Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Judaizm zdemaskowany

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2013-12-16

judaizm.zdemaskowany

.

.

Nakładem wydawnictwa Antyk ukazała się czterotomowa praca Michaela Hoffmana „Judaizm zdemaskowany w oparciu o jego własne święte księgi”. Wydana w formacie A5, w sumie ponad tysiąc stronicowa praca, przybliża polskiemu czytelnikowi opinie współczesnego amerykańskiego publicysty zajmującego się judaizmem, okultystycznymi korzeniami masonerii, i krytyczną analizą najnowszej historii.

 

Według materiałów zamieszczonych przez wydawnictwo Michael Hoffman opisuje judaizm jako politeistyczną religie opartą na Talmudzie, Kabale i rasistowskich rojeniach. Odmienną od katolicyzmu, który jest jedyną kontynuacją biblijnego monoteizmu.

 

W „Judaizmie zdemaskowanym” autor opisał między innymi: teologie i historie judaizmu, odmienność judaizmu od monoteizmu biblijnego, konsekwencje społeczne patologicznych nauk w judaizmie, Talmud, Kabałę, hagady, judaistyczne źródła okultyzmu i satanizmu, nieprawdziwe sugestie o istnieniu judeochrześcijaństwa i judaistycznych korzeniach chrześcijaństwa, destruktywny wpływ judaizmu na instytucje społeczne, judaistyczny rasizm postulujący zagładę nie Żydów, poszczególne kulty i ryty okultystyczne w politeistycznym judaizmie, pogardę i jej przejawy judaizmu dla kobiet, chrześcijan i Jezusa, judaistyczną akceptacje pedofilii, inkulturacje islamu i współczesnego chrześcijaństwa przez judaizm, judaistyczną akceptacje homoseksualizmu i pornografii, rolę Żydów w ruchu komunistycznym, syjonizm protestantów, judaistyczne święta religijne,

 

Jan Bodakowski

About these ads

Odpowiedzi: 59 to “Judaizm zdemaskowany”

  1. j powiedział/a

    Ojojoj! No to sie bedzie dzialo jak nasie odkryja te ksiazke!!!! :)

  2. Kapsel powiedział/a

    Tutaj namiar na zakup

    Hoffman Michael Judaizm zdemaskowany

    http://sanctus.com.pl/index/3/38/202/judaizm/id

    http://allegro.pl/listing/listing.php?string=Hoffman+Michael+Judaizm+zdemaskowany&search_scope=category-89274

  3. Kapsel powiedział/a

    Autor : Hoffman Michael
    Opis : Jest to drugi tom bardzo ważnej książki ujawniającej antychrześcijański i antyludzki charakter Talmudu i talmudyzmu – religii ukrywającej się pod mylącą nazwą judaizmu.

    Autor tej książki dowodzi, że judaizm nie jest religią Starego Testamentu czy też Boga Izraela, ale kultem bożków judaistycznych opartym na Talmudzie, Kabale i rasistowskim uwielbieniu własnego narodu. Dowodzi, że chrześcijaństwo jest jedyną religią, która wyraża starotestamentową wiarę w Jahwe, będąc kontynuacją i proroczym wypełnieniem Starego Przymierza w Ewangelii Mesjasza Izraela.

    Książka ta napisana została ku pożytkowi wszystkich, jednak ze względu na władzę sprawowaną przez zwolenników ideologii, którą demaskuje, może stać się ona przedmiotem potwarzy i prześladowań. Tym, którzy zakazaliby jej lub zniesławiali jej autora, należy zadać pytanie, jakie zadał św. Paweł Galatom: „Czy teraz stałem się waszym wrogiem przez to, że mówię wam prawdę?”

    Oksymoron „judeochrześcijaństwo” akceptowany jest obecnie przez wielu chrześcijan, nawet wyznających poglądy konserwatywne. Ów obrzydliwy twór przypomina miksturę alchemiczną powstałą przez połączenie dwóch wzajemnie sprzecznych składników. Niemal powszechna aprobata i popularność tego absurdalnego terminu doskonale obrazują bezdenną ignorancję historyczną naszych czasów. Ojcowie Kościoła nie znali czegoś takiego jak tradycja „judeochrześcijańska”, ponieważ judaizm nie istniał przed Chrystusem. Przed Jego przyjściem istniała wiara Izraelitów, stopniowo niszczejąca, podkopywana przez szkodliwe nauki przekazywane przez faryzeuszów i saduceuszów.

    Spis treści tomu 2

    (…..)

    Książka ta nie ukazałaby się w języku polskim, gdyby nie wieloletnie,permanentne prześladowanie Wydawnictwa ANTYK i KsięgarniPatriotycznej ANTYK ze strony Gazety Wyborczej, TygodnikaPowszechnego, TVN, TVP, Polsatu i innych tego typu mediów,które swymi kłamliwymi i napastliwymi artykułami, godnymi metodpropagandy hitlerowskiej i komunistycznej, zwróciły uwagę Wydawcyna problematykę filosemityzmu i antysemityzmu oraz rasistowskichprzekonań większości Żydów o gojach a w szczególnościo chrześcijanach, osobliwie zaś o Polakach.

    Gdyby nie kipiąca nienawiścią antypolskość i antychrześcijańskośćwielu polskojęzycznych mediów, których tylko drobnymodłamkiem była owa akcja wieloletnich oszczerstw przeciwkoWydawcy, byłbym dalej nieświadomym niczego „filosemickim”katolickim gojem, łatwowiernym Polakiem uważającym, iż AdamM. jest tylko błądzącym politykiem i dziennikarzem, (….)

    całość tutaj

    http://allegro.pl/hoffman-michael-judaizm-zdemaskowany-w-oparciu-o-j-i3786320766.html

  4. Kapsel powiedział/a

    Ks. Prof. MICHAŁ PORADOWSKI
    TALMUD czy BIBLIA ?

    Niniejsza praca ogranicza się niemal wyłącznie do polemiki na temat
    „korzeni”
    Chrześcijaństwa, opowiadając się, oczywiście, za Biblią, a więc za mozaizmem, a nie za
    Talmudem,
    czyli za judaizmem, a tylko marginesowo traktuje inne zagadnienia. Daj
    Boże, aby przyczyniła się do wyjaśnienia tych zagadnień i do usunięcia istniejących
    nieporozumień.
    Ks. prof.
    Michał Poradowski

    http://www.w-sercu-polska.org/przeczytaj/Ks.%20prof.%20Michal%20Poradowski%20Talmud%20czy%20Biblia.pdf

  5. Kapsel powiedział/a

    Ks. Michał Poradowski – Wizyta pasterska Jana Pawła II w Chile

    Ks. prof. Michał Poradowski przedstawił przebieg wizyty Jana Pawła II w Chile w 1987 roku. Papież podczas wizyty pasterskiej zaprezentował oficjalną naukę Kościoła oraz odniósł się do sytuacji katolików chilijskich. Publikacja interesująca również dlatego, że istnieją pewne analogie między sytuacją Kościoła Katolickiego w Chile i w Polsce, bowiem na wierzących w obu krajach wywierane są naciski ze strony „modernistów”, dążących do osłabienia i wypaczenia nauki Kościoła Katolickiego.

    http://multibook.pl/pl/p/Ks.-Michal-Poradowski-Wizyta-pasterska-Jana-Pawla-II-w-Chile/1183

    ks. Michał Poradowski – Katolickie państwo narodu polskiego

    Ks. prof. Michał Poradowski prezentuje w tej pracy myśl narodową młodzieży katolickiej, inspirowaną przez Romana Dmowskiego. Książka zawiera informacje o katolickiej nauce o państwie i o państwie narodowym. Autor ukazał relację między narodem, a jednostką oraz zależności i powiązania między narodem, a państwem.
    Publikacja bardzo ważna w obecnej sytuacji, gdy w procesie globalizacji zacierają się odrębności pomiędzy narodami oraz zagrożona jest istota patriotyzmu i tożsamość narodu polskiego.

    http://multibook.pl/pl/p/ks.-Michal-Poradowski-Katolickie-panstwo-narodu-polskiego/1184

  6. Bartek powiedział/a

    Moski beda niezadowolone.
    Zydzi nacja szkodliwa dla zachowania Pokoju na Swiecie

  7. Alina powiedział/a

    Jak judaizm szaleje na terenach Polski napisał Andrzej Leszek Szcześniak

  8. Jacek powiedział/a

    Warto kupic i czytac, znam te ksiazke w wydaniu angielskim. Tego nie da sie czytac jednym ciagiem. Mentalnosc autorow tych tekstow jest przerazajaco prymitywna i zdeformowana. Ale dopiero po przeczytaniu takich kawalkow mozna sie zorientowc z kim mamy do czynienia w tzw judaizmie (tzn talmudyzmie).

    Religia Mojzeszowa przestala isntiec po zburzeniu Swiatyni (przepowiedzanej przez Chrystusa) przez rzymian i zagubienia przez izraelitow ciaglosci plemiennej ( a wiec i funkcji kaplanskich). Kosciol Katolicki uwaza te wydarzenia za potwierdzenie faktu, ze Jezus Chrystus jako Mesjasz wypelnil Obietnice dana potomkom Abrahama i stad Religia Mojzeszowa stracila racje istnienia.

    Mowienie o talmudystach jako „starszych braciach w wierze” jest dla katolika idiotyzmem (gdy mowiacy nie ma pojecia o czym mowi) lub bluznierstwem (jezeli ma).

  9. Jacek powiedział/a

    PS pod #8 odnosze sie do ksiazki Judaizm zdemaskowany.

  10. Kapsel powiedział/a

    Rorate caeli – Niebiosa, rosę spuszczajcie z góry

    Rorate caeli desuper – Niebiosa, rosę spuszczajcie z góry – jest to pieśń kościelna wykonywana w okresie Adwentu. Przyjmuje się, że pochodzi ona z Francji. Tekst Rorate caeli jest opiera się na proroctwach proroka Izajasza. Wyraża on w poetycki sposób, przepełnione tęsknotą, oczekiwanie na Mesjasza. Właśnie od pierwszych słów tej pieśni śpiewanej na wejście (Introitus), pochodzi nazwa „roraty” dla Mszy świętej sprawowanej o świcie z formularza o Najświętszej Maryi Pannie. Fragment pieśni Rorate caeli desuper (składający się z wersetów Iz 45,8 i Ps 18,2) stanowi również introit na IV niedzielę Adwentu w Mszy św. sprawowanej w formie nadzwyczajnej rytu rzymskiego. W formie zwyczajnej występuje ona we fragmencie jako dowolna antyfona na wejście (sam werset Iz 45, 8).

    Rorate caeli desuper, et nubes pluant iustum.

    Ne irascaris, Domine, ne ultra memineris iniquitatis (Iz 64, 9)
    Ecce civitas Sancti facta est deserta, Sion deserta facta est, Jerusalem desolata est (Iz 64, 10)
    Domus sanctificationis tuae et gloriae tuae, ubi laudaverunt te patres nostri (Iz 64, 11)

    Rorate caeli desuper, et nubes pluant iustum.

    Peccavimus, et facti sumus tamquam immundus nos (Iz 64, 5-6)
    Et cecidimus quasi folium universi
    Et iniquitates nostrae quasi ventus abstulerunt nos
    Abscondisti faciem tuam a nobis, et allisisti nos in manu iniquitatis nostrae (Iz 64, 7)

    Rorate caeli desuper, et nubes pluant iustum.

    Vide Domine afflictionem populi tui (Wj 3, 7)
    Et mitte quem missurus es (Wj 4, 13)
    Emitte Agnum dominatorem terrae de Petra deserti ad montem filiae Sion (Iz 16, 1)
    Ut auferat ipse jugum captivitatis nostrae

    Rorate caeli desuper, et nubes pluant iustum.

    Consolamini, consolamini, popule meus (Iz 40, 1)
    Cito veniet salus tua
    Quare maerore consumeris, quia innovavit te dolor?
    Salvabo te, noli timere
    Ego enim sum Dominus Deus tuus, Sanctus Israel, Redemptor tuus

    Rorate caeli desuper, et nubes pluant iustum.

    Spuśćcie rosę niebiosa i obłoki niech wyleją sprawiedliwego.

    Nie bądź zagniewany, Panie! Nie pamiętaj dłużej naszych grzechów!
    Oto miasto Świętego opuszczone, Syjon stał się pustkowiem, Jerozolima wyludniona
    Świątynia Twoja i dom chwały Twojej, gdzie wielbili Cię nasi ojcowie

    Spuśćcie rosę niebiosa i obłoki niech wyleją sprawiedliwego.

    Zgrzeszyliśmy i staliśmy się jak nieczysty
    I opadliśmy wszyscy niczym zwiędłe liście
    A nieprawości nasze jak wiatr nas rozniosły
    Zakryłeś przed nami swą twarz i wydałeś na pastwę naszych grzechów

    Spuśćcie rosę niebiosa i obłoki niech wyleją sprawiedliwego.

    Spójrz, Panie, na udrękę twego ludu
    I poślij tego, którego masz posłać
    Ześlij Baranka, Władcę ziemi, ze skały pustyni do góry Córy Syjonu
    By on sam zdjął z nas jarzmo niewoli

    Spuśćcie rosę niebiosa i obłoki niech wyleją sprawiedliwego.

    Pocieszcie się, pocieszcie się, ludu mój
    Wkrótce nadejdzie twoje zbawienie
    Czy dlatego tracisz ducha, że odnowiła się twoja boleść?
    Ocalę cię, nie bój się
    Jam jest bowiem Pan, Bóg twój, Święty Izraela, twój Odkupiciel

    Spuśćcie rosę niebiosa i obłoki niech wyleją sprawiedliwego.

    Poniżej fragment pieśni Rorate caeli w wykonaniu dominikanów z Uniwerystetu Blackfriars w Oxfordzie:

    Rorate Caeli

    Oraz nagranie całej pieśni

    Rorate Caeli

    http://www.nowyruchliturgiczny.pl/

  11. aga powiedział/a

    Panu Bodakowskiemu jako lefebryście a napewno z lefebryzmem sympatyzującemu przypominam wypowiedź bp. Fellaya z lutego 2009 r:

    Bp Bernard Fellay, przełożony Bractwa św. Piusa X, powiedział: „Żydzi są naszymi «starszymi braćmi» w tym znaczeniu, że mamy coś wspólnego – mianowicie Stare Przymierze”.

    Oczywiście lefebryści od tego czasu już się zdążyli podzielic ,wiadomo ,jak to sekta, więc być może p. Bodakowski jest teraz z tymi ,którzy bp., Fellaya „dymisjonowalI”. O tempora, o mores :)

    Ale najciekawsze dla mnie jest to zjawisko ,że równie silnie przeciwko nazywaniu żydów rabinicznych „starszymi braćmi” protestują nie tylko tacy stalmudyzowani czyli pełni kwasu „chrześcijanie” , ale i sami zainteresowani „starsi bracia” , o których ks. prof. Chrostowski wspomina w jednym z wykładów jak im doskwiera ta nasza braterska miłość. „dajcie już nam spokój z tą milością” .

    A juz napewno nigdy nie nazwali nas „młodszymi bracmi” . To dużo mówi o współnej duchowości zarówno talmudystów jak i zażydzonych katolikach ….

    …Niektórzy teologowie twierdzą, że nie można żydów uważać za starszych braci w wierze. Taki pogląd głosił np. nieżyjący już ksiądz Michał Poradowski, profesor Katolickiego Uniwersytetu w Santiago de Chile, podkreślając, że religia żydowska jest wiarą w Boga jednoosobowego, chrześcijanie zaś wierzą w Boga w Trójcy Przenajświętszej.

    Jan Paweł II jednak kilkakrotnie w czasie swego pontyfikatu tak ich nazywał. Podczas jednej z audiencji generalnych, 28 kwietnia 1999 r., stwierdził, że dialog międzyreligijny obejmuje w szczególny sposób „naszych starszych braci”, a 23 marca 2000 r. w czasie spotkania z rabinami Izraela powiedział: „jesteście naszymi starszymi braćmi”.

    Zainicjował również wiele działań na rzecz dialogu z wyznawcami judaizmu. Wystarczy przypomnieć, zew 1986 r., jako pierwszy papież w dziejach Kościoła, przekroczył próg świątyni żydowskiej, przybywając na spotkanie wspólnoty judaistycznej w rzymskiej Synagodze Większej, oddalonej 2 km od Watykanu. Dla jednych ta wizyta była powodem do dumy, dla drugich – przyczyną zgorszenia zarówno wśród katolików, jak i żydów. Pamiętamy również jak kilkanaście lat później, podczas pielgrzymki do Ziemi Świętej, pod Ścianą Płaczu w Jerozolimie, drżącą ręką wkładał kartkę z modlitwą. Wyraził wówczas żal za winy chrześcijan wobec żydów, wskazując na nasze wspólne korzenie religijne.

    O co modlił się Jan Paweł II w Yad Vashem?

    „W tym miejscu uroczystej pamięci gorąco modlę się o to, aby nasz smutek z powodu tragedii, jaką przeszedł naród żydowski w dwudziestym wieku, doprowadził do nowych stosunków między chrześcijanami a żydami. Budujmy nową przyszłość, w której nie będzie już żadnych uczuć antyżydowskich wśród chrześcijan ani uczuć antychrześcijańskich wśród żydów, lecz raczej nastanie wzajemny szacunek, wymagany od tych, którzy wielbią jednego Stwórcę i Pana, a w Abrahamie widzą naszego wspólnego Ojca.

    http://www.opoka.org.pl/biblioteka/I/IR/dlaczego_starsib.html

  12. Zenek powiedział/a

    Nie całkiem na temat, ale trochę tak…

    http:/ /www.youtube.com/watch?v=ikroVb6eZ5o

  13. Jacek powiedział/a

    ad Aga

    bp. Fellay, sam sie zdymisjonowal, jak i Benedykt XVI (tylko powody byly jakby przeciwne), o tempora o mores.

    Z Izraelitami, potomkami Abrahama jako katolicy mamy tyle wspolnego, ze zostali naszymi Apostolami, gloszacymi Nowy Testament i przkazujacymi nam miedzy innymi przepowiednie Chrystusa o zburzeniu Swiatyni i koncu kultu Staro-testamentowego, tzn kultu oczekiwania na Chrystusa (to chyba dosyc logiczne). Przestrzegali nas tez apostolowie bardzo wyraznie przed talmudystami, ktorych sam Chrystus nazwal synami diabla. Byli zas apostolowie i ich uczniowie, czyli pierwsi katolicy, traktowani przez „wychodacych na swoje” wowczas talmudystow bardzo podobnie do tego jak obecnie sa przez talmudystow traktowani katolicy (to tez dosyc logiczne). Zreszta to traktowanie odbywalo przy pomocy imperium zla w jakie wyksztalcilo sie Imperium Rzymskie z duza pomoca talmudystow. Dzisiaj role Imperium Rzymskiego odgrywaja panstwa „zachodniej demokracji” czyli talmudyczne twory wyrosle z kacerstwa.

    Pomijajac te „drobne szczegoly”, bp. Fellay najwidoczniej nie czytal Hoffmana. Wyglada na to, ze nie on jeden.

  14. Kapsel powiedział/a

    ……Jan Paweł II jednak kilkakrotnie w czasie swego pontyfikatu tak ich nazywał……

    To nazywają i powielają wszyscy ci którzy chcą aby tak było….

    Ks. prof. Chrostowski: Obecni żydzi nie są naszymi starszymi braćmi w wierze

    Jak przyjął Ksiądz Profesor słowa redaktora naczelnego „L’Osservatore Romano” Giovanniego Marii Viana, że nazywanie Żydów naszymi „starszymi braćmi” jest już nieaktualne?

    Z satysfakcją i wielką ulgą, bo to ważny element samoświadomości chrześcijańskiej. Wyrażenie Jana Pawła II „starsi bracia” wypowiedziane w 1986 r. w synagodze rzymskiej, doprecyzowane potem jako „starsi bracia w wierze”, wymagało od początku bardzo ostrożnego stosowania. Problem w tym, że wypaczono przekład tych słów z włoskiego na inne języki, w tym również na polski i wielokrotnie zafałszowywano ich rozumienie. Chociaż wiele razy w ciągu kilkunastu ostatnich lat postulowałem i prosiłem, także w rozmowie z ks. Adamem Bonieckim, ówczesnym redaktorem naczelnym polskiego wydania „L’Osserwatore Romano”, żeby te słowa papieża podawać we właściwym brzmieniu, te nawoływania pozostawały bez odzewu. Dobrze się więc stało, zwłaszcza w kontekście zapowiadanej wizyty Benedykta XVI w tej samej synagodze rzymskiej, w której przemawiał Jan Paweł II, że pojawiło się oficjalne i tak potrzebne doprecyzowanie.
    .
    Skąd wzięło się to wypaczenie?
    .

    W przemówieniu w synagodze rzymskiej Jan Paweł II powiedział: „Religia żydowska nie jest dla naszej religii «zewnętrzna», lecz w pewien sposób «wewnętrzna». Mamy zatem z nią relacje, jakich nie mamy z żadną inną religią. Jesteście naszymi umiłowanymi braćmi i w pewien sposób, można by powiedzieć, naszymi starszymi braćmi”. W przekładach tego przemówienia wyrzucono słowa „w pewien sposób”, na skutek czego formuła stała się bezwarunkowa. I to jest właśnie ów wielki teologiczny błąd, który oznacza poważne zafałszowanie wypowiedzi papieskiej i wypaczenie samych podstaw teologicznych relacji chrześcijańsko-żydowskich.

    http://wirtualnapolonia.com/2012/01/19/ks-prof-chrostowski-obecni-zydzi-nie-sa-naszymi-starszymi-bracmi-w-wierze/

    Starsi bracia… (całość) ks. prof. Waldemar Chrostowski

  15. Kapsel powiedział/a

    Tutaj następny przykład zakłamania i manipulacji słowami Papieża..

    marost powiedział/a
    2011-12-18 (niedziela) @ 14:27:31

    http://www.vatican.va/holy_father/john_paul_ii/encyclicals/documents/hf_jp-ii_enc_20030417_eccl-de-euch_lt.html
    Fragment encykliki JPII “Ecclesia de Eucharistia” w jego bazowej wersji lacinskiej
    – jak widac, papiez daje tu wyraz teologii powszechnego zbawienia: – zbedne saktamenty, zbedny Kosciol, Bog cie kocha…i takie tam…???? zmieniajac slowa konsekracji:
    z
    “…ktora za was i za wielu (multis)…”
    na
    “…ktora za was i za wszystkich (omnibus)…”

    Ecclesia de Eucharistia
    Ioannes Paulus PP. II
    2003 04 17
    IntraText SC – Text

    PROOEMIUM

    2. (…) Locus huius Sanctissimi Sacramenti institutionis est Cenaculum. Ibi enim suas in manus panem sumpsit Christus quem fregit discipulisque dedit dicens: “Accipite, comedite: hoc est corpus meum, quod pro vobis datur” (cfr Mt 26, 26; Lc 22, 19; 1 Cor 11, 24).

    Deinde calicem in manus vini sustulit eisque dixit: “Accipite et bibite omnes: hic calix novum aeternumque testamentum est in sanguine meo, qui pro vobis funditur et pro omnibus in remissionem peccatorum”

    Kapsel powiedział/a
    2011-12-18 (niedziela) @ 16:52:29

    A tutaj fragmenty w tłumaczonej polskiej stronie:

    …W Jubileuszowym Roku 2000 dane mi było sprawować Mszę św. w jerozolimskim Wieczerniku, tam gdzie według tradycji została ona odprawiona po raz pierwszy przez samego Chrystusa. Wieczernik – miejsce ustanowienia Eucharystii. To tam Chrystus wziął w swoje ręce chleb, połamał go i rozdał uczniom mówiąc: «Bierzcie i jedzcie, to jest bowiem Ciało moje, które za was będzie wydane» (por. Mt 26, 26; Łk 22, 19; 1Kor 11, 24). Potem wziął w swe ręce kielich napełniony winem, powiedział im: «Bierzcie i pijcie, to jest bowiem kielich Krwi mojej nowego i wiecznego przymierza, która za was i ,za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów» (por. Mk 14, 24; Łk22, 20; 1Kor 11, 25). Jestem wdzięczny Panu Jezusowi, że w posłuszeństwie Jego zaleceniu: «To czyńcie na moją pamiątkę» (Łk22, 19), dane mi było powtórzyć w tym samym miejscu słowa wypowiedziane przez Niego dwa tysiące lat temu….
    ….To on, dzięki władzy udzielonej mu w sakramencie Święceń, dokonuje przeistoczenia. To on wypowiada z mocą Chrystusowe słowa z Wieczernika: «To jest Ciało moje, które za was będzie wydane… To jest Krew moja, która za was będzie wylana…». Kapłan wypowiada te słowa, a raczej użycza swoich ust i swojego głosu Temu, który wypowiedział je w Wieczerniku i który chce, ażeby były wypowiadane z pokolenia na pokolenie przez wszystkich, którzy w Kościele uczestniczą w sposób służebny w Jego kapłaństwie. …

    marost powiedział/a
    2011-12-18 (niedziela) @ 20:42:31

    Ad 3, 5

    Odnosnie Encykliki Ecclesia de Eucharistia w ktorej JPII wyraznie podkresla teologie powszechnego zbawienia.

    Na watykanskiej stronie
    http://www.vatican.va/holy_father/john_paul_ii/encyclicals
    podane sa odnosniki do tlumaczen tego tekstu w 10 jezykach
    Ciekawe, ze tylko w jezyku polskim pojawia sie odwieczna nauka o tym za kogo Chrystus przelal swoje krew – “za wielu”.
    Nie sprawdzalem oczywiscie chinskiego, ale w pozostalych jest ze “za wszystkich” – a wiec powszechne zbawienie.

    Lacinska: pro omnibus (wszystkich)
    Wloska: per tutti (wszystkich)
    Chorwacka: za sve ljude (wszystkich)
    Angielska:for all (wszystkich)
    Francuska: pour la multitude ( multitude = tous, czyli wszystkich. Lac multis czyli wielu = po fr. ‘grand nombre’)
    Niemiecka: für alle (wszystkich)
    Polska: za wielu
    Portugalska: por todos (wszystkich)
    Hiszpanska: por todos los hombres (wszystkich ludzi)

    Chodzi tu o Deklaracje Dominus. Zapytalem o to w 2003r serwis OPOKA i taka otrzymalem odpowiedz:

    Było o tym głośno zaraz po wydaniu Dominus Iesus. Dominus Iesus cytuje
    tekst wyznania wiary nicejsko-konstantynopolitańskiego, a w tym wyznaniu
    wiary _nie ma_ “i Syna”. W związku z wydaniem polskim był skandal, bo
    jakiś nadgorliwy tłumacz dopisał te słowa, po czym biskupi musieli się
    tłumaczyć, dlaczego zmieniają tekst Kongregacji.

    Kapsel powiedział/a
    2011-12-18 (niedziela) @ 22:21:16

    A tutaj kilka przykładów w odniesieniu do Tradycji:
    Np.
    …Jak nie podziwiać wykładni doktrynalnej dekretów o Najświętszej Eucharystii, albo o Najświętszej Ofierze Mszy św., promulgowanych przez Sobór Trydencki?…
    …Nauczał o tym wyraźnie już św. Jan Chryzostom: «Ofiarujemy wciąż tego samego Baranka, nie jednego dziś, a innego jutro, ale zawsze tego samego…
    …Św. Cyryl Aleksandryjski podkreślał natomiast, że uczestnictwo w świętych Tajemnicach «jest prawdziwym wyznaniem i pamiątką śmierci Pana i Jego powrotu do życia dla nas i dla naszego pożytku»….
    …Często powtarzane przez Sobór Watykański II wyrażenie, według którego «kapłan pełniący posługę dzięki świętej władzy, jaką się cieszy w osobie Chrystusa (in persona Christi), sprawuje Ofiarę eucharystyczną»,58 było już dobrze zakorzenione w nauczaniu Papieży.59 Jak już przy innej okazji miałem możliwość wyjaśnić, wyrażenie in persona Christi «znaczy więcej niż w imieniu czy w zastępstwie Chrystusa. In persona to znaczy: w swoistym sakramentalnym utożsamieniu się z Prawdziwym i Wiecznym Kapłanem, który Sam tylko Jeden jest prawdziwym i prawowitym Podmiotem i Sprawcą tej swojej Ofiary — i przez nikogo właściwie nie może być w jej spełnianiu wyręczony»…
    …U progu trzeciego tysiąclecia my wszyscy, dzieci Kościoła, jesteśmy zachęcani do podjęcia z odnowionym zapałem drogi życia chrześcijańskiego. Jak napisałem w Liście apostolskim Novo millennio ineunte: «Nie trzeba (…) wyszukiwać „nowego programu”. Program już istnieje: ten sam co zawsze, zawarty w Ewangelii i w żywej Tradycji. Jest on skupiony w istocie rzeczy wokół samego Chrystusa, którego mamy poznawać, kochać i naśladować, aby żyć w Nim życiem trynitarnym i z Nim przemieniać historię, aż osiągnie swą pełnię w niebieskim Jeruzalem»…
    ..Uczyńmy naszymi uczucia św. Tomasza z Akwinu, doskonałego teologa i zarazem gorliwego kantora Chrystusa eucharystycznego; pozwólmy, aby i nasza dusza otworzyła się w nadziei na kontemplację celu, do którego tęskni serce spragnione radości i pokoju:….

    Jak to jest możliwe aby po takim nauczaniu, tak bardzo często widzieć zupełnie coś odwrotnego?

    Ma rację ks.Natanek który broni obydwóch Papieży a krytykuje otoczenie.

  16. Kapsel powiedział/a

    i Następny przykład manipulacji słowami Papieża

    W zarządzanym przez Konferencję Episkopatu Polski serwisie opoka.org.pl znaleźć można m.in. fałszywkę zatytułowaną: encyklika Evangelium Vitae Jana Pawła II. W fałszywce owej z niedowierzaniem czytamy:

    99. (…) Szczególną uwagę pragnę poświęcić wam, kobiety, które dopuściłyście się przerwania ciąży. Kościół wie, jak wiele czynników mogło wpłynąć na waszą decyzję, i nie wątpi, że w wielu przypadkach była to decyzja bolesna, może nawet dramatyczna. Zapewne rana w waszych sercach jeszcze się nie zabliźniła. W istocie bowiem to, co się stało, było i jest głęboko niegodziwe. Nie ulegajcie jednak zniechęceniu i nie traćcie nadziei. Starajcie się raczej zrozumieć to doświadczenie i zinterpretować je w prawdzie. Z pokorą i ufnością otwórzcie się — jeśli tego jeszcze nie uczyniłyście — na pokutę: Ojciec wszelkiego miłosierdzia czeka na was, by ofiarować wam swoje przebaczenie i pokój w Sakramencie Pojednania. Odkryjecie, że nic jeszcze nie jest stracone, i będziecie mogły poprosić o przebaczenie także swoje dziecko: ono teraz żyje w Bogu. Wsparte radą i pomocą życzliwych wam i kompetentnych osób, będziecie mogły uczynić swoje bolesne świadectwo jednym z najbardziej wymownych argumentów w obronie prawa wszystkich do życia.

    Nie wierząc własnym oczom zaglądnąłem do urzędowego tekstu encykliki, opublikowanego na serwerze Stolicy Apostolskiej – najpierw w języku polskim:

    99. (…) Szczególną uwagę pragnę poświęcić wam, kobiety, które dopuściłyście się przerwania ciąży. Kościół wie, jak wiele czynników mogło wpłynąć na waszą decyzję, i nie wątpi, że w wielu przypadkach była to decyzja bolesna, może nawet dramatyczna. Zapewne rana w waszych sercach jeszcze się nie zabliźniła. W istocie bowiem to, co się stało, było i jest głęboko niegodziwe. Nie ulegajcie jednak zniechęceniu i nie traćcie nadziei. Starajcie się raczej zrozumieć to doświadczenie i zinterpretować je w prawdzie. Z pokorą i ufnością otwórzcie się — jeśli tego jeszcze nie uczyniłyście — na pokutę: Ojciec wszelkiego miłosierdzia czeka na was, by ofiarować wam swoje przebaczenie i pokój w Sakramencie Pojednania. Temu samemu Ojcu i Jego miłosierdziu możecie też z nadzieją zawierzyć wasze dziecko. Wsparte radą i pomocą życzliwych wam i kompetentnych osób, będziecie mogły uczynić swoje bolesne świadectwo jednym z najbardziej wymownych argumentów w obronie prawa wszystkich do życia.

    a następnie w języku łacińskim:

    99. (…) Singularem cogitationem ad vos vertimus, mulieres, quae abortum procuravistis. Ecclesia probe novit quot condiciones ad tale consilium sumendum vos adduxerint, pariterque novit plerumque quoddam haud facile, fortasse miserandum, intercessisse propositum. Vulnus, quod animum vestrum sauciavit, forsitan nondum cicatrice est obductum. Revera, id quod tunc contigit, aliquid prorsus iniustum fuit et remanet. Attamen nolite animo deficere nec spem relinquere. Id potius percipite quod evenit idque in eius veritate interpretamini. Quod si necdum fecistis, cor vestrum humili ac fidenti ratione ad compunctionem aperite: misericordiarum Pater vos exspectat ut veniam vobis offerat et pacem in Sacramento Reconciliationis. Infantem autem vestrum potestis Eidem Patri Eiusque misericordiae cum spe committere. Consilio, amicorum peritorumque affectu suffultae, poteritis vestro difficili testimonio inter eloquentiores iuris omnium ad vitam propugnatores recenseri.

    Kolejny raz na tym blogu stawiam pytanie: Kto, jakim prawem i w jakim celu odważył się sfałszować tekst papieskiej encykliki?

    aktualizacja, 12.10.2008 r., godz. 19:17

    Nasi czytelnicy zauważyli, że źródłem fałszywki jest… Stolica Apostolska, na której serwerze jeszcze w kwietniu 2006 r. wisiał błędny tekst. W wersji zarchiwizowanej we wrześniu tego samego roku, artykuł 99 jest już poprawiony na właściwe tłumaczenie.

    http://breviarium.blogspot.com/2008/10/z-cyklu-posoborowi-faszerze-evangelium.html

  17. j powiedział/a

    Szanowny Panie Kapsel! Wielkie dzieki za te wszystkie szczegolowe objasnienia i za trud by nam tu wszystkim je przekazac!
    Uklony i pozdrowienia

  18. Kapsel powiedział/a

    Re 17

    Bardzo proszę Pani J, również pozdrawiam

    dla Pani

  19. aga powiedział/a

    ad.13

    Pan Kuliński wie jak rozruszać towarzystwo ;)

    Panie Jacku ,
    dobre żarty : bp. Fekllay nie znał Hofmana. Ależ dobrze pan wie,że Hofman w dziejach ludzkości nie jest pierwszy ,który zdemaskował żydostwo…

    Natomiast chyba się pan zgodzi ,ze antidotum na cywilzację żydowską jest chrześcijaństwo,prawda?
    tam gdzie kwitnie cywilizacja chrześcijańska tam samoistnie obumieraja inne cywilizacje.W tym również żydowska.
    Ale niech pan mi odpowie czy chociażby tutaj na tej stronce kwitnie cywilizacja chrześcijańska? Gdzie najchętniej niejeden ukamieniowałby drugiego za nazywanie innowierców braćmi, za przyjmowanie Komunii na stojąco, itd.
    żyd popatrzy na nas i wie pan co dalej zrobi.

    Żydostwo zawsze żerowało na antysemityźmie ,a jeśli go nie było to sami go prowokowali. Bo to ich integruje przeciwko wszystkim innym narodom, nie tylko chrześcijanom. I to zarówno żydostwo ateistyczno-lewackie jaki i ortodoksyjne.Dlatego wcale bym się nie zdziwiła jak ów Hofman to kolejna sponsorowana osoba do podgrzania atmosfery.

    Teraz znowu dla pana jest Hofman,którego stawia pan wyżej niż nauczanie Ojców Soborowych. Za moment wynajdzie pan inny autorytet? Czy aby napewno dobrze pan czyni?Zostawiając autorytet pewniejszy?
    Kościół nie może patrzeć inaczej na żydów czy muzułmanów ,którzy mają równie straszną i nienawistną co talmud takiiję, innymi oczami niż Chrystus na dzieci Boże. Czy to tak trudno zrozumieć?A szczególnie po II wojnie światowej.Czy pan by chciał aby mówiono językiem Sw. Jana Chryzostoma? Panie Jacku….
    Nie wiem czy pana to pocieszy ;) ale żydzi są dzisiaj podzieleni bardziej niż sekty ,które odeszły od Kościoła a ten ostatni przemawiając do nich nawiązuje do tego co łączy a nie dzieli, Panie Jacku.Chociaż i wsród żydów izraelskich są też tacy ,którzy ryzykując życiem wyznają Mesjasza Chrystusa.
    Żydzi przez 5000 lat swojej nieprzerwanej historii, nieraz błądzili i Prawo Boże ,potem Mojżeszowe wypaczali a nawet odchodzili do baala ale co to zmieniło?

    Niech mi Pan powie,dlaczego Mesjasz urodził się wśród żydów a nie n.p. Greków ,Persjan czy Rzymian?
    Oczywiście ,że powie Pan ,że większość Go odrzuciła? Ale czy my, tez tego nie czynimy ,zapominając o najważniejszym przykazaniu jakie nam zostawił?

    Tutaj ciekawsza lektura dla katolików ,którzy o zgrozo znają historię Kościola bardzo wybiórczo:

    Louis de Wohl

    Skała. Historia Kościoła, jakiego nie znacie

    Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu

    ROZDZIAŁ PIERWSZY

    „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało” (J 1, 1-3)1. Nie istniał jeszcze człowiek, więc nie mógł usłyszeć Słowa Mocy, które uruchomiło akt stworzenia, nie mógł ujrzeć ogromnej eksplozji, która wprawiła wszechświat w ruch, sprawiając, że galaktyki zaczęły rosnąć, obracając w swych wnętrzach płonące gazy. Nie istniał jeszcze człowiek, więc nie mógł ujrzeć planety,dziś nazywanej Ziemią, w czasie, kiedy powoli stygła – choć jej kruchą skorupę kruszyły tysiące wulkanów – utrzymywana w równowadze przez własny ruch obrotowy, przez Słońce i Układ Słoneczny. Nie było jeszcze człowieka, więc nie mógł zobaczyć jak powstają minerały i rośliny, jak pojawiają się zwierzęta, najpierw tylko w wodzie, a potem ptaki i gady i ssaki. To wszystko zostało przygotowane na nadejście tego, któremu Bóg dał życie i którego obdarzył duszą, równocześnie racjonalną i mistyczną.

    Bóg nakazał ludziom: „Bądźcie płodni i mnóżcie się, abyście zaludnili ziemię. Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie” (Rdz 9,1-2) i dał im „wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo” (Rdz 1, 29). Zostaliśmy stworzeni jako król i królowa, niewinni i doskonali. Ale ponieważ celem naszego życia było służenie Bogu w miłości, musieliśmy otrzymać również wolną wolę, ponieważ miłość nie jest prawdziwa, jeśli nie zostanie ofiarowana dobrowolnie. Wolna wola był to niebezpieczny dar, jednak bez niego bylibyśmy ledwie robotami czy automatami, Bóg zaś chciał, byśmy byli czymś więcej. Zaczął nas kusić szatan. Niegdyś był wielkim aniołem zasiadającym u tronu Pana, ale pycha – pragnienie by być takim, jak Bóg, a właściwie by być samym Bogiem – spowodowała jego upadek. Dojrzał okazję, by sprawić abyśmy podzielili jego nieszczęście i subtelnie namówił nas do nieposłuszeństwa i buntu przeciw naszemu Dobroczyńcy. A my, tak jak on przed nami, ulegliśmy pragnieniu by być „jak Bóg”… by stać się naszymi własnymi bogami. I to był koniec naszego szczęścia, ponieważ szczęście znaleźć można tylko u Boga i w Bogu. To był również początek nieszczęścia, gdyż teraz to my sami staliśmy się dla siebie najważniejsi. Teraz zostaliśmy… egoistami. I był to kres naszego życia w raju. Od tej chwili czekał nas głód, pragnienie i choroby, zbrodnia, śmierć i rozkład.

    ***

    Ale Bóg był antidotum na wszelką truciznę. Tak wielka była Jego miłość do nas, że gotów był przyjąć nas z powrotem i to na poziomie wyższym niż przedtem. Druga Osoba Trójcy Świętej, Słowo, wcieliło się, stało się Człowiekiem i zamieszkało między nami. Grzechy naszych przodków, nasze własne grzechy i grzechy naszych dzieci – za nie wszystkie Chrystus zadośćuczynił na Krzyżu. W ten sposób otworzył znów przed nami bramy Nieba, gdzie mieliśmy zostać przyjęci nie jako po prostu stworzenia i sługi Boże, ale jako bracia i siostry Chrystusa, a zatem dzieci Boga.

    ***

    Pamięć o utraconym raju pozostała w umysłach ludzi w postaci wielkiej tęsknoty, tęsknoty za kompletnym, doskonałym i nigdy nie kończącym się szczęściem. Przetrwała ona w mitologii i folklorze wielu ludów, przybierając wiele najróżniejszych form, ale główny nurt pozostawał zawsze ten sam: „Dawno, dawno temu świat był cudowny. Potem nastąpiło coś strasznego i od tamtej pory wszystko jest tak jak teraz. Ale pewnego dnia błogosławione czasy powrócą”. Z tej przyczyny starożytni Grecy i Rzymianie wierzyli, że kiedyś powtórzy się okres, który nazywali Złotym Wiekiem. Proroctwa sławnych ksiąg sybilińskich starożytnego Rzymu dały inspirację wielkiemu rzymskiemu poecie Wergiliuszowi do napisania słynnej czwartej sielanki, poematu prawdziwie proroczego. Jowiszowi, najwyższemu bogu, urodzi dziecko dziewica Astraea. To dziecko pokona węża i sprowadzi na powrót Złoty Wiek wraz z jego wiecznym pokojem i szczęściem. Aztecy z Meksyku wierzyli, że powodem całego nieszczęścia jest to, iż opuścił ich bóg Quetzalcoatl. Ale pewnego dnia powróci. Ze Wschodu. Wielka chińska saga Mengtse (Mencius) przepowiadała, że „wielki święty” sprowadzi szczęście z powrotem z Zachodu. Hindusi z Indii wierzyli w Hinayana – mały statek – który przewozi duszę człowieka przez rzekę do wiecznej rozkoszy. Ale mniej więcej w tym samym czasie, kiedy narodził się Nasz Pan, owo wierzenie zmieniło się w Mahayana, wielki statek. Nie miał on już przewozić pojedynczych dusz, ale zabrać dusze wszystkich ludzi i zawieźć w bezpieczne miejsce. A w Persji mędrcy przepowiadali narodziny nowego Króla Żydów. Ujrzeli „Jego Gwiazdę” i ruszyli do Judei, aby go odszukać i oddać Mu cześć. W ten sposób Bóg przygotowywał wszystkich pogan na nadejście Zbawiciela.

    ***

    Żydzi byli „Wybranym Narodem”. Oni i tylko oni podtrzymywali wiarę w Jedynego Boga. I to oni mieli wydać na świat Mesjasza, Namaszczonego, Chrystusa. Persowie wierzyli w dwóch bogów – dobrego boga Ahura-Mazdę i złego boga, Arymana, obu równie potężnych. Babilończycy, Asyryjczycy, Egipcjanie, Fenicjanie, Grecy, Rzymianie, Celtowie i Germanie, Awarowie, Hunowie, Tatarzy i Sarmaci wierzyli w wielką ilość bogów i bogiń, a na dobitkę jeszcze w prawdziwą armię półbogów. Nawet bardzo kulturalne ludy oddawały cześć zwierzętom. W Indiach święte były krowy i małpy, w Egipcie, w Babilonii i na Krecie byk. W Egipcie czczony był również kot, poza tym jeden z tamtejszych bogów miał głowę jastrzębia, a inny szakala. Większość pogan ubóstwiała siły natury, byli więc bogowie gromu, wiatru, płodności, lasu, ognia i morza. Żydzi, czy jak nazywali sami siebie, Dzieci Izraela, doznali prześladowań ze strony Egipcjan. Ich pierwszy wielki prorok, Mojżesz, uwolnił ich z niewoli egipskiej, a za jego pośrednictwem Bóg dał wybranemu narodowi Dziesięć Przykazań i Prawo, zapisane w wielkich księgach Starego Testamentu. To Prawo narzuciło wielki i ścisły porządek całemu ich życiu. Żydzi raz po raz popadali w niewolę liczniejszych od nich i silniejszych militarnie narodów. Ale nawet wtedy zachowywali swą wiarę i odmawiali wielką modlitwę, jakiej ich nauczono: „Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Panem jedynym” (Pwt 6, 4). Zdarzały się okresy odstępstw, ale za każdym razem prorocy sprowadzali lud z powrotem na ścieżkę prawdziwej wiary. I w swoim czasie Dzieci Izraela odzyskiwały wolność. Ale zawsze mieli nadzieję i modlili się o nadejście Mesjasza, Zbawiciela. Ich święte Pismo wiele im o nim opowiadało. Prorok Micheasz przepowiedział, że nadejdzie z wieczności i że narodzi się w Betlejem. Wjedzie do Jerozolimy na oślęciu, twierdził prorok Zachariasz. Prorok Izajasz zapowiedział, że ludzie Go nie rozpoznają – że zostanie poprowadzony „jak jagnię na rzeź” i że „w Jego ranach jest nasze zdrowie” (Iz 53, 5). Przyjdzie z domu Dawida. A sam król Dawid – który żył mniej więcej tysiąc lat przed narodzinami Jezusa Chrystusa – napisał w psalmie dwudziestym drugim o Tym, który zawoła: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” Jednak ten psalm kończy się słowami triumfu: „Przypomną sobie i wrócą do Pana wszystkie krańce ziemi; i oddadzą Mu pokłon wszystkie szczepy pogańskie… Tylko Jemu oddadzą pokłon wszyscy, co śpią w ziemi…”.

    Cdn.

  20. aga powiedział/a

    ROZDZIAŁ DRUGI

    Jednak w miarę upływu lat wielka idea Mesjasza-Zbawiciela stawała się coraz mniejsza w małych umysłach ludzi. Ten, o którego teraz modlili się Żydzi, i na którego czekali, nie był już Królem królów, Zbawicielem całego świata, ale po prostu oswobodzicielem narodu. A potem On nadszedł. Jego nadejście, Jego Przyjście, stało się dla nas Adwentem, rok zaś Jego narodzin to pierwszy rok naszej miary czasu, naszego kalendarza. Postanowił narodzić się z Maryi, dziewicy i potomkini królewskiego rodu Dawida, ale kobiety ubogiej, zaręczonej z równie ubogim człowiekiem, Józefem. Józef także pochodził z rodu Dawida, ale był tylko skromnym cieślą. Przed Maryją zjawił się jeden z wielkich aniołów Pana i oznajmił, że napełni Ją Duch Święty i że narodzi Jej się Syn, którego nazwie Jezus. Maryja i Józef mieszkali w Nazarecie, w prowincji Galilea, urzędowy spis ludności Judei wymagał jednak, by udali się do Betlejem, do miasta, z którego pochodził ich przodek, Dawid. Tam narodził się Jezus – w stajence, ponieważ rodzice nie znaleźli miejsca w gospodzie – i w ten sposób spełniło się proroctwo Zachariasza. Inne proroctwa miały się spełnić w swoim czasie.

    ***

    Przez mniej więcej trzydzieści lat Jezus mieszkał w domu matki i przybranego ojca. Dopiero potem wyruszył na swoją misję. Wybrał sobie dwunastu towarzyszy. Mniej więcej połowa z nich była rybakami pochodzącymi z wiosek nad brzegami Jeziora Genezaret, któremu król Herod, władca Galilei nadał nazwę Jezioro Tyberiadzkie, aby przypochlebić się cesarzowi Tyberiuszowi, władającemu wówczas wielkim Imperium Rzymskim. Pozostałych sześciu towarzyszy Jezusa było ludźmi prostymi, wieśniakami. Był wśród nich również były poborca podatkowy, „celnik” – a wówczas był to bardzo pogardzany zawód. Dwunastu od pierwszej chwili wierzyło, że Jezus jest Mesjaszem, a ich wiara bardzo się umocniła, kiedy ujrzeli cuda, jakie czyni, przywracając wzrok ślepym, uzdrawiając trędowatych i ludzi cierpiących na inne nieuleczalne choroby – czasami nawet przywracał życie zmarłym. Jednak nawet dla tych, których nauczał codziennie, Mesjasz-Chrystus był tylko człowiekiem, który uwolni Żydów, Dzieci Izraela, z niewoli. To prawda, oficjalnie Galilea była wolna, ale panujący w niej król Herod był bardziej Arabem niż Żydem, a jego władza w wielkim stopniu zależała od łaski Rzymu. Natomiast Judea stała się rzymską prowincją i rządzona była przez rzymskiego „prokuratora”, posiadającego władzę nad życiem i śmiercią ludu, którym rządził ciężką ręką. Dwunastu, podobnie jak wszyscy inni Żydzi, czekało niecierpliwie na chwilę, kiedy objawi się Mesjasz, ogłosi się królem Izraela i wypędzi Rzymian. Wszędzie, gdzie się Jezus udał, uznawany był przez lud. Przeciwne były mu jedynie dwa stronnictwa, każde z własnych pobudek. Pierwszym byli faryzeusze, teolodzy, dla których litera ważniejsza była od ducha, a Prawo ważniejsze od Boga. Ich uczoność kazała im pogardzać „zwykłym” ludem i gniewnie odrzucać nauki Chrystusa. Krótko mówiąc byli to „intelektualiści” najgorszego rodzaju, aroganccy, skłonni do szyderstwa hipokryci. Nie uświadamiali sobie, że odejście od Boga – nawet w poszukiwaniu wiedzy – jest upadkiem. Choć formalnie wierzyli w nadejście Mesjasza, nie chcieli uwierzyć, że On już nadszedł, nie chcieli, żeby Chrystus był Mesjaszem, gdyż w takim wypadku nie mogliby już być uważani za najwyższy autorytet w sprawach wiary. Tylko kilku – jak rabin Nikodem – byli ludźmi, których serca nadal otwarte były na Prawdę. Samo słowo „faryzeusz” zaczęło potem oznaczać aroganckiego hipokrytę. Takich ludzi znaleźć można w każdej religii na ziemi, a zapewne żaden grzesznik nie znajduje się w
    większym niebezpieczeństwie niż oni. Z kolei saduceusze byli to oficjalni kapłani, a choć kiedyś byli wielcy i dobrzy, teraz stali się zupełnie zepsuci. Byli bogaci, posiadali władzę i popierali rzymską okupację ponieważ dawała im ochronę. Obawiali się Chrystusa, gdyż sądzili, że rozpocznie rewolucję, a wówczas Rzymianie wezmą krwawy odwet na Izraelu, po czym winą obciążą ich, saduceuszy. W przeciwieństwie do faryzeuszy saduceusze nie wierzyli w nieśmiertelność ludzkiej duszy i życie po śmierci i uważali wszelką wiarę w Mesjasza za przesąd. Z ich szeregów wybierano zawsze najwyższego kapłana, ale ostatnio Rzymianie zaczęli wynosić do władzy i obalać kapłanów zależnie od swych zachcianek. Tacy byli przeciwnicy Chrystusa, a On oczywiście znał ich dobrze, ponieważ serca ludzkie były dla Niego otwartą księgą. Faryzeusze i saduceusze byli jedynymi ludźmi, dla których miał niewiele cierpliwości. Wiedział również, że to oni sprowadzą na Niego śmierć, że jeden z Dwunastu, Judasz Iskariota, zdradzi Go i że koniec Jego misji na ziemi jest już bliski. Ale nawet wówczas nie wyjawił Dwunastu, swoim apostołom (z greckiego apostoł to posłaniec), swej prawdziwej natury, tylko zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?”. Szymon Piotr odparł „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Jezus rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie”. Po czym ciągnął: „Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie” (Mt 16, 15-19). Nigdy w ludzkiej historii nie dano tak wielkiej mocy jednemu człowiekowi. W owej chwili Chrystus wyznaczył swego namiestnika, swojego wikariusza na ziemi… pierwszego papieża. Przez ostatnie trzy lata Szymon Piotr był najbliższym towarzyszem Jezusa. Raz po raz przemawiał w imieniu innych apostołów. Jego imię pojawia się w Ewangeliach ponad sto razy, mniej więcej cztery razy częściej, niż drugiego pod względem ważności apostoła, Jana, syna Zebedeusza, który wspomniany jest mniej niż trzydzieści razy.

    ***

    Kilka dni przed początkiem święta Paschy Jezus wjechał do Jerozolimy na „oślęciu”, jak przepowiedział prorok Zachariasz. Przez kilka wspaniałych godzin lud oddawał Mu wielką cześć, dojrzawszy w nim Króla, który wreszcie przychodzi po swe dziedzictwo. Faryzeusze utyskiwali i skarżyli się gorzko. Saduceusze, kierowani przez najwyższego kapłana, Kajfasza, byli pewni, że straszna rewolucja jest nieunikniona. Zaplanowali śmierć Chrystusa, ale wiedzieli, że nie mogą pojmać Go otwarcie, ponieważ lud nazbyt Go uwielbia.

    ***

    W Jerozolimie, w Wieczerniku, Jezus i Dwunastu spożywali wieczerzę. Ostatnią Wieczerzę. Jezus przepowiedział, że zostanie zdradzony, a wówczas Judasz pospiesznie wyszedł. Potem Jezus wziął chleb, pobłogosławił go i dał kawałek każdemu z jedenastu apostołów. „Bierzcie i jedzcie to jest Ciało moje.” Wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie podał im go mówiąc: „Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów” (Mt 26, 26-28). W ten sposób ustanowił najważniejszą tajemnicę Mszy Świętej. A ci, którzy przeczytają w szóstym rozdziale Ewangelii świętego Jana, jak Chrystus po raz pierwszy mówi, że człowiek musi spożywać Jego Ciało i pić Jego Krew zrozumieją, że miał na myśli dosłownie to, co powiedział. Że chleb stał się teraz naprawdę Jego Ciałem, a wino naprawdę Jego Krwią i że człowiek musi je przyjąć, jeśli chce otrzymać życie wieczne. W pożegnalnej mowie Jezus obiecał, że przyśle swoim apostołom – i nam wszystkim – Pocieszyciela: Ducha Świętego.

    ***

    Tego wieczoru Jezus został aresztowany w ogrodzie Getsemani przez żołnierzy wysłanych przez najwyższego kapłana i przyprowadzonych przez Judasza Iskariotę. Na pospiesznym procesie – całkowicie nielegalnym w świetle żydowskiego Prawa, które stanowczo zabrania przeprowadzania procesów w nocy, jak również z tego powodu, że dwóch świadków powołanych przeciw Jezusowi zaprzeczało sobie, choć wedle Prawa musieli się zgadzać – został skazany na śmierć za „bluźnierstwo”, ponieważ przed Sanhedrynem oświadczył, że jest Synem Bożym. Ale wyrok nie mógł zostać wykonany. Rzymskie władze zastrzegły wyłącznie sobie prawo do skazywania ludzi na śmierć (ius gladii – prawo miecza).

    ***

    Na zewnątrz, na dziedzińcu stał Piotr, czekając niespokojnie na wynik procesu. Powiedział Jezusowi, że jest gotów wycierpieć dla Niego wszystko, nawet więzienie i śmierć, a Jezus odparł, że wyprze się Go trzy razy przed pierwszym pianiem koguta. I kiedy nienawistni ludzie zaczęli go oskarżać, że jest przyjacielem „Nazarejczyka”, Piotr wyparł się tego trzy razy pod rząd. Wówczas zapiał kur, a apostoł odszedł płacząc gorzko.

    ***

    Rankiem Jezus został zabrany do rzymskiej twierdzy Antonii, cytadeli Jerozolimy. Ówczesny rzymski prokurator, Poncjusz Piłat, przesłuchał Go i nie znalazł w Nim winy, jednak faryzeusze i saduceusze, wspierani przez pospólstwo, nalegali na Jego śmierć. Zmienili oskarżenie z bluźnierstwa – które nic nie znaczyło dla Rzymian – na zdradę stanu i w końcu Piłat im ustąpił. Jezus najpierw został wychłostany, a okrutni żołnierze wcisnęli Mu na głowę koronę cierniową. „Niech będzie pozdrowiony król Żydów” – szydzili. Później został zmuszony do dźwigania ulicami miasta krzyża, na którym miał umrzeć, aż na wzgórze nazywane Golgotą (Wzgórzem Czaszek). Tam został przybity do krzyża. Judasz Iskariota, nagle pełen skruchy, na próżno próbował zwrócić trzydzieści srebrników, które otrzymał za zdradzenie Jezusa. Wyrzucił je wreszcie i z rozpaczy się powiesił. Przy Ukrzyżowaniu obecna była Maryja, Matka Naszego Pana i tylko jeden apostoł, Jan, syn Zebedeusza, który Ją podtrzymywał. Z krzyża Chrystus oferował ludzkości ostatni dar. Powiedział Matce: „To jest syn Twój”. Powiedział Janowi: „To jest Matka twoja”. Jan był w owej chwili przedstawicielem nie tylko apostołów, ale i całej ludzkości. Za jego pośrednictwem Chrystus dał nam swoją Matkę i w ten sposób uczynił nas swoimi braćmi i siostrami.

    O godzinie dziewiątej (według naszego czasu o trzeciej po południu) umarł. Żeby mieć całkowitą pewność, że nie żyje, rzymski żołnierz przebił mu bok włócznią. Jezus został pochowany w grobowcu należącym do Józefa z Arymatei. Faryzeusze wiedzieli, że przepowiedział swoje zmartwychwstanie, dlatego zażądali, by grobowca pilnowały straże, a wejście zamknięto ciężkim kamieniem.

    ***

    Trzeciego dnia po śmierci Chrystus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, swej wiernej uczennicy, a następnie Piotrowi. Potem objawił się wszystkim dziesięciu apostołom. Aby mieli całkowitą pewność, że żyje, spożył z nimi posiłek. Jedenasty apostoł, Tomasz, był wówczas nieobecny. Kiedy wrócił nie chciał uwierzyć innym, więc Jezus pojawił się ponownie i pozwolił wątpiącemu włożyć palce w swoje rany. Chrystus uroczyście przekazał apostołom moc odpuszczania grzechów i w ten sposób ustanowił sakrament pokuty. Nakazał im, by spotkali się z Nim ponownie w Galilei. Tak też uczynili. A choć Piotr trzykrotnie zaparł się Chrystusa na dziedzińcu domu najwyższego kapłana, On uroczyście potwierdził wyróżnienie Piotra i trzykrotnie powtórzył mu, by pasł jego baranki. Przez kilka tygodni nauczał apostołów, co mają głosić ludziom.

    „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi – powiedział. – Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 18-20). W ten sposób dał swemu Kościołowi prawo do nauczania, polecenie nawracania ludzi na całym świecie i przez swą ciągłą, choć niewidzialną obecność obietnicę chronienia go przed błędem. Potem wrócił wraz z apostołami do Jerozolimy, pożegnał się z nimi, wyszedł w ich towarzystwie z miasta i ze szczytu Góry Oliwnej „został uniesiony do nieba” (Łk 24, 50).

    Cdn.

  21. aga powiedział/a

    Tak więc w całości od Abrahama do Dawida jest czternaście pokoleń; od Dawida do przesiedlenia babilońskiego czternaście pokoleń; od przesiedlenia babilońskiego do Chrystusa czternaście pokoleń.

    http://www.profeto.pl

  22. aga powiedział/a

  23. aga powiedział/a

    ad.20
    Bardzo ciekawe spostrzeżenie poczynił w latach 30-tych Jędrzej Giertych,który porównał żydostwo zachodniej Europy do saduceuszy a z Europy wsch. do faryzeuszy…To by się i dzisiaj również zgadzało.

  24. aga powiedział/a

    ROZDZIAŁ TRZECI

    Na początku istniała tylko mała społeczność: Piotr i pozostali apostołowie, Maryja, Matka Jezusa, inne święte kobiety i wierni uczniowie – razem około stu dwudziestu osób. Piotr zaproponował, by w miejsce Judasza Iskarioty wybrano innego apostoła. Zaproponowano dwie kandydatury: Justusa i Macieja. Wybrany został Maciej. Pięćdziesiątego dnia po uczcie paschalnej, czy jak teraz mówimy po Wielkiej Nocy, przypadało starożytne żydowskie święto Pięćdziesiątnicy. Tego dnia spełniła się obietnica Jezusa, że ześle Ducha Świętego. Przez dom, w którym zebrali się apostołowie przemknął silny wiatr. Spłynęły na nich języki ognia i napełniły ich Duchem Świętym, a apostołowie wyszli na zewnątrz i zaczęli nauczać. Wszyscy, którzy ich słyszeli, słyszeli własny język, a tłum tworzyli ludzie mówiący przynajmniej szesnastoma różnymi językami. Mowa Piotra, jaką zanotował św. Łukasz w Dziejach Apostolskich, nie była już mową prostego, nieuczonego człowieka z zabitej deskami prowincji. Była niezwykle elokwentna, porywająca i przede wszystkim pełna autorytetu – była to przemowa wielkiego człowiek głoszącego sprawę światowej wagi, człowieka absolutnie pewnego zarówno tego, o czym mówi, jak i własnej pozycji. Powiedział im, „przybiliście [Go] rękami bezbożnych do krzyża i zabiliście” (Dz 2, 23), ale zmartwychwstał. „Niech więc cały dom Izraela wie z niewzruszoną pewnością, że tego Jezusa, którego ukrzyżowaliście, uczynił Bóg i Panem i Mesjaszem” (Dz 2, 36). Zebrani, przejęci do głębi serca zapytali, co powinni uczynić. Powiedziano im, by pokutowali i przyjęli chrzest w imię Jezusa Chrystusa. Tego dnia ochrzczonych zostało trzy tysiące. Potem Piotr dokonał pierwszego cudu w imię swojego Pana, uzdrawiając żebraka, który był chromy od urodzenia. Stało się to u bram świątyni, na oczach setek ludzi. Piotr powiedział do nich, że zabili „Dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych, czego my jesteśmy świadkami” (Dz 3, 15). A potem pierwszy papież odnalazł w sobie słowa wielkiego współczucia: „Lecz teraz wiem, bracia, że działaliście w nieświadomości, tak samo jak zwierzchnicy wasi. A Bóg w ten sposób spełnił to, co zapowiedział przez usta wszystkich proroków, że Jego Mesjasz będzie cierpiał. Pokutujcie więc i nawróćcie się, żeby grzechy wasze zostały zgładzone… Dla was najpierw wskrzesił Bóg Sługę swego i posłał Go, aby błogosławił każdemu z was w odwróceniu się od grzechów” (Dz 3,17-19. 26). Dobrze jest przypominać te słowa pierwszego papieża, kiedy ludzie nazywają Żydów „mordercami Chrystusa”. Dziewiętnaście wieków później, kiedy antysemityzm szalał w Niemczech i w całej Europie, papież Pius XII oświadczył, że chrześcijanin nie może być antysemitą, gdyż „duchowo my chrześcijanie jesteśmy semitami”.
    Nasz Pan był Żydem. Jego Matka była Żydówką. Apostołowie byli Żydami, tak samo jak wszyscy prorocy. A nasza własna liturgia oparta jest na księgach żydowskich. W wyniku mowy Piotra nawróciły się kolejne dwa tysiące ludzi. Kapłani zaczęli interweniować. Kazali uwięzić Piotra i Jana. Ale ten sam Piotr, który zaledwie kilka tygodni wcześniej zaprzeczał, że zna Jezusa, teraz wygłosił kazanie przed najwyższym kapłanem i całym sanhedrynem. Obaj apostołowie, wtrąceni do więzienia, w cudowny sposób uciekli, po czym udali się z powrotem do świątyni i nauczali dalej. Aresztowani po raz drugi odmawiali okazania skruchy i złożenia obietnicy, że przestaną nauczać. „Gdzie indziej nie znajdziecie zbawienia”, oświadczył Piotr śmiało. Wówczas Gamaliel, najmądrzejszy z członków sanhedrynu, ostrzegł swych kolegów: „Jeśli bowiem od ludzi pochodzi ta myśl czy sprawa, rozpadnie się, a jeśli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć” (Dz 5, 39).Skończyło się na wychłostaniu apostołów, a oni radowali się, że uznano ich za godnych,by cierpieć w imię Jezusa. Dla wielu sceptyków jest to dowód na to, że Chrystus wstał z martwych – fakt, że ci sami apostołowie, którzy zaledwie kilka tygodni wcześniej drżeli o swoje życie, nagle zaczęli się zachowywać jak bohaterowie i czynili tak do końca swoich dni, nigdy nie przestając nauczać o Zmartwychwstaniu. Co mogło spowodować tak wielką zmianę w ich charakterze? Jeśli, jak sami twierdzili, widzieli zmartwychwstałego Chrystusa – sprawa jest wyjaśniona. Jeśli nie, po prostu nie ma wyjaśnienia – ani psychologicznego, ani żadnego innego. A zatem musieli Go widzieć. Ewangelie i Dzieje Apostolskie – wszystkie napisane kilkadziesiąt lat po śmierci Chrystusa – znane były milionom ludzi, którzy otrzymali nauki o Nim od samych apostołów i ich uczniów. Od tamtej pory księgi te badane były przez najbystrzejsze umysły dziewiętnastu stuleci, często bardzo wrogie wobec chrześcijaństwa. A przecież nie powiodła się żadna próba ich zdyskredytowania. Byli tacy, którzy próbowali wykazać, że Ewangelie zawierają sprzeczności, że ich tekst nie jest zgodny we wszystkich punktach. Ale jak powiedział kiedyś wybitny sędzia, tak naprawdę jest to dowód na ich autentyczność. Dokładnie takich sprzeczności należy oczekiwać po czterech różnych relacjach na ten sam temat, złożonych przez godnych zaufania i prawdomównych ludzi, ponieważ nigdy dwóch ludzi nie zobaczy dokładnie tego samego we wszystkich szczegółach. Gdyby czterej ewangeliści zgadzali się ze sobą we wszystkich punktach, natychmiast powstałoby podejrzenie „zmowy” i sekretnego porozumienia. Taka zupełna zgoda, co do wszystkich szczegółów, byłaby – w oczach każdego sądu – oznaką fałszerstwa. Jeśli chodzi o przytoczone w Ewangeliach słowa samego Chrystusa, nikt, nawet najwięksi z poetów, nie mógłby ich wymyślić. Ich głębia, prawda i piękno przewyższają niepomiernie wszystko, co zostało powiedziane czy napisane przez innych. A przecież dokładnie tego należałoby się spodziewać, kiedy sam Bóg przemawia ludzkim językiem.

    ***
    Wkrótce apostołowie nie dawali sobie już rady z ogromem pracy, jaka na nich spadła. Wyznaczyli zatem siedmiu „diakonów”, którym powierzyli zadanie dbania o biednych. Bogatsi ludzie czynili hojne donacje i z takich funduszy „każdy otrzymywał wedle swych potrzeb”. Wkrótce jednak pojawiły się kłopoty i pierwszy eksperyment „komunistyczny” trzeba było zarzucić. Zrealizowano go dużo później w wielkich zakonach, w których nikomu nie wolno było mieć własności prywatnej, a wszyscy mieli równy udział we własności wspólnoty. Odniósł on tam wielki sukces. Istnieją jednak dwie fundamentalne różnice pomiędzy „chrześcijańskim komunizmem” a komunizmem marksistowskim, główną herezją naszych czasów. W tym pierwszym motywem jest wielka i czysta miłość do Boga. Mężczyźni i kobiety, którzy pragną służyć Jemu i swoim sąsiadom, wyrzekają się w duchu ofiary własności materialnej, aby móc to czynić w sposób doskonały. Ponadto czynią to zupełnie dobrowolnie. Nikt nie musi tak żyć. Dla tych, którzy pragną prowadzić święte „komunistyczne” życie, stoją otworem drzwi kartuzów, cystersów, karmelitów, benedyktynów, dominikanów, franciszkanów i innych zakonów. Istnieje wiele zgromadzeń zakonnych i każdy znajdzie takie, które będzie dla niego najodpowiedniejsze. Chrystus pragnie mieć ochotników, nie niewolników.

    ***

    Nawróconych było coraz więcej i to nie tylko w Judei i Galilei. Diakon Filip nauczał i chrzcił w Samarii, a Piotr i Jan udzielali sakramentu bierzmowania tym, którzy już zostali ochrzczeni. Wraz z Filipem napotkali dziwnego człowieka, niejakiego Szymona, który zajmował się magią (okultyzmem). Szymon uważał, że moce apostołów są również rodzajem magii zaproponował Piotrowi pieniądze, jeśli nauczy go jak przekazywać moc Ducha Świętego innym. W ogromnym gniewie Piotr nakazał mu odejść i okazać skruchę, gdyż Daru Bożego nie można kupić za pieniądze. Od tamtej pory grzech kupowania lub sprzedawania świętych mocy czy urzędów nazywany jest symonią.

    ***
    Jeden z diakonów, Szczepan, człowiek uczony i kulturalny, został aresztowany w Jerozolimie. Doprowadził do wielu nawróceń, a najęci słudzy saduceuszy i faryzeuszy oskarżyli go, jak Chrystusa, o „bluźnierstwo”. Szczepan bronił się przed sanhedrynem z wielką energią i w końcu oskarżył swoich oskarżycieli o to, że „zdradzili Go teraz i zamordowali. Wy, którzy otrzymaliście Prawo za pośrednictwem aniołów, lecz nie przestrzegaliście go” (Dz 7, 52-53). Oskarżycieli ogarnął tak wielki gniew, że nawet nie skazali go formalnie, tylko zaciągnęli go poza miasto i ukamienowali. Ostatnimi słowami Szczepana była modlitwa za swoich wrogów. Został pierwszym męczennikiem (słowo to pochodzi od greckiego słowa „świadek”) Kościoła, pierwszym z wielkiej armii, która maszeruje przez wieki, a jej szeregi rosną nadal w naszych czasach. Śmierć Szczepana była początkiem pierwszych prawdziwych prześladowań Kościoła. Wielu wiernych opuściło Jerozolimę i rozproszyło się po Judei i Samarii, dzięki czemu Kościół rozprzestrzenił się na cały kraj. W taki właśnie sposób Bóg zmienia zło w dobro.

    ***
    Jednym z najbardziej zdeterminowanych i aktywnych prześladowców chrześcijan był pewien bardzo młody faryzeusz, Szaweł z Tarsu, dla którego bogiem było Prawo. Jak wielu wielkich agitatorów był niskiego wzrostu i niezbyt silny. Nie brał udziału w ukamienowaniu Szczepana, a jedynie pilnował płaszczy tych, którzy chcieli mieć wolne ręce, by lepiej wykonać to makabryczne zadanie. Szaweł, na czele strażników świątynnych, ścigał nawet tych wiernych, którzy opuścili miasto, chcąc ich aresztować i sprowadzić na powrót do Jerozolimy, na proces. Jedna z takich wypraw zaprowadziła go do Damaszku. Jednak w drodze nagle oślepiło go niezwykle jaskrawe światło i Szaweł spadł z wierzchowca. Odezwał się głos: „Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?” (Dz 9, 4). Oszołomiony i drżący Szaweł zapytał czego oczekuje się od niego i otrzymał polecenie udania się do Damaszku. Tam się dowie. Posłuchał. Przez trzy dni czekał, ślepy, nie mogąc jeść ani pić. Wówczas przyszedł się z nim zobaczyć Ananiasz, uczeń Chrystusa, który mieszkał w tym mieście. „Szawle, bracie, Pan Jezus, Ten, co ukazał ci się na drodze, którą szedłeś, przysłał mnie, abyś przejrzał i został napełniony Duchem Świętym” (Dz 9, 17). Szaweł odzyskał wzrok „jakby łuski spadły z jego oczu” (Dz 9,18). Został ochrzczony i
    wkrótce zaczął nauczać w synagodze, że Jezus jest Synem Boga. Ta historia wywołała skandal wśród ortodoksyjnych Żydów. Szaweł opuścił Damaszek i udał się na pustynię arabską, gdzie przez trzy lata żył jako pustelnik. Potem powrócił. Znów nauczał, za co grożono mu śmiercią. W nocy uczniowie zdołali go wydostać z miasta, spuszczając z murów w koszu. Udał się prosto do Jerozolimy, by oddać się do dyspozycji apostołów. Ale i tutaj spotkał się z wielką podejrzliwością. Wszystkim wydawało się niemożliwe, że najbardziej zajadły z prześladowców sam został uczniem. A ponieważ saduceusze nastawali na jego życie, Szaweł ze smutkiem wrócił do Tarsu.

    ***
    Chrystus powołał Szawła w bardzo określonym celu. Ten najbardziej żydowski ze wszystkich Żydów i w dodatku faryzeusz, miał nawracać nie Żydów, ale pogański świat. Najpierw Chrystus objawił swoją wolę swemu wikariuszowi na ziemi. To Piotr ujrzał w wizji, że stare Prawo nie zostało obalone, ale wypełnione, a zatem przestało obowiązywać. Mur, tak starannie wznoszony pomiędzy Żydami a gojami, musi runąć. Chrystus ukazał to wszystko Piotrowi objawiając mu również, że od tej pory nie będzie już nieczystego pożywienia. (Od czasów Mojżesza Żydów obowiązuje zakaz spożywania wielu potraw.) W tej samej wizji uprzedził Piotra, że trzech ludzi o niego zapyta i że ma z nimi pójść bez wahania, ponieważ to On ich przysłał. Kiedy Piotr obudził się i nadal jeszcze rozważał to co zobaczył i usłyszał we śnie, przybyło trzech ludzi. Poprosili, by im towarzyszył do Cezarei, gdzie rzymski oficer, setnik o imieniu Korneliusz, oczekuje go w swoim domu. Coś takiego było rzeczą całkowicie zakazaną przez Prawo Mojżeszowe – wchodzić do domu nie-Żyda. Był czas kiedy takie prawo było dobre, a nawet konieczne. Naród Wybrany musiał się trzymać razem, jeśli nie miał go wessać płynący obok wielki nurt pogaństwa.Kiedy Gargantua Rabelais poucza Pantagruela: „Unikaj towarzystwa ludzi, do których nie chcesz być podobny”, po prostu parafrazuje stare Prawo Mojżeszowe. Teraz jednak Chrystus-Prawodawca ustanowił Nowe Prawo. To był prawdziwy początek nowej ery. Piotr usłuchał. Udał się do Cezarei i wszedł do domu Korneliusza, który powitał go pokornie. Korneliusz również doświadczył wizji. Piotr opowiedział mu o Chrystusie, a Korneliusz i cała jego rodzina uwierzyli. Wówczas Piotr ich ochrzcił.

    ***

    Wieść, że Piotr przyjął gojów do wiary okazała się wielkim wstrząsem dla uczniów w Jerozolimie. W coś takiego niemal nie można było uwierzyć. Piotr musiał złożyć wiele wyjaśnień, a uczynił to z taką elokwencją, że w końcu uczniowie zaczęli chwalić Boga. „A więc i poganom udzielił Bóg [łaski] nawrócenia, aby żyli” (Dz 11, 18).Od tej pory przed młodym Kościołem, aż do tego czasu wyłącznie żydowskim, stanęło ogromne zadanie podboju dla Chrystusa całego świata. Uczniowie pojęli wreszcie w pełni to, co im powiedział. Nie można poprzestać na niczym mniejszym niż podbój całego świata. A w przeciwieństwie do innych podbojów, ten musi być bezkrwawy. Ludy należy podbijać miłością. Uczeń Barnaba został wysłany z misją do syryjskiej Antiochii, gdzie „wielka liczba uwierzyła” (Dz 11, 21). To właśnie tam zwolennicy Jezusa po raz pierwszy zostali nazwani chrześcijanami. Z Antiochii Barnaba udał się do Tarsu, zobaczyć się z Szawłem, którego wielce rozradował nowy rozwój wydarzeń. Barnaba zabrał go ze sobą do Antiochii. I teraz do akcji przystąpił Szaweł…

    ***

    Rzymski cesarz Klaudiusz, człowiek słaby i głupi, oddał rządy w prowincji Judea swemu przyjacielowi i pochlebcy, księciu Herodowi Agryppie. Chcąc przypodobać się saduceuszom Herod nakazał aresztować i stracić bez procesu jednego z apostołów – Jakuba, syna Zebedeusza, brata św. Jana. Był to pierwszy z apostołów, który umarł śmiercią męczennika. Cała reszta, z jednym wyjątkiem św. Jana, miała iść w jego ślady w następnych latach. Kiedy Herod stwierdził, że chrześcijanie, choć bardzo teraz liczni, nie buntują się, kazał aresztować również Piotra. Ale „Kościół modlił się za niego nieustannie do Boga” (Dz 12, 5) i apostoł został uwolniony w cudowny sposób. Dał znać najbliższym przyjaciołom o swoim oswobodzeniu, opuścił miasto i zbiegł do Antiochii. Wkrótce potem król Herod Agryppa zmarł na okropną chorobę.

    ***

    W Kościele stało się niemal zwyczajem, że ci, którzy do niego wstępują, przybierają nowe imię (nadal kontynuujemy ten zwyczaj przy bierzmowaniu). Zapoczątkował to sam Chrystus, kiedy nazwał Szymona „Piotrem”, Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, „Synami Gromu” (Mk 3, 17), a zdrajcę Judasza Iskariotę „Synem Zatracenia” (J17,12). Szaweł, nim wyruszył w swą pierwszą wielką podróż do pogan zmienił imię na Paweł. Wraz z Barnabą Paweł udał się na Cypr, gdzie nawrócił rzymskiego namiestnika. Potem wyprawił się do Pamfilii, do Pergamonu i w wiele innych miejsc. Apostołów często spotykały prześladowania. Raz, kiedy Paweł uzdrowił kalekę, zostali wzięci za bogów, innym razem ledwie uniknęli ukamienowania. Wrócili do Antiochii, po czym wyruszyli do Jerozolimy na sobór powszechny Kościoła, na którym roztrząsano kwestię, czy poganie muszą zostać żydami, nim będzie można przyjąć ich w wierze. Sobór odbył się dziewiętnaście lat po Ukrzyżowaniu. Piotr, który mu przewodniczył i Paweł, niegdyś faryzeusz, walczyli zajadle o to, by pogan przyjmowano do Kościoła bezpośrednio. Stare Prawo Mojżeszowe było martwe, zostało wypełnione, a Chrystus zamknął jego okres. Inni jednak protestowali z całych sił. Wreszcie Jakub Mniejszy – podobnie jak święty Juda Tadeusz, krewny Chrystusa, a obecnie pierwszy biskup Jerozolimy – zaproponował kompromis. O wyniku obrad poinformowano chrześcijan nie będących żydami listem, którego sformułowanie pokazuje jasno, że młody Kościół potrafił już przemawiać z autorytetem: „Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my…” (Dz 15, 28).

    ***

    Paweł wyruszył w dalsze podróże, podobnie jak inni apostołowie, ale o jego misjach wiemy o wiele więcej niż o innych, a to dzięki czternastu listom jakie nam pozostawił oraz jego przyjaźni ze św. Łukaszem, który napisał Dzieje Apostolskie. Nigdy nie było bardziej wytrwałego, niezmordowanego, nieustraszonego i inteligentnego wojownika za sprawę Pana. Wtrącano go do więzienia, kamienowano, chłostano, przeżył katastrofę statku… ale nic nie mogło go powstrzymać. Podróżował po Azji Mniejszej, Grecji, Macedonii, Italii i zapewne również po Hiszpanii. Wszędzie pozostawiał za sobą wspólnoty chrześcijan. Zupełnie jakby samodzielnie chciał zadośćuczynić Panu za wszystkich tych Żydów, którzy Go nie przyjęli. Kiedy odesłano go do Rzymu jako więźnia, nawracał ludzi i po drodze i na miejscu. A co z pozostałymi apostołami? Wedle tradycji Andrzej dotarł aż na wybrzeża Morza Czarnego, Filip pracował w Azji Mniejszej, Szymon Zelota w Afryce Północnej, Babilonii i Persji, Juda Tadeusz i Mateusz w Arabii, Syrii, Mezopotamii i Persji, Maciej w Etiopii, a Bartłomiej i Tomasz dotarli nawet do Indii. Z wyjątkiem Jana, syna Zebedeusza, który umarł śmiercią naturalną mając niemal sto lat, wszyscy apostołowie znaleźli podobno śmierć męczeńską. Jakub, brat Jana, został ścięty. Jakub Mniejszy, biskup Jerozolimy, został ukamienowany, podobnie jak Mateusz. Tomasza przebito włócznią. Pawła ścięto. A Piotr, Andrzej, Filip, Bartłomiej, Szymon Zelota, Juda Tadeusz i Maciej zostali ukrzyżowani. Niebezpiecznie było wówczas – a w wielu krajach jest to niebezpieczne również dziś – głosić religię miłości w świecie pełnym przemocy i przelewu krwi, na planecie zamieszkałej przez upadłą ludzkość.

    ***

    Prości apostołowie, którzy wyruszyli na podbój świata, wiedzieli o nim bardzo niewiele. Ale nawet najbardziej uczeni ludzie tych czasów mogliby im udzielić bardzo ograniczonych informacji. „Azja” oznaczała wówczas Azję Mniejszą – dzisiejszą Turcję, Palestynę, Syrię, Irak, część Arabii, Persji, zachodnią część Indii i Cejlon. Afryka to był Egipt, Sudan, Etiopia i wybrzeże nad Morzem Śródziemnym aż do „Słupów Herkulesa”, czyli Gibraltaru. Europa obejmowała Grecję, Macedonię, część ziem tworzących dzisiejszą Bułgarię i Rumunię, południowe Węgry, Włochy, Szwajcarię, Francję, Hiszpanię, Portugalię, Brytanię, Belgię, Holandię, Danię, część Niemiec aż do rzeki Wezery, Austrię, Czechy i Słowację. Wiedza o „Thule”, czyli Skandynawii, była bardzo niejasna. O Polsce i Rosji, o większości Afryki, o
    wielkim kontynencie rozciągającym się za Indiami, o Japonii, Pacyfiku i jego wyspach oraz o całej Półkuli Zachodniej nie wiedziano zupełnie nic. A jednak, nigdy wcześniej w historii ludzkości nie było czasów równie sprzyjających szybkiej ekspansji chrześcijaństwa. Większość znanego świata należała do wielkiego mocarstwa, jakiego świat nigdy wcześniej nie widział: Imperium Rzymskiego sięgającego od Brytanii, przez całą znaną Europę, niemal do granic Persji. Obejmowało ono również Azję Mniejszą, Palestynę, Syrię, Egipt i całe wybrzeże Afryki Północnej, a także wszystkie wyspy na Morzu Śródziemnym. Tego obszaru strzegła siła trzydziestu odzianych w żelazo legionów – mniej więcej ćwierć miliona ludzi – z masą oddziałów pomocniczych i niezwykle wydajną policją. Jeśli chodzi o wyszkolenie i wyposażenie była to armia jedyna w swoim rodzaju. W owym czasie imperium osiągnęło już niemal swój największy rozwój terytorialny. Nigdy dotąd komunikacja, zarówno lądowa jak i morska, nie była tak szybka i regularna. Rzymskie statki – żaglowce wspierane przez setki wioślarzy – przewoziły pasażerów i towary od Morza Czarnego po Brytanię. Morze Śródziemne było rzymskim jeziorem. Aby utrzymać jedność ogromnego imperium Rzymianie zbudowali system dróg takiej jakości, że wiele z
    nich jest używanych do dziś dnia. To umożliwiało im przenoszenie z zaskakującą szybkością oddziałów z prowincji do prowincji, jeśli zaszła taka potrzeba. Na rzymskich statkach apostoł Paweł płynął do Grecji i do Italii. Po rzymskich drogach docierał do niezliczonych miejsc, gdzie zasiewał nasiona gmin chrześcijańskich, aż dotarł do samego serca imperium, do Rzymu. Podbój świata oznaczał, przede wszystkim i nade wszystko, podbój Imperium Rzymskiego. W przeciwieństwie do wszystkich innych podbojów, nie był skierowany przeciwko państwu (choć żywiono takie podejrzenia) i nie uciekał się do przemocy (choć przemocą go odpierano). Był to podbój serc, który udało się zakończyć w zaskakująco krótkim czasie zaledwie trzystu lat. Nie wiemy kiedy dokładnie święty Piotr przybył do Rzymu, ale prawdopodobnie przed przybyciem świętego Pawła, którego powitała już delegacja gminy chrześcijańskiej. Nawrócenia były tu równie liczne jak gdzie indziej, wiemy również, że wśród chrześcijan byli ludzie „z dworu cesarskiego” – czyli mieszkający w cesarskim pałacu – i przynajmniej kilku członków wyższych warstw społecznych, jak Pomponia Grecyna, żona rzymskiego wodza Aulusa Plaucjusza, który podbił Brytanię. Święty Piotr był pierwszym biskupem Rzymu. Rzym był miastem wielkim, liczył ponad milion mieszkańców. W ciągu ośmiuset lat jego istnienia wielokrotnie zmieniała się forma sprawowanych w nim rządów. Na początku był monarchią, potem republiką, wreszcie dyktaturą. W okresie, o którym mówimy, władali nim cesarze – cezarowie – których władza była w zasadzie absolutna. Pierwszy cesarz, August, podobno został otruty przez żonę. Drugiego, Tyberiusza, udusił dowódca jego straży przybocznej. Trzeci, Kaligula, został zasztyletowany przez spiskowców. Czwartego, Klaudiusza, z całą pewnością otruła żona. Neron, piąty kolejny cesarz, który

  25. aga powiedział/a

    Panowie Sakiewicz, Milcarek, Terlikowski, Kaczyński, Jurek i inni; zobaczymy ile w was jest z cywilizacji łacińskiej a ile z całkiem innej, w której nigdy nie przeprasza się .
    Czy przeprosicie abp. Stanisława Wielgusa?

    Nie wolno milczeć!
    Z ks. prof. Walerianem Słomką, twórcą Lubelskiej Szkoły Duchowości, rozmawia Małgorzata Pabis

    Jak ocenia Ksiądz Profesor książkę „Zamach na Arcybiskupa”?

    – Przeczytałem książkę i mogę powiedzieć, że jest to publikacja, która przedstawia w sposób bardzo dobry dokumentację dotyczącą ks. abp. Stanisława Wielgusa. Jej autor – red. Sebastian Karczewski – nie pisze jakichś swoich wymysłów, ale przedstawia dane źródłowe i mądrze się nimi posługuje. Ktoś może zapytać, czy są to wszystkie dokumenty? Czy są to wszystkie dane w tej sprawie? Tego nie wiemy, ale nikt nie przedstawia innych. Nie ma z czym polemizować…
    Od ukazania się tej książki trwa grobowa cisza o problemach, które podejmuje…

    – Tak, nikt nic nie mówi. Można pytać i zastanawiać się, dlaczego tak się dzieje. Wydaje mi się, że ci, którzy oskarżali ks. abp. Stanisława Wielgusa, uważają, że czas tej sprawy już przeminął, że przebrzmiała.
    Czy tak wolno? Czy moralne jest to, żeby zostawić tak skrzywdzonego człowieka?

    – Ci, którzy zniesławili księdza arcybiskupa, mają moralny obowiązek dokonać tego kroku, przeprosić go i zrehabilitować. Nie wolno im milczeć! Sprostowanie zarzutów, a powiedzmy, że były one bardzo poważne, to jest ich obowiązek! Ja na łamach „Naszego Dziennika” już wcześniej pokazywałem błędy oskarżycieli, brak podstaw dla stawiania zarzutów. Osaczyli, zaszczuli, moralnie i społecznie zamordowali. Muszę powiedzieć, że dziś nie odwołałbym niczego, co wówczas napisałem. Nie mam najmniejszych podstaw, by to zrobić.
    Dziękuję za rozmowę.

    za naszdziennik

  26. Kapsel powiedział/a

    Istota rzeczy polega na tym !

    http://www.dailymotion.com/video/xngbra_ks-natanek-o-100-tys-chazarow-zydowskich-kazanie-17-07-2011-za-nie-kard-dziwisz-oglosil-suspense_news

  27. Jacek powiedział/a

    ad 19

    „dobre żarty : bp. Fekllay nie znał Hofmana. Ależ dobrze pan wie,że Hofman w dziejach ludzkości nie jest pierwszy ,który zdemaskował żydostwo…”

    cieplo, cieplo, niezle jak na kobiete. Trzeba jeszcze troszke pomyslec. np jakie tam zydostwo? Kto to jest wg Pani zyd, potomek Abrahama? Nie zadne zydostwo tylko talmudystow, z ktorych znakomita wiekszosc potomkami Abrahama nie jest.

    Oczywiscie, ze Hoffman nie byl pierwszym. Pierwszym, ktory talmudystow zdemaskowal prawdziwie wg ich zaslug i Sprawiedliwosci Bozej byl Jezus Chrystus. Dlatego palaja oni do Niego nienawiscia tak gleboka, ze sa zacieklymi wrogami calego Stworzenia Bozego, co na naszych oczach realizuja, niszczac za wszelka cene porzadek Prawa Naturalnego, wiec organizujac pieklo na ziemi. A szczegolnie sa wrogami Kosciola Katolickiego, Mistycznego Ciala Chrystusa przez Ktore nasz (tzn katolikow) Bog i Zbawiciel jest obecny wsrod nas w Ofierze Mszy Swietej i Sakramentach Swietych oarz przez Nauke Swego Kosciola dla naszego zbawienia.

    Dlatego zamieszczone powyzej wywody ks. Poradowskiego, sa w istocie bez znaczenia ( odnosza sie przy tym tylko do jednego takiego przypadku) bo w dalszym ciagu nie wyjasniaja w jaki sposob „religia zydowska” tzn talmudyzm „nie jest dla naszej religii «zewnętrzna», lecz w pewien sposób «wewnętrzna». Mamy zatem z nią relacje, jakich nie mamy z żadną inną religią. Jesteście naszymi umiłowanymi braćmi i w pewien sposób, można by powiedzieć, naszymi starszymi braćmi”, skoro my czcimy Jezusa Chrystusa jako Boga i Zbawiciela a talmudysci lza Go i Jego Matke a nas Jego wyznawcow darza wspolmierna nienawiscia dokladajac wszelkich staran aby nas wytepic a z nami jakakowiek ludzka pamiec o naszym Bogu i Zbawicielu?

    Podobnie wywody bp. Fellay’a: „Żydzi są naszymi «starszymi braćmi» w tym znaczeniu, że mamy coś wspólnego – mianowicie Stare Przymierze” sa pozbawione elementarnej logiki. W zaden sposob bowiem Stare Przymierze nie jest wspolne dla Katolikow i talmudystow, poniewaz Katolicy Owoc tego Przymierza tzn Jezusa Chrystusa przyjeli natomiast talmudysci ten Owoc odrzucili i palaja do niego nienawiscia.

    Wypowiedzi JPII i bp. Fellay’a sa typowymi przypadkami judaizacji tzn talmudyzacji Wiary Katolickiej. Koncza sie w synadodze rzymsko katolickiej, w ktorej odbywaja sie „pokazy mody” i w przedszkolach gdzie dzieci sa uczone masturbacji.

  28. Victoria powiedział/a

    ad 19
    ta „stronka” za sprawa takich, niestety komentarzy, kwitnie jak lonka (od laczka) z domieszka GMO
    W celu uzupelnienia brakow polecam WOLNA POLSKE albo:

    ad 26
    i wiele, wile innych.

  29. aga powiedział/a

    Pan Jacku, Jezus Chrystus to Osoba a nie Prawo. tego nie potrafili zrozumiec faryzeusze i saduceusze ( chociaz nie wszyscy) i dlatego stali się talmudystami.
    To Miłośc i Miłosierdzie a nie przepisy liturgiczne.
    Tego tez nie byli i nie są w stanie pojąć i przyjąć współcześni faryzeusze spod znaku lefebrystów i sedeków,etc.. Dlatego bliżej im do ówczesnych zelotów niż do katolików.

    Jacku -zeloto!”Otwórz serce. Nie umysł. Serce i oczy”.
    Bo talmudyzm kwitnie w waszych szeregach. Czyli ślepe przywiązanie do martwego prawa. Prawo Chrystusa jest żywe ,bo jego sercem jest Miłosierdzie.

  30. aga powiedział/a

    ad.28
    Proponuję pani wystartować z Intoinizacją na tej ateistycznej stronce wolna polska ,która pani reklamuje. I życzę powodzenia.

  31. Kapsel powiedział/a

    Re 28

    …..i wiele, wile innych…..

    To prawda , ale ten dla Nas Polaków , jest chyba taki najbardziej podstawowy… że to przebierańcy..

  32. Guła powiedział/a

    „Objawienie czy obłęd” – panno Ago?

  33. aga powiedział/a

    ORĘDZIE OJCA ŚWIĘTEGO FRANCISZKA NA ŚWIATOWY DZIEŃ POKOJU 1 STYCZNIA 2014 ROKU

    Papież Franciszek – fragment orędzia na Światowy Dzień Pokoju 1 stycznia 2014:

    1. «[...]Globalizacja, jak stwierdził Benedykt XVI, zbliża nas, ale nie czyni nas braćmi. Ponadto wiele sytuacji dysproporcji, biedy i niesprawiedliwości wskazuje nie tylko na głęboki brak braterstwa, ale także na brak kultury solidarności. Nowe ideologie charakteryzujące się rozpowszechnionym indywidualizmem, egocentryzmem i materialistycznym konsumpcjonizmem osłabiają więzi społeczne, podsycając ową mentalność „odrzucania”, prowadzącą do pogardy i porzucenia najsłabszych, tych, którzy są uważani za „bezużytecznych”. W ten sposób współżycie między ludźmi nabiera coraz bardziej kształtu zwykłego, pragmatycznego i egoistycznego do ut des [daję, abyś dał].

    Jednocześnie staje się jasne, że także współczesne systemy etyczne okazują się niezdolne do tworzenia autentycznych więzi braterstwa, gdyż braterstwo pozbawione odniesienia do wspólnego Ojca jako swego ostatecznego fundamentu, nie jest w stanie się ostać. Prawdziwe braterstwo między ludźmi zakłada i wymaga transcendentnego ojcostwa. Wraz z uznaniem tego ojcostwa umacnia się braterstwo między ludźmi, czy inaczej, owo stawanie się „bliźnim”, który troszczy się o innych».

    3. «[...]Parafrazując słowa Pana Jezusa, możemy streścić Jego odpowiedź w następujący sposób: ponieważ jeden jest wasz Ojciec, który jest Bogiem, to wy wszyscy braćmi jesteście (por. Mt 23, 8-9). Korzeń braterstwa wyrasta z ojcostwa Boga. Nie chodzi o ojcostwo ogólnikowe, nieokreślone i bez wpływu na historię, ale o osobową, wyraźnie ukierunkowaną i niezwykle konkretną miłość Boga do każdego człowieka (por. Mt 6, 25-30). Jest to więc ojcostwo skutecznie rodzące braterstwo, ponieważ miłość Boga, kiedy zostanie przyjęta, staje się najpotężniejszym środkiem przemiany życia i relacji z drugim, który otwiera ludzi na solidarność i czynne dzielenie się».

    10. «Braterstwo musi być odkryte, pokochane, doświadczane, głoszone i okazywane.Ale jedynie miłość, jaką daje nam Bóg, pozwala przyjąć braterstwo i w pełni nim żyć».

  34. aga powiedział/a

    Co do „starszych braci ” to Benedykt XVI poszedł jeszcze dalej niż Jan XXIII,który pierwszy użył tego określenia czy tez Jana Pawła II ,który powtórzył je wiele razy.

    W książce wywiadzie ŚWIATŁOŚĆ ŚWIATA. Benedykt XVI w rozmowie z Peterem Seewaldem pytany o określanie Żydów mianem „starszych braci w wierze” papież odpowiada, że lepiej zastąpić je terminem „ojcowie w wierze” (co też Benedykt XVI zrobił).
    „Wyrażenie starsi bracia,którego używał już Jan XXIII nie jest chętnie przyjmowane przez Żydów. A to dlatego, że w żydowskiej tradycji starszy brat – Ezaw – był także bratem odrzuconym. Można go pomimo to używać, gdyż wyraża on coś ważnego. Ale także «ojcowie w wierze»” jest prawidłowe. Być może nawet zwrot ten jeszcze wyraźniej ukazuje naszą wzajemną relację” – podkreśla papież…

  35. Jacek powiedział/a

    ad Aga #29 i 34

    juz raz Aguni napisalem aby nie rzucal(a) kamieniami w szklanym domu. Wprawdzie zrobil(a) postepy, jak zauwazylem wyzej, ale logika to niestety u Aguni na poziomie tych cytatow, ktore przytoczylem. Jezus Chrystus jest dla nas wzorem milosierdzia, i kazdy kto umie czytac moze sobie latwo znalezc co jak najbardziej milosiernie a sprawiedliwie mowil o talmudystach.

    Przytoczona wypowiedz Benedykta XVI o „ojcach w wierze” jest juz przykladem kompletnej judaizacyjnej paranoi, zwlaszcza logicznej. Ci Judejczycy, ktorzy dochowali Starego Przymierza przyjeli Jezusa Chrystusa jako Owoc tego Przymierza a jednoczesnie jako Pelnie Objawienia Nowego Przymierza, i stali sie pierwszymi katolikami (tak katolikami, bo Wiara, ktora przkazali nam zachowala sie jedynie w Kosciele Katolickim), czyli narodem wybranym Nowego Przymierza. Natomiast ci Judejczycy, ktorzy juz wtedy paczkowali jako talmudysci wykonali na Jezusie Chrystusie mord sadowy, lamiac Stare Przymierze, co im zreszta na dobre nie wyszlo. Ich nasladowcy tzn wspolczesni talmudysci moga wiec byc tylko wzorem wiarolomstwa (czyli apostazji) i miec w starszenstwo czy ojcostwo w wiarolomstwie i dlatego w milosierny sposob Kosciol Katolicki modli sie wlasnie za wiarolomnych Judejczykow.

    Wynurzenia Benedykta XVI na ten temat to niestety rzewne bzdury, zaprzeczajace i Staremu Przymierzu i Nowemu.

  36. Kapsel powiedział/a

    Czy owi hierarchowie zdają sobie sprawę, jakie bluźnierstwa pod adresem Chrystusa Pana i Najświętszej Maryi Panny szerzy judaizm rabiniczny /talmudyczny/ poprzez Talmud i przekazywaną z pokolenia na pokolenie opowieść „Toledot Jeszu” ? /Historia Jezusa/ Jeśli nie, oto co na ten temat mówi prof. Peter Schäfer, jeden z najważniejszych autorytetów w dziedzinie teologii hebrajskiej, w swojej książce „Jesus in the Talmud” (strony: 10-13):

    „Jezus nie narodził się z dziewicy, jak twierdzili jego zwolennicy, ale był dzieckiem nieślubnym, synem kobiety i jej kochanka. Dlatego nie mógł być Mesjaszem z domu dawidowego czy też wręcz synem Boga”.

    „Występki seksualne mają miejsce, bowiem kult chrześcijański wciągał swoich członków w tajne praktyki wyuzdania i orgii”.

    A oto „związane z halachą szczegóły dotyczące procesu i egzekucji Jezusa: Jezusa nie ukrzyżowano, a raczej – według prawa żydowskiego – ukamienowano, a następnie powieszono na drzewie, wymierzając ostateczną pośmiertną karę zarezerwowaną dla najgorszych zbrodniarzy… Powodem tej egzekucji było to, że skazano go za uprawianie czarnej magii oraz przekonywanie ludu Izraela do czczenia złotych cielców ”.

    „Najdziwaczniejsza ze wszystkich historyjek o Chrystusie jest opowieść o tym, jak Jezus siedzi w piekle wraz z Tytusem i Balaamem, notorycznymi arcywrogami ludu żydowskiego… Los Jezusa jest taki, że siedzi do końca świata w gotujących się ekskrementach… Historyjka ma ironiczny przekaz: Chrystus nie tylko nie zmartwychwstał, ale cierpi wieczną karę w piekle. W związku z tym jego wyznawcy to banda głupców oszukanych przez cwanego kłamcę”.

    Podobnie choć bardziej oględnie pisze wybitny polski znawca tej tematyki ks. prof. Waldemar Chrostowski /Żydzi i religia żydowska , a Maryja Matka Jezusa- Salvatoris Mater 2(2000) nr 1/:

    „Najbardziej znanym przejawem swoistego nauczania pogardy wobec Jezusa Chrystusa, Jego Matki Maryi , a także wobec innych znanych z Ewangelii postaci jest anonimowy utwór Toledot Jeszu (…) wspomniane dzieło ma charakter antychrześcijańskiego paszkwilu. Chrześcijanie prawie go nie znają, podczas gdy wśród ortodoksyjnych Żydów cieszy się ono znaczną popularnością. Wyraźne nawiązania do szczegółów, które znamy z Ewangelii zostały w Toledot Jeszu celowo zniekształcone i wymieszane. Maryja pod hebrajskim imieniem Miriam została przedstawiona jako narzeczona bogobojnego Jana (…) Nieopodal ich domu przebywał, czy kręcił się jakiś Józef , syn Pandery. Był nie stroniącym od trunków żołnierzem rzymskim , który patrzył pożądliwie na dziewczynę .(…) Pewnego dnia , a był to szabat , gdy Jana nie było w domu , bo spełniał swe religijne powinności, pijany (!) Józef znowu znalazł się w pobliżu (…) gdy wszedł do środka i ją objął , prosiła by ją zostawił w spokoju , bo ma menstruację /nieczystość rytualna/ . Poganin nie zważał ani na to ani na jej słowa i w tych okolicznościach Miriam stała się brzemienna.(…) Miraim urodziła syna który otrzymał imię Joszua (nosił je brat jej matki) Pochodzenie dziecka było jednak powszechnie znane i dlatego hebrajskie imię zastąpiono wkrótce obco brzmiącym imieniem Jezus.(…) Te i inne pogardliwe wątki pojawiają się w Toledot Jeszu wielokrotnie , zaś ich cel jest jasny , chodzi o wmówienie żydowskiemu odbiorcy , że okoliczności poczęcia Jezusa przekraczały wszystkie przepisy moralne i kulturowe religii Mojżeszowej. A zatem zarówno Jezus jak i Maryja zasługują wyłącznie na potępienie i na pogardę. (…) W wywodzących się z tego okresu tradycjach Jezus jest nazywany Ben Pandera lub Ben Pantera , to znaczy syn Pandery lub Pantery, Nie brakuje też dosadniejszych określeń (…) Ten proces przybrał na sile od IV wieku kiedy to wrogie opowieści o Jezusie i Jego Matce mnożyły się częściej niż przedtem. Z czasem złożyły się na zapisy , z których najbardziej rozpowszechnione (Toledot Jeszu, Sefer Joseph Hemmekanne, Nizzachon Vetus i in) weszły na stałe do kanonu żydowskiego myślenia o Jezusie i początków chrześcijaństwa (…) .”

    W jednym ze swoich wykładow ks. prof. Waldemar Chrostowski stwierdza ponadto:
    „Natomiast największym, najgorszym paszkwilem, który znany był bardzo długo w tradycji ustnej, a pod koniec 1 tysiąclecia został spisany, paszkwilem antychrześcijańskim, jest żydowskie dzieło zatytułowane „Toledot Jeszu” czyli – „Historia Jezusa”, „Historia Jeszu” dokładnie. To jest takie przekręcone słowo. Tak jak dzieci przedrzeźniają jedno drugiego, tak i tutaj imię Jezusa jest przedrzeźnione. Jest to paszkwil na Ewangelię, ze szczególnym upodobaniem skierowanym przeciwko Ewangelii św. Mateusza, która, jak wiemy, wśród czterech kanonicznych ewangelii jest najbardziej żydowska. I, proszę księży, myślenie żydowskie – mówię to z pełną odpowiedzialnością – mentalność żydowska, wychowanie żydowskie jest mocno zakorzenione w tych właśnie antychrześcijańskich i antyjezusowych nurtach, które rzadko były spisywane (aczkolwiek były), natomiast tkwią w podświadomości i w żydowskich rodzinach. Przykłady można mnożyć.”

    Jak pisze w innym miejscu ks. prof. Waldemar Chrostowski /Kościół , Żydzi, Polska – 2009 , str 63-65/
    „Wiele do myślenia daje codzienna modlitwa , ktorą wyznawca judaizmu rozpoczyna swój dzień:
    ‚Błogosławiony jesteś Ty, Panie , nasz Boże , Królu wrzechświata, że nie uczyniłeś mnie gojem’
    (…)
    W tej codziennej modlitwie istnieje też wewanie:
    ‚Błogosławiony jesteś Ty, Panie , nasz Boże , Królu wrzechświata, że nie uczyniłeś mnie niewolnikiem’
    (…) Inne wezwanie tej samej modlitwie brzmi:
    ‚Błogosławiony jesteś Ty, Panie , nasz Boże , Królu wrzechświata, że nie uczyniłeś mnie kobietą’ – a gdzie są feministki?
    (…)
    Inny przykład , żyd ortodoksyjny ma obowiązek cichego wymawiania przekleństw na widok chrześcijańskich symboli religijnych – krzyża, kościoła czy kapliczki (…) .”.

    Znane jest też napisane po łacinie dzieło księdza Justyna Pranajtisa : „Christianus in Talmude Iudaeorum” – Petropoli 1892 (Chrześcijanin w Talmudzie żydowskim). Pozniej przetłumaczone także na inne jezyki. Edycja łacińska posiada wszelkie cechy pracy naukowej, przeznaczonej dla specjalistów, obok przekładu łacińskiego przy każdej cytacie talmudycznej jest podany tekst hebrajski. Autor tego dzieła swoje dążenie do dania świadectwa prawdzie przypłacił własnym życiem – został prawdopodobnie otruty. Jako przykład z tej pracy można podać zawarte w Talmudzie choćby tylko niektóre określenia odnoszące się Chrystusa Pana:

    ” (…)
    ŻYCIE CHRYSTUSA
    Talmud uczy, że Jezus Chrystus był nieprawego łoża i synem menstruującej, że miał charakter Ezawa, że był głupcem, kuglarzem, uwodzicielem, bałwochwalcą, że został ukrzyżowany, pogrzebany w piekle i wreszcie stał się bożkiem swoich zwolenników. [28--29]
    (…)
    V. BAŁWOCHWALCA
    W Talmudzie, w traktacie Sanhedrin 103a, słowa Psalmu XCI, 10:
    „I bicz nie zbliży się do przybytku twego”, tak się wyjaśnia:
    „Abyś nie miał syna lub ucznia, któryby przypalał publicznie potrawę swoją, tak jak Jezus Nazareński.”
    Przypalać potrawę, albo zbytnio przesalać lub przyprawiać, przysłowiowo mówi się o tym, który psuje swój sposób życia i obyczaje, lub rzuca plamę na swoje dobre imię, który odpada do herezji lub bałwochwalstwa i jawnie je rozsiewa i broni”. [36-37]
    V. UWODZICIEL
    W tym samym traktacie Sanhedrin, karta 107b, czytamy:
    „Powiedział Mar: Jezus zbałamucił i uwiódł i popchnął (zgubił) Izraela.”
    VII. PRZYBITY DO KRZYŻA
    Widzieliśmy już wyżej, że wreszcie za swoje zbrodnie i niegodziwość poniósł karę hańbiącej śmierci, został mianowicie powieszony na szubienicy krzyża, w wilję Paschy.
    VIII. POGRZEBANY W PIEKLE
    Księga Zohar, część III, 282a, uczy, że Jezus zdechł jak zwierzę i został pogrzebany w owej
    „… ‚kupie nieczystości’ …, na której leżą porzucone zdechłe psy i zdechłe osły (i) gdzie są pochowani synowie Ezawa (chrześcijanie) i Ismaela (Turcy), (także) Jezus i Mahomet, nieobrzezany i nieczysty, którzy są psami zdechłemi, zostali w niej pogrzebani.” [37-38]
    (….) ”

    Profesor i rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w latach 1925-1933, wybitny biblista, ks. Józef Kruszyński , w swojej wydanej w 1925 r książce „Talmud – co zawiera i czego naucza” pisze między innymi:

    „Nauka tedy Talmudu, podniesiona do godności natchnienia i objawienia i przedstawiana jako źródło wiary i moralności, odbiła niezatarte piętno na duchowym obliczu narodu. Nie wiadomo, co bardziej podziwiać w Talmudzie: czy nienawiść do chrześcijan, czy też umiejętnie rozwijane hasła w celu skupienia się i wyodrębnienia tak pod względem rasowym jak i religijnym. Nienawiść do chrześcijan posiada w Talmudzie bardzo wyraźne oblicze i niczym nie da się zaprzeczyć. Chrystus po większej części jest lżony. Widzieliśmy na innym miejscu, w jaki sposób rabini każą wymawiać święte Imię Jezus. Bardzo często w Talmudzie rabini posiłkują się pod adresem Chrystusa Pana nazwą Taluj. Jest to wyraz obelżywy, oznacza to samo, co „wisielec”. Nie da się przytoczyć wielu przydomków dawanych Najświętszej Marii Pannie. Aby uniknąć obrazy uszu chrześcijańskich, pomijamy je milczeniem. Gdziekolwiek istnieje zwrot o Kościele, o początkach chrześcijaństwa, wszędzie przebija się lekceważenie i nienawiść. Opierając sąd na tych nieprzyjaznych zwrotach, można by wnosić, że przeznaczeniem Talmudu było utrwalanie zerwania wszelkich stosunków, pomiędzy żydostwem a rozwijającym się Kościołem Chrystusowym. Cel miał być osiągnięty drogą utrwalania uprzedzeń i nienawiści przez wykazywanie krzywd i niepowetowanych strat, jakie nauka Chrystusowa wyrządziła żydostwu. Należy jednak uważać, że nienawiść podsycana względem chrześcijan jest tylko środkiem do osiągnięcia głównego celu, a jest nim takie wyodrębnienie żydostwa, iżby wszystkie prądy obcej kultury i cywilizacji stały się niedostępnymi. Takie zamierzenia można było łatwiej urzeczywistnić, o ile wytworzyła się nowa religia. Tworząc Talmud rabini doprowadzili swoje zamiary do skutku. Stworzyli reguły i zasady dla oparcia na nich religii w rzeczywistości nowej, a jednak uchodzącej za starą, bo podaną jeszcze przez Abrahama, gdy ten rozmawiał z Bogiem. W religii tej dominującym pierwiastkiem jest fanatyzm. Odbił on tak silne piętno na duchowym obliczu całego żydostwa, że żydzi, gdziekolwiek się znajdują, są sobą i wszędzie wywołują to znane i tak stare zjawisko jak ich własne rozproszenie, tj. antysemityzm, który właściwie jest antyjudaizmem, ponieważ nikt nie walczył z żydami, jako z semitami, lecz jako z judaistami, wrogo usposobionymi względem wszystkich innych narodowości. Nie należy się dziwić, że istnieje antyjudaizm. Istnieć on musi i będzie zawsze występował tam, gdzie są żydzi.”

    Św.Maksymilian Maria Kolbe pisał tak:
    „ Część narodu żydowskiego uznała w Nim [Chrystusie Panu] Mesjasza, inni, a zwłaszcza pyszni faryzeusze, nie chcieli Go uznać, prześladowali Jego wyznawców i potworzyli mnóstwo przepisów nakazujących żydom prześladowanie chrześcijan. Przepisy te połączone z opowiadaniami poprzednich rabinów zebrał w r. 80 po Chrystusie rabbi Johanan ben Sakai, a ostatecznie wykończył około 200 r. rabbi Jehuda Hannasi i tak powstała Miszna. Późniejsi rabini znowu wiele dodali do Miszny, tak że około r. 500 rabbi Achai ben Huna mógł już z tych dodatków sklecić osobną księgę tzw., Gemara.. Miszna i Gemara tworzą razem Talmud. W Talmudzie nazywają owi rabini chrześcijan bałwochwalcami, gorszymi od Turków, mężobójcami, rozpustnikami nieczystymi, gnojem, zwierzętami w ludzkiej postaci, gorszymi od zwierząt, synami diabła, itd. Księży nazywają „kamarim”, tj., wróżbiarzami, i „gałachim”, tj., z ogoloną głową, a szczególnie zaś nie cierpią dusz Bogu poświęconych w klasztorze. Kościół zowią zamiast „Bejs tefila”, tj., dom modlitwy, „bejs tifla”, tj., dom głupstw, paskudztwa. Obrazki, medaliki, różańce itd., zowią „ełyłym”, co znaczy „bałwany”.
    Niedziele i święta przezywają w Talmudzie „jom ejd” tj., dniami zatracenia. Uczą też, że żydowi wolno oszukać, okraść chrześcijanina, bo „wszystkie majętności gojów są jako pustynia, kto je pierwszy zajmie, ten jest ich panem”. Tak więc księgę zawierającą 12 grubych tomów i dyszącą nienawiścią ku Chrystusowi Panu i chrześcijanom wtłacza się w głowy, że to księga święta, ważniejsza od Pisma św., tak że nawet sam Pan Bóg uczy się Talmudu i radzi się uczonych w Talmudzie rabinów. (…) Nie zapomnę też nigdy prośby nawróconego żyda, głośnego muzyka we Włoszech północnych, a potem zakonnika, franciszkanina, o. Emilio Norsy. W Rzymie po poznałem. Bardzo kochał Niepokalaną. W ostatniej chorobie trzymał zawsze obrazek Niepokalanej na stoliku i często go całował. Gdy mu mówiono, że teraz w chwilach samotnych będzie mu przychodziło natchnienie muzyczne do pisania utworów, wskazywał na obraz Matki Bożej wiszący przed nim na ścianie, mówiąc: „Stąd mi przyjdzie natchnienie”. Otóż ten gorący czciciel Niepokalanej, żyd, kapłan zakonu OO, Franciszkanów prosił mnie, bym się łączył z jego intencjami przy odprawianiu Mszy św. (czując chwilowe polepszenie myślał, że zdoła jeszcze 3 dni Mszę św. Odprawiać). Intencje były następujące:
    1) Za Ojca św.,
    2) o pokój światowy,
    3) o nawrócenie żydów ”

    Chciałbym też przytoczyć kolejne słowa ks. prof. Waldemara Chrostowskiego , który doświadczywszy na sobie skutków owego fałszywego „dialogu” tak podsumował podstawowe różnice miedzy judaizmem biblijnym z czasów Chrystusa Pana a obecnym judaizmem rabinicznym (talmudycznym):

    „Dlaczego więc z ostrożnością trzeba nazywać Żydów „naszymi starszymi braćmi”?(…) Żydów w znaczeniu wyznawców judaizmu – dlatego, proszę księży, ponieważ oni są wyznawcami judaizmu rabinicznego. Judaizm rabiniczny, który wyznają, ukształtował się po 70 r. po Chrystusie w opozycji do chrześcijaństwa. Otóż, chrześcijaństwo nie wyłoniło się z judaizmu rabinicznego. Chrześcijaństwo stanowi przedłużenie, wyrosło, karmiło się judaizmem biblijnym. Jezus Chrystus nie przynależał do judaizmu rabinicznego, bo tego jeszcze nie było. Aczkolwiek, w Jego czasach byli rabini i aczkolwiek Jezusa nazywano czasami Rabbim, to jednak nie był to ten judaizm, który ukształtował się po upadku Jerozolimy. Judaizm biblijny był diametralnie od tego, z jakim mamy do czynienia po roku 70. odmienny dlatego, że to był misyjny, nastawiony pozytywnie wobec świata greckiego, mający obok Biblii Hebrajskiej również Biblię Grecką, czyli septuagintę, wielopostaciowy, gdzie rozmaite warstwy, rozmaite kręgi i nurty – one istniały obok siebie, a więc: faryzeusze, saduceusze, esseńczycy, zeloci, chrześcijanie. Ten judaizm był wielopostaciowy. Natomiast po roku 70., kiedy wyłoniło się chrześcijaństwo, kiedy chrześcijaństwo okrzepło – rabini wyrzucili wszystkie inne nurty życia żydowskiego i przeorientowali, przebudowali swoją wiarę tylko na gruncie faryzejskim, tylko na gruncie rabinicznym. Na tym gruncie wyłoniła się ok. roku 220. po Chrystusie Miszna, następnie tzw. Tosefta – a ponieważ są dwie Tosefty: napisana w Palestynie i w Babilonii – to obie te Tosefty i Miszna – ogromne dzieła – składają się na Talmud Palestyński i Babiloński. Normatywny dla życia żydowskiego jest Talmud Babiloński. W związku z tym judaizm rabiniczny bywa nazywany również judaizmem talmudycznym. Ten, w tym judaizmie talmudycznym jest mnóstwo elementów antychrześcijańskich.”

    Zaś jeden z dawniejszych poprzedników Ekscelencji na tronie biskupim w Przemyślu , Św. Biskup Józef Sebastian Pelczar, którego doczesne szczątki, spoczywają obecnie w katedrze przemyskiej obrządku łacińskiego /gdzie także ma się odbyć część owych „obchodów ”/ w swojej książce pt. „Masoneria” wydanej w 1914 r we Lwowie napisał między innymi takie oto słowa, które do dzisiaj nic nie straciły ze swojej aktualności:

    „ Sprzymierzeńcami i kierownikami masoneryi są wreszcie żydzi. Sojusz ten jest rzeczą pewną, a nie brak nawet pisarzy i to poważnych, którzy twierdzą, że masonerya zawdzięcza żydom swój początek. Cóż za tem zdaniem przemawia ? Oto przedewszystkiem ta okoliczność, że żydzi nienawidzą z zasady i bez chęci pojednania się religii Chrystusowej, która ich opór przeciw Zbawicielowi świata potępia, jako też społeczeństwa chrześcijańskiego, od którego doznawali nieraz poniżenia i prześladowania, w zamian za krzywdy, jakie temu społeczeństwu przez lichwę, wyzysk i demoralizacyę zadawali i zadają. Konsekwentnie żydzi dążą do tego, by podkopać byt religii Chrystusowej, której Kościół katolicki jest strażnicą i ogniskiem, a społeczeństwo chrześcijańskie poniżyć i osłabić, używając do tego wszelakich środków, ponieważ zaś masonerya zwraca, jak widzieliśmy, nienawiść swoją przeciw Kościołowi i stara się zedrzeć ze społeczeństwa cechę chrześcijańską, przeto łatwo wysnuć stąd wniosek, że żydzi utworzyli masoneryę, jako jeden z pierwszorzędnych hufców w walce z chrystyanizmem.
    Powtóre, żydzi dążą wytrwale do panowania nad światem, do czego jako środek mają służyć nietylko kapitały, giełdy, dzienniki itp. ale także walki, rewolucye i rozprzężenia pośród narodów chrześcijańskich, ponieważ jednak sama roztropność im radzi, by działali w ukryciu, przeto jako swoich pionierów wysuwają masonów, by chrześcijanie gubili chrześcijan. W tym też celu stają żydzi na czele partyi socyalistycznej, spodziewając się, że w ten sposób odwrócą od siebie burzę rewolucyi społecznej, a jeżeli po wielkich przewrotach przyjdzie do utworzenia międzynarodowej republiki kollektywistycznej, oni w niej rządzić będą.
    Potrzccie, żydzi nietylko są fanatycznie przywiązani do swoich ideałów i tradycyj, ale mają swoją organizacyę, odrębną i tajną, bo podlegają ślepo rabinom, ci zaś odbierają rozkazy od jakiejś władzy najwyższej i ukrytej”

    Chciałbym więc na zakończenie zaapelować do Ekscelencji o nieuleganie naciskom i prosić o wycofanie się z tego haniebnego pomysłu, jakim jest obchodzenie Dnia Judaizmu w Kościele Katolickim. Chrystus Pan polecił swoim Uczniom a tym samym i nam nawracać innych a nie z nimi „dialogować’. Powinniśmy się także modlić usilnie o szczere i prawdziwe nawrócenie żydów a nie uprawiać z nimi fałszywy „dialog” , który prowadzi tylko Kosciół Katolicki na manowce. Powoduje rozmywanie chrześcijańskiej tożsamości, a tym samym osłabianie chrześcijaństwa, czyli rozsadzanie go od środka.

    Módlmy się za żydów wiarołomnych
    aby Bóg i Pan nasz zdarł zasłonę z ich serc,
    iżby i oni poznali Jezusa Chrystusa Pana naszego.
    Módlmy się: Wszechmocny wiekuisty Boże,
    który od miłosierdzia Twego nawet Żydów wiarołomnych nie odrzucił:
    wysłuchaj modły nasze za ten lud zaślepiony,
    aby wreszcie, poznawszy światło prawdy, którym jest Chrystus,
    z ciemności swoich został wybawiony.
    Przez Tegoż Chrystusa Pana naszego.
    Amen.

    Modlitwa o nawrócenie żydów z liturgii Wielkiego Piątku wg mszału św. Piusa V

    Na koniec inna smutna refleksja:
    Przypomniało mi się jeszcze jedno, gdy przed laty organizowano w Przemyślu Światowe Zjazdy Kresowian, gdy z wielu nieraz bardzo odległych krajów świata przyjeżdzali najcześciej starzy już i schorowani Polacy, których wygnano w czasie i po II WS z ich stron rodzinnych na Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej . Mszę św. w przemyskiej katedrze z ich udziałem i w ich intencji sprawował tylko zwykły ksiadz, żaden z biskupów nie brał udziału ,rownież żaden z nich ani nikt z władz miasta nie objął patronatu nad tymi uroczystościami o jakimkolwiek udziale czy pomocy już nie wspominając, no bo nie wolno było drażnić „braci Ukraińców” , wiązało się to bowiem z powiedzeniem prawdy o zbrodniczej działalności OUN-UPA. Wszystko odbywało się społecznie. Podobnie było przed laty z uroczystościami odsłonięcia odbudowanego Pomnika Orląt Przemyskich, poza paroma księżmi katolickimi, polskimi patriotami nie było ze strony hierarchów nikogo. A teraz z okazji „Dnia Judaizmu” jaka wielka zmiana ….

    http://www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/aktualnosci/protest.html

  37. Kapsel powiedział/a

    Masoneria

    Św. Bp dr Józef Sebastian Pelczar

    …..Sprzymierzeńcami i kierownikami masoneryi są wreszcie żydzi. Sojusz ten jest rzeczą pewną, a nie brak nawet pisarzy i to poważnych, którzy twierdzą, że masonerya zawdzięcza żydom swój początek. Cóż za tem zdaniem przemawia ? Oto przedewszystkiem ta okoliczność, że żydzi .nienawidzą z zasady i bez chęci pojednania się religii Chrystusowej, która ich opór przeciw Zbawicielowi świata potępia, jako też społeczeństwa chrześcijańskiego, od którego doznawali nieraz poniżenia i prześladowania, w zamian za krzywdy, jakie temu społeczeństwu przez lichwę, wyzysk i demoralizacyę zadawali i zadają. Konsekwentnie żydzi dążą do tego, by podkopać byt religii Chrystusowej, której Kościół katolicki jest strażnicą i ogniskiem, a społeczeństwo chrześcijańskie poniżyć i osłabić, używając do tego wszelakich środków, ponieważ zaś masonerya zwraca, jak widzieliśmy, nienawiść swoją przeciw Kościołowi i stara się zedrzeć ze społeczeństwa cechę chrześcijańską, przeto łatwo wysnuć stąd wniosek, że żydzi utworzyli masoneryę, jako jeden z pierwszorzędnych hufców w walce z chrystyanizmem.

    Powtóre, żydzi dążą wytrwale do panowania nad światem, do czego jako środek mają służyć nietylko kapitały, giełdy, dzienniki itp. ale także walki, rewolucye i rozprzężenia pośród narodów chrześcijańskich, ponieważ jednak sama roztropność im radzi, by działali w ukryciu, przeto jako swoich pionierów wysuwają masonów, by chrześcijanie gubili chrześcijan. W tym też celu stają żydzi na czele partyi socyalistycznej, spodziewając się, że w ten sposób odwrócą od siebie burzę rewolucyi społecznej, a jeżeli po wielkich przewrotach przyjdzie do utworzenia międzynarodowej republiki kollektywistycznej, oni w niej rządzić będą.

    Potrzccie, żydzi nietylko są fanatycznie przywiązani do swoich ideałów i tradycyj, ale mają swoją organizacyę, odrębną i tajną, bo podlegają ślepo rabinom, ci zaś odbierają rozkazy od jakiejś władzy najwyższej i ukrytej. Co więcej, żydom znaną była oddawna organizacya tajna, bo wszakże zaraz po rozprószeniu swojem w r. 70 (czyli po zburzeniu Jerozolimy przez Tytusa) i w r. 135 (czyli po zduszeniu buntu Barkochby) mieli władzę naczelną ukrytą, która im zastępowała dawny sanhedryn, z przewodniczącego (nasi) i 70 radców złożony. Mianowicie w Palestynie najwyższe tajne rządy nad żydami sprawował przez czas jakiś „patryarcha Judei”, rezydujący W Jaffie lub w Tyberyadzie, a pozostali tamże doktorowie prawa wzięli się w, drugim wieku po Chr. do napisania Miszny, czyli Talmudu jerozolimskiego. Ale to zwierzchnictwo zniknęło w wieku piątym, po edykcie Teodozyusza II z r. 449. Natomiast wyłoniła się już w wieku II po Chr. w Babilonie godność „księcia niewoli albo wygnania” (po grecku Echmalotarcha), jako najwyższa władza nad żydami Wschodu i Zachodu, co Talmud babiloński wyraźnie poświadcza (Traktat Sanhedrin fol. 5). Książęta wygnania, . wybierani z rodu Dawidowego, wykonywali swą władzę, bądź jawnie, bądź tajnie, według tego, czy żydzi pod panującymi Wschodu używali spokoju, czy byli prześladowani; dopiero w r. 1005 kalif muzułmański kazał zamordować ostatniego „księcia wygnania” Ezechiasza, co zmusiło żydów do nowego rozprószenia się po świecie. Zdaje się nie ulegać wątpliwości, że miejsce księcia wygnania zajęła jakaś naczelna władza tajna, przesyłająca żydom swe rozkazy za pośrednictwem rabinów; ale gdzie ona przybywała w biegu wieków i o ile ona wpłynęła na utworzenie, organizacyi masońskiej, z braku świadectw historycznych dociec trudno. Wprawdzie niektórzy autorowie powołują się na dwa pisma z r. 1489, to jest, na list żydów z miasta Arles do żydów w. Konstantynopolu (z 13 stycznia 1489) i na odpowiedź „księcia żydowskiego” (z 21 listopada 1489); czy atoli te pisma są autentyczne, na pewne twierdzić nie można. Za to zaprzeczyć się nie da, że między judaizmem i masoneryą zachodzi ścisły związek, nietylko co do ostatecznych celów, ale także co do zewnętrznych form rytuału masońskiego, bo wszakże tego dowodzą same nazwy: Adonai, Salomon, Zorobabel, Noachita, Książę Jerozolimy, Wódz Przybytku, Kawaler Kadosz i inne, – dalej legendy masońskie, zwłaszcza o budowie świątyni salomońskiej i zamordowaniu Hirama – wreszcie godła masońskie w lożach używane, jak np. świecznik siedmioramienny i liczenie lat; wszystko to przypomina Biblię Starego Zakonu albo historyę żydowską. Znać też w rytuale masońskim wpływ żydowskiej Kabały; a nawet jeden z autorów twierdzi, że Kabała jest filozoficzną podstawą i kluczem masoneryi….

    http://www.naszawitryna.pl/ksiazki_34.html

  38. Kapsel powiedział/a

    Chrześcijanin w Talmudzie żydowskim

    Ks. Justyn B.Pranajtis

    http://www.naszawitryna.pl/ksiazki_105.html

    Talmud – co zawiera i czego naucza

    Ks. prof. Józef Kruszyński

    PRZEDMOWA

    Całe żydostwo na świecie stanowi jedną ścisłą spójnię, przeciwstawiającą się wszystkim narodom i wszystkim wyznaniom. Owa spójnia, czy też „sprzysiężenie żydowskie”, jak niekiedy lubiano ją nazywać, wywoływała i wywołuje bardzo żywe zagadnienie. W różnych czasach zadawano sobie pytania, dlaczego żydzi, pomimo rozproszenia na świecie, nie stracili solidarności narodowej, wyznania oraz nieprzyjaznego nastroju wobec wszystkich nie wyznających religii żydowskiej? Po większej części odpowiedzi brzmią jednakowo. Powszechny głos, oparty na wielowiekowej obserwacji żydostwa, wskazuje na Talmud jako na źródło etnicznej spójni, zarówno jak i specyficznych cech charakteru żydowskiego. Talmud jest wielką księgą żydowskiego wychowania, jest pokarmem duchowym, z którego korzysta całe żydostwo od czasów swego rozproszenia. Skoro jednak ta księga nie straciła swej wartości i znaczenia, musi posiadać w pojęciu żydostwa jakąś niezwykłą wagę i niespożytą moc podtrzymywania nigdy nie gasnących dążności. Musi ona w duszach wyznawców wzniecać ognisko przesądów, wiodących prostą drogą do fanatyzmu, nienawiści, która jest tak silną, że ani prześladowania ani światło kultury i chrześcijańskiej cywilizacji zgładzić jej nie może. W związku z tymi właściwościami Talmudu jedni będą go wychwalali a inni ganili. Całe żydostwo uważa Talmud za księgę udzieloną przez Opatrzność, w celu okazania, jak wyjątkowym przywiązaniem darzy Bóg żydów. I Biblia jest księgą świętą, ale Talmud jest czymś wyższym, czymś bardziej, jeżeli tak rzec można, nadprzyrodzonym. Chrześcijanie posiadają Biblię i uważająją za natchnioną. Musi tedy żydostwo mieć coś więcej, coś zawierającego objawienie Boże w formie daleko pełniejszej i donioślejszej, aniżeli Biblia. Taką właśnie rolę ma spełniać Talmud. Autorzy żydowscy wszystkich odcieni nie umieją w słowach wyrazić zachwytu nad tą księgą. Porównują ją niekiedy z Pismem św., ale przypisują Talmudowi daleko szerszy zakres i większe znaczenie. Gdyby nie było Talmudu, Biblia nie mogłaby zastąpić jego roli. Żydostwo nie posiadałoby źródła zasilającego jego wiarę, podtrzymującego nadzieję i kierującego dążeniami „wybranego narodu”, nie rozstającego się nigdy z przekonaniami, że on tylko jeden, jedyny, został powołany do głoszenia mesjanizmu wśród narodów świata. Pisarz żydowski, Emanuel Deutsch („Co to jest Talmud”, polski przekład I. Kramstucka, Wyd. 2, Warszawa 1905, s. 25) mówi, że „Talmud jest czymś więcej niż zbiorem praw, jest to mikrokosmos obejmujący, tak jak Biblia, niebo i ziemię. I zdaje się, iż cała proza i cała poezja, cała nauka, cała wiara i wszelka filozofia świata starożytnego… w nim się ześrodkowała”. Niepodobieństwem tu wyliczać wszystkich pochwał, jakimi żydzi obdarzają Talmud; z tego, co piszą, wynika jasno, że gdyby nie Talmud, nie byliby tym, czym są, nie zajęliby tego stanowiska, jakie dzisiaj w świecie posiadają. Całkiem inne spotykamy zdania o Talmudzie, gdy zwrócimy uwagę na obóz pozażydowski. Jeżeli natrafimy na opinie nie potępiające wprost Talmudu, albo też względem niego obojętne, będą one z pewnością pochodzić od ludzi, którzy nie mieli możliwości wgłębienia się w naukę talmudową. Ci zaś wszyscy, co znali Talmud, czytając go w oryginale, wygłaszają bardzo ujemne sądy o religijnej księdze żydowskiej. Z moralności Talmudu wypływają te wszystkie przywary duszy żydowskiej, które nie pozwalają jej na wytworzenie harmonii z wyznawcami innych religii

    http://www.naszawitryna.pl/ksiazki_127.html

  39. Kapsel powiedział/a

    Talmud czy Biblia ?

    Ks. prof. Michał Poradowski

    JUDAIZM I MOZAIZM — PODSTAWOWE RÓŻNICE

    Jedną z największych trosk Apostołów i pierwszych biskupów była obrona wspólnoty chrześcijańskiej od zgubnych wpływów judaizmu, już bowiem wówczas, w pierwszym wieku, judaizm uważał Chrześcijaństwo tylko za jedną z wielu sekt heretyckich. Ta troska o obronę Wiary przed wpływami judaizmu staje się z biegiem czasu prawie obsesją całej hierarchii młodego Kościoła, który broni czystości swej Wiary, opartej na nauce Chrystusa Pana. Skoro jednak Chrystus Pan często odwoływał się do Starego Testamentu, tenże zostaje uznany przez jego uczniów za jedno ze źródeł oficjalnej nauki Kościoła. Istnieje więc ścisły związek między nową nauką Chrystusa Pana i dawnym objawieniem przekazywanym przez Stary Testament, który przez Greków został nazwany Biblia (greckie słowo biblia znaczy księga „par excellence”). Księga ta składa się z wielu części, a najstarszą i najbardziej szanowaną przez żydów jest ta, którą nazywają Piecioksiegiem Mojżesza, czyli Prawo, po hebrajsku Tora. Te nakazy i zakazy, dane przez Boga ludowi wybranemu przez pośrednictwo Mojżesza (spisane w różnych czasach i okolicznościach), stały się podstawą religii mojżeszowej, czyli mozaizmu. Ale, z biegiem czasu, także i później, w ciągu wielu stuleci. Pan Bóg nadal poucza przez proroków i przez inne osoby natchnione, a całość nauki moralnej tych pism także zostaje nazwana mozaizmem.

    Skoro Pismo święte starotestamentowe składa się z tak wielu ksiąg spisanych w różnych czasach i okolicznościach, głównie w języku aramejskim (który, jak wszystkie języki, uległ dużym zmianom na przestrzeni ponad dwóch tysięcy lat, licząc tylko od czasów Chrystusa Pana), nie może nas dziwić, że ukazały się różne jego komentarze, wytłumaczenia i interpretacje, najpierw ustne, przekazywane tradycją, a później pisemne, aby uprzystępnić naukę Pisma świętego także osobom mnie) wykształconym. Zbiór tych komentarzy nazwano Talmudem. Z czasem Talmud (najpierw tylko ustny, a dopiero po kilku wiekach spisany) był bardziej znany „ludowi wybranemu” niż sama Biblia, a nawet, już na parę stuleci przed Chrystusem Panem, prawie całkowicie wyrugował i zastąpił Biblię. Talmud, jako Miszna i Gemara, a w czasach już chrześcijańskich jego skrócone i uproszczone wydania popularne znane jako Baba Batra (szeroka brama) i Szulchan aruch (stół zastawiony), stały się głównym źródłem żydowskiej moralności, podobnie jak wśród chrześcijan nieraz Naśladowanie Chrystusa Tomasza A’Kempis lub jakieś popularne modlitewniki są bardziej znane i czytane w codziennym życiu, niż sama Ewangelia czy Nowy Testament.

    Otóż, w dziejach „narodu wybranego” nastąpił wyraźny podział między mozaizmem i judaizmem. Mozaizm jest przede wszystkim religią skodyfikowaną przez Mojżesza, ale także i kulturą inspirowaną przez Torę. Natomiast judaizm jest głównie kulturą, zawierającą elementy religijne. W skrócie można powiedzieć, że mozaizm to religia objawiona kultura żydowska oparta na Biblii [1] , głównie na Piecioksiegu Mojżesza (Tora), a judaizm, to przede wszystkim kultura żydowska, bardzo stara, zaczynająca się na wiele wieków przed Mojżeszem, dla której jego autorytet jest tylko jednym z wielu, będąc opartą najpierw na bardzo starych tradycjach przedmojżeszowych, a później głównie na Talmudzie, a więc na Misznie i Gemarze, obejmująca najrozmaitsze prądy, w których przeważają tendencje materialistyczne i bałwochwalcze (jak kult złotego cielca).

    Żydzi, będąc ludem koczowniczym, zawsze żyjącym w diasporze (w rozproszeniu), a więc wśród różnych ludów i kultur, które częściowo asymilują, wytworzyli w ciągu swej wiele tysięcy lat trwającej historii, kulturę zwaną judaizmem, który to judaizm ma niewiele wspólnego z mozaizmem. Co więcej, to właśnie z okazji pojawienia się nauki Jezusa z Nazaretu (w którym nie rozpoznali zapowiedzianego Mesjasza) tenże judaizm stał się reakcją przeciwko Chrześcijaństwu i najpierw starał się Chrześcijaństwo opanować, uważając je tylko za sektę heretycką, a później usiłował je zniszczyć, inspirując prześladowania ze strony władz cesarstwa rzymskiego, a skoro to się nie udało, zaczęli infiltrować pierwotne Chrześcijaństwo, aby je zjudaizować. Nic więc dziwnego, że Apostołowie zwalczali owe wpływy (co jest oczywiste w Listach i w Dziejach Apostolskich), a także i Ojcowie Kościoła w pierwszych wiekach, co jest widoczne w tak licznych traktatach na temat Adversus judaeos o De cavendo Judaismo. Mimo jednak tej czujności ze strony biskupów w pierwszych wiekach, judaizm zdołał opanować znaczną część Kościoła przez herezję zwaną arianizmem i to przez prawie sto pięćdziesiąt lat, prześladując biskupów wiernych tradycji, z których wielu stało się męczennikami. Arianizm bowiem był oczywistym judaizmem, gdyż odrzucał dogmat Trójcy Świętej, a także i dogmat, że Chrystus Pan jest Bogiem-Człowiekiem, sprowadzając Go do poziomu stworzenia, które jako takie, nie jest Bogiem, i także nie jest człowiekiem, będąc według arianizmu bytem ponadludzkim. Jest więc wielkim nieporozumieniem mówić, że Chrześcijaństwo ma swe korzenie w judaizmie, a tylko można i trzeba twierdzić, że Chrześcijaństwo ma swe korzenie w mozaizmie, bo w Biblii, poczynając od Pentateuku aż do ostatnich ksiąg Starego Testamentu (według kanonu Kościoła) znajduje się wprost niezliczona ilość tekstów proroczych, które zapowiadają przyjście Mesjasza-Zbawiciela, opisując dokładnie i w szczegółach jego Życie i Jego Mękę. Nadto sam Chrystus Pan często cytuje w swych przypowieściach i okolicznościowych naukach odnośne teksty biblijne. Tak więc tylko w mozaizmie, czyli w Biblii znajdują się korzenie chrześcijańskiej wiary, a nie w judaizmie, czyli w Talmudzie.

    [1] Należy pamiętać, że Biblia żydowska jest zasadniczo różna od Biblii chrześcijańskiej, gdyż dla żydów jedyną księgą świętą jest Tora, czyli Pięcioksiąg Mojżesza (Pentateuko), bo tylko ona zawiera objawienie dane przez Boga Mojżeszowi, a inne księgi należą do żydowskiej kultury i do historii; są one bardzo cenione, ale nie są uważane za pisma sakralne. Natomiast Biblia chrześcijańska obejmuje Stary Testament i Nowy Testament. Ten Stary Testament, według kanonu Kościoła, składa się z 46 „ksiąg” o różnym charakterze literackim (poezje, opowiadania, historia itd.) i są „natchnione”, czyli że zawierają części objawienia danego przed przyjściem Chrystusa Pana, a Nowy Testament zawiera objawienie dane przez Chrystusa Pana, a przekazane nam przez Ewangelię, przez Dzieje Apostolskie, Listy Apostołów i Apokalipsy.

    JESZCZE O RÓŻNICY MIĘDZY JUDAIZMEM I MOZAIZMEM

    Wiadomo, że Żydzi — odkąd istnieją i znani są w historii — zawsze żyli i nadal żyją w diasporze, czyli w rozproszeniu. Otóż jest błędem sądzić, że to życie koczownicze, a zwłaszcza tak zwana „diaspora” jest karą, czy też przekleństwem tego ludu za zbrodnię Bogobójstwa, gdyż, podobnie jak i inne ludy koczownicze (np. Cyganie) zawsze żyli w rozproszeniu i tylko wyjątkowo, w pewnym okresie swej historii, część ich żyła w Palestynie i uważała ten kraj za swą ojczyznę, a opuścili ją pod presją wojsk rzymskich, które, sprowokowane przez bunt żydów, zniszczyły Jerozolimę, a z nią i Świątynię, oraz zmusiły pozostałych przy życiu żydów do opuszczenia tego kraju (rok 70).

    Oczywiście, ta koczowniczość jest jednak różną od tej, która charakteryzuje Cyganów, gdyż Żydzi, przybywając do jakiegoś kraju chętnie i łatwo w nim osiadają, a często na zawsze. Nie są jednak emigrantami podobnymi do innych narodowości, gdyż — chociaż do pewnego stopnia szybko się asymilują — to jednak prawie nigdy się nie wynaradawiają, gdyż zawsze pozostają żydami i tylko mały ich procent ulega całkowitej asymilacji i to głównie tylko wtedy, gdy porzucają swą tradycyjną religię, a także i przez małżeństwa mieszane.

    Niemiec, Francuz, Chińczyk czy Polak normalnie już w trzecim pokoleniu się wynaradawia, chociaż z dumą przypomina sobie i innym swe pochodzenie. Natomiast żydzi tylko wyjątkowo się asymilują całkowicie, gdyż z reguły prawie wszyscy żydzi, mimo częściowej asymilacji, kiedy już się uważają za Anglików, Niemców czy Hiszpanów, nadal pozostają żydami, zwłaszcza gdy nadal praktykują swą religię. Dlaczego? Bo u żydów religia i narodowość się utożsamiają całkowicie i pod tym względem są, prawdopodobnie, jedynym wyjątkiem. Istnieją także i inne ludy, których kultura i religia się utożsamiają, zwłaszcza gdy owa religia jest ich wyłączną religią, ale nie ma drugiego narodu na świecie, który tak całkowicie utożsamia swą religię z narodowością, gdyż w tym wypadku religia determinuje całą kulturę żydowską. Stąd też Żyd-ateusz jest tylko pół żydem i dlatego też bardzo często szybko się asymiluje całkowicie w nowym środowisku, zwłaszcza gdy to środowisko nie jest całkowicie przesiąknięte odnośną religią.

    Otóż tutaj właśnie najbardziej ukazuje się różnica między judaizmem i mozaizmem, gdyż judaizm to synteza narodowości z religijnością, synteza tak całkowita, że jest nie do pomyślenia, aby te dwa składniki można było rozdzielić. Poświadcza to postawa obecnych władz Państwa Izrael, które odmawiają udzielenia obywatelstwa izraelskiego każdemu żydowi, który deklaruje się wyznawcą innej religii niż Mojżeszowa, lub też jest ateuszem. Tak Żyd (katolik, protestant, mahometanin itd.) najwyżej może otrzymać pozwolenia na krótki pobyt w Izraelu, ale nigdy nie otrzyma obywatelstwa izraelskiego. Jest to jeden z argumentów, które należy brać pod uwagę przy rozróżnianiu judaizmu od mozaizmu, gdyż to potwierdza, że –według Żydów — judaizm jest nie tylko religią, ale przede wszystkim kulturą żydowską i to kulturą bardzo starą i dawną, wielostronnie już rozwiniętą i obejmującą całość życia ludu hebrajskiego na setki, a nawet parę tysięcy lat przed Mojżeszem, a więc przed mozaizmem.

    Nadto, ten aspekt religijny judaizmu jest bardzo ważny jeśli chodzi o „korzenie” Chrześcijaństwa, gdyż ta najdawniejsza religia żydowska była nie monoteizmem, ale monolatrią, a więc kultem bożka plemiennego. A kiedy Bóg — według patrystyki nie chodzi w tym wypadku o Boga-Ojca, lecz Boga-Syna, a więc Logos, Verbo — poleca Abrahamowi przejść do Palestyny, to jeszcze nie istnieje naród żydowski, a tylko Aramejczycy-Hebrajczycy, stąd też można przypuszczać, że wiara Abrahama nie uległa jeszcze wypaczeniu, czyli że był to monoteizm, a nie monolatrią, czyli że Abraham wierzył w Boga jedynego powszechnego, a nie w bożka plemiennego, podobnie jak Melchizedek, tajemniczy król-kapłan, z którym wspólnie Abraham składa ofiarę Bogu z chleba i wina (zapowiedź Mszy Świętej).

    (…)

    W czasie tej wędrówki Mojżesz kodyfikuje tradycyjne ustawodawstwo religijne żydowskie, które jest jednocześnie ustawodawstwem społeczno-ekonomiczno-politycznym tegoż ludu koczowniczego; a także rozkazuje spisanie całej wiedzy tradycyjnej tegoż ludu i jego twórczości duchowej, legendarnej, przekazywanej głównie ustnie. I tak powstają pierwsze księgi Starego Testamentu, a więc religia Mojżeszowa jest jednocześnie żydowską religią narodową, lecz bardzo różną od judaistycznej, gdyż judaizm jest przede wszystkim syntezą całej kultury żydowskiej, tej która rozciąga się od czasów niepamiętnych aż do dziś. Przecież Mojżesz urodził się dopiero w czwartym stuleciu pobytu Żydów w Egipcie, a przez te trzy stulecia przed mojżeszowe. Żydzi zdążyli rozwinąć swą kulturę i za asymilować wiele z kultur różnych krajów swego koczowniczego życia, a więc dawne zwyczaje i wierzenia babilońskie i dalekiego Wschodu, palestyńskie i egipskie, a także ludów fenickich i wielu innych, żyjących w owych czasach w tychże krajach, czyli judaizm jest o wiele starszy od mozaizmu i zawiera ogromną ilość elementów religijnych pogańskich, szukać więc korzeni Chrześcijaństwa w judaizmie jest bardzo niebezpieczne dla wiary chrześcijańskiej. Kalendarz żydowski liczy sobie 3761 lat przed erą chrześcijańską, a ilu już było Hebrajczyków przed Abrahamem to trudno powiedzieć, jedno jest pewne, że Abraham był tylko jednym z wielu Aramejczyków, którzy „przeszli”, udając się do różnych krajów na wschód, na zachód, na północ i południe, a wszyscy ci Aramejczycy (semici), przez sam fakt, że „przeszli”, stawali się Hebrajczykami, a Żydzi utrzymują, że są jednymi z nich. Tak więc, judaizm jest o wiele wieków starszy od mozaizmu, a do czasów mozaizmu jest prawie wyłącznie pogański, gdyż ci judaiści wyznają najrozmaitsze religie pogańskie i to nie tylko do czasów Mojżesza, ale też i po Mojżeszu, jak to opisuje Biblia i tak było z judaizmem aż do czasów Chrystusa Pana, a także i później, więc nie można twierdzić, że „korzenie” Chrześcijaństwa znajdują się w judaizmie, lecz tylko w mozaizmie, gdyż tylko mozaizm był monoteizmem, chociaż czasami skłaniał się ku monolatrii.

    Ale co najważniejsze, należy pamiętać, że już Apostołowie odrzucili cały judaizm, a częściowo nawet i mozaizm na pierwszym soborze jerozolimskim i tylko chrześcijanom pochodzącym z Żydów pozwolili na zachowanie „koszer” co do pokarmów, ale kategorycznie zwolnili chrześcijan z pochodzenia pogańskich ludów od przepisów judaistycznych i mozaistycznych. Stąd też, nawet kiedy upatruje się „korzeni” Chrześcijaństwa w mozaizmie, a nie w judaizmie, a więc w Starym Testamencie, a nie w Talmudzie, to także należy pamiętać, że Chrześcijaństwo zachowało z mozaizmu głównie Dekalog, ale interpretowany w świetle nauki Chrystusa Pana, ale już na dawnych soborach wprowadzono zasadę że „praecepta Veteri Testamenti sunt mortua et mortifera” (przepisy Starego Testamentu są umarłe i śmierć przynoszące). Oczywiście, chodzi tu o śmierć w sensie przenośnym, czyli niebezpieczeństwo utracenia czystej wiary. A skoro Kościół przestrzega przed niebezpieczeństwem utraty wiary przez przyjmowanie mozaizmu, a więc Starego Testamentu, to tym bardziej niebezpieczeństwem ze strony judaizmu, a wiec przepisów Talmudu.

    Natomiast Kościół katolicki odnosi się z wielkim szacunkiem szczególniej do tych ksiąg Starego Testamentu, w których Prorocy zapowiadają przyjście Mesjasza, to pierwsze, które już się spełniło i to drugie, na które czekamy. Kościół też karmi się pięknymi modlitwami starotestamentowymi, a zwłaszcza Psalmami, a więc tym wszystkim w czym się okazuje Objawienie Boże i miłość starozakonnych czcicieli Boga monoteistycznego. Warto też jest przypomnieć, że Ojcowie Kościoła dopatrywali się ukrytych aluzji w Starym Testamencie do Trójcy Przenajświętszej, a szczególniej do Chrystusa Pana, przypuszczając Jego obecność w wydarzeniach starotestamentowych.

    (…)

    „KORZENIE” CHRZESCIJAŃSTWA?

    To tylko w znaczeniu przenośnym można mówić o „korzeniach” Chrześcijaństwa, bo w rzeczywistości Chrześcijaństwo jako religia jest absolutną i radykalną nowością, będąc daną ludzkości przez Boga-Ojca przez pośrednictwo Boga-Syna, Jezusa Chrystusa. Przychodzi więc z Chrystusem, jako uzupełnienie i pełnia Objawienia i nie tylko przez nauczanie Jezusa z Nazaretu, ale przede wszystkim przez samą osobę Chrystusa Pana jako Słowo Wcielone. To nie tylko nauka Jezusa Chrystusa jest pełnią Objawienia, ale przede wszystkim sam Chrystus Pan jest pełnią Objawienia jako Słowo Boże. Stąd też. Chrześcijaństwo jako religia nie ma i nie może mieć żadnych „korzeni”, poza tym jednym, którym jest Najwyższy i Jedyny Kapłan Jezus Chrystus, Syn Boży. Natomiast w sensie przenośnym, a więc alegorycznym, można mówić o „korzeniach” Chrześcijaństwa, gdyż historycznie ukazuje się ono jako nowa religia, jedyna prawdziwa i w pełni doskonała, bo dana ludziom wprost przez samego Boga-Człowieka, Jezusa Chrystusa, ale w pewnej sytuacji konkretnej, a więc historycznej, „materialnej”, w czasie i w przestrzeni, oraz w konkretnym środowisku kulturalnym, które, do pewnego stopnia, wywiera od początku nań wpływ nieunikniony. Gdyby Wcielenie miało miejsce w innych perspektywach czasu i przestrzeni, a więc w innym okresie historycznym i w innym kraju, to zapewne owe przypuszczalne „korzenie” chrześcijaństwa byłyby zupełnie inne, a ich wpływ na religię chrześcijańską także musiałby być całkowicie inny, niż wpływ środowiska Palestyny za czasów cesarstwa rzymskiego, a zaludnionej głównie przez żydów.

    NA CZYM POLEGA JUDAIZACJA CHRZEŚCIJAŃSTWA ?

    Przede wszystkim na wyeliminowaniu dogmatu Trójcy Przenajświętszej, a co najmniej na jego interpretacji kabalistycznej, a jest to widoczne już w samych początkach Kościoła, i łatwo to nam zrozumieć, gdyż należeli do niego w pierwszych wiekach głównie nawróceni na Chrześcijaństwo żydzi, którzy w większości byli mozaistami, a więc osobami wychowanymi w wierze objawionego monoteizmu, natomiast mniejszość ich to byli judaiści związani z monolatrią, ale jedni i drudzy wierzyli w Boga Jedynego, a wszelkie wielobóstwo uważane było przez nich za pogaństwo. To nieco wyjaśnia dlaczego trudno było im pojąć i przyjąć dogmat Trójcy Przenajświętszej, bo do jego „zrozumienia” i przyjęcia konieczną jest odpowiednia filozofia, a żydzi nie mieli w owym czasie prawie żadnej tradycji filozoficznej. Natomiast chrześcijanie, którzy pochodzili z różnych etni pogańskich, byli nieco obeznani z kulturą intelektualną grecko-rzymską i z terminologią filozoficzną odnoszącą się do religii, a także byli przyzwyczajeni do różnych mitologii, których, oczywiście, nie brali na serio, gdyż, w gruncie rzeczy, zwłaszcza, osoby o wyższej kulturze, wierzyli tylko w Boga jedynego, a nie w owych mitologicznych bożków. To właśnie żydzi judaiści — a więc ci, którzy sprowadzali monoteizm objawiony do monolatrii, czyli do wiary w bożka plemiennego, przez co stawali się podobnymi do pogan, bo bożek plemienny nie może być nigdy Bogiem Jedynym, jako iż zakłada istnienie innych bożków plemiennych — skłonni byli do kultu różnych bożków, co tak charakteryzowało ich w ciągu całej historii od czasów Abrahama, aż do ery chrześcijańskiej, jak to często opisuje Stary Testament.

    Stary Testament wystawia też świadectwo, że mozaiści zawsze walczyli przeciwko oddawaniu kultu najrozmaitszym bożkom, co uprawiali nie tylko prostacy, ale nawet królowie, także Salomon, mimo iż miał opinię, że był wyjątkowym mędrcem. Stąd też mozaiści wysilali się, aby przekonać cały lud, iż istnieje tylko Jeden Bóg Prawdziwy, Jahwe, ale, przypisując mu szczególną miłość do narodu żydowskiego tym samym przyczyniali się do wypaczania objawionego monoteizmu i do sprowadzania go do monolatrii. Tak więc żydzi byli wychowani religijnie w kulcie jedynego Boga i dlatego mieli trudności psychologiczne, aby móc przyjąć dogmat o Trójcy Przenajświętszej i zrozumieć, że ta Trójca jest tylko Jednym Bogiem, a nie trzema Bogami. A zrozumieją to dopiero wtedy, kiedy zaznajomią się z metafizyką grecko-rzymską, która jasno rozróżnia pojęcia osoby, natury, substancji, akcydentów, istoty, istnienia, bytu, formy i materii, ciała i duszy itd.

    Zresztą trudności te mieli ówcześni żydzi nie tylko odnośnie dogmatu Trójcy Przenajświętszej, ale także, może jeszcze bardziej, odnośnie uznania w Jezusie z Nazaretu nie tylko obiecanego Mesjasza, ale także Syna Bożego i Boga-Człowieka. Potrzeba było wielu soborów dla przedyskutowania tych dogmatów wiary katolickiej i dla wyłożenia ich w formie przystępnej dla różnych mentalności, uformowanych przez różne kultury. Ale faktem jest, że żydzi, z tych czy innych przyczyn, zawsze zwalczali i do dziś zwalczają dogmat Trójcy Przenajświętszej. A kiedy, z biegiem czasu, dzięki wyjaśnieniom wypracowanym przez sobory, dogmat Trójcy przenajświętszej został obroniony, żydzi, w połowie XVI wieku, zaczęli go ponownie zwalczać, uciekając się tym razem do argumentów czerpanych z Kabaty.

    całość

    http://www.naszawitryna.pl/ksiazki_25.html

  40. Kapsel powiedział/a

    – Szalon, nie rób z siebie durnia… Wszędzie chodzisz, wychwalasz wdzięki i zalety twojej Sary… A ty nie wiesz, że ona ma czterech kochanków?
    – I co z tego? Wolę mieć dwadzieścia procent w atrakcyjnym towarze, niż sto procent chłamu.

    W przedziale dwóch rabich i jeden żyd.
    Po kilku godzinach podróży żyd się odzywa:
    – Miałem nadzieję, że będę świadkiem rozmowy dwóch wybitnych umysłów, a tu cisza!
    Jeden rabi z politowaniem odpowiada:
    – Ja wiem wszystko, on wie wszystko, to o czym my mamy rozmawiać?!

    Przychodzi facet do spowiedzi i mówi:
    – Proszę księdza, ja tylko z jednym… oszukałem Żyda, czy to grzech?
    – Nie synu, to cud… – odpowiada ksiądz.

  41. aga powiedział/a

    Kogo bigoci i fałszywi ultra katoliccy a może agentura nie wynajda aby tylko podważyć autorytet papieży.

  42. Kapsel powiedział/a

    ……Kogo bigoci i fałszywi ultra katoliccy a może agentura nie wynajda aby tylko podważyć autorytet papieży. …..

    Dokładnie tak jest, to właśnie oni lekką ręką wrzucają do jednego worka talmudystów rabinicznych w tym chazrów i chazarki też , o których jest ten artykuł i komentarze do …..”starszych braci” czyli mozaistów o których ewentualnie wspomnieli Papieże o ile nie ma tam fałszywych manipulacji których mnóstwo całe a kilka podałem wyżej…

    To jest dopiero podważanie autorytetu Papieży najprawdziwsze !

  43. aga powiedział/a

    Papieże ani dokumenty Kościoła nie mówia ani nie piszą o chazarach ani o mozaistach. Proszę wreszcie zacząć je czytać a najlepiej zacząc lekturę od deklaracji „Nostra aetate”.

  44. Kapsel powiedział/a

    Ale cały czas nawołują i proszą

    Papież Benedykt zwraca uwagę, że „był Sobór Ojców, prawdziwy Sobór, ale był też ‚sobór mediów’ (…) Był on (…) tym dominującym, bardziej skutecznym i spowodował tak wiele klęsk, problemów, nieszczęść…”

    Wolą Ojca Świętego jest, aby wreszcie realizowany był prawdziwy Sobór..!

    Benedykt XVI: odkłamać Sobór!

  45. Kapsel powiedział/a

    ……Papieże ani dokumenty Kościoła nie mówia ani nie piszą o chazarach ani o mozaistach…

    Trudno żeby codziennie i bez ustanku przypominać o oczywistych oczywistościach , a tutaj to nie dokument ?

    Stolica Apostolska podzieliła argumentację, że: „Brak szacunku i posłuszeństwa Biskupowi Diecezjalnemu (kan. 273 KPK) oraz nauczaniu biskupów w Polsce w kwestiach bioetycznych (kan. 753 KPK) sprawiają, że dalsza posługa proboszczowska pod władzą biskupa diecezjalnego (kan. 521 § 1, 519 KPK) staje się niemożliwa. Publicznie głoszone poglądy nie spełniają wymogów prawa (kan. 521 § 2 KPK) i przynoszą poważną szkodę i zamieszanie we wspólnocie Kościoła (kan. 1741 § 1 KPK).”

    Decyzja Stolicy Apostolskiej potwierdza dekret, na mocy którego ks. Wojciech Lemański został usunięty z urzędu proboszcza Jasienica, „zarządzając przyjęcie przez wnoszącego rekurs dyspozycji Biskupa warszawsko-praskiego”.

    Usunięty proboszcz zgodnie z kan. 1747 KPK nie ma prawa wykonywać żadnych funkcji proboszczowskich, ani zamieszkiwać i przebywać na plebanii.

    file:///C:/DOCUME~1/WACICI~1/USTAWI~1/Temp/83d3cf160622f286b1f2a531144e8841.jpg

    http://i2.wp.com/gazetawarszawska.com/wp-content/uploads/2013/03/Wojciech-Lema%C5%84ski.jpg?resize=705%2C470

  46. aga powiedział/a

    ad.45
    Cóż, upór , godny, no właśnie lefebrysto-sedeków lub rabina Friedmanna ;)

    Im szybciej się pan pogodzi z Prawdą ,tym lepiej dla zdrowia psychicznego i prawdziwego wzrastania w wewnętrznej duchowości.
    Bowiem :bigoteria = faryzeizm

    Papieże nie są rasistami jak w/w kryptoateistyczne gazetka .

    żydem jest każdy kto przyjmuje judaizm i stosuje się do wymogów tegoż. Czy to Szwed, czy Francuz czy Polak,jesli przestaje chodzić do Kosciola , a chodzi do synagogi jest zydem. Takim na początku ułomnym ale jednak w następnym pokoleniu już zupełnie pełnoprawnym.

    Obecny judaizm jest oficjalnie kontynuacją wiary żydów,którzy nie przyjęli Chrystusa. I nic tego nie zmieni, nawet jesli w synagogach zaczną głoscić wiarę w krasnoludki.
    Ale ,że i zydzi wola interpretacje rabinów od Tory, podobnie jak niektórzy chrześcijanie ,którzy mają problem z podporządkowaniem się Najważniejszemu Przykazaniu Chrystusa a co za tym idzie i Nauczaniu Kościoła , tak zydzi maja problem z podporządkowaniem się prawu mojżeszowemu, którego centrum jest przykazanie : nie czyń nikomu co ohydne w twoich oczach.

  47. aga powiedział/a

    ad. 44 Kurcze,totez ja nie mówię o MEDIACH , tylko o :

    KONSTYTUCJI W RANDZE DOGMATU, ZATWIERDZONEJ PRZEZ PAPIEŻA I PODPISANEJ PRZEZ KILKA TYSIĘCY OJCÓW SOBOROWYCH ,w tym również abp. M.Lefebvre, z której to wycofał się dopiero po 3 miesiącach!!!

    A może zadzwoni i poprosi pan ks. Kneblewskiego aby na ratunek panu jakąs pogadankę palnął o zydach i chazarach?Bo Benedykt XVI mowiąc to zdanie o soborze mediów miał zgoła co innego na mysli.

    DRN 4. Zagłębiając tajemnicę Kościoła, święty Sobór obecny pamięta o więzi którą lud Nowego Testamentu zespolony jest duchowo z plemieniem Abrahama.
    Kościół bowiem Chrystusowy uznaje, iż początki jego wiary i wybrania znajdują się według Bożej tajemnicy zbawienia już u Patriarchów, Mojżesza i Proroków. Wyznaje, że w powołaniu Abrahama zawarte jest również powołanie wszystkich wyznawców Chrystusa, synów owego Patriarchy według wiary, i że wyjście ludu wybranego z ziemi niewoli jest mistyczną zapowiedzią i znakiem zbawienia Kościoła. Przeto nie może Kościół zapomnieć o tym, że za pośrednictwem owego ludu, z którym Bóg w niewypowiedzianym miłosierdziu swoim postanowił zawrzeć Stare Przymierze, otrzymał objawienie Starego Testamentu i karmi się korzeniem dobrej oliwki, w którą wszczepione zostały gałązki dziczki oliwnej narodów. Wierzy bowiem Kościół, że Chrystus, Pokój nasz, przez krzyż pojednał Żydów i narody i w sobie uczynił je jednością.
    Zawsze też ma Kościół przed oczyma słowa Apostoła Pawła odnoszące się do jego ziomków, „do których należy, przybrane synostwo i chwała, przymierze i zakon, służba Boża i obietnice; ich przodkami są ci, z których pochodzi Chrystus wedle ciała” (Rz 9,4-5), Syn Dziewicy Maryi. Pamięta także, iż z narodu żydowskiego pochodzili Apostołowie, będący fundamentami i kolumnami Kościoła, oraz bardzo wielu spośród owych pierwszych uczniów, którzy ogłosili światu Ewangelię Chrystusową.
    Według świadectwa Pisma świętego Jerozolima nie poznała czasu nawiedzenia swego i większość Żydów nie przyjęła Ewangelii, a nawet niemało spośród nich przeciwstawiło się jej rozpowszechnieniu. Niemniej, jak powiada Apostoł, Żydzi nadal ze względu na swych przodków są bardzo drodzy Bogu, który nigdy nie żałuje darów i powołania. Razem z Prorokami i z tymże Apostołem Kościół oczekuje znanego tylko Bogu dnia, w którym wszystkie ludy będą wzywały Pana jednym głosem i „służyły Mu ramieniem jednym” (Sf 3,9).
    Skoro więc tak wielkie jest dziedzictwo duchowe wspólne chrześcijanom i Żydom, święty Sobór obecny pragnie ożywić i zalecić obustronne poznanie się i poszanowanie, które osiągnąć można zwłaszcza przez studia biblijne i teologiczne oraz przez braterskie rozmowy.
    A choć władze żydowskie wraz ze swymi zwolennikami domagały się śmierci Chrystusa, jednakże to, co popełniono podczas Jego męki, nie może być przypisane ani wszystkim bez różnicy Żydom wówczas żyjącym, ani Żydom dzisiejszym. Chociaż Kościół jest nowym Ludem Bożym, nie należy przedstawiać Żydów jako odrzuconych ani jako przeklętych przez Boga, rzekomo na podstawie Pisma świętego. Niechże więc wszyscy dbają o to, aby w katechezie i głoszeniu słowa Bożego nie nauczali niczego, co nie licowało z prawdą ewangeliczną i z duchem Chrystusowym.
    Poza tym Kościół, który potępia wszelkie prześladowania, przeciw jakimkolwiek ludziom zwrócone, pomnąc na wspólne z Żydami dziedzictwo, opłakuje – nie z pobudek politycznych, ale pod wpływem religijnej miłości ewangelicznej – akty nienawiści, prześladowania, przejawy antysemityzmu, które kiedykolwiek i przez kogokolwiek kierowane były przeciw Żydom. Chrystus przy tym, jak to Kościół zawsze utrzymywał i utrzymuje, mękę swoją i śmierć podjął dobrowolnie pod wpływem bezmiernej miłości, za grzechy wszystkich ludzi, aby wszyscy dostąpili zbawienia. Jest więc zadaniem Kościoła nauczającego głosić krzyż Chrystusowy jako znak zwróconej ku wszystkim miłości Boga i jako źródło wszelkiej łaski.

    DRN 5. Nie możemy zwracać się do Boga jako do Ojca wszystkich, jeśli nie zgadzamy się traktować po bratersku kogoś z ludzi na obraz Boży stworzonych. Postawa człowieka wobec Boga Ojca i postawa człowieka wobec ludzi, braci, są do tego stopnia z sobą związane, że Pismo święte powiada: „Kto nie miłuje, nie zna Boga” (1 J 4,8).
    Stąd upada podstawa do wszelkiej teorii czy praktyki, które między człowiekiem a człowiekiem, między narodem a narodem wprowadzają różnice co do godności ludzkiej i wynikających z niej praw.
    Toteż Kościół odrzuca jako obcą duchowi Chrystusowemu wszelką dyskryminację czy prześladowanie stosowane ze względu na rasę czy kolor skóry, na pochodzenie społeczne czy religię. Dlatego też święty Sobór, idąc śladami świętych Apostołów Piotra i Pawła, żarliwie zaklina chrześcijan, aby „dobrze postępując wśród narodów” (1 P 2,12), jeśli to tylko możliwe i o ile to od nich zależy, zachowywali pokój ze wszystkimi ludźmi, tak by prawdziwie byli synami Ojca, który jest w niebie.

    http://archidiecezja.lodz.pl/czytelni/sobor/drn.html

  48. Kapsel powiedział/a

    ad. 45

    Wiadomo że dzisiejszy termin Żyd nie oznacza to samo co Żyd /Judejczyk/ w czasach Chrystusa. Oczywiscie że żydzi jak i wszyscy inni ludzie są naszymi braćmi czyli bliźnimi ale nazywać ich WSZYSTKICH braćmi w wierze to nadużycie. Nikt tutaj nie próbuje odbierać Wybraństwa bo to zbrodnia przeciw ludzkości a cały czas mowa o PRZEBIERAŃCACH którzy pod Wybrańców się podwieszają . Ciekawe czy słowa papieża Benedykta też nie zostały zmanipulowane jak i Jana Pawła II., czyli to co mówi papież Benedykt XVI – odkłamać Sobór !

    Synagoga Szatana

    fragmenty książki „Gwiazda i Krzyż” – 2007 r

    …) Pierwsze przyjście Chrystusa oznaczało kryzys mesjanistycznych nadziei Żydów. Ewangelie opisują coraz gorętsze dyskusje, w których Żydzi określali się poprzez swój stosunek do człowieka twierdzącego, że jest Synem Człowieczym i Mesjaszem. W rezultacie, debata, której początkiem były mesjanistyczne oczekiwania, szybko przekształciła się w dyskusję nad tym, co to znaczy być Żydem. (…) Konflikt między tymi dwiema grupami Żydów przewija się przez całą Ewangelię według św. Jana. W istocie nie będzie przesadą twierdzenie, że Ewangelia św. Jana, w której słowo Żyd” pojawia się 71 razy, jest długim dyskursem o tym, co to znaczy być Żydem. Kim więc są owi “Żydzi”, o których 71 razy wspomina się w Ewangelii? Cóż, to zależy, wszak słowo to w odmiennych kontekstach nieznacznie zmienia swoje znaczenie, ogólnie jednak w toku narracji kontekst ów staje się coraz wyrazistszy, nabierając przy tym coraz to bardziej nieprzyjaznego charakteru; ostatecznie wiedzie do rozbratu pomiędzy “Żydami” a Jezusem; owo zerwanie doprowadzi do jego śmierci.

    Jedną z najciekawszych, choć może niezamierzonych konsekwencji ataku Anti-Defamation League na film Mela Gibsona Pasja jest pytanie, czy Ewangelie są antysemickie. Abraham Foxman i rabin James Rudin potępili film, ponieważ zawiera on fragment z Ewangelii Mateusza 27:25, kiedy Żydzi krzyczą do Piłata, który zdaje się skłonny wypuścić Jezusa: Krew jego na nas i na dzieci nasze. Foxman i Rudin zdają się nie brać pod uwagę kilku istotnych kwestii. Jeżeli deklaracja ta jest antysemicka, wina nie leży po stronie Gibsona, ale św. Mateusza. W taki sposób ujmując sprawę, Foxman i Rudin ujawnili swoje rzeczywiste odczucia, a mianowicie, że Ewangelie i, co za tym idzie, chrześcijaństwo są z istoty antysemickie, a Mela Gibsona należy ostro skrytykować za upublicznienie tego w wielkobudżetowej produkcji, jakie zwykle znajdują się pod całkowita kontrolą Hollywood. Rabin Daniel Lapin był wstrząśnięty, że Foxman i Rudin robią z siebie publiczne widowisko i wystawiają na szwank pozycję wszystkich Żydów w Ameryce. Foxmanowi i Rubinowi trzeba jednak zapisać na ich korzyść, że sugerując, iż Ewangelie w istocie są antysemickie, postawili problem uczciwie, choć ze specyficznie żydowskiego punktu widzenia(…) Ewangelie nie mogą być antysemickie, ponieważ wszyscy antagoniści są Semitami. Ewangelia nie nawołuje by darzyć poszczególnych ludzi nienawiścią z racji ich przynależności rasowej; w istocie byłoby to niemożliwe, jako że wszyscy chrześcijanie przedstawieni w Ewangelii, co do jednego, są Żydami Nic wyklucza to jednak faktu, że Ewangelie są w pewnym sensie “antyżydowskie”, wszystko jednak zależy od tego, co pod tym terminu n rozumiemy.

    Jeśli w istocie tak jest, w jakim znaczeniu używane jest słowo “Żyd”? Brumlik, tak w innych sprawach odkrywczy, tutaj nie bardzo sobie radzi. W istocie, trudno zrozumieć, jak mógłby wyjaśnić ową kwestię, skoro jej rozwiązanie obraca się wokół prawdziwej tożsamości Chrystusa. Według Brumlika, Ewangelia św. Jana przedstawia Żydów, w istocie wszystkich Żydów, o ile nimi są – to znaczy o ile trwają przy tym, że są dziećmi Abrahama – przede wszystkim jako potępionych wrogów Jezusa. Jezus prawdopodobnie sprzeciwiłby się takiemu przedstawieniu Żydów; nie dlatego, aby uważał, że nie są potępieni – nikt, kto odrzuca Chrystusa, nie może zostać zbawiony – ale dlatego, że Brumlik widzi w nich lojalne dzieci Abrahama. Jezus w 37 wersecie ósmego rozdziału Ewangelii św. Jana wyraźnie odrzuca to twierdzenie, mówiąc do Żydów: Gdybyście byli dziećmi Abrahama, czynilibyście, jako on czyni.”(…)

    Brumlik mimowolnie mówi to samo, co Św. Jan w swojej Ewangelii. Aby zachować “tożsamość”, “Żydzi” musieli odrzucić Chrystusa. Oznacza to, że “Żydzi” (w przeciwieństwie do Żydów, czyli całej grupy etnicznej, której pewni przedstawiciele uznali w Chrystusie Mesjasza) w rezultacie stworzyli sami sobie nową tożsamość, która opiera się na negacji.

    Czytelnik Ewangelii według św. Jana dochodzi do zrozumienia tego faktu stopniowo, w miarę jak Żydzi określają się w czasie spotkań z Chrystusem. W ujęciu Ewangelii Św. Jana, Żyd nie oznacza wszystkich Żydów w rozumieniu etnicznym czy rasowym – wszak Jezus i wszyscy jego uczniowie również byli Żydami. Caron w swojej książce poświęconej znaczeniu słowa “Żyd” w Ewangelii Św. Jana dochodzi do tego samego wniosku: cet emploi hien particulier de oi Ioudaioi dans le contexte narratif de l’evangile exclut qu’on puisse entendre l’expression dans son sens nationalist ou meme ethniąue. Z przyczyn, o których już mówiliśmy, nie zgadza się także z pomysłem, aby oi Ioudaioi tłumaczyć jako żydowskich przywódców.

    Co zatem ma na myśli Św. Jan, kiedy używa słowa “Żydzi”? Nazwą oi Ioudaioi określa grupę, która odrzuciła Chrystusa. Przyjście Jezusa na zawsze odmieniło żydowską tożsamość – Żydom żyjącym w tamtym czasie bardzo trudno to było pojąć. Począwszy od owej historycznej chwili, słowa “Izraelita” i “Żyd” przestały być synonimami, bo jak wskazuje Ferdynand Hahn w cytowanej wcześniej książce Carona Les urais Israelites z chrześcijańskiego punktu widzenia sont precisement ceux et elles qui, comme Nathaniel, reconaissent en Jesus le Messie (str. 30).

    Konflikt, który w czwartej ewangelii określa znaczenie słowa “Żyd”, jest stricte religijnej natury: Le conflict ąui s’engage entre Jesus et les “Juifs” (…) est d’ordre essentiellement religie (str. 265). Caron wskazuje, że kiedy św. Jan używa terminu oi Ioudaioi, w rzeczywistości ma na myśli Judaizm”. Cóż jednak znaczy to słowo? W istocie oba te określenia zostają zdefiniowane w toku opowieści. Żydzi postawieni w obliczu faktu, że Jezus ogłasza siebie Mesjaszem, właśnie w odniesieniu do tego określają samych siebie i definiują wyznawaną przez siebie religię. Caron zauważa, że dialog (bądź konfrontacja) z Żydami następuje zawsze w czasie któregoś z religijnych świąt, kiedy Jezus przebywa w Jerozolimie lub jest w drodze do tego miasta. Nie jest przypadkiem – pisze Caron – że konfrontacje z Żydami rozgrywają się właśnie w czasie owych uroczystości. Judaizm celebruje wtedy tożsamość “Żydów”, ich pochodzenie, historię i przeszłość, a każdy, kto tak jak Jezus, kwestionuje którykolwiek z tych elementów, postrzegany jest jako zagrożenie dla owej tożsamości. Święta celebrują i umacniają żydowską tożsamość, a fakt, że spotkania Jezusa z “Żydami” odbywają się właśnie w takich chwilach, oznacza, iż zdaniem Jana, kwestia żydowskiej tożsamości obraca się wokół osoby Jezusa.

    O ile chrześcijaństwo jest nierozerwalnie związane z Chrystusem, judaizm równie silnie łączy się z Jerozolimą. Judaizm, o którym mowa, nabiera oficjalnego charakteru. Ma swoją siedzibę w Jerozolimie i jest wrogo nastawiony do Jezusa. Jest on le principal uccusatueur Jezusa. Najważniejszym miastem judaizmu jest Jerozolima i tam właśnie rozgrywają się wszystkie konfrontacje pomiędzy Chrystusem a “Żydami”; to ona jest najważniejszym ośrodkiem wiadomej wrogości judaizmu wobec Jezusa. Św. Jan wspomina o owej świadomej wrogości w opowieści ślepcu którego Jezus uzdrowił. Rozeszła się wieść o tym cudzie, ale Żydzi (podkr. M.J.) nie uwierzyli, że człowiek ów rzeczywiście był ślepy i że odzyskał wzrok.

    Innymi słowy, przeciwnicy Jezusa nie dali wiary tej opowieści. Aby potwierdzić (a raczej, co najbardziej prawdopodobne, zdyskredytować) tę relację, “Żydzi” posłali po rodziców tego człowieka (którzy, podobnie jak ślepiec, również byli Żydami, Ludzie ci byli zastraszeni i nie chcieli mówić o tym wydarzeniu, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi (J 9:22). Brumlik utrzymuje, że poza relacjami zawartymi w Ewangelii, nie ma żadnych dowodów, iż w łonie społeczności żydowskiej istniały jakieś tarcia; mnóstwo dowodów na to przytaczają jednak Ewangelie. Niektórzy komentatorzy Biblii twierdzą, że owe sprzeczności są anachronizmem – projekcją rzuconą w przeszłość, a odzwierciedlającą sytuację z czasów, kiedy pisano ową Ewangelię – część badaczy datuje ją aż na a.D. 170. Relacja Jana, który twierdzi, że był naocznym świadkiem tych wydarzeń, a jego świadectwo jest prawdą, mówi nam, że rozłam wśród Żydów występował właśnie w okrasie ziemskiej posługi Jezusa. Po zastanowieniu trudno uznać, że sytuacja mogłaby wyglądać inaczej. Wszak Jezus twierdził, że jest “Synem Człowieczym” i wzywał Żydów do podjęcia decyzji.

    W Ewangelii św. Jana 7:11-13 czytamy: Żydzi już Go szukali w czasie święta i mówili: Gdzie On jest? (…) Jedni mówili: Jest dobry. Inni zaś mówili: Nie, przeciwnie – zwodzi tłumy. Nikt jednak nie odzywał się o Nim jawnie z obawy przed Żydami. Zastosowanie słowa “Żyd” w tym kontekście jest jasne. “Żydem” jest ktoś jawnie wrogo nastawiony wobec Chrystusa i pragnący prześladować tych Żydów, którzy uznali w nim Mesjasza. Fakt istnienia obawy przed Żydami, o którym wspomina Jan, wskazuje na to, że w tamtych czasach Żydzi obawiali się “Żydów”. Dobro Żydów, którzy zaakceptowali Chrystusa było zagrożone przez Żydów, którzy go odrzucili. Co więcej, tożsamość wszystkich Żydów, zarówno chrześcijan, jak i “Żydów” została określona w chwili, kiedy Chrystus rozpoczął swoją ziemską posługę. Rodzice ślepca nie kryli obawy przed Żydami, ponieważ “Żydzi” zagrozili wyznawcom Jezusa, którzy wszak; też byli Żydami, wypędzeniem z synagogi. Tożsamość obu grup byłaś stricte religijna, w żadnym razie etniczna; jedna i druga określała się poprzez stosunek do Chrystusa. Żydzi, którzy uznali Chrystusa , zostali wypędzeni z synagogi. Żydzi, którzy Go odrzucili, określili się właśnie poprzez ten fakt i to ich Jan nazywa “Żydami”.

    Nie usatysfakcjonowani wykrętami rodziców, Żydzi przywołali tego człowieka, który był niewidomy, aby wypytać jego samego. Starali się zadawać mu podchwytliwe pytania i prosili: Daj chwałę Bogu zeznając przeciwko Jezusowi, bo My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem. Ów ślepy od urodzenia człowiek, w przeciwieństwie do swoich rodziców, nie dał się zastraszyć “Żydom”. Jedno wiem byłem niewidomy, a teraz widzę – odparł. Kiedy “Żydzi” nakazali mu powtórzyć jego opowieść, prawdopodobnie w nadziei, że złapią go na sprzecznościach, ślepiec odmówił podporządkowania się ich żądaniu: Już wam powiedziałem, a wyście mnie nie wysłuchali. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami? Sugestia ta rozwścieczyła “Żydów”, którzy oburzeni odparli: my jesteśmy uczniami Mojżesza.

    W innym fragmencie Ewangelii św. Jana Jezus jednak neguje ich twierdzenie, że są uczniami Mojżesza. W rozdziale piątym: Nie mniemajcie jednak, że to Ja was oskarżę przed Ojcem. Waszym oskarżycielem jest Mojżesz, w którym wy pokładacie nadzieję. Gdybyście jednak uwierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie uwierzyli. O Mnie bowiem on pisał. Jeżeli jednak jego pismom nie wierzycie, jakżeż moim słowom będziecie wierzyli? Według relacji świętego Jana, Jezus jest nie tylko wyraźną cezurą w historii wszystkich Żydów, On także radykalnie zrywa jej ciągłość, tak przynajmniej zdają się odbierać Go ci, którzy twierdzą, że są wyznawcami Mojżesza. W istocie jednak jest dokładnie odwrotnie, ponieważ odrzucając Chrystusa, odrzucają także Mojżesza i całą jego naukę.

    Określenie “prawo”, zwykle utożsamiane z Mojżeszem prawodawcą, również jest nader zwodnicze. Jezus odrzuca tezę, że Żydzi wierni są prawu Mojżesza. Zwracając się do nich, mówi wielokrotnie, że przestrzegają “ich prawa” bądź “waszego prawa” (…) W rzeczywistości judaizm nie jest wcale judaizmem, lecz raczej tym, co Caron nazywa un pseudo-Judaisme.

    Innymi słowy, “Żydzi” są wierni “ich prawu”, co oznacza, że nie przestrzegają prawa mojżeszowego. Co w odniesieniu do “Żydów” jest prawdą o Mojżeszu, którego nazywają swoim ojcem, a fortiori jest także prawdą w przypadku ich stosunku do Abrahama. W miarę jak dyskusja na temat duchowego ojcostwa przechodzi z rozdziału piątego do ósmego, zmienia się terminologia dyskusji. Teraz, zamiast o prawie, Żydzi zaczynają mówić o “nasieniu”, czyli biologicznym dziedzictwie, warunkującym ich status narodu wybranego. W obu przypadkach mamy do czynienia z radykalnym brakiem ciągłości w historii.

    Ujmując rzecz inaczej, rzeczywista ciągłość w historii nie jest tym, czym się zdaje. Ci, którzy akceptują Chrystusa, są w istocie dziećmi Abrahama i Mojżesza. Ci, którzy nazywają siebie “Żydami”, są w rzeczywistości kłamcami. Sytuację komplikuje fakt, że Św. Jan również był Żydem. Posługując się językiem naszego wywodu, powinniśmy jednak dopowiedzieć, że był on Żydem, ale nie “Żydem”.(…) Jan sam jest Żydem, czemu zatem traktuje “Żydów” jako obcych “onych”, którzy postanowili zgładzić Chrystusa? Odpowiedź na to pytanie ponownie zawiera się w znaczeniu tego słowa i jego ewolucji w toku ewangelicznej opowieści. Jej początek dostrzegamy już w opisie spotkania Jezusa z Samarytanką. W rozdziale 4:22 Jezus mówi jej: Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy. Dychotomia słów “wy”/“my” jest tutaj oczywista. Jezus jest Żydem, Samarytanka zaś nie. To rozróżnienie jest istotne, ponieważ Jezus mówi dalej: zbawienie bierze początek od Żydów. Oświadczenie to jest wystarczająco jednoznaczne: Żydzi są grupą etniczną, ale tak się zdarzyło, że są również narodem wybranym przez Boga. Z ich społeczności nadejdzie zbawienie. Później jednak, jakby chciał nieco skomplikować sytuację, Jezus dodaje: (…) Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie.

    Innymi słowy, teraz kiedy pojawił się Jezus, słowa “Żyd” i “prawdziwi czciciele” nie są już dłużej synonimami. Zbawienie bierze początek od Żydów, czyli od grupy etnicznej, która może nazywać siebie narodem wybranym. Z chwilą jednak, kiedy na ziemi pojawił się Chrystus, sytuacja uległa zmianie; aby pozostać Izraelem, Żydzi będą musieli zaakceptować Chrystusa. Muszą to uczynić, aby stać się prawdziwymi czcicielami, którzy będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie.

    Pełne konsekwencje owego zagadkowego przesłania wygłoszonego do Samarytanki, objawią się jednak dopiero z chwilą, kiedy Jezus przeciwstawi się Żydom. Jedynie ta właśnie konfrontacja ujawni rzeczywiste znaczenie słowa “Żyd”. Złożoność tej kwestii polega na tym, że Jan używa terminu “Żyd” w dwóch odmiennych znaczeniach. Początkowo mówi, że zbawienie bierze początek od Żydów, ale kończy twierdzeniem, iż ci, którzy nazywają siebie “Żydami”, nie są dziećmi Abrahama ani Mojżesza; w rzeczywistości mają diabła za ojca. Od identyfikowania słowa “Żyd” z zaimkiem “my”, jak to było w przypadku rozmowy z Samarytanką, Jezus przechodzi do określania Żydów zaimkiem “wy”, czyli podkreśla, że nie należy do tej samej społeczności co oni. Innymi słowy, wybór: przyjąć czy odrzucić Mesjasza, staje się najważniejszym wyznacznikiem tego, co to znaczy być Żydem.

    Jan znakomicie i jednoznacznie wyjaśnia to w rozdziale ósmym. Dyskusja staje się coraz gorętsza i prowadzi do nieodwracalnego rozłamu pomiędzy Jezusem a “Żydami”. Kiedy Jezus mówi do “nich” (czyli Żydów): Ja odchodzę, a wy będziecie Mnie szukać i w grzechu swoim pomrzecie. Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie1, Żydzi denerwują się i zastanawiają: czyżby miał sam siebie zabić? Jezus przemawia do nich w dalszym ciągu, ale na próżno – wielki podział już się dokonał. “Żydzi” nie mogą już, tak jak to było w przypadku spotkania z Samarytanką, być określani zaimkiem “my”, który odnosi się także do Jezusa. Teraz, ponieważ są członkami społeczności, do której nie należy Chrystus – bo go odrzucili – mówi się o nich “wy”.

    W dalszej części dyskursu Jezus, zwracając się do “Żydów”, używa tej właśnie formy: Wy jesteście z niskości, a Ja jestem z wysoka. Wy jesteście z tego świata, Ja nie jestem z tego świata. Innymi słowy, kwestię tego, co znaczy być “Żydem”, można rozstrzygnąć dopiero wówczas, gdy przeanalizujemy zagadnienie tożsamości Chrystusa. Chrystus jest antytezą grzechu. Ci, którzy go odtrącają, umrą nierozgrzeszeni: Powiedziałem wam – mówi Jezus – .. pomrzecie w grzechach swoich. Następnie zaś przechodzi do sedna sprawy. W tej właśnie chwili jego posługi “Żydzi”, nie uznając w Chrystusie Mesjasza, sami dokonali redefinicji swej tożsamości. Stworzyli dychotomie, w których Mojżesz i Abraham są przeciwstawieni Jezusowi. Były one z gruntu fałszywe, ale mimo to stały się podstawową cechą, określającą, co w istocie oznacza bycie Żydem. Tak więc, w Ewangelii Św. Jana sens słowa “Żyd” ulega powolnej ewolucji, aż u jej końca znaczy już zupełnie coś odmiennego, niż na początku. Aby je oddać, konieczne było owo nazbyt częste i niezręczne stosowanie cudzysłowu, za każdym razem, kiedy cytowaliśmy, bądź odwoływaliśmy się do określenia “Żyd”.

    Wraz z pojawieniem się Chrystusa i zwiastowaniem Jego posłannictwa na ziemi jako “Syna Człowieczego”, słowo “Żyd” ma albo znaczenie wyłącznie etniczne albo całkowicie i jednoznacznie teologiczne. Innej możliwości nie ma. “Żydem” jest osoba, która odrzuca Chrystusa i w rezultacie umiera w grzechu. Wraz z nadejściem Chrystusa judaizm przestał być religią, a stał się ideologią. W tej samej chwili także Izrael utracił swój biologiczny fundament. Nowym Izraelem, prawdziwymi dziećmi Mojżesza i Abrahama był odtąd Kościół.

    Rzecz jasna, Żydzi, którzy doskonale pojmują, że rozmowa z Jezusem prowadzi do ostatecznej redefinicji słowa “Żyd”, nie są zadowoleni z tego stanu rzeczy i próbują zawrócić semantyczną dyskusję na, ich zdaniem, właściwe tory, czyli poprowadzić ją z własnego punktu widzenia, jako narodu wybranego bądź grupy etnicznej, którą Bóg darzy szczególnymi względami. Stąd na obrazę ze strony Jezusa odpowiadają: Jesteśmy potomstwem Abrahama. Grecki oryginał sprzyja naszym rozważaniom, bowiem Żydzi mówią: Sperma Abraham esmen, czyli jesteśmy nasieniem Abrahama, dziedziczymy jego DNA i dlatego zostaniemy zbawieni.

    Jezus jednak zmienia termin “Sperma” na Tekna; czyli DNA – inaczej “nasienie”, na słowo “dzieci”. Kiedy Żydzi powtarzają: Naszym ojcem jest Abraham, Jezus odpowiada: Ei tekna tou Abraham ester, ta erga tou Abraham epoieite – Gdybyście byli dziećmi (Tekna – nie Sperma) Abrahama, to byście pełnili czyny Abrahama.

    Z chwilą, kiedy Jezus odmawia Żydom prawa do zbawienia z racji dziedziczonego DNA, różnice stają się nie do pogodzenia, a przemoc nieuchronna. “Żydzi” odbierają to jako oszczerstwo rzucane na ich rodziców. Narasta w nich złość. Krzyczą: Myśmy się nie urodzili z nierządu. Czuje się, że ich gniew osiągnął już punkt krytyczny – są zdolni do popełnienia morderstwa, bo to jedyny sposób, aby zakończyć ten spór. Jezus tymczasem dolewa jeszcze oliwy do ognia i podaje w wątpliwość całość ich dziedzictwa i pochodzenie: Gdybyście byli dziećmi Abrahama, to byście pełnili czyny Abrahama. Teraz usiłujecie Mnie zabić, człowieka, który wam powiedział prawdę usłyszaną u Boga. Tego Abraham nie czynił.

    Teraz gniew Żydów i prawda Chrystusa wchodzą w konflikt, z którego wyłoni się nowa definicja żydostwa.

    “Biblia Tysiąclecia”, Ewangelia według św. Jana, 8:39 (przyp. tłum.). Wy pełnicie czyny ojca waszego – mówi im Chrystus.

    “Żydzi”, wyczuwając kolejną obrazę, oświadczają: Myśmy się nie urodzili z nierządu. Również tym razem jednak biologia nie ma tu nic do rzeczy. Dziecię boże poznaje się nie dzięki jego DNA ani “nasieniu”, ale po jego uczynkach. “Żydzi” utrzymują, że ich ojcem jest Bóg, ale to, co czynią, wskazuje na coś wręcz przeciwnego.

    Jezus napomina ich: Gdyby Bóg był waszym ojcem, to i Mnie byście miłowali.

    Ponieważ z zachowania “Żydów” jasno wynika, że nie kochają Chrystusa, oczywiste jest, iż Bóg nie jest ich ojcem. Po raz kolejny Chrystus redefiniuje sens słowa “Żyd”. Według św. Jana, Żydami są albo interlokutorzy Chrystusa, albo jest nim Jezus; do tej samej kategorii przynależeć jednak nie mogą. W istocie rzeczy nie mówią nawet tym samym językiem. Dlaczego nie rozumiecie mowy – pyta Jezus. Bo nie możecie słuchać mojej nauki. Rozdział ósmy osiąga moment kulminacyjny. “Żydzi”, którzy twierdzą, że w ich komórkach jest DNA Abrahama, w rzeczywistości nie są dziećmi Boga. Ich ojcem jest Szatan. Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca – mówi im Jezus.

    Tak więc spotkanie z Chrystusem skutkuje przemianą Żydów. Ci, którzy weń uwierzyli, staną się Nowym Izraelem, który inaczej nazywamy Kościołem. To oni są prawdziwymi “dziećmi” Abrahama i Mojżesza. Ci, którzy Chrystusa odtrącili, stali się “Żydami”, czyli wyznawcami Szatana. “Żyd”, który ma diabła za ojca, co od początku był (…) zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, określa sam siebie poprzez odrzucenie Chrystusa i prawdy. W tej samej historycznej chwili słowo “Izrael” traci konotację etniczną.

    Stary Izrael opierał się na DNA, był, jak mówili Żydzi, “nasieniem” Abrahama. Tożsamość Nowego Izraela, który oddaje cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, wyznaczają jego postępki, a przede wszystkim przyjęcie Chrystusa i głoszonego przez niego przesłania. Ci, którzy akceptują Chrystusa , staną się dziećmi bożymi, ci, którzy go odrzucają, będą dziećmi Szatana.

    Kościół jest Nowym Izraelem. Treść listów św. Pawła w pełni zgadza się z Ewangelią św. Jana. Paweł odrzuca DNA jako warunek zbawienia. Nie wszyscy bowiem, którzy pochodzą od Izraela, są Izraelem – pisze Paweł w Liście do Rzymian, 9:7 – i nie wszyscy, przez to, że są potomstwem Abrahama, stają się jego dziećmi, (…) to znaczy: nie synowie co do ciała są dziećmi Bożymi, lecz synowie obietnicy są uznani za potomstwo. DNA jest związkiem chemicznym, dzieci zaś to świadomie działające jednostki. Kryteria wyboru zmieniły się diametralnie. Tylko ci, którzy się tej zasady trzymać będą – pisze św. Paweł w Liście do Galatów, 6:16- utworzą Boży Izrael. Świadomy wybór i konsekwentne późniejsze zachowanie, są teraz podstawą przynależności do Nowego Izraela.

    Odtrącenie przez “Żydów” statusu “dzieci” na rzecz koncepcji opartej na DNA postrzegamy jako fundament przyszłych ideologii rasistowskich – od nazizmu po syjonizm. Judaizerzy, jak to niezmordowanie powtarzali średniowieczni papieże, byli niczym psy powracające do własnych wymiocin. Zawsze wybierali prymitywniejsze pojmowanie wspólnoty, które intelektualną niewolę przedkładało nad wolność opartą na wyborze proponowanym przez Ewangelie.

    Konfrontacja pomiędzy Jezusem a “Żydami” doprowadziła przede wszystkim do zrewidowania znaczenia słowa “Żyd”. Niegdyś odnosiła się ona do członków narodu wybranego, ale teraz określała już tych, którzy odtrącili Chrystusa. To, co niegdyś było synonimem Izraela, stało się jego przeciwieństwem. Sposób, w jaki św. Jan stosuje słowo “oi Ioudaioi” jest świadectwem jednego z najdonioślejszych i najbardziej radykalnych w dziejach transformacji i przerwania ciągłości tradycji. Ci, którzy utrzymują, że ich ojcem jest Abraham, stają się dziećmi Szatana.

    Ci, którzy według “Żydów”, zdają się odrzucać religię Mojżesza i Abrahama, są w rzeczywistości prawdziwymi dziećmi Mojżesza i Abrahama. Są Kościołem, a Kościół jest Nowym Izraelem. Jeżeli po przyjściu Chrystusa prawdziwym Izraelem jest Kościół, to czym są “Żydzi”? Jan, któremu tradycja przypisuje autorstwo Ewangelii, odpowiedzi na to pytanie udziela w Objawieniu, które nazywane jest także Apokalipsą. W rozdziale 2:9, ewangelista broni kształtującej się chrześcijańskiej wspólnoty przed ówczesnymi “Żydami” i twierdzi, że za “obelgę” rzuconą na chrześcijan odpowiedzialni są ci, co samych siebie zowią Żydami, a nie są nimi, lecz synagogą szatana. Ponownie porusza to zagadnienie w rozdziale trzecim i jeszcze raz wspomina o synagodze szatana – o tych, którzy mówią o sobie, że są Żydami – a nie są nimi, lecz kłamią.

    Anioł, odwiedzający nękaną chrześcijańską wspólnotę w Filadelfii i inne w Azji Mniejszej zmusi “Żydów”, że przyjdą i padną na twarz przed twymi stopami, a poznają, że Ja cię umiłowałem. Tak jak Żydzi, którzy odrzucili Chrystusa, otrzymali nazwę “synagogi szatana”, tak społeczność żydowska, która Go przyjęła, powiększona teraz o nieżydowskich konwertytów, będzie odtąd znana jako Nowe Jeruzalem, co z nieba zstępuje od mego Boga. Przyjście Chrystusa, jak można było oczekiwać, stało się – by zacytować Wengsta – punktem zwrotnym dla obu systemów religijnych. Kościół jest teraz Nowym Izraelem, a naród, który nazywa siebie Żydami, to w rzeczywistości kłamcy i członkowie “Synagogi Szatana”. Po tym, kiedy znaczenie słowa “Żyd” uległo transformacji, niemożliwy jest dalszy dialog ani jakikolwiek kompromis. Jezus mówi “Żydom”: macie diabła za ojca, a oni postanawiają go za to zabić.

    Według Carona, decyzja ta confirme de facon dramatiąue l’identite diabóliąue des “Juifs”. Pseudojudaizm – to określenie proponuje Caron jako synonim “oi Ioudaioi” – jest odpowiedzialny za śmierć Chrystusa. Żydzi, aby pozostać Żydami muszą przyjąć Chrystusa. Ci, którzy odrzucają, stają się “Żydami”, czyli nie tyle wyznawcami religii Abrahama i Mojżesza, co zwolennikami nowej ideologii, która w pokoleniu żyjącym po śmierci Chrystusa była źródłem rewolucyjnego fermentu w rzymskim imperium. Po tym, jak owa ideologia poniosła klęskę w powstaniu przeciwko Rzymowi, przez 1000 lat pozostawała zapomniana, ale wraz z nadejściem epoki nowożytnej pojawiła się znowu i w chrześcijańskich królestwach odgrywała tę samą rolę, co w starożytnym Rzymie.

    Po Holocauście podjęto próbę, aby stosunki między Kościołem a Żydami oprzeć na nowych podstawach. Sobór Watykański II ogłosił dokument zatytułowany Nostra Aetate; w paragrafie 4 stwierdza się, że (…) choć władze żydowskie wraz ze swymi zwolennikami domagały się śmierci Chrystusa, jednakże to, co popełniono podczas Jego męki, nie może być przypisane ani wszystkim bez różnicy Żydom wówczas żyjącym, ani Żydom dzisiejszym. Chociaż Kościół jest nowym Ludem Bożym, nie należy przedstawiać Żydów jako odrzuconych ani jako przeklętych przez Boga, rzekomo na podstawie Pisma Świętego.

    Jedynym logicznym wnioskiem, jaki wynika z tego fragmentu, jest to, że zamordowanie Chrystusa było zbrodnią i że niektórzy współcześni Jezusowi Żydzi są za nią odpowiedzialni. Precyzując, kim była owa grupa ludzi, dokument soborowy stwierdza, że winne są władze żydowskie wraz ze swymi zwolennikami. Święty Jan przedstawia ich jako, arcykapłanów i sługi, którzy, kiedy Piłat wyprowadził ku nim Jezusa w koronie cierniowej i purpurowym płaszczu, krzyczeli: “Ukrzyżuj!, Ukrzyżuj!”.

    We fragmentach Ewangelii poprzedzających opis Męki Pańskiej Jan nazywa tę grupę “Żydami”. Sam Chrystus również wie, kto zamierza go zabić: W odpowiedzi rzekli do Niego: Ojcem naszym jest Abraham. Rzekł do nich Jezus: Gdybyście byli dziećmi Abrahama, to byście pełnili czyny Abrahama. Teraz usiłujecie Mnie zabić, człowieka, który wam powiedział prawdę (J 8:39-40). Ludzie, do których mówi: usiłujecie mnie zabić, są tymi samymi, którzy utrzymują, ż są potomstwem Abrahama. Czyli, innymi słowy, są to “Żydzi”. A skoro “Żydzi” wespół z Piłatem zabili Chrystusa, nie uczynili tego wszyscy bez różnicy Żydzi, ale właśnie ci, którzy odrzucili Chrystusa, a których Jan określa mianem “Żydów”. (…) Wniosek, zwłaszcza w świetle dokumentu Nostra Aetate, jest jednoznaczny: “Żydzi” (których Caron nazywa “les Juifs johanniaues”) zabili Chrystusa. Jakiż ogrom nieszczęść pociągnęła za sobą ta egzekucja! – pisze Graetz w swojej historii Żydów. Iluż ludzi straciło życie, ileż nieopisanych cierpień ściągnęła ona na dzieci Izraela. Miliony złamanych serc i miliony tragicznych jednostkowych losów jeszcze nie okupiły tej śmierci. Jezus jest jedynym spośród śmiertelników, o którym bez przesady powiedzieć można, że jego zgon miał dla świata poważniejsze skutki niż życie.

    Graetz w typowy dla Żydów sposób nawiązuje tutaj do krucjat, Inkwizycji, pogromów na wschodzie Europy i niezliczonych bezimiennych tragedii, kiedy to Żydzi ginęli z rąk ludzi, którzy byli chrześcijanami. Uważa, że wszystko to było owocem chrześcijaństwa. Jest też bardzo żydowski – w takim znaczeniu tego słowa, jakie nadał mu św. Jan – w swoim postrzeganiu chrześcijaństwa, jako źródła wszystkich nieszczęść i klęsk, które dotknęły Żydów. Graetz ma słuszność, kiedy początku żydowskich tragedii i dramatów upatruje w śmierci Chrystusa, ale rzeczywistą katastrofą dla Żydów było to że sami je na siebie ściągnęli.

    Prawdziwym źródłem żydowskich nieszczęść było szerzenie się pośród “Żydów” rewolucyjnych nastrojów które były nieuchronnym następstwem odrzucenia Chrystusa. Skłonił ich do tego przede wszystkim rewolucyjny zapał. Żydzi pragnęli przywódcy-żołnierza, który będzie potrafił pokonać rzymskie legiony na polu bitwy. Nie chcieli człowieka, którego Rzymianie mogli zgładzić przez rozpięcie na krzyżu. Św. Mateusz tak oto opisuje Mękę Pańska: Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go i potrząsali głowami, mówiąc: Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, wybaw sam siebie; jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża. Podobnie arcykapłani z uczonymi w Piśmie i starszymi, szydząc, powtarzali: Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy w Niego.

    Z grubsza 1000 lat po śmierci Chrystusa i odtrąceniu Go przez “Żydów”, Majmonides opracował kryteria, wedle których jego na ród miał rozpoznawać Mesjasza: Jeżeli pojawi się król z Domu Dawida, znający Torę, (który) jak jego przodek Dawid przestrzega przy kazań (…) i poprowadzi świętą wojnę, przypuszczalnie będzie to Mesjasz. Jeżeli uczyni to z powodzeniem i zbuduje Świątynię w jej właściwym miejscu, i zgromadzi rozproszony lud Izraela, zaprawdę, z pewnością będzie to Mesjasz. Graetz, około 800 lat po Majmonidesie, pisze w istocie to samo: Jedyną przeszkodą, która nie pozwala im [czyli “Żydom"] uwierzyć, jest fakt, że Mesjasz, który przyszedł zbawić Izrael i wprowadzić go do chwały królestwa niebieskiego, zginął hańbiącą śmiercią. Czy Mesjasz może doświadczać bólu? Cierpiący Mesjasz wielce ich bulwersował (str. 166).

    Po raz kolejny “Żydzi” określają siebie poprzez odrzucenie Chrystusa. Ponieważ cierpiącego Chrystusa uznali za sprzeczność samą w sobie, musieli wkroczyć na ścieżkę działalności rewolucyjnej, co niemal natychmiast ściągnęło na ich głowy nieszczęścia. Wszystkie te akty samookreślenia się nierozerwalnie wiążą się z postacią Chrystusa; ponieważ żydowski Mesjasz nie mógł być cierpiącym sługą, musiał być królem-wojownikiem. Jako że Żydzi nie mieli władzy nad własnym krajem, ów król-wojownik musiałby rewolucyjnie zaangażować się w obalenie dominującego systemu politycznego tamtych czasów. Koncepcja ta stała się aksjomatem na długo przed Majmonidesem. Jeżeli pretendent nie spełniał politycznych i rewolucyjnych kryteriów, ipso facto nie był Mesjaszem.

    Innymi słowy, Mesjaszem musi być Żyd Rewolucjonista. Właśnie to, a nie prześladowania ze strony chrześcijan, było źródłem żydowskich nieszczęść. Stało się tak przede wszystkim dlatego, że rewolucyjna postawa Żyda przejawiała się na przestrzeni historii na wszelkie możliwe sposoby; od politycznego buntu po wywrotową działalność w sferze kultury.

    To zaś, w drodze reakcji, sprowadzało na nich prześladowania. “Żyd” wskutek rozstrzygnięć podjętych w sprawie własnej tożsamości, a wymuszonych przez Chrystusa, musiał stać się rewolucjonistą. Nieuchronność owego procesu warunkują omawiane już przez nas decyzje, które opisane są w Ewangelii św. Jana. Rodzice ślepca uchylali się od odpowiedzi na temat uzdrowienia ich syna, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi (J 9:22).

    Kiedy Chrystusa ukrzyżowano, “Żydzi” spełnili swoją groźbę. Brumlik jasno stwierdza, że przekształcenie się judaizmu w judaizm rabiniczny lub faryzejski miało początek z chwilą wprowadzenia 18 błagalnych modlitw, które rzucały przekleństwo na heretyków. Choć nie rezerwowano jej wyłącznie dla nich, klątwa ta była stosowana wobec nowych chrześcijan. Ułożono ja i zaczęto stosować w okresie patriarchatu GamalielaII z Jabne. Gamaliel pełnił swoją funkcję pomiędzy rokiem 80 a 120, czyli w czasach, kiedy zdaniem naukowców, powstała Ewangelia św. Jana. Wiadomo, że judaizm uważano za religia licita, czyli wyznanie dozwolone, a to oznaczało, że było ono zwolnione od ofiar cesarzowi. Wygnanie z synagogi, dla wyznawców Jezusa musiało być wielką dolegliwością, oznaczało bowiem, że pozbawiano ich ochrony i przynależności do określonej grupy społecznej.

    Brumlik nie zgadza się z poglądem, że wykluczenie wyznawców Chrystusa z synagogi miało miejsce, jak pisze św. Jan, w czasach Chrystusa. Przyznaje, że dotknęło ono chrześcijan, ale nie dostrzega, że wypędzenie chrześcijańskich Żydów z synagogi bardziej niszczący wpływ miało na “Żydów”, przede wszystkim dlatego, iż synagoga zamieniła się wówczas w ośrodek działalności rewolucyjnej. Od czasów Chrystusa wpływ zelotów na “Żydów” rósł proporcjonalnie do liczby wygnanych ze wspólnoty wyznawców Jezusa. Ów proces selekcji osiągnął apogeum wraz z początkiem jawnie rewolucyjnej działalności, kiedy to w roku 66 Żydzi podnieśli bunt wymierzony przeciwko władzy Rzymu. Nietrudno pojąć, jak to wyglądało w praktyce. Kevin Mc Donald pisał: Fanatycy wciąż posuwają się coraz dalej, zmuszając pozostałych Żydów, aby się do nich przyłączyli albo przestali być częścią żydowskiej społeczności. Autor omawia tu historyczny rozwój syjonizmu, ale opis ten odnieść można także do sposobu myślenia tych, którzy rodzicom uzdrowionego ślepca zagrozili wygnaniem z synagogi.

    Tendencja ta była żywa na całej przestrzeni dziejów “żydostwa”, czyli od czasów Chrystusa (Mac Donald datuje jej narodziny na jeszcze wcześniejszy okres). Żydzi, którzy nie ulegli masowej histerii, kiedy ich rodacy ogłosili Mesjaszem Sabbetaja Zewiego, również zostali wypędzeni z religijnej wspólnoty. Niektórzy, aby ocalić zdrowie i życie, musieli uciekać z miasta. W obu przypadkach, najbardziej radykalne elementy we wspólnocie żydowskiej koniec końców pociągnęły za sobą całą społeczność. Radykałowie, którzy wyznaczyli kierunek rozwoju społeczności żydowskiej po śmierci Chrystusa, znani byli jako zeloci. Żydzi, którzy przyłączyli się do Jezusa, uważali, że rewolucjoniści prowadzą naród do katastrofalnej w skutkach konfrontacji z Rzymem – zostali wygnani z synagogi.

    Podobnie dzieje się teraz: Obecnie, tymi, których wyklucza się ze społeczności żydowskiej są Żydzi żyjący w Diasporze, którzy nie popierają programu izraelskiej partii Likud. Oznaczało to, że po śmierci Jezusa “Żydzi” w coraz większym stopniu poświęcali się działalności rewolucyjnej, czyli akcjom wojskowym, których celem było zrzucenie rzymskiego jarzma niewoli. To, co wkrótce miało stać się bezwzględnym ruchem obejmującym część żydowskiego narodu i dążącym do rewolucji, miało swój początek, gdy, jak pisze św. Mateusz, (…) arcykapłani i starsi namówili tłumy, żeby prosiły o Barabasza, a domagały się śmierci Jezusa. Usankcjonowało go zachowanie Annasza i Kajfasza, kiedy oświadczyli Chrystusowi, że uznają go za Mesjasza, jeżeli zejdzie z krzyża.

    Odrzucenie Chrystusa nierozerwalnie łączy się z akceptacją Barabasza – zeloty, czyli dokonaniem wyboru, który przedkładał Żyda rewolucjonistę nad cierpiącego Chrystusa. Wskazując na Barabasza, “Żydzi” opowiedzieli się za rewolucją. Odrzucając Chrystusa i wybierając rewolucję, zapoczątkowali łańcuch wydarzeń, który doprowadził do masakry w Masadzie i do jeszcze większych tragedii w przyszłości. (…)

    http://www.kki.pl/piojar/polemiki/kosciol/synagoga.html

  49. Kapsel powiedział/a

    Korzenie Chrześcijaństwa

    Ostatnio nasiliły się próby poszukiwania tak zwanych „korzeni” chrześcijaństwa w różnych innych religiach. Cztery lata temu Episkopat Polski zaprowadził nawet w kalendarzu nowe święto „Dzień Judaizmu”, obchodzone 17 stycznia, nadając mu oficjalne „hasło” – „kto spotyka Jezusa Chrystusa spotyka judaizm „,co bez dokonania rożróżnienia między judaizmem rabinicznym (talmudycznym) a judaizmem biblijnym, jest fałszem. Sprawę owych „korzeni” chrześcijaństwa poruszył ks. prof. Michał Poradowski w swojej książeczce „Talmud czy Biblia”, pisząc między innymi takie oto słowa :

    „Chrześcijaństwo jako religia jest absolutną i radykalną nowością, będąc daną ludzkości przez Boga-Ojca przez pośrednictwo Boga-Syna, Jezusa Chrystusa. Przychodzi więc z Chrystusem, jako uzupełnienie i pełnia Objawienia i nie tylko przez nauczanie Jezusa z Nazaretu, ale przede wszystkim przez samą osobę Chrystusa Pana jako Słowo Wcielone. To nie tylko nauka Jezusa Chrystusa jest pełnią Objawienia, ale przede wszystkim sam Chrystus Pan jest pełnią Objawienia jako Słowo Boże. Stąd też. Chrześcijaństwo jako religia nie ma i nie może mieć żadnych „korzeni”, poza tym jednym, którym jest Najwyższy i Jedyny Kapłan Jezus Chrystus, Syn Boży. (…) Zresztą , teologia chrześcijańska oparta jest nie tylko na Biblii czyli Starym i Nowym Testamencie , ale także na filozofii grecko-rzymskiej, zwłaszcza tej , która tak wspaniale rozkwitła właśnie dzięki nauce Chrystusa Pana , który sam siebie utożsamiał z Prawdą, z Miłością i ze Sprawiedliwością, zaspokajając w ten sposób najżarliwsze życzenia prawego człowieka , stworzonego na obraz i podobieństwo Boga. Szukając Prawdy, stale praktykując Miłość i Sprawiedliwość, każdy chrześcijanin nie tylko doskonalił się osobiście, ale także przyczynił się do budowania nowej, bo chrześcijańskiej cywilizacji, jakże różnej od wszelkich dawnych. Stąd też Chrześcijaństwo nigdy nie ograniczało się wyłącznie do kultu, do nabożeństw i praktyk wyłącznie religijnych, ale rozciągało, się na całe życie ludzkie, osobiste i społeczne. Powstała więc „kultura czynu”, przed tym prawie nieznana, a rozciągająca się na wszystkie dziedziny działalności ludzkiej, szukającej doskonałości, piękna, dobra, prawdy, sprawiedliwości, a przede wszystkim miłości Boga i bliźniego .”

    Natomiast ks. prof. Waldemar Chrostowski tak podsumował różnice miedzy judaizmem biblijnym a judaizmem rabinicznym (talmudycznym):

    ” … Judaizm rabiniczny, który wyznają, ukształtował się po 70 r. po Chrystusie w opozycji do chrześcijaństwa. Otóż, chrześcijaństwo nie wyłoniło się z judaizmu rabinicznego. Chrześcijaństwo stanowi przedłużenie, wyrosło, karmiło się judaizmem biblijnym. Jezus Chrystus nie przynależał do judaizmu rabinicznego, bo tego jeszcze nie było. Aczkolwiek, w Jego czasach byli rabini i aczkolwiek Jezusa nazywano czasami Rabbim, to jednak nie był to ten judaizm, który ukształtował się po upadku Jerozolimy. Judaizm biblijny był diametralnie od tego, z jakim mamy do czynienia po roku 70. odmienny dlatego, że to był misyjny, nastawiony pozytywnie wobec świata greckiego, mający obok Biblii Hebrajskiej również Biblię Grecką, czyli septuagintę, wielopostaciowy, gdzie rozmaite warstwy, rozmaite kręgi i nurty – one istniały obok siebie, a więc: faryzeusze, saduceusze, esseńczycy, zeloci, chrześcijanie. Ten judaizm był wielopostaciowy. Natomiast po roku 70., kiedy wyłoniło się chrześcijaństwo, kiedy chrześcijaństwo okrzepło – rabini wywalili wszystkie inne nurty życia żydowskiego i przeorientowali, przebudowali swoją wiarę tylko na gruncie faryzejskim, tylko na gruncie rabinicznym. Na tym gruncie wyłoniła się ok. roku 220. po Chrystusie Miszna, następnie tzw. Tosefta – a ponieważ są dwie Tosefty: napisana w Palestynie i w Babilonii – to obie te Tosefty i Miszna – ogromne dzieła – składają się na Talmud Palestyński i Babiloński. Normatywny dla życia żydowskiego jest Talmud Babiloński. W związku z tym judaizm rabiniczny bywa nazywany również judaizmem talmudycznym. Ten, w tym judaizmie talmudycznym jest mnóstwo elementów antychrześcijańskich.”

    http://www.kki.pl/piojar/polemiki/kosciol/korzenie.html

  50. Kapsel powiedział/a

    Rzym odkrywa Talmud

    .) Incydent ten był pierwszą odsłoną wielkiego dramatu, jakim było odkrycie Talmudu i krucjata przeciwko niemu, ogłoszona przez Kościół. (…) Krucjata owa rozpoczęła się w roku 1236, kiedy Nicolas de Rupella, znany też jako Nicolas Donin, żydowski apostata z La Rochelle, który przeszedł na chrześcijaństwo, a następnie wstąpił do zakonu dominikanów (inne źródła utrzymują, że był franciszkaninem), został przyjęty na audiencji przez papieża Grzegorza IX i zwrócił jego uwagę na bluźnierstwa zawarte w zbiorze żydowskich pism nazywanych Talmudem. Szczere wypowiedzi i poglądy Donina były powodem wykluczenia go z synagogi. Stało się to 11 lat przed spotkaniem z papieżem, zatem Doninem mogła kierować chęć zemsty, ale mimo to doskonale rozumiał, jaka rolę w życiu Żydów odgrywa Talmud. Był on, jak twierdzi Graetz, podstawą żydowskiej cywilizacji. Roiło się w nim także od bluźnierstw – głosił on miedzy innymi, że Chrystus gotuje się teraz w piekle w kotle wypełnionym ekskrementami i że był On nieślubnym synem rzymskiego żołnierza oraz ladacznicy o imieniu Maria. Do tej chwili Talmud pozostawał całkowicie nieznany chrześcijanom, którzy, podobnie jak papież Grzegorz IX, nadal żywili złudzenia, że Żydzi kierują się wskazaniami Tory – księgami, które oni także uważali za święte.

    Encyklopedia Żydowska, omawiając związki Celsusa z judaizmem, podaje, że utrzymywał on, iż Jezus był nieślubnym synem żołnierza o imieniu Pantera i że był sługą w Egipcie, ale nie przebywał tam jako dziecko, jak podaje Nowy Testament, lecz jako człowiek dorosły; tam też nauczył się sztuki tajemnej. Stwierdzenia te są często identyczne z tymi, które są zawarte w Talmudzie. Według innego źródła, Żydzi nazywali Chrystusa nieślubnym synem ladacznicy, a Błogosławioną Dziewicę Maryję, wstyd powiedzieć, a nawet pomyśleć, kobietą rozpustną i nieczystą; przeklinali oboje, przeklinali też rzymską wiarę oraz wszystkich jej zwolenników i wyznawców. Odkrycia te spowodowały, że Talmud z dnia na dzień stał się głównym celem chrześcijańskiego antyjudaizmu.

    Kampania przeciwko Talmudowi jest cezurą wyznaczającą początek zmiany postawy Kościoła wobec Żydów. Jeremy Cohen dopatruje się w nauczaniu Kościoła dychotomii, która w istocie nie istnieje. Od czasów Grzegorza Wielkiego, kiedy Sicut Judaeis non po raz pierwszy uzyskał oficjalna kodyfikację, aż po powstanie zakonów żebraczych, nie dokonała się w tej mierze żadna istotna zmiana. Zmianie uległ natomiast sposób postrzegania Żydów przez Kościół. W oczach papiestwa zaślepieni wyznawcy Tory przeobrazili się w społecznych rewolucjonistów, a doszło do tego głównie za sprawą odkrycia Talmudu i zawartych w nim bluźnierstw. Cohen w swojej książce precyzyjnie określa źródło owej zmiany: Przez całe stulecia po śmierci Augustyna Talmud i dzieła średniowiecznych rabinów pozostawały nieznane chrześcijanom. Cohen ustawicznie przeczy więc własnym twierdzeniom, zwłaszcza zaś wówczas, kiedy pisze, że kiedy Żydzi zwrócili się do niego, prosząc o obronę, Grzegorz [IX] okazał dobrotliwość wynikającą z zapisów pierwszej papieskiej konstytucji Żydów Sicut Judaeis non (str. 109). Innymi słowy, Grzegorz, podobnie jak jego poprzednik Innocenty III, nigdy nie odstąpił od postanowień Sicut Judaeis non. Cohen utrzymuje, że papieże byli zobowiązani chronić jedynie tych [Żydów], którzy odpowiadali augustyńskiemu wzorcowi wyznawców Starego Testamentu. To nieprawda, ale kiedy dodaje, że tacy Żydzi już nie istnieli, dotyka sedna problemu. Jest to po prostu inne sformułowanie tezy, że na przestrzeni owego kluczowego stulecia dokonała się zmiana w sposobie, w jaki Kościół postrzegał Żydów. Żaden papież nie powiedział nigdy, że ktokolwiek ma

    prawo krzywdzić Żydów i przymuszać ich do konwersji. Żaden z nich nie powiedział też jednak, że ochrona papieska obejmuje również zachowania i czyny, które są extra legem (poza prawem). Zresztą jak mógłby to uczynić? Wszak oznaczałoby to, że Żydzi mogą bezkarnie dopuszczać się przestępstw. Nikt nie miał prawa do podobnych uczynków. Odkrycie Talmudu wskazywało jednak, że ten rodzaj czynów i zachowań leży w samym sercu żydowskiej religii. To właśnie było genezą pełnej oburzenia reakcji Grzegorza na informacje, które ujawnił mu Donin.

    (…)

    Kiedy w roku 1239 papież Grzegorz IX potępił Talmud, jako heretyckie wypaczenie biblijnej spuścizny Żydów, najprawdopodobniej nie zdawał sobie sprawy, jak ważkie historyczne skutki pociągnie za sobą jego wystąpienie. Nie mógł przewidzieć, że daje w ten sposób początek pewnemu trendowi ideologicznemu, który będzie usprawiedliwiać wszelkie próby wyeliminowania Żydów z chrześcijańskiego świata. W stosunku do stanowiska Augustyna, który uważał, że Żydzi zajmują ważne i należne im miejsce w chrześcijańskim społeczeństwie, była to zmiana radykalna. To, że Grzegorz IX uświadomił sobie rozbieżność pomiędzy religią współczesnych mu Żydów a wyznaniem Żydów “biblijnych”, których chciał tolerować Augustyn, w połączeniu z głośno wyrażoną przez papieża opinią, że wiara w Talmud zdaje się główną przyczyną upartego trwania Żydów w niewierze, przygotowały grunt dla tych, którzy przyszli po nim.

    (…)

    Zacznijmy od tego, że jeśli Żydzi rzeczywiście czyniliby to, co według Talmudu czynili, nie byliby grupą religijną (a już z pewnością nie wyznawcami Mojżesza i Abrahama). Byliby społecznością banitów. Jeżeli zaś tak, dlaczegóż nie mieliby być traktowani jak ludzie wyjęci spod prawa? Czyż nie taka właśnie była rola państwa? Cohen potwierdza ten fakt, ale natychmiast stara się przesadą pomniejszyć wypływające z tego konsekwencje. Powiada, że Żydzi w średniowiecznej Europie opowiedzieli się za nowym systemem wierzeń i jest to prawda. Natychmiast jedna dodaje: stracili prawo bytu w obrębie chrześcijaństwa, ponieważ trzymali się starożytnego i biblijnego judaizmu. Jeżeli Cohen chce przez to powiedzieć, że Żydów można było teraz bezkarnie krzywdzić, głęboko się myli. Jeżeli chodzi mu o to, że państwo zyskało możliwość podjęcia stosownych środków przeciwko tym, którzy działali extra legem, ma całkowitą słuszność, ale w tym przypadku państwo występowało przeciwko nim dlatego, że byli przestępcami, nie zaś dlatego, że widziało w nich Żydów. Inkwizycja nigdy nie wszczynała przeciwko nim postępowań z powodów rasowych czy religijnych. Grzegorz IX był pierwszym papieżem, który zapoznał się z treścią Talmudu. Był wstrząśnięty tym, co w nim odkrył, ale mimo to nie anulował Sicut Judaeis non ani swojego zakazu zabraniającego krzywdzenia Żydów. Zmieniła się jednak jego wiedza na temat tego, w co wierzą Żydzi, i wynikających z owej wiary postępków; poznanie Talmudu przez papieża było główną owej zmiany przyczyną.

    9 czerwca 1239 roku Grzegorz IX odpowiadając na 35 zarzutów złożonych na jego ręce przez Donina, wysłał go z listem do biskupa Paryża Williama z Owernii. List ów potwierdza omówione powyżej zmiany w postrzeganiu Żydów, które były skutkiem zapoznania się z treścią Talmudu. Jak usłyszeliśmy – pisał papież – Żydzi nie zadowalają się Starym Prawem, które Bóg przekazał Mojżeszowi na piśmie: posuwają się nawet do całkowitego jego ignorowania i utrzymują, że Bóg dał im inne Prawo, które przekazał Mojżeszowi ustnie; zowią je “Talmudem”, czyli “Nauką” (…) Zawarte w nim są rzeczy tak obelżywe i nie do opisania, że budzą wstyd w tych, którzy o nim wspominają, przerażenie zaś w tych, którzy to słyszeli. Zgorszenie w nim zawarte było tak wielkie, że Grzegorz IX określa je mianem zbrodni. Stwierdza też, że Talmud jest główną przyczyną tego, że Żydzi trwają uparcie w niewierze. W rezultacie nakazał: w pierwszą sobotę Wielkiego Postu, rankiem, kiedy Żydzi zbierają się w synagogach, na nasze polecenie przejmiesz wszystkie księgi Żydów mieszkających w podległych ci okręgach i pilnie strzeżone, przekażesz je ojcom dominikanom i franciszkanom. Jeżeli zaś braciszkowie uznaliby je za obrażliwe, miały zostać spalone na stosie.

    Odkrycie Talmudu zmieniło wiec status Żydów jako mniejszości religijnej. Do zarzutu, nieokazywania żadnego wstydu z powodu swojej winy, oraz szacunku dla świętej chrześcijańskiej wiary doszły bluźnierstwa zawarte w Talmudzie; świadczyły o tym, że wbrew temu, co dotąd sądzili chrześcijanie, Żydzi taką samą pogardą darzą też Prawo Mojżesza i proroków. Innymi słowy, zamiast przestrzegać boskich nakazów zapisanych w Torze, Żydzi stosują się do wskazań swojej starszyzny i przedkładają je nad słowo Pańskie. Religia talmudyczna była więc odrzuceniem Biblii. Talmud stwierdza, że rabini są wyżsi ponad biblijnych proroków i Żydzi winni im są posłuszeństwo posuwające się do absurdu, aż po uchylenie bądź anulowanie nakazów Prawa Mojżeszowego. Skutek tego był taki, że Żydzi zabraniali swoim dzieciom czytania Biblii, z Talmudu zaś uczynili podstawę programu kształcenia i nauczania.

    Przetrawienie informacji na temat Talmudu zabrało Kościołowi nieco czasu, ale papież Grzegorz IX w liście do biskupa Paryża wskazał, że zaatakowanie Talmudu zapowiada zmianę w fundamentalnym nastawieniu Kościoła do judaizmu. Trzy lata później komisja papieska pod przewodnictwem biskupa Eudes ogłosiła, że Talmud pełen jest niezliczonych błędów, nadużyć, bluźnierstw i nikczemności; tych którzy o nich opowiadają wstyd ogarnia, słuchaczy zaś przerażenie. Jego treść była na tyle wstrząsająca, że nie sposób jej tolerować w imię Boże bez szkody dla chrześcijańskiej wiary. W liście z maja 1244 roku, skierowanym do świętego Ludwika, króla Francji, następca Grzegorza IX, papież Innocenty IV zaczął wyciągać wnioski z tego, czego dowiedział się Kościół. Nikczemna perfidia Żydów nie zważa na to, że przyjęci zostali dzięki chrześcijańskiej pobożności, która z litości jeno, cierpliwie dozwala im żyć pośród chrześcijan. Zamiast tego grzechy, jakich jest źródłem, tym, którzy o nich słyszą, niewiarygodnymi się jawią, potworne zaś zdają się tym, którzy o nich opowiadają. Tak więc bluźnierstwa zawarte w Talmudzie, a także nakaz oszukiwania niczego niepodejrzewających gojów, podważyły założenia, na podstawie których Żydzi byli tolerowani w społeczeństwie. Wymagało to zrewidowania całej umowy społecznej, która ich dotyczyła.

    Nakaz papieski stanowił, że wszystkie księgi żydowskie zostaną skonfiskowane w okresie Wielkiego Postu w czasie trwania szabasu, a dokładnie 3 marca 1240 roku, kiedy Żydzi będą zgromadzeni na nabożeństwach w synagogach, a następnie zostaną przekazane na przechowanie dominikanom i franciszkanom. Jeżeli po dokładnym zbadaniu, okaże się, że w istocie są one tak szkodliwe, jak utrzymywał Donin, 20 czerwca miały zostać spalone.

    Święty Ludwik, król Francji był równie zaniepokojony szkodami, jakie czynił Talmud, zwłaszcza zaś faktem, że stanowił on przeszkodę nie do pokonania na drodze do nawrócenia się Żydów. Zorganizował zatem debatę. W czerwcu roku 1240, wspomniany już Nicolas Donin wdał się w rozległy dyskurs z paryskim rabinem Jehielem ben Josephem. Debata prowadzona była pod auspicjami króla, a przewodniczyła jej królowa-matka Blanka Kastylijska. Jeden z żydowskich komentatorów twierdzi, że całe to wydarzenie było przejawem spadku pozycji Żydów, jaki dokonał się w tamtym stuleciu i transformacji w sposobie postrzegania ich przez chrześcijan, dla których stali się niczym więcej jak ucieleśnieniem bluźnierczej doktryny. Wnikliwsze odczytanie sprawozdań z owej debaty pozwala jednak stwierdzić, że rabin, który mimo zagwarantowania swobody wypowiedzi, miał wszelkie prawo czuć się przestraszony okolicznościami towarzyszącymi dyspucie, kiedy stanął w obliczu sytuacji, że w tak wrogim otoczeniu musi bronić żydowskich dzieł ezoterycznych, po prostu oniemiał. Od czasu powstania Talmudu, przez niemal tysiąc lat nic podobnego nigdy nie miało miejsca.

    Rabin Jehiel, z braku jakiegokolwiek precedensu podobnej debaty, nie wiedział po prostu, jak odpowiedzieć. Kiedy zapytano go, czy prawdą jest, że Talmud twierdzi, że Jezus został na wieczność potępiony w piekle i zanurzony we “wrzących ekskrementach”, a jego matka Maria, była ladacznicą, rabin mógł tylko odpowiedzieć, że tak, w istocie, w Talmudzie znajduje się taki fragment, ale nie odnosi się on do “tego” Jezusa i “tej” Marii. Nie każdy Ludwik urodzony we Francji jest królem – argumentował Jehiel, przydając w ten sposób nowe znaczenie słowu “hucpa”. Czyż nie zdarza się – mówił – że dwaj ludzie, którzy urodzili się w tym samym mieście, nosili to samo imię i umarli w taki sam sposób? Jest wiele podobnych przypadków. Jeden z żydowskich historyków w zaprzeczeniach rabina Jehiela upatruje narodzin żydowskiego humoru. Chrześcijańska relacja z tej samej debaty świadczy jednak o tym, że w wypowiedziach rabina nie dostrzegano niczego śmiesznego. Odnośnie do tego Jezusa, wyznał że zrodzon był z cudzołóstwa, w piekle za karę zanurzony jest we wrzących ekskrementach, a żył za czasów Tytusa. W tym miejscu rabin dodał jednak, że ten Jezus nie jest naszym Jezusem. Nie jest jednak w sta-\wde powiedzieć, kim był, stąd jasne się stało, że kłamał.

    Kiedy Donin oświadczył, że Talmud pozwala na dopuszczanie się przestępstw, w tym morderstwa, kradzieży i nietolerancji religijnej, Jehiel, który za sprawą podobnych wypowiedzi utracił wiarygodność, niewiele mógł zrobić, by te twierdzenia obalić. Talmud zakazuje też ufać chrześcijanom, poważać ich, a nawet zwracać im zagubioną własność. Rabini lepiej by uczynili, idąc śladami Majmonidesa, ale oszołomieni narkotykiem Kabały, wycofali się w nieziemski świat astrologii i demonologii, a godni szacunku wydawali się tylko ludziom biegłym w tradycyjnej wiedzy talmudycznej i nie mogli równać się z osobami wykształconymi przez dominikanów. Wielu Żydów owe straszliwe obniżenie statusu i bezpieczeństwa poczytało za znak nadejścia Mesjasza – jeden z historyków skwitował to zjawisko, nazywając je typowym wytworem umysłowości żydowskiej (…) W przypadku Żydów jest to syndrom spokojnego oczekiwania na holocaust. Ortodoksyjni rabini nie sprawdzili się jako przywódcy Żydów w trzynastowiecznym Aszkenazie to samo powtórzyło się w dwudziestowiecznej Polsce.

    Mając takich obrońców, jak rabin Jehiel, Talmud nie potrzebował już wrogów. Rezultatem debaty było publiczne spalenie Talmudu w Paryżu na placu de Greve. W czerwcu 1242 roku w ciągu 36 godzin płomienie strawiły ponad dziesięć tysięcy woluminów. Jakby chcąc udowodnić, że wszystko, co mówili o nich chrześcijanie, jest prawdą, grupa Żydów odwołała się od wyroku bezpośrednio do Rzymu, skarżąc się, że bez Talmudu nie mogą praktykować swojej religii. Wyznanie żydowskie utrwaliło się teraz silnie w percepcji Kościoła nie jako biblijny judaizm, ale jako heretyckie zaprzaństwo.

    Decyzja, aby zwrócić Talmud żydom, wywołała w kilku dzielnicach wybuchy gniewu; doszło do aktów przemocy. Po raz kolejny – pisze żydowski komentator – Żydzi postawieni w krytycznej sytuacji, o pomoc zwrócili się do papieża. Ostatecznie w maju 1244 roku Innocenty IV, następca Grzegorza IX, ustąpił, bowiem nakazem boskim związani jesteśmy, aby ich samych oraz ich Prawo tolerować; uznaliśmy za stosowne, udzielić im odpowiedzi, że nie chcemy odbierać im ksiąg, bo skutkiem tego, Prawa byśmy ich pozbawili. Jeden z biskupów, oburzony, że papież pozwala Żydom zatrzymać Talmud, powiedział, że żydzi okłamali papieża i byłoby najhaniebniejszą rzeczą i powodem niesławy dla Tronu Apostolskiego, gdyby księgi w przytomności wszystkich uczonych, duchownych oraz mieszkańców Paryża tak uroczyście i sprawiedliwie spalone, miałyby na rozkaz papieża zostać oddane żydowskim nauczycielom – bo taka tolerancja mogłaby wydać się aprobatą. W maju 1248 r. powiedział też, że wzmiankowane księgi nie zasługują na tolerancję. W roku 1254 Ludwik IX odnowił owo rozporządzenie i nakazał palenie Talmudu; podobnie postąpią jego dwaj następcy. Kiedy Ludwik X ponownie zezwolił Żydom na przyjeżdżanie do Francji, wyraźnie i jednoznacznie zakazał im zabierania z sobą Talmudu.

    Ponieważ debaty w sprawie Talmudu przy okazji ujawniły też jego treść, Kościół uznał, że jednym z jego najważniejszych zadań jest nawracanie Żydów. Zadanie to powierzono zakonom żebraczym. W roku 1242 król Aragonii Jakub I wydał prawo zmuszające Żydów do wysłuchiwania kazań zakonników, krok ten spotkał się ze znaczną aprobatą Innocentego IV, a Jakub odnowił owe zarządzenie w 1263 r. Papież Mikołaj II w 1278 r. kaznodziejstwo i misjonarstwo wśród Żydów oficjalnie uczynił częścią apostolatu zakonu dominikanów i franciszkanów. W bulli Vineam Soreth Mikołaj zalecał, by zakony żebracze przezwyciężyły upór przewrotnych Żydów (…) Tam, gdzie mieszkają gromadziły ich na nabożeństwach (…) Zapoznawały ich z doktryną ewangeliczną rozumując rozważnie i udzielając im pouczających przestróg.

    W czasach Innocentego IV judaizm przestał być postrzegany przez Kościół jako religia wywodząca się ze Starego Testamentu, a zamiast tego zaczęto w nim widzieć herezję. Skoro zaś judaizm został uznany za herezję, podlegał jurysdykcji Kościoła. Talmud był obrazą nie tylko dla chrześcijan, ale również dla życia religijnego Żydów, to pozwoliło papieżowi interweniować w ich sprawach. Inaczej mówiąc, papież mógł teraz ingerować w sprawy żydostwa, jeżeli w kwestiach moralnych naruszą nakazy Ewangelii, a ich właśni pasterze ich nie dopilnują, lub jeśli wymyślą herezję przeciw własnemu prawu. W rezultacie sposób rozumowania Innocentego szybko się rozpowszechnił i został przejęty przez trzynastowiecznych i czternastowiecznych kanonistów. Zdaniem Nicholasa Eymerica, dominikanina i inkwizytora, Kościół miał teraz prawo i obowiązek bronić prawdziwego judaizmu przed wewnętrzną herezją i dlatego winien skłaniać Żydów do przejścia na chrześcijaństwo.

    W roku 1263 odbyła się kolejna dysputa, której przedmiotem był Talmud. Tym razem odbyła się w Barcelonie. Adwersarzami byli nawrócony rabin Saul z Montpellier, znany teraz jako Pablo Christian (lub Paul Chretien), oraz rabin Mojżesz ben Nachman z Gerony. Christian nie był tuzinkowym konwertytą. Studiował literaturę żydowską pod kierunkiem rabina Eliezera ben Emanuela z Trascon i Jakuba ben Elligah Alttes z Wenecji. Kiedy jeszcze był żydem, silny wpływ na Christianiego musiał wywrzeć Zakon Braci Kaznodziejów, niemal natychmiast bowiem po przejściu na chrześcijaństwo wstąpił do zakonu dominikanów.

    Dysputa przebiegała w czterech odsłonach i trwała od 20 do 27 lipca 1263 roku. Zorganizował ją Raymund de Penaforte, generał zakonu dominikanów, a zarazem człowiek, który w 1236 r. namówił Grzegorza IX, aby wysłuchał, co ma mu do powiedzenia Nicolas Donin. W dużej mierze dzięki owej debacie oraz wysiłkom Raymonda głównym ośrodkiem zainteresowania Inkwizycji przestała być południowa Francja; teraz skoncentrowała ona swoją uwagę na Półwyspie Iberyjskim i tam miał swój początek drugi etap nowej antyżydowskiej polemiki.

    Raymond de Penaforte urodził się w pobliżu Barcelony, w niewielkiej wiosce Villafranca del Penades, między rokiem 1174 a 1180. W roku 1222 wstąpił do Zakonu Braci Kaznodziejów, a osiem lat później papież Grzegorz IX wezwał go do Rzymu i uczynił swoim spowiednikiem. Przez kolejne osiem lat Raymund pełnił ową posługę, a w roku 1238 został wielkim mistrzem zakonu dominikanów. Do roku 1500 Żydzi zniknęli z Europy zachodniej, jeśliby odpowiedzialność za to przypisać można jednemu tylko człowiekowi, byłby nim właśnie Raymund de Penaforte. Nie uciekał się nigdy do przemocy i wypędzeń; odwoływał się zawsze do ludzkiego rozumu oraz perswazji, czyli najpotężniejszych, ale i najtrudniejszych w zastosowaniu środków w arsenale kulturowych broni. To Raymund de Penaforte namówił Tomasza z Akwinu do napisania traktatu Summa Contra Gentiles, a Akwinata powiedział w nim, że konwersja musi opierać się na odwołaniu się do naturalnego rozumu, który wszyscy ludzie zmuszeni są aprobować. Według Penafortego, niewiernego trzeba nawracać kojąco, czyli poprzez apelowanie do jego rozumu, nie zaś uciekać się dostosowania siły. To właśnie Penaforte przekonał Jakuba I Aragońskiego do sprowadzenia Inkwizycji do Aragonii. Był spiritus mouens decyzji Grzegorza IX we wszystkich kwestiach, które miały związek z Żydami; on także spowodował, że papież życzliwie wysłuchał Nicholasa Donina. W roku 1250 podjął pierwsze starania w celu powołania do życia akademii studiów arabskich w Tunisie i obsadzenia jej przez dominikanów, którzy dowodzili, że dopóki nie poznają języka oraz świętych dzieł tych, których mają nadzieję nawrócić, nie będą w stanie doprowadzić do konwersji niewiernych. Ponadto niektórzy bracia byli ćwiczeni w hebrajskim, aby mogli dać odpór przewrotności i błędom Żydów.

    (…)

    Odkrycie Talmudu i zmiany, jakie to pociągnęło za sobą w świadomości chrześcijan, odmieniło też zasadniczo stosunek chrześcijaństwa do kwestii żydowskiej. Problem, dotąd postrzegany w kategoriach tolerancji religijnej, teraz stał się sprawą społecznego porządku. Chrześcijański władca mógł tolerować outsiderów, których wyznanie opierało się na błędnym, co prawda, ale szczerym w intencjach odczytaniu Starego Testamentu, nie mógł jednakże tolerować banitów i wywrotowców, którzy traktowali religię jako przykrywkę dla rewolucji społecznej. Stąd bierze się napomnienie Lulla, które kierował do tych, którzy dzierżyli miecz władzy świeckiej. Dlatego wy winni jesteście dzieciom bożym ochronę przed przestępcami i rabusiami i podpalaczami, przed żydami, poganami, heretykami, krzywoprzysięzcami i przed bezprawną przemocą (str. 232). Innymi słowy, Żydzi, jako ludzie głoszący bezprawną przemoc, zaliczeni zostali do przestępców. Jak pisze Cohen, nie byli już dłużej Żydami Biblii, którym zagwarantowano prawo istnienia w chrześcijaństwie. I tutaj jednak Cohen niewłaściwie przedstawia stanowisko zajmowane przez Kościół. W średniowiecznym chrześcijaństwie Żydzi nigdy nie mieli żadnych praw. Tolerowano ich jako obcych z przyczyn natury teologicznej, a także dlatego, że byli ekonomicznie pożyteczni. Kiedy stało się jasne, że ich użyteczność przekreślona została zamiłowaniem do wywrotowej działalności, dano im do wyboru: albo za sprawą chrztu zmienią swoje postępowanie, albo zostaną wypędzeni. Wygnania jednak również nie sposób uważać za pogwałcenie ich praw, Żydom bowiem żadne prawa nigdy po prostu nie przysługiwały.

    Od chwili ujawnienia zawartości Talmudu międzywyznaniowy dialog, który w średniowieczu nigdy nie był zbyt ożywiony, teraz ograniczył się do hermeneutyki podejrzeń. Zdaniem Lulla, jedynym powodem tego, że Żyd pragnie z tobą rozmawiać, jest prawdobieństwo, iż dzięki temu osłabi twoją wiarę. Stąd, Pismo Święte i papiestwo zakazują niewykształconemu człowiekowi wdawać się |rozmowę z Żydem. Kiedy poznano szkodliwą naturę Talmudu, Kościół musiał zmierzyć się z problemem wywrotowej działalności prowadzonej przez Żydów. Przyszedł czas, aby zaaplikować im lekarstwo; była nim konwersja, a recepturą na ów medykament opiekała się na dobrej znajomości żydowskich pism.

    W roku 1267, w początkowym okresie, w którym dokonywało się nawrócenie Lulla, Klemens IV wydał bullę zatytułowaną Turbota Corde. Z niespokojnym sercem (stąd tytuł), Klemens IV wskazał, że I średniowiecznej Europie prozelityzm jest zjawiskiem o charakterze dwustronnym, i wyraził ubolewanie, iż niezmiernie duża liczba chrześcijan skazuje się na potępienie wieczne, bo zaprzeczają prawdom katolickiej wiary i w godny napiętnowania sposób, przechodzą na obrządek żydowski. Papież zareagował na owo zjawisko i odtąd relapsi byli traktowani jak heretycy, czyli zajęła się nimi Inkwizycja, ci zaś spośród Żydów, którzy pomogli im przejść na judaizm, podlegali karom. Przesłanie papieskie było skierowane przede wszystkim do zakonów żebraczych, które zarządzały inkwizycyjną machiną Kościoła, Nakazano im, aby przeciwko chrześcijanom, o których dowiedzą się, że popełnili tego rodzaju czyn, wszczęli postępowanie identyczne jak przejaw heretykom; Żydów jednak, jeśli okaże się, że nakłaniają chrześcijan obojga płci do praktykowania ich obmierzłego obrządku, zanim do tego dojdzie, a także i później, należy stosownie ukarać.

    Zarządzenie Klemensa IV było całkowicie spójne z nowym postrzeganiem talmudycznych Żydów, które ukształtowało się na przestrzeni minionych 30 lat; teraz widziano w nich wywrotowców. Ponieważ sprzeniewierzyli się własnej religii i byli jej heretykami, a ponadto zwodzili nieświadomych chrześcijan i wmawiali im, że herezja ta jest religią Starego Testamentu, zrozumiałe jest, iż coraz bardziej wchodzili w krąg zainteresowania i kompetencji Inkwizycji – instytucji, którą Kościół ustanowił właśnie w celu zwalczania herezji. Poczesną rolę odgrywała również kwestia nawróceń. Jeżeli Żyd przyjmował chrzest, zakładano, że czyni to z wolnej i nieprzymuszonej woli, a skoro tak, nie wolno mu powracać do starej wiary, niczym pies do własnych wymiocin. Gdyby jednak do tego doszło, miał być traktowany jak każdy inny heretyk, nie zaś jak poganin, którego toleruje się z racji jego niewiedzy. Teologia sakramentu chrztu stanowiła, że pozostawia on na duszy niezatarty ślad. Zatem niezbędne jest, aby zmuszać ich do wyznawania wiary, którą przyjęli pod przymusem bądź z konieczności, aby nie obrażać imienia Pańskiego i aby wiary przez siebie przyjętej nie traktowali nikczemnie i z pogardą.

    W taki oto sposób Żydzi kolejny raz wciągnięci zostali w tryby machiny Inkwizycji. Cohen zarzuca Innocentemu III, że działał na sposób Gracjana1, mimo że zaledwie dwa lata wcześniej opublikował tradycyjne potwierdzenie zapisów Sicut Judaeis non. (str. 261). Nie ma w tym jednak żadnej sprzeczności. Żydzi, którzy choćby w najmniejszym stopniu zgodzili się na przyjęcie chrztu, nie byli już dłużej żydami i Sicut Judaeis non do nich się nie stosował. Powracający do dawnej wiary byli heretykami, którymi winna zająć się Inkwizycja. Jeżeli uparcie trwali w apostazji, przekazywano ich w ręce władzy świeckiej i palono na stosie. Żydzi angażujący się w działalność wywrotową byli przestępcami i tak właśnie ich traktowano. Problem jednak nie zniknął; wskazuje na to uwaga Grzegorza X, następcy Klemensa IV, który w roku 1247 stwierdził z goryczą, iż Żydzi nadal uprawiają prozelityzm i nawet niektórzy chrześcijanie z urodzenia, nikczemnie przechodzą na obrządek judaistyczny. Coraz powszechniej uważano, że talmudyczni Żydzi rozmyślnie atakują chrześcijan, bo do tego właśnie nakłania ich Talmud; w rezultacie postrzegano ich jako zbiorowość, która zagraża publicznemu bezpieczeństwu. Martini współczesny mu judaizm nazwał nową religią, która nie została nam przekazana na Synaju. Usprawiedliwieniem ataku Inkwizycji na ówczesne żydostwo była teza głosząca, że rabiniczny judaizm, którego ucieleśnienie stanowi Talmud, a który właśnie stał znany Kościołowi, jest heretycki i zły. Mnisi, wierząc, że wszelka herezja zagraża porządkowi chrześcijańskiego społeczeństwa, i rozsierdzeni dowodami wrogości wobec gojów, jakich dostarczył im Talmud i które w ich przekonaniu odnosiły się również do chrześcijan, coraz częściej zaczęli dochodzić do wniosku, że w chrześcijańskim świecie nie ma miejsca dla Żydów (str. 168).

    Kościół, kiedy odkrył Talmud i pojął, jakie zagrożenie dla społecznego porządku stanowią Żydzi, musiał w tej sprawie przedsięwziąć odpowiednie kroki, choćby wyłącznie w celu zapobieżenia aktom przemocy, do których niechybnie musiałoby dojść, kiedy wieść o wywrotowej naturze Talmudu dotarłaby do chrześcijan. (…)

    Duchowe podejście do tego samego zagadnienia opiera się na miłosierdziu, czyli dążeniu, aby błądzący w ciemnościach poznali światło prawdy; jest to synonim nawrócenia. Zgodnie z tym, co głosi tytuł tego dzieła, celem napisania przez Martiniego Pugio Fidei (Sztylet Wiary) , było nawrócenie Maurów i Żydów, zwłaszcza jednak tych drugich, bowiem są oni najgorszymi wrogami Kościoła i (…) nawrócenie ich jest nawet ważniejsze od chrześcijańskiej misji względem muzułmanów. Wedle nowego, opartego na znajomości Talmudu, katolickiego postrzegania judaizmu, nie był on bynajmniej religią, ale rewolucyjną ideologią. Opowiadając się za Talmudem, Żydzi sami uniemożliwili sobie właściwe odczytanie Biblii. Zdaniem Martiniego, zawierzyli i s taft się lojalni wobec Antychrysta. W rezultacie odkupiciel, którego teraz oczekują u schyłku Rzymskiego Imperium, w rzeczywistości jest Antychrystem (Cohen, str. 179).

    Jeżeli tak, Kościół mógł po prostu oddać Żydów świeckiemu wymiarowi sprawiedliwości, aby prześladowano ich, jako ludzi wyjętych spod prawa. Tak się jednak nie stało, Kościół uznał bowiem, że postępkiem najbardziej miłosiernym względem Żydów będzie dążenie do ich nawrócenia. Martini przedstawia rozbudowane wyjaśnienie, dlaczego jednak do tego nie doszło: po pierwsze, Żydzi zawsze byli chciwi i bali się, że rezygnując z obietnicy doczesnej nagrody, którą obiecywał ich Zakon, sprowadzą na siebie ubóstwo. Po drugie, od kołyski byli wychowywani w nienawiści do Chrystusa i codziennie tu swoich synagogach przeklinali chrześcijaństwo i chrześcijan. To, w czym jesteśmy wychowywani, staje się naturalną częścią naszego poglądu na świat; w tym przypadku oznaczało to wypaczenie wszelkiego racjonalnego i obiektywnego osądu. Po trzecie, chrześcijaństwo jest wyznaniem trudnym, wymagającym wyrzeczeń i ofiary.

    W pierwszej i trzeciej sprawie Kościół nie mógł uczynić niczego. Ubóstwo i dogmaty wykraczające poza zdolność pojmowania naturalnego rozumu stanowiły część przesłania Ewangelii, której głoszenie było obowiązkiem Kościoła. Można było jednak zareagować na fakt, że Żydzi codziennie przeklinali w swoich synagogach chrześcijan i chrześcijaństwo. I uczyniono to, najpierw ujawniając treść Talmudu, a następnie publicznie go paląc. To właśnie było pierwszym krokiem na drodze do nawrócenia Żydów, Talmud bowiem stanowił największą po temu przeszkodę. Skutkiem kościelnej kampanii wymierzonej w Talmud było osiągnięcie apogeum nawróceń, które około roku 1260 wymagało już specjalnych rozporządzeń ułatwiających nowym chrześcijanom integrację z lokalną społecznością.

    Kampanię przeciwko Talmudowi wspierały władze świeckie, które były zdecydowane doprowadzić do segregacji Żydów, bo widziały w niej sposób na ograniczenie ich szkodliwych wpływów. Ludwik IX wcielił w życie antyżydowskie edykty Soboru Laterańskiego IV i wszystkim Żydom w królestwie nakazał noszenie koła lub owalnej łaty z żółtego mateńału, przyszytej z przodu i tyłu zwierzchniego okrycia. Miała być ona rozmiaru dłoni. Dzięki temu, niepodejrzewający niczego prosty lud nie będzie wdawał się w przypadkowe rozmowy z Żydami, przed którymi ostrzegał Rajmund Luli. Wspólne działania państwa i Kościoła stały się dla talmudycznych Żydów dotkliwym ciężarem; pełną miłości posługę mnichów poczytywali za całkowitą katastrofę i bezsprzecznie największą mizerię żydowskiego losu; właśnie w rezultacie owych wysiłków tak wielu Żydów dało się przekonać i dobrowolnie przyjęło chrześcijaństwo.

    Żydzi stali się absolutnymi outsiderami, a doszło do tego przede wszystkim za sprawą akcji edukacyjnych oraz kampanii na rzecz konwersji, które mnisi zaczęli prowadzić miej więcej w okresie Soboru Laterańskiego Czwartego. Cohen stwierdza, że reprezentowali sobą odwrotność bądź zaprzeczenie pożądanej postaci społecznego porządku. Mówiąc inaczej, stali się rewolucjonistami, banitami oraz wywrotowcami i pod koniec trzynastego wieku powszechnie byli tak postrzegani. Późniejsze wypędzenia, były oficjalnym potwierdzeniem owego faktu, a on z kolei był konsekwencją odkrycia i ujawnienia treści Talmudu. Fala nawróceń, towarzysząca owej zmianie paradygmatu, nie była mimo to fałszem, bowiem Żydzi sami zdawali się zgadzać z poglądem zakonników. (…) Na przestrzeni wieku trzynastego, kiedy sposób postrzegania Żydów przez chrześcijańską Europę dramatycznie się zmieniał i miejsce zaślepionego Izraelity zajął w umysłach żydowski rewolucjonista, Kościół nigdy nie odstąpił od swojego stanowiska wyrażonego w Sicut Judaeis non, i niezmiennie głosił, że Żydów nikt nie ma prawa krzywdzić. Pod koniec XIII w. papież Mikołaj IV kategorycznie zabronił nękania żydowskich mieszkańców Rzymu. Kiedy motłoch napadał Żydów, pierwszymi ich obrońcami byli biskupi Rzymu. Klemens VI przypomniał wiernym: Niech żaden chrześcijanin gwałtem nie przymusza Żydów do przyjęcia chrztu, niechaj nie czyni tego wobec niechętnych i odmawiających. (…) Niechaj też żaden chrześcijanin nie ośmieli się ich zranić bądź zabić, ani odebrać im pieniędzy, chyba że na podstawie prawomocnego wyroku rządzącego, który ma władzę ścigania przestępców (str. 133, podkr. autora). Papieska tradycja ochraniania Żydów dała o sobie znać w czasie Wielkiej Zarazy, kiedy Żydzi zostali oskarżeni o rozsiewanie dżumy i bardzo z tego powodu ucierpieli.

    (…)

    Im bardziej zbliżamy się do końca tej historii, tym częściej, wstrętną głowę, niczym hydra, unosiła wymuszona konwersja. Działo się tak zwłaszcza w Hiszpanii i do tego zagadnienia jeszcze powrócimy. Rozgoryczenie, którego była źródłem, nie chciało zaniknąć i doprowadziło do rzeczywistego wybuchu rewolucyjnej aktywności, pierwszego od czasów nieudanych powstań w starożytnej Jerozolimie. Wynaturzenia są częścią tragicznej historii, ale nie powinny przesłaniać szczerych nawróceń, będących ich zaprzeczeniem. Nie powinny one również przysłaniać faktu, że średniowieczny Kościół, mimo okrucieństw, jakich się dopuścił, niezmiennie stał na stanowisku, iż najważniejszym jego celem jest ewangelizacja, a ta zawsze wiąże się z nawróceniem. Gdyby Kościół nie zaangażował się w tak szeroką kampanię na rzecz konwersji Żydów, oddałby pole tym, którzy stali na stanowisku, że jedynym sposobem powstrzymania ich wywrotowej działalności musi być całkowita eksterminacja. W wieku XX do tego właśnie dążył neopogański ruch, znany jako narodowy socjalizm.

    Średniowieczni prałaci bywali może nadgorliwi, ale to niech już rozstrzygnie Bóg. W gorliwości swojej pozostali przynajmniej chrześcijanami, czego raczej nie można powiedzieć o ich następcach w XXI wieku. 6 listopada 2002 r. kardynał Kasper, przewodniczący Papieskiej Komisji do spraw Kontaktów Religijnych z Judaizmem, w przemówieniu, jakie wygłosił w Boston College, oznajmił, że Żydzi, aby zostać zbawieni, NIE muszą stać się chrześcijanami, i o ile postępują zgodnie ze swoim sumieniem i wierzą w boskie obietnice, tak jak pojmuje je ich religijna tradycja, są częścią planu Boga, który dla nas znajduje historyczne spełnienie w Jezusie Chrystusie (podkr. autora).

    Wiele by można powiedzieć na temat owego oświadczenia. Dobrym początkiem byłaby, jak się zdaje, bliższa analiza kwestii, kogo właściwie ma na myśli kardynał Kasper, kiedy używa słowa “nas”. Czy odnosi się ono do Innocentego III? A może do Pabla Christianiego? Ciekawe, jak oni ustosunkowaliby się do oświadczenia kardynała Kaspera. Czy odnosi się ono do św. Jana Chryzostoma? Do św. Pawła? Słowo “nas” jest pojęciem pojemnym, nie na tyle jednak, aby obejmowało jednocześnie Waltera Kaspera oraz postaci wymienione przed chwilą.

    http://www.kki.pl/piojar/polemiki/kosciol/talmud.html

  51. Kapsel powiedział/a

    „DIalog”

    http://www.kki.pl/piojar/polemiki/kosciol/dialog.html
    http://www.kki.pl/piojar/polemiki/kosciol/dialog1.html
    http://www.kki.pl/piojar/polemiki/kosciol/dialog2.html

  52. Kapsel powiedział/a

    ad. 46

    ….aga powiedział/a
    2013-12-21 @ 13:50

    ad.45
    Cóż, upór , godny, no właśnie lefebrysto-sedeków lub rabina Friedmanna ;)

    Brawo dla tej Pani

    http://static2.wikia.nocookie.net/__cb20060713203457/nonsensopedia/images/1/17/Hasidim.jpg

  53. aga powiedział/a

    Wszystkie książki jakie pan cytuje a nawet jesli dorzuci pan jeszcze setkę + nie maja tej rangi jak w/w Konstytucja Dogmatyczna.
    Jeśli pan lub ktokolwiek inny ma problem z zaakceptowaniem jej treści to ma pan problem podobny do problemu Jacka , z tą różnicą ,że Jacek uczciwie się do tego przyznaje. Pan natomiast twierdzi co innego niż mu się wydaje.

    A jak to jest za mało do zrozumienia to polecam książkę – wywiad V. Messori z Janem Pawłem II ” Przekroczyć próg nadziei ” ewentualnie katechezę wygłoszoną przez Jana Pawła II i, której jedno zdanie:”Jezus jest żydem i jest nim na zawsze” tak zbulwersowało sedeko-lefebrystow.

    „Żydzi i judaizm w głoszeniu słowa Bożego i katechezie Kościoła katolickiego
    Wskazówki do właściwego przedstawiania tych zagadnień 24 czerwca 1985 r. „

  54. aga powiedział/a

    (…) Faryzeizm w pobożności w istocie polega na takiej postawie ducha, która dokonuje samousprawiedliwienia. Mniema się, że dzięki zewnętrznemu wypełnieniu Prawa jest się sprawiedliwym przed Bogiem. Jest to często obłuda, która przywiązuje zbytnią wagę do zewnętrznego czynu, a nie do wewnętrznego usposobienia. Ważniejsze jest na przykład zachowanie klęczącej postawy podczas Komunii św., niż radość z faktu, że ktoś jest w stanie łaski uświęcającej i w Niej uczestniczy. Dostrzeganie grzechu u innych, a nie u siebie samego, to postawa, która sprzeciwia się Ewangelii. Niebezpieczeństwo faryzeizmu zagraża każdemu pobożnemu. Może przed nim ustrzec jedynie świadomość własnej grzeszności i darmowości łaski Bożej. Legalistycznie rozumiana sprawiedliwość pozbawiona jest więzi personalnej pomiędzy człowiekiem a Bogiem osobowym. Akcentuje ona priorytet prawa i zasad w sposób zewnętrzny (Łk 11, 37-54; 18, 9- 4) i niewolniczy. Taka postawa utrudnia osiągnięcie wyższego stopnia rozwoju moralnego. Nawet czyn ludzki pozbawiony wewnętrznej motywacji uważa się za moralnie wartościowy i zasługujący. Dlatego też faryzeizm naraża moralność chrześcijańską na konwencjonalne jej traktowanie.

    Postawa faryzeizmu może mieć różną postać. Wymienia się m.in. faryzeizm naiwny (wypływający z niezdolności ujmowania rzeczywistego sensu przykazań moralnych, czyli znajomości litery prawa, ale nie rozumienia jego ducha), faryzeizm lękliwy (polegający na kurczowym trzymaniu się — dla bezpieczeństwa wewnętrznego — litery prawa, co pozwala łatwiej zachować spokój sumienia, a wyklucza podejmowanie ryzyka w sytuacjach nieprzewidzianych prawem, które wymagają dostrzeżenia sensu i ducha prawa, tzw. gr. epikia), faryzeim rygorystyczny (polegający na pedantycznym wypełnieniu nakazów prawa i pewnej wrogości wobec wezwań Ducha Bożego, co staje się często źródłem podejrzewania innych o laksyzm i lekceważenie Prawa, zwłaszcza tych, którzy usiłują zrozumieć ducha prawa), faryzeizm biurokratyczny (uznający tylko prawnie sformułowane zasady i orzeczenia, jurydyczne kategorie i wyjaśnienia, stawiając je ponad moralnymi powinnościami, doświadczanymi w sumieniu), faryzeizm minimalistyczny (polegający na wypełnianiu minimum moralności określonej literą przykazań, na przykład raz w roku przyjęcie sakramentu pokuty i Eucharystii, w przekonaniu, że jest to optymalny stopień realizacji danej powinności moralnej).

    Faryzeizm może być jedną z postaci bigoterii (z dawnoniemieckiego bi gote — „dalibóg”), czyli fałszywej dewocji. Jest to fałszywie manifestacyjna pobożność, która polega na spełnianiu zewnętrznych praktyk religijnych bez zrozumienia ich wewnętrznego sensu. Jej przyczyną jest płytka, nierozwinięta, a jednocześnie egzaltowana religijność, która często ma podłoże psychiczne. Przejawia się w ekstrawaganckich, często odbiegających od naturalnej prostoty i zwyczajów liturgicznych zachowaniach w czasie spełniania praktyk religijnych (gesty, okrzyki, manifestacyjne leżenie krzyżem itp.). Bigoteria często przejawia się w nadmiernym mnożeniu praktyk religijnych, w przekonaniu, że od ich liczby i czasu trwania zależy zamierzona skuteczność. Ponieważ u podłoża bigoterii nie leży świadomie zamierzony fałsz lub zła wola, nie można jej traktować jako obłudy. Tym też w istotny sposób różni się od faryzeizmu (może być najwyżej odmianą tzw. faryzeizmu naiwnego).

    Faryzeizm i bigoteria, jak i inne możliwe formy złej pobożności, w istotny sposób pozbawiają chrześcijańską pobożność obecności Ducha Świętego, nie łączą się z Jego mądrością, roztropnością, czy innymi Jego darami. To one powinny być i są najbardziej widoczne w postawie pobożnego chrześcijanina.

    fragment z książki : ks. prof. Andrzej Zwoliński „Dewocja”

  55. Kapsel powiedział/a

    ….nie maja tej rangi jak w/w Konstytucja Dogmatyczna…

    BINGO !!!

    No to pięknie , A co raz to lepiej bo przez ostatnie dwa lata pani zawsze mówiła iŻ cały SWII to sobór PASTORALNY i jego dokumenty też mają charakter PASTORALNY…. Konstytucja wyraźnie zaznacza że chodzi o żydów których znane autorytety w tej dziedzinie nazywają mozaistami a Konstytucja wymienia jasno Patriarchów, Abrachama , Mojżesza i Proroków oraz Apostołów..

    ….Zawsze też ma Kościół przed oczyma słowa Apostoła Pawła odnoszące się do jego ziomków, “do których należy, przybrane synostwo i chwała, przymierze i zakon, służba Boża i obietnice; ich przodkami są ci, z których pochodzi Chrystus wedle ciała” (Rz 9,4-5), Syn Dziewicy Maryi. Pamięta także, iż z narodu żydowskiego pochodzili Apostołowie, będący fundamentami i kolumnami Kościoła, oraz bardzo wielu spośród owych pierwszych uczniów, którzy ogłosili światu Ewangelię Chrystusową…..

    i ostrzega

    ….Niechże więc wszyscy dbają o to, aby w katechezie i głoszeniu słowa Bożego nie nauczali niczego, co nie licowało z prawdą ewangeliczną i z duchem Chrystusowym…..

    Czyli nie wolno jest pakować wszystkich do jednego worka , co tez pani z wielkim zaangażowanie czyni powielając fałszywkę wypowiedzi Papieża którą wyjaśnił ks. Chrostowski a w wywiadzie jeśli nawet użył tego słowa ….to z cała pewnością miał na myśli właśnie mozaistów o ile to też nie jakaś fałszywka..których mnóstwo całe ……..dlatego dialog jest potrzebny a tutaj o dialogu z kom. 51

    ….dzisiaj chciałbym się z księżmi kapelanami, również z księdzem biskupem, na pierwszym miejscu podzielić refleksją na temat problematyki, w którą jestem od wielu lat włączony – prawie od 20 lat – mianowicie dialogu katolicko-żydowskiego….

    DWA JUDAIZMY

    Dlaczego Kościół wszedł w dialog z Żydami, judaizmem? I dlaczego ten dialog – w moim odczuciu – ponosi ogromną porażkę? Żeby na to odpowiedzieć, zastanówmy się, co to znaczy „judaizm”, co to znaczy „religia żydowska”. Tu istnieje kolejne nieporozumienie. Otóż, w ciągu ostatnich piętnastu lat, tzn. po 13 kwietnia 1986 roku ogromną karierę zrobiła powiedzenie, że Żydzi są starszymi braćmi w wierze Chrześcijan. Jest to nieporozumienie. Ktoś powie: „ale przecież Jan Paweł II tak powiedział”. Wszyscy powołują się na Jana Pawła II. Na szczęście, Jan Paweł II tak nie powiedział. Jan Paweł II w synagodze, w Rzymie, powiedział tak – zwracając się do rabinów – „jesteście naszymi braćmi umiłowanymi”. A więc dał poznać nasze odczucia, naszą wrażliwość, nasze emocje. To, że w gruncie rzeczy Żydzi – czy wyznawcy judaizmu – nie są postawieni poza nawiasem chrześcijańskiego przykazania miłości Boga i bliźniego. Miłujemy Żydów tak, jak miłujemy wszystkie inne narody, i miłujemy każdego Żyda tak, jak miłujemy każdego innego człowieka. A dalej Ojciec Święty powiedział tak: „i – można powiedzieć – naszymi starszymi braćmi”.

    Już księża wiedzą, po egzegecie Pisma Świętego, że liczy się każde słowo. A nawet, jak mówią rabini, puste przestrzenie pomiędzy literami. I tutaj liczą się te puste przestrzenie między literami oraz słowa „można powiedzieć”. Otóż mamy tutaj do czynienia z pewną, z pewnym myśleniem analogicznym. Skąd wzięła się ta formuła? Tę formułę Jan Paweł zapożyczył – to nie jest formuła teologiczna ściśle – zapożyczył od Adama Mickiewicza, który to Adam Mickiewicz pod koniec lat 40. XIX wieku w swoich odezwach o charakterze, o profilu wyraźnie politycznym i patriotycznym mówił o „Izraelu – naszym starszym bracie”. Nie była to formuła teologiczna w znaczeniu takim, powiedzmy sobie, jak używa to teologia katolicka. I Ojciec Święty użył to też ze słowami „można powiedzieć”.

    Dlaczego więc z ostrożnością trzeba nazywać Żydów „naszymi starszymi braćmi”? Dlatego, proszę księży – Żydów w znaczeniu wyznawców judaizmu – dlatego, proszę księży, ponieważ oni są wyznawcami judaizmu rabinicznego.

    a za to

    ……..nie maja tej rangi jak w/w Konstytucja Dogmatyczna……

    następne brawa dla Pani

    http://static2.wikia.nocookie.net/__cb20060713203457/nonsensopedia/images/1/17/Hasidim.jpg

    i ukłony od tych

    http://wpolityce.pl/site_media/media/cache/c2/4a/c24aac7e80858bdc2a42227ef43f46f4.jpg

  56. Zdziwiony powiedział/a

    Jan Paweł II w „Przekroczyć próg nadziei” względem niewiary Żydów :

    Nawiązując do wcielenia Syna Bożego, dzięki któremu Jezus Chrystus jest sakramentem niewidzialnego Boga, Ojciec Święty powiedział: “Czy można się dziwić, że nawet wyznawcom jedynego Boga, którego Abraham był świadkiem, trudno jest przyjąć wiarę w Boga ukrzyżowanego? Uważają, że Bóg może być tylko potężny i wspaniały, absolutnie transcendentny i piękny w swej mocy, święty i nieosiągalny dla człowieka. Bóg może być tylko taki! Nie może On być Ojcem i Synem, i Duchem Świętym. Nie może być Miłością, która siebie daje, która siebie pozwala widzieć, słyszeć i naśladować jako człowiek, która siebie pozwala krępować, bić po twarzy i krzyżować. To nie może być Bóg…! Tak więc w samym środku wielkiej monoteistycznej tradycji jest obecne takie głębokie rozdarcie” (Przekroczyć próg nadziei. Jan Paweł II odpowiada na pytania Vittoria Messoriego, Lublin 1994, 30).

    Przyczyną odmowy uznania w Jezusie Boga jest w przekonaniu Jana Pawła II “zgorszenie krzyża”.
    Odnosząc się do cierpień Jezusa i Jego uniżenia na krzyżu, Ojciec Święty wypowiedział słowa, które powinny być przedmiotem ustawicznego zgłębiania: “Wydaje się, że [Bóg] poszedł najdalej jak tylko mógł, dalej już iść nie mógł. Poszedł w pewnym sensie za daleko…! Czyż Chrystus nie stał się „zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan” (1Kor 1, 23)? Właśnie przez to, że Boga nazywał swoim Ojcem, że tego Boga tak bardzo objawiał sobą, że zaczęto odnosić wrażenie, że za bardzo…! W pewnym sensie człowiek już nie mógł tej bliskości wytrzymać i zaczęto protestować. Ten wielki protest nazywa się naprzód Synagogą, a potem Islamem. I jedni, i drudzy nie mogą przyjąć Boga, który jest tak bardzo ludzki. Protestują: „to nie przystoi Bogu”. „Powinien pozostać absolutnie transcendentny, powinien pozostać czystym Majestatem – owszem, Majestatem pełnym miłosierdzia, ale nie aż tak, żeby sam płacił za winy swojego stworzenia, za jego grzech”” (s. 49). Nieco dalej Ojciec Święty, podkreślając, że “Bóg jest zawsze po stronie cierpiących” (s. 66), dodaje: “Trudność Golgoty, jej prowokacja jest tak wielka, że Bóg sam chciał uprzedzić Apostołów o tym, co miało nastąpić pomiędzy Wielkim Piątkiem a Niedzielą Paschalną” (tamże). Dla Apostołów rozstrzygająca okazała się wiara w zmartwychwstanie. Bez tej wiary scandalum Crucis jest trudnością nie do przezwyciężenia. Można też zasadnie powiedzieć, że odmowa i sprzeciw wobec Jezusa ze strony znacznej części Żydów są w jakiejś mierze paradygmatem odmowy i sprzeciwu, z jakimi spotyka się Jezus ze strony każdego chrześcijanina. Wprawdzie w Niego uwierzyliśmy, lecz nasze życie i postępowanie często też pozostawia wiele do życzenia.
    „Trudność Golgoty, jej prowokacja jest tak wielka, że Bóg sam chciał uprzedzić Apostołów o tym, co miało nastąpić pomiędzy Wielkim Piątkiem a Niedzielą Paschalną”. Dla Apostołów rozstrzygająca okazała się wiara w zmartwychwstanie. Bez tej wiary scandalum Crucis jest trudnością nie do przezwyciężenia. Można też zasadnie powiedzieć, że odmowa i sprzeciw wobec Jezusa ze strony znacznej części Żydów są w jakiejś mierze paradygmatem odmowy i sprzeciwu, z jakimi spotyka się Jezus ze strony każdego chrześcijanina. Wprawdzie w Niego uwierzyliśmy, lecz nasze życie i postępowanie często też pozostawia wiele do życzenia.

  57. Zdziwiony powiedział/a

    „Piastowy jestem syn” – Karol Wojtyła/19 lat/

    Panie, jam Dawid syn Izai,
    Piastowy jestem syn.
    Ty mi na sercu znak wypalisz
    zasłucham się w Twój rym.

    Wiosną-ś przyoblókł, wiosną tęsknot
    ciało i siłę bark —
    Niechaj jesienią się nie rozpękną
    tęskniące struny harf.

    Ja jestem Dawid, jam jest pasterz
    Błagalną wiodę pieśń,
    byś się zmiłować chciał nad Piastem,
    byś żniwo zwolił zwieźć.

    A gdy powstanie olbrzym Goliath,
    by złamać młodość mą
    Błagają Ciebie Syjon, Moria:
    ku wspomożeniu zstąp!

  58. aga powiedział/a

    ad.56

    Oj,panie Zdziwiony,dlaczego to mnie nie dziwi :)

    „Święty Sobór obecny pragnie ożywić i zalecić obustronne poznanie się i poszanowanie,które osiągnąć można zwłaszcza przez studia biblijne teologiczne oraz przez braterskie rozmowy” (n. 4).
    Poza słowami soborowej Deklaracji stoi doświadczenie wielu ludzi, zarówno żydów, jak i chrześcijan — stoi także moje osobiste doświadczenie od najwcześniejszych lat mojego życia w rodzinnym mieście. Pamiętam naprzód szkołę podstawową w Wadowicach, gdzie w klasie co najmniej jedn czwartą uczniów stanowili chłopcy żydowscy. Trzeba by tutaj wspomnieć o mojej koleżeńskiej przyjaźni z jednym z nich, to znaczy z Jerzym Klugerem. Trwa ona od ławy szkolnej do dnia dzisiejszego. Mam żywo przed oczyma obraz żydów podążających w dzień sobotni do synagogi, która znajdowała się na zapleczu naszego gimnazjum. Obie grupy religijne, katolików i żydów, łączyła — jak przypuszczam — świadomość,że modlą się do tego samego Boga. Mimo różnicy języka, modlitwy w kościele i w synagodze w znacznej mierze opierały się na tych samych tekstach.
    A potem przyszła druga wojna światowa z obozami koncentracyjnymi oraz planowa eksterminacja. W pierwszym rzędzie ulegli jej właśnie synowie i córki narodu żydowskiego — tylko dlatego, iż byli żydami. Każdy, kto żył wówczas w Polsce, musiał się z tym zetknąć, przynajmniej w sposób pośredni.Było to więc również i moje osobiste doświadczenie, które noszę w sobie do dzisiaj. Oświęcim, będący chyba najbardziej wymownym symbolem holocaustu narodu żydowskiego, mówi, jak daleko może posunąć się system zbudowany na przesłankach nienawiści rasowej i żądzy panowania jednego narodu. Oświęcim nie przestaje ostrzegać także i dzisiaj. Oświęcim mówi, iż antysemityzm jest wielkim grzechem przeciw
    ludzkości. Mówi, że wielkim grzechem przeciw ludzkości jest wszelka nienawiść rasowa, która niechybnie prowadzi do podeptania człowieczeństwa.
    A teraz wrócę jeszcze do tej synagogi wadowickiej. Została ona przez Niemców spalona i dzisiaj już nie istnieje. Oto przyszedł kiedyś do mnie Jerzy, aby mi powiedzieć, iż miejsce, na którym stała, ma zostać uczczone specjalną płytą pamiątkową. Muszę powiedzieć,że w tym momencie udzieliło się
    nam obu głębokie wzruszenie. Stanęły nam przed oczyma sylwetki osób znajomych i bliskich oraz te soboty dziecięcych i młodzieńczych lat, kiedy społeczność żydowska Wadowic udawała się na modlitwę. Powiedziałem wówczas Jerzemu, iż chętnie napiszę na tę okazję moje osobiste słowo, znak solidarności i duchowej łączności z tym znaczącym wydarzeniem. I tak się stało. Osobą, która przekazała treść tego listu moim rodakom z Wadowic, był właśnie Jerzy. Wiele go ten wyjazd kosztował. Trzeba bowiem zaznaczyć,iż cała jego rodzina, która pozostała w Wadowicach, zginęła w Oświęcimiu, a przyjazd do Wadowic na odsłonięcie płyty pamiątkowej wadowickiej synagogi był pierwszy po pięćdziesięciu latach …
    Poza słowami Deklaracji Nostra aetate stoi — jak powiedziałem — doświadczenie wielu ludzi. Wracam pamięcią do okresu mojego pasterzowania w Krakowie. Kraków, a zwłaszcza jego dzielnica Kazimierz, pełna jest śladów żydowskiej tradycji i kultury. Na Kazimierzu było przed wojną kilkadziesiąt synagog, a niektóre z nich były wielkimi zabytkami kultury. Jako Arcybiskup krakowski miałem żywe kontakty ze społecznością żydowską Krakowa. Bardzo serdeczne stosunki łączyły mnie z przewodniczącym gminy żydowskiej, co przetrwało jeszcze po moim przeniesieniu do Rzymu.
    Wybrany na Stolicę Piotrową kontynuuję tylko to, co w moim życiu ma bardzo głębokie korzenie. Przy okazji moich podróży apostolskich staram się
    zawsze spotykać z przedstawicielami wspólnot żydowskich na całym świecie. Ale przeżyciem zupełnie wyjątkowym były dla mnie z pewnością odwiedziny w synagodze rzymskiej. Historia żydów w
    Rzymie to jest osobny rozdział historii tego narodu, związany zresztą ściśle z Dziejami Apostolskimi. Dane mi było w czasie tych pamiętnych odwiedzin wypowiedzieć słowa o starszych braciach w wierze. Te słowa streszczają zresztą wszystko, co powiedział Sobór i co nie może nie być dogłębnym przekonaniem Kościoła. Sobór Watykański II nie użył w tym wypadku wielu słów, ale to, co powiedział, pokrywa olbrzymią rzeczywistość
    i to nie tylko religijną, ale i kulturalną.Ten niezwykły naród w dalszym ciągu nosi w sobie znamiona owego Bożego wybrania. Kiedyś powiedziałem o tym w rozmowie z pewnym politykiem izraelskim, który chętnie się ze mną zgodził. Dodał tylko: ,,Gdyby to mogło mniej kosztować
    ”… Istotnie, Izrael zapłacił wysoką cenę za swoje ,,wybranie”. Może stał się przez to bardziej podobny do Syna Człowieczego, który według ciała był również synem Izraela, a dwutysięczna rocznica Jego przyjścia na świat będzie także świętem dla żydów.
    Cieszę się,że moje posługiwanie na Stolicy św. Piotra wypadło w okresie posoborowym, kiedy inspiracja Deklaracji
    Nostra aetate przyobleka się w konkretne kształty. W ten sposób zbliżają się do siebie te dwa wielkie człony Bożego wybrania: Stare i Nowe Przymierze. Przymierze Nowe odnajduje w Starym swoje korzenie. O ile zaś Stare może odnaleźć w Nowym swoje spełnienie, to jest oczywiście sprawa Ducha Świętego. My, ludzie, staramy się temu tylko nie przeszkadzać
    . Formą tego ,,nieprzeszkadzania” jest z pewnością dialog chrześcijańsko-żydowski, który ze strony Kościoła prowadzi Papieska Rada ds. Popierania Jedności Chrześcijan. Cieszę się również z tego, iż w wyniku procesów pokojowych, jakie rozwijają się pomimo trudności i przeszkód na
    Bliskim Wschodzie, także z inicjatywy państwa Izrael, możliwe stało się zawarcie stosunków dyplomatycznych pomiędzy Stolicą Apostolską
    a Izraelem. Jeżeli chodzi o uznanie państwowości Izraela, trzeba podkreślić,że nie miałem nigdy co do tego żadnych wątpliwości.
    Kiedyś po zakończeniu jednego z moich spotkań ze wspólnotami żydowskimi, ktoś z obecnych powiedział mi: ,,Pragnę podziękować Papieżowi za wszystko, co Kościół katolicki w ciągu tych dwu tysięcy lat uczynił dla poznania prawdziwego
    Boga”. Z tych słów pośrednio widać, jak Nowe Przymierze służy spełnianiu tego, co znajduje swe korzenie w powołaniu Abrahama, w Przymierzu synajskim zawartym z Izraelem i w całym tym przebogatym dziedzictwie natchnionych przez Boga Proroków, którzy już na setki lat przed spełnieniem uczynili obecnym przez swoje Święte Księgi Tego, którego Bóg miał zesłać ” w pełni czasu”.

    http://www.daminet.daminet.pl/papiez/ksiazki/Przekroczyc_Prog_Nadziei.pdf

  59. Zdziwiony powiedział/a

    @ 58

    Oj, nie rozumię pani mowy, ponieważ Kościół po ZMARTWYCHWSTANIU ani na chwilę nie przestawał przez 2000 lat głosić Ewangelii
    „szemrzącemu” ludowi. Zaprzaństwo św. Piotra było bardziej „uzasadnione”, bo odżałowane, niż „szemrzącego” Szawła, który był przyczynkiem początku „holocaustu” męczeników Kościoła. Ale dzięki Bogu, przyczynek ów stał się BŁOGOSŁAWIONĄ WINĄ dla Kościoła, a to dlatego ,że jeżeli porównamy uroczyste święto Bożego Narodzenia z dniem po Nim Św. Szczepana to na pierwszy rzut oka zdaje się być między jednym a drugim wielka różnica. Dzień wcześniej święcimy święto urodzin, a po nim dzień śmierci; wcześniej staliśmy wobec Nowonarodzonego Zbawcy, dzień póżniej przed krwawymi zwłokami pierwszego męczennika; wcześniej patrzyliśmy na radość pasterzy, dzień póżniej na szalejących i zgrzytających żydów, którzy napadają na Męża Bożego, wloką Go poza miasto i mordują. Wcześniej rozbrzmiewała radosna pieśń aniołów, dzień póżniej chichot piekła, gotującego się do walki z Kościołem Świętym.
    A jednak różnica pomiędzy jednym a drugim świętem nie jest wielka, jakby się mogło wydawać. Wcześniej obchodzimy Narodziny Zbawiciela, dzień dalej także obchodzimy niejako urodziny. Albowiem Kościół uważa dzień śmierci Św. Szczepana za dzień swego narodzenia.

    Szczepanie święty, we wierze gorący,
    Wzorze, przykladzie cnót naśladujacy
    Tego, Któregoś głosił przed licznymi
    Rzeszami żydów nieoświeconymi.

    Twoja modlitwa wielce Cię wsławiła,
    Gdy z prześladowców wiernych uczyniła
    Nauczycielów naszego Kościoła,
    Jak mamy Pawła, cnego Apostoła.

    Uproś nam łaskę miłości bliżniego,
    Choć krzywdziciela dla nas najgorszego.
    Spraw, niech miłujem nieprzyjaciół swoich,
    Niech idziem w ślady przedziwnych cnót Twoich.

    Mowa eucharystyczna – non possumus! Jan (6: 53-70)

    Rzekł do nich Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”. To powiedział ucząc w synagodze w Kafarnaum.
    A spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli, wielu mówiło: „Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?
    Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem. Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą”. Jezus bowiem na początku wiedział, którzy to są , co nie wierzą, i kto miał Go wydać. Rzekł więc: „Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli mu to nie zostało dane przez Ojca”. Odtąd wielu uczniów Jego się wycofało i już z Nim nie chodziło. Rzekł więc Jezus do Dwunastu: „Czyż i wy chcecie odejść?” Odpowiedział Mu Szymon Piotr: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga”. Na to rzekł do nich Jezus: „Czyż nie wybrałem was dwunastu? A jeden z was jest diabłem”. Mówił zaś o Judaszu, synu Szymona Iskarioty. Ten bowiem – jeden z Dwunastu – miał Go wydać.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 179 other followers

%d bloggers like this: