Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Bronisław Geremek nie żyje

Posted by redakcjawp w dniu 2008-07-13

Zginął wczesnym popołudniem na drodze prowadzącej do granicy z Niemcami, niedaleko Nowego Tomyśla. Miał 76 lat.
Mercedes, którym jechał profesor Geremek, zjechał na przeciwległy pas jezdni i wjechał wprost pod nadjeżdżającego Fiata Ducato. Bronisław Geremek zginął na miejscu.

Geremek urodził się w Warszawie w 1932 r. w rodzinie o żydowskich korzeniach. Podczas II wojny światowej znalazł schronienie u państwa Geremków we Wschowie. W 1950 r., w okresie największego rozkwitu stalinizmu, wstąpił do PZPR, będąc drugim sekretarzem komórki partyjnej na Uniwersytecie Warszawskim. Tam ukończył studia historyczne, a w 1960 r. obronił doktorat w PAN. Dwa lata później został dyrektorem Ośrodka Kultury Polskiej przy Uniwersytecie Paryskim, co wymagało dużego stopnia zaufania władz komunistycznych. W proteście przeciwko inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację złożył legitymację partyjną w 1968 r. i od połowy lat 70. zaangażował się w działania opozycji. W 1980 r. został doradcą „Solidarności”. Reprezentował jednak defensywną postawę, próbując wraz z Tadeuszem Mazowieckim nakłonić stoczniowców do rezygnacji z postulatu niezależnych związków zawodowych i poprzestania na demokratyzacji Centralnej Rady Związków Zawodowych. Internowany podczas stanu wojennego został po dwóch tygodniach zwolniony. Ponownie aresztowany w maju 1983 r., już w lipcu został jednak zwolniony na mocy amnestii. W 1985 r. zwolniony z pracy w Instytucie Historii PAN. W drugiej połowie lat 80. reprezentował frakcję opozycji opowiadającą się za gotowością do dużych ustępstw wobec władzy komunistycznej. Odegrał istotną rolę w obradach Okrągłego Stołu. W 1989 r. dostał się do Sejmu i został szefem Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego. Przeforsował mocno krytykowany plan Balcerowicza. Przyczynił się ponadto do kontynuacji rozpoczętej przez Tadeusza Mazowieckiego polityki „grubej kreski”, tamując dekomunizację. W listopadzie 1991 r. Lech Wałęsa powierzył mu misję tworzenia rządu, która skończyła się fiaskiem.
Na początku lat 90. zarzucał Kościołowi katolickiemu „triumfalizm” i „mieszanie się do polityki”, stwierdzając, że zawarcie konkordatu może być „błędem”, chociaż w oficjalnych sejmowych wystąpieniach opowiadał się za jego ratyfikacją. Atakował pomysł dekomunizacji. Niechętny był też lustracji, czemu dał upust chociażby ostatnio, kiedy jako eurodeputowany odmówił złożenia oświadczenia lustracyjnego zgodnie z wymogami nowej ustawy. Opowiadał się za prawem kobiet do aborcji, krytykując przeciwników tego rozwiązania. Był jednym ze współzałożycieli Unii Demokratycznej (przekształconej potem w Unię Wolności, a następnie Partię Demokratyczną). Przewodniczył klubowi parlamentarnemu tej partii w latach 1990-1997. Podczas rządów koalicji AWS – UW w latach 1997-2000 był ministrem spraw zagranicznych. Przez rok kierował pracami OBWE. Był zwolennikiem wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. W latach 2000-2001 kierował Unią Wolności. W 2004 r. został wybrany z ramienia tej partii na posła Parlamentu Europejskiego.
W PE konsekwentnie głosował za dekryminalizacją aborcji.
Do języka polityki Geremek wprowadził nowy typ manipulacji, zwany faktem prasowym – mowa o zdarzeniu, które stało się wiarygodne, bo napisały o nim gazety, choć w rzeczywistości nie miało miejsca.
W swoich zagranicznych wystąpieniach wsławił się formułowaniem opinii de facto szkalujących Polskę, kładąc nacisk na rzekome szerzenie się w naszym kraju antysemityzmu, nacjonalizmu oraz populizmu.
Do wypadku doszło w miejscowości Lubień (Wielkopolska) na drodze krajowej nr 2. Według relacji policji i świadków zdarzenia, samochód, którym jechał prof. Geremek, z niewiadomych przyczyn zjechał na przeciwległy pas jezdni i zderzył się z jadącym z naprzeciwka samochodem dostawczym. Eurodeputowany zginął na miejscu, a kobieta, która z nim podróżowała i która potwierdziła jego tożsamość, trafiła do szpitala, podobnie jak kierowca samochodu, który zderzył się z mercedesem prowadzonym przez Geremka. Przyczyny wypadku mogą być znane dzisiaj.
Zenon Baranowski

(NDz)

Reklamy

Komentarzy 60 to “Bronisław Geremek nie żyje”

  1. ~~miś said

    Największy polski szkodnik, jechał sprzedawać nas Niemcom.

  2. S.K. said

    R.I.P.
    Odmówię dziesiątkę różańca za spokój wieczny umęczonej duszy.

  3. sek said

    Ale ubolewaja media polsko-jezyczne. To bedzie temat conajmniej na caly tydzien.
    Moze nawet oglosza miesiac zaloby narodowej – no bo jakzeby inaczej. Pewnie i Kneset oglosi zalobe w Te-Laviwie bo kto teraz bedzie pilnowal ich gie-szewtu?

  4. Guła said

    Kraj PAP, PU /18:34
    ODSŁUCHAJ
    Brzeziński: to katastrofa dla Polski
    Zbigniew Brzeziński
    AFP

    – Wielka katastrofa dla Polski – tak Zbigniew Brzeziński mówi o tragicznej śmierci Bronisława Geremka. Podkreśla, że był on traktowany na świecie jako „wybitny polski mąż stanu”.
    – Jestem wstrząśnięty. Śmierć Bronisława Geremka jest dla Polski wielką katastrofą. Był on powszechnie na świecie traktowany jako wybitny polski mąż stanu i uważany za najlepszego ministra spraw zagranicznych od czasu odzyskania przez Polskę niepodległości w 1989 r. Był gorącym patriotą, doskonałym mówcą, rozważnym politykiem i głęboko myślącym naukowcem – powiedział były doradca prezydenta Jimmy’ego Cartera ds. bezpieczeństwa narodowego.

    – Bronka uważałem za swego osobistego przyjaciela i jego stratę odczuwam jak najbardziej osobiście – dodał. Wymieniając największe zasługi Geremka dla kraju, Brzeziński przypomniał jego działalność w opozycji demokratycznej i w okresie powstania Solidarności w latach 1980-1981 r.

    – Jego rola była wtedy wyjątkowa. Jego obecność i rozwaga nadała ruchowi robotniczemu również wymiar intelektualny. Był doskonałym przedstawicielem „Solidarności” na arenie międzynarodowej. Przyczynił się do jej traktowania jako odpowiedzialnego i naprawdę demokratycznego ruchu na rzecz wolności – powiedział.

    – Drugi zasadniczy etap, w którym jego wiarygodność miała duże znaczenie międzynarodowe, to było przyjęcie i wchodzenie Polski do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Dzięki Geremkowi Polska była traktowana jako poważny potencjalny sojusznik, kraj, którego polityka zagraniczna jest oparta na mądrych i dobrze przemyślanych przesłankach geostrategicznych. W Bronku nie było żadnej skrajności – był umiar, a jednocześnie głęboki, autentyczny patriotyzm – kontynuował Brzeziński.

    – Pamiętam szczególnie wystąpienie Geremka w telewizji amerykańskiej, kiedy – jak to się, niestety, często zresztą zdarza – prowadzący wywiad dziennikarz poprosił go o wypowiedzenie się na temat „szeroko rozpowszechnionego polskiego antysemityzmu”. Geremek na niego popatrzył przez chwilę, a potem odpowiedział spokojnie: „Urodziłem się w getcie. Moja rodzina zginęła w getcie. Ja zostałem wybrany po wolnych wyborach, przez wolny rząd, na ministra spraw zagranicznych Polski. Czy to panu wystarcza?” Dziennikarz po prostu zaniemówił – wspomina Zbigniew Brzeziński.

  5. Ryziel said

    Szczere wspólczucie dla gminy żydowskiej odszedł wielki Rabe Berele Lewartow -ksywa Bronisław Geremek Już Michalkiwicz nie napisze o Bronku Cały swiat żydowski z Unia Europejską na czele pogrążony w bólu.Stracili wielkiego guru

  6. KirasJerzy said

    Dlaczego ta wiadomosc jest tak skapa! Jaki jest stan zdrowia kierowcy Fiata Ducato?

  7. videopolonia said

    Czy jest prawda to, ze to zginelo podczas gdy sluchalo transmisji Radia Maryja z pielgrzymki na Jasnej Gorze?

  8. RomanK said

    Lament rozpaczy po utracie Skarbu!

    Placz o Jerozolimo!
    Zakryjcie twarze cory Israela
    Zatrzescie sie pagorki Hebronu,
    Posypcie popiolem wlosy synowie Judy

    Placz Kahale Warszawy
    Stracony wasz Skarb Norodowy
    Mozg Polinu Syjonskiego
    I Gwiazda Dawida Masona…

    O Berle, Berle Lewartow
    Karmiony piersia, ssacy
    Znienawidzone mleko.
    Opluwajac ja w zamian jadem.

    Kto zastapi cie o Berle?
    Kto poprowdzi wyroslych z popiolu
    I wyniesionych do potegi,
    Aby panowac wbitym w ziemie.

    Ta ziemie , ktora przymuje
    Kazdego niegodziwca
    Przyjmie teraz i twoje scierwo
    I zamieni go w nowe pokolenie robactwa?

    Idz Berle Drogi Bronislawie ..idz odbierz
    Swoja nagrode, jaka ci sie nalezy
    Za caloksztal! Malych i wielkich
    Swinstw i podlosci – w sluzbie- Lucyfera!

  9. opinio said

    …neka mnie tylko jedno pytanie, czy beda jemu graly surmy zbrojne przy pochowku na Wawelu?

  10. krakus said

    Teraz władza i polskojęzyczne gazety będą miały temat conajmniej na
    miesiąc.Popłynie ślinotok niebywałych zasług Bronisława,który życie
    oddał za polskie drogi do ….,ale problem dróg pozostał.

  11. j said

    Pan Zbigniew Brzezinski zacytowal z pamieci, ktora na starosc chyba mu zaczyna szwankowac albo B.Geremek jak zwykle zablefowal?! Jak Geremek mogl sie urodzic w getcie w 1932 roku? Nastepny cud?

    “Urodziłem się w getcie. Moja rodzina zginęła w getcie. Ja zostałem wybrany po wolnych wyborach, przez wolny rząd, na ministra spraw zagranicznych Polski. Czy to panu wystarcza?” Dziennikarz po prostu zaniemówił – wspomina Zbigniew Brzeziński.

  12. wet3 said

    Jeden z najwiekszych szkodnikow, typowy czerwony kameleon i karierowicz, ktorego Michnik z tak wielkim wkladem kreowal na autotytet moralny przestanie nam wreszcie szkodzic! Wyjatkowo podla antypolska kreatura.

  13. Mordka Rosenzweig said

    To byl mord polityczny oraz zamach stanu na demokracje na swiecie. Kierowca drugiego samochodu powinien zostac skazany na kare smierci za antysemityzm. Mam tylko nadzieje, ze Pan Profesor Bronislaw Gieremek bedzie pochowany na Skalce na Wawelu. Prosze sie dolaczyc do mojego cierpienia po odejsciu Drogiego Bronislawa. Jestem przekonany, ze kazdy Polski Patriota czuje to co tak pieknie wypowiedzial pan Radek Sikorski:
    Jesteśmy ubożsi o Jego mądrość.

  14. janusz said

    P. Brzezinski to taki sam pseudo polak, jak ten odchodzacy do piekla- niewdziecznik – lewartow – vel germek.

    Amen!
    Polska dla Polakow!

  15. janusz said

    Zacytuje:

    Hanna Krall: Panie profesorze…

    Bronislaw Gieremek: Ten tytul nalezy mi sie juz od dawna, ale niech go pani nie uzywa, ciagle jestem tylko docentem.

    Hanna Krall: Ale przeciez otrzyma pan godnosc profesora, musi pan ja otrzymac.

    Bronislaw Gieremek: To prawda i chyba juz niedlugo. Teraz kiedy Geysztor jest Prezesem PAN, Madejczyk nie odwazy sie przeciwstawiac wnioskowi o wystapienie do Rady Panstwa o profesure dla mnie.

    Hanna Krall: No to ja bede mówila: panie Profesorze, a w tym co bedzie szlo do druku zmienimy na: panie Docencie. A wiec, panie Profesorze, musze powiedziec, ze mojemu szefowi redakcyjnemu ogromnie zalezy na tym wywiadzie, a scisle mówiac na tym, aby zapewnic pana wybór do Komisji Krajowej na Zjezdzie w Gdansku.

    Bronislaw Gieremek: Wiem sam dobrze, ze coraz wiecej delegatów patrzy nam na rece coraz to z wieksza nieufonoscia. Musze przyznac, ze nie wiem, czy Rakowski dobrze robi inspirujac ten wywiad, moga sie ludzie zorientowac, ze ja i Rakowski gramy te sama melodie, tylko na innych fortepianach i w innych salach koncertowych… Przepraszam, kto tu zagladal?

    Hanna Krall: Nikt wazny. To Bijak. Zastepca Rakowskiego.

    Bronislaw Gieremek: Musicie go tutaj trzymac? Przeciez to…

    Hanna Krall: Jeden Polak musi tu byc. Zdarza sie, ze przychodzi to redakcji ksiadz. Kto ma wówczas z nim rozmawiac? Moze Passant? Jezeli taki ksiadz dobrze pamieta lata 1949-1956, to moze sie zdarzyc, ze w areszcie albo na holdowniczym zebraniu ksiezy-patriotów przesluchiwal go Roman Zambrowski. A przeciez Danek kubek w kubek podobny do swego wujka. Jego matka to rodzona siostra Romana.

    Bronislaw Gieremek: Wszystko jedno, w takiej redakcji jak „Polityka” to ja bym byl bardziej ostrozny. Poklóci sie o wierszówke, a potem opisze was w „Rzeczywistosci”.

    Hanna Krall: Nie pan wypluje to slowo, takie brzydkie, niech pan lepiej powie, profesorze, do czego mamy sie przygotowac w gazecie – strategicznie i taktycznie.

    Bronislaw Gieremek: O samym zjezdzie gdanskim nie bede pani mówil, bo Marta Wesolowska zrobi to genialnie. Ostatecznie od dawna siedzi w KOR i zna dokladnie wszystkie niuanse. Ale trzeba dac cale wsparcie ogniowe kilku niezwykle waznym sprawom: Ustawie o Samorzadzie Spolecznym, o spolecznej kontroli nad radiem i telewizja, a i nad prasa takze. Ustawa o samorzadzie przedsiebiorstw otwierajaca mozliwosci tworzenia spólek polsko-zagranicznych, socjalistyczno-kapitalistycznych ma tutaj wezlowe znaczenie. To jest wprawdzie glówne zadanie dla Andrzeja Krzysztofa Wróblewskiego, który ten problem postawil mocno zaraz po Nadzwyczajnym Zjezdzie Delegatów Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w pazdzierniku ubieglego roku, ale to musicie Wy wszyscy, bo to jest nakaz Gminy, polozyc jak najwiekszy nacisk. Równoczesnie trzeba wysunac takze na glówny plan projekt ustawy o podwójnym obywatelstwie dla wszystkich, którzy kiedykolwiek na terytorium Polski mieszkali i obojetnie gdzie przebywaja dzis, i ich prawni nastepcy równiez.

    Hanna Krall: Nie chwycilam jeszcze, czemu to takie wazne juz w tej chwili.

    Bronislaw Gieremek: Bo kuc zelazo trzeba wtedy kiedy jest gorace, a historia nie zwalnia biegu, kiedy sie ja kijem pogania. Znala pani profesora Wyke?

    Hanna Krall: Tak, poznalam go osobiscie w Krakowie, a poza tym czytalam wszystko co napisal w ksiazkach i periodykach.

    Bronislaw Gieremek: Wszystko? Naprawde wszystko? A jego rozmowe historyczo-socjalistyczna pod tytulem „Gospodarka wylaczona” tez pani zna?

    Hanna Krall: „Gospodarka wylaczona”? Przeciez on nie zajmowal sie nigdy historia gospodarcza!

    Bronislaw Gieremek: Ale sie na tym znal, zreszta rozmowe napisal z osobistej inspiracji Jakuba Bermana i Romana Zambrowskiego, ogloszona w pierwszym numerze miesiecznika „Twórczosc” z 1945r. Wyka byl zreszta naczelnym redaktorem tego miesiecznika. Nie bede pani odsylal do biblioteki na Foksal. Mam ten numer przy sobie, bo jest mi bardzo potrzebny do opracowania memorialu dla kilku osób z najwyzszego kregu wladzy, a i dla tych kilkunastu, którzy stoja ponad oficjalnym kregiem wladzy ludowej w Polsce. Trzeba obejmowac wszystkich i to wszystkich.
    Poszukajmy, poszukajmy! Jest: strona 156, 157 i 158. Rozdzial: „Zydzi i handel polski”. Centralnym faktem psychogospodarczym lat okupacji jest na pewno znikniecie z handlu i posrednictwa milionowej masy zydowskiej. Znikniecie, kiedy dzisiaj liczyc trzeba niedobitków, definitywnie i ostatecznie. Natomiast faktem mniej znanym, chociaz równie waznym, jest próba inercyjnego i automatycznego wejscia zywiolu polskiego na miejsce opuszczone przez Zydów. Dlatego nazywam to wejsciem inercyjnym i automatycznym, poniewaz caly ten proces, mówiac krótko i brutalnie, mial ze strony wchodzacych na puste miejsce taki obraz: na miejsce nieochrzczonych ochrzczeni, ale z cala ohyda psychologiczna: kanciarze, handlarze, wyzyskiwacze. Psychologia zwiazana z funkcja spoleczna, a nie przynaleznoscia narodowa. Cala radosc „trzeciego stanu” sprowadza sie wlasciwie do nadziei: nie ma Zydów, wejdziemy na ich miejsce niczego nie zmieniajac, a wszystko dziedziczac z nalogów, które narodowi moralisci uwazali za typowe dla psychiki zydowskiej, ale tym razem bedzie to narodowe. Cechy cacy i tabu. Pominie tu pani ten fragment wywodów Kazimierza Wyki, gdzie zawarta jest obrona zydowskiego stanu posiadania w ekonomice dawnej i przedwojennej Polski. Czytajmy na stronie 157. Powiedzmy wyraznie: nieszczesciem polskiego zycia gospodarczego nie bylo to, ze wszedzie, od straganu po najwiekszy bank, przodowali w nim Zydzi. Nieszczesciem bylo to, ze procesa gospodarczo-handlowe byly u nas wylaczone z normalnej tkaniny zycia panstwowego. Kontaktowaly z nia tylko podatkiem, wymykaly cyganstwem oraz przekupstwem.

    Hanna Krall: A nie sadzi pan, panie profesorze, ze ten wlasnie dystans od tego co pan nazwal „tkanina moralna zycia panstwowego” byl wlasnie na reke tym wszystkim, którzy w Polsce wladali „od straganu az do najwiekszego banku”.

    Bronislaw Gieremek: Podzielam pani poglad, ale ja referowalem poglad Wyki, który w interesujacej nas materii przechodzi na stronie 158 do sedna swego wywodu, bynajmniej nie o teoretycznym znaczeniu. Potepia mocno Polaków, ze siegneli po spadek po wymordowanych Zydach, acz w potepieniu tym jest ogromna przesada, bo mienie Zydów zrabowali Niemcy, a Polacy, jesli którys to potrafil czy tez musial, zajeli sie jedynie handlem, bez którego zycie nie moglo przeciez istniec. Nie nasza jednak sprawa wydawanie dobrego swiadectwa Polakom. Wyka tez pisze dla naszych zydowskich interesów prawidlowo i korzystnie. Wiadomo, ze do kosci zbieraja sie zawsze hieny, nigdy lwy.

    Hanna Krall: Jakie to ladne. Musze sobie to zapisac. Moze sie przydac.

    Bronislaw Gieremek: I dalej nieoceniony Kazimierz Wyka, ale pytanie znacznie donioslejsze, czy formy w jakich sie ta eliminacja dokonala i sposób w jaki spoleczenstwo nasze pragnelo i pragnie ja zdyskontowac byly moralne i rzeczowo do przyjecia?
    Otóz chociazbym tylko za siebie odpowiadal i nie znalazl nikogo kto by mi zawtórowal, bede powtarzal nie, po stokroc nie. Te formy i nadzieje byly haniebne, demoralizujace i niskie. Skrót bowiem gospodarczo-moralnego stanowiska przecietnego Polaka wobec tragedii Zydów wyglada tak: Niemcy mordujac Zydów popelnili straszliwa zbrodnie. My bysmy tego nie zrobili. Za te zbrodnie Niemcy poniosa kare. Niemcy splamili swoje sumienie, ale my – my juz teraz mamy korzysci i w przyszlosci bedziemy miec same duze korzysci, nie plamiac sumienia, nie plamiac dloni krwia. Trudno o paskudniejszy przyklad moralnosci murzynskiej, jak takie rozumowanie naszego spoleczenstwa.

    Hanna Krall: Panie profesorze, alez Wyka nie ma racji. Przeciez spoleczenstwo polskie w calej swojej masie wspólczuje Zydom, a i w miare mozliwosci pomagalo Zydom z narazeniem wlasnego zycia.

    Bronislaw Gieremek: Nie jest wazne co bylo, ale jest wazne co ma byc. Czytajmy wiec z jubilerska wprost precyzja profesora Kazimierza Wyki, który dane mu przez Bermana zamówienie wykonywal z arcykunsztownie i w nakazanym terminie. Juz w pierwszym numerze „Twórczosci” formy jakimi Niemcy likwidowali Zydów spadaja na ich sumienie. Zloty zab wydarty trupowi bedzie zawsze krwawil, chocby nikt nie zapamietal jego pochodzenia. Dlatego nie wolno nam dozwolic by taka reakcja byla zapomniana lub utrwalana inna, bo jest w niej malostkowe tchnienie nekrofilii. Mówiac prosciej, ze jezeli tak juz sie stalo, ze nie ma Zydów w gospodarczym zyciu polskim, to nie bedzie ciagnac korzysci warstwa ochrzczonych sklepikarzy. Prawo do korzysci posiada caly naród i panstwo. Na miejsce zlikwidowanego handlu zydowskiego nie moze wejsc identyczny i strukturalnie psychologiczny handel polski, bo wtedy caly proces nie posiadalby najmniejszego sensu. W okresie prowizorium okupacyjnego szedl zas taki handel i sadzi, ze juz sie rozsiadl na wieczne wieki.

    Hanna Krall: To teraz dopiero rozumiem, dlaczego to w 1948 roku oglosil Hilary Mina „Bitwe o handel” i najpierw z torbami puscily polskich kupców i rzemieslników przy pomocy domiarów podatkowych, a nastepnie upanstwowily wszystko, spóldzielnie praktycznie takze, by Polacy nigdy nie handlowali po wieki wieków.

    Bronislaw Gieremek: Tego pani nie moze pamietac. Jest pani przeciez za mloda.

    Hanna Krall: Wtedy w 1948 roku bylam mala dziewczynka, ale o bitwie pana Minca o handel slyszalam wiele razy.

    Bronislaw Gieremek: No to teraz uslyszy pani znowu, ale o tym nikomu i nigdy nie bedzie pani opowiadac. To jest najwieksza tajemnica. W najblizszym czasie nasi powróca do handlu i produkcji w Polsce.

    Hanna Krall: Skad pan wezmie tylu Zydów? Kto im da przedsiebiorstwa? Kto da pieniadze?

    Bronislaw Gieremek: O naszej „Solidarnosci” to juz pani zapomniala? Jeszcze beda prosic zeby Zydzi brali te przedsiebiorstwa.

    Hanna Krall: Jeszcze nie obejmuje mysla i wzrokiem duszy tej operacji, ale juz cieszy mnie ona ogromnie.

    Bronislaw Gieremek: Jest ustawa o samorzadzie przedsiebiorstwa? Jest? Mogla byc dla nas jeszcze lepsza, ale i to wystarczy. Przewiduje ona, ze moga byc tworzone spólki prywatno-samorzadowe i spólki prywatno-panstwowe. Przewiduje. Co jest potrzebne na rozruch takiej spólki? My wiemy dobrze. Pieniadze! A kto ma dzis pieniadze na takie interesy? Moze Polacy? Nie, ja Polaków w tym interesie jako udzialowców nie widze. Pieniadze dadza Zydzi! Glowe do interesu tez Zydzi i pytala pani: „skad wezme tylu Zydów?” A no na szczescie ludu Izraela, juz sa. Przez 38 lat populacja odrodzila sie: w Izraelu, Europie Zachodniej, Zwiazku Radzieckim. Kiedy tylko uchwalimy ustawe o podwójnym obywatelstwie i prawie swobodnego wyboru miejsca zamieszkania oraz podrózowania do Polski tam i spowrotem – w zaleznosci wylacznie od checi zainteresowanego takiego z podwójnym obywatelstwem polskim. Z kadrami do zreprywatyzowanego przemyslu, rzemiosla i handlu nie mamy najmniejszego klopotu. A warsztaty pracy stoja otworem, a nawet i puste. Oplacilo sie nam doprowadzic je do takiego stanu, do takiej zalosnej ruiny. W takim stanie beda dawac je nam za darmo i jeszcze calowac w reke, aby byla praca dla Polaków i troche na rynek.

    Hanna Krall: Dlaczego tylko troche na rynek wewnetrzny?

    Bronislaw Gieremek: Bo te zaklady beda produkowac na eksport, a nie na rynek.

    Hanna Krall: A jak „Solidarnosc” bedzie ta produkcje wysylana na eksport zatrzymywac na granicy albo w portach?

    Bronislaw Gieremek: Jaka „Solidarnosc”? Jak to wszystko sie nam uda, to „Solidarnosc” bedzie kijem naganiala swoich czlonków i partyjnych tez do ostrej i wytezonej pracy w nadziei, ze samorzad zblizy ja do zysków na horyzoncie. Te zyski beda, ale jak peczek marchwi przed lbem osla aby stale ciagnal ten nasz ciezki wóz.

    Hanna Krall: Panie profesorze, wydaje mi sie, ze pan niezbyt lubi Polaków!

    Bronislaw Gieremek: Niezbyt lubie? Takie okreslenie jest niezbyt scisle! Ja ich po prostu nienawidze. Tak nienawidze, ze nie wiem jak to wyrazic slowami.

    Hanna Krall: Ale przeciez pana i pana matke uratowal wlasnie Polak!

    Bronislaw Gieremek: To prawda. Stefan Gieremek ukryl nas oboje w Zawichoscie. Pózniej nawet, kiedy bylo juz jasne i pewne, ze mój ojciec Borys Lewartow – nauczyciel ze szkólki rabinackiej, zginal w getcie warszawskim, ozenil sie z moja matka. Niemniej jednak jak od dziecka musialem ukrywac swoje pochodzenie i nie jeden raz bluznilem przenajswietszemu, niech bedzie slawione imie jego po wieki wieków, ze stworzyl mnie wlasnie Zydem!
    A zreszta, czytala chyba pani pamietniki Emanuela Gingelbluma?

    Hanna Krall: Oczywiscie. Przeciez pisalam ksiazke o getcie warszawskim i bohaterach Zydowskiego Ruchu Oporu.

    Bronislaw Gieremek: No, to co pewnego razu powiedzieli Zydzi, którzy razem z Gingenblumem ukrywani byli w bunkrze przy ulicy Wolskiej przez ogrodnika Marczaka i jego rodzine? Pamieta pani, panno Hanko?

    Hanna Krall: Tak. Pamietam. Mówili: Nienawidzimy Polaków, bo im jest lepiej niz nam.

    Bronislaw Gieremek: No, to teraz nie bedzie sie pani zastanawiac, ze caly ruch spoleczny, który tworzymy oraz ozywimy go najróznorodniejszymi nurtami politycznymi, ma na celu doprowadzic do takich zmian w strukturze panstwowo-gospodarczej Polski, aby Zydom w Polsce zylo sie zawsze lepiej jak Polakom.

  16. keram said

    Moderatora badzo proszę o kontakt….., na mój adres …

  17. opinio said

    ..jak ON sie w koncu zwal: Gieremek, czy Geremek? Dlaczego takie cymbalskie papranie nazwisk (ten wywiad z Krall podaje co innego i w tytule artykulu tez wisi co innego)?

  18. wet3 said

    re: opinio
    Pisze sie Geremek.

  19. Wasze wpisy na tym blogu najlepiej swiadcza o tym jak zalosna jest ta witryna i cale to psychicznie chore towarzystwo krecace sie wokol niej jak wokol zafajdanego grajdolka.

    Pozdrowienia z Kalifornii od Stana jesli go nie usunie cenzura Kulinskiego.

    Stan Ziolkowski

  20. krakus said

    Re.Stanisław Ziółkowski.
    Żałosny jesteś ty,opinie zachowaj dla siebie i wara od W.Kulińskiego

  21. lesiu said

    nie będę płakał ani po Geremku ani po Kuroniu ani po żadnym innym pseudo autorytecie III RP, czyli PRL bis

    http://pawellesiak.blog.onet.pl/

  22. Lubomir said

    Strach pomyśleć co będzie jak ‚profesor’ {antykomunistyczna ksywa} Bartoshevsky zacznie jeżdzić po polskich drogach.

  23. Antek said

    Był wybitnym i zaufanym, bo na Uniwersytecie Warszawskim chodził z ubeckim pistoletem. Towarzysze będą płakać po swoim sekretarzu POP.

  24. KJ said

    Polskojezyczne merdia oszale w bolu, czym wieksze kanalie tym glosniej wyja: Santo Subito!

  25. Nie placze po Geremku said

    Faktycznie taki sam skowyt jak po smierci swietej Blidy.

  26. ~~miś said

    Dołączył w piekle do swoich kolegów stalinowców. Spotkał się tam ze swoim idolem Stalinem i kolegami z Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego- katami Polaków.

  27. prasówka polska said

    BIBULA.COM > PUBLICYSTYKA

    Bronisław Geremek, przegrany guru – Jerzy Robert Nowak

    Bronisław Geremek (ur. 1932 – zm. 13 lipca 2008) poseł PE, były minister spraw zagranicznych Polski – kim był i jest faktycznie? Właśnie tutaj wyjaśnimy to co sam stara się ukryć.
    Z oficjalnej strony możemy wyczytać: Absolwent historii na Uniwersytecie Warszawskim. Ukończył też studia podyplomowe w Ecole Pratique des Hautes Etudes na Sorbonie. W 1955 roku rozpoczął pracę naukową w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk, gdzie pracowal do roku 1985. W 1989 roku mianowany profesorem nadzwyczajnym, a w trzy lata później – profesorem wizytującym w College de France. Napisał kilkanaście książek, poświęconych historii średniowiecza i przetłumaczonych łącznie na 10 języków. Posiada doktoraty honoris causa 17 uczelni na świecie. W latach osiemdziesiątych jeden z czołowych doradców i ekspertów „Solidarności”. Od 1989 roku poseł na Sejm. W latach 1989-97 – przewodniczący sejmowej komisji Spraw Zagranicznych. Był jednym z założycieli Unii Demokratycznej, a następnie Unii Wolności. W latach 1997-2000 pełnił funkcję ministra spraw zagranicznych. – haa, tyle tylko?
    Pomijając propagandowy życiorys średniowiecznego profesora, my jako społeczeństwo wiemy o nim dużo więcej. Przypomnimy to, co profesor Geremek stara się nie pamiętać, to z czego nie zdaje sobie sprawy, o czym nie chce dyskutować.
    Bronisław Geremek, przegrany guru

    Szara eminencja UD, a później UW, Bronisław Geremek, od dawna jest popierany przez bardzo wpływowe lobby krajowe i zagraniczne. Pomimo tego kilkakrotnie poniósł fatalne fiasko w wysiłkach o zdobycie upragnionych czołowych stanowisk w państwie, zwłaszcza tak wymarzonej pozycji premiera RP. Zadecydowała o tym jego ogromna arogancja i swoisty dar zrażania innych polityków.

    Urodził się 6 marca 1932 r. w rodzinie żydowskiej, tragicznie zdziesiątkowanej przez zbrodnie hitlerowskie. Piotr Bączek, powołując się na tekst Dawida Warszawskiego w „Jewish Chronicle” podał, że Geremek pochodził z rodziny łódzkich chasydów-Lewartowskich, a jego ojciec był rabinem (P. Bączek: Profesor Geremek – stary gracz, „Gazeta Polska”, 20 kwietnia 1995 r.).

    Komunistyczny iluzjonista

    Do PZPR Geremek wstąpił w 1950 roku, a wiec w okresie najskrajniejszego stalinizmu. Po latach tłumaczył to w telewizyjnej audycji 100 pytań (15 grudnia 1991 r.): (…) Wstąpiłem do PZPR z iluzji i wystąpiłem w 1968 r., gdy te iluzje straciłem (…). Ciekawe, jakimi iluzjami powodował się Geremek, wstępując do PZPR w 1950 roku, okresie, gdy katowano tysiace Polaków i całkowicie zdeptano suwerenność Polski, poddanej rządom namiestników kremlowskiego Wielkiego Brata?! Równie ciekawe jest to, że Geremek musiał czekać, aż do 1968 roku na utracenie swych komunistycznych „iluzji”. Skrajnie groteskowo i wręcz kompromitujaco dla jednego z najbardziej wpływowych polityków demokratycznej III RP brzmi wyjaśnienie na temat przyczyn wstąpienia do PZPR: (…) Wstąpiłem, bo uważałem, że istnieje zespół fundamentalnych wartości, które mnie z tą partią wiążą (…). Sądziłem wtedy, że komunizm jest młodością świata (…). (Cyt. za: Rok 1989. Bronisław Geremek opowiada. Jacek Żakowski pyta, Warszawa 1990 r., s. 101-102). Komunizm – młodością świata – cóż za wspaniałe wyobrażenia o najbardziej zbrodniczej ideologii totalitarnej!

    Rozwija ożywioną działalność w PZPR. Zostaje sekretarzem organizacji partyjnej w Instytucie Historii PAN i członkiem Komisji Rewizyjnej Komitetu Uczelnianego. Jak przypomniał profesor Ryszard Bender w liście do red. Józefy Hennelowej z „Tygodnika Powszechnego”, wystosowanym 20 lutego 1991 r.: Bronisław Geremek, bedac w partii, zanim „przejrzał”, w Uniwersytecie Warszawskim i poza nim, pisał panegiryki o PRL i komunistycznym raju, wychwalał „chorążego pokoju” Józefa Wisarionowicza (…) (Cyt. za: „Gazeta Wyborcza”, 7 marca 1991 r.).

    Wiary w komunizm jako „młodość świata” nie obaliły w Geremku nawet takie fakty, jak krwawe zduszenie powstania robotników poznańskich, a potem powstania narodowego na Węgrzech. Gdy Żakowski zapytał Geremka czy Budapeszt 1956 r. nie obudził w nim żadnych wątpliwości, Geremek odpowiedział: (…) To nie był dla mnie aż taki wstrząs (…). I poznański Czerwiec, i Budapeszt oglądałem w Paryżu, a tam wydawało się to bardzo odległe (…). (Rok 1989, op.cit. s. 105). Przypomnijmy tu, że w Europie Zachodniej na znak protestu przeciw brutalnemu zdlawieniu powstania węgierskiego wystąpiło aż 250 tysiecy osób z tamtejszych partii komunistycznych. Partia komunistyczna Francji stracila wówczas do 20 proc. członków masy członkówskiej, ale dla Geremka wszystko to było „bardzo odległe”! A może po prostu dobrze czuł się w warunkach stworzonych przez reżim, szybko zyskując wielkie możliwości kariery. Jako młody, świeżo upieczony doktor nauk historycznych został w 1962 roku dyrektorem Ośrodka Kultury Polskiej przy Uniwersytecie Paryskim, kierowanie którym wymagało bardzo wysokiego stopnia zaufania partyjnego, wiązało się z ocenianiem „przydatności lub nieprzydatności” politycznej podwładnych.

    Pomimo faktu, że był dyrektorem tego ośrodka przez cztery lata: 1962-1965 (por. „Rzeczpospolita”, 9 listopada 1991 r.) próżno szukać informacji na ten temat w starannie zafałszowanym przez Geremka jego biogramie w Kto jest kim w Polsce (Warszawa 1993, s. 178). W biogramie starannie wyeksponowane zostały za to informacje o różnego typu prześladowaniach Geremka w dobie PRL, m.in. utrudnieniach w wyjazdach za granicę, zatrzymaniach na 48 godzin.

    Noszę świadomość żydowską

    Aż do lat 70., a ścisle do grudnia 1975 r., kiedy to Geremek podpisał bardzo umiarkowany skądinad tzw. list siedmiu do Gierka, nie ma śladow jakichkolwiek publicznych przejawów opozycyjności Geremka. Pozostaje w PZPR – nawet w pierwszych miesiącach moczarowskiej kampanii pomarcowej 1968 roku i próżno szukać nazwiska Geremka na kartach 477-stronicowej książki Jerzego Eislera o wydarzeniach marcowych 1968. Nie zdobywa się wówczas nawet na cień protestu, pomimo deklarowania wobec Żakowskiego po zapytaniu o swoje żydowskie korzenie: (…) Dla mnie, w mojej dorosłej biografii, nigdy nie był to problem, w tym sensie, że tą sprawa wiąże się z dzieciństwem, które zamknąłem w sobie. Nie znaczy jednak, że tej świadomości żydowskiej w sobie nie noszę. Noszę ją, ona pojawia się wtedy, gdy wyłania się kwestia antysemityzmu, gdy staje wobec szowinizmu czy wręcz rasizmu (…). Geremek wystąpił z PZPR dopiero w sierpniu 1968 r., po napaści na Czechosłowację.

    Przybywa do stoczni

    24 sierpnia 1980 r., w dziesiątym dniu strajku stoczniowców Gdańska, przybył do nich do stoczni wraz z Tadeuszem Mazowieckim i innymi „ekspertami”. Gdy odlatywali z Warszawy do Gdańska, odprowadził ich do samolotu pułkownik MSW i powiedział na pożegnanie: by lot państwa był w interesie tego kraju. Ten konflikt trzeba rozładować, koniecznie rozładować (cyt. za tekstem Wiesławy Kwiatkowskiej w książce „Solidarność” i opozycja antykomunistyczna w Gdańsku (1980-1989), Gdańsk 1995, s. 54). Wraz z Mazowieckim próbował nakłonić stoczniowców do rezygnacji z postulatu niezależnych związków zawodowych i poprzestania na demokratyzacji CRZZ. Na szczęście stoczniowcy nie posłuchali tych rad „eksperckich”.

    Od stycznia 1981 r. był przewodniczącym Rady Programowej Ośrodka Społeczno-Zawodowego „Solidarności”. Odegrał fatalną rolę przy opracowaniu tzw. porozumienia warszawskiego, kończącego strajk warszawski, doprowadzając do pójscia na zbyt wielkie ustępstwa wobec rządu. Według Wiesławy Kwiatkowskiej (op. cit., s. 56): (…) Historycy są zgodni, że dokonano wtedy sprytnej manipulacji, która zdezorientowała związkowców. (…) Karol Modzelewski złożył dymisję z funkcji rzecznika prasowego związku, gdyż nie może być rzecznikiem niedemokratycznie podejmowanych decyzji. Andrzej Gwiazda złożył rezygnację z funkcji wiceprzewodniczacego „Solidarności” (…). W październiku 1981 r. Geremek, pomimo bardzo wielkich zabiegów, fatalnie przegrał wybory na I Zjezdzie „Solidarności”, nie wchodząc do 100-osobowej Komisji Krajowej tego związku.

    Oświecony dworzanin Wałęsy

    Po 13 grudnia 1981 r. był internowany do 31 grudnia 1982 r. Ponownie aresztowano go w maju 1983 r., już w lipcu został jednak zwolniony na mocy amnestii. W 1985 r. został zwolniony z pracy w Instytucie Historii PAN. Właśnie wtedy jednak zaczyna się bardzo wyraźny wzrost jego pozycji w „Solidarności”, w sytuacji, gdy o awansie w niej nie decydowały demokratyczne wybory, lecz względy Wałęsy. Umiał o nie zabiegać. Pomimo ogromnej próżności i przekonaniu o swej wyjątkowości, przez całe lata starał się maksymalnie pochlebiać Wałęsie, bez żenady pełnić rolę entuzjastycznego dworaka. Przyznawał to nawet jeden z bardziej znanych działaczy Unii Wolności, Jan Rulewski, mówiąc: (…) Oświeconym dworzaninem przez lata był Geremek, który robił wszystko, by mit Wałęsy obrastał legendą (…) (por. rozmówa z J. Rulewskim w „My” T. Toranskiej, Warszawa 1994 r., s. 254).

    Dogodny dla komuny

    Szczególnemu wzmocnieniu uległa pozycja Geremka w drugiej połowie lat 80., gdy zarysowały się pierwsze możliwości dogadywań między władzami a lewicową częścią opozycji. Geremek stawał się dla kierownictwa PZPR tym dogodniejszym partnerem ewentualnych rozmów, że przy różnych okazjach akcentował gotowość maksymalnego wyjścia naprzód w kierunku warunków rozmów, stawianych przez partię. Szczególnie daleko idącą ofertą pod tym względem był wywiad Geremka w „Tygodniku Mazowsze” z 8 października 1986 r., który Jan Skórzynski ocenia jako zasygnalizowanie gotowości poważnych ustępstw że strony związku, nie wykluczając odstępstw od literalnego kształtu ugody z 1980 r. (J. Skórzynski: Ugoda i rewolucja, wyd. „Rzeczpospolitej”, Warszawa 1995, s. 24).

    Szczególnie głośny stał się opublikowany w lutym 1988 r. przez Geremka wywiad w „Konfrontacjach”, w którym wystąpiło z ideą paktu antykryzysowego. Miałby on ustanowić nowe stosunki między władzą a społeczeństwem, doprowadzić do pluralizmu związkowego i odstąpienia od tego, co stanowiło wyjatkowość wprowadzona 13 grudnia. W zamian za to, jednoznacznie zaproponował przyjęcie za punkt wyjścia istniejącego porządku prawnego i uznanie kierowniczej roli partii komunistycznej oraz zaakceptowanie pewnego zakresu monopolu władzy PZPR. Wyjaśniając – w odpowiedzi na pytanie publicysty „Konfrontacji”, co przyznaje jako „niezbędny monopol władzy” – prof. B. Geremek odpowiedział: …Polityka zagraniczna i obronna, sprawy bezpieczeństwa kraju oraz w pewnym zakresie system przedstawicielski.

    Zdaniem Jana Skórzynskiego (op.cit., s. 59-60) oferta Geremka szła najdalej ze wszystkich dotychczasowych w gotowości do ustępstw. Przy tak ustępliwym podejściu Geremka, trudno się dziwić zadowoleniu władz z faktu, że to właśnie on stał się glownym „rozgrywającym” przy „okragłym stole” że strony „Solidarności”. Jak wspominał Krzysztof Wyszkowski w wywiadzie dla paryskiej „Kultury” z lipca-sierpnia 1989 r.: (…) Najważniejszy był Geremek (…). Ci ludzie zmienili poglądy, ale nie zmienili metod uprawiania polityki. Te, które stosują, są bolszewickie. Ten nastroj koalicji lewicy, kiedy Geremek oświadcza, iż słowo „socjalizm” odzyska swój blask. Wspólna władzy i „opozycji stolowej” obawa przed zagrożeniem populistyczno-nacjonalistycznym, przed zdziczałym społeczenstwem, które czyha tylko, by ten kraj rozwalić, były oburząjace (…).

    Dość przejrzeć zdjęcia zamieszczone w wywiadzie-rzece z gen. Czesławem Kiszczakiem, aby zobaczyć do jakiego stopnia w Magdalence dochodziło do fraternizacji biesiadników z obu stron „okrągłego stołu”. Wtedy jednak robiono wszystko, aby te fraternizacje starannie ukryć przed szerszym społeczenstwem. Ujawnił to po latach kompan Geremka – Michnik, stwierdzając, iż Geremek wydał wówczas instrukcje, żebyśmy dramatyzowali przekaz (z obrad magdalenkowych – J.R.N.), żeby to wszystko nie wyglądało na przesadną zgodę (Według A. Michnik, J. Tischner, J. Żakowski: Między Panem i Plebanem, Krakow 1995 r., s. 536). Tak kamuflowano prawdę!

    Wywalić prawicę!

    Po „okrągłym stole” następowało w przyspieszonym tempie dalsze błyskawiczne umacnianie pozycji Geremka w „Solidarności”. Korzystając z poparcia Wałęsy, wiosną 1989 roku Geremek przeforsował koncepcję, aby platformę wyborczą „Solidarności” zawęzić do środowisk lewicy laickiej i środowisk KIK-u, zdominowanych przez katolewicę, zostawiając na uboczu różne prawicowe ugrupowania polityczne.

    Geremek stał się osobą decydujacą przy ustalaniu składu wyborczej „drużyny Wałęsy”. Starannie zadbał przy tym, aby poza osobami ze środowisk KOR-owskich i innych kręgów lewicy laickiej oraz katolewicy było jak najmniej osób doświadczonych politycznie, a więc niezbyt podatnych na odgórne ręczne sterowanie. Za to tym chętniej dobierano różnych politycznych dyletantow, aktórow w stylu Andrzeja Szczepkowskiego etc.

    Wystrychnięty na dudka

    Po zwycięstwie wyborczym „S” w czerwcu 1989 r. Geremek został wybrany jako przewodniczacy Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego. Czuł się u szczytu powodzenia i w tej euforii wyraźnie przecenił swe możliwości manipulowania Wałęsą. Okazało się to jego najpoważniejszym błędem. Słynny emigracyjny publicysta Gustaw Herling-Grudziński mówił, wspominając swe spotkanie z Geremkiem w Rzymie w 1989 r., iż liczył on (podobnie jak Michnik), że będzie robociarza Wałęsę ciągnął za sznurki, jak marionetkę (Por. rozmówe J. Palasińskiego z G. Herlingiem-Grudzińskim, „Wprost”, 18 maja 1997 r.).

    W lipcu 1989 r. okazało się jednak, że to Wałęsa wystrychnął Geremka na dudka. Cały czas sprawiał wrażenie, głównie w rozmowach z Michnikiem, że chce kreować właśnie Geremka na premiera „naszego rządu” solidarnościowego. Zupełnie uśpił tym jego czujność i wprowadził w stan euforycznego nadęcia. Geremek był już bezapelacyjnie pewny, że wkrótce stanie na czele rządu opartego na koalicji „Solidarności” z tzw. reformatorami z PZPR. Co więcej – jak to ujawnił w 1990 r. Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla londynskiego „Tygodnika Polskiego” – w lipcu 1989 r. Geremek pojechał nawet wraz z Michnikiem specjalnie do Rzymu po to, aby uzyskać od Jana Pawła II papieskie błogoslawieństwo dla sojuszu z PZPR. Jak stwierdził Kaczyński: (…) Papież przyjął ich bardzo chłodno, na krótko, w czasie jakiejś przerwy w trakcie swoich zajęć, było więc wiadomo, że ich misja nie powiodła się (…). Sprawę ostatecznie pogrzebało wystąpienie Wałęsy na rzecz koalicji „Solidarności” z ZLS i SD, i zręczne przeforsowanie Tadeusza Mazowieckiego, a nie Geremka, na szefa tzw. naszego rzędu.

    Czując się oszukany przez Wałęsę, nie mając wyboru, tym bardziej popierał w ówczesnej sytuacji rząd Mazowieckiego, gwałtownie występując przeciw wysuwanym przez skupioną wokół Kaczyńskiego część „Solidarności” ideę „przyspieszenia”. Bez żenady głosił nową swoistą odmianę „propagandy sukcesu”, zapewniając np. w wywiadzie dla szczecińskiej „Jedności” z 30 sierpnia 1990 r.: (…) Sądzę, iż Polska nadal przoduje w zmianach we wszystkich dziedzinach zycia. Przede wszystkim w sposób najgłębszy i najbardziej jednoznaczny odeszła raz na zawsze od systemu komunistycznego i od starego systemu rządzenia (…) (!!!).

    Jakże groteskowo brzmią te zapewnienia Geremka, gdy czytamy je z dzisiejszej perspektywy i gdy pamiętamy, że rzekomo przodująca we wszystkich dziedzinach życia Polska, jako ostatnia zdobyła się na wolne wybory, nigdy nie przeprowadziła reprywatyzacji, lustracji i dekomunizacji, skrajnie opóźniła się z prywatyzacją, reformami samorządowymi, reorganizacją ubezpieczeń, restrukturyzacją przemysłu, a zwłaszcza górnictwa, zreformowaniem bankowości. Nie mówiąc o skrajnym opóźnieniu zmian dla odsunięcia starej nomenklatury, począwszy od telewizji, po wojsko i MSW (gen. Kiszczak odszedł wszak z szefostwa MSW dopiero w lipcu 1990 r., na miesiąc przed cytowanym panegirycznym wywiadem Geremka).

    Po klęsce wyborczej Mazowieckiego, Geremek umocnił się w pozycji szarej eminencji Unii Demokratycznej. Ciągle nie był jednak usatysfakcjonowany pełnionymi funkcjami – przewodnictwem klubu Unii Demokratycznej i sejmowej komisji spraw zagranicznych. Wprost zżerała go od wewnątrz niezaspokojona ambicja zostania premierem. Na kilka dni przed wyborami parlamentarnymi w październiku 1991 r. zapytany na spotkaniu w Kielcach, czy byłby gotów objąć ważne stanowisko państwowe, np. zostać premierem lub wejść do rządu, odpowiedział: (…) Tak, jestem gotów, natomiast chciałbym, aby było jasne, że nie jest to problem decyzji indywidualnej, tylko problem ugrupowania politycznego, z którym jestem związany (…) (cyt. za tekstem T. Roguskiego w „Rzeczpospolitej” z 9 listopada 1991 r.). Wałęsa postanowił wykorzystać ten geremkowski nienasycony głód premierostwa i odpowiednio podpuścił go w swoim celu. 8 listopada 1991 r. powierzył Geremkowi misję tworzenia rządu, faktycznie pragnąc poprzez straszenie Geremkiem oczyścić przedpole dla swego ulubionego, bo wielce służalczego kandydata – dotychczasowego premiera J.K. Bieleckiego.

    Jarosław Kaczyński wspominał w rozmowie z Teresą Torańską: (…) Geremek straszliwie chciał być premierem (…) mnie go było żal. Żal, że tak bardzo chce być premierem i żal, iż wierzy, absolutnie irracjonalnie wierzy, że nim zostanie. On, według mnie, wcale nie jest dobrym politykiem, bo gdyby był – nie mówię wielkim, ale tylko niezłym – to nie miał prawa tak przegrać. Przecież on mial piekielne karty w rękach w 1989 r., w 1990 r. (…) (cyt. za: T. Toranska, „My”, Warszawa 1994, s. 143). Geremek przeżył niebywale upokorzenie kilkudniowych bezowocnych rozmów z przedstawicielami różnych sił politycznych, by przekonać się, jak bardzo jest nielubiany i niechciany jako potencjalny premier. Jeszcze w ponad pół roku po fiasku swej misji po faryzejsku próbował ukryć swe niezaspokojone ambicje, nagle twierdząc: (…) Nie chciałbym wejść do rządu i zapewniając, że odpowiada mu sytuacja, że nawet nie był ministrem (por. wywiad z Geremkiem w „Nowej Europie” z 19-20 czerwca 1992 r.). Mówił to czlowiek, który jeszcze w październiku 1991 r. tak ochoczo akcentował chęć wejścia do rządu, a później bardzo ciężko przeżył krach swej misji premierowskiej. Winą za fiasko publicznie obciażył innych polityków, oskarżając ich o wynoszenie interesu partyjnego ponad wspólny interes państwa. Bo nie dali mu być premierem! (por. uwagi L. Dymarskiego: Misja, „Tygodnik Solidarność”, 22 listopada 1991 r.).

    Dlaczego przegrywał?

    Dla kosmopolitycznej „elitki” z „warszawki” i „krakowka” nie ma w Polsce większego polityka nad Geremka. Już w 1990 roku w skrajnie lewicowym „Po prostu” Andrzej Rosner, „raczkujący europejczyk” (tak sam się przedstawiał), napisał prawdziwy pean na cześć Geremka, jako najlepszego kandydata do prezydentury. Dochodzą do tego niebywale rozwinięte powiązania z różnymi kręgami na Zachodzie. Geremek uważany jest dziś za kluczową w Polsce postać w kontaktach z czołowymi zagranicznymi lobby kosmopolitycznymi i globalistycznymi, począwszy od osławionego George’a Sorosa. Pełnił funkcję prezesa klubu Europa, stanowiącego integralną część sponsorowanej przez Sorosa Fundacji im. Stefana Batorego, jest też szczególnie wpływowym członkiem Rady tej Fundacji. Częstokroć nagłaśniał różne inicjatywy Sorosa. Niejednokrotnie występowal też na forum różnych międzynarodowych instytucji globalistycznych typu założonej w 1973 roku przez Dawida Rockefellera amerykańskiej Konferencji Trójstronnej (The Trilateral Commission).

    Fetujący Geremka „europejczycy” z kraju i z zagranicy nie mogą nijak zrozumieć, jak taki „umysł” mógł przegarać w staraniach o premierostwo, które ich zdaniem, mu się po prostu należy i już. I szukają od razu „najprostszych” tłumaczeń, winę za pomijanie „wielkiego” Geremka zrzucając na polską ksenofobię i „antysemityzm”. Otwarcie popisał się taką tezą Jerzy Turowicz, głosząc na łamach „Gazety Wyborczej” z 1- 2 lipca 1995 r., iż Geremek nie ma szans na zostanie premierem lub prezydentem z powodu jego żydowskiego pochodzenia. Amatorzy tego typu „prostych” wyjaśnień dziwnie nie zwracają uwagi na pewne osobowościowe cechy Geremka, które sprawiają, że ten lewicowy guru jest sam największym wrogiem swej kariery politycznej.

    Wiele osób nie chciało się pogodzić że skrajnie subiektywnym sposobem traktowania ludzi przez Geremka. Z tym, co kiedyś tak szczerze przyznał Kuron w rozmówie z Kaczyńskim: (…) Ty się nie dziw, że Geremek jest często przeciwko różnym przedsięwzięciom. On je ocenia w zależnosci od tego, czy sam w tym uczestniczy i odgrywa czołową rolę, czy nie. Jeśli nie odgrywa, to jest złe, jeśli odgrywa, dobre. No, każdy ma w sobie trochę tego rodzaju tendencji, ja oczywiście też, ale jednak jestem w stanie powiedzieć o czymś coś dobrego, mimo że w tym nie uczestniczę, a Geremek nie (cyt. za: J. Kaczyński: Czas na zmiany, Warszawa 1993, s. 35). Jarosław Kaczyński mówił o Geremku, że potrafił niejednokrotnie zrażać ludzi bez powodu, przy potwornej ambicji i niesamowitym poczuciu wyższości ma przekonanie, że inni ludzie powinni dla niego pracować, że ta ich praca mu się należy. Zupełnie nie rozumiał, że ludzie mają własne ambicje i własne cele.

    Interesujące opinie o Geremku zebrała dziennikarka postkomunistycznej „Polityki” Janina Paradowska. Jeden z jej rozmówcow mówił na przykład, że Geremek: (…) ma dar stwarzania konfliktów. Typ arystokraty. Nie słucha ludzi, jeżeli z góry założył, że nie mają mu nic do powiedzenia. Moim zdaniem, jest to jego dramat i dramat wielu polityków z jego obozu (…). Inny rozmówca Paradowskiej, skądinad admirator Geremka i jeden z jego bliskich współpracowników przyznawał: (…) Ma jednak wady, które współpracę z nim czynią trudną. Niesłusznie sprawia wrażenie, że manipuluje. Bierze się to stąd, że w swych poczynaniach za mało uwzględnia tzw. czynnik ludzki. Uważa np., że jezeli jakaś sprawa nie stanowi przesłanki do podjęcia konkretnej decyzji, nie warto o niej informować innych. Przekazuje tylko to, co niezbędne. Tym samym buduje własną pozycję, ograniczając innym dostęp do informacji (…).

    Sam Geremek przyznawał (Rok 1989, op.cit., s. 323), że w czasie, gdy kierował Obywatelskim Klubem Parlamentarnym: mieliśmy ustawiczny bunt sali przeciw kierownictwu Klubu, które podejrzewano o stronniczość. Nie widzi w tym jednak żadnej swojej winy, a tylko to, że w Klubie była znaczna grupa powodowana ambicjami i na każda sytuację – nie realizującą tych ambicji – reagująca frustracją (tamże, s. 319). A więc zawsze winnymi byli inni!

    Geremek kłamliwy

    Jest prawdziwym mistrzem kłamstwa i dezinformacji. Gdyby był średniowiecznym władcą na pewno przeszedłby do historii z przydomkiem „Kłamliwy”. Warto przypomnieć kilka bardzo charakterystycznych przykładów zafałszowywania własnej roli przez Geremka w przeprowadzonym z nim wywiadzie-rzece Geremek opowiada. Żakowski pyta. Rok 1989 (Warszawa 1990 r.). Publikacja ta mogłaby mieć z powodzeniem podtytuł: „Książka zafałszowań i przemilczeń”. Porównajmy, jak Geremek przedstawia w tym wywiadzie-rzece swoje rzekome poglądy z przeszłości (nazwijmy je Geremkowska Fikcja) i tak, jak one wygladały w rzeczywistości.

    (Prawda o Geremku)

    – Geremkowska Fikcja – s. 302 wywiadu-rzeki (z okresu drugiej połowy 1989 r.): (…) Z mojego punktu widzenia obumieranie Partii było scenariuszem najlepszym (…).

    – Prawda o Geremku – W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” z 28-29 października 1989 r. Geremek powiedział: (…) Bez względu na to w jakiej sytuacji znajdzie się Partia, „Solidarność” jest zainteresowana tym, by PZPR nie zniknęła z areny politycznej (…).

    – Geremkowska Fikcja. Na s. 236 wywiadu Geremek zaprzecza twierdzeniom o planach koalicyjnych rozmów z PZPR: nie słyszałem, żeby ktokolwiek z moich przyjaciół rozważał taką możliwość (…).

    – Prawda o Geremku – W cytowanym już wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” z 28-29 października 1989 r. Geremek powiedział, że nie wyklucza w przyszłości sojuszu z reformatorskim skrzydłem PZPR. Co się zaś tyczy przyjaciół politycznych B. Geremka, to przytoczę choćby opinię Jacka Kuronia z „Polityki” (nr z 39 lipca 1989 r.): (…) Nastawiając się na radykalne przemiany, stawiamy na współpracę z proreformatorskim skrzydłem PZPR, bez tej partii inni uczestnicy koalicji nie mają praktycznego znaczenia (…). Dodajmy, że „Tygodnik Solidarność Rolników” z 17 września 1989 roku przytoczył znamienna wypowiedź Z. Bujaka, pupila Geremka i Michnika, na posiedzeniu KW NSZZ „Solidarność”. Bujak, wówczas szef RKW Mazowsze, wystąpiło z bardzo ostrą krytyką decyzji Wałęsy o stworzeniu koalicji z ZSL i SD. I ujawnił, że opozycyjna lewica była bliska zrealizowania konkurencyjnego projektu rządowej koalicji z obozem „reformatorskim” w PZPR.

    Warto przypomnieć również sposób, w jaki Geremek, broniąc pozycji starej PZPR-owskiej nomenklatury skomentował w wywiadzie dla „Tygodnika Kulturalnego” z 28 października 1989 r. fakt piastowania ogromnej części, bo prawie miliona stanowisk kierowniczych przez ludzi z PZPR. Odpowiadając na pytanie redaktorki z „Tygodnika Kulturalnego”, czy te stanowiska mają nadal pozostać w rękach PZPR? – Geremek stwierdził: (…) Czystek nie powinno być, bo jest to praktyka starego systemu, natomiast musi być stosowane kryterium kompetencji. Sądzę, że w ramach tego miliona stanowisk ogromna część (podkreślenie – J.R.N.) stanowią ludzie kompetentni, którzy potrafią działać skutecznie, a reszta – musi przestać sprawować swoje funkcje… Rzeczywiście, ogromna część tych ludzi działała nader skutecznie (vide katastrofa gospodarcza, w jakiej znajdowała się wówczas Polska).

    Mistrz mimikry

    Geremek należy niewątpliwie do godnych następcow wielkich faryzeuszy w historii. Wprost znakomicie wyspecjalizował się w maskowaniu poglądow i mimikrze. Dobrotliwe miny, pełne kaznodziejskiego namaszczenia i „zatroskania” o rodaków, głos ukrywa niemałe stężenie jadu, z jakim czai się na swych oponentów. Na ogół umie bardzo dobrze ukrywać te swoje mniej nobliwe uczucia. Z rzadka tylko zawodziły go nerwy, tak jak w telewizyjnych „Interpelacjach” czy na konferencji komitetów obywatelskich w styczniu 1990 r.

    Warto tu przypomnieć ówczesny, dość niefortunny dla Geremka epizod, notabene opisany przez jego wielbiciela – Jarosława Kurskiego z „Gazety Wyborczej”: (…) W bezpośrednim starciu z Kaczyńskim profesora troch€ zawiodły nerwy. Przewodniczył spotkaniu, pełnił więc funkcje porządkowe. Mówcom nie limitowano czasu, ale obowiązkiem profesora było kończyć przewlekające się wypowiedzi uderzeniem łyżeczki w szklankę. Kaczyński nie zdażył jeszcze dobrze zacząć, gdy już rozległ się brzęk. Część sali zareagowała śmiechem (…) (J. Kurski: Wódz, Warszawa 1991, s. 50).

    Działał zawsze skrajnie instrumentalnie. Najchętniej wykorzystywał jako narzędzie trzeciorzędnych polityków, pozbawionych jakichkolwiek szerszych własnych koncepcji. Stawałi się oni tym dogodniejszymi instrumentami w grze Geremka, pomimo że zdawał sobie dobrze sprawę z ich małej wartości czy właśnie dlatego. Przykładowo, bardzo skutecznie wykorzystywał dla swych celów w parlamencie, a później w Unii Wolności, grupę gdańskich liberałów na czele z Bieleckim, Tuskiem i Lewandowskim, mimo że w swoim czasie był autorem jednej z najzłosliwszych opinii na ich temat: (…) Zwolennicy przyspieszenia zapowiedzieli radykalne przewietrzenie Warszawy, tymczasem przewietrzył się raczej Gdańsk (…) (cyt. za: T. Torańska w rozmówie z J.K. Bieleckim, „My”, Warszawa 1994, s. 37).

    Ukryty marksista

    Występując przed szerszą opinią w Polsce, Geremek po 1989 roku zawsze starannie starał się ukrywać swe przywiązanie do idei socjalistycznych i marksistowskich. Raz doszło do wręcz groteskowej sytuacji w telewizyjnych „Interpelacjach”, gdy Czeslłw Bielecki długi czas na próżno próbował zmusić Geremka do puszczenia pary, czy jest za ustrojem socjalistycznym, czy kapitalistycznym. Profesor jak mógł wymigiwał się od jasnej odpowiedzi, kluczył, kluczył, mówił o stosunku do demokracji parlamentarnej, władzy wykonawczej, na jakikolwiek temat, byle tylko nie trzeba było się opowiedzieć. A Bielecki dalej z uporem powtarzał to samo pytanie za każdym razem, gdy Geremek uchylał się od odpowiedzi. Aż prowadzący audycje zmienił temat.

    Dużo bardziej wylewny jest za to Geremek na Zachodzie, gdy może przedstawiać swoje prawdziwe „ja” bez obawy zdekonspirowania się przed polską opinią publiczną. Oto np. w tekscie cytowanym przez „World Press Review” w kwietniu 1994 r. (s. 51-52), Geremek zapewniał, że upadek marksizmu, jako doktryny politycznej nie oznacza porażki marksistowskiej inspiracji i twierdził: Jest paradoksem, że analiza marksistowska zniszczyła komunizm (por. szerzej M.J. Chodakiewicz: Ciemnogród? O prawicy i lewicy, Warszawa 1996 r., s. 260-261).

    Dwulicowość wobec Kościoła

    Geremkowska obłuda i dwulicowość szczególnie wyraźnie odzwierciedlaja się w jego stosunku do Kościoła katolickiego. W swoim czasie jako zaangażowany marksista-leninista Geremek wchodził w skład redakcji pisma ateistów i wolnomyślicieli „Argumenty”. Fakt ten, „dziwnie” przemilczany w swym biogramie dla Kto jest kim w Polsce przez Geremka, przypomniał Michnik w Między Panem i Plebanem (op.cit., s. 34). Później ten sam Geremek, kiedy zależało mu na obronie i pomocy ze strony Kościoła, okazywał wobec niego bezgraniczną atencję. Jak to przyznawał największy admirator Geremka Michnik: (…) Nawet mój przyjaciel Bronek Geremek spędził parę lat jakby na kolanach. Nie można było wyciągnać z niego jednego krytycznego słowa na temat czegokolwiek w polskim Kościele (…) (Między Panem…, op.cit., s. 492).

    16 listopada 1983 r. Geremek akcentował w wywiadzie dla dziennika „La Croix”: (…) Mówię jako historyk: jest to największa epoka Kościoła katolickiego. Jest ona mocna w pełnym tego słowa znaczeniu. Kościół utożsamia się i jest utożsamiany z całym Narodem. Te ostatnie trzy lata wykazały niesłychane możliwości Kościoła (…). 10 lat później ten sam Geremek, gdy już nie potrzebował osłony Kościoła katolickiego, wystąpiło z jego ostrą krytyką w programie Arte w telewizji francuskiej (9 kwietnia 1993).

    Teraz nagle oskarżał Kościół o to, że miesza się do polityki, gdyż broni życia nienarodzonych. Zarzucał też Kościołowi, że działa szkodliwie, bo pewne kategorie ludzi wyklucza poza nawias (wyjaśnił, że chodziło mu o Laski pod Warszawa, gdzie katolicy sprzeciwili się stworzeniu domu dla chorych na AIDS). Polemizując z tymi stwierdzeniami Geremka ks. Kiedrowski zarzucił mu, że przemilczał fakt, że pod opieką Kościoła znajduje się dom dla chorych na AIDS pod Warszawą, i to, że „nie zauważył” zdjecia, które obiegło świat cały: Papieża tulącego dziecko zarażone tą chorobą (por. „Glos Katolicki”, Paryż, 4-11 lipca 1993 r.).

    Dzisiaj Geremek dużo chętniej krytykuje Kościół katolicki za granicą, gdy jest przekonany, że nie wywoła to reakcji przeciwko niemu, i może pójsć bezkarnie „na całość”. I tak na przykład w wypowiedzi dla irlandzkiej dziennikarki Jacqueline Hayden, autorki ksiazki Poles Apart, Solidarity and the New Poland Geremek między innymi: (…) Sadze, że Kościół wpadł w triumfalizm i posuwa się za daleko w żądaniach (…). Kobiety są przerażone sytuacją w kwestii aborcji. Obecnie panuje w polskich szpitalach terror w tym względzie i kobiety wędrują na Ukrainę lub do podobnych miejsc w celu aborcji (…). Być może konkordat jest błędem. Został zawarty w czasie kampanii wyborczej. Nie rozumiem dlaczego (…). Nieporozumienie w sprawie konkordatu wpłynęło na wynik wyborów i to był nasz błąd (…) (cyt. za: „Niedziela”, 9 czerwca 1995 r.).

    Szczególnie znamienna była ta geremkowska krytyka konkordatu z Kościołem na użytek zagranicznej dziennikarki. W sytuacji, gdy ten sam Geremek na użytek opinii publicznej w Kraju przedstawiał się jako zdecydowany zwolennik konkordatu i parokrotnie w wystąpieniach sejmowych (1 lipca 1994 r. i 16 lutego 1995 r.) krytykował większość posłów Sejmu za opóźnianie ratyfikacji konkordatu, piętnując to jako szkodliwe dla polskiej racji stanu.

    Które z wypowiedzi Geremka wyrażały jego prawdziwe intencje: za konkordatem czy przeciw niemu?

    Dekomunizacja, to „totalitaryzm”

    Już w sejmie kontraktowym „odpowiednio” sterowany przez Geremka parlamentarny klub Unii Demokratycznej często głosował w identyczny sposób, jak postkomuniści. Polemizując z uwagami na ten temat, Geremek powiedział w telewizyjnych „Wiadomościach” z 19 lipca 1991 r., iż nieprawdą jest jakoby Unia Demokratyczna głosowała, tak jak komuniści. Natomiast problemem Unii jest fakt, iż komuniści głosują tak, jak Unia (cyt. za „Tygodnikiem Solidarność” z 19 lipca 1991 r.). Prawdziwie lustrzanym odbiciem wzajemnych podobieństw były wypowiedzi Geremka i Kwaśniewskiego żarliwie piętnujące dekomunizacje na łamach czasopisma „Paragraf” z 28 sierpnia 1992 r.

    Obaj byli towarzysze ostrzegali, że uchwalenie ustaw dekomunizacyjnych spotka się z zaskarżeniem do Trybunału Konstytucyjnego i odpowiednich instytucji międzynarodowych. Atakując pomysł dekomunizacji, Geremek akcentował z wielką werwą: Nie dajmy się porwać nienawiści i głupocie. I ostrzegał przed kampanią polowań na czarownice, gwałcącą zasady państwa prawnego. Prawdziwie z grubej rury wystrzelił w wywiadzie dla postkomunistycznej „Polityki” z 24 kwietnia 1993 r., alarmując: (…) Polityka dekomunizacji, co potwierdzają także doświadczenia innych państw naszego regionu, powoduje krzywdę ludzką, rozrost fanatyzmu, irracjonalność zachowań politycznych, spiralę zemsty i nienawiści, powstaje więc sytuacja, w której pierwszy lepszy może sięgnac po władzę. Pod hasłem zwalczania komunistycznej przeszłości może być zniszczone wszystko, co osiągneliśmy w przebudowie państwa. Za monetę, o nazwie dekomunizacja, nie można kupić niczego wartościowego. Dlatego jestem przeciw takiej transakcji (…).

    Wcześniej w „Gazecie Wyborczej” z 24 października 1991 r. twierdził: (…) Obawiam się i u nas takiego porządku dekomunizacyjnego, który prowadziłby do porządku totalitarnego (…). I z całą dezynwolturą głosił, że w Czechosłowacji problemy tworzy sprawa tzw. dekomunizacji. Dzśs nie ulega wątpliwości, że właśnie ustawa o dekomunizacji w Czechosłowacji ogromnie osłabiła tamtejszych postkomunistów, zwłaszcza dzięki postanowieniu uniemożliwiającemu kandydowanie do parlamentu i zajmowanie znaczących stanowisk przez byłych funkcjonariuszy partyjnych, od sekretarzy powiatowych wzwyż. Dzięki niej na wiele lat odsunięto na bok czeskich Kwaśniewskich, Millerow, Oleksych. U nas ich szansa powrotu do władzy postała w dużej mierze dzięki wytrwałym sprzeciwom Geremka et consortes przeciw dekomunizacji.

    Precz z lustracją

    W parze z wrogością do dekomunizacji szła u Geremka wyraźna, nieukrywana niechęć do lustracji. Wszystkich zaskoczyła skrajnie emocjonalna nerwowa reakcja na pierwsze publiczne podjęcie tej sprawy przez prezesa PSL Romana Bartoszcze. W wystąpieniu 7 kwietnia 1990 r. Bartoszcze ostrzegł, że niszczenie komunistycznych archiwów ma na celu zatarcie dowodów, kto poprzednio współpracował z bezpieką. I wtedy – jak wspominał Bartoszcze – Geremek zerwał się z miejsca, poczerwieniał na twarzy, krzyczał coś, co trudno było zrozumieć. Zupełnie nie ten zrównoważony Geremek (por. P. Baczek, op.cit.). W odniesieniu do samego Geremka w kontekscie lustracji Piotr Baczek przypomniał, powołując się na „Gazetę Polską” z czerwca 1993 r., że minister Macierewicz, na kilka godzin przed przekazaniem swojej listy Konwentowi Seniorów, wykreślił z niej nazwisko Geremka.

    Pakt centrolewicowy

    Mijały lata, a Geremek konsekwentnie żywił nadzieję na dojście do realizacji jego cichego, ulubionego planu na powstanie „centrolewicowego paktu” między Unią Demokratyczną a postkomunistycznymi „reformatorami” z SLD. Z nim, oczywiście, jako premierem tego typu rządu koalicyjnego. Jeszcze 27 marca 1993 r., na dwa miesiące przed obaleniem rządu Suchockiej w sejmowym głosowaniu i rozwiązaniem parlamentu, Geremek publicznie oświadczył, że widzi możliwości mądrego kontraktu z rozsądną częścią SLD, która poprze reformy. Październikowe wybory 1993 r. kolejny raz zniweczyły nadzieje Geremka. UD uzyskała zbyt słabe wyniki w porównaniu z postkomunistami, aby móc wejść w koalicję z nimi jako naprawdę liczący się partner.

    Postkomuniści na otarcie łez zostawili Geremkowi jednak przewodnictwo sejmowej komisji spraw zagranicznych. Kwaśniewski zarzadzłl w swoim klubie dyscyplinę przy głosowaniu w sprawie szefostwa komisji dla Geremka. Gdy posłowie SLD zapytali go: Czy warto umierać za Geremka, Kwaśniewski odpowiedział: Warto (por. „Gazeta Wyborcza” z 22 października 1993 r.). Przepchanie Geremka w Sejmie nie było łatwe, bo PSL-owcy grozili, że poparcie dla jego kandydatury wywoła kryzys w koalicji. Na pierwszą wieść o możliwości utraty szefostwa wpływowej komisji, Geremek dosłownie „wyszedł z nerw” i zwołał konferencję prasową, na której zarzucił PSL-owi zerwanie międzyklubowych ustaleń i zachłanność (!).

    Pseudospecjalista od wszystkiego

    Reklamowany w „różowych” mediach jako niezwykły umysł, największy z geniuszy politycznych, Geremek pokazał przez 8 lat przemian, jak wiele można całkowicie spartolić. Okazało się to dlań tym łatwiejsze, że będąc specjalistą od bardzo wąskiej specjalności – z historii średniowiecza – gorliwie pchał się na kluczowe stanowiska wymagające gruntownej znajomości przeróżnych dziedzin od prawa po politykę międzynarodową. I bez wahania podejmował szkodliwe dla Polski decyzje w najroznorodniejszych ważnych sferach. Szczególnie wiele szkód przyniosło sprawowane przez niego od lat kierownictwo komisji spraw zagranicznych Sejmu.

    Odpowiada bezpośrednio za bardzo wiele fatalnych nominacji ambasadorskich, realizowanych według specjalnego klucza preferującego różnych dyletantow, ale za to „Królików i Znajomych Królika”. Odpowiada za fatalne w skutkach usypianie polskiej opinii publicznej na temat rzekomego idyllicznego wręcz stanu polskiego bezpieczeństwa w sytuacji międzynarodowej. Zdumiewał wprost pewnością, z jaką oświadczał w wywiadzie dla „Wprost” z 9 stycznia 1994 r.: (…) Obecnie nie sądzę, by Polska w razie zagrożenia zewnętrznego mogła pozostać samotna. Już teraz istnieje taki układ międzynarodowy, w którym agresja przeciwko Polsce sprawiłaby, że sojusznicy przyszliby nam z pomocą (…).

    Nawet tak wyrozumiały dla „europejczyków” z udecji redaktor naczelny paryskiej „Kultury”, Jerzy Giedroyć, nie ukrywa swej bardzo negatywnej oceny roli Geremka jako przewodniczącego sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” Giedroyć powiedział wprost o profesorze Geremku, iż jego wpływ na politykę zagraniczną Polski i obsady personalne okazał się fatalny (por. Zmiana warty, czyli jak to się stało, Warszawa 1995 r., s. 82).

    Przypomnijmy mało chlubne dla Geremka przewodnictwo komisji konstytucyjnej Sejmu w latach 1989-1991 (nieprzypadkowo świadomie pominął wspomnienie o tym przewodnictwie w zafałszowanym biogramie w Kto jest kim w Polsce). Jako przewodniczący tej komisji, Geremek był bowiem najbardziej odpowiedzialny za skrajne opóźnienia w przygotowaniu ordynacji wyborczej i pierwszych wolnych wyborów, a także w opóźnianiu przygotowania nowej demokratycznej konstytucji.

    Fatalne skutki dla Polski przyniosło wykorzystanie przez Geremka swej czołowej pozycji w OKP dla przeforsowania planu Sorosa-Sachsa-Balcerowicza. Było to prawdziwie nieszczęsnym paradoksem naszej sytuacji, że historyk średniowiecza zadecydował o przeforsowaniu w Polsce tak ważnego planu gospodarczego bez przedyskutowania jakiejkolwiek alternatywy. Zrobił to człowiek, którego „pogłębiona” wiedza o gospodarce ograniczała się głównie do świetnej znajomości dochodów francuskich kurtyzan w wieku XIII czy XIV.

    Nie wiadomo, jak potocza się dalsze losy Geremka, przegranego wielkiego guru lewicy. Już dzis wiadomo jednak, że przejdzie do historii jako swego rodzaju prymus w szkole politycznego załgania i hipokryzji.

    Jerzy Robert Nowak
    2005-07-05

  28. wet3 said

    re: stanislaw ziolkowski

    Cesc komuchu! Co ty robisz tu w USA? Przeciez twoje miejsce jest w Korei Pn. lub na Kubie czy w Wietnamie.

  29. Dariusz Kosiur said

    Epitafium dla B. Geremka zwanego Lewartowem.

    Odszedł od nas nieoceniony towarzysz, członek PZPR z jej najświetniejszego okresu, gdy kierunki sukcesów postępowego komunizmu wytyczał nam sam tow. J. Stalin – słońce narodów.
    Odszedł od nas wybitny propagator współczesnych nowych postępowych idei – zawsze w awangardzie, a kto tak potrafii? – zamykających się w słowach komunizm (kiedyś), dziś liberalizm, globalizacja, otwarte społeczeństwo, Unia Europejska. Odszedł wybitny kosmopolita, walczący z antysemityzmem, z polskim nacjonalizmem, szczerze i serdecznie nienawidzący Polski i Polaków, postępowy ateista.
    Odszedł od nas genialny badacz dziejów średniowiecznych prostytutek.
    Odszedł znakomity polityk, szef doradców sławnego „Bolaka” w latach 1980 – 81, domagający się wprowadzenia stanu wojennego i zniszczenia „Solidarności”, a więc polityk z profetyczną wizją niszczenia Polski.
    Straciliśmy narodowej mniejszości żydowskiej skarb.
    Cześć jego niepamięci.
    Dariusz Kosiur

  30. CzytELnik said

    Ten komentaz jest jednak na temat.
    Pol miliona na Jasnej Gorze zmienia Polske.
    Gdy jestesmy bezsilni, mamy najwieksza potege.
    Jestesmy swiadkami wielkich rzeczy.
    Nie ma przypadkow.

  31. RomanK said

    Taśmy Geremka?

    Polska żyje taśmami. Od wielu już wiosen. Wszyscy jeszcze pamiętają ” taśmy Michnika” /casus Rywin/, „taśmy Beger”/ casus Mojzesowicz i Lipiński/, czy „taśmy Gudzowatego” /casus Oleksy/.
    Mało kto pamięta puszczone w mediach ćwierć wieku temu „taśmy SB” /casus Wałęsa/, z nikczemnym treściowo i lumpelskim językowo knajaczeniem „Lecha” , które wałęsowcy bardzo długo dezawuowali twierdząc, że to „esbecka manipulacja”, nie autentyk. Dzisiaj już wiemy, że autentyk, co do jednego wyrazu, potwierdził to sam Jarosław Kaczyński /notabene, warto by owo nagranie wyemitować znowu, bo to cymes – prawdziwe oblicze noblisty/. Zupełnie nie pamiętamy jeszcze jednego nagrania – „taśm Krall” /casus Geremek/. Przypomnę więc tę swobodną rozmowę między Bronisławem Geremkiem a Hanną Krall o gojach i o „naszych” /Żydach/, w czerwcu 1981 roku. „Polityka” opublikowała fragmenty rozmowy jako wywiad /bez antypolskiego „żydłaczenia”, godnego wręcz polakobójcy/, lecz zachowały się taśmy, /lub odpisy z taśm/ i „Dziennik Poznański” opublikował /7- I -1997/ za eksluzywnym wydrukiem w „Polskich Sprawach” , całe wycięte przez „Politykę” paskudztwo antygojowskie. Jest ono wstrętne, budzi szok. Czy to autentyk ? Tego nie wiem, a winniśmy to wiedzieć. Rzecz jest ważna w aspekcie bieżącym, gdyż B. Geremek ostatnio nużał Polskę w gnoju za granicą, ku uciesze jej wrogów /J. Kaczyński: „Geremek z całą premedytacją wywołuje antypolską hecę. Szkodzi własnemu krajowi”/.

    Rzućmy okiem na kilka passusów z tych fragmentów dialogu, które dekadę temu wydrukowała gazeta wielkopolska. Dialog był nagrywany w redakcji „Polityki” , w komnatce, gdzie B. Geremek i H. Krall siedzieli bez świadków, lecz raptownie ktoś tam zajrzał.

    B.G. : „Przepraszam, kto tutaj zagląda?”

    H.K. : „Nikt ważny, to Bijak, zastępca Rakowskiego”

    B.G. : „Musicie go trzymać? Przecież to.”

    H.K. : „Jeden Polak musi być”.

    Nie mam pojęcia ilu Polaków było wtedy w „Polityce” – nie chce mi się wierzyć, że tylko jeden. Lecz również trudno mi wierzyć /stąd cały czas moje pytanie: czy to są a u t e n t y c z n e perswazje
    B. Geremka, zarejestrowane magnetofonem pani Krall?/, kiedy widzę twierdzenia faceta zwanego przez przyjaciół „drogim Bronisławem”, iż Gmina Żydowska żąda, aby dziennikarze

    polscy lansowali ustawowe niuanse samorządu przedsiębiorstw i kwestię podwójnego obywatelstwa, bo to będą dźwignie służące koniecznej biznesowej dominacji Żydów nad Polakami w kraju /”. na to musicie wszyscy, i to jest nakaz Gminy, położyć największy nacisk”/.

    Dalsza część rozmowy tyczyła długo kwestii ekspansji żydowskiego handlu i żydowskich przedsiębiorstw nad Wisłą, gdy zwycięży manipulowana właściwie „Solidarność”; ograniczone poletko zezwala mi przytoczyć tylko kilka fragmentów:

    H.K.: „To teraz dopiero rozumiem dlaczego to w 1948 roku ogłosił Hilary Minc „bitwę o handel” i najpierw puścił z torbami polskich kupców i rzemieślników przy pomocy domiarów podatkowych, a następnie upaństwowił wszystko, spółdzielnie praktycznie także, by Polacy nie handlowali po wiek wieków!”

    B.G.: „No, to teraz usłyszy pani o niej znowu, ale opowiadać o tym pani nikomu i nigdzie nie będzie. To jest największa tajemnica! W najbliższym czasie n a s i powrócą do handlu i produkcji w Polsce”.

    H.K.: „Skąd pan weźmie aż tylu Żydów ? Kto im da przedsiębiorstwa ?”.

    B.G.: „Kto ? A o naszej „Solidarności” to już pani zapomniała? Jeszcze będzie prosić, żeby Żydzi te przedsiębiorstwa brali. Jest ustawa o samorządzie przedsiębiorstw? Jest. Mogła być dla nas jeszcze lepsza, ale i ta wystarczy /./. Co jest potrzebne na rozruch takiej spółki? My wiemy dobrze. Pieniądze! A kto ma dziś dobre pieniądze na takie interesy? Może Polacy? Nie, ja Polaków w tym interesie jako udziałowców w zyskach nie widzę. Pieniadze dadzą Żydzi. Głowę do interesów też dadzą Żydzi. Pyta się pani skąd ja wezmę tylu Żydów? Ano, na szczęście ludu Iraela, już są /./ – z kadrami do zreprywatyzowania przemysłu, rzemiosła i handlu nie mamy najmniejszego kłopotu. A warsztaty pracy stoją otworem i nawet puste. Opłaciło się nam je doprowadzić do takiej żałosnej ruiny. W takim stanie będą je nam dawać za darmo i jeszcze całować w rękę, aby praca była dla Polaków /./. Jak to wszystko się uda, to cała „Solidarność” będzie kijem napędzała swoich członków, a i partyjnych też, do ostrej roboty w nadziei, że samorząd zbliży się do zysków na horyzoncie. Te zyski będą, ale jak pęczek marchwi przed łbem osła, aby chciał ciągnąć ciężki wóz”.

    H.K.: „Panie profesorze, wydaje mi się, że Pan niezbyt lubi Polaków?”

    B.G :”Niezbyt lubię? Takie określenie jest nieścisłe. Ja ich nienawidzę!”

    H.K.: „Ale przecież pana i pana matkę uratował właśnie Polak!”

    B.G.:”To prawda. Stefan Geremek ukrywał nas oboje w Zawichoście, a później nawet, kiedy było już pewne, że mój ojciec, Borys Lewartow, nauczyciel ze szkółki rabinackiej zginął w getcie warszawskim, nawet ożenił się z moją matką /./ „.

    Przedruk na łamach „Dziennika Poznańskiego” kończy się takim zdaniem B. Geremka: „No to teraz nie będzie się pani zastanawiać, że cały ruch społeczny, który teraz tworzymy i ożywiamy najróżniejszymi nurtami, ma na celu doprowadzić do takich zmian w strukturze państwowo-gospodarczej Polski, aby Żydom w Polsce było zawsze lepiej niż Polakom”.

    Trzeci raz powtarzam pytanie: czy to autentyk?!!! Nasuwają się też inne pytania: jeśli nie autentyk – to dlaczego B. Geremek i red. H. Krall nie postawili przed sądem redakcji „Polskich Spraw” oraz „Dziennika Poznańskiego” za drukowanie paszkwilanckiego apokryfu? Manipulacje /zwłaszcza gdy budzą grozę/ należy tępić z całą bezwzględnością /nie wystarczy pleść do mikrofonów, jak tow. Józef Oleksy, że nagranie zakrapianej biesiady – gawędy „to manipulacja”, i że on się „nie identyfikuje z tymi sformułowaniami”/. Nie pamiętam też, by B. Geremek oprotestował ujawnione przez Instytut

    Historyczny Uniwersytetu Wrocławskiego /2001/ szyfogramy Stasi tyczące dialogów profesora z funkcjonariuszami ambasady NRD. „Miłość ci wszystko wybaczy”, pociesza B. Geremka rodzimy Salon. Adam Kadmoński skomentował to tak /2005/: „Jak się wydaje, zanegowanie boskości Jezusa jest dziś dla wielu mniejszym blużnierstwem niż podważanie dogmatu niepokalanej przeszłości Bronisława Geremka”.

    Waldemar Łysiak

  32. Gość said

    Gość • Poniedziałek 14.07.2008

    Ten pan w roku 1950 czyli za najgorszych stalinowskich czasów zapisał się do PZPR i aktywnie tam działał przez 18 lat kiedy kwiat i elita narodu polskiego była mordowana i więziona. Czy to jest autorytet?? Czy w Niemczech może być autorytetem osoba – były członek NSDAP?? A zresztą szkoda klawiatury

  33. Duch NSZ said

    Jednak sa jeszcze prawi Polacy, ktorzy karza zdrajcow Polski i polnofobow szkalujacych Polakow i dzialajacych na Nasza szkode tak dobrze „wyrychtowanymi” mercedesami.

  34. Mordka Rosenzweig said

    Pan Darusz Kosiur

    Panie Dariuszu, zaczalem czytac panski komentarz i na poczatku myslalem, ze pan jest rowniez pochloniety bolem po smierci profesora Geremka. Doszedlem jednak do wniosku, ze Pana bol jest nieprawdziwy. Chcialbym tylko zacytowac Panu slowa bolu prawdziwie wielkich ludzi:
    Barosso: „Zmarł Europejczyk o nadzwyczajnej wielkości”
    Jacek Żakowski z tygodnika „Polityka”: ”Geremek to najlepsza twarz Polski. Piękny Europejczyk”
    Kwaśniewski: „Nie mogę wyjść z szoku”
    Tusk: „Straciliśmy prawdziwego przyjaciela”
    Brzeziński: „Śmierć Geremka to katastrofa dla Polski”
    Mam nadzieje, ze Pan zmieni swoja postawe po smierci tego wielkiego Polskiego Patrioty i zacznie aktywnie mobilizowac wszystkich ludzi w Polsce aby zorganizowac marsz zalobny ze zwlokami pan Geremka z Warszawy do Krakowa gdzie zostanie pochowany na Wawelu.

  35. Ant said

    Dlaczego zapominamy o Polaku jadącym fiatem, który niczemu nie zawinił i może też już nie żyje?. Czy jako goj jest mniej warty a rozpacz jego najbliżych nie godna uwagi?
    Jest to prawdziwa ofiara wypadku… może starczgo niedowładu.

  36. Szachtar Donieck said

    Donbas protestuje przeciwko prowokacjom niejakiego Suchara, ktory sie oglasza pietro wyzej.

  37. RomanK said

    Eeeeee chyba go na Skalce nie pochowaja mial braki.,,.nie byl pederasta- jak noblista.

  38. Kierowca samochodu dostawczego said

    Ludzie pozabierajcie prawa jazdy wszystkim lautorytetom, strach wyjezdzac!!!!

  39. Telimena said

    Teraz dopiero gawiedz uwierzy jakim to autorytetem i Polakiem jest Mr Brzezinski….
    Nareszcie zaczyna czuwac nad Ojczyzna nasza Maryja Krolowa Polski !!!!
    Modlmy sie i dziekujmy azeby Polska nie upadla i karzelek nie ratyfikowal zdradzieckiego dokumentu.
    Jest szansa !!!!

  40. gala said

    Az chcialoby sie zaplakac ze smutku ze (tylko jeden!) tak wielki Polak przeniosl sie lono Abrahama.Mogli by takie „Polaki” jezdzic pociagamy Mercedesa po polskich drogach?!….

  41. Dariusz Kosiur said

    Re: Pan Mordka Rosenzweig
    Bardzo możliwe, że B. Gemerkowi/lewartowowi przypadnie w udziale kwatera na Wawelu. Nie pierwsza to antypolska kanalia, której pośmiertne pozostałości mogą tam złożyć.

  42. Tomek said

    Jeśli osoby przedstawiajacy powyższe opinie to przedstawiciele polskich katolików to ja chyba nie chcę być już polskim katolikiem. Nie chciałbym by mnie ktoś z nimi pomylił, musiałbym sie wtedy strasznie wstydzić.

  43. W koło Macieju said

    Zawsze sie tak wstydzisz jak odslania sie zbrodnicze postepowanie (zbrodnicza dzialalnosc komunistow) i prawdziwe oblicza oszustow („patrota”, ktory mowi, ze nienawidzi Polakow) i donosicieli? Czy smierc wymazuje wszystkie winy i przestepstwa wobec ojczyzny, ktorej chleb jadl nieboszczyk przez cale zycie i wobec narodu, ktorego przedstawiciele uratowali mu zycie? Oj biedny ty i glupi czytelniku G-na Wyborczego.

  44. Czy to nie jest ciekawe? Tak potepial i tepil Radio Maryja a zginal w dniu kiedy w Czestochowie modlilo sie 200000 ludzi amowia ze 6000000 wiernych.Kto nastepny….?

  45. cZY TO NIE CIEKAWE?tAK GORACO zWALCZAL Radio Maryja a zginal w dniu kiedy na Jasnej Gorze zg
    romadzilo sie 500000 ludzi i modlilo sie o pomyslna przyszlosc tego Radia.Kto nastepny…”A bramy piekiene( I masoneryjne) Go nie pokonaja!!!

  46. NC said

    Mam wrażenie, że kierując samochodem słuchał radia i na wiadomość o 500 tys. wiernych na Jasnej Górze doznał albo ataku serca, albo wylewu krwi do mózgu, co z kolei spowodowało utratę panowania nad samochodem i zderzenie czołowe. Sekcja zwłok powinna to wyjaśnić.

  47. Urszula said

    Zginął „wielki autorytet, prawdziwy patriota” który jak sam się przyznał „nienawidził Polaków”..Wielka srtata dla polonofobów, masonów i żydowstwa światowego, „elit” w Brukseli, i Warszawie.
    Kiedy czytam Państwa komentarze(poza nielicznymi wyjątkami..) to cieszę się,że wciąż liczni są Polacy, którzy nie ulegają manipulacjom lewicowych i liberalnych mediów; którzy znają prawdzwią historię narodu polskiego,a nie tę zakłamaną, serwowaną przez media, i wiedzą,że miano „Polaka- Patrioty’ należy się wybitnym jednostkom, którzy poświęcili swe życie dla Ojczyzny, np. Piłsudskiemu, Dmowskiemu,a nie pseudo-Polakom, którzy pod płaszczykiem służby Polsce, szkodzą naszemu narodowemu interesowi. Osobiście, czuję się urażona tym, że określając nieżyjącego Lewartowa „patriotą” stawia się go na równi z prawdziwymi Polakami, a tym samym uwłacza się ich godności, pamięci i należnej czci, oraz zakłamuje prawdziwe oblicze Geremka-polonofoba.
    Pozdrawiam serdecznie wszystkich Polaków przez duże „P”!

  48. Urszula said

    Przepraszam za karygodny błąd- powinnam napisać Piłsudzkiego, a nie Piłsudskiego- to wszystko przez pośpiech i emocje:)

  49. Tomek said

    Wstydzę się bo wydawało mi się, katolicyzm opiera się na miłości a tu jej jakoś nie dostrzegam. Pewnie to wszystko przez tego żyda Jezusa.

  50. Jacek said

    ad Tomek: nie obrazaj Naszego Pana, prowokatorze wedrowniczku. Poczytaj sobie Ew. Sw. Jana to sie dowiesz czegos o sobie.

  51. SUNIA said

    To sobie kup okulary Tomek! Wtedy dostrzezesz!

  52. CzytELnik said

    Drogi Tomku, wierzymy, ze jest Ci ciezko po odejsciu tak wielkiego przyjaciela Narodu Wybranego i nieustajacego niszczyciela narodu polskiego. Jesli zajrzysz do Gazety Wyborczej, tego organu prawdy i rozumu, zwanego zlosliwie, ale i prawdziwie Gazeta Koszerna, to na pewno Twoje uczucia beda wypelnione oczekiwanym glebokim i prawdziwym bolem po smierci najwiekszego z profesorow i medrcow wyroslych na terenie tymczasowej Polski. Nasza organizacja po smierci wielkiego czlowieka Berele Lewartowa, znanego niewiernym jako Bronislaw Geremek przezywa ciezki cios, ale cel wypedzenie Polakow i odebranie im tej krainy mlekiem, miodem, weglem i cieplem ociekajacej dla ludu Izraela bedzie stale ten sam i z niego nie zrezygnujemy. Polin bedzie judajska kraina bo tak medrcy Syjonu postanowili.
    Dlatego Tomku, musisz podjac trud, ktory zapoczatkowal wielki rabi Berele Lewartow.

  53. Mordka Rosenzweig said

    Drogi Tomku,

    Masz 100% racji piszac, ze katolicyzm opiera sie na milosci blizniego. Za kazdym razem jak goje chcieli nas wygnac z jakiegos kraju to im zawsze mowilismy „kochaj blizniego jak siebie samego” i wtedy goje glupieli. Czasami nam sie to nie udawalo, ale to nie dlatego ze goje zmadrzeli tylko dlatego ze ich antysemityzm byl silniejszy od religii. Rowniez musisz wiedziec, ze bajke o tym ze Jezus Crystus byl zydem to my stworzylismy dla goi i jak widzisz to nawet ty w nia uwierzyles.
    Co do dyskutanow na tej witrynie to ja sie wstydze za ich poglady jeszcze bardziej niz ty, ale nie bardzo wiem co mozna zrobic aby tych ludzi oswiecic.

  54. Mordka Rosenzweig said

    Drogi Tomku,

    Zastanawialem sie czy moge Ci zaufac i powiedziec pare rzeczy, na ktorymi obecnie pracujemy. Rozmawialem z paroma osobistosciami wysoko postawionymi w kregach ekumenizmu i stwierdzilismy ze mozemy. Jak wiesz nasze poprzednie starania aby zrobic Judasza swietym specjalnie sie nie udaly. Wiec zaczelismy pracowac nad jesze wieksza historia bo chcemy wszystkim udowodnic, ze Jezus Chrystus to byl nie tylko zyd ale rowniez syjonista i neo-conserwatysta. Prosze ciebie tylko abys tego za wczesnie nie rozpowiadal bo jak powiedzialem to nasza strategia prania mozgow nie jest jeszcze calkiem gotowa. Damy Ci znac w krotkim czasie.

  55. wet3 said

    re: Dariusz Kosiur
    Chyba ulokowales tego wstretnego komucha za wysoko. Stawiam na Powazki. Tam leza takie czerwone gnidy-katy jak Brystygierowa oraz ich ofiary. Skalka zostala juz skazona przez Milosza. Taka to jest ta PRL-bis!!!

  56. opinio said

    …Skalka zostala juz skazona przez Milosza..

    jakie ma to dzisiaj znaczenie dla przecietnego konsumenta, kto ja skazil i do jakiego stopnia…? od wiekow jest spaskudzona nieokreslonym elementem,…ale i tak trzeba powiedziec, ze wszyscy na tej skalce miluja sie niczym te miedzynarodowe kaktusy bezladnie porozrzucane na torach u Szwejka… i to jest wlasnie istotna sprawa calego zagadnienia

  57. re: morda rosenzweig: wara do kibucu k/Hajfy. Nie fajdaj tego forum. A kysz a kysz….takie madrasci nie sa tu widziane…trolli nam tu nie ‚trza’…a Lewartow dostal za swoje od Opatrznosci Bozej….nie wolno ponizac ludzi az do stanu upodlenia bo tego juz bylo za wiele….

  58. Ancor said

    Re: Urszula
    Przepraszam za karygodny błąd- powinnam napisać Piłsudzkiego, a nie Piłsudskiego- to wszystko przez pośpiech i emocje

    Och, te emocje, ale się podniecasz. Pisze się „Piłsudski”, a nie „Piłsudzki”, ale w sumie czego można się spodziewać po ludziach twojego (celowo z małej litery) pokroju.

  59. inaczej said

    Effeta, czyli otworz sie, Jurandzie!

  60. Marajama said

    Taki podobno wielki czlowiek, a tak marne i szydercze komentarze…

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: