Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Ślad współpracy Geremka

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2011-02-24

Uczestnik obrad Okrągłego Stołu w aktach bezpieki


W latach 60. Bronisław Geremek był tajnym współpracownikiem SB – wynika z dokumentu opublikowanego wczoraj w internecie. Ale to nie wszystko, bo w Instytucie Pamięci Narodowej badane są nowe źródła, które mogą dać odpowiedź na wiele pytań. Według nich materiały dotyczące wszystkich osobowych źródeł informacji będących w dyspozycji paryskiej rezydentury wywiadu PRL znajdują się aktualnie w zbiorze zastrzeżonym IPN, nad którym pracują naukowcy. Dotyczą okresu, gdy Geremek był szefem Ośrodka Kultury Polskiej w stolicy Francji.

Do dokumentu pochodzącego z komputerowego zbioru danych Służby Bezpieczeństwa (ZSKO) dotarła redakcja portalu Fronda.pl. Jest on jedynym śladem potwierdzającym, że były szef MSZ i doradca „Solidarności” w latach 60. był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa. Dokument zawiera informację, że Bronisław Geremek był zdjęty z ewidencji 5 lutego 1969 roku. Materiały na jego temat zostały przekazane do archiwum w Biurze „C” Wydziału II MSW, a potem zmikrofilmowane. Jak pisze portal, „sygnatura sprawy – 7715/1 – świadczy o tym, że materiały dotyczą tajnego współpracownika służb specjalnych PRL”.
Z dokumentu wynika również, że służby interesowały się Geremkiem przynajmniej od 1961 roku. Świadczyć ma o tym zapis mówiący, że kontaktował się on wtedy z radcą francuskiej ambasady. Więcej dowodów nie ma, bo na chwilę obecną w archiwach IPN nie odnaleziono żadnych innych materiałów dotyczących rodzaju ewentualnej współpracy Geremka ze służbami specjalnymi komunistycznej Polski. Nie wiadomo, kiedy i w jakich okolicznościach nastąpiło jego zarejestrowanie ani jak przebiegała ewentualna współpraca z komunistyczną bezpieką. Niestety, w IPN nie zachowały się prawie żadne wzmianki dotyczące Bronisława Geremka wytworzone przed rokiem 1968. Może to świadczyć o tym, że na początku lat 90. zostały precyzyjnie i metodycznie zniszczone.
– Pewności, czy Bronisław Geremek był tajnym współpracownikiem PRL-owskiego wywiadu, nie mamy. Na razie jest więcej niewiadomych niż wiedzy na ten temat. Jednak wiemy o tym, że naukowcy zajmują się już badaniem zbioru zastrzeżonego paryskiej rezydentury wywiadu, w której podobno jest wiele interesujących informacji na ten temat – mówi Stanisław Żaryn z portalu Fronda.pl. Jest nadzieja, że po odtajnieniu akt rezydentury Departamentu I MSW w Paryżu, które znajdują się aktualnie w zbiorze zastrzeżonym IPN, powinny być wymienione wszystkie osobowe źródła informacji będące w dyspozycji wywiadu. „Skoro Geremek został zarejestrowany jako TW w latach 60., to ślady jego współpracy powinny zostać odnotowane przez wywiad z uwagi na pobyt późniejszego profesora historii w stacji badawczej PAN w Paryżu właśnie w latach 60.” – pisze portal Fronda.pl. Od zniszczenia na początku lat 90. uratował je fakt, że dostęp do nich był bardzo ograniczony. Niewykluczone, że wśród materiałów znajdą się informacje, które zweryfikują zapis z ZSKO na temat Geremka.
Bronisław Geremek mógł zostać zarejestrowany jako współpracownik w latach 1962-1965, kiedy był wykładowcą paryskiej Sorbony i kierownikiem Ośrodka Kultury Polskiej w stolicy Francji. To właśnie na lata 60. ma przypadać jego zarejestrowanie jako tajnego współpracownika Wydziału II MSW, który zajmował się kontrwywiadem. Z katalogów IPN miało wynikać, że materiały dotyczące Geremka zniszczono w 1983 roku, a mikrofilm – w 1990 roku. Archiwiści Instytutu mieli ocenić, że zapis z 1969 roku świadczy o tym, że Geremek był „kandydatem na TW”. Nie wiadomo jednak, na jakiej podstawie doszli do takiego wniosku, ponieważ rejestracja w ZSKO wyraźnie mówi o kategorii „tajny współpracownik”. O tym, że mógł być tajnym współpracownikiem, a nie jedynie kandydatem, świadczyć może fakt, że został właśnie wyrejestrowany.
W 2007 roku Bronisław Geremek jako europoseł odmówił złożenia oświadczenia lustracyjnego, choć nakazywała to znowelizowana ustawa lustracyjna. Stwierdził wówczas, że nie złoży stosownego dokumentu, ponieważ już raz go składał i nie dopatrzono się w nim kłamstwa. „Decyzja ówczesnego europosła mogła jednak wynikać z obawy, że odnalezione zostały niewygodne dla niego dokumenty SB” – komentuje portal, który opublikował wczoraj dokument. Geremek, broniąc się przed złożeniem oświadczenia, wykorzystał m.in. zachodnie media oraz zagranicznych polityków, którzy przeciw polskiemu rządowi rozpętali negatywną kampanię, przedstawiając Polskę jako kraj, gdzie prześladuje się przeciwników politycznych.
Bronisław Geremek zginął w lipcu 2008 roku w wypadku drogowym w Lubieniu.

Maciej Walaszczyk

www.naszdziennik.pl

Komentarzy 29 to “Ślad współpracy Geremka”

  1. OBIEKTYWIZM?! said

    Tytuł „Ślad wspóLpracy Geremka” a treści „… Pewności, czy Bronisław Geremek był tajnym współpracownikiem PRL-owskiego wywiadu, nie mamy. Na razie jest więcej niewiadomych niż wiedzy na ten temat. Jednak wiemy o tym, że naukowcy zajmują się już badaniem zbioru zastrzeżonego paryskiej rezydentury wywiadu, w której podobno jest wiele interesujących informacji na ten temat – mówi Stanisław Żaryn z portalu Fronda.pl…” – to obiektywizm Macieja Walaszczyka . Ale jaka redakcja taki i dziennikarz.

  2. W.P said

    „Negowanie Holokaustu niedopuszczalne”; (wnuk esesmana!!!)Tusk w Izraelu,( czyli już jesteśmy Judeopolonią, jesteśmy mniejszością w swej?Ojczyźnie Polacy) – cytat z WP: Nawoływanie do zniszczenia państwa Izrael i negowanie Holokaustu jest absolutnie niedopuszczalne – uznali we wspólnym oświadczeniu premierzy Polski i Izraela, Donald Tusk i Benjamin Netanjahu. Ministrowie obrony Polski i Izraela Bogdan Klich i Ehud Barak podpisali w Jerozolimie deklarację dotyczącą rozwoju współpracy obronnej.

    Oświadczenie premierów, wydane w Jerozolimie po zakończeniu wspólnych międzyrządowych konsultacji z udziałem ministrów różnych resortów stwierdza, że oba kraje udzielają sobie jednoznacznego, obopólnego poparcia. Za celowe uznają też wzmacnianie i tak już ścisłych relacji między dwoma krajami oraz społeczeństwami.

    – To, że znaleźliśmy wspólny język w tak ważnych dziedzinach jak obronność i współpraca służb, ma swoją szczególną wagę w świecie, gdzie potęgują się rozmaite zagrożenia – ocenił polski premier na wspólnej konferencji z Netanjahu.

    Według Tuska, relacje między Polską a Izraelem zostały przeniesione „na najwyższy praktyczny poziom współpracy, jakim są systematyczne konsultacje międzyrządowe”.

    – Nasze rozmowy są nie tylko na najwyższym możliwym poziomie i angażują nie tylko premierów, ale całe rządy, ale są rozmowami bez hipokryzji, nasyconymi wieloma konkretami, także w tych najtrudniejszych dziedzinach współpracy – dodał szef polskiego rządu.

    Rządy Polski i Izraela – napisano w oświadczeniu – będą też wspierać i pogłębiać dialog oraz współpracę m.in. w kwestiach strategicznych, gospodarce, przemyśle zbrojeniowym i sferze badawczo-rozwojowej, w tym także w branży kosmicznej.

    – Na naszą pomoc i współpracę w tej kwestii drodzy przyjaciele możecie liczyć, także w ramach naszych obowiązków i zadań w Unii. Ten komunikat przywiozłem tutaj do Izraela z pełnym przeświadczeniem, że realizacja tej zapowiedzi leży w interesie wszystkich ludzi – powiedział Tusk na wspólnej konferencji prasowej z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu.

    Zdaniem szefa polskiego rządu, dla Izraela, Bliskiego Wschodu, a także dla Europy bardzo ważne jest bezpieczeństwo państwa Izrael i stabilność w regionie. „Nie można w żadnym wypadku pomijać, redukować, wykluczać tej kwestii w rozmowach międzynarodowych, bilateralnych, także w Unii Europejskiej za naszej prezydencji, bo byłoby nieuczciwe, nieskuteczne, zupełnie bezzasadne” – podkreślił Tusk.

    Premier Donald Tusk oświadczył w czwartek w Jerozolimie, że wraz z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu mają identyczny pogląd na to, jak dbać o polityczną i historyczną reputację Polski i Izraela. – Mamy tutaj z panem premierem Netanjahu pogląd wspólny, powiedziałbym identyczny, na zadania jakie stoją przed naszymi oboma państwami w tej kwestii – powiedział Tusk. Polski premier wyraził też słowa uznania dla Izraela za współuczestnictwo „w utrzymaniu na trwałe tragicznych pamiątek Holokaustu w Polsce”.

    Polska i Izrael pogłębiają współpracę

    – Umowa obejmuje wszystkie te dziedziny, które obie strony chciałyby rozwinąć – poinformował polskich dziennikarzy Klich, który z premierem Donaldem Tuskiem oraz szefami kilku innych resortów bierze udział w I sesji dialogu międzyrządowego Polska-Izrael.

    Klich zaznaczył, że rozmawiał z Barakiem na temat pogłębienia współpracy wojskowej. Deklaracja mówi m.in. o utworzeniu grup roboczych w dziedzinie obronności, obrony powietrznej, a także współpracy pomiędzy pionami informatycznymi polskiego i izraelskiego wojska.

    Dokument zawiera też deklaracje o współpracy w dziedzinie przemysłu obronnego, szkoleniach i obsłudze samolotów F-16, a także współpracy w zakresie szkoleń wojsk specjalnych.

    Szefowie resortów obrony rozmawiali też o współpracy pomiędzy siłami powietrznymi. Klich poinformował, że eskadry polskich F-16 będą latały wspólnie z izraelskimi maszynami. „To się praktykuje, to robimy na co dzień z naszymi partnerami natowskimi, a będziemy to robić także z partnerem spoza NATO, jakim jest Izrael” – powiedział minister.

  3. Polar said

    Ad 1
    Czy był jakimś tam TW, czy też nie był, to nie jest dla mnie osobiście żadnym wielkim problemem, jest mi to jednym słowem obojętne. Sprzedawczykiem był, wiejskim filozofem był, jaruzelsczykiem był, roundtejblowcem był, magdalenkowcem był, lewakiem był, oraz haniebnie wpisał się w piąty rozbiór Polski. Za antypolską działalność brylował na antypolskich salonach, czyli jakieś swoje dno osiągnął. Myślę, że nie ma ani o kim, ani o czym rozmawiać…

    A co do Pańskiego meritum. Obiektywizm zawsze wychodzi przez jakiś pryzmat, mój: przez pryzmat moich doświadczeń i przemyśleń. W Pana przypadku również jest taki sam, czyli uwarunkowany, co jaskrawo widać w Pańskim wpisie.

  4. Lubomir said

    Abstrakcyjno-egzotyczne sojusze?. A czemuż to w ramach NATO nie organizujemy wspólnych manewrów polsko-brytyjskich, polsko-francuskich, polsko-kanadyjskich czy polsko-amerykańskich?. Szwedzi wciąż marzą o ściślejszej współpracy pomiędzy Polskimi Siłami Zbrojnymi a Siłami Zbrojnymi Królestwa Szwecji. Naszymi naturalnymi koalicjantami militarnymi powinni być zarówno Czesi, jaki Słowacy i Węgrzy. Czyżby abstrakcyjno-egzotyczni sojusznicy byli nam bliżsi niż sojusznicy realni?. Przykro kiedy obronność staje się domeną stu procentowych ignorantów. Wtedy słychać rechot historii. Rechot Hitlera i Goebbelsa.

  5. W.P said

    Syn rebego Lewartowa ksywa Geremek – docent od prostytutek – Oficjalny życiorys syna rebego Lewartowa ksywa Geremka rozpoczyna się od 1950 roku tj. od momentu wstąpienia do partii (pzpr). Jego „przygoda z komunizmem” tak o niej mówi on sam …”Wstąpiłem, bo uważałem, że istnieje zespół fundamentalnych wartości, które mnie z tą partią wiążą. Sądziłem wtedy, że komunizm jest młodością świata…” Jak czytamy we „Wprost” …”Dorastał na Żoliborzu razem z Jackiem Kuroniem, Jerzym Wiatrem, Januszem Reykowskim…” …”Wszyscy biegali w czerwonych krawatach Związku Walki Młodych …”, przy czym jak pisze Kuroń w jednej ze swych książek – w moim i Bronka ówczesnym widzeniu oni (Reykowski i Wiatr) byli reakcjonistami, przeciwnikami władzy ludowej. W tym czasie Kuroń był zagorzałym młodym socjalistą, w 1956 roku został wyrzucony z czerwonego harcerstwa za to że chciał z niego zrobić komsomoł. Natomiast w 1968 roku za lewicowe odchylenia usunięto Kuronia z partii. Taki z niego był przeciwnik ustroju i opozycjonista. Swego czasu w chwilach szczerości Kuroń chlapnął ….”że przed tym czerwonym hunwejbinem drżeli ze strachu najbardziej wypróbowani. ”Tak więc przez cały okres „stalinizmu” towarzysz Geremek był lektorem komitetu uczelnianego partii na Uniwersytecie Warszawskim i to wyjątkowo gorliwym czyli niebezpiecznym „politrukiem”. Do zadań tego typu ideologów należało nie tylko „pranie mózgów” ale i donoszenie na ubecje na nieprzekonanych. Tak więc Geremek należał do partyjnego betonu. Był fanatykiem komunizmu i czcicielem Stalina. Po latach ujął to bardzo dyplomatycznie:…..”Proszę sobie wyobrazić: jest rok 1948, młody chłopak przychodzi z prowincjonalnego miasta do metropolii, jaką wydaje mu się Warszawa. Wchłania świat innych książek niż te które poznał w domu….” ….” czyta o nieuchronności pewnych kosztów koniecznych, gdy chce się na dużą skalę wprowadzić sprawiedliwość społeczną…”Tak więc w pełni akceptował socjalizm tego okresu i wszystkie jego zbrodnie, czego dowodem są panegiryki o prl i lewicowym raju, oraz wychwalanie chorążego pokoju Józefa Stalina. Ponadto czytamy we „Wprost”- …”dzięki stypendium naukowemu i rodzinie nad Sekwaną spędził w Paryżu niemal cały rok 1956 oraz lata 1962-1965. Zgłębiał rzadko wówczas badane mroki francuskiego średniowiecza, jego nieznane światy i półświatki, losy ludzi odrzuconych. Opisał je w książkach „Litość i szubienica”, „Dzieje nędzy i miłosierdzia”, „Świat opery żebraczej”. Dały mu one pozycję znanego mediewisty i doktoraty honoris causa uniwersytetów w Tours, Bolonii, Utrechcie, Columbii i Sorbony. Przytoczone osiągnięcia Geremka podsumował równie cyniczny, nienawidzący Polski, lewicowy żyd – Urban nadając mu tytuł „docenta od prostytutek”. Jakie życie taki i zgon!!!.BEREŁE LEWARTOW ksywa BRONISŁAW GEREMEK ZGINĄŁ ZABAWIAJĄC SIĘ PODCZAS JAZDY Z „ASYSTENTKĄ” był w sieci film „profesor z ptokiem na wierzchu!!! – Ta analiza zdawała się być jedyną możliwą, po zeznaniach naocznych i bezpośrednich świadków, jadących bezpośrednio za samochodem Geremka. ZGINĄŁ PODCZAS SEKSUALNYCH IGRASZEK Z TIRÓWKĄ!WZIĄŁ DO AUTA PRZYDROŻNĄ PROSTYTUTKĘ! Wcale się nie dziwiłem, że ta z kolei pomimo lekkich obrażeń, od razu straciła pamięć i nikt nie miał dostępu do jej zeznań i danych osobowych.

  6. wet3 said

    Tez mi nowosc! Osobiscie nie mam najmniejszych watpliwosci, ze wszyscy okraglostolowcy oraz wszycy obstawiajacy placowki dyplomatycne czy kulturalne musieli „zawodowo” kablowac. Po prostu teczki zostaly wyczyszczone a wpadli tylko ci, ktorym teczek nie zdazono wyczascic. Przeciez te stanowiska byly niedostepne dla kazdego uczciwego
    Polaka. Tylko czerwono-jewrejskie lachudry mialy prawo tam sie panoszyc.

  7. @ Każdy który sobie robi żarciki i drwi z Osoby Profesora Drogiego Bronka powinien zostać bardzo surowo pociągnięty za konsekwencje, bowiem wyżej wymieniony oddał swoje młode życie za nas niczym żołnierz w obronie naszej Młodej Demokracji i Zdobyczy Okrągłego Stołu.

  8. W.P said

    Prawdziwy obraz talmudycznych przebierańców przy władzy. Talmudyści poprzez wieki znani są z tego, że w swoim postępowaniu mają podwójne oblicze. Inaczej prezentują się na zewnątrz, przed ludźmi, a inaczej wygląda ich postępowanie. Tą ich dwulicowość sami potwierdzają w całej pełni podczas spotkania Fundacji Batorego w siedzibie Fundacji dnia 6 sierpnia 1998 roku. Fundacja Batorego związana jest ściśle z żydomasońską organizacją pn. „Okrągły Stół”, założonej w 1891 roku. Jak pisze Henryk Pająk, znawca kulisów najnowszej historii, przy polskim „Okrągłym Stole nie było ani Polaków ani Polski. Byli jej wrogowie. O ile polski „Round Table” (Okrągły Stół) stanowił wstęp do instalowania destrukcyjnych struktur i planów pokojowego rozbioru Polski, to jego praktyczną realizację powierzono międzynarodowemu hochsztaplerowi żydowskiego pochodzenia – G. Sorosowi. Wykonawcami swego planu mianował Leszka Balcerowicza i Bronisława Geremka. Pierwszy z nich zajął się rujnowaniem gospodarki, drugi – praniem umysłów. Pierwszy wykonywał tę destrukcyjną robotę pod hasłem „Planu Balcerowicza”, drugi w ramach tzw. Fundacji Batorego. Pierwszy przystąpił do przekształcania polskiej gospodarki i ekonomiki w masę upadłościową, drugi do homogenizacji umysłów, które stosownie preparowane, miały godzić się z tą kasacją Polski. Fundacja firmuje całość działań przeciwko Polsce” („Piąty rozbiór Polski 1990-2000”, s. 46). „Kiedy Balcerowicz zamieniał polską gospodarkę w masę upadłościową, a ministrowie zniekształceń własnościowych – Lewandowski i Kaczmarek zajmowali się rozdawnictwem najlepszych kęsów tej masy hienom zagranicznym, Fundacja Batorego trudziła się nad zamienianiem polskiego systemu edukacji w zbiorowego apologeta wolnego rynku, otwarcia na zachód – na MFW (Międzynarodowy Fundusz Walutowy), Unię Europejską” (s.50). A oto wyraz „troski” członków Fundacji podczas obrad posiedzenia. Są to wyjątki ze stenogramu (liczącego 36 stron maszynopisu) antypolskich wypowiedzi, które zdobył oficer Służb Specjalnych – człowiek miłujący Ojczyznę, gorący Patriota – „PIAST”. Syng. WZ/0038 XII.16945.P „Ściśle tajne”: „Unia Wolności”
    SPOTKANIE CZŁONKÓW FUNDACJI BATOREGO W SIEDZIBIE FUNDACJI DNIA 06.08.98 R.
    Przewodniczący – B. Geremek

    Proszę o ciszę. Zaczynamy. Referować krótko, tematy znane…

    Michnik – Jak zwykle o polaczkach, ha! ha!

    Balcerowicz – Ja zacznę od tego, że transfer pieniędzy do Izraela idzie pełną parą, oni się niczego nie domyślają! W prywatyzacji bierze udział ponad 3,5 tys. Naszych Żydów. Banki są już prawie wszystkie nasze, a to jest najważniejsze!… Wykup najlepszych terenów w Warszawie i w największych miastach załatwiony. Sprzedaż najlepszych zakładów kontynuujemy dla naszych za grosze albo dajemy kredyty z pieniędzy budżetowych, a potem umarzamy.

    Geremek – Leszek, wystarczy! Od siebie chcę powiedzieć, że w MSW nie ma już prawie żadnych Polaków. Ambasadorzy i I sekretarze to nasi Żydzi! W Brukseli są tylko nasi.

    Pałubicki – kartoteki: p. Geremka, Mazowieckiego, Olechowskiego, Michnika, a także 328 Naszych zostały do końca wyczyszczone! Wcześniej siedział tam Adaś z naszymi, ale do końca nie wyczyścił…

    Olechowski – Jeżeli dowiedzą się, że ja, Kwaśniewski i Buzek jesteśmy Żydami, to źle!

    Kuroń – wszędzie mamy swoich! W Radach Nadzorczych, Funduszach Powierniczych, Dyrekcjach, Bankach! Zresztą, z Izraela i Stanów Zjednoczonych przyjeżdża około 8,5 tys. Żydów. Po to są powiaty, trzeba trzymać polaczków za mordę! Zresztą, już i tak niedługo wszystko będzie nasze! Za trzy lata obudzą się z łapą w nocniku.

    Suchocka – Jacek, znowu piłeś i jesteś wulgarny!

    Kuroń – Nie przejmuj się, oni są ogłupieni. Telewizja, radio i prasa są nasze!

    Osiatyński – Może porozmawiamy o wyborach? Adaś dał 3 miliardy zł, Turowicz z Tygodnika 500 milionów, to skąpiec, Sorosz 10 miliardów, Biznes Klub 10 miliardów, Urban 1,5 miliarda, z Niemiec 4 miliardy, 15 miliardów dał Leszek z budżetu…

    Małachowski – Wszędzie, gdzie się da, niszczyć „Naszą Rodzinę” i ks. Rydzyka. Oni są najbardziej niebezpieczni. Ale też „Ojczyznę” i „Przymierze”. Popatrzcie, ośmieszaliśmy Pawlaka i już go nie ma, kolej na Kalinowskiego, ale powtarzam, przede wszystkim niszczyć „Naszą Rodzinę”, „Radio Maryja”, ich gazetę „Nasz Dziennik” i ks. Rydzyka. Najlepszymi naszymi sprzymierzeńcami są ks. Tischner, bp Życiński i bp Pieronek. Popatrzcie, sami plują na Kościół i naród. Wystarczy tylko drukować ich artykuły!

    Kuczyński – Zobaczcie, jaką dobrą robotę zrobił dla nas pan Kulesza.

    Lityński – Ale swoje pieniądze wziął! Jak wejdą do Unii, będą tylko regiony. Żadnej Polski już wtedy nie będzie!… W Kancelarii Kwaśniewskiego mamy też kilkunastu swoich ludzi, na czele z Kaliszem”.

    Powyższe wypowiedzi nie wymagają komentarza. Siłą talmudystów w niszczeniu Polskiego Narodu i Polski była nieświadomość Polaków. Bo rzeczywiście trudno jest uwierzyć w taką przewrotność, jaką wykazali talmudyści przy władzy w Polsce. Musi to jest „nagroda” za to, że Polacy – z narażaniem życia – ratowali ich przed śmiercią z rąk ich pobratymców. Ale to się skończyło. W Narodzie Polskim narasta świadomość śmiertelnego zagrożenia ze strony talmudycznych przebierańców. Wybory w jesieni 2005 roku były początkiem zwycięskiej wali o przywrócenie Polski Polakom, jak podkreśla w swoich programowych przemówieniach Jarosław Kaczyński, prezes autentycznie narodowej partii „Prawo i Sprawiedliwość”. Cdn.

  9. wet3 said

    @ Jasiu
    Tak, tak! Pan profesorek od kurtyzan mial w swoim zyciu wiele przyjemnosci, ktore bylu jego namietnosciami, np. przyjemnosc fajnie platnego kablowania. Niestety zgubila go przyjemnosc robienia mu laski.

  10. net said

    Wywiad Geremka z Hanna Karall wpisz w google /wywiad beremka z hanna kraall/http://niniwa2.cba.pl/GEREMEK.HTM Dokumenty scisle tajne
    Tylko dla wtajemniczonych

    Wydawnictwo: Polska w okowach postkomuny 1992r

    NIE PUBLIKOWANE FRAGMENTY WYWIADU Z BRONISLAWEM GIEREMKIEM.

    /Wywiad przeprowadzony przez Hanne Krall do wybiórczego opublikowania w tygodniku „POLITYKA” w 1981 roku/

    Wywiad z doc., dr. Bronislawem Gieremkiem, przewodniczacym Rady Programowej przy KKP „Solidarnosc” a takze kierownikiem Pracowni Historii Kultury Sredniowiecza PAN byl gotowy do druku w czerwcu 1981 roku.
    „POLITYKA” oglosila go w dniu 8 sierpnia 1981 roku, Redakcja „POLITYKI” zmienila tytul, który brzmial: „Historia nie zwalnia biegu” i wylaczyla najwazniejszy dla Polaków fragment. Zapis magnetofonowy dokonany przez ekipe Radia i Telewizji KKP NSZZ „Solidarnosc”
    Podajemy w calosci fragment wywiadu wylaczony z druku przez „Polityke”, a wydrukowany w powielaczowym periodycznym wydawnictwie pod tytulem „Solidarnosc Radia i Telewizji” /biuletyn wylaczne do uzytku wewnetrznego/. Tekst danego wywiadu poza tym odbito w 33 scisle numerowanych egzemplarzach i przekazane nastepujacym osobom: Edwardowi Ochabowi, Janowi Karolowi Wende, Leonowi Chainowi, i calemu kahalowi czyli zarzadowi gminy zydowskiej. Otrzymala poza tym centrala propagandowa gminy: Jerzy Morawski, Wladyslaw Matwin, Artur Starewicz, Michal Brodzki, Adam Schaff. Równiez wszyscy przewodniczacy zespolów I, II, III, i IV oraz kierownicy sekcji Radia i Telewizji: Gdansk, Wroclaw, Lódz, Kraków, Katowice, Lublin, Szczecin, Olsztyn, Poznan, Rzeszów, Bialystok, Kielce.

    Nizej Zamieszczamy ów niepublikowany w „Polityce” fragment. (…………….) Hanna Krall: Panie profesorze, alez Wyka nie ma racji. Przeciez spoleczenstwo polskie w calej swojej masie wspólczuje Zydom, a i w miare mozliwosci pomagalo Zydom z narazeniem wlasnego zycia.

    Bronislaw Gieremek: Nie jest wazne co bylo, ale jest wazne co ma byc. Czytajmy wiec z jubilerska wprost precyzja profesora Kazimierza Wyki, który dane mu przez Bermana zamówienie wykonywal z arcykunsztownie i w nakazanym terminie. Juz w pierwszym numerze „Twórczosci” formy jakimi Niemcy likwidowali Zydów spadaja na ich sumienie. Zloty zab wydarty trupowi bedzie zawsze krwawil, chocby nikt nie zapamietal jego pochodzenia. Dlatego nie wolno nam dozwolic by taka reakcja byla zapomniana lub utrwalana inna, bo jest w niej malostkowe tchnienie nekrofilii. Mówiac prosciej, ze jezeli tak juz sie stalo, ze nie ma Zydów w gospodarczym zyciu polskim, to nie bedzie ciagnac korzysci warstwa ochrzczonych sklepikarzy. Prawo do korzysci posiada caly naród i panstwo. Na miejsce zlikwidowanego handlu zydowskiego nie moze wejsc identyczny i strukturalnie psychologiczny handel polski, bo wtedy caly proces nie posiadalby najmniejszego sensu. W okresie prowizorium okupacyjnego szedl zas taki handel i sadzi, ze juz sie rozsiadl na wieczne wieki.

    Hanna Krall: To teraz dopiero rozumiem, dlaczego to w 1948 roku oglosil Hilary Mina „Bitwe o handel” i najpierw z torbami puscily polskich kupców i rzemieslników przy pomocy domiarów podatkowych, a nastepnie upanstwowily wszystko, spóldzielnie praktycznie takze, by Polacy nigdy nie handlowali po wieki wieków.

    Bronislaw Gieremek: Tego pani nie moze pamietac. Jest pani przeciez za mloda.

    Hanna Krall: Wtedy w 1948 roku bylam mala dziewczynka, ale o bitwie pana Minca o handel slyszalam wiele razy.

    Bronislaw Gieremek: No to teraz uslyszy pani znowu, ale o tym nikomu i nigdy nie bedzie pani opowiadac. To jest najwieksza tajemnica. W najblizszym czasie nasi powróca do handlu i produkcji w Polsce.

    Hanna Krall: Skad pan wezmie tylu Zydów? Kto im da przedsiebiorstwa? Kto da pieniadze?

    Bronislaw Gieremek: O naszej „Solidarnosci” to juz pani zapomniala? Jeszcze beda prosic zeby Zydzi brali te przedsiebiorstwa.

    Hanna Krall: Jeszcze nie obejmuje mysla i wzrokiem duszy tej operacji, ale juz cieszy mnie ona ogromnie.

    Bronislaw Gieremek: Jest ustawa o samorzadzie przedsiebiorstwa? Jest? Mogla byc dla nas jeszcze lepsza, ale i to wystarczy. Przewiduje ona, ze moga byc tworzone spólki prywatno-samorzadowe i spólki prywatno-panstwowe. Przewiduje. Co jest potrzebne na rozruch takiej spólki? My wiemy dobrze. Pieniadze! A kto ma dzis pieniadze na takie interesy? Moze Polacy? Nie, ja Polaków w tym interesie jako udzialowców nie widze. Pieniadze dadza Zydzi! Glowe do interesu tez Zydzi i pytala pani: „skad wezme tylu Zydów?” A no na szczescie ludu Izraela, juz sa. Przez 38 lat populacja odrodzila sie: w Izraelu, Europie Zachodniej, Zwiazku Radzieckim. Kiedy tylko uchwalimy ustawe o podwójnym obywatelstwie i prawie swobodnego wyboru miejsca zamieszkania oraz podrózowania do Polski tam i spowrotem – w zaleznosci wylacznie od checi zainteresowanego takiego z podwójnym obywatelstwem polskim. Z kadrami do zreprywatyzowanego przemyslu, rzemiosla i handlu nie mamy najmniejszego klopotu. A warsztaty pracy stoja otworem, a nawet i puste. Oplacilo sie nam doprowadzic je do takiego stanu, do takiej zalosnej ruiny. W takim stanie beda dawac je nam za darmo i jeszcze calowac w reke, aby byla praca dla Polaków i troche na rynek.

    Hanna Krall: Dlaczego tylko troche na rynek wewnetrzny?

    Bronislaw Gieremek: Bo te zaklady beda produkowac na eksport, a nie na rynek.

    Hanna Krall: A jak „Solidarnosc” bedzie ta produkcje wysylana na eksport zatrzymywac na granicy albo w portach?

    Bronislaw Gieremek: Jaka „Solidarnosc”? Jak to wszystko sie nam uda, to „Solidarnosc” bedzie kijem naganiala swoich czlonków i partyjnych tez do ostrej i wytezonej pracy w nadziei, ze samorzad zblizy ja do zysków na horyzoncie. Te zyski beda, ale jak peczek marchwi przed lbem osla aby stale ciagnal ten nasz ciezki wóz.

    Hanna Krall: Panie profesorze, wydaje mi sie, ze pan niezbyt lubi Polaków!

    Bronislaw Gieremek: Niezbyt lubie? Takie okreslenie jest niezbyt scisle! Ja ich po prostu nienawidze. Tak nienawidze, ze nie wiem jak to wyrazic slowami.

    Hanna Krall: Ale przeciez pana i pana matke uratowal wlasnie Polak!

    Bronislaw Gieremek: To prawda. Stefan Gieremek ukryl nas oboje w Zawichoscie. Pózniej nawet, kiedy bylo juz jasne i pewne, ze mój ojciec Borys Lewartow – nauczyciel ze szkólki rabinackiej, zginal w getcie warszawskim, ozenil sie z moja matka. Niemniej jednak jak od dziecka musialem ukrywac swoje pochodzenie i nie jeden raz bluznilem przenajswietszemu, niech bedzie slawione imie jego po wieki wieków, ze stworzyl mnie wlasnie Zydem!
    A zreszta, czytala chyba pani pamietniki Emanuela Gingelbluma?

    Hanna Krall: Oczywiscie. Przeciez pisalam ksiazke o getcie warszawskim i bohaterach Zydowskiego Ruchu Oporu.

    Bronislaw Gieremek: No, to co pewnego razu powiedzieli Zydzi, którzy razem z Gingenblumem ukrywani byli w bunkrze przy ulicy Wolskiej przez ogrodnika Marczaka i jego rodzine? Pamieta pani, panno Hanko?

    Hanna Krall: Tak. Pamietam. Mówili: Nienawidzimy Polaków, bo im jest lepiej niz nam.

    Bronislaw Gieremek: No, to teraz nie bedzie sie pani zastanawiac, ze caly ruch spoleczny, który tworzymy oraz ozywimy go najróznorodniejszymi nurtami politycznymi, ma na celu doprowadzic do takich zmian w strukturze panstwowo-gospodarczej Polski, aby Zydom w Polsce zylo sie zawsze lepiej jak Polakom.

    http://www.aferyprawa.eu/Artykuly/Wyszla-fajka-spod-jarmulki-wywiad-z-bratem-Bronislawa-Gieremka-2857
    Wywiad z bratem Geremka /wpisz w google wywiad z bratem geremka-Jerry Lewartem/

    Wyszła fajka spod jarmułki – wywiad z bratem Bronisława Gieremka

    Dziś, to co było do niedawna tematem tabu, staje się jawne, przyznają to ONI z rozbrajającą szczerością. Zawsze to nas wyzywano od „tropicieli spisku żydowskiego”, nasze informacje wyszydzano, dziś są oficjalna linią koszer mediów, oczywiście, nie w pełnym brzmieniu i nie właściwym świetle. Poniżej prezentujemy wywiad z bratem „Bronisława Geremka” (Benjamina Lewarta) – nowojorskim przedsiębiorcą Jerry Lewartem. Kto ma rozum, niechaj czyta i wyciąga wnioski.(…………..)ykanie.

    – W obozie poznał pan podobno Elie Wiesela?
    – Nie. On był w grupie więźniów z Węgier. Poznałem go po wojnie, we Francji. On zdecydował się tam zostać, ja, pierwszym transportem żydowskich dzieci i młodzieży, na pokładzie statku „Matalua”, popłynąłem do Hajfy.

    – Wiedział pan, co się stało z matką i bratem w Polsce?
    – Nie miałem bladego pojęcia. Wierzyłem, że może jakimś cudem przetrwali.

    – Co pan robił w Izraelu?
    – Trafiłem do kibucu niedaleko Tel Awiwu. Tam mieszkałem, pracowałem, uczyłem się języka hebrajskiego. Przeżywałem radość, że Żydzi wreszcie mają swoje państwo. W 1949 r. zostałem powołany do wojska.

    List z Warszawy

    – Tam odnalazł pan list od matki?
    – Tak. Wiosną 1950 r. zawołał mnie do siebie mój dowódca i wręczył list z Warszawy. Myślałem, że oszaleję z radości. I matka, i Bronek przeżyli. Matka wyszła za mąż za Geremka, gdy dowiedziała się, że ojciec został zamordowany.

    – Postanowił pan do nich jechać?
    – Oczywiście. Jak tylko skończyłem służbę, zaraz złożyłem podanie o polską wizę. Podobno dostałem ją jako jeden z pierwszych obywateli Izraela udający się do rodziny w Polsce. Zresztą omal byłbym jej nie dostał.

    – Dlaczego?
    – Bronka, kiedy dostawał dowód osobisty, ubecy przepytywali, czy nie ma rodziny za granicą. Powiedział, że nie ma, bo nie wiedział, czy żyję. Kiedy mama mnie odnalazła i wysłała zaproszenie, Bronek zaraz pobiegł, żeby skorygować wcześniejsze oświadczenie. Jakoś uwierzyli, że ich świadomie nie okłamywał. Gdyby nie uwierzyli, wizy nigdy bym nie dostał.

    – Jak pan przeżył spotkanie z rodziną?
    – To był chyba najpiękniejszy moment w moim życiu. Okazało się, że nie jestem sam jak palec na świecie. Cieszyłem się ogromnie. Rodzina mieszkała wtedy na Pradze. Bronek poszedł na studia. Był pełen entuzjazmu. Przekonany, że Polska jest jego wielką szansą.

    – A pan?
    – Odwrotnie. Czułem się tu już obco. Poza tym zaraz po przybyciu miałem bardzo przykre przejścia, o których nie chcę wspominać. Po prostu zrozumiałem, że muszę szukać miejsca na ziemi gdzie indziej.

    – I?
    – Uznałem, że moje miejsce jest w Ameryce. Po trzech miesiącach pożegnałem rodzinę i pojechałem do Niemiec. Tam zgłosiłem się na emigrację do USA. Po pół roku dostałem papiery. Do Nowego Jorku dopłynąłem w ostatnich dniach 1951 r.

    – Do ziemi obiecanej?
    – Do ciężkiej pracy i walki o swoje miejsce. Najpierw w Ohio pracowałem w piekarni. Potem byłem spawaczem. Po pół roku ruszyłem do Nowego Jorku. Tam znalazłem robotę w budownictwie. Wyspecjalizowałem się w kładzeniu elewacji budowlanych wszelkiego typu. Od piętrowego domu jednorodzinnego po stupiętrowe wieżowce. W 1968 r. założyłem swoją pierwszą i jedyną w życiu firmę, którą prowadzę do dziś.

    – Podobno z wielkim sukcesem.
    – Nie przeczę, na bardzo trudnym i konkurencyjnym rynku nowojorskim przez wiele lat radziliśmy sobie całkiem dobrze. Dziś firma jest już o wiele mniejsza niż w latach 80. i 90. Po prostu ja też jestem już mocno starszym panem. Do tego chorym na raka.

    – Sukcesem jest też pańska rodzina.
    – W 1954 r. poślubiłem moją ukochaną żonę Eleonor. Amerykankę od pokoleń, ale żydowskiego pochodzenia. Nasz syn Bradley ma 54 lata. Pomaga mi prowadzić firmę. Córka Lean jest o dwa lata młodsza. Jest dobrą adwokatką. Mam też trójkę wspaniałych wnuków.

    Loty do Polski

    – Podobno przez cały czas utrzymywał pan kontakty z bratem.
    – Oczywiście. Cały czas korespondowałem z mamą i bratem. W 1954 r. Bronek odwiedził nas po raz pierwszy. Był wtedy na stypendium Smithsonian Institute, zbierając materiały do swej książki. Później jeszcze wielokrotnie, w różnych dla siebie rolach. Naukowca, opozycjonisty, wreszcie znanego polityka wolnej Polski. Pozostajemy w bliskim kontakcie z jego rodziną. Synami Marcinem i Maciejem, którzy obaj są znanymi lekarzami. Odwiedzali nas parokrotnie. Żona i moje dzieci też latały do Polski.

    – A pan?
    – Byłem w Polsce tylko trzykrotnie. Ostatnio w 1990 r. Wszystko to były krótkie, parodniowe wizyty.

    – Jak pan przeżywał karierę brata?
    – Z wielką dumą i radością. Po tym wszystkim, co przeszła nasza rodzina, pasja i poświęcenie Bronka dla Polski były czymś wyjątkowym. Mógł zrobić karierę wszędzie na świecie, ale taka opcja nigdy nawet przez myśl mu nie przeszła. Polska była dla niego wszystkim.

    – Rozmawialiście o polityce?
    – O tak. Brat chętnie opowiadał o swoich spotkaniach z największymi ludźmi tego świata. Królową Elżbietą, Reaganem, Bushem, Clintonem, Mitterandem, Havlem. Przede wszystkim zaś z Janem Pawłem II. Podziwiał go jak nikogo innego. Myślę, że chyba papież w jakiś sposób uczucia te odwzajemniał. Wiem, że zwracał się do brata z prośbą opinię w wielu sprawach.

    – A Wałęsa?
    – To jasne. Przecież to Wałęsa poprosił brata o pomoc w tworzeniu „Solidarności” i potem przez wiele lat z nim współpracował. Znali się dobrze. Różnie się między nimi układało. Bronek zawsze jednak zachował wobec niego lojalność.

    – Inni politycy?
    – Myślę, że było dwóch takich, których Bronek zawsze stawiał przed innymi. Tadeusz Mazowiecki i Zbigniew Brzeziński. Oni byli stale w jego rozmowach obecni jako wspaniali ludzie, świetni politycy i najlepsi przyjaciele.

    – Kaczyńscy?
    – Oni prowadzili z Bronkiem wojnę. Chcieli go rzucić na kolana. Chcieli, aby znowu składał oświadczenie lustracyjne, choć robił to parę razy. Dobrze wiedzieli, że on jest dumny i tego nie zrobi, a wtedy wyrzucą go z Parlamentu Europejskiego, gdzie był postacią pierwszoplanową. Wtedy wydawało się, że go pokonają, że będzie musiał wyjść z Brukseli. Jednak Europa powiedziała: No way! Nie ma mowy. Wara wam od Parlamentu Europejskiego. Brat wygrał. Wiem jednak, ile zdrowia go to kosztowało.
    Powiem jeszcze coś zabawnego. Bronek nigdy nie umiał rozróżniać, który Kaczyński jest który. Nauczył się zupełnie niedawno i radośnie mi to zakomunikował.

    Obok Kuronia

    – Czy brat chciał pozostać w Parlamencie Europejskim na następną kadencję?
    – On chciał. Nie wiedział jednak, jak sprawy się ułożą. Czy go zgłoszą, czy go wybiorą, jaką jeszcze kampanię przeciw niemu rozpętają. Mówił mi: „Najwyżej będę pisał książki. Mam jeszcze do napisania dwie. Potem mogę zabrać swój kapelusz”.

    – Podobno nawet panu nie rozmawiało się z bratem łatwo?
    – Wie pan, myśmy byli z innych światów. On pracował politycznie, ja… ręcznie. Często mu to mówiłem. Kiedy się spotykaliśmy, zawsze musiało minąć jakieś 20 minut, nim się Bronek przestawił. U niego każde słowo było przemyślane, przeanalizowane, rozważone. Musiał minąć czas, nim się otwierał i był spontaniczny.

    – Jak się pan dowiedział o jego śmierci?
    – Rano, w niedzielę 13 lipca, zatelefonował z Warszawy bratanek. Zaraz potem rozdzwonił się telefon. Żona pobiegła do internetu. Niebawem powiadomiła o tym telewizja.

    – Jedzie pan na pogrzeb?
    – Ja jestem dopiero co po wyjściu ze szpitala. Sam pan widzi, że nie wyglądam na siłacza. Do tego nie wiem, jakbym to wszystko zniósł. Bratankowie doktorzy mówią mi, żebym został i nie ryzykował. Jedna śmierć w rodzinie wystarczy. Poza tym, ostrzegają mnie, że media są jak hieny i pewnie urządziłyby na mnie polowanie. Dlatego pewnie zostanę. Żegnać Bronka będą syn z żoną i córka z mężem.

    – Wiem, że toczyła się dyskusja, gdzie brat ma być pochowany. W rodzinnym grobowcu z matką czy w Alei Zasłużonych, obok Jacka Kuronia.
    – Po ludzku, powinien leżeć koło matki. Wiem jednak, że Bronek należał przede wszystkim do Polski. Więc niech go uhonoruje, jak uważa. Dotyczy to także mszy w katedrze św. Jana w Warszawie. Brat nie był katolikiem, choć w młodości miał okres, kiedy chciał zostać księdzem. Katolikami są jednak jego synowie i ich rodziny. Jeżeli najwyższe władze Kościoła też chcą go tak godnie pożegnać, trzeba to uszanować.

    – Gdyby to jednak zależało od pana?
    – Mój brat zostałby pochowany przed upływem doby od śmierci, jak nakazuje religia i tradycja, w której się urodził. Ja zaś zmawiałbym kadysz.

    *Magid – charyzmatyczny rabin, biegły interpretator Tory, przywódca społeczności żydowskiej, często o przypisywanych zdolnościach wizjonerskich.
    (Przegląd)

  11. zdziwienie said

    Do cholery jaki to dialog polsko – żydowski prowadzi Tusk w Izraelu????Jaki??
    Ze strony Izraela do dialogu staje Żyd a po stronie polskiej osoba z pochodzeniem żydowskim!!!!! i to jest ten „dialog” q…….(sorry!!) mać?!

  12. Lubomir said

    Gdyby imć Geremek zajmował się studiowaniem żywota Dziewicy Orleańskiej może stałby się człowiekiem nie idącym na jakąkolwiek współpracę z jakimikolwiek specsłużbami. Ale on biedaczyna studiował dzieje prostytucji w średniowiecznej Francji. Wszedł zatem na prostą drogę by dać się sprostytuować. Historia z ptakiem, podczas tragicznego powrotu do Polski, to najwyrażniej efekt niezbyt trafnie wybranego kierunku studiów. Zbyt dał się wciągnąć…nauce. Jednak pewnie dobry Pan Bóg wybacza współpracę z własnymi służbami. Gorzej jeżeli obywatel Polski współpracowałby z BND, GRU, Mosadem czy dajmy na to z wywiadem francuskim.

  13. W.P said

    Rehabilitacja(!) bohaterów katyńskich? – Rehabilitacja oznacza przywrócenie praw, utraconych na mocy wyroku sądowego. Kto i kiedy wydał wyrok na ofiary rosyjskiego ludobójstwa? Gdzie odbywał się ich proces? Kto oskarżał, kto bronił, kto wydał wyrok? Kto się od niego odwołał i dokąd? Dla Rosjan ukrywanie prawdy jest obowiązkiem państwowym.Dotyczy to w równej mierze Katynia(rozumianego hasłowo, to przecież nie jedyne miejsce kaźni na nieludzkiej ziemi)co i Smoleńska. W jednym, jak i w drugim przypadku winę ponosi niewątpliwie Kreml. Tymczasem jednak Rosja się boi, że będzie musiała wypłacić odszkodowania rodzinom ofiar ludobójstwa.Aleksander Gurianow, szef sekcji polskiej stowarzyszenia Memoriał,od dawna walczy o wznowienie śledztwa w sprawie mordu katyńskiego. „Rehabilitacja” po rosyjsku nie znaczy to samo, co
    rehabilitacja wedle definicji, przyjętej w państwach prawa. Oznacza to uznanie zamordowanych za ofiary politycznych represji. To przecież szczyt wszystkiego.Czy mordowali ich Rosjanie dla przyjemności?Na pewno też. Ale powodem była nienawiść Kremla do Polaków. Po prostu rasizm. Gurianow nasz przyjaciel Moskal, zabiega o uznanie, że”jeńcy wojenni i więźniowie zostali zgładzeni na rozkaz Biura Politycznego, a decyzja taka była podjęta z powodów politycznych”. Abstrahując od tego, że nie byli to jeńcy wojenni (Polska nie była w stanie wojny z Rosją, niestety!), to zbrodnia ma taki sam charakter, jak mordowanie Polaków i żydów przez Niemców. Charakter ludobójstwa. W sprawie ludobójstwa na Polakach, dokonanego przez Rosjan, jest nawet więcej dowodów, niż na dokonanego przez Niemców. Przyjaciel Stalina, Adolf Hitler, nie podpisał zgody na Holocaust i Pożogę (eksterminacja Polaków przez Rosjan i Niemców w latach 1917/1921 – 1939/1956). Stalin tak. Informację tę zawdzięczamy Borysowi Jelcynowi. Stanowisko Kremla w sprawie mordu katyńskiego to wyraz antypolskiej, szowinistycznej i rasistowskiej postawy Moskwy. http://www.youtube.com/watch?v=0tj9OUu7YHk&feature=related Post scriptum: nie żądam rehabilitacji dla mego stryja, któremu w Katyniu strzelono w tył głowy. Czekam natomiast na jego należyte uhonorowanie – jak i setek tysięcy innych ofiar rosyjskiego ludobójstwa. I przypominam, że plan Kremla, jakim jest plan budowy imperialnej cerkwi w Katyniu o kopule ponad 40. metrowej to splunięcie na mogiły polskich żołnierzy, tak duchowo obcych panu prezesowi Tuskowi, który wraz z Putinem brał udział w haniebnych uroczystościach 7 kwietnia 2010 roku na tej świętej dla Polaków ziemi.

  14. W.P said

  15. W.P said

  16. W.P said

  17. W.P said

    Zwróćcie uwagę na menorę u żyda „Siemiątkowskiego”. Ciekawi mnie jego prawdziwe tetełe.

  18. -=irYss=- said

    Kara Boska go dosięgła! W myśl znanej fraszki (Sztautyngera?) „…Uciekała po łące przed Jaśkiem Hania i tak Ją dopadły organa ścigania…”

  19. W.P said

    Zdrada interesów Polski w Izraelu? A więc stało się. Dzisiaj rząd Tuska leci do Izraela. Cały rząd! Jaka to ranga! Ano właśnie – ranga jest duża bo chodzi o ponad 65 miliardów dolarów amerykańskich. Tyle sobie życzą Żydzi odszkodowania od Polski. Za co? Ano za mienie pożydowskie. Prawo rzymskie i prawo będące jego pochodną do którego stosują się cywilizowane kraje świata stawia sprawę jasno. Jeśli obywatel, obywatele umierają bezpotomnie ich mienie przechodzi na własność państwa którego terytorium byli obywatelami, na terenie którego zmarli. I koniec. I tyle. I niezależnie od tego czy zmarli naturalną śmiercią, czy zginęli w wyniku działań wojennych, czy innych. Otóż takie działania, do tego potajemne obietnice takie czy inne, czy wprost zobowiązania się do wypłacania nielegalnych odszkodowań są zdradą stanu. Jeśli zaś miały by to działania legalne i należyte czyż ukrywano by je przed polskim społeczeństwem? Zapytajmy jeszcze jacy Żydzi? Otóż oficjalnie to znaczy według tego co się przedostało w okruchach do opinii publicznej jeszcze dawniej: Jacyś prywatni. To znaczy organizacje żydowskie, które żądają zwrotu tego mienia. Jednak oficjalnie z żądaniem nie wystąpiło państwo Izrael, ani nawet zjednoczeni wszyscy Żydzi Ameryki pod wspólnym szyldem żydowskich organizacji. Nie wystąpił Izrael nie z delikatności w stosunku do nas, ale dlatego iż wie że z punktu widzenia międzynarodowego prawa są to żądania bezprawne. Przeciętny Polak chciałby tu już odetchnąć z ulgą. Ano to nie ma problemu – fajnie jest. Kto się zgodzi na bezprawne żądania i odszkodowania skoro są bezprawne – mówi mi kiedyś, może trzy lata temu, facet, któremu klaruję sytuację. Ano nie jest fajnie i git , nie jest. Bowiem Izrael jest państwem poważnym i Żydzi też są narodem poważnym – to znaczy robią coś by uzyskać konkretne cele. A jak wobec działań bezprawnych reagowały władze Polski? Otóż szef amerykańskiej organizacji żydowskiej uważany i przez swoich za hochsztaplera, który zdefraudował pieniądze, wyrzucony w końcu przez nich, wcześniej przyjeżdża do Polski, choć już ciągną się za nim oskarżenia i jest, a jakże przyjmowany przez Premiera Marcinkiewicza, który obiecuje szybkie załatwienie sprawy. „Wyborcza” rozmiękcza lud tubylczy przygotowując na to co ją czeka, ale delikatnie, pisze bowiem tylko o żądaniu jednej z organizacji żydowskich, która chce czterech miliardów dolarów. „Wyborcza” stawia ją jako oficjalne żądanie (w domyśle) wszystkich organizacji żydowskich i pisze wprost w tytule! „Trzeba będzie oddać”. No, proszę. Jak trzeba, to trzeba, cóż zrobić. Tak pięknie, tak prosto, tak po polsku „Wyborcza” to napisała. Cztery miliardy to Polak przełknie, to nie tak dużo. A w nagrodę będziemy mieli spokój i wieczystą przyjaźń polsko- żydowską. Czyż nie warto poświęcić czterech miliardów? A co myślał czytelnik tej gazety? Pewnie trudno byłoby mu samemu to sformułować. Zgadzał się – nie bardzo pewnie. Był przeciw ?– przecież to jego pieniądze – z podatków, albo ze sprzedaży dóbr polskich. Po takim czymś w kraju zachodnim jedna trzecia czytelników rzuciłaby gazetę jak szmatę, poinformowałaby redakcję telefonicznie ,mailowo, listownie w niezbyt parlamentarnych słowach ze przestaje ją kupować i będzie to zalecała znajomym. Ale zostawmy te górnolotne rozważania o zdroworozsądkowym postępowaniu większości naszych obywateli w sprawach kraju. Zwróćmy jeszcze tylko uwagę na niefrasobliwość Polaków. Nie tak dawno jeden minister holenderski wykłócał się z władzami unijnymi o sto tysięcy euro. Uzyskał owe sto tysięcy euro i następnego dnia wszystkie media holenderskie chwaliły go i mówiły że to właściwa postawa była. 100 tysięcy dla bogatej Holandii. Śmiech czysty – prawda? Gdyby tak w biednej Polsce, media reżimowe i agenturalne zaatakowałyby ministra pisząc że „ośmiesza nas przed Europą”. Najważniejszy problem, czyż nie? Najważniejszy problem Polaków , zwłaszcza od wejścia do Wspólnoty. Gdyby zaś Polska była bogata jak Holandia (Ale przecież nie może być, nie może, nie po to czuwa się nad nami. Czuwają Niemcy, Rosja, Izrael, organizacje żydowskie i międzynarodowa masoneria) to pewnie mając policzki czerwone z jeszcze większego wstydu naszego ministra wysłalibyśmy w jakieś ciepłe kraje może kupując mu małą wyspę i dużą za niej posiadłość bo przecież jesteśmy hojni , a przy tym ludzcy i mamy gest. Wróćmy do Marcinkiewicza. Otóż przyjął on hochsztaplerów żądających oczywiście nie cztery tylko te około siedemdziesiąt miliardów), obiecał im szybkie załatwienie sprawy. No, ale cóż i chcący Marcinkiewicz niewiele może gdy chodzi o taki niezły grosz. Gdyby Polska była bogata jak Holandia pewnie władze wyskoczyłyby z kasy jak splunąć, a tu nie da się. Obiecał, ale nie załatwił (chyba że po kryjomu jakie pieniądze dostali, ale o tym nic nie wiadomo i nie ma tu podejrzeń). Dlatego też Jarosław Kaczyński otrzymał list bezczelny w tonie od sekretarz stanu USA Hillary Clinton żądający natychmiastowego zwrotu tych pieniędzy Żydom. (Mógłby kto pomyśleć że za usłużność Ameryce należy nam się jakaś nagroda, w najlepszym wypadku czysta satysfakcja którą musimy się kontentować, ale że jeszcze cięgi to już wyobraźnia wysiada. Jakieś profity dali nam nawet okupacyjne Sowiety, a i od Hitlera byśmy je otrzymali jak Rumunia gdybyśmy się choćby grzecznie poddali. Ratowaliśmy Żydów a w zamian mamy im płacić odszkodowania które się nie należą. Przypomina to trochę bajkę o rybaku i dżinie, albo i nasze ludowe opowieści gdy człowiek ratuje niedźwiedzia, a ten mu oświadcza że ma dla niego prezent, w nagrodę go zje. Nie ma sprawiedliwości na świecie – mówi bowiem niedźwiedź. Bajka kończy się tak że dobry człowiek dzięki pomocy sprytnego zajączka wkłada z powrotem niedźwiedzia pod przygniatające drzewo spod którego go wyciągnął. No ,ale my takiej możliwości nie mamy. Ratowaliśmy Żydom życie w czasie II wojny a oni w nagrodę wydawali naszych patriotów Sowietom, po wojnie zaś oskarżali nas o antysemityzm, że już nie wspomnę o żydowskich komunistach po wojnie. Emisariusz z polski przyjeżdża z narażeniem życia do USA aby poinformować amerykanów , w tym zwłaszcza Amerykańskich Żydów że ich bracia są mordowani przez Niemców (przepraszam nazistów) w Polsce, a główny Żyd, przewodniczący wtedy najważniejszej ichniej organizacji mówi : „ Mam dla Pana 20 minut czasu”. Swoją drogą to jakiś auto antysemityzm się ujawnia. Ratowaliśmy Żydów jak żaden inny naród, gdzie jak w przypadku żadnego innego narodu groziła nam dodatkowo kara śmierci, a oni nas za to za twarz. Do Ukraińców którzy mordowali Żydów bezpardonowo i Litwinów nie mają żadnych pretensji, tylko do nas. Teraz już wiadomo dlaczego książka niejakiego Grossa była nagłaśniana choć jeszcze w maszynopisie. No przecież.

  20. krakus said

    Premier ze swą świtą wiezie do Izraela 1-szą ratę odszkodowania.
    Środki uzyskane z OFE należy szybko przekazać żydom na wypadek gdyby
    „bydło” (Geremek) nie wybrało na drugą kadencję.
    Pytanie tylko dlaczego aż z taką ekipą ministrów?

  21. ZbiZie said

    I co z tego?, kiedy w Sejmie RP wisi w eksponowanym miejscu tablica pamiątkowa tego żydowskiego parcha z laudacją pisaną złotymi literami, a wycieczki szkolne w ramach przyjaźni Polsko-Żydowskiej obowiązkowo przed nią przystają, niemal jak katolik przy stacji z Drogi Krzyżowej.

    To są kurwa tematy zastępcze, które w swej bezsilności robienia czegoś bardziej pożytecznego podrzucamy sobie nawzajem do czytania. Tylko po co, jak wygląda wielbłąd średnio-rozgarnięci wiedzą, szkoda prądu.
    Jakie to ma znaczenie, czy ten łotr współpracował czy nie?.
    Rysunek na stronie głównej Wirtualnej Polonii w pr. g. rogu doskonale definiuje taką kanalię i na tym poprzestańmy.

    My żyjemy i zajmujmy się żywymi i bieżącymi sprawami.

    Bliskie mojej estetyce są głosy WET3 z ad6 i Lubomira z ad3

    Ale serdecznie pozdrawiam Wszystkich

    Zb.Ziemiański

  22. W.P said

  23. wet3 said

    @ Zdziwienie (11)
    Nie osoba z pochodzeniem zydowskim a tylko i wylacznie zyd, ktorego dwoje przodkow ze strony ojca i strony matki bylo zydami!!!

  24. ZbiZie said

    Proszę o jakieś wyjaśnienie, dlaczego mój komentarz się nie pojawił.
    Zb.Ziemiański

  25. Lubomir said

    Narody żeby przetrwać muszą odrzucić samozwańcze mafie obcych agentów i jurgieltników. To nie kto inny ale Herr Thuzk wzywał nie tak dawno Polaków do obywatelskiego nieposłuszeństwa. Chodziło najwyrażniej o zasianie anarchii w Polsce. Dzisiaj może chodzić wyłącznie o polski porządek i o spławienie cuchnących zdrajców, likwidujących polską państwowość.

  26. ZbiZie said

    korekta do mojej wypowiedzi:
    nie Lubomira a Polara
    Przepraszam za pomyłkę.

  27. tomahawk said

    Malo kto wie, ze wrazy Bronek i Kuron, Mazowiecki i Ochabowna byli tzw. Komandosami z 1968 roku, de facto, trockistami. Michnik wtedy siedzial w pierdlu i dolaczyl do nich znacznie pozniej. Widzialem ich w „akcji” na Akademii Medycznej w Rokitnicy, pozniej byli krotko w Bytomiu na spotkaniu w Klubie Zydowskim(!!!!!!!!!) naprzeciw bytomskiego dworca kolejowego.

    howgh

  28. Analityk said

    @WP

    Cytat
    (…)
    Oświadczenie premierów, wydane w Jerozolimie po zakończeniu wspólnych międzyrządowych konsultacji z udziałem ministrów różnych resortów stwierdza, że oba kraje udzielają sobie jednoznacznego, obopólnego poparcia.

    Mamy tutaj z panem premierem Netanjahu pogląd wspólny, powiedziałbym identyczny, na zadania jakie stoją przed naszymi oboma państwami w tej kwestii.
    (…)

    Proszę sobie przymysleć te wypowiedzi.
    Instytucja państwa Izreal ma udzielać „jednoznacznego, obopólnego poparcia” instytucji „państwa polskiego”.
    To aż zbyt jasno powiedziane.
    Innymi słowy bedziemy miec – byc może izraelskich żolnierzy tłumiących sprzeciwy Polaków w „państwie polskim”.
    Cele obu państw są znane – uzyją wszelkich środków aby istnieć przy korycie!

  29. Lubomir said

    Mikroskopijna enklawa izraelska jest w tarapatach. Obecnie na 192 państwa należące do ONZ, 109 państw uznaje istnienie państwa palestyńskiego. I tendencja jest wzrostowa. I to na korzyść Palestyny. Żydzi najwyrażniej rozglądają się za jakąś nową Ziemią Obiecaną. Ale żeby gdzieś zacząć się osiedlać, wcześniej należy przygotować grunt. Trzeba skorumpować miejscowych kacyków lub partyjnych gauleiterów, zobowiązać ich przyrzeczeniami, upominkami, obiecankami poparcia i awansów itd. Polskojęzyczni bezkręgpwcy nadają się widać do takiego ugniatania, niczym plastelina.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: