Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Wojciech Reszczyński: Rząd według Lutosławskiego

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2010-03-04

Profesor Wincenty Lutosławski (1863-1954), filozof, mesjanista, publicysta, działacz narodowy, do swojej książki zatytułowanej „Jak rośnie dobrobyt” dopisał w Wilnie w roku 1926 specjalny rozdział o „tajemnicy powszechnego dobrobytu”. Twierdził w nim, że powszechny w Polsce dobrobyt jest możliwy do osiągnięcia w ciągu kilku pokoleń, jeżeli większość obywateli zrozumie pewne prawdy, które dziś z „bezczelną śmiałością” tłumione są przez „współczesnych demagogów, liberałów, radykałów, socjalistów i bolszewików”. Warunki te, zdaniem Wincentego Lutosławskiego, to: dobry i trwały rząd, potęga państwa zabezpieczająca trwały pokój, sprawność sądownictwa i policji (szczególnie w zabezpieczaniu życia i mienia), stała waluta, wysoki poziom szkół i wychowania publicznego, bezwzględna wolność pracy i twórczości.
W felietonie jest tylko miejsce na bardzo krótki opis pierwszego z warunków. I niech nie przeszkadza nam świadomość dziejowych dramatów, jakich doświadczyła przez ten czas Polska, gdyż myśl Platońska, której wierny był Lutosławski, i dziś ma swoich gorących zwolenników, stąd bynajmniej spostrzeżenia profesora nie są anachroniczne. Brzmią one nawet współcześnie, a już szczególnie miłe są dla ucha, gdy przychodzi nam oceniać poziom współczesnej debaty politycznej.
Źródłem niekompetencji rządu jest dla Lutosławskiego Sejm „wybrany przez głosowanie powszechne nieuków, zwodzonych przez interesownych demagogów”. W ustroju parlamentarnym przejętym „żywcem od Francuzów” uznano fałszywą zasadę, że prawa polityczne daje sam fakt urodzenia, bez żadnej zasługi, bez żadnych kwalifikacji moralnych ani umysłowych – pisze Lutosławski. Zdziwiłby się, gdyby poznał pomysły niektórych współczesnych polskich kobiet domagających się „parytetu”, czyli specjalnego mechanizmu politycznego zapewniającego im przywilej uczestniczenia w rządzeniu ze względu na… płeć. A jak by odebrał postulat Platformy Obywatelskiej o obniżeniu wieku wyborczego do 16 lat, kiedy uważał, że wyborcą politycznym może być tylko osoba, od której można wymagać „pewnych wysokich kwalifikacji umysłowych i politycznych”. W tym zamyśle Platformy szło oczywiście o uzyskanie korzystniejszego wyniku wyborczego, przed czym przestrzegał już 80 lat temu Wincenty Lutosławski. Pisał mianowicie, że jeśli prawa polityczne przyznamy wszystkim, to „nieuchronnie takie powszechne głosowanie staje się fikcją, gdyż przeważnie nieoświeceni wyborcy zbyt łatwo nabyte swoje prawa sprzedają tanio, bądź za pieniądze, bądź za nieziszczalne obietnice”. (Pamiętamy, jak głosy wyborców zdobywała Renata Beger, a co obiecywał w kampanii Donald Tusk). A kiedy już złapani obietnicami wyborcy zagłosują, to – znowu zaglądam do tekstu Lutosławskiego – „…do sejmu dostają się ludzie ambitni, chciwi, kłamliwi, nie mający żadnego wyobrażenia o potrzebach państwa”.
Postulat posiadania przez wyborców kwalifikacji moralnych i umysłowych w stosunku do aspirujących do władzy polityków nabiera u Lutosławskiego jeszcze większego znaczenia. Jak to uzasadnia? Pisze: „Izba złożona z kilkuset posłów jest niedorzecznością i dobrze obradować nie może, przede wszystkim dlatego, że w żadnym kraju tylu ludzi mądrych i zacnych, znających się na polityce narodowej nie ma”. W tym momencie Wincenty Lutosławski okazał się bardziej postępowy czy może radykalniejszy od Platformy Obywatelskiej, która wyszła ostatnio z pomysłem ograniczenia liczby posłów z 460 do 300, a senatorów ze 100 do 49. Otóż Lutosławski uważał, że liczbą w pełni wystarczającą byłoby 3 posłów na 1 milion obywateli, czyli dziś 114 posłów na 38 milionów Polaków, jeżeli oczywiście „sejm ma być ciałem poważnem, sprawnem i budzącym zaufanie narodu”.
Jaka jeszcze myśl profesora Lutosławskiego zachowuje dziś swoją nadzwyczajną aktualność? Taka mianowicie, jaką wyrażają środowiska reprezentowane przez współczesnych nam dwóch profesorów: Mirosława Dakowskiego i Jerzego Przystawy, postulujących od lat wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych. Chodzi o to, aby każdy, kto wybiera, wybierał osobę, a nie listę. A tak to barwnie uzasadniał Lutosławski: „Wybory z listy są wymysłem demagogii społeczeństw o daleko wyższym poziomie organizacji i oświaty, niż nasze i dla nas są zgubne, bo ułatwiają warchołom zdobycie władzy”.
Jeszcze większe znacznie przywiązywał Lutosławski do organizacji rządu. Postulował znaczne ograniczenie liczby ministerstw i funkcji rządu na rzecz społecznych i niezależnych od państwa organizacji. Jako najważniejsze pozostać miały: ministerstwo sprawiedliwości, spraw zagranicznych, spraw wojskowych i spraw wewnętrznych oraz skarbu. Tylko pięć powiększonych ewentualnie o ministerstwo komunikacji i oświaty. Ale widać, że Lutosławski nie był do tego pomysłu zbyt przekonany, szczególnie jeśli chodzi o oświatę. Pisał: „Szkoły nie zyskają na tem, że zależą od rządu państwowego, a daleko korzystniej byłoby je uniezależnić i oprzeć ich byt na ofiarności społecznej. Ogromne i bogate uniwersytety amerykańskie są przeważnie takiemi instytucjami niezależnymi, a im więcej jest w państwie potężnych instytucji od państwa niezależnych, tem większą gwarancję mają obywatele wobec zawsze możliwych nadużyć państwowych”. Co charakterystyczne, Lutosławski uważał, że takie ministerstwa jak: pracy, opieki społecznej, rolnictwa, handlu i przemysłu, są „nie tylko zbyteczne, ale nawet bardzo szkodliwe”.
I tu profesor chyba znowu miał rację. Gdyby tak było, jak napisał, nie mielibyśmy afery rywinowskiej, gruntowej, hazardowej, przetargowej, stoczniowej i wielu innych.
Przywołałem ledwie kilka myśli zapomnianego dziś wielkiego Polaka prof. Wincentego Lutosławskiego, myśli oryginalnych, polskich i nadal aktualnych. Tak jak nadal aktualne jest oczekiwanie Polaków na dobry i trwały rząd.

(NDz)

Komentarzy 5 to “Wojciech Reszczyński: Rząd według Lutosławskiego”

  1. Ewelina said

    Szkoda tylko, że red. W. Reszczyński jest wiarygodny w 50%, a sprawia takie sympatyczne wrażnie. Negatywnie ocenia europejskie, socjalistyczne żydowstwo (ich interesy w RP reprezentuje np. PO), a popiera żydostwo liberalne, anglosaskie (ich reprezentuje np. PiS). Jedno i drugie jest antypolskie.
    http://wiernipolsce.streemo.pl/Community/32864,Blog_Wpis,Widmo_Rzeczpospolitej.html

  2. Pomysły Lutosławskiego są nadzwyczaj europejskie, bo przecież im mniej posłów, tym łatwiej handlować ustawami. Łatwiej dogadać się z grupą 114 osób niż 460, łatwiej przekupić setkę niż 5 setek.

    A Europa już w pełni działa w myśl idei pana Lutosławskiego – przecież hołota niedouczona nie miała żadnego wpływu na wybór van Rumpuya. Wybrali go tylko sami zasłużeni ludzie, którzy rozumieją politykę. W ogóle w UE tak jak w ZSRR wszystko działa w myśl idei pana Lutosławskiego, bo w obu przypadkach niedouczona hołota nie ma na nic wpływu. Rządzą tylko mądre i światłe elity – komisarze ludowi. A jest w 100% zagwarantowane że hołota niedouczona nie ma żadnego wpływu na wybór tych mądrych komisarzy, dla których jugendamty stanowią wzór urzędniczej działalności. Tylko niedouczona hołota nie jest w stanie pojąć, że mówienie po niemiecku jest lepsze niż mówienie po polsku.

    PS. Francuski parlamentaryzm – a cóż to za wymysł? Jakie to Francja ma tradycje parlamentarne. Jedynymi państwami o parlamentarnych tradycjach to są Polska i Wielka Brytania. Reszta to narody o tradycjach zamordystycznych, po prostu różnego rodzaju samodzierżawia, gdzie głupia i niedouczona hołota była bezwzględnie deptana przez państwowe urzędy. Tylko Polska była krajem prawdziwie wielkim i wolnym, tylko Polska miała prawdziwą demokrację, która stała się źródłem dobrobytu nieznanego w innych krajach. Dobrobyt ten odszedł w niepamięć, ale wystarczy wrócić do źródeł, by go odzyskać. A Polska upadła nie przez demokrację, ale przez rozrośniętą oligarchię, utuczoną przez Jagiellonów, a jeszcze bardziej przez Wazów, którzy opierając się na wielkich panach chcieli rządzić tylko dla siebie, a przeciwko narodowi. Sobie nie pomogli, oligarchię utuczyli, a Polskę w niemoc pogrążyli. Senatorscy królowie, gardzący niedouczoną hołotą.

    Tylko prawdziwa wolność daje dobrobyt materialny i duchowy, a niewola rodzi nędzę. Dziś wszyscy mówią o demokracji, a przecież na całej Ziemi nie ma żadnego państwa demokratycznego. Rządzą tylko wielcy oligarchowie, w większości wiadomej narodowości, którzy za pomocą zniewalającego systemu finansowego i powszechnie zakłamanych mediów trzymają ludzkość w opresji, w jakiej nigdy jeszcze nie była. Poglądy pana Lutosławskiego, choć zrozumiałe co do intencji, są całkowicie niesłuszne. Bo zawsze tymi najbardziej zasłużonymi będą ci najwięksi, a rzadko się zdarza, by wśród oligarchów byli ludzie mądrzy, troszczący się o dobro wspólne. Pan Lutosławski niechcący wspomaga nieliczną grupę ludzi złych, by mogła tkać swoje ponure zamysły kosztem setek milionów „niedouczonej hołoty”.

    Im mniejszy parlament, tym łatwiej łotrom gnębić naród, tym łatwiej narzucać zbrodnicze ustawy. Im większy parlament, tym większy wpływ „niedouczonej hołoty”, a więc tym trudniej łże-elitom realizować swe antypolskie zamysły.

  3. Politically Incorrect said

    Teraz rzadza banki i firmu ubezpieczeniowe. A te poradzilyby sobie z Lutoslawskim. Obama dopomogl
    bankom a nie dojrzal firm ubezpieczeniowych, ktora sa tak potezne jak i banki. I zaczyna teraz
    krytykowac firmy ubezpieczeniowe.

  4. Marian Barański said

    Pan Reszczyński jest albo naiwny albo świadomie zawraca nam głowę głupstwami , korzystając z Naszego Dziennika.

  5. Ali said

    U nas pojecie „demokracja” to pusty wyraz, parawan dla cwaniaków,którzy za pomocą mendiów tumanią tłumy tzw. wyborców, którzy w większości nawet nie wiedzą na kogo głosują.Właściwe wyborów dokonują partie.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: