Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Dyskryminacja polskich uczniów

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2013-10-25

zdjecie.

.

Polacy mieszkający na Litwie, których dzieci uczęszczają do polskich szkół, zwracają się z kategorycznym żądaniem odwołania ustawy o oświacie z 17 marca 2011 roku, która nierealizowana odpowiednio prowadzi do dyskryminacji polskich uczniów.

Jak wyjaśniają w oświadczeniu rodzice z Forum Rodziców Szkół Polskich na Litwie, którego treść cytuje „Kurier Wileński”, „obecne działania Ministerstwa Oświaty i Nauki RL są działaniami zaplanowanymi i dobrze skoordynowanymi, mającymi na celu spowodowanie jak najsłabszej znajomości języka państwowego dzieci pochodzących z rodzin mniejszości narodowych. Działania takie w połączeniu z zakazem używania języka mniejszości narodowych w życiu publicznym mają na celu zniszczenie mniejszości polskiej, która od wieków zamieszkuje tereny szeroko pojętej Wileńszczyzny. Działania te są działaniami skandalicznymi i bezprawnymi, a do podejmowania ich są zdolni tylko ludzie kompletnie pozbawieni honoru i człowieczeństwa. Głównym celem tych działań jest zlikwidowanie wszelkich mniejszości narodowych poprzez uniemożliwienie w przyszłości bezpłatnego wstępowania do szkół wyższych na Litwie, gdzie, jak wiadomo, bardzo ważną rolę spełnia perfekcyjna znajomość języka litewskiego”.

W ostatnim czasie minister oświaty i nauki Dainius Pavalkis oświadczył, że w przyszłym roku maturzyści – zarówno szkół z państwowym językiem nauczania, jak również szkół mniejszości narodowych – będą zdawali ujednolicony egzamin maturalny z języka litewskiego i literatury.

Jak informują rodzice, ministerstwo oświaty do tej pory nie udostępniło specjalnie opracowanych podręczników dla szkół mniejszości narodowych do nauki języka państwowego z uwzględnieniem nadrobienia różnic programowych. Mimo że ustawa działa od dwóch lat, nawet dla klas początkowych nie wprowadzono odpowiedniego podręcznika, z którego mogłyby korzystać dzieci nieznające języka litewskiego.

„Zarówno obecne podręczniki, jak i program nauczania języka państwowego, nie są w żaden sposób przystosowane dla potrzeb dzieci. Brak programów nauczania zapewniających wyrównanie wiedzy z języka państwowego. Nauczyciele nie są odpowiednio przeszkoleni, w jaki sposób więc mają prowadzić zajęcia, aby uzupełnić różnice programowe. Ministerstwo nie udziela żadnego poradnictwa metodycznego i nie wspiera nauczycieli, którzy pragną rozwiązać zaistniały problem” – czytamy w oświadczeniu Forum Rodziców Szkół Polskich na Litwie.

Oburzeni rodzice w swoim sprzeciwie wobec działań ministerstwa oświaty pytają m.in., gdzie jest równość w programach nauczania? „Skoro ma być sprawiedliwość, to niech pan Minister najpierw zrobi to, co do niego należy, czyli zadba o zlikwidowanie różnic w programach nauczania, a dopiero potem rozlicza z opanowania materiału nim objętego” – stwierdzają polscy rodzice.

Forum Rodziców Szkół Polskich na Litwie w oświadczeniu tym zwróciło się także do Unii Europejskiej o zajęcie się tą sprawą, gdyż „partnerstwa i demokracji na Litwie nie ma”.

MM

Nasz Dziennik

About these ads

Odpowiedzi: 6 to “Dyskryminacja polskich uczniów”

  1. Kronikarz said

    : – )

  2. Lubomir said

    Fanatyzm lietuviskich rasistów staje się coraz bardziej śmieszny. W skrócie można ująć problem, im nie wystarczy już zmiana nazwiska Adama Mickiewicza, oni chcieliby żeby ich Adomas Mickievićius zaczął mówić po litewsku. Już nie tylko fałszują przeszłość, ale chcieliby klonować na nowo postacie historyczne, takie same, ale… inne. Polacy litewscy coraz bardziej przypominają Polaków z Wielkopolski, tych z czasów strajku szkolnego we Wrześni. Tamci zwyciężyli. Ci otwierają nowy rozdział historii. Oby był również zwycięski.

  3. Jacek said

    a co jest w Polsce? jacy rasisci rzadza w Polsce?

    Warto przeczytac:

    „Wpisał: Izabela Brodacka
    25.10.2013.

    Uczą dzieci: Dotykanie jąder może być rozkoszne i piękne

    Ratujmy maluchy przed totalitaryzmem

    „Łechtaczka znajduje się z przodu pomiędzy małymi wargami sromowymi. Dotykanie łechtaczki może dostarczyć wiele rozkoszy”

    Izabela Brodacka

    Przysłuchiwałam się dzisiaj z obowiązku sejmowym obradom w sprawie referendum oświatowego. Przyznam, że dawno nie słyszałam takiego bredzenia. Niejaki pan Bauć czy Bauc co chwila bez najmniejszego związku z tematem rozkoszował się słowem episteme, wręcz je obracał w ustach i smakował. Pewnie naczytał się ostatnio Michel’a Foucault . Biorąc pod uwagę, że prace Foucault pochodzą sprzed 30 lat, a sam autor zmarł w 1984 roku, ekscytacja posła była dość zabawna.

    Zwrócił również moją uwagę poseł Włodkowski, śmiałą tezą, że „dzieci chcą być poważane”, a akcje obrońców maluchów to „ emanacja lęku rodziców”.

    Przedstawiciele PSL jako argument za gimnazjami podawali bezrobocie wśród nauczycieli jakie nieuchronnie wywołałaby ich likwidacja. Troszczyli się również bardzo o standardy UE , które „naruszymy reformując oświatę z takim trudem dostosowaną do tych standardów”.

    Najzabawniejszy był argument, że ludzie podpisujący się w sprawie referendum nie wiedzieli co podpisują.

    Wszyscy dyskutanci wydają się zupełnie nie rozumieć o co chodzi. Nie jest istotne czy szkoła ma wysokie czy niskie sedesy i jakie kupiła zabawki. Nie jest istotne czy w ławce szkolnej siedzi dwoje czy troje dzieci. Również nie o to chodzi, że szkoły zgodnie z raportem NIK nie są w większości przygotowane na przyjęcie sześciolatków.

    Ważne jest zupełnie co innego. Oto kolejny raz ustawodawca dowodzi, że rodzice nie mają żadnych praw w stosunku do własnych dzieci, że dzieci są własnością systemu czyli armii anonimowych urzędników.

    Rodzice nie decydują jakim szczepieniom ma być poddawane ich dziecko, zgodnie z jakim programem ma być uczone, jakim ankietom poddane. Jak na razie w Polsce rodzice mogą w skrajnych przypadkach zabrać dziecko ze szkoły publicznej i posłać do prywatnej, albo uczyć je w domu.

    W Niemczech home schooling jest w ogóle zakazany, a za próbę ratowania dzieci przed edukacją seksualną Jugendamt je odbiera, a rodzice karani są przez sąd.

    To za co w wielu krajach idzie się do więzienia w Niemczech jest elementem edukacji seksualnej. Dzieci uczą się anatomii narządów płciowych oraz ich używania do zaspokojenia swoich seksualnych potrzeb. Niemieckie Ministerstwo Edukacji wydało książeczkę „ABC małego ciała. Leksykon dla dziewczynek i chłopców”. Oto cytaty: „Dotykanie jąder może być rozkoszne i piękne”, „Łechtaczka znajduje się z przodu pomiędzy małymi wargami sromowymi. Dotykanie łechtaczki może dostarczyć wiele rozkoszy” „Bycie lesbijką jest dla niektórych ludzi niezwyczajne, ale to jest zupełnie normalne….. Tak jak można mieć ochotę na czekoladę, tak samo kobiety i mężczyźni mogą mieć ochotę na seks z samym sobą”.

    W 2006 roku pewna niemiecka rodzina (Plett) zdecydowała się uczyć dzieci w domu protestując w ten sposób przeciwko programowi edukacji seksualnej. Po ucieczce ojca z dziećmi za granicę matka dzieci została aresztowana.

    Objęcie dzieci obowiązkiem szkolnym w wieku 6 lat jest w Polsce swoistą próbą sił. Po zwycięstwie władz w tej kwestii obowiązkiem przedszkolnym zostaną objęte pięciolatki, a w przedszkolu będą warsztaty genderowe ( jak na razie pilotażowe warsztaty odbywają się w niektórych placówkach) polegające na przebieraniu chłopców za dziewczynki i na odwrót. Jak w wielu krajach – zostanie zakazane używanie słowa matka czy ojciec, a może nawet – jak w przedszkolach niemieckich- zostanie wprowadzona przymusowa nauka masturbacji.

    Gorliwcy deklarowali, że ich dzieci posłane do szkoły w wieku 6 lat mają się doskonale . Bardzo się cieszę i gratuluję. Dla mnie do szkoły mogą chodzić nawet niemowlęta i – jeżeli rodzice tylko sobie życzą – mogą się uczyć masturbacji i praktyk drag queen. To ich rodziców sprawa. Natomiast ja chcę zachować pełnię władzy rodzicielskiej wobec własnych dzieci.

    Wiele osób uważa, że niepokoje osób usiłujących ratować maluchy przed totalitaryzmem państwowym są przesadzone. Chciałabym im przypomnieć, że totalitaryzm wkrada się zwykle niespostrzeżenie w życie społeczeństw. Gdy rodził się hitleryzm ludzie też uważali, że jego zbrodnicze praktyki ich nigdy nie dotkną . Totalitaryzm jest zawsze rozpoznawany ex post.”

  4. Jacek said

    PS powyzsze przytoczone za http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=10776&Itemid=80

    Co na to „episkopat”?

  5. Jacek said

    PS do #5

    Swoja droga, jak autorka (ktora uwazam za rozsadna jak na dzisiejsze czasy kobiete) moze w tym wypadku uzyc tytulu „Ratujmy maluchy przed totalitaryzmem” zamiast np. „Ratujmy nasze dzieci przed demoralizacja”. Bo nie chodzi tu jedynie o „maluchy” i nie o totalitaryzm (ktory jest tu jedynie srodkiem do celu, nie mowiac o tym, ze nazywa sie „demokracja zachodnia”).

    I jeszcze raz: gdzie jest tzw „episkopat”? ( zreszta rowniez niemiecki i np brazylijski, za http://www.bibula.com/?p=70727 :

    „Czarne chmury nad Brazylią
    Aktualizacja: 2013-10-24 10:17 am

    Czarne chmury nad Brazylią – Rozmowa PCh24.pl

    O brazylijskiej polityce, Kościele i teologii wyzwolenia mówi w rozmowie z PCh24.pl Luis Dufaur – dyrektor brazylijskiego Instytutu Plinia Correa de Oliveiry i współpracownik miesięcznika „Catolicismo”.

    Czarne chmury nad BrazyliąJak doszło w Brazylii do wprowadzenia instytucji pseudomałżeństw osób tej samej płci?

    – Społeczeństwo nie chciało tej decyzji, potwierdzają to badania opinii społecznej. To sędziowie, jurysprudencja zażądała od legislatywy przyjęcia takiego prawa. Deputowani odrzucali każdy spośród tych projektów, dobrze wiedząc, że jeśli je przyjmą to przegrają kolejne wybory. A to kwestia zasadnicza dla każdego polityka. Projekt przedstawiony przez senator Martę Suplicy, która teraz pełni stanowisko ministra ds. kultury, nie został nawet przyjęty pod dyskusję.

    Natomiast brazylijski Sąd Najwyższy wydał orzeczenie dopuszczające zawieranie “małżeństw” przez osoby tej samej płci. Niektórzy przedstawiciele administracji zareplikowali, że nie ma podstawy prawnej, na mocy której mieliby rejestrować takie związki. Sędziowie stwierdzili, że skoro kongres nie zamierzał ustanowić takiego prawa, to oni się tym zajęli. Lobbowali za tym sami homoseksualiści. Sprzeciwiało się temu wielu deputowanych, niestety, najbardziej wpływowi okazali się protestanci, a nie katolicy.

    Takie projekty, kiedy napotykają na zdecydowany sprzeciw legislatywy, są coraz częściej podejmowane przez sądy. Dochodzi do prób ominięcia kompetencji parlamentu. Podobny proces miał miejsce w Stanach Zjednoczonych. Czy to nowy standard?

    Hierarchowie stracili jednak na autorytecie na skutek swojego progresywizmu. Duchowieństwo w Brazylii szeroko przyjęło po II Soborze Watykańskim teologię wyzwolenia z jej niektórymi marksistowskimi aspektami. Nauczają wbrew tradycyjnemu Kościołowi

    – Sytuacja w Brazylii przypomina tę ze Stanów Zjednoczonych. W Brazylii ustrój opiera się na stanach cieszących się pewną autonomią, tak jak i w Stanach Zjednoczonych. Władza jest w nich jednak sprawowana tylko na papierze, liczą się środki finansowe rozdzielane przez rząd i to jest czynnikiem decydującym. Politycy, jak zawsze, są nimi bardzo mocno zainteresowani. W tej sytuacji w Brazylii dochodzi do rozkładu życia politycznego. W rankingach popularności politycy zajmują zawsze najniższe pozycje.

    Instytucją największego zaufania publicznego jest dziś wojsko. Po nim Konferencja Episkopatu Brazylii, w której zasiadają biskupi broniący życia. Hierarchowie stracili jednak na autorytecie na skutek swojego progresywizmu. Duchowieństwo w Brazylii szeroko przyjęło po II Soborze Watykańskim teologię wyzwolenia. Mamy do czynienia z jej fanatykami, radykałami, umiarkowanymi wyznawcami, ale i z młodzieżą, która się jej sprzeciwia. Biskupi w dużej mierze przyjęli teologię wyzwolenia z jej niektórymi marksistowskimi aspektami. Nauczają wbrew swojemu dotychczasowemu wizerunkowi, wbrew tradycyjnemu Kościołowi, tradycyjnej pobożności itd. Uważają, że to usypia ludzi. Skończyli ze wszystkimi atrybutami bogactwa i prezentują teraz obraz Kościoła ubogiego, związanego dążeniami ludzi.

    Brazylię zamieszkuje aktualnie około 200 milionów ludzi. W XIX wieku 98 procent z nich była katolikami. Teraz katolicy to tylko 65 procent społeczeństwa. Problemem polega na tym, że nawet kiedy wierni chcą pójść na Mszę św. to znajdują zamknięte kościoły, dochodzi do wielu przypadków apostazji, księża rzucają sutannę i wiążą się z kobietami. Coraz więcej jest za to pastorów amerykańskiego typu, którzy mówią o sobie, że są „ewangelikami”. Mówią o Ewangelii, występują przeciwko aborcji, „małżeństwom” homoseksualnym, itd. Wielu młodych to pociąga.

    W ciągu ostatnich lat kilku księży katolickich zaczęło imitować styl takich amerykańskich kaznodziei-charyzmatyków, zielonoświątkowców. Zdobyli tym pewną popularność, choć nie mówi się o nich zbyt dobrze. Dziś mamy za to do czynienia z nową, silną wśród młodego pokolenia duchownych, tendencją powrotu do tradycji, do Kościoła wszechczasów. To nie tylko kwestia nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego, ale i różańca, adoracji eucharystycznej itd. Równocześnie część duchowieństwa, którego formacja kapłaństwa dokonywała się w latach 60. i 70. została uformowana przez teologię wyzwolenia. Istnieje grupa duchownych, których Brazylijczycy nazywają „fałszywymi” księżmi. Pokolenie duchownych teologii wyzwolenia nie posiada następców, dlatego ci biskupi podejmują decyzje o udzielaniu święceń kapłańskim, niezależnie od tego, kim jest kandydat. Prowadzi to do wielkiego pomieszania.

    Jakie stanowisko wobec projektu związków osób tej samej płci zaprezentował brazylijski Kościół? W Portugalii biskupi wybrali brak reakcji na projekt wprowadzenia “aborcji”.

    – Niestety, pod tym względem sytuacja jest podobna. Biskupi nie chcieli zabierać głosu, usilnie podkreślali, że to kwestie prawne i świeckie. Tymczasem jest to także problemem moralnym i religijnym. Mimo tego nie zrobili nic. Konferencja Episkopatu Brazylii, w której większość mają zwolennicy teologii wyzwolenia, utrzymuje bardzo dobre relacje z rządem. Było kilku odosobnionych biskupów, którzy zabierali głos w swoich peryferyjnych diecezjach. Ale to tylko jednostki. W innych przypadkach panowała cisza.

    Dziękuję za rozmowę.

    Rozmawiał Mateusz Ziomber

    Fot. Łukasz Korzeniowski”

    a inne „episkopaty”?

    Ludzie!

    Robia z was i waszych dzieci gnoj!

    Nota bene, nie zgadzam sie z komentarzem w powyzszym ketstcie o Brazylii ”

    „Dziś mamy za to do czynienia z nową, silną wśród młodego pokolenia duchownych, tendencją powrotu do tradycji, do Kościoła wszechczasów. To nie tylko kwestia nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego, ale i różańca, adoracji eucharystycznej itd.”

    to nie jest kwestia „tradycyjnych form” (jak fasonu ubrania), to jest kwestia Wiary Katolickiej. Powrot do niej nie jest tak latwy jak autor sugeruje. Wymaga on egzorcyzmu.

  6. aga said

    Pan Jacek może zamiast zgłębiać mundrości krypt-sanhedrynu sedecko=lefebrystycznego zainteresowałby się życiem Kościoła Katolickiego to nie zadawałby głupawych pytań…Poniżej jeden z wielu przykładów.

    GENDER – uderzenie w rodzinę. Bp Mendyk przestrzega

    „Gender uderzeniem rodzinę. Poznaj prawdę o gender” to tytuł konferencji naukowej, jaka odbyła się 12 października w Legnicy. Konferencja staje się okazją do podjęcia dyskusji na temat ideologii wkradającej się w wiele dziedzin życia ludzkiego, zwłaszcza w życie rodzinne i wychowanie dzieci, i młodzieży. O ideologii gender z biskupem Markiem Mendykiem, przewodniczącym Komisji Episkopatu Polski ds. Wychowania Katolickiego rozmawiał ks. Waldemar Wesołowski.
    plakat

    1. Czym jest gender?

    Gender to słowo, które od niedawna pojawia się w polskim języku. Stąd pewnie jego znaczenie będzie dopiero wyjaśniane w różnych kontekstach i różnych obszarach funkcjonowania człowieka. Te obszary to przynależność płciowa, relacje między kobietami i mężczyznami, to także definicja rodziny, praw rodziców, udział kobiet i mężczyzn w życiu społecznym, zawodowym, politycznym, to również wielki problem wychowania i szeroko rozumianej edukacji.

    Sama nazwa pochodzi od angielskiego słowa gender, co było wcześniej oznaczeniem gramatycznym płci, w odróżnieniu od słowa sex, oznaczającego płeć biologiczną. Obecnie słowo gender zaczęto używać do określenia płci w znaczeniu kulturowym. To jest główny aksjomat tej ideologii, że nasza płeć jest przede wszystkim określana nie biologicznie, ale kulturowo w procesie wychowania, czyli nie rodzimy się jako istoty płci męskiej albo żeńskiej, ale takimi jesteśmy kreowani po urodzeniu.

    2. Jakie niebezpieczeństwa gender niesie dla człowieka, rodziny?

    Ideologia gender poprzez zakwestionowanie płci jako faktu wynikającego z natury, w rezultacie prowadzi do zmiany wizji samego człowieczeństwa. W sposób bezpośredni rzutuje także na rozumienie małżeństwa i rodziny. I dlatego ideologia gender jest tak niebezpieczna, ponieważ zmienia koncepcję rodziny, a wręcz ją po prostu niszczy. A zniszczenie rodziny powodować będzie zniszczenie społeczeństwa. A przecież to rodzina jest jego najbardziej podstawowym elementem życia społecznego. Rodzina w naszym kręgu cywilizacyjnym uznana została za najbardziej podstawową instytucję, gdyż przyszłość każdego społeczeństwa zależy od rodziny i jej kondycji.

    3. Jakie są główne zagrożenie ze strony gender, jeśli chodzi o wychowanie najmłodszych?

    Ideolodzy gender zakładają, że nasza tożsamość płciowa nie wynika z natury, tylko z kultury. Zatem można powiedzieć, że jest naszym wymysłem albo nawet rodzajem naszej fantazji. W związku z tym, jest prawie całkowicie plastyczna, może być kształtowana w procesie wychowania, teraz najlepiej zgodnie z ideologią gender.

    Zwolennicy gender chcą wprowadzić obowiązkowe dla wszystkich wychowanie seksualne ale oczywiście według programu genderystów czyli ludzi często właśnie głęboko seksualnie zaburzonych. W ich podręcznikach zakazane są takie słowa, jak: matka, ojciec, małżeństwo, wierność, a promuje się takie, jak rodzic A, rodzic B, partnerstwo na odcinek czasu życia.

    Ogólnie trzeba powiedzieć, że ich program opiera się na niezwykle prymitywnej antropologii, miłość redukuje do fizjologii, promuje seks bez zasad i ograniczeń, czyli niesłychaną rozwiązłość i rozpasanie.

    Najbardziej zagrożone są dzieci najmłodsze. Po takim wychowaniu młodzież łatwo może popaść w rozwiązłość, w seks-narkomanię, stać się niezdolna ani do wiary, ani do małżeństwa i rodziny. Wszystko po to, by zniszczyć psychikę dziecka, czy w ogóle młodego człowieka.

    4. Jak Komisja ds. Wychowania Katolickiego reaguje na próby pojawiania się seksedukatorów w szkołach, a nawet przedszkolach?

    Podczas czerwcowego spotkania w MEN zwróciłem się oficjalnie z zapytaniem: co ministerstwo robi, aby chronić polskie szkoły i przedszkola przed tą szkodliwą ideologią. Wprawdzie MEN odcina się od wprowadzania tego typu praktyk, ale też pewnie nic nie robi by temu przeciwdziałać. Naszym zadaniem jest przede wszystkim apel do rodziców, także do samych nauczycieli, uświadamianie im skali tego zagrożenia. Rodzice muszą wiedzieć, czego uczy się ich dzieci, kto prowadzi zajęcia, jakie ma do tego przygotowanie i kompetencje. Nie wolno dopuszczać ludzi zaburzonych ideologicznie i seksualnie ani do szkół, ani do dzieci.

    5. 15 milionów złotych tyle dostały niektóre fundacje na wykupienie przedszkoli w małych miejscowościach, na wsiach, warunek jest jeden – wprowadzenie edukacji seksualnej co ksiądz Biskup na to?

    To jest po prostu granda! Nic więcej nie powiem.

    6. Pieniądze na szkołę lub przedszkole – czy dobre, bezpieczne wychowanie – to dylemat wielu dyrektorów – jak powinni postąpić.

    Trochę martwi mnie to, że w wielu środowiskach zbyt lekkomyślnie podejmuje się takie decyzje. Dyrektorzy takich placówek albo rzeczywiście nie wiedzą, a może nie chcą wiedzieć wiedząc, że brakuje pieniędzy na najbardziej podstawowe potrzeby kierowanej przez nich placówki wchodzą w jakieś dziwne układy z tzw. Fundatorem. Tak samo z nowymi przedszkolami. Działalność fundacji z pozoru wygląda szczytnie. Dociera ona do malutkich miejscowości, gdzie otwarcie przedszkola jest nierentowne. Jeszcze jedna ciekawa rzecz tego typu projekty wdrażane są po cichu. Skoro tak szczytne cele temu towarzyszą to, po co się kryć? Komu zależy, by takiego dzieła nie nagłaśniać? Pikanterii tej sprawie dodaje fakt, że autorzy zalecają, by nie informować rodziców o programie edukacyjnym.

    7. Czy rodzice mają prawo reagować w takich przypadkach?

    Oczywiście, nie tylko mają prawo to jest ich święty obowiązek. Rodzice mają prawo wyboru takiej drogi edukacji dla swoich dzieci, która jest najbliższa ich przekonaniom i wartościom uznawanym za najważniejsze dla rozwoju ich dzieci.

    To jest też zadanie dla nas: uświadamianie rodzicom, że prawo i obowiązek wychowania spoczywa na nich. Zadaniem szkoły nie jest zastępowanie rodziców, ale wyłącznie wspieranie i dopełnianie ich pracy.

    8. Co wobec ideologii gender możemy zrobić – obywatele, rodzice, Kościół?

    Wobec niewiedzy rodziców na temat gender trzeba koniecznie się organizować, przestrzegać, ukazywać absurdy tej ideologii, obnażać brak logiki i totalitarne zapędy zwolenników gender. Rodzice mają prawo wpływać na politykę oświatową realizowaną w szkołach ich dzieci.

    Dziękuję za rozmowę.

    Więcej Informacji: ks. Waldemar Wesołowski
    E-mail: rzecznik@diecezja.legnica.pl

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 193 obserwujących.

%d bloggers like this: