Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Jestem katolikiem. To widać?

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2013-09-05

Jestem katolikiem. To widać?Na Rok Wiary. Uwaga, czytanie może grozić podrażnieniem duszy! 

Wherever the Catholic sun doth shine,
There’s always laughter and good red wine.

At least I’ve always found it so.
Benedicamus Domino!

Hillaire Belloc

Lewicowe media w Polsce chcą promować katolicyzm niewidoczny, a tym samym wyizolować prawdziwych katolików niczym poważnie chorych na chorobę zakaźną. Takie prześladowania mogą skutkować wzmocnieniem gorliwości i podniesieniem temperatury u tych bardziej przeciętnych. Formy tych transformacji mogą być różne.

Jedną z nich może być publiczne demonstrowanie religijności. Kto wie, może katolicy zaczną między sobą częściej chwalić Boga używając pozdrowień „Szczęść Boże” i „[Niech będzie] Pochwalony Jezus Chrystus!”? Dziś zwroty te zaczynają niektórych z nich przyprawiać o konsternację, nie tylko z powodu ich coraz rzadszego używania, ale również niewiedzy, jak na nie zareagować i w jakich dokładnie sytuacjach je stosować. Wygląda na to, że pierwsze stosują między sobą przy pracy mieszkańcy wsi czy górnicy, odpowiadając na nie: „Szczęść Boże”, „Daj Boże” lub „Bóg zapłać”. Bywa ono również adresowane do zakonnic. Drugie używane jest jako pozdrowienie księdza, choć niestety chyba coraz rzadziej. Być może wielu z nas przydałaby się taka lekcja katolickiej etykiety, która – zwłaszcza w niektórych rejonach kraju – może dość mocno kuleć. Regularnie wielbiący Maryję św. Bernard z Clairvaux pozdrawiał Ją widząc Jej wizerunki słowami „Ave Maria!”. Podobno znany z katolickości generał Haller instruował swoich żołnierzy, aby pozdrawiali się zwrotem „Bóg z Wami”. Może słowa „Z Bogiem”, jako najkrótszy wariant, zastąpią w ustach katolików świeckie „Do widzenia”?

 

Odkurzanie chrześcijańskich zwrotów

Słowa te, po takim swoistym odkurzeniu, winny oczywiście przekazywać swój głęboki sens, a nie być powtarzane automatycznie i rutynowo. Choć podróżujący po świecie katolicy mogą się czasem dziwić, że w językach obcych nie ma nawet specjalnych pozdrowień osób duchownych, w naszym języku mamy bogactwo odwołań do religijności (choć dla nich warto czytać Sienkiewicza). Z jednej strony mamy takie wyrażenia jak: „Bóg mi świadkiem”, „Uchowaj Boże”, „Broń Boże”, „Bój się Boga”, których nie wypada nadużywać, aby nie łamać drugiego przykazania. Z drugiej strony mamy również takie jak:, „Do tańca i do różańca”, „Umieć coś jak pacierz”, czy „Jak amen w pacierzu” oraz służące do opisywania przyszłości „za dwa pacierze” czy „za cztery niedziele”. Trudno powiedzieć, że eliminowanie tych zwrotów z użycia świadczy o większej pobożności i poszanowaniu imienia Boga czy należy do zwykłej ewolucji języka.

Modlitwa w restauracji, czapka z głowy i różaniec w ręce

 

Okazji do publicznego demonstrowania wiary jest dużo więcej. Przed posiłkiem spożywanym w restauracji możemy przecież odmawiać modlitwę dziękczynną i robić znak krzyża. W piątki nie powinniśmy zamawiać mięsa a niezorientowanym kelnerom wyjaśniać, że w tym dniu obowiązuje nas post. Bez żenady nosić niekoniecznie ukryty pod ubraniem krzyżyk albo krucyfiks. Latem stroić się w chrześcijańską koszulkę z cytatem z Biblii i bez wstydu odwiedzać kościoły oraz sanktuaria.

Obecnie coraz rzadziej widzi się w Polsce katolików mijających kościół, z szacunkiem ściągających czapki i robiących znak krzyża. Czyżby ze skromności, dlatego, aby nie robić czegoś na pokaz, nie obnosić się z wiarą? W naszym katolickim kraju, w podróży publicznymi środkami lokomocji nie widzi się wielu ludzi, którzy bez cienia wstydu wyciągają różaniec aby się na nim modlić czy po skończeniu modlitwy czytać prasę i książki katolickie. Ilu z nas – choć może inaczej – wybiera niekatolicką telewizję, a w samochodzie słucha świeckiego, prywatnego radia?

Katolicka rodzina i dom

Warto chyba sobie zadać pytanie, na ile w ogóle nasze domy różnią się od niechrześcijańskich czy wręcz ateistycznych? Czy mamy choć powieszone krzyże w widocznym miejscu, w każdym pokoju? A może też katolicki kalendarz, przed domem lub w oknie powiewającą flagę papieską, w ogrodzie statuę Maryi, Pana Jezusa czy św. Franciszka? Jak jest z naszą rodziną? Czy swoim dzieciom nadajemy imiona chrześcijańskie, związane z ulubionymi świętymi, czy też podążamy za popularną modą na konkretne imiona? Czy rozważamy posyłanie ich do katolickiej szkoły, na którą czasem musi się składać cała rodzina lub nauczanie domowe? Czy potrafimy sobie wyobrazić mieszkanie na katolickim osiedlu? Czy tam, gdzie jest to możliwe, wybieramy według katolickiego kryterium?

Program na całe życie

Katolicy mieszkający w krajach, gdzie ich religia należy do mniejszości zapewne bardziej tęsknią do tych widocznych symboli religijnych. Oczywiście, nie tylko o widowiskowość i symbolikę tu chodzi, ale o ulepszanie własnej i rodzinnej pobożności. Zabieramy się lepiej za wnętrze niż za kwestie religijności zewnętrznej? Ilu z nas ma swojego ulubionego świętego, własnego spowiednika i systematycznie stara się walczyć z własnymi grzechami? A ilu codziennie się modli rano i wieczorem, czyta Biblię, posiada mszał i modlitewnik, zna Katechizm Rodziny Katolickiej i papieskie encykliki? A ilu otacza modlitwą własnego proboszcza, zaprasza księdza do własnego domu na kolację, żeby porozmawiać i przybliżyć go dzieciom? Ilu z nas codziennie chodzi na Mszę św. czy modli się codziennie całą rodziną, każdego  roku zamawia Msze w różnych rodzinnych intencjach (dziękczynnych i błagalnych)? Czy na Mszę św. potrafimy się wystroić, jak przystało do okoliczności?

Oczywiście, byłoby dobrze, abyśmy pracowali społecznie, odwiedzali więźniów, niepełnosprawnych, chorych w szpitalach i tworzyli wokół siebie wspólnotę – szerszy katolicki świat. To taki program rozwojowy na całe życie, ale kiedyś trzeba go zacząć, aby z raczkującego katolicyzmu przejść na pierwszokomunijny i potem wspiąć się ponad nimi. Miejmy nadzieję, że rozprzestrzenianie się antyklerykalnych i antykatolickich ataków może go tylko przyspieszyć.

„Dewocja”, może ktoś powie, „prowincjonalny katolicyzm”? Będziemy jak faryzeusze, reklamujący powierzchowną religijność i fanatyzm. A może jednak jest jakaś część prawdy w tym, że sami się sekularyzujmy z własnego lenistwa? Chyba czasem nie doceniamy i nie szanujemy faktu, że mamy łatwy dostęp do księży, kościołów i wielu niedzielnych Mszy. Prawda, że kościelne budynki są często nieogrzewane i nieklimatyzowane (którą parafię stać na opłacenie takich rachunków?), ale takie bywają na tzw. Zachodzie prawie puste (na Syberii do kościoła trzeba jechać 100 km). Może zasługujemy na większą dyskryminację, aby obudzić w sobie wiarę i chęć bycia lepszym? Dzięki niej zyskamy aurę, po której zaczną nas poznawać, a nie tylko po „moherowych beretach”?

Bo tak naprawdę po czym poznać katolika? Po owocach. Skąd jednak mają być owoce, skoro nawet malutkich kwiatków czasem nie widać?

Natalia Dueholm

Read more: http://www.pch24.pl/jestem-katolikiem–to-widac-,17424,i.html#ixzz2e01Zqaqk

About these ads

Odpowiedzi: 43 to “Jestem katolikiem. To widać?”

  1. Kapsel said

    Oni nie wstydzą się Jezusa

    Znane osoby mówią o swojej wierze: Adamek, Pazura, Babiarz, kabaret Mumio, Radwańska, Ziemiec. Naprawdę warto obejrzeć :

  2. aga said

  3. Victoria said

    cyt. ” bez WSTYDU odwiedzac (?) koscioly i sanktuaria” i to „POZNAWANIE po moherowych beretach” zalatuja czosnkiem.
    Ale powitanie slowami: „Niech bedzie pochwalony Jezus Chrystus!”(!) pozwoliloby Polakom na szybsze rozpoznanie srodowiska, w jakim akurat przebywaja.

  4. prozaik said

    Nie wstydzę się Jezusa, a potem nie wstydzę się pozować na golasa dla jakiegoś piśmidła.
    – Dajcie sobie spokój z takimi akcjami.
    W tradycji Kościoła zawsze bardzo ostrożnie stawiano ludzi na piedestale. Dopiero po śmierci, nie za życia, żadne subito.
    Pamiętam ile szumu robiono wokół Marka Citko – zamiast na treningach chłopak przesiadywał a to w studio Radio Maryja, a to na różnych spotkaniach ewangelizacyjnych, w końcu zmarnował karierę i tyle. Podobnie z Radwańską, pewnie tak samo będzie z Robertem Lewandowskim.
    Głupi pomysł z tą akcją. Wzorami postępowania są święci, a nie jacyś celebryci. Nikt do samej śmierci nie ma pewności, że będzie zbawiony. Nawet ks. Dziewiecki miał kiepski pomysł.

  5. Malgorzata z NJ said

    http://www.tvn24.pl/czlowiek-lezy-na-drodze-egzaminator-do-kursantki-pijany-jest-jedziemy,352351,s.html

    A oto test na czlowieczenstwo z Polsce – porazajace !

  6. prozaik said

    ad 5. A u was biją murzynów. ;)
    Małgorzato z NJ, zajmij się problemami ze swojego podwórka

  7. Kapsel said

    ad.4.
    Nie wstydzę się Jezusa ,moim zdaniem, to nie jest żadna produkcja subito z celebrytów i to jeszcze w dodatku za życia ale próba na odpowiedź czy też przeciwwagę na takie na przykład „zjawiska” jak podaję niżej w filmikach.
    Dla podanego zaś przykładu Pani Agnieszki mamy przecież odpowiednią naukę…………Idź,a od tej chwili już nie grzesz”(J 8,1-11)….Bo choć sprawiedliwy siedem razy upadnie, jednak znowu się podniesie. (Prz 24,16 )

  8. Malgorzata z NJ said

    RE-6

    zajmij sie jakas praca i nie baw sie w filozofie bo widac ze w USA nigdy nie byles a o Bambo slyszales z elementarza lol

  9. Re: Artyku…
    Gdbybysmy my Polacy byli Katolikami, to spewnoscia nie bylibysmy IDIOTAMI !!!!!
    Durniami, ktorych zlodzieje bez zadnych problemow okradaja, oszukuja i na wskros kantuja…A MY, a MY sie wciaz cieszymy jak „glupi do sera”…

    Przykro mi, ale koniec na „elokwencje” i dobry smak. Czas na gorzka pelna goryczy prawde..
    ==========================
    jasiek z toronto

  10. prozaik said

    ad 5 i 8: To, że zdarzył się patologiczny przypadek, to nie upoważnia Małgorzaty do generalizacji. Owszem, wielu ludzi na kierowniczych stanowiskach w Polsce ma przeszłość ubecką – sam to wiedzę na co dzień. Ale nie oczerniaj całego kraju! I o to tylko mi chodziło.
    Admin też mógłby być bardziej przenikliwy… Dla mnie dużym szokiem było zobaczenie w londyńskim Green Parku, jak podczas sprzeczki młody mężczyzna kopnął w łydkę swoją dziewczynę. Kompletnie nikt nie zareagował. – W Polsce rzecz nie do pomyślenia.
    Co do filozofii, to fakt, „bawiłem się” tym kilka lat, w Krakowie.

  11. prozaik said

    Co do samej akcji „Nie wstydzę się Jezusa”, to uważam ją za ryzykowną, co najmniej. W tradycyjnej duchowości katolickiej bardzo zawsze unikano stawiania na piedestale kogokolwiek za życia, wiedząc, że to wystawia tego człowieka na pokusy, które mogą być ponad siły. Daleki jestem od osądzania publicznego sióstr Radwańskich… nie jestem Bogiem.
    Jednak w tradycji katolickiej nikogo za życia nie dawano za wzór, ale dopiero po śmierci, stąd beatyfikacje i kanonizacje. Po to m.in. robi się ekshumacje grobów kandydatów na ołtarze, aby sprawdzić, wszystko do końca. Podobno ks. Skarga dlatego nie został beatyfikowany, że jest podejrzenie, że pochowano go w stanie śmierci klinicznej i nie wiadomo, w jakim stanie moralnym ostatecznie umarł, po tym, jak się przebudził.

  12. Kapsel said

    ……Jednak w tradycji katolickiej nikogo za życia nie dawano za wzór, ale dopiero po śmierci,….

    Setnik z Kafarnaum
    1 Gdy Jezus dokończył wszystkich tych mów do ludu, który się przysłuchiwał, wszedł do Kafarnaum. 2 Sługa pewnego setnika, szczególnie przez niego ceniony, chorował i bliski był śmierci. 3 Skoro setnik posłyszał o Jezusie, wysłał do Niego starszyznę żydowską z prośbą, żeby przyszedł i uzdrowił mu sługę. 4 Ci zjawili się u Jezusa i prosili Go usilnie: „Godzien jest, żebyś mu to wyświadczył – mówili – 5 miłuje bowiem nasz naród i sam zbudował nam synagogę”. 6 Jezus przeto wybrał się z nimi. A gdy był już niedaleko domu, setnik wysłał do Niego przyjaciół z prośbą: „Panie, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. 7 I dlatego ja sam nie uważałem się za godnego przyjść do Ciebie. Lecz powiedz słowo, a mój sługa będzie uzdrowiony. 8 Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: „Idź!” – a idzie; drugiemu: „Chodź!” – a przychodzi; a mojemu słudze: „Zrób to!” – a robi”. 9 Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się i zwracając się do tłumu, który szedł za Nim, rzekł: „Powiadam wam: Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu”. 10 A gdy wysłani wrócili do domu zastali sługę zdrowego.

    Nawrócona grzesznica
    Jeden z faryzeuszów zaprosił Go do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem. 37 A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku, 38 i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem.
    39 Widząc to faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: „Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą”. 40 Na to Jezus rzekł do niego: „Szymonie, mam ci coś powiedzieć”. On rzekł: „Powiedz, Nauczycielu!” 41 „Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. 42 Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który więc z nich będzie go bardziej miłował?” 43 Szymon odpowiedział: „Sądzę, że ten, któremu więcej darował”. On mu rzekł: „Słusznie osądziłeś”.
    44 Potem zwrócił się do kobiety i rzekł Szymonowi: „Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała Mi stopy i swymi włosami je otarła. 45 Nie dałeś Mi pocałunku; a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich. 46 Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje nogi. 47 Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje”. 48 Do niej zaś rzekł: „Twoje grzechy są odpuszczone”. 49 Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: „Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza?” 50 On zaś rzekł do kobiety: „Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!”

    http://www.nonpossumus.pl/ps/Lk/7.php

  13. aga said

    św. O. Pio uważano za świętego i za życia. I chłopi z Kalabrii i okolic wcale nie czekali aż Rzym uzna oficjalnie jego świętość. I dobrze,że Vaticanum II ożywił nieco tę skostniałą,zastygłą i stwardniałą tradycję i przewietrzył za posrednictwem świeżego powiewu Ducha Św. bo stalibyśmy się jak ci faryzeusze.

    Oto dzisiaj ,przy całej ponurej atmosferze działań lucyferian w instytucjach ludzkich,mamy Pocieszyciela w postaci Chrystusowych Zastępców,których świętościa możemy cieszyć się także za ich życia.

    Benedykt XVI pobłogosławił, raka nie ma

    19-letni Amerykanin Peter Srisch twierdzi, że został uzdrowiony z raka po spotkaniu z papieżem Benedyktem XVI.

    Peter miał 17 lat, gdy dwa lata temu zdiagnozowano u niego agresywną formę nowotworu. Był to widoczny na zdjęciach rentgenowskich chłoniak nieziarniczy, który usadowił się w jego piersi.
    Chłopiec leczył się szpitalu dziecięcym w Colorado (Colorado Children’s Hospital). Zetknął się tam z fundacją, spełniającą marzenia ciężko chorych dzieci. – Chciałbym się spotkać z papieżem w Rzymie – to było jego pierwsze życzenie. Jak się okazało, dość łatwe do spełnienia. Wkrótce potem, w maju ubiegłego roku, Amerykanin wraz z matką wziął udział w audiencji generalnej na Placu Świętego Piotra. Miał tam możliwość bliższego spotkania z Benedyktem XVI.

    – Kiedy wstałem, żeby z nim porozmawiać, uderzyło mnie to, jak bardzo był ludzki. To była dla mnie lekcja pokory – wyznał nastolatek.
    Papież wysłuchał historii Petera, przyjął od niego żółtozieloną frotkę z napisem: „Praying for Peter” (Modlę się za Piotra) i pobłogosławił chłopca.

    – Nie wiedział, gdzie mam raka, a jednak położył rękę dokładnie na nim – wspomina Amerykanin. Widać to na fotografii z rodzinnego albumu: drobny Benedykt XVI kładzie dłoń na piersi drągala w białej koszuli i krawacie, tuż obok lewego ramienia.
    – Nigdy tego nie zapomnę – mówi Peter, który po roku od tego wydarzenia był już całkowicie zdrowy. – To niewiarygodny dar – dodaje.

    Peter Srisch jest obecnie na drugim roku studiów na Regis University i ma nadzieję zostać księdzem.
    Swą historię opowiedział lokalnej telewizji.

    http://gosc.pl/doc/1691617.Benedykt-XVI-uleczyl-mnie-z-raka

  14. aga said

    Benedykt XVI powiedział: „Duch Święty jawi się jako poręczyciel czynnej obecności misterium w dziejach, jako Ten, który za­pewnia jego realizację na przestrzeni wieków. Dzięki Pocieszycielowi doświadczenie, jakim było spotkanie Zmartwychwstałego, które stało się udziałem wspólnoty apostolskiej u zarania Kościoła, będzie mogło zawsze być przeżywane przez następne pokolenia, jest bowiem przekazywane i uobecniane w wie­rze, w kulcie i we wspólnocie Ludu Bożego, pielgrzymującego w czasie. (…) Na tym przekazywaniu dóbr zbawienia, dzięki któ­remu wspólnota chrześcijańska staje się, mocą Ducha, nieustanną aktualizacją pier­wotnej komunii, polega Tradycja apostolska Kościoła” (Benedykt XVI, audiencja general­na z 26 kwietnia 2006 roku).

    Tradycja nie jest przekazem rzeczy lub słów, nie jest zbiorem rzeczy martwych. Tradycja to żywa rzeka, łącząca nas ze źródłem — żywa rzeka, w której źródło jest zawsze obecne. To wielka rzeka prowadząca nas do portu wieczności”

  15. aga said

    fr_parvus

    Trzeba powrócić do Tradycji Kościoła – ale nie w wydaniu „lefebrystowskim” – o nie! Nie daj Boże ! To jest martwy skansen… to są chorzy ludzie…

    Ps. Gdybym był reżyserem filmowym – ateistą – i gdybym kręcił horror – to szukałbym aktorów tylko wśród lefebrystów…

    http://pl.gloria.tv/?media=495866

  16. aga said

    wojciechowskikrzysztof
    Szczerze ja nie widziałem jeszcze szczęśliwego tradycjonalistę, ponurzy, oskarżający, opluwający wszystko nowe, a najbardziej ludzi którzy z wielką radością okazują wiarę, poruszonych Duchem św. Zawsze pokrzywdzeni, zgorzkniali nie umiejącym sobie znaleźć miejsce w posoborowym KK, jak niewolnicy co zostali uwolnieni i tęsknią za starym panem.

  17. aga said

    http://www.mimj.pl

  18. Jacek said

    ad Prozaik # 4

    ma Pan racje.

    Praktycznie kazdy z katolikow Polakow, ktorych znam, jest niemy, wybalusza oczy i nie wie co ma zrobic z rekami, jezeli nie jest ordynarnie obrazony, kiedy w otoczeniu prywatnym odmawiam modlitwe przed posilkiem i po nim. Ale „seriale” ogladaja seryjnie, tudziez „prezenterki” – majtek oczywiscie.

    Nie wstydzenie sie „Isi” skonczylo sie skandalem, dlatego, ze najpierw paplala, najwidoczniej nie rozumiejac o co chodzi, czego sie nie wstydzi. Zreszta nie wstydzila sie takze publicznie ordynarnie wyzywac swego ojca.

    Odnosnie tych radosnych od jawnogrzesznicy, to jawnogrzesznica oplakiwala swoje grzechy, gdzie ja tu widze placz nad grzechami?

    Ci wszyscy „tryumfalisci wiary” to banda idiotow, lub przesmiewcow. Wystarczy popatrzec na masowa deprawacje dzieci i mlodziezy, pod czujnym okiem wyznawcow „wartosci ogolnoludzkich”. To jest osiagniecie, jest sie z czego „cieszyc”. To jest swiadectwo „zywej wiary”, nalezy zapytac jedynie w co?

    Malgorzatce z nju jorka polecam obejrzenie zdjec z Abu Ghraib, czemu sie dziwic, wystarczy poogladac amerykanska produkcje filmowo-telewizyjna, oraz jej odgrywanie w hamerykanskim zyciu na jutjubie.

    Aga natomiast robi za oficera (oficerke?) dyzurnego od zwalczania Ponurych Karlow Reakcji, ktorzy nie chca sie cieszyc z „osiagniec” synagogi katolickiej. Z tego co pisze i cytatow, ktore przytacza wynika, ze nie ma pojecia o czym plecie.

    Prawda jest taka, ze upadek religijny Polakow jest zatrwazajacy. To jest oczywiscie powod do radosci, dla anty-polakow.

  19. aga said

    Być katolikiem to być misjonarzem Chrystusa, jak Jan Paweł ,wśród pogaństwa,wśród zagubionych, jak Boży wojownik i Boży szaleniec Franciszek błogosławiący młodzieży zgromadzonej na brazylijskiej plaży.

    piękne kazanie o.Daniela:

    http://pl.gloria.tv/?media=495958

  20. aga said

    Módlmy się za Jacka i za innych również zagubionych- inaczej; szermierzy „tradycji” o twardych i skostniałych sercach ,skażonych herezją jansenizmu,zamkniętych na Ducha Świętego a zniewolonych przez ducha pychy i nieposłuszeństwa Matce naszej Kościołowi Świętemu…

  21. @ + @ = @@ said

    O co w końcu się spieramy? Czy o to kto z nas tu piszących jest lepszym katolikiem? Czy może o pryncypia zachowań w miejscach publicznych świadczących o tym, że jesteśmy katolikami, dobrymi, złymi? Kto z Was jest bez grzechu niech pierwszy walnie kamieniem w ekran Waszego komputera po oskarżeniach ludzi występujących gościnnie w waszych postach. Każdy z nas grzeszy mniej czy bardziej, świadomie, bądź instynktownie. Na szczęście w naszej wierze mamy jeszcze instytucję spowiedzi i nie można wykluczyć, że pewne nasze zarzuty stawiane grzesznikom zostały już przez nich wyszeptane w konfesjonałach. Reszta jest milczeniem. Oczywiście prawdą jest, że nie zawsze dobrze zostaliśmy wychowani po katolicku nawet w rodzinie, nawet na lekcjach religii, nawet przez życie. Często relatywizujemy odbieranie przez nas wiary katolickiej. Jeszcze częściej popadamy w faryzejski ton: „Faryzeusz stojąc, tak się modlił: Boże dziękuję Tobie, że nie jestem jako inni ludzie, drapieżni, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, jako i ten celnik. Modlę się dwakroć na tydzień i daję ze wszystkiego, co mam, dziesięcinę”…

    W poszukiwaniu źródeł do mego postu losowo trafiłem na ciekawy link, ktory resztę wyjaśni: http://gdynia.piusx.org.pl/index.php/kazania-i-wykady/31-kazania-rok-2013/1005-10-niedziela-po-swiatkach-28-07-2013

    A na koniec maleńka uwaga:
    Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie.
    Mt 6,5-8

  22. Kapsel said

    Film „Duch” Leszek Dokowicz i Maciej Bodasiński

    „DUCH” (Polska – 2008) – Film autorów dokumentu o Annelise Michel, w którym pokazują jak działa Duch Święty w dzisiejszym Kościele. Mówienie językami, uzdrowienia i uwolnienia to rzeczywistość, którą pierwsi chrześcijanie żyli na co dzień. Film „Duch” pokazuje, że takie sytuacje nie należą do przeszłości.

    Leszek Dokowicz i Maciej Bodasiński wcześniej przygotowali i zrealizowali „Egzorcyzmy Anneliese Michel”. Teraz twórcy tego niezwykłego dokumentu prezentują swój kolejny film. Znów podjęli się trudnego zadania. Chcieli pokazać działanie Ducha Świętego, jego charyzmaty, które zstępują na chrześcijan dzięki posłudze Kościoła w różnych częściach świata, odwiedzili Ugandę, Kolumbię i Brazylię.

    NAGRODY ZA FILM:

    2010 – Maciej Bodasiński Niepokalanów (Międzynarodowy Festiwal Filmów Katolickich)-III Nagroda w kategorii filmu dokumentalnego za „ukazanie mocy Ducha Świętego działającego we współczesnym świecie poprzez ofiarną posługę kapłanów charyzmatyków w trudnych środowiskach. Przedstawienie skuteczności modlitwy wstawienniczej, dzięki której Bóg uzdrawia serca, umysły i ciała”

    2010 – Lech Dokowicz Niepokalanów (Międzynarodowy Festiwal Filmów Katolickich)-III Nagroda w kategorii filmu dokumentalnego za „ukazanie mocy Ducha Świętego działającego we współczesnym świecie poprzez ofiarną posługę kapłanów charyzmatyków w trudnych środowiskach. Przedstawienie skuteczności modlitwy wstawienniczej, dzięki której Bóg uzdrawia serca, umysły i ciała”

    do pobrania tutaj

    http://chomikuj.pl/s.wieslawa/Filmy/filmy+religijne/Duch+Re*c5*bc.+Leszek+Dokowicz,1578484167.avi%28video%29

    jako całość usunięty z YT , pozostał tylko zwiastun

  23. aga said

    Papież: Jezus chce od nas radości!

    Niech chrześcijanin zawsze będzie radosny, tak jak idzie się na wesele – zachęcił papież podczas porannej Mszy św. w Domu Świętej Marty.

    Papież: Jezus chce od nas radości ALESSANDRO DI MEO /PAP/EPA

    Ojciec Święty podkreślił, że musimy przezwyciężyć pokusę umieszczania nowości Ewangelii w starych bukłakach i podkreślił, że sakrament małżeństwa jest obrazem zjednoczenia Chrystusa z Kościołem.

    Papież Franciszek wyszedł w swej homilii od odpowiedzi Jezusa uczonym w Piśmie, o której mówi dzisiejsza Ewangelia – dopóki jest pan młody nie można pościć, nie można być smutnym. Zaznaczył, że Pan Jezus często powraca do obrazu oblubieńca i ukazuje relację między Nim a Kościołem, jako zaślubiny. „Myślę, że właśnie to jest najgłębszy powód, dla którego Kościół tak bardzo troszczy się o sakrament małżeństwa i nazywa go wielkim sakramentem, bo jest wręcz obrazem zjednoczenia Chrystusa z Kościołem” – zaznaczył Ojciec Święty. Papież skupił się następnie na dwóch postawach, jakimi powinien żyć chrześcijanin w tych zaślubinach: przede wszystkim radością, bo jest to wielkie święto: „Chrześcijanin jest zasadniczo radosny. I dlatego pod koniec fragmentu, kiedy przynoszą wino, kiedy mówi o winie, nasuwa mi się na myśl wesele w Kanie Galilejskiej: dlatego właśnie Jezus dokonał owego cudu, dlatego zainterweniowała Matka Boża, kiedy zdała sobie sprawę, że nie było już wina, bo gdy nie ma wina nie ma też i święta … Wyobraźmy sobie, że uczta weselna ogranicza się do picia herbaty lub soku: nie, to nie jest możliwe … Jest uczta weselna i dlatego Matka Boża prosi o cud. Takie jest życie chrześcijańskie. Życie chrześcijańskie zawiera w sobie ową postawę radosną, postawę radości serca” – stwierdził Papież.

    Ojciec Święty zaznaczył, że oczywiście są też w życiu chwile krzyża, cierpienia, ale jest też zawsze ów głęboki pokój radości, bo życie chrześcijańskie przeżywa się jak wesele, zaślubiny Jezusa z Kościołem. W tym kontekście przypomniał, że niektórzy z pierwszych męczenników szli na śmierć, tak jakby szli na zaślubiny. Także wówczas zachowywali „radosne serce”. Podkreślił, iż Kościół łączy się z Panem, jak oblubienica z oblubieńcem, a na końcu świata będzie ostateczne święto. Zaznaczył, że drugą postawę, którą powinien zachowywać chrześcijanin odnajdujemy w przypowieści o zaślubinach syna królewskiego (Mt 22, 1-14). Wszyscy zostali zaproszeni na ucztę, dobrzy i źli. Ale kiedy zaczęło się wesele, król przypatrzył się biesiadnikom i dostrzegł, że jeden z nich nie miał szaty weselnej:

    „Przychodzi nam na myśl pytanie: «Ależ Ojcze, jak to możliwe? Zostali sprowadzeni z rozstajów dróg, a żąda się od nich szaty godowej? To nie tak … Co to znaczy?». To niezwykle proste! Bóg wymaga od nas tylko jednej rzeczy, aby mieć udział w tym święcie: pełni. Oblubieniec jest najważniejszy, Oblubieniec wypełnia wszystko! A to nas prowadzi do pierwszego czytania, które tak mocno mówi nam o pełni Jezusa, pierworodnego całego stworzenia. W Nim wszystko zostało stworzone, przez Niego i dla Niego zostało stworzone. Wszystko! On jest centrum, właśnie wszystkim” – powiedział Ojciec Święty.

    Papież Franciszek dodał, że Jezus jest Głową Ciała – Kościoła. On jest początkiem. A Bóg dał mu pełnię, całość, aby w Nim wszystko pojednać ze sobą. Jeśli więc pierwszą postawą jest święto, to drugą jest uznanie Go za Jedynego. Pan chce od nas, abyśmy Go uznali za Jedynego Oblubieńca. Ojciec Święty podkreślił, że Bóg jest wierny i chce naszej wierności. Dlatego właśnie nie jest możliwe wyprawienie naszego małego święta, które nie byłoby tym wielkim Jego świętem. Nie można bowiem dwom panom służyć: albo służymy Bogu albo też służymy światu:

    „To druga postawa chrześcijańska: uznanie Jezusa za wszystko, centrum, całość. Ale zawsze będziemy mieli pokusę, by wrzucić tę nowość Ewangelii, to nowe wino do starych postaw … To grzech, wszyscy jesteśmy grzesznikami. Trzeba to jednak uznać” – zaznaczył papież. Dodał, że stare bukłaki nie mogą pomieścić nowego wina. „Tymczasem Jezus chce od nas radości święta, radości życia chrześcijańskiego. Chce też od nas całego zaangażowania. On jest wszystkim. Natomiast, kiedy jest w nas coś, co nie jest z Niego, trzeba pokutować, prosić o przebaczenie i iść dalej. Niech Pan nam da, nam wszystkim łaskę życia zawsze tą radością, jakbyśmy szli na zaślubiny. A także łaskę wierności, wyrażającej, że On jest jedynym Oblubieńcem i Panem” – zakończył swą homilię Papież Franciszek.

  24. aga said

    Ojciec Święty podkreślił, że musimy przezwyciężyć pokusę umieszczania nowości Ewangelii w starych bukłakach i podkreślił, że sakrament małżeństwa jest obrazem zjednoczenia Chrystusa z Kościołem.

  25. @ + @ = @@ said

    # 21 W uzupełnieniu do mojej poprzedniej wypowiedzi przyznać trzeba, że tekst p. Natalii Dueholm nie jest dobry. Ten tekst jest bardzo dobry, bo zmusza czytających do głębokich refleksji, co widać po zamieszczanych pod nim postach. Każda kolejna wypowiedź czegoś nowego nas uczy, nawet jeśli pozornie „my to wszystko wiemy”.

  26. aga said

    Lewacy od dawna bardzo chcą aby się katolicy zamknęli w izdebkach i nie wychodzili poza obręb parafii. A cytat zamieszczony przez @ +@ dokładnie zaprzecza artykułowi p. Natalii :)
    A wszystkim suspendowanym księżom,jak i wiernym prowadzonym przez nich na manowce wiary polecam SŁOWA JEZUSA z dzienniczka św.Faustyny

    „Córko Moja, wiedz, że większą chwałę oddajesz Mi przez jeden akt posłuszeństwa, niżeli przez długie modlitwy i umartwienia.”

  27. aga said

    Poza tym Panie @+@ ten cytat dotyczy pychy.Czyli zaprzeczenia pokory.A prawdziwa pokora zawsze wyraża się w posłuszeństwie.

    „W pewnej chwili powiedział mi Jezus: Idź do Matki Przełożonej i poproś, żeby ci pozwoliła przez siedem dni nosić włosiennicę i raz w nocy wstaniesz i przyjdziesz do kaplicy. – Odpowiedziałam, że dobrze, jednak miałam pewną trudność pójść do Przełożonej. – Wieczorem Jezus mi się zapytał: Dokąd odkładać będziesz? Postanowiłam przy pierwszym spotkaniu powiedzieć o tym Matce Przełożonej. Na drugi dzień przed południem zauważyłam, że Matka Przełożona idzie do refektarza, a że kuchnia, refektarz i pokoik siostry Alojzy jest prawie razem, więc poprosiłam Matkę Przełożoną do pokoiku siostry Alojzy i powiedziałam żądanie Pana Jezusa. – Na to odpowiedziała mi Matka, że: Nie pozwalam siostrze na żadne noszenie włosiennicy. Nic absolutnie. Jeżeli Pan Jezus da siostrze siły kolosa, to ja pozwolę na te umartwienia. Przeprosiłam Matkę, że zabieram czas, i wyszłam z pokoiku. – Wtem ujrzałam Pana Jezusa, który stał w drzwiach kuchni, i powiedziałam Panu: Każesz mi iść prosić o te umartwienia, a Matka Przełożona nie chce mi pozwolić. – Wtem Jezus rzekł do mnie: Byłem tutaj podczas tej rozmowy z Przełożoną i wiem wszystko, i nie żądam twoich umartwień, ale posłuszeństwa. Przez to oddajesz Mi wielką chwałę, a sobie skarbisz zasługę”.

    – Dzienniczek [ 28]

    „Szatan może się okrywać nawet płaszczem pokory, ale płaszcza posłuszeństwa nie umie na siebie naciągnąć, i tu się wydaje jego cała robota…”

    – Dzienniczek [939]

    Milsze Bogu posłuszeństwo niż nabożeństwo. A dlaczego? Ponieważ MIŁOŚĆ WYRAŻA SIĘ W POSŁUSZEŃSTWIE WOLI BOŻEJ, KTÓRA JEST ZAWARTA W WOLI PRZEŁOŻONYCH

    Gdyby św. Ojciec Pio zbuntował się przeciw swoim przełożonym i powiedział: „Nie będę odprawiał takiej Mszy!” – wówczas nigdy nie zostałby kanonizowany.http://www.youtube.com/watch?v=msA_96fYQ4c

  28. @ + @ = @@ said

    # Aga:
    Cytatami można dowolnie żonglować, a przecież nam chodzi o ich sens. Nadajemy na tych samych falach, choć u każdego z nas mogą czasem iskrzyć indywidualne zakresy percepcji tego zagadnienia. Nasze komentarze dotykają jedynie bardzo wąziutkich kwestii. Słusznie zwraca Pani uwagę na wszelkiej maści lewiznę i jej zagrożenia – to jest właśnie to wstrętne diablisko, które pcha się tam, gdzie nie powinien. Pozdrawiam.

  29. prozaik said

    Szanowna Ago, jeśli już jesteś tak bardzo oblatana w cytatach, to pewnie znasz i to: „11 Kobieta niechaj się uczy w cichości z całym poddaniem się. 12 Nauczać zaś kobiecie nie pozwalam4 ani też przewodzić nad mężem lecz [chcę, by] trwała w cichości. 13 Albowiem Adam został pierwszy ukształtowany, potem – Ewa. 14 I nie Adam został zwiedziony, lecz zwiedziona kobieta popadła w przestępstwo. 15 Zbawiona zaś zostanie przez rodzenie dzieci; [będą zbawione wszystkie], jeśli wytrwają5 w wierze i miłości, i uświęceniu – z umiarem. (1 Tm, rozdz 2).

    Tak więc, szanowna Ago, zamiast wypominać innym, jacy to są zagubieni, lepiej porozmawiaj ze swoją córką o czystości przedmałżeńskiej.

  30. aga said

  31. aga said

    Jezus w trakcie swej publicznej działalności nie zważał na kłopoty, jakie może na siebie ściągnąć przez swoje postępowanie. Jednym z takich, ryzykownych zachowań było łamanie zasad dotyczących świętowania szabatu.

    Zakazy Moedu

    Żydzi różnili się zasadniczo od pogan dwoma kwestiami – monoteizmem oraz świętowaniem szabatu. Przed wiekami, gdy byli wolnym narodem zasmucili Boga w obydwóch tych rzeczach, grzesząc poprzez bałwochwalstwo i lekceważenie Dnia Pańskiego (Wj 32,1-35). Prorocy ostrzegali ich przed niebezpiecznymi skutkami takiego postępowania, lecz Izraelici upadali coraz niżej pod ciężarem przewinień. Gdy znaleźli się w niewoli wielu było przekonanych, że jest ona skutkiem obrazy Boga. Gdy Pan uwolnił swój naród spod jarzma Babilończyków, Izraelczycy starali się za wszelką cenę unikać grzechów, które wcześniej przyniosły na nich tak wielkie nieszczęścia. Wydaje się, że w swej gorliwości postąpili zbyt daleko. Sporządzili szczegółową listę czynności, które w szabat są zabronione. Owy zbiór przepisów nazwali Moed – zawierał on kodeks trzydziestu dziewięciu zakazów. Moed wchodził w skład Miszny – księgi zawierającej jedną z podstawowych nauk rabinistycznych, zawierająca prawne normy postępowania ludu Izraelskiego. Wiele zakazów było wręcz śmieszne, np.: „droga szabatowa” – w dzień szabatu Żyd mógł przejść jedynie 2000 łokci, czyli około 1200 metrów; zakaz plucia w szabat, gdyż przez przypadek można by było nawodnić jakąś roślinę; zakaz noszenia chusty do nosa, chyba, że któryś z jej rogów był uprzednio przyszyty do ubrania, wtenczas była ona częścią ubrania; zakaz zapalania świecy. Jeśli chodzi o leczenie, to żydowskie prawo zezwalało na niesienie pomocy medycznej tylko w przypadkach zagrożenia życia. Wolno było w szabat pomagać kobiecie rodzącej. Można było leczyć zakażenie gardła. Jeżeli przewracający mur przywalił człowieka, można było odrzucić tylko tyle gruzu, ile było potrzeba, aby sprawdzić, czy człowiek jeszcze żyje. Jeżeli żył, trzeba było mu pomóc, jeżeli nie żył, ciało należało pozostawić pod gruzem o następnego dnia. Wszelkie zabiegi przy złamaniach kości były w szabat zabronione. Nie wolno było lać zimnej wody na zwichniętą rękę albo nogę. Skaleczony palec wolno było owinąć zwykłym bandażem, ale o posmarowaniu go leczącymi maściami, nie mogło być już mowy. Znaczy to, że dozwolone było zapobiegać pogorszeniu się stanu zdrowia, ale zabraniane było rozpoczęcie leczenia. Przywódcy religijni narodu wybranego obsesyjnie trzymali się tych wymyślonych przez nich przepisów. Rabini zamienili szabatowy dar Boży w ciężar, jaki trudno było znieść. Z Ewangelii wynika, że nie spodobało się to Chrystusowi, który odciął się od nich, dążąc do przywrócenia świętu pierwotnej funkcji, według zamysłu Boga. Dzień Pański miał być dniem nabożeństwa, odprężenia, radości (Iz 58,13) i odnowy, dniem działania dla dobra i szczęścia bliźnich.
    Jezus z pewnością wiedział, że wśród zakazów zawartych w Misznie znajduje się także zakaz uzdrawiania. Chrystus w Ewangelii nie podporządkował się temu przepisowi aż cztery razy. Wydaje się, że Jezus celowo łamie tę regułę by wywołać dyskusje nad rzeczywistą istotą świętowania.

    W religii reguły i przepisy nie są najważniejsze. Święcenie Dnia Pańskiego jest rzeczą ważną, ale Bóg wymaga od nas czegoś więcej niż tylko obchodzenia – w przypadku chrześcijan – niedzieli. Gdyby można było być prawdziwym chrześcijaninem tylko przez wystrzeganie się w niedziele pracy, chodzenie tego dnia do kościoła, odmawianie modlitw i czytanie Biblii, trzeba by wtedy powiedzieć, że łatwo jest być wierzącym. Kiedy ludzie zaniedbują miłość, przebaczenie, służbę miłosierdzia, tego co jest istotą Chrystusowej nauki, a jednocześnie są bardzo gorliwi w przestrzeganiu reguł, przepisów i zakazów, ich sumienie jest na drodze do upadku. Pierwszym obowiązkiem każdego człowieka jest niesienie pomocy potrzebującym. Jeżeli wykonywanie praktyk religijnych powstrzymuje kogoś od niesienia pomocy potrzebującym, to jego religia w ogóle nie jest religią. Ludzie znaczą dużo więcej niż systemy czy rytuały. Najlepszym sposobem wielbienia Boga jest pomaganie ludziom. Rzeczy święte są tylko wtedy naprawdę święte, gdy służą potrzebującym. Chleby pokładne nigdy nie były tak święte, jak wtedy kiedy podano je człowiekowi przymierającemu głodem. Szabat nie mógł być bardziej świętszy jak wtedy, kiedy wykorzystano go do niesienia pomocy chorym. Najwyższym arbitrem w takich sprawach nie jest prawo, lecz miłość. Dla faryzeuszów religia była rytuałem. Polegała na przestrzeganiu pewnych reguł i przepisów. Dla Jezusa religia była służbą polegającą na miłowaniu Boga i człowieka. Czym jest rytuał w porównaniu z prawdziwą miłością? My, jako ludzie, mamy skłonność do ukrywają naszych prawdziwych intencji pod pozorem pobożności, a najbardziej przeraża to, że potrafimy w ten sposób oszukiwać nie tylko innych, ale także i siebie a nawet próbujemy okłamać Boga, lecz Jego nie zdołamy omamić. Musimy uważać, aby nasze życie religijne było czyste i nie podobne do faryzejskiego.

  32. aga said

    ad. 29
    Prozaik, nieopacznie i całkiem prozaicznie zaprezentował dopełnienie obrazu lumpentradsa : brudne myśli.

  33. Kapsel said

    Nowa książka Marii Kominek OPs – „Pokochać Boga, Kościół, Polskę”

    Książka ukazała się 2 września br.

    Maria Kominek OPs urodziła się w Bułgarii w prawosławnej, patriotycznej, rodzinie. W pewnym momencie, w wyniku wieloletniej refleksji została katoliczką uznając, że jest to jedyna prawdziwa religia.

    Następnie została Polką uznając, że Polska to najwspanialszy kraj na świecie. Pokochała Polski Naród, Polską Kulturę i Polską Tradycję i utożsamiła się z nimi w pełni.

    W książce opowiada o swojej drodze do katolicyzmu i polskości, opowiada też o tym w jaki sposób i dlaczego Polska i polskość przeniknięte są katolicyzmem. Wyjaśnia jak to się stało, że Polska ma do spełniania ważna misję w ramach planu Bożego.

    W tej perspektywie ukazuje historię Polski, zastanawia się nad teraźniejszością i przyszłością naszej Ojczyzny.

    W książce przebija żal, że Polska nie jest dziś do końca Polską, że nie jest prawdziwie niepodległa i wolna.

    Znajdujemy w nich również pewne wskazówki dotyczące tego, co powinniśmy jako katolicy i Polacy zrobić.

    Stron 64, cena 9.00 (przy zamówieniu większej ilości egzemplarzy znaczna zniżka)

    Maria Kominek OPs, dominikanka świecka, z wykształcenia fizyk i teolog, publicysta, redaktor. Autorka książek: „Rozważania Drogi Krzyżowej”, „Objawienia najświętszej Maryi Panny, Historia i refleksje”, „Spójrz”, Słuchaj”. Redaktorka takich, między innymi, książek jak: „W obronie Krzyża”, „Przyjmujmy Komunię Świętą na kolanach”, „Podstawy naszej wiary”. Napisała też ponad 100 artykułów.

    Wiele lat pisała na blogu: krajski.com.pl. Prowadzi blog poświęcony sprawom Kościoła i Ojczyzny. – http://mariakominekops.wordpress.com – Pisuje też regularnie na blogu: http://kukonfederacjibarskiej.wordpress.com/ Jej teksty pojawiają się również na wielu portalach internetowych.

    Obszerny fragment książki można znaleźć tutaj:

    http://kukonfederacjibarskiej.wordpress.com/2013/09/05/maria-kominek-ops-dlaczego-zostalam-katoliczka-i-polka-fragment-ksiazki-pt-pokochac-boga-kosciol-polske/

    „……. Zmiana wyznania była jednak wykluczona z przyczyn patriotycznych.

    Tak. Nieraz słyszałam w domu ostre, krytyczne słowa pod adresem cerkwi prawosławnej gotowej zawsze służyć każdej władzy. Widać było tą służalczość przez cały okres komunizmu. Biskupi prawosławni w parlamencie komunistycznym przyklaskujący każdemu poczynaniu nie dawali zachęcającego przykładu dla zupełnie i tak małej trzódki wiernych. Nie chcę przez to powiedzieć, że tu i ówdzie nie trafił się prawosławny kapłan, który pozostał wierny Chrystusowi. Jednakże w tym samym czasie wszyscy i nie przesadzam w tym stwierdzenie, wszyscy kapłani katoliccy przeszli przez więzienia lub łagry.

    Czy jednak nie było tu jeszcze jednego powodu.

    Owszem. Jednak bardziej nad tym problemem zastanawiałam się sama, bo tak jak mówiłam za wyjątkiem mego ojca reszta rodziny nie specjalnie przejmowała się problemami wiary. Obserwacja z jednej strony cerkwi, a z drugiej strony tego, co było dostępne na temat Kościoła katolickiego doprowadziła mnie do nieuchronnych wniosków. W Kościele nie tylko, że została zachowana prawda wiary, ale również Kościół wszystkimi swoimi środkami stara się wspomóc ludzi. Nie mam na myśli tylko sakramentów, chociaż są one najistotniejsze. Zachowane są one i w prawosławiu. Spróbuj jednak wyobrazić sobie, że w jakiś sposób się dowiadujesz, ze istnieje coś takiego jak chrzest czy Komunia Święta i jesteś pozostawiony tylko swojej intuicji religijnej lub, ewentualnie i co gorzej, swoim wyobrażeniom. Nikt ci nie wyjaśni, o co chodzi. Co to jest chrzest? Co się dzieje w cerkwi? Dlaczego śpiewają? Dlaczego kapłani chodzą w lewo i w prawo? Nie ma żadnej nauki i nie chodzi mi tylko o naukę na poziomie dziecka. Chodzi mi również o to, że oddzielone od pnia życiodajnego prawosławie nie potrafiło rozwinąć ani teologii ani filozofii. To samo może świadczyć o tym, że oddzielenie się od Rzymu powoduje obumarcie. Nie chcę odmówić prawosławiu wielkiego nurtu mistycznego jednakże proszę spojrzeć na praktykę, a nie jest to praktyka tylko ostatnich lat. Ludzie chodzili i chodzą opłacić jakiegoś mnicha (jeśli jeszcze mogą gdzieś takiego znaleźć), by modlił się zamiast nich. Nie w ich intencji, ale zamiast nich. Brakuje żywej wiary. Mało tego. Brakuje troski o wiernych. I dlatego właśnie doceniłam Świętą Inkwizycję, Świętą Inkwizycję, która chroni dusze ludzkie przed wykolejeniem się, przed utratą zbawienia albo przed zatraceniem się. Kocham Świętą Inkwizycję. W jakimś sensie można powiedzieć, że ona wytyczyła mi drogę do katolicyzmu….”

  34. prozaik said

    ad 32. Podpisuję się „prozaik”, bo bardziej interesuje mnie realne, prozaiczne chrześcijańskie życie niż wydumane pseudoobjawienia prywatne, w które nie mam żadnego obowiązku wierzyć, nawet w te oficjalnie uznane przez Kościół, także w tzw. Dzienniczek s. Faustyny Kowalskiej.
    Zupełnie świadomie napisałem o czystości przedmałżeńskie Twojej córki, bo znam parę przypadków „przeświątobliwych niewiast”, których córeczki… prowadza podwójne życie delikatnie mówiąc. A pani Aga to przypadkiem nie rozwódka?
    Jeśli czystość przedmałżeńska dla pani Agi to „brudne myśli”, to raczę czytać mniej talmudu.

  35. Kapsel said

    ……Kocham Świętą Inkwizycję. W jakimś sensie można powiedzieć, że ona wytyczyła mi drogę do katolicyzmu….”

    W obronie Świętej Inkwizycji
    Roman Konik

    http://www.naszawitryna.pl/ksiazki_128.html

    http://www.ksiegarnia-mm.pl/w_obronie_swietej_inkwizycji_roman_konik,p628.htm

  36. Ryvan said

    Wpis 15 I 16 — pan Aga.
    Ciągoty tego pana do radości w sytuacji gdy Kosciół upada są nie tyle zdumiewające co szatanskie. U Gajowego Maruchy ok. 2 lata temu odbyła się dyskusja nt. nowego kościoła z bembenkami. Pomysły z modernizacją Koscioła prowadzą właśnie do sodomii.
    Rola Kościoła i jego posluga, to utrzymywanie idei chrzescijańskiego wnętrza człowieka. Kiedy dzieje sie źle, nie czas na głupkowaty wymuszony usmiech radości. Prawdą jest, że symbol zewnętrzny wskazujący, że jest się katolikiem budzi poczucie więzi i jednocześnie mówi przeciwnikowi – uważaj, jest nas wielu, łapy precz. Innym symbolem jest postawa życiowa, jest to symbol budzący szacunek innych, który tym innym może wskazac, że siedzą w bagnie i być może powinni zmienic swoje podejście do życia. Katolik nie musi być człowiekiem tylko modlącym się bo poza zwracaniem się do Boga powinien czynem prowadzić swiat na lepszą drogę choćby były to dokonania niewielkie.

  37. Jacek said

    ad Aga #19

    „Być katolikiem to być misjonarzem Chrystusa”

    co za bezsens, byc katolikiem to zyc tak aby zasluzyc na zbawienie duszy, odkupionej z grzechow przez Jezusa Chrytusa. Jedni sa misjonarzami (Kosciola Katolickiego), inni ksiezmi, inni kucharzami, a jeszcze inni zamiataja ulice.

    Moze jeszcze przypomnijmy sw Pawla:

    „Albo czy nie wiecie, że niesprawiedliwi Królestwa Bożego nie odziedziczą? Nie łudźcie się! Ani ludzie nierządni, ani bałwochwalcy ani cudzołożnicy, ani zniewieściali, ani homoseksualiści, ani złodzieje, ani chciwcy, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy Królestwa Bożego nie odziedziczą. A takimi niektórzy z was byli; ale obmyliście się, ale zostaliście poświęceni,ale zostaliście uczynieni sprawiedliwymi w imieniu Pana Jezusa Chrystusa i w Duchu naszego Boga.”

    (kto chce to dobrze w szczegolach zrozumiec musi zajrzec do przekladu Wujka).

  38. Jacek said

    ad Aga #20

    doceniam dobre intencje, ale polecam najpierw pojednac sie z Kosciolem Katolickim, ktory uczy (Dekrety Soboru Nicejskiego II) :

    „13. Krótko mówiąc, zachowujemy nienaruszoną całą przekazaną nam tradycję Kościoła, zarówno pisaną, jak i niepisaną….”

    „14. W ten oto sposób, postępując jakby królewską drogą za Bożą nauką naszych świętych Ojców i za Tradycją Kościoła katolickiego – wiemy przecież, że w nim przebywa Duch Święty-…”

    „17. Tak oto umocnione jest nauczanie naszych świętych Ojców czyli Tradycja Kościoła katolickiego, który przyjął Ewangelię od krańca do krańca ziemi. W ten sposób podążamy za nauką Pawła, który przemawiał w imię Chrystusa, za boskim kolegium apostolskim i za świętymi Ojcami, podtrzymując tradycje, które od nich otrzymaliśmy…”

    „19. Ci zaś, którzy ośmielają się myśleć albo nauczać inaczej, albo, naśladując przeklętych heretyków, lekceważyć Tradycję Kościoła i wymyślać nowości, albo odrzucać coś z tego, co zostało powierzone Kościołowi, jak Ewangelia, wizerunek Krzyża albo malowane obrazy czy święte relikwie męczenników; albo jeżeli ktoś podstępnie i nikczemnie zamierza usunąć jakiś element prawomocnej Tradycji Kościoła katolickiego; albo kto używa świętych naczyń lub godnych poszanowania klasztorów do celów pospolitych i w sposób niegodny, zarządzamy, że ci wszyscy, którzy tak postąpią, jeżeli są biskupami lub duchownymi zostaną pozbawieni swoich urzędów, gdy są mnichami lub osobami świeckimi będą wyłączeni ze wspólnoty wiernych.”

  39. Jacek said

    ad Prozaik #29

    trafil Pan w samo sedno.

  40. aga said

    Jacek

    te słowa Apostoła Narodów,który wzywał każdego do bycia misjonarzem Chrystusa ,niech pan sobie weźmie sam do serca, bo one się tycza pana, drogi bracie odszczepiony,Jacku:

    “Albo czy nie wiecie, że niesprawiedliwi Królestwa Bożego nie odziedziczą?..

    KKK 95 „Jasne więc jest, że święta Tradycja, Pismo święte i Urząd Nauczycielski Kościoła, wedle najmądrzejszego postanowienia Bożego, tak ściśle ze sobą się łączą i zespalają, że jedno bez pozostałych nie może istnieć, a wszystkie te czynniki razem, każdy na swój sposób, pod natchnieniem jednego Ducha Świętego przyczyniają się skutecznie do zbawienia dusz” (Sobór Watykański II, konst. Dei verbum, 10).

    Tradycje eklezjalne i tradycja apostolska

    KKK 83 Tradycja apostolska, o której tu mówimy, pochodzi od Apostołów i przekazuje to, co oni otrzymali z nauczania i przykładu Jezusa, oraz to, czego nauczył ich Duch Święty. Pierwsze pokolenie chrześcijan nie miało jeszcze spisanego Nowego Testamentu; sam Nowy Testament poświadcza więc proces żywej Tradycji.

    Od Tradycji apostolskiej należy odróżnić „tradycje” teologiczne, dyscyplinarne, liturgiczne i pobożnościowe, jakie uformowały się w ciągu wieków w Kościołach lokalnych. Stanowią one szczególne formy, przez które wielka Tradycja wyraża się stosownie do różnych miejsc i różnych czasów. W jej świetle mogą one być podtrzymywane, modyfikowane lub nawet odrzucane pod przewodnictwem Urzędu Nauczycielskiego Kościoła.

    Tradycja przez duże T ,bo przecież nie taka wydumana przez tego czy tamtego księdza będącego w stanie suspensy to jest również II Sobór Watykański.Jesli ktoś tego nie rozumie, to powinien się modlić o światło Ducha Sw.Magisterium KK to nie jest supermarket gdzie każdy może sobie wybrać co mu się akurat podoba. Temu się podoba ten sobór a tamtemu nie podobają się objawienia.Rozumiem ,że apostolat świeckich to jest dla pana czarna magia. Ale niech się pan nie przejmuje; wielu było w historii Kościoła ,którzy czegoś nie rozumieli. Wszystkie sobory praktycznie były rozumiane dopiero przez następne pokolenie.
    I tu zawsze występowały dwie postawy: postawa prawdziwie katolicka to poddanie się w pokorze i posłuszeństwie Urzędowi Nauczycielskiemu i przyjęcie jego wykładni ;nie przeszkodzi również modlić o światło Ducha Sw..Natomiast druga postawa to bunt,wynikający z osądu własnego rozumu lub osądu własnego zbuntowanego księdza /- syllabus się kłania :) a to prowadzi do schizmy.

  41. aga said

    Schizma (od gr. σχίζω, σχίσμα) oznacza rozdarcie, rozszczepienie. Schizma w znaczeniu teologicznym (po polsku odszczepieństwo) polega na świadomym wyłamaniu się spod posłuszeństwa papieżowi jako głowie Kościoła (formaliter sumpto) albo na oderwaniu się od Kościoła.

    Schizma może być czystą, lub połączoną z herezją (schisma purum vel cum haeresi mixtum). W pierwszym wypadku schizma jest uchyleniem się od posłuszeństwa papieżowi, lub zerwaniem z Kościołem bez naruszenia nauki katolickiej. W drugim – wyłamanie się od posłuszeństwa łączy się z odrzuceniem kilku lub choćby jednego tylko artykułu wiary. Jakkolwiek możliwa w teorii, w rzeczywistości jednak schizma czysta w naszych czasach nie istnieje, gdyż nie ma schizmy, za którą nie szłoby naruszenie czystości wiary.

    Nie jest schizmą wyłączenie się spod władzy doczesnej papieża. Zerwanie z pojedynczym biskupem lub diecezją (tzw. schisma particulare) też nie jest schizmą w ścisłym tego słowa znaczeniu, jeśli nie oznacza zarazem oderwania się od Kościoła. Jest jednak zarówno jak i nieposłuszeństwo okazane papieżowi grzechem, i zwykle do schizmy prowadzi. Liczne też przykłady wskazują nam dzieje Kościoła z różnych wieków, z których wypływa, że nieposłuszni papieżowi lub biskupowi kończyli na formalnej schizmie. Z tego przeto względu słusznie nazwać można rzeczone nieposłuszeństwo wstępem do schizmy.

    Schizma jest grzechem ciężkim, gdyż rozrywa jedność Kościoła, nakazaną przez Chrystusa Pana. Wewnętrznym węzłem tej jedności jest miłość, a zewnętrznym jej objawem – poddanie się powszechnej głowie. Dlatego też schizma w istocie swej jest grzechem przeciwko miłości, zewnętrzny zaś objaw schizmy jest grzechem przeciwko posłuszeństwu. Ponieważ miłość jest aktem woli, przeto i schizma jest grzechem woli, i tym się różni od herezji, która jest grzechem umysłu.

  42. aga said

    Skoro Prozaik narzucił formułę plotkowania, to poplotkujmy. Szczególnie z pożytkiem dla ludzi ,którzy nie znają tych środowisk.
    Kim są ci ,którzy siebie nazywają tradycjonalistami a sami bez zbędnej Proklamacji mocą Prawa Kanonicznego odłączają się na pozycje schizmatyckie : lefebrystyczno-sedeckie.
    Od kilku lat przyglądam im się ale .Ale od wewnątrz od jakiegoś czasu zaprzestałam ,bo za chwilę musiałabym prosić o pomoc jakiegoś egzorcystę albo przynajmniej psychiatrę:)
    Obok starych ubeków,którzy znaleźli sobie przyczółek aby atakować wyjątkowo przez nich znienawidzonego papieża Jana Pawła II, a może nadgorliwych neofitów ,che che pewna część rusofili – do tego stopnia zruszczonych,że porównuja niewątpliwe zbrodnie Piłsudskiego do mega- zbrodni demona Lenina, także germanofili wspierających tzw. autonomię śląską”i ,narodoffcuff z NOP co to im bliżej do greckokatolickich banderowców niż do katolików – Polaków,
    Cóż nihil novi sub sole.
    Nie potrzeba tropić masonów ani czekać na osąd historii, która kolejny raz potwierdzi kto za tym stoi:Berlin, Moskwa. Kiedyś był też ultrakatolicki (sic!) Wiedeń ; dzisiaj jest to zapewne Tel Awiw .
    Analogia aż nazbyt czytelna do Bractwa Muzułmańskiego również do ultra tradycyjnego w ujęciu islamu ,także nienawidzącego żydów a faktycznie sponsorowanego przez tychże.Mądremu dość.

    Oczywiście jest też bardzo duża reprezentacja ludzi rozwiedzionych, żyjących w rozbiciu, czasami z powodu właśnie nieuznawania tej swoiście ;pojmowanej „tradycji” przez współmałżonka.Podobnie jak jehowici tłumaczą to na swoja korzyść jakoby byli za „prawdziwą wiarę” trudną do przyjęcia prześladowani.
    Właściwie małżeństwa pełne sakramentalne,które są członkami tych stowarzyszeń to na palcach jeden ręki można by policzyć.
    Są też niewątpliwie ludzie bardzo poranieni. Strasznie bojący się otworzyć na Ducha Swiętego Soboru.

    A czego oni się tak boją?

    Kiedy pytano Jezusa o najważniejsze przykazanie, Jezus odpowiedział:- „«Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem.” Niepytany dodał:-„Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego.” (Mt.22,37-40)
    – „Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy.”

    Być może ten strach wynika również nie tylko z poranienia osobistego ile z niemożności pojmowania w wyższym stopniu niż katolicy przedsoborowi skażeni jansenizmem.I dlatego jest im bliżej do prawosławnych czy protestantów,którzy wyżej stawiają przepisy, paragrafy,prawo,bo nie potrafią pojąć tego tak głęboko jak wyłożył to Sobór Watykański II,że

    „Bóg jest Miłością”.

    A nie istnieje miłość bez wolności.

    Myślę że całą kością niezgody jest to, że SV-II wrócił do tego podstawowego daru Boga od samego stworzenia człowieka,

    – Wolności.

    Jezus powołując Szymona, nadał mu imię Piotr, czyli skała na której zbuduje swój Kościół. Dobrze wiedział, że Piotr jest grzesznikiem, że się zaprze i to trzy razy, że nie będzie go ze strachu pod krzyżem. Nigdy jednak nie dał mu odczuć tego.
    – Jedynie trzy razy zapytał go o miłość.
    365 razy w PŚ jest użyty zwrot – „nie lękajcie się” lub „nie bójcie”, bo prawdziwa miłość nie zna lęku. Pierwsi uczniowie szli na śmierć świadomie.

    – Czego tak panicznie boją się tradycjonaliści?

    Jeżeli ktoś się tak bardzo boi zmian i woli rozbicie Kościoła, a w niczym nie ustąpi, to trzeba zapytać o miłość, a właściwie jej brak.
    Brak miłości, to niewiara że Bóg da sobie radę.
    – My musimy wszystko trzymać!

    Jak rozmawiać z kimś, kto panicznie boi się wszelkich zmian?To jest wprost wołanie.

    – Jezusie, nie wolno Ci niczego zmieniać w Kościele, bo my się nie zgadzamy!
    Zrobimy sobie swój kościół.

  43. aga said

    Duchowością na dzisiejsze czasy – jest duchowość św. Teresy od Dzieciątka Jezus, którą właśnie dlatego ogłoszono Doktorem Kościoła.
    Bóg pragnie, aby chrześcijanie, Katolicy XXI wieku podążali małą drogą dziecięctwa duchowego.
    A czego najbardziej brakowało Katolikom przedsoborowym? Miłości bliźniego, dlatego świat patrząc na postępowanie tych, którzy „słuchali” Mszy Trydenckiej a żyli bez miłości – coraz bardziej odchodził od Boga, aż przyszła I, a potem II Wojna Światowa.

    Spowiedź u kapłanów w Bractwie św. Piusa X – nie daje odpuszczenia grzechów z powodu braku jurysdykcji.

    „Ponieważ więc natura i charakter sądu domaga się tego, by wyrok wydawać wyłącznie na poddanych, Kościół miał zawsze takie przekonanie potwierdzone przez Sobór, jako bardzo prawdziwe, iż żadnego znaczenia nie powinno mieć rozgrzeszenie, którego kapłan udziela temu, nad kim nie ma jurysdykcji zwyczajnej, lub delegowanej”.
    – Sobór Powszechny Trydencki, sesja XIV, Nauka o sakramencie pokuty.

    „Tylko ordynariusz miejsca jest kompetentny do udzielania upoważnienia wszystkim prezbiterom do spowiadania jakichkolwiek wiernych. Jednakże prezbiterzy, członkowie instytutów zakonnych, nie powinni korzystać z takiego upoważnienia bez zezwolenia, przynajmniej domniemanego, własnego przełożonego”.
    – Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 969, par.1.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 198 obserwujących.

%d bloggers like this: