Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Maryjo, Królowo Polski, pomóż tej ziemi.

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2011-07-15

Na Jasnej Górze 14 lipca br. odbyło się spotkanie organizacyjno-informacyjne związane z Krucjatą Różańcową za Ojczyznę.

14.lipca 2011 na Jasnej Górze odbyło się spotkanie organizacyjno-informacyjne na temat Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę. Przybyło ponad 80 osób z różnych stron Polski i z różnych wspólnot modlitewnych, min. z Jasnogórskich Rodzin Różańcowych. Było wielu kapłanów. Spotkanie rozpoczęło się Mszą Św., którą koncelebrowało pięciu kapłanów, a homilię wygłosił ks. Łukasz Kadziński.
Po Mszy Świętej ks. Stanisław Małkowski opisał zagrożenia przed jakimi stoi Polska. Później zebrani zapoznali się z hasłem i intencją modlitewną Krucjaty. Jakub Sawicki przedstawił Sekretariat Krucjaty, sposób jego funkcjonowania i roli służebnej wobec osób i wspólnot przystępujących do Krucjaty.

Wszyscy zebrani byli zgodni, aby na wzór węgierski podjąć Krucjatę Różańcową w intencji Polski.

Hasło Krucjaty Różańcowej to:

Maryjo, Królowo Polski, pomóż tej ziemi.

Intencja, w której odmawiamy przynajmniej jedną dziesiątkę dziennie lub dodajemy do dotychczas odmawianych intencji to:

Z Maryją Królową Polski módlmy się o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu.

Na zakończenie spotkania wspólnie odmówiono Różaniec za Ojczyznę poprowadzony przez o. Bogumiła Schaba z Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej.
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wytrwałość w modlitwie

(-)Marcin Dybowski 

Reklamy

Komentarze 4 to “Maryjo, Królowo Polski, pomóż tej ziemi.”

  1. z sieci said

    Zakończcie wojnę z Radiem Maryja

    Sytuacja jest paradoksalna: im bardziej Radio Maryja jest atakowane, tym wyraźniej odsłania swoje walory i znaczenie. Tak było zawsze, ale ostatnio agresja wobec tej rozgłośni osiągnęła szczyt i nosi znamiona akcji zorganizowanej. Odnosi się wrażenie, że tym razem działania są rezultatem „sił połączonych”, które często stanowią jeden chór, choć melodia rozpisana jest na różne głosy, a główny dyrygent pozostaje wciąż anonimowy.

    Lista ataków na Radio jest długa. Dziś, z perspektywy czasu, one śmieszą i są świadectwem żenującego poziomu polemiki, jeżeli w ogóle takie działania nazwać można czymś więcej niż nieudolnymi chwytami propagandy. Najczęściej są to kalki powielane pracowicie przez różne ośrodki. Są jeszcze jednym dowodem na to, że w Polsce po 1989 r. zmieniają się parlamenty, rządy, koalicje i partie, natomiast w tych samych rękach znajdują się najważniejsze centra opiniotwórcze. Pociesza fakt, że jest bardzo liczna grupa wybitnych dziennikarzy i publicystów, którzy nigdy nie zniżyli się do przypuszczania na Radio Maryja tego rodzaju ataków. Potwierdza się znana zasada, że aby być kimś, trzeba być najpierw sobą.

    Gdy brakuje argumentów
    Najbardziej niepokoi stosowana wobec Radia Maryja technika propagandy oparta na idei wroga. Wmawia się społeczeństwu, że Radio dzieli Kościół, biskupów i ogół obywateli, zieje nienawiścią i różnymi odmianami ksenofobii. Jest więc „wrogiem społecznym”, a skoro tak, powinno się je zlikwidować. Dziś już nietrudno sprawdzić, że ten niebezpieczny chwyt jest rodem z propagandy bolszewickiej. Dlatego można by się nie dziwić, gdy posługuje się nim jakiś agresywny przedstawiciel lewicy postkomunistycznej. Tymczasem sięgają po niego reprezentanci innych ugrupowań, a nawet niektórzy katolicy. Tego nie da się wyjaśnić tylko histerią wywołaną strachem, choć zazwyczaj boją się także ci, którzy chorobliwie straszą innych.
    Ostatnio w sposób rozpaczliwy podejmuje się jeszcze jedną próbę, która ma doprowadzić do „ostatecznego rozwiązania problemu Radia Maryja”. Teraz ma to nastąpić w majestacie prawa poprzez projekty nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji, które już w założeniach są kontrowersyjne i budzą niesmak. Tymczasem nie obchodzi tych panów fakt, że obowiązujące obecnie peerelowskie prawo prasowe kompromituje Polskę nie tylko w krajach Unii Europejskiej, że wciąż brakuje w ustawie medialnej zapisów gwarantujących bezpieczeństwo informacyjne państwa, że nadal funkcjonuje wyjątkowo szkodliwa ustawa o pornografii, że z dotychczasowej ustawy medialnej nie wynika postulat budowy społeczeństwa komunikacji, choć już od dawna wiadomo, że „informować” wcale nie znaczy „komunikować”. To wszystko nie ma znaczenia. Najważniejszym celem „reformatorów” jest ugodzenie nowego „wroga ludu”, który mimo doznawanej pogardy i polityki wykluczania pogłębia świadomość obywatelską Polaków i kształtuje w nich postawę służby wobec Narodu.

    Z myślą o obywatelach
    Znaczenie Radia wynika z wagi i zakresu spraw, które podejmuje na swoich falach. Kiedyś odwiedzałem w Lizbonie rozgłośnię katolickiego radia Renascen÷a. Przekonywano mnie, że tajemnica jego niezwykłej popularności na Półwyspie Iberyjskim tkwiła w fakcie, iż zajmowało się wyłącznie problemami, którymi żył na co dzień zwykły Portugalczyk. Wtedy Radia Maryja jeszcze nie było. Gdy powstało, przerosło najśmielsze oczekiwania, również co do podejmowanych tematów. Nie lęka się najbardziej niepopularnych i kontrowersyjnych problemów. Jest pierwszym katolickim radiem, które emituje program drogą satelitarną i dociera do środowisk polonijnych na całym świecie.
    Należy podkreślić, że Radio Maryja jest ważne nie tylko dlatego, że się modli i uczy modlitwy; pogłębia wiedzę o Bogu i Kościele; ewangelizuje w sposób najbardziej skuteczny, bo jest miejscem ewangelizacji, a nie tylko jej narzędziem. Jest ono ważne również dlatego, że uczy społeczeństwo merytorycznej dysputy. Przyczynia się do ratowania równowagi medialnej, która jest zachwiana, a tym samym pozytywnie wpływa na ład informacyjny w państwie. Udowadnia, że można dziś w mediach iść pod prąd i nie ulegać poprawności politycznej, która jest przebiegle skrywaną cenzurą, a jednocześnie nie hołdować modzie, której w mediach jest coraz więcej. Dzięki pionierskiej interaktywności kształtuje sztukę dyskutowania i formułowania opinii na ważne tematy, co dziś staje się praktyką bezcenną wobec procesów powstawania „społeczeństwa opinii”. Swoim aktywnym zaangażowaniem Radio Maryja przypomina Polsce i światu, że demokratyczny system masowego komunikowania opiera się na takich fundamentalnych właściwościach, jak: wolność wypowiedzi, nieskrępowany rozwój alternatywnych źródeł informacji, obiektywizm wynikający z respektowania prawdy. Swoim głosem przestrzega przed zjawiskiem wykluczania społecznego i politycznego pewnych grup Polaków, budowanego na mechanizmie spirali milczenia przy równoczesnym spadku odwagi cywilnej.
    Warto jeszcze zaznaczyć, że rozgłośnie radiowe w Polsce mogłyby uczyć się od Radia Maryja, jak powinno realizować się podstawową misję radia w ujęciu Marshalla McLuhana: misję mobilizowania słuchaczy do wspólnych działań. Do tego jednak niezbędny jest charyzmat, nie wystarczają już profesjonalizm i wartości rynkowe. Przed II wojną światową niemal wszystkie lokalne rozgłośnie w Polsce tworzyły „rodziny radiowe”. Rodzina Radia Maryja jest gigantyczną formą ucieleśnienia się tej ważnej i pożytecznej idei.

    W trosce o Polskę
    Narzuca się pytanie, kiedy wreszcie zakończy się wojna z Radiem Maryja. Ktoś, bagatelizując sprawę, może pocieszać, że to „tylko” wojna na słowa. Wybitni specjaliści przestrzegają przed taką sytuacją i mówią, że słowa wypowiadane publicznie mają szczególną moc, gdyż „mówić, znaczy stwarzać”. A zatem nawet bełkot, jeżeli budowany jest na nienawiści, wpływa negatywnie na słuchającą publiczność. Ale jest też druga strona medalu, która najbardziej niepokoi. Walter J. Ong, jezuita amerykański, w oparciu o własne badania nad językiem twierdził, że cała sfera komunikowania się człowieka i jego sposób odzywania się do innych, formułowanie ataków, a w szczególności agresja słowna wpływają na sposób jego myślenia. Powstaje więc mechanizm błędnego koła. Jego pierwszą ofiarą jest agresor, który najczęściej nie zdaje sobie z tego sprawy. Nie wyciągam dalszych wniosków, żeby kogoś nie dotknąć.
    Wojna więc, poza subiektywną iluzją zwycięstwa, nikomu nie przynosi pożytku. Powoduje same straty. Również tzw. wojna polsko-polska. A taka jest wojna z Radiem Maryja.
    Należy z wielkim uznaniem podkreślić, że Radio Maryja wiele uwagi poświęca formacji obywatelskiej Polaków, zachęcając ich do aktywnego udziału w życiu publicznym, ucząc myślenia politycznego. W sposób profesjonalny, z pomocą najwybitniejszych specjalistów, kształtuje u słuchaczy postawę patriotyzmu. Czytelnym drogowskazem w tej działalności są dla Radia Maryja słowa, które wygłosił Papież Benedykt XVI w 2005 r. w przemówieniu do biskupów polskich: „Jednym z ważnych zadań, które zrodził proces integracji europejskiej, jest odważna troska o zachowanie tożsamości katolickiej i narodowej Polaków”. Radio jest zawsze wierne temu wyzwaniu. Należy mieć nadzieję, że jego głos na ten temat, wypowiadany zwłaszcza w okresie polskiej prezydencji w Unii Europejskiej, nie będzie głosem wołającego na puszczy.

    Ks. bp Adam Lepa

    ——————————————————-

    Ksiądz bp Adam Lepa – biskup pomocniczy archidiecezji łódzkiej, w latach 1989-1994 przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Środków Społecznego Przekazu, obecnie jej członek. Wybitny medioznawca, prowadzi wykłady z pedagogiki mediów w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego oraz z pedagogiki mediów masowych w Wyższym Seminarium Duchownym w Łodzi. Autor m.in. książek: „Świat propagandy”, „Świat manipulacji”, „Pedagogika mass mediów”, „Telewizja w rodzinie”.

    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110716&typ=my&id=my03.txt

  2. Jerzy Tatol said

    Tekst ten został napisany prawie 10 lat temu a krótki komentarz na końcu:

    „Chrześcijańskie armie” z bronią u nogi!

    Kilka tygodni temu zbulwersowała mnie informacja zamieszczona na łamach Naszego Dziennika: Akcja Katolicka liczy już ponad 35 tys. członków! Toż to cała prawie „armia” a przynajmniej parę „dywizji”! Tu przyszła refleksja: dlaczego ta armia nie stanęła do ostatnich „wyborów parlamentarnych” aby walczyć o „cywilizację miłości” w naszym Kraju. I tu następna myśl: przecież istnieje jeszcze następna armia zwana Rodziną Radia Maryja licząca co najmniej kilkadziesiąt tysięcy aktywnych członków i cała rzesza członków Rad Parafialnych – co najmniej kilkaset tysięcy osób! A przecież do tych „armii” należy jeszcze doliczyć cały szereg „samodzielnych grup operacyjnych” pod postacią jeśli nie katolickich to przynajmniej „chrześcijańskich” stowarzyszeń takich jak: obrony życia, kobiecych, młodzieżowych, zawodowych i tp.
    Czyż to nie potężny potencjał ludzki, który mógłby dokonać wielkich rzeczy?
    A tymczasem? Tymczasem mamy sytuację wręcz absurdalną! Katolicką Polską rządzą nadal siły wrogie Polsce i Kościołowi Katolickiemu, kontynuatorzy i spadkobiercy „władzy ludowej” zainstalowanej siłą przez okupantów i zdrajców po II-ej Wojnie Światowej, którzy niewątpliwie za przyzwoleniem „Wielkiego Brata” podlizują się teraz „Wielkiej Siostrze” czyli Unii Europejskiej! Do tego dochodzi rzecz wielce znamienna – wszelkie dotychczasowe próby organizowania się środowisk pro polskich i pro katolickich były natychmiast torpedowane przez rzeczników tzw. „jednoczenia prawicy” czyli organizowania się pod wodzą znanych dotychczas politykierów posiadających „prawicowe licencje” i akceptujących bezkrytycznie „wybór mniejszego zła”. Druga rzecz wielce znamienna to obniżenie się autorytetu obecnego Episkopatu. Nie sposób wprost porównać jego rangę w stosunku do Episkopatu Polski za czasów Prymasa Tysiąclecia. I niech nikt nie posądza mnie o to, że mam zamiar krytykować Kościół Katolicki w Polsce. Kościół jest WIECZNY I ŚWIĘTY ale jego historia uczy, że szatan ciągle podsuwa mu zdrajców, odszczepieńców i wilki w owczej skórze. I dlatego zdarzają się herezje, „reformacje” czy próby dostosowywania do „nowych czasów”. I nie jest to wina Kościoła czy „konserwatywnej” Ewangelii lecz perfidnego działania fałszywych duszpasterzy, którym – jak głosi Pismo Święte „lepiej by było kamień młyński uwiązać u szyi i wrzucić na głęboką wodę”! Nihil novum sub sole!
    Ten wstęp był potrzebny po to aby zastanowić się nad przyczynami obecnego stanu beznadziejności w Polsce, bezradności katolickiego (mimo wszystko!) społeczeństwa i dość spektakularnych „sukcesów” zwolenników libertynizmu i bolszewizmu. Równie istotne są przyczyny bezpardonowego niszczenia podstaw bytu Narodu i Państwa Polskiego przez międzynarodowe korporacje finansowe i gospodarcze posługujące się „rodzimymi” grupami zdrajców, sprzedawczyków i przeniewierców.
    Zastanawiając się nad tym problemem przypomniała mi się ulotka krążąca „w drugim obiegu” w okresie poprzedzającym „wprowadzenie stanu wojennego” i zawierająca instrukcje dla funkcjonariuszy SB oraz aktywistów partyjnych na rzecz „obrony socjalizmu” w Polsce. Zawierała ona dość szczegółowe wskazówki jak należy spenetrować i wprowadzić „swoich ludzi” w środowisko duchowieństwa oraz jak należy „organizować” ugrupowania, które w razie potrzeby można będzie uznać jako „opozycyjne”. Jeśli to zestawimy ze znanymi publicznie informacjami, iż SB-cja miała około miliona tajnych współpracowników, których „teczki operacyjne” są nadal objęte „tajemnicą państwową” to nietrudno sobie wyobrazić przyczyny obecnego stanu rzeczy. To w tych teczkach tkwi tajemnica terroru i zdrady Polski. Jaka musi to być skala terroru psychicznego i środowiskowego skoro do tej pory nikt z duchowieństwa – mimo wezwań Ojca Świętego – nie uczynił rachunku sumienia i nie przeprosił Narodu za „ustalenia okrągłego stołu”, naganianie do „komitetów obywatelskich”, popieranie Wałęsy czy traktowanie AWS jako jedynej drogi wyjścia??? A obecna „jedynie słuszna” LPR czy już nie wykręca się sianem i nie wywiązuje się ze swoich przedwyborczych zobowiązań?
    A przecież jesteśmy świadkami bezprzykładnych i wprost niewiarygodnych działań międzynarodowych „imperiów zła” zmierzających do zniszczenia podstaw bytu Narodu i Państwa Polskiego. Skąd ta zawziętość w stosunku do Polski i Polaków? Nietrudno sobie wyobrazić!
    Po pierwsze – Naród Polski to chyba obecnie, praktycznie jedyny naród katolicki w świecie!
    Po drugie – w żadnym chyba innym Narodzie nie są tak głęboko zakorzenione tradycje patriotyczne i poczucie suwerenności narodowej.
    I po trzecie – Naród Polski stał się ofiarą zbrodni a więc i wierzycielem trzech potężnych systemów totalitarnych germańskiego, moskiewskiego i syjonistycznego! A przecież te trzy systemy (ręka w rękę!) montują teraz jeden wspólny system rządzenia światem zwany globalizmem.
    O ile te dwie pierwsze przyczyny to po prostu przeszkody na drodze do globalizacji to ta trzecia ma już inny charakter. To typowy przejaw nienawiści złoczyńców i oprawców w stosunku do prześladowanych ofiar! Pobłażliwość dla złoczyńców zawsze ich rozbestwia i stąd znana maksyma: „kiedy rozum śpi budzą się upiory”. To są skutki „chrześcijańskiej” pobłażliwości jaką zarekomendowali nam „prawicowe autorytety” po otrąbieniu tzw. „upadku komunizmu”. To właśnie ta niekatolicka pobłażliwość powoduje, ze nasze „chrześcijańskie armie” stoją z bronią u nogi i bezradnie przyglądają się jak bandy „antychrystów” rozkradają Polskę i sprowadzają ją do roli pariasa Europy! Jakby nie liczyć to tych „antychrystów” jest zaledwie kilkadziesiąt tysięcy. Oczywiście, że mają oni na swoich usługach spora sforę „kundli” z polskimi rodowodami ale pomimo wszystko – takimi siłami sterroryzować i obrabować kilkudziesięciomilionowy Naród to nie mogło być dziełem przypadku. Uważnie analizując wydarzenia ostatnich lat można stwierdzić, iż wszystko odbywa się zgodnie z jakimś iście szatańskim planem a jego wykonawcy nie popełnili – jak dotąd – żadnego istotnego „błędu” a szczególnie w zakresie pacyfikacji nastrojów i destrukcji zasad moralnych katolickiego społeczeństwa.
    Stąd też chyba tak spektakularne „sukcesy” libertyńsko-bolszewickiej mafii i aż taka bezbronność „chrześcijańskich armii”. Drugim i chyba istotniejszym jest brak przywództwa w tych „chrześcijańskich armiach” pomijając już problem zdrady i przeniewierstwa. Przez długie lata pokutowała w Polakach świadomość, iż duchowieństwo polskie stoi na wysokości zadania i chroni nie tylko Kościół Katolicki ale i tradycje Narodowe. Obecnie to przekonanie jest już mocno zachwiane! Z przykrością to piszę ale trzeba to powiedzieć. Jeszcze niedawno mieliśmy PRYMASA TYSIĄCLECIA a obecnie mamy chyba najsłabszy Episkopat w historii Polski i Kościoła Katolickiego – tak najdelikatniej mówiąc!
    Jeszcze słabsze elementy występują w tzw. „nauczaniu Kościoła” prezentowanym przez sporą grupę kaznodziei i duszpasterzy. Tolerancja dla „mniejszego zła” czyli Panu Bogu świeczka i diabłu ogarek. Nie rozróżnianie grzeszników od złoczyńców a więc i wmawianie wiernym, iż miłosierdzie Boże rozciąga się i na niepoprawnych łotrów. Największe zdziwienie budzi jednak niezrozumiała uległość w stosunku do judaizmu a nawet syjonizmu. A przecież nie trzeba być specjalnym znawcą Pisma Świętego aby wiedzieć, że judaizm był religią ale 2000 lat temu i już nią nie jest!!!!!! Od tamtej pory jest już tylko ideologią zła!!! Od pewnego czasu bardzo modne jest hasło: nowa ewangelizacja. Ponieważ nic mi nie wiadomo o jakiejś „nowej ewangelii” to może pod tym hasłem ukrywa się perfidna „judaizacja”?
    Oczywiście, że zdecydowana większość duchowieństwa stoi na wysokości zadania o czym świadczy pełne zaufanie ich parafian i pełne kościoły ale z pośród tych co „zbłądzili” ani jeden nie zrobił jeszcze „rachunku sumienia” chociaż sam Ojciec Święty wołał o to w Skoczowie!
    Ośmielę się więc postawić następującą tezę: W OBECNEJ SYTUACJI TO NIE KOŚCIÓŁ MOŻE URATOWAĆ POLSKĘ LECZ NARÓD POLSKI MOŻE URATOWAĆ I SIEBIE I KOŚCIÓŁ KATOLICKI JEŚLI ODRZUCI USŁUGI LIBERALNO- CHRZEŚCIJAŃSKICH POLITYKIERÓW I WYBIERZE SOBIE PRZYWÓDCÓW ZDECYDOWANIE KATOLICKICH I PATRIOTYCZNYCH!
    I tu jest problem: jak i kogo wybrać? Naród Polski został już kilkakrotnie „wykiwany” przez różne ugrupowania odwołujące się do tzw. „wartości chrześcijańskich” i posiadające mocne poparcie sporej części hierarchii kościelnej. A w tej chwili to w ogóle nie wiadomo kogo może poprzeć hierarchia kościelna!
    A stąd wynika następny problem: zbliżające się wybory samorządowe, które zaczynają wyglądać na „historyczny zakręt”! Wypromowana przez Radio Maryja Liga Polskich Rodzin – zgodnie z przewidywaniami – zupełnie niepoważnie podchodzi do tej sprawy. Dlatego też trzeba tu postawić kilka zasadniczych pytań:
    – jak mają się zorganizować miliony Polaków aby przynajmniej foteliki samorządowe obsadzić w miarę przyzwoitymi ludźmi?
    – Dlaczego LPR tak lekceważy te wybory samorządowe i chce je „odpuścić” tak jak wybory do Senatu?
    Czy sytuacja jest bez wyjścia? Wydaje mi się, że niekoniecznie! Wystarczy oprzeć się o wszędzie istniejące i funkcjonujące Rady Parafialne. Z ich składu powołać stosowne między dekanalne i między diecezjalne Komitety Wyborcze i cała machina wyborcza może ruszać. Pod jednym warunkiem: że biskupi nie będą się mieszać do ustalania list wyborczych! Ale jest i drugi warunek: Episkopat musi wycofać swój zakaz udziału Rad Parafialnych w wyborach samorządowych.
    A swoją drogą, ten zakaz to bardzo dziwna sprawa. Mógłbym tu zacytować cały szereg wystąpień Ojca Świętego wzywającego do czynnego udziału Katolików świeckich w życiu publicznym, łącznie z braniem odpowiedzialności za życie społeczno – gospodarcze. A przecież Rady Parafialne nie są instytucjami kościelnymi i nawet nie przestrzegając tego zakazu nie złamałyby prawa kanonicznego. Ba, postąpiłyby zgodnie z nauczaniem Ojca Świętego! Ze zgrozą muszę stwierdzić, iż mamy wielu znawców od „nauczania Ojca Świętego” ale niewiele autorytetów, które te nauki stosują w praktyce. I to jest jedna z zasadniczych przyczyn naszej bezradności.

    Jerzy Tatol

    sierpień 2002 r.

    P.S.: Ostatnio dowiedzialem się ze Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży liczy równiez ok. 30 tys. członkow. Dlaczego tak potężne siły społeczne nie uczestniczą w wyborach?

  3. RYNGRAF said

    Jakos jest mi dziwne ze kraje udajace katolikow popieraja walory innych religii a potepiaja swoje.
    Nie bedziesz mial cudzych bogow przedemna – wiec dlaczego pozawalmy na innych bogow. Pedersaci i inni zboczency seksualni sa potepiani przez nasza wiare Hebrajsko Chreascijanska-= wiec dalczgo mamy ich parady.
    Nasz krzyz z umeczonym Panem Jezusem jest symbolem naszej wiary – wiec dlaczego pozwalamy na dziwactwa jak Chryastus w moczu????
    Matka Boza uznana za niepokalana tak przez katolokow jak i przez muzulmanow nie jest lesbijka – wiec dlaczego pozwalamy na takie bluzniestwa.
    Nie bedziemy bronic tych symboli wiary teraz to nie bedzie juz nikomu bronic ich pozniej.
    Jest proste wyjsciwe- JEZELI MOJA WIARA CI PRZESZKADZA TO IDZ SZUKAJ TAM GDZIE JEJ NIEMA/

  4. raff said

    Ja nie wierzę, że ci wszyscy ludzie naprawdę wierzą, w skuteczność wielokrotnego klepania tekstu wyuczonego 🙂
    A jak wymodlony Orban na Węgrzech, doprowadzi kraj do bankructwa, to dalej jego prezydentura będzie „darem” zaświatów, czy już zmutuje w „działalność demona”?

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: