Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

W obronie Krzyża

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2010-09-17

CODZIENNY SERWIS W OBRONIE KRZYŻA – AKTUALIZOWANY CO KILKA GODZIN


Fot> int. ŁŁ
http://www.wobroniekrzyza.wordpress.com

Advertisements

Odpowiedzi: 24 to “W obronie Krzyża”

  1. Tadeusz said

    W Polsce krzyż jest wpisany w tożsamość narodową Polaków i oni mają prawo do publicznego wyrażania tej prawdy o sobie. W sporze o krzyż przed pałacem prezydenckim rację mają jego obrońcy, a w miejscu, które w dniach żałoby narodowej gromadziło tysiące osób powinien stanąć pomnik upamiętniający prezydenta L. Kaczyńskiego i pozostałe osoby, które zginęły pod Smoleńskiem a także tamte pamiętne dni po 10 kwietnia. Krzyż powinien stanowić istotną część meritum pomnika. Jazgot propagandowy mas mediów wobec krzyża przed pałacem prezydenckim zaciemnia obraz rzeczywistości, w jakiej żyją Polacy i funkcjonuje obecne państwo. W publicznych i komercyjnych stacjach radiowych i telewizyjnych tzw. głównego nurtu nie dano do tej pory możliwości pełnego wyartykułowania racji obrońców krzyża. Natomiast eksponowane były i są obraźliwe dla tych ludzi stwierdzenia o chęci apoteozy Lecha Kaczyńskiego, fanatyzmie religijnym, agresji politycznej jednej z opcji wypowiadane przez tzw. autorytety moralne, różnych propagandystów, polityków PO i lewicy. Do tego chóru włączają się też niektórzy hierarchowie. Bp. T. Pieronek, abp J.Życiński i prymas J. Kowalczyk a nawet abp K. Nycz wypowiedzieli się w sposób, który sugeruje, że są rzecznikami sojuszu tronu i ołtarza i jako tacy reprezentują opcję obozu rządzącego, lub niewiele rozumieją z rzeczywistości Polski i Kościoła w naszym kraju, albo są zakładnikami wrogów obecności krzyża w polskiej przestrzeni publicznej. Wrogów tych statystycznie w Polsce jest niewielu, ale ich potęga przejawiająca się posiadanym kapitałem i obecnością w mediach jest olbrzymia. I tu należy postawić pytanie o motywy jakimi kierują się ci ludzie. To co jest artykułowane w obiegu medialnym stanowi rodzaj zasłony, dezinformacji. Narzuca się pogląd, że są to względy ideologiczne osób wyznających indywidualną wersję katolicyzmu, ateizm i inne formy negacji wiary. Najgłębszym i zarazem najbardziej ukrytym motywem jest w istocie fanatyzm religijny. Ludzie nim dotknięci tolerują chrześcijaństwo tylko dlatego, że nie są w stanie go natychmiast unicestwić, albo sąsiedztwo z jego wyznawcami stanowi źródło dochodów i prosperity. To nie Polacy w swojej masie są przeciwnikami krzyża w przestrzeni publicznej. Jego nieprzejednanymi wrogami są fanatyczni wyznawcy religii dążącej do unicestwienia chrześcijaństwa i cywilizacji na nim wyrosłej. To oni z ukrycia kierują działaniami wymierzonymi w Kościół rozumiany jako wspólnota ochrzczonych i Chrystusa. Fanatyzm religijny jest historycznym podglebiem ideologii ukierunkowanych na likwidację chrześcijaństwa, kreujących destrukcyjne zjawiska w kulturze masowej Zachodu.
    To można łatwo zrozumieć jeśli nie zostanie się ogłuszony propagandowym jazgotem. W skali europejskiej ataki na Kościół przybierają formę zmasowanej agresji propagandowej. Antykatoliccy fanatycy gotowi są zapłacić gigantyczne pieniądze za dokument, który skompromitowałby Benedykta XVI. Tu już nie ma żartów. To jest mobilizacja na totalną rozprawę z katolicyzmem nie poddającym się dyktatowi poprawności politycznej. Jan Paweł II w 1997 roku powiedział jasno: brońcie krzyża. Tymczasem wymienieni hierarchowie zinterpretowali w sposób zupełnie opaczny, jakoby papieżowi chodziło głównie o zachowanie w umysłach i sercach krzyża rozumianego jako wiara. Ale Ojciec św. takiej wykładni wezwania do obrony krzyża nie mógł przedstawić. Gdyby tak zrobił, to oznaczałoby rozłam między treścią wyznawanej wiary a sposobem jej publicznego wyrażania, dawania świadectwa wierności Chrystusowi, jego nauce wreszcie krzyżowi i prawdzie. Kierując się tą logiką wielu męczenników mogłoby uniknąć śmierci wyznając wiarę tylko prywatnie oddając jednocześnie hołd bóstwom pogańskim. Męczennik salezjański ks. Józef Kowalski mógłby w obozie koncentracyjnym podeptać różaniec zachowując wiarę i życie. Męczennicy są filarami Kościoła i gdyby ich nie było nie miałby możliwości powstania i bycia wiecznym. Nadchodzi czas, w którym trzeba będzie upominać się o tolerancję dla katolików w Polsce ze strony wyznawców innych religii, ateistów i koniunkturalistów, tzw elit, osób demonstrujących tzw odmienne orientacje seksualne, wreszcie młodzieży ukształtowanej jak ta, która urządzała bluźniercze happeningi przed Krzyżem Pamięci. Decyzja B. Komorowskiego w sprawie usunięcia krzyża świadczy, że jest on w pierwszym rzędzie prezydentem mocodawców, którzy sfinansowali jego sukces wyborczy. Krzyż ten jest znakiem sprzeciwu, protestem wobec tego co dzieje się wokół dochodzenia do prawdy o przyczynach śmierci prezydenta i pozostałych osób w Smoleńsku. Postępowanie strony rosyjskiej wobec wraku samolotu, miejsca gdzie spadł, sugeruje chęć zatarcia kluczowych śladów. Krzyż jest też znakiem sprzeciwu wobec faktu, że w Polsce są niszczeni polscy patrioci.

  2. Bolton said

    Bardzo dziekuje panu za ten artkuł ,za te rozwazania.
    „Kto ma uszy ,niechaj słucha „.

  3. wet3 said

    Nie jestem entuzjasta LK ani JP2. Tym niemniej, gleboko przekonany jestem, ze krzyz ten jako symbol naszej wiary, wspomnienie ofiar katastofy smolenskiej, powinien pozostac i byc uszanowany jako symbol czci oddawany bardzo wielu uczciwym Polakom ktorzy tam zgineli!!! Krzyz – symbol naszej wiary nie powinien byc beszczeszczony, czy tez cichaczem usuniety. Jako narod w przytlaczjacej wiekszosci chrzescijanski, a przede wszystkim katolicki mamy do tego absolutne PRAWO!!! To, co sie stalo jest swinska profanacja!

  4. Krzysztof said

    Wrogowie Krzyża, co zrobicie gdy Wielki Krzyż pokaże się na Niebie
    o którym pisze św. siostra Faustyna ?

    Będą patrzeć wszyscy którzy chcą i wszyscy którzy nie chcą widzieć Krzyża.
    Fragment z dzienniczka s. Faustyny 83.

    „Napisz to:

    Nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, przychodzę wpierw jako Król miłosierdzia. Nim nadejdzie dzień sprawiedliwy, będzie dany ludziom znak na niebie taki. Zgaśnie wszelkie światło na niebie i będzie wielka ciemność po całej ziemi. Wtenczas ukaże się znak krzyża na niebie, a z otworów, gdzie były ręce i nogi przebite Zbawiciela, będą wychodziły wielkie światła, które przez jakiś czas będą oświecać ziemię. Będzie to na krótki czas przed dniem ostatecznym.”

    Krzysztof z Łodzi

  5. krakus said

    Ludzie którzy swoje słowa rzucają na wiatr,nie dotrzymują danych obietnic Narodowi,posługują się kłamstwem,zachowują się gorzej
    niż po chamsku,zasługują nie tyle na pogardę i nienawiść ale
    winni zostać wydaleni raz na zawsze z zajmowanych stanowisk państwowych i politycznych w tym kraju.
    Klasycznym przykładem są tutaj Tuzk i Komorowski,ci dwaj panowie wiedzieli o sposobie i terminie usunięcia Krzyża,ich zapewnienia o nie usuwaniu były jedynie czasową zasłoną,ordynarnym kłamstwem
    Kto mógł się domyśleć,że muszą to zrobić przed 17-tym września
    tj.przed Rocznicą napadu Krasnej Armii na Rzeczpospolitą,by spełnić m.inn.żądania Kremla,zniszczyć Symbol Wiary Polaków.
    W końcu dla „nich” podobnie jak dla żydów Krzyż jest znakiem
    i symbolem chańby i to tak drażni ateistów i „udawaczy” katolików.
    Naród patrzy i pamięta,powtórnie „wstąpi Duch i odnowi…” Polaków
    tumanionych obietnicami po 1989 roku.”Kto przeżyje wolnym będzie,
    kto umiera…”
    PS.Wszystkim nam życzę byśmy wytrwali i doczekali.

  6. Jacek said

    Walka z Krzyzem nie zaczela sie dzisiaj i sie jutro nie skonczy. W tzw cywilazacji zachodniej podjeta zostala na olbrzymia skale w czasie reformacji. Reformacja byla skierowana przeciw Krzyzowi poniewaz byla skierowana przeciwko Wierze Katolickiej. To reformacja stanowila decydujacy krok we wprowadzeniu talmudyzmu jako obwiazujacej doktryny funkcjonowania spoleczenstw „zachodnich”, ktora to doktryna znalazla swe ucielesnienia w ideologiach kapitalizmu, socjalizmu, komunizmu i humanizmu, i w ich praktycznym wykonaniu.

    Zyjemy w casie gdy talmudyzm „cywilizacji zachodniej” dochodzi do momentu pelnej konsumpcji. Niestety kosciol Vaticanum Secundum, ktory bierze wzory z protestantyzmu, dla znalezienia formy urzeczywistnienia humanizmu w postaci „chrzecijanskiej”, nie stanowi i nie moze stanowic istotnej przeszkody dla talmudystow. Wprost przeciwnie ustanawia on „rownowaznosc” miedzy Wiara Katolicka a falszywymi religiami i ideologiami.

    W obronie Krzyza nie chodzi o obrone wolnosci religijnej ale o obrone prawa Boga w osobie Jezusa Chrystusa do obecnosci publicznej wsrod swych wyznawcow. To nie czlowiek jest zrodlem wartosci ale Bog. To nie czlowiek stanowi prawa rzadzace rzeczywistoscia ale Bog. A podstawowym prawem jest to,ze zbawienie czlowieka jest w Jezusie Chrystusie. To ta prawda i to prawo sa przedmiotem ataku.

    Jednak w ramach „rownowaznosci” tysiac katolikow stawiajacych krzyz w miejscu publicznym jako swiadectwo spolecznej obecnosci ich Zbawiciela „narusza prawa” jednego talmudysty, ktory Prawa Zbawienia nienawidzi (a form tej nienawisci jest legion). Dlatego niejaki Pieronek nazywa tych katolikow terrorystami. Nie robi tego arbitralnie wg walsnego widzimisie. Robi to zgodnie z zasada „rownowaznosci”. Ci katolicy terroryzuja swym krzyzem talmudyste. Natomiast gdy talmudysta ten krzyz i katolikow zniewaza, a w koncu krzyz usuwa, to realizuje on w ten sposob swoje „prawa czlowieka” do uwolnienia sie od „opresji krzyza”.

    To jest rzeczywistosc, w ktorej zyjemy.

  7. MARS said

    TO JEST DOBRY POMYSŁ. I TAK BĘDZIE, BO TAK BYĆ MUSI, BO POLSKA TO NORMALNY, KATOLICKI KRAJ. I NAWET JEŻELI NIE TERAZ, TO CO NAJWYŻEJ, POCZEKAMY – DO NASTĘPNYCH WYBORÓW. BO ŻADNA MAFIA , DYKTATURA, AGENTURA NIE JEST WIECZNA. A tymczasem niech się ten Komuchowski wciąż boi: duchów, Boga, i tego zbałamuconego przez siebie społeczeństwa, bo ono się kiedyś obudzi!

  8. Analityk said

    Oto niespodzianka.
    PO-lszewia importuje nam Polakom przybyszów z innych krajów, którzy otrzymują obywatelstwo polskie a są wrogami Narodu Polskiego poprzez wysmiewanie się z naszej tradycji i religii.
    Takie kolorowe śmieci powinny być natychmiast deportowane do swoich krajów.

  9. Ant said

    Szok!!!
    Cytuję ze strony:
    „Do godz. 23.00 było do 200 osób, ale po 23.00 zostało nas na modlitwie 10 osób, w tym, oprócz nas Marcin Bulski, Darek Wernicki, Babcia i Norbert oraz jeszcze 3 osoby. Dokoła nas stała Straż Miejska nie pozwalając nam niczym dotknąć ziemi. Musieliśmy w rękach trzymać torby, kwiaty, znicze i Krzyż. Przeciwnicy Krzyża cały cza nas zaczepiali, szarpali, obrzucali wulgarnymi słowami. W pewnym momencie zaczęli oblewać Krzyż i trzymającą go kobietę piwem z butelek. Strażnicy Nie reagowali, policjanci się śmiali. Gdy prosiliśmy policjantów o numery identyfikacyjne nie chcieli nam pokazać czy powiedzieć.”

    Policja zamieniła się znowu w gestapo w poczuciu przyzwolenia i pełnej bezkarności….
    Kto jeszcze chce twierdzić, że w Polsce niema prześladowań ludzi i jesteśmy praworządnym państwem?

  10. Ant said

    PS
    Czy nie mamy tu dowodu na znęcanie się nad „obrońcami”?
    Czy są tutaj ludzie, którzy umieją złożyć doniesienie do prokuratury z odpowiednim, prawnym uzasadnieniem?
    Proszę upubliczniajcie to gdzie tylko możecie.

  11. Jesli „panstwo” komorowskich czy zilbersztajnow ma swoich „goryli” do ochrony, to co stoi na przeszkodzie, aby wszystkie panstwa Kowalskich nie mogly zadbac o wlasna ochrone??? Jakiz jest wiec problem?
    ======================
    jasiek z toronto

  12. Emigrant said

    YOM KIPPUR

    Prosze o szacunek dla Starego Testament

    Pozdrawiam

    Emigrant

  13. Julka said

    Przez 50lat komunizm demoralizował ludzi niszcząc prawość, honor, zasady dekalogu. Pleniła się zaraza w postaci esbeków, donosicieli, agentów- uniżonych przed władzuchną płazów. Ci sami ludzie wymyślili grubą kreskę, czyli pozostawienie pod ochroną wszelkiego robactwa, które prześlizgło się w „nowe” struktury. Pod krzyżem- symbolem chrześcijaństwa demonstrowali potomkowie robactwa a i oni sami. Wyrażone chamstwo i wściekłość obrazują poziom tego tłumu. Im już tylko może pomóc jakaś słuszna kara Boża.

  14. Lubomir said

    Re: Emigrant. A coś ty chłopie zamordował ‚Emigranta’-polskiego patriotę, który dawniej zamieszczał na ‚Wirtualnej…’ komentarze i podszywasz się pod niego, pisząc antypolskie wypociny?.

  15. Z sieci said

    Relacja Lidii z 16 września 2010 r. (e-mail)

    „….Jak wracałam z modlitw o Krzyż, nagle ujrzałam szefa kancelarii prezydenta, Jacka Michałowskiego, który spieszył nie gdzie indziej tylko do „Przekąsek zakąsek” u Gesslera… W momencie jak robiłam mu zdjęcie, błyskawicznie wyciągnął komórkę z fleszem i mnie sfotografował, następnie starał się skrzętnie ukryć za ramieniem jakiejś młodej panienki. Postał tam jeszcze jakiś czas, żartując z paroma młodymi osobami, po czym na piechotę oddalił się w kierunku ulicy Karowej. Dziwne, w takim momencie….”

    http://wobroniekrzyza.wordpress.com/page/3/

    :::::::::::::::::

    „No i stało się. W czwartkowy poranek, koło godziny 8, szef Kancelarii Prezydenta Jacek Michałowski w towarzystwie czterech mężczyzn, prawdopodobnie funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu, aresztował krzyż stojący od kwietnia przed Pałacem Namiestnikowskim przy Krakowskim Przedmieściu i przez nikogo nie niepokojony, zamknął go w istniejącej w Pałacu Namiestnikowskim kaplicy. Przypomina to nieco postępek Władysława Gomułki, który w połowie lat 60., rozpętując walkę z Kościołem na tle uroczystości milenijnych i słynnego listu biskupów, kazał aresztować pielgrzymującą akurat po Polsce kopię obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej….”
    S. Michalkiewicz „Wojna i testy ”

    http://iskry.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=9304&Itemid=4

    :::::::::::::::

    Czyżby to było możliwe, że szef Kancelarii Prezydenta Jacek Michałowski osobiście nadzorował grupy młodych rozwydrzonych satanistów i bandy rozbestwionej hołoty pijącej za darmo wódkę w „Przekąskach zakąskach” u Magdy Gessler i bestialsko atakujących modlących się pod krzyżem???? Może płacił im także za wódkę? Za pieniądze polskich podatników oczywiście.

  16. Analityk said

    Widzę, że nikt nie skomentował “występu” tego afrykańczyka znieważającego Polaków wraz z lewicowym śmieciem. Ten afrykańczyk jest na tym wideo od 29 sek do 36 sek oraz od 1.04 min przez następne 2 sekundy.

    Jest następne video z dnia 17 września gdzie zarejestrowano fizyczną napaść bojówkarza razwiedki na osobę filmującą i dokumentującą fizyczne napaści tych bojówkarzy na modlących sie Polaków na Krakowskim Przedmieściu.

    Tam pod pałacem jest co najmniej 5 polonusów rejestrujących te zajścia.

  17. myszka said

    „Naukowy”, czerwony belkot. To byl tylko belkot Pani Prof.
    Wirtualna Polonia

  18. Analityk said

    @Myszka
    To jest właśnie skala arogancji PO-lszewickiej władzy względem Polaków. Oni tak uważają powiedzenia „nic onas bez nas” co praktycznie sprowadza sie do „róbta co chceta” i miejcie gdzieś Naród Polski.
    Oni tylko nie wiedzą, że ich czas sie kończy w przyszłym roku, bo Polacy maja dosyć tej bandy oszustów, złodziei i zwyrodnialców niszczącej podstawy egzystencji Polaków. Przez ten rok będą jeszcze kraść ile i jak się da a później – jak Polacy wygraja wybory – to przywrócimy kare śmierci za zbrodnie przeciw narodowi Polskiemu i te lata ich nierządu rozliczymy w/g kryterium – każda afera zbrodnia przecie narodowi i zdradą stanu. Posypią się łby zdrajców.
    Jak tego Polacy nie zrobią to zostaną niewolnikami na co najmniej blisko 100 lat. Gdyż zadłużenie obecne osiągnęło już prawie 1600% PKB brutto.

  19. Emigrant said

    Witam
    Lubomir

    Wypociny to jest Twoja uboga wiedza na temat religi i z tego wynika terazniejsza glupota

    Pozdrawiam

    Emigrant

  20. wet3 said

    @ Emigrant
    Zanim zaczniesz pisac glupoty naucz sie polskiej ortografii, nieuku!!!

  21. Lubomir said

    Re: Z Sieci. Magda Gessler, patriotka-inaczej kilka dni temu tłumaczyła w polskojęzycznej TV, że Warszawa to całkiem co innego niż Polska. Warszawa wg niej to jest to samo co Nowy Jork. Łupem tej hochsztaplerki padła ostatnio słynna katowicka restauracja ‚Patria’, znana teraz jako Gościniec Franz Josef, dobrze że chociaż nie Gościniec Heinrich Mueller albo Gościniec Hans Frank.

  22. Lubomir said

    Re: Emigrant. Pozdrawiam również. Ale poprzedni ‚Emigrant’ pisał z Ameryki a nie z Bliskiego Wschodu. Był katolikiem a nie wyznawcą judaizmu. Jak to wszystko potrafi się zmieniać…

  23. Guła said

    Bibuła.com nie wchodzi od rana, tylko u mnie?
    Ktoś coś wie?

  24. WP. said

    LIST DO ARCYBISKUPA STOLICY – list otwarty – Da Bóg, że doczekam chwili, kiedy arcybiskup Warszawy znów publicznie padnie na kolana i będzie przepraszał za brak charakteru w obronie wiary, wiernych i Krzyża. Żadne słowa nie naprawią jednak krzywdy, jaką wyrządzono wiernym diecezji warszawskiej i pozycji arcybiskupa stolicy Anno Domini 2010. W czasach PRL, kiedy zbliżało się tysiąclecie Chrztu Polski, kardynał Stefan Wyszyński z myślą o umocnieniu wiary zorganizował peregrynacje kopii obrazu Matki Boskiej po Polsce. Komuniści byli oburzeni, jakim prawem wierni uczestniczą w modlitwach na ulicach, skoro władza nie dała na to zgody. Po jakimś czasie, jak pisała ze zdumieniem prasa zachodnia, komuniści zdenerwowani uroczystościami religijnymi wokół obrazu przy pomocy SB aresztowali obraz Matki Boskiej. Chcieli w ten sposób przerwać modlitwy zaplanowane na kilka lat. Miały one bowiem według nich powodować zgorszenie i chaos. Przez blisko dwa lata, dzień i noc, SB pilnowała obrazu, by nikt go nie zabrał w podróż
    po kraju. Są zdjęcia, na których widać, jak agenci rewidują auto kardynała Wyszyńskiego, sprawdzając, czy nie zabiera obrazu ze sobą. Aresztowanie obrazu Matki Bożej nie dało wiele. Kardynał Stefan Wyszyński nie przestraszył się gróźb władzy, nie negocjował z nią kompromisu, odrzucił wszelkie proponowane przez reżim korzyści i ze spokojem przyjął szykany. Pamiętam, bo sam obserwowałem sytuacje, gdy SB w 1966 r. rozpędzała uroczystości religijne związane z rocznicą Chrztu Polski. SB przerwała modlitwę, rozganiała wiernych po Krakowskim Przedmieściu, biskupi, by uniknąć pobicia, rozpierzchli się, kilku pobiegło w kierunku ul. Długiej, inni skryli się w najbliższych kościołach. Kardynał Wyszyński postępował, jak gdyby się nic nie stało. Modlitwy trwały nadal, przez Polskę podróżowały puste ramy po aresztowanym wizerunku Matki Bożej. Wiernych w kraju było nie mniej, lecz więcej. Minął jakiś czas, nadeszły inne lata. Nie było z nami kardynała Wyszyńskiego. Jego pogrzeb był wielką uroczystością religijną i narodową. Wierni, którzy za PRL nie mogli mówić tego, co myślą, wiedzieli, że ten biskup myślał tak jak oni, w ważnych sprawach mówił za miliony Polaków pozbawionych możliwości wypowiadania się. Nastał stan wojenny. Wielu księży pomagało materialnie i duchowo represjonowanym. Komuniści starali się ograniczyć życzliwość księży wobec Solidarności. Pewnych kapłanów Służba Bezpieczeństwa próbowała indywidualnie zastraszyć groźbami, szykanami czy atakami fizycznymi. Kiedy to nie dawało rezultatu, SB udawała się do kurii, tłumacząc, że ci księża dzielą Polaków i przeszkadzają w porozumieniu narodowym. Tak było np. w Warszawie. SB uczyniła z Kurii tej archidiecezji narzędzie do zastraszania kapłanów odważnych, nieulegających bezpiece. Niestety, urzędnicy tej Kurii zamiast bronić kapłanów wykonywali polecenia SB: wykorzystywali środki dyscypliny kościelnej, by tych kapłanów, którzy pomagają prześladowanym, zastraszać przenosinami, karami kościelnymi, zakazem głoszenia kazań czy odprawiania mszy świętej. SB szybko zorientowała się, że hierarchia kościelna w niektórych diecezjach nie broni księży odważnych, spełniających posługę duszpasterską z charakterem. Kiedy okazało się, że Kościół nie jest już monolitem jak za kardynała Wyszyńskiego, SB wiedziała, że może uderzyć i zastraszyć wszystkich księży oraz wiernych. Doszło do zabójstwa księdza Jerzego, a potem do morderstw kilku innych księży. To miało być ostrzeżenie, by Kościół nie mieszał się do polityki, by ograniczył swą działalność do świątyń, że biskupi mogą być aktywni publicznie tylko wtedy, kiedy popierają władze. Bardzo wielu wiernych nie mogło się pogodzić z tak oportunistycznym postępowaniem kurialistów. Wielu wiernych w Warszawie czuło wtedy potrzebę, by poprzez publiczną modlitwę dać wyraz troski o stan ojczyzny. W różnych miejscach, np. przy Krakowskim Przedmieściu, układali krzyże z kwiatów. Pamiętam, jak auta SB podjeżdżały pod dom akademicki zwany dziekanką i zostawiały agentów, którzy potem, udając tłum, obrażali wiernych lub bezcześcili krzyż z kwiatów. Po paru latach, w pewien ciepły dzień warszawianie zobaczyli i usłyszeli, jak arcybiskup Warszawy na kolanach prosi Boga o wybaczenia za to, że nie zrobił wszystkiego, by ocalić życie Księdza Jerzego. Niestety, nie usłyszeliśmy wtedy przeprosin za wiele innych niegodziwości, jakich urzędnicy Kurii dopuszczali się wobec księży i wielu wiernych, kolaborując ze Służbą Bezpieczeństwa. A nie ma co do tego wątpliwości: każdy, kto działa na szkodę Kościoła, zasługuje na potępienie. Niewątpliwie pomoc okazywana prześladowcom Kościoła, szykanowanie księży, lekceważenie osób wierzących są działaniem na szkodę Kościoła. W roku 2010 ksiądz Jerzy został beatyfikowany, a wokół tych, co wspierali jego prześladowców, zapanowało dziwne milczenie. Minęło wiele lat, świat chyba się zmienił. Kilka miesięcy po tragicznej śmierci Prezydenta RP i innych ofiar katastrofy smoleńskiej arcybiskup Warszawy ogłosił, że trzeba oddzielić kwestie Krzyża od kwestii upamiętnienia ofiar. Zajął tym samym stanowisko zupełnie inne niż biskupi polscy parę dni wcześniej. Episkopat uznał bowiem jednomyślnie, iż ludzie zbierają się wokół Krzyża na ulicach Warszawy, czekając na godne upamiętnienie ofiar katastrofy. Był to apel Episkopatu do władz, by rozwiązała problem pamięci o ofiarach katastrofy w sposób zgodny z oczekiwaniami obywateli, a wtedy problem Krzyża zostanie rozwiązany. Po wypowiedzi arcybiskupa Warszawy zrozumiałem, że zaczyna się coś złego, że nastąpiło publiczne zdezawuowanie stanowiska biskupów diecezjalnych przyjętego w Częstochowie, a przedstawionego publicznie przez arcybiskupa Leszka Sławoja Głódzia. Usłyszeliśmy opinie stołecznego konserwatora, według której na liczącym parę kilometrów Krakowskim Przedmieściu nie ma i nigdy nie będzie miejsca na upamiętnienie ofiar katastrofy. Różne osoby należące do władz państwowych kilkukrotnie powtarzały, że prezydent Lech Kaczyński może być upamiętniony, ale nie w mieście, lecz na warszawskim cmentarzu, że nigdy nie pozwolą na monument ofiar katastrofy w stolicy. Teraz okazało się, że te kategoryczne sądy znalazły wsparcie arcybiskupa stolicy. Nadszedł 15 września 2010 r. Kuria warszawska wezwała ks. Stanisława Małkowskiego, by przypomnieć mu, że zakazy wydane w stanie wojennym na polecenie Służby Bezpieczeństwa nadal są aktualne, że może modlić się i odprawiać mszę świętą tylko na cmentarzu. W szczególności nie może modlić się na ul. Krakowskie Przedmieście w Warszawie, a za taką modlitwę zostanie pozbawiony w ogóle prawa do sprawowania mszy świętej. To postępowanie Kurii wobec ks. Stanisława Małkowskiego było wyraźnym sygnałem dla władzy, że z Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu i wiernymi może robić, co chce. Kurialiści nie potrafili uzasadnić pisemnie swego stanowiska ani pod względem prawa kanonicznego, ani z punktu widzenia teologii. Dzień później urzędnicy państwowi w asyście agentów i policji zabrali Krzyż ustawiony przed Pałacem Prezydenckim, ustawiony dla uczczenia ofiar katastrofy smoleńskiej. Uznali, że Krzyż w tym miejscu jest postawiony bez ich zgody, stanowi zatem wyraz bezprawia, samowoli, oni zaś mają mandat do zaprowadzania porządku, wprowadzenia spokoju, w miejsce podziałów, jakie obecność Krzyża wywołuje. Krzyż aresztowano, przenosząc go do strzeżonej przez policję pałacowej kaplicy. Na taką troskę o Krzyż nie zdobył się nawet mieszkaniec tego pałacu w czasach, gdy nazywano go Namiestnikowskim. Urzędnicy ogłosili, że oni tylko zabierają Krzyż, a właściwie to dwa kawałki drewna przenoszą z ulicy w godne miejsce. To dziwne, że żaden z nich nie zdaje sobie sprawy, że dla katolików Krzyż to znak męki Syna Bożego, że modlitwy są nie do Krzyża, lecz do Jezusa, który na Krzyżu zginął. Tak naprawdę zatem urzędnicy państwowi aresztowali Jezusa Chrystusa. Kilku biskupów, znanych ze swej miękkiej postawy w stanie wojennym, natychmiast wyraziło publicznie radość z tego, co się stało. Przedstawicielka władzy samorządowej w stolicy pośpieszyła z oświadczeniem, że ten Krzyż nie był symbolem religijnym. Jak widać, dla samorządu Warszawy religijne jest tylko to co podoba się władzy; kiedy ludzie modlą się w nieakceptowanej przez władze intencji, np. za śp Lecha Kaczyńskiego, Krzyż nie jest już znakiem wiary. Przedstawiciele Kurii Warszawskiej wreszcie są zadowoleni, w stolicy znów zapanował porządek, nikt nie modli się na ulicy, poza godzinami i miejscami wyznaczonymi wspólnie z władzą, która wkrótce przekaże kurialistom obiecane korzyści. Wierni, którzy modlili się pod Krzyżem, przez kilka miesięcy byli narażeni na agresje wynajętych osobników. Teraz zostali potraktowani przez urzędników Kurii jak ci, co przeszkadzają w dobrych stosunkach z władzą, z kim się nie rozmawia, kogo się ignoruje, jako coś, a nie jak wiernych. Minął jakiś czas od upadku komunizmu, a tu znów Krakowskie Przedmieście, obrażanie i przeganianie wiernych, zastraszanie kapłanów przez Kurię Warszawską, aresztowanie Krzyża przez urzędników państwowych, zapowiedziano nawet mandaty i areszt dla osób zbierających się na Krakowskim Przedmieściu w nie właściwej intencji. Myślałem, że te czasy minęły, że nie wrócą, myliłem się. Jeszcze nie jestem stary, da Bóg, że doczekam chwili, kiedy arcybiskup Warszawy znów publicznie padnie na kolana i będzie przepraszał za brak charakteru w obronie wiary, wiernych i Krzyża. Żadne słowa nie naprawią jednak krzywdy, jaką wyrządzono wiernym diecezji warszawskiej i pozycji arcybiskupa stolicy Anno Domini 2010. Teraz nawet kapelusz kardynalski nie pomoże. Na autorytet i szacunek trzeba zapracować, nie współpracując z władzą, lecz z ludźmi. Nie zajmuję się działalnością polityczną, próbuję tylko patrzeć na swoje miasto jak człowiek wierzący. Nie ma potrzeby ukrywać, jestem bardzo rozczarowany postawą arcybiskupa Warszawy, myślimy o wielu sprawach zupełnie inaczej.
    Parafianin diecezji warszawskiej

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d bloggers like this: