Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Stanisław Michalkiewicz: Tęsknię za tobą – Żydówo!

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2010-10-30

Trudno o lepszy wyraz tak zwanych uczuć mieszanych, czyli ambiwalentnych. Z jednej bowiem strony mamy deklarację „łzawej tęsknicy serca”, ale z drugiej – inwokację brutalną, bo „Żydówa”, to mniej więcej to samo, co – dajmy na to – „Niemra”. Tak w każdym razie widzi to literatura, której znakomitym przykładem jest słynny poemat Janusza Szpotańskiego „Towarzysz Szmaciak”, w którym czytamy m.in.: „Szmaciak się kładzie, rad by zasnąć, lecz Helka w łóżku mu podtruwa, że ta Rurkowa, to Żydówa, a córka ich, to zwykła kurwa, że chyba się z choinki urwał, jeżeli ufa takim parchom”. Inna sprawa, że szyderstwo może być wyrażone również przy użyciu określeń pieszczotliwych, o czym z kolei przekonać się możemy przy lekturze wiersza „Semi-Eros” Juliana Tuwima: „Wyfioczone semitki / Berlińskie judejki / Wiedeńskie izraelitki / (…) Sodomitki i gomorejki / Omdlewające lesbijki / Sarońskie lilijki / Haremowe zulejki – / Skaczą koło nich żydki / Z żydków mają pożytki / Żydki dają na zbytki, / Ale wolą aryjki.” Tymczasem aryjki nie zawsze odczuwają taką samą skłonność. Anna Strońska wspomina na przykład o kobiecie, która dwie największe nienawiści swego życia zamknęła w epitecie: „ty Żydu gestapowcze!

Przed kilkoma dniami spokojną, żeby nie powiedzieć – zatęchłą atmosferą Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie wstrząsnął okrzyk, jaki miała skierować pani prof. Barbara Jedynak z Instytutu Filologii Polskiej do pani dr Marzeny Zawanowskiej, wykładowczyni judaistyki, która podobno trochę przeciągnęła swoje zajęcia ponad wyznaczony czas: „Ty Żydówo!” Według informacji lubelskiej prasy, do dziekana z donosem natychmiast pośpieszyli studenci. Jako absolwent Wydziału Prawa UMCS z roku 1969 nie mogę w związku z tym pozbyć się uczucia niesmaku, a nawet obrzydzenia. Co za hołota studiuje teraz na tym uniwersytecie! Skoro biegają z donosami jako studenci, to cóż dopiero będą wyprawiać, jak już skończą tę swoją judaistykę? Być może donosicielstwo jest częścią tych studiów, bo nie jest wykluczone, że na tym kierunku przygotowywane są kadry kolaborantów dla wiedeńskiej Agencji Praw Podstawowych. Ta agencja, jak wiadomo, zajmuje się szpiegowaniem europejskich narodów, czy aby nie pogrążają się w antysemityzmie, ksenofobii i homofobii. Oczywiście sama Agencja niczego by nie spenetrowała, gdyby nie wspierały jej liczne rzesze kolaborantów z poszczególnych krajów, których szpiegowską działalność z kolei koordynują zwycięzcy przetargów, jakie Agencja rozpisuje dla kolaborantów lokalnych. W Polsce zwycięzcą przetargu jest Helsińska Fundacja Praw Człowieka, z którą z kolei kolaborują liczne organizacje pozarządowe, koordynowane przez wytrawnych, pierwszorzędnych fachowców z MSWiA. Widocznie jest rozkaz, żeby usługi konfidentów podnieść na wyższy poziom, więc nie jest wykluczone, że pożądające „grantów” uczelnie wyszły naprzeciw temu zapotrzebowaniu, no i stąd rozpowszechnienie na uniwersytetach konfidenckich obyczajów, niczym w jakimś sowieckim łagrze. „Porwały mnie plemiona zdziczałych tubylców, zbrojnych w maczugi światła, strzały laserowe, ponaddźwiękowe dzidy, kobaltowe proce, paraboliczne bębny, flety bioplazmy, wtórujące podskokom sztucznych serc lub krwawych, wydartych z piersi trupów jeszcze nie ostygłych. O drogi Panie Hrabio, jakże mi daleko, do dworu ukrytego w sadach, do komnaty ksiąg pełnej, gdzie rozmowy wiedliśmy przy kawie, wonnej kawie, słodzonej z cukiernicy srebrnej” – skarżył się Antoni Słonimski w wierszu „Gołąb ostatni”.

Ale mniejsza o konfidentów; niech w własnym kółku, jak w krzywym zwierciadle pozagryzają się nawzajem. Mimo donosu do dziekana, incydent może rozszedłby się po kościach, gdyby nie red. Karol Adamaszek z „Gazety Wyborczej”, zasłużony na terenie Lublina tropiciel antysemitników, który najwyraźniej ma do nich specjalnego nosa. M.in. za jego sprawą podniósł się niebywały klangor, na skutek czego władze uczelni zostały zmuszone do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego. Wprawdzie młyny sprawiedliwości mielą powoli, ale nadgorliwcy z pewnością będą je popychali w nadziei, że ktoś ich wysiłki zauważy, doceni, no i sowicie wynagrodzi. Jak to się wszystko zmienia! Za moich czasów studenckich, podczas praktyki sądowej zetknąłem się ze sprawą o obrazę, polegającą na tym, że jedna pani inną panią nazwała „rusałką”. Sędzia próbował wyjaśniać, że w tym określeniu nie ma niczego obraźliwego, przeciwnie – że dla kobiety może to być nawet komplement – ale obrażona najwyraźniej wiedziała swoje. Więc zapytał ją, co jej zdaniem oznacza określenie: „rusałka”. Okazało się, że była przekonana, iż chodzi o kobietę, co to się „rusa”. Oto przykład, jakie szkody może w świadomości społecznej wyrządzić chaos semantyczny. Dlatego warto się zastanowić, co właściwie takiego obraźliwego tkwi w określeniu „Żydówa”.

Oczywiście nie dopuszczam myśli, że pani dr Marzena Zawanowska obraziła się z powodu rzucenia na nią podejrzenia, iż jest Żydówką. Jeśli nawet to nieprawda, to przecież w takim podejrzeniu nie ma niczego obraźliwego. O takie posądzenie może obrazić się tylko jakiś żydożerca. Czy jednak pani dr Zawanowską, wykładowczynię judaistyki można posądzać o żydożerczość? Jest to absolutnie wykluczone, a poza tym z informacji prasowych wcale nie wynika, że to właśnie ona poczuła się obrażona. Przeciwnie – gazety wyraźnie piszą, że z donosem pośpieszyli studenci, Czyżby zatem oni z jakichś tajemniczych powodów uznali tę inwokację za obraźliwą? Tego wykluczyć nie można, bo i ja zetknąłem się z nadgorliwcami, którzy za obraźliwe uważali nawet określenie „Żyd”. Trudno to zrozumieć, bo taka postawa dowodzi przekonania, iż bycie Żydem jest czymś wyjątkowo nieprzyzwoitym, do czego normalny człowiek nie powinien się pod żadnym pozorem przyznawać. Jeśli tak, to mielibyśmy przykład prawdziwego antysemityzmu, z lekka tylko zamaskowanego pozorami troski o polityczną poprawność. Czyżby taka właśnie postawa była charakterystyczna dla studentów judaistyki na UMCS? A to ci dopiero historia! Zawsze uważałem, że w każdej nadgorliwości tkwi coś podejrzanego.

Tymczasem wygląda na to, że w takich inwokacjach nie ma niczego niestosownego. Oto pan Rafał Betlejewski z Warszawy zainicjował akcję fotografowania się na tle namalowanego na murze napisu: „Tęsknię za tobą Żydzie”. Najpierw jednak zatrzymała go policja, która w słowie „Żyd” doszukała się… antysemityzmu! Oto tragiczne skutki tresury ludności tubylczej, jaką uprawia środowisko żydowskie skupione wokół „Gazety Wyborczej”! Policja ma wątpliwości, czy stosowne jest wyrażanie tęsknoty za „Żydem”! Nie tylko zresztą policja. Pan Betlejewski powiedział, że w kilka dni po namalowaniu tego napisu na murze domu przy ul. Waliców w Warszawie, ktoś zamalował słowo: „Żydzie”, wskutek czego napis wyrażał już tęsknotę nieokreśloną: „Tęsknię za tobą”. A gdyby tak pan Betlejewski napisał, że tęskni za „Żydówą”? Nie za „Żydówką” – bo określenie to nie jest wyraziste, ale właśnie za „Żydówą”, Herod-babą, rodzajem sienkiewiczowskiej Horpyny? Nie wolno by mu było? A niby dlaczego? Nie mógłby mieć takich gustów? Nie ma najmniejszego powodu, by mu ich zakazywać, ale skoro tak, to i w słowie określającym obiekt takiej tęsknoty nie może być niczego niestosownego. Bo – jak powiadają wymowni Francuzi – „lepiej tęsknić, niż nie tęsknić wcale”.

Stanisław Michalkiewicz

www.michalkiewicz.pl

Reklamy

Komentarzy 14 to “Stanisław Michalkiewicz: Tęsknię za tobą – Żydówo!”

  1. Analityk said

    Trochę obok tematu ale niezwykle ważne.

    http://adamkuz.blogspot.com/2010/10/piszemy-listy-do-new-york-times-i-wall.html

    PIĄTEK, 29 PAŹDZIERNIKA 2010
    Piszemy listy do „The New York Times” i „The Wall Street Journal”
    Wtorkowa Rzeczpospolita (26.10.2010r) informuje że, w „The New York Times” pojawiło się stwierdzenie o polskich obozach koncentracyjnych. Podobne przekłamania miały miejsce także na łamach „The Wall Street Journal”. Prosimy wszystkich, którzy poczuli się urażeni przez amerykańską gazetę lub po prostu postrzegają tę sytuację jako jawne przekłamanie, o przesłanie na adres e-mail… redakcji „The New York Times” i „The Wall Street …Journal” listu.

    Prosimy Państwa o wsparcie w walce o prawdę historyczną i wysłanie poniżej prezentowanego listu.

    Adresy redakcji:

    letters@nytimes.com, executive-editor@nytimes.com, wsj.ltrs@wsj.com

    Dear Sir or Madam,

    I am writing to you due to alarming information about using by journalists of your magazines the most unfortunate phrase “a Polish concentration camp.” I would like to remind you, that this usage of words is incorrect; moreover it hurts the feelings of the people who were the victims of Nazi persecution, their descendants and all Poles. We all need to remember that Poles were also prisoners of Nazi concentration camps. Writing about concentration camps must be reliable and compatible with historical truth. Therefore, usage of such phrases as “Polish concentration camps” abuses basic principles of journalism. I hope your journalists are not uneducated scribblers or inhuman ignorants, who use such bad expression. I hope too, that you do not do it for purpose following Goebbels’ (a leader Nazi propaganda) idea that “a lie repeated hundreds times is converted into a truth”.

    I firmly demand, on behalf of all who feel hurt or offended by the usage of this unfortunate phrase, to add to your stylebook such expression as “Nazi German camps in occupied Poland.” The official name of the Auschwitz camp, that figures on the UNESCO World Heritage List is Auschwitz Birkenau German Nazi Concentration and Extermination Camp (1940-1945). I hope that you will accede to my request and this unfair and hurting situation will never happen again.
    Sincerely,

    /=====/

    Ja wstawiłem do orginału tekstu dwa mocniejsze zdania po pierwszym akapicie.

    I hope your journalists are not uneducated scribblers or inhuman ignorants, who use such bad expression. I hope too, that they do not do it for purpose following Goebbels’ (a leader Nazi propaganda) idea that “a lie repeated hundreds times converts into a truth”.

    Co znaczy:
    mam nadzieję, że wasi żurnaliści nie są niewykształconymi pismakami czy nieludzkimi ignorantami, którzy uzywają takiego podłego określenia. Mam również nadzieję, że oni nie robia tego celowo podążając Goebbelsa – lidera nazistowskiej propagandy – ideą, że kłamstwo powtarzanę setki razy przekształca sie w prawdę.

    Oczywiście cały ten list z przyjemnością wysłałem na wskazane adresy.

  2. Andrzejek2010 said

    Napisałem w jednym z komentarzy, Szanowny Żydzie, zwracając się do człowieka, który napisał do mnie cyt. albo lepiej nie zacytuję bo pisał mocna łacina podwórkowa. I co? i szanowny Pan się obraził. Oczywiście jest Żydem z krwi i kości, lecz napisać Żydzie, nawet dużą literą jest odbierane jak obraza. Ludzie, uczeni od dziecka, że są nielubiani przez wszystkie narody świata, nie mogą reagować inaczej.

    W tym materiale pokazano tresurę młodzieży Żydowskiej przed wyjazdem do Polski.
    Praktyka siania nienawiści udzieliła się także władzy RP.
    To jest doskonały sposób, aby wyhodować mięso armatnie, aby posłużyć się nim w odpowiednim momencie.

  3. Politically Incorrect said

    Felieton p. Michalkiewicza przeczytalem z wiekim ubawem glosno zonie z monitora. Pozniej doszlem do wniosku, ze intelektualista moze prawie wszystko powiedziec, niezaleznie od warunkow politycznych.

  4. zbzukowski said

    Pisalem ci ja wiele razy, ze Zyd wcale nie oznacza narodowosci, ale odnosi sie do wyznania judaistycznego od niemieckiego slowa Jude (po naszemu Zyd), Judaizm (tak, jak np. Islam, Chrzesciajnstwo, Buddyzm, Driuzm itp. etc.)
    Nie ma czegos takiego, jak narod zydowski, bo jesli tak mialo by byc, to znaczy, ze istnieje rowniez narod katolicki, lub rzymsko-katolicki, jak ktos woli…
    Owszem istnieje np. narod polski, wyznajacy religie rzymsko-katolicka, ale to jest narod polski, a nie rzymsko-katolicki.
    Blizsze zbadanie dziejow potomkow Abrahama, Izaaka i Jakuba ( prosze nie opierac badan na subiektywnym przekazie samych koszernych, bo to skrzywi wasze widzenie), dowodzi, ze poza krotkim epizodem pod panowaniem krola Saula, pozniej krolow Dawida i Salomona, nie stanowili jednolitego narodu, bo nie zaistnialy po temu warunki.
    Dwa pokolenia po krolu Salomonie, rozpadli sie na dwie osobne Prowincje rzadzone przez krolow tzw.Izraela i Judy,aby niedlugo potem popasc w niewole Asyrii, czeciowo Egiptu i w koncu Babilonu, nastepnie Medo-Persji, Rzymu i Anglosassow.
    Dopiero podczas niewoli babilonskiej tzw. narod Izraelski zostal wymyslony…
    Potomkowie Jakuba byli nomadami i przebywali na terenach tzw. Ziemi Obiecanej, zanim nastapilo tzw. Wyzwolenie z niewoli egipskiej, z ktorej faktycznie wyszedl jedynie Dom Jozefa i ostatki po domie Jakuba.
    Przy okazji „wyjscia z Egiptu” zlupili Egipt, co w obecnych czasach bardzo pasuje do chciwosci, lichwy i zakulisowych, konspiracyjnych dzialan koszernych, za cel stawiajacych zlupienie wszystkich bez wyjatku gojow…
    Tzw. ksiegi kaplanskie wyjscia i inna tradycja judaizmu powstawala w oparciu o szowinizm kaplanow wedrownych, ktorzy w gloszeniu szowinizmu judaistycznego upatrywali sily nie dla prztrewania samego „narodu”, co wzmocnienia swej wladzy nad zastraszonymi potomkami Jakuba…
    Potrzebny byl im zawsze wrog i wlasna odmiennosc zwana Przymierzem Narodu Wybranego, aby moc nie tylko sie odroznic, co za sprawa szowinizmu, z ktorego ok. 200 lat temu zrodzil sie kierunek polityczny, zanny nam dzis, jako syjonizm – zapanowac nad reszta swiata.
    Dzisiaj realizuja z powodzeniem swoja odwieczna kabale…
    Zwyczajni ludzie wyznajacy judaizm nie maja najmniejszego pojecia dokad ich prowadzi kasta wedrownych kaplanow, gloszacych ustawicznie nienawisc wobec reszty swiata, swiata gojow…
    Slowo „zyd” jest dzisiaj zakleciem tzw. „poprawnosci” podobnie, jak slowo murzyn, czy czarny…
    Niby wiadomo,ze jesli ktos jest czarny, to trudno go nazywac bialym, ale…tylko sprobuj uzyc tego slowa, zamiast „poprawnego” afrykano-amerykanin, a zobaczysz jak szybko wyladujesz przed obliczem sedziego.
    Swietny tekst panie Stanislawie!
    Zapraszam do przeczytania wpisu na moim blogu pt. Kilka zdan o pradawnej tajemnicy Illuminatii…adres moich blogow to:

    http://www.zbzukowski.bloog.pl
    http://www.zbzsos.bloog.pl

  5. S.papiez said

    Polecam nową telewizję internetową Polonitas

    http://www.youtube.com/user/Polonitas

  6. Joe said

    Wydaje mi sie ze byloby wskazane…azeby Pan Stanislaw rozwinal watek,o schorzeniu psychicznym ktore nazywa sie WSTD TOKSYCZNY.
    Amerykanski psycholog,doktor kilku specjalizacji,a nawet teologji John Bradshaw,napisal ksiazke na tan temat wlasnie pod tym tytulem.
    Napisze krotko,jest to rodzaj schorzenia,ktore jest przekazywane z pokolenia na pokolenie, w danej grupie spolecznej,najprosciej jest zrozumiec n.p.rodziny.
    Ilez to razy sami bylismy swiadkami….kiedy to ladna dziewczyna dowiadywala sie od nas ze jest bardzo fajna.A matka ja przez lata „dolowala” bo tak czyniono z nia sama z jaj matka i babcia.Czy to nie jest ten przypadek?

  7. Joe said

    WSTYD…oczywiscie.

  8. WP. said

    Manipulacje w mediach: konsekwencje dla życia osobistego i rodziny ks. dr Marek Dziewiecki, UKSW – Głównym celem manipulacji w mediach jest to, by ludzie nieszczęśliwi stanowili większość społeczeństwa.

    Wstęp

    Gdy mówimy o manipulacji w mediach, to zwykle skupiamy się na analizie metod manipulacji, a także na celach politycznych tychże manipulacji, w tym na obronie interesów finansowych oraz na ukrywaniu korupcji w odniesieniu do osób i instytucji związanych z politykami. Rzadziej analizujemy cele manipulacji w odniesieniu do całego społeczeństwa oraz skutki egzystencjalne, a nie tylko polityczne czy ekonomiczne tychże manipulacji.[1] W cywilizacji zdominowanej liberalnymi politykami, mediami i środowiskami ważnymi celami manipulacji są: zdobycie lub utrzymanie władzy, obrona interesów finansowych i układów korupcyjnych oraz obrona interesów środowiskowych (postkomuniści, ludzie z komunistycznych służb specjalnych, feministki, aktywiści gejowscy, itd.).

    Niniejsze wystąpienie to analiza egzystencjalnych skutków manipulacji w polityce i mediach w odniesieniu do poszczególnych osób i rodzin w naszym kraju. To zatem próba popatrzenia na zjawisko manipulacji i zorganizowanego kłamstwa nie z perspektywy postronnych obserwatorów, lecz z perspektywy bezpośrednich ofiar tychże manipulacji, czyli z perspektywy większości naszego społeczeństwa.

    1. Cele zorganizowanego kłamstwa

    Celem zorganizowanego kłamstwa jest dążenie do tego,

    by większość społeczeństwa stanowili ludzie nieszczęśliwi.

    Ostatecznym celem manipulacji w polityce i mediach jest to, by większość ludzi w danym społeczeństwie krzywdziła samych siebie i innych ludzi oraz by nie radziła sobie z własnym życiem. Gdy wyjaśniam ten mechanizm młodzieży czy dorosłym, to zaczynam od opowiedzenia o pewnej hipotetycznej sytuacji. Wyobraźmy sobie, że oto budzimy się któregoś słonecznego poranka i okazuje się, że prawie wszyscy ludzie na ziemi są szczęśliwi, że świetnie radzą sobie z własnym życiem, że rozumieją samych siebie i wiernie realizują swoje największe aspiracje i priorytety, że tworzą trwałe małżeństwa i szczęśliwe rodziny, a w życiu społecznym wyeliminowali już każdą formę kłamstwa, manipulacji, korupcji i prywaty. Po to, by prowokować do myślenia, oznajmiam moim rozmówcom, że tego typu sytuacja – gdyby okazała się prawdziwa – to byłaby jakimś strasznym horrorem. W odpowiedzi zarówno młodzież jak i dorośli dziwią się moim słowom i protestują. Twierdzą, że przecież gdyby zdecydowana większość społeczeństwa stanowili ludzie szczęśliwi, to byłaby to niezwykle korzystna sytuacja dla poszczególnych osób i dla całego społeczeństwa. I właśnie w tym punkcie rozmowy wyjaśniam ostateczny sens manipulacji i kłamstwa w wymiarze społecznym.

    Otóż sensem wszystkich zorganizowanych manipulacji i kłamstw jest niedopuszczenie do tego, by większość społeczeństwa stanowili ludzie mądrzy, kochający i szczęśliwi. Tacy bowiem ludzie nie pozwolą na to, by rządzili nimi prymitywni czy skorumpowani politycy. Trudno jest się też łatwo na takich ludziach wzbogacić, gdyż są szczęśliwi i dlatego nie ulegną reklamom o łatwym szczęściu osiągniętym za pomocą zakupów. Tymczasem na ludziach nieszczęśliwych bardzo łatwo jest zarobić szybko i bez wysiłku duże pieniądze. Ludzie nieszczęśliwi kupią bowiem bezkrytycznie także to, co ich niszczy: alkohol, narkotyk, nikotynę, dopalacze, pornografię, prostytucję, antykoncepcję i prezerwatywy potrzebne do toksycznego seksu. Nieszczęśliwi kupią także nadmiar normalnych towarów i usług, gdyż łatwo w takich ludziach wyrobić sztuczne potrzeby i zdalnie sterować sposobem wydawania pieniędzy. Ludźmi nieszczęśliwymi łatwo jest też rządzić właśnie dlatego, że ranią oni samych siebie i swoich bliskich. W konsekwencji mają problemy z sumieniem, a nawet z fizycznym przetrwaniem. Zajmują się gojeniem swoich ran, a przez to nie patrzą na ręce politykom sprawującym władzę. W społeczeństwie, w którym większość obywateli to ludzie poranieni i nieszczęśliwi, możliwa staje się taka deformacja „demokracji”, jaką mamy obecnie. Jest to „demokracja”, w której część przestępców trafia do parlamentu zamiast do więzienia.

    2. Kłamstwo antropologiczne, czyli zredukowana wizja człowieka

    Najłatwiej można unieszczęśliwić tych, którzy nie wiedzą,

    kim są i co czyni ich szczęśliwymi.

    Ci, którzy dążą do tego, by większość społeczeństwa stanowili ludzie poranieni i nieszczęśliwi, wiedzą o tym, że podstawową strategią w tym względzie jest doprowadzenie do sytuacji, w której człowiek nie rozumie samego siebie, czyli nie wie, ani kim jest, ani dokąd zmierza, ani jakie więzi i wartości prowadzą go do rozwoju i szczęścia.[2] Najgroźniejszą, najbardziej brutalną formą współczesnej Kulturkampf i współczesnej formy zorganizowanej manipulacji jest kłamstwo antropologiczne, czyli wmawianie człowiekowi tego, że jest kimś innym niż jest naprawdę. Fałszywa wizja człowieka to pierwsze narzędzie manipulacji i niszczenia społeczeństwa.

    Od kilku dziesięcioleci w Europie i Polsce promowana jest karykaturalna wizja człowieka w wersji, którą można nazwać ateistycznym humanizmem optymistycznym, inspirowana w pedagogice utopią J. J. Rousseau, a w psychologii poglądami C. Rogersa. Wizja ta redukuje człowieka do ciała, emocji i subiektywnych przekonań. Wbrew oczywistym faktom zakłada, że człowiek rodzi się wewnętrznie bezkonfliktowy, że nigdy nie krzywdzi samego siebie, że jest zagrożony jedynie z zewnątrz, że nie potrzebuje dyscypliny, czujności, nawrócenia, jasnych zasad moralnych i Zbawiciela. Za najwyższe dobro humanistyczny ateizm uznaje chwilową przyjemność (hedonizm), a za najwyższą prawdę przekonanie o tym, że nie ma żadnej obiektywnej prawdy.[3] W wizji tej najwyższą wartością nie jest człowiek lecz demokracja, tolerancja i akceptacja. Od obywateli oczekuje się tolerowania każdej formy zła i patologii oraz akceptowania wszystkiego, co rządzący przyjmą większością głosów. Nawet jeśli przypisują sobie prawo do decydowania o tym, która grupa ludzi podlega ochronie prawnej, a których ludzi można legalnie zabijać (np. za pomocą aborcji czy eutanazji).

    Na terenie pedagogiki i psychologii humanizm optymistyczny propaguje mit o spontanicznej samorealizacji, o wychowaniu bez stresów,[4] o prawach bez obowiązków czy o szkole neutralnej światopoglądowo. Z kolei sędziowie[5], a także psycholodzy, pedagodzy i nauczyciele stają w praktyce bardziej po stronie katów niż ich ofiar.[6] Antropologia humanistyczna to wizja człowieka w oczywisty sposób zawężona (pomija sferę moralną, duchową, religijną, społeczną, a także sferę wartości, wolności, miłości i odpowiedzialności). To również wizja naiwna i utopijna, gdyż nie uwzględnia oczywistego faktu empirycznego, że człowiekowi łatwiej czynić zło niż dobro i że człowiek to ktoś, kto potrafi krzywdzić samego siebie, czego nie czyni żadne zwierzę.

    3. Antropologia według gejów

    Aktywiści gejowscy promują najbardziej

    drastyczną redukcję antropologiczną w dziejach ludzkości.

    Jeszcze bardziej niż humaniści zawężoną antropologię proponują i promują aktywiści gejowscy. Ich sposób patrzenia na człowieka to najbardziej radykalna redukcja antropologiczna i najbardziej radykalne kłamstwo antropologiczne w dziejach ludzkości! W ich bowiem przekonaniu tożsamość człowieka i źródło jego dumy w odniesieniu do samego siebie nie płynie z jego rozumności, wolności czy zdolności do miłości, ale z jego „orientacji seksualnej”. Według aktywistów gejowskich to nie miłość małżeńska, przekazywanie życia i wychowanie dzieci czy praca dla dobra społeczeństwa, lecz skupianie się na seksualności oraz kierowanie się popędem stanowi najważniejszy powód człowieka do dumy. W konsekwencji uznają człowieka za rodzaj samca, dla którego popęd seksualny powinien stać się nadrzędnym regulatorem zachowań. Aktywiści gejowscy proponują zatem filozofię życia typową dla erotomanów i maniaków seksualnych. Oczywistą konsekwencją tego typu wizji człowieka jest promocja wyuzdania i rozwiązłości, a także skokowy wzrost erotomanii, chorób wenerycznych i przestępstw seksualnych. Wizja człowieka, promowana przez aktywistów gejowskich, jest jeszcze bardziej drastycznie zawężona i wypaczona niż wizja człowieka promowana w systemach ateistycznych, które także – ze względu na przyjęte założenie o pochodzeniu człowieka ze świata materii – nie mogą dostrzegać jakościowej różnicy między człowiekiem a zwierzęciem. Mimo to nawet systemy ateistyczne zakładają, że coś więcej niż popęd seksualny jest kryterium tożsamości i dumy człowieka oraz wyróżnikiem jego człowieczeństwa.

    Typowe dla aktywistów gejowskich jest ponadto odrywanie popędu seksualnego od płciowości, czyli od faktu, że człowiek istnieje na sposób kobiety i mężczyzny i że tylko kobieta i mężczyzna mogą tworzyć pary płodne, czyli zdrowe biologicznie. Pary homoseksualne są niepłodne, a niepłodność nadal widnieje na liście chorób Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Dla aktywistów gejowskich popęd seksualny jest wszystkim, a płeć jest niczym. Właśnie dlatego na swoje parady „dumy” coraz częściej zapraszają osoby „biseksualne” i „transpłciowe”. „Kultura” gejowska prowadzi nie tylko do wyuzdania i do podporządkowania pojedynczego człowieka jego popędom. Ma także poważne, negatywne skutki społeczne. Oznacza bowiem promowanie życia skupionego wokół popędów, a zatem życia egoistycznego, hedonistycznego, pozbawionego wyższych, typowo ludzkich motywów działania. Aktywiści gejowscy promują postawę przewrotności i kpiny nie tylko wobec małżeństw i rodzin, ale także wobec tych homoseksualistów, którzy żyją w czystości, albo którzy pragną mieć żony i dzieci i dlatego szukają profesjonalnej pomocy terapeutycznej.[i] Ponadto aktywiści gejowscy manipulują językiem oraz posłusznymi sobie mediami i politykami. Próbują zawładnąć sferą społeczną i wychowaniem w szkole.

    4. Zastraszanie tych, którzy sprzeciwiają się kłamstwu antropologicznemu

    „Liberalna” Europa szantażuje tych,

    którzy bronią prawdy o człowieku.

    Najlepszym lekarstwem na kłamstwo antropologiczne i na promowanie wulgarnej antropologii gejowskiej jest ukazywanie piękna i realizmu antropologii biblijnej. Biblia podkreśla, że Bóg stworzył człowieka nie na sposób jednej, ani też nie na sposób wielu płci, lecz jako mężczyznę i kobietę, a zatem na sposób dwóch płci i tylko parze kobieta – mężczyzna dał przywilej płodności. Pierwszym poleceniem, jakie Bóg skierował do człowieka, było polecenie, by Adam i Ewa – mężczyzna i kobieta – pokochali siebie nieodwołalnie i wiernie oraz by pragnęli mieć ze sobą dzieci. Antropologia biblijna ukazuje oczywisty fakt, że los ludzkości – a nawet samo jej przetrwanie – zależy od tego, co dzieje się między mężczyzną i kobietą, a zwłaszcza między żoną a mężem. Feministki proponują walkę kobiet z mężczyznami, aktywiści gejowscy proponują izolację kobiet i mężczyzn, a Bóg proponuje kobiecie i mężczyźnie wzajemną miłość i szczęśliwą rodzinę.

    Demaskowanie kłamstwa antropologicznego, promowanego przez humanizm i ateizm, a w najbardziej wulgarnej i skrajnej wersji przez aktywistów gejowskich, spotyka się z napiętnowaniem, zastraszaniem i szantażowaniem ze strony ludzi i środowisk, którzy są narzędziami tegoż kłamstwa i mózgami zorganizowanej manipulacji.[7] Burzę protestów „liberalnych” środowisk i dominujących mediów w Europie wywołał fakt, że prymas Belgii – Andre Leonard – w swej książce napisał, iż „AIDS jest rodzajem immanentnej sprawiedliwości w obliczu sponiewierania natury ludzkiej”. Biskup podkreślił, że AIDS nie jest karą Boga za grzechy, ale odpowiedzią natury na błędne zachowania człowieka, według zasady, że jeśli niszczymy środowisko, to ono negatywnie zacznie wpływać na człowieka, a jeśli „poniewieramy ludzką miłość”, to nie unikniemy bolesnych konsekwencji takiego postępowania. Na konferencji prasowej (14.10.2010) duchowny bronił oczywistości tego, co głosi i podkreślił, iż „fakt, że został arcybiskupem, nie pozbawia go swobody myślenia”.

    Ci, którzy zakłamują antropologię, dążą do tego, by współczesny człowiek coraz lepiej rozumiał świat wokół siebie i by w ogóle nie rozumiał samego siebie. Dążą zwłaszcza do tego, by większość ludzi w naszym społeczeństwie straciła zdolność realistycznego myślenia na temat własnego sposobu postępowania i jego skutków. Obrona przed kłamstwem antropologicznym to pomaganie współczesnym ludziom, by myśleli w sposób realistyczny, czyli by zdawali sobie sprawę z tego, że każde zachowanie człowieka prowadzi do określonych skutków. Jeśli kobieta i mężczyzna nie współżyją przed zawarciem małżeństwa i jeśli po zawarciu małżeństwa zachowują wzajemną wierność, to nie podejmują żadnych ryzykownych zachowań seksualnych. Jeśli natomiast postępują inaczej, to skutkiem mogą być nie tylko zdrady małżeńskie, poniewieranie miłości i zranienia psychiczne, ale także utrata zdrowia i życia. W „liberalnej” Europie podawanie takich faktów środowiska związane z przemysłem kłamstwa i manipulacji uznają za „szokujące i niedopuszczalne” poglądy. Być może niedługo będziemy skazywani na więzienie, jeśli odważymy się stwierdzić fakt, że pary homoseksualne są chore, gdyż nie mogą mieć ze sobą dzieci, a bezpłodność jest przecież na liście chorób WHO. Podobnie niedługo może zostać uznane za przestępstwo stwierdzanie faktu, że zapłodnienie metodą in vitro nie leczy bezpłodności czy że abstynencja przedmałżeńska oraz wzajemna wierność w małżeństwie to jedyna stuprocentowa forma ochrony przed AIDS w sferze zachowań seksualnych.

    Prawda najbardziej niepokoi tych, którzy najbardziej krzywdzą samych siebie czy innych ludzi. Tacy ludzie nie chcą wiedzieć na przykład o tym, że kto dla chwili seksualnej przyjemności poświęca miłość oraz ryzykuje zdrowiem i życiem, ten żyje w rozpaczliwy sposób. Nie chcą też wiedzieć o tym, że nikt nie badał stopnia zawodności prezerwatyw w kontakcie z osobą chorą na AIDS, gdyż ceną za takie badania byłoby popadanie niektórych z badanych osób w śmiertelną chorobę.[8] Tymczasem rzeczywiście szokujące poglądy głoszą ci, którzy uciekają od prawdy. Dla przykładu, gdy ktoś z aktywistów gejowskich organizuje „marsze dumy” z powodu tego, że kieruje się orientacją seksualną, to liberalne środowiska nie zauważają, iż taka wypowiedź jest szokująca, bo oznacza promowanie mentalności gwałciciela, który przecież też kieruje się swoją orientacją seksualną, zamiast kierować się rozumnością, miłością i odpowiedzialnością. Cywilizacja śmierci wiąże się zawsze z cywilizacją kłamstwa, gdyż człowiek, który poniewiera własną godność oraz kpi sobie z miłości i wierności, nie chce wiedzieć o tym, jakie będą skutki jego postępowania. Ci, którzy żyją w sposób niegodny człowieka, nie tylko usiłują zagłuszyć w sobie prawdę i sumienie, ale usiłują innych ludzi pozbawić dostępu do prawdy. Cywilizacja śmierci boi się prawdy, gdyż dla żadnego człowieka nie jest miła świadomość tego, że krzywdzi samego siebie i innych ludzi. To właśnie dlatego cywilizacja życia i miłości zaczyna się od szukania prawdy. Upewnia nas o tym Jezus, który od rana do wieczora uczył swoich słuchaczy realistycznego myślenia i przestrzegał przed tchórzostwem wobec prawdy: „Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczyma nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli” (Mt 13, 14-15).

    Chrześcijanin nie może milczeć wtedy, gdy prawda uznawana jest za skandaliczne kłamstwo albo gdy głos biskupów w obronie życia człowieka w każdej fazie jego rozwoju ludzie przewrotni uznają za… szantaż polityczny.[9] Nikt z obywateli naszego kraju nie ma obowiązku być heroicznym i poświęcać życia dla obrony oczywistych prawd, dla demaskowania kłamstwa antropologicznego czy dla obrony osobistej wolności i własnego sumienia. To właśnie troska o tych ludzi, którzy coraz bardziej czują się zastraszeni we własnym kraju, jeśli nie mają poglądów takich, jakie podobają się sprawującym władzę czy właścicielom dominujących mediów, powinna skłaniać nas do publicznego wypowiadania twardych słów i do wezwania rządzących oraz ich medialnych klakierów, aby się opamiętali: Nie gardźcie Narodem ani żadną grupą obywateli! Nie gardźcie ludźmi tylko dlatego, że głośno mówią o tym, iż człowiek jest człowiekiem od poczęcia do naturalnej śmierci, że nie wolno nikogo z ludzi zabijać w żadnej fazie rozwoju i że istnieją nie tylko święte, ale też podłe sposoby postępowania. Ludzie prawi też mają prawo żyć w naszym kraju i mówić głośno o swoich poglądach, wartościach i normach moralnych bez obawy, że zostaną publicznie wyszydzeni czy zastraszeni. Nie wolno milczeć wtedy, gdy na naszych oczach demokracja zmienia się w system, który chroni zło i który kpiną, szantażem i zastraszaniem usiłuje odbierać wolność słowa i prawo do istnienia w przestrzeni publicznej tym, którzy chronią człowieka i mają odwagę mówić o takich sposobach życia, które są zgodne z Ewangelią.

    5. Społeczne skutki kłamstwa antropologicznego

    Szczyt szyderstwa z człowieka to twierdzenie,

    że jego największą potrzebą jest zaspokojenie popędu.

    Konsekwencją podporządkowania się kłamstwu antropologicznemu jest nie tylko ułomna wizja człowieka, ale też ułomna miłość, ułomne myślenie, ułomna prawda, ułomne wychowanie, ułomne wartości i ułomna kultura, która staje się cywilizacją śmierci. Obecnie zdecydowana większość zwłaszcza młodych ludzi cierpi z tego powodu, że doświadczają zbyt mało miłości ze strony rodziców i innych bliskich osób. Często w relacjach rodzinnych dominuje krzywda i cierpienie, a nie miłość i poczucie bezpieczeństwa. Relacje pozarodzinne są zwykle powierzchowne, a komunikacja – zwłaszcza między nastolatkami – jest często banalna i wulgarna. W konsekwencji wielu młodych ludzi nie wierzy w miłość i nie potrafi kochać. Część z nich popada w najgroźniejszą chorobę, jaka może dotknąć człowieka, a mianowicie w obojętność na własny los. Zdają oni sobie zwykle sprawę z tego, że krzywdzą samych siebie np. alkoholem, narkotykiem czy toksyczną seksualnością, ale nie mają siły potrzebnej do tego, by powstrzymać się od destrukcyjnych zachowań i by zatroszczyć się o własny rozwój. Tylko stałe doświadczanie miłości przyjmowanej i ofiarowanej daje ludziom siłę i motywację potrzebną do kształtowania w sobie bogatego człowieczeństwa, do ochrony własnej godności oraz do przeciwstawianie się cywilizacji egoizmu i śmierci. Obecnie tego typu doświadczenie jest niestety rzadkością, zwłaszcza wśród młodych ludzi

    Drugą, obok ułomnej miłości i ułomnych więzi, konsekwencją kłamstwa antropologicznego jest ułomne myślenie. Współczesny człowiek coraz lepiej rozumie świat wokół siebie, ale coraz mniej rozumie samego siebie. Wielu ludzi uwierzyło już w to, że wszystko jest subiektywne i że żadna obiektywna prawda nie jest im do życia potrzebna. Uciekają oni zwłaszcza od logicznego myślenia na temat skutków własnego postępowania. Często używają inteligencji po to, by oszukiwać samych siebie co do sensu ludzkiego życia i co do warunków osiągnięcia szczęścia. Ponieważ wielu ludzi, którzy ulegli zorganizowanej manipulacji, nie chce lub nie potrafi postępować zgodnie z mądrym myśleniem, więc zaczynają oni „myśleć” zgodnie z niemądrym postępowaniem. Oszukiwanie samych siebie i myślenie życzeniowe, czyli magiczne, przybiera obecnie formę tak zwanego myślenia „pozytywnego”, które jest selektywne, a przez to nie odzwierciedla rzeczywistości lecz wprowadza w świat miłych fikcji, które kończą się kryzysem i cierpieniem.

    Trzecią konsekwencją kłamstwa antropologicznego jest ułomne wychowanie oraz ułomne wzorce. Nie jest możliwy rozwój dzieci i młodzieży w sposób spontaniczny, a zatem bez wychowawczego wsparcia ze strony dorosłych i bez pozytywnych wzorców, którymi młodzi mogliby się zafascynować. Dojrzałe wychowanie jest największym darem, jaki dorośli mogą ofiarować młodemu pokoleniu. Tymczasem wielu współczesnych dorosłych to ludzie naiwni albo przewrotni, należący do koalicji na rzecz kłamstwa i manipulacji. Wychowywać to uczyć realistycznie myśleć, mądrze kochać i solidnie pracować. Tego zadania podejmują się nieliczni rodzice i inni wychowawcy, gdyż obecnie tylko nieliczni dorośli okazują się na tyle dojrzali i szczęśliwi, by pogłębione oddziaływanie wychowawcze leżało w ich możliwościach. Konsekwencją ułomnego wychowania jest zawężenie i zniekształcenie pragnień u wielu współczesnych ludzi, a to z kolei prowadzi do zawężenia i zniekształcenia pragnień oraz do okaleczenia wolności, czyli do popadania w różne formy uzależnień.

    Czwartą konsekwencją kłamstwa antropologicznego jest ułomna hierarchia wartości, którą współcześni ludzie przejmują od manipulatorów i kłamców. Ludzie przewrotni proponują dzieciom i młodzieży wartości drugorzędne w miejsce wartości podstawowych. Tak jest na przykład wtedy, gdy ktoś demokrację czy tolerancję stawia ponad miłością, prawdą i odpowiedzialnością. Konsekwencją naiwności w sferze aksjologicznej jest błędna filozofia życia, w której doraźna przyjemność stawiana jest dosłownie ponad wszystko: nie tylko ponad normy moralne, sumienie czy odpowiedzialność, ale także ponad zdrowie i życie. Innym przejawem zaburzonej hierarchii wartości jest podążanie za mitem łatwo osiągalnego szczęścia, a zatem szczęścia osiągniętego bez miłości i prawdy, bez Boga i wychowania, bez norm moralnych i sumienia, bez wysiłku i dyscypliny, bez pracy i czujności.

    Piątą konsekwencją kłamstwa antropologicznego jest ułomna kultura, która prowadzi do cywilizacji śmierci. Jest to kultura chrystofobiczna i całkowicie sprzeczna z kulturą Ewangelii. „Postępowe” środowiska, związane z przemysłem kłamstwa i manipulacji, promują “wielokulturowość” jako projekt ideologiczny i usiłują dowodzić tego, że wszystkie kultury są równowartościowe. Gdy wszystko uznawane jest za jednakowo wartościowe, wtedy w rzeczywistości nic nie ma wartości. Tego typu ślepota kulturowa (culture-blindness) nie jest wynikiem naiwności, lecz cynizmu manipulatorów, którzy pod pozorem kulturowej neutralności próbują promować najniższą kulturę właśnie dlatego, że prowadzi ona do degradacji człowieka. Powtórzmy: jest to sytuacja dramatyczna dla społeczeństwa, ale korzystna dla cynicznych polityków, ludzi biznesu i medialnych manipulatorów, którzy wiedzą, że człowiekiem prymitywnym i nieszczęśliwym najłatwiej jest rządzić i najszybciej można się jego kosztem wzbogacić. To właśnie dlatego głosiciele zorganizowanego kłamstwa promują wszystko to, co okalecza świadomość, wolność i godność człowieka.

    Na szczęście nikt i nic nie może zmienić natury człowieka, którego Bóg stworzył z miłości na swój obraz i podobieństwo, a zatem na podobieństwo miłości i prawdy. Właśnie dlatego współcześni młodzi ludzie nadal najbardziej tęsknią za wielką i wierną miłością, za trwałym małżeństwem i szczęśliwą rodziną, za życiem w przyjaźni z Bogiem i ludźmi. Wielu włącza się w różne formy wolontariatu. Wielu szczerze szuka kontaktu z Bogiem. Współczesny człowiek ma zatem podobne marzenia i ideały, jak ludzie w poprzednich pokoleniach. Znacznie trudniej jest mu natomiast realizować swoje pragnienia ze względu na wyjątkowo negatywne uwarunkowania kulturowe i obyczajowe, które są skutkiem działania operatorów kłamstwa i manipulacji.

    6. Skutki kłamstwa antropologicznego w życiu osobistym

    Kłamstwo antropologiczne prowadzi

    do agonii człowieczeństwa i degeneracji człowieka.

    Kłamstwo antropologiczne najbardziej destrukcyjnie oddziałuje na poszczególne osoby, które temu kłamstwu ulegają. Można wyróżnić cztery fazy autodestrukcji, której poddają się ofiary zorganizowanej manipulacji. Pierwsza faza to lęk poszczególnych osób przed przyznawaniem się w przestrzeni publicznej do „niepoprawnych” politycznie (czytaj: szlachetnych) wartości, norm moralnych, więzi, aspiracji, marzeń. W świecie zdominowanym antropologicznym kłamstwem, w którym zło jest pochwalane, a dobro jest cynicznie wyszydzane, zarówno ludzie młodzi, jak i dorośli coraz częściej i coraz bardziej boją się mówić publicznie o tym, co w nich najpiękniejsze: o ich największych ideałach i pragnieniach, a zwłaszcza o ich pragnieniu życia zgodnego z zasadami Ewangelii.

    Druga faza niszczenia człowieka w następstwie kłamstwa antropologicznego, to faza, w której dany człowiek nie tylko nie mówi już w szkole, w miejscu pracy czy w gronie znajomych o swoich największych ideałach i pragnieniach, ale sam już przestaje wierzyć w to, co do tej pory uznawał w swoim życiu za najważniejsze. Stopniowo zaczyna wierzyć w to, że był już jednym z nielicznych ludzi, którzy mieli tego typu aspiracje i że w obecnych realiach nie ma innego wyjścia, jak obniżyć wymagania, które sobie stawia i cele, które sobie wyznacza, gdyż i tak ich nie da się osiągnąć, a próba trwania przy nich może doprowadzić go do zupełnej izolacji i osamotnienia. Ludzie zdezorientowani i zastraszeni agresywną promocją kłamstwa antropologicznego zaczynają ulegać z naiwności fałszywym przekonaniom o człowieku i o godnym człowieka sposobie życia, który ludzie przewrotni promują z przewrotności. Odtąd zaczynają coraz bardziej używać własnego myślenia po to, by oszukiwać samych siebie, by zawężać i zniekształcać własną świadomość w odniesieniu do tego, jak żyją na co dzień, jakie budują więzi, jakimi kierują się wartościami i normami moralnymi. Wielu z tych ludzi nie potrzebuje już zewnętrznej indoktrynacji, by oddalać się od prawdy, dobra i piękna, gdyż sami zaczynają cenzurować własne myślenie i myśleć zgodnie z tym, co każą myśleć politycy i dziennikarze z koalicji na rzecz kłamstwa i manipulacji.

    Trzecia faza autodestrukcji współczesnego człowieka w następstwie kłamstwa antropologicznego, to decydowanie się na ułomne postępowanie, zgodne z ułomnym myśleniem. W tej fazie człowiek boi się już realistycznego myślenia o swoim postępowaniu i o nieuchronnych skutkach tegoż postępowania. Staje się tchórzem w obliczu twardej rzeczywistości. Wierzy bardziej w ideologie i kłamstwa niż w najbardziej ewidentne fakty. Wierzy, bo świat miłych fikcji początkowo działa kojąco jak alkohol czy narkotyk.

    Czwarta, najbardziej bolesna faza autodestrukcji współczesnego człowieka w następstwie kłamstwa antropologicznego, to wchodzenie w głęboki osobisty kryzys, który powoduje cierpienie nie tylko danego człowieka, ale też wszystkich ludzi z jego najbliższego otoczenia. Z roku na rok rośnie w Polsce liczba ludzi uzależnionych od alkoholu, narkotyków, nikotyny, hazardu, gier komputerowych czy Internetu. Z roku na rok rośnie w naszym kraju liczba młodych ludzi, którzy nie potrafią odróżniać dobro od zła, którzy nie dorastają do miłości i małżeństwa, do założenia rodziny, do podjęcia solidnej pracy zawodowej. Tacy ludzie coraz częściej chowają się – jak Adam – przed Bogiem i dołączają do tych, którzy już są nieszczęśliwi. Taki tryb życia prowadzi w ostateczności do wchodzenia w toksyczne więzi, do agresji lub rozpaczy.

    7. Konsekwencje kłamstwa antropologicznego dla relacji w rodzinie

    Nierozerwalne małżeństwo i szczęśliwa rodzina

    to ostatnia przeszkoda dla cywilizacji kłamstwa i śmierci.

    Zorganizowane kłamstwo na temat człowieka i godnych człowieka sposobów postępowania wywiera destrukcyjny wpływ nie tylko na poszczególnych ludzi, ale także na sytuację większości małżeństw i rodzin. Ci, którzy dla celów politycznych oraz dla zysków ekonomicznych kłamią i manipulują, dążą do tego, by zniszczyć trwałe małżeństwo i szczęśliwą rodzinę, gdyż jest to ostatnia – obok Kościoła katolickiego, który jako jedyny we współczesnym świecie stanowczo broni małżeństwa i rodziny – przeszkoda na drodze do osiągnięcia wszystkich swoich celów, jakie wyznaczają sobie ateistyczni i lewicowi rewolucjoniści.

    Obecnie obserwujemy cztery zjawiska, które stanowią największe zagrożenie dla szczęśliwego małżeństwa i trwałej rodziny. Zjawiska te to feminizm, który proponuje walkę kobiet z mężczyznami, zawieranie małżeństw przez osoby niedojrzałe, mit „wolnych związków” oraz promowanie związków homoseksualnych w miejsce małżeństwa i rodziny. Pierwsze poważne zagrożenie to promocja lewicowego i ateistycznego feminizmu, który zamiast troski o dojrzałe więzi między kobietą i mężczyzną proponuje walkę między osobami płci odmiennej. Feministki nie wierzą w to, że potrafią wychować takich mężczyzn, którzy je zrozumieją i pokochają. Liczą co najwyżej na to, że będą dla siebie jedynie partnerami i że ich partnerstwo nie będzie chronione wzajemną miłością, lecz jedynie zapisami w różnych aktach prawnych. Z oczywistych względów feminizm nie sprzyja miłości małżeńskiej, lecz podsyca nieufność, a nawet wrogość między kobietami a mężczyznami.

    Drugie poważne zagrożenie to zawieranie małżeństw przez ludzi, którzy nie dorośli jeszcze do miłości nieodwołalnej, wiernej i płodnej. Tacy ludzie mylą miłość z zakochaniem czy pożądaniem, nie są zdolni do pracowitości, odpowiedzialności i bycia mądrym darem dla innych. Jeszcze bardziej dramatyczna sytuacja ma miejsce wtedy, gdy następuje coś, co można nazwać kradzieżą sakramentu małżeństwa. Taka kradzież (świętokradztwo) ma miejsce wtedy, gdy ktoś przyjmuje od drugiej osoby przysięgę małżeńską, mimo że sam nie ma zamiaru albo nie potrafi tej przysięgi dochować. Taki związek nieuchronnie prowadzi do rozczarowań i cierpień, gdyż – zamiast na miłości – zbudowany jest na egoizmie, kłamstwie i manipulacji. W tego typu związkach dochodzi do bolesnych krzywd oraz do przemocy. Warto tu wyjaśnić, że przemoc w rodzinie zaczyna się już wtedy, gdy ktoś przestaje okazywać miłość, a nie dopiero wtedy, gdy ktoś zdradza, bije czy okrada małżonka. Mąż i żona nie przysięgają sobie przecież jedynie tego, że nie będą się krzywdzić czy poniżać, ale zobowiązują się do tego, że będą siebie nawzajem kochać i szanować. Warto wyjaśniać, że szczytem przemocy w rodzinie jest aborcja. Jeśli bowiem rodzice zabijają swoje niewinne dziecko, to nieuchronnie zaczną też ranić siebie nawzajem.

    Trzecie radykalne zagrożenie dla małżeństwa i rodziny to rozrywkowa wizja więzi między kobietą a mężczyzną. Pomysły przedstawicieli zorganizowanego kłamstwa są w tym względzie wyjątkowo nieludzkie i zakłamane. Klasycznym przykładem jest promowanie mitu o tak zwanych „wolnych związkach”. Ludzie, którzy twierdzą, że łączy ich tak wielka miłość, iż ślub nie jest im już potrzebny, oficjalnie deklarują sobie to, że się kochają, czyli że żyją w najsilniejszym związku, jaki jest możliwy. A jednocześnie twierdzą, że żyją w związku, który ich do niczego nie zobowiązuje. Używają wewnętrznie sprzecznego wyrażenia po to, by ukryć bolesny dla nich fakt, że ich „wolny” związek to w rzeczywistości związek niewierny, niepłodny, nietrwały, powierzchowny, egoistyczny. To związek wolny naprawdę jedynie od miłości i odpowiedzialności. Taki związek prowadzi do dramatycznych rozczarowań i u wielu współczesnych ludzi powoduje niewiarę w możliwość wiernej i odpowiedzialnej miłości między mężczyzną a kobietą.

    Najbardziej radykalnym zagrożeniem dla małżeństwa jest obecnie próba zlikwidowania rodziny i zastąpienia jej „związkami” homoseksualnymi. Społeczeństwo, które akceptuje tę formę walki z rodziną, wchodzi w końcową fazę cywilizacji śmierci. Homoseksualiści tworzą bowiem związki chore biologicznie, zaburzone psychicznie, egoistyczne społecznie oraz niemoralne. Są to najpierw związki chore biologicznie, gdyż homoseksualiści nie mogą mieć ze sobą dzieci. Nie ma znaczenia, czy ktoś z nich jest zdrowy, gdyż płodna może być jedynie para kobieta-mężczyzna, a nie pojedyncza osoba. Po drugie, są to związki zaburzone psychicznie, gdyż homoseksualiści mają bariery psychiczne w odniesieniu do osób drugiej płci, a to sprawia, że nie tolerują oni bliskich więzi z osobami płci odmiennej. Tymczasem to właśnie kontakt z osobami drugiej płci jest decydujący dla harmonijnego rozwoju człowieka. Związki homoseksualne są ponadto egoistyczne społecznie, gdyż największy wkład w rozwój i przyszłość społeczeństwa mają rodzice, którzy przekazują życie swoim dzieciom i którzy w odpowiedzialny sposób je wychowują. Wreszcie związki homoseksualne są niemoralne, gdyż postępują wbrew woli Stwórcy, który stworzył człowieka jako kobietę i mężczyznę i powołał ich do miłości płodnej fizycznie, psychicznie, społecznie i duchowo (por. Rdz 1, 27).

    W konsekwencji powyższych zagrożeń oraz wyjątkowo negatywnego dla małżeństwa i rodziny kontekstu społecznego, tworzonego przez manipulatorów prawdy, wielu współczesnych młodych ludzi nie dorasta do miłości w małżeństwie i rodzinie, albo nie znajduje na tyle dojrzałej drugiej płci, by zawierzyć jej swój los doczesny oraz los przyszłych dzieci. Z kolei wielu spośród tych, którzy zdecydowali się na zawarcie małżeństwa i założenie rodziny, przeżywają osobisty kryzys, który boleśnie odczuwa współmałżonek oraz dzieci. Coraz więcej jest takich rodzin, w których rodzice i dzieci komunikują w sposób coraz bardziej powierzchowny, a dorośli rezygnują z trudu solidnego wychowywania dzieci. W wielu rodzinach „świętowanie” niedzieli polega na wspólnym pójściu do supermarketu, a następnie na oglądaniu telenowel czy innych programów telewizyjnych, które ośmieszają małżeństwo i rodzinę, a promują rozwiązłość i nieodpowiedzialność. Konsekwencją jest kryzys małżeństw i rodzin, rosnąca liczba zdrad małżeńskich i rozwodów, a także coraz większe cierpienie dzieci. Dyżurni przedstawiciele koalicji kłamstwa i manipulacji twierdzą, że małżeństwo jest w kryzysie i że się już przeżyło. W rzeczywistości w kryzysie nie jest małżeństwo lecz ci małżonkowie i rodzice, którzy nie dorośli do miłości małżeńskiej i rodzicielskiej.

    Zakończenie

    W obliczu świetnie zorganizowanej koalicji na rzecz manipulacji, a także na rzecz antropologicznego kłamstwa, należy najpierw stanowczo i precyzyjnie demaskować skrajnie ułomną i groźną wizję człowieka, prezentowaną przez lewicę i ateistów, czyli przez środowiska dominujące we współczesnych mediach głównego nurtu. Należy również stanowczo demaskować destrukcyjne konsekwencje redukcji antropologicznej w odniesieniu do poszczególnych osób, a także w odniesieniu do małżeństw, rodzin i całego społeczeństwa. Aby demaskowanie zła mogło być skuteczne, trzeba stanowczo chronić te nieliczne media, które pozostają katolickie i które nie ulegają dyktaturze politycznej „poprawności”, gdyż tylko z takich mediów współczesny człowiek może dowiedzieć się prawdy o własnej naturze oraz o takich sposobach postępowania, które są godne otrzymanej przez nas od Boga godności.

    Zadanie drugie ludzi prawych to podjęcie z nowym entuzjazmem i z nową nadzieją trudu solidnego wychowywania samych siebie oraz dzieci i młodzieży. Warto tu naśladować Jezusa, który nie dążył do przeprowadzenia rewolucji ani do wprowadzania zmian ustrojowych, lecz do uformowania takiego człowieka, który świadomie dąży do świętości i który potrafi realistycznie myśleć oraz stanowczo przeciwstawiać się każdej formie zła. Ludzie święci nie poddadzą się żadnej dyktaturze, ani żadnej manipulacji, gdyż ten, kto potrafi mądrze kierować własnym życiem, potrafi równie mądrze postępować w sferze społecznej i jest w stanie obronić siebie i innych przed każdą, najlepiej nawet zorganizowaną formą kłamstwa i manipulacji.

    Trzecie zadanie ludzi prawych to tworzenie formacyjnych grup elitarnych, gdyż tylko wtedy, gdy będziemy mieli wielu wybitnych intelektualistów katolickich, których postępowanie okaże się całkowicie zgodne z Ewangelią i którzy będą mieli odwagę mówić na głos o ich fascynowaniu się Jezusem, Jego prawdą i Jego miłością, będziemy w stanie znowu przywrócić w Polsce normalność, czyli sytuację, w której to ludzie prawi, a nie kłamcy i manipulatorzy, będą czuć się w Ojczyźnie bezpieczni jak w domu oraz zgodnie z wolą Jezusa będą czyści jak gołębie, ale sprytni – sprytni w dobru – jak węże!

    [1] Por. E. Aronson (i inni), Psychologia społeczna – serce i umysł, Poznań 1997.

    [2] Por. R. Cialdini, Wywieranie wpływu na ludzi, Gdańsk 1996.

    [3] Powyższe twierdzenie jest w oczywisty sposób wewnętrznie sprzeczne, gdyż zakłada, iż przekonanie o tym, że nie istnieje obiektywna prawda jest prawdą obiektywną.

    [4] W praktyce wychowanie „bezstresowe” w szkole oznacza, że jedynymi niezestresowanymi są ci uczniowie, którzy stresują wszystkich innych.

    [5] Sztuczką prawną, wykorzystywaną do obrony przestępców jest posługiwanie się cynicznym pojęciem „niskiej szkodliwości społecznej” w odniesieniu do czynów zakazanych, które się toleruje w danym społeczeństwie (np. szyderstwa w odniesieniu do Boga czy kpienie sobie z katolików).

    [6] Przykładem jest sprawa Ani z II Gimnazjum w Gdańsku, która popełniła samobójstwo po tym, jak czworo jej kolegów bezkarnie molestowało ją seksualnie w szkole. Gdy zostali skierowani do domu poprawczego na czas śledztwa, to ponad czterdziestu psychologów z Centrum Interwencji Kryzysowej w Gdańsku napisało list w obronie owych czterech chuliganów. Żaden psycholog nie napisał listu w obronie Ani i innych uczniów, którzy są ofiarami przemocy w szkole.

    [7] Por. P. Hahne, Siła manipulacji, Warszawa 1997.

    [8] Por. D. Dew, Condom „safe sex” theory full of holes, The Convington News, 3/16, 1995.

    [9] Politycy lewicy nazywają polskich biskupów szantażystami, czyli przestępcami (szantaż to groźba karalna) za to, że przypominają, iż Kościół nie akceptuje zabijania niewinnych ludzi w żadnej fazie rozwoju i że kto promuje metodę in vitro, która wiąże się z zabijaniem poczętych dzieci, ten wyklucza siebie ze wspólnoty Kościoła. Nawet w dyktaturze marksistowskiej komuniści nie twierdzili, że głoszenie nauki Kościoła przez biskupów to szantaż i przestępstwo.

    [i] Gdyby w Unii Europejskiej doszli obecnie do władzy aktywiści gejowscy, to skazywaliby na łagry i obozy koncentracyjne tych homoseksualistów, którzy podejmują terapię.

  9. Obejrzalem film zamieszczony tutaj o zydowskich dzieciakach jadacych do Polski.
    Te dzieciaki to ofiary tych bydlakow ktorzy piora im mozgi po to aby utrzymac sie przy wladzy i przy korycie.
    Zal mi tej mlodziezy.

    Jerzy

  10. ps.Zostawilem pos tym filmem kilka slow kierowanych do tej wlasnie mlodziezy.Wierzcie mi prosze ,ze ja stary „antysemita’ i wrog Izraela naprawde mysle to co napisalem.
    Jerzy

  11. Analityk said

    @WP #8

    Dziękuję za ten doskonały artykuł z
    http://www.rodzinakatolicka.pl/index.php/kompendium/37-kompendium/17587-manipulacje-w-mediach-konsekwencje-dla-ycia-osobistego-i-rodziny
    Widać wyraźnie, że żyjemy w świecie rządzonym przez zdegenerowanych bydlaków. Podane przez pana odnośniki 4,5,6,9 doskonale potwierdzają ten stan rzeczy. To wprost nie do pomyślenia, że to ma miejsce w Polsce.

  12. U.G. said

    Prześmiewczy, ironiczny ton wypowiedzi prof. Michalkiewicza jest bardzo adekwatny do sytuacji, w której znalazła się prof. Barbara Jedynak. Dla mnie jest to absurd-groteska! Przede wszystkim absurdem jest próba robienia z tego zdarzenia problemu prawie międzynarodowego.Ubliżanie kobiecie, która ma znaczący dorobek naukowy i nieprzeciętną osobowość jest paskudne i wygląda raczej na spisek przeciwko jej osobie – ot, znalazł się pretekst, aby pozbyć się niewygodnej, niespolegliwej, mądrej, mającej zawsze swoje zdanie osoby.Żądanie, aby zapaliła świeczkę na cmentarzu żydowskim jest tej nagonki potwierdzeniem, podobnie jak cała sytuacja nadętym do absurdalnych rozmiarów. Absurdalność sytuacji, w którą wciągnięto Panią profesor jest wielowarstwowa.Przede wszystkim zastanawiają obyczaje, które panują na tym Uniwersytecie. Młodsza koleżanka (nawet jeśli ma tytuł doktora) może bezkarnie lekceważyć starszą, z wyższym stopniem naukowym. Ponadto na profesora składają skargę studenci…kulturoznawstwa ?! Powinny być podane nazwiska tych studentów. Natomiast,jeżeli skarga jest złożona anonimowo, to nie najlepiej świadczy o władzach uczelni ich reakcja. Absurdalne jest to, że w Polsce studenci kulturoznawstwa mają zajęcia z judaistyki. Czy nikt nie widzi w tym niczego dziwnego?
    Absurdem jest, że w Polsce można bezkarnie szkalować Polaków i każdą inną nację, tylko nie Żydów, którzy – jak słusznie ktoś wcześniej zauważył – nie są nacją, łączy ich tylko wyznanie.
    Codziennie media zapewniają nas, że jesteśmy w czymś najgorsi na świecie i większość, jeśli nawet w to nie wierzy, to nie protestuje.
    Dyskutujemy o tym czy Żydzi są nacją, czy nie, o kłamstwie i manipulacji w mediach, rozciągamy te dyskusje na różne aspekty socjologiczne i psychologiczne, a zapominamy o prostych wartościach, normach obyczajowych i etyce. Przede wszystkim zapominamy o reagowaniu. Nauczmy się reagować tak jak to robią Żydzi – natychmiast, z oburzeniem i poczuciem krzywdy. Bądźmy zwyczajnie dumni, że jesteśmy Polakami.
    Po nagonce i przykrościach, które spotkały profesor Jedynak jestem przerażona, apeluję do wszystkich Polaków: otwórzcie oczy! Reagujcie na każde antypolskie słowo, teraz , natychmiast, aby nie było za późno. O tym, że może tak być świadczy polowanie medialne oraz siła głupoty, arogancji i bezczelności z jaką potraktowano prof. Barbarę Jedynak.

  13. Lubomir said

    Bezkrytycyzm czy raczej zakaz krytyki, powoduje, że znów wyrasta kolejna ‚rasa nadludzi’. Nawet najpospolitsze i najbardziej nikczemne zbrodnie chowane są za parawanem nietykalności. Konfrontacja arcykuglarskiego mitu z rzeczywistością jest tutaj konieczna.

  14. U.G. said

    Oczywiście nie chodziło mi o bezkrytycyzm. nie mam natury nacjonalistycznej, ani takich poglądów. Jestem natomiast dobrym obserwatorem i to, co widzę i o czym słucham jest karykaturą, nie krytyką. Od kilkudziesięciu lat wmawia się nam – tylko trzeba zważyć kto wmawia – że jesteśmy narodem nieudaczników. Panuje nawet taka moda na wymyślanie nowych narodowych wad. Proszę posłuchać dzisiejszych wiadomości w kilku stacjach, jestem przekonana, że znowu będziemy w „czymś” ostatni lub czegoś nie będziemy mieli itp.
    Dość długo żyję i proszę mi wierzyć mam wiele doświadczeń. Jestem zdania, że każda nacja ma prawo do godnego życia pod jednym słońcem. Podkreślam: każda, jednakowo i godnie!

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: