Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Bitwa pod Gruntalem

Posted by poadmina w dniu 2008-07-19

Na przestrzeni wielu lat, jako proboszcz licznych parafii katolickich rostowskiego obwodu nad Morzem Azowskim bezskutecznie poszukiwalem sladow starej niemieckiej kolonii o romantycznej nazwie Gruntal… W encyklopedycznej ksiazce Jozefa Schnura, poswieconej niemieckim koloniom i kosciolom, była wzmianka o tym, ze w Gruntalu w taganrogskim ujezdzie mieszka 500 Niemcow. Mieli oni tam kamienny kosciol Najsw. Serca Jezusa i parafialna szkole z cegly. Moje wieloletnie poszukiwania nie daly rezultatu, bo w czasach sowieckich skutecznie zacierano slady o istnieniu niemieckiej mniejszosci. Zrujnowano ten etnos fizycznie. Na skutek deportacji i dobrowolnej migracji malo pamiatek pozostalo w post-sowieckim krajobrazie po kilkumilionowej masie Niemcow, ktуrzy przezyli nad Wolga,w Pryazowiu czy w Prydniestrowiu ponad 200 lat.
Po 10 latach los rzucil mnie znowu nad Morze Azowskie, tym razem do obwodu donieckiego, ktуry zrzadzeniem losu przypadl w czasach sowieckich Republice Ukrainskiej. Natrafilem przypadkowo na slad zagubionej kolonii. Obecnie wies się nazywa Miczurino. Moja intuicja misyjna i upodobanie do historii podpowiadala mi, ze cos z tych katolickich sladow powinno było pozostac.
Oto historia moich poszukiwan a także ich rezultat.

Chrystusowiec Gizycki

Ks. Jaroslaw Gizycki przywiozl na Ukraine wielki entuzjazm i sporo talentow misyjnych. Znany jest jako jeden z prekursorow katechez w Instytuci Sztucznego Intelektu. Do dzis sa one kontynuowane przez kaplanow i siostry kosciola greko-katolickiego. Ks. Jaroslaw obslugiwal liczne punkty dojazdowe takie jak Gorlowka, Mariupol, Szachtiorsk. Z czasem te miasta, gdzie zbieral on ludzi na ulicy grajac na gitarze sformowaly grupy entuzjastow, ktуrzy zbierali się w dzierzawionych pomieszczeniach szkol czy klubow. Obecnie sa tam już kapliczki. W Doniecku, gdzie udalo się ks. Gizyckiemu uzyskac kawalek ziemi niedaleko dworca kolejowego stoi piekny kosciol. Zasluga Chrystusowca jest to, ze odnalazl ruiny kosciolow w Jenakiewo i w Artiomowsku. W jego notatkach zachowala się informacja o Gruntalu.
Ks. Gizyckiego skierowano do Mikolajewa, na studia do Lublina, potem do Pinska a stamtad znow do Mikolajewa.
Los tak chcial, ze pewne projekty ks. Gizyckiego wypadlo mi dokonczyc. Zwrot zrujnowanych kosciolow w Jenakiewo i Artiomowsku a także udana akcja poszukiwania i rejestracji zywych katolikow, ktorzyby wzieli w swoje rece sprawe odrodzenia tych parafii, dodal mi animuszu na tyle, by mysl o odrodzeniu wspolnoty w Gruntalu przyjac calym sercem nie tylko jako wlasna ale tez Boza.
Jaroslaw Gizycki był i pozostaje dla mnie synonimem misjonarza i jestem dumny, ze z poslizgiem czasowym 10 lat robimy te same rzeczy. Wiem, za jak jemu cos nie wyszlo i nie wszystko dokonczyl, tak i mnie, by nie wpadac w pyche nie wszystko musi się udac. Pan Bog znajdzie nowych slug dla kontynuacji tej bitwy pod Gruntalem, która jest w mym poczuciu symbolem walki o odrodzenie duchowne calego Donbasu.

Metropolita Jerzy

Przodkowie ks. Abp Jurczyka metropolity Donieckiego, pochodza z Kamienca Podolskiego. Na Podolu istnieje ogromna polska diaspora, wiec nic dziwnego, ze i wladyka Juri ma polskie pochodzenie. Na poczatku „pierestrojki”, odwiedzajac krewnych na Podolu, zetknal się z katolickimi kaplanami i mysl o tym, by stac kaplanem i wstapic do ryskiego Seminarium zataila się w glowie chlopca. Po powrocie z wakacji na Donbas, nie miał on z kim podzielic się swoim pragnieniem, bo tu nie było jeszcze katolickiego srodowiska i wszyscy z kim rozmawial o kaplanstwie radzili mu realizowac te pragnienie w kosciele Prawoslawnym. Radzili skutecznie, bo swiecenia Jerzy przyjal bardzo wczesnie, być może nawet pospiesznie.
Dla Prawoslawia czlowiek z jego talentem do jezykow, z jego erudycja, to duza niespodzianka. Wielu jego poprzednikow w hierarchii swiecenia otrzymywalo raczej za lojalnosc względem sluzb specjalnych i wladzy sowieckiej, co do kaplanow jego pokolenia można być spokojnym. Sluzba w kosciele mniejszosciowym na Donbasie to raczej codzienne ryzyko niż honor. Patriarcha Kijowskiego Patriarchatu na poczatku lat 90-tych zostal w Mariupolu pobity z inspiracji kleru z Moskiewskiego Patriarchatu. Dzis wladyka Jerzy ma 35 lat. Przyjmujac swiecenia Biskupie miał zapewne lat 25. Dodatkowym wyrzeczeniem była rozlaka z malzonka, która do dzis uczeszcza na katolickie nabozenstwa. Prawoslawny Biskup powinien być bezzenny i w podobnych jak ten wypadkach, jeśli kobieta dobrowolnie daje zgode na rozlake to kaplan przechodzi na status zakonnika i za jakis czas przyjmuje swiecenia biskupie. Problemy kadrowe kijowskiego Patrirchatu zmuszaja hierarchie do takich krokow.
Pisze tak duzo o tym biskupie, bo wlasnie on proponowal ks. Gizyckiemu wziąć pod opieke wspolnote w Miczurino. O tym samym rozmawial z greko-katolikami. Gdy wszyscy odmowili się od tej pracy z roznych przyczyn, a glownie z powodu braku kaplanow, wladyka Jerzy poslal tam swoich ksiezy i oni trafili na dobry grunt.
Telmanowski rejon, gdzie tak wielu przesiedlencow z Polski wyroslo w kosciele greko-katolickim, obecnie obslugiwani sa przez kijowski Patriarchat Prawoslawnego Kosciola. Brzmi to troche nostalgicznie ale sami jestesmy sobie winni. Nie zatroszczylismy się o swoich ludzi we wlasciwym czasie a obecnie oni z bolem i rozterka przyjmuja nasze odwiedziny.

Ks. Wasyl Iwaniuk

40-to latek, Bojko rodem z Turkowskiego rejonu na polskiej granicy, greko-katolik. Zakonczyl w Petersburgu Instytut lesniczy, pracowal w Karpatach w swoim zawodzie. Był swiadkiem smierci dwoch swoich podwladnych lesnikow. Tragedia odbila się na nim tak mocno, ze postanowil zmienic zawod i udal się do Seminarium Duchownego w Iwano-Frankowsku dawnym Stanislawowie. Gdy rozpoczynal studia to jeszcze było seminarium podziemne i skrypty z jakich się uczyl były to rekopisy oblozone w twarde okladki. Sam widzialem kilka takich tomikow u niego w domu.
Pomagal mi przy rekonstrukcji kosciola w Jenakiewo i Artiomowsku. Radzilem się z nim w sprawie Miczurino, bo mieszkancy jego parafii w Krynicy, w Aleksandrowskim rejonie doniekiego obwodu, to również przesiedlency deportowani z powiatu ustrzyckiego w 1951 roku gdy Polska i ZSRR, skorygowaly granice i zamiast Sokala otrzymaly wies Czarne i inne miesjcowosci powiatu Ustrzyckiego. Wedle relacji ojca Wasyla proboszczem i dziekanem w tych okolicach był Sluga Bozy Iwan Szkilnyk. Miejscem jego stalego pobytu byla wioska Rjabyj dziekan dekanatu Ustrzyki Dolne, zostal aresztowany w 1950-tym roku w przeddzien deportacji mieszkancow dekanatu i zmarl na Syberii w obwodzie irkuckim w wiezieniu w opinii swietosci. Rosyjskie wladze wydaly dokument o rehabilitacji kaplana ale dokladnych danych o miejscu i okolicznosciach smierci dac odmowily, totez trudno stwierdzic czy zmarl z wycienczenia czy był zamordowany. Miał około 60 lat i jego krewni mieszkaja obecnie we Wroclawiu.
Organizujac spotkanie z polskim Konsulem Generalnym, prosilem ks. Wasyla, by przyjechal i opowiedzial parafianom i rodakom SB Iwana Szkila o jego zyciu i smierci, bo zapewne spotkalby starsze osoby, ktуre go pamietaja. Niestety, ks. Iwaniuk był zbyt zajety by przyjechac w ten dzien. Poprosil natomiast by go zastapil ks. Jaroslaw, proboszcz z Berezowa i Niedokuczajewska, również Bojko z pochodzenia.

Polonia z Makiejewki

W Makiejewce na ostatniej przylegajacej do Doniecka ulicy mieszka para, ktуra nazwalem kurlandzkimi bialorusami: Leonid i Irena Erdman. Leonid opisuje swe pochodzenie w ten sposуb, ze przodkowie mieli być spolonizowanymi Niemcami z Lotwy, ktуrzy z czasem zamieszkali w Witebskim obwodzie a stamtad jak wielu mieszkancow polnocnej Bialorusi czy Ukrainskiego Polesia, zawerbowali się na Donbas, by uniknac kolhozowej glodowki.
Leonid z Irena stworzyli kilka lat temu polonijna organizacje i dzialaja na terenie 37-mej szkoly w Makiejewce. Dzieci z tej i okolicznych szkol ucza się jezyka polskiego, który jest wykladany jako obowiazkowy w kilku starszych klasach. Jest grupa maluchow i zespol taneczny „Niespodzianka”. Od dwu lat opiekuja się oddzialem Polonii we wsi Sergejewka w Krasnoarmiejskim rejonie. Tam 150 polskich rodzin zasiedlono w czasach Powstania Styczniowego. Sukces ich dzialalnosci w Sergiejewce sklonil do poszukiwan w Telmanowskim rejonie. Ku memu zdumieniu najwiecej entuzjazmu przywiezli oni wlasnie z Miczurina i zgodzili się pomoc mi w zorganizowaniu koncertu na dzien Trojcy Przenajswietszej w 2007 roku. Spotkanie było udane i kilka polskich rodzin urzadzilo nam „slodki stol” po koncercie. Zdawalo się, ze nastepne akcje nie za gorami, tymczasem wyniknelo kilka nieporozumien z dyrektorka klubu. Prosilem ja o arende pomieszczenia na sw. Piotra i Pawla. Najpierw zgodzila się, potem jednak zadzwonila bym przyjechal za tydzien, bo jacys ludzie prosza o chrzest i trzeba się z nimi spotkac. Za tydzien przyjechalem z klerykiem. Ustalalismy trase pielgrzymki i chcielismy się w Miczurino spotkac z polska i niemiecka diaspora. Klub był zamkniety wiec odwiedzalismy ludzi napotkanych na laweczkach. Zaszlismy do domu do cioci Irmy, Niemki urodzonej w tej wiosce. Potem odwiedzilismy Walentyne i Janine. To było również pozyteczne spotkanie aczkolwiek bez pary Erdman. Ostatni raz pani Irena zgodzila się ze mna pojechac do Miczurino w przeddzien pielgrzymki, by omowic sprawe obiadu. Na jej prosbe dyrektor kolchozu zgodzil się nakarmic pielgrzymow w stolowce, która była kiedys kosciolem.
Zima na koledzie u Erdmanow uslyszalem ich odmowe w sprawie organizacji Bozonarodzeniowego koncertu wiec pojechalem koledowac sam z dwoma parafiankami. Rуwnież na Wielkanoc panstwo Erdman byli zajeci i ja zrozumialem, ze nie ma sensu ich zmuszac do ciagniecia na swoich plecach zbyt wielkiej ilosci projektow.

Wiedergeburt

Na Wielkanoc pojechal ze mna do Miczurino, sekretarz niemieckiej diaspory Odrodzenie (wiedergeburt), Andrzej Baburkin, syn niedawno zmarlej parafianki Krystyny Weber.
Był moim ministrantem przy poswieceniu potraw wielkanocnych w kilku miczurinskich domach. Spotkanie było na tyle udane ze 16 napotkanych osob zgodzilo się mi pomagac przy odrodzeniu parafii i budowie kapliczki.
Umowilismy się na kolejne spotkanie w maju, na Zeslanie Ducha sw., by odwiedzic cmentarz i poswiecic mogily. W tym samym tygodniu była prawoslawna „Radonica” czyli „Krasna Gorka” albo „Dzien Rodzicow” jak nazywaja prawoslawni niedziele Przewodnia.

Ks. Igor Onopacki

Ks. Igor, greko-katolik, troje malych dzieci pochodzi ze Zbaraza, obwod Tarnopolski. Jestesmy od 5 lat sasiadami. On rуwnież pomagal mi przy remoncie kosciola w Jenakiewo, często spowiadal i pomagal przy remoncie samochodu. Ostatnio miał wiele klopotow rodzinnych, musial wykupic mieszkienie i sprzedac samochod. Oddawalem mu często nasz parafialny na pare dni i prosilem w zamian o pomoc przy organizowaniu wspolnoty w Miczurino. Nie odmowil. Na Zeslanie Ducha sw. poswiecalismy razem katolickie mogily na cmentarzu tymczasem dzieci z orkietry detej graly na trabach w samym sercu wioski kolo sdawnego kosciola. Kilkoro parafian z Legionu Maryi rozdawalo gazety Polskiego Towarzystwa i broszurki katolickie. Podchodzil do nich prawoslawny kaplan. Przyznal się, ze spotkal mnie na Wielkanoc i opowiedzial kobietom jaki to straszny grzech katolicy popelnili i ze ten grzech nazywa się Filioque!
Kobiety nie od razu skojarzyly o co chodzi ale dlugo w drodze powrotnej o to wypytywaly mnie.
Jedna z miejscowych parafianek rodem z Latyczowa na Podolu zapytala kiedy znow przyjede i obiecalem przyjechac na Piotra i Pawla. Tym niemniej los zrzadzil, ze zjawilem się wczesniej.

Muszynscy
Po kazdej podrozy do Miczurino dzielilem się z parafianami w Makiejewce swymi wrazeniami i ktoregos razu niespodzianie pani Ludmila Slepczenko, która jest matka chrzestna wiekszosci parafii na Donbasie, bo w przeszlosci pracowala jako sekretarka Chrystusowcow zaciekawila się sprawa i obiecala mi pomoc w rejestracji miczurinskiej grupki.
Domowilismy się na pierwszy tydzien czerwca i obeszlismy wszystkie katolickie domy. Objasnilismy warunki funkjonowania parafii i zebralismy 10 podpisow na rejestracje wspolnoty. Wola odrodzenia parafii rosla z dnia na dzien. Wzruszajaca była rozmowa z babcia Irma, pieknie zachowala się Janina ale najaktywniejsi na ten raz byli Muszynscy. Oboje rodem z Podola. Pan Jozef zgodzil się ze mna pojechac do Telmanowa gdzie trzeba było prosić o „blogoslawienstwo” dla powstajacej wspolnoty u burmistrza miasta.

Afonkina

Burmistrzem okazala się mila pani sredniego wieku, Pani Olga Afonkina, greczanka.
W naszej obecnosci zadzwonila do Doniecka, by zapewnic oddzial religii, ze katolicy rzeczywiscie sa na terenie rejonu i ze ona nie będzie czynic przeszkod rodzacej się wspolnocie.
Drugi temat rozmowy to przyjazd konsula.
Miał on się zbiegac z uroczystoscia Piotra i Pawla, bo na taki termin zgodzil się przyjechac pan Grzegorz Seroczynski.
Pani Olga obiecala przyjac wysokiego goscia „jak przystalo jego statusowi” w przeddzien jednak przyjazdu gdy okazalo się ze date trzeba przesunac na tydzien przeprosila, ze jest na urlopie i nie przyjedzie. Tym nie mniej miala zadzwonic do Soltysa by zadbal o wszystko.
W miedzyczasie miala miejsce katolicka Trojca, ktуra się zbiegla z tzw. Dniem Matki.
Mieli tam być prawoslawni ksieza i ja poprosilem dyrektorke klubu o 10 minut na wystep dla katolikow. Na poczatku się zgodzila, nawet cieszyla się gdysmy zaproponowali piesn Ave Maryja. W przeddzien jednak zadzwonila, bysmy nie jechali, bo koncert ma być zawieszony z przyczyny„braku sponsorow”.
Rozmawialem na ten temat z parafianami i oni potwierdzili, ze koncert się odbyl i ze dyrektorka sklamala. Sami stworzyli bardzo prawdopodobna wersje, ze kaplani prawoslawni zawetowali nasz wystep.

Staruszka

Czy blizszy był dzien spotkania z konsulem tym wieksza panika ogarniala mnie, bo majac tak wielu przyjaciol czulem się osamotniony w kwestiach organizacyjnych. Ostatecznie zwrocilem się z prosba o pomoc do TKPD i do naszego dziekana. Oboje zgodzili się w ramach spotkania Legionu Maryja zrobic mi urodzinowy prezent i wlaczyc się w akcje.
Pani Staruszko podarowala dla Miczurino 1000 egzemplarzy gazety POLACY DONBASU.
Ks. Ryszard pozwolil na wydrukowanie afiszy na swoim kseroksie. Roznosilismy wspolnie z pania Walentyna i austriaczka Elizabeth (koordynator Legionu) po dwie gazety i jednym afiszy do kazdego domu i już po dwu godzinach pracy afisze się skonczyly a nogi bolaly od chodzenia. Gdy zaczelo się sciemniac wstapilismy do pani Janiny naurodzinowa herbatke i pozna noca wracalismy bardzo zadowoleni, bo wiele osob poobiecalo nam, ze na spotkanie z konsulem przyjda.

Noc w internecie

Aby rozmawiac na temat Lemkow i Bojkow z nimi samymi trzeba się było dobrze przygotowac. Bogu dzieki w przeddzien spotkania ustanowiono na plebanii internet i w poszukiwarce znalazlem ponad 70 artykulow w prasie na temat Akcji Wisla z czego tylko 20-cia ukrainskich a reszta po polsku. Okazuje się w naszej ojczyznie sprawa ma wiekszy rezonans niż na Ukrainie. Studiujac materialy zrozumialem, ze nasi przesiedlency z Akcja Wisla maja malo wspolnego.
Ich wysiedlono na teren Ukrainy w latach 1944-46 a akcj Wisla była potem i dotknela ludzi rozsiedlonych na Zachod Bugu a nie na Wschod. Odnalazlem cyfre 700 deportowanych z czego tylko 20% dobrowolnie opuscilo Polske. Polowa deportowanych trafila na lewy brzeg Dniepra tzn. na tereny zrusyfikowane, gdzie nie było miejsca dla takiej ilosci bezdomnych ludzi. Oto przyczyna ze trafiali oni często do opustoszalych niemieckich kolonii, w których wczesniej mieszkali katolicy. Takie wioski znalazlem jeszcze w Wolodarskim rejonie pod Mariupolem, w Rozowskim rejonie i Kujbyszewskim w obwodzie Zaporoskim. Wiekszosc obecnie funkcjonujacych z 30 wspolnot greko-katolickich na Donbasie obsluguje takie wspolnoty wypedzonych z Polski Lemkow.
Tymczasem o Bojkach dowiedzialem się już na miejscu. Ich wypedzono dopiero w 1951 roku. W Miczurino osiedlono 107 rodzin z Ustrzyckiego Powiatu, w Telmanowo 250 a w trzeciej sasiedniej wiosce 170 rodzin. Jest jeszcze duzo pracy dla naszego Konsulatu.
Dowiedzialem się ze Lemkowie chca stworzyc swoje centrum kulturalne w Kijowie i ze zajmuja się lobbingiem prawa które by im zapewnialo podobne przywileje w Polsce jak karta Polaka.
Moje oczy ze zdziwieniem przeczytaly o obozie koncentracyjnym w Jaworznie gdzie eksterminowano 4000 Ukraincow podejrzanych o udzial w UPA w tym 27 kaplanow (2 prawoslawnych). Deportacje kosztowaly 30 tys ludzkich istnien. Do obozu w Jaworznie w 1949 roku omal nie trafil malarz Nikifor…

Epilog

Konsul miał przyjechac do Makiejewki o 14.00 gdzie czekalismy go z obiadem.
Pani Adela i Anna od 5-tej rano za swe wlasne pieniadze robily zakupy na roznych rynkach i w sklepach, żeby dogodzic dostojnemu gosciowi.
Jak wypadalo jadac 300 km po slobozanskich i donbaskich drogach konsul się spoznil na 2 godziny. Czekala na niego pani Wiland zastepca Prezesa TKPD, dwie panie z donieckiej Opery i pan Sergiej Popik, katecheta z donieckiej parafii greko-katolickiej.
Miał do nas dolaczyc jeszcze kwartet z donieckiego kosciola.
W pospiechu policzylem ze mojego samochodu nie starczy na taka ilosc artystow nawet jeśli konsul jak obiecal kogos z soba wezmie. Goraczkowe poszukiwania BUSa spelzly na niczym i w ostatniej chwili znowu przyszedl mi na pomoc mój sasiad ks. Igor.
Zabral czesc grupy i po drodze proboszcza Bojka, ojca Jaroslawa, ktуry zastapil ks. Wasyla Iwaniuka.
Byliśmy o 18.00 choc spotkanie mialo być o 19.00
Szkola, gdzie ustalilismy spotkanie i ktуra w przeszlosci była szkolka parafialna, była jeszcze zamknieta. Dzieci graly w pilke nozna a Konsul goraco o czyms dyskutowal z primadonna. Nie zmartwil się tym ze nikt nie czeka, bo przywykl na Wschodzie do roznych sytuacji. Tym niemniej wkrotce odszukalismy mlodziutka, sympatyczna dyrektorke.
O 19.00 było już 6 kobiet. Mnie to zadowalalo, bo wiedzialem ze spotkanie się odbedzie. Rozpoznawalem niektóre twarze napotkanych tydzien wczesniej ludzi. Przyszli glownie ci co otrzymali zaproszenie osobiscie. Nadszedl starosta prawoslawnej parafii pan Michal i za 10 minut było nas już 40 osob.
Ostatni „wkroczyl” zasepiony ale uroczyscie ubrany prawoslawny ksiadz…
Spotkanie było wysmienite choc „baciuszka” dwukrotnie na spotkaniu powtorzyl zarzuty do katolikow o „filioque”, a nawet nazwal nasze spotkanie prowokacja, tym niemniej parafianie go nie zrozumieli i nikt nie podtrzymal jego protestow. Dyrektorka dziekujac prosila konsula, by pomogl starym ludziom przed smiercia zobaczyc ojczyzne!
Ona sama wyrosla na Donabasie ale rodzina jej meza pochodzi stamtad i ona wie najlepiej z jaka nostalgia jej bliscy wspominaja Polske.
Temat odrodzenia parafii pozostawal gdzies w tle i chyba najbardziej w sercu baciuszki.
Wszyscy pozostali radowali się niezwyklej na skali rejonu przygodzie i ja tak mysle, ze rozmowy trwac będą jeszcze lat kilka.
Pani Wiland obiecala, ze sprawa zajmie się Towarzystwo Kultury Polskiej na Donbasie a greko-katoliccy kaplani dlugo zapewniali baciuszke, ze nie maja zamiaru ani sil zabierac mu parafian, bo sami ledwie nadazaja obslugiwac swoje.
Glownym winowajca powstalej polemiki uwazam historie i braci komunistow, ktуrzy „wypatroszyli” Donbas z „pokojowych Niemcow”, Bieszczady z „Bogu Ducha winnych” Bojkow/
Konsulowi, Polonii z Makiejewki, TKPD i prostym ludziom z Gruntala dziekuje serdecznie za to, ze bitwa pod Gruntalem odbyla się bez wystrzalu, bez krwi i bez bojek na jakie w innym wypadku kaplani z 3 roznych kosciolow w malej szkolnej klasie pewnie byliby gotowi, wedle scenariusza pana Jozefa Stalina, który takie konflikty na 300 lat do przodu umiejetnie zaplanowal.

ks. Jaroslaw Wisniewski
Donbass-Ukraina
www.orient.to.pl

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Bitwa pod Gruntalem”

  1. inaczej said

    Jesli ktos ma watpliwosci co to jest ekumenizm, to jest wlasnie to. Od tego zaczyna sie Zjednoczenie.

    Rozmowy z heretykami (np.protestantami), to jeszcze nie ekumezizm.

    Wyrazy uznania dla ksiedza Jaroslawa.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: