Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Minister od zagranicznych spraw Platformy Obywatelskiej

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2011-07-30

Minister od zagranicznych spraw Platformy Obywatelskiej

Sikorski a sprawa polska

Uderza ze strachu przed odpowiedzialnością

————————————————————————————–

Minister od zagranicznych spraw Platformy Obywatelskiej

 
Polską opinię publiczną zbulwersowała wypowiedź Radosława Sikorskiego, który na spotkaniu z brytyjskim ministrem spraw zagranicznych Williamem Hague´em wyraził swoją opinię o polskich „Breivikach”.Niedawno minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski publicznie oburzał się na ojca Tadeusza Rydzyka, dyrektora Radia Maryja, że ośmielił się skrytykować rząd w Parlamencie Europejskim. Stwierdził, że za granicą nie można o Polsce mówić źle. Buńczucznie utożsamił Polskę z polskimi władzami i w imię tępienia „odszczepieńców” wystosował notę do Watykanu. W ten sposób potwierdził, że wykorzystuje swój urząd do partyjnej walki politycznej, do atakowania na arenie międzynarodowej własnych obywateli. Są to rzeczy bezprecedensowe, gdyż bez precedensu jest pisanie noty dyplomatycznej do Watykanu przeciwko kapłanowi, który broni praw obywatelskich.
Obecne porównanie Polaków przez Sikorskiego do norweskiego zbrodniarza Andersa Behringa Breivika przekracza wszelkie kanony dyplomatyczne. Pokazuje też wprost jego przewrotność. Opozycja nie może za granicą krytykować rządu, ale minister spraw zagranicznych ma pełne prawo do atakowania własnych obywateli.
Wypowiedź Sikorskiego może budzić przerażenie, gdyż nie powiedział on, że w naszym kraju też zdarzają się psychopaci (np. bombiarz z Krakowa). On wskazuje na szerokie środowiska opozycyjne, które ośmielają się krytykować prezydenta i rząd, podsycając „niezdrowe emocje”, co może – jego zdaniem – doprowadzić do tragedii na wzór norweski. Minister wskazał, że w tragedii z Oslo są wątki polskie, wszak Breivik z aprobatą wyrażał się o niektórych partiach. Już tylko krok, aby zakomunikować, że należy tych „podżegaczy” zamknąć, w ten sposób uniknie się norweskiej tragedii.
Każdy normalny kraj dba o swój wizerunek na zewnątrz. Służy temu między innymi Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Szefowie tego resortu starają się respektować cały kanon zachowań dyplomatycznych, tak aby nie zaszkodzić obrazowi swego kraju. Nie do pomyślenia jest na przykład, żeby minister spraw zagranicznych Norwegii, wykorzystując tragedię z Oslo, porównał działania tamtejszej opozycji do czynu Breivika i w ten sposób na arenie międzynarodowej dyskredytował swoich przeciwników politycznych. Taki minister byłby po prostu zdymisjonowany, gdyż szkodzi własnej ojczyźnie. Polski minister spraw zagranicznych wysyła donosy dyplomatyczne na swoich obywateli, na spotkaniach z dyplomatami ościennych krajów oskarża rodaków, wypisuje różne „rewelacje” na Twitterze i ma się dobrze.
Ten sposób politykowania stawia Polskę w szeregu krajów źle rządzonych, gdzie rządzący wykorzystują swoje urzędy do bezwzględnej walki politycznej. Ten sposób politykowania mówi również o tym, że obecny układ rządowy potwornie boi się utraty władzy i rozliczenia za ostatnie lata i zrobi wszystko, by zachować stołki. Rząd nasz jest bardzo miękki w relacjach z europejskimi partnerami (rezygnując najczęściej z polskich interesów); swoją siłę stara się zaś eksponować w bezwzględnej walce z oponentami w kraju.

 

PrM. BORAWSKIof. Mieczysław Ryba

 
 
Autor jest kierownikiem Katedry Historii Systemów Politycznych XIX i XX wieku Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, wykładowcą w WSKSiM.

—————————————————————————————————-

Sikorski a sprawa polska

M. BORAWSKI
FOT. M. BORAWSKI

Dr Witold Waszczykowski


Wiosną tego roku minister spraw zagranicznych w informacji o polityce zagranicznej zapewniał Sejm, że „nasz interes polega na umocnieniu wizerunku Polski jako państwa stabilnego i sprawnego. Na utrwaleniu dobrej marki”. Dalej wspomniał, że chciałby, aby Polska była „poważnym krajem”. Mamy jednak od dłuższego czasu problem: czy sam szef naszej dyplomacji zachowuje się poważnie?

Od miesięcy mamy nieustający festiwal ocen Sikorskiego, szczególnie odkąd odkrył możliwości Twittera. Tu odgryza się reżimowi na Białorusi, wychwala istnienie kary śmierci w Pakistanie i wyraża żal za brak takiej kary w Norwegii. Przypominam, że robi to nadal czynny szef dyplomacji sporego państwa Unii Europejskiej. Mimo iż zaczęło się polskie przewodnictwo w Unii Europejskiej, nie poznamy wykładni Sikorskiego na wiele spraw stojących na porządku obrad instytucji europejskich. Próżno doszukiwać się opinii szefa dyplomacji o bliskowschodnim procesie pokojowym, problemach Syrii, Libanu, Libii, Afganistanu czy Pakistanu. Nie znamy stanowiska polskiego wobec przyszłości Palestyny, Sahelu, Sudanu Południowego czy głodu w Afryce. A kryzys euro i grecki? Szkoda gadać. W zamian mamy zdecydowaną wykładnię o winie polskich pilotów w katastrofie smoleńskiej prezentowaną konsekwentnie w Polsce i za granicą.
Największe baty od Sikorskiego zbiera jednak ostatnio polskie społeczeństwo. Chwali tych optymistycznych i radosnych należących do PO, ale krytykuje ponuraków z PiS. Rozpoczyna kampanię przeciwko internautom za antysemickie wypowiedzi. Skarży się wreszcie na redemptorystę, polskiego obywatela, do władz innego państwa.
Nie koniec tej niedyplomatycznej działalności. Tragedia norweska jest dogodnym pretekstem do przyłożenia Polsce i opozycji w kraju. Otóż Sikorski dostrzega w Polsce wielki potencjał do podobnego zachowania. Informuje świat z Londynu, że w jego kraju jest wielu gotowych do strzelania do swoich rodaków, aby obalić rząd. Czy tak się utrwala dobrą markę kraju?
Można by zareagować na te bon moty wzruszeniem ramion i uznać, że to niepoważne wypowiedzi niepoważnego ministra. Należy jednak przypomnieć, że wypowiada to człowiek odpowiedzialny za program i strategię wyborczą PO. Podobną retorykę, przestrogi przed agresją i zamętem w stylu norweskim, zaczął prezentować też ostatnio premier Tusk. A więc wypowiedzi takie są już elementem większej strategii przedwyborczej. Rząd nie ma powodów do zadowolenia przed wyborami. Niewiele osiągnął i niewiele pustych obietnic może już złożyć. Polacy mogą nie uwierzyć. Nie mogąc zatem prowadzić merytorycznej kampanii, stosuje się pradawną sztuczkę polityczną: kreowanie wroga. Oskarżając opozycję o język nienawiści i obrzucając ją wulgarnymi epitetami, stosując jednocześnie całe instrumentarium tejże nienawiści, należy (kolejny już raz) wmówić społeczeństwu, kto nie pozwolił Platformie Obywatelskiej rządzić i zrealizować danych obietnic. Przecież nie Chińczycy, którzy nadal trzymają się mocno. To właśnie PiS, które za nic nie chce się podporządkować szerokiemu frontowi polityków miłości od Gowina i Niesiołowskiego po Arłukowicza i Rosatiego, a nawet Cimoszewicza i Senyszyn! Tylko ten polityczny mord w Łodzi jakoś mąci tę filozofię i strategię wyborczą.


Autor jest ekspertem Instytutu Sobieskiego. 

Uderza ze strachu przed odpowiedzialnością

M. BORAWSKI

Prof. Andrzej Nowak, historyk, rosjoznawca i sowietolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, redaktor naczelny dwumiesięcznika „Arcana”:


Radosław Sikorski jest szefem rozpoczętej faktycznie kampanii przed wyborami parlamentarnymi w Polsce. Wykorzystywanie w tej kampanii prawdziwego nieszczęścia, którego doświadczył kraj sąsiadujący z Unią Europejską, napawa ogromnym niesmakiem. Tak jak w przypadku wielu innych wystąpień Sikorskiego czuję powód do głębokiego zażenowania, tym bardziej że komentowane słowa wypowiada urzędujący minister spraw zagranicznych w czasie oficjalnej wizyty w jednym z ważnych krajów europejskich, na spotkaniu z dziennikarzami. To tworzy określony wizerunek Polski. Najwyraźniej Radosławowi Sikorskiemu zależy na tym, aby Polska, sprawująca obecnie przewodnictwo w Unii Europejskiej, postrzegana była jako kraj, w którym rzeczywiście trzeba „dorżnąć watahy”, gdzie jest jakaś „oszalała prawica”, która powinna zostać zlikwidowana według receptury ministra Sikorskiego.
Swoją wypowiedź minister wygłosił tuż przed publikacją raportu ministra Jerzego Millera w sprawie katastrofy smoleńskiej. Uważam, że treść raportu wpisze się w kampanię wyborczą, a tym, który kreśli jej scenariusz, jest minister Sikorski. Zgodnie z całą kampanią nienawiści Platformy Obywatelskiej, trwającą właściwie od 2005 r., kiedy to wygrał „niewłaściwy” kandydat na urząd prezydenta, czyli śp. Lech Kaczyński zamiast Donalda Tuska, także ta ostatnia wypowiedź w kontekście wyborów, a także ogłoszenia raportu ministra Millera służy jednemu celowi. Dobrze streszcza go powiedzenie, że PO zachowuje się tak, jakby traktowała opozycję, swoich przeciwników politycznych, i kilkadziesiąt procent społeczeństwa polskiego jak „klatkę z małpami”, w którą należy od czasu do czasu, a nawet często, uderzać pałką, aby „małpy szalały”. Myślę, że to jest strategia ministra Sikorskiego – uderzać agresją, haniebnymi pomówieniami, jak to wypowiedziane w Londynie, fałszywymi albo nie całkiem prawdziwymi wnioskami z różnych oficjalnych orzeczeń, raportów czy wyroków, aby pobudzić opozycję i dużą część społeczeństwa do złości, desperacji, gniewu. Dlatego proponowałbym wyciągnąć taki wniosek: nie dajmy się sprowokować! Niech uderzają, skoro muszą, skoro taka jest ich strategia, w „klatkę”, do której usiłują nas zamknąć. My powinniśmy zachowywać się jak najspokojniej, realizując własne plany uratowania Polski przed tymi, którzy próbują zamknąć ją, czyli nas, w klatkach.
Z wypowiedzi ministra Sikorskiego przebija też strach przed utratą władzy. Bo nikt tak dobrze nie zna prawdziwego stanu polskiego państwa, gospodarki, a raczej jej zapaści, zwłaszcza zapaści finansów państwa pod rządami ministra Jana Vincenta-Rostowskiego, stanu infrastruktury kierowanej przez nagradzanego kwiatami ministra Cezarego Grabarczyka czy skarbu pod rządami Aleksandra Grada. A przecież do takiej sytuacji doprowadziły obecne władze. To jest właśnie powód ich strachu związanego z odpowiedzialnością za ten stan, której nie da się już przerzucić na śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego…

not. BM
 http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110730&typ=my&id=my11.txt

Komentarze 2 to “Minister od zagranicznych spraw Platformy Obywatelskiej”

  1. A skutek jest taki ze australijska Telewizja SBS zaserwowala dzisiaj Australijczykom wersje Tuska i Sikorskiego „katastrofy smolenskiej”. Australijcy telewidzowie nie znaja zupelnie wydarzen poprzedzajacych „kastastrofe” serwowanych przez nowo wybranego premiera Tuska od roku 2007 – zatrzaskiwanie prezydentowi Lechowi Kaczynskiemu przed nosem drzwi rzadowego samolotu, kiedy usilowal latac razem Tuskiem & Consortes na posiedzenia UE w Brukseli, podstawienie kilka lat temu prezydentowi uszkodzonego samolotu na prezydenckie odwiedziny w Mongolii, bardzo wczesne wspominanie o samolocie prezydenta ktory nie doleci lub nie wroci, czy tez o proroczym „dorzynaniu watachy”. SBS zapomnial rowniez ze za organizacje i bezpieczenstwa przelotu prezydenta i uczestnikow pielgrzymki Katynskiej odpowiedzialny byl z urzedu rzad, ze do Smolenska premier i prezydent wraz z zaproszonymi przez siebie goscmi lecieli oddzielnymi samolotami w odstepie jednodniowym (dlaczego? – czyzby niedobre przeczucia czy tez niedobre plany?).

    No i na koniec ciekawostka zoologiczna – trzy dni przed programem SBS moje obydwa obslugujace moja australijska witryne komputery zostaly skutecznie zhackerowane i pewnie kilka nastepnych dni minie nim zostana uruchomione.

    Tak wiec nicc nie dzieje sie przypadkiem – nawet niedawny eksport V Kolumny Tuskowej, sponsorowanej emerytalnie przez Polske i odchudzajacych sie wlasnie Polakow.

    Dalszych uciech ktorym zyczem.
    Miroslaw Krupinski

  2. politycznie niepoprawny said

    Rosjanie mają powiedzenie – Ugroza silnieje jejo wypołnienia

    Tusk, Sikorski et cons. są tego świadomi

    szczególnie chwili kiedy niewidzialna ręka znów napisze

    Mane Tekel Fares

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: