Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Naoczny świadek: Do moich ukochanych białoruskich Przyjaciół

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2010-02-27

Jestem nauzycielką, która w ub. roku szk. pracowała w Iwieńcu i…dziękuję za ten tekst (https://wirtualnapolonia.com/2010/02/19/list-otwarty-do-przyjaciol-bialorusinow-i-bialoruskich-polakow/), a za komentarz nieh posłuży mój apel:
Kto ma oczy niech patrzy, kto ma uszy niech słucha, kto ma sumienie niech go albo zaboli, albo niech pomoże odsunąć wilki w ludzkiej skórze od wpływu na losy świata i ludzi, a chociaż doprowadzić do tego, by się opamiętały i zaprzestały wzniecać ogniska wojenno-zaczepne.

Przede wszystkim chcę przeprosić moich ukochanych białoruskich Przyjaciół, chcę Was drodzy moi Iwieńczanie, których znam z widzenia, którzyście mnie staropolskim „szczęść Boże pani Bożena” pozdrawiali, którzyście obdarowywali uśmiechem, dzielili się tym czego wam przecie nie zbywa chlebem i płodami ziemi własnoręcznie przetworzonymi i każdym jadłem, a zielem, i Was chcę przeprosić moje kochane dziewczyny z Kresowianki, któreście mi tyle serca, miłości bliźniego ofiarowały, i Was najdroższe moje Przyjaciółki, które w niełaskę popadłyście za to, żeście gościły mnie w progach Waszych domów i pozwalały grzać się dobrem Waszych serc do rodziny poniekąd, a zresztą po prostu przyjmując , i Ciebie moja droga koleżanko po fachu, z którą tyle godzin spędziłam na rozmowach o dobru, złu, bezsilności i Was Szanowni Państwo przedstawiciele władz miejskich Iwieńca, władz rejonowych Wołożyna, z którymi dane mi było spotykać się w sprawach służbowych i od których wiele życzliwości jako obcokrajowiec doświadczyłam, chcę Was wszystkich przeprosić za milczenie, za brak zdecydowanej reakcji, za tchórzostwo, za brak konsekwencji i niezdecydowanie.

Dziś wiem bowiem, że gdybym reagowała jak powinnam, gdybym wcześniej zaczęła monitować i dobijać się z głosem prawdy o tym co zastałam w Domu Polskim w Iwieńcu, a do Belzebuba choćby, może i Dom ten nie ucierpiałby w swoim przeznaczeniu, i dziś nie służył awanturniczej hucpie, a służył Wam, którzyście tak bardzo język ukochali i tę kulturę przodków, (a przecież i Wy pracownicy urzędów o tym, żeście Polacy i Wam to drogie dowody dawaliście) by jej tu kosztować i napić się do syta miast czekać na zaproszenie z łaski lub nie, miast omijać go z daleka.

Przepraszam.

No jeśli przeprosiny to i wyznanie grzechów, popełnione wyznałam wyżej, do tych o które mnie posądzano nie przyznaję się, a i Wy wiecie wszyscy, że oszczerstwa to jedynie i próba dyskredytacji mnie w Waszych oczach, dobrze to odczytaliście i daliście mi i ciągle dajecie wiele tego dowodów. Za co z serca dziękuję.

No jeśli przeprosiny, grzechy, to i zadośćuczynienie. Cóż powiedzieć, tyle miesięcy dylematu moralnego, duchowego cierpienia, że wiem, że widzę nieprawość i oszustwo, manipulacje i zabawę Wami, a nie wiem co z tym zrobić, a nie wiem czy dobrze widzę, rozumuję, obiektywnie oceniam sytuację tym bardziej, że wpływowi znawcy tematu na miejscu tłumaczyli iż nie znam mentalności, środowiska, uwarunkowań historycznych (no z tym się od razu zgodzić nie zgodziłam ale przyjęłam do wiadomości). A może po pierwszych próbach monitów i prób interwencji u osób, które wydawały się mi właściwymi uznałam, że walka to pewnie z wiatrakami, muru głową nie przebiję, oparcia nie znalazłam, a Was uświadamiać ani mi wolno było, ani chciałam by oszczędzić Wam podwójnego upokorzenia. A żyć z tym było trudno, wiedzieć i milczeć i przyglądać się i pisać jedynie sprawozdania, które jak to sprawozdania gdzieś na półki trafiały. A i zresztą gdzie mogły trafić jak ideologia i poprawność polityczna tego i tak nie chciały znać. I dobrze to wiedzieli ludzie, którzy mogli tyle co ja.

Znalazłam pocieszenie w słowach siostry Helenki, do dziś mi w uszach dźwięczą: -„Bożena ktoś w ciebie błotem, a ty w niego Zdrowaś Mario” i pomagało. Gdy trwało zło obok mnie, pomagało. I nie byłam obojętna, byłam bezradna i osaczona próbą dyskredytowania, w sposób perfidny, tak w oczach Waszych jak i w szerszym środowisku decydentów związkowych , dyplomatów i każdego kto się pod rękę nawinął. I nie mogłam brać Was na świadków, bo nie miałam prawa wtrącać się w Wasze społeczności życie, w sprawy związkowe, nic nie mogłam, a ci którzy mogli zadziałać słuchać nie chcieli, albo słyszeli tylko to co chcieli. Mogłam patrzeć i milczeć jeśli chciałam z Wami być. A chciałam, bardzo chciałam, a czym dla mnie była możliwość służenia Wam z tym co potrafię ciekawego zorganizować, czym się podzielić, wiedzą ci, którzy mnie do Was oddelegowali. To im opowiadałam w e-meilach, osobiście, telefonicznie o łzach moich radości, o spełnieniu, o tym, że warto dla takich chwil żyć, być i wiedzą z moich opowieści, że w życiu droższej nagrody nie otrzymałam jak tą u Was – łzy wzruszenia Wasze. I wiedzą moi w kraju przyjaciele, że moje serce i dusza zostały tam w Iwieńcu. Wiedzą i rozumieją bo mnie znają. Robiłam swoje, a że mam oczy patrzyłam, obserwowałam i milczałam bo jeszcze do tego to moje credo życiowe, że miłość cierpliwa, że nie szuka swego, że przebacza, ta Boża przez Pawła podana a przeze mnie ukochana nauka czyniła iż kłóciło się we mnie wszystko gdy przypominała się inna nauka: „jeślibyście ślepi byli winy byście nie mieli, ale wy mówicie, że widzicie więc grzech wasz trwa.” No w chwili obecnej w chwili gdy ci, którzy winni są podziałów na tych co lepsi, gorsi, gdy ci sami swoją wytężoną i usilnie prowadzoną polityką nakierowaną na to by konfliktować, by fortyfikować się, szukać wrogów w każdym i za wszelką cenę ich sobie wytwarzać im mówię, bunkry wam budować a nie domy polskie oddawać byście je na szczelnie zamknięte dla tych co nie z wami fortece politycznej zadymy zamieniali, a ja sama dziś tym właśnie, że doprowadzili do tego o co im chodziło, do kolejnej próby zafałszowania, do kolejnej próby dezorganizacji trudnych i bez tego relacji z Minskiem dziś tym otrzymałam wsparcie w tym, że nie grzechem prawdę mówić, i nie o braku przebaczenia mowa, ludziom przebaczam więc, zło zostaje złem i należy je nazywać po imieniu, grzechem milczeć.
Pora więc przerwać milczenie, no może nie całkowite, napisałam kilka wierszy Wam dedykowanych, (www.kościół.pl) są publikowane, miałam nadzieję, że ci co wiedzą i śledzą, tu po polskiej stronnie, moje poetyckie potyczki domyślą się jakie treści ukryte w ostatnich , że się zreflektują, napomną przynajmniej kogo trzeba, iż jeśli nie zmieni sposobu zarządzania działalnością domu polskiego w Iwieńcu to finał będzie…, ot oto nastąpił. A mi żal jedynie pozostał, że zbyt mało konstruktywnie, że nie włożyłam więcej wysiłku w to by zapobiec czemuś co w powietrzu wisiało i prosiło się, prosiło… na własne dyrektora tego domu polskiego życzenie noż zacznijcie Białorusy reagować bo pomysłów zaczyna brakować.
Szanowni Państwo próbowano mnie dyskredytować, próbowano wiele, i teraz pewnie dostanę za swoje, pewnie dowiem się …ech niech plują, niech oczerniają, niech szkalują, to potrafią najlepiej, kgbowskie metody przyswoili sobie perfekcyjnie ci obrońcy demokracji i praw człowieka , ale ja mam dowody, mam dokumenty, mam zdjęcia, mam dziesiątki godzin filmów, mam też już etykietkę przypiętą w artykule Hańba na www.kresy24, ale mam też czyste sumienie i mam ogromną wolę walki z nieprawością, kłamstwem, hipokryzją. I tylko nie mam póki co wystarczającego wsparcia. Ale wierzę, że znajdą się za Państwa pośrednictwem ludzie odważni, a i że ci, którzy już się zadeklarowali zrobią to co obiecują , odważniejsi ode mnie, którzy zechcą zapoznać się z tym materiałem, który już gotowy czeka by go ktoś przeanalizował. Ja nie chcę przesądzać, problem jest złożony, no ja widziałam co widziałam, doświadczyłam czego doświadczyłam, i ja już nie spocznę w dążeniu do tego by światu to pokazać.

A teraz tylko jedną z wielu sytuację przybliżam Państwu to fragment publikacji jaką przygotowuję podaję więc bez skrótów no wycięte z całości. . A ja już wiedziałam dlaczego niewygodna jestem, ja czy ktokolwiek jeśli z Polski. Ano bo wiele było do ukrycia. A choćby pełne pudła humanitarki, z szaliczkami, skarpetkami, ubrankami, zabawkami, kapciuszkami dla dzieci . OJ było tam tego. I gniło to w bibliotece, zwalone bezładnie w wielkie pudła. Mam zdjęcia, a i informowałam gdzie trzeba w Polsce. Nie doczekały te dary serc rodaków zza Buga na właścicieli, o przykładach biedy piszę w jednym z komentarzy w Myśli Polskiej pod nickiem Iwieńczanka i tu przepraszam za drobną nieścisłość, ale Iwieńczanką jestem już i pozostanę – z wyboru. Leżały, jak mi powiedziano, wtedy był rok 2008 już drugi rok. I nie doczekały nigdy, wywiezione je niedawno (w okresie gdy zaczęła się ostatnia burza wokół polskiego domu) traktorem, gdzie nie wiem nie byłam, mówią ludzie na śmietnik. Są świadkowie. I może nie moja broszka, ale chyba teraz już moja. Bo znów słyszę o powstaniu Komitetu pomocy i zbiórce pieniędzy, eeee na śmietnik to ja sama umiem i niekoniecznie pieniądze. Może w Polsce dzieciom przydałyby się bo tam widać nie potrzeba. Przepraszam Was Iwieńczanie kochani, ja wiem, że trzeba, sama organizowałam pomoc i finansową z mojej macierzystej tyskiej szkoły piątki, (i mogę przedstawić list dziękczynny jaki szkoła otrzymała) a i wyjazd osobom do parafii w Tychach gdzie ksiądz Michał kwestować pozwolił, a siostry pod dach przyjęły, a i woziłam do Kamienia paczki dzieciom z biednych polskich rodzin, a i buty z nóg zdjęłam (nówka)by dziewczynka w 25 stopniowym mrozie nie marzła w tenisówkach, a i dałam paniom z kościoła by wśród biednych rozprowadzili paczki świąteczne. A i za własne kupowałam drobiazgi na Mikołaja uczniom, słodycze za udział w uroczystościach, a i materiały na dekoracje… A i z Polski woziłam… dla tych moich białoruskich dzieci. A i książki na nagrody z Polski woziłam… I może nie wie o tym p. Teresa i nie wiedzą autorzy szkalującego mnie artykułu, ale prawda taka, że nikt nie wiedział, bo się nie chwaliłam, bo i po co. No nikt postronny, wiedzą Ci którzy otrzymali i nigdy ode mnie nikt się nie dowie kto oni, bo nie po to by upokarzać bo tylko po to, że chciałam i potrafiłam to zorganizować. O tym natomiast jak wyglądało rozdawnictwo paczek i dlaczego tak, też piszę w jednym z komentarzy w Myśli Polskiej. Do dziś się trzęsę na wspomnienie, do dziś słyszę epitety jakimi dyrektor obdarowywała za plecami tą „swołocz żebraczą” i wyć się chce.
To najmniejszego kalibru fakty. Reszta jest naprawdę,  jak to u nas bywało modne mówić, PORAŻAJĄCA.
Z wyrazami szacunku i nadzieją, że ktoś mi pomoże w tej drodze
Bożena Gaworska-Aleksandrowicz,  (Iwieńczanka)

Reklamy

komentarze 4 to “Naoczny świadek: Do moich ukochanych białoruskich Przyjaciół”

  1. Grecja gotowala ksiazki Finansowe za pomoca swoich mocodawcow i kontrolerow Goldman Sachs
    Ta sama firma co zniszczyla tymczasowo Polski Zloty.
    Nie wiadomo co tam Marcinkiewicz tez mieszal?
    Firma ta sprzedala wszyskie obligache Grecji przed podaniem nowego kryzysu, ktory przeniesie sie na Hiszpanie, Portugalie, Irlandia a moze i Austria. Bialorus jest w lepszej sytuacji bo nie miala oszustow jako doradcow, i nie inwestowala w bezwartosciowe papiery

    Greece cooked the books: Goldman Sachs helped Greece hide its troubles
    Goldman Sachs tricky derivatives trades may have masked the Greek debt just long enough to hurt all of us again. Goldman Sachs made up an exchange rate that allowed the Greeks to look as though they were only engaging in a currency swap when, in effect, they were getting more than a billion more than they should have from the trades in credit. Its likely that Goldman made a killing on the commissions for the swaps, and then sold the swaps to a Greek bank for even higher profits.

  2. Poljak said

    Pani Bozeko, jezeli na stronce kresy24 na Pania pluja to wszedzie indziej odbieraja Pania jako Prawdziwego Serdecznego Czlowieka. Niech Pania Bog prowadzi.

  3. Wiktor Dmuchowski said

    Pani nigdy nie jest sama i nie będzie.
    Pani relacje są świeże i prawdziwe. Za to Panią cenię.

  4. Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia said

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: