Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Mocne słowa abp. Michalika nt. katastrofy smoleńskiej

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2012-08-08

Abp Józef Michalik, fot. Agencja Gazeta/Mateusz Baj
.
Jestem absolutnie przekonany, że na obecnym etapie nie możemy tego kroku nie uczynić – powiedział w wywiadzie dla KAI abp Józef Michalik o polsko-rosyjskim przesłaniu Kościołów, które 17 sierpnia podpisze wraz z prawosławnym patriarchą Moskwy i całej Rusi Cyrylem I. Hierarcha wypowiada się również na temat katastrofy smoleńskiej. Podkreśla, że „wydarzenie takiej miary powinno się traktować w kategoriach symbolu a nie w kategoriach politycznego interesu.
.


Abp Józef Michalik, fot. Agencja Gazeta/Mateusz Baj

KAI: Wkrótce spotka się Ksiądz Arcybiskup z głową Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego, by podpisać wraz z nim polsko-rosyjskie przesłanie do obydwu narodów. Ciekaw jestem jak przygotowuje się Ekscelencja do tego wydarzenia?

– Najważniejsze jest przygotowanie duchowe, ale także sporo czytam i pogłębiam wiedzę, bo towarzyszy mi poczucie odpowiedzialności za to ważne wydarzenie i za słowa, które trzeba będzie wtedy wypowiedzieć. Tego rodzaju spotkania mają głębszy wymiar, dlatego trzeba poprzedzić je modlitwą i skonfrontować własne sumienie z tożsamością Kościoła katolickiego w Polsce. Staram się odnieść to wydarzenie do Chrystusa i Kościoła, któremu służymy. Bez odniesienia do Boga, bez wiary w to, że w jakiś sposób jest to realizowanie Jego woli, całe to wydarzenie byłoby bezcelowe.

KAI: Jakie skojarzenia wywołuje u Księdza Arcybiskupa słowo „Rosja”?

– Noszę w pamięci, niczym jakiś kod, dziedzictwo zaboru rosyjskiego. Mój ojciec, który urodził się w 1898 roku, skończył rosyjską szkołę – tylko takie wtedy były, znał ducha tamtych czasów, ale nie miał urazów, chociaż cały teren zaboru rosyjskiego, z którego pochodzę żywił się przywiązaniem do tradycji, do Polski.

Muszę jednak od razu dodać, że w naszym domu panowało bardzo głębokie przekonanie o tym, że – w przeciwieństwie do rosyjskiej klasy urzędniczej – Rosjanin jest z natury rzeczy człowiekiem dobrym. Przywoływano przykłady głębokiej, autentycznej dobroci tego ludu.

Dla mnie więc Rosja to nie tylko ta historia zewnętrzna, trudna, dramatyczna, ale też piękne relacje międzyludzkie, których poznałem bardzo wiele. Zresztą, przez całe życie one mi się „potwierdzały”. Owszem, z jednej strony pamiętamy wywózki na Sybir, straszną historię od czasów carskich a następnie czasy wojennych deportacji komunistycznych. Ale przecież czytając relacje zesłańców, deportowanych czy uwięzionych w łagrach, można się było przekonać, że przetrwali oni dzięki temu, że ten zabiedzony, uciśniony Polak dzielił los uciśnionego Rosjanina i że oni niekiedy narażali się by pomóc Polakom.

Dusza człowieka rosyjskiego – tak jak każda dusza ludzka jest dziełem Boga i ma skłonność, tęsknotę do naturalnej dobroci, szlachetności, gotowości do pomocy, ale wyposażona w dar wolności niekiedy ulega słabości, przemocy i wybiera zło. Pamiętajmy jednak: nad każdym narodem ciąży jego historia – ona go uskrzydla czy formuje, zaś dzieje Rosji nie zawsze były łatwe dla samych Rosjan.

KAI: Przesłanie do narodów Polski i Rosji, które podpisze Ksiądz Arcybiskup wraz z Patriarchą Cyrylem, przywodzi na myśl skojarzenia z wymianą listów biskupów polskich i niemieckich sprzed prawie 50 lat. Więcej pomiędzy tymi wydarzeniami dostrzega Ekscelencja różnic czy analogii?

– To, co najważniejsze jest jedno: obydwie inicjatywy zrodzone są z Ewangelii. Może niekiedy nieudolnie, ale staramy się być posłuszni Słowu Bożemu, nie powinniśmy odrzucać nawet delikatnego tchnienia Ducha Świętego. W liście do biskupów niemieckich ono było, co pokazała historia. Dziś jesteśmy w lepszej sytuacji, bo wiemy, że trzeba niekiedy iść drogami, którymi dotąd nie szedł nikt. Najważniejsze, by dokonywało się to w duchu prawdy, własnej godności i w posłuszeństwie wobec Słowa Bożego.

Przypomnijmy sobie modlitwę Pana Jezusa z Ostatniej Wieczerzy o jedność i w ogóle całe Jego przesłanie. To jest przesłanie miłości do ludzi, przesłanie wzajemnego przebaczenia i pogłębionego humanizmu – nie tego oświeceniowego, ograniczonego do wymiaru zewnętrznego czy ideologii – ale takiego humanizmu, który z człowieka „wydobywa” Człowieka, wydobywa człowieczeństwo zamierzone przez Boga, odkupione przez Chrystusa.

Przyznam szczerze, że byłem zdumiony, ale i mile zaskoczony, kiedy podczas jednej z konferencji prasowych na temat rocznicy wymiany listów pomiędzy biskupami polskimi i niemieckimi, ktoś zasugerował potrzebę uczynienia kroku także w kierunku pojednania polsko-rosyjskiego. Jednocześnie pojawił się delikatny sygnał otwarcia ze strony Patriarchatu Moskiewskiego w postaci wizyty prawosławnych mnichów z klasztoru św. Niła Stołobieńskiego na wyspie Stołobnoje koło Ostaszkowa. Jak pamiętamy, we wrześniu 2009 roku odebrali oni na Jasnej Górze kopię cudownej ikony Matki Bożej, by umieścić ją w kaplicy poświęconej pamięci Polaków zamordowanych w 1940 roku w Ostaszkowie i innych miejscach kaźni. Oczywiście nie miałem wątpliwości, że ci mnisi nie działają sami, lecz że jest to delikatny sondaż ze strony Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego.

Polscy biskupi odpowiedzieli na ten sygnał natychmiast. Zauważyłem bowiem, że to jest powiew łaski, na który trzeba zareagować we właściwy sposób. Uważaliśmy, że nie możemy być obojętni, że jesteśmy zobowiązani do pozytywnej reakcji, bo człowieka, narody i ludzkość rozwija jedność a nie wojna, konflikt czy wrogość. To miłość rozwija.

Myślę, że mamy obowiązek odpowiedzieć na tego rodzaju wołanie czasów. Osobiście jestem wyłącznie realizatorem woli biskupów. Przedstawiając sprawę wspólnego dokumentu całemu episkopatowi, poprosiłem o głosowanie tajne, anonimowe. Okazało się, że nie tylko nie było żadnego głosu przeciwko, ale nawet nikt się nie wstrzymał.

KAI: Czy spotkanie z Cyrylem i podpisanie orędzia będzie przełomem w relacjach pomiędzy narodami i Kościołami?

– Dobrą iskrę Bożą muszą podtrzymywać ludzie, czuwając, żeby ogrzewała otoczenie i rozświetlała ciemności. To jest jeden maleńki etap, może początek czegoś nowego. Zobaczymy jak to pójdzie dalej. To, co ważne napiszą nie ludzie, ale Pan Bóg.

KAI: Kilka tygodni temu powiedział ksiądz Arcybiskup, że wspólne przesłanie to wyraz posłuszeństwa Kościoła prawosławnego w Rosji i katolickiego w Polsce wobec słów Jezusa o tym, iż jego uczniowie mają być braćmi. Ale czy uważa Ksiądz Arcybiskup, że Polacy są gotowi do takiego gestu?

– Mam żywą nadzieję, a nawet jestem przekonany, że tak. Naród polski, jego dotychczasowe pokolenia, były wychowywane na Ewangelii, ale też w kulturze chrześcijańskich wartości, których przykładem jest Sienkiewiczowska powieść „Krzyżacy”. Pamiętamy tę słynną scenę: oślepiony Jurand otrzymuje skrępowanego Krzyżaka, swojego wroga, który ma na sumieniu przestępstwa wobec niego samego i jego dzieci. Jurand prosi o nóż i… przecina jego więzy. Na tym geście wychowywani byli Polacy. Ufam, że nasz naród nie chce pamiętać zła, lub raczej: pamięta zło, ale nie chce zamieniać pamięci w nienawiść. Mamy wkodowane przekonanie, że piękno jest w przebaczeniu. Tu ma też swe źródło hasło przywoływane przez ks. Popiełuszkę: „zło dobrem zwyciężaj”.

Spójrzmy na relacje z Niemcami. Przez całe lata powojenne byliśmy wychowywani przez propagandę na nienawiści do hitlerowców i Niemców. Nakazywano nam miłość do Rosjan i nienawiść do Niemców. Oczywiście, wiadomo, że i obiektywne motywy ku temu były. Mimo wszystko, po liście do biskupów niemieckich, naród stanął przy kardynale Wyszyńskim i biskupach. Pomimo ostrej propagandy w każdym miasteczku i wiosce, pomimo akcji plakatowej, nagonki w radiu i telewizji, ludzie potrafili odróżnić prawdę historyczną od wytycznych sumienia i umieli patrzeć na historię – sumieniem.

KAI: Jednak w ostatnich tygodniach pojawiły się głosy niezadowolenia wobec decyzji Episkopatu o zamiarze podpisania polsko-rosyjskiego dokumentu.

– Owszem, pojawiają się reakcje pewnych grup czy środowisk. To rzecz normalna i trzeba te opinie ze spokojem poznać, uszanować ich może umotywowaną indywidualnie wrażliwość czy motywację, ale patrząc dalej w przyszłość nie wolno się nimi kierować. Trzeba zastanowić się czy mają rację czy nie i ocenić w sumieniu.

KAI: Autorzy protestów wskazują, że wzajemne krzywdy są absolutnie nieporównywalne, a wyciąganie ręki do prominentnych przedstawicieli narodu, który sprawił Polakom tyle cierpienia, choćby w Katyniu jest nie do przyjęcia. Jak radzi sobie Ksiądz Arcybiskup z takimi głosami?

– Każdego człowieka należy oceniać ze spokojem i próbować go zrozumieć. Natomiast często słyszymy takie głosy, za którymi nie należy iść. Można je wysłuchać, ale pokazać, że wielki ból jest wielkim wołaniem o to, by podobne tragedie się nie powtórzyły. A one się nie powtórzą wówczas, gdy zamiast ostrzyć noże i działać wedle zasady „oko za oko i ząb za ząb”, będziemy szukać otwartym sercem właściwego kontaktu. Już Pan Jezus wskazywał: jeśli cię kto bije w prawy policzek, nadstaw mu i lewy.

Nam chodzi o zupełnie inną strategię. Obawiam się, że ci ludzie są powodowani nie tylko autentycznym bólem, lecz jakimiś dodatkowymi racjami, bo znam wiele dzieci ojców zamordowanych w Katyniu i od żadnego z nich nie słyszałem nienawiści do Rosjan. Znamy też przesłanie pojednania, które głosił były współwięzień Ostaszkowa i Katynia śp. ks. Zdzisław Peszkowski.

KAI: Dodatkowy kontekst w relacjach polsko-rosyjskich stworzyła katastrofa smoleńska. Przeciwnicy przesłania wskazują, że przyczyny wypadku nie zostały do końca wyjaśnione, sugerują winę Rosjan. Ci, którzy głoszą tezę, że Putin ma na rękach polską krew nie będą zwolennikami dokumentu. Jak mógłby Ksiądz Arcybiskup odpowiedzieć tym wszystkim, którzy formułują takie wątpliwości?

– Dialog z naszymi Kościołami nie ma nic wspólnego z polityką przeciwników porozumienia i zaczął się znacznie wcześniej niż zaistniała katastrofa pod Smoleńskiem. „Smoleńsk” jest tragedią samą w sobie. Tragedią niezwykle bolesną w wielu wymiarach i dla licznych osób, środowisk i całego narodu. Wydarzenie takiej miary powinno się traktować w kategoriach symbolu a nie w kategoriach politycznego interesu.

Co do tego konkretnego pytania: po pierwsze powiedziałbym, że człowiek mądry w takiej sytuacji opiera się na faktach a nie na teoriach, zaś człowiek sumienia rozważa każde słowo i troszczy się, aby nie naruszało prawdy. Żeby o kimkolwiek, największym nawet wrogu, powiedzieć tak mocne słowa, trzeba znać fakty, mieć pewność. Tymczasem tej pewności nie ma. Dlatego ci, którzy posługują się takimi teoriami i hasłami robią sobie i tragedii smoleńskiej największą szkodę! I to trzeba im powiedzieć: robią krzywdę tragedii smoleńskiej, bo na tym etapie trzeba ograniczyć się do poszukiwań i badań. Można mieć postulaty, żądać powołania takich czy innych międzynarodowych komisji i dochodzeń, ale dopóki nie przyniosą one efektów, nie wolno używać zbyt mocnych słów, bo w ten sposób robi się krzywdę prawdzie i w niewłaściwą stronę ukierunkowuje się ból osób oraz myślenie całego społeczeństwa.

Trzeba też pamiętać, że w katastrofie smoleńskiej nie zginęli przedstawiciele jednego tylko nurtu politycznego, ale różnych środowisk. Pamięć ofiar Katynia chcieli uczcić wszyscy. W tej sprawie trzeba lać oliwę na wzburzone morze, nie zaś dolewać ją do ognia.

 

KAI: Jak wiemy kluczowe słowa, jakie wybrzmiały w liście biskupów polskich do niemieckich – „przebaczamy i prosimy i wybaczenie” – w przesłaniu polsko-rosyjskim nie padną. Jest na to za wcześnie?

– Nasze przesłanie jest apelem do wiernych oraz do wszystkich ludzi o konkretny trud sumienia, za którym pójdzie prośba o wzajemne wybaczenie doznanych krzywd i gotowość przebaczenia. Jesteśmy na jakimś etapie drogi, którą już wspólnie wędrujemy. Dziś mamy zupełnie inne okoliczności. Być może to też ułatwia krok Patriarsze Moskwy i całej Rosji, który chce ten krok uczynić. Chce to zrobić wobec Polski jako chrześcijanin ale i jako Rosjanin. To samo pragnę uczynić również ja w imieniu Kościoła katolickiego wobec Rosji i Rosjan. Nie możemy odwracać się tyłem do rzeczywistości.

Myślę, że Patriarcha i wielu biskupów z jego Kościoła a także wielu Rosjan są ludźmi zbyt mądrymi, aby nie widzieli w tym geście czegoś bardzo potrzebnego w szerszym wymiarze, a więc nie tylko dla Polski i Rosji. Oczywiście, w pierwszym rzędzie Patriarcha myśli z pewnością o swoim kraju, tak jak ja myślę o Polsce, ale jesteśmy w globalnej wiosce, która dziś od strony moralnej się wali.

KAI: Jak widzę podczytuje Ksiądz Arcybiskup książkę Cyryla I „Wolność i odpowiedzialność. W poszukiwaniu harmonii” [wydawnictwo Orthdruk, Białystok 2010 – przyp. KAI]. Odnajduje w niej Ksiądz Arcybiskup odpowiedzi na europejski kryzys?

– Owszem. Czytając tę książkę jestem zbudowany i pokrzepiony, że Patriarcha od lat ma odwagę mówić o kryzysie Europy, o tym, że świat jest zagrożony. Dokonujący się rozkład moralny jest pozbawieniem ludzkości fundamentu etycznego. Pod dotychczasowe pojęcia podkładamy nową treść i wzajemnie się okłamujemy, nie chcemy dotrzeć do prawdy. Tymczasem wyzwala tylko prawda, przyznanie się do grzechu, dlatego potrzebne jest nawrócenie. A spójrzmy, dokąd zmierzamy? Grzech przestano nazywać grzechem, zło – złem. Subiektywizm czyli egoizm jest dziś u szczytu: dobre jest to, co ja egoistycznie, indywidualnie zdecyduję. Ideologie wcale nie mniej niebezpieczne niż te z połowy XX wieku stają dziś u bram!

Weźmy choćby prawo natury deptane przez legalizację aborcji, eutanazji czy „eksperymenty” bioetyczne, spytajmy o etykę i miłość małżeńską, pojęcie czystej ofiarnej miłości – czy o tym w ogóle się mówi? Tymczasem konwencja Rady Europy o przemocy wobec kobiet to czysta ideologizacja. To zachęta do rewolucji kulturowej i obyczajowej, do zrywania z tradycją! Ruchy feministyczne czy lobby homoseksualne trzeba traktować w odpowiednich proporcjach a nie w sposób uprzywilejowany, jak to czyni współczesne prawodawstwo.

Prof. Joseph Weiler, wierzący Żyd, wybitny prawnik (syn rabina z Zamościa) w niedawnym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” powiedział, że gdyby był politykiem europejskim, to obecna sytuacja tego kontynentu nie pozwoliłaby mu zasnąć. Europa umiera, jej stan demograficzny powinien spędzać sen z oczu wszystkim politykom naszego kontynentu.

Wszystko to musi budzić niepokój i takie właśnie przesłanie o wierność poprawnemu sumieniu głosi od dawna Patriarcha Cyryl. Dzisiaj te zjawiska jawią się przed nami jako wspólne wyzwanie. Mądrość każe szukać sojuszników. Uważam przesłanie polsko-rosyjskie za potrzebne także z tego powodu. To będzie ważny gest i znak dla ludzi dobrej woli.

KAI: Z jednej więc strony przesłanie będzie spojrzeniem w przeszłość ale z drugiej – fundamentem sojuszu chrześcijan z różnych Kościołów na rzecz przyszłości świata, który dryfuje?

– Miejmy nadzieję, że nie będzie głosem na pustyni. Chociaż głos św. Jana z pustyni już przez dwa tysiące lat daje o sobie znać. Zauważmy przy tym, że chodzi o świat, który Bóg ukochał. A ten świat odwraca się od Niego. Dlatego dokument jest z jednej strony wyrazem bólu naszych Kościołów, ale jednocześnie nadziei, że idziemy wspólnie przeciwko tym zagrożeniom, realizując miłość Bożą do tego świata, głosząc prawdę.

Jestem pełen nadziei i uważam, że nazwanie rzeczy po imieniu, wskazanie drogi może być znakiem profetycznym. Chodzi zresztą o drogę, którą Kościół prawosławny i Kościół rzymskokatolicki od lat wskazują.

Kościoły chrześcijańskie muszą patrzeć na rzeczywistość przede wszystkim oczyma Boga, oczyma Tego, który stworzył tę rzeczywistość. I lepiej czy gorzej – próbujemy to robić.

KAI: Tak więc, wierzy Ksiądz Arcybiskup w dobre owoce polsko-rosyjskiego przesłania, z tym, że niekoniecznie będziemy mogli je od razu zobaczyć. Czy tak?

– Nie stawiałbym granic Opatrzności Bożej. Być może nie wszystko będziemy widzieć „szkiełkiem i okiem” mędrca. Jesteśmy przyzwyczajeni do statystyk, słupków, które nam mówią ilu za, ilu przeciw itd. Tymczasem myślę, że Pan Bóg ma inne „słupki” mierzące sukcesy. U Pana Boga jedno nawrócenie jest ważniejsze niż całe księgi deklaracji. Dla Niego istotniejsze jest to, by ktoś przeżył refleksję, która doprowadzi go do prawdy, do nawrócenia, czy też pomoże przezwyciężyć nienawiść czy niechęć. Może już to będzie wielkim sukcesem? Ale nie wiadomo czy kiedyś Pan Bóg zechce nam go pokazać. Może stanie się to jeszcze na ziemi, a może dopiero kiedyś, w wieczności?

Niezależnie od tego, jak ten krok będzie oceniany uważam, że będzie ważny i trzeba go zrobić. Myślę zresztą, że więcej kosztuje on Patriarchę Cyryla aniżeli mnie.

KAI: Powróćmy więc do jego książki, bo widzę, że Ksiądz Arcybiskup jest pod wrażeniem wywodów Cyryla?

– Muszę powiedzieć, że ta lektura na nowo podbudowała mój szacunek do Kościoła prawosławnego w ogóle, w szczególności zaś do postaci Cyryla. Ten zbiór jego artykułów, wykładów, wypowiedzi z różnych okresów odkrywa mi nowe oblicze prawosławia, prawosławia otwartego, wiernego tradycji, ale zaniepokojonego współczesnością; prawosławia, które idzie swoją drogą wierności Ewangelii i przykłada te same klucze do rzeczywistości, które i my przykładamy. Niepokoi się tym samym co i nas trapi. Odnajduję tu wiele myśli bliźniaczych wobec refleksji Jana Pawła II i Benedykta XVI. To dowód na to, że korzenie są te same, że katolicy i prawosławni czerpią z tego samego źródła, czyli z Ewangelii i Tradycji. Także nadzieje pokładamy w tych samych siłach.

Być może wspólne przesłanie jest małym krokiem, bo nie ma charakteru ekumeniczno-dogmatycznego. To jest krok duszpasterski, ale staje się wskazaniem dróg i symbolem. A jak będzie wykorzystany i czy przyniesie owoce? Cóż, to już nie do nas należy. Musimy współpracować, ale dalszy ciąg zależy od Pana Boga i od ludzi. Niekiedy trzeba jedynie uchylić drzwi a później wiatr dziejów robi resztę, otwiera je na oścież. Tak było w przypadku wymiany listów z biskupami niemieckimi.

Mam swoją teorię na temat tego spotkania: jeśli dużo ludzi modliło się w tej intencji i sporo osób będzie cierpiało (dlatego sam nie boję się trudności z tego powodu), to przyniesie to owoc. Jeżeli natomiast nie „przemodliliśmy” tego należycie i dostatecznie nie wycierpieli, to nawet dobre dzieła nie przyniosą dobrego efektu i trzeba będzie czekać dalej. Natomiast jestem absolutnie przekonany, że na obecnym etapie nie możemy tego kroku nie uczynić.

KAI: A więc po lekturze książki Cyryla I podpis pod dokumentem złoży Ksiądz Arcybiskup z absolutnie pełnym przekonaniem.

– Tak, jak najbardziej. Niektóre myśli godne są wypisania, zapamiętania i powtarzania.

KAI: Na przykład? Które najbardziej poruszyły Księdza Arcybiskupa?

– Przypomnijmy sobie ile nas kosztowały dyskusje na temat Unii Europejskiej przed przystąpieniem Polski do Unii, na przykład brak wspomnienia tradycji judeochrześcijańskiej w Traktacie Konstytucyjnym. Czytam u Cyryla: „Prawodawcy nowej Europy powinni usłyszeć stanowisko ludzi wierzących. Laickie wartości liberalne są niewystarczające”. To jest wołanie o pluralizm. „Globalizacja, jak zresztą i integracja Europy, nie może zostać zrealizowana na podstawie jednego tylko projektu cywilizacyjnego”. No właśnie, bo Europa to jest bogactwo. Następna myśl patriarchy: „Dzisiaj świat potrzebuje realnego dialogu między religiami, zwłaszcza chrześcijańsko-muzułmańskiego a także dialogu między myślą religijną i laicko-humanistyczną”. Proszę przeczytać najnowsze książki ks. Tomasza Halíka, przemówienia Jana Pawła II i Benedykta XVI z Asyżu – przecież to jest to samo wołanie, ten sam głos, to samo źródło. „Niestety, dzisiaj mało kto mówi o konieczności poważnego i bezstronnego dialogu między liberalnym, świeckim humanizmem i religijno-kulturowymi tradycjami”. Dzisiaj widzimy ideologizację życia kulturalnego, społecznego. Głos Patriarchy Cyryla jest…

KAI: …głosem Księdza Arcybiskupa.

– Raczej jest to głos Prawdy zakorzenionej w Ewangelii. Posłuchajmy go dalej: „Moralne i duchowe odrodzenie ludzkości powinno zacząć się w środowisku chrześcijańskim od przywiązania chrześcijan do niezmiennych norm moralności ewangelicznej, od organicznego połączenia w życiu codziennym wymiaru osobistego i społecznego etyki chrześcijańskiej”. I kolejny, piękny cytat: „Jest jednak, jak się wydaje, jeden konieczny warunek osiągnięcia jedności Kościoła i odrodzenia ludzkości. Tym warunkiem jest pokuta, przemiana starego porządku życia i układu ducha, uświadomienie sobie nieprawdy i jej odrzucenie, przemiana w najgłębszym sensie tego słowa”.

Niektóre cytaty jakie Patriarcha Cyryl włącza do swoich wywodów pamiętam i znam także jako moje, na przykład te wzięte z filmu „Pokuta” Tengiza Abuładze czy powieści Dostojewskiego. Wielokrotnie posługujemy się cytatami z tych dzieł w naszym nauczaniu.

KAI: Lubi Ksiądz Arcybiskup Dostojewskiego?

– Owszem, ale raczej jako myśliciela chrześcijańskiego. Natomiast mam mu za złe, że nie lubił Polaków. No, ale zadziałały zapewne uwarunkowania historyczne.

KAI: Ale jego duchowość godna jest podziwu?

– Oczywiście. Kolejny cytat z Patriarchy: „Dzisiaj pojawili się wspólni śmiertelni wrogowie całej ludzkości. Cała cywilizacja znalazła się w oblężeniu i pytanie ‚być czy nie być’ po raz pierwszy zostało postawione w skali globalnej”. Znamy ten głos, przemawiał do nas przez dziesiątki lat – to Jan Paweł II.

KAI: Widzę, że spotkanie, do którego dopiero dojdzie już teraz wywołało bardzo osobiste refleksje Księdza Arcybiskupa na temat rosyjskiej duchowości, stworzyło okazję do jej przemyślenia na nowo…

– Po raz kolejny przeżywam prawdę, że my wszyscy, szarzy ludzie, a zwłaszcza ludzie wierzący w Jedynego Boga – zarówno katolicy, jak i prawosławni nie do końca uświadamiamy sobie na co dzień, że w wielu sprawach jesteśmy sobie aż tak bliscy. Niekiedy są potrzebne takie momenty, żeby sobie to uzmysłowić.

Miałem szczęście spotykać w życiu bardzo ciekawych, bogatych duchowo ludzi, w tym także wielu świeckich oraz księży obrządku wschodniego a także prawosławnych, poczynając od wybitnego teologa ks. Jerzego Klingera profesora Akademii Prawosławnej w Warszawie, z którym spotkania były ważnym przeżyciem wiary dla nas, studentów ATK.

Odkrywanie wartości duchowych drugiego człowieka: prawosławnego, protestanta, katolika, Żyda czy nawet Muzułmanina a także niewierzącego czy szukającego wiary jest największą przygodą mojego życia.

Rozmawiał Tomasz Królak

(TSz) Źródło: eKAI.pl, za: Onet.pl

About these ads

Odpowiedzi: 25 to “Mocne słowa abp. Michalika nt. katastrofy smoleńskiej”

  1. Van said

    Polscy biskupi przehandlują w sierpniu polską rację stanu z KGBowcami? Czy w ten sposób uzyskają ‚status quo’ od rządu tuskowego odnośnie finansowania kościoła? Wygląda to na UKŁAD HANDLOWY, ta sprawa cuchnie na kilometr.
    Dno!

  2. Jasiek said

    Kto tu cuchnie…? Czy to Rosjanie mordowali Polaków w Katyniu…Czy to Rosjanie mordowali rosyjskich oficerów w Katyniu….?Leżą niedaleko jedni od drugich. Kłam, kłam…ale Prawda i tak wypłynie.

  3. Jacek said

    Czy mozemy najpierw rozliczyc „pojednanie” z niemcami? Ktorym, jak pisze p. Michalkiewicz, „pierwszy chrzest sie nie przyjal”.

    A co sie przyjelo cerkwi prawoslawnej? To pytanie zostalo postawione juz dawno temu. Odpowiedz jest znana, ale „ekumenisci” zlozyli ja do „lamusa historii” i znowu „tworza nowe”.

    Czy moze najpierw zadbac nalezy o krolowanie w Polsce Chrystusa Krola?

    Tylko kto to ma robic?

    No przeciez nie „ekumenisci”, ktorzy „jednaja sie” do ostatniego Katolika i ostatniego Polaka.

  4. Jacek said

    PS

    ci ktorzy uwazaja, ze ten krok oznacza „pojednanie z Narodem Rosyjskim” bardzo sie myla.

    A stwierdzenie o „katastrofie” smolenskiej: „“wydarzenie takiej miary powinno się traktować w kategoriach symbolu a nie w kategoriach politycznego interesu” jest przedziwne.

    Kazde wydarzenie nalezy traktowac w kategoriach prawdy. Dopiero gdy kryterium prawdy jest spelnione ta prawda o wydarzeniu moze mu nadac znaczenie rowniez symboliczne.

    Nie da sie niczego solidnego osiagnac kretactwem. Wyrosle z kretactwa „symbole” sa wlasnie kretackie, jak mowia anglosasi stanowia genuine imitation (prawdziwa imitacje) czyli authentic fake (autentyczna podrobke). Niestety jestesmy autentycznymi podrobkami zapychani az do utraty oddechu.

  5. Rozpacz

    To się dzieje, pełznie, wzbiera
    i krzyczy w sumieniach.
    Ktoś tu ducha poniewiera.
    Po moskiewsku zmienia.

    Cenna bardziej polityka
    niż prawda i kości.
    W samo serce mnie dotyka.
    Już nawet nie złości.

    Takie piękne masz oblicze
    wspaniały Biskupie.
    Słucham teraz Twych obliczeń
    jak Szymon na słupie.

    Pamiętam przesłanie Łucji,
    upadek Kościoła.
    Słać tu dywan rewolucji???
    Ja na puszczy wołam!!!

    Car się teraz Cerkwią wspiera,
    a Cerkiew czci cara.
    Fałsz się w gościnę wybiera.
    Rozlała się czara.

    Żadnych listów nie odbieram!
    Próżne Twe przesłanie!
    Krew się w konwiach ciągle zbiera
    z czarta czarowaniem.

    Na skale mi dom tu buduj!
    Nie na deklaracjach!
    W rocznicę Tamtego Cudu
    taka demonstracja???

    Prawda Wam już niepotrzebna?
    Wszak wrogów masz kochać!
    Lecz czy czasem Matka Jedna
    nie będzie znów szlochać?

    Kto nam tu na ołtarz kładzie
    Chazarskie symbole?
    Na tych co w błocie leżeli
    i na tych co w dole?

    Polityka nie jest boskim
    dla nas nakazaniem!
    Nie książęta! – Ludzkie troski
    tworzą pojednanie.

    W Polsce nie ma nienawiści
    do zwyczajnych Rosjan,
    lecz są wśród nich kagiebiści.
    Tym droga nie prosta!

    Sami pięść nam pokazują.
    Kłamią bez pardonu.
    Czy Ksiądz wie co tu planują?
    Potrzeba aż dzwonu?

    To jest polityczna szopka
    i chęć upodlenia.
    Napisałem. Koniec. Kropka.
    Nie będę słów zmieniał.

  6. Lubomir said

    Z pewnością jest potrzeba pojednania i to nie tylko polsko-rosyjskiego ale polsko-litewskiego, polsko-ukraińskiego i polsko-białoruskiego. Niemcy z pojednania zrobili sobie monopol i stworzyli pretekst do atakowania Polaków. Ten niemiecki rozdział pojednania należy już zakończyć.

  7. kuba18 said

    Panowie PT Dyskutanci, jestem przekonany, że ks. Arcybiskup więcej wie i dalej widzi, niż my wszyscy razem wzięci. To głos prawdziwego Katolika i mądrego Człowieka. Więcej pokory, Panowie i trochę zastanowienia zanim się kliknie w klawiaturę, aczkolwiek wiem, jaka to przyjemność wlać swoje fobie, idiosynkrazje i kompleksy w czeluście Internetu.

  8. Ola said

  9. Szanowny Panie Kuba 18! Pańska pewność o zasięgu wzroku Księdza Arcybiskupa to czysta propaganda. Jest On przede wszystkim sługą! Mieliśmy niedawno przykład nieomylności takich wizjonerów podczas ingresu abp Wielgusa! Pokorny jestem wobec Pana Boga! Pańskie wezwanie mnie śmieszy!

  10. Kamil said

    http://beforeitsnews.com/chemtrails/2012/08/chemtrails-aerosol-electromagnetic-weapons-in-the-age-of-nuclear-war-2430034.html

    HAARP, kontrola pogody itp

  11. Jerzy Tatol said

    Najkrótszy komentarz zamyka się w haśle: BEZ REPOLONIZACJI I DEBOLSZEWIZACJI ANI RUSZ!
    Ciekaw jestem czy wśród moskiewskich patriarchów jest chociaż jeden, który nir jest funkcjonariuszem KGB!?

  12. Jacek said

    ad Kuba18

    no wlasnie od tych wizjonerow, co tak daleko widza, az glowa boli. Skutki tego wizjonerstwa juz nas dobijaja. Czyzby abp Michalik nie dowiedzial sie nigdy niczego o schizmie wschodniej?

    Jezeli wie, to musi wiedziec, ze „pojednanie” z cerkwia moskiewska nie moze byc katolickim aktem religijnym. Jest wiec aktem politycznym.

    Czy nie wie ze cerkiew moskiewska byla instytucja panstwowa imperialnej Rosji, uzywana do wynaradawiania Polakow, czy nie wie co stalo sie z cerkwia moskiewska pod panowaniem bolszewikow?

    Jaki chrakter ma wiec ten akt polityczny?

    Jedyny rozsadny wniosek to taki, ze jest to akt polityczny „oficjalnych kosciolow” „nowego porzadku swiatowego”.

    Co jest takiego nadzwyczajnego w pisarstwie Dostojewskiego? Czy nie swiadectwo wewnetrzego rozkladu spolecznstwa zyjacego w „prawoslawiu”.? Podobnie Kirkegaard byl dokumentatorem wewnterznego rozkladu spolecznstw zyjacych w „protestantyzmie”.

    Jakie moze byc duchowe „pojednanie” katolika z tymi dwiema dekadencjami? Zadnego, takie pojednanie moze katolika sprowadzic jedynie do duchowego unicestwienia. Czego swiadkami jestesmy u wielu katolikow pod wplywem wlasnie „katolickich wizjonerow”.

    To co wiemy o „katastrofie” smolenskiej uprawnia nas jedynie do stwierdzenia, ze jest ona symbolem zdrady i klamstwa.

    No wiec to co abp Michalik „wizjonuje” katolik i Polak musi brac za bajdurzenie i to wysoce szkodliwe.

  13. Głos odrębny?

    Liberalny nurt Kościoła
    ledwie krzyże zabrać zdołał
    już do dłoni Cerkwi przypadł.
    Wiernych nikt się nie zapytał,
    czy bagnety pod Osowem
    chcą za skarby narodowe
    mieć po wspólnym oświadczeniu.
    Cud nad Wisłą wkrótce w cieniu
    pojednania pozostanie.
    Pan nakazał miłowanie
    nieprzyjaciół swoich.
    Wielu się caratu boi,
    lecz ja jestem rusofilem
    i wspominam bardzo mile
    piękno ich literatury.

    Ktoś nas dzisiaj pragnie z góry –
    po swojemu potraktować
    i cerkwią przypieczętować
    swą czerwoną dominację.
    Polityczne mieć atrakcje
    z następnego cyrografu.
    Kochaj wschód, jak kochasz zachód!
    Przeszłość jest zalutowana.
    Śledztwa ma przesłaniać ściana
    ugody i zapomnienia.
    Wyleczalny rak sumienia
    przestanie wkrótce zagrażać.
    Świat się zaczął przepoczwarzać.
    Rosną skrzydła rewolucji,
    a widzenia siostry Łucji
    wiatry rozwiały w zadymie.

    W stary krzyżyk na Kołymie
    pieron strzelił.
    Pochylili się Anieli
    i krzyż zajaśniał na niebie.
    Nie znasz dnia. O chwili nie wiesz,
    lecz odczuwasz presję czasu.
    Wywożono trumny z lasu
    na rosyjskiej ciężarówce.
    Pomyślałeś – pewnie wkrótce
    kto inny tu będzie panem.
    Dzisiaj czerwonym dywanem
    zmieniony porządek witasz.
    Nikt się ciebie nie zapytał.
    Szybko zmienia się pasterzy.
    Widząc nie mogłeś uwierzyć,
    że to wszystko jest możliwe.

    Zło na Polskę bardzo chciwe
    gasi kolejne płomyki.
    Biskup jest od polityki,
    a ta chce dziś nawrócenia.
    My jesteśmy od cierpienia,
    od słuchania i od trwania.
    Inni są od paktowania,
    bo podobno widzą dalej.
    I ktoś za nas w wielkiej chwale
    dobrze każdy krok przemyśla.
    A znad Wisły, gdzieś z Powiśla
    Kopernik patrzy na skarpę.
    Posunięcie było warte
    każdej ceny za te zmiany.
    W nowe słońca kraj ubrany
    opuścił głowy potulnie.

    Poruszyło coś się w trumnie.
    Może Duch w niej uwięziony
    usłyszał cerkiewne dzwony
    i wiwaty na Krakowskim.
    Ma czekać wyrokiem boskim
    na narodu przebudzenie.
    Na razie jest oświadczenie.
    To pierwszy maleńki kroczek,
    a tak głośno już łomocze,
    jakby za ciężki był but.
    Zna go pamięć. Zna go lud.
    Próżno wypatruje Ducha.
    Modli się. Czy Bóg wysłucha?
    Prawda miała go wyzwolić.
    Nikt jej jeszcze nie pozwolił.
    Mają zmienić ją w symbole
    na wspólnym ofiarnym stole.

  14. kuba18 said

    Ad 12 Jacek.
    Panie Jacku, wielka schizma była dawno. Od tej pory, to Pan dla prawosławnych jest heretykiem. Może mieć Pan poglądy, jakie tylko Pan chce. Może Pan nie lubić Dostojewskiego (ja też go nie lubię), ale w Pańskiej wypowiedzi i innych dyskutantów brak elementów pozytywnych, tego „skutecznego rad sposobu”, co robić, by osiągnąć zamierzony cel. Czytam te Forum, aby zmądrzeć, tymczasem głupieję. Samym nielubieniem: Żydów, Niemców, Rosjan daleko nie zajedziemy. Odbiera mi to chęć do życia, którego niewiele mi zostało. Serdeczne pozdrowienia!

  15. Jerzy Tatol said

    Kuba 18 bardzo celnie podsumował Wasze wypowiedzi! Brak „skutecznego rad sposobu”!!!! Narzekać to każdy głupi potrafi ale jak ktoś chce zmądrzeć to zgłupieje. Zastanawiające, ze na wszystkich forach można odnotowac nie tylko „nielubienie” żydów, niemców czy rosjan ale również POLSKI SANACYJNEJ! Wszyscy dyskutanci zachowują sie tak jakby historia Polski zaczynała się od PRL a „naprawianie błędów i wypaczeń” tzw transformacji ustrojowej było jedyną drogą wyjścia. A przecież Polska Sanacyjna to wzór nie tylko do naśladowania ale do WYKORZYSTANIA!!!. Trzeba zerwać zasłonę milczenia, falszu i obłudy na temat Prawdziwej Polski czyli II-ej RP.

  16. Babaryka

    Chodził po Pradze pan Babaryka –
    rosyjski jeniec, co nie chciał wracać.
    Wcale nie żywił się po śmietnikach.
    Zawsze znalazła się jakaś praca.

    Węgiel przynosił. Ludziom pomagał,
    zaopiekował się dzieciakami,
    więc Babarykę lubiła Praga,
    zwłaszcza wieczory z jego bajkami.

    Wcześniej Kozacy postrach tu siali,
    stójkowy, żandarm i liczne wojsko,
    a Babaryki bajek słuchali
    i on się u nas czuł całkiem swojsko.

    Nie da się ukryć ludzkiej sympatii,
    tak jak się pozbyć nie można strachu.
    Może to nie był bajarz ostatni.
    Ostatni spośród skrzypków na dachu.

    Jest prawicielstwo – są zwykli ludzie.
    Normalność żadnych nie chce poleceń.
    Więcej niż Apel o Wielkim Cudzie
    zmieni chłop prosty, gdy bajki plecie.

  17. Jacek Chulist said

    @Jacek,

    Napisałeś: „To co wiemy o ‚katastrofie’ smolenskiej uprawnia nas jedynie do stwierdzenia, ze jest ona symbolem zdrady i klamstwa.”

    Wymień proszę, co wiemy? Póki co dzielisz się z nami swoimi subiektywnymi opiniami i podejrzeniami. Twoje prawo i chwała Ci za to, bo właśnie na tym polega dyskusja.
    Jest jednak jedno „ale”. Aby oskarżać kogoś o zdradę należy znać fakty.

    Ja Ci podam prosty przykład. Rzekomy fakt: „Samolot nie byłby w stanie złamać drzewa”. Fakt: Na własne oczy widziałem jak wielkie drzewo powalił wiatr.

  18. Jacek said

    ad 17

    wiemy, ze jestesmy systematycznie i w najbardziej bezczelny sposob oklamywani, ze „sledztwo” uraga jakimkolwiek wymogom rzeczywistego dochodzenia, Wiemy, ze w tajemniczych okolicznosciach zginely osoby posiadajace lub mogace posiadac wiedze na temat wydarzen zwizanych z „katastrofa”, wiemy, ze narzucana nam jest zupelnie nieprawdopodobna wersja „katastrofy”, ktorej juz nikt na powaznie nie broni. Tyle wiemy na pewno. I to wystarczy aby stwierdzic, ze mamy do czynienia ze zdrada i klamstwem. Nie ma w tym nic subiektywnego. Kazda „oficjalna” czy glownonurtowa wypowiedz na temat „katastrofy” to potwierdza. Nastepuja zreszta ordynarne popisy publicznych klamstw w zywe oczy jak np marszalkini kopacz.

    (Czy tego Pan „na wlasne oczy” nie widzial czy nie widzi. Jezeli tak to ma Pan wzrok na ktorym mozna polegac tak samo jak na oswiadczeniach p. kopacz.)

    Dlatego ta „katastrofa” jest symbolem zdrady i klamstwa. Abp. Michalik powolujac sie na jej symbolike zlozyl swoisty podpis pod swoja wypowiedzia.

  19. Jacek said

    ad Kuba18

    im mniej nam czasu do zycia na tej ziemi pozostalo tym bardziej szkoda go marnowac na akceptacje oszustw. Klamcy nie wejda do krolestwa niebieskiego. Skladanie ofiary akceptacji klamstwa to skladanie ofiary Baalowi klamstwa, ktory jest nienasycony i pozera wlasne dzieci. Po co? Tym bardziej, ze poniewieramy w ten spsob pamiec prawych.

    Zmartwychwstanie Jezusa bylo jeszcze dawniej niz zchizma. No wiec po co o nim pamietac skoro mamy zapomniec o schizmie? To by byl „bardzo pozytywny” element w „dialogu z judaizmem” czyli w sluzeniu talmudystom. I o to chodzi.

    A to czy jestem heretykiem dla „prawoslawnego” to mnie nie obchodzi. Dla mnie jest wazne abym nie byl schizmatykiem, heretykiem, czy apostata. A to wzbrania mi „bratania sie” z prawoslawnymi, protestantami, apostatami i talmudystami wszelkiej masci. I to nie sa wzgledy fromalne, ale zasadnicze, poniewaz wszyscy oni sa nosicielami smierci duchowej jak dzumy.

    Jest powyzej na ten temat w kwestii prtestantyzmu zamieszczony swietny tekst p. Lukasza Kluski. Warto przeczytac. U prawoslanych ta smierc duchowa to rieaznie z „modlitwa” hospody pomyluj. Ten „duch” wlasnie znajduje wyraz u Dostojewskiego. Kirkegaard jest znacznie bardziej subtleny, ale final jest bardziej tragiczny jak to opisuje p. Kluska.

    Moze jeszcze jedno, ja nie rozumuje w kategoriach „nielubienia” i niestety musze Pana zapewnic, ze „lubienie” nie ma zadnej wartosci, zwlaszcza u „lubianych”. Po co sie podkladac? Dla „swietego spokoju”, paradoksalnie jest to najprostszy sposob na to aby dostac w morde i kopa (to jest ta sol pozbawiona smaku rzucona na ziemie do podeptania). Dlatego nie przejmuje sie, ze jestem pogardzanym Polakiem czy katolikiem. Swoje wiem i tego zaden talmudysta, niemiecki, ruski, taki czy inny mi nie zabierze.

  20. Hipoteza

    Hipoteza o działaniu osób trzecich.
    Lata płyną i tak szybko ten czas leci.
    Obliczenia, że to trzecie tysiąclecie –
    hipotezą są w dzisiejszym świecie.
    Czy na Ziemi odczuwalne jest działanie?
    Czy jest prawdą to co widać na ekranie?
    Jakaś sprzeczność też istnieje w Tych Osobach.
    Trzech, czy trzecich? Hipoteza nie jest nowa.

    Hipoteza o działaniu osób trzecich?
    Jakaś bzdura. Na trybunę weź bilecik!
    Lepsze przecież jest Madonny rozbieranie,
    niż to głupie, beznadziejne już gdybanie.
    Do działania zapraszają księża, popy.
    Do uścisku w ramach jednej Europy.
    Niech w to się już nie wtrącają siły trzecie.
    Hipotezy przecież różne są na świecie.

    Hipoteza o działaniu osób trzecich.
    Kto ten owoc zerwać jej polecił,
    gdy nie było tam nikogo oprócz węża?
    Tym nie warto sobie głowy nadwyrężać.
    Sejm ma urlop i nie będzie rozpatrywał.
    Kombinował, nic przypuszczał ani gdybał.
    Temat cały przekopano na metr w głąb!
    To jest wina Jerychońskich Trąb!

    Hipoteza: Czy te trąby są możliwe?
    MAK pokazał przyczyny prawdziwe.
    Nie znajdziecie przecież dzisiaj w korcu maku
    o udziale osób trzecich nawet znaku!
    Wystarczyły tu osoby tylko dwie.
    Rączka w rączkę – można robić co się chce.
    Najważniejsze zawsze jest porozumienie!
    Będzie wkrótce dla Was wspólne Oświadczenie!

    Nie przypadkiem – natychmiast po Święcie Wojska,
    po Rocznicy, Wniebowzięciu będzie Polska
    miłosiernie spoglądała na sąsiada.
    Ktoś te daty bardzo sprytnie poukładał.
    Kto? Jest na to tylko hipoteza,
    że to ten, który najbardziej lubi pełzać,
    zaraz potem swą potęgą się obnosić
    i któremu nie zdarzyło się przeprosić.

  21. kuba18 said

    Ad 19. Jacek.
    Fundamentalizm, to rzecz mocna. W wykonaniu chrześcijańskim przyniósł swego czasu mnóstwo krzywd; w wykonaniu muzułmańskim przynosi krzywdy do tej pory i je eskaluje. W międzyczasie odbył się Sobór Watykański II i nauczał Nasz Papież. Słyszał Pan o tym?

  22. Jacek said

    ad 21

    Wydaje sie, ze Pan niewiele slyszal o Kosciele Katolickim, ktory nie zaczal sie on od SWII ani od JPII. Wyglada na to, ze wg Pana Kosciol Katolicki byl wlasnie „fundamentalistyczny” tzn dotkniety bledami i wypaczeniami („niebu przebrzydlymi”, ktore przyniosly „mnostwo krzywd” ) fundamentalizmu, ktore to bledy i wypaczenia usunal SWII i „Nasz Papiez” (tzn czyj ?) swoim nauczaniem.

    Zlozyl Pan w ten sposob swojego rodzaju wyznanie wiary, niestety zupelnie nie katolickiej. Kosciol Katolicki byl zawsze doktrynalny i opieral sie na wyznaniu wiary (dogmatycznym) i doktrynalnych prawdach wiary, jak rowniez na anathemizowaniu ( nakladaniu anathemy – tzn wykluczenia z Kosciola) schizmatykow, heretykow i apostatow. Dlatego troska Katolika jest aby nie stac sie schizmatykiem, heretykiem lub apostata, ale aby zachowac zdefiniowana dogmatycznie Wiare. Jako Katolik mam obowiazek wyznawac te wiare i bronic jej, nie tylko w stosunku do siebie ale na forum publicznym. Te wlasnie katolicka troske wyrazilem wyzej w stosunku do siebie. I za to okrzyknal mnie Pan „fundamentalista” i przecistwawil mnie SWII i JPII.

    Zlozyl Pan rowniez na mnie swoisty donos, sugerujac, ze jako „fundamntalista” jestem nosicielem tych wszystkich „bledow i wypaczen”, ktore przyniosly „mnostwo krzywd” (jest to teza czysto talmudyczna siegajaca Lutra i rewolucji we Francji; nie mowiac o tym, ze wg Nerona to chrzescijanie spalili Rzym, w ktorym kon zostal senatorem zreszta).

    Otoz mam dla Pana przykra wiadomosc. Panski donos rozciaga sie rowniez na SWII i JPII, poniewaz o ile uczestnicy SWII i JPII bronili Wiary Katolickiej i glosili ja o tyle byli „fundamentalistami”, o tyle zas o ile tego nie czynili to nie byli Katolikami. No wiec niech Pan wybiera. Albo rybka albo pipka.

  23. kuba18 said

    ad 22.
    A ja lubię oglądać każdy problem z wielu stron. Wiem też, że wszyscy ludzie to Dzieci Boże. Przepraszam za oskarżenie o „fundamentalizm”. Ja go rozumiem jako nadmierny rygoryzm, nie dogmatyczny, czy doktrynalny ale w sferze raczej etyczno-moralnej. Dziękuję za odpowiedź; będę miał o czym myśleć. Z Pana jest tęgi „głowacz” (bez obrazy).

  24. Jacek said

    ad Kuba18

    Rowniez dziekuje za odopowiedz.

    Dotknelismy tematu bardzo wazkiego, w zasadzie decydujacego o formie istnienia Kosciola Katolickiego (tzn zachowania Wiary Katolickiej, katakumby?) i przetrwaniu Naszego Narodu. I bardzo delikatnego dla Polakow ze wzgledu na historie ostatnich 50 ciu lat.

    To dlatego niejaki michnik w gwybiorczym pisze „nasz papiez”, dlatego palikot glosi sie byc katolikiem, dlatego chasaja sobie pieronki ( z owsiakami np) a w swoim czasie czajkowskie i zycinskie, itd. Ten wybor, ktory przed Panem postawilem to wybor dla nas wszystkich, ktorzy chca pozostac Katolikami i Polakami. Dlatego postawilem go tak jasno.

    I jeszcze jedno, pamietajmy, ze Kosciol jest dogmatyczny nie tylko w kwestii wiary ale i moralnosci (grzechy glowne, grzechy wolajce o pomste do nieba).

    To, ze moge cos z sensem napisac na ten temat to nie moja zasluga.

    Serdecznie Pana pozdrawiam.

  25. Jacek said

    PS zle sie wyrazilem, tu nie chodzi o „wybor” a o roztrzygniecie. To bardzo wazne rozroznienie.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 198 obserwujących.

%d bloggers like this: