Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Przemilczany pogrzeb dr Dariusza Ratajczaka

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2010-06-25

Sposób, w jaki przemilczano jego pogrzeb, mimo, że cała Polska się interesuje ta sprawą (co widać na forach), jest naprawdę podejrzany i wymowny.
Dr Dariusz Ratajczak pochowany w rodzinnym grobie

Dzisiaj (21.06) o godz. 11.00 na cmentarzu komunalnym w opolskiej Półwsi odbyło się nabożeństwo żałobne i pogrzeb byłego historyka Uniwersytetu Opolskiego.

Spoczął w rodzinnym grobie. W ostatnim pożegnaniu wzięło udział kilkadziesiąt osób, głównie rodzina i najbliżsi znajomi zmarłego.

Przypomnijmy, że ciało dr. Ratajczaka zostało znalezione w piątek 11 czerwca w samochodzie pod Centrum Handlowym Karolinka. Nie wiadomo, jak długo leżało w aucie, jednak stan rozkładu był zaawansowany.

Sekcja zwłok nie wykazała żadnych śladów, które mogłyby wskazywać na udział osób trzecich w śmierci byłego historyka UO. Niczego jednak nie rozstrzygnęła.

– Podczas sekcji sprawdza się uszkodzenia mechaniczne. Teraz potrzebne są badania dodatkowe, by przedstawić je biegłemu – tłumaczyła w TVO 17 czerwca Lidia Sieradzka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Opolu. – Na ich wynik będziemy musieli poczekać nawet miesiąc – dodała.

Dr Dariusz Ratajczak przez 11 lat był pracownikiem Uniwersytetu Opolskiego. W 2000 roku uczelniana komisja dyscyplinarna zwolniła go dyscyplinarnie z pracy z zakazem powrotu do zawodu nauczyciela przez trzy lata za poglądy wyrażone w publikacji „Tematy niebezpieczne”. Poddawał w niej w wątpliwość zabijanie ludzi w komorach gazowych w Auschwitz.

W czerwcu 2002 r. sąd prawomocnie uznał Dariusza Ratajczaka za winnego tzw. kłamstwa oświęcimskiego (jest ścigane w Polsce z art. 55 Ustawy o IPN), jednak ze względu na niską szkodliwość społeczną postępowanie przeciw niemu umorzył.

Później przez lata dr Ratajczak żył na uboczu życia publicznego i naukowego, nie mógł znaleźć pracy w zawodzie.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

Nawet miesiąc może potrwać ustalenie przyczyny śmierci dr. Dariusza Ratajczaka

Policja podejrzewa, że znalazła ciało dr. Ratajczaka

Prokuratura potwierdza: To było ciało dr. Dariusza Ratajczaka

Rozkładające się zwłoki mężczyzny znaleziono w aucie na parkingu pod Karolinką

TVO
Opinie
 Waszym zdaniem (3)
Postawił się syjonistycznej hołocie i już go nie ma. Jak sprawnie przemilczano pogrzeb ś.p. D. Ratajczaka, żeby uniknąć w Opolu manifestacji patriotycznej, antysyjonistycznej i o wolność słowa i badań naukowych. Ja proponuję wszystkim z całej Polski, którym sprawa tajemniczej śmierci D. Ratajczaka nie jest obojętna, aby umówić się na manifestację patriotyczną w Opolu, odbycie wspólnej mszy w intencji Jego duszy i na wspólne przybycie na Jego grób, złożenie kwiatów, jakieś przemowy. Sposób, w jaki przemilczano jego pogrzeb, mimo, że cała Polska się interesuje ta sprawą (co widać na forach), jest naprawdę podejrzany i wymowny.
2010-06-24 01:51:43   niezapominalski
Jeśli tak, to nie ma co liczyć na uczciwe wyniki śledztwa.
2010-06-23 08:11:57   kangur
szanuje tego pana bo odwarzyl sie o faktach napisac..przeczytalem jego artykul…i mysle ze naruszyl tabu i dlatego wykonczyli go…spoczywaj..D.R
2010-06-23 06:33:12   szczery

Dodaj nową opinię (+)

Reklamy

Komentarze 22 to “Przemilczany pogrzeb dr Dariusza Ratajczaka”

  1. Frank said

    Warto rowniez upowszechnic informacje o dr Ratjczaku w swiecie. Polecam wywiady z Ratajczakiem przetlumaczone na j. angielski na stronie
    http://www.papurec.com
    pod haslem Ratajczak

  2. Hans said

    Polecam ciekawa dyskusje jaka wywolal kontrowersyjnym artykul s.p. dr Rtarjczaka pt. ‚Ktow wywolal II wojne swiatowa?’

    na stronie
    http://marucha.wordpress.com/2010/06/24/kto-wywolal-ii-wojne-swiatowa/

  3. Wykop said

    Gazeta Wyborcza a śp dr Dariusz Ratajczak
    Tomasz Sommer >
    Co mają wspólnego dziennikarze „Gazety Wyborczej” zajmujący się przez lata tak gorliwie śp. dr. Dariuszem Ratajczakiem, przedstawiciele Uniwersytetu Opolskiego, z którego naukowiec w wyniku szczucia „GW” wyleciał, a takżeAndrzej Zoll, który proponował mu samokrytykę, oraz gromada innych autorytetów prowadzących polowanie na czarownice?
    Otóż to, że teraz „nie komentują sprawy”. Rzeczywiście nie ma czego komentować. Można tylko odtrąbić sukces i napić się szampana. Naukowiec z prowincjonalnej uczelni, który ważył się napisać o rewizjonistach Holokaustu, którym nie do końca podoba się metodologia stosowana przy badaniach dotyczących tej zbrodni, musiał przecież za naruszenie tabu zostaćprzykładnie ukarany. Trzeba było go wytarzać w błocie, a potem pilnować, by nigdzie nie dostał pracy odpowiadającej jego wykształceniu i możliwościom – niech cieciuje albo zdycha z głodu. No i cóż – „Gazecie Wyborczej” się udało. Dr Ratajczak najpierw w wyniku pracowitego szczucia dziennikarzy tego dziennika stracił pracę, potem jego życie dosłownie się rozsypało, a w końcu popadł w nędzę.
    Nie pomógł niemal nikt – nawet wpływowy obecnie kumpel z ławy szkolnej, Grzegorz Schetyna, który wolał nie przypominać sobie tak nieprzyjemnej znajomości. Najbardziej szokujące w tej całej historii jest to, że „Gazeta Wyborcza” nie przestała zaszczuwać Ratajczaka nawet po jego śmierci. W tytule tekstu o jego śmierci jej dziennikarze napisali „kłamca oświęcimski”,chociaż nim nigdy nie był. Dopiero po kilku godzinach zmienili na „były pracownik Uniwersytetu Opolskiego”.
    Bądźmy obiektywni. Hunwejbini z „Gazety Wyborczej” pewnie nie spodziewali się, że los dr. Ratajczaka wskutek rozpętanego przez nich polowania na czarownice potoczy się aż tak tragicznie. Oni pewnie nie chcieli jego śmierci, chcieli „tylko”, by już do końca był napiętnowany na forum publicznym. Nie zmienia to jednak faktu, że to oni rozpoczęli łańcuch zdarzeń, które doprowadziły do tragicznego końca. Powiedzmy wprost: ich filosemicka bigoteria doprowadziła człowieka do nędzy, poniżenia, a w dalszym efekcie do śmierci. Teraz dziennikarze i autorytety prowadzące niegdyś nagonkę na dr. Ratajczaka sprawy już nie komentują i najchętniej by o niej zapomniały. Najwyraźniej tragedia, jaką ci ludzie zbiorowo spowodowali, jakoś im jednak doskwiera. Naszą rolą jest niezapominanie o tej sprawie, bo jeśli ją zapomnimy, to wkrótce dowiemy się o kolejnej podobnej tragedii. A jeśli wyciągniemy z niej wnioski, to może dr Ratajczak odegra rolę polskiego Dreyfusa – pokazując bigoterię, skorumpowanie i zakłamanie części mediów i „elit”.
    Wykop.pl

  4. Gmad said

    Z NCZAS.COM:

    „Czy istnieje kłamstwo tubylcze? (dr Ratajczak)
    (publikujemy ostatni tekst śp. dr Dariusza Ratajczaka, nadesłany do nas ponad rok temu)

    Dariusz Ratajczak »
    Okazuje się, że tak, a na problem zwrócił mi uwagę mój australijski kolega, który kilka lat temu popełnił tekst, w którym opisywał przypadek miejscowego polityka nieopatrznie twierdzącego, iż skądinąd godni szacunku Aborygeni… nie wynaleźli koła. Oczywiście postępowcy z Canberry rozszarpali „rasistę” z wprawą żarłacza tygrysiego. Absolutnie nikogo nie obchodziło, że tubylcy rzeczywiście nie mieli zielonego pojęcia o rzeczonym kole. No, ale nie o prawdę historyczną tu chodziło. Niewątpliwie Aborygeni są obecnie „świętymi krowami”. Zdecydowana większość australijskich badaczy przeszłości podkreśla ich szlachetność, pokojowe nastawienie i gehennę, jaką zgotowali im występni biali osadnicy. Szczególnie odnosi się to do rdzennych Tasmańczyków, którzy w XIX wieku podobno zostali celowo wytępieni przez kolonistów. Zajmijmy się bliżej tą sprawą.
    Już w 1948 roku Clive Turnbull pisał w książce „Black War”, iż „polityka eksterminacyjna nie odnosiła się tylko do nazistowskich Niemiec [ale i do Australii – D.R.]”. Kilkadziesiąt lat później jego słowa potwierdziła Lyndall Ryan w pozycji „The Aborigines of Tasmania”. Napisała, że Tasmańczycy byli ofiarami świadomej polityki ludobójstwa (genocide). Natomiast Rhys Jones i Tomek Haydon w pracy „The Last Tasmanian” jasno dali do zrozumienia, że podbój Australii był „holokaustem dokonanym przez niemiłosiernych Europejczyków”. Wszystko byłoby cacy, czyli zgodne z politycznie poprawnymi trendami, ale oto w historycznym światku Australii pojawił się niejaki Keith Windschuttle (to w ogóle bardzo ciekawa i barwna postać – historyk, pisarz, dziennikarz, w młodości zwolennik Nowej Lewicy, później już tylko prawicowiec) z wydaną kilka lat temu w formie tomu pierwszego książką „The Fabrication of Aboriginal History: Van Diemen’s Land, 1803-1847”, w której mocno podważył główne tezy głoszone przez współczesnych naukowców.
    Rewizjonista, dodajmy, w dużym stopniu oparł swoje sądy na wcześniejszych pracach, w tym książce klasyka tematu i naocznego świadka wydarzeń, Jakuba Erskine’a Caldera („The Native Tribes of Tasmania”). Przede wszystkim zauważył, że w walkach na Tasmanii zginęło więcej białych niż tubylców (187 do 118; dodajmy, że w czasie kolonizacji wyspy liczba Aborygenów nie przekraczała 2 tysięcy – inni twierdzą, że było ich 5 tysięcy). Autor podważa również pogląd, iż tubylcy toczyli świadomą „wojnę narodową” z Europejczykami. Przecież dla tych prymitywnych nomadów pojęcie „narodowego celu” musiało być czystą abstrakcją. Twierdzi nadto, że rdzenni Tasmańczycy byli ludem raczej agresywnym. Znani byli z okrutnych rajdów na izolowane farmy, nadziewali na włócznie bezbronne kobiety i dzieci. Mimo to znajdowali wielu obrońców – tak wśród kolonistów, jak i w lokalnym rządzie.
    Spostrzeżenia „australijskiego Dawida Irwinga” znakomicie korespondują z uwagami Patrycji Cobern. Odważna niewiasta opublikowała 25 lat temu w „The Bulletin” artykuł pod wielce intrygującym tytułem „Who really killed Tasmania’s Aborigines?” („Kto naprawdę zabił Aborygenów z Tasmanii?”), w którym postawiła tezę, iż miejscowi tubylcy wymierali jeszcze przed przybyciem Europejczyków na wyspę (pierwsi brytyjscy osadnicy, prowadzeni przez porucznika Jana Bowena, pojawili się tam w 1803 roku, zakładając Risdon Cove nad rzeką Derwent). Gdyby zatem koloniści pojawili się u brzegów Tasmanii nieco później, najpewniej nie odkryliby żadnych siedzib ludzkich. Cobern podaje kilka przyczyn samoistnej degrengolady Tasmańczyków. Były to: obżarstwo (pochłanianie nadmiernej ilości zjełczałych produktów), brak higieny (obejmował on również prymitywne przecinanie pępowiny podczas narodzin), plemienna prostytucja skutkująca chorobami wenerycznymi, infekcje będące następstwem zadawania sobie rytualnych cięć i ran, słabe zabezpieczenie przed względnie surowym klimatem wyspy (na Tasmanii zimą temperatury spadają nawet do -13 stopni Celsjusza; nie było zatem dziełem przypadku, że miejscowi kradli koce przybyszom z Europy). Autorka konkluduje: „cichy morderca tasmańskich plemion nie miał białej twarzy; były nim rasowe praktyki oraz obyczaje”. Nie był to zresztą morderca konsekwentny.
    Do dnia dzisiejszego na Tasmanii żyje kilkuset europejsko-tubylczych mieszańców, domagających się zresztą terenów wyłącznie dla siebie (ostatnia pełnej krwi Tasmanka, niejaka Truganini, zmarła z przyczyn naturalnych w… 1876 roku). Windschuttle już publikuje kolejne książki. Właśnie ukazuje się drugi tom jego dzieła o Aborygenach, tym razem poświęcony Nowej Południowej Walii i Queenslandowi. Wcześniej, bo w roku 2004, autor „wyskoczył” z pozycją „The White Australia Policy”, w której napisał m.in., że historycy przesadzają z „australijskim rasizmem”. Generalnie obiecuje jeszcze wiele razy mocno wstrząsnąć politycznie poprawnymi podstawami australijsko-aborygeńskiej historii. A będzie czym potrząsać, gdyż już dzisiaj wskazuje się, że tubylcy gustowali w kanibalizmie, toczyli między sobą zażarte wojny o kobiety, absolutnie nie posiadali poczucia „narodowej wspólnoty”.
    A zatem, podsumowując, przybywający do Australii koloniści, sami nie będąc aniołami, nie odkrywali raju. Przeciwnie – budowali go z talentem i uporem właściwym przedstawicielom zachodniej cywilizacji…”

  5. Gmad said

    Od tygodnia codziennie wchodziłem na stronę ONR Opole
    http://www.onropole.ubf.pl/news.php
    bo choć oni na tej stronie nie prowadzą bieżącego serwisu informacyjnego, to jednak jak coś ważniejszego się stanie, to o tym piszą. I myślałem, że będzie u nich można przeczytać, kiedy pogrzeb Dr Ratajczaka. A tu nic, tak jak w innych mediach prawicowych. Czy naprawdę nikt na całej szeroko rozumianej prawicy nie wpadł na pomysł, żeby zadzwonić do rodziny i się zapytać o datę? Czy żaden prawicowiec z Opolszczyzny nie mógł daty pogrzebu ogłosić na jakimkolwiek forum prawicowym? Mogła się w Opolu naprawdę odbyć wielka manifestacja patriotyczna i wolnościowa zarazem.

  6. Gmad said

    W poniższym linku seria zdjęć z miejsca, gdzie znaleziono ciało Dr. Ratajczaka, jego samochód wypełniony bagażami, jego ciało w plastikowym worku wkładane do karawanu i ekipa kryminalistyków:
    http://tvopolska.pl/Artykul/Index/Rozkladajace_sie_zwloki_mezczyzny_znaleziono_w_aucie_na_parkingu_pod_Karolinka_w_Opolu,1804.html

  7. wolnapolskadlapolaków said

    Proponuję za 1 śp dr Dariusza Ratajczaka tak samo potraktować 100 Hunwejbinów z „Gazety Wyborczej” a jak ich nie wystarczy to dołożyć z innego RMF-FM (R-abin M-ówi F-uck – F-uck M-ówi) i po zawodach. W razie potrzeby zastosować dowolną liczbę powtórzeń.

  8. Gmad said

    @6
    I tu jeszcze trochę zdjęć:
    http://ratownictwo.opole.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2839&Itemid=2&mosmsg=Komentarz+zapisano%21+Je%BFeli+nie+b%EAdzie+odnosi%B3+si%EA+do+tematu+zostanie+usuni%EAty.

  9. Polaczek said

    Ktoś musi ustąpić, żeby ktoś mógł głosić nieustającą nowennę do Matki, Matki Marży.

    http://www.wsfh.edu.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=119%3Afilolodzy-hebrajscy-z-nowym-budynkiem-dominuje-szko&Itemid=1

  10. bolo said

    komorowski okłamał nas fakty
    rodziny ofiar tej katastrofy / zamachu terrorystycznego chcą dochodzić same do prawdy.
    To, co dzieje się wokół śledztwa w sprawie tej katastrofy / zamachu woła o pomstę do nieba, mówię to od paru dni. Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z kolejną wielką aferą naszych władz, a samo śledztwo będzie kompromitacją Polski na arenie międzynarodowej. Szczerze mówiąc – wstyd mi za tych, którzy to śledztwo prowadzą. Wstyd mi za to, że oni są Polakami. To, co się dzieje wokół tego śledztwa, cała medialno – polityczna otoczka z każdym nadchodzącym dniem bije kolejne rekordy absurdu i paranoi. A może właśnie o to chodzi? O dezinformacje, o zniechęcenie narodu do dociekania prawdy, o celowe zagłuszanie pytań? Na portalu Fronda możemy przeczytać dość niepokojące doniesienia:

    http://astral-projection.blog.onet.pl/1,AR3_2010-04_2010-04-01_2010-04-30,index.html

  11. Lubomir said

    Malowany polityk…Malowany na myśliwego z austriackim wąsem polityk, niewielu przekonuje do siebie. Media dmuchają takich pustych bufonów do karykaturalnych rozmiarów. a tu jedna szpilka wbita przez dziecko może wypuścić z balona powietrze i wychodzi flak, takie nic, próżne, z dwiema lewymi rękami, niezdolne do rozwijania gospodarki, technologii, infrastruktury przeciwpowodziowej, kultury czy edukacji. Polska zbyt często przypomina pole bitwy pomiędzy FSB, Mosadem, BND, CIA i MI-6. Polacy muszą dyplomatycznie zneutralizować agresorów. Szczególnie niebezpieczne dla Polski może być dogadywanie się FSB i BND. Polskojęzyczni agenci Stasi/KGB niejsko tytułem awansu przeszli do genetycznie zmodyfikowanej mutacji wielkich wrogów Polski i polskości. Zadania pozostały te same. Wyprzedaż i rujnowanie duchowe i materialne Polaków.

  12. Analityk said

    @Bolo

    Jest pan w błedzie. To nie są Polacy. Tak Polacy nie postepują. To są ANTYPOLACY, wrogowie Narodu Polskiego. Wystarczy popatrzec na czyny.
    Przecież to jest kłamliwa, arogancka żulia i szumowiny mające w pogardzie Polaków. Całkowicie wykonują polecenia obcych i tylko im sie podporządkowują. Odebrali Polakom broń, media, własność, banki i śmieją się bo wiedzą, że Polacy nic im nie zrobią. Do czasu…

  13. Jacek said

    Sprawa śmierci doktora Dariusza Ratajczaka zamiast się wyjaśniać, staje się coraz bardziej tajemnicza. Pojawiają się coraz to nowe pytania. Po pierwszym i zasadniczym. Jak umarł? Pojawiło się zaraz następne. Dlaczego? Komu zawadzał człowiek tak bardzo już sponiewierany, wyrzucony na margines? Kto mógł się go obawiać?

    Hipotezy o śmierci bez udziału osób trzecich nie da się obronić przy takim ułożeniu ciała i w tych okolicznościach jego odnalezienia.

    Podobnie motyw zabójstwa w celach rabunkowych, nie wchodzi w grę w przypadku osoby tak niewiele posiadającej. No i dlaczego nie zabrano auta?

    Jeśli zabójstwo, to dlaczego nie pozbyto się ciała? Dlaczego wręcz wystawiono je na widok publiczny?

    W wielu krajach brak ciała nie pozwala skazać sprawcy, a jeśli Dariusz miał zamiar wyjechać z kraju na dłużej, to któż by się dziwił, że zniknął?

    Czyżby sprawca nie miał za grosz lęku przed karą?

    Toczące się (ponoć) śledztwo powoduje powstanie w umysłach nawet średnio inteligentnych osób kolejnych pytań. Dlaczego nie da się stwierdzić jak długo stał tam samochód, jeśli teren jest monitorowany? Czy w przypadku innych zdarzeń też były takie problemy z tym monitoringiem?

    Minęło kilka dni i dowiadujemy się, że pogrzeb już się odbył i to w ścisłym rodzinnym gronie. Zamiast wyjaśnień pojawiają się kolejne pytania. Czy decyzja o pogrzebie, praktycznie w tajemnicy, była suwerenną decyzją rodziny? Czy może, ktoś ich o to poprosił? Dlaczego nam, mimo próśb, rodzina sekretu nie zdradziła, a gw, która jeszcze i po śmieci Dariusza opluwała zawiadomiona została? O ironio, to własnie z notatki na jej łamach o pogrzebie się dowiedzieliśmy.

    Dla osób mieszkających daleko stąd, są to wszystko sprawy niezrozumiałe i niewyobrażalne, lecz my, mieszkający tu, jakoś z tymi pytaniami i nasuwającymi się odpowiedziami, musimy żyć.

    http://www.ospn.opole.pl/?p=art&id=357

  14. Dorota z Polski said

    Pod adresem info@wsin.pl można zgłosić akces do powstającego Stowarzyszenia Wolności Słowa i Nauki im. dr Ratajczaka.Warto przecież przerwać chocholi taniec bezsilności i niemocy!

  15. wet3 said

    @ Jacek i Lubomir
    Mamy PRL-bis – panstwo bezprawia. Stanowczo powinno sie utworzyc odwetowe podziemie (cos na wzor AK), ktore za zabicie kazdego prawdziwie uczciwego Polaka, takiego jak Ratajczak czy Falzmann
    powinno zatluc takich np. 5 Palikotow czy Komorowskich , lub tych komuchow z TK! To juz chyba ostatnie wyjscie jakie nam pozostalo. Przestalem juz wierzyc, ze z tego czerwono jewrolewackiego bagna wydostaniemy sie za pomoca glosowania.

  16. Gmad said

    Trzeba by sprawdzić, czy w tym renault kangoo nie było wymalowanych żadnych znaków kabalistycznych, tak jak w miejscu zabójstwa cara Mikołaja II, czy Bohdana Piaseckiego.

  17. Antek said

    Oskarżycielem Ratajczaka na Uniwersytecie Opolskim był scyzorykiem chrzczony prof. Wiesław Łukaszewski. Warto zapamiętać.

  18. Ku czci upamiętnieniu! said

    Ku czci upamiętnieniu Dr Dariusza Ratajczaka
    Liga Słowiańszczyzna. „Słowiańskie Prawo Człowieka”!
    Słowiańska Polonia Zagraniczna.

    Bogdan Wilczewski
    Słowianofil Historyk
    Londyn.

  19. emigrant z konieczności said

    Niewiarygodne. Czy ktoś jest w stanie wytłumaczyć mi to zjawisko. Tyle zbrodni na naszych oczach począwszy od Kennedy-ch a kończywszy na dr Ratajczaku i nic. Co musi się stać abyśmy się wreszcie obudzili. Czy my naprawdę nie mamy żadnej myślącej klasy intelektualnej, która by poprowadziła naród do prawdy. Boże co czeka moje wnuki?

    Pozdrawiam
    emigrant z konieczności

  20. Lubomir said

    Re: Wet3. Antypolska banda od lat prowadzi akcję ogłupiania Polaków. Dzisiejsza polska młodzież nie zawsze czuje się dumnymi potomkami Polski Walczącej. Dumnymi potomkami żołnierzy Armii Krajowej, Batalionów Chłopskich czy Narodowych Sił Zbrojnych. Dzisiaj Państwem Polskim i polskim prawem gardzi sklepikarz-menel sprzedający piwo polskiej młodzieży w niedzielę, ale gardzi przede wszystkim polska młodzież, która żłopie piwsko przed lokalem sklepikarza-menela a potem w środku osiedla demonstracyjnie załatwia swoje potrzeby fizjologiczne, nie biorąc pod uwagę żadnych sankcji prawnych czy dyscyplinarnych. Kult warcholstwa i złotej wolności to kiepska prognoza dla Polski.

  21. ? said

    „Niewiarygodne. Czy ktoś jest w stanie wytłumaczyć mi to zjawisko. Tyle zbrodni na naszych oczach począwszy od Kennedy-ch a kończywszy na dr Ratajczaku i nic. Co musi się stać abyśmy się wreszcie obudzili. Czy my naprawdę nie mamy żadnej myślącej klasy intelektualnej, która by poprowadziła naród do prawdy. Boże co czeka moje wnuki?”

    zginął Kennedy, zginął ratajczak (z małej litery), to jest dla was (z małej litery) szok?! a eksterminacja 6 milionów istnień, tragedia kolejnych milionów i próba tego zakamuflowania jest ok?!

  22. I don’t even know how I ended up right here, but I believed this put up used to be great.
    I don’t recognize who you might be but certainly you’re going to a well-known blogger if
    you aren’t already. Cheers!

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: