopodobnie przez Górczyńskiego, który podobną informację przekazał Bartkiewiczowi, a ten Sikorskiemu i ona stanowiła treść sms-a, który przesłał Tuskowi. Możliwe, również, że Sasin dowiedział się od Marcina Wierzchowskiego – pracownika kancelarii, który był w nieznanym miejscu. Domniemuję, że Sasin był świadkiem rozmowy Górczyńskiego ze Stachelskim – pracownikiem protokołu dyplomatycznego. Na tę rozmowę prawdopodobnie powołuje się również Piotr Zychowicz.
    Piotr Zychowicz:
    O tym, że z polskim samolotem „stało się coś złego”, dowiedziałem się kilka minut po katastrofie, która nastąpiła o 8.56 (10.56 czasu miejscowego). Byłem wtedy przed Polskim Cmentarzem Wojennym w Katyniu, gdzie wraz z kilkuset innymi osobami – przedstawicielami Rodzin Katyńskich, Polakami z Rosji, polskimi żołnierzami, harcerzami, politykami i dziennikarzami – czekaliśmy na przybycie prezydenta Lecha Kaczyńskiego
    Informacja o kłopotach na oddalonym o kilkanaście kilometrów wojskowym lotnisku w Smoleńsku pochodziła od stojącego opodal zdezorientowanego dyplomaty. Otrzymał ją przez telefon, ale połączenie było bardzo złe. Nie wiedział „nic na pewno”.
    Wraz ze stojącymi w pobliżu dziennikarzami natychmiast podjęliśmy decyzję: jedziemy. Wsiedliśmy do samochodu. Korespondentka „Rz” w Moskwie Justyna Prus, reporter telewizyjny Wiktor Bater, jego kamerzysta, rosyjski fotograf, dziennikarka Reutersa i ja.
    (…) Po dziesięciu, góra piętnastu minutach szaleńczej jazdy byliśmy na miejscu. Jeszcze po drodze dostaliśmy telefoniczną informację: „z samolotu nie ma co zbierać”.
    http://www.rp.pl/artykul/460145.html
    Piotr Zychowicz oczywiście kłamał w kwestii godziny zdarzenia. Również wątpliwość budzi miejsce pobytu osób wymienionych przez Zychowicza, a w szczególności Wiktora Batera. Zychowicz wskazał Katyń, Górczyński – Moskwę, Wudarczyk – Smoleńsk. Być może jechali na jakieś lotnisko rezerwowe, na którym miał lądować samolot lub tam właśnie byli. Kilkanaście minut szaleńczej jazdy (chwilami z prędkością 200 km/h) wskazuje, że mogło to znacznie dalej niż Katyń.
    Wiktor Bater:
    Pierwszą informację o tym, że doszło do nieszczęścia otrzymałem telefonicznie od jednego z uczestników oficjalnej polskiej delegacji o 10:40 czasu lokalnego, czyli o 8:40 czasu polskiego, czyli praktycznie cztery minuty po katastrofie. Wówczas na cmentarzu w Katyniu nikt o niczym nie wiedział. Było potworne zamieszanie. Wszyscy usiłowali się dodzwonić do członków oficjalnej delegacji,
    Górczyński rozpoczął swoje telefonowanie o godz. 10:43 i zadzwonił do Batera w trzeciej kolejności. Mogła być wówczas nie wcześniej niż 10:44. Bater twierdzi, że odebrał telefon cztery minuty wcześniej, a katastrofa wydarzyła się o 10:36. Jeden z Panów mija się z prawdą, albo Bater otrzymał informację o wypadku wcześniej od kogoś innego niż Górczyński.
    Członkowie oficjalnej delegacji, o których mówi Bater, a którzy zdaniem Wudarczyka przylecieli innym samolotem, to prawdopodobnie m.in.
    Jacek Sasin – minister w kancelarii prezydenta ,
    Tadeusz Stachelski – pracownik protokołu dyplomatycznego MSZ,
    Marcin Wierzchowski – pracownik kancelarii prezydenta,
    oraz inne osoby, które znajdowały się na liście członków oficjalnej delegacji (krążącej w internecie od 4 kwietnia 2010r – 129 osób bez załogi samolotu) a nie znalazły się na liście ofiar.
    http://www.bibula.com/?p=21100 .
    Paweł Wudarczyk – operator telewizji Polsat
    Do mnie zadzwonił operator z Wydarzeń, Krzysiek Łapacz, który jest z Wiktorem Baterem. Oni byli w Smoleńsku i on zadzwonił do mnie, że co się stało? co się stało ? On myślał, że myśmy lecieli tym samolotem. To ja mu powiedziałem, że myśmy przylecieli samolotem, w którym byli wyłącznie dziennikarze i on powiedział, że prawdopodobnie się stało coś takiego strasznego, że oni jadą tam, a żebym ja został tu na cmentarzu i zajął się tą częścią która, no jeżeli się nic nie stało, to obchody będą, żeby tutaj robić co było zaplanowane.
    Wnioski z części pierwszej:
    1. Żadna z osób które deklarują obecność na Siewiernym 10 kwietnia w czasie 8:00 – 9:00 nie utwierdziła mnie w przekonaniu, że istotnie tam przebywała. Dotyczy to również innych osób nie cytowanych przeze mnie w tej notce.
    2. Przypuszczam, że wstępnie na prezydenta mieli oczekiwać zarówno dziennikarze, jak i członkowie oficjalnej delegacji, którzy przylecieli innym samolotem. Jednak wobec informacji przekazywanej od początku przez Rosjan, że samolot nie będzie lądował niemal wszyscy się rozjechali.
    3. Nie wiem, gdzie oczekiwali na prezydenta ambasador Bahr z kierowcą, którzy deklarują obecność na lotnisku, ale nie przebywali razem z Górczyńskim co jest bardzo zastanawiające.
    4. Pierwszy przekaz dotyczył incydentu lotniczego, prawdopodobnie nieudanego lądowania. Mógł to być np. manewr touch and go, który przez obserwatorów został odebrany jako zjechanie z pasa.. Niestety, żaden ze świadków obecnie nie przyznaje się publicznie do bezpośredniego zaobserwowania tego incydentu, ale istnieją takie anonimowe świadectwa np. dziennikarzy. Nie wiem, czy stanowią część dezinformacji.
    5. Zarówno polski MSZ jak i agencja Reutersa wstępnie informowały o rozbiciu Jaka-40. Dziennikarka Reutersa jechała wraz z Wiktorem Baterem. Pan Paszkowski z pewnością informację otrzymał od Górczyńskiego, który jak przyznał był w kontakcie z Baterem. Informator Wiktora Batera prawdopodobnie widział zdarzenie z udziałem Jaka-40. Oczywiście można założyć pomyłkę, ale zarówno rozmiary samolotu jak i dźwięk silników różnią te maszyny w sposób zasadniczy.
    Piotr Górczyński:
    (…) Wśród drzew zobaczyliśmy szczątki samolotu, a w zasadzie koła skierowane do góry. Czuć było zapach paliwa i widać było trochę płomieni
    niezalezna.pl/artykul/co_turowski_mowil_o_rannych_ze_smolenska/40881/1
    Sławomir Wiśniewski:
    (…) Nie było foteli, walizek, toreb ani – przede wszystkim – ciał czy ludzkich szczątków. Dopiero potem powiedziano mi, że ciała były gdzie indziej. Tam, gdzie ja byłem, spadł tylko silnik, części kadłuba. Ciała były zaś w głębi lasu, po prawej stronie, tam gdzie do góry nogami leżały koła, podwozie
    http://www.rp.pl/artykul/460798.html
    (…) Nie było wielkiego ognia. Od razu przyjechała jedna straż, ale miernie im to szło. Ale nawet nie było widać, że ktoś zginął. Więc początkowo myślałem, że to był pusty samolot. Była taka potworna cisza jak po katastrofie – dodał. – To jednak nie był taki widok jak po zwykłym wypadku lotniczym. Byłem świadkiem wydarzeń w Kabatach, to wyglądało inaczej. Tu nie było widać ciał
    http://www.tvp.info/informacje/swiat/na-miejscu-byla-potworna-cisza/1642519
    Marcin Wierzchowski:
    Wierzchowski, czekając na przybycie delegacji, w pewnym momencie usłyszał „charakterystyczny świst silników tupolewa”, a następnie zobaczył, że w stronę, z której doszedł ten dźwięk, szybko ruszają samochody rosyjskiej ochrony. Wskoczył do samochodu ambasadora Bahra i pojechał za samochodami rosyjskimi. Przejechał pasem startowym do końca, a następnie wysiadł z samochodu i pieszo przedostał się koło muru oddzielającego lotnisko od miejsca katastrofy na skraj polany, gdzie upadł tupolew. Przed nim na to miejsce dobiegło trzech mężczyzn w białych fartuchach narzuconych na garnitury. Poza tym w pierwszych minutach nie widział żadnych ludzi. Wierzchowski był na miejscu katastrofy z pewnością na kilka minut przed tym, nim rozbrzmiał sygnał syreny karetek ratunkowych. Na miejscu widział podwozie samolotu odwrócone kołami do góry i dalej, po prawej, tylną część (rufę) samolotu. Widział rozrzucone, często zdeformowane ciała.
    niezalezna.pl/artykul/ochrone_prezydenta_rp_pozostawiono_rosjanom/42561/1
    Chciałbym wierzyć Marcinowi Wierzchowskiemu, ale mija się z prawdą. Nawet jeśli jechał z ambasadorem Barem to był poza lotniskiem.
    Jan Mróz:
    (…) W momencie, gdy podjeżdżaliśmy do bram lotniska minęła nas limuzyna ambasadora Bahra w asyście straży pożarnej, jak się później okazało, jadących na miejsce katastrofy
    tvn24.lajt.pl/1665598,1,2,wiadomosc.html
    Wierzchowski jeśli jechał z ambasadorem, to powinien wejść na teren pobojowiska nie od strony lotniska, lecz ulicy Kutuzowa podobnie jak ambasador Bahr.
    Ambasador Bahr:
    (…) Samolotu samego nie widziałem, dlatego że miejsce w którym my oczekiwaliśmy było bardziej oddalone. natomiast to że coś się stało zorientowałem się takim nagłym ruchu gospodarzy, po gestykulacji oraz po tym, że zaczęły jechać auta..Myśmy natychmiast wsiedli w auto swoje po to by jechać za strażą pożarną, bo jeżeli się zobaczyłem że jedzie straż pożarna przez środek lotniska to zorientowałem się, że coś się dzieje. Dlatego byliśmy w tym miejscu dosłownie w kilka minut po wydarzeniu.
    (…) Trzeba było przebiec przez taką łąkę, która była mokra i się zapadaliśmy biegnąc. No i zobaczyliśmy właśnie cały szereg tych elementów i wydobywający się dym tak jak z takich ognisk, jak czasami widzimy na polach. gdzieś w jesieni. No i oczywiście wszystkie te części, to była tylna bardziej część samolotu i która została zmniejszona do tej wielkości, którą państwo widzieli wielokrotnie tam w telewizji. W każdym razie pierwsze wrażenie jest takie, że coś jest ogromne zmniejszyło się, spłaszczyło do jakichś nieprawdopodobnych rozmiarów.
    (…) Chcieliśmy wyciągać ofiary, jednak nikogo nie mogliśmy znaleźć.
    (…) liczyliśmy, że zobaczymy nawet kadłub samolotu, do którego będziemy mogli dobiec i wyciągać stamtąd ofiary. A ten widok już był taki, że widać było, że jest to zupełnie niemożliwe..
    (…) Pierwsza chwila to jest taka, kiedy człowiek musi zapanować nad własnymi jakimiś odruchami czysto fizycznymi, dlatego, że to są jakieś przerażające widoki, ale zaraz dosłownie kilka minut minęło kiedy zadzwoniono do mnie z centrum rządowego i już była wiadomość przekazana i mogłem w tym samym momencie zaraportować Panu ministrowi Sikorskiemu.
    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7770799,Ambasador_Bahr__Chcielismy_wyciagac_ofiary__jednak.html
    http://www.youtube.com/watch
    Radosław Sikorski:
    (…) W ciągu kilku, kilkunastu minut ambasador był przy wraku, oglądając wrak i wtedy już niestety wątpliwości zniknęły
    Dziennikarka: I wtedy dzwoni pan do premiera, do marszałka Sejmu…
    w trzeciej kolejności chciałem zadzwonić do ministra Stasiaka, ale on już nie odebrał… No i do Jarosława Kaczyńskiego.
    (…) Powiedziałem, że mam straszną informację, że doszło do tragicznego wypadku, i że niestety ze słów ambasadora, który jest na miejscu i ogląda wrak można wywnioskować, że nikt nie przeżył.
    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7761052,Sikorski_dzwonil_do_Jaroslawa_Kaczynskiego__Mam_straszna.html
    Jacek Sasin:
    (…) Zdecydowałem natychmiast że muszę jechać na lotnisko. (…) Już po drodze zaczęły napływać informacje znacznie gorsze, że samolot nie doleciał do pasa, że rozbił się przed pasem.
    (…) Po wyjściu z samochodu biegnie do nas funkcjonariusz rosyjski umundurowany, pytamy go co się stało, a on krzyczy „wsie pogibli”
    (…) Obraz jaki zobaczyłem był tragiczny i wstrząsający.
    (…) Chwile pochodziliśmy, popatrzyliśmy Zdecydowaliśmy z panem ambasadorem Bahrem, że w tej sytuacji musimy wrócić na cmentarz Katyński.no i poinformować wszystkich co się stało.
    http://www.rmf24.pl/raport-lech-kaczynski-nie-zyje-2/kaczynski-fakty/news-dramatyczna-relacja-z-katynia-panie-ministrze-ja-w-to-nie,nId,272075
    (…) Kolejne informacje, które przychodziły były coraz gorsze. Następna informacja, jeszcze cały czas telefoniczna, od mojego współpracownika, który był tam na miejscu i on zadzwonił i w bardzo emocjonalny sposób przekazał, opisał mi miejsce katastrofy. Ja w dalszym ciągu nie wierzyłem. Zacząłem go uspokajać zacząłem mówić, że na pewno panikuje, nie jest tak źle jak to przedstawia.
    http://www.youtube.com/watch
    (…) Byłem na cmentarzu w Katyniu. Poinformował mnie o tym jeden z pracowników polskiego protokołu dyplomatycznego. Wtedy nie zdawaliśmy sobie sprawy z powagi tego wypadku. (…) Było to zaledwie kilka minut po wypadku.
    (…) Około godziny 9.40 czasu polskiego byłem już na miejscu katastrofy. (…) Przybyłem na miejsce godzinę po katastrofie.
    (…) Widok był przerażający. Wrak samolotu był bardzo zniszczony, do tego stopnia, że właściwie nie dało się rozpoznać poszczególnych jego fragmentów. Rozpoznałem tylną część samolotu, fragmenty kadłuba, dlatego że wskazywał na to rząd okien. Nie byłem w stanie dostrzec kokpitu. Moją uwagę zwróciło to, że części samolotu nie były rozrzucone po większej przestrzeni, były one raczej skupione w jednym miejscu. Myślałem wtedy, że samolot spadał pionowo, z dużej wysokości. Tłumaczyłem sobie wówczas, że musiało dojść do poważnej awarii samolotu – czy to awarii silników, czy też blokady sterów. Nie przypuszczałem, że ten upadek nastąpił z tak niewielkiej wysokości, o czym już teraz wiemy.

    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101011&typ=po&id=po41.txt

    Wnioski z części drugiej.
    1. Szczątki samolotu zostają odnalezione w innym miejscu, niż były początkowo poszukiwane. (na przedłużeniu pasa). Obserwatorzy wskazują na nienaturalny wygląd wraku, a w zasadzie jego brak.
    2. Rosjanie podają zupełnie odmienną wersję katastrofy od wstępnie sygnalizowanej. Samolot nie doleciał do lotniska, rozbił się przed pasem.zahaczając o brzozę.
    3. Czas dotarcia na miejsce katastrofy przez Sasina jest zbyt długi jak na dojazd z Katynia. Problemy z czasem to stały element tej tragedii .Czyżby w międzyczasie przestawiono czas? Chyba nie był przetrzymywany przez Rosjan na cmentarzu, podobnie jak dziennikarze.
    (…) Nasz przewodnik i oficer FSB wprowadzają nas do autobusu. Okazuje się, że jednak nie wolno nam odjechać. Oficer zabronił. Rosjanie dostają sprzeczne rozkazy. W końcu zbieramy się w autobusie i jedziemy pod bramę lotniska

    http://prawdaxlxpl.wordpress.com/tag/smolensk/page/2/

    Może z tych wypowiedzi ktoś jest w stanie wyciągnąć lepsze wnioski.

  17. Andrzejek2010 said

    @Jj #14 uzupełnienie
    Załączam zdjęcia miejsca katastrofy z:
    30_10_2007 http://andrzejek2010.wrzuta.pl/obraz/7rPlH6EoY3F/30_10_2007
    11_04_2010 http://andrzejek2010.wrzuta.pl/obraz/2ByxxLoLvfd/11_04_2010
    25_06_2010 http://andrzejek2010.wrzuta.pl/obraz/5wCWndlXrRV/25_06_2010

    Zdjęcia te są dostępne w Google Earth.
    Tutaj link do instalacji programu: http://www.google.com/intl/pl/earth/download/ge/agree.html

  18. ciociababcia said

    Prof.Wróbel też miał taką tezę – katastrofy nie było, a były części z 2-uch samolotów.

  19. WP. said

    Analiza mataczenia…bardzo dobra, pokazująca jak trudno zsynchronizować zeznania kilku świadków by wszystko wyglądało autentycznie. Do uziemienia bajek jakimi jesteśmy karmieni od początku tej „katastrofy” brakuje drugiej części, pokazującej to co się działo 10 kwietnia w W-wie, przed wylotem. Sławomir Wiśniewski: Nie było foteli, walizek, toreb ani – przede wszystkim – ciał czy ludzkich szczątków…gdyby to była fałszywa wypowiedź – to co miałaby osiągnąć ???
    1.zaprzecza oficjalnej tezie
    2.pojawia się na samym początku relacji a zatem jest to prawda która się wymknęła spod kontroli służb to była jego pierwsza i ostatnia niesterowana wypowiedź, zaraz potem Wiśniewski został poinstruowany co ma wiedzieć…Dopiero potem powiedziano mi, że ciała były gdzie indziej. Tam, gdzie ja byłem, spadł tylko silnik, części kadłuba. Ciała były zaś w głębi lasu, po prawej stronie, tam gdzie do góry nogami leżały koła, podwozie…to co powiedziano Wiśniewskiemu o ciałach było ewidentnym kłamstwem obok kół i podwozia nie było nigdy żadnych ciał
    ale Wiśniewski zrozumiał i od tej pory nigdy już nie podejmował tej kwestii, ze strachu o siebie i swoją rodzinę. A miało być tak prosto, bezboleśnie bez świadków. Prawie im się udało, bo kto mógł w tej mgle dostrzec przygotowywaną inscenizację? Owszem niektórzy słyszeli ryk silników, ale niekoniecznie Tu-154. Ich problemem zaczyna być czas. Czas moskiewski nie był tożsamy z czasem w Smoleńsku i trudno powiedzieć czy wszyscy mieli tego świadomość skoro nawet polskie MSZ o tym nie wiedziało lub wiedziało ale nie poinformowało. Rozumiem, że osoby dopiero co przybyłe mogą nie mieć tej świadomości ale np. Bater był w Smoleńsku kilka dni i trudno przypuszczać aby przez ten czas jego zegarek wskazywał inną niż lokalna godzinę. Jeśli mówi iż katastrofa wydarzyła się o 10.40 czasu lokalnego tzn. 7.40 czasu polskiego. Problem braku ciał na miejscu „katastrofy” musiał zostać naturalnie z czasem uzupełniony:
    1. nieudolna manipulacja z filmem Koli
    2. twierdzenie, że już wszystkie ciała zebrano do trumien
    (śmieszne przy tym twierdzenie, że ciało Prezydenta leżało tam cały czas)
    3. zrzucenie paru kawałków ciał z miejscowej kostnicy
    ( to właśnie one musiały szybko zniknąć )
    4. zdjęcia „ciał”
    5. relacje najętych kłamców ( w tym małe dzieci )
    bez ciał na miejscu „katastrofy” widocznie nie mogło się obyć !? sowieci wiedzieli doskonale ze prawdziwa katastrofa jest niewykonalna technicznie – zawsze ktoś mógłby przeżyć w momencie inscenizacji nie dysponowali jeszcze ciałami i gdyby TU154m101 wyładował „awaryjnie” gdzieś blisko to by na nie nie musieli czekać aż do wieczora skąd taki problem z ciałem Prezydenta ? czyżby nie było go na pokładzie ? i musiano Go dopiero szybko dostarczyć ? dlaczego Jego ciało było tak nienaturalnie zimne ? ( wrażenie Brata Jarosława Kaczyńskiego). Zamachowcy właśnie wiedzieli doskonale, co i gdzie się stało, na podstawie swojego doświadczenia pojechali w dobrym kierunku ale zostali szybko zatrzymani i skierowani do przygotowanego uprzednio wraku, to byli ci którzy nie byli wtajemniczeni i grali swoje role nieświadomie nad nimi czuwali ci co wiedzieli i skierowywali ruch i uwagę na właściwy=fałszywy trop problem sowietów polegał na tym ze mieli co prawda wszystkich pasażerów ale ukrytych w samolocie ( w hangarze ) teraz trzeba było rozszarpać fachowo ciała – takiej roboty nie można robić w samolocie i do takiej roboty potrzeba fachowców a nie zwykłych żołnierzy. Dlatego nawet jak TU154 wylądował gdzieś blisko i „katastrofa” odbywała się właśnie równoległe na Siewiernym to ciał nigdy nikt nie widział – bo jeszcze długo nie były gotowe. Stąd paniczny strach przed ekshumacją zwłok i zaplombowane trumny. Czy zauważyliście, że podczas podnoszenia części z kolami (Misja Specjalna) nie było widać ani krateru ani nawet muldy ziemi tylko klepisko ten ciężki element nie mógł więc spadać z impetem wysokości 10 – 20m nie mógł też nadlecieć poziomo i wyhamować bez śladu na ziemi moim zdaniem wrak dostarczono na to miejsce znacznie przed „katastrofą”. Nie wiem jaki samolot i w jaki sposób rozwalili na Siewiernym, ale mam irracjonalną pewność, że członkowie delegacji w zasadniczej większości zostali uprowadzeni żywi. Jeśli chodzi obszar upadku to w pełni zgadzam się z Sasinem. Analizowałem wiele filmów z katastrofami i uważam, że nie sposób zatrzymać taki samolot na dwóch długościach bez wbicia w grunt.

  20. WP. said

    Wiktor Bater zapytany kilka dni temu w Polsat News, od kogo otrzymał o 8.40 wiadomość o katastrofie powiedział, że dziennikarz ma swoich informatorów i tej informacji nie ujawni. Informacja od kogo Bater się dowiedział jest strategiczna. Jej ujawnienie to wyrok śmierci dla obydwóch.

  21. WP. said

    Była to jedyna „katastrofa” lotnicza na świecie, mówiąca o tym, że z samolotu spadającego z kilkunastu metrów na piaszczysty, zarośnięty rachitycznym drzewostanem ważącego kilkadziesiąt ton, pozostało z niego tylko 15% reszta „wyparowała”. Ta „kupka” na placu to gdzieś ok. 10 – 15 ton, pytam gdzie reszta i co z nią się stało?

  22. WP. said

    Już wczoraj pisałem…zresztą nie tylko ja jaki będzie to raport i dosłownie wszystko przewidziałem. Polscy piloci,gen.Błasik no i Prezydent. Wszystko to co było zaplanowane przed 10kwietnia 2010 roku. Oni to wszystko wiele miesięcy wcześniej planowali co też temu błaznowi na fotelu prezydenckim się nie odpowiedzialnie wyrwało…iż Prezydent gdzieś poleci i wszystko się zmieni.Ja uważam, iż ten zamach był planowany i przygotowany w Polsce a zrealizowany w Rosji w tej dżungli bezprawia i kłamstwa.Dlatego też ryży psychopata, kretyn od dnia poczęcia i agent i namiestnik Kremla Szczynukowicz vel KomoRuski musieli później wszystko robić aby czegoś nie „popsuć” w ich wcześniejszym scenariuszu. A swoja drogą w ten zamach było zamieszanych wiele innych państw. Jeżeli nie czynnie to na pewno biernie. Czy to przypadek, iż tak straszliwa katastrofa jakiej świat nie widział jest tematem tabu. Po prostu nawet nie wolno o niej wspominać jako o wydarzeniach roku 2010.Tak było np.w Niemczech, gdzie żadna państwowa ani prywatna stacja telewizyjna w wydarzeniach roku 2010 nic o tym nie wspominała.I to najważniejszy dowód,iż nie był to wypadek a zamach a o takich rzeczach najlepiej milczeć aby w przyszłości nie mieć wyrzutów sumienia (o co zresztą obecne nie tylko europejskie rządy nie posądzam z małymi wyjątkami np.Czechy,Gruzja,Węgry). Wracając do raportu zbrodniarzom chodzi nie tylko o kłamstwo ale jeszcze o poniżenie Polaków. Kto siebie sam nie szanuje niech nie liczy na szacunek innych. Oni wiedzieli, że wnuk esesmana i syn agenta Gestapo, pochodzący z żydo hitlerowskiej rodzinki psychopata Tusk i sowiecki agent i namiestnik nic nie będą przeszkadzać i stąd taki a nie inny raport. Ale na pewno się przeliczyli i mam nadzieję a nawet jestem tego pewien, iż to nie będzie Katyń i nie będziemy czekać 70 lat. Choć nie jestem młody, liczę, iż doczekam chwili kiedy zdrajcy będą tak samo potraktowani jak już w historii bywało znaczy powieszeni na latarniach lub na pal przez Polaków wbici. Tzn.skończą tak jak zawsze kończą zdrajcy czyli haniebnie. Jako chrześcijanin nie mogę im życzyć czego innego. Po prostu nie możemy ciągle podawać drugiego policzka a ONI będą nas z przyjemnością okładać.

  23. WP. said

    Zagotowało się we mnie. Na takie dictum Anodiny należy otworzyć zalutowaną trumnę, zawierającą rzekomo szczątki gen. Błasika, aby udowodnić, tym badaczom z bożej łaski, że nie ma tam tego, którego podobno badali, a alkohol wyssali sobie z własnego brudnego palca. Ciała generałów wróciły jako jedne z ostatnich, na polską ziemię, bo długo były nie do zidentyfikowania. Identyfikowano je na podstawie badania DNA. Mając na uwadze najwyższy stopień staranności, jaki „zachowywano” stosując wiadome „procedury”, co niedawno obszernie na tym forum omawialiśmy, jest więcej niż prawdopodobne, że szczątki nie tylko generała Błasika, ale wielu innych ofiar, nie leżą tam, gdzie powinny! Żądamy ekshumacji!!! Udowodnimy wam, że kłamiecie od początku do końca! Czy ktoś ma informacje o tym, że gen. Błasik brał udział w locie próbnym do Smoleńska, 9 kwietnia 2010r., na pokładzie TU-154 101? Zapraszam do przeczytania na blogpress.pl artykułu pt” ,,Anodina i jej nielegalna? organizacja, zwana MAK,,.Tam jest wyjaśnione dlaczego taki raport. Rosja nie będzie płaciła odszkodowania.Ona jest specjalistką od takich raportów i od gróźb dla niepoprawnych.

  24. Andrzejek2010 said

    To, ze trzeba otworzyć trumny wiadomo od dawna, lecz kto ma tego dokonać? zdrajcy? czy lud?

  25. Andrzejek2010 said

    Kopacz zaprzecza że byli ranni w Smoleńsku.
    -
    Moim zdaniem strzały z filmiku 1:24 to strzały oddane przez ocalałego pasażera, prawdopodobnie z BOR.
    Trzy karetki mogły zabrać Rosjan postrzelonych przez broniącego się BOR-owika
    1 W materiale filmowym słychać także strzały, lecz przypominają one strzały z broni pneumatycznej a to mogą być strzały z broni wyposażonej w tłumiki.
    -
    2 W materiale słychać wyraźne dialogi i słowa:
    00:12 uspokój się (Władysław Stasiak) http://andrzejek2010.wrzuta.pl/audio/3c346JSKDnl/001_uspokoj_sie
    00:17 patrz mu w oczy http://andrzejek2010.wrzuta.pl/audio/aycLwwBoOdl/002_patrz_mu_w_oczy
    00:20 patrz / uspokój się (Władysław Stasiak) http://andrzejek2010.wrzuta.pl/audio/7N6vyFUepft/003_patrz_uspokoj_sie
    00:26 O Boże http://andrzejek2010.wrzuta.pl/audio/6TS6xK6eaz1/004_o_boze
    00:27 niech pani spróbuje wyjść (Ryszard Rumianek) / ktoś jest http://andrzejek2010.wrzuta.pl/audio/9QMKvG4pdbZ/005_niech_pani_sprobuje_wyjsc_ktos_jest
    00:32 играть / grać (komenda do włączenia syreny zagłuszającej)http://andrzejek2010.wrzuta.pl/audio/7rpIWRcLChR/006_igraitie
    00:48 давай … / dawaj… gnata? / u mnie / убивай сюда / zabić tu http://andrzejek2010.wrzuta.pl/audio/0trKpbywDHd/008_dawaj_gnata_ubijaj_siuda
    00:51 do 00:55 Boże Ty mój / Aj / O Jezu / Co jest kurde http://andrzejek2010.wrzuta.pl/audio/0UCWgAV4x2z/boze_ty_moj_aj_o_jezu_co_jest_kurde
    00:57 STRZAŁ przekleństwa operatora (strzał ewidentny) http://andrzejek2010.wrzuta.pl/audio/0zbxeQAILwT/strzal_1
    01:06 STRZAŁ śmiech grupy mężczyzn http://andrzejek2010.wrzuta.pl/audio/4XOROvpBPjB/013_strzal_i_smiechy
    01:12 все назад Коля / wszyscy w tył Kola http://andrzejek2010.wrzuta.pl/audio/5Ub9qQMpdlh/014_wsie_nazad_kola
    01:13 STRZAŁ
    01:15 STRZAŁ
    01:18 отец уходи …? / ojciec uciekaj stąd do domu http://andrzejek2010.wrzuta.pl/audio/15ajWqNh7Mf/015_a_died_uchadi_szu_goda
    01:20 przekleństwa operatora
    01:22 syreny wozów strażackich

    Cały materiał audio:
    odszumiony http://andrzejek2010.wrzuta.pl/audio/8fIq2JmKhsT/odszumiony
    odszumiony z podbiciem dialogów http://andrzejek2010.wrzuta.pl/audio/1VCffOhWGWv/ostateczny_z_podbiciem

    Prokuratura uznała ten film za autentyczny, nakręcony na miejscu katastrofy i nie zmieniany poza zmianą formatu.
    Prokuratura stwierdziła także, że ścieżka audio jest zbyt zaszumiona i odstęp dźwięków od tła, szumów jest zbyt mały aby odczytać wypowiedzi. Ja nie tylko jestem w stanie odczytać wypowiedzi ale w przypadku dwóch osób rozpoznaję je.

    Zastanawiam się jak to poskładać. Skoro wybuch bomby zadziałał tak destrukcyjnie, niszcząc całkowicie samolot, to jakim cudem słychać głosy tych osób, przecież powinni oni zginąć na miejscu.

  26. jj said

    Moje uwagi do tzw „raportu generała KGB Anodiny”
    Sprostowanie , nie jest to grupa międzynarodowa ale dwustronna polsko -rosyjska, dlaczego więc raport jest po rosyjsku i angielsku????

    Drodzy Wpisowicze.
    Uważam wszelkie dyskusje nad tzw „Raportem gen KGB Anodiny ” za uwłaszczające zdrowemu rozsądkowi i przyzwoitości.

    ~W związku z faktem,że wypowiedzitych specjalistów i raportu są poniżej poziomu szkoły średniej nadal pozostaje aktualne stare powiedzenie:

    ” NIE MATURA LECZ CHĘĆ SZCZERA ROBI Z CIEBIE OFICERA”

    Jak widzimy biorą w takiej dyskusji np.w tv, tylko ludzie z klubu pożytecznych idiotów [Lenin] lub płatni pracownicy służb.
    Jest to ten sam poziom co dyskusja nad 9/11 Pentagon, kiedy to ten sam Klub kazał ,sprzecznie z wiedzą szkolną z zakresu matury, przyjmować , że samolot typu Boening uderzając w budynek zostawił dziurę wielkości ok 2 m średnicy.
    Natomiast polecam skrzętne zapamiętywanie nazwisk osób, decydujących sie na takie dyskusje. Od razu będzie wiadomo kogo reprezentują!!
    dr Jerzy Jaśkowski
    deportacje.eu

    PS.DLA Andzrejek 2010
    Zdjęcia które Pan przytacza pojawiły się dopiero po 15 kwietnia. systematycznie sprawdzałem i mam dokumentację!
    Po drugie , zdjęcia generalnie w Googlach pojawiają sie nawet po 2-3 latach, mama dowody np. włąsnego domu!!
    Po trzecie, jak to udowodnili już specjaliści ilość części znajdujących sie na zdjęciach to może 5-6% masy samolotu vide Pluszak -analizy.
    Po czwarte nawet początkujący pilot nie podchodzi do pasa startowego pod kątem ostrym tylko równolegle.
    Pozostale dywagacje bez znaczenia.

  27. Andrzejek2010 said

    Jj #26
    ad po pierwsze: Być może, że zdjęcia pojawiły się 15 kwietnia. niemniej jednak są one opatrzone datą wykonania przez kamerę satelity lub samolotu.
    ad po drugie: istotnie zdjęcia pojawiają się z dużym opóźnieniem i jest to zależne od rangi terenu. Na przykład Polska dla Google jest krajem trzeciego świata i zdjęcia w wielu wypadkach są bardzo stare a ich aktualizacja trwa długo. Miejsce katastrofy, wydarzenia na skalę światową, jest dla Google ważną sprawą. Świadczy o tym data wykonania zdjęć po katastrofie wykonanego 11.04.2010.
    ad po trzecie: ja także zwracam uwagę na nieadekwatną ilość części zalegających rumowisko i także uważam, ze jest to cząstka samolotu. Nie wiem zatem w czym problem?
    ad po czwarte: Podejście samolotu pod kątem do pasa jest także prze zemnie kwestionowane jako mało realne praktycznie z wyłączeniem sytuacji w której ktoś pomógł, wymusił zmianę kursu.
    Opisuje to moja analiza podejścia i przyziemienia samolotu.

    Myślę, że nadepnąłem Panu na odcisk w jakimś komentarzu, lub źle mnie Pan zrozumiał.
    Co do dyskusji na temat raportu MAK to mam odmienne zdani i uważam, że dyskusja merytoryczna jest jedynym, w tym momencie rozwiązaniem. System prawny opiera się na materiałach dowodowych i właśnie takie materiały winniśmy nagłaśniać. Rozumiem, że jest Pan poruszony „raportem” MAK, wszyscy jesteśmy. Gdyby Pan był częstym gościem w sądach, wiedziałby, że można przegrać sprawę bo np. nie zaprzeczy Pan w sposób przypisany prawem, że nie jest np. żabą. To, że MAK opublikował niedorzeczną historyjkę nie oznacza, że mamy ją zaakceptować. W sensie prawnym, milczenie jest przyznaniem się do wszystkiego co zarzuca nam strona przeciwna.
    pozdrawiam
    Andrzej

  28. Sikawkowy said

    Czyzby analizy dotyczace zamachu w Smolensku na wielu blogach, w tym miedzy innymi tu:

    http://freeyourmind.salon24.pl/

    kogos az tak przestraszyly, ze przyslal na chybcika takiego glupola jak ten wyzej? :)
    Co, zaczyna sie palic pod doopami?

  29. Sikawkowy said

    Jak smieszne to sie smiej strazaku. Na zdrowie :)
    Ale pamietaj „ten sie smieje kto sie smieje ostatni”

  30. Sikawkowy said

    Uwaga nr 29 dotyczyla glupka, ktorego wpis usunieto. I bardzo dobrze.

  31. Nick said

    A czemu nikt nie rozwaza hipotezy, ze tupolew wyladowal, a bomba umieszczona pod samolotem wybuchla juz po wyladowaniu? Wskazywaloby na to odwrocenie wraku i znaczne rozrzucenie cial.

  32. psikus said

    Oj blazny polonijne, a wy znowu, ze „byl zamach”. wbijcie sobie do tych pustych, tepych lbow, ze to zwykla katastrofa spowodowana nadeciem prezydencika kaczora. i wszystko w tym temacie.

  33. Igor Kryszyłowicz said

    Poczekałbym na oficjalną wersję. Nie trywializuję Państwa opinii, ale są one pochopne i zupełnie nie na miejscu. Co zyskuje polski rząd na śmierci 96 osób, a w tym Lecha Kaczyńskiego? Nic! Gdyby tym samolotem leciał Jarosław… snułbym przypuszczenia. Jednak bez zbitych dowodów, nie dywagowałbym o tym głośno. Moim zdaniem, to była zwykła katastrofa. A Jarosław z tego robi polityczny bazarek. Smutne, że można być tak zdesperowanym, aby wykorzystywać śmierć BRATA!

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 197 obserwujących.

%d bloggers like this: