Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

”Poszkodowany” esbek

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2011-12-01

Dziś w Sądzie Rejonowym dla Warszawy – Mokotowa w sposób nieoczekiwany zakończył się proces o zniesławienie, jaki wytoczył ks. Tadeuszowi Isakiewicz – Zaleskiemu dawny funkcjonariusz kryminalnej organizacji o nazwie Służba Bezpieczeństwa Edward Kotowski.
Rozprawa wyznaczona na godz. 11.OO.  uległa umorzeniu, gdyż powód nie stawił się na sali rozpraw – tak był zajęty udzielaniem odpowiedzi na liczne pytania, przybyłych osób, wspierających swą obecnością  osobę zasłużonego kapłana, że nie zwracał uwagi na wezwania na rozprawę. Na salę rozpraw wszedł ks. Isakowicz – Zaleski, wobec faktu, że proces karny był wytoczony z powództwa prywatnego, a powoda nie było na sali, sędzia wydał postanowienie o umorzeniu sprawy.

Były esbek ochoczo zaś przed salą rozpraw kreował swoją wersję na temat  pracy w peerelowskim resorcie represji i terroru społecznego. Zatem przyszło się nam dowiedzieć, że powód zajmował się tam tylko działalnością związaną z polepszeniem relacji pomiędzy Państwem a Stolicą Apostolską –  jest to ich oficjalne stanowisko, gdyby powiedział, że przyjechał z tajną misją wywiadowczą zostałby deportowany z każdego państwa świata. Także w związku z zarzutami do niego w/s inwigilacji osób duchownych wszystkiego się wypierał, a wręcz głosił, że służył radami i pomagał Kościołowi. Takie oświadczenie z kolei jest niezgodne z misją ówczesnego MSW, którego to działalność obejmowała m.in. zwalczanie Kościoła Katolickiego.

Usłyszeliśmy ponadto z jego ust, że nie miał wiedzy co do zbrodni popełnianych przez SB na działaczach opozycji i planowanych i przeprowadzonych morderstwach  Księży , oraz nic jemu nie wiadomo kto takie zbrodnicze akcje w jego resorcie organizował i wykonywał. Na moje pytanie ” jeżeli pan nie miał wówczas takiej wiedzy o pracy Służby Bezpieczeństwa, to obecnie dwadzieścia lat po tamtym okresie i szeregu publikacji powszechnie obecnie dostępnych, jak pan może się odnieść do metod stosowanych przez ten resort i czy zweryfikował pan swoją ocenę na temat SB?” ppł. Kotowski zamilkł –  następnie, jak przystało na oficera wywiadu, zaczął  analizę  mojej osoby, sugerując, że byłam sekretarką  w jednym z ministerstw  i co za tym idzie to ja  powinnam zweryfikować swoją postawę wobec tamtego okresu. Ponadto ogółowi powiedział, że  tylko w milicji mógł się zatrudnić, bo nigdzie poza tym nie chciano dać jemu pracy, a święty w przeciwieństwie do tych co zarzucają jemu służbę w zbrodniczej organizacji SB, niestety nie jest i nie zdobył się na to aby pozostać bez posady i pensji w PRL.

Przed dzisiejszą umorzoną sprawą, we wrześniu br. miała miejsce pomiędzy stronami rozprawę pojednawcza, na której to esbek  podał warunki ugody, rzecz jasna niemożliwe do spełnienia przez ks. Isakiewicz – Zaleskiego mianowicie: 50. 000 zł odszkodowania oraz publikację przeprosin w mediach  z tekstem przez niego ułożonym, koszt wykupienia tego typu ogłoszeń ks. Isakiewicz oszacował na ponad 100.000 zł, nie mówiąc już o samej treści, która także była nie do przyjęcia przez pozwanego.

Dzisiejsza sprawa na razie jest umorzona, jednak powód ma zamiar wnieść zażalenie w/s umorzenia  nie wiadomo zatem czy nie doczekamy się takiej sytuacji, jak w przypadku redaktora J. Jachowicza, który w wyniku haniebnego wyroku przegrał proces z art. 212 k.k  wytoczony przez innego esbeka płk. Błaszyńskiego. Proces odbywa się przy sporym zainteresowaniu mediów i esbek uzyskuje popularność co może też być przyczyną wniesienia przez niego pozwu przeciwko represjonowanemu Księdzu.

Ewa Latoszek, Warszawa

Int.

Komentarzy 10 do “”Poszkodowany” esbek”

  1. FRECH said

    Widać wyraźnie ,że otrzymał polecenie robienia szumu medialnego. Nie chodzi o temat ale o zajęcie społeczeństwa.
    Atmosfera w Polsce zagęszcza się wyraźnie i byli otrzymują rózne zadania aby zająć czymś opinię publiczną.

    Na marginesie widać ,że byli szkoleni podobnie jak gestapo i SS – oni także w procesach podawali, że o niczym nie wiedzieli i o niczym nie słyszeli wypełniali tylko rozkazy.

    70 lat minęło a instruktorzy szkolą młode roczniki tak samo, Ciekawe!

    dr Jerzy Jaśkowski

  2. MK said

    juz niedlugo w Polsce bedziemy zbierac (pozyczymy) pieniadze na byle hitlerowskie SS. Oni potrafia,a wladza Jak bedzie taka jak dzis pierwsza bedzie przyklaskiwac temu.

  3. Guła said

    To co było do zabrania une już zabrali. Egzekwowali rodacy. Teraz będą zabierać od tego co każdy obywatel mógłby, czy też powinien, osiągnąć. Też będą egzekwować rodacy dla których, zapewne, stworzone zostaną nowe miejsca pracy.

    Taki to będzie fundusz.

    Ewentualne ‚rozmowy rodaków’ też ucichną ponieważ premier zabronił ministrowi od międzynarodowego handele dyskutować z oponentami.

  4. Korda said

    Jeśli były sbek pracował w Urzędzie ds. Wyznań, to niech nie bajdurzy, że pracował dla dobra Kościoła, bo Urząd ds. Wyznań był instytucją z definicji zwalczającą kościół wszelkimi możliwymi sposobami. On po prostu łże jak najęty! Oszust i tyle.

  5. tumry said

    Robi się ciekawie, a tam gdzie się tak robi i rączki macza niby dawny agent, to nic dobrego z tego zwykle nie wynika. A może jest to początek początków wdrażania standardów prawnych, które będą obowiązywały Polskę w Federacji Europejskiej, z Niemcami na czele. Przecież szef MSZ Radosław Tomasz przedstawił „znakomitą” wizję Europy, w której m.in. zarówno władza sądownicza jak służba zagraniczna, sprawy społeczne, obronne, finansowe będą sterowane z centrali. To na razie i na szczęście, tylko „światła” wizja ludzi, którzy jednak chcą zgubić Polskę. Widać, że SB-ek ppłk. Edward Kotowski dostał z góry polecenie i stosownie do niego się zachował. Zapewne chodzi o uchronienie wiadomych służb przed kolejnym znegliżowaniem, do czego mogłoby doprowadzić, stawianie pod ścianą zbrodniczo niegdyś przez nie potraktowanego księdza Tadeusza Isakiewicza-Zaleskiego. Swoją drogą ów Kotowski to człowiek, w charakterystyczny dla komunistów sposób zakłamany. Opowiada o tym, że był bez pracy, co sprawiło, że wstąpił do Milicji. Tak się później jakoś dziwnie złożyło, iż trafił do bezpieki, a w niej doszedł do bardzo wysokiego stopnia oficerskiego i do placówki zagranicznej. Wszystko to zdarzyło się w bardzo krótkim czasie (obowiązująca w służbach wczesna emerytura). Niesłychana bujda. Wydaje mi się, że Donald Franciszek ‚Pinokio’ Tusk wraz z ferajną, zarządził konsolidację służb, w związku ze spodziewanym wybuchem społecznym w Polsce. Władze koncentrują się na zadaniu, które ich czeka i z którym muszą sobie poradzić za wszelką cenę tj. rozprawić się z Polakami. Ponieważ techniki marketingowe już nie wystarczają, czego dowodem była masowa demonstracja patriotów w Święto 11.11.’11, zakłada się dodatkowo użycie całego bezpieczniackiego dziedzictwa po PRL. To mogłoby tłumaczyć politykę wyciszania niewygodnych dla władz, a dziejących się w przestrzeni publicznej spraw, na które owe władze mają niewątpliwy wpływ.

  6. @ + @ = @@ said

    Biedny eS-Bek ten Edward Kotowski! Ksiądz mu takie świństwa wyczyniał, takie bezeceństwa wygadywał. A przecież ten biedny eS-Bek całe życie bronił „polskiej racji stanu”, nigdy nikomu krzywdy żadnej nie zrobił, nawet w PeeReLu. Ten starszy pan jest bardzo elokwentny, z pełną kulturą, ujmującą uprzejmością, a przy tym szarmanckość, bon-ton i tylko do rany go przykładać. A tu ksiądz jego dobra osobiste narusza. Pięćdziesiąt patyków ZADOŚĆUCZYNIENIA słusznie mu się należy i przeproszenie, za przeproszeniem, przepraszam.

  7. Antek said

    Ostatnie wyroki na sprawców stanu wojennego pokazują jaki jest wymiar sprawiedliwości i IPN.

  8. Wuj said

    A mieli dyndac na latarniach

  9. Joe said

    Skoro Narod nie dopilnowal lustracji…to ubeki doszli do wniosku ze przyszedl czas na autoreklame.I tak mlode lemingi dowiedza sie jak duzo dobrego ubecja zrobila dla ukochanej ojczyzny…ilu ich zaplacilo zyciem za walki z bandami…co mozna zobaczyc na wlasne oczy na cmentarzach w prawie wszystkich miastach Polski.itd…itd…Bajdurzeniu nie bedzie konca.

  10. koenig said

    Aby wprowadzić racjonalny wątek do komentarzy, pozwalam dołączyć pewien dokument, kóry znalazłem w sieci. Esbek, od 3 lat domaga się ujawnienia prawdy w tej bulwersujacej sprawie. A w tym mu się przeszkadza i wrecz to uniemożliwia. Oto dowód:
    Aby nie być gołosłownym, niniejszym przekazuję Czytelnikom treść mojego Wniosku, z dnia 20 lipca 2010r. przesłanego do Sądu w sprawie jawności postępowań przed sądem mokotowskim. Rzecz jasna na ten Wniosek, ani na jakiekolwiek inne wnioski ( w tym dowodowe) nigdy nie otrzymywałem odpowiedzi. To jest korespondencja tylko w jedną stronę. To ostatnie to jeszcze pół biedy, gdyby te wnioski były realizowane zgodnie z ich treścią, a nie odwrotnie, tak jak było z tym, który w całości zacytuję:

    „Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa
    III Wydział Karny
    00-873 Warszawa
    ul.Ogrodowa 51a

    Dotyczy spraw: a)sygn.: III K 71/10
    b)sygn.: III K 496/10

    W N I O S E K

    W oparciu o treść art. 359 pkt 2 Kodeksu Postępowania Karnego, jako pokrzywdzony, niniejszym wnoszę o to, aby postępowanie sądowe w obu sprawach przywołanych w piśmie (na wszystkich jego etapach) odbywało się jawnie.
    Swój Wniosek uzasadniam tym, że częściowa kwerenda archiwalna tytułów prasowych, jaką ostatnio przeprowadziłem, ujawniła, że publikacja, która jest przedmiotem postępowania sądowego została przedrukowana w, co najmniej, 27 tytułach (dzienniki, tygodniki, miesięczniki).
    W powyższej sytuacji, w moim interesie osobistym, a zapewne i prawnym tych tytułów prasowych, leży to, aby poprzez jawność postępowania sądowego, dotrzeć z obiektywną informacją przynajmniej do tych samych odbiorców, do których te mass-media, zapewne nieumyślnie, doprowadziły kłamstwa, znieważenia i pomówienia dotyczące mojej osoby.
    Uprzejmie proszę o poinformowanie mnie oficjalnie, na piśmie, o sposobie załatwienia mojego Wniosku, bowiem chcę osobiście zwrócić się do mass-mediów z informacją w tej sprawie, aby one mogły wypracować swój punkt widzenia i poinformować swoich odbiorców o rzeczywistym stanie sprawy, w powiązaniu z tym, co było zawarte w przedrukach.
    Myślę też, że z punktu widzenia interesu społecznego byłoby to również korzystne, bo fałszywe informacje dotyczące mojej osoby, jak wskazuje profil tytułów prasowych, dotarły do wszystkich środowisk, nie wyłączając czytelników pism kobiecych: „Pani”, „Twój Styl”, „Pani Domu”, „Gala” a nawet „Szpilek”, czy środowisk rolniczych („Zielony Sztandar”) czy biznesowych („Puls Biznesu”).
    W powyższej sytuacji nie wyobrażam sobie, aby w stosunku do osób winnych, niezależnie od tego, których ostatecznie to będzie dotyczyć, była możliwa moja zgoda na pojednanie.
    Z wyrazami szacunku
    dr Edward Kotowski
    Egz. Nr 1 – adresat
    Egz. Nr 2 – a/a”
    (Dodaję, ze chodziło mi o inernetowe wydania tych tytułów prasowych).
    Jak wiadomo, mimo mojego Wniosku, który, wg treści art. 359 pkt 2 kpk, jest wiążący dla Sądu, tenże jednak utajnił rozprawę wyznaczoną na dzień 1 grudnia 2011 r. powołując się na ten sam artykuł. Dodam, że można taką rozprawę utajnić jedynie wtedy, gdy zgodzi się na to pokrzywdzony.
    Niestety, pokrzywdzony nie miał tu nic do powiedzenia. A przecież, to nie strony procesowe są dla sądu, a chyba odwrotnie, zgodnie ze znaną zasadą pomocniczości wszelkich instytucji państwowych wobec obywatela.Wydaje się, że obraza prawa procesowego, a konkretnie art. 359 pkt 2 kpk, może stanowić podstawę do wniesienia apelacji do sądu apelacyjnego, jeśli sąd okręgowy oddali moje zażalenie na Postanowienie, którego treści nie znam, bo mi go dotąd (do 24 grudnia b.r) nie przysłano. Co prawda, ogłosił je na korytarzu sądowym oskarżony, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, ale przecież nie jest on pracownikiem sądu mokotowskiego i nie za bardzo mogę mu wierzyć. A może tego Postanowienia po prostu nie ma ?
    dr Edward Kotowski

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: