Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Konstytucja 3 maja zgubiła Polskę?

Posted by redakcjawp w dniu 2009-05-04

Gdyby Konstytucja 3 maja nie została uchwalona, nie byłoby rozbiorów, a anachronizmy ustrojowe i tak zlikwidowałby Napoleon. Nie mamy czego świętować – mówi prof. Andrzej Chwalba w rozmowie z portalem Onet.pl.

Dokument, który podpisano w 1791 roku do dziś wzbudza kontrowersje. Czy był to niezwykły postęp cywilizacyjny, czy raczej krok w przepaść niebytu Rzeczpospolitej? Jak wyglądałaby historia Polski, gdyby jednak nie doszło do jego przyjęcia?

– Można sobie wyobrazić – mówi historyk UJ – że 3 maja 1791 roku nie uchwalono Konstytucji. Wówczas nie byłoby wojny w jej obronie i drugiego rozbioru. Nie wybuchłoby powstanie kościuszkowskie, które doprowadziło do trzeciego rozbioru i wymazania Rzeczpospolitej z mapy Europy. Te wydarzenia, zdaniem prof. Chwalby, były ze sobą nieodłącznie związane. Konstytucja była kamieniem, który spowodował lawinę, bo sprowokowała Rosję, która odpowiedziała tak, jak musiała – chroniąc swoje imperialne interesy.
– W Rzeczpospolitej przez kilkadziesiąt lat największą władzę miał rosyjski ambasador. Katarzyna II nie chciała zmieniać tego stanu, a Rzeczpospolita dzięki Konstytucji stała się krajem suwerennym. Wzmocniony wewnętrznie poddany przestawał być poddanym. To było dla carycy nie do przyjęcia – wyjaśnia profesor.

Kto więc tak naprawdę zawinił? Zdaniem prof. Chalby, przedstawiciele opozycji magnackiej, późniejsi targowiczanie, zgrzeszyli brakiem mądrości politycznej, ale ten grzech dotyczył też tych wszystkich, którzy przygotowywali Konstytucję. Reformatorzy próbowali zabezpieczyć politycznie swoje dzieło.

Ignacy Potocki negocjował w Stambule i Sztokholmie, bo Turcja i Szwecja prowadziły wojnę z Rosją. Sondowano zamiary Londynu. W końcu oparto się o Prusy. Zawarto przymierze z państwem najbardziej zainteresowanym dalszym uszczuplaniem terytorium Rzeczpospolitej, więc sojusz oczywiście pozostał tylko na papierze. To – zdaniem profesora – były bardzo wątłe podstawy do budowania czegokolwiek, nie mówiąc o próbach radykalnej przebudowy ustroju. Może z reformami należało po prostu czekać na bardziej stosowny moment?
Zdaniem historyka, prawdziwi mężowie stanu nie uchwalaliby Konstytucji. Krok po kroku kontynuowaliby reformy. Sejm, który rozpoczął obrady w 1788 roku, przyniósł przecież wiele dobrych zmian: zwiększenie armii, przyznanie praw mieszczanom, usprawnienie systemu administracyjnego i podatkowego. Te zdobycze – zdaniem profesora – można było zachować, bo Rosja godziła się na ograniczoną przebudowę państwa. Niestety, polskie elity polityczne nie określiły granic realnych do wykonania zmian. Nikt nie ustalił, gdzie należy się zatrzymać. A z punktu widzenia przetrwania Rzeczpospolitej należało to zrobić w kwietniu 1791 roku, przed uchwaleniem Konstytucji.
Czy należy więc winić ówczesne elity za porażkę? Zdaniem historyka, takie rozumowanie byłoby błędne. – Konstytucja 3 maja była znakiem mądrości i odrodzenia narodu. Świadczyła o naszej dojrzałości intelektualnej i patriotyzmie. Polacy mieli dzięki niej swoją Wielkanoc. Mimo wszystko – uważa historyk – z tego dokumentu możemy być dumni.

Czy jednak nie utonęliśmy tuż przy brzegu? 16 listopada 1796 r. zmarła caryca Katarzyna II. Od upadku powstania kościuszkowskiego do jej zgonu minęły niecałe dwa lata. Następca Katarzyny, Paweł I, otwarcie mówił, że był przeciwny rozbiorom.
Zdaniem historyka, pierwotna myśl carycy, która była głównym konstruktorem decyzji o rozbiorach, przewidywała zachowanie Rzeczpospolitej w całości, jako rosyjskiego protektoratu. To się nie udało, więc później konsekwentnie dążyła do jej podziału. Jej syn był osobą o bardzo ograniczonych zdolnościach psychicznych i intelektualnych. Szczerze nienawidził swojej matki i faktycznie można przypuszczać, że nie dążyłby do rozbiorów. Gdyby reformatorzy wstrzymali się z uchwaleniem Konstytucji, to Rzeczpospolita raczej na pewno byłaby nadal obecna na mapie Europy. Istniałby pewien byt polityczny, przetrwalnik – uważa profesor.
Jak mogłaby wyglądać historia alternatywna? Zakładając, że 3 maja nie doszło do uchwalenia Konstytucji, nie było drugiego i trzeciego rozbioru. Umarła Katarzyna II, Polska weszła w XIX wiek jako jedno z największych państw Europy, ale nadal protektorat. Co wtedy? Nie poszlibyśmy z cesarzem Francuzów na Moskwę?
– Paweł I panował krótko. Został odsunięty od władzy i zamordowany. Jego następca, Aleksander I, był filarem obozu anty-napoleońskiego. Jeżeli Polska nadal byłaby protektoratem Rosji – mówi historyk – siłą rzeczy nie byłoby raczej legionów, Księstwa Warszawskiego i 100 tys. polskich żołnierzy w armii maszerującej na Moskwę. Trudno natomiast przewidzieć jaka byłaby polityka Napoleona wobec Rzeczpospolitej. Gdyby nie było elit 3-majowych, nie miałby z kim rozmawiać w Warszawie. Na pewno nie porozumiałby się ze światem starszyzny sarmackiej. Cesarza Francuzów od naszych „panów braci” dzieliła przepaść. Można natomiast przypuszczać, że reformatorzy doby Sejmu Wielkiego dążyliby do porozumienia z Napoleonem. Gdyby Rzeczpospolita znalazła się – nawet na krótko – pod kontrolą Francji, to na pewno niektóre reformy wprowadziliby ludzie Napoleona. Nasze anachronizmy ustrojowe, które zlikwidowała Konstytucja 3 maja, i tak przestałyby istnieć. Napoleon – wszędzie tam, gdzie doszedł – urządzał świat na sposób nowoczesny.
Historyk przekonuje, że nawet po porażce Napoleona Rzeczpospolita i tak by istniała, a nawet mogłaby z epoki napoleońskiej wyjść wewnętrznie wzmocniona. Jeżeli dotrwałaby do kongresu wiedeńskiego, który ustalił ład polityczny w Europie, to mielibyśmy całe stulecie spokoju.
– Na kongresie na pewno nie zadecydowano by o wymazaniu Rzeczpospolitej z mapy Europy, choćby ze względu na zasadę zachowania równowagi politycznej. W Wiedniu, choć Rzeczpospolita nie istniała, postanowiono o powołaniu do życia dwóch niesuwerennych państw polskich: Rzeczpospolitej Krakowskiej i Królestwa Polskiego. Jeżeli przed kongresem istniałaby Rzeczpospolita, a nie napoleońskie Księstwo Warszawskie, to nasze widoki prezentowałyby się całkiem dobrze. Można sądzić, że mielibyśmy państwowość. Państwo polskie dotrwałoby do 1914 roku. Nie sposób zgadnąć, po której stronie stanęlibyśmy w I wojnie światowej, ale w 1918 roku nie musielibyśmy odzyskiwać niepodległości. Ale czy brak powstań i walki z germanizacją i rusyfikacją nie sprawiłby, że teraz bylibyśmy zupełnie innym narodem? Prof. Chwalba uważa, że to prawda, ale inna byłaby wtedy też cała Europa.

– W XIX wieku, pod zaborami, żywioł polski poniósł olbrzymie straty. Polacy ulegali asymilacji do kultur państw zaborczych. Wilno około 1820 roku było stolicą polskiego romantyzmu. Pod koniec XIX wieku nie miało już żadnego znaczenia dla kultury polskiej. To pokazuje jak przegraliśmy XIX wiek – uważa historyk. – Gdyby nie zabory, ranga Polski w Unii Europejskiej byłaby dziś nieporównywalnie wyższa. Wschodnia granica Unii też biegłaby w innym miejscu.

AJ/Onet.pl
http://fronda.pl/news/czytaj/ten_dokument_zgubil_polske#
 http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1146&Itemid=53

Komentarzy 35 to “Konstytucja 3 maja zgubiła Polskę?”

  1. msd said

    p.prof. nudzi się najwyraźniej – bezpiecznie jest zajmować się gdybaniem niż opracowywaniem faktów- czemu mają słuzyc te rewelacje? bo nie umacnianiu patriotyzmu, tożsamości narodowej i Polski a wręcz przeciwnie

  2. Przedslaw said

    Msd prawda najwyrazniej przeszkadza, a „umacnianiae patriotyzmu” jego zdaniem ma polegac na tumanieniu.
    Ten Chwalba ma racje, tylko nie mowi calej prawdy. Konstytucja 3M zostala natychmiast uznana przez Prusy i Austrie, widocznie mialy w tym cel, czy nie? O tym fakcie jakos malo sie mowi. Art.K3M przewidywal, ze nastepnym krolem bedzie niemiec, art wprowadzony na zyczenie Prus, odtad Polska mieli rzadzic niemcy.

  3. aga said

    To byla masonska konstytucja – tego watku fronda jakos nigdy nie porusza. zreszta tam wciaz rycerza kadosz – pilsuda wychwalaja.czyzby fronda to kryptomasoni?

  4. Lubomir said

    Za chwilę od podobnego historyka dowiemy się pewnie, że Chrobry był beznadziejnym władcą, Jagiełło całkiem niepotrzebnie zwalczał bogobojnych zakonników niemieckich a obrońcy Westerplatte byli zgrają nieobliczalnych szaleńców i degeneratów, którzy mordowali żołnierzy rycerskiego Wehrmachtu, pełniących pokojową misję na Bałtyku. Tak, tak bezczelność Niemców i wtórujących im polskojęzycznych folksdojczów, przekracza wszelkie granice przyzwoitości. Pieniądze z niemieckich fundacji rządowych płyną na takie właśnie cele. Na fałszowanie polskiej historii i mieszanie Polakom w głowach.

  5. mirex said

    jedyny logiczny i rozsadny komentarz nalezy do LUBOMIRA . reszta autorow moze miec intencje patriotyczne, ale teksty tego typu nie sa pisane ot tak , z duszy . one sa studiowane i maja wlasnie wplywac na podswiadomosc i mieszac w glowach , takze wybaczamy .

  6. nasz said

    Nastepny bolek wynajety na uslugi starszych braci,za 30 srebrnikow zrobi co kaza.

  7. wet3 said

    Wszystko, co mowi Chalba, jest beznadziejnym antypolskim gdybaniem. Sam Bog tylko wie co by bylo gdyby bylo. Sytuacja byc moze poprawilaby sie po smierci Katarzyny, ale z kolei Aleksander z pewnoscia zadnych reform nie tolerowalby. Mozna tylko powiedziec, ze w czasie prac nad konstytucja mielismy kiepskich, slabo przewidujacych politykow, ktorzy posuneli sie do zasadniczego bledu jakim bylo przymierze z Prusami, a takze nie przeswietlili nalezycie sytuacji miedzynarodowej. Mozna bylo poczekac. Bylismy jednak w tym czasie w pozycji czlowieka zanurzonego prawieze po usta w gnojowce – a bedac w takiej pozycji jest bardzo latwo o wykonanie nieprzewidzianych i nieodpowiednich ruchow – co jest w pelni zrozumiale gdyz kazdy chce sie z gnojowki jak najszybciej wydostac. Stworzylismy druga na swiecie konstytucje, a ktorej mozemy byc ma prawde dumni! Chociaz rozbiory doprowadzily do niesamowitego zubozenia, wielkich strat w narodzie oraz wielkiego skurczenia naszego obszaru etnicznego, to trzeba przyznac, ze nasz przyrost naturalny, mimo wielu powstan i przesladowan, zasadniczo nie odbiegal od innych narodow Europy. Czesto zastanawiam sie nad rola mmasonow podczas oprac nad komstytucja oraz w czasie jej ogloszenia – i tu mam bardzo wiele pytan i watpliwosci na temat ich prawdziwych intencji.

  8. darek k. said

    A co by bylo gdyby Polska byla na Ksiezycu? Rozbiory bylyby nie do przeprowadzenia, bo armia rosyjska nie mial statkow kosmicznych. Trzeba pomyslec o przeniesieniu Ojczyzny na Ksiezyc, aby uchronic ja od niebezpiecznych sasiadow.

  9. wet3 said

    re: Darek
    Pisz do rzeczy. Pamietaj, ze w dobie rozbiorow Polska polozona byla miedzy trzema najbardziej agresywnymi panstwami owczesnego swiata, ktore na dodatek byly monarchiami absolutnymi i zawziecie zwalczaly jakiekolwiek zapedy w kierunku demokracji.

  10. Przedslaw said

    Brawo profesor Andrzej Chwalba.
    Nareszcie ktos odwazyl sie powiedziec choc troche prawdy.

    No coz, wiekszosc glosow, poza Aga, opiera sie na poboznych zyczeniach i na z e r o w e j znajomosci tematu. Ja to rozumiem, bo przez lata podobnie myslalem i tak samo pielegnowalem obraz K3M jako nieslychane osiagniecie. Bardzo przyczynilo sie do tego usuniecie 3 maja ze swiat panstwowych i zastapienie przez 22 lipca, to dodawalo glorii. Tymczasem zarowno jedna jak i druga data nie zasluguje na swieto panstwowe.

    Coz z tego, ze czesc glosujacych za K3M mialo dobre intencje, /wiadomo ze nimi jest pieklo wybrukowane/, skoro byla to dobrze pomyslana i wyrezyserowana dywersja wywiadu Berlina w celu z’prowokowania Rosji do udzialu w rozbiorach Polski. Byla ona wykonana rekami platnych agentow pruskich w Warszawie.
    Wbrew powszechnemu mniemaniu, Rosja, choc niechetnie, godzila sie na reformy K3M, ale nie mogla sie zgodzic na objecie dziedzicznego tronu w Warszawie przez elektora saskiego, bo to oznaczalo pojawienie sie u jej zachodniej granicy poteznego wroga w postaci bloku trzech panstw: Prus, Austrii i Polski. I tu interes Rosji byl najzupelniej zbiezny z polskim, czy trzeba bylo wielkiej wyobrazni, by przypomniec sobie co Sasi zrobili z Polska przez 66 lat ? Artykul o elektorze saskim zostal wprowadzony… na zyczenie /zadanie/ krola Prus Fryderyka Wilhelma, czy trzeba wiecej?

    Nic nowego nie powiedzialem, prosze poczytac Konecznego Dzieje Polski, i innych wspanialych polskich historykow, szkoda ze przyproszonych zapomnieniem, na ktorych miejscu pojawiaja sie jak trujace grzyby dyletanci i mizdrzacy sie klamcy ala Norman Davis, ktorym upajaja sie zakompleksieni do granic mozliwosci, za to butni u pewni siebie swoja ignorancja polaczkowie.

    To co napisal prof.Chwalba, to nie gdybanie, jak niektorzy uwazaja, to bardzo realna analiza.

  11. Antek said

    według tow. Chwalby nie powinno się robic nic samemu , tylko czekać aż inni nas wyzwolą. Stąd wniosek dla dzisiejszych- niech UE nas urządzi.

  12. Polar said

    Żeby bronić swoich interesów nie trzeba żadnych masońskich konstytucji, ale potrzebna jest dobrze uzbrojona i liczebna armia. Teraz mamy konstytucję, lecz nie ma już kto Polski bronić. Częścią każdej wojny jest propaganda, a tę w granicach ziem Polski, jej wrogowie doprowadzili do doskonałości. Potrzebni są też sojusznicy, lecz oni są w podobnej sytuacji. Prawdziwy patriota może tylko palnąć se w łeb…

  13. bolek said

    W obecnej sytuacji Polski jest dużo
    analogii do tej sprzed 200-stu lat,
    bo dziś znów konieczna jest zmiana
    konstytucji dla naprawy Rzeczpospolitej.
    Nasi odwieczni „przyjaciele” robią
    wszystko, by „Polakom żyło się
    lepiej” i od 20-stu lat krok po kroku niszczą państwo polskie.
    Wykorzystując nowoczesne środki
    medialne ogłupiają polską gawiedź
    rozbijając wszelkie próby zjednoczenia narodu, również te związane z naszą wiarą.
    Przejmują kontrolę nad wszystkimi
    aspektami życia pozbawiając Polaków
    podstaw materialnej egzystencji.
    Wyspecjalizowane organizacje powiązane ze służbami specjalnymi monitorują państwo polskie
    i w zależności od potrzeb rzucają
    do boju, a to watahy internetowych
    cymbałów, grających na swych klawiaturach niczym Jankiel na weselu, a to „autorytety”
    te mniejsze i te większe, z tytułami
    i bez tytułów, grunt żeby mącić Polakom w głowach.
    Właśnie jeden z takich nienaruszalnych autorytetów dziś przybędzie do Kocka, gdzie udało się odnaleźć bohatera sprzed dwóch wieków – Berka Joselewicza, co do
    którego nawet tęgie antysemickie głowy nie będą mieć zastrzeżeń.

    http://www.kurierlubelski.pl/module-dzial-viewpub-tid-9-pid-71273.html

  14. aga said

    Mirex: polecam Tragizm losow Polski J.Giertycha,Waleriana Kalinki „Sejm czteroletni”,Kazimierz Marian Morawski „Zrodlo rozbioru Polski” jak pan / pani przeczyta to zrozumie,ze ludzie,ktorzy tutaj piszą posluguja sie pewnymi skrotami,bo większośc z nich zna te dziela lub przynajmniej wnioski tych historykow.i sam przestanie macic ,wystarczy,ze robia to ci na uslugach POPISdu

  15. aga said

    Antek ty chyba nie macierewicz? tak jak esbecy stosujesz metdode: kiedy zolnierzy AK,NSZ nazywali faszystami,dzisiaj kazdy kto nie chce z nimi do brukseli albo ma bardziej realistyczne spojrzenie na nasze stosunki z Rosją tez nazywaja towarzyszami

  16. Elpolaco said

    Czytam sobie te wypowiedzi i czytam i sie zastanawiam czy Polska ma jakakolwiek historie?
    Oczywicie ze ma. nawet nie jedna, zalezy ktora sie czyta.

    Zmienia sie ona poniewaz w Polce historia jako spis obiektywnych faktow nie istnieje. Przepisywali ja komunisci, przepisuja teraz tez (wystarczy porownac podreczniki szkolne, na przestrzeni 20 lat historia sie zmienila) a nikt obiektywnie nie spisze faktow. Tylko je interpretuje naginajac do wlasnych przekonan czy interesow.

    A najzabawniejsze jest gdybanie, szczegolnie jak jaki „nowy” profesor sie zabiera.

    Moim zdaniem prowadzi to do idiocenia narodu.
    Bpo teraz juz mniej wiecej wiadomo ze Walesa byl agentem, ktory swoich mocodawcow obalil, KOR byl organizacja zbrodnicza, prawdziwa Solidarnosc pali obecnie opony w Warszawie a Zydzi z KGB wspolpracowali z Gestapo.
    Szmalcownikow w Polsce nie bylo, caly narod zawsze kochal Zydow ktorzy nam krzywdy i wtedy i teraz robia, kazdy prezydent, premier czy polityk niepodleglej pokomuszej RP byl albo jest agentem obcych albo co najmniej mial babcie Zydowke i dziadka w Whermahcie albo w ruskiej armii itd.

    Lekcji z Konstytucji 3 maja tez jakos nie widac, prezydent swoje, premier swoje, Polska sobie kazdy gebe wyciera i tylko pilnuje wlasnych interesow. Kosztem Polski oczywiscie, bo wiadomo, rzadza Zydzi, komuchy i kto tam jeszcze. Tylko nie Polacy, zajeci klotnia i wieczna walka.
    Zwroccie uwage, ze w Polsce sie nie dyskutuje tylko walczy. kazdy ma racje i swoich przeciwnikow ma gdzies.

    A potem skargi i zale ze to „tamci” winni.

    Podobno narod ktory nie szanuje wlasnej historii nie ma przyszlosci.
    Moze by wreszcie kto napisal uczciwa historie Polski? Tylko fakty i analizy a nie wlasne poglady co by bylo gdyby?

    W koncu sam nie wiem, czy Targowica byla OK czy nie. Szewc Kilinski i ska powiesili 3 biskupow, 2 w Wilnie a jednego w Warszawie.
    Kto byl zdrajca, Kilinski czy biskupi? moze mi kto odpowiedziec?

  17. Przedslaw said

    #7.Wet3.

    Pisze Pan zwykle rozsadnie, teraz tez, z tym ze pomylil Pan Alexandra I z Mikolajem I, to przeciez podstawowy blad, ktory dyskwalifikuje panska teze. A poza nim, byl przedtem car Pawel, rowniez sprzyjajacy Polsce i wtedy trudno bylo przewidziec, ze zostanie po paru latach zamordowany. Jednym slowem, lobby propolskie bylo w Petersburgu calkiem silne i realne. Stanislaw August tez zostal tam zamordowany /otruty/. Tak wiec wszystkie te trzy osoby /bo Alexander, mozna smialo zalozyc, ze tez/ zostaly zamordowane – w tym dwoch leaderow najwiekszego panstwa na swiecie i polski krol, ktorego car Pawel uwazal za swojego ojca i darzyl bezgranicznym zaufaniem. Teraz tylko nalezy odpowiedziec przez kogo i dlaczego.

    Nie mozna zgodzic sie z tym, ze wypowiedz Chwalby to antypolskie gdybanie, od kiedy to mowienie prawdy jest antypolskie? Natomiast teoretycznie ktos moze zalozyc, ze podkopywanie /falszywego/ mitu K3M jest niezgodne z polskim interesem. To zalozenie nalezy odrzucic, mamy dosyc godnych chwaly momentow w naszej historii abysmy potrzebowali wspierac sie klamstwem.

  18. Lubomir said

    W poszukiwaniu kryształowej historii?. Poszukiwacze kryształowej historii Polski dziwnie oczerniają właśnie tę historię, wybielając przy tym historię krzyżactwa, prusactwa i całej tej antypolskiej niemczyzny. Ot, kontynuacja kryształowego rasizmu, przeczystej rasy panów. Tym sposobem załatwiono już wielu kandydatów na duchowych lub politycznych przywódców Polski, zarzucając im błahe grzeszki – realne lub jedynie medialne.

  19. Przedslaw said

    Moze bardziej konkretnie Panie Lubomirze, kto, gdzie, kiedy? Bez takich danych sa to bezzasadne, ogolnikowe belkoty, gdy sie nie wie jak sie przyczepic. Czy dotyczy to omawianego prof.Chwalby?, szczerze mowiac ja nic konkretnego o nim nie wiem.
    Nie zauwazylem, aby Chwalba oczernial polska historie udzielajac tego wywiadu, jesli tak, to to samo nalezalo by powiedziec o najlepszych polskich historykach o nieposzlakowanym patriotyzmie jak ksiadz Walerian Kalinka, prof.Koneczny, czy J.Giertych. I w ktorym miejscu Chwalba „wybiela historie krzyzactwa, prusactwa i calej antypolskiej niemczyzny”?
    Cos sie Panu mocno poplatalo, Lubomirze.

  20. Lubomir said

    Re: Przedsław. Szanowny Panie uważam, że radosna twórczość profesora Chwalby wpisuje się paralelnie w w/w przeze mnie niemiecką politykę historyczną. Tego typu sensacje historyczne niestety zawalają całą konstrukcję myślową Polaków. Dziwnie coraz mniej popularyzowane są chwalebne czyny minionych pokoleń rodaków Kopernika i JPII. Coraz częściej kwestionowane są polskie zasługi z przeszłości. Wielu ‚odważnych historyków’ zadaje pytania np o sens powstań śląskich itp fakty historyczne, fakty pozytywne dla Polski. Często tropy prowadzą do organizacji separatystycznych mających kontakty m.in. z ETA, takich jak m.in. związek popieranych przez Berlin ślązakowców-autonomistów. Katalogu nazwisk nie przedstawię Panu, nie specjalizuję się w sporządzaniu Czarnych List. Próbuję naświetlić problem, nie rozwiązując go personalnie.

  21. chemik said

    Mysle ze to ma sens co on powiedzial prof. Chwalba, spojrzmy na to z innej strony. W drugiej polowie XVIII wieku nieformalna aczkolwiek faktyczna wladze w Polsce sprawowala Katarzyna II poprzez swojego ambasadora w Warszawie. Slynne wydarzenie jakim bylo przedstawienie w teatrze nie moglo sie rozpoczac poniewaz w lozy nie bylo jeszcze rosyjskiego ambasadora (krol Polski byl juz obecny i cierpliwie czekal).Wracajac do sedna Prusy popieraly konstytucje ktora miala wyniesc na tron Polski saskiego Wettynna co napewno musialo wywolac niezadowolenie w Rosji. Coraz wieksze znaczenie militarne i silniejsza pozycja Prus na arenie miedzynarodowej (ciekawe ze niektorzy ambasadorowie rosyjscy w Warszawie byli Niemcami np.Kasper von Saldern czy Otto Magnus von Stackelberg) sprawila ze Rosja musiala sie podzielic lupem (Polska) z sasiadami czego efektem byly rozbiory Polski.

  22. Adam said

    Cytat z ksiazki „Wokół sporow i polemik” Jerzego Łojka (wybitnego, ale marginalizowanego za komuny, niezyjacego juz historyka). Notabene, ksiazka byla ostatnio dostepna w tanich ksiegarniach w Krakowie za 5zl. Warto popytac.

    Niektorzy wyznawcy tzw.geopolitycznej teorii historii dosc fantastycznie, a wbrew rzeczywistym faktom, dopatrujacy sie trwalej i niezmiennej solidarnosci trzech najsilniejszych sasiadow Rzeczpospolitej, sa zdania, ze dla Polski i Litwy nie bylo juz wtedy zadnej drogi ocalenia.
    …Bynajmniej nie sytuacja geopolityczna (trudna, ale nie decydujaca), lecz stan swiadomosci naszego wlasnego spoleczenstwa spowodowal w XVIII wieku doprowadzenie Polski najpierw do popadniecia w calkowita zaleznosc od Rosji, nastepnie zas utrate egzystencji panstwowej i nawet tytulu panstwa polskiego.

    Jakies analogie? Kojarzy sie z czyms? Ja mam bardzo wyrazne skojarzenia ze wspolczesnoscia. To tyle.

  23. Darek K. said

    @Wet3 – Moj komentarz jest bardziej do rzeczy niz teoretyzowanie Andrzeja Chwalby. Nieuchwalanie Konstytucji 3 maja bylaby kapitulacja. Polska oddawalaby swoje losy w rece Rosji. A teoria, ze Katarzyna 2-ga pozwolila by Polsce istniec jako osobnemu podmiotowi politycznemu i powoli reformowac kraj jet dokladnie tym: teoria, czyms co moglo ale nie musialo sie zdarzyc, podobnie jak przeniesienie Polski na Ksiezyc.

    Byloby znacznie lepiej, gdyby Chwalba skupil sie na przyczynach kleski powstania Kosciuszki. Dlaczego w krytycznym punkcie powstania polska klasa polityczna zamiast poprzec powstanie pieniedzmi i smialymi reformami (takimi chociazby jak likwidacja panszczyzny) pobiegla do Rosji z podwinietym ogonem blagajac o przebaczenie.

    Kosciuszko byl za miekki. Gdyby postapil podobnie jak Robespierre (ktory w tym samym czasie zmagal sie z podobnymi problemami we Francji) to powiesil by kiluset arystokratow, skonfiskowal ich majatki a za uzyskane pieniadze wystawil by nie jeden korpus armijny ale trzy. A w tych korpusach sluzyli by swiezo uwolnieni chlopi, ktorzy woleli by zginac niz poddac sie rosjanom i wrocic pod panski bat.

    Wtedy to Paskiewicz bylby prowadzony na postronku do Warszawy a nie Kosciuszko do Szliselburga. A Katarzyna 2-ga mogalby skonczyc jak imperator Pawel, zatluczona przez wlasne straze.

    Swoja droga Rosjanie (podobnie jak Anglicy i Francuzi) nie wybaczaja swoim wladcom nieudolnosci i zdrady i byc moze dlatego Rosja, Anglia i Francja utrzymaly przez stulecia swoja niepodleglosc, a Polska nie.

  24. wet3 said

    Psioczycie zawziecie na stan swiadomosci naszego spoleczenstwa w XVIII w. Zadne z Was nie podalo wlasciwych przyczn takiego stanu. Czy zastanowiliscie sie nad tym, ze od rewolty Chmielnickiego az prawie do pierwszego rozbioru – czyli grubo ponad 120 lat, Rzplita byla praktycznie w stanie ciaglych wojen. W czasie wybuchu powstania kozakow Rzplita liczyla okolo 15 milionow ludzi. Na poczatku XVIII w. bylo nas niespelna 6 milionow!!! Czy wyobrazic mozecie sobie wykrwawienie, wielkosc spustoszenia i zdziczenia spowodowana przez ciagle wojny lub przemarsze obych wojsk, wymeczajace kontrybucje i ruine???! Moze w koncu cos do Was dotrze? Przyjrzyjcie sie na spustoszenie umyslowe i obyczajowe jakie spowodowala u nas okupacja szwabska, komuna i PRL-bis w ciagu ostatnich 70 lat! A przeciez te 70 lat wcale nie bylo stanem ciaglej wojny. Moze wtedy zreflektujecie sie nieco! Latwo jest krytykowac ale trudniej zrozumiec. Gdy po pierwszym rozbiorze uspokoilo sie nieco, ludziska zaczynali przychodzic do siebie, trzezwo myslec i reformowac kraj. Stworzylismy pierwsze w Europie ministerstwo oswiaty. Jako pierwszy kraj na swiecie przeprowadzilismy spis powszechny na terenie W.Ks. Litewskiego. Polacy byli tym reformowaniem tak zajeci, ze pogubili polityczny zmysl samoobrony i trzezwej oceny sytuacji geopolitycznej. Nawet nastapil staly i szybki przyrost ludnosci do miedzy 15 a 16 milionow, z czego 3/5 stanowili Polacy. Apeluje do Was o wiecej zrozumienia oraz proby wczucia sie w owczwesna sytuacje. Bardzo latwo jest krytykowac i wychwalac jakiegos profesorka na szwabskim zoldzie. Trudniej jest, jak widac zrozumiec Wam owczesnych ludzi u ktorych poza warchostwem prawie nic pozytywnego nie zdajecie sie dostrzegac. A przeciez ci ludzie po pierwszym rozbiorze stworzyli na prawde wiele rzeczy na owczesne czasy bardzo nowoczesnych i wrecz rewelacyjnych – czego ukoronowaniem byla kostytucja. Mamy prawo i stanowczo powinnismy byc dumni z tych ludzi!!! Los nam szczescia poskapil bo za sasiadow powiadalismy trzy monarchie absolutne bedace najbardziej agresywnymi panstwami owczesnego swiata, ktore silna Rzplita postrzegaly jako zagrozenie dla siebie.

  25. Izaurus said

    I nie ma się co spierać „coby było, gdyby było”. Tu chodzi o wnioski. A wnioski z artykułu profesorskiego to takie, że ów profesor namawia nas do siedzenia cicho, bo przecież Katarzyna i jej syn mogli dać Polsce jakąś tam, taką częściową, autonomię i z pewnością Komintern (KC) w Brukseli da nam za „siedzenie cicho” równie podobną autonomię. Chytreńki analityk. Podrzucił temat do kłótni, a ukrył sens z nadzieją, że powtórzą Polacy nie swój scenariusz, o którym śpiewaliśmy przed laty: „Hitler Hachę wziął pod pachę i zaciągnął na kiełbachę, a Hacha mu z tej uciechy wziął i sprzedał całe Czechy”.

  26. aga said

    ad.wet3 a niech mi pan przypomni ,jakie wojny Polska a raczej rosja prowadzila z Polską przed zaborami?bo z Niemcami to od poczatku istnienia naszej państwowości.radze panusię gnąc do innych źrodel niz historia pisana przez bande pilsudczykowską.

  27. Przedslaw said

    #23.Darek K.

    Ja tylko ciekaw jestem, czy wpis przez podpisujacego sie”Darek K.” to zart, czy tez ktos dal sie do tego stopnia oglupic na lekcjach historii w szkole /a moze tez po przeczytaniu jakichs artykulow z gazet dla Polakow/. Oto przyklad, jak brainwashing moze zrobic z kogos idiote. Nadzieja tylko w tym, ze z mlodego idioty niekoniecznie musi wyrosnac stary duren.

    Tak czy inaczej, ten wpis zasluguje na uwage wspolczesnego Gombrowicza, bo moze przysluzyc sie jako stimulus do napisania nowej „Ferdydurke”.

  28. Racjonalista said

    Według tego, co twierdził Łojek, drugi rozbiór i tak był już przesądzony – jego przyczyną nie była Konstytucja 3 Maja, ale chciwość kochanków carycy Katarzyny, którzy pragnęli nowych nadań. Ponieważ w Rosji Katarzyna swym faworytom rozdała już wszystko, co miała do rozdania, postanowiła włączyć do Rosji znaczną część Białorusi i Ukrainy. Tak więc Konstytucja była jedynie świetnym pretekstem – ale pewnie znalazłby się inny, choćby prześladowania ludności prawosławnej albo naruszanie wolności religijnych, które Rosja w Rzeczypospolitej gwarantowała. Zatem główną przyczyną drugiego rozbioru była zdrada Stanisława Augusta, który przystąpił do Targowicy.

    Rzeczpospolita w chwili rosyjskiej inwazji miała pod bronią 70 000 żołnierzy – 14 000 na Litwie i 56 000 w Koronie. Rosja całkowicie zlekcewazyła Rzeczpospolitą i rzuciła na nią siły podobne do tych, jakich użyła w 1733 roku – razem 97 000 żołnierzy. W 1733 Polska miała zaledwie 20 000 żołnierzy, i to takich, co potrafili jedynie paradować na uroczystościach państwowych. Przed Rosjanami siły te wtedy czmychały na samą wieść o zbliżającym się nieprzyjacielu. Opór stawił jedynie Gdańsk i nieregularne oddziały dobrze wyszkolonej indywidualnie szlachty polskiej, które pare razy potrafiły Moskali nieźle poszarpać.

    W 1792 sytuacja była zupełnie inna – Rzeczpospolita po raz pierwszy od czasów Sobieskiego miała liczną, dobrze wyszkoloną i uzbrojoną armię, której brakowało jedynie doświadczenia bojowego. To doświadczenia za darmo dali Polakom i Litwinom Rosjanie. Litwa użyła w wojnie z Rosją wszystkie swoje siły, natomiast Korona stawiła na Ukrainie jedynie 17 000 żołnierzy pod wodzą Józefa Poniatowskiego. Reszta armii koronnej (ok. 29 000 żołnierzy) stała bezczynnie pod Warszawą – większość tych sił w ogóle nie wzięła udziału w walkach – bo nie zdążyła z powodu zdrady króla. Ponieważ Rosjanami dowodzili niezbyt bystrzy dowódcy, Polacy i Litwini radzili sobie dobrze i nie przegrali żadnej bitwy. Każda z bitew była albo nierozstrzygnięta, albo wygrana przez wojska Rzeczypospolitej – a przecież żołnierze rosyjscy zaprawieni byli w twardych bojach kaukaskich przeciwko Turkom. W trakcie walk w 1792 Rosjanie stracili 1/3 swych sił. Polacy stracili 2.5 raza mniej niz Rosjanie – zatem gdy wojska rosyjskie doszły do linii Bugu, siły obu stron były już wyrównane, za to stan moralny Polaków i Litwinów był bardzo dobry – w odróżnieniu od wciąż bitych Rosjan, którzy byli zszokowani siłą oporu i wielkością strat własnych. Kampania przebiegała znacznie korzystniej, niż np. w 1920 przeciwko bolszewikom. Gdyby nie Stanisław August, prawdopodobnie armię rosyjską czekałaby zagłada. Oczywiście nie zakończyłoby to wojny, która pewnie potrwałaby wiele lat. Po mobilizacji wojska Rzeczypospolitej na pewno zostałyby znacznie powiększone – pewnie do ok. 200 000. Także Rosja potraktowałaby nas poważnie i rzuciłaby na wojnę znacznie większe siły i lepszych dowódców,w tym Suworowa. Pewnie wojnę byśmy przegrali i przyszłoby oddać jakąś część ziem – choć na pewno nieporównanie mniejszą od obszary drugiego zaboru. Ale i konstytucja, i niepodległość zostałyby obronione.

  29. Mops said

    Tacy historycy to „naukowcy” lewej połowy mózgu, ktora słuzy do nauczenia sie i powtarzania nauczonych informacji, do tego zmanipulowanych przez takich samych historyków jak on sam.
    .

  30. Przedslaw said

    #28.Racjonalista.

    Kim wlasciwie jestes?, czy nie masz odwagi podac swojego wlasciwego pseudonimu, bo zaden „Racjonalista” na tym forum nie goscil, watpie abys pierwszy raz tu zagladal. I tyle sa warte twoje dywagacje, ile masz odwagi cywilnej.

    Lojek zadnym autorytetem nie jest, napisal on wiele bzdur, m.in. o powstaniu styczniowym. To jeden z tych, co dostrzega igle, a nie moze dojrzec widel obok. Gdy ktos chce poznac historie, to studiuje powaznych badaczy, a nie z pod ciemnej gwiazdy autorow historyjek z serialu „Przygody pieknej Bitynki”.

    Polska miala formalny, uroczyscie zatwierdzony sojusz z Prusami, tymczasem Prusy nie tylko ngdy nie wystapily w obronie Polski przed armia rosyjska, ale wielokrotnie atakowaly polska armie, jak bylo w powstaniu kosciuszkowskim. Tak wiec, zadne zwyciestwo nad armia rosyjska nie moglo osiagnac sukcesu strategicznego /choc znaczenie dalszej walki jako demonstracji moralnej moze byc przdmiotem dyskusji/, bo obok czekaly Prusy gotowe do skoku, a takze wielkie rezerwy rosyjskie. Ponadto, armia polska, ktora wyraznie sie poprawila pod wzgledem liczby, wyszkolenia i uzbrojenia za St.Augusta, zostala zdezorganizowana przez Sejm Czteroletni, ktory odsunal doswiadczone dowodztwo, a wszyskie pompatyczne i bunczuczne uchwaly pozostaly na papierze wg.zasady „krowa, ktora duzo ryczy, malo mleka daje”.
    Odpowiadac na reszte twoich bzdur szkoda mi czasu.

    Lepiej by bylo, gdybys przestal mydlic oczy, bo szydlo i tak wylazi z worka.

  31. Darek K. said

    A ty Przedslaw kim jestes??

  32. Elpolaco said

    Szanowni panowie dyskutanci, dykutujmy a nie walczmy. Dykusja to argumenty a nie osobiste wycieczki!

  33. Rafal said

    ad. AGA # 26
    Polecam wszystkim IGNORANTOM nieznajacym geniuszu politycznego J. Pilsudzkiego do zapoznania sie z ksiazka „Jozef Pilsudzki” – Janusz Cisek, wydanej w 2007 przez Swiat Ksiazki W-wa oraz z filmem „Polonia Restituta”. Glownym zalozeniem polityki J.P. bylo realistyczna kalkulacja, ze Polska ograniczona do granic czysto etnicznych z okolo 25 mln obywateli nie bedzie w stanie zapewnic stabilizacji w tej czesci Europy. Dlatego dazyl do utworzenia federacji panstw z potencjalem okolo 100 mln ludnosci – czyli Polska, Litwa, Bialorus, Ukraina, Slowacja. Ale jego idea byla zaciekle zwalczana przez Endecje Dmowskiego, ktora caly czas wichrzyla. To Dmowski jako szef polskiej reprezentacji zgodzil sie na warunki tzw. „Mniejszosci Narodowych”, ktore byly niezwykle szkodliwe, kiedy np. premier Rumuni zdecydowanie odrzucil podobne warunki narzucane Rumuni przez Entante. To endek – posel Stanislaw Grabski [nie mylic z Wladyslawem] przewodniczacy delegacji polskiej podpisuje Akt Pokoju z Rosja w Rydze 18 marca 1921 r. , oddajac Minsk Leninowi, ktory byl gotow sie go oddac stronie polskiej co umozliwiloby stworzenie Bialoruskiej Republiki sfederalizowanej z Polska, oddal sojusznikow ukrainskich walczacych z bolszewikami i Ukraine Zachodnia w rece bolszewikow – nastapilo rozwiazanie oddzialow atamana Petlury, bialoruskich i bialogwardyjskich gen. Peremykina. Znajac historie lagrow, to prawpodobnie wiekszosc z nich tam sie znalazla. W Endecji znajdowalo sie duzo politykow z Galicji bedacych w duzej czesci Jewrokezami – czyli mieszanka rasowa i caly czas zaciekle zwalczli kazda idea pochodzaca od J.P.
    Falszywie interpretuje sie okrezna droge przybycia J.P. do zgrupowania wojsk nad Wieprzem w sierpniu 1929 – J.P. podejrzewajac, ze Tuchaczewski jest powiadamiany o jego zamierzeniach ofensywy przez agentow w jego sztabie, nagle znika na 3 dni aby Tuchaczewski nie przywiazywal wagi do wiadomosci o zgrupowaniu polskich dywizji w rejonie Wieprza. J.P. zjawia sie jednak we wlasciwym czasie i przyspiesza ofensywe o jeden dzien z 17 na 16 sierpnia, tak, ze zaskoczenie wojsk bolszewi bylo calkowite. Jego tzw. przewrot majowy w 1926 roku nastapil, kiedy rozpasanie i wichrzenie w sejmie osiagnelo apogeum a jego spotkanie z prez. Wojciechowskim na moscie Poniatowskiego zakonczylo sie fiaskiem, kiedy w 1/2 Jewrokez Wojciechowski zazadal od zolnierzy Oficerskiej Szkoly ladowania broni i spelnienia „obowiazku” – tylko w czyim imieniu ? Czy w imieniu przeksztalcenia Polski w druga Republike Weimarska ? Z inicjatywy J.P. w latach 1932-1934 ujednolicono uzbrojenie armii i zaczeto tworzyc bronie pancerne i lotnictwo i morska flote.
    Generalnie endecja nie byla zainteresowana w stworzeniu silnej Polski, co bylo charakterystyczne dla lini polityki tzw. Mniejszosci Narodowych”.
    Jest to wrecz nieprzyzwoite dalej wichrzyc i szkalowac J.P. i jego stronnikow ktorzy odnowili Polske ekonomicznie i politycznie. Dlatego tym wszystkim Ignorantom swiadomym tego czy nie – do zapoznania sie z w/w ksiazka oraz z niezaklamanymi zrodlami historycznymi.

  34. Adam said

    Zgadza sie Rafale, dobrze napisane. Ja osobiscie dziwie sie piszacym tutaj,
    tak jednostronnie wychwalajacych roznych Giertychow, a od czci odwolujacych
    Pilsudskiego. Zapominaja dodac, ze Konstytucja Marcowa byla endeckim plagiatem konstytucji francuskiej (masonskiej), tylko po to aby ubezwlasnowolnic Pilsudskiego gdyby zechcial
    zostac prezydentem. Byla to konstytucja anarchii. Kompromitacja i indolencja polskiej
    delegacji pokojowej wyslanej na rozmowy z Sowietami do Rygi byla wypadkowa jej skladu
    (narodowcow i ludowcow – zupelnych ignorantow i zaprzancow). Razacym przykladem jest
    Stanislaw Grabski-endek, profesor, a przy tym czlek maly, nikczemny i podly. Jego partnerem
    w intrygach byl niejaki Dabski(moze Debski)- ludowy nauczyciel z Galicji, czlek podly
    i ciasnego umyslu, ale profesorowi Grabskiemu przypadl do gustu. Portrety tych dwoch powinny wisiec we wspolczesnym Sejmie, bo sa to antenaci obecnych poslow (Palikotow, Niesiolowskich i innych Pawlakow i Giertychow)

    A tak nawiassem pani Ago, jak sie ma pani odkopywanie trumien Pilsudskiego i Dmowskiego do zrozumienia co sie dzieje z Polska dzisiaj? Ja nie dziele i nie oczerniam nikogo.
    O Dmowskim sie nie wypowiadam, za malo wiem, a i nie mam watpliwosci, ze wielki Polak byl.
    Z szacunkiem schylam glowe nad kazdym kto buduje a nie burzy, niezaleznie z jakiej opcji jest,
    czy byl. Taka sama rewerencje mam dla AK,BCh, WiN jak i NSZ i dla wszystkich, ktorzy sie
    nie zaprzedali czerwonemu zaprzanstwu, a dzisiaj sprostytuowanemu liberalizmowi.
    Pozdrawiam,

  35. Max said

    W obliczu niektorych tendencyjnych wypowiedzi, postanowilem zainteresowac wszystkich tekstem wywazonym z ktorego wynika (pozdrawiam sie Rafal i Adam) ze byly generalnie:

    2 Drogi do niepodległości.

    „W zamian nie żądali ci żołnierze (Armii Hallera) żadnych nagród ni zaszczytów – ale mają prawo żądać od historii prawdy”.

    Józef Piłsudski jest wybitną postacią w historii Polski a jego niestrudzona praca, walka, poświęcenie dla Polski bez granic, męstwo dowodzenia, charyzmatyczne, lecz stanowcze przywództwo – wymagają bezwzględnego uznania. Jego udziałem było wytwarzanie wśród Polaków gotowości do bicia się, zbrojnej walki, ofiarności i zabiegania od odzyskanie ojczyzny. Stał się w pewnym momencie symbolem jednoczącym i inspirującym różne środowiska i grupy Polaków z różnych regionów Kraju, w tym dążeniu. Już po ogłoszeniu niepodległości, przewodził państwu w krytycznych latach jako Naczelnik Państwa i Naczelny Wódz (wszystkich, połączonych już, wojsk). Odegrał w tym zakresie wielką rolę.

    W ciągu wielu dekad – przed wojną i później – zasługi jego były jednakże przedstawiane przez ludzi szeroko pojętego „obozu J. Piłsudskiego”, w sposób przysłaniający lub nawet pomijający zasługi innych wybitnych Polaków. Sam Marszałek tego wyolbrzymiania zasług, zapewne dla dobra swego – całkowicie oddanego Polsce – autorytetu, nie prostował. Ów obraz zdarzeń i zasług stworzyli byli żołnierze I Brygady, którzy swego Komendanta uwielbiali, towarzysze broni, którzy darzyli go wielkim szacunkiem, lecz przede wszystkim ci, którzy, należąc do „obozu Komendanta” osiągnęli osobiste nieraz wielkie kariery – zawodowe i polityczne. Rządzili oni państwem przed wojną, a później utrzymali przemożny wpływ na sposób widzenia przez ogół społeczeństwa, oraz sposób prezentowania przez historyków i media, dróg i zasług prowadzących do niepodległości Kraju.

    Z jednej strony, Józef Piłsudski wybrał jako (jedyną możliwą dla niego) drogę działania konspirowanie, z drugiej, łączenie się z kimkolwiek w tworzeniu polskich oddziałów zbrojnych, jeśli tylko przeciw Rosji (za głównego wroga uznając więc państwo, które po wybuchu wojny światowej stało się jednym z antyniemieckich/antyaustriackich koalicjantów). Zawsze mając na uwadze w swoim działaniu (które wymagało czasem kompletnej zmiany kierunku) – Polskę, lub też pomimo czasowej nieobecności (i bezczynności) na teatrze działań, odnajdował się jednak na właściwym miejscu, a pozycja jego w społeczeństwie jeszcze rosła (np. w listopadzie 1918).

    Ten rodzaj charakteru zdawał się bardziej odpowiadać temperamentowi Polaków w większości z „Kongresówki”, żyjących na obszarach centralnych i wschodnich, niż typ chłodnego, systematycznego, konsekwentnego politycznego kalkulatora-państwowca, jakim był Roman Dmowski. To znaczy: przede wszystkim bić się, i to z tym zaborcą, którego nie uważa się za stojącego wyżej, będącego trochę pobratymcem, którego więc rządy najbardziej uwłaczały dumie Polaków (a nie z zaborcą obiektywnie najsilniejszym i najbardziej niebezpiecznym). Postawy takie, dyktowane emocjami (jak w przypadku dwóch wielkich XIX-wiecznych powstań – a był J. Piłsudski wielkim apologetą powstania styczniowego), i biorące pod uwagę tylko relacje dwustronne Rosja-Polska, a nie rzeczywisty „trójkąt”: Rosja, Prusy (dodatkowo wpływy pruskie w Rosji przydające rosyjskiemu imperializmowi antypolskiego ostrza), skorygowane zostały teraz szczęśliwie przez innych polskich polityków, myślących kategoriami szerszego kontekstu międzynarodowego.

    Nie chodzi w niniejszym tekście o, nawet częściowe, dezawuowanie czy też odbrązawianie kogokolwiek, a tym bardziej postaci tak wybitnej jak Marszałek Józef Piłsudski, lecz o ukazanie i uwypuklenie, wreszcie, po kilku pokoleniach, czynników i postaci, które rzeczywiście odegrały pierwszorzędną rolę w odbudowaniu państwa.

    Prezentacja działań dla odzyskania niepodległości, jaka była i jest rozpowszechniona i jaka dominuje, stwarza wrażenie, że w taki właśnie sposób, w jaki działał Józef Piłsudski, naród może odzyskać niepodległość. To znaczy, że to, co osiągnął on i jego „obóz” wystarczyłoby narodowi polskiemu, czy per analogiam innemu narodowi w analogicznej sytuacji, do stworzenia lub odtworzenia na nowo swojego państwa. „Piłsudski dał Polsce niepodległość” – słyszeliśmy i czytaliśmy wielokrotnie. Niech to świadczy jak ogół skłonny jest do przyjmowania uproszczonego obrazu niezwykle nieraz skomplikowanych zdarzeń, jak ogromna bywa rola hasła.

    Warunki skuteczności

    Zbiorowość starająca się o własną władzę i państwo MUSIAŁABY WEJŚĆ W SOJUSZ Z SILNYM OŚRODKIEM POLITYCZNYM (państwem), popierającym szczerze (a więc również w swoim interesie) cele i dążenia owej zbiorowości. Mało tego – z państwem pomagającym jej w działaniu zbrojnym. Działalność Józefa Piłsudskiego nie cieszyła się posiadaniem sojusznika politycznego wspierającego dążenia Polaków do niepodległości. ZAWIĄZANIE SOJUSZU I POPARCIE SOJUSZNIKÓW dla państwowych dążeń Polaków, i to w dodatku ze strony potężnych państw, uzyskali natomiast INNI POLACY.
    Drugi warunek niezbędny do wspomnianego celu – niepodległości – to pokonanie ciemiężyciela lub kilku ciemiężycieli (jak w naszym przypadku). Polacy jako zbiorowość, ani pod dowództwem JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO ani któregokolwiek innego przywódcy NIE BYLI W STANIE DOKONAĆ TEGO SAMODZIELNIE. „Ciemiężyciele” zostali pokonani przez inne POTĘŻNE PAŃSTWA – zachodnie mocarstwa. Przedtem jeden z nich – Rosja, został pokonany przez dwóch pozostałych – Niemcy i Austrię. Jednocześnie Polacy byli gotowi do brania udziału w ich pokonywaniu, brali udział w walkach, początkowo kierując się MYLNYMI KALKULACJAMI POLITYCZNYMI (formacje związane z Austro-Węgrami i pośrednio z Niemcami), a następnie, niektórzy zmieniając orientację polityczną, w pełni wykorzystali wojskowo i politycznie pokonanie najsilniejszego i najbardziej niebezpiecznego państwa zaborczego – Niemiec.

    Rola Polonii

    Polonia amerykańska i politycy polscy prowadzili w Ameryce wieloletnią, systematyczną działalność organizacyjną i informacyjną w kierunku realizacji idei niepodległości Polski. Bodaj największe zasługi na tym polu odniosło Sokolstwo Polskie. Większość organizacji polskich wpisała w swych statuach cel niepodległości Ojczyzny. Sam tylko Ignacy Jan Paderewski, światowej sławy pianista, przyjaciel głów państw, poświęcając się w latach wojny działalności publicznej, wygłosił w Stanach Zjednoczonych, będąc znakomitym, kilkujęzycznym mówcą, około 200 płomiennych przemówień wyjaśniających dzieje Polski i powody konieczności jej odbudowy. W wyniku tej uporczywej, jednocześnie obywatelskiej i patriotycznej działalności polskich organizacji, rząd amerykański, elity i opinia publiczna przyjęły do świadomości istnienie problemu odtworzenia państwa Polaków i potrzeby udzielenia im pomocy w tym zamierzeniu.

    Główna więc działalność dla niepodległości Polski na Zachodzie, na szerokiej arenie międzynarodowej, prowadzona była przede wszystkim – w Stanach Zjednoczonych, a także we Francji. Jej szczyt przypadł na lata 1917-1918 (lata te, od lipca 1917 do listopada 1918, to czas przymusowej bezczynności brygadiera Józefa Piłsudskiego internowanego w Niemczech). Wyjątkowy i niebywale korzystny był fakt osobistej znajomości kilku polityków polskich, jak:

    Ignacy Jan Paderewski i
    Roman Dmowski, {„Jestem Polakiem , więc mam obowiązki polskie…” – Roman Dmowski („Myśli nowoczesnego Polaka”, 1903 r.)}

    z mężami stanu czołowych państw, oraz ich zaufanie, biorące się z solidności, kompetencji i organizacyjnej sprawności tamtejszych polskich działań.

    Działalność ta przyniosła wielkie skutki.

    Pierwszym z nich było pozyskanie sojuszników, i to w postaci głównych mocarstw – Francji, W. Brytanii i Stanów Zjednoczonych, wraz z ich poparciem politycznym. W tych ramach: – Najwyższa Rada Wojenna Sprzymierzonych uznaje (VI 1917) powstanie „wolnego, niepodległego państwa polskiego za jeden z warunków sprawiedliwego pokoju w Europie”, czyli za jeden z celów wojny (!), – prezydent Francji R. Poincare wydaje (4 VI 1917) dekret o tworzeniu „autonomicznej armii polskiej”, – rząd Stanów Zjednoczonych wydaje zgodę na rekrutację do oddziałów polskich wśród Polonii amerykańskiej (poza rekrutacją do armii amerykańskiej), która rozpoczyna się w X 1917, – prezydent W.T. Wilson, w swym orędziu (I 1918) postuluje powstanie „Polski niepodległej ze swobodnym dostępem do morza”.
    Drugim wielkim skutkiem było zorganizowanie największej armii, najlepiej uzbrojonego wojska polskiego, około 69 tysięcy żołnierzy, złożonego z ochotników amerykańskich – polonijnych oraz z Polaków – jeńców wojennych z armii niemieckiej i austriackiej.
    Trzeci wielki skutek działalności niepodległościowej na Zachodzie polegał na tym, że powstanie ochotniczej armii polskiej (największej i jedynej ochotniczej armii), oraz udział jej oddziałów w walkach na froncie zachodnim w Szampanii i Wogezach (1918) – przyniosło uznanie Polaków za stronę walczącą w wojnie (sic) i w ślad za tym dało Polsce udział w Konferencji Pokojowej w Wersalu (zakończonej w VI 1919), decydującej o powojennym ładzie w Europie (!).

    Podczas konferencji zaproszono (Clemenceau, francuski premier i minister wojny) przedstawicieli polskiego kierownictwa politycznego do swobodnego, w pierwszej kolejności, przedstawienia całości spraw polskich, a w szczególności spraw granic.
    Zostało to wykonane z taką kompetencją i elokwencją (w języku francuskim i angielskim) przez Romana Dmowskiego, że konferencja przyjęła w większości daleko idące polskie postulaty, a sam Roman Dmowski złożył w imieniu Polski (na podstawie upoważnienia rządu powstałego w Warszawie), podpis pod Traktatem Pokojowym.

    Trudno o większe i ważniejsze zwieńczenie zachodniej działalności niepodległościowej Polaków.

    Dwie drogi do Niepodległej

    Drużyny Strzeleckie (w zaborze austriackim), Legiony (łącznie ok. 27 tys. żołnierzy: Pierwszy, obejmujący I Brygadę dowodzoną przez J. Piłsudskiego, Drugi – który przeszedł przez linię frontu i dołączył do polskich oddziałów w Rosji, i Trzeci, którego żołnierze zostali przez Niemców, w znaczniej części, włączeni do Polnische Wehrmacht), Polska Organizacja Wojskowa (działająca tajnie od II połowy 1917 roku na ziemiach wszystkich trzech zaborów) – całej tej działalności i formacjom nurtu działań Józefa Piłsudskiego – należy się wielkie uznanie, honorowe miejsce w historii, cześć i pamięć. Czy jednak z ich i tylko ich działań – bez wspomnianej szeroko zakrojonej i skutecznej działalności niepodległościowej Polaków na Zachodzie, która przyniosła dla Polski wielkie skutki międzynarodowe, a także bez Powstania Wielkopolskiego (które wydarło Niemcom kluczową, prastarą dzielnicę Kraju, wystawiającą, w 1919 r. 100-tysięczne doborowe wojsko) mogło powstać na nowo państwo polskie? Z pewnością nie mogłoby powstać w tym kształcie, w jakim powstało.

    Należy więc mówić nie o „Drodze do niepodległości” (jak brzmią tytuły audycji, programów, opracowań), mając na myśli tylko nurt działalności związanej z postacią Komendanta), lecz o szeregu oddzielnych dążeń do odzyskania dawnego niezależnego terytorium, a ogólnie o DWÓCH GŁÓWNYCH DROGACH, zmierzających do odbudowania państwa polskiego. Ta droga, która wiodła przez:

    bliski i ścisły sojusz polityczny i wojskowy z mocarstwami będącymi przeciwnikami najsilniejszego zaborcy – Niemiec,
    * zorganizowanie silnej, najbardziej nowocześnie wyposażonej armii polskiej za granicą (pod dowództwem gen. Józefa Hallera), i przeniesienie jej do Polski (IV 1919),
    udział w Konferencji Wersalskiej.
    NIE BYŁA MNIEJ WAŻNA, i nie była działalnością pomocniczą, lecz można twierdzić nie bez racji, że na tle różnorakiej działalności niepodległościowej na terenach zaborów, w kontekście międzynarodowym była działalnością – GŁÓWNĄ. Miała nawet WIĘKSZY MIĘDZYNARODOWY CIĘŻAR GATUNKOWY. To pierwszy wniosek.

    Mimo oddzielności działań i kierownictwa dwóch rzeczonych nurtów, przywódcy polscy tego niezwykłego czasu zdali bardzo dobrze wielki egzamin historii z JEDNOŚCI, łącząc w pewnym dojrzałym momencie, obydwa główne ciągi działań w jedno wielkie działanie, a różne armie w jedno wojsko. To drugi wniosek. (W sytuacji powojennej, to odtworzone państwo polskie organizacyjnie słabe, z krajem i społeczeństwem wyniszczonym przez fronty wojny i niesłychanie biednym, nagle wyrosło na znaczącą lokalną militarną siłę).

    Skoro ten zachodni nurt i kompleks wieloletnich – prowadzonych głównie w Stanach Zjednoczonych i Francji – działań organizacyjnych, wojskowych, politycznych był od początku TRAFNY, NIEODZOWNY I WIELKIEJ WAGI, to należy mu się, jeśli nie większy to nie mniejszy udział w wiedzy, pamięci i UZNANIU NASTĘPNYCH POKOLEŃ. „W zamian, nie żądali ci żołnierze żadnych nagród, ni zaszczytów – ale mają prawo żądać od historii rzeczywistej prawdy”. Lecz zaszczyty spotkały ludzi tylko jednego nurtu. I ta właśnie wiedza jest do nadrobienia w świadomości dziś żyjących pokoleń. Dominuje bowiem dotychczas jeden nurt historyczny, ten związany z osobą Marszałka. Jest to temat w prezentowaniu historii podstawowego znaczenia, inaczej bowiem każde kolejne pokolenie otrzymywałoby, jak dotychczas, wypaczony, a przynajmniej tylko częściowy, obraz warunków koniecznych do odbudowania swego państwa oraz wytwarzania i SKUTECZNEGO TYM RAZEM REALIZOWANIA tych warunków przez Polaków. To trzeci wniosek.

    Kto mówi o swoim przyszłym państwie, ten musi, wraz z organizowaniem wojska, pod własnym kierownictwem politycznym, jako pierwszą i najważniejszą rzecz, nawiązać kontakty, stosunki, sojusze w państwem lub państwami, KTÓRE ZECHCĄ TĘ NOWĄ STRUKTURĘ wojskowo-prawno-ekonomiczną, jaką jest państwo WIDZIEĆ, ze względu na swoje interesy, WŚRÓD SIEBIE. Nie tylko „niepodległy naród”, co nie wiele mówi w sensie konkretnym, lecz suwerenną strukturę państwową, opartą na wojsku, prawie, własnym kierownictwie politycznym, oraz na niezbędnym SOJUSZU międzynarodowym.

    Taki sposób rozumowania i działania, PRZYNIÓSŁ, wśród sprzyjających wielkich zdarzeń międzynarodowych (jakie wystąpiły), WIELKIE POWODZENIE POLAKÓW. Skoro pewne najważniejsze działania i wydarzenia nie były, niestety, przedstawiane kolejnym pokoleniom Polaków w pełny i wyrazisty sposób, to przynajmniej dzisiejsze pokolenie powinno uzyskać taki właśnie przekaz. Wówczas będzie ono lepiej przygotowane na wielkiej wagi sytuacje dotyczące kraju, jakie mogą zajść w przyszłości. Inaczej mogłyby sprawy odzyskiwania i utrzymywania suwerennego państwa rozumieć niepoprawnie, co mogłoby z kolei skutkować błędnym działaniem ze szkodą dla społeczeństwa, narodu.

    Sytuacja alternatywna

    Wyobraźmy sobie sytuację, gdy zbliża się listopad 1918 i podpisanie przez Państwa Centralne (Niemcy i Austrię) zawieszenia broni, i:

    nie ma żadnego wojska polskiego za Zachodzie,
    nie istnieje organ polityczny reprezentujący Polaków na arenie międzynarodowej i uznany przez zwycięskie mocarstwa, tj. Aliantów,
    racje Polaków, zamieszkujących w obszarach trzech państw: Rosji, Niemiec i Austro-Węgier, są na Zachodzie nieznane i niezrozumiałe,
    postać Józefa Piłsudskiego jest nieznana (poza ewentualnie tym lub innym ekspertem, którego „wiedza” sprowadza się do tego, że był on brygadierem walczącym przeciw Rosji w ramach armii austriackiej, czyli po stronie Państw Centralnych),
    na terenach polskich powstają organy o charakterze reprezentacji politycznej: Rada Regencyjna w Warszawie, powołana przez Niemcy, Komisja Likwidacyjna w Krakowie („likwidująca” administrację austriacką), rząd „ludowy” J. Moraczewskiego i Ignacego Daszyńskiego w Lublinie, następnie rząd w Warszawie utworzony po rezygnacji wcześniej wymienionych organów.
    Nowy rząd w Warszawie, notyfikujący innym państwom (22 XI 1918) niepodległość Polski sprawuje władzę nad kilkoma tylko dzielnicami, orientacyjnie: Mazowszem i Świętokrzyskim, Małopolską i Lubelskim. Wybuchają walki o Lwów z Ukraińcami. Na Wschodzie, tj. na wschód od Bugu i Białegostoku pozostaje wielkie zgrupowanie wojsk niemieckich (rzędu 600 tys. żołnierzy).

    Dopiero rok 1919 przynosi:

    skuteczne Powstanie Wielkopolskie (wybuchło w okresie świąt Bożego Narodzenia 1918, po przybyciu do Poznania I.J. Paderewskiego),
    przetransportowanie wojska polskiego (6 dywizji), z najnowocześniejszym uzbrojeniem i wyposażeniem, z zapasami), z Francji do Polski (przez terytorium Niemiec, których zgodę wymuszają Alianci),
    zajęcie przez oddziały tej armii Pomorza aż do Wybrzeża,
    ewakuację wojsk niemieckich ze Wschodu do Niemiec,
    wygraną wojnę polsko-ukraińską,
    Konferencję Pokojową w Wersalu, na której Polska uzyskuje terytorialnie to, co mogła uzyskać (sprawy Warmii i Mazur oraz Górnego Śląska zostaną rozstrzygnięte, w plebiscycie oraz drogą krwawych walk – później) i jest jednym z sygnatariuszy Traktatu.

    Bez wojska polskiego z Francji, z jego liczebnością i wojennym potencjałem, bez Komitetu Narodowego Polskiego w Paryżu – oficjalnie, do końca 1918 r., uznanej reprezentacji Polaków, nie byłoby naszego udziału w Konferencji Wersalskiej. Jak wyglądałoby zajęcie Pomorza?

    Bez tego wojska i bez Powstania Wielkopolskiego oraz (najliczniejszych) wojsk z tej dzielnicy:
    – czy wygrana byłaby wojna z Ukrainą?
    – czy do pomyślenia byłoby wygranie wojny 1920 roku z Rosją bolszewicką?

    Konkluzja

    Józef Piłsudski opierał się w swojej działalności (niepodległościowej) na strzelcach i „szablach”, które organizował, oraz na konspiracji, a także, w pierwszych latach, na formacjach jednego z państw zaborczych – Austrii.

    Nie działał na szerokim forum międzynarodowym, nie mając po temu możliwości (poza próbą skłonienia Japonii do wsparcia antyrosyjskiego powstania w Kongresówce).

    I nie można mieć o to do niego pretensji. Czynił to z najlepszą swoją wolą, poświęceniem i sercem, a także wedle swoich polityczno-międzynarodowych ocen (czasem zmienianych), uznając Rosję za największego wroga (a „bicie Rosjan” za najważniejszą sprawę).

    Natomiast można mieć pretensje do tych elit, które nurt działań Józefa Piłsudskiego przedstawiały (i narzucały ten pogląd społeczeństwu aż po dziś dzień) jako główny, bez wątpliwości najważniejszy i niemal jedyny.

    Taką bowiem ta działalność nie była.

    Choć faktem jest, że to Józef Piłsudski różne nurty tej działalności i wojskowe formacje w latach 1918-1919 scalił, oraz przyjął odpowiedzialność za całość spraw państwa. Właśnie dlatego, że dokonał tego scalenia, był Naczelnym Wodzem w dwóch wojnach – z Ukrainą i z Rosja bolszewicką (wygranych, z główną rolą i wkładem wojskowym dywizji wielkopolskich, dywizji z byłej Armii Hallera, oraz świetnej dywizji opartej na żołnierzach dawnego I Legionu), a następnie, w ciągu kilkunastu lat grał rolę pierwszej osoby w państwie, a jego „obóz” rządził – to Jego postać i rola zostały, drogą projekcji wstecz, uznane za najważniejsze również w ciągu wcześniejszych wielu lat przygotowań, działań i walk z myślą o niepodległości. Przysłoniły w wielkim stopniu postaci i działalność, których znaczenie, jak wspomniano, z punktu widzenia celu: odbudowa państwa, było większe. Niniejszy tekst służy zwróceniu na nie uwagi.

    Nie można mieć pretensji do społeczeństwa, które, pokolenie po pokoleniu, otrzymywało jednostronne przedstawianie zdarzeń i roli postaci, z wyolbrzymianiem jednych a pomniejszaniem lub nawet pomijaniem innych. Lecz, z kolei, można mieć pretensje do historyków, także, lub zwłaszcza dziś, gdy trzymają się „poprawnościowo” (?), „jedynie słusznego”, właściwie jedynego naprawdę ważnego i godnego pamięci i hołdów nurtu niepodległościowego. Podczas gdy orientacja i działania „ZACHODNIE” miały dla Polski, w międzynarodowej skali, większy ciężar gatunkowy.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: