Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Zbrodnie krasnoarmierców

Posted by redakcjawp w dniu 2008-10-02

Zbrodnie Armii Sowieckiej na ziemiach polskich, jak też zbrodnie nacjonalistów ukraińskich, formacji mundurowych UPA oraz cywilnej ukraińskiej ludności wiejskiej na Polakach z kresów wschodnich i Małopolski dopiero ostatnimi laty zaczynają wychodzić na jaw dzięki ogromnej pracy Instytutu Pamięci Narodowej. Jednak jeszcze bardzo daleko do pełnego obrazu tej części historii II Wojny Światowej. Bardzo dużo materiałów nie zostało jeszcze odkrytych, wiele zostało zniszczonych przez służby PRL jako wstydliwe a duża część tych tragicznych wydarzeń nie została spisana i pozostała wyłącznie w pamięci nielicznych już świadków. Ludzie ci boją się wspominać te czasy. Te traumatyczne przeżycia zostawiły u nich tak trwały ślad na ich psychice że wielu z nich wymazało to z pamięci.

   Zdjęć które dokumentują te zbrodnie jest w internecie niewiele, a jeśli są to publikowane przez stronę niemiecką i przedstawiającą głównie ofiary ludności cywilnej niemieckiej. Niemniej los tak samo dotykał również ludnoś polską, przede wszystkim kobiety. Krasnoarmiejcy nie rozróżniali żadnych narodowości i pastwili się na wszystkich kobietach, bez względu na wiek i stan zdrowia, od niemowląt do wiekowych staruszek, również tych tzw. wyzwolonych z obozów koncentracyjnych. Według relacji tych którzy przeżyli, najgorsi byli „bojcy” pochodzący z republik azjatyckich. Jeśli chodzi o ten aspekt zbrodni na kobietach to sowieci byli zdecydowanie bardziej okrutni niż wojska niemieckie i robili to również po wojnie wszędzie tam gdzie stacjonowali nie licząc się z niczym.
Symbolem tych okrucieństw stało się (wg. Niemców) Nemmersdorf w Prusach Wschodnich, ale działo się tak w wielu krajach na całym obszarze działań Armii Czerwonej, a ziemie polskie szczególnie nasiąkły krwią.

 

 

 

 
dvdxv

 

 

 

 
Zwłoki zgwałconej i zmasakrowanej kobiety porzucone na drodze ^

 

  Po prawej: zdjęcie ze zbiorów dr. Aleksandra Kormana z wyjaśnieniem: ŁOBOZOWA (?), pow. Tarnopol, jesień 1943 lub 1944 roku. Terroryści OUN-UPA dokonali okrutnego mordu na polskich dzieciach. W alei starych drzew, do każdego drzewa przybijali wokół małe dzieci, tworząc tzw. „wianuszki” Aleję tę, na rozwieszonym transparencie nazwali „drogą do samostijnej Ukrainy”. Na zdjęciu jedno z drzew, na którym przybito czworo małych dzieci. Zdjęcie to publikuje J. Węgierski, informując, że pochodzi ono ze zbioru M. Domiszewskiego. –

 

 

 

 

Prawdopodobnie polska dziwczynka zgwałcona przez sowieckich sołdatów.

Nasuwa mi się taka myśl. Czy Niemcy byli aż tak głupi że nie brali pod uwagę tego że za zbrodnie dokonywane na Polakach, Rosjanach, Żydach, Cyganach i innych narodach spotka ich odwet i kara? Chyba jednak wtedy byli głupi wierząc swojemu firherowi iż będą rządzić światem.

21 stycznia 1945 r. Kozuby.
Na szosie od Namysłowa zbliżyła się kolumna samochodów. Kiedy wjechała do wioski, wysypali się z pojazdów czerwonoarmiści, rozbiegając się po całej wsi. Po oliwili płonęło kilka gospodarstw i słychać było strzały. Z domów wyprowadzono wszystkich mężczyzn i spędzono do jednej obory. Tam zabito wszystkich. Było ich na jednej kupie, jak mówi pani H. R., 28 osób. Pokój. „Połowa mieszkańców uciekła przed Rusami. Ludzie pochowali się po piwnicach, a miejscowość była jak wymarła.” Ci, co pozostali, pocieszali się, że może nie będzie tak źle, jak opowiadali uchodźcy z innych wiosek, którzy przeszli tędy. Kolo 17 godziny rozległ się hałas wjeżdżających do Pokoju czołgów. Potem nastało piekło. „Ruscy” szaleli przez całą noc. Z miejsca zabijali wszystkich mężczyzn, bez względu na wiek, plądrowali, gwałcili kobiety, przeważnie zbiorowo, nawet staruszki i młodziutkie dziewczynki, prawie dzieci, a potem zabijali z okrucieństwem i nawet rzucali do studzien. W szpitalu zabijali chorych leżących w łóżkach. Mieszkańcy domu starców, w tym kalekie dzieci i siostry zakonne, ginęli w płomieniach podpalonego domu. Na koniec podpalili wszystko. Nazajutrz po tej nocy Pokój był jedną dymiącą ruiną. Ksiądz proboszcz sporządził spis nazwisk tych, którzy wówczas zginęli. Figuruje na niej 118 nazwisk, to jest piąta część tych, co nie uciekli przed Rusami. Kup. Zbiorowa mogiła na cmentarzu kryje zwłoki sześćdziesięciu tego dnia zamordowanych. „Leśniczego Schópsa wykastrowali, jego żonie rozpruli brzuch, a dziesięcioletniego syna zastrzelili.” Brynica. Przemarsz wojsk rosyjskich trwał cały dzień. Przez cały ten czas trwało polowanie na kobiety. Bez przerwy zewsząd dochodziły przerażające okrzyki i lament gwałconych kobiet. Wyjątkowo okrutnie obeszli się z siostrami zakonnymi. Tych, co próbowali stanąć w obronie kobiet, zastrzelono. W tym proboszcza Norberta Janotę, Jana Komorę, rolnika Franciszka Poliwodę, kupca Andrzeja Niestroja i leśniczego Radisza. 22 stycznia 1945 r. Dobrzeli Wielki. Na cmentarzu przy drewnianym kościele św. Rocha w jednej kwaterze naliczyłem pięćdziesiąt mogił z datą dni „wyzwolenia”. Zapytane kobiety nie chcą mówić. Na nasze pytanie: co to za groby, odpowiadają; „groby jak inne, my tam nic nie wiemy”. Kiedy zaczynam fotografować, przybiega z krzykiem mężczyzna i próbuje mi przeszkodzić. Okazuje się, że to kościelny. Ostatnio zdarzają się kradzieże nagrobków, więc miał podejrzenie, że my sobie wybieramy odpowiednie obiekty do kradzieży. Po wylegitymowaniu nas zaczyna mówić. „Najprzód zgwałcili ta kobieta, co tukcj leży. Mioła bez oziemdziesiąt lot. Polem wkopali jej tam butelka od wódki. Inkszych też tak pobili.” Również emerytowana nauczycielka, która tu przybyła jako repatriantka zza Buga, opowiada nam o tragedii „tutejszych”, zaznaczając: „a było wśród nich tylu Polaków śląskich”. Masów. Rosjanie przyszli wieczorem od strony Łubnian. Naprzeciw nim szedł ksiądz i jeszcze dwóch chłopów i prosili oficera rosyjskiego o nie wyrządzanie krzywdy mieszkańcom tej spokojnej wsi i zawiadomili go, że w wiosce nie ma Niemców. Tego dnia nic się nie stało. Następnej nocy od strony ulicy Lipowej dochodziły strzały i okrutne krzyki. Potem zapalał się jeden dom za drugim. Mieszkańców tej ulicy więcej nikt nie widział. Ich spalone ciała zostały w ruinach. Biadacz. „Byłyśmy w kuchni u mojej mamy. Na rękach trzymałam w beciku mojego synka, co miał dwa miesiące. Wlazł młody Rusek. Miał może osiemnaście lat. Spytał, czy to „małczyk”. Mówiłam, tak. To on wyrwał mi dziecko i mówił, że nie będzie germańskim soldatcm. Prosiłyśmy go razem z moimi małymi dziolchami, by mu nic nie zrobić. A on wyrzucił go na gnój i nie pozwolił go zabrać. A mróz był ze dwadzieścia pięć stopni. Zmarł.” „Od domu do domu chodził taki mordkomando ruskich i zabijali mężczyzn i kilka kobiet. Jedna miała dopiero dwadzieścia lat, a była bardzo piękna.” „Był taki oddział niemiecki do obrony, ale namawiali ich mieszkańcy wsi, co by się oddali do niewoli, co by naszą wieś nie zniszczyli. A ci posłuchali. My ich ukryli we stodole za wsią, a oni się potem oddali do niewoli. Rusy wszystkich zastrzelili. My postawiliśmy im potem piękny pomnik i tam co rok mszę na to mamy.” 23 stycznia 1945 r. Czarnowąsy. „U Langera zamordowali 26 osób. Zaprowadzili ich do szopy i zastrzelili. Była w tym kobieta w ciąży i ośmioro jej dzieci. Nazywała się Giza.” W domku na skraju wsi mieszka pani Antonina F., która opowiada. „W naszym domu zebrało się 13 osób. Myśleliśmy, że w kupie będzie bezpiecznie. Rusy przyszli i kazali nam wychodzić na dwór. Potem strzelali i zabili wszystkich. Była tam moja matka i dwie siostry. Tylko ja zostałam. Trafili mnie w nogę i upadlam. Miałam szesnaście lat. Na naszej ulicy zastrzelili jeszcze 15 osób. Jak to się stało na naszym podwórku, to za płotem ukryła się jedna dziewczynka od sąsiadów, którzy razem z moimi zginęli. Ona była jeszcze młodsza ode mnie, miała czternaście lat. Teraz mieszka w chałupie koło nas.” Poszedłem do niej, jednak ona nie chciała nic powiedzieć: „nic nie pamiętam, bo byłam mała”, była jej odpowiedź. Na cmentarzu parafialnym koło kościółka św. Anny panuje wzorowy porządek. Groby są ponumerowane metalowymi tabliczkami. W kwaterze z „dni wyzwolenia” naliczyłem siedemdziesiąt mogił. Większość nagrobków nosi datę 23.01.1945. W niektórych grobach spoczywają całe rodziny. Na jednym nagrobku czytam: Marta Marcel, Teresa 12, Joanna 10, Barbara 9, Margarete 6, Piotr 1,5 lat. W innym miejscu znajdują się zbiorowe mogiły zamordowanych uciekinierów, których tu dopadła Czerwona Armia. Nikt ich nie znał. Spoczywają bezimiennie i zapomniani. Zakrzów. „Dnia 23 stycznia o godz. 9.00 kompania czołgów z desantem fizylierów wzięła udział w opanowaniu północnej dzielnicy prawobrzeżnego Opola – Zakrzowa. Do walki wprowadzono również pododdział 463 pułku piechoty, umiejętnie kierowanego przez 24-letniego mjr. Anatolija Łopatkina”. Został on później za „wyzwalanie Opola” odznaczony tytułem Bohatera Związku Radzieckiego. To właśnie te czołgi z desantami i żołnierzami Bohatera zapisały swoją kartę w kronice starego cmentarza zakrzowskiego. Nikt nie mógł mi powiedzieć, ile tych ofiar było, a cmentarz jest bardzo zaniedbany. Jest tam kilka szeregów mogił, a wśród nich na kilku krzyżach drewnianych odcyfrowałem już słabo czytelną datę 23.01.1945. To raptem trzy dni spośród stu z epopei „wyzwolenia Śląska Opolskiego” – przez wiele lat opiewanej przez PRL-owskich polityków, wychowawców młodzieży, literatów i naukowców. To zaledwie skrótowe wspomnienia z dziewięciu miejscowości jednego powiatu, a „wyzwalanych” powiatów w rejencji opolskiej było osiemnaście, a miejscowości około tysiąca. Jest to mój drugi artykuł na ten temat. Pierwszy został odrzucony w 1989 roku przez redakcję „Trybuny Opolskiej” z uzasadnieniem, że szkaluje… itd. Wydrukowały go w styczniu 1990 „Nowiny Opolskie”, w dzień przed uroczystością wyzwolenia Opola, która, jak się okazało, była ostatnią tego rodzaju imprezą. Z tej okazji odbyła się na ratuszu opolskim uroczystość wpisania zasłużonych obywateli do księgi honorowej miasta i wręczenia tym obywatelom odznaki honorowej Opola. Artykuł swój zakończyłem zdaniem do nich zaadresowanym, żeby pomyśleli o tym, że dzień ten, to Zaduszki CAŁEGO LUDU tutejszego. Otrzymali go trzej Ślązacy, którzy w tym dniu mieli dostąpić wspomnianego honoru. Żadna z tych Osób nie stawiła się na uroczystość dekoracji.
za http://www.silesiasuperior.com/03/FryderykKremser_TobylawojnaChronik.htm

Wyzwoliciele gwałciciele
Pod koniec II wojny światowej dwa miliony kobiet padło ofiarą radzieckich żołnierzy. Co sprawiło, że po zwycięskim marszu przez pół Europy zamienili się w bestie?
RICHARD MORRISON    9.05.2002
  W małym domku z tarasem przy zacisznej Fulham Street, w gabinecie zastawionym po sufit książkami, siedzi pogrążony w pracy człowiek. Antony Beevor, były oficer, wydał niedawno książkę „Berlin: The Downfall 1945” (Berlin: Upadek w 1945) – swoistą kronikę zwycięskiego pochodu Armii Czerwonej przez wschodnie Niemcy w pierwszej połowie 1945 roku.
Stalin, opętany obsesją dotarcia do Berlina przed Brytyjczykami i Amerykanami, rzucił do akcji 2,5 mln żołnierzy, 41 tys. dział, 7 tys. samolotów i 6250 czołgów. Czoła stawiała im zdziesiątkowana i wygłodzona armia niemiecka, która zdecydowana była bronić stolicy do upadłego. Straty w szeregach obu armii były olbrzymie. Ale rzeczą, która najbardziej zaszokuje czytelnika, nie jest metodyczny opis wojennej jatki zakończonej zdobyciem Berlina, lecz całkiem inny aspekt „heroicznej” ofensywy Armii Czerwonej przez ziemie niemieckie: okrutne, masowe gwałty dokonane przez radzieckich żołnierzy na dwóch milionach kobiet.
Teza o masowych gwałtach na ziemiach niemieckich nie jest nowa. Nikt jednak nie zgromadził do tej pory tak przytłaczającej ilości materiałów i nie zaprezentował ich z równą wyrazistością. Nic dziwnego, że w samej Rosji, gdzie publiczna krytyka Armii Czerwonej i jej zasług w wojnie, nazywanej tam „Wielką Wojną Ojczyźnianą”, jest po dziś dzień tematem tabu, na książkę zareagowano z prawdziwą furią. Wkrótce zaś po jej opublikowaniu rosyjski ambasador w Wielkiej Brytanii Grigorij Karasin, nazwał pracę Beevora zbiorem „kłamstw i bezpodstawnych insynuacji”. Armia Czerwona nie była naturalnie ani pierwszym, ani ostatnim wojskiem, dla którego gwałt był dozwoloną częścią operacji wojennych lub narzędziem rasowego upokorzenia wroga. Taktyka ta była stosowana przez starożytnych Rzymian, a całkiem niedawno również przez wojska w Bośni i Ruandzie. Z ust wielu Rosjan można poza tym usłyszeć, że czegokolwiek dopuściła się Armia Czerwona w Niemczech, jest tylko usprawiedliwionym odwetem za wcześniejsze barbarzyńskie traktowanie Rosjan i ludności słowiańskiej na okupowanych przez Niemców terenach.
Kobiety – dozwolony łup
  Jednak nawet rosyjski czytelnik książki Beevora poczuje zakłopotanie, gdy dotrze do fragmentów opowiadających o tym, że Armia Czerwona gwałciła nie tylko Niemki, lecz również Polki, Ukrainki, a nawet własne rodaczki w wyzwalanych obozach koncentracyjnych. – Największym szokiem jest to – mówi Beevor – że kobiety w niemieckiej niewoli, które modliły się o nadejście Armii Czerwonej i których bracia lub ojcowie często w niej walczyli, padały ofiarą gwałtów ze strony „wyzwolicieli”. Czyni to absurdalnym argument, że gwałty popełniane przez armię radziecką były poszukiwaniem odwetu za nazistowskie okrucieństwa w Rosji.
Dlaczego rosyjscy żołnierze zachowywali się tak okrutnie w stosunku do kobiet, które same padły ofiarą nazistów? Beevor przypuszcza, że propaganda w armii radzieckiej przedstawiała kobiety wzięte do niewoli jako zaledwie nieco lepsze od kolaborantów. – Szeroko rozpowszechnione było mniemanie, iż kobiety, które pozwoliły się wziąć do niewoli, sprzedały się wrogowi i były w związku z tym „dozwolonym łupem”.
Brutalność rodzi brutalność.
Kwestia, czy gwałcone kobiety były Rosjankami, Ukrainkami, Polkami, Żydówkami czy też Niemkami z partii nazistowskiej, schodzi przy tym na dalszy plan wobec ważniejszego, jeszcze bardziej ponurego pytania: dlaczego tak wielu zwykłych rosyjskich żołnierzy, przebrnąwszy przez pół Europy z hasłem wolności na ustach, zamieniło się – gdy ostateczne zwycięstwo było już w zasięgu ręki – w okrutne hordy gwałcicieli? Beevor przedstawia pewną liczbę hipotetycznych i z pewnością cząstkowych wyjaśnień. Najbardziej wiarygodne wydaje się zawierać w maksymie „brutalność rodzi brutalność”. Żołnierze Armii Czerwonej byli upokarzani i traktowani bezwzględnie przez własnych dowódców. Tysiące zostało rozstrzelanych za domniemane tchórzostwo. Miliony okaleczonych w bitwach wysłano do gułagów, by widok pozbawionych ręki lub nogi weteranów nie obniżał morale ludności w kraju, a życie kolejnych milionów poświęcono stosując bezwzględną taktykę traktowania żołnierzy jak mięsa armatniego. A gdy wyżsi rangą oficerowie w ogóle wypowiadali się na temat strat w ludziach, czynili to posługując się okrutnymi eufemizmami w rodzaju „Ile spalono dziś zapałek?”
– Brytyjska, francuska ani amerykańska armia nie wytrzymałyby tego, przez co musiała przejść armia radziecka – mówi Beevor. Wskazuje jednocześnie na brak dyscypliny, pogarszany dodatkowo przez dotkliwe straty wśród młodszych oficerów. – Armia radziecka nie miała niczego w rodzaju brytyjskiej rozbudowanej kadry podoficerskiej, służącej do utrzymania porządku – zauważa.
Do rozluźnienia w szeregach radzieckich przyczyniali się w świadomy sposób również Niemcy, pozostawiając na opuszczanych terenach spore ilości alkoholu, w przekonaniu, że gorzałka osłabi u Rosjan wolę walki. W rzeczywistości jednak zaostrzała ona tylko apetyt seksualny wyposzczonych żołnierzy. Żywe trupy – Poza tym należy pamiętać – zauważa Beevor – że większość żołnierzy, żyjących bez przerwy w warunkach ekstremalnych, dochodziła w pewnym momencie do wniosku, że jedynym sposobem przebrnięcia przez koszmar wojenny bez postradania zmysłów jest zacząć traktować siebie jak „żywe trupy”. Nawet posuwając się do gwałtów, nie mieli i tak nic do stracenia, cóż bowiem może stracić gwałciciel, który pogodził się już z własną śmiercią? Poza tym ryzyko, że zostaną ukarani, było niewielkie. Czy oznacza to, że każdy mężczyzna może stać się w podobnych warunkach gwałcicielem? – W sytuacji kompletnego rozkładu dyscypliny i nadarzających się bez przerwy okazji, przy odpowiedniej ilości alkoholu – tak, każdy mężczyzna może posunąć się do gwałtu – mówi Beevor. – Nie zgadzam się do końca z feministkami, które twierdzą, że każdy akt przemocy wynika z pobudzonego instynktu agresji. Dotyczy to brutalnych gwałtów, których dopuszczono się w Prusach Wschodnich. W Berlinie nie były one jednak przejawem zemsty za upokorzenia, jakich Rosjanie doznali od Niemców we własnym kraju. Należy na nie raczej patrzeć jak na rodzaj „seksualnego oportunizmu” i „korzystania z okazji”.
Nieco później można było zaobserwować inne zjawisko: niemieckie kobiety oddawały się rosyjskim żołnierzom za żywność. A jeszcze później pojawiły się Niemki, które dobrowolnie zamieszkiwały z Rosjanami, stając się „frontowymi żonami”, co – gdy wychodziło na jaw – szczególnie rozsierdzało czekające w domu Rosjanki. To interesujące, jak rozwijał się ten model.
Może i interesujące, nie wypływa stąd jednak żadne usprawiedliwienie dla gwałtów czerwonoarmistów na milionach kobiet. – Oczywiście, że nie – zgadza się Beevor. – Nie uwalnia to Rosjan od oskarżeń. Pokazuje jednak równocześnie, że historia rzadko bywa czarno-biała. Należy przy tym podkreślić, że wiele oddziałów radzieckich, szczególnie żołnierze frontowi, traktowało niemiecką ludność cywilną całkiem godziwie. Dlatego właśnie nie szafuję pojęciem winy zbiorowej i nie mam skłonności do obciążania całych narodów lub armii odpowiedzialnością za okrutne zbrodnie popełniane przez jednostki lub grupy.
Wszystko wolno. Lecz czy – jako były żołnierz – Beevor nie ma poczucia, że ta odrażająca kronika zbrodni seksualnych, które skatalogował w swojej książce, podważa rację istnienia takich pojęć jak żołnierski honor? – To było mroczne i okrutne zakończenie wojny – kiwa głową. – Ale nie uważam, że – jak sądzą niektórzy historycy – zasadniczym motorem pchającym mężczyzn do walki jest popęd seksualny. Sądzę, że tę motywację znacznie lepiej wyjaśnia pojęcie „kompleksu wybawiciela” – wpojone wyobrażenie o roli obrońcy, jaką mężczyzna powinien odegrać wobec swojej kobiety i rodziny w sytuacji zagrożenia.
Książka Beevora zdaje się jednak przedstawiać armię, w której cały ów „kompleks wybawiciela” został postawiony na głowie. Rzadko bowiem w kronikach wojennych można znaleźć bardziej przygnębiającą ilustrację zastosowania wojennego powiedzenia „zwycięzca bierze wszystko”. Szok jest zaś tym większy, że dokonało się to pod sztandarami armii maszerującej przez Europę z hasłami wyzwolenia narodów. – Ma pan rację – zgadza się Beevor. – To wszystko, paradoksalnie, kończy się w ten sposób, że zaczynamy współczuć Niemcom.
© Times Newspaper Ltd
www.gralakhen.republika.pl/lili.html

Komentarzy 10 to “Zbrodnie krasnoarmierców”

  1. mariusz jhb said

    Sowieci musieli mordowac.
    Takie byly wymogi poprawnosci politycznej w armji sowieckiej.
    Boje sie uzyc slowa „z” bo moj post jak wiele przedtem gdzies sie zagubi.
    Takie rozbieranie ofiar stosuje sie nagminnie w Izraelu w stosunku do Palestynczykow.
    Moze to ich „signature”

  2. gupota said

    Sowieci to tacy sami Marsjanie jak Nazisci.
    I tu i tam nie ma odpowiedzialnych.

  3. Lubomir said

    My wciąż o minionej wojnie, a w pokojowej wojnie Niemcy odnoszą coraz większe sukcesy. Jak narazie Krupp-Thyssen {główny zbrojomistrz Hitlera}, zainstalował się w Turynie. Trochę nie powiodło się Lufthansie w kupnie Alitalii. Ale politycy niemiecy doprowadzili do sojuszu przemysłowego BMW-FIAT. Czekać jak zaczną wywierać presję na polskiego FIATA…Niemcy w Polsce ‚uzdrowili’ już wiele przemysłów. Dzisiaj na miejscu tętniących wcześniej fabryk, rosną krzaki i chwasty.

  4. Jacek said

    z tych zbrodni i ze zbrodni jeszcze nie ujawnionych „wyrosla wladza ludowa” rozanskich itd. i jej „nadbudowa” geremkow, michnikow, mazowieckich, millerow, kwasniewskich itd . itp. Jak wielu Polakow zgadza sie dzisiaj z „ocena” np. Powstania Warszawskigo (poprawna nazwa powinna brzmiec; Bitwa o Warszawe 1944) przez tow. millera, ktory zreszta kontyunuuje tylko linie propagandowa tych ktorzy winni sa zbrodni zilustrowanych wyzej?

  5. Kyny said

    Autor tego artykułu myli Rosjan z Ukraińcami z UPA. To, że ludzie w dawnej Galicji i Wołyniu na Łemków, Ukraińców mówili „Rusy” to nie oznacza, że byli to Rosjanie. Już nie wspomnę, że zdjęcie „wianuszka” dzieci wokół drzewa pochodzi ze śledztwa psychicznie chorej cyganki, chyba z Radomia, którą umieszczono w Tworkach.

  6. aga said

    1. Wbijanie dużego i grubego gwoździa do czaszki gtowy. 2. Zdzieranie z głowy włosów ze skórą (skalpowanie). 3. Zadawanie ciosu obuchem siekiery w czaszkę głowy. 4. Zadawanie ciosu obuchem siekiery w czoło. 5. Wyrzynanie na czole `orła”. 6. Wbijanie bagnetu w skroń głowy. 7. Wyłupywanie jednego oka. 8. Wybieranie dwoje oczu. 9. Obcinanie nosa. 10. Obcinanie jednego ucha. 12.Obrzynanie obydwu uszu. 13. Przebijanie zaostrzonym grubym drutem ucha na wylot drugiego ucha. 14. Obrzynanie warg. 15. Obcinanie języka. 16. Podrzynanie gardła. 17. Podrzynanie gardła i wyciąganie przez otwór języka na zewnątrz. 18. Podrzynanie gardła i wkładanie do otworu szmaty. 19. Wybijanie zębów. 20. Łamanie szczęki. 21. Rozrywanie ust od ucha do ucha. 22. Kneblowanie ust pakułami przy transporcie jeszcze żywych ofiar. 23. Podcinanie szyi nożem lub sierpem. 24. Zadawanie ciosu siekierą w szyję. 25. Pionowe rozrąbywanie siekierą głowy. 26. Skręcanie głowy do tyłu. 27. Robienie miazgi z głowy przez wkładanie głowy w ściski zaciskane śrubą. 28. Obcinanie głowy sierpem. 29. Obcinanie głowy kosą. 30. Odrąbywanie głowy siekierą. 31. Zadawanie ciosu siekierą w szyję. 32. Zadawanie ran kłutych w głowie. 33. Cięcie i ściąganie wąskich pasów skóry z pleców. 34. Zadawanie innych ran ciętych na plecach. 35. Zadawanie ciosów bagnetem w plecy. 36. Łamanie kości żeber klatki piersiowej. 37. Zadawanie ciosu nożem lub bagnetem w serce lub okolice serca. 38. Zadawanie ran kłutych nożem lub bagnetem w pierś. 39. Obcinanie kobietom piersi sierpem. 40. Obcinanie kobietom piersi i posypywanie ran solą. 41. Obrzynanie sierpem genitalii ofiarom płci męskiej. 42. Przecinanie tułowia na wpół piłą ciesielską. 43. Zadawanie ran kłutych brzucha nożem lub bagnetem. 44. Przebijanie brzucha ciężarnej kobiecie bagnetem. 45. Rozcinanie brzucha i wyciąganie jelit na zewnątrz u dorosłych. 46. Rozcinanie brzucha kobiecie w zaawansowanej ciąży i w miejsce wyjętego płodu, wkładanie np. żywego kota i zaszywanie brzucha. 47. Rozcinanie brzucha i wlewanie do wnętrza wrząteku-kipiącej wody. 48. Rozcinanie brzucha i wkładanie do jego wnętrza kamieni oraz wrzucanie do rzeki. 49. Rozcinanie kobietom ciężarnym brzucha i wrzucanie do wnętrza potłuczonego szkła. 50. Wyrywanie żył od pachwy, aż do stóp. 51. Wkładanie do pochwy – vagina rozżarzonego żelaza. 52. Wkładanie do vaginy szyszek sosny od strony wierzchołka. 53. Wkładanie do vaginy zaostrzonego kołka i przepychanie aż do gardła, na wylot. 54. Rozcinanie kobietom przodu tułowia ogrodniczym scyzorykiem, od vaginy, aż po szyję i pozostawienie wnętrzności na zewnątrz. 55. Wieszanie ofiar za wnętrzności. 56. Wkładanie do vaginy szklanej butelki i jej rozbicie. 57. Wkładanie do analu szklanej butelki i jej stłuczenie. 58. Rozcinanie brzucha i wsypywanie do wnętrza karmy dla zgłodniałych świń tzw. osypki, który to pokarm wyrywały razem z jelitami i innymi wnętrznościami. 59. Odrąbywanie siekierą jednej ręki. 60. Odrąbywanie siekierą obydwóch rąk. 61. Przebijanie dłoni nożem. 62. Obcinanie palców u ręki nożem. 63. Obcinanie dłoni. 64. Przypalanie wewnętrznej strony dłoni na gorącym blacie kuchni węglowej. 65. Odrąbywanie pięty. 66. Odrąbywanie stopy powyżej kości piętowej. 67. Łamanie kości rąk w kilku miejscach tępym narzędziem. 68. Łamanie kości nóg w kilku miejscach tępym narzędziem. 69. Przecinanie tułowia na wpół piłą ciesielską, obłożonego z dwóch stron deskami. 70. Przecinanie tułowia na wpół specjalną piłą drewnianą. 71. Obcinanie piłą obie nogi. 72. Posypywanie związanych nóg rozżarzonym węglem. 73. Przybijanie gwoździami rąk do stołu, a stóp do podłogi. 74. Przybijanie w kościele na krzyżu rąk i nóg gwoździami. 75. Zadawanie ciosów siekierą w tył głowy, ofiarom ułożonym uprzednio głową do podłogi. 76. Zadawanie ciosów siekierą na całym tułowiu. 77. Rąbanie siekierą całego tułowia na części. 78. Łamanie na żywo kości nóg i rąk w tzw. kieracie. 79. Przybijanie nożem do stołu języczka małego dziecka, które później wisiało na nim. 80. Krajanie dziecka nożem na kawałki i rozrzucanie ich wokół. 81. Rozpruwanie brzuszka dzieciom. 82. Przybijanie bagnetem małego dziecka do stołu. 83. Wieszanie dziecka płci męskiej za genitalia na klamce drzwi. 84. Łamanie stawów nóg dziecka. 85. Łamanie stawów rąk dziecka. 86. Zaduszenie dziecka przez narzucenie na niego różnych szmat. 87. Wrzucanie do głębinowych studni małych dzieci żywcem. 88. Wrzucanie dziecka w płomienie ognia palącego się budynku. 89. Rozbijanie główki niemowlęcia przez wzięcie go za nóżki i uderzenie o ścianę lub piec. 90. Powieszenie za nogi zakonnika pod amboną w kościele. 91. Wbijanie dziecka na pal. 92. Powieszenie na drzewie kobiety do góry nogami i znęcanie się nad nią przez odcięcie piersi i języka, rozcięcie brzucha i wybranie oczu oraz odcinanie nożami kawałków ciała. 93. Przybijanie gwoździami małego dziecka do drzwi. 94. Wieszanie na drzewie głową do góry. 95. Wieszanie na drzewie nogami do góry. 96. Wieszanie na drzewie nogami do góry i osmalanie głowy od dołu ogniem zapalonego pod głową ogniska. 97. Zrzucanie w dół ze skały. 98. Topienie w rzece. 99. Topienie przez wrzucenie do głębinowej studni. 100. Topienie w studni i narzucanie na ofiarę kamieni. 101. Zadźganie widłami, a potem pieczenie kawałków ciała na ognisku. 102. Wrzucenie dorosłego w płomienie ogniska na polanie leśnej, wokół którego ukraińskie dziewczęta śpiewały i tańczyły przy dźwiękach harmonii. 103. Wbijanie koła do brzucha na wylot i utwierdzanie go w ziemi. 104. Przywiązanie do drzewa człowieka i strzelanie do niego jak do tarczy strzelniczej. 105. Prowadzenie nago lub w bieliźnie na mrozie. 106. Duszenie przez skręcanie namydlonym sznurem zawieszonym na szyi, zwanym arkanem. 107. Wleczenie po ulicy tułowia przy pomocy sznura zaciśniętego na szyi. 108. Przywiązanie nóg kobiety do dwóch drzew oraz rąk ponad głową i rozcinanie brzucha od krocza do piersi. 109. Rozrywanie tułowia przy pomocy łańcuchów. 110. Wleczenie po ziemi przywiązanego do pojazdu konnego. 111. Wleczenie po ulicy matki z trojgiem dzieci, przywiązanych do wozu o zaprzęgu konnym w ten sposób, że jedną nogę matki przywiązano łańcuchem do wozu, a do drugiej nogi matki jedną nogę najstarszego dziecka, a do drugiej nogi najstarszego dziecka przywiązano nogę młodszego dziecka, a do drugiej nogi młodszego dziecka, przywiązano nogę dziecka najmłodszego. 112. Przebicie tułowia na wylot lufą karabinu. 113. Ściskanie ofiary drutem kolczastym. 114. Ściskanie razem dwie ofiary drutem kolczastym. 115. Ściskanie więcej ofiar razem drutem kolczastym. 116. Periodyczne zaciskanie tułowia drutem kolczastym i co kilka godzin polewanie ofiary zimną wodą w celu odzyskania przytomności i odczuwania bólu i cierpienia. 117. Zakopywanie ofiary do ziemi na stojąco po szyję i w takim stanie jej pozostawienie. 118. Zakopywanie żywcem do ziemi po szyję i ścinanie później głowy kosą. 119. Rozrywanie tułowia na wpół przez konie. 120. Rozrywanie tułowia na wpół przez przywiązanie ofiary do dwóch przygiętych drzew i następnie ich uwolnienie. 121. Wrzucanie dorosłych w płomienie ognia palącego się budynku. 122. Podpalanie ofiary oblanej uprzednio naftą. 123. Okładanie ofiary dookoła słomą-snopem i jej podpalenie, czyniąc w ten sposób pochodnię Nerona. 124. Wbijanie noża w plecy i pozostawienie go w ciele ofiary. 125. Wbijanie niemowlęcia na widły i wrzucanie go w płomienie ognia. 126. Wyrzynanie żyletkami skóry z twarzy. 127. Wbijanie dębowych kołków pomiędzy żebra. 128. Wieszanie na kolczastym drucie. 129. Zdzieranie z ciała skóry i zalewanie rany atramentem oraz oblewanie jej wrzącą wodą. 130. Przymocowanie tułowia do oparcia i rzucanie w me nożami. 131. Wiązanie – skuwanie rąk drutem kolczastym. 132. Zadawanie śmiertelnych uderzeń łopatą. 133. Przybijanie rąk do progu mieszkania. 134. Przebijanie kołami dzieci na wylot. 135. Wleczenie ciała po ziemi, za nogi związane sznurem. 136. Przybijanie małych dzieci dookoła grubego rosnącego drzewa przydrożnego, tworząc w ten sposób tzw. `wianuszki”. Wymienione wyżej metody tortur i okrucieństw stanowią tylko przykłady i nie obejmują pełnego zbioru, stosowanych przez terrorystów OUN-UPA metod pozbawiania życia – polskich dzieci, kobiet i mężczyzn w męczarniach. Pomysłowość tortur była nagradzana. Sprawcy tortur i okrucieństw – tj. terroryści OUN-UPA – urządzali niekiedy makabryczne sceny, aby drwić i szydzić z ofiar. Na przykład: tułów z obciętymi rękami i nogami oraz obciętą głową ofiary, układali na `siedząco” pod ścianą zewnętrzną domu mieszkalnego, wystawiając je na publiczne `pośmiewisko”. Czasami, rozwieszali jelita ofiary na ścianie wewnątrz izby z ukraińskim napisem – `Polska od morza do morza”. Częstokroć, po dokonanej rzezi Polaków jeździli banderowcy powozem po wsi śpiewając i wiwatując przy akompaniamencie harmonii. Znany jest również przypadek zamordowania furtiana w kościele i obcięcia mu głowy oraz naigrywania się w ten sposób, że tułów banderowcy podparli z przodu i z tyłu ławką, a do rąk złożonych jak do modlitwy włożyli jego własną głowę. W innym przypadku, odrąbaną głowę ofiary dawali ukraińscy terroryści dzieciom do zabawy – kopania jej jak piłkę. Tortury psychiczne zadawane były na przykład rodzicom zmuszonym do oglądania szczególnie wymyślnych tortur zadawanych ich dzieciom lub dziecku…” Jak podaje A.Korman , w okolicy miasteczka o nazwie Kozowa, pow. Brzeżany, woj. Tarnopol na alei starych drzew ,żołnierze dywizji SS-Galizien przy współudziale OUN-UPA i Ukrainische Hilfpolizei dokonali masowego mordu polskich dzieci. Do każdego drzewa przybijano wokół małe polskie dzieci tworząc tak zwany „wianuszek”. O zbrodni tej świadczy powyższe zdjęcie czworga dzieci w wieku od dwóch do ośmiu lat, przybitych do jednego z tych drzew (zdjęcie ze zbiorów A.Kormana). A.Kubasik wymienia w swojej książce również takie tortury jak choćby: przybijanie niemowląt do ściany z podpisem „polśkij oreł”, obdzieranie ludzi ze skóry i posypywanie solą, wbijanie dzieci na kołki w płocie, rozdzieranie dzieci na pół, duszenie drutem kolczastym, zakopywanie żywcem w ziemi lub tylko po szyję tak by można było głowy kosić kosą itd . Literatura : 1. A.Korman – Ukraińska Powstańcza Armia na terenach II Rzeczypospolitej Polskiej i jej stosunek do ludności polskiej – NA RUBIEŻY Nr 35/1999. 2. A.Kubasik – Arcybiskupa A.Szeptyckiego wizja ukraińskiego narodu, państwa i cerkwi – Kraków 1999.

  7. aga said

    Zastanawiam się czy można Ukraińcow nazywać ludźmi?

    Nie mozna ich rowniez porownywac ze zwierzetami, bo nawet najwiekszy drapieznik nie czerpie dzikiej przyjemnosci z pastwienia sie nad swoja ofiara. Kim wiec sa Ukraincy? Czy wspolczesna ludzkosc zna adekwatne slowo na okreslenie tego narodu przy ktorego DNA jak widac sam diabeł majstrował?

  8. […] Czytaj całość: https://wirtualnapolonia.com/2008/10/02/zbrodnie-krasnoarmiercow/ […]

  9. Janusz said

    Może Żydzi mówiąc o gojach mieli na myśli przede wszystkim sowietów i banderowców?

  10. Kula Lis said

    To zdjęcie z dziećmi to jest sprzed wojny. Zrobiła to ukraińska cyganka swym dzieciom w czasie głodu na Ukrainie. Mam tę gazetę, polską gazetę z ostrzeżenie przed tym co czeka w ludzi komunie. To tytułem sprostowania.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: