Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Komorowski funduje pomnik najeźdźcom

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2010-08-14

Pomnik nagrobny z drogocennego szwedzkiego granitu dla bolszewików, którzy zginęli pod Ossowem w 1920 r., i betonowe krzyże dla polskich obrońców

Niedowierzanie i gniew – takie emocje towarzyszą mieszkańcom Ossowa zaskoczonym informacją, że 15 sierpnia ok. godz. 15.30 odsłonięty zostanie pomnik na mogile żołnierzy bolszewickich z motywem bagnetów i prawosławnego krzyża. W napisie na tablicy pojawił się błąd w pisowni nazwy miejscowości. Co jednak szczególnie szokuje: cyrylicą wyryto słowa, że Sowieci walczyli „o Ołssów”. Według nieoficjalnych informacji w odsłonięciu tablicy weźmie udział Bronisław Komorowski. Pomnik powstał na zamówienie Kancelarii Prezydenta, która chce przy nim podejmować rosyjskie delegacje rządowe. Co ciekawe, twórcą pomnika jest autor tablicy upamiętniającej ofiary tragedii smoleńskiej na Pałacu Prezydenckim oraz zwycięskiego projektu monumentu mającego stanąć na Powązkach – Marek Moderau.

Fakty są następujące: dwa lata temu prowadzono na terenie walk z bolszewikami w 1920 r. w Ossowie prace ekshumacyjne, w rezultacie czego odkryto szczątki ciał 22 żołnierzy Armii Czerwonej. 15 lipca br. Andrzej Kunert, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, wystosował pismo do Jerzego Mikulskiego, burmistrza Wołomina, w którym zadeklarował sfinansowanie na terenie prowadzonych prac postawienie pomnika na mogile żołnierzy bolszewickich poległych 14 sierpnia 1920 r. w Ossowie, a dokładnie na tzw. Polakowej Górce, na pograniczu Wołomina i Ossowa. Jak powiedział „Naszemu Dziennikowi” Kazimierz Zych, przewodniczący Komitetu Uhonorowania ks. Ignacego Skorupki Orderem Orła Białego, to skandal, że w sytuacji gdy polscy żołnierze na cmentarzu w Ossowie mają betonowe przedwojenne krzyże, żołnierzom sowieckim stawia się pomniki nagrobne z bardzo drogiego materiału, jakim jest szwedzki granit. Rozmówca „Naszego Dziennika” pyta również, jaki jest prawdziwy cel upamiętniania najeźdźców i komu zależy na tym, aby Rosjanie mieli swój pseudo-Katyń w Polsce. Wpisuje się to w nurt uprawianego przez rządzących i przychylne im media pojednania z państwem rosyjskim, nawet za cenę przekłamywania historii. Zych podkreśla również, że inicjatywa oburzyła mieszkańców gminy Wołomin, którzy obserwowali postęp prac nad pomnikiem. Jeśli chodzi o samą jego formę plastyczną, to składają się na nią bagnety i prawosławny krzyż, co – jak zauważa nasz rozmówca – dziwi, bo przecież bolszewicy nie szli do boju z krzyżem, ale pod sztandarem sierpa i młota. Takiego symbolu jednak oczywiście na pomniku nie ma. Oczywiste jest, że na nagrobkach powinny być krzyże, a modlitwą za zmarłych obejmuje się wszystkich, ale takie działanie jest po prostu, według Zycha, jawnym przekręcaniem sensu historii i zrównywaniem bohaterskich żołnierzy polskich z najeźdźcami sowieckimi. Nasz rozmówca zwrócił również uwagę na to, że na tablicy nagrobnej znajduje się błąd w pisowni nazwy miejscowości, jak również napisane cyrylicą słowa, że Sowieci walczyli „o Ołssów”. Co ciekawe, twórcą pomnika jest autor tablicy upamiętniającej ofiary tragedii smoleńskiej na Pałacu Prezydenckim oraz zwycięskiego projektu monumentu mającego stanąć na Powązkach, również upamiętniającego ofiary katastrofy z 10 kwietnia, Marek Moderau. Utwardzoną drogę do mogiły, która znajduje się vis--vis krzyża pamięci ks. Ignacego Skorupki, czyli w miejscu śmierci bohatera, sfinansował urząd gminy Wołomin. Jak zauważa Kazimierz Zych, cała sprawa była przygotowywana od dawna; jeszcze gdy Bronisław Komorowski był marszałkiem Sejmu, popierał prace nad pomnikiem.
Należy podkreślić, że z inicjatywą „przygotowania odpowiedniego obiektu” – jak czytamy w piśmie sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa skierowanym do burmistrza Wołomina – wystąpiła Kancelaria Prezydenta RP. Jej intencją było, aby delegacje rządowe – polska i rosyjska – mogły wspólnie uczcić ofiary wojny bolszewickiej. W tym oświadczeniu określono jasno, kto był najeźdźcą, a kto ofiarą.
W piśmie skierowanym przez Kunerta można również przeczytać, że Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa dziękuje za dotychczasowe wsparcie ze strony Kancelarii Prezydenta. Ponadto widnieje w nim informacja, że Kancelaria Prezydenta „rozważa możliwość udziału Prezydenta RP w uroczystościach w Ossowie 14 sierpnia”. W oficjalnym programie obchodów uroczystości nie ma jak dotąd wiadomości, czy Komorowski pojawi się przy pomniku bolszewickich żołnierzy. Burmistrz Wołomina Jerzy Mikulski powiedział „Naszemu Dziennikowi”, że nic na temat ewentualnego pojawienia się Komorowskiego przy mogile bolszewików nie wie i że nie otrzymał z Kancelarii Prezydenta oficjalnego pisma dotyczącego włączenia w zaplanowane już uroczystości wizyty prezydenta w tym miejscu. Zaznaczył jednak, że różne warianty były brane pod uwagę. Ostatnie wydarzenia związane z pospiesznym i niezapowiedzianym wmurowaniem tablicy w Pałacu Prezydenckim mogą sugerować, że Kancelaria Prezydenta przyjęła metodę uników i tak naprawdę teraz można spodziewać się wszystkiego oprócz słuchania głosu Polaków. Sprawa pomnika na cześć bolszewików nie była nagłaśniana w mainstreamowych mediach, a przecież jego postawienie nie jest inicjatywą małego społecznego komitetu, tylko najwyższych urzędników w państwie. W 90. rocznicę Cudu nad Wisłą, jednej z bitew, która według wielu historyków zaważyła na losach Europy, w wyniku przyzwolenia prezydenta i umowy między konkretnymi instytucjami zostanie odsłonięty pomnik, który idealnie wpisuje się w dotychczasowe działania mające na celu umniejszanie ważnych wydarzeń historycznych i dokonań Polaków i jednoczesnym przyznawaniem zasług agresorom. Sprawa tego pomnika kładzie się cieniem na obchodach i nadaje im, w opinii Kazimierza Zycha, bardzo smutny charakter.

Nowy styl

Nagłe odsłonięcie tablicy upamiętniającej ofiary tragedii smoleńskiej w czwartek może okazać się swoistą zapowiedzią stylu, w jakim niedawno zaprzysiężony prezydent będzie uprawiał politykę historyczną. Metoda pospiesznego załatwiania spraw i brak kontynuacji linii zapoczątkowanej przez Lecha Kaczyńskiego uwidaczniają się w oficjalnym programie obchodów 90. rocznicy Cudu nad Wisłą.
Sama rocznica, jak i niewątpliwa ranga tego wydarzenia historycznego w dziejach Polski i całej Europy sugerowałyby równie wyjątkową ceremonię pod względem organizacji i nagłośnienia medialnego. Jednak tegoroczne obchody, zorganizowane zapewne w nurcie pojednania z państwem rosyjskim, nie wyróżniają się niczym szczególnym, jeśli chodzi o ich oficjalny program. Nie będzie ani defilady wojskowej, ponieważ jakiś czas temu MON stwierdziło, że nie ma na to pieniędzy. Nie przewidziano też, jeśli opierać się na programie zamieszczonym na stronie internetowej Kancelarii Prezydenta, uroczystego przemówienia, a jedynie wystąpienie 14 sierpnia w Ossowie. Początkowo były plany, by Bronisław Komorowski pojawił się w Ossowie 15 sierpnia, ale oficjalny program tego nie przewiduje. Nominacje generalskie nie będą przyznawane jak do tej pory w Pałacu Prezydenckim, ale na placu Piłsudskiego. Według generała Waldemara Skrzypczaka, byłego dowódcy Wojsk Lądowych i szefa Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe operującej w Iraku, miejsce przyznawania nominacji odzwierciedla zamysł organizatorów, by ta uroczystość była dostępna dla większej niż do tej pory publiczności. Z kolei dr hab. Romuald Szeremietiew uważa, że jest to działanie propagandowe prezydenta, który chce zyskać w ten sposób poklask. Chce w ten sposób odwrócić uwagę od Pałacu Prezydenckiego, który dzięki krzyżowi cały czas kojarzony jest z śp. Lechem Kaczyńskim. Nominacje generalskie otrzymają m.in. szef Sztabu Generalnego gen. broni Mieczysław Cieniuch oraz płk Krzysztof Parulski, główny prokurator wojskowy. W opinii Szeremietiewa, świadczy to o pewnym automatyzmie w przyznawaniu awansów. Według byłego wiceministra obrony, awans wojskowy jest wyróżnieniem, choć od jakiegoś czasu nie zależy on ani od zasług, ani od umiejętności. Z kolei prokuratura wojskowa, według Szeremietiewa, nie sprawdziła się w kwestii śledztwa smoleńskiego, i to rodzi pytanie o zasadność przyznania stopnia generalskiego płk. Parulskiemu. Nic więc nie dzieje się wbrew głównej linii działania rządu i Komorowskiego. Nawet dostępność dla szerszego grona odbiorców aktu wręczania nominacji generalskich nie zmieni faktu, że to wszystko wygląda bardzo skromnie i może sugerować celowe odchodzenie od polityki historycznej uprawianej przez poprzednika obecnego prezydenta. Nie powinno to jednak dziwić, gdyż Bronisław Komorowski w licznych wypowiedziach po 1989 r. zaznaczał, że jest przeciwko przywróceniu Święta Wojska Polskiego 15 sierpnia.
Paulina Jarosińska

www.naszdziennik.pl

Komentarzy 17 do “Komorowski funduje pomnik najeźdźcom”

  1. krakus said

    Może w tej formie można podziękować krasnoarmieńcom za „dobro” jakie
    uczynili ich wnukowie dnia 10.04.2010 w Smoleńsku.
    Brawo tow.Komorowski,wreszcie właściwy czeławiek na właściwym stanowisku.

  2. Guła said

    Ja to cały czas pamiętam generała lejtnanta Kierbedzia…

    Polszewiki będą oddawać hołd bolszewikom na Polakowej Górce, a Naród zbierze się 15 sierpnia pod Krzyżem przy Pałacu Namiestnikowskim.

    Może być różnie, bo produkowane są na użytek „fakty prasowe”.

    ” – Ja oglądałem ten wiec z daleka. Widziałem tam dwie Polski. Jedna to ta Polska bardzo agresywna, broniąca krzyża, atakująca i nieprzyjemna, a z drugiej strony widziałem osoby, którym się to nie podobało, które chcą Polski nowoczesnej, europejskiej – tak Grzegorz Napieralski komentował dla portalu Onet.pl, „Akcję krzyż” przed Pałacem Prezydenckim, która miała miejsce w ubiegłym tygodniu. „

  3. Bogdan DZIUMA said

    JUTRO SIĘ DOWIESZ ŻEŚ OŻENIONY Z DZIWKĄ, POTEM ZE TEN DZIECIAK TO POCZĘTY Z SYFILITYKIEM SERIOŻĄ TWÓJ SYN, ZRODZONY Z MIŁOŚCI DO CIEBIE.A TYCH TRZECH KOCHAJĄCYCH INACZEJ KTÓRZY STOJĄ U DZWI TWOICH TO CIĘ PRAGNIE I NIE MA ZNACZENIA ŻE TY NIE PRAGNIESZ. DAJESZ D…
    TO JEST WYKŁADNIA SALUNU DLA LIBERAŁÓW BOSYCH.
    BEZ ZAMELDOWANI,PRACY ,RODZINY, PRZYSZŁOŚCI

  4. wet3 said

    Chyba nie trzeba sie temu tak bardzo dziwic. Pokorny sluga splaca obowiazkowy dlug swoim mocodawcom.
    …. a razwiedka triumfuje i jak „Lucyfer-przechera” swoje czerwone lapska z radosci zaciera …

  5. Analityk said

    Jakim trzeba być podłym człowiekiem wyzutym z wszelkich uczuć aby stawiać pomnik mordercom własnych dzieci, rodziny, przyjaciół, społeczności czy narodu.
    Tak czynią tylko najwięksi wrogowie!!! Tego nie zna historia świata aby w wolnym kraju stawiać pomniki jego najeźdźcom, okupantom i zbrodniarzom, ktorzy palili, niszczyli, gwałcili kobiety i mordowali naród – w tym przypadku Naród Polski chcąc po trupie Polski szerzyć barbarzyńską bolszewicką ideologię wykreowaną przez Żydów i przy pomocy bagnetów i wszelkiego rodzaju zbrodni wdrażaną w podbitych krajach.

    Widac, że Komorowski to parszywy ZDRAJCA!!!

    Złoczyńcy zawsze nienawidzą swoje ofiary! – mówi przysłowie ludowe. Komorowski i jego banda z Tuskiem na czele celowo poniża Polaków pokazując Nam, że nasze miejsce jest w rynsztoku i mogą z nami robić co im się podoba.

    Może te odsłonięcie pomnika otworzy Polakom oczy, że wybrali szumowiny na swoich przywódców, że zostali zmanipulowani do granic możliwości, okradzeni i zadłużeni, że są w oczach tej żydo-bolszewickiej i folksdojczowej hołoty BYDŁEM, z którym oni robia i będą robic co im się podoba.

  6. Lubomir said

    Za pomnik na cześć Bolszewii pewnie posypią się stypendia naukowe, ordery i gratyfikacje. Może nawet finansowym sponsoringiem zostaną otoczeni niektórzy duchowni. Ordery pewnie już nie będą imienia Karola Wielkiego, ale dla symetrii – Piotra Wielkiego. Oby tylko nie chciano powtórzyć parady wojskowej w Brześciu nad Bugiem, z udziałem wojsk europejskich z Zachodu i ze Wschodu. A przecież można byłoby inaczej. Można byłoby wyeksponować udział generała francuskiego, francuską pomoc wojskową. Można byłoby podkreślić udział Litwinów, Białorusinów i Ukraińców po polskiej stronie. Również należaboby uczcić pamięć o bitwie nad Niemnem i powiedzieć o jej konsekwencjaxh np wyzwoleniu Łotwy, czyli jakżesz bliskich każdemu polskiemu sercu – historycznych Inflat.

  7. Analityk said

    Jeszcze jedna uwaga.
    Rosja mówi – ustami swoich przedstawicieli, że ona odcina sie od tamtej Rosji, że dzisiejsza Rosja to już zupełnie inna Rosja. Bardzo to dziwne tłumaczenie. Dlaczego więc na odsłonięciu tego – pomnika bolszewickich bandytów – ma być ktoś z ambasady rosyjskiej. Gdyby sie oni od tego odcinali to by tam nikogo z nich nie było!!!

    Nigdy nie chodzi sie na odsłonięcia pomników morderców nawet jakby oni wywodzili sie z własnego narodu! To jest HAŃBA aby czcić takie wydarzenia i takich ludzi. Tylko najgorsi ZWYRODNIALCY chodzą na takie „imprezy” aby je celebrować. Normalni ludzie całkowicie to potepiają!

    Mam propozycje. Tam powinni pójść ludzie i wznosić okrzyki: HAŃBA i ZDRAJCY
    Takie same okrzyki powinny być wznoszone zawsze, gdzie pokażą się Komorowski, Tusk, Schetyna, Rostkowski czy Sikorski. Najbliższa okazja to jutrzejsze świeto Wojska Polskiego.

  8. Barbara P. said

    No to okazały pomnik krasnoarmiejców z 20 roku już mamy z inicjatywy prezydenta Szczynukowa vel Komorowskiego. Pokazał tym ten pomiot bękarta córki popa swoje bolszewickie korzenie. Teraz czekamy na okazały pomnik w Warszawie generała Diliwangera i grobowiec poległych esesmanów ku czci stłumienia Powstania Warszawskiego i ubicia 20 tysięcy warszawiaków w ciągu 60 dni Powstania i doszczętnego spalenia miasta. Kolej na inicjatywę premiera Tuska. „Salon warsiawski” przyklaśnie. Szczykunow vel Komorowski i POlszewia stawiają pomnik w Ossowie, barbarzyńcom, którzy, niewolili kilkaset lat, zabijali, gwałcili, wysyłali na Sybir, rusyfikowali, zabijali strzałem w tył głowy naszą elitę /Katyń, Ostaszków, Miednoje/,nie udzielili pomocy w powstaniu warszawskim, dokonali rozbioru Polski w Jałcie, zrobili z nas PRL,zostawiając swoje wojska jako okupant, nie wiadomo co było z Sikorskim, 10 kwietnia katastrofa z prezydentem,ślimaczy się . Teraz w 90 rocznicę bitwy warszawskiej stawia się, złoczyńcom pomnik. Co to wszystko znaczy panie Szczykunow vel Komorowski ?Za jaką cenę chce pan upokorzyć POLSKĘ ? Jeszcze trochę a będzie pan i her Thuzk stawiał pomnik Hitlerowi, SS, Gestapo!

  9. Bolek said

    Winni co Ci co oddali bezmyślnie swoje głosy na targowiczan.

  10. Barbara P. said

    Dziadek „hrabiego” Bronisława Komorowskiego, niejaki Osip Szczynukowicz – to rezun oddelegowany przez Sowiecki Rewolucyjny Komintern do dywersji na terenach pozaborczych, odebranych Rosji Traktatem Wersalskim. W czasie wojny polsko-bolszewickiej, dziadek Komorowskiego był czekistą w armii Tuchaczewskiego i po sromotnym laniu w bitwie nad Niemnem w 1920r. dostał się do polskiej niewoli. Zachowała się jego kartoteka jeńca wojennego. W październiku 1920 dziadkowi Komorowskiego udało się zbiec i schronił się na Litwie w Kowaliszkach u polskiej szlachty o nazwisku Komorowscy. Właściciele majątku zginęli z rąk Rosjan, a Szczynukowicz przywłaszczył sobie ich nazwisko. Tam w roku 1925 narodził się Zygmunt Leon Komorowski, ojciec Bronisława Marii. Po wyparciu Niemców z Litwy przez Armię Czerwona pod koniec roku 1944 Zygmunt Leon Komorowski wstępuje do wojska polskiego – armii Berlinga. Służy w 12 Kołobrzeskim Pułku Piechoty i błyskawicznie awansuje na stopień oficerski.
    Bronek na temat swojego ojca na swojej stronie, pisze: „Zygmunt Komorowski, mój ojciec (1925-1992), za czasów tzw. pierwszej okupacji sowieckiej i za okupacji niemieckiej działał w konspiracji (ps.Kor), a od jesieni 1943 roku był w AK. Pod koniec wojny ojciec przebijał się do Polski razem z Łupaszką. Złapali go bolszewicy z bronią w ręku, ale nie rozstrzelali jak stu innych, tylko wsadzili do więzienia. Za złoty pierścionek babuni strażnik wyprowadził go z celi, z której więźniowie trafiali pod stienku, do takiej w której siedzieli rekruci do armii Berlinga.” Niech Bronek wytłumaczy ten „cud nad cudami”, że oto żołnierz AK i to z oddziału Łupaszki, śmiertelnego wroga Sowietów i polskich zdrajców, złapany z bronią w ręku, w ciągu paru miesięcy zostaje oficerem LWP. Jeżeli fakty podane przez Bronka, że jego ojciec był w oddziale Łupaszki są prawdziwe, to jedynym wytłumaczeniem tego „cudu” jest to, że Zygmunt Leon Komorowski, ojciec Bronisława – był sowieckim agentem! Był nim także i syn Bronek, który jak wskazuje przeciek z utajnionego aneksu do raportu o WSI, był sowieckim agentem działającym w polskich WSI.

  11. Chrabia B said

    PAP, MK/17:18
    „Warszawa nie poczuwa się do odpowiedzialności za śmierć jeńców”

    Polacy hucznie świętują zwycięstwo nad Armią Czerwoną – pisze „Komsomolskaja Prawda”, podkreślając, że w obchodach 90. rocznicy Bitwy Warszawskiej bierze udział cała elita polityczna Polski z nowo wybranym prezydentem Bronisławem Komorowskim. Gazeta publikuje też opinię swojego sztandarowego komentatora Andrieja Baranowa, który przypomina, że wielu żołnierzy Armii Czerwonej dostało się do obozów jenieckich. Komentator dodaje, że „Warszawa do dzisiaj kategorycznie nie poczuwa się do odpowiedzialności” za śmierć tych jeńców.
    „Jednocześnie Polacy coraz silniej poszturchują Rosję za niedawną katastrofę lotniczą pod Smoleńskiem, oskarżając nas o «niedbałe» prowadzenie śledztwa w sprawie tragedii” – konstatuje ta wielkonakładowa gazeta sympatyzująca z premierem Władimirem Putinem.

    „Czyżby «odwilż» w stosunkach Moskwy i Warszawy dobiegła końca i wkrótce znów powieje chłodem, do którego przywykliśmy w ostatnich latach?” – pyta „Komsomolskaja Prawda”.

    Gazeta publikuje też opinię swojego sztandarowego komentatora Andrieja Baranowa, który uważa, że „uczucia Polaków można zrozumieć, gdyż 90 lat temu zdołali uniknąć porażki w wojnie”. „Jednak my też mamy swoją prawdę historyczną. Wszak rozpętała tę wojnę Polska, dochodząc do Kijowa. Gnać agresora musieliśmy aż od Dniepru” – pisze komentator „Komsomolskiej Prawdy”.

    „A może trzeba było zatrzymać się na «linii Curzona» i pogrozić uciekającemu przeciwnikowi pięścią? Proszę wybaczyć, ale tak się nie walczy. Owszem, skutek był taki, że Armia Czerwona potem doznała porażki, a w polskich obozach zginęły dziesiątki tysięcy czerwonoarmistów” – kontynuuje Baranow.

    Baranow pisze też, że „abstrahując od historycznych realiów, były nadzieje na to, iż nowe władze Polski tym razem powstrzymają zapał w świętowaniu zwycięstwa nad «wrogiem ze Wschodu»”. „Chociażby mając na uwadze szlachetną postawę Moskwy w związku ze śmiercią prezydenta (Lecha) Kaczyńskiego. Nic z tego!” – konstatuje.

    Komentator „Komsomolskiej Prawdy” podkreśla, że „symbole w polityce zagranicznej są bardzo ważne”. „Z Warszawy dano nam do zrozumienia, że rok 1920 jest tam teraz czczony bardziej niż 1945” – konkluduje Baranow.

  12. MARS said

    PODŁOŚĆ TEGO S…….SYNA (Szczynukowa)NIE MIEŚCI SIĘ W GŁOWIE!!!!

  13. z sieci said

    Stalinowski wielki terror był ludobójstwem Polaków
    Rozmowa z Tomaszem Sommerem

    „Ludobójstwo Polaków w Związku Sowieckim w latach 1937-1938″ – to brzmi dość sensacyjnie. Sprawa nie jest w naszym kraju znana. Jak trafiłeś na ten temat?

    Wszystko się zaczęło od książki „Stalin, Dwór czerwonego cara” autorstwa Simona Sebaga Montefiorego, który wprawdzie wspomina o „operacji polskiej”, ale określa ją mianem „ludobójstwa w lokalnej skali”. Zdziwiłem się, że angielski historyk pisze o czymś, o czym ja nie wiem. A przecież wydawało mi się, że znam historię na tyle, że takie rzeczy nie umknęłyby mojej uwadze. Z tym, że to nie jest tak, iż sprawa ta była zupełnie w Polsce nieznana. W roku 1993 ukazał się artykuł o tych wydarzeniach w „Karcie”. Pojawiały się też różne wzmianki tu i ówdzie. Ale tego wszystkiego było tak mało, że temat nie zaistniał w świadomości społecznej.

    Czy jednak rzeczywiście można mówić o ludobójstwie – zbrodni analogicznej do holocaustu, o próbie „ostatecznego rozwiązania kwestii polskiej”?

    Znamienne, że o ile w przypadku holocaustu nie znaleziono dotąd dokumentów zawierających rozkaz unicestwienia narodu żydowskiego, o tyle w przypadku „operacji polskiej” istnieją szczegółowe administracyjne wskazówki i szczegółowy administracyjny opis tego, co się działo. Odwrotnie jest natomiast jeśli chodzi o relacje świadków. Stanowią one zasadnicze źródło wiedzy o holocauście, podczas gdy ewidentnie ich brakuje, gdy zajmujemy się „operacją polską”. Teraz wróćmy do wspomnianych administracyjnych wskazówek. Władze sowieckie brały pod uwagę dwa czynniki: narodowość oraz kwestie polityczne. Polaków uważano za narodowość ze szczególną predylekcją do szpiegostwa, działalności dywersyjnej, szkodnictwa. W spisie ludnościowym ze stycznia 1937 roku wykazano, że ZSRR zamieszkuje nieco ponad 600 tysięcy Polaków, co jest oczywiście wartością zaniżoną, ale badajmy te realia. Jeśli potem aresztowano 150 tysięcy, to wychodzi nam 25 procent ludności polskiej. Z kolei gdy okaże się, że z tej liczby rozstrzelano 111 tysięcy, wówczas będziemy mieli 20 procent. Chyba uprawnione jest określać mianem ludobójstwa likwidację jednej piątej jakiejś grupy narodowościowej. Pomijając już to, że dane dotyczące liczby ofiar ulegną prawdopodobnie zwiększeniu.

    Stalinowskie represje wobec Polaków w tamtym okresie kojarzyły się dotąd z brutalnym rozwiązaniem KPP. Dlaczego o eksterminacji innych grup ludności polskiej tak mało wiemy?

    Komuniści oraz – co także warto powiedzieć – księża katoliccy to najbardziej widoczne grupy. Rozwiązanie KPP było w Polsce rzeczą znaną. Komuniści zachowali o tym pamięć, mimo że pozostali sojusznikami Stalina. Nie mówiło się jednak o kontekście narodowościowym rozwiązania KPP. Z kolei księża byli w orbicie zainteresowań dyplomacji polskiej i francuskiej. W ich sprawie działali też przedstawiciele Watykanu. Ale pozostałą częścią ludności polskiej nikt się nie interesował. To były najniższe warstwy społeczne, w tym chłopstwo. Było mnóstwo analfabetów. I co jest rzeczą istotną, ginęły całe rodziny. Tak więc słuch o tych ludziach ginął.

    Czy nagłośnienie ludobójstwa Polaków może mieć dziś jakieś reperkusje międzynarodowe?

    To jest problem Rosji, ale również i problem Polski. Bo nie zapominajmy o tym, że wielu naszych rodaków znalazło się w granicach Związku Sowieckiego tylko dlatego, że Polska zawierając z ZSRR traktat ryski cofnęła się w kierunku zachodnim od linii, którą zajęła w roku 1920. Rosja natomiast ma zasadniczy kłopot. Gdyby takie rzeczy wychodziły na jaw wcześniej, to może nie doszłoby do zbrodni, jakich Rosja dopuściła się w Czeczenii. Przecież wobec Czeczeńców zastosowano te same metody, jakie pół wieku wcześniej wobec Polaków. Rosja więc musi przyjąć do wiadomości, że wielki terror to nie były walki frakcyjne wewnątrz ruchu komunistycznego. Wielki terror to było mordowanie przede wszystkim chłopów, którzy nie chcieli się poddać kolektywizacji. A oprócz nich mordowani byli Polacy i w mniejszym stopniu przedstawiciele innych narodowości pod zarzutem szpiegostwa, działalności dywersyjnej, szkodnictwa.

    Rozmawiał: Filip Memches

    Tomasz Sommer „Ludobójstwo Polaków w Związku Sowieckim w latach 1937-1938. Dokumenty z centrali”, 3S MEDIA Sp. z o.o., Seria: Biblioteka Wolności, Warszawa 2010

    Tomasz Sommer – dziennikarz, publicysta, redaktor naczelny tygodnika „Najwyższy Czas!”

    http://www.kresy.pl/idee?zobacz/stalinowski-wielki-terror-byl-ludobojstwem-polakow

  14. z sieci said

    Na taki eksces nie zdobyli by się Rosjanie a tym bardziej Polacy.
    To pomysł skancerowanych ósmego dni życia. To oczywiste jak i to o co tak na prawdę chodzi w akcji Krzyża pod Namiestnikowskim.

    Wklejam adres gdzie można to cudo-twórstwo obejrzeć i zapoznać się z ilością wojsk wyzwalającą Polskę z niewoli. Piłsudskiego?

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8249986,_Wazne_wydarzenie___Rosyjski_dziennik_o_odslonieciu.html

  15. Gmad said

    Odsłonięcie pomnika w Ossowie odwołane ze względu na protesty:
    http://www.polskieradio.pl/wiadomosci/kraj/artykul183046_ossow_odsloniecie_pomnika_bolszewikow_odwolane.html

  16. Barbara P. said

    Może i temu oprawcy i zbrodniarzowi chyba największemu na świecie Szczynukowicz ksywa Komorowski z Kunertem wystawią??? – Wasilij Błochin-rekordzista ludobójstwa – 69 lat temu, w dniu 5 marca 1940 roku Ludowy Komisarz Spraw Wewnętrznych Związku Radzieckiego Ławrow Beria przedstawił dla Józefa Stalina notatkę w sprawie polskich jeńców wojennych w obozach: Kozielsk, Ostaszków i Starobielsk z propozycją rozpatrzenia w trybie specjalnym – bez wzywania aresztowanych i bez przedstawiania zarzutów z zastosowaniem wobec nich najwyższego wymiaru kary – rozstrzelanie…Biuro Polityczne Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii bolszewików załatwiając sprawę w trybie specjalnym już w tym samym dniu powzięło decyzję i poleciło jak proponował – wnioskodawca Beria – rozstrzelanie wszystkich Polaków więzionych w obozach w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku – ponad 15 tysięcy osób. Po ukazaniu się tych zbrodniczych w swej treści dokumentów w instytucjach, sztabach i komendach NKWD przystąpiono pośpiesznie do przygotowania warunków do tego zadania. Tworzono specjalne grupy do rozstrzeliwania Polaków, organizowano transport jeńców z obozu do miejsc rozstrzeliwania, ustalono rejony zbrodni i system grzebania ich w „dołach śmierci”. Po tych ustaleniach, skierowano wyspecjalizowanych w przeszłości w zbrodniach funkcjonariuszy NKWD do rozstrzeliwania polskich jeńców jako „wrogów ludu”. Nie będę przedstawiał obecnie spraw szczegółowo dotyczących likwidacji wszystkich obozów o czym pisałem w swoich książkach i publikacjach prasowych, ale chcę przedstawić system rozstrzeliwania więzionych Polaków i jednego z największych katów. Z więzienia NKWD na Łubiance w Moskwie skierowano w połowie marca 1940 roku, 45.letniego majora NKWD Wasilija Błochina doświadczonego zbrodniarza z lat pracy na Łubiance z zadaniem osobistego rozstrzelania 6000 Polaków – jeńców obozu w Ostaszkowie. Na miejsce rozstrzeliwania jeńców wybrał on podziemia budynków – siedziby NKWD w Kalininie – Twerze. Rozpoczął on swoją zbrodniczą działalność już w sierpniu 1924 roku na Łubiance, gdzie rozstrzelał pierwszą ofiarę. Od tego dnia codziennie rozstrzeliwał dziesiątki osób. W 1937 roku na osobisty rozkaz Józefa Stalina osobiście rozstrzelał na Łubiance Marszałka Związku Radzieckiego Michaiła Tuchaczewskiego – dowódcę frontu zachodniego w wojnie polsko-swowieckiej w 1920 roku, któremu Stalin zarzucał błędy w dowodzeniu frontem w bitwie warszawskiej co spowodowało klęskę dowodzonych przez niego wojsk i zwycięstwo Józefa Piłsudskiego.
    Major Wasilij Błochin po przybyciu do Kalinina (Twer) organizował najpierw cały system dokonania zbrodni na 6000 Polaków, wyznaczył pomieszczenie do którego wprowadzano jeńców polskich przywożonych z obozu Ostaszkowo (była to według niego poczekalnia śmierci), ustalił korytarz, którym bojcy (szeregowcy NKWD) doprowadzali jeńców przed oblicze Błochina (gabinet śmierci). Tu znajdował się stół na którym leżało kilka pistoletów, amunicja, butelka z alkoholem i kubek. Z lewej strony stołu stał obrotowy fotel Błochina. Z prawej jego strony stali dwaj bojcy, którzy ładowali pistolety i podawali je Błochinowi. Przed fotelem Błochina była betonowa ściana, na którą padali rozstrzelani jeńcy. Bojcy doprowadzający jeńców przed oblicze Błochina trzymali jeńca, a po usłyszeniu strzału opuszczali ręce i ofiara zbrodni opadała na beton. Inni bojcy wyciągali przeważnie za nogi (często dające jeszcze oznaki życia) ofiary zbrodni do sąsiedniego pomieszczenia i w nocy wszyscy rozstrzelani w danym dniu byli wywożeni samochodami do Miednoje, gdzie przy pomocy spychacza i koparki byli grzebani w „dołach śmierci”. Po kilku rozstrzelanych bojcy zmywali wodą beton przed Błochinem. Błochin idąc do pracy (rozstrzeliwania jeńców) ubierał przywieziony ze sobą specjalny ubiór. Było to skórzane specjalne ubranie, buty z długimi cholewami, czapka pilotka, długi skórzany fartuch i długie skórzane rękawice. Często widywano go w kapeluszu typu kowbojskiego. Pierwszy transport polskich jeńców (przeważnie funkcjonariuszy polskiej policji państwowej, oficerowie Korpusu Ochrony Pogranicza oraz oficerowie wywiadu) przybył 1 kwietnia 1940 roku w ilości 335 osób. Wszystkie te osoby Błochin rozstrzelał w tym samym dniu. Po kilku dniach tej jego zbrodniczej pracy Błochin napisał raport do swojego przełożonego, aby przywożono z Ostaszkowa mniejsze ilości jeńców. W uzasadnieniu tego raportu użył określenia „że nie wyrabia”. Po tym raporcie przywożono codziennie z Ostaszkowa po 250 jeńców. W ten sposób major Wasilij Błochin rozstrzelał osobiście, pojedynczo od 1 kwietnia do połowy maja 1940 roku 6000 polskich jeńców. Zamordowanych przez niego w Twerze pogrzebano w Miednoje. Osobiście Błochin od sierpnia 1924 roku kiedy to na Łubiance rozstrzelał pierwszą osobę do 2 marca 1953 roku (na dwa dni przed śmiercią Stalina) rozstrzelał osobiście około 55 tysięcy osób w Związku Radzieckim, tak zwanych wrogów ludu. Nazywano go gwiazdorem zbrodni albo rodzynkiem stalinowskich zbrodni. NKWD szkoliło, przygotowywało i posiadało specjalne pododdziały – grupy tak zwanych pętlarzy. Byli to przeważnie szeregowcy NKWD bardzo aktywnie szkoleni politycznie szczególnie w celu wyrabiania u nich wielkiej nienawiści do osób skazanych na karę śmierci, szczególnie na rozstrzelanie jako „wrogów ludu – Związku Radzieckiego”. Byli oni ponadto szkoleni w konstruowaniu – spłacaniu ze sznurów specjalnych pętli, których działanie polegało na tym, że zarzucona niespodziewanie pętla na głowę ofiary prowadzonej na rozstrzelanie, opadała bocznymi elementami na kark – szyję, a następnie na przedramiona rąk ofiary. Kiedy ofiara usiłowała się, uwolnić z tej pętli, ta zaciskała się automatycznie na szyi ofiary dusząc ją. Podczas masowych egzekucji – rozstrzelania ludzi w Związku Radzieckim pętlarze rozstawieni byli obok trasy prowadzenia ofiar na stracenie. Jeżeli pętlarz zauważył, że prowadzony na rozstrzelanie jest fizycznie dobrze zbudowany, silny, energiczny i stawia konwojentom opór, to pętlarz niespodziewanie zarzucał pętlę na głowę ofiary, a jeżeli ta usiłowała się uwolnić, to pętla zaciskała się na szyi dusząc ofiarę. Ten system stosowania pętli i pętlarzy wykorzystywany był w czasie likwidacji przez NKWD polskich jeńców z obozu w Starobielsku, Ostaszkowie oraz Kozielsku, w tym i przy doprowadzaniu polskich jeńców przed kata Błochina. Najszersze zastosowanie pętli widoczne było w rozstrzeliwaniu oficerów z Kozielska w lesie katyńskim. Podczas doprowadzania oficerów z autobusu, który przywoził oficerów ze stacji Gniezdowo w pobliże dołów nad którymi rozstrzeliwano oficerów pętlarze często zarzucali na głowy oficerów prowadzonych na rozstrzelanie wspomniane pętle. Podczas ekshumacji polskich oficerów z dołów śmierci w Katyniu na wielu zwłokach znajdowały się pętle. Pętle na swojej szyi miał między innymi generał Mieczysław Smorawiński – co widoczne jest na zdjęciu. Każdy pętlarz zarzucając pętlę na ofiarę był przekonany, że zarzuca ją wrogowi ludu – wrogowi Związku Radzieckiego i czynił to z przekonaniem wzorowo wykonywanego obowiązku. Z różnych materiałów znany mi były trzy wersje losów Błochina po zbrodni dokonanej na polskich jeńcach. Twierdzono, że został zlikwidowany przez NKWD dla zatarcia śladów zbrodni dokonanej przez niego na jeńcach Ostaszkowa, inna wersja wskazywało na to, że zwariował i popełnił samobójstwo. Trzecia najbardziej prawdopodobna wersja to ta, że po śmierci Stalina władze Związku Radzieckiego pozbawiły go stopnia generalskiego (do którego awansował go Stalin), pozbawiły wszelkich odznaczeń i skierowały na emeryturę. Zmarł prawdopodobnie we własnym mieszkaniu w 1955 roku i pochowany został jednak na honorowym miejscu na jednym z moskiewskich cmentarzy. Wśród 6000 Polaków – więźniów obozu w Ostaszkowie zamordowanych osobiście przez Błochina, znajdowało się kilka osób związanych z Myślenicami w tym Komendant Powiatowej Policji Państwowej w Myślenicach – kapitan Piotr Jurczak, powstaniec śląski, Stanisław Szpara, Stanisław Morawski i Emil Boguta. Staraniem władz polskich w 2000 roku wykonany został oraz poświęcony cmentarz, na którym spoczywają szczątki ofiar majora Błochina – jednego z największym zbrodniarzy NKWD. Łzy żalu i rozpaczy rodzin pomordowanych przez Błochina, ich ojców, synów, braci i krewnych i spoczywających na tym cmentarzu – miednojskiej nekropolii, łzy pamięci o najbliższych oraz łzy potępienia i nienawiści do NKWD, zbrodniarza Błochina do tej pory jeszcze nie wyschły z niektórych twarzy…

  17. Mr said

    Tytuł powinien brzmieć: „Komorowski buduje pomnik sojusznikom” – w końcu stoją po jednej stronie. Ale My Polacy do tego dopuścić nie możemy!!!

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: