Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Stanisław Michalkiewicz: Nomina sunt odiosa?

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2011-07-29

„A kiedy znajdziesz się za drutem, opuści troska cię i smutek i radość w sercu twym zagości, żeś do królestwa wszedł wolności” – pisał w proroczym natchnieniu Janusz Szpotański w „Towarzyszu Szmaciaku”, dodając, że „Szmaciaki nie dla przyjemności łamią ci żebra, duszą grdykę, ale dlatego, że ich biznes ma taką dziwną specyfikę”. A właśnie Siły Wyższe, nadzorujące dyskretnie domestykujące się gwałtownie europejskie narody, otrzymały prawdziwy dar losu w postaci zamachu dokonanego przez Andrzeja Behringa Breivika w Norwegii. Zamachowiec został uznany za „chrześcijańskiego fundamentalistę”, z czego można wydestylować informację, jaki rozkaz rzuciła bezpieczniacka międzynarodówka i kogo teraz będzie chłostać surowa ręka sprawiedliwości ludowej.

Bo kogoś wychłostać przecież musi, zwłaszcza gdy szerzący się z szybkością płomienia na całym Zachodzie kryzys mógłby obrócić tak zwany gniew ludu przeciwko finansowym grandziarzom, którzy wraz z plutokratyczną wierchuszką europejskich socjalistów są przecież niewątpliwymi sprawcami całego zamieszania. Typowym reprezentantem tego środowiska jest niedoszły socjalistyczny kandydat na prezydenta Francji, lubieżnik Dominik Strauss-Kahn, ciągnięty za uszy w górę przez swoją „nieprawdopodobnie bogatą” – jak z obfitości serca ekscytują się „Wysokie Obcasy” – żydowską żonę Annę Sinclair, wnuczkę Paula Rosenberga, a córkę Józefa Schwartza, który zmienił sobie nazwisko na „Sinclair” tuż przed ślubem z Michaliną Rosenbergówną. Przypominam te parantele („Oto rodowód jest rodziny żony Wuera – Wuerzyny”), bo ostatnio pełnomocnik spółki „Agora” podczas procesu z panem Rymkiewiczem wykazywał wielkie zainteresowanie poprzednimi nazwiskami. Domyślam się tedy, że na tym etapie, to znaczy – na etapie „odzyskiwania mienia żydowskiego w Europie Środkowej”, już ich wstydliwie nie ukrywamy, tylko sobie je przypominamy i się nimi afiszujemy.
No i pierwsze rezultaty bezpieczniackiego rozkazu już są. Oto sejmowa komisja kultury, w serdecznej trosce o wolność słowa, no i oczywiście – w służbie bezpieczeństwa – z inicjatywy zasłużonej posłanki Śledzińskiej-Katarasińskiej, co to „samego jeszcze znała Stalina”, nakazała uwolnić Jasną Górę od przemocy. Pretekstem stał się incydent z udziałem dziennikarzy telewizji Polsat. Tymczasem na mieście krążą fałszywe pogłoski, że w utajnionym na skutek zmasakrowania przez TK noweli przygotowanej przez prezydenta Kaczyńskiego do ustawy o rozwiązaniu WSI znajdują się informacje nie tylko o „Stokrotce”, ale również o 49 pozostałych agentach bezpieki ulokowanych też w mediach. Nieomylny to znak, że zawsze może znaleźć się jakiś przebrany za dziennikarza l´agent provocateur, który na obstalunek wrażenie „przemocy” wywoła, gdzie tylko będzie trzeba. A któż usunie „przemoc” z Jasnej Góry sprawniej niż towarzysze z bezpieczeństwa? Jasne, że nikt nie zrobi tego lepiej od nich, z czego jednak wynika konieczność nadania im uprawnień do decydowania, czy to, co się tam będzie działo, to tylko uzasadniony „protest przeciwko zawłaszczaniu przestrzeni publicznej przez Kościół” – jak w przypadku łódzkiego przebierańca, który, podrygując i podskakując, w kostiumie motyla usiłował dołączyć do procesji Bożego Ciała, czy też – gdyby ktoś takiego przebierańca próbował z jasnogórskiego sanktuarium usunąć – już karygodna „przemoc”. Widać wyraźnie, że poprzez egzekwowanie „tolerancji” można uzyskać jeszcze lepsze rezultaty niż za pomocą otwartego terroru – chociaż oczywiście obecność towarzyszy z bezpieczeństwa i w jednym, i w drugim przypadku okazuje się niezbędna. Kontynuacja jest większa, niż nam się wydaje, bo przecież nawet i pan redaktor Adam Michnik rozprawia się z przeciwnikami za pomocą sądów – jak jego brat Stefan.
Tymczasem dzisiaj zostanie opublikowany raport komisji ministra Millera, chociaż nie został jeszcze przetłumaczony ani na język angielski, ani na rosyjski. Po co powtórnie tłumaczyć go na rosyjski – tego niepodobna pojąć, ale mniejsza z tym, bo najwyraźniej Siły Wyższe uznały, że dalsza zwłoka z publikacją może zaszkodzić wizerunkowi Umiłowanego Przywódcy premiera Tuska. Nawet i Salon dawał sygnały pogłębiającego się dysonansu poznawczego w sytuacji, gdy swoją Białą Księgę przedstawił poseł Macierewicz, a swój raport zapowiada Najwyższa Izba Kontroli. Rzeczywiście – oficerowie frontu ideologicznego znaleźli się w szalenie trudnym położeniu: „Już drugi raz zawodzi góra. Gdy krzyk się robi, dają nura! A ty się tutaj gimnastykuj z masami sam na sam na styku!”. Wszelako publikacja ma być niepełna w myśl zasady nomina sunt odiosa, co się wykłada, że bez nazwisk. Najwyraźniej musi być do ukrycia jakiś wstydliwy zakątek. Czy aby nie ten, że decyzję o zastosowaniu w sprawie tej katastrofy konwencji chicagowskiej miała podjąć trójka: premier Donald Tusk, minister Paweł Graś i pan Tomasz Arabski, spośród których tylko premier Tusk jest konstytucyjnym członkiem Rady Ministrów, podczas gdy dwaj pozostali – nie, co oczywiście nie znaczy, że w prawdziwej hierarchii mogą stać znacznie wyżej od szefa rządu. Takie rzeczy stanowią oczywiście jedną z największych tajemnic państwowych, podobnie jak to, kto właściwie i dlaczego zabronił premieru Tusku kandydowania w wyborach prezydenckich.

Stanisław Michalkiewicz

http://www.michalkiewicz.pl/

Komentarzy 5 to “Stanisław Michalkiewicz: Nomina sunt odiosa?”

  1. Wiesław P. said

    Cichy paraliż praw obywatelskich. Państwo się zbroi …O to im chodzi, aby krótko trzymać ludzi …Polskie instytucje są uzbrojone po zęby. Teraz rząd chce dać prawo do noszenia paralizatorów kolejnym służbom: Straży Ochrony Kolei, strażnikom leśnym, nawet straży rybackiej i łowieckiej. Po cichu następuje paraliż praw obywatelskich. Pilnuje nas 400 tys. uzbrojonych po zęby policjantów, strażników, służb celnych i ochroniarzy. W żadnym państwie unijnym uprawnienia do stosowania paralizatorów przez funkcjonariuszy nie są tak szerokie. Czy jesteśmy dzięki temu bezpieczniejsi, czy wręcz przeciwnie, narażeni na wewnętrzną zbrojną armię? więcej na
    link http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/348162,cichy-paraliz-praw-obywatelskich-panstwo-sie-zbroi.html

  2. Wiesław P. said

    Prawo do noszenia broni palnej mają dziś 23 formacje, w tym kontrola skarbowa i celnicy jest to woisty rekord nadający się do Księgi Guinessa. Jeszcze więcej osób może posługiwać się niebezpiecznymi paralizatorami elektrycznymi o mocy powyżej 10 megaamperów. To m. in. 100 tys. policjantów, 240 tys. ochroniarzy, 10 tys. strażników miejskich, 15 tys. pograniczników i 15 tys. strażników więziennych. Do nich dołączy – jak wynika z założeń do ustawy o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej – 8 tys. przedstawicieli kolejnych służb. Strażnicy leśni, straż rybacka i łowiecka, inspektorzy transportu drogowego i Straż Ochrony Kolei. Na 100 osób pracujących zawodowo dwie mają prawo użyć przeciwko nam paralizatora.
    – Rozszerzanie tych uprawnień narusza prawa obywatelskie – komentuje mecenas Andrzej Michałowski, członek Naczelnej Rady Adwokackiej. I dodaje, że jako obywatel czuje się mniej bezpiecznie w państwie, w którym coraz więcej osób może go porazić prądem. Rządowe propozycje krytykują Helsińska Fundacja Praw Człowieka, rzecznik praw obywatelskich i Amnesty International. – Bardzo bym chciał, aby polski ustawodawca zapoznał się z raportem Braidwooda, zanim wprowadzi nowe rozwiązania o stosowaniu paralizatorów – ocenia Mirosław Wróblewski z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Raport powstał po głośnej sprawie Roberta Dziekańskiego w 2007 r., który stracił życie po porażeniu paralizatorem przez Kanadyjską Królewską Policję Konną. Jego efekt: tasery zaliczono do lethal weapon, broni, której użycie może skutkować śmiercią. Opracowano procedury ich używania podobne do tych, jakie obowiązują przy broni palnej.

    – W USA i Kanadzie w latach 2001 – 2005 zastosowanie taserów spowodowało śmierć ponad 150 osób – wskazuje Draginja Nadażdin, dyrektorka Amnesty International Polska. W Polsce nie ma jednolitych procedur. – A powinno być jasne, ile sekund można razić paralizatorem i w jakie partie ciała – mówi Nadażdin.

    MSWiA zapewnia, że tasery będą stosowane w ostateczności. Jacek Zalewski, dyrektor departamentu analiz i nadzoru MSWiA dodaje, że Straż Leśna czy Państwowa Straż Rybacka domagały się prawa do stosowania paralizatorów wobec groźnych zwierząt. Nie udało nam się zdobyć potwierdzenia, że w polskich lasach pojawiły się lwy, tygrysy, pumy, misie Grizzly czy inne, etc a w polskich rzekach, stawach, jeziorach pojawiły się rekiny ludojady, etc. Za to na pewno paralizatory mogą być zabójcze dla osób z problemami krążeniowymi i sercowymi. Czyli dla co najmniej 2 mln Polaków.

  3. onecik said

    Gen. krytykuje rząd: to oni są winni katastrofy
    dzisiaj, 06:45 Jacek Nizinkiewicz / Onet.pl

    – Po raporcie Millera spodziewam się dymisji premiera Donalda Tuska – powiedział w wywiadzie dla Onet.pl gen. Sławomir Petelicki. – Za katastrofę smoleńską odpowiedzialni są głównie ministrowie Bogdan Klich i szef kancelarii premiera Tomasz Arabski. Błędem premiera było, że nie zdymisjonował ich zaraz po katastrofie – dodał były szef jednostki specjalnej GROM.

    Z generałem Sławomirem Petelickim organizatorem i dwukrotnym dowódcą Jednostki Wojskowej GROM – rozmawia Jacek Nizinkiewicz.

    – Jacek Nizinkiewicz: Jest Pan zwolennikiem PiS?

    – Gen. Sławomir Petelicki: A skąd! Nie popieram PiS. Chyba tylko pani redaktor Monika Olejnik uważa mnie za zwolennika partii Jarosława Kaczyńskiego, co publicznie stwierdziła jakiś czas temu w Radiu ZET i nie miała mnie jeszcze okazji za to przeprosić.

    – Zwolennikiem rządu Donalda Tuska również Pan nie jest?

    – Byłem zwolennikiem PO i rządu Donalda Tuska. Dzisiaj należę do powiększającego się grona zawiedzionych przez ten rząd, ale to nie musi oznaczać, że sympatyzuję z największą partią opozycyjną. Nie sympatyzuję ani z Tuskiem, ani z Kaczyńskim.

    – Ale jeszcze niedawno PO była Panu bliska?

    – PO była mi bardzo bliska. Najbardziej z PO popierałem Pawła Grasia. Kilka lat temu ukazał się we „Wprost” artykuł o dzisiejszym rzeczniku rządu, gdzie w rubryce mistrzowie – w tym przypadku Grasia – padło moje nazwisko. Później Paweł Graś przysłał mi sms-a, że jest z tego dumny. Zachowałem sobie tego sms-a. Na pamiątkę.

    – Dlaczego przestał Pan wspierać Platformę?

    – Nie mogę wspierać rządu, który mnie oszukuje.

    – W czym Pana oszukał rząd Tuska?

    – Nie może być tak, że w wolnej Polsce zamiast wojska z prawdziwego zdarzenia do jakiego byłem przyzwyczajony w GROMIE jest armia piarowców, którzy podpowiadają rządowi jak ma okłamywać społeczeństwo.

    – A opozycja przedstawia społeczeństwu prawdy objawione?

    – Ja zostawiam na boku spór na linii Donald Tusk – Jarosław Kaczyński, czy wcześniejszy spór Donalda Tuska z Lechem Kaczyńskim, bo to jest amerykański wrestling, na który frajerzy kupują bilety, licząc że któryś z zawodników zrobi sobie krzywdę, a to są zapasy tak ustawione, że nikt sobie krzywdy zrobić nie może.

    – Czyli wojna polsko-polska jest na rękę i PiS i PO?

    – Tak, ale nie mówi się w ogóle w Polsce prawdy na temat stanu państwa. Będę mówił na temat tych spraw, na których się znam. Z wojskowego punku widzenia mogę powiedzieć, że jesteśmy jedynym krajem, w którym w dwóch identycznych katastrofach samolotów wojskowych najpierw straciliśmy prawie całe dowództwo lotnictwa, a następnie całe dowództwo sił zbrojnych z ich zwierzchnikiem prezydentem RP na czele. Tylu polskich generałów ilu zginęło za rządu Donalda Tuska i kadencji Bogdana Klicha jako szefa MON, nie zginęło podczas II wojny światowej.

    Po dwóch wielkich katastrofach lotniczych usłyszałem z ust Bogdana Klicha, że państwo polskie zdało egzamin, a procedury stosowane w wojsku są tak znakomite, że on się nimi podzieli z innymi resortami. Szef MON chwalił się po śmierci jednych z najlepszych generałów jakie miało całe NATO, a którzy zginęli w katastrofie CASY i Tu-154M, że ich zastępcy bardzo płynnie przejęli obowiązki.
    onet.pl

  4. z blogów said

    Kto wylansował tego durnia, Hypkiego?

    Z niewiadomych przyczyn lans manipulan- ta, „eksperta lotniczego” Tomasza Hypkie- go, którego największym życiowym doko- naniem jest wydawanie magazynu o lotnic- twie, trwa w najlepsze.

    Mimo wielomiesięcznego festiwalu kłamstw, pół- i nieprawd, manipulacji, wrzutek i oczywistej dezinformacji ze strony takich „ekspertów”, mimo wielokrotnie udowodnionych kolejnymi wydarzeniami i dowodami matactw, wciąż w mediach salonowych trwa lans. W Onet dziś czytam:

    „Tomasz Hypki, ekspert lotniczy, w rozmowie z Onet.pl zwraca uwagę na dwa „błędy w sztuce”, których według niego miała się dopuścić Komisja ministra Jerzego Millera. Jakie? Wydawca „Skrzydlatej Polski” wskazuje: (1) przyjęcie założenia, że załoga nie miała zamiaru lądować i (2) przyjęcie założenia, że kapitan Tu-154M użył jednak przycisku „uchod”.”

    Okazuje się po raz kolejny, że jeśli fakty są sprzeczne z manipulanckimi teoriami, to tym gorzej dla faktów. To Hypki wraz z gnojkami w stylu Osieckiego od początku w niezliczonych i kolportowanych do porzygania w mediach mainstreamowych wypowiedziach wprowadzali w obieg oczywiste wrzutki i kłamstwa o wielokrotnych próbach lądowania, nieudowodnonych, wyimaginowanych naciskach pijanych generałów i pijanych prezydentów, lub o oszalałych, niedouczonych pilotach o mentalności przeciętnego 19-letniego skacowanego idioty w klekoczącym BMW. I po obaleniu ogromnej większości z tych „teorii” jedyną karą ich spotykającą za krecią robotę jest… umożliwianie im dalszej dezinformacji!

    Nawet nie próbuję tego zrozumieć, tylko reaguję. W sposób zdecydowanie mniej powściągliwy od Bronisława Wildsteina, jednak czymś Bronek musi się ode mnie różnić, prawda?

    Szlag mnie trafia, że takie zasłużone mendy jak Hypki nigdy nie dostają od losu szansy na osobiste sprawdzenie swoich kompetencji w temacie katastrof lotniczych. Z drugiej strony – jakie telewizje „zaprzyjaźnione”, tacy „eksperci. Kto ma rozum, niech używa.

    A, zapomniałbym jeszcze o tym zasłużonym dla Tuska i ferajny, ciężkim messerszmicie dalekiego zasięgu.

    http://misqot.nowyekran.pl/post/22141,kto-wylansowal-tego-durnia-hypkiego

  5. Zb. Ziemiański said

    ad4 @Z Blogów
    O własną dupę niech sobie rozbije określenie „durnia, Hypkiego” piszący je autor , a zaciemniać może ciemniakom.
    Hypki nie jest żadnym durniem, tylko świadomie wysługującym jewro-komuchom – wszarzem.
    Często jest zapraszany z dwóch powodów, po pierwsze, by świadomie współuczestniczyć w manipulacji, po drugie – jest każdorazowo sowicie wynagradzany za udział w programie.
    No, ale wygodniej i bezpieczniej jest używać bzdurnych terminów, jak rozumiem.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: