Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Żołnierze wyklęci

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2012-02-29

W większości byli to ci żołnierze Armii Krajowej, którzy po 1945 r., po wkroczeniu do Polski Armii Czerwonej nie pogodzili się z kolejną utratą niepodległości. Uznali słusznie, że miejsce poprzedniego okupanta niemieckiego zajął nowy okupant rosyjski. Żołnierze wyklęci to byli najbardziej zdeterminowani, najbardziej zagrożeni, ale nade wszystko najbardziej patriotycznie nastawieni partyzanci Polski Podziemnej z II wojny światowej, którzy podjęli walkę z ludobójcami z sowieckiego NKWD i mordercami z polskiej bezpieki oraz w ogóle z komunistycznym totalitarnym reżimem, który w postaci współczesnych targowiczan Stalin narzucił Polsce i Polakom. Najsłynniejsi wyklęci to autentyczni bohaterowie: mjr Józef Kuraś „Ogień”, mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, rtm. Witold Pilecki, gen. Emil Fieldorf „Nil”, mjr Bolesław Kontrym „Żmudzin”, ppłk Łukasz Ciepliński. Dzień egzekucji tego ostatniego i jego grupy w celi śmierci strasznego więzienia na Rakowieckiej w Warszawie (1 marca 1951 r.) symbolicznie został uznany za Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych´´.
W 1945 r. – w pierwszym roku po wojnie – w antykomunistycznej konspiracji niepodległościowej uczestniczyło prawie 200 tys. ludzi! W 1947 r. w wyniku sowieckich represji, działań UB, kolejnych amnestii, liczba wyklętych zmalała do blisko 2 tysięcy. Na początku lat 50. w lasach pozostawało już tylko około 250-400 walczących. Od tej pory pojedyncze grupy leśnych walczyły już tylko o przeżycie. Losy wyklętych, sprzeciwiających się zbrojnie wprowadzeniu w Polsce sowieckiego systemu, były przesądzone. W 1953 r., gdy bezpieka rozbiła ostatnie zorganizowane grupy partyzanckie, na „stopie nielegalnej” pozostawało jeszcze kilkadziesiąt osób. Amnestia z 1956 r. spowodowała, że zostało ich już tylko kilkunastu. Ostatnim wyklętym był sierż. Józef Franczak ps. „Lalek”, żołnierz Września, ZWZ i AK, a potem zrzeszenia WiN. „Lalkowi” udawało się przeżyć rozbicie kolejnych oddziałów i grup, w których walczył. Gdy wreszcie został sam, na nim skupiła się uwaga bezpieki. Polowanie na Franczaka trwało aż do października 1963 roku! Zginął w walce, okrążony przez kilkudziesięciu funkcjonariuszy MO i SB. W latach 1944-1963 z bronią w ręku zginęło ponad 20 tys. żołnierzy wyklętych. Kilkanaście tysięcy nigdy nie powróciło z sowieckich łagrów na Syberii. W latach 1944-1955 komunistyczne sądy orzekły ponad 8 tys. wyroków śmierci, z których 4,5 tys. zostało wykonanych. Ponad 200 tys. polskich patriotów trafiło do więzień i obozów. Byli torturowani, więzieni, bici, poniżani, mordowani bez sądu albo w majestacie komunistycznego prawa kat wykonywał na nich wyrok śmierci. Główną katownią i najcięższym więzieniem reżimu komunistycznego PRL była Rakowiecka w Warszawie. To właśnie tutaj wykonano najwięcej wyroków śmierci, to tutaj byli osadzeni najwięksi wrogowie Polski Ludowej, a zarazem najwięksi bohaterowie walki z sowiecką i totalitarną władzą o wolną Ojczyznę.
I dlatego właśnie na Rakowieckiej powinno powstać muzeum walki o wolność. To należy koniecznie zrobić! Niepisany testament żołnierzy wyklętych woła o to zza grobów! „Nie można dopuścić do tego, ażeby w Polsce, zwłaszcza w Polsce współczesnej, nie zostało odtworzone martyrologium Narodu Polskiego! (…) Dla nas walka nie skończyła się w roku 1945! Trzeba więc ją było podejmować wciąż na nowo (…). Trzeba wspomnieć wszystkich zamordowanych rękami także polskich instytucji i służb bezpieczeństwa, pozostających na usługach systemu przeniesionego ze Wschodu. Trzeba ich przynajmniej przypomnieć przed Bogiem i przed historią, ażeby nie zamazywać prawdy!”. To jedno z najważniejszych świadectw historycznych Jana Pawła II. Zadziwiające, jak nieczęsto jest ono przywoływane. A przecież Ojciec Święty wzywał, by „nie zamazywać prawdy”. Józef Szaniawski

NDz

About these ads

Odpowiedzi: 13 to “Żołnierze wyklęci”

  1. Sarmata said

    Wieczna Cześć Ich Pamięci i Świeć Panie nad Ich Duszami proszę.

  2. Jerzy Tatol said

    Jacy „wyklęci”? Chwała ŻOLNIERZOM NIEZŁOMNYM”! Wszyscy, którzy używaja tego epitetu „wykleci” zasługują na tytuł POŻYTECZNYCH DURNI!

  3. kuba18 said

    Pan Jerzy ma rację – to byli Żołnierze Niezłomni, nie żadni tam wyklęci, bo kto ich wyklinał, Bezpieka?

  4. Wuj said

    Moj stryj byl w lesie z Warszycem, czerwoni go zatlukli widlami na wlasnym podworku, zakablowal go sasiad Zyd, ktory wzial ziemie z rozparcelowanego dworu. Kto wie moze to jakas rodzina towarzyszki prezydentowej

  5. ADAM said

    Młodzi pamiętajcie:
    To są OSTATNI BOHATEROWIE II RZECZYPOSPOLITEJ.
    Ale dla dla wielu żyjących dygnitarzy PRL to zawsze będą bandyci.

  6. Janusz said

    Prezydent powiedział, ze jego ojciec był Żołnierzem Wyklętym. Co na to Żołnierze Wyklęci?

  7. Guła said

    Un obstawia wszystkie flanki.
    A znaczy to tyle, że w Polsce nic jeszcze nie wiadomo.

    „A jak zmieni się opcja?” – S.Michalkiewicz.

  8. Jerzy Tatol said

    Dziś zakończy się „narodowy dzień żołnierzy wyklętych” – świeto szyrderstwa z ŻOŁNIERZY NIEZŁOMNYCH.Wszyscy czujący i myślący po polsku nie powinni „odpuścić” i na wszelkie możliwe sposoby domagac się zmiany tego epitetu na wlasciwy tytuł: ŻOŁNIERZE NIEZŁOMNI! Dzień 1 marca nalezy chyba już potraktować jako „przechlapany” ale warto zastanowić sie nad 10 kwietnia! To w tym dniu polska delegacja leciała oddac hołd wlasnie NIEZŁOMNYM ŻOŁNIERZOM! Wszyscy znajacy kulisy mordu katyńskiego wiedzą, że zanim zostali bestialsko zamordowani mieli propozycje wspólpracy z NKWD ale woleli oddać zycie anizeli zdradzić Ojczyznę.

  9. Wiesław P. said

    Żołnierze wyklęci – kim byli i czemu tak bała się ich PRL-owska Polska? – Walki zbrojne w Polsce nie ustały wraz z podpisaniem kapitulacji przez hitlerowskie Niemcy. Wielu polskich żołnierzy zdawało sobie sprawę, że wkroczenie sowieckiego wojska nie wróży nic dobrego. Postanowili zostać w lasach i kontynuować walkę, aż do ostatecznego zwycięstwa. Peerelowscy pseudohistorycy nazywali ten okres „epoką walki o utrwalenie władzy ludowej”. Tak naprawdę – był to czas, kiedy komuniści pozbywali się ostatnich, prawdziwych obrońców niepodległej Polski. Wielu z nich poległo z bronią w ręku, a innych więziono i poddawano okrutnym torturom. Część z nich zasiadała na ławie oskarżonych w procesach pokazowych, których wynik był z góry przesądzony- natychmiastowy wyrok śmierci.

    Przez całe lata PRL-u, żołnierzy podziemia niepodległościowego nazywano „zaplutymi karłami reakcji”, a wszystkie niepodległościowe organizacje, do których należeli, określano jako „faszystowskie bandy”. W latach 1945-1956, według ciągle niepełnych danych, z rąk polskich i sowieckich komunistów zginęło 8,6 tys. żołnierzy podziemia niepodległościowego, a 5 tys. skazano na karę śmierci. Dodatkowo, w obozach i więzieniach śmierć poniosło ponad 20 tysięcy „żołnierzy wyklętych”. Tylko nielicznym udało się przetrwać stalinowski reżim, mimo to władza ludowa nie dawała im spokoju. Jako „reakcyjni bandyci” stale znajdowali się pod baczną obserwacją zawsze czujnych służb bezpieczeństwa.

    Dla instalującej się władzy ludowej partyzanci stanowili poważne zagrożenie. Żołnierzy podziemia niełatwo było wykryć, a ich działalność, skupiająca się na likwidacji Sowietów i kolaborujących z nimi polskich komunistów, była znakiem sprzeciwu wobec radzieckiej okupacji. Partyzanci podziemia wierzyli w rychły wybuch III wojny światowej, który mógłby Polsce przynieść niepodległość. Jednak sfałszowane wybory z 1947 roku i bierność Zachodu wobec tego faktu, zaczęły rodzić w „leśnych szeregach” pesymizm i przekonanie o bezsensowności dalszego oporu. Ujawnianiu się partyzantów sprzyjała też ustawa amnestyjna wprowadzona w marcu 1947 roku. Amnestie przedstawiono jako akt dobrej woli i łaską zwycięzców nad zwyciężonymi. Aby osiągnąć pożądany sukces, zaangażowano aparat propagandy. Faktycznym celem amnestii była likwidacja zorganizowanego oporu przeciwników władzy ludowej. Obietnic amnestyjnych nie dotrzymano. Zebrana w toku przesłuchań wiedza, posłużyła do późniejszych represji wobec ujawnionych i dotarcie do osób nadal prowadzących walkę. W czasie amnestii z podziemia wyszło 53 517 osób, swoją działalność ujawniło także 23 257 osób przebywających w więzieniach. Łącznie amnestia objęła 76 774 osoby. Jednak nie wszyscy postanowili się ujawniać, choć działania propagandy sprawiły, że informacja o amnestii trafiła do większości partyzantów. Kiedy trafiła ona do majora Hieronima Dekutowskiego ps. Zapora, dowódcy partyzanckiego oddziału, miał on rzec do swoich żołnierzy: „Amnestia to jest dla złodziei, a my to jesteśmy wojsko polskie”.

    Zaledwie pół roku po tych słowach „Zapora” został złapany. Przez okres ponad roku był więziony i okrutnie maltretowany. Dla jeszcze większego upokorzenia – majora Dekutowskiego oraz jego podkomendnych, podczas procesu odbywającego się w listopadzie 1948 roku, ubrano w mundury Wermachtu. Na „Zaporę” i jego sześciu żołnierzy zasądzono wyrok śmierci, który niezwłocznie wykonano. W chwili śmierci, pomimo tego, że miał tylko 30 lat, wyglądał jak starzec z siwymi włosami, wybitymi zębami, połamanymi rękami, nosem i żebrami oraz zerwanymi paznokciami. Jego ostatnie słowa brzmiały: „Przyjdzie zwycięstwo! Jeszcze Polska nie zginęła!”. Major Dekutowski był jednym z wielu żołnierzy z podziemia niepodległościowego, których po okrutnym śledztwie, na podstawie „prawomocnego wyroku” sądu skazywano na śmierć. Do bardziej znanych „żołnierzy wyklętych” należą chociażby: Józef Kuraś ps.”Ogień”, Zygmunt Szendzielarz ps. „Łupaszka”, Stanisław Sojczyński ps. „Warszyc”, Danuta Siedzikówna ps. „Inka” i wielu, wielu innych. Natomiast ostatnim oficerem polskiego podziemia był Stanisław Marchewka ps. „Ryba”, który zginął z bronią w ręku w marcu 1957 roku. Dłużej od niego przetrwał tylko Józef Franczak ps. „Lalek”, zabity przez SB na Lubelszczyźnie w marcu 1963 roku. Fizyczna eksterminacja żołnierzy antykomunistycznego podziemia nie wystarczyła komunistom. Dobrze wiedzieli, że z ofiary ich życia może w przyszłości powstać mit, z którego nowe pokolenia Polaków będą czerpały siłę do walki z komuną. Podlegli sowietom politycy w Polsce obawiali się , że miejsca złożenia ich ciał staną się miejscem patriotycznych manifestacji społeczeństwa. I właśnie dlatego, zabitych czy też zamęczonych partyzantów chowano potajemnie. Najczęściej nocą, w dołach kloacznych, na torfowiskach, wysypiskach śmieci, często posiłkując się wapnem rozkładającym zwłoki.

    Od 2011 roku, dzień 1 marca został ustanowiony świętem państwowym, poświęconym żołnierzom zbrojnego podziemia antykomunistycznego i obchodzony jest jako Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Pierwszy dzień marca jest dniem szczególnie symbolicznym dla żołnierzy antykomunistycznego podziemia. Właśnie tego dnia w 1951 w kazamatach mokotowskiego więzienia strzałem w tył głowy zamordowano siedmiu członków IV Zarządu Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”.

    W procesach antykomunistycznej partyzantki sędziami byli m. in. Helena Wolińska-Brus ps. „Lena”, (w rzeczywistości Fajga Mindla Danielak), polska działaczka komunistyczna pochodzenia żydowskiego, pochodzący z zamożnej, żydowskiej rodziny kupieckiej stalinowski sędzia Beniamin Wejsblech, a także Stefan Michnik, brat redaktora naczelnego Gazety Wyborczej, Adama Michnika. / Marcin Winkowski/Artur Ceyrowski /
    Ps. Strona poświęcona Hieronimowi Dekutowskiemu, ps. Zapora http://hieronimdekutowski.pl/

  10. Wiesław P. said

    Pamięć o żołnierzach wyklętych, czyli wybiórcza lekcja historii – W artykule „Nowy limit na „bzdurne” nazwy ulic” z 14 września 2010 roku Gazeta Wyborcza opisuje zmiany, jakie dotyczyć będą sposobu nazewnictwa ulic w Warszawie. Reporter gazety cytuje słowa Marioli Rabczan (PO), przewodniczącej podkomisji nazewnictwa miejskiego, która mówi: „Bardzo dużo propozycji jest tak bzdurnych, że się do niczego nie nadają. To widać od razu. Szkoda czasu, by kolejne osoby w ogóle się nimi zajmowały”. Uważny czytelnik zastanawia się, jakież to mogłyby być propozycje? Czyżby ktoś sugerował utworzenie w Warszawie ulicy „Bohaterów Armii Czerwonej?” Nic z tych rzeczy. Na szczęście, dostajemy podpowiedź w postaci zdjęcia dołączonego do artykułu. Co przedstawia zdjęcie? Znak postawiony na skrzyżowaniu ulic „Powstańców Śląskich” i „Żołnierzy Wyklętych”. Zdaniem reporterów Gazety Wyborczej – ulica honorująca pamięć powstańców śląskich i żołnierzy wyklętych – to „bzdura”. Co ciekawe, nie jest to pierwsza akcja GW wymierzona w próby uhonorowania pamięci żołnierzy wyklętych. W kwietniu 2009 roku w Gazecie Stołecznej opublikowano artykuł „Ulica Żołnierzy Wyklętych? Horror i dziwadło”. Ulica upamiętniająca walkę żołnierzy wyklętych została nazwana „horrorem i dziwadłem”. Reporterom GW udało się nawet porozmawiać z mieszkańcami Warszawy, którzy zgodnie przyznawali, że taka nazwa dla ulicy to zły pomysł. Cytowana przez dziennikarzy pani Wiesława, uraczyła czytelników nader celnym komentarzem: „Nie wiem, o kogo chodzi z tymi wyklętymi, ale tu żyją zawodowi oficerowie. Na ich miejscu za tę nazwę bym się obraziła. Przecież mają taką ciężką służbę”. W podobnym duchu wypowiadali się inni cytowani przez gazetę mieszkańcy stolicy, w tym aptekarki, których kierowniczka przyznała GW: „Proszę napisać, że to zupełnie niezrozumiała nazwa. Co to znaczy? Skoro wyklęci, to byli dobrzy czy źli? Dziwny będziemy mieć adres. I jak niby mówić? Przy ulicy Wyklętych. Przecież to śmieszne.” „Śmieszne. Bzdurne. Horror i dziwadło.”

    Skąd ta niechęć do walczących z hitlerowskim i stalinowskim okupantem żołnierzy wyklętych? Nie wiadomo. Tylko wykazujący złą wolę czytelnik mógłby sobie przypomnieć, iż brat redaktora naczelnego GW wykazywał podobną, nawet dalej idącą niechęć do polskich patriotów, pracując dla stalinowskiego aparatu sprawiedliwości. Wśród skazanych przez sędziego Stefana Michnika byli: Bronisław Maszlanko, Stanisław Wecki, Romuald Sidorski. Brał udział w skazaniu na karę śmierci m.in.: Jerzego Lewandowskiego (Sn14/51), Zefiryna Machallę (Sn13/51), Maksymiliana Chojeckiego (Sn6/52).

    Przypomnijmy, „żołnierze wyklęci” stanowili podziemie niepodległościowe, które stawiło zbrojny opór podczas próby sowietyzacji Polski. Nie zgodzili się na zależność od stalinowskiego reżimu i zaprotestowali przeciwko próbom podporządkowania ojczyzny ZSRR. W nagrodę, w zamian za poświęcenie swojego życia ojczyźnie, w czasach PRL nazwano ich bandytami i zbrodniarzami. Do dziś nie rozliczono tych, którzy żołnierzy wyklętych skazywali na śmierć.

    Jeśli ulica „Żołnierzy Wyklętych” jest bzdurą, to może czas na ulicę „Stefana Michnika”?

    Artur Ceyrowski

  11. Wiesław P. said

    Tak zginął „Lalek”, ostatni „Wyklęty” – W roku 2011 polski kalendarz świąt państwowych powiększył się o jedną znaczącą uroczystość – ustanowiony na 1 marca – Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. W ten sposób postanowiono oddać hołd żołnierzom podziemia antykomunistycznego, którzy przeciwstawiali się sowieckiej agresji, walcząc o wolną i niepodległą Polskę. Ich działalność, skupiająca się na likwidacji Sowietów i kolaborujących z nimi polskich komunistów, była znakiem sprzeciwu wobec radzieckiej okupacji.

    Data święta wybrana jest nieprzypadkowo i nawiązuje do dnia 1 marca 1951 roku, kiedy to w więzieniu mokotowskim wykonano wyrok śmierci na siedmiu członkach IV Komendy Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” – ostatniej organizacji niekontrolowanej przez UB. Nie był to jednak koniec ruchu oporu, antykomunistyczna partyzantka niepodległościowa nadal prężnie działała. Ostatnim jej żołnierzem był Józef Franczak, ps. „Lalek”, zamordowany 21 października 1963 podczas obławy przeprowadzonej przez Służby Bezpieczeństwa przy użyciu 40 osobowego oddziału ZOMO.

    Józef Franczak całe swe dorosłe życie poświęcił walce o wolność ojczyzny. Najpierw skończył szkołę oficerską, po której przydzielono go do Plutonu Żandarmerii w Równem (dzisiejsza Ukraina), gdzie zastała go wojna. Brał czynny udział w kampanii wrześniowej, po czym trafił do niewoli sowieckiej, z której udało mu się zbiec. Po ucieczce wrócił w rodzinne strony, na Lubelszczyznę, gdzie współtworzył lokalne struktury zbrojnych organizacji niepodległościowych (najpierw ZWZ a potem AK). Józef Franczak dbał o swój wygląd i miał maniery eleganta – stąd przylgnęła do niego ksywa: „Lalek”. Po zajęciu Lubelszczyzny przez Sowietów, został wcielony do armii Berlinga. Szykany, aresztowania i egzekucje żołnierzy AK, których był świadkiem, skłoniły go do ucieczki. W końcu – znalazł się w oddziale legendarnego majora „Zapory” – Hieronima Dekutowskiego.

    W 1946 roku został złapany podczas obławy UB i wraz z innymi partyzantami – „wrogami ludu” – transportowany był do więzienia w Lublinie. W trakcie konwoju dokonał spektakularnej ucieczki i ponownie powrócił do partyzantki. Gdy na początku 1947 r. komunistyczne władze ogłosiły amnestię, ujawniło się 53 tysiące uzbrojonych żołnierzy. „Lalek” nie ufał komunistom i nie poddał się amnestii, związując się z oddziałem „Uskoka”- Zdzisław Brońskiego, gdzie nadal brał udział w akcjach na „utrwalaczy władzy ludowej”.

    Tam stanął na czele pięcioosobowego oddziału, na który w maju 1948 roku urządzono zasadzkę. W jej wyniku dwóch partyzantów zginęło, a kolejnych dwóch zostało rannych. Tylko „Lalkowi” udało się uciec. W Wigilię 1948 roku został postrzelony w brzuch, podczas obławy dokonanej przez UB i MO u rodziny Henryka Mazurka (łącznika „Lalka”). Franczakowi udało się zbiec, jednak ze względu na ranę na kilka miesięcy wyłączony był z walki. W maju 1949 roku SB wytropiło „Uskoka”, który po walce popełnił samobójstwo, nie chcąc wpaść w ręce komunistów. Ostatnią akcję zbrojną „Lalek” przeprowadził w 1953 roku, organizując akcję ekspropriacyjną na Kasę Oszczędności w Piaskach. Władza ludowa uznała to za kolejny „bandycki czyn”. Ówcześni okoliczni mieszkańcy wiedzieli lepiej: „Tak, rabował, ale rozdawał biednym. To był taki nasz lubelski Janosik” – mawiano.

    Już w 1950 roku bezpieka na Lubelszczyźnie otrzymała z Departamentu III MBP nakaz „rozpracowania operacyjnego” ostatnich grup oporu. Formalne rozpracowanie Franczaka rozpoczęto już 16 listopada 1951 roku, w ramach operacji o kryptonimie Pożar. W sumie zaangażowano do współpracy z bezpieką ok. 100 ludzi. Nadzwyczajne środki w sprawie ujęcia „kadrowego bandyty Franczaka” podjęto w 1954 roku. Wobec nieskuteczności działań, dnia 8 września 1961 roku, w „Kurierze Lubelskim” ukazał się list gończy za Franczakiem, razem ze zdjęciem.

    W styczniu 1963 SB posługując się szantażem zwerbowało do współpracy Stanisława Mazura TW „Michał”, którego wyposażono w aparat podsłuchowy. Za pomoc w schwytaniu Józefa Franczaka zaoferowano mu 5 tysięcy złotych (ok. 2-3 średnich pensji). Naprowadził on Służby Bezpieczeństwa na „Lalka” i w dniu 21 października 1963 roku grupa operacyjna, złożona z 40 funkcjonariuszy ZOMO i kilku oficerów SB, przeprowadziła obławę na gospodarstwo rodziny Beciów, w którym ukrywał się sierżant Franczak. „Lalek” nie miał zamiaru się poddawać, zginął z bronią w ręku, postrzelony przez jednego z zomowców. Ciało zamordowanego pozbawiono głowy i pochowano w bezimiennym grobie.

    Józef Franczak do samego końca żył w przekonaniu, że nastąpi jakiś międzynarodowy konflikt, w wyniku którego Polska znowu będzie wolna. Tak było między innymi w październiku 1962 roku, kiedy miał miejsce kryzys kubański. „Lalek” wierzył, że musi wytrzymać jeszcze kilka miesięcy. Niestety, rok później został zabity. 18 lat po zakończeniu II wojny światowej, zginął ostatni żołnierz podziemia niepodległościowego. Na początku lat 60. Zbigniew Herbert poświęcił sierżantowi Franczakowi dramat pt „Lalek” emitowany w formie słuchowiska w radiu, przy zgodzie niczego nie domyślających się władz komunistycznych! 17 marca 2008 roku, prezydent Lech Kaczyński nadał pośmiertnie Józefowi Franczakowi Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

  12. Natalia said

    Żołnierze Wyklęci zostali tak nazwani przez UB, które się pod nich podszywało i rabowało wsie.

  13. Lucyfer said

    dlaczego nie obchodzi sie rocznicy walk w puszczy kampinoskiej czy walk o Modlin gdzie tysiace polskich zolnierzy zginelo??? Dlaczego nie obchodzi sie wizyty papieza z Polski w Chile gdy odwiedzil masowego morderce Pinocheta???

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 198 obserwujących.

%d bloggers like this: