Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Proste pytania…… (prokuratorskie: Turowski – Dziwisz)

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2011-02-28

Pytania już padły, a zdziwienie rośnie. Kiedy do faktu wynoszenia notatek Ojca Świętego z jego osobistej kancelarii odniesie się kardynał Dziwisz, za tę kancelarię odpowiedzialny?

————————————————————————-

Proste pytania……

Z mediów publicznych wylecieli dziennikarze o poglądach prawicowych i pro-pisowskich. Doprawdy?

Wiem, jakie poglądy ma Jan Pospieszalski, ostatni, który właśnie wyleciał. Ale tak naprawdę to co wiem? Że jest praktykującym katolikiem i sympatykiem Kaczyńskiego – chyba? A reszta,  np. sprawy gospodarcze? Nie wiem.  Jeszcze znam poglądy Ziemkiewicza czy Sakiewicza, nie mam pojęcia o poglądach Anity Gargas i wielu innych.

Tak naprawdę wylecieli nie za poglądy, tylko za zadawanie niewygodnych pytań i ujawnianie nie tych, co trzeba faktów.

Ostatnim rzutem na taśmę Pospieszalski doprowadził do dyskusji o casusie Tomasza Turowskiego. I co wiemy? Wiemy, że facet jest zawodowym agentem,      z wysokim stopniem oficerskim. Dobra, nie on jeden.

Wiemy, że pod przykrywką kandydata na jezuitę antyszambrował swobodnie w Watykanie. To już budzi pewne zdziwienie, ale wobec informacji, że SB miało kilkudziesięciu agentów umieszczonych wokół naszego Papieża, to przestaje być dziwne. Ale to nie wszystko. Okazało się , że są zachowane jego meldunki z materiałami, do których nie miał prawa mieć dostępu.

Gdyby przekazywał wystąpienia i homilie Papieża przed ich oficjalnym opublikowaniem, nie zdziwiło by mnie to. W końcu taki materiał trzeba wydrukować, powielić, oprawić itd. – zawsze gdzieś może znaleźć się moment do wyniesienia i przekazania agentowi.

Ale on dostarczał brudnopisy z odręcznymi uwagami Papieża!
Wyobraźmy to sobie – Papież robi szkic i ktoś mu to przepisuje na maszynie. Wtedy nie było jeszcze komputerów, nie można się było włamać. Powstają dwie, trzy kopie – powiedzmy jedna do osobistego archiwum, jedna wraca do poprawek, może jedna idzie do sprawdzenia przypisów czy odnośników. Potem kopia papieska wraca „na maszynę” z odręcznymi poprawkami i ten materiał skopiowany ląduje w rekach Turowskiego. Podobno.

Jakim cudem taka kopia ląduje w rękach jakiegoś zwykłego jeszcze nawet nie w pełni zakonnika? No jakim???

Ile osób pracowało dla Papieża na etapie tych wstępnych przygotowań? Pięć, osiem??

Ktoś, kto mu to dawał, musiał wiedzieć, kim jest prosty braciszek – bo przecież inaczej to niemożliwe. A więc przeciek był pośród najbardziej zaufanych. I Turowski wie, kto nim był!

A osobisty sekretarz Jana Pawła II siedzi sobie w Krakowie w kapeluszu kardynalskim i nic. Nawet się zająknie na ten temat.

Idźmy dalej. Ten sam facet (Turowski) zostaje nagle wezwany ze stanu spoczynku i posłany do Moskwy przez Sikorskiego w celu przygotowania wizyt premiera i prezydenta. Sikorski rzekomo nic nie wie o jego przeszłości.

A co my wiemy o przeszłości Sikorskiego? Ano był w Afganistanie, o czym do pewnego momentu głośno opowiadał. Potem nagle wyciekła informacja, że został złapany przez Sowietów i podobno wyreklamowany przez Anglików. Gdzie to było, kiedy,  jak długo trwało? Nic nie wiemy. Ani pan Sikorski, ani nikt inny – znowu – nawet się nie zająknie na ten temat.

A przecież ktoś musi wiedzieć – nie tylko służby innych państw i stara agentura.

O takich rzeczach wiedzą premierzy i prezydenci, szefowie służb, to są sprawy super tajne tylko do ich wiadomości. Jedynie Siemiątkowski daje do zrozumienia, że coś tam o czymś wie, ale nie może powiedzieć. Reszta milczy. Nawet Kaczyński i Macierewicz nic nie mówią – a muszą coś wiedzieć z racji pełnionych wcześniej funkcji..

Dlatego mam proste pytanie:

Czy sądzicie, panowie politycy, że nie jesteśmy w stanie dodać dwa do dwóch? Że wystarczy, jak to powiedział Schetyna u Moniczki, pobudzić pozytywne emocje w narodzie i wszystko będzie OK?

Nie, już nie wystarczy wyrzucić zbyt dociekliwych dziennikarzy. Pytania już padły, a zdziwienie rośnie. Kiedy do faktu wynoszenia notatek Ojca Świętego z jego osobistej kancelarii odniesie się kardynał Dziwisz, za tę kancelarię odpowiedzialny?

Kiedy do sprawy rzekomego (?) aresztowania Sikorskiego odniesie się choćby Rokita – wszak to za jego czasów inwigilowano Sikorskiego po jego powrocie do Polski – kto i dlaczego zarządził tę inwigilację?

Powtarzam proste pytanie – czy naprawdę macie nas za idiotów???

Czy naprawdę myślicie, że możecie tu rządzić sobie walcząc o przywództwo i rząd dusz ponad naszymi głowami?

Że są prawdy dostępne dla wybranych, a reszta będzie posłusznie dawać się zaganiać do kolejnej farsy wyborczej pod dyktando pana Ostachowicza czy innego spin doktora? Że kiedy z IPN zaczynają wychodzić zarzuty prokuratorskie, to pan Seremet, prokurator naczelny RP,  chce odwołać głównego prokuratora IPN – to ma być państwo prawa?

Co wy tu nam ułożyliście, panowie politycy i nie tylko? Wygodny obóz dla kretynów?

Rządy oświeconych mędrców i fikcje wyborcze dla zatkania gęby proletom?

Jesteśmy oszukiwani – nie tylko w sprawie katastrofy smoleńskiej. Jesteśmy oszukiwani w sprawie emerytur i ochrony zdrowia, w sprawie budżetu państwa i w sprawie niszczenia systemu oświaty, w sprawie śledztwa dotyczącego zabójstwa Olewnika i w sprawie kontraktu na gaz.

Jesteśmy oszukiwani wszędzie i na każdym kroku. Nie wiemy, co z tym zrobić, bo nie mamy dostępu do informacji,  jeszcze nie. Nie umiemy sobie z tym radzić,  jeszcze nie.

Ale to przyjdzie, tak jak przyszła Solidarność.

To nie jest głupi naród, ludzie zaczynają się zastanawiać, zaczynają o tym mówić coraz głośniej – w pracy, w sklepie, u znajomych, na różnych forach netu. To nie jest kwestia tego, czy wygra PiS czy PO, czy jeszcze ktoś. To jest kwestia zupełni inna – po dwudziestu latach picu chcemy w końcu prawdy i rzetelnej wiedzy o nas samych!!! Chcemy tych praw i tych informacji, które zawłaszczyliście sobie! Dość bujdy i podziału na wtajemniczonych i resztę, czyli bydło, jak powiedział niespodziewanie szczerze pewien „profesor”. Po prostu już dość!!!

http://www.youtube.com/watch?v=lfWcyvj8OHk

http://www.eostroleka.pl/ostatnie-8222warto-rozmawiac8221-o-tomaszu-turowskim-raz-jeszcze-nie-przegap,art23077.html

eska – zapluty karzeł reakcji

Za: http://eskaekranowa.nowyekran.pl/post/4307,proste-pytania

Komentarze 62 to “Proste pytania…… (prokuratorskie: Turowski – Dziwisz)”

  1. Dakowski said

    Czy wreszcie pęknie OMERTA na temat znany wielu historykom współczesności polskiej i watykańskiej:
    Czy TW Prorok, Polak w Watykanie, to „na drugą czy na czwartą literę alfabetu”? Bo tylko tyle na razie podają zastraszeni historycy..

  2. alexirin said

    Tak naprawdę Pospieszalski i inni,wylecieli nie za poglądy, tylko za brak zydowskich korzeni dzisiaj kto nie jest z tej nacji jest prześladowany i niszczony taka jest prawda

  3. ZbiZie said

    @Alexirin
    Ty nie generalizuj, bo psujesz debatę.
    Są w Polsce Polacy o żydowskich korzeniach, którzy bardzo wiele dobrego uczynili i czynią nadal dla naszego kraju, np. prof. dr hab. Jerzy Robert Nowak.
    Ja do Pospieszalskiego(wg mnie też o korzeniach żydowskich) nie mam nawet połowy tego zaufania co do w/w.
    I mówię to nie dla tego, że mam takie widzimisię, ale jestem to w stanie dowieść w sposób nie pozostawiający złudzeń.

  4. niesamowite said

    Alexirin masz rację. Masz świetą rację!

  5. alexirin said

    ZbiZie ja tylko stwierdzam fakt sprawdz jakie korzenie mają ludzie zatrudniani na wysokich lukratywnych stanowiskach w tv,sądach,urzędach,itd i w nbp http://alexirin.wordpress.com/2011/02/26/kto-jest-wlascicielem-nbp/#comment-1905

  6. On pisał kazania papieżowi Wojtyle.
    Potem Wojtyła już tylko czytał. Jak aktor.

    W zażydzonym posoborowym KK wiele jest kłamstw, fałszu i obłudy. Teren złego.

  7. Jacek said

    ad Dakowski

    „Czy wreszcie pęknie OMERTA na temat znany wielu historykom współczesności polskiej i watykańskiej”

    Tego nie wiadomo, bo jest to OMERTA na miare Katynia i Gibraltaru, a w istocie na jeszcze wieksza miare. To juz dzis mozna stwierdzic widzac jak scisle jest przestrzegana przez ostatnie 20 lat. Natomiast do jakiego stopnia temat jest znany, to duze pytanie.

    Kiedy ta OMERTA zostanie zlamana obawiam sie,ze wizerunek naszej historii od 1956 roku runie jak domek z kart.

  8. ZbiZie said

    re: do 6
    Te wynurzenia są tak głupie, że szkoda słów.

  9. ZbiZie said

    Alexirin!,dla Ciebie ważne jest chyba tylko to, co Ty masz do powiedzenia, albo nie czytasz ze zrozumieniem, „i tak źle i tak nie dobrze” mówi porzekadło.

  10. Ant said

    Świetny tekst!!! Ten wyraz gniewu jest dzisiaj dla mnie nadzieją -balsamem dla ducha.
    Jestem pewien, że dzisiejsze praktyki w przestrzeni przepływu informacji z czasem będą zakazane. Dzisiaj nie musi pakować się ludzi do rezerwatów lub zamykać za drutami kolczastymi – wystarczy zniewalać ich umysły. Jedną z metod jest tzw. „selektywne podawanie informacji”

  11. MARS said

    Co? Szanowny OPERATORZE? Cenzura? Za co? Za to że nie daję się ogłupić jakiejś tam dawno już „sprawdzonej” ideologii – faszystowsko-narodowo-socjalistycznej? To już przerabialiśmy,na swoim własnym (POLSKIM)- grzbiecie, i to w różnych kolorach!!!

  12. WiN said

    Kardynał Dziwisz, za tę kancelarię odpowiedzialny, NIGDY nie odniesie się do faktu wynoszenia notatek Ojca Świętego z jego osobistej kancelarii i to powinno być jasne dla wszystkich kumatych!

  13. tumry said

    Rzecz w tym, że na początku na tzw. ludzi i to w takich sprawach nie ma co liczyć. Platfostan będzie zabierał im po kawałku serdelka i wtedy będą się dopiero wkurzać i zastanawiać jak do tego doszło. Wówczas kogoś obciążą odpowiedzialnością, ale nie koniecznie winnego. Metropolita krakowski to dziwny (Dziwisz) człowiek. Załatwił Taskowi ślub kościelny, ale i pochówek śp. Prezydentowi. Różne rzeczy mówi, trudno w tym wszystkim odnaleźć ozdrawiającą myśl Jana Pawła. Kardynał coś knuje. Mam nadzieję, że dotyczy to polskiej racji stanu. Pewny nie jestem. I tu jest pies pogrzebany, gdyż pod rządami PO rzeczy straciły dla ludzi wyrazistość. A tu Episkopat się wypowiada i jasności też nie wnosi. Brakuje jak cholera Prymasa Wyszyńskiego. Generalnie władza PO za idiotów ma wszystkich, któych głos nie jest poparty żadną siłą. Żyjemy w czasie dla Polski katastrofalnym i obawiam się, że nic nie zrobimy aby to zatrzymać. Dopiero zrujnowane szkolnictweo w sferze idei coś ludziom podpowie, ale do tego potrzeba kilku lat. W tym czasie na wszystkim istotnym położą łapę Ruso-Sowiety i uczciwy człowiek we własnym kraju będzie musiał antyszbrować po korytarzach aby utrzymać rodzinę. Generalnie ze wszystkich miejsc wyleją patriotów, a podstawią wyroby patriopodobne i koniec. Uwaga na techniczną stronę wyborów. Żyjący w putinlandzie mają coś niecoś w tej sprawie do powiedzenia. Patrioci stamtąd uważają nas za idiotów że zaufaliśmy Ruso-Sowietom w sprawie remontu samolotu Tu-134 numer boczny 101, podczas gdy oni własnemu rządowi nie ufają za grosz. Mało tego mówią, że sami się o to prosiliśmy co nas spotkało. Zatem módlmy się za Anasza z Lublina, który już odszedł do wieczności nie zapominając o Kajfaszu z Krakowa, który jeżeli Najświętsza w to nie wkroczy niejedno złe jeszcze sprawi. Boże miej nas w swojej opiece bo z Donaldem Franciszkiem Taskiem i „Jezus” Maria skantowanym hrabią Bronisławem herbu Korczak względnie Dołęga długo nie pociągniemy.

  14. Polaczek said

    Dziwisz się czytelniku ?

  15. Polar said

    Obejrzyjcie film Grzegorza Brauna „New Poland” a zobaczycie gdzie Kreml potrafił lokować swoich ludzi i to kiedy?? Wiadomo, że z czasem techniki i kombinacje operacyjne się udoskonala…

    Ale i tak wydaje mi się, że oprócz poglądów czysto ideologicznych, najważniejsze jest podejście do gospodarki, czyli ekonomii. Mnie przekonuje to co mówi w US Ron Paul. Jego hasło „FED musi zniknąć” jest chyba kluczowym jeśli chodzi o rządy komunistów, lub nie-komunistów. FED jest najlepiej zamaskowanym komunistycznym instrumentem, w niby to wolnych US. Reszta jest pochodną. Szkoda, ze w „naszym” PiS-ie nie ma Ronów Paulów, a są za to sami ekonomiści komunistyczni (bolszewiccy). Słucham ich czasami w RM i nóż się otwiera w kieszeni…

  16. Proste pytania -bez prostych odpowiedzi , jedyna nadzieja to powrot do Mszy Tradycyjnej – Lacinskiej od ktorej zazegnuja sie biskupi= wiadomo kto i ksieza = wiadomo kto
    odwazni przejda na nasza strone reszte – po czynach ich poznacie – nie mylcie tez wspolnot
    „religinych ” ktore sa prowadzone w niewlasciwym kierunku w celu zbalamucenia i prania mozgow

  17. Lubomir said

    Palikota też najwyrażniej należy kojarzyć z Kremlem. Ten świr z wyglądu, ukończył szacowną uczelnię utrzymywaną przez wierzących Polaków. Ukończył Katolicki Uniwersytet Lubelski. Jedną z najznakomitszych uczelni humanistycznych w Polsce. Teraz tak odwdzięcza się swoim dobrodziejom. Wszystko wskazuje na to, że jego uzależnienia porno-erotomańskie i alkoholowe – zepchnęły go do kryminalnego półświatka i do kontaktów z zewnętrznymi sponsorami. Dzisiaj ta zidiociała i zezwierzęcona kanalia prowadzi wojnę plakatową z Kościołem w Polsce i ze wszystkim co stanowi Polskę. Że też tego debila nie ma kto pogonić. A debil tarza się w pieniądzach, których większości Polaków brakuje nawwet na najskromniejsze życie. I pomyśleć, że nawet malutka Litwa zdecydowała się na upublicznienie listy szkodników, listy agentów KGB na Litwie. To takie antypolskie kanalie powinny siedzieć w więziennych klatkach lub okryte wieczną niesławą powinny lądować na banicji. Powinni otrzymywać zakaz powrotu do ojczyzny, jak otrzymywali go niegdyś Potoccy, Rzewuscy i podobni renegaci.

  18. Ant said

    Bdb w temacie:
    http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=24971

  19. Lubomir said

    Strach przed polskim kardynałem?… Wygląda na to, że antypolskie i antychrześcijańskie środowiska, panicznie boją się by pod Wawelem nie wyrósł ktoś na miarę pierwszego kardynała narodowości polskiej, księdza Zbigniewa Oleśnickiego. Tamten weteran spod Grunwaldu okazał się nie tylko charyzmatycznym duchownym, ale znakomitym organizatorem i doradcą króla Władysława Jagiełly. A nuż po polskojęzycznych Quislingach, zamarzyłby się Polakom król, polski kanclerz a może i polski hetman?. Nie można do tego dopuścić. Należy pluć dopóki nie braknie śliny. Przynajmniej pluć z taką mocą, z jaką spluto kustusza Sanktuarium Fatimskiego w Zakopanem-Krzeptówkach, księdza prałata Drozdka. Szuje zawsze lubią kreować się na ludzi bez skazy.

  20. -=irYss=- said

    http://prawica.net/node/3792

  21. Asertywny said

    Sądzę że ten „adresat” ma powody by nie udzielać odpowiedzi na tego typu pytania. W takiej sytuacji bardziej sensowne staje się kierowanie pytań niejako do „instancji wyższej”, czyli do Benedykta XVI.

  22. W.P said

    Polar JFK i Nixon chcieli to samo zrobić o czym mówi Ron Paul, jeden zginął bo wydał już dekret w tym temacie, drugiego wykończono spreparowaną aferą, bo powrócił do tego co zrobił pierwszy. Przeczytaj poniższy tekst. – Bezpłatne autostrady czyli jak Hitler drukował pieniądze ( autor: SpiritoLibero ) – Przywoływanie doświadczeń III Rzeszy wydaje się z pewnością rzeczą wysoce niestosowną i takie wrażenie, zwłaszcza w Polsce, jest z całą pewnością zrozumiałe i uzasadnione. Gehenna Narodu Polskiego w czasie II Wojny Światowej jest jeszcze otwartą, niezabliźnioną raną. Uważam jednak, że w poszukiwaniu rozwiązań naszej tragicznej sytuacji w jakiej znaleźliśmy się w wyniku niemieckiej agresji i następującej po niej bolszewickiej okupacji, która tak naprawdę trwa do dziś, należy zejść nawet do piekła i diabła spytać o radę. Jak ogólnie wiadomo, historię piszą zawsze zwycięzcy. Tak jest także w tym przypadku. Dużo wiemy o przebiegu samej wojny, trochę o zaprowadzaniu porządku powojennego ale prawie nic o przyczynach. To co nas powinno szczególnie zainteresować a co było jedną z najważniejszych przyczyn wybuchu wojny była polityka ekonomiczna III Rzeszy. Gdy Hitler doszedł do władzy, dzięki poparciu finansowemu wielkiego kapitału i finansjery międzynarodowej, kraj był kompletnie zniszczony. Traktat Wersalski narzucił Niemcom drakońskie warunki spłaty reparacji wojennych. W praktyce, Niemcy miały zwrócić wszelkie koszty związane z prowadzeniem wojny wszystkim uczestniczącym w konflikcie państwom. Tym zwycięskim oczywiście. Całkowita wysokość tych odszkodowań ocenia się na trzykrotność wszystkich istniejących w Niemczech własności. Spekulacja na marce spowodowała jej upadek doprowadzając do inflacji jakiej świat przedtem nie znał. Taczka banknotów o wartości 100 miliardów marek starczała na bochenek chleba. Kasa państwa była pusta, niezliczone ilości domów, mieszkań, gospodarstw została zajętych przez banki i przeszły w ręce spekulantów. Warunki życia stały się opłakane. Nic podobnego nie wydarzyło się tam nigdy. Zniszczenie pieniądza pozbawiło ludność wszelkich oszczędności, spowodowało upadek jakiejkolwiek działalności gospodarczej i gospodarki jako całości. Sytuację pogarszał dodatkowo Wielki Kryzys, który z Wall Street rozlał się na cały kapitalistyczny świat. Tak mniej więcej wyglądała sytuacja. Niemcom nie pozostawało więc nic innego jak umrzeć z głodu albo zerwać się z pęt finansowych oprawców. Naziści po dojściu do władzy przeciwstawili się kartelowi banków międzynarodowych zaczynając „drukować” własny pieniądz. Za wzór posłużył tutaj Abraham Lincoln, który sfinansował wojnę drukowanymi przez rząd dolarami zwanymi „Greenbacks”. Wydać się to może paradoksalne ale niemiecki bank centralny, który z definicji był uprawniony do emisji pieniądza był tak jak inne banki „narodowe” w rzeczywistości instytucją prywatną. Coś takiego ma miejsce także dziś, starczy spojrzeć na największego drukarza dolarów – FED.
    Hitler rozpoczął swój program kredytu narodowego opracowując plan robót publicznych. Projekty, które miały być finansowane z tego źródła obejmowały budowę infrastruktury przeciwpowodziowej, remonty budynków użyteczności publicznej, budowę nowych domów, dróg, mostów, kanałów i infrastruktury portowej. Słowem wszystko co miało służyć dobru wspólnemu i było warunkiem rozwoju kraju znalazło się w orbicie zainteresowań programu. (Mam nieodparte wrażenie, że nasz kraj znajduje się obecnie w podobnej sytuacji…) Koszt tych projektów został ustalony na miliard jednostek waluty narodowej. Miliard banknotów nie podlegających inflacji zwanych Certyfikatami Pracowniczymi Skarbu. Ten pieniądz, emitowany bezpośrednio przez rząd nie miał pokrycia w złocie lecz jego parytetem było wszystko co posiadało konkretną wartość. W praktyce certyfikat był pokwitowaniem wystawionym za roboty wykonane dla rządu. Hitler mówił: „Za każdą wydrukowaną markę żądaliśmy równowartość jednej marki w postaci wykonanej pracy lub wyprodukowanego towaru.” Pracownicy wydawali potem te certyfikaty nabywając inne towary i usługi, tworząc w ten sposób miejsca pracy dla innych. W praktyce naziści znacjonalizowali system bankowy odzyskując suwerenność monetarną. Odebrali prywatnym bankierom przywilej tworzenia pieniądza. Emisja pieniądza pozbawionego już na starcie obciążenia długiem, pieniądz który służył finansowaniu robót publicznych, tworzył miejsca pracy, popyt i podaż na produkowane towary zapobiegała skutecznie powstawaniu długu publicznego. Oznaką głupoty i ekonomicznej ignorancji jest mówienie, że nie można wybudować np. drogi bo nie ma pieniędzy. To obecny, lichwiarski system każe nam wierzyć, że gdzieś tam jest jakiś Marcin Golden, który posiadając szkatułę ze złotem jako jedyny ma prawo drukować pieniądze, które następnie pożyczy nam na duży procent. Pieniądze są jedynie jednostką miary wartości. W momencie gdy ktoś posiada materiały i możliwości do przetworzenia to już można emitować pieniądze będące ekwiwalentem wykonanej pracy. Hitler połączył pieniądz z pracą uruchamiając w ten sposób samo nakręcający się mechanizm prosperity i rozwoju ekonomicznego. Dzisiejszy system lichwy sam wymusza i projektuje cykle ekonomiczne. Zawsze jednak na swoją korzyść. Efektem tych radosnych działań jest coraz większe zadłużanie się państw i poszczególnych obywateli.Emisja pieniądza, który nie jest już oparty na żadnym praktycznie parytecie a powstaje jako dług jednym kliknięciem myszki pozostawiona jest w rękach prywatnych. Konsekwencją tego jest praktyczna prywatyzacja polityki, gdzie kukiełki wystawione na widok publiczny przez posiadaczy drukarek do pieniędzy udają, że strasznie się o nas, obywateli martwią. W ciągu zaledwie dwóch lat problem bezrobocia w Niemczech został zlikwidowany i kraj stanął na nogach. Posiadał własny pieniądz, solidny, stabilny i nie obciążony długiem, zero inflacji. Ceny stabilne, płace adekwatne do pracy, brak długów czyli brak zależności od bankierów. I to w momencie gdy miliony osób w USA i innych państwach opanowanych przez system Wielkiej Lichwy było bez pracy i żyło z zasiłków. Był to jednym słowem system zbyt niebezpieczny dla prywatnych twórców pieniądza z powietrza bo gdyby rozprzestrzenił się na inne kraje oznaczałby nieuchronna zagładę Marcinów Goldenów. (Znowu jakoś dziwnie przychodzi mi na myśl nasz kraj, gdzie eksport złotej, szlacheckiej wolności był zagrożeniem dla zamordystycznych monarchii otaczających Rzeczpospolitą). Niemcom udało się odbudować wymianę z zagranicą mimo odmowy kredytowania przez banki międzynarodowe. W marcu 1933 roku, a więc zanim ruszył jeszcze nazistowski program naprawy finansów, żydostwo światowe wypowiedziało otwartą wojnę ekonomiczna z Niemcami. Biorąc pod uwagę wpływy Żydów na finanse i bankowość łatwo zrozumieć trudności jakie napotykał handel zagraniczny. Niemcy obeszli to jednak tworząc system wymiany barterowej towarów i usług omijając w ten sposób wrogie instytucje finansowe. System miał ponadto tę zaletę, że nie tworzył deficytu handlowego i zadłużenia. Jednym z pomników tego eksperymentu gospodarczego jest istniejąca do dziś sieć bezpłatnych autostrad. Na stalinowskim procesie w 1938 roku jeden z oskarżonych, C.G. Rakowski, bliski współpracownik Lwa Dawidowicza Bronstaina (vel Trocki), powiedział: „Hitler przywłaszczył sobie przywilej produkowania pieniędzy, nie tylko tego fizycznego ale także tego finansowego. Przywłaszczył sobie nietykalny mechanizm falsyfikacji i zaprzągł go do pracy dla dobra państwa… Jeśli ta sytuacja rozprzestrzeniłaby się i zainfekowała także inne państwa to możecie sobie wyobrazić kontrrewolucyjne konsekwencje” Istnienie Wielkiej Lichwy zależy od emisji pieniądza pożyczanego państwom potrzebującym kapitału. Polityka Hitlera oznaczała ich zgubę. Myślę, że można znaleźć wiele analogii między sytuacją dzisiejszą naszego kraju a Niemcami z 1933 roku. Pytanie tylko, czy znajdzie się w końcu w Polsce polityk umiejący zliczyć do trzech, który będzie potrafił wyciągnąć wnioski i wprowadzić je w życie. Obecny rząd ani przyszły, najprawdopodobniej pisowski, nie gwarantuje absolutnie żadnych zmian. Dlatego wszelkie walki toczone o dostęp do konfitur są jedynie podrygami zaślepionych rządzą władzy kukiełek. Z interesem narodowym nie mają nic, absolutnie nic wspólnego. // Od siebie dodam tylko to, że John. F Kennedy zrobił to żydom w USA, dlatego zginął a jego dekret nigdy nie wszedł w życie, powtórzyć to chciał Nixon, tu go nie zabili lecz wykończyli aferą Watergate przez siebie stworzoną. Fikać im zaczął Clinton to go uciszyli Moniką, to samo obecny Obama, gdy fiknie to znajdą jego prawdziwy akt urodzenia, ten z Kenii, nie Hawajów. To tyle w temacie kreacji i druku pieniądza przez unych na świecie. Świat bez unych byłby o niebo lepszy i sprawiedliwszy. Po tym artykule wiecie już dlaczego une w marcu 1941 w Baltimor wypowiedzieli wojnę Niemcom, co rozwścieczyło Adolfa do tej pory chcącego zrobić im ze wschodniej Polski Judeopolonię, dlaczego zaczął ich likwidację. Ponieważ zagrażali istnieniu państwa niemieckiego!!! jak teraz une zlikwidowali za pomocą rodzimych renegatów, zdrajców, zbrodniarzy, bandytów, złodziei, ich pomiotu i odmóżdżonych POmatołów Polskę.

  23. Lubomir said

    Re: W.P Niemcy do dzisiaj powinni spłacać Polsce reparacje wojenne. Tyle, że ‚Wersal 1919’ to nie ‚Poczdam 1945’. Niemcy nie tylko nie zaprzestali produkcji zbrojeniowej, ale nie raczyli nawet poddać denzyfikacji hitlerowskiego nazewnictwa. Niemieckie Siły Powietrzne do dzisiaj noszą nazistowską nazwę ‚Luftwaffe’. A państwa niejednokrotnie bombardowane przez hitlerowską Luftwaffe do dzisiaj nie mają nowoczesnych sił powietrznych. Temat reparacji wojennych na rzecz polskich miast podjął Lech Kaczyński, jako prezydent stołecznego miasta Warszawy i prezydent Państwa Polskiego. Spowodowało to furiackie ataki reichsdeutschów i volksdeutschów, w tym także tych z terytorium m.in. polskiego Pomorza. Cóż, Niemcy zamiast płacić niekończące się reparacje wojenne za zrujnowanie państw europejskich, korzystali z finansowych i technologicznych dobrodziejstw Planu Marshalla i pomocy państw Europy Środkowo-Wschodniej. Nic dziwnego, że poprzewracało im się całkowicie w głowach i dzisiaj próbują przedstawiać się światu, jako…ofiary II wojny światowej. Mordercy i prześladowcy Zamojszczyzny i Gdyni, próbują wykreować się jako dzieci Zamojszczyzny i dzieci wypędzonych gdynian.

  24. W.P said

    Lubomirze chyba nie zrozumiałeś tego co napisałem, to co Ty piszesz to ja wiem i popieram. Co do unych Adolf, JFK, Nixon mieli 100% rację.

  25. wet3 said

    @ WP
    Nixon rzeczywiscie zastanawial sie nad wprowadzeniem porzadku w kraju. Cos go jednak musialo wystraszyc i odstapil od tego pomyslu. Poza tym zrobil fatalny blad gdyz odszedl od pokrycia dolara w zlocie. Afere spreparowano Nixonowi chyba za to, ze (jak to pisza zwiazani z American Free Press) wykryl tajne polaczenie telefoniczne „starszych i madrzejszych” z Sowietami.

  26. Cahane said

    @25
    Ktos przed Nixonem usunal pokrycie dolara zlotem. Kto? Nie powiem, bo nie ucze Wetow3.

  27. W.P said

    Raport: Obama po cichu mianuje na kluczowe pozycje członków Bractwa Muzułmańskiego (pewnie niebawem odnajdzie się jego prawdziwy kenijski akt urodzenia!!!) – Report–Obama quietly appoints Muslim Brotherhood to key posts http://www.actforamerica.org/index.php/home/10-newsmaster/2239-report-obama-quietly-appoints-muslim-brotherhood-to-key-posts [Fragment: „Sytuacja na Bliskim Wschodzie jest konsekwencją zakulisowych działań zwolenników islamskich w administracji.”] Examiner
    Anthony Martin – 16.02.2011 tłumaczenie Ola Gordon
    Były agent CIA i ekspert kontrwywiadu ujawnił w specjalnym raporcie, że Barack Obama po cichu powołuje członków Bractwa Muzułmańskiego na kluczowe stanowiska w administracji. Dr Clare Lopez, profesor w Centrum Studiów Bezpieczeństwa i Kontrwywiadu, napisała dokument polityczny w grudniu 2009 r., zawierający szczegóły systematycznego mianowania przyjaznych szariatowi zwolenników w Departamencie Stanu i innych agencjach rządowych. Na przykład urodzony w Teheranie Dr Vali Nasr został powołany do współkierowania polityką zagraniczną Obamy wobec Afganistanu i Pakistanu. Były petent z Arabii Saudyjskiej, Charles Frejman, został mianowany przez Obamę na przewodniczącego Narodowej Rady Wywiadu, ale wycofał się, gdy okazało się, że wydał 2 stronicowy elaborat, w którym postulował teorię spiskową, twierdząc, że był „ofiarą” amerykańskich zwolenników Izraela. Ponadto, John Limbert został powołany do kierowania polityką USA wobec islamskiego reżimu w Iranie. Limbert, który był zakładnikiem podczas przewrotu w Iranie w latach 1980-70, jest sympatykiem Iranu, opowiada się za negocjacjami z jedną z najbardziej brutalnych dyktatur na świecie. Choć prawdą jest, że niektórzy mianowani odeszli z administracji, to poprawka już w administracji zaistniała. Administracją Obamy kierują przyjaźni szariatowi mianowani, którzy pomagają sterować amerykańską polityką zagraniczną na Bliskim Wschodzie.

    Dlaczego jest to ważne w 2011 roku?

    Wydarzenia mające miejsce obecnie na Bliskim Wschodzie, są konsekwencją zakulisowych działań zwolenników islamskich wewnątrz administracji. Według raportów wydanych przez NewsRealBlog, RedState, i LaborUnionReport, tajne dokumenty ujawnione przez Wikileaks wykazują, że rząd Stanów Zjednoczonych pracował nad procesem planowania przewrotu społecznego i politycznego na Bliskim Wschodzie przez co najmniej 2 lata – od końca administracji Busha i za Obamy. Jego celem było usunięcie umiarkowanych dyktatorów muzułmańskich w krajach takich jak Egipt, przy jednoczesnym promowaniu tzw. „demokracji,” która ma zapewnić wzrost znaczenia islamistów wspieranych przez Bractwo Muzułmańskie, by wypełnić luki u władzy.

    Jak można zrealizować tak wielki plan?

    Raporty ujawniają konsorcjum składające się z organizacji lewicowych, grup islamskich, związków zawodowych, oraz przyjaznych Obamie korporacji, które organizują i finansują „ruch młodzieżowy” w niektórych dziedzinach na całym Bliskim Wschodzie, który mógłby wyjść na ulice w proteście przeciwko obecnym rządom. Niektóre z zaangażowanych korporacji to: Google, YouTube, MSNBC, Facebook, National Geographic, M-TV oraz Pepsi. Ponadto, Departament Stanu USA, Columbia Law School i inne grupy islamskich ekstremistów, takie jak Bractwo Muzułmańskie, CAIR, oraz inne, są kluczowe w tej sprawie. Celem jest uruchomienie efektu domina, mając nadzieję, że zmiana reżimu w Egipcie będzie rozprzestrzeniać się do innych krajów na Bliskim Wschodzie, a ostatecznie zdestabilizuje Europę, i ostatecznie Stany Zjednoczone. Kiedy tylko usunięto Mubaraka, pojawiły się żądania wojny z Izraelem. Wojsko unieważniło rząd i konstytucję Egiptu. Porozumienia z Camp David, które zachowywały pokój pomiędzy Egiptem i Izraelem od 1970 roku, zostały odrzucone. I wtedy libijski dyktator Muammar Kadafi wezwał świat muzułmański do wojny z Izraelem. Niepokój jest również w Jordanie i Libanie – u najbliższych sąsiadów Izraela. I choć Obama wyskoczył z poparciem powstania w Egipcie, chwaląc jego tzw. ‘dążenie do demokracji,’ podobnie powstanie w tym tygodniu w Iranie spotkało się z głuchą ciszą.

    Dlaczego?

    Być może podpowiedzi udzielą podstawowe fakty. Główny krajowy doradca Obamy ds. bezpieczeństwa oświadczył, że Bractwo Muzułmańskie jest „świecką” nie-ekstremistyczną organizacją, pracującą na rzecz „pokoju.” Sam Obama, w wywiadzie dla Billa O’Reilly z Fox News, odmówił odnoszenia się do Bractwa jako islamskiej organizacji ekstremistycznej, pomimo faktu, że wskazują dokładnie na to czarter grupy, oraz niedawne oświadczenia złożone przez jej kierownictwo. I na dodatek muzułmański członek zarządu CPAC, zadeklarował na konferencji prasowej, że ” w Stanach Zjednoczonych nie ma Bractwa Muzułmańskiego,” pomimo, że w 1991 roku grupa wydała dokument wskazujący na jej cele w Ameryce Północnej. Przynajmniej jest jasne, że rzeczy nie są takie jakie się wydają na powierzchni w Egipcie, Iranie, ani w administracji Obamy i amerykańskiej społeczności muzułmańskiej. Dodatkowo, ze względu na fakt, że media tylko papugują oficjalną propagandę administracji, oszukiwany jest amerykański naród.

  28. W.P said

    Wet3 ja Ciebie pouczę: to był Johnson!!! – Wartość dolara oparta była na parytecie złota. Parytet przyjęty w 1900 roku wynosił 20,67 dolara, a przyjęty w 1934 roku 35 dolarów za uncję. Od 1933 roku zniesiono wymienialność dolara na złoto dla własnych obywateli. W 1971 roku USA wycofały się z tego parytetu. W 1972 roku uncja złota osiągnęła cenę 42 dolarów. W 1973 r. USA całkowicie odeszły od powiązania wartości dolara ze złotem – odtąd dolar stał się walutą płynną. Plany zniesienia rezerwy złota, ogłoszone przez prezydenta Richarda Nixona w 1971 roku, doprowadziły do powstania Partii Libertariańskiej, która obok powstałej później Partii Konstytucyjnej jest jedną z sił politycznych w USA, które dążą do przywrócenia oparcia na kruszcach szlachetnych, uważając, iż brak pokrycia w złocie lub srebrze jest niezgodny z Sekcją 8 Artykułu I Konstytucji USA. Znaczna część członków ruchu Boston Tea Party również nawołuje do przywrócenia parytetu złota.

  29. W.P said

    Zielone nabrały koloru – Przez lata dolar uchodził za banknot najsłabiej zabezpieczony przed fałszerstwem. Ostatnio jednak rozpoczęto produkcję nowych banknotów dolarowych z zabezpieczeniami opracowanymi na bazie najnowszych osiągnięć techniki. Dolar jest jedynym środkiem płatniczym na świecie, którego kolejne emisje nie wycofują z obiegu poprzednich, tak więc do dziś możemy płacić dolarami z pierwszej emisji (choć pewnie spotkałoby się to ze zdziwieniem z uwagi na wartość numizmatyczną pierwszych emisji dolarowych). Warto zatem pokrótce przypomnieć sobie historię dolara. Nazwa dolar pochodzi od nazwy niemieckiej waluty płatniczej – talara, zniekształconej specyficzną wymową mieszkańców północnej części Europy. Dolar został jednostką monetarną Stanów Zjednoczonych w dniu 4 kwietnia 1792 roku. W USA znajdowało się w tym czasie w obiegu wiele różnych monet, z których największym powodzeniem cieszyły się srebrne monety meksykańskie, wyraźnie przewyższające dolara. W pierwszej połowie XIX wieku dolar przeszedł kilka tak ostrych kryzysów, że w bankach zabrakło pokrycia w złocie i w srebrze. Sytuację poprawiły dopiero strumienie złota z Kalifornii i innych stanów. W obiegu ukazało się mnóstwo złotych monet, które z czasem niemal całkowicie wyparły monety srebrne. W pierwszych miesiącach wojny secesyjnej nastąpiło zupełne załamanie amerykańskiego systemu finansowego. Zaczęto masowo wypuszczać dolary papierowe tzw. „green-bucks” („zielonki”). Ich kurs spadł w tym czasie tak bardzo, że w 1864 roku za 1 funta szterlinga płacono aż 12 dolarów. Było to historyczne dno notowań dolara i szczyt notowań funta. Dopiero w 1879 roku, a więc piętnaście lat później dolar odzyskał swój normalny kurs, tj. 4,86 za 1 funta. W tym samym roku w obiegu znów ukazały się złote monety, jednak – głównie dla wygody – nadal posługiwano się dolarami papierowymi, gdyż utrzymywano już pełną wymienialność banknotów na złoto. W marcu 1933 roku, kiedy odstąpiono od waluty złotej, rozpoczęła się stopniowa deprecjacja dolara, a rok później jego pełna dewaluacja. Cena 1 uncji czystego złota podniosła się do 35 dolarów (tzw. cena rooseveltowska). Cena ta przetrwała do 1971 roku, czyli przez 38 lat. Prezydent Johnson nie tylko nie zaniechał obrony 35 dolarowej ceny złota lecz doprowadził do zniesienia pokrycia dolara w złocie. Ostateczny rozbrat dolara ze złotem nastąpił 15 sierpnia 1971 roku, kiedy to prezydent Richard Nixon o godzinie 20.00. czasu nowojorskiego obwieścił światu, że od tej chwili Stany Zjednoczone wstrzymują wymianę dolara na złoto również bankom centralnym. Jednocześnie Nixon ogłosił, że dolar nie ma już parytetu w złocie, i że tym samym jego kurs może się dowolnie wahać, odpowiednio do podaży i popytu na giełdach. Dolar pomimo silnej konkurencji innych walut, zwłaszcza euro nadal pełni rolę waluty międzynarodowej i cieszy się pełnym zaufaniem. Dlatego też jest najczęściej fałszowaną walutą świata. Przy oszustwach na wielką skalę dolary się podrabia, a przy oszustwach na mniejszą skalę – przerabia. Podrobienie polega na dokonaniu całkowicie „nowego” banknotu, np. przez zastosowanie techniki offsetowej, kserograficznej czy fotograficznej. Przerobienie zaś polega na wykonaniu zmian na oryginalnym banknocie. Z obliczeń wynika, że możliwa największa liczba informacji na banknocie wynosi około 100 milionów na stronie.Oko ludzkie jest zdolne przyjąć zaledwie 10 spośród istniejących 10 do potęgi 12, tak więc człowiek może tylko w przybliżeniu ocenić prawdziwość dokumentu na podstawie jego oględzin gołym okiem. Na co zatem należy zwracać uwagę przy obrocie dolarami? Przede wszystkim trzeba wiedzieć, że banknoty o różnym nominale przedstawiają wizerunek innego prezydenta USA: 1 dolar – Washington, 2 dolary – Jefferson, (wycofana z obiegu) 5 dolarów – Lincoln, 10 dolarów – Hamilton, 20 dolarów – Jackson, 50 dolarów – Grant, 100 dolarów – Franklin, 500 dolarów – Mc Kinley, 1000 dolarów – Cleveland, 5000 dolarów – Madison, 10000 dolarów Chase. Portrety umieszczone są centralnie. Po prawej stronie znajduje się pieczęć Departamentu Skarbu. Nad pieczęcią wydrukowany jest numer seryjny banknotu, poprzedzony literą określająca bank wprowadzający pieniądze do obiegu. Z zarządem Rezerw Federalnych jest dwanaście banków i każdy z nich oznaczony jest odpowiednią literą i cyfrą oznaczającą pozycję litery w alfabecie: 1A – Boston, 2B – New York, 3C – Philadelphia, 4D – Cleveland, 5E – Richmond, 6F – Atlanta, 7G – Chicago, 8H – St. Louis, 9I – Minneapolis, 10J – Kansas City, 11K – Dallas 12L – San Fransisco.W nowej emisji dolara zastosowano zabezpieczenia dotychczas niestosowane, takie jak nitka zabezpieczająca, kolor zmienny optycznie i znak wodny. Podane wyżej sposoby ustalania autentyczności dolarów są z grupy najprostszych. Mają jednak olbrzymią zaletę – można je stosować na co dzień bez laboratoriów i specjalistycznej aparatury.

  30. wet3 said

    @ 26
    Ponoc t.zw. „floating dollar” przyjeto za czasow prezydentury Nixona
    na posiedzeniu t.zw. Klubu Rzymskiego.
    USA reprezentowal wowczas Treasury Secretary Connoly.

  31. W.P said

    Wet3 zaczynał przy tym „grzebać” Roosvelt. Powinieneś to wiedzieć. Dam Ci poniżej dwa wpisy do poczytania, czekam na odpowiedź co o tym sądzisz. USA zadłużone u unych ponoć 24 tys $ na osobę, lecz oni dadzą sobie radę (perswazja Lotniskowcami, 14 w służbie dwa w budowie, etc),mające swoją gospodarkę, przemysł, stocznie, etc!!! czego Polska już się pozbyła na rzecz unych i przy pomocy unych, Polska i Polacy wyłącznie na „łasce” lub niełasce unych, z zadłużeniem na dzisiaj 85 tys zł na każdego Polaka, od becika po trumnę. Zegar długu bije 1.5 mln zł/dobę!!!

  32. W.P said

    Zapraszam do zapoznania się z poniższym tekstem który pochodzi ze strony
    http://www.kki.pl/piojar/polemiki/novus/rezerwa/rezerwa.html

    System Rezerwy Federalnej.

    Jednym z etapów budowania Nowego Porządku Świata, było stworzenie centralnego, prywatnego systemu bankowego w Stanach Zjednoczonych – okręcie flagowym światowej finansjery. Już wiele lat wcześniej rodzina bankierska Rotschildów stwierdziła ,że kontrolując system kredytowy danego państwa , kontroluje się jego gospodarkę i politykę. Podobnie Lenin twierdził, że ustanowienie banku centralnego to dziewięćdziesiąt procent komunizacji kraju. W istocie jednak owe banki centralne nie były własnością państwa , tylko prywatnych korporacji. Dlatego też Bank Anglii, Bank Francuski , czy Bank Niemiecki nie były w posiadaniu rządów, lecz wyłącznie prywatnie posiadanymi monopolami, darowanymi zwykle przez głowę państwa za pożyczki ([5] str. 168). W przypadku Stanów Zjednoczonych początkowo korzystano z tysięcy zupełnie niezależnych banków , stanowiących własność na poziomie lokalnym. W 1791 r. Kongres ustanowił bank centralny, pierwszy bank Stanów Zjednoczonych , przyznając mu dwudziestoletni patent. Rząd posiadał jedynie dwadzieścia procent udziałów, resztę posiadały osoby prywatne, z czego zdecydowaną większość stanowiły udziały Rotschilda. W 1811 roku patent nie został odnowiony z powodu sprzeciwu banków stanowych , które nie zgadzały się z systemem centralnym. Jednak w 1816 roku Kongres po raz drugi koncesjonował Bank Stanów Zjednoczonych ([5] str. 169). W 1822 roku prezydent Andrew Jackson „uśmiercił Bank Stanów Zjednoczonych, zakładając veto wobec kolejnej ustawy odnawiającej patent. W następnym roku zupełnie wycofał on stamtąd fundusze USA, mówiąc – „jesteście gniazdem żmij – złodziei. Zamierzam wyrwać was z korzeniami i na Boga wiecznego wyrwę was .” Stwierdził on, że Bank stanowi „władzę pieniężną” i monopol używany przez „bogatych i silnych” dla ich wyłącznej korzyści (…) oskarżył otwarcie Bank o wtrącanie się do polityki poprzez udzielanie kongresmenom pożyczek dla wywarcia wpływu na ustawodawstwo (…) Jackson faworyzował politykę „twardego pieniądza” , opierając walutę krajową na złocie i srebrze. 8 stycznia 1835 r. Jackson spłacił ostatnią ratę długu państwowego. Był on jedynym prezydentem , który tego dokonał .” Mimo tego potęga międzynarodowych banków pozostawała nadal mocna. Jak się uważa właśnie to one sfinansowały wystąpienie Południa z Unii , co spowodowało wybuch Wojny Domowej. Podobnie śmierć prezydenta Abrahama Lincolna była najprawdopodobniej bezpośrednim następstwem tego ,że odmówił on przyjęcia oferty złożonej przez Rotschildów i dotyczącej finansowania Północy. Wedle tych ustaleń Rotschildowie działali poprzez Judaha P.Benjamina, agenta Południa, by wynająć Wilkesa Bootha dla zabicia Lincolna ([5] str. 170). Wkrótce pojawiają się kolejne naciski , ze strony bankierów międzynarodowych by przywrócić bank centralny, ale tym razem nie państwowy ,ale prywatny. Na początku XX wysłali oni swoich ekspertów , by asystowali oni przy ostatecznych narodzinach amerykańskiego systemu bankowego. W 1907 roku na ich polecenie przybył do USA Paul Moritz Warburg , ze sprzymierzonej z Rotschildami firmy bankowej. W tym samym roku J.P.Morgan rozpuszcza pogłoski na temat niewypłacalności konkurencyjnego banku. Jak stwierdza badacz Des Griffin ([5] str. 170) :
    „Stany Zjednoczone pogrążyły się w kryzysie monetarnym, mającym wszelkie znamiona sprytnie zaplanowanej „roboty” Rotschilda. Wynikła stąd panika zrujnowała finansowo dziesiątki tysięcy niewinnych ludzi w całym kraju i – przyniosła miliardy elicie bankowej. Cel „kryzysu” był dwojaki: (1) spowodować finansowe „zabicie” krajowców i (2) wzbudzić w Amerykanach „wielką potrzebę” banku centralnego .”Powstała w 1907 roku panika sprawia ,że Kongres ustanawia Narodową Komisję Monetarną z senatorem Nelsonem Aldrichem na czele, który jest związany bardzo ściśle z bankierami międzynarodowymi. Jego córka wyszła za Johna D.Rockefellera Jr., którego wnuk, Nelson Aldrich Rockefeller został w 1974 roku wiceprezydentem USA ([5] str. 171). Wspomniana Komisja straciła blisko dwa lata na badaniu centralnego systemu bankowego w Europie. Pod koniec 1910 roku dochodzi do niezwykle ważnego, tajnego spotkania bankierów międzynarodowych, w czasie którego zapada ostateczna decyzja o powołaniu w USA centralnego systemu bankowego pod nazwą Federal Reserve System. W wyniku tego władza kreowania pieniądza została przeniesiona z rządu amerykańskiego na małą grupę prywatnych bankierów : „W 1910 roku grupa międzynarodowych bankierów zebrała się pilnie na wyspie Jekyll koło Brunswicku (Georgia, USA). Aby się mogło odbyć to tajne spotkanie , ewakuowano wszystkich mieszkańców wyspy. Strażnicy uniemożliwili wejście intruzom w czasie trwania obrad. Później dowiedziano się ,że „rząd niewidzialny” świata zachodniego zdecydował się na utworzenie Federalnego Banku Rezerw i pozwolił rządowi i kongresowi amerykańskiemu, aby bank dokonywał emisji pieniędzy i kredytów [2] str. 138) (…) Na wyspie Jekyll spotykają się senator Aldrich, Warburg, Vanderlip (od Rockefellera), Davson, Strong (od Morgana), gdzie dyskutują możliwości centralizacji banków. Kongres amerykański zmienia status dwunastu banków regionalnych, należących do Rezerwy Federalnej. Banki te mają skupić w 1914 roku 7525 banków narodowych ze średnimi obrotami 400 000 dolarów nie licząc rezerw. Również zmiany obejmują 1064 banków prywatnych poza systemem, które muszą przeprowadzić subskrypcje kapitału z Banków Rezerwy w wysokości 6% swoich zasobów i złożyć kaucję 7, 10 albo 13 procent swoich zasobów. Centralizacja obejmuje 14512 banków stanowych ze średnimi obrotami 135000 dolarów. Powstała organizacja bankowa z centralną władzą pod nazwą Federal Reserve System .” ([2] str. 94) . Wkrótce potem Aldrich wniósł do Kongresu tak zwany Projekt Aldricha, który jednak wzbudził tyle podejrzeń, że został odrzucony. Nieco później wprowadzono go ponownie pod nazwą Aktu Rezerwy Federalnej, który to akt tworzył prywatny bank centralny i przyznawał mu zupełną kontrolę stopy procentowej i rozmiaru narodowej podaży pieniądza czyli mówiąc dosłownie dawał mu „licencję” na drukowanie pieniędzy. Ostatecznie zmęczony obradami Kongres przyjął w dniu 23 grudnia 1913 roku Akt Rezerwy Federalnej ([5] str. 171).W wyniku tych decyzji, począwszy od tego roku prywatny system bankowy ma monopol na emisję pieniędzy oraz kontrolę kredytu narodowego w USA. Co więcej Federalny System Rezerw nie podlega praktycznie żadnej kontroli politycznej. Ważną konsekwencją tej narady było podjęcie decyzji gospodarczo-finansowych zobowiązujących USA do udziału w wojnie , która zresztą wkrótce wybuchła. Mimo, że jeszcze w dniu 4 sierpnia 1914 r. Stany Zjednoczone formalnie deklarowały zachowanie neutralności pod względem wojskowym, to w istocie od dłuższego czasu wspomagały intensywnie walczące strony. Ogromne pożyczki z Federalnego Banku Rezerw pomogły w znacznym stopniu w kontynuacji I wojny światowej, na długo po tym jak cała Europa była już bankrutem ([1] str. 9). Od października 1914 roku rząd USA pozwala na pożyczki i dostawy dla aliantów za pośrednictwem firmy Morgana oraz na inną pożyczkę dla Francji z banku Kuhn, Loeb & Co. W wyniku tego, zanim jeszcze Amerykanie wysłali swe oddziały do Europy, Stany Zjednoczone pożyczają aliantom 2500 milionów dolarów zaś Niemcom „tylko” 45 milionów ([2] str. 95). Po przystąpieniu w 1916 roku USA do wojny poprzez duże banki płynie nadal ogromny strumień pieniędzy. Rynek eksportowy USA wzrasta z 2329 milionów dolarów w 1914 r. do 8080 milionów w 1920 r, zaś import z 1839 do 5278 milionów. W wyniku tych działań Stany Zjednoczone przechwytują rynki handlowe Niemiec i Anglii w Azji oraz w Ameryce Południowej , przenosząc ośrodek władzy ekonomicznej z Londynu do nowego Jorku, a największe zyski uzyskują grupy bankowe Morgana i Kuhn-Loeba [2] str. 139). Niejednokrotnie tajne finansowanie różnych światowych konfliktów i wojen przez bankierów międzynarodowych odbywało się poprzez różnego rodzaju fundacje, zwolnione od opodatkowania. Najważniejsza z nich to „Fundacja Carnegiego dla Pokoju Międzynarodowego” (Carnegie Endowment for International Peace) , powołana w 1908 roku w czasie prac nad Federalnym Bankiem Rezerw. Jej pierwszym prezesem był Daniel Gilman, absolwent uczelni w Yale, gdzie w 1852 roku wstąpił do elitarnego bractwa masońskiego „Skull and Bones” (Czaszka i Piszczele), które było związane ściśle z iluminizmem Weishaupta. Jak ujawniono dopiero po wielu latach , członkowie Fundacji Carnegiego, jakby na przekór jej nazwie, przez pierwszy rok zastanawiali się nad tym „czy jest jakakolwiek znana człowiekowi skuteczniejsza od wojny droga , która zmieniłaby w takim samym stopniu życie całej ludzkości”. Według Normana Dodda , w latach 1950-tych przewodniczącego jednej z komisji amerykańskiej Izby Reprezentantów, członkowie Fundacji dyskutowali nad włączeniem USA do wojny poprzez kontrolę nad Departamentem Stanu. Dodd poświadczył także, iż po przystąpieniu Stanów Zjednoczonych do I wojny światowej, prezydent Wilson otrzymał od owej Fundacji telegram z radą ,żeby „nie spodziewał się że wojna skończy się zbyt prędko .” Z pomocą Fundacji Rockefellera miała ona także przejąć kontrolę nad systemem edukacji i zmienić nauczanie historii USA ([1] str. 8). Federalny Bank Rezerw odegrał także pewną rolę w wywołaniu Wielkiego Kryzysu i wynikającej z niego recesji w okresie międzywojennym. W tym samym czasie wprowadzono w USA podatek dochodowy i pozbawiono mocy amerykański system celny. Co ciekawe „centralizacja handlu w rękach państwa poprzez bank narodowy z kapitałem państwowym i wyłącznym monopolem ” oraz „stopniowany podatek dochodowy” zostały wymienione jako cele udanej rewolucji komunistycznej w „Manifeście Komunistycznym” ([1] str. 9). Tymczasem Mimo upływu wielu lat System Rezerwy Federalnej przetrwał , rósł stale w siłę, nawet mimo kwestionowania jego legalności przez niektóre znane osoby ([5] str. 172-173) : „W 1971 r. New York Times Magazine doniósł, że kongresman Louis Fadden, członek Komisji Izby Reprezentantów do Spraw Bankowość. Waluty w latach 1920-1931, zauważył, że przyjęcie Aktu Rezerwy Federalnej stworzyło „superpaństwo rządzone przez międzynarodowych bankierów międzynarodowych przemysłowców, działających razem w celu zniewolenia świata dla swojej własnej przyjemności”. (…) W niespełna cztery lata od jej ustanowienia w 1913 r., w czasie I wojny światowej Rezerwa Federalna pożyczyła amerykańskie dolary komunistom sowieckim natychmiast po rewolucji rosyjskiej. Jak zobaczymy, podobny zastrzyk amerykańskiej gotówki miał miejsce w niespełna trzydzieści później, w czasie następnej wojny światowej. 15 czerwca 1933 r. kongresmen Mc Fadden wyjaśniał Kongresowi, co Rezerwa Federalna wraz z Chase Bank Rockeffelerów (mającym wkrótce połączyć się z Manhattan Bank Warburga w Chase-Manhattan Bank) uczyniła na rzecz nieopierzonego jeszcze rządu komunistycznego. Rząd sowiecki otrzymywał fundusze ze Skarbu Stanów Zjednoczonych z rąk Rady Rezerwy Federalnej i Banku Rezerwy Federalnej, działając poprzez Chase Bank … dostalibyście zawrotu głowy widząc, jak wiele pieniędzy amerykańskich podjęto ze Skarbu Stanów Zjednoczonych na rzecz Rosji. W tym samym mniej więcej czasie Chase Bank zaczął sprzedawać bolszewikom obligacje w USA …”Zdaniem Williama Gilla Federalny Bank Rezerw, którego nowojorska siedziba mieści się oczywiście w jakże znanych okolicach 120 Broadway, jest „największą fabryką długów w całej historii ludzkości na planecie Ziemia” ([1] str. 8). Okazuje się także ,że jest on głównym kredytodawcą Stanów Zjednoczonych ([5] str. 173) :
    „Od 1835 r., gdy prezydent Jackson spłacił dług państwowy trzeba było 147 lat na to, by sięgnął on biliona dolarów. Potem trzeba było już tylko czterech lat, by doszedł on do dwóch bilionów. W 1989 r. dług państwowy osiągnął trzy biliony dolarów. Spłaty odsetek tylko w roku podatkowym 1989 wzrosły do ponad 240 miliardów dolarów. Łączna kwota zebrana tytułem indywidualnego podatku dochodowego wynosiła tylko 445 miliardów dolarów. Innymi słowy, ponad połowa tego co Amerykanie wpłacają jako federalny podatek dochodowy, idzie do kieszeni bankierów. Jasnym jest, że Stany Zjednoczone są dosłownie na łasce olbrzymiego monopolu prywatnego, kontrolowanego przez garstkę ludzi, których nikt nie wybierał .”Jak z powyższego wynika „produkcja” waluty narodowej w USA należy do korporacji banków prywatnych , które pozostają w rękach bardzo wąskiej grupy ludzi, a „Kontrolując emisję waluty, system kredytowy państwa, kontroluje się jego gospodarkę, a kontrolując system kredytowy i gospodarkę jest się właścicielem całego państwa: mianuje prezydentów, premierów , rządy , posłów, senatorów, ambasadorów; kieruje polityką zagraniczną, wyznacza kierunki wewnętrzne. Steruje się zwłaszcza mediami, propaganda bowiem jest tym czym pałka w ustroju totalitarnym .” ([7] str. 388). Tak więc Amerykański Federalny Bank Rezerw (US Federal Reserve Bank) , jeśli chodzi o pieniądze, jest dyktatorem , który posiada absolutną autokratyczną władzę nad narodem amerykańskim, a pośrednio i nad resztą świata. W USA politykę monetarną kontroluje siedmiu członków Zarządu Rezerw Federalnych , dwunastu prezesów i stu ośmiu dyrektorów dwunastu Banków Rezerw Federalnych. W sumie jest to 127 osób , które działając potajemnie mają decydujący wpływ na politykę finansową USA. Ponadto w Systemie Rezerw Federalnych istnieje jeszcze bardziej elitarna grupa zwana Komitetem Otwartego Rynku (Open Market Comittee). Składa się ona z siedmiu członków Zarządu Rezerw Federalnych oraz pięciu z dwunastu prezesów Banków Rezerw Federalnych – w sumie dwanaście osób ([8] str. 34). Komitet ten zbiera się co trzy tygodnie w Waszyngtonie na tajnych, zamkniętych dla postronnych obserwatorów spotkaniach, podczas których podejmowane są decyzje dotyczące polityki finansowej, systemu monetarnego, wysokości odsetek itp. Co więcej w owych zebraniach nie może uczestniczyć nawet prezydent USA. Jak pisze D.Manifold ([8] str. 34-35) : „240 milionów rzekomo wolnych Amerykanów zgadza się na taką absurdalną sytuację – i to jest nie do wiary. Nie jest to jednak aż tak niewiarygodne gdy pojmuje się głębię ich niewiedzy na temat tego, co dzieje się na najwyższych szczeblach. Owe miliony ludzi traktowane są tak, jakby były gromadą opóźnionych w rozwoju dzieci, których opiekunowie wiedzą najlepiej co jest dla nich dobre. Przez dwadzieścia lat w biznesie, około pięć miesięcy w roku, miałam możliwość spotykać Amerykanów codziennie. Nigdy nie traciłam okazji aby sprawdzić ich wiedzę na temat spisku i tych, którzy władają pieniądzem. W ciągu tych wszystkich lat spotkałam zaledwie jedną osobę, która coś wiedziała na temat owej potęgi kontrolującej nasze życie. Był on urzędnikiem rządowym w stanie Massachusetts. Jedyną rzeczą, jakiej obawiają się ci ludzie, to dekonspiracja, a każdy kto odważy się na takie przedsięwzięcie może oczekiwać, że wdepczą go w błoto, a nawet pozbawią życia. Bank Światowy (World Bank), Bank Eksportu i Importu (Export-Import Bank), Międzynarodowy Fundusz Walutowy (Intemational Monetary Fund) – to wszystko są instrumenty utworzone przez wtajemniczonych aby mogli kontrolować ludzkość .”
    Literatura:
    1. D.Cuddy – „Nowy Porządek Świata” – Poznań 1997.
    2. J.A.Cervera – „Pajęczyna władzy” – Wrocław 1997.
    3. R.Gładkowski – „Myślącym pod rozwagę” – Toronto 1984.
    4. H.Pająk – „Piąty rozbiór Polski” – Lublin 1998.
    5. W.T.Still – „Nowy Porządek Świata” – Poznań 1995.
    6. P.Virion – „Rząd Światowy” – Warszawa 1999.
    7. H.Pająk – „Bestie końca czasu” – Lublin 2000.
    8. D.Manifold – „Fatima i wielki spisek” – Poznań 2000.

  33. W.P said

    Dolary $$$ – zielony papierek bez pokrycia? – Dr Krassimir Petrov

    I. Ekonomia imperiów

    Państwo narodowe opodatkowuje własnych obywateli; imperium opodatkowuje inne państwa narodowe. Historia imperiów, od hellenistycznego i rzymskiego po osmańsko-tureckie i brytyjskie, poucza nas, że ekonomicznym fundamentem każdego bez wyjątku imperium jest opodatkowanie innych narodów. Zdolność imperium do narzucania podatków zawsze opiera się na lepszej i silniejszej gospodarce, a w konsekwencji – na lepszym i silniejszym wojsku. Część podatków ściąganych od poddanych szła na podnoszenie stopy życiowej obywateli imperium; część zaś służyła dalszemu wzmacnianiu dominancji militarnej niezbędnej do egzekwowania owych podatków. Historycznie rzecz biorąc, kraje podporządkowane składały daniny w rozmaitych formach – zwykle w złocie i srebrze tam, gdzie kruszce te miały walor pieniądza, ale nieraz także w postaci niewolników, żołnierzy, ziemiopłodów, bydła czy innych produktów i surowców naturalnych, w zależności od tego, jakich dóbr gospodarczych imperium żądało a kraj podwładny był w stanie dostarczyć. Dawniej opodatkowanie na rzecz imperium miało zawsze formę bezpośrednią: państwo podporządkowane przekazywało te dobra gospodarcze wprost do imperium. W XX wieku, po raz pierwszy w historii, Ameryce udało się opodatkować świat nie wprost – za pośrednictwem inflacji. Zamiast bezpośrednio domagać się podatku, jak czyniły to wszystkie poprzednie imperia, USA rozprowadziły po świecie, w zamian za towary, własną walutę bez pokrycia – dolary – z zamiarem późniejszego doprowadzenia do ich inflacji i dewaluacji. To z kolei umożliwiało odkupienie każdego następnego dolara za mniejszą ilość dóbr – właśnie owa różnica [między ilością dóbr importowanych a eksportowanych] stanowiła imperialny podatek spływający do Stanów Zjednoczonych. A oto, jak do tego doszło. W początkach XX wieku gospodarka USA uzyskała dominującą pozycję w świecie. Dolar amerykański był wówczas ściśle związany ze złotem, toteż jego wartość ani nie rosła, ani nie malała, lecz była wciąż równa tej samej ilości złota. Wielki Kryzys, z poprzedzającą go inflacją w latach 1921 – 1929 oraz napęczniałymi deficytami budżetowymi w latach następnych, pokaźnie zwiększył ilość waluty w obiegu – dalsze utrzymywanie jej pokrycia w złocie stało się niemożliwe. To skłoniło Roosevelta do zniesienia w 1932 r. sprzężenia między wartością dolara a wartością złota. Aż do tego momentu USA mogły co prawda dominować w gospodarce światowej, ale, w sensie ekonomicznym, nie były jeszcze imperium. Stała wartość dolara i jego wymienialność na złoto nie pozwalała Amerykanom ekonomicznie wykorzystywać innych krajów. Amerykańskie imperium w sensie ekonomicznym narodziło się w Bretton Woods w 1945 r. Wprawdzie dolar nie był już w pełni wymienialny na złoto, ale ową wymienialność na złoto zagwarantowano rządom innych państw – i tylko im. Tym samym dolar stał się walutą rezerwową całego świata. Było to możliwe, ponieważ w czasie II wojny światowej Stany Zjednoczone zaopatrywały aliantów żądając zapłaty w złocie, dzięki czemu zgromadziły u siebie znaczną część światowych zasobów tego kruszcu. Imperium nie mogłoby zaistnieć, gdyby, zgodnie z postanowieniami z Bretton Woods, podaż dolara pozostała ograniczona i nie przekraczała wartości dostępnego złota. Umożliwiałoby to pełną wymianę dolarów z powrotem na złoto. Jednak polityka „armaty i masła” z lat sześćdziesiątych miała typowy charakter imperialny: podaż dolara zwiększano nieustannie, żeby finansować wojnę w Wietnamie i projekt „wielkiego społeczeństwa” L. B. Johnsona. Większość owych dolarów trafiała za granicę w zamian za towary sprzedawane do USA bez szans na odkupienie ich po tej samej cenie. Wzrost zasobów dolarowych zagranicy wywoływany przez nieustanny deficyt handlowy Stanów Zjednoczonych był równoznaczny z opodatkowaniem – z klasycznym podatkiem inflacyjnym nakładanym przez dany kraj na własnych obywateli, tyle że tym razem był to podatek inflacyjny nałożony przez USA na resztę świata. Kiedy zagranica zażądała w latach 1970-1971 wymiany posiadanych dolarów na złoto, 15 sierpnia 1971 rząd USA ogłosił niewypłacalność. Wprawdzie opinię publiczną karmiono frazesami o „zerwaniu więzi między dolarem a złotem”, ale w rzeczywistości odmowa spłaty w złocie była aktem bankructwa rządu Stanów Zjednoczonych. W gruncie rzeczy USA ogłosiły się wtedy imperium. Wyciągnęły z reszty świata ogromną ilość dóbr, nie mając zamiaru ani możliwości ich zwrócić, a bezsilny świat musiał się z tym pogodzić – świat został opodatkowany i nic nie mógł na to poradzić. Od tego momentu, aby Stany Zjednoczone mogły utrzymać status imperium i nadal ściągać podatki, reszta świata musiała w dalszym ciągu akceptować – jako zapłatę za dobra ekonomiczne – stale tracące na wartości dolary. Musiała też gromadzić ich coraz więcej. Trzeba było więc dać światu jakiś powód do gromadzenia dolarów, a powodem tym stała się ropa. Gdy coraz wyraźniej było widać, że rząd USA nie zdoła wykupić swych dolarów płacąc za nie złotem, zawarł on w latach 1972-73 żelazną umowę z Arabią Saudyjską: USA będą wspierać władzę królewskiej rodziny Saudów, a w zamian za to kraj ten będzie sprzedawał ropę wyłącznie za dolary. Śladem Arabii Saudyjskiej miała podążyć reszta państw OPEC. Ponieważ świat musiał kupować ropę od arabskich krajów naftowych, utrzymywał rezerwy dolarowe, aby mieć czym za nią płacić. Świat potrzebował coraz więcej ropy, a jej ceny szły stale w górę, toteż popyt na dolary mógł tylko wzrastać. Wprawdzie dolarów nie można już było wymienić na złoto, ale za to stały się one wymienialne na ropę naftową. Sens ekonomiczny wspomnianej umowy sprowadzał się do tego, że dolar miał pokrycie w ropie naftowej. Dopóki tak było, świat musiał gromadzić coraz większe sumy dolarów, ponieważ były one niezbędne, aby móc kupić ropę. Tak długo jak dolar był jedynym dopuszczalnym środkiem płatności za ropę, miał on zagwarantowaną dominację w świecie, a amerykańskie imperium mogło dalej ściągać podatki z całego świata. Gdyby dolar, z jakiegokolwiek powodu, stracił pokrycie w ropie naftowej, amerykańskie imperium przestałoby istnieć. Trwanie imperium wymagało więc, aby ropa była sprzedawana wyłącznie za dolary. Wymagało ponadto, aby rezerwy ropy pozostawały rozproszone pomiędzy osobne, suwerenne państwa nie dość silne politycznie bądź militarnie, żeby móc żądać zapłaty za ropę w jakiejś innej formie. Gdyby ktoś zażądał innej zapłaty, należało go przekonać do zmiany zdania – poprzez naciski polityczne albo środkami militarnymi. Człowiekiem, który faktycznie zażądał za ropę zapłaty w euro był, w 2000 r., Saddam Hussein. W pierwszej chwili jego życzenie zostało wyśmiane, później było lekceważone, ale kiedy stawało się coraz jaśniejsze, że jego zamiary są poważne, zaczęto wywierać na niego polityczną presję, aby zmienił zdanie. Kiedy również inne kraje, takie jak Iran, zażyczyły sobie zapłaty w innych walutach, przede wszystkim w euro i w jenach, dolar znalazł się w realnym niebezpieczeństwie. Taka sytuacja wymagała akcji karnej. W Bushowskiej operacji „Szok i Przerażenie” w Iraku nie chodziło o nuklearny potencjał Saddama, o obronę praw człowieka, o propagowanie demokracji, ani nawet o zagarnięcie pól naftowych; chodziło o obronę dolara, a tym samym – amerykańskiego imperium. Chodziło o pokazanie światu, że każdy kto zażąda zapłaty za ropę w walucie innej niż dolar USA, będzie przykładnie ukarany. Wielu krytykowało Busha za to, że wszczął wojnę, aby zająć irackie pola naftowe. Krytycy ci jednak nie potrafili wytłumaczyć, dlaczego Bushowi zależało na zajęciu owych złóż – przecież mógł po prostu wydrukować puste dolary i uzyskać za nie tyle ropy, ile tylko mu było potrzeba. Musiał więc mieć inny powód do inwazji na Irak. Historia uczy, że imperium ma dwa uzasadnione powody do toczenia wojen: (1) w obronie własnej; albo (2) aby uzyskać poprzez wojnę jakieś korzyści. W każdym innym wypadku, co po mistrzowsku wykazał Paul Kennedy w „The Rise and Fall of the Great Powers”, wysiłek wojenny wyczerpie jego zasoby ekonomiczne i przyczyni się do jego rozpadu. Mówiąc językiem ekonomicznym, aby imperium wszczęło i prowadziło wojnę, korzyści muszą przewyższać koszty militarne i społeczne. Korzyści z opanowania irackich złóż ropy z trudem usprawiedliwiają długofalowe, rozłożone na wiele lat koszty operacji wojskowej. Bush musiał natomiast uderzyć na Irak, aby bronić swego imperium. Potwierdzają to fakty: w dwa miesiące od momentu inwazji, program „Ropa za żywność” został wstrzymany, irackie konta prowadzone w euro przestawione z powrotem na dolary, a ropa znów była sprzedawana wyłącznie za walutę USA. Przywrócono globalną supremację dolara. Bush triumfalnie zstąpił z myśliwca i obwieścił pomyślne zakończenie misji – udało mu się obronić dolara, a wraz z nim – amerykańskie imperium.

    II. Irańska Giełda Naftowa

    Władze Iranu w końcu opracowały ostateczną broń „jądrową”, która może błyskawicznie unicestwić system finansowy leżący u podstaw amerykańskiego imperium. Tą bronią jest Irańska Giełda Naftowa, której inaugurację planowano na marzec 2006 [otwarcie giełdy opóźniło się, ale ma nastąpić w najbliższym czasie – przyp. red.]. Ma ona być oparta na mechanizmie handlu ropą rozliczanym w euro. W kategoriach ekonomicznych projekt ten stanowi znacznie większą groźbę dla hegemonii dolara niż wcześniejsze posunięcie Saddama. W ramach transakcji giełdowych bowiem każdy chętny będzie mógł kupić albo sprzedać ropę za euro, bez żadnego pośrednictwa dolara. Możliwe, że w takiej sytuacji prawie wszyscy chętnie przyjmą system rozliczeń w euro. Europejczycy, zamiast kupować i trzymać dolary, aby zabezpieczyć swe płatności za ropę, będą mogli płacić własną walutą. Przejście na rozliczenia w euro w transakcjach naftowych nadałoby euro status światowej waluty rezerwowej – z korzyścią dla Europejczyków, z niekorzyścią dla Amerykanów. Chińczycy i Japończycy będą szczególnie zainteresowani nową giełdą, gdyż umożliwi im drastyczne zmniejszenie swych ogromnych rezerw dolarowych i ich dywersyfikację, co będzie dla nich ochroną przed następstwami deprecjacji dolara. Część posiadanych dolarów będą chcieli nadal zatrzymać; drugiej części być może w ogóle się pozbędą; trzecią część zachowają na pokrycie dolarowych płatności w przyszłości, tym razem już bez odnawiania tych rezerw, a przechodząc stopniowo na rezerwy w euro. Rosjanie mają żywotny interes ekonomiczny w przejściu na euro – większość wymiany handlowej prowadzą właśnie z krajami europejskimi, z krajami – eksporterami ropy naftowej, z Chinami oraz z Japonią. Przejście na rozliczeniach w euro natychmiast uwidoczni się w handlu z pierwszymi dwoma blokami, a z czasem także ułatwi handel z Chinami i Japonią. Ponadto Rosjanie, zdaje się, z niechęcią trzymają dolary, które tracą na wartości, skoro ich nowym objawieniem jest rozliczanie się w złocie. Poza tym, w Rosji odżył nacjonalizm, i jeśli przejście na euro miałoby być dotkliwym ciosem dla Ameryki, z przyjemnością go zadadzą i będą z satysfakcją się przyglądać, jak imperium krwawi. Arabskie kraje eksportujące ropę chętnie będą przyjmować euro jako środek dywersyfikacji ryzyka wobec piętrzących się gór dewaluujących się dolarów. Te kraje także, podobnie jak Rosja, handlują przede wszystkim z krajami Europy, a zatem będą preferować walutę europejską, zarówno ze względu na jej stabilność, jak i dla ograniczenia ryzyka walutowego, nie mówiąc już o motywie ideologicznym – dżihadzie przeciwko Niewiernemu Wrogowi. Tylko Brytyjczycy znajdą się między młotem a kowadłem. Ze Stanami Zjednoczonymi łączy ich wieczne strategiczne partnerstwo, ale równocześnie naturalnie ciążą ku Europie. Jak dotąd mieli wiele powodów, aby trzymać z tym, który wygrywa. Kiedy jednak zobaczą, że ich blisko stuletni partner upada, czy będą wytrwale trwać u jego boku, czy też go dobiją? Nie należy jednak zapominać, że obecnie dwie wiodące giełdy naftowe to nowojorski NYMEX i londyńska Międzynarodowa Giełda Ropy Naftowej (International Petroleum Exchange – IPE), obie praktycznie w rękach Amerykanów. Bardziej prawdopodobne wydaje się, że Brytyjczycy będą musieli pójść na dno razem z tonącym okrętem, w przeciwnym bowiem razie strzeliliby sobie w nogi, szkodząc własnym interesom na londyńskiej IPE. Warto zauważyć, że bez względu na retorykę objaśniającą powody utrzymania funta szterlinga, Brytyjczycy nie przeszli na euro najprawdopodobniej właśnie dlatego, że sprzeciwiali się temu Amerykanie: gdyby tak się stało, londyńska IPE musiałaby się przestawić na euro, tym samym zadając śmiertelną ranę dolarowi i strategicznemu partnerowi Wielkiej Brytanii. W każdym razie bez względu na to, co postanowią Brytyjczycy, jeśli Irańska Giełda Naftowa nabierze tempa, liczące się siły interesu – europejskie, chińskie, japońskie, rosyjskie i arabskie – z zapałem przyjmą w rozliczeniach euro, a wówczas los dolara będzie przypieczętowany. Amerykanie nie mogą do tego dopuścić, i użyją, jeśli zajdzie konieczność, szerokiego wachlarza strategii, aby powstrzymać lub zahamować funkcjonowanie planowanej giełdy:
    * Sabotaż giełdy – mógłby polegać na wprowadzeniu wirusa komputerowego, ataku na sieć, system łączności lub serwery, rozmaitych naruszeniach bezpieczeństwa serwerów, albo też na zamachu bombowym na główne i pomocnicze obiekty giełdy w stylu 11 września.
    * Zamach stanu – zdecydowanie najlepsza strategia długoterminowa, jaką dysponują Amerykanie.
    * Wynegocjowanie takich warunków i ograniczeń prowadzenia giełdy, które będą do przyjęcia dla USA – inne znakomite rozwiązanie dla Amerykanów. Oczywiście, rządowy zamach stanu jest strategią wyraźnie preferowaną, gdyż zagwarantowałby, że giełda wcale nie będzie funkcjonować, a więc niebezpieczeństwo dla amerykańskich interesów będzie zażegnane. Gdyby jednak próby sabotażu czy zamachu stanu się nie powiodły, wówczas negocjacje byłyby z pewnością najlepszą dostępną opcją.
    * Wspólna rezolucja wojenna ONZ – tę będzie bez wątpienia trudno uzyskać, zważywszy na interesy wszystkich pozostałych państw członkowskich Rady Bezpieczeństwa. Gorączkowa retoryka o tym, jak to Irańczycy opracowują broń jądrową niewątpliwie ma na celu utorowanie drogi do tego typu działań.
    * Jednostronne uderzenie nuklearne – to byłby straszliwy wybór strategiczny, z tych samych względów, co strategia następna – jednostronna wojna totalna. Do wykonania tej brudnej roboty Amerykanie prawdopodobnie posłużyliby się Izraelem.
    * Jednostronna wojna totalna – to jawnie najgorszy możliwy wybór strategiczny. Po pierwsze, zasoby wojskowe USA zostały już nadwerężone przez dwie poprzednie wojny. Po drugie, Amerykanie jeszcze bardziej zraziliby do siebie inne silne narody. Po trzecie, państwa posiadające największe rezerwy dolarowe mogłyby się zdecydować na cichą zemstę w postaci pozbycia się swoich gór dolarów, tym samym utrudniając Stanom Zjednoczonym dalsze finansowanie ich ambitnych wojowniczych planów. Po czwarte wreszcie, Iran ma strategiczne sojusze z innymi silnymi narodami, co mogłoby doprowadzić do ich zaangażowania się w wojnę; mówi się, że Iran ma takie przymierze z Chinami, Indiami i Rosją, znane pod nazwą Szanghajskiej Grupy Współpracy, a także osobny pakt z Syrią.

    Bez względu na to, która strategia zostanie wybrana, z czysto ekonomicznego punktu widzenia można stwierdzić, że o ile Irańska Giełda Naftowa nabierze rozpędu, główne potęgi gospodarcze z zapałem zaczną z niej korzystać, a to pociągnie za sobą zgon dolara. Upadanie dolara dramatycznie przyspieszy amerykańską inflację i stworzy presję na dalszy wzrost długoterminowych stóp procentowych w USA. W tym momencie Bank Rezerwy Federalnej znajdzie się między Scyllą a Charybdą – między groźbą deflacji a hiperinflacji – i będzie musiał pospiesznie albo zażyć swoje „klasyczne lekarstwo” deflacyjne, polegające na podniesieniu stóp procentowych, co wywoła poważną depresję gospodarczą, zapaść na rynku nieruchomości oraz załamanie się rynku obligacji, akcji i walorów pochodnych, a w następstwie – totalny krach finansowy, albo, alternatywnie, wybrać wyjście weimarskie, czyli inflacyjne, a więc utrzymać na siłę oprocentowanie obligacji długoterminowych, odpalić „helikoptery” i „zatopić” rynek powodzią dolarów, ratując przed bankructwem liczne fundusze długoterminowe (LTCM) i wywołując hiperinflację.
    Austriacka teoria pieniądza, kredytu i cykli gospodarczych uczy nas, że pomiędzy ową Scyllą a Charybdą nie ma rozwiązania pośredniego. Prędzej czy później system monetarny musi się przechylić w jedną lub w drugą stronę, co zmusi Rezerwę Federalną do podjęcia decyzji. Głównodowodzący Ben Bernanke (nowy prezes Fed – przyp. red.), renomowany znawca Wielkiego Kryzysu i wprawny pilot śmigłowca „Black Hawk”, bez wątpienia wybierze inflację. „Helikopterowy Ben” nie pamięta wprawdzie America”s Great Depression Rothbarda, ale dobrze zapamiętał lekcje płynące z Wielkiego Kryzysu i zna niszczycielskie działanie deflacji. Maestro nauczył go, że panaceum na każdy problem finansowy jest wywołanie inflacji, choćby się paliło i waliło. Uczył on nawet Japończyków własnych niekonwencjonalnych metod zwalczania deflacyjnej pułapki płynności. Podobnie jak jego mentorowi, marzy mu się przezwyciężenie „zimy Kondratiewa”. Żeby nie dopuścić do deflacji, ucieknie się do drukowania pieniędzy; odwoła wszystkie helikoptery z 800 zamorskich baz wojskowych USA; a jeśli będzie trzeba, nada stałą wartość pieniężną wszystkiemu, co mu się nawinie. Jego ostatecznym dokonaniem będzie hiperinflacyjna destrukcja amerykańskiej waluty, z której popiołów powstanie nowa waluta rezerwowa świata – barbarzyński relikt zwany złotem.
    Źródło. Centrum Niezależnych Mediów Polskich autor Dr Krassimir Petrov; tlu. Tłum. Paweł Listwan http://pl.indymedia.org // Jakby nie patrząc to US jest kolosem, i nie ma kraju, posiadającego sposobność zaprzeczenia. To jednak oni pchają gospodarczo i technologicznie świat, o czym poniżej.

    Poznali wolność.

    Amerykanie marzą (społeczeństwem), Polacy nie marzą, starają się żyć i przeżyć. Pokażcie mi polskie narodowe marzenia, ja zaobserwowałem pośrednie 2 – NATO, UE i niestety marzenia odtwórcze, nie twórcze

    Liczyłem na UE, choć nie popierałem wejścia do tego sztucznego tworu Polski, bo była za biedna, etc – kiedy zrozumie znaczenie wolności i stworzy prawdziwie wolny ustrój ekonom, nic z tego, zapanowała eurokomuna, eurosocjalizm, takie II – gie RWPG lecz w znacznie gorszym wcieleniu, z pedalstwem, zboczeniami, zakazami, nakazami, zamordyzmem, etc, czego w RWPG nie było..Przykłady:

    UE – chłopiec europejski ma średnio 27 lat i się żeni (pełen sztuczności świata)
    USA- chłopiec amerykański 17 lat i się żeni (pełen prawdziwości świata)

    Różnica zasadnicza, w mentalności.

    Użyłem uogólnień. Teraz wynalazki:

    samolot – USA (O. i W. Wright)
    komputer – USA (J.P. Eckert, J.W. Mauchly)
    Księżyc – USA (Apollo 11; N.A. Armstrong, E.E. Aldrin)
    Internet – USA (Armia)
    Nie mówiąc już o osiągnięciach w medycynie.

    I prąd zmienny
    I tranzystor
    I komputer PC
    I internet
    I strony internetowe
    I forum dyskusyjne

    Np.NIKOLA TESLA ( Chorwat, nie jak mylnie podaje się Czech) – WYNALAZCA PRĄDU ZMIENNEGO
    Czy wiecie, że jeden z największych światowych wynalazców – Nikola Tesla, urodził się w 1856 roku w malej wiosce Smiljan, w Chorwacji? Ponieważ nie miał wystarczającej ilości pieniędzy by kontynuować studia, jeździł po Europie, aż w końcu wyjechał do Nowego Jorku, gdzie zrobił karierę naukową. Wynalazł wielofazowy system prądów zmiennych, rozwiązał problem przesyłu energii elektrycznej, odkrył zasadę wirującego pola magnetycznego i jako jeden z pierwszych zajmował się eksperymentowaniem z falami elektromagnetycznymi. Opatentował ponad 700 wynalazków – i komu przyporządkujemy 1 nazwisko – Tesla – Chorwacji ? Europie ? Stanom Zjednoczonym ! bo tam miał szansę na rozwój!!! Kiedy był w Europie, pracował w różnych firmach i coś tam co prawda kombinował, ale sławę jako wynalazca zdobył dopiero w USA, zaczynając jako współpracownik Edisona.

  34. W.P said

    Wet3 – Dolar amerykański od 1900 roku był wówczas ściśle związany ze złotem, … To skłoniło Roosevelta do zniesienia w 1932 r. sprzężenia między wartością dolara a złotem umowy sprowadzały się do tego, że dolar miał pokrycie w ropie naftowej. …Wystarczy???

  35. W.P said

    „Nasza rasa jest Rasą Panów. Jesteśmy świętymi bogami na tej planecie. Różnimy się od niższych ras tak, jak one od insektów. Faktycznie, porównując do naszej rasy, inne rasy to bestie i zwierzęta, bydło w najlepszym wypadku. Inne rasy są uważane za ludzkie odchody. Naszym przeznaczeniem jest sprawowanie władzy nad niższymi rasami. Nasze ziemskie królestwo będzie rządzone przez naszego przywódcę za pomocą żelaznej pięści. Masy będą lizać nasze stopy i służyć nam jako nasi niewolnicy.” – Menachem Begin, premier Izraela, laureat Pokojowej Nagrody Nobla // a teraz Żyd o żydach: “Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.” Antoni Słonimski, poeta żydowski // Prezydent USA o żydach: “Żydzi są bardzo samolubni. Nie obchodzi ich ilu Estończyków, Łotyszy, Polaków, Jugosłowian czy Greków zostało zamordowanych lub wysiedlonych, liczą się tylko Żydzi których należy szczególnie traktować. Dajcie im fizyczną, finansową lub polityczną siłę a natychmiast zapominają jak ich traktowano i postępują w podobny sposób wobec innych.” Harry Truman, prezydent USA // niezależna(?).pl(czyżby?) boi się prawdy jak diabeł wody święconej. To widać, słychać i czuć.

  36. wet3 said

    @ WP
    Wiem o tym, ze przymiarki do odejscia od zlota robiono. Ostatecznie i oficjalnie uczyniono to – jak wspomnialem w mojej poprzedniej wypowiedzi, za prezydentury Nixona, kiedy „skonstrouwano” t.zw. floating dollar.

  37. Dakowski said

    To ciekawa wymiana informacji. Jak często jednak u nas – NIE NA TEMAT: A temat był: Jak ujawnić AGENTÓW kluczowych dla pontyfikatu Jana Pawła II. A więc i dla przyszłości Polski

  38. Jacek said

    ad Dakowski #37

    dyskusja jest pozornie nie na „temat” poniewaz „temat” jest bomba wodorowa zdolna do kompletnego zdewastowania popularnych wyobrazen o naszej historii ostatnich 60-70 ciu lat. Dlatego samo pytanie jak sie do tej bomby dobrac i jak ja rozbroic wymaga glebokiego zastanownienia i rozwagi , nie mowiac juz o odpowiedzi. Dlatego duskusja koncentruje sie na tzw przed-polu.

    Oczywiscie tak to bedzie dokad ktos nie pociagnie za sznurek. Kto to bedzie? To jest rownie wazne pytanie.

  39. Zb. Ziemiański said

    Mnie osobiście ujawnianie agentów nie jest potrzebne a tłuszcza i tak przejdzie nad tym do porządku dziennego.
    Czy mam przypominać przykłady żałosnych kłamstw i potykania się o własne nogi kwaśniewskiego?.
    Nie przeszkodziło mu to w zdobyciu pierwszej jak i drugiej prezydentury.
    Nie w tym rzecz by ujawniać, choć jestem za – całym sercem, ale w tym, by naród otumaniony odgłupiać.
    A odgłupianie to długi i żmudny proces, który nigdy się nie powiedzie jeśli my Polacy nie stworzymy prawdziwych mediów publicznych, takich które nigdy nie będą zależały od jakichkolwiek koncesjonerów i częstotliwości.
    To trzeba wywalczyć siłą, choćby za cenę mojej i Twojej krwi bracie .
    Jeśli tego nie zrozumiemy, to tak będziemy sobie gawędzić w niszach, a żydokomuna w tym czasie nieustannie będzie toczyła jad kłamstwa w każdy możliwy eter i częstotliwość, popijając sobie 18 letnią whiskey a dyspozycyjny ubecki bandyta będzie likwidował co bardziej (z ich punktu widzenia) niebezpiecznych polskich patriotów.
    Do tego to wszystko zmierza, a w zasadzie już ten proces się powoli reaktywuje.
    Chyba nie muszę podawać przykładów, mniemam, że jesteście dobrze zorientowani.

    Mainstreamowe media często posługują się takimi ludźmi jak niesiołowski czy jego kompan czuma,jako tymi, którzy mają piękną kartę w swoim życiorysie (opozycjonistów, bohaterów etc.)
    A mnie wystarczy, że chwilę ich posłucham i zobaczę ich obecne dokonania, by stwierdzić, że mam do czynienia z zaprzańcami.
    Manipulacja między innymi polega na zaklinaniu rzeczywistości. Jedni z głupoty, drudzy ze strachu a inni jeszcze z innych powodów, stają się uczestnikami maskarady kłamstwa i tejże manipulacji.
    Pozdrawiam

  40. Zb. Ziemiański said

    suplement do wcześniejszej wypowiedzi
    Zapytam retorycznie, jakie by miało dla nas znaczenie to, gdyby życiński nie był „filozofem”.
    Czy nasza opinia na temat tego delikwenta była by jemu bardziej łaskawa?.
    Odpowiem za siebie, dla mnie pozostał by jednakim szują.

  41. wet3 said

    @ 34
    Nikola Tesla to prawoslawny Serb pochodzacy z Krajiny, ktora jest czescia Chorwacji. Do czasu rejterady Serbow na apel Molosevicza Krajine zamiaszkiwala wiekszosc serbska. Na ogol Tesla postrzegany jest jako Serb – co Chorwatom bardzo sie nie podoba.

  42. A~~ said

    A któż to zainwestował w Teslę? Nie J.P. Morgan? A kto zgarnął i ukrył przed społeczeństwem wynalazki Tesli?

  43. Lubomir said

    Re: W.P Dużo można mówić o dolarze amerykańskim, jednak czytelne jest ogromne zainteresowanie Niemców zniszczeniem twierdzy dolara – WTC i wykreowanie Frankfurtu nad Menem – na twierdzę euro, pomyślanego jako zawoalowana nowa niemiecka marka. Ciekawa jest rola Niemiec jako centrum logistycznego zamachu. Dziwne, że Amerykanie wciąż nie mają o to pretensji do Berlina i okolicy. Czyżby była to prywatna inicjatywa pewnej grupy etnicznej?. Może ta grupa znudziła się już Nowym Jorkiem i woli Frankfurt nd Menem?.

  44. politycznie niepoprawny said

    Re 37 – Panie profesorze- my się możemy częściowo domyślać, ale jego eminencja metropolita Krakowski WIE. Równie oczywiste jest, że NIE POWIE.

  45. Dakowski said

    politycznie niepoprawny, nr. 44
    W Egipcie odkryli w piramidzie mumię. Archeologowie nie wiedzieli, z jakiej epoki – i kto to. Posłano ekipę Ruskich, z KGB (FSB). Ci wyszli po paru godzinach – i powiedzieli, że to Amenhotep XVI, z epoki XII dynastii, żona taka-to… A jak tego się dowiedzieliście? pytają zdumieni uczeni zachodni. „Sam zeznał gadzina!” – odpowiada Profesor

    Do nr. 40: jakie by miało dla nas znaczenie to, gdyby życiński nie był „filozofem”. To błędne, sądzę, postawienie sprawy: Jeśli (hipotetycznie) UB posyła do seminarium młodego pedałka, by donosił i „sobie popier…”, gwarantując za dobrą pracę- karierę kościelna, a w Loży to popierają, to wynik jest SPÓJNY. Nie zaś – „gdyby”.

  46. Zb. Ziemiański said

    Szanowny Panie Dakowski
    Panu się wynik nie spaja, a mnie spaja w sposób wystarczający.
    Serdecznie pozdrawiam

  47. W.P said

    Rzeczywistość tuskoidalna ( autor: t-rex ) – Zjawisko tuskoidalności znane jest każdemu z nas. Wielokrotnie zdarzało nam się mówić o kimś, że jest nieprawdziwy, nieautentyczny, sztuczny, fałszywy, plastikowy, wymykający się osądowi. Ludzi takich z reguły nie lubimy z uwagi na ich nieokreśloność, niewyrazistość. Mówimy o nich, że są jak chorągiewka. Jednak takie osoby – co za paradoks – bardzo często są nadzwyczaj aktywne w życiu publicznym. Demokracja i totalitaryzm są dla nich środowiskiem naturalnym, gdyż z łatwością realizują oni swe płaskie potrzeby w grupie (kolektywie), a nie w relacjach indywidualnych, wymagających nieco większego zaangażowania. O dziwo, tuskoidzi potrafią być skuteczni, jednak nie w sensie realizowania określonych wartości (wartości ich nie interesują; kierowanie się wartościami charakteryzuje jedynie mężów stanu), lecz w sensie hołdowania określonym partykularnym interesom. Wbrew pozorom znana wielu z nas niechęć do tuskoidów to nie tylko subiektywne odczucia. Zjawisko to jest bowiem doskonale znane kulturze europejskiej od co najmniej stu lat. Zostało ono opisane szczegółowo i z wielu perspektyw. Nie musimy doświadczać na własnej skórze tego, co nasi sąsiedzi boleśnie i gruntownie przerobili. Czyż nie na tym właśnie polega przewaga mądrości nad doświadczeniem? Najsilniej zjawisko tuskoidalności odcisnęło swe piętno na kulturze niemieckojęzycznej, gdyż właśnie tam w 1933 r. doszli do władzy „ludzie tuskoidalni”, tzn. ludzie bez wyrazu, bez charakteru, nijacy, kameleonowaci, dostosowujący się do oczekiwań, nie potrafiący realizować żadnych konkretnych wartości, uważający utrzymanie się na powierzchni za probierz skuteczności polityka, poruszający się w szarej sferze niedomówień, dorabiający ideologię do oczekiwań mas, dążący do maksymalnego rozmycia odpowiedzialności, mistrzowie wieloznacznych wypowiedzi, niespełnionych obietnic, aspirujący do roli bożyszcz tłumów, mylący tanią popularność z wielkością. Jako pierwszy zjawisko tuskoidalności gruntownie opisał Robert Musil, austriacki pisarz przełomu wieków, jeden z najwybitniejszych pisarzy niemieckojęzycznych, w monumentalnej, znanej również w Polsce, choć raczej jedynie w kręgach literaturoznawców, powieści „Człowiek bez właściwości” (oryg. „Mann ohne Eigenschaften”). Bohaterem jest trzydziestolatek, aspirujący do intelektualizmu, nie potrafiący znaleźć dla siebie ani miejsca w świecie, ani idei, w którą byłby się w stanie zaangażować. Człowiek ten jest jednocześnie wszystkim, i nikim zarazem. Kruchowatość jego relacji międzyludzkich, brak perspektyw, brak motywacji, brak celu to punkt wyjścia tej powieści. Na bazie tej schozifrenicznej, „rozproszonej” osobowości tworzy się nowa jakość – człowiek podatny na totalitaryzm. Totalitaryzm „integruje” jego rozproszoną osobowość w całość. Powieść Musila stanowiła pierwszą wyraźną literacką zapowiedź, iż XX wiek będzie wiekiem totalitaryzmów. Najczęstsze nawiązania do Musila występują, co zrozumiałe, w niemieckim kręgu kulturowym, głównie wśród autorów o poglądach socjalistycznych, żeby nie rzec, komunistycznych, przy czym dość wyraźnie zaznacza się u nich tendencja, by na przykładzie osobowości „bez właściwości” diagnozować faszyzm. W niezwykle barwnej powieści „Ojcowie” Willego Bredela (późniejszego członka Komitetu Centralnego Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec, jak szumnie nazywała siebie ta enerdowska przybudówka Kominternu), przedstawiona została postać inspektora Papke, krętacza, cwaniaka i manipulatora, człowieka o stu twarzach, potrafiącego przez lata skutecznie lawirować na czele robotniczego socjaldemokratycznego stowarzyszenia, biorącego permanentnie łapówki, wykorzystującego każdą okazję do nielegalnego zarobku, skutecznie wkupującego się w łaski innych, niezależnie od ich poglądów politycznych. Papke, wyczuwając zew wojny i powszechny wybuch hurrapatriotyzmu wśród rodaków, ostatecznie przemienia stowarzyszenie, które z założenia miało jedynie zajmować się organizowaniem wolnego czasu robotnikom i propagowaniu oszczędności, w związek para-wojskowy, w którym robotnicy mają manifestować poparcie dla cesarza niemieckiego, prącego do wojny (1914-1918). Czy nazwisko bohatera Papke jest nawiązaniem do polityka nazistowskiego Franza von Papen, wicekanclerza w rządzie Hitlera (Bredel napisał tę powieść w 1941 r.), pozostaje do dziś w sferze domysłów. Berthold Brecht, dramaturg o jawnie komunistycznych poglądach, w sztuce teatralnej „Kariera Arturo Ui” trafnie zanalizował przyczyny tak powszechnego poparcia dla hitleryzmu – służalczość przed władzą, korupcja, kult jednostki oferującej proste rozwiązania, szafującej obietnicami na lewo i prawo, jako antidotum na wszechogarniającą anarchię. Bohater, Arturo Ui, to oczywiście literacki alter ego „kaprala ze śmiesznym wąsikiem”, tak właśnie sportretyzowany w Polsce przez nieżyjącego już Tadeusza Łomnickiego. Jednakże myliłby się ten, kto utożsamiałby „tuskoidalność” z faszyzmem. Przypadłość ta jest bowiem charakterystyczna dla wszelkich form organizacyjnych, w których indywidualizm jednostki ulega zatraceniu na rzecz kolektywu. Należałoby ją właściwie rozciągnąć na każdą formę totalitaryzmu. Na skalę masową „tuskoidzi” rodzili się w Rosji Sowieckiej, pod rządami jedynie słusznej partii, wychowani od małego w kulcie Lenina tudzież Stalina, klepiąc bezmyślnie podsuwane im przez partię slogany, kształtując swe życie w oparciu o komunistyczne materiały propagandowe. Od zawsze nieodłącznym narzędziem tworzenia homoidów, przepraszam, tuskoidów, była uniformizacja. Tak było i w Związku Sowieckim, i w III Rzeczy. Również włoskie „Czarne Koszule”, włoskie poddziały paramilicyjne Mussoliniego w okresie międzywojnia, wymagały od członków (właściwszym byłoby użycie pojęcia „wyznawców”) identycznego stroju, wyglądu, światopoglądu, dyscypliny. Także w Polsce zarysowały się pewne tendencje faszyzujące w ONR Falanga Bolesława Piaseckiego, który już po wojnie, bez konieczności zmiany szyku, z łatwością przebranżowił się na socjalistycznego katolika, tworząc PAX. Nasza rodzima literatura także zna przykłady tuskoidów. Takim typowym tuskoidem jest Nikodem Dyzma, postać stworzona przez Dołęgę-Mostowicza w 1932 r., znana powszechnie z genialnej roli Romana Wilhelmi z serialu „Kariera Nikodema Dyzmy”. Nasz pierwotny tuskoid wykorzystywał niejasną sieć układów w sanacyjnych sferach rządowych dla zdobycia pozycji i uzyskania władzy, nie stroniąc przy tym od kobiet, alkoholu i intryg. W latach 80-tych do postaci Dyzmy nawiązał reżyser Stanisław Bareja, który w serialu „Alternatywy 4” przedstawił typowego tuskoida schyłku realnego socjalizmu, doskonale nam wszystkim znanego ober-ciecia (przepraszam, gospodarza domu) Stanisława Anioła. Tożsamość głównego aktora nie pozostawia chyba watpliwości, iż zamierzeniem reżysera było nawiązanie do pierwowzoru, do Dołęgi-Mostowicza (do którego zresztą nawiązywał także Berthold Brecht w napisanej przez siebie w 1942 r. sztuce „Kariera Arturo Ui”). Jakie owoce przynosi tuskoidowatość, możemy łatwo przekonać się, analizując historię Niemiec. Polityk, który dochodzi do władzy, żerując na niewiedzy mas i posługując się hasłami populistycznymi, musi następnie wciąż i wciąż schlebiać gustom tłumu, by się u władzy utrzymać. Dochodzi do eskalacji emocji, przy czym wódz z reguły skupia wokół siebie społeczeństwo, strasząc je wyimaginowanym wrogiem zewnętrznym (Żydzi w czasie III Rzeszy, kontrrewolucjoniści w Rosji po 1917 r., imperialiści w krajach demokracji ludowej po 1945 r., wyimaginowani kaczyści w najnowszych czasach). Nie sądzę wprawdzie, by Tusk był zdolny do podbicia połowy Europy (bo to tego też trzeba pewnej odwagi i pewnego rozmachu, a tej u naszego rodzimego tuskoida ani krzty), ale szkody wyrządzone w sferze życia społecznego i moralności publicznej mogą być nie mniejsze. Skoncentrowanie się na uzyskaniu poparcia mas prowadzi bezpośrednio do wzbudzenia w masach, na zasadzie szczeniackiego zadurzenia, nieograniczonej, irracjonalnej, wszechogarniającej miłości do Wodza, manifestowanej czy to w trakcie zjazdów partyjnych NSDAP w Norymberdze, czy też na masowych zlotach młodzieży komunistycznej z całego świata na różnego rodzaju festiwalach pokoju, wiecach poparcia, masówkach, w trakcie czynów społecznych itp. Zjawisko to występuje niezależnie od tego, czy u podstaw wystąpień Wodza leżała określona ideologia, czy też nie. Zdarzało się bowiem także, iż nastoletnie panienki mdlały masowo na koncertach The Beatles, których przecież, przynajmniej w pierwszym okresie ich działalności, nawet przy dobrej wierze nie można posądzać o jakąkolwiek ideologię, poza chęcią odegrania zgrabnych skocznych melodyjek na trzy gitary i bębny. O ile jednak podatność nastolatek na uroki The Beatles można wytłumaczyć względami estetycznymi i skocznością melodii, o tyle miłość tłumu do Stalina czy Bieruta i rozmiłowanie w przemowach dygnitarzy partyjnych naprawdę trudno pojąć. Czy nasz rodzimy człowiek bez właściwości, Donald „Duce” Tusk, nadal będzie dzierżył „rząd dusz” w tym kraju? To się dopiero okaże jesienią, o ile dojdzie wówczas do terminowych wyborów. Wprawdzie ostatnio pojawiły się pierwsze wątpliwości (spadki poparcia dla PO w sondażach), ale – póki co – Tusk oraz Komorowski mają pod sobą resorty siłowe, a władza jest największym narkotykiem. Jeżeli natomiast Tusk miałby rządzić przez dłuższy czas, czego nam nie życzę, wówczas będziemy mogli przekonać się, czy faktycznie dojdzie do eskalacji uczuć i emocji wyborców. Pierwsze masówki, o czym mało kto pamięta, już się przecież odbyły, w 2006 i 2007 r., gdy u władzy był rząd Kaczyńskiego. Czy jego przyszłe masówki poparcia dorównają „wielkością” i rozmachem imprezom masowym Mussoliniego, Hitlera czy Stalina?. A może jednak – analogicznie do jego formatu – zamiast milionów maszerujących zgodnym krokiem w rytm jego słów, Donald Tusk usłyszy jedynie okrzyki poparcia lokalnych kibiców na gdańskich orlikach? Czy znajdą się u nas nastolatki mdlejące na widok Donalda? Wątpię, bo aparycja nie ta, a i głos nie taki, jak u McCartneya. Jednak jestem niemal pewien, iż gdyby Tusk miał utrzymać się przy władzy, to pewne grupy społeczne, zwłaszcza ta najbardziej zuniformizowane, czyli białe kołnierzyki z zachodnich korporacji (sterylne szklane miejsca pracy, miałkość relacji międzyludzkich, formowalność i przejmowanie corporate identity jako wzorca osobowości, ślepe zapatrzenie w takie bożyszcza, jak Mamona, Sukces, Kariera i Samorealizacja) pójdą za Donaldem „Duce” Tuskiem jak w ogień.

  48. Jacek said

    ad # 44, 45, 46

    44 metro- tez wszystkiego nie wie, w tym interesie pilnuje sie aby nikt z wykonawcow „wszystkiego” nie wiedzial, ale wie sporo, a to co wie prowadzi po nitce do klebka;

    45 gdyby zaistnialo Panstwo Polskie to spiewali by jak kanarki, bez uzywania ruskich „archeologow”; na poczatku, po 2000 roku, juz nawet pomniejsi zaczynali nucic;

    czy pedalek czy nie, jak to technicznie jest zalatwiane, to sa szczegoly, istotne jest w jakim nadrzednym celu, kto i kiedy, kogo i komu; po nitce do klebka;

    46 samo spajanie sie nie wystarcza, trzeba odslonic gola d.. jezeli chce sie w nia rzeczywiscei uderzyc.

    Konieczne jest podejscie calosciowe.

    Pozdrawiam

  49. politycznie niepoprawny said

    Re 45 – Panie profesorze- nie to towarzystwo – ci badacze Egiptu też wiedzą – i mogą powiedzieć prędzej niż eminencja – jeśli uznają, że wyciągną z tego realne korzyści.

  50. Wilniuk said

    Nadmiar wiedzy szkodzi, szczególnie wtedy gdy Narodowi potrzeba chleba, wiekszej Wiary, madrych przywódców.
    Uważam więc, że autor tematu nadmiernie się nudzi, a skoro chce naukowo przeprowadzić wywód na temat bezpieki, kolaborantów, bardzo proszę, niech pisze książki tak jak Isakowicz ( ksiądz Isakowicz-Zaleski).
    Pozdrawiam wszystkich bez wyjątku.

  51. Zb. Ziemiański said

    Panie Wilniuk!, nie mogę wykluczyć, że może Pan być lepszym niz gorszym człowiekiem, natomiast mogę powiedzieć, bo mam do tego prawo, że Pański komentarz zalatuje zadęciem i niechlujnym mentorstwem.
    Mam odczucie, że pisząc swój komentarz, był Pan z siebie bardzo zadowolony.

    Serdecznie pozdrawiam

  52. Wilniuk said

    don Zb. Ziemiański
    Szanowny Panie, nie o mentorstwo i satysfakcje tu idzie, lecz o skromność wobec Ludzi i Boga. Nie będę się popisywać znajomością Biblii i przytaczać to co jest w niej ja „byk” napisane”. Uszanujmy więc własne uczucia i uczucia innych. Do tego mam prawo, nawet te świeckie i to w tym śmiesznym kraju!

  53. Hiroo Onoda said

    I cóż da ujawnienie agentów? Zostaną napiętnowani i surowo potępieni? A może jeszcze udzielona im zostanie nagana w „trybie partyjnej dyscypliny”? 🙂
    Wyjście jest tylko jedno: W O J N A D O M O W A

  54. -=irYss=- said

    coś tu pachnie… komentarze się nie pojawiają

  55. -=irYss=- said

    free wolny electron?

  56. Zb. Ziemiański said

    re:52
    Swoim bełkotem, łaskawie przyprawionym zgryźliwością, umacnia Pan mój punk widzenia.

    Jestem nieprzerwanie od zawsze mieszkańcem Polski a dla Wilniuka „tego śmiesznego kraju”, więc zakładam, że ów jegomość pofatygował się łaskawie napisać z poważnego kraju.

  57. wet3 said

    @ 53
    Chyba nie pachnie niczym. Po prostu jest to wada systemu. Prosze napisac komentarz jeszcze raz. Jesli admin uwaza komentarz za belkot, to da znac.

  58. Lubomir said

    Re: W.P Do wnuczków hitlerowców jeszcze dojdziemy. Narazie Europa jest przy praprawnuczkach. Konkretnie przy praprawnuczku {po kądzieli} polakożercy i francuzożercy Otto von Bismarcka, ‚żelaznego kanclerza’. Karl-Theodore zu Guttenberg odszedł z urzędu ministra obrony Deutschlandii. Pretekstem było sfałszowanie pracy doktorskiej. Ale czy tylko chodziło o doktorat?. Pewnie na kolejnych hegemonów też znajdą się haki.

  59. tumry said

    Pisząc o Kajfaszu miałem na myśli biskupa Tadeusza Władysława Pieronka, a to w związku z jego wypowiedziami o krzyżu sprzed Pałacu Prezydenckiego (podobnie wypowiadał się abp lubelski). Natomiast jest jeszcze kwestia kardynała Stanisława Dziwisza dotycząca niewypełnienia przez niego ostatniej woli Papieża i za chwilę Świętego w kwestii spalenia pewnych prywatnych rzeczy. Jak można coś takiego zrobić – rzecz nie do pojęcia. Kardynał swoją decyzję jakoś tam w swoim czasie uzasadnił ale było to zawracanie głowy. Jak można żyć z takim piętnem. Moim zdaniem to bardzo ciężki grzech.

  60. gość z drogi said

    re Tomasza Turowskiego,w sieci było wiele i tym,ze BYŁ ów szpion
    był na Placu w czasie Zamachu na Papieża,był również w Smoleńsku……

  61. gość z drogi said

    re Tomasza Turowskiego,w sieci było wiele o tym,ze BYŁ ów szpion
    na Placu, w czasie Zamachu na Papieża,był również w Smoleńsku……

  62. Lubomir said

    Re: Gość z drogi. Turowski to najwyrażniej drużyna Putina i Merkel. To firma Stasi/KGB. Tacy jak gromu z jasnego nieba boją się zbliżenia Polski i Ameryki. Zbliżenia Polski i Państw Środkowoeuropejskiego Międzymorza. Zbliżenia Polski i Państw Sródziemnomorskich – Włoch, Francji, Hiszpanii, Portugalii i Grecji. Ich Europa to marksistowsko-leninowskie kondominium niemiecko-rosyjskie. Ich nagły powrót, to rechot Hitlera i Stalina zza grobu.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: