Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Prokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Mikołaj Przybył strzelił do siebie

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2012-01-09

Tragedia na konferencji prasowej. Prokurator strzelił do siebie

płk Mikołaj Przybył, fot. PAP/Marek Zakrzewski

płk Mikołaj Przybył, fot. PAP/Marek Zakrzewski

Prokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Mikołaj Przybył postrzelił się po konferencji prasowej. Prokurator żyje, był reanimowany, został już przewieziony do szpitala. Wcześniej mówił, że prokuratura wojskowa w Poznaniu miała podstawy prawne, by żądać od operatorów telekomunikacyjnych danych personalnych, danych połączeń i treści esemesów.

Na miejscu jest już także policja, żandarmeria wojskowa i prokurator. Dziennikarze zostali wyproszeni z budynku. Prokurator odczytywał oświadczenie wyraźnie zdenerwowany. Po jej odczytaniu wyprosił dziennikarzy na kilka minut z sali. Wówczas strzelił sobie w głowę.

O godz. 13.30 prokurator generalny Andrzej Seremet wygłosi oświadczenie w sprawie związanej z próbą samobójczą płk. Mikołaja Przybyła z prokuratury wojskowej w Poznaniu. Poinformował o tym rzecznik Seremeta Mateusz Martyniuk.

 

Przeczytaj emocjonalne oświadczenie prokuratora Mikołaja Przybyła

Tuż przed tragicznym wydarzeniem prokurator wygłosił pełne emocji oświadczenie, w którym zaprzeczył oskarżeniom o inwigilacji dziennikarzy i zarzucił im, że zostali zmanipulowani. – Prokuratura Wojskowa w Poznaniu w chwili obecnej prowadzi najpoważniejsze śledztwa o charakterze zorganizowanym. Zagrożone są nie tylko setki milionów złotych, ale też życie i zdrowie polskich żołnierzy. W sytuacjach kiedy wysyłamy naszych żołnierzy na misje wojskowe, takie działania są niedopuszczalne – stwierdził.

Zaznaczył też, że prokuratorzy w przeszłości ujawniali przestępstwa korupcyjne i z tego powodu byli „bezpodstawnie atakowani”. – Dlatego protestuję przeciwko prowadzeniu kampanii medialnej, w toku której padają oskarżenia. Nikogo nie podsłuchiwaliśmy. Nie łamaliśmy prawa, ale dążyliśmy do ustalenia prawdy. Być może zdarzały się uchybienia, ale nie było to łamanie prawa. Protestuje przeciwko używaniu takich słów – stwierdził.

Na koniec dodał: „W toku mojej całej służby nigdy nie przyniosłem ujmy Rzeczpospolitej Polskiej i będę bronić honoru oficera i prokuratura”. Po konferencji prasowej wyprosił dziennikarzy i strzelił do siebie. Nadal jest reanimowany.

Cichocki: trwają czynności ws. próby samobójczej prokuratora

Szef MSW Jacek Cichocki powiedział dziennikarzom, że ws. próby samobójczej prokuratora Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Mikołaja Przybyła podjęte zostały „wszelkie czynności wyjaśniające”.

– W przypadku osoby takiej jak prokurator lub osoby szczególnie ważnej, bo nadzorującej śledztwo, na pewno, jestem przekonany, czynności zostaną przeprowadzone szybko i bardzo rzetelnie – zapewnił Cichocki.

Dziś po południu Prokurator generalny Andrzej Seremet miał ogłosić swe decyzje w sprawie prokuratorów wojskowych z Poznania, którzy według mediów bez koniecznej decyzji sądu chcieli, aby teleoperatorzy ujawnili im esemesy m.in. dziennikarzy.

Prokurator Generalny miał zapoznać się z wynikami kontroli działań poznańskiej prokuratury wojskowej w śledztwie o przeciek do mediów informacji ze śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej. Prokuratura ta sześć razy złamała prawo, żądając by operatorzy sieci komórkowych ujawnili jej treść esemesów dziennikarzy oraz prokuratorów – podała „Gazeta Wyborcza”. Operatorzy tych danych nie udostępnili, bo tajemnicę korespondencji można uchylić tylko za zgodą sądu, której w tej sprawie nie było.

„Wyprosił nas, powiedział, że chce przewietrzyć salę. Usłyszeliśmy huk”

– Wyprosił nas, powiedział, że chce przewietrzyć salę. Potem miała być seria pytań. Staliśmy na korytarzu i usłyszeliśmy huk. Wbiegliśmy i zobaczyliśmy prokuratura leżącego nieruchomo w strudze krwi. Obok leżała broń – opisywał na antenie stacji reporter TVN 24 Łukasz Wójcik.

Wcześniej prokurator Mikołaj Przybył oświadczył, że pozyskanie przez Wojskową Prokuraturę Okręgową kontaktów telefonicznych śledczych, biorących udział w śledztwie w sprawie katastrofy smoleńskiej, było zgodne z prawem. Na konferencji prasowej określił jako skandal zarzuty, dotyczące pozyskania tych kontaktów od operatorów komórkowych.

Prokurator mówił, że śledczy chcieli w ten sposób uzyskać źródło przecieków do mediów informacji ze śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej. Zwrócił uwagę, że przecieki powodowały utrudnienia i opóźnienia w polsko – rosyjskiej współpracy w sprawie śledztwa.

Mikołaj Przybył mówił, że sytuacja wymagała także sprawdzenia wątku udziału obcych służb w tych przeciekach. Jego zdaniem, służby specjalne obcych państw mogły być zainteresowane spowodowaniem zamieszania i skłóceniem Polaków, zwłaszcza przed wyborami parlamentarnymi 2011 roku.

Prokurator dodał, że zarzuty pod adresem Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu są związane z prowadzonymi przez nią śledztwami w sprawach gospodarczych, dotyczącymi strat, ponoszonych przez Wojsko Polskie.

PAP, IAR

Za: http://wiadomosci.onet.pl/raporty/katastrofa-smolenska/tragedia-na-konferencji-prasowej-prokurator-strzel,1,4992251,wiadomosc.html

Komentarzy 108 to “Prokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Mikołaj Przybył strzelił do siebie”

  1. @ + @ = @@ said

    Nerwy puszczają… i szlag już trafia jak widzi się funkcjonowanie Rzeczpospolitej Tuskowej. Biegnę sprawdzić jaki procent chce glosować na PO, tzn. przeczytać komunikat o stanie poziomu idiotów w naszym kraju, tak jak stanu wody w Wiśle.

  2. Art said

    Agentura TVNu silniesza od prokuratora-półkownika.

  3. krakus said

    Jakie to honorowe chłopy w tej Prokuraturze Wojskowej? Awans ma do stopnia generalskiego murowany pod warunkiem,że pod sufitem coś się mu nie przestawi np.w kierunku prawdy.O włąściwy powód nieudolnego samobójstwa postarają się służby W.S.W.Jeżeli komuś współczuć to jedynie tylko rodzinie.

  4. Lubomir said

    Cóż zrobić?. Nad wojskiem czuwają na wpół obłąkani gangsterzy?. Wg języka globalnej nowo mody jest to tzw cywilna kontrola wojska. Metody gangstersko-mafijne, z zastraszaniem włącznie, są praktyką stosowaną powszechnie. Może kiedyś nastąpi proces dekryminalizacji i wojsko będzie kierowane przez ludzi odpowiedzialnych, przygotowanych do tego w akademiach wojskowych a nie na ulicy, w studiach telewizyjnych czy teatralnych.

  5. rafael03 said

    Tak będzie dalej jeśli cywile będą władać ARMIĄ. Trzeba się też zastanowić czy warto? Też jestem żołnierzem niższego stopnia i też się zastanawiam czy warto żyć w tak popieprzonej armii Kto powie prawdę musi odejść czy to w ten czy inny sposób. Proszę i błagam cywile dajcie nam działać tak jak powinniśmy. W żadnym normalnym kraju cywil nie rządzi wojskiem. Zastanówcie się ile chcecie mieć krwi ludzkiej na własnych rękach.

  6. JPD said

    Hmmm, ciekawe sformułowanie:

    – W przypadku osoby takiej jak prokurator lub osoby szczególnie ważnej, bo nadzorującej śledztwo, na pewno, jestem przekonany, czynności zostaną przeprowadzone szybko i bardzo rzetelnie – zapewnił Cichocki.

    Czy to znaczy, że w innych przypadkach czynności nie przeprowadza się bardzo rzetelnie? A jak się przeprowadziło „czynności” w sprawie tragedii smoleńskiej?

    Pozdrawiam

  7. Tak sobie mysle ze prokurator Przybyl mial okazje zrobic dobry uczynek, przysluge Polsce oddac i pewnie pomnika sie doczekac. Tylko zamiast w swoja glowe najpierw powinien strzelic w Tuskowa. I zostawic pismo detalicznie wyjasniajace swoja decyzje.

    Wiec moze jednak to nie prokurator strzelal tylko ci co sie opisanego wyzej obawiali?

    MK

  8. rafael03 said

    Sam pracuje w amii, to wiem co się dzieje. Większość pracowników, nie zna się na prawie, cały czas czuje że debile mnie otaczają. „nieznajomość prawa nie zwalnia od jego przestrzegania” tylko straszą karami nie współmiernymi do popełnionego czynu. Ale nie wszyscy mają tak wspaniałą psychikę. Tata i ojczyzna którą mam w sercu wychowali mnie w ten sposób, że teraz płacze nad każdą rozlaną niewinną krwią polskiego żołnierza czy to szeregowy czy też wyższy przełożony. Ważna jest prawda, zakłamanie trzeba zostawić i pozbyć się ludzi który to tworzą. DLACZEGO TAK PRAWDA BOLI?

  9. stella said

    „Rafael03” – a podobno „…myślenie nie boli…”

  10. rafael03 said

    Myślenie nie, ale ale wiara w ludzi tak a tym bardziej tych który nas reprezentują.

  11. @ Niewiele brakowało a oddał by swoje młode życie w obronie naszej Młodej Demokracji podobnie jak błogosławionej pamięci Profesor Drogi Bronek.

  12. Lubomir said

    Wśród antypolskich skurwieli, szpiclów i jurgieltników, zawsze znajdzie się polska mądrość, polskie sumienie i polskie serce. Szkoda tylko, że przelewana polska krew jest hańbiona przez w/w, niegodnych miana Polaków.

  13. Wiesław P. said

    Drodzy obrońcy pana prokuratora Przybyła, zanim wypowiecie się w jakieś sprawie przeczytajcie cały artykuł lub kilka razy jeżeli macie wątpliwości co do jego treści. Jeśli dobrze zrozumiałem, to ten pan prowadził śledztwo przeciwko prokuratorowi PASIONKOWI ( jak sam się przyznaje , na polecenie m.in. gen. Parulskiego) . Całe dochodzenie miało na celu „załatwienie” prokuratora Pasionka, który nadzorował śledztwo prokuratury wojskowej w sprawie katastrofy rządowego TU – 154M 10.04.2010 r pod Smoleńskiem. Prokurator Pasionek pomimo permanentnego utrudniania dochodzenia ze strony rosyjskiej oraz (a może przede wszystkim) ze strony najwyższych władz „polskich”, chciał doprowadzić do postawiania zarzutów, przynajmniej za rażące niedopełnienie obowiązków przez osoby z gabinetu premiera , w tym niektórym ministrom. Płk. Przybył wykonywał z kolei brudną robotę na polityczne zamówienie swoich przełożonych. Pytanie jest następujące: czy obudziło się u pana prokuratora poczucie honoru i uczciwości, czy może chęć wykręcenia się od smrodu jaki sam wywołał, czy ucieczka od odpowiedzialności za łamanie prawa, czy może próba uwolnienia się z rąk sił dla których pracują „nieznani sprawcy „ dziwnych zgonów. Rzeczywiście tak może być.
    Trzeba było wcześniej umieścić ten post aby naprowadzić na właściwy trop. Czyli temat przecieków, bilingów, przekrętów na setki milionów, może być tylko odwróceniem uwagi. Coś dzieje się wokół Pasionka, coś przedostało się na zewnątrz co jest o wiele groźniejsze dla obecnego układu niż tematy którymi się karmi społeczeństwo. Czy następstwem tych działań będzie przeprowadzenie czystki w prokuraturze? Ale dlaczego płk Mikołaj Przybył strzelił do siebie? Czy jest tak jak piszesz ze może to być chęć wykręcenia się od smrodu jaki sam wywołał, czy ucieczka od odpowiedzialności za łamanie prawa, czy może próba uwolnienia się z rąk sił dla których pracują „nieznani sprawcy „ dziwnych zgonów. Już pomijając tego człowieka w jasnym garniturze, który ze stoickim spokojem zagląda do pokoju, w którym padł strzał, odchodzi wybierając numer na komórce, ale patrzę na otwarte na oścież okno, przy którym leży pułkownik (połowa stycznia). Jak Lepper się powiesił, też bodajże było otwarte okno, a za nim rusztowania. Może tu też było jakieś rusztowanie albo drabina? Poza tym jak pułkownik wchodził do pokoju, nie było tego widać, ale można było usłyszeć słowa: „zamknij za mną”. Czyżby nie wchodził sam do tego pokoju? Ja tylko pytam.

  14. alexirin said

  15. rafael03 said

    Jedno pytanie ilu z was co się wypowiadacie pracowało lub pracuje w MON zająć te pokolenie to nikt. To pytam jaki prawem komentujecie to co się dzieje, działajcie na swoim szczeblu możliwości i wiedzy.

  16. rafael03 said

    Mam nadzieje jak i moi przodkowie że prawda zwycięży!

  17. Wiesław P. said

    Wszyscy to jest ich – prokuratorów – wojna domowa, i bardzo dobrze, że wybuchła! …są dwie przejęte przez MAFIĘ (czyli poważnych, międzynarodowych bandytów), polskie tzw. „apelacje”: krakowska i poznańska. która wygra? nie wiem, wolałbym, żeby obydwie zdechły wzajemnie wykrwawione 😀
    – oto więcej: – ten prokurator jest szkolony i nie potrafi się zastrzelić? widziałem niejednego przestępcę, który popełniał różne „próby samobójcze”, „samookaleczenia”, celem przedstawienia siebie w roli „ofiary” policji itp.
    – skoro nie chciał się zabić, to czemu nie strzelił sobie w stopę? przynajmniej twarz by sobie ocalił… :/
    – jego „oświadczenie” nie jest wystarczająco przekonywujące w sprawach merytorycznych. Miał wątpliwości co do tożsamości różnych osób? Działał „zgodnie z przepisami prawa”? – to stara śpiewka wszystkich polskich prokuratorów, bo przepisy mają tak skonstruowane (a do nich po kilka różnych wykładni), żeby zawsze i wszystko mogło być „zgodne z przepisami prawa”. No i oczywiście znowu wszystko było z nimi zgodne, a jakże.
    – na pierwszy rzut oka wygląda mi to bardziej na początek wewnętrznej wojny w środowisku prokuratorów (kto tu rządzi – cywile czy wojskowi), bo mam w pamięci wpieprzanie się w moje cywilne sprawy „sędziego garnizonowego K.Wilczka” (oczywiście, z Krakowa), jako sędziego „delegowanego” do sądu okręgowego w Krakowie, gdzie ów sędzia wojskowy popisał się wyjątkowym imbecylizmem moralnym i umysłowym. Dlatego nie widzę prawdziwej wartości w twierdzeniach „postrzelonego”, także wtedy, kiedy opowiada o „honorze”. Obydwie struktury – wojskowa i cywilna – nawzajem sobie służą, pytanie brzmi: która rządzi.
    – jednakże, obecne nazywanie „postrzelonego” fizycznie prokuratora, „postrzelonym” psychicznie, co ponoć już ma miejsce w niektórych mediach, to zwyczajne kurestwo i wyraz faktycznego poziomu polskiego dziennikarstwa. Sugerowanie, że prokuraturą wojskową zarządza człowiek niezrównoważony, jest zdecydowanie albo spóźnione (co, teraz to wyszło na jaw?), albo oczywistą manipulacją (wtedy rodzi się piekielnie ważne pytanie o rzeczywiste źródło takich „rewelacji”)
    – zapewne teraz, ścigany „obywatelskim listem gończym” [patrz: http://wokanda.nowyekran.pl/post/47209,2-obywatelski-list-gonczy-andrzej-seremet-nakaz-zatrzymania%5D, i ukrywający się w Moskwie Andrzej Seremet, w trybie nagłym przerwie swoją rzekomo „roboczą” wizytę u rosyjskich „przyjaciół”, i powróci do kraju, aby „osobiście” nadzorować zbadanie sprawy dzisiejszego aktu wywierania presji na opinię publiczną przez płk. Mikołaja Przybyła.
    – tak czy siak, sprawa cuchnie jeszcze bardziej.

  18. @ + @ = @@ said

    # 1 – 15
    A więc jednak w Tuskolandzie nerwy puszczają wysokim urzędnikom aparatu państwowego. Wcale mnie to nie dziwi, bo w tej ściemie trudno już kontrolować logikę wydarzeń. Choć układ się sypie, to jednak do kompletnego jego załamania wiedzie jeszcze daleka droga.

    A swoją drogą ta samobójcza próba jest jednak protestem – tragiczną odpowiedzią na bezczelne antypolskie zachowania dziennikarzy Gazety Wyborczej mieszających w tyglu tragedii smoleńskiej w celu notorycznego utrudniania prowadzenia uczciwego śledztwa. Całość ich zachowań dowodzi tego, aby temat ten zamieść pod dywan i do niego już więcej nie wracać.

  19. Lubomir said

    Polacy to roztropny naród. Polscy wojskowi zawsze w porę potrafią rozpoznać kto jest przyjacielem a kto wrogiem. Jednoczyć też potrafimy się. Dochować wierności i tajemnicy, również. Jak wspaniale rozpoznali wroga: pułkownik Wołodyjowski i jego towarzysze. Chociaż dzisiaj nadal co niektórzy uznają zdrajców za narodowych bohaterów, to w Polsce Centralnej nikt nie oddaje czci np Januszowi Radziwiłłowi, przerobionemu przez współczesnych fałszerzy historii na Jonasa Radvilasa.

  20. Wiesław P. said

    Kto teraz to powie? Jaki prokurator takie samobójstwo? Liczymy na pierwszego….

  21. Wiesław P. said

    Strasznie śmierdząca sprawa. Kompletnie nie rozumiem tego, co się stało. Z jednej strony słyszymy o bohaterstwie prokuratora Przybyła i o tym, że mimo oporu establishmentu wojskowego, oskarżał najwyższych rangą żołnierzy za przekręty gospodarcze na wielką skalę. I żaden z odpowiedzialnych za nie wojskowych nie dostał uniewinnienia, co wskazywało na niezwykłą skuteczność prokuratora. Z drugiej strony, ten sam, kreowany na kryształowego. prokurator, pod naciskiem szefa NPW, generała Parulskiego, skłamał na dzisiejszej konferencji w sprawie inwigilacji dziennikarzy. Wcześniej się tego wypierał, dziś przyznał się do wniosków o bilingi i smsy reporterów, podejrzewanych o przecieki w śledztwie Smoleńskim. Celem tego śledztwa, było zgnojenie prokuratora Pasionka, jedynego w środowisku prokuratorskim, który domagał się surowego pociągnięcia do odpowiedzialności, najwyższych osób w państwie za zaniedbania związane z katastrofą smoleńską. Do tego mieliśmy informacje o bratniej współpracy RP z Federacją Rosyjską: (Dziś rano prok. Przybył: „Było to niezwykle istotne, gdyż sytuacja w której informacje niejawne przekazywane przez prokuratorów Federacji Rosyjskiej do Prokuratury Generalnej w Polsce przedostawały się do mediów, powodowała utrudnienia we wzajemnej współpracy i opóźnienia w tak istotnym śledztwie.”). Czy Prokurator, być może pod naciskiem Parulskiego, chciał ścigać osoby, domagające się pomocy od Amerykanów, która mogła przybliżyć nas do prawdy w śledztwie smoleńskim? Całości dramaturgii dopełnia fakt, że nie często się zdarza, żeby po postrzeleniu w twarz, osoba mogła przeżyć. Czy prokurator upozorował próbę samobójczą? A jeżeli tak, to dlaczego, na pierwszy rzut oka nie widać sensu takiego działania. Inna rzecz, że broń generała nie była służbowa, tylko prywatna. Kto atakował mieszkanie i samochód prokuratora? Czy osoby związane z nomenklaturą okołomafijną, paliwową? A może osoby związane z Markiem Pasionkiem? Co miał oznaczać rzekomy wątek pijacki tego ostatniego i wydarzenie po klatką schodową z udziałem Parulskiego? Co stanie się z dokumentami i komputerem prokuratora, które po zdarzeniu zostały wyniesione w nieznane miejsce? Dlaczego środowisko konserwatywne krytykuje dziennikarzy GWna, którzy, akurat w tej sprawie, opisując sprawę bilingów, pisali prawdę. Zresztą rano, prokurator to potwierdził(nie mylić bilingów z podsłuchami). Przecież w krytykę działań poznańskiej prokuratury wpisywali się także dziennikarze prawicowi.
    Jednym słowem: dużo pytań, jeszcze więcej hipotez, zero prawdy. Ani i śledztwie smoleńskim, ani o śledztwie ws. Pasionka. Najbardziej w tej sprawie martwi mnie zażyłość pomiędzy Prokuratorami RP i FR. Z całkowitym odrzuceniem pomocy Amerykanów, którzy mogli nam w tej sprawie pomóc.

  22. Wiesław P. said

    Nie wierzę, że samobójstwo mu sie nie udało. Jak było widać na jednym z filmów człowiek ten w trakcie transportu na noszach miał opatrunek w okolicach brody więc nie wiem jak on strzelał, że nie trafił w głowę ? wojskowi raczej powinni wiedzieć jak strzelać żeby się zabić … moim zdaniem facet chciał się tylko uszkodzić, samookaleczyć podobnie jak Blida nie zabić …

  23. Wiesław P. said

    Jurek wychodził z pokoju ostatni i jako pierwszy wchodził z telefonem w dłoni spoglądnął na ofiarę i wysłał sms? http://www.youtube.com/watch?v

  24. http://www.tvn24.pl/-1,1730759,0,1,dziennikarze-przybyl-byl-pod-presja,wiadomosc.html

  25. Wiesław P. said

    Pułkownik Mikołaj Przybył w momencie upadku stał w oknie …>>> nogi pułkownika (buty) są na wysokości >> otwartego okna. Wygląda na to, że pan pułkownik faktycznie chciał zaczerpnąć świeżego powietrza. Otworzył okno i padł strzał? Przed, w trakcie, czy po otwarciu okna? UWAGA , na You Tube , nie można obejrzeć konferencji !!!
    JUŻ kłamią , na You tube nie można odnaleźć sladow konferencji pulkownika Przybyła!!! A w TV już manipulują co pokazac ogłupionemu narodowi!!! Smerf Ciamajda a nie samobójca. To było „samobójstwo” sterowane…. tak strzelił, że się nie zastrzelił. Cóż… i tak bywa… koń się topi, ogon pływa.

  26. Wiesław P. said

    Jest przytomny, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Jak podał dyrektor szpitala Lesław Lenartowicz, prokurator jest przytomny, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Dziwi mnie ta informacja. Strzał w z broni włożonej w usta jest bardzo niebezpieczny nawet jeśli kula nie trafi w mózg. Są tętnice szyjne, rdzeń kręgowy itp. U wlotu mała dziurka a u wylotu może pół głowy oderwać. Nawet jeśli odstrzelił sobie tylko kawałek twarzy to uszkodzenie drug nosowo-oddechowych, kawałka szczeki musiałoby spowodować utratę przytomności na dłuższy czas. A już twierdzenie ze jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo to czysty żart. Ludzie umierają na skutek komplikacji po otwartym złamaniu nogi a co dopiero po strzale w głowę. Chyba ze włożył pistolet do ust celując tak, by przestrzelić skórę policzka, ale to byłby podwójny żart z Polaków.

  27. Wiesław P. said

    Dziwne na filmie z tvp info: Płk Mikołaj Przybył – próba samobójcza na konferencji prasowej 1/2 http://www.savetubevideo.com/?v=jyQ95NTZeqQ Nagrała kamera tvn inne ujęcie i tvp info inne ujecie. Najlepszy jest dźwięk – przeładowanie, strzał, stukot upadającego pistoletu… nie słychać jak upada Ciało? Czy wiedział jaki zasięg mają umieszczone kamery, że akurat w kadrze nie uchwycono czynu? Gość w jasnej marynarce jest mistrzem w udzielaniu pierwszej pomocy. Dobrze że przeżył. Opowie o powodach.

  28. Wichłacz said

    @ Wiesław
    większość filmów z samobójstwa znikła z youtube. Obejrzałem chyba ze dwie wersje i narzuciło mi się dźwięk przeładowywanej broni był za głośny w stosunku do samego strzału. W każdym razie dziwne.
    Czy są jakieś informacje na temat rodzaju pistoletu? (producent kaliber etc)

    a swoją drogą, gdzie się ukrywa Ryży? gra w piłkę czy może pojechał na sanki w Dolomity?

  29. Wiesław P. said

    NIE DA SIĘ „ŻYĆ Z DZIURĄ W POTYLICY” – Kiedy prezydent Lech Kaczyński wykonując swoje ustawowe obowiązki wskazał na Andrzeja Seremeta, jako nominata na Prokuratora Generalnego, wyjaśnił, że wybrał lepszą z dwóch przedstawionych mu kandydatur. Obserwując działania Prokuratora Generalnego, który utracił całkowicie kontrolę nad działaniami prokuratury zastanawiam się jaka była ta druga, gorsza kandydatura. Prokurator Generalny traci kontrolę nad działaniami podległych sobie organów i stąd być może pomysł udania się do Rosji na obchody 290 rocznicy powstania prokuratury rosyjskiej. Ho, ho! Toż to szmat czasu, polska prokuratura mnie może się pochwalić tak długą tradycją, bo przez ostatnie trzysta lat było mało okazji, by mieć ja gdzie zorganizować. Jak się odejmie od dwóch tysięcy dwunastu dwieście dziewięćdziesiąt, to jak byk wychodzi 1722, chyba że dzisiaj mi gorzej z liczeniem.
    Piękna rocznica, można by rzec. I jaki ogrom nagromadzonych doświadczeń! Jest co świętować. Na miejscu prokuratora starałbym się dowiedzieć dużo o historii rosyjskiej prokuratury, ta wiedza może stanowić istotny wkład w zrozumienie, jak się zawiaduje tego typu organami, oraz co należy robić, by z pożytkiem dla kraju, a na pohybel warchołom, oczyszczać społeczeństwo z elementów wywrotowych.
    Prokurator Jurij Czajka, który prokuratora Andrzeja Seremeta zaprasza, sam w sobie jest bardzo interesującą postacią i jego doświadczenie może być nie do przecenienia. „Jak ukręciłem łeb sprawie Politkowskiej” – czyż to nie interesujący i nośny temat? „Jak z całą stanowczością wykazałem, że nie można truć ludzi polonem, bo kosztuje 20,000,000 dolarów, więc to nieekonomiczne i należy do opowieści z zakresu science fiction. „Jak Czeczeńscy terroryści wysadzili budynki mieszkalne w centrum Rosji – materiały śledztwa” – to ramach instruktarzu jak się prowadzi śledztwa ,,żeby wyszło jak miało”.

    I wiele, wiele innych interesujących materiałów poglądowych. A to tylko z ostatnich lat! A gdyby sięgnąć głębiej? „Nie można z całą pewnością wykazać, że każdy z rozstrzelanych w Katyniu oficerów został zabity przy użyciu broni palnej”. Genialne w swojej prostocie i jakby to powiedzieć – kończące sprawę.
    Oczywiście, przy okazji uroczystego bankietu pan Andrzej Seremet porozmawia na temat polskiego wraku i czarnych skrzynek z Tu-154. Jak rozumiem również o broni oficerów BOR-u, środkach łączności satelitarnej, etc… „Jak tam czarne skrzynki, Jurij?” „A dziękuję dobrze, prosit!” „A wraczek?” „A leży jak leżał, przykryty plandeczką, nie zmarznie bidulek, po pierwom nie zakuszajem, spasiba” „A broń poległych oficerów BOR-u?” „To nie znaju, spróbuj kawioru – prawdziwy z jesiotra”. Serdeczność towarzysząca wizytom polskich notabli w Rosji staje się przysłowiowa. Wiecie Państwo, ile razy prezydent Komorowski miał okazję powitać nieoficjalnie ziemię rosyjską w grudniu 2011 roku? A cztery, bo wynajęty decyzją ministra Klicha Embraer tyle razy musi się stykać z ziemią rosyjską podczas podróży do Chin. Jekaterynburg i Irkuck w jedną stronę, Jekaterynburg i Irkuck w drugą. Powie ktoś, że zatankować trzeba. Trzeba, co nie znaczy, że nie można na przykład porozmawiać przy tej okazji na temat rozwoju dwustronnych stosunków gospodarczych Polski i obwodu Swierdłowskiego. Prezydent spotkał się w Swierdłowsku z bliskim znajomym pułkownika Putina Aleksandrem Charłowem i omówił sprawy gospodarcze. Jestem pewien, że na biurku odpowiedniego ministra pojawił się obszerny raport z przeprowadzonych rozmów z sugestiami jak ożywić wzajemne kontakty gospodarcze w zakresie… swierdłowskiej stali, miedzi, aluminium, azbestu, kamieni szlachetnych, marmuru i węgla. Myślę, że panowie dziennikarze nie omieszkają zapytać pana prezydenta przy najbliższej okazji, które to z bogactw naturalnych „swierdłowskiej obłasti” wzbudziły szczególne zainteresowanie pana prezydenta i na co będzie chciał zrobić „machniom?”. W Warszawie władze dostosowują się do ogólnego klimatu zaciskających się stosunków z Rosją dostosowując pejzaż do sytuacji. Już wkrótce możemy jednocześnie mieć pięknie oderestaurowany pomnik „czterech śpiących” i nie mieć Pomnika Katyńskiego, czyli będzie jak było. Nie wiemy do którego momentu w historii wzajemnych relacji będziemy sięgać, ale ze wspomnianego okresu lat 290 coś się wybierze. Jak przed dosłownie godziną doniosły media jeden z prokuratorów wojskowych prowadzących „śledztwo smoleńskie” usiłował popełnić samobójstwo strzelając sobie w głowę z broni służbowej. To jest duży problem Andrzeja Seremeta, jego sposobu unikania odpowiedzialności za sposób prowadzenia tego śledztwa, i zawiniony przez niego brak kontroli cywilnej w tym śledztwie, po odsunięciu od niego prokuratora Pasionka pod absurdalnymi zarzutami. Stwierdzenie „złego traktowania polskich prokuratorów w Moskwie, czego dowodem fakt, że nie podano im nawet herbaty” jako podstawa wszczęcia postępowania dyscyplinarnego w sprawie „uchybienia godności prokuratorskiej” powinna panu Seremetowi dać do myślenia. Powinien przemyśleć, czy nadal chce być psem kręconym przez ogon, oraz czy cnotę można utracić jednocześnie jej nie tracąc. Pęka zmowa milczenia wokół sprawy Smoleńskiej i pękają konstrukcje psychiczne ludzi, których zmuszono do tej zmowy. W ciągu trzech dni usłyszeliśmy dwu mocne głosy w tej sprawie. Jeden dochodzący z dziennikarskiego (jednak) mainstreamu, podsumowujący stan śledztwa i wiedzy mediów na temat katastrofy smoleńskiej: „g…o mamy i g…o wiemy” jak trafnie określił Rafał Ziemkiewicz we Rzepie i – wbrew głosom, że to nieistotne, ja jednak uważam, że istotne. To jednak Ziemkiewicz i jednak w Rzepie, i ktoś to puścił. A diagnoza potwierdziła się z okrutną dosłownością.
    Dzisiaj usłyszeliśmy drugi głos, chyba nawet mocniejszy. Huk strzału samobójczego człowieka, który nie potrafił znieść sytuacji, w której się znalazł, świadczy, że wbrew intencjom większości sprawy się nie da zamieść pod dywan, a komentując ziemkiewiczową tezę o „życiu z dziurą w potylicy” dodam jedynie, że jest nieprawdziwa w tym sensie, że nie da się żyć z dziurą w potylicy – konieczna jest natychmiastowa reanimacja. Panu prokuratorowi Mikołajowi Przybyłowi życzę powrotu do zdrowia, Jego Rodzinę mogę tylko zapewnić o duchowym wsparciu.*

    * Napływające relacje wydają się zaprzeczać wersji „ o próbie samobójczej”. Jeśli się potwierdzą, będzie to oznaczało, że zostaliśmy skonfrontowani ze spektaklem, którego celem była próba dalszego „impregnowania” prokuratury wojskowej na kontrolę cywilną. W tej sytuacji zmuszony jestem wycofać się z dorozumienej tezy o „naruszeniu zmowy milczenia” w kontekście desperackiego aktu, jeśli miałby się okazać niedesperacki.
    Nie wycofuję jednak życzeń powrotu do zdrowia dla prokuratora oraz obietnicy duchowego wsparcia dla jego rodziny. Jesli – jak sugerują goście, prokurator miałby być aktorem w akcji grubej manipulacji, potrzebują tego w jeszcze większym stopniu. (autor: Rolex)

  30. Wiesław P. said

    Prokuratorzy strzelający do siebie…Gdyby ktoś mi, choćby i wczoraj, powiedział, iż przyjdzie taki czas, że prokuratorzy będą w sprawie Smoleńska strzelać do siebie, zapytałbym najpewniej, czy nawzajem. I nie zdziwiłbym się, gdyby ktoś potwierdził. Że będą strzelać do siebie samych… Raczej nie. Nie ta mentalność i nie ten etos. Trudno mi teraz zgadywać co powodowało prokuratorem – pułkownikiem Przybyłem ale najtrudniej przyjąć mi do wiadomości, że oficerskie poczucie honoru. Gdybym pozostał tylko z tym dzisiejszym faktem jego desperackiego kroku, pewnie miałbym tylko wiele do myślenia, zastanawiania się. I przyjąłbym, że może być… Ale nie zostałem. Nie pierwszy raz stykam się ze sprawą „przecieków” w sprawie smoleńskiej i nie pierwszy raz o niej piszę. W „moim” przypadku, również odnoszącym się do przecieków ze śledztwa do prasy, nie zwołano jednak żadnej tam konferencji prasowej. Prawdę mówiąc tempo, w jakim zadziałano wówczas, pozwala mi sadzić, że wielu czynności, którymi chwalił się czy też bronił się nimi pułkownik w sprawie Pasionka, po prostu nie zdążono by wykonać. A jeśli by wykonano to dziś jeszcze jakiś inny prokurator byłby pewnie tłumaczył, że też postępował zgodnie z zasadami. Na żadne konferencje czasu jednak nie było. Pokrótce przypomnę tylko, że 21 grudnia 2010 r. wysłałem do Naczelnego Prokuratora Wojskowego (oraz, na szczęście, Prokuratora Generalnego) pismo dotyczące opublikowanego dzień wcześniej w „Wyborczej” tekstu, z którego wynikało, że autorzy dysponują swobodnym i dość szybkim dostępem do materiałów śledztwa ( w tym tak wrażliwych jak dokumentacja fotograficzna ciał ofiar). Już 14 stycznia 2011 r. uzyskałem odpowiedź, z której wynikało, że prowadząca postępowanie prokuratura wojskowa uznała, że, jak napisano, „z dotychczasowych, jednoznacznych ustaleń, w sposób nie budzący wątpliwości wykluczono” by winę ponosiła prokuratura wojskowa. Słowem, że panowie prokuratorzy sami sprawdzili a potem wyjaśnili, że są niewinni. Tu taka uwaga – prokuratura dysponująca materiałem, którego dotyczył materiał prasowy i wyjaśniająca sprawę ewentualnego przecieku to ta sama prokuratura. Biorąc pod uwagę czas, w jakim to wszystko się odbyło (uwzględniając obieg pism) oraz naruszenie bardzo przyzwoitej zasady by nie być sędzią we własnej sprawie wyniosłem przekonań wiele ale żadne z nich nie pozwala mi wierzyć w tej sprawie w uczciwość wojskowych prokuratorów, ich fachowość czy tam profesjonalizm oraz chęć wyjaśnienia przez nich czegokolwiek. Z opublikowanego przez TVN24 wystąpienia prokuratora wyszło mi to tylko, że prokurator Przybył na tych właśnie wartościach, w które w odniesieniu do wojskowej prokuratury nie jestem skłonny ni w ząb wierzyć, próbował budować obraz swojej instytucji jako będącej ze swa szlachetnością po jasnej stronie mocy i w opozycji do mroku pokrywającego mechanizmy prokuratury cywilnej i spowijającej umysły cywilnych prokuratorów. Narracja prokuratora, szczególnie zaś zaskakujące przejście od Smoleńska do prowadzonych przez poznańską wojskową prokuraturę rejonową spraw korupcyjnych wytworzyło nagle wrażenie jakby cała cywilna prokuratura, wraz z Seremetem i prokuratorskimi stowarzyszeniami oraz przedstawicielami mediów miała jakiś niecny acz ukryty cel w uwaleniu właśnie tych działań. Słowem spisek. Tyle, że pan prokurator nie wyjaśnił (mam nadzieję, że będzie mu to jeszcze dane) jak w tej sprawie widzi rzymską mądrośćIs fecit, cui prodest. Po co, panie prokuratorze?! Wobec dramatu człowieka zapewne nie wypada się czepiać słówek. Jednak jego wystąpienie pełne jest kwestii, które rodzą wątpliwości a przez nie pytania. Choćby ta z kwestii, dotycząca prokuratora Pasionka, odnosząca się do uznania go za dziennikarskie „źródło” i wszczęścia procedur wobec niego. Wynika, że zrobiono to na podstawie oczekiwania dziennikarza, że dokumenty i informacje znajdujące się w jego, Pasonka (i drugiego z prokuratorów) dyspozycji zostaną za pośrednictwem prokuratury (jej rzecznika) udostępnione. Jakiż dziennikarz byłby takim kretynem, żeby, mając już dostęp do zasobów Pasonka i korzystając z nich, próbował je pozyskać wskazana przez prokuratora Przybyła drogą? No na miłość boską…! Można by tak długo bo wiele w tym emocjonalnym wystąpieniu momentów, których rozum ot tak przyjąć nie chce. Ale to już jak emocje ostygną. Wydarzenie dzisiejsze jest bez wątpliwości wstrząsem. Pokazującym, że ta fasada „państwa zdającego egzamin” i spokojnych, odpornych na polityczną i medialną wrzawe działań w sprawie tego, co stało się 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku było fikcja, fasadą bijąca na głowę wszystkie „potiomkinowskie wsie” świata. Szkoda, że człowiek musiał do siebie strzelać, by wreszcie mogli to zobaczyć i ci, którym z taką łatwością przychodziło myśleć i mówić, że wszystko jest w porządku.

    http://rosemann.salon24.pl/268678,w-sposob-nie-budzacy-watpliwosci-wyklu

  31. Wiesław P. said

    Płk Przybył nie postrzelił się z broni służbowej. „Była zdeponowana” http://wiadomosci.wp.pl/title,Plk-Przybyl-nie-postrzelil-sie-z-broni-sluzbowej-Byla-zdeponowana,wid,14149336,wiadomosc.html

  32. Wiesław P. said

    Szumowiny wypłynęły w tym i dziennikarskie. Po obejrzeniu filmu z miejsca zdarzenia byłem w szoku po zachowaniu dziennikarzy którzy nie bacząc na wszystko biegli po kamerę aby mieć „super materiał”. Takie zachowanie świadczy o tym że żyjemy w strasznie skomercjalizowanym świecie. Na koniec dodam że takie zachowanie MUSI być ukarane, jeżeli sprawa ucichnie to stracę resztki wiary w człowieczeństwo.

  33. KOMENTARZE said

    ~Janusz Bartkiewicz:
    Szczerze mu życzę szybkiego powrotu do zdrowia bez żadnych komplikacji (fizycznych i psychicznych), ale martwię się, ze jak wyzdrowiejE, to mu zarzut postawią. Nieuzasadnionego użycia broni, którą (rzekomo) nielegalnie wniósł do prokuratury. To jednak jakaś paranoja. On jest oficerem i jako oficer pracuje w prokuraturze i broń służbową musi trzymać w szafie pancernej. Tak jak policjant w swoim miejscu pracy. A tu jakiś PROKURATOR opowiada, że broń tą wniósł nielegalnie. To gdzie ją miał trzymać? W domu? Czy w samochodzie?

    ~ja ich znam ich:
    dziwnie chodzi ten Jurek;
    wychodzi ostatni, za chwile drzwi „same” sie otwieraja,
    potem Przybyl mowi: ZAMOW ZA MNIE, oczywiscie sam do siebie,
    po czym jest strzal, chwila i pistolet ciezko laduje (rzucony)
    na podloge, po czym drzwi sie otwieraja („same”)
    i za chwile znow sie otwieraja i wchodza….. oczywiscie
    pierwszy Jurek, bez paniki z telefonem juz w reku,
    podszedl zobaczyl i wychodzi spokojnie zostawiajac
    dziennikarzy z cialem.
    Bardzo CIEKAWE NAGRANIE. chyba bedzie wkrotce ZDJETE.

    ~Ooooo KRYSTYNo:
    TOK FM……czyli Radio Izrael
    Tak panie Tusk afery hazardowej nie było a w Smoleńsku piloci nie
    wiedzieli na jaki mają patrzeć wysokościomierz….
    Kilku facetów siedziało
    w kokpicie i wszyscy patrzyli na niewłaściwy wskażnik…
    Tradycyjnie POzdrawiam POważnie wykształconych PO szkołach POdstawowych…
    Czytających GW słuchających TOK FN i oglądających TVN…
    Rząd „fahofcóf”….Białoruś przy rządach PO to oaza demokracji…..

    ~jan:
    Zamiota pod dywan jak wszystko.To polscy politycy z faceta zrobia chorego psychicznie, ze broni nie powinnien wnosic. Beda sie czepiac wszystkiego tylko nie tego co wazne – napluc im w twarz to powiedza ze deszcz pada. To ten rzad, za ktorym stoi kupa skorumpowanych dawnych komuchow nie wymiecionych do dnia dziszejszego.

    ~fotocoto do Janusz Bartkiewicz:
    Każdy kto skończył gimnazjum wie, że u nas krętacz krętaczem pogania. Twardy facet. Niech wraca do zdrowia. Widzieliśmy jak załatwiają Smoleńsk – obwinili żołnierzy, teraz też coś wymyślą żeby go zablokować. Ten strzał to informacja, że w kraju jest źle, jest tragicznie. Ten strzał to znak, że nawet prawo polskie sobie nie radzi z układami mafijnymi. Ten strzał to znak dla Polaków „Obudźcie się”

    ~~wyborca PO :
    „ten pistolet nie powinien być do prokuratury wniesiony …..” To jest najważniejszy tytuł dnia. Nie to co powiedział prokurator o setkach milionów i nadużyciach.
    Wszystkiego najlepszego ale ja i moi znajomi tego NIE KUPIMY !

    ~Jowita:
    W porannych wiadomościach podano, że prok.Przybył postrzelił się, a kula przebiła brodę i rykoszetem przeszyła policzek. Póżniej już takich informacji poza usiłowaniem samobójstwa, nie podawano. Ciekawe, jak sie to stało. A może, po skończonej konferencji, kiedy wyprosił wszystkich, nie wszyscy wyszli ?

    ~W :
    U Leppera też okno było otwarte, do tego było rusztowanie… facet nie wygląda na szaleńca lub niezrównoważonego umysłowo, tak też się o nim wypowiadają ci co go znają osobiście – zrobią jednak z niego durnia, bo już tego samego dnia oskarża się go o wniesienie broni a nie śledzi dlaczego facet jest zagrożony i co ma do odkrycia…

    ~ruolonek:
    Słuchałem właśnie TuskVisionNetwork i już się zaczyna odwracanie kota ogonem. Prezenterka powiedziała, że nie wiadomo czy prokurator chciał się zabić, że jest w dobrym stanie i wraca do zdrowia.
    Już sugerują, że to była próba zwrócenia uwagi na siebie.

    ~mordotymoja:
    A może zaczniecie się odnosić pismaki do spraw, które poruszył prokurator Mikołaj Przybył? Co mnie to obchodzi, że pistolet był prywatny! Napiszcie o wielkiej korupcji w wojsku!!!

    ~Bob :
    Szanowi Panstwo!.Gdyby chciał sie zabic,strzeliłby sobie w skron, a nie w zuchwe. Tam , w gabinecie juz ktos musial czekac na niego za okienkiem. Jak na Andrzeja Leppera. Pozdrawiam serdecznie.

    ~JAHAZ:
    Aleeeee szujeeeee!!! Nie luuuudzie!!! PO KAMERE LECA, ZA KAMERE LAPIA!!!! ZAMIAST POMOC RANNEMU CZLOWIEKOWI?!!!

  34. Wiesław P. said

    ale pajac z korkowca strzelał, jeśli tak jest wyszkolone nasze wojsko to oni wszyscy nadają się do pchania karuzeli,może to im dobrze wyjdzie ……

  35. Jacek said

    W ogolnym zamieszaniu komentarzy znika pytanie, czy komus moglo zalezec na tym aby prok Przybyl nie odpowiadal na pytania dziennikarzy po przerwie?

    Ja tyko tak sobie pytam.

    Prokuratura wojskowa to jest ta sama instytucja, ktora stanowila trzon „walki z podziemiem i dywersja” itd jeszcze za „rodzacej sie wladzy ludowej”. A przeciez golym okiem widac ,ze „lud” dalej rzadzi. Dlatego powolywanie sie funkconariusza tej instytucji na honor zolnierza polskiego (tak go zrozumialem) dla mnie brzmi dosyc dziwnie, powiedzmy schizofrenicznie, tym bardziej ze za plecami tego funkcjonariusza siedzi sobie infantylnie pluszowy mis (a za nim jest schowany prywatny pistolet? bo przy obcislym mundurze p. prok. nie zauwazylem niczego co mogloby swiadczyc o tym ze mial pistolet w kieszeni, nie slychac rowniez otwierania szuflady itp., a moze pistolet byl za oknem?)

    Nie zauwazylem aby byl nadzwyczaj zdenerwowany (znaczy p. prokurator), moze ze wzgledu na tusze troche mu cisnienie podskoczylo i zrobilo sie goraco, to tlumaczy chec otworzenia okna, ale zeby mu od tego az pistolet mial wystrzelic?

    To chyba przesada.

    Czy prokurator nie moze dotknac palcem czola czy skroni kiedy jest nieco zdenerwowany?

    Po co ktos ma sobie strzelac w szczeke, zeby nie moc mowic?

    Ta bron musiala byc niezbyt duzego kalibru bo inaczej z twarzy niewiele by zostalo.

    A czy tak naprawde ktos widzial twarz prok Przybyla po wystrzale bez bandaza?

    Ci „dziennikarze” to profesjonalisci, tak sobie spokojnie gadaja, podchodza, spogladaja, nikomu sie nie spieszy.

    No wiec czy to tak rzeczywiscie czy moze tylko inscenizacja?

  36. Jacek said

    PS

    „Obrażenia pacjenta są powierzchowne, nie zagrażają jego życiu. Zabieg będzie polegał na opatrzeniu rany i potrwa około godziny – powiedział ordynator oddziału chirurgii szczękowo-twarzowej Szpitala Klinicznego im. Heliodora Święcickiego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, Krzysztof Osmola. ”

    Mam nadzieje, ze prok. Przybyl przezyje.

  37. rafael03 said

    I aby nie bał się dalej prawdy.

  38. alexirin said

  39. alexirin said

    tutaj ten film powyzej zablokowany na you tube

  40. Wiesław P. said

    Coś chyba teatrum się nie udało, widzowie z lekka zawiedzeni „lekką raną postrzałową twarzy” jako efektem „próby samobójstwa”. Nie życzę temu człowiekowi źle, ale chyba cała sprawa trochę za mocno szyta, jak na zadęcie i poranne enuncjacje o „kałuży krwi”. Myślę, że ci panowie naprawdę czegoś się bardzo boją skoro posuwają się aż do takich przedstawień. Dobrze wiedział co robić, żeby sobie nie zrobić krzywdy i pozbyć się problemu z prowadzeniem tej sprawy. Teraz dostanie wysoką emeryturkę i będzie sobie odpoczywał w domku. W sumie niezły sposób na żółte papiery i ucieczkę od odpowiedzialności….Tacy właśnie są wojskowi prokuratorzy,mocni tylko w gębie – zero honoru i odwagi!!!

  41. Brus_Zły_Lis said

    dla wielu OFICERÓW MARYNARKI WOJENNEJ PRZYBYŁ jest niewygodny
    http://czerwonykiel.blogspot.com/2012/01/mikoaj-przyby-2010-rok.html

  42. Wiesław P. said

    PiS chce informacji premiera ws. prok. Przybyła. Klub PiS zwrócił się w poniedziałek do marszałek Sejmu z wnioskiem o informację premiera Donalda Tuska w sprawie próby samobójczej prokuratora Mikołaja Przybyła – poinformował szef klubu PiS Mariusz Błaszczak. „Oczekujemy na informację premiera” – mówił Błaszczak dziennikarzom w Sejmie. Rzecznik rządu Paweł Graś powiedział PAP, że szef klubu PiS powinien zdawać sobie sprawę z tego, że prokuratura jest niezależna od rządu. „Ale jesteśmy już przyzwyczajeni, że każda tragedia jest wykorzystywana przez PiS do ataku na rząd i premiera. Najwyraźniej pan Błaszczak postanowił przelicytować posła Kalisza, który zapowiedział w tej sprawie zwołanie komisji sprawiedliwości” – dodał Graś. Szef sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Ryszard Kalisz zapowiedział, że w przyszłym tygodniu zwoła posiedzenie komisji m.in. w sprawie poniedziałkowej próby samobójczej prok. Przybyła. Błaszczak zwrócił uwagę, że w swoim oświadczeniu podczas konferencji prasowej prokurator Przybył podkreślił sprawę prowadzonych śledztw dotyczących nadużyć, jeśli chodzi o zakup sprzętu dla polskiego wojska. „Nadużyć dotyczących dużych sum, w które uwikłani są wysocy funkcjonariusze państwowi. Za to, w jaki sposób działa nasze państwo, nasza administracja, odpowiedzialny jest Prezes Rady Ministrów” – uzasadnił wniosek o informację premiera w Sejmie Błaszczak. Do próby samobójczej prokuratora Przybyła doszło po konferencji dotyczącej śledztwa w sprawie przecieku do mediów z postępowania w związku z katastrofą smoleńską. Przybył w oświadczeniu na konferencji odniósł się do zarzutów medialnych, że prokuratura wojskowa w Poznaniu sześć razy złamała prawo, badając te przecieki. Błaszczak za „zastanawiające” uznał fragmenty oświadczenia Przybyła dot. nadzorującego śledztwo smoleńskie prok. Marka Pasionka, którego podejrzewano o przecieki i o to, że zwracał się nieoficjalnie do przedstawicieli USA, agentów CIA i FBI z ambasady w Warszawie w sprawie dowodów przydatnych w śledztwie w sprawie Smoleńska. „Zastanawia nas postawa prokuratora, który w swoim oświadczeniu mówi o naruszeniu dobrych relacji z Rosją. Jakie to naruszenie dobrych relacji miałoby nastąpić poprzez kontakty ze służbami specjalnymi naszego sojusznika, jakim są Stany Zjednoczone?” – pytał. Szef klubu PiS zaznaczył, że reakcje szefa Prokuratury Generalnej i Naczelnej Prokuratury Wojskowej na samobójczą próbę Przybyła pokazują otwarty konflikt w prokuraturze. „To dowód tego, że stworzenie korporacji prokuratorskiej nie odpowiedzialnej przed Sejmem było błędem” – ocenił Błaszczak.

  43. Wiesław P. said

    A Graś , to nie wie ….kto finansuje Wojsko, komu podlegają oficerowie. JAK ZWYKLE ”super” edukacja ekipy Tuska !!!! Słuchaj, panie Graś !!!! Prokuratura wkracza dopiero w momencie przestępstwa, a do momemntu jego ujawnienia-zaistnienia , Wojsko PODLEGA „chyba” pod odpowiedni resort ministerstwa. W tym wypadku MON, a MON jest częścią składową rządu Polski. NATYCHMIAST trzeba wyjaśnić przez tzw.szefa rządu w osobie Tuska:
    1. KORUPCJĘ w Armii Polskiej
    2. FINANSOWE nadużycia
    3. FUNKCJONOWANIE przestępczości zorganizowanej w wojsku, to JUŻ jest SKANDAL !!!

    Więc niech ten kolejny „wyedukowany” cudak, cudotwórcy Tuska, nie uprawia SPYCHOLOGII. Bo te zadania należą do rządu, tylko aby je wykonać trzeba mieć wiedzę.

  44. Wiesław P. said

    Wątpliwości.

    Wydarzenie jest oczywiście spektekularne, ale…
    biorąc pod uwagę dotychczasowe manipulacje medialne, to czy przy okazji nie mamy do czynienia z przykrywaniem obecnie dziejących się afer…
    -ciągle oficjalne śledztwo smoleńskie w polu, a wyniki komisji Macierewicza coraz bardziej „krzyczące”,
    -afera z lekami i NFZem,
    -totalne nieprzygotowanie Polski na nadciągający kryzys i już podnoszone opłaty i narastanie drożyzny,co robi nasz dyplomatołek Radsik, finansmatołek Vicek, primematołek Tuzk?
    -draństwo i prawdziwa afera przestępcza w działalności KRRiT,
    -co Komorowski robił ostatnio nieoficjalnie w Rosji?
    Oczywiście to nie wszystkie nabrzmiewające problemy. Może nic się nie dzieje, bo jeszcze nie spadły sniegi, nie złapał mrozik i płemieł zajęty jest tym co robił rano w Sylwestra, kopaniem piłki?
    Najlepszy piłkarz wśród premierów, najlepszy premier wśród piłkarzy.

  45. Wichłacz said

    o ile pamiętam to w LWP za samookaleczenie się w celu uchylenia się od służby wojskowej były straszliwe kary ( minimum 2 – maximum 5 lat wiezienia). Tyle pewnie był dostał szeregowy który by na warcie postrzelił się i przeżył.
    ile dostanie pan pułkownik? emereture a może i medal lub przynajmniej pochwałe… to jest prawdziwy cyrk a nie wojsko.

  46. Wiesław P. said

    A Tusk gdzie ? narty, piłka, czy siedzi w szafie ? Dla Przybyły USA jest wrogim mocarstwem, a Sowiety to przyjaciele, którym można przekazać wszystko, łącznie z najważniejszymi dowodami ws Smoleńska. Poza tym jakoś spotkania Arabskiego w knajpie z facetami z FSB Przybyle nie przeszkadzały, no ale co można wojewodzie …Jeśli jest to próba odwrócenia uwagi! Mam nadzieje ze PiS i Antoni Macierewicz nie dadzą wpuścić się w maliny i przypilnują by tym szubrawca nie udało się uniknąć odpowiedzialności za zbrodnie smoleńską. Przypilnują by ani jeden dokument nie zniknął w tajemniczych okolicznościach w czasie gdy społeczeństwo będzie zajęte spektaklem na żywo z udziałem czołowego aktora płk Mikołaja Przybyły. Nie wiem co Pasionek przekazał dalej, ale po panicznych reakcjach spodziewam się co najmniej małego trzęsienia ziemi w Polsce niekorzystnego dla obecnego układu. W mojej ocenie, używanie słowa „honor” w kontekście oficerów obecnego wojska polskiego (?) jest nie na miejscu. Gdyby tylko kilku oficerów miało odrobinę honoru, sprawa zabójstwa zwierzchnika sił zbrojnych Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, byłaby już dawno wyjaśniona, a winni tego zamachu (przynajmniej po stronie polskiej) ukarani. Uważam, że słowo „honor” pod rządami donka i bronka całkowicie się zdewaluowało i zostało zastąpione słowem „kasa”. Jak nisko upadła Polska, przekonujemy się każdego dnia. Mordercy gen Papały na wolności, a gliniarze ganiają za staruszkami modlącymi się pod krzyżem.

  47. blink said

    A wy swoje, to na pewno wina tuska, ruskich, zydow masonow i innych niemcow. kto nie z nami, ten przeciw nam,a jedynymi Polakami na siwecie sza polaczki mieszkajace w …USA. Oj polaczki, polaczki, jak jestescie takie patryjoty jak tu sie obszczekiwujecie, to zapraszam mieszkac do Polski a nie szczekac zza miedzy.

  48. august252 said

    Blink,ty to dopiero jesteś Polak.

  49. z sieci said

    kefir2010 9 Styczeń 2012 powiedział:

    „Zostaliście włączeni w kampanię zmierzającą do jak najszybszego zlikwidowania tej ostatniej zapory przed systemem zorganizowanej przestępczości” – zwrócił się prokurator Mikołaj Przybył do dziennikarzy. Co miał na myśli?

  50. beskidzki39 said

    kilka sowieckich szuj się tu wypowiada (vide Blink), wielu pewnie wspaniałych Polaków, ale prawda jest niestety oczywista – rządy nad Polską (mniej lub bardziej skutecznie od kilkunastu lat – ostatnie 4 lata skutecznie) sprawuje KGB. Swojego czasu od Gruzinów słyszałem „przykro nam, że wam ruskie prezydenta zabili”, nic dodać, nic ująć – jest znacznie gorzej niż myślicie…w zasadzie bez jakiegoś błędu (z ich strony – Polacy już niewiele mogą zrobić) IV rozbiór (sowieci – niemcy) jest nieunikniony. Chyba, że cud – i wiarą w ocalenie od degrengolady wymodlimy Rzeczypospolitą…

  51. XXX said

    @ Wieslaw

    Pan bloger Wieslaw wykonal nadludzka prace publikujac 19 postow. Niektore z nich po 1 stonie maszynowej tekstu ukazuja sie co minute.17.43 i 17.44.

    Zastanawiam sie skad tyle cynizmu u Pana Wieslawa ” Płk. Przybył wykonywał z kolei brudną robotę na polityczne zamówienie swoich przełożonych. Pytanie jest następujące: czy obudziło się u pana prokuratora poczucie honoru i uczciwości, czy może chęć wykręcenia się od smrodu jaki sam wywołał, czy ucieczka od odpowiedzialności za łamanie prawa, czy może próba uwolnienia się z rąk sił dla których pracują „nieznani sprawcy „ dziwnych zgonów.

    A o to kolejny rodzynek:
    „– oto więcej: – ten prokurator jest szkolony i nie potrafi się zastrzelić? widziałem niejednego przestępcę, który popełniał różne „próby samobójcze”, „samookaleczenia”, celem przedstawienia siebie w roli „ofiary” policji itp.
    – skoro nie chciał się zabić, to czemu nie strzelił sobie w stopę? przynajmniej twarz by sobie ocalił… :/”

    Chyba nie probuje Nas Pan tutaj manipulowac ? : „nie bylo dzwieku upadajacego ciala” … a moze osunal sie po scianie ..

    Apeluje o wiecej zdrowego rozsadku i nie wypelnianie calego blogu przez jedna osobe, a moze kilka osob o imieniu Wieslaw. Calosc tresci postow Pana Wieslawa jest bardzo metna i przypomina dialektyka marksistowska lat minionych.

  52. A ile prochu bylo w tym naboju – jedna czwarta? -jedna piata? Ze tez Blida na to nie wpadla… Tez by mogla zaraz po „samobojstwie” wywiadow udzielac…

    Miroslaw Krupinski

  53. MK said

    na filmie o samoboju – skupcie sie na odbiciu w szfie(wysoki polysk) moze ktos zauwazy cos istotnego.

  54. Analityk said

    Materiał filmowy jest zmontowany.
    W 20 sek widać to wyrażnie. Jest „skok” obrazu.
    Ile czasu minęło między 20 sek filmu a 21 sek tj. dziurą czasową którą wycięto.
    Jest gdzieś ten fragment filmu lub chociaż ścieżka dźwiękowa? Co sie wtedy działo?

    Poza tym jak wczesniej zauważono nie słychać upadku ciała, a nie był to chuchrak.
    Czy on się najpierw położył na podłodze a później strzelił do siebie? To by wyjaśniało braku dźwięku upadku ciała.

  55. Nowe aktualizacje do przeczytania na naszej stronie jak też publikacja na temat wojny informacyjnej.

    Zachęcamy do czytania.

    Nasza strona: http://filmyprawdy.wordpress.com/

    Pozdrawiamy
    Redakcja Filmy Prawdy

  56. z sieci said

    Ktoś 9 Styczeń 2012

    Czasami ciekawe jest poczytać jakie wytyczne mają forumowi zaciemniacze i jak mają edukować ynteligentów o całej sprawie.

    Motywem przewodnim tejże szopki jest to, iż pan płk odwalił szopkę z „nietrafieniem sobie w głowę”.
    Ponieważ na nagraniach zachowały się głosy sugerujące „przyzwolenie na wykrwawienie” się poszkodowanego można spokojnie oczekiwać kolejnego etapu tej szopki z „kabelkami w szpitalu”.

    Choć pewnie w tym roku to nie będzie ostatni przypadek „zademonstrowania honoru”. Parcie na „wyjaśnienie Smoleńska” coraz bardziej się wzmaga. Można oczekiwać „przecieku” w stylu „how to do it” tylko bardzo bardzo szczegółowego. No i upublicznienia pewniej „sfałszowanej” rozmowy.Przecież tyle gazu głópkowego skrywa się pod piękną słowiańską glebą.

  57. Infonurt2 ( na domenie http://www.infonurt3.com): CHOŁOTA MEDIALNA ZASZCZUŁA CZŁOWIEKA- i to nie pierwszy raz: to samo się stało z płk. Kukliński , to samo z dr hab.Dariuszem Ratajczakiem. Aktualnie w Polsce posiadacz zawodu dziennikarza ma w istocie „wariackie papiery” : może robić co chce i to bezkarnie.
    Wojskowy Prokurator Okręgowy w Poznaniu powinien wytoczyć :
    a) proces cywilny proces sądowy przeciwko wszystkim cywilnym osobom manipulującym proces prokuratury wojskowej i ataków osobistych i kłamliwych zniekształceń informacji w prasie dla zaciemniania prawdy o zamachu smoleńskim z oskarżeniem o próbę zabójstwa Płk. Mikołaja Przybyła. Dziennikarze zniekształcający informacje powinni być pozbawieni wykonywania swego zawodu na zawsze.
    b) Sądowy proces wojskowy przeciwko wszystkim osobom w wojsku bez względu na ich stopnie wojskowe i stanowiska zajmowane w wojsku którzy ingerowali w dochodzenie na zleceni mafii i innych państw.. Wszyscy oskarżenie powinni mieć swe stanowiska i stopnie wojskowe zawieszone na czas procesu z możliwością ich odzyskania po pozytywnej obronie trakcie procesu. W przypadku skazania w/w osób powinny równocześnie tracić stanowiska, stopnie wojskowe zredukowane do szeregowca oraz emerytury lub renty jak przeciętni Polacy.
    c) Sejm i Senat powinny powołać wspólna komisję do pilotowania , pomocy i ochrony w/w procesów
    Przypuszczalnie płk. Mikołaj Przybył był zmuszony do samobójstwa gdyż mafia zaangażowana w ten proceder prawdopodobnie zagroziła mu zabójstwem członków rodziny. Innymi słowy otrzymał „propozycje nie do odrzucenia”- jak to sie popularnie mówi w mafii..
    -d/w i wykonania Polski Sejm i Senat

    Przedstawiciel Prasowy
    Bohdan Szewczyk
    Emigracja Polska

  58. z sieci said

    TEŻ BARDZO CIEKAWE!!!
    „Był raz niewinny minister. Romuald Szeremietiew jest czysty – orzekł sąd. Skoro tak, to czas wyjaśnić, kto i dlaczego wrobił wiceministra obrony narodowej w aferę korupcyjną.
    5 lat zbieraliśmy informacje, śledziliśmy wydarzenia, wnikaliśmy w środowisko MON, by znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego zniszczono wiceministra obrony narodowej Romualda Szeremietiewa.
    7 lat 2 miesiące 2 tygodnie i 2 dni od ukazania się w „Rzeczpospolitej” artykułu „Kasjer z ministerstwa obrony” (7-8 lipca 2001 r.) zapadł w pierwszej instancji wyrok. Profesor Romuald Szeremietiew został uniewinniony ze wszystkich stawianych mu zarzutów korupcyjnych. Został jedynie ukarany – grzywną w wysokości 3 tys. zł – za udostępnienie Zbigniewowi Farmusowi dokumentów niejawnych w czasie, gdy Farmus nie miał ważnego certyfikatu bezpieczeństwa (wcześniej kilkakrotnie takie dopuszczenia otrzymywał). Szeremietiew od tej grzywny będzie się odwoływał, i to zapewne skutecznie, gdyż Farmus przed innym sądem (jego sprawa toczyła się w tym samym czasie) został już oczyszczony z zarzutu nielegalnego korzystania z materiałów niejawnych.
    Korupcja czy spisek?
    Autorzy „Kasjera z ministerstwa obrony” Anna Marszałek i Bertold Kittel postawili Szeremietiewowi wiele poważnych zarzutów. Ogólny ich sens był taki: wiceminister w MON Romuald Szeremietiew i pracownik gabinetu politycznego ministra obrony Bronisława Komorowskiego – Zbigniew Farmus, stworzyli korupcyjny tandem. Żądali łapówek za kontrakty na dostawy sprzętu do armii. Prokurator Mariusz Pieczek delegowany do Prokuratury Okręgowej w Warszawie po zapoznaniu się z treścią artykułu postanowił wszcząć śledztwo „w sprawie”. W śledztwie przewinęło się aż pięciu prokuratorów, którzy jak gdyby „uciekali” nie chcąc realizować wytycznych polityków. Kolejni prokuratorzy dokładali Szeremietiewowi zarzuty, aż wreszcie w akcie oskarżenia znalazło się ich pięć. Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego (sic!) dla Warszawy Śródmieście. Na 70 posiedzeniach sądu, prokuraturę reprezentowało… 15 prokuratorów!
    Dziś nie ulega wątpliwości, że Szeremietiew padł ofiarą spisku, pierwszego o takiej skali od czasu obalenia rządu Józefa Oleksego. Za sprawę „Olina” dotychczas nikt nie beknął. Identycznie zapewne będzie też ze sprawą Szeremietiewa.
    Jesienią 2003 r. podjęliśmy próbę wyjaśnienia, o co naprawdę chodzi w sprawie Szeremietiewa. Pół roku zajęło nam dotarcie do informatorów i dokumentów. Wreszcie powstała publikacja „Głupota „NIE” i desant lotniczy” („NIE” nr 27/2004) i broniliśmy człowieka, z którym pod względem politycznym różniło nas wszystko i którego niejednokrotnie krytykowaliśmy na swych łamach. Szeremietiew to ortodoksyjny katolik, w PRL działacz nielegalnych struktur opozycyjnych takich jak ROPCiO, KPN, PPN, doradca „Solidarności”. W 1982 r. został skazany przez sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego na 5 lat więzienia za próbę obalenia ustroju PRL przemocą. We współczesnej Polsce współpracował z Komitetami Obywatelskimi, współorganizował RdR, współtworzył AWS, był wiceministrem w rządach Jana Olszewskiego i Jerzego Buzka.
    Urlop czy ucieczka?
    Efekty artykułu w „Rzeczpospolitej” były poważne. Szeremietiew został przez premiera odwołany ze stanowiska. Farmusa w czasie teatralnej akcji, przy użyciu śmigłowca, zdjęto z promu którym płynął do Szwecji na urlop.
    Na akcję osobiście zgodził się ówczesny premier Jerzy Buzek. Zrobił to pod wpływem polskich służb specjalnych. Nad Bałtyk wysłano samoloty rozpoznawcze, które ustaliły, że prom „Rogalin” jest już na szwedzkich wodach terytorialnych. Nasze lotnictwo naruszyło integralność przestrzeni powietrznej Szwecji. Lotnictwo szwedzkie zostało postawione w stan gotowości. Prom zawrócił na polskie wody. Niepokój pasażerów pamiętających niedawną katastrofę „Heweliusza” uśmierzano wydawanymi na rozkaz kapitana darmowymi drinkami. Helikopter zabrał z pokładu Farmusa, którego wtrącono na 2,5 roku do aresztu „tymczasowego”. Całość „spontanicznie” nagranej akcji trafiła do telewizji. Zabrakło tylko zdjęć z wyciągania Farmusa z helikoptera. Robiono to w bazie marynarki, w otoczeniu gromady po zęby uzbrojonych komandosów: powalono go jak kukłę, opatulono w kamizelkę kuloodporną, przykryto hełmem. Zapewne na wypadek, gdyby Szeremietiew postanowił go odbić lub zabić.
    Jak się później okazało, wcale nie uciekał jak podawały media, ale po prostu w ramach dawno zaplanowanego urlopu płynął do przebywającej w Szwecji córki. Nieprawdziwe też okazały się doniesienia o jego pięciu paszportach.
    Samoloty czy buble?
    Co było dalej? Ówczesny minister obrony narodowej Bronisław Komorowski, który później przyznał, że wiedział o prowadzonej przez WSI inwigilacji Szeremietiewa, odwołał dotychczasowego dyrektora Departamentu Zaopatrywania Sił Zbrojnych, a w jego miejsce powołał pułkownika Pawła Nowaka uchodzącego w środowisku MON za osobę… wielce życzliwą WSI.
    Pozbycie się Szeremietiewa ułatwiło podejmowanie decyzji, które zaowocowały podpisaniem trzech kontraktów (kołowy transporter opancerzony, przeciwpancerny pocisk kierowany, samolot wielozadaniowy) na dostawę sprzętu do polskiej armii o łącznej wartości 35 mld zł (!). Pierwszy przetarg ogłoszono już kilkanaście dni po nominacji Nowaka. Szeremietiew był jawnym wrogiem wyboru amerykańskiego samolotu F-16 (w zeszły wtorek na warszawskim Okęciu awaryjnie, nie po raz pierwszy zresztą, wylądowało 5 Jastrzębi) i izraelskiego pocisku Spike, który kupiliśmy… bez przetargu rezygnując przy tym z przeprowadzenia w Polsce pełnych testów. Szeremietiew w ogóle nie brał pod uwagę późniejszego zwycięzcy, fińskiego transportera AMV, gdyż kompletnie nie odpowiadał naszym wymaganiom. Opory Szeremietiewa miały wówczas głębokie uzasadnienie merytoryczne i praktyczne. Czas pokazał, że skompromitowanie go pozwoliło na takie rozstrzygnięcia, którym się sprzeciwiał.
    Te trzy najważniejsze kontrakty podpisali już następcy Komorowskiego – minister Jerzy Szmajdziński i wiceminister Janusz Zemke z SLD. Dzielnie ich w tym wspierał pułkownik Nowak, którego prezydent Kwaśniewski na wniosek Szmajdzińskiego awansował na generała.
    O kulisach wyboru transportera fińskiego koncernu Patria napisaliśmy mnóstwo krytycznych publikacji. Wyboru dokonano z wielokrotnym naruszeniem prawa i wbrew interesom armii. Dziś w innych państwach europejskich, które podjęły współpracę z fińskim koncernem, toczą się prokuratorskie śledztwa sięgające szczytów władzy, w związku z korupcją o wielkiej skali. Wydaje się, że tylko w Polsce Patria nie naruszyła prawa. Ma nawet świetne notowania, skoro lada moment mamy od tego koncernu kupić samoloty szkoleniowe i moździerze samobieżne.
    Więcej pytań
    Generalnie o nieprawidłowościach w zamówieniach dla MON wydrukowaliśmy w „NIE” około 60 artykułów. Mamy dobre źródła i niezłą orientację w tym hermetycznym środowisku. Mimo to możemy założyć, że o kulisach sprawy Szeremietiewa wiemy nie więcej niż 10 proc., a sam zainteresowany zna ją może w 15 procentach. Wciąż pozostają bez odpowiedzi kluczowe dla tej niebywałej prowokacji pytania:
    – Jak wytłumaczyć okoliczności włamania do świetnie zabezpieczonego domu Romualda Szeremietiewa? Eksperci WSI ustalili, że zastosowano technikę zbliżoną do stosowanej przez izraelski Mossad. Czy ma to związek z zamówieniem na PPK Spike produkowane przez państwowy koncern Rafphael z Izraela, którym to pociskom wiceminister był przeciwny?
    – Jak wytłumaczyć transfer danych, który nastąpił z domowego komputera Szeremietiewa na komputer znajdujący się poza granicami Polski? Stało się to – szczęśliwie dla wiceministra – w czasie jego nieobecności w Polsce. Transfer śledziły polskie służby specjalne. Czyżby chodziło o wrobienie wiceministra w szpiegostwo?
    – Czym uzasadnić totalną inwigilację, jakiej poddano Szeremietiewa? Szukanie haków przez WSI było tak daleko zaawansowane, że posunięto się nawet do zbierania płynów fizjologicznych z pościeli w jego służbowym mieszkaniu!
    – Po zatrzymaniu Farmusa służby specjalne zainteresowały się niby nic nieznaczącym pracownikiem MON Miłoszem Farmusem, synem uwięzionego Zbigniewa. Wkrótce okazało się, że Miłosz wyjechał do USA, gdzie okazał się być oficerem amerykańskiego wywiadu, dziś bodaj w randze pułkownika. Czy nie wiedzieliśmy, że mamy w MON amerykańskiego wywiadowcę? A może wiedzieliśmy i się na to zgadzaliśmy? Czy nie wykorzystywano go aby w sprawie przetargu na samoloty wielozadaniowe?
    – Skoro „zdjęcie” Farmusa z promu okrzyknięto sukcesem UOP, dlaczego chwilę później stanowisko stracił szef gdańskiej delegatury UOP? Czyżby jego agentom nie udało się podrzucić czegoś na prom?
    •••
    Autorzy publikacji, od której zaczęło się piekło Szeremietiewa, zebrali nagrody przyznawane dziennikarzom śledczym, stali się środowiskowymi autorytetami chodzącymi w glorii pogromców skorumpowanego ministra.
    W lipcu 2001 r. łapówkarzem Szeremietiewem żyła cała Polska. Dziś, jesienią 2008 r., o jego uniewinnieniu ukazało się zaledwie kilka lakonicznych wzmianek. I oczywiście nie były to wzmianki ani Anny Marszałek, ani Bertolda Kittela, ani redakcji, dla których obecnie pracują.
    Brakuje nam też odpowiedzi na pytanie, co się dzieje z pamięcią pana marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego? Niegdyś złożył deklarację, że gdyby zarzuty wobec Szeremietiewa nie potwierdziły się – zakończy karierę polityczną. A rozwija się ona pięknie.” (NIE)

  59. XXX said

    Dla wszystkich niedowiarkow ze plk. prokurator Mikolaj Przybyl lezal w kaluzy krwi podaje za Gazeta Wielkopolska nazwisko dziennikarza ktory udzielil mu pierwszej pomocy. Ta osoba to Łukasz Cieśla i jak sadze mozna sie z nim skontaktowac w sprawie szczegolow gdyz jest to naoczny swiadek. Prosze Panstwa to nie sa „Dziady” Adama Mickiewicza.

    „Po wyjściu z prokuratury wojskowej, krótko po samobójczej próbie prokuratura Przybyła, usłyszałem, że jestem bohaterem. Bo początkowo jako jedyny pospieszyłem mu z pomocą, gdy leżał w kałuży krwi w gabinecie swojego szefa.Bo w przeciwieństwie do niektórych dziennikarzy nie włączyłem kamery i nie robiłem „gorącego newsa”. Bo nie zacząłem zdawać do mojej redakcji relacji na żywo stojąc nad ciałem pułkownika Przybyła. Bo zamiast tego zainteresowałem się człowiekiem i sprawdziłem czy żyje.

    Moje zachowanie to żadne bohaterstwo. Pierwsza pomoc człowiekowi, mimo mojej dość niewielkiej wiedzy teoretycznej w tym zakresie, uznałem za jedyny właściwy odruch. Szkoda, że normalność zaczyna urastać do rangi czegoś niespotykanego. Rozumiem, że część kolegów po fachu mogła być w pierwszej chwili sparaliżowana strachem, nie wiedziała co robić, musiała ochłonąć. Trudno mieć o to do kogoś pretensje – w końcu tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono.”
    Zrodlo: Gazeta Wielkopolska

  60. Lubomir said

    Coraz mniej Polski w Polakach i coraz więcej desperackich uniesień a la Rejtan wśród prawdziwych patriotów. Oby ci demonstrujący tak silnie polskość byli pierwszymi a nie ostatnimi rodakami, po narodowym przebudzeniu. Antypolskie kanalie podstępnie zrujnowały gospodarczo i rozbroiły Państwo Polskie, ale Polacy wciąż istnieją fizycznie i biologicznie. Tego wciąż nie udało się kanaliom zniszczyć. Czas zacząć niszczyć kanalie!. Antyludzkie, obłąkane nienawiścią potwory, nie są potrzebne na polskiej ziemi.

  61. Antek said

    A co w końcu z Lepperem?

  62. To nie smutne, ale śmieszne. Oficer strzela sobie w łeb ze ślepaka, dlatego , że części generalicji jest bliżej do amerykanów niż ruskich. Okazuje się , że nadeszły stare czasy i sowiecka agentura znów stała sie tą dobrą….?! Tak dobrą , że ludzię straszą albo śmieszą , odebraniem sobie życia w imię swoistego poczucia patriotyzmu znanego z czasów PRLu.

  63. Wiesław P. said

    ad.53 – Jest świadek, sprawca lub współsprawca

    Na podanym ujęciu http://www.youtube.com/watch?v
    proszę obserwować ostatnie po prawej stronie skrzydło drzwi szafy, którego gładka powierzchnia działa jak matowe lustro i skupić się na odblaskach światła, postaci i pułkownika, jakie są widoczne tuż przed strzałem i po strzale w tym drewnianym „lustrze”.
    Najpierw słychać otwierany suwakiem zamek jakiegoś pokrowca lub saszetki, następnie szczęk przeładowania broni i strzał. Podczas tych czynności, na ostatnim prawym skrzydle drzwi szafy widać ruchome odbicie zarysu sylwetki pułkownika na tyle precyzyjnie, że można wnioskować,że stał przy otwartym oknie, plecami do szafy, lewym bokiem do otwartego okna. Po strzale i upadku pułkownika na podłogę widać, że niewyrażne odbicie na szafie nadal sie porusza jako wysoka sylwetka , następnie pochylająca się nad ciałem, aż do momentu wejścia dziennikarzy.Oznacza to, że podczas strzału jeszcze ktoś był razem z pułkownikiem, stojąc w okolicach wiszącego godła lub bezpośrednio przy nim. Ta postać jest nadal widoczna, po widocznym na drzwiach upadku pułkownika, jako nadal ruchome odbicie na drzwiach szafy mimo,że pułkownik już leżał na podłodze i nie mógł dawać z tej niskiej pozycji ruchomego odbicia na szafie. Kąt padania obrazu do kamery, równy jest kątowi dbicia obrazu padającego na drzwi w płaszczyżnie poziomej. Tuż przed ostatnim cięciem kadru, widać ciemną postać udzielajcą bezpośredniej pomocy, która, jak się mi wydaje, nie wchodziła po strzale z dziennikarzami. Wszyscy dziennikarze widoczni po strzale filmują lub dzwonią i nie udzielają bezpośredniej pomocy.
    Strzał mógł być także oddany przez otwarte okno lub przez tą tajemniczą postać świadka uchwyconą w odbiciu na szafie.
    Po ostatnim dziennikarzu opuszczającym pomieszczenie, pułkownik mówi do kogoś sobie znajomego – współpracownika, świadka ,współsprawcy? ” zamknij zawory”.
    Po strzale, odbicie widoczne na drzwiach, po upadku półkownika nie powinno się poruszać i nie powinno być widoczne,jako stojąca postaćtak jak brak jest odbić na pozostałych skrzydłach drzwi szafy po lewej stronie.
    Analiza czasowa nagrania:
    0.17s słychać dzwięk odsuwanej zasłony (firanki) i otwieranie okna przez pułkownika, który podszedł do okna
    1.06 Pułk: „zostawcie laptopy” + machnięcie rękami w dół,
    1.08 Pułk. do znajomego mu „Jurka”, postaci w jasnej marynarce trzymającej w ręku plik papierów: „….przez chwilę,… jeszcze z pytaniami….zostań sam”
    1.11 Jurek: „tak” i wychodzi z pomieszczenia
    Do 1.25 na prawych drzwiach szafy widać ciągle odbicie poruszającej się postaci świadka mimo,że pułkownik jest jeszcze po lewej stronie kadru a ostatni dziennikarze już wyszli
    1.25 Gdy wszyscy dziennikarze już wyszli a pułkownik podszedł kolejny raz pod okno,by oddać strzał, pułkownik mówi do obecnej na sali osoby lub ta osoba mówi do pułkownika: „zamknij zawory”, co można zinterpretować „ nie popuść w gacie”, jako polecenie „przygotuj się na najgorsze”
    1.31/1.32 dzwięk rozsuwanego suwaka stanowczym ruchem np. suwaka teczki, saszetki lub pokrowca, w którym znajdowała się broń,
    1.35/1.36 szczęk repetowanej broni
    1.37 strzał
    1.25 – 1.37 na płycie drzwi szafy najbliższej okna po prawej, widać odbicie sylwetki pułkownika przed i w trakcie strzału oraz moment upadku pułkownika po strzale
    1.38 – 1.49 na płycie drzwi nadal widać ruchome odbicie pochylającej się sylwetki świadka nad ciałem, poruszające się w odbiciu na płycie drzwi, aż do momentu wejścia i podejścia dziennikarzy,
    1.48 wchodzi „Jurek” z komórką filmującą w prawym ręku
    1.52 „Jurek” niespieszno zagląda za biurko filmując komórką,
    1.56 „Jurek „ nie spieszno wychodzi
    1.59 pod godłem widać pochyloną nad ciałem ciemną postać z bujną czuprną, która nie daje się zaliczyć do wyrażnych, rozróżnialnych i policzalnych postaci dziennikarzy, którzy weszli po strzale i zostali ujęci kamerą
    Odpowiedz na opinię

  64. Wiesław P. said

    ad.52 – Koniec polskiej armii ?Jeśli oficer polskiej (polskiej?)armii z własnej broni nie potrafi oddać celnego strzału z bliskiej odległości to nasza armia jest bezbronna. Ale ciemny lud i tak kupi tę mistyfikację.

  65. Wiesław P. said

    Znów pan dr Kaczyński miał rację.
    Kiedy pan dr Kaczyński zdefiniował III RP jak sowieckie kondominium, podniosła się niebywała wrzawa agentury sowieckich wpływów w kondominium. Dzisiaj widzimy na własne oczy i słyszymy na własne oczy, oficer WP w odrodzonej Polsce i to jakże by inaczej, w randze pułkownika, podejmuje próbę samobójczą, by wyrazić protest przeciwko współpracy funkcjonariuszy państwa polskiego z imperialistami z USA. Jego na szkołach uczono miłości do Związku Sowieckiego i on tym naukom pozostanie wierny do końca RP lub swojej. Nic jego honoru tak nie oburza jak brak wierności Rosji Sowieckiej. Szkoda, że pana pułkownika nikt nie nauczał wierności Polsce, bo to ona, a nie Rosja Sowiecka jest, a przynajmniej powinna być dla niego matką, a Polska racja stanu powinna być racją jego honoru oficerskiego. Szajka z Platformy O. doprowadziła Polskę nad skraj przepaści bytowej i kulturowej. Mamy szaję, która czego się tylko dotknie, to tylko popiół i zgliszcza. Rząd, który za nic nie odpowiada i to na każdym polu życia gospodarczego i społecznego. Wszystkiemu winni są oni, dziś to są lekarze i aptekarze, a lud platformerski ma prawo i przyzwolenie szajki z Platformy O. by prać po mordach tych co staju mu na drodze. Każde idiotyzmy rodzące się w chorej głowie parodii premiera POlski mają mieć moc obowiązującego prawa. Jak pokazują wybory, większości Polaków nie interesuje fakt, czy Polska będzie państwem niepodległym, czy kawałem czerwonego sukna rozdartym przez sąsiadów. To czy nadszedł już czas, by stwierdzić, Polonia finita ?

  66. Wiesław P. said

    Próba samobójcza w cieniu Smoleńska (autor:Tomasz Sakiewicz) – Wszystko, co dzieje się wokół sprawy smoleńskiej, tchnie nienormalnością. Próba samobójcza prokuratora płk. Przybyła jest tylko kolejnym dowodem na to, jak bardzo zdegenerowała się przestrzeń polityki w Polsce.

    Prezydent nie powinien lecieć samolotem kupionym w Rosji i remontowanym przez kumpli Putina. Nie wolno było posyłać na terytorium obcego państwa najważniejszych ludzi w Polsce bez sprawdzenia, czy lotnisko nadaje się do lądowania. Należało też na nim zainstalować polską ochronę. Szef Biura Ochrony Rządu, odpowiedzialny za takie zaniedbania, od dawna powinien zajmować się czymś innym. Pozostawienie go na stanowisku, a potem odznaczenie to tylko niektóre z licznych dowodów na nienormalność w naszym kraju. Śledztwa nie wolno było pozostawić tylko pod kontrolą Rosji, a do koordynacji tego śledztwa nie powinno się wysyłać osoby sprawiającej wrażenie niezrównoważonej. Wyników śledztwa nie wolno było przesądzać z góry, od samego początku wykluczając jedną z możliwych przyczyn tragedii. Wszystkie organa zajmujące się śledztwem powinny być kontrolowane przez komisje sejmowe, pracujące przy odsłoniętej kurtynie.

    Chore państwo

    Ponieważ katastrofa była zagrożeniem dla demokracji, sprawie powinny się przyglądać instytucje z NATO i UE. To nie są jakieś nieprawdopodobne wymagania, ale standardy działania obowiązujące w nadzwyczajnych sytuacjach. Tymczasem nienormalne śledztwo doprowadziło do nienormalnych zachowań najważniejszych podmiotów biorących w nim udział. Zamiast wyjaśniania przyczyn, wszystko stało się grą pomiędzy prokuraturami, służbami specjalnymi i politykami. Każdy chciał przy okazji upiec swoją pieczeń. Wojskowi postanowili zwalić wszystko na cywilów, cywile na wojskowych, a wszyscy razem dążyli do oczyszczenia Rosjan.

    Przy okazji zaczęło się załatwianie spraw niezwiązanych ze Smoleńskiem. Ktoś tuszował jakieś afery, ktoś szantażował, ktoś chciał wyeliminować przeciwnika. Jedna niezwalczana patologia rodzi pięć następnych. W rezultacie zwykłe mechanizmy funkcjonowania państwa przestały działać. Polska podzieliła się na różne koterie wiszące u klamek najpotężniejszych w państwie. Ci najpotężniejsi zaś przyczepili się do klamek najważniejszych w Polsce ambasad. Jak w takiej sytuacji dbać o ważne sprawy ludzi i polskiego państwa?

    Leninowskie zasady

    Wszystkie te koterie starają się płynąć z prądem. Nie zawsze jednak tak się da. Czasem trudno zmienić nurt, czasem jest to już niemożliwe. Odłam państwa, reprezentowany przez płk. Mikołaja Przybyła, znalazł się w innym miejscu niż ci, którzy popłynęli głównym nurtem. Prokurator wypadł z gry, a to może doprowadzić nie tylko do dymisji. W Polsce np. zwykli chuligani rzadko trafiają za kratki. Jeżeli jednak ktoś podpadnie władzy, pójdzie do więzienia na całe miesiące. Cóż dopiero, kiedy w grę wchodzi prokurator, który naraził się jakiejś części władzy. Obowiązuje leninowska zasada, że albo jesteś w Komitecie, albo na Syberii. Prokuratorzy wojskowi mieli prawo się obawiać, że ruszenie tej instytucji wywoła lawinę dochodzeń. Ich zaniepokojenie było tym większe, że do likwidacji tej instytucji nie przystąpiły aniołki, lecz ludzie o leninowskim duchu. Nie wiem, czy prokurator Przybył chciał się zabić, czy też tylko pragnął coś zademonstrować. Jednak zdrowy psychicznie człowiek musi mieć ważny powód, by strzelać do siebie w czasie konferencji prasowej.

    Krwawa licytacja

    Emocje w walce o władzę w Polsce zaczynają przekraczać normy obowiązujące w państwie nawet pozornie demokratycznym. Przy okazji sprawy Smoleńska mieliśmy już polityczne morderstwo w Łodzi, tajemnicze samobójstwa, a teraz odprysk tej sprawy doprowadził do spektakularnej tragedii, którą była próba samobójcza prokuratora Przybyła. Tak działa system polityczny pozbawiony jakiejkolwiek kontroli niezależnych instytucji, które w normalnym państwie pilnują porządku społecznego. Mam wrażenie, że ta tragedia nie będzie ostatnią. Ktoś dzięki niej zyska parę punktów, ktoś za to właśnie je stracił. Ale ta potworna licytacja, w której stawką jest polityczna władza, trwa. Zapewne za jakiś czas znów pojawią się w niej równie mocne argumenty.

    Czy jest na to rada? Jeszcze nie jest za późno na normalność. Powołajmy komisję sejmową, która będzie nadzorowała wszystkie działania prokuratury wokół Smoleńska, poczynając od 10 kwietnia 2010 r. Już samo oświadczenie płk. Przybyła wystarczy do utworzenia takiej komisji. Niech sprawdzi, do jakiego stopnia nieudana próba samobójcza była powiązana z nieprawidłowościami w śledztwie smoleńskim. I jeśli nie była, wykluczy to.

    Wojny gangów

    Możemy nic nie robić, tylko potem nie dziwmy się, że konferencje prasowe to okazja dla samobójców, a największe afery są zamiatane pod dywan. Nie wiem, jak długo na scenie międzynarodowej Polska będzie uznawana za normalny kraj, ale powoli złudzenia zaczną tracić nawet ci, którzy interesują się nami sporadycznie. Płk Przybył wysłał w imieniu wojskowych mocny sygnał o aferach, które dotykają szczytów władzy. Teraz grupa trzymająca władzę powinna odwinąć się czymś równie mocnym. Zabawa będzie trwała, póki jedna szajka nie wykończy drugiej. Po drodze zniszczą państwo.

    To efekt braku kontroli ze strony mediów, ogłupienia wyborców i poczucia bezkarności elit rządzących. Mechanizmy demokratyczne powoli zastępuje wojna gangów.

  67. Wiesław P. said

    Wojna gangów. Trafne określenie. Rządząca partia, finansowana przez gangsterów z Pruszkowa, założona przez sowieckich oficerów z WSI. Boże za co nas tak pokarałeś? Przecież w tym kraju nie żyją same kanalie…Ześlij nam Boże polskiego Orbána i stwórz nam polski Fidesz. Uważam, że odbył się spektakl, specjalnie ściągnięto dziennikarzy i o coś tu chodzi niekoniecznie o samobójstwo. A ponieważ wszyscy krzyczą próba samobójstwa to ja mam wątpliwości, stoję z boku i przyglądam się spokojnie.

  68. Wiesław P. said

    Zakup CASY pod lupą prokuratury

    Edyta Żemła, 07-05-2008

    Prokuratura sprawdza, czy nie doszło do korupcji przy zakupie samolotów transportowych dla polskiego wojska. Hiszpańskie CASY kupiono z wolnej ręki za 211 milionów dolarów

    – Śledztwo zostało wszczęte 25 lutego na podstawie materiałów przekazanych nam przez Żandarmerię Wojskową – mówi płk Dariusz Knapczyński, szef wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej Wojskowej Prokuratur Okręgowej w Warszawie.

    „Rz” już w połowie stycznia pisała, że żandarmeria sprawdza procedurę zakupu samolotów CASA.

    – Badane są sprawy związane z wyborem dostawcy, zawarciem umowy i jej aneksowaniem – wyjaśnia płk Knapczyński.

    Według nieoficjalnych informacji „Rz” chodzi m.in. o ewentualną korupcję, do której mogło dojść podczas podpisywania umowy zakupu maszyn od hiszpańskiego koncernu EADS CASA.

    – Sprawdzamy, czy nie doszło w tej sprawie do nieprawidłowości. Ale śledztwo jest bardzo świeże, dlatego trudno jeszcze mówić o konkretnych ustaleniach – dodaje płk Dariusz Knapczyński.

    W 2001 roku Polska rozpisała międzynarodowy przetarg na następcę samolotów transportowych An-26 w 13. Eskadrze Lotnictwa Transportowego w Krakowie.

    Do walki o zamówienie stanęły trzy oferty: hiszpańska EADS CASA z C-295M, ukraiński Antonow An-32 i włosko-amerykański C-27J Spartan. Dwóm ostatnim wytknięto jednak braki w ofertach i przetarg został unieważniony.

    Ostatecznie zakup samolotów odbył się z wolnej ręki. Przystąpiono do negocjacji z hiszpańską firmą. Umowę na kupno ośmiu maszyn podpisał jeszcze w 2001 r. ówczesny szef resortu obrony Bronisław Komorowski, obecnie marszałek Sejmu.

    Po katastrofie CASY pod Mirosławcem, do której doszło 23 stycznia tego roku, marszałek Komorowski wyjaśniał, dlaczego przy zakupie samolotów nie zastosowano procedury przetargowej.

    – Na polu walki została jedna CASA. A była już daleko idąca potrzeba w związku z zaangażowaniem Polski na Bałkanach i na Bliskim Wschodzie – tłumaczył wówczas marszałek Sejmu.

    Jeszcze w 2001 roku podpisano kontrakt o wartości 211 mln dolarów, na mocy którego Polska otrzymała osiem maszyn, z możliwością dokupienia czterech następnych.

    W zamian za zamówienie EADS CASA i Avia System Group kupiły większościowy pakiet PZL Warszawa-Okęcie. Miało tam powstać m.in. centrum serwisowe dla samolotów CASA, ale nie powstało, przez co maszyny poważniejsze przeglądy i naprawy przechodzą w Hiszpanii.

    Styczniowy tekst „Rz” na ten temat wywołał burzę. – To przedziwna plotka – mówił wówczas o powstaniu centrum serwisowego Komorowski.

    Nie zmienia to jednak faktu, że sprawy związane z jego budową to jeden z głównych wątków, jakim interesują się organy ścigania.

    W październiku 2006 roku do umowy zakupu maszyn podpisano aneks, na podstawie którego zostały dokupione dwa kolejne egzemplarze CASY. Do służby nowe samoloty trafiły w połowie 2007 roku.

    Prokuratorzy wojskowi sprawdzają teraz, dlaczego w aneksie nie uwzględniono offsetu.

    masz pytanie, wyślij e-mail do autorki

    e.zemla@rp.pl

  69. Wiesław P. said

    Koleś postrzelił sie, ponieważ kazali mu a wiedział, że i tak mu się nic nie stanie. Po obejrzeniu kilku filmikow i puszczeniu w ruch logicznego rozumowania,stwierdzam, że…ta próba samobójstwa była śmieszną inscenizacją! Wszystko wygląda na spektakl. Kamera PRAWIE sfilmowała… facet PRAWIE się zabił… kula PRAWIE się znalazła… PRAWIE wiemy co się stało. Zasłona dymna jak mgła pod Smoleńskiem. To nie miało być samobójstwo czy zabójstwo nawet, jeno szantaż. Trudno by pułkownik ‚spudłował z takiej odległośći’ i nie potrafił się zabić. W tekście swego oświadczenia [chyba pisał to na kolanie lub Paruwa POdyktował] nie potrafi nawet zakamuflować swych intencji. Takie coś może li tylko trep komunistyczny wymyślić i jeszcze liczy, że uwierzą mu w te bajki. Prokuratura poznańska to sowieckie trepy zagrożone likwidacją. Bronili przed odpowiedzialnością nawet stalinowskich morderców. Przeczytajcie sobie jego „oświadczenie” o co mu tak na prawde chodzi. Boją się straty wpływów. Dokładnie tak jak dawniej WSIoki.

  70. Wiesław P. said

    [Przybył: chciałem popełnić samobójstwo – Chciałem popełnić samobójstwo, ale źle wymierzyłem, bo ktoś próbował wejść do pokoju – powiedział prokurator Mikołaj Przybył. „Broniłem honoru ludzi, których znałem i którzy świetnie pracują” – podkreślił.
    „Ktoś próbował wejść do pokoju. Uratował mnie człowiek, który poprawiał kable, bo przestraszyłem się tego, że wejdzie. Źle wymierzyłem, strzał padł zbyt szybko. Padł strzał w policzek, a nie w głowę, spieszyłem się” – powiedział. „Broniłem honoru ludzi, których znałem i którzy świetnie pracują. Chciałem, aby prokuratura przetrwała i to pod dowództwem gen. Parulskiego. To jest człowiek, który gwarantuje uczciwe prowadzenie spraw. Zawsze, kiedy była jakaś konieczność, lub potrzeba udzielenia pomocy, taką pomoc otrzymywałem. Nigdy nie było żadnych nacisków, człowiek ten zawsze parł do tego, żeby wyjaśnić każdą sprawę do końca” – dodał. „Na mój krok miały wpływ sprawy, które prowadzę. Jedne z najpoważniejszych, jeżeli chodzi o kwestie finansowe w Wojsku Polskim. To one spowodowały bezpośredni nacisk na to, żeby przyspieszyć kroki w kierunku likwidacji prokuratury wojskowej” – powiedział Przybył. „Mogłem pogodzić się z tym, że demolowali mi samochód, że odkręcono mi koła, chcąc, bym się zabił. Wiem, że za moją głowę była nagroda miliona złotych. Mogłem się pogodzić z tym, że zabito mi psa. Nie mogłem się pogodzić z bezpodstawnym atakiem, z zarzucaniem nam nieprawidłowego lub bezprawnego działania” – powiedział Przybył. Jak powiedział, w szpitalu pozostanie jeszcze kilka dni. W poniedziałek wieczorem prokurator Przybył przeszedł zabieg chirurgiczny w związku z raną postrzałową. Zabieg trwał ok. godziny. „Stan pacjenta jest dobry. Zabieg przebiegł pomyślnie, pacjent czuje się dobrze, ma zapewnione wszystko, czego potrzebuje” – powiedziała dyrektor Szpitala Klinicznego im. Heliodora Święcickiego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu Krystyna Mackiewicz. Dodała, że na razie nie ma decyzji o przeniesieniu pacjenta do innej lecznicy. „Te najbliższe dwa dni prawdopodobnie pozostanie tutaj” – powiedziała. ] – Wnioski: „Marcin Madej, adwokat, w latach 2004-2005 prokurator Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście: Znam płk. Mikołaja Przybyła. To człowiek odważny, o silnej psychice.” Przypomnienie.1)Barbara Blida (osoba cywilna) usiłuje popełnić samobójstwo i się jej to udaje. 2)Mikołaj Przybyła (płk.woj. polskiego) usiłuje popełnić samobójstwo i mu się nie udało.Wnoski: a)poziom wyszkolenia wojskowego odpowiada wynikowi próby samobójstwa.b)wielka mistyfikacja. Kto za tym stoi? I tym powinni zajać się dziennikarze. Wczoraj w komentarzu do jednego z blogów napisałem, że ta próba samobójcza to mistyfikacja ocierająca sie o burleskę. Zostałem zbluzgany przez internautów zakochanych w Panu Pułkowniku.

  71. Wiesław P. said

    Jak mawiał klasyk polskiej ortografii -trzeba ślepego snajpera, aby…itd.

  72. Beata T. said

    Panie Wiesławie, czy mogłabym prosic o kontakt? chodzi mi o wywiad z Panem z tą sprawą

  73. Wiesław P. said

    Polskie bagno ale i cyrk ! Zwrócę uwagę tylko na trzy rzeczy: czy można zostawić uruchomioną kamerę w pokoju prokuratora i nagrywać co robi ??? czy to jest dopuszczone prawnie ? Druga to Pan Jurek zastanawiająco spokojny, bez emocji cały czas pisze smsa, raportuje. Trzecia rzecz wywiad już na drugi dzień a w nim trzeźwa ocena sytuacji, spokój, wie po kolei co robił i jak to samobójstwo miało wyglądać. Co do celności strzału to nie wiem co myśleć bo nawet gdyby trafił w zęby to raczej nie mógłby mówić na drugi dzień. Dla mnie ściema, bajka na poziomie przedszkola jak nic, pytanie tylko po co ta gra ? Zbyt grubymi nićmi szyte Panie Przybył. Żeby wojskowy w stopniu oficera nie potrafił sobie skutecznie w łeb strzelić?! Kogo Pan Przybył chciał wziąć „na litość”? Celowo pominąłem stopień wojskowy tego Pana, bo jak sądzę w wojsku już długo on nie POzostanie? Zdolny widać z niego strzelec. Jak on strzelał w ten swój policzek, że operują go (desperata, samobójcę! któremu śmierć w oczy powinna zaglądać) dopiero po ośmiu godzinach od zdarzenia, a na drugi dzień ten policzek nie boli go do tego stopnia, że może udzielać wywiadów dla prasy, radia, telewizji? Coś małe te kule teraz robią – takie w sam raz do draśnięć…no i czyżby amunicja bezprochowa?

  74. Wiesław P. said

    ad. 72 A po co szanownej pani wywiad ze mną? można wiedzieć?

  75. Wiesław P. said

    Przeczytajcie jeszcze raz artykuł na onecie. Już nie ma w nim informacji, że to chodziło o duże pieniądze w wojsku, o miliardowe przekręty na wykonywaniu zleceń dla Wojska Polskiego ale że chodziło tylko o podsłuchy. Czyli tutaj następuje już rozmydlanie sytuacji, bo billingi to nie podsłuchy oraz w przypadku smsów nie doszło do złamania prawa, bo smsy nie zostały ujawnione, choć przy smsach został popełniony błąd. Błąd nie jest przestępstwem, bo nie ma skutków tego błędu. Natomiast znika informacja, o której wspomniał, że prowadzone sąśledztwa związane z wyprowadzaniem olbrzymich pieniędzy z wojska. Miom zdaniem to pieniądze powinny być motywem przewodnim informacji, a nie bzdety o podsłuchach i treści smsów, które nie zostały nikomu wyjawione, a więc nie było przestępstwa. Prokuratura wystąpiła o treść smsów, ale ich nie dostała. Wystąpienie nie jest przestępstwem

  76. Wiesław P. said

    Okazuje się, że Pan Pułkownik Prokurator Przybył – to ten sam as, który nie zawahał się prześladować żołnierzy z Nangar Kehl. Na tamten temat mam wyrobione zdanie – to było zachowaie haniebne: oskarżać żołnierzy, których Państwo Polskie wysłało na wojnę. Tutaj – śmiem twierdzić, że samobójstwo nie wchodziło nawet ani przez chwilę w grę. Aby strzelić sobie w usta i nie wyrządzić praktycznie żadnej krzywdy – to nie moze byc przypadek, tylko znakomicie przemyślany teatr. Coś mi tu nie gra… Pan płk dzień po targnięciu się na życie ochoczo udziela wywiadów, opisując szczegóły z oknem i klamką. I całkiem przy okazji przemyca w tych wywiadach wiadomość, że trzeba uratować gen. Parulskiego. Ewidentnie wygląda, to na chęć zwrócenia uwagi na sprawę. Nie sądzę, żeby ręka drgnęła o co najmniej 45′ aby kula nie trafiła wewnątrz jamy ustnej… I to okno, tak jakby chciał uniknąć szukania kuli w gabinecie. Poza tym kto reanimuje człowieka po przestrzeleniu sobie policzka? Takie jest moje zdanie

  77. Wiesław P. said

    Słyszałem wypowiedź Pana Prokuratora który przestrzelił sobie policzek , mówił nie jak ranny człowiek , ale jak polityk na mównicy sejmowej. W wywiadzie powiedział, że Parulski – to prokurator uczciwy i ma do niego zaufanie.!!!!!CHCIAŁEM, ABY PROKURATURA PRZETRWAŁA
    – Chyba chciał aby była zlikwidowana, bo jeżeli pracuje tam więcej takich postrzeleńców jak on to należy ja zlikwidować natychmiast.

    I TO POD DOWÓDZTWEM GEN. PARULSKIEGO
    – Dowódca Parulski na pewno jest dumny z czynu jaki popełnił Mikołaj Przybył. Zapewne jest zaszczytem dowodzić takimi niedoszłymi samobójcami, pseudo-aktorami, tchórzami-dezerterami. Stroją z nas żarty .

  78. Wiesław P. said

    Gdzie ta krew pułkownika…z polskich materiałów filmowych? http://www.euronews.net/2012/0

  79. Wiesław P. said

    POlszewia likwiduje P.W.z POwodu zbrodni smoleńskiej!

    Nasze źródła informują – w najbliższych kilkudziesięciu godzinach miała zostać ogłoszona likwidacja prokuratury wojskowej

    Jak dowiaduje się portal wPolityce.pl – w najbliższych kilkudziesięciu godzinach miała zostać ogłoszona likwidacja prokuratury wojskowej. Tak informują nasze źródła w ministerstwie sprawiedliwości. Poranna, samobójcza próba płka Mikołaja Przybyła – niemal w świetle kamer – spowodowała zawieszenie tych planów, przynajmniej jeżeli chodzi o najbliższe dni.

    Prace nad reformą toczyły się w Prokuraturze Generalnej od października ub. roku. Przyczyną ich podjęcia było znaczące zmniejszenie się liczby spraw prowadzonych przez prokuratorów wojskowych – co jest z kolei wynikiem nader sprawnego zwijania polskiej armii przez obecny rząd. Opracowaniem propozycji zmian – „w związku z zaistniałymi w ostatnich latach przemianami w Siłach Zbrojnych RP, a także ograniczeniem właściwości prokuratur wojskowych” – zajmował się m. in. specjalny zespół powołany przez Prokuratora Generalnego Andrzej Seremeta. Na jego czele stał naczelny prokurator wojskowy gen. Krzysztof Parulski. Odrzucił on jednak koncepcję likwidacji prokuratury wojskowej.

    Inny rozważany wariant zakładał włączenie prokuratorów wojskowych w struktury prokuratur powszechnych, w których utworzono by odrębne wydziały. Jednak wiele wskazuje, że zdecydowano się na rozwiązanie radykalniejsze.

    Mówił o nim płk Mikołaj Przybył podczas swojego porannego oświadczenia – przed próbą samobójczą:

    W tej chwili jesteście używani do kampanii mającej przekonać ośrodki decyzyjne o nieprzydatności i archaiczności systemu wojskowego wymiaru sprawiedliwości. (…)

    Proponowane przejście prokuratorów wojskowych do cywilnych struktur prokuratury jest rozwiązaniem nieprawidłowym. Sprawy karne dotyczące wojska rozmyją się w setkach innych i nie będzie już możliwości prowadzenia śledztw z taką dokładnością i skrupulatnością jak dotychczas. Jako Prokuratorzy Wojskowi prosimy o poszerzenie kompetencji, umożliwiającej nam ściganie wszystkich przestępstw popełnianych na szkodę Wojska Polskiego. To rozwiąże problem równomiernego obciążenia sprawami z Prokuratorami Powszechnymi.

    Z kolei podczas dzisiejszej konferencji prasowej Naczelny Prokurator Wojskowy gen. Krzysztof Parulski przekonywał, że do prokuratury wojskowej powinny trafić także sprawy dotyczące „interesów majątkowych” Sił Zbrojnych. Miałaby więc ona zająć się nowymi sprawami – a tym samym uniknąć wrażenia nieprzydatności i – w konsekwencji – likwidacji.

    Zarazem Parulski apelował, by nie oceniać pracy prokuratury wojskowej przez pryzmat statystyk i obciążenia pracą. Jak podkreślił, wojskowi prokuratorzy nie tylko prowadzą śledztwa i nadzorują dochodzenia, ale także prowadzą w wojsku działalność profilaktyczno-edukacyjną.

    „Sami chcemy dodatkowo dociążyć się zadaniami” – dodał, zaznaczając, że obecnie śledztwa dotyczące „interesów majątkowych Sił Zbrojnych” rozmywają się one w milionie cywilnych śledztw.

    Prokuratura wojskowa walczy więc o przetrwanie. Z kontekstu sprawy wynika, że kwestię bilingów dziennikarzy – zdobytych według „cywilów” wbrew prawu – uważała za próbę podważenia własnej wiarygodności, za pretekst do likwidacji. Likwidacji, która – jak już powiedzieliśmy – miała być ogłoszona lada moment.

    Czy samopostrzelenie się płka Przybyła odsunie sprawę w czasie na dłużej?

    Kleb wpolityce.pl

  80. Wiesław P. said

    Trepy w kabarecie…czyli samookaleczenie. Dzisiejsza wypowiedz płk.Przybyła: „otwarłem!!!??? okno, aby pocisk rykoszetem nie ranił kogoś” (świadczy o jego IQ i „wykrztałceniu” POsłusznego trepa).Utwierdza mnie to w przekonaniu ,że było to samookaleczenie a nie próba samobójcza. Na podanym ujęciu http://www.youtube.com/watch?v… proszę obserwować ostatnie po prawej stronie skrzydło drzwi szafy, którego gładka powierzchnia działa jak matowe lustro. Po analizie widocznego odbicia sylwetki pułkownika na drzwiach szafy, Przybył musiał stać plecami do szafy lewym policzkiem do okna. Kierunek strzału musiał być taki: prawa ręka strzelającego, pistolet w ustach, lufa skierowana na lewy policzek,1.37s pocisk wylatuje przez policzek w okno. Po upadku płk.na podłoge twarzą do podłogi, widoczne buty na nogach leżącego, skierowane są do okna. Jednak w odbiciu na tafli drewnianych drzwi szafy, nadal wdać odbicie poruszającej się jakiejś postaci, która mogła asekurować pułkownika.W 1.25s płk. do kogoś mówi „zamknij zawory”!! Do siebie? NPW złamała prawo przy ujawnieniu treści smsów i ustaleniu tożsamości podsłuchiwanych dziennikarzy, zgnojono płk. Pasionka, skręcono śledztwo smoleńskie wykluczając pomoc NATO i USA, jako obcego mocarstwa.Teraz, gdy „murzyn zrobił swoje i gdy murzyn może odejść”, w NPW użyto emocjonalnego szantażu samookaleczenia i wyciągnięto prawdziwe śledcze haki na skorumpowane osoby władzy. Interes śledztwa smoleńskiego jest na dalekim końcu. Oczywiście Seremet, jako generalny nadzorca jest także winien tolerowania tej patologii śledczej oraz tolerowania omówionej obszernie przez Przybyła serii fizycznych nacisków na jego osobę . Psy się gryzą.

  81. Przepraszam – bylem dosc zajety nie czytalem wszystkich odcinkow serialu typu „umieeeeeeeram!”… I nie moglem sie dopatrzec zadnych ran ani ubytkow na obliczu Pana Prokuratora. Siniakow pod oczami wystepujacych zwykle po zranieniu i ubytku krwi tez nie odnotowalem.

    I pewnie dlatego w swojej wrednosci zastanawiam sie czy cala ta historia nie miala na celu odwrocenia uwagi od tuskokryzysu i od zgnojonej polskiej zlotowki i polskiej gospodarki… Albo od tego na co zanosi sie na na Wegrzech i w UE.

    Miroslaw Krupinski

  82. Wiesław P. said

    Policjant z 6 letnim stażem potrafił, trep nie. – Policjant z Warszawy zastrzelił się w radiowozie?! Wołomińska prokuratura rejonowa wyjaśnia okoliczności śmierci policjanta, którego ciało znaleziono w radiowozie w okolicach Warszawy. Wstępne ustalenia wskazują, że popełnił samobójstwo, strzelając do siebie ze służbowej broni. Jak powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Renata Mazur, wołomińska prokuratura prowadzi śledztwo w tej sprawie z artykułu 151, zgodnie z którym, kto za namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na własne życie, podlega karze więzienia od 3 miesięcy do lat 5. Artykuł ten stosuje się w sprawach dotyczących samobójstwa. – Wiele wskazuje na to, że mogło być to samobójstwo. Policjant był na służbie. Śmiertelny strzał został oddany z jego służbowej broni. Oczywiście rozpatrujemy różne wersje… – dodał Mazur. Prokuratura nie chce ujawniać żadnych okoliczności tragedii. Wiadomo, że na miejscu tragedii był biegły balistyk. Ma też zostać powołany biegły z zakresu medycyny sądowej, który określi przyczynę śmierci funkcjonariusza. Sprawdzone zostanie też, czy na jego dłoniach są ślady prochu – to potwierdzałoby wersję samobójstwa.
    Jak nieoficjalnie się dowiedzieliśmy, ciało policjanta znaleziono w oznakowanym radiowozie, przy lesie pod Warszawą. Funkcjonariusz służył w policji od sześciu lat, był wielokrotnie nagradzany.

  83. Wiesław P. said

    Co by było, gdyby było? Gdyby na miejscu tego komedianta był ktoś z przeciwnej opcji politycznej, Bul-Komorowski mógłby rzec: „W tak dużą głowę, z takiej odległości nie trafić? – to trzeba być ślepym snajperem”. A swoją drogą – to prokuratorzy wojskowi nie ćwiczą na strzelnicy? Oni między sobą już się gryzą , sami się wykańczają . Z całych sił pracowali dla tej bandy , a banda ich wycisęłą jak cytrynę i porzuciła . Mają za uszami nie jedno , a w strachu wszystko można zrobić. Boją się . Dramat ich w tym wiekszy , że boją się swoich i własnego cienia. Pozatym : za dużo wiedzą.

  84. krakus said

    Niejaki Niesiołowski jako jedyny z posłów zdiagnozował chorobę na którą cierpi pan pułkownik.Udzielony wywiad w szpitalu przez pacjenta ewidentnie wskazuje na idiotyczne wywody o torze pocisku,ewent.rykoszecie,kierunku lotu (okno) itp.
    Natomiast ani słowa jaki pistolet czy pistolecik,jaki kaliber,co z gazem po strzale do ust (powinien rozsadzić usta),gdzie ewent.upadł pocisk i jaki?
    Znane mi są takie zabawy z bronią dla robienia żartów np.samobójstwa.Rozbraja się
    nabój wysypując proch,po ponownym osadzeniu pocisku i ulokowaniu naboju w komorze,oddaje się strzał.Strzał z samej spłonki,lot pocisku około 1,5 m.

  85. Wiesław P. said

    Wyczuwam w tym fałsz ! Albo gość boi się panicznie Parulskiego , albo obydwaj zaplanowali to przedstawienie .

  86. Wiesław P. said

    Jak to jest wg. TVP1 (wiadomości) Przybył ma kulkę w głowie i potrzebne są badania tomograficzne, zaś w/g TVP Info – jutro zostanie zwolniony do domu. W tej wojence WSI, można się pogubić i dziś jasno widać, że nie należy rozwiązywać mafii (WSI), pozostawiając ludzi z pistoletem w kieszeni, bo nie wiadomo do kogo wystrzeli. Honor oficera, o ile człowiek niewinnie pomówiony, raczej nakazywał strzelić sobie w skronie, gdzie skuteczność 100%.

  87. Wiesław P. said

    Czego nie powiedział prok. Przybył. Dzisiaj, do rzeczy i zjawisk w Polsce, które zwykle w życiu publicznym się nie wydarzają, dołączyło kolejne – transmitowana na żywo konferencja Prokuratora Wojskowego próbującego popełnić samobójstwo. Takie zdarzenia powoli przestają w ogóle dziwić, więc pora przystąpić do jak najbardziej spokojnej analizy. Na salonowym blogu Francesca zostały umieszczone w całości słowa prok. Płk. Mikołaja Przybyła z dzisiejszej konferencji http://mediowo.salon24.pl/379696,slowa-plk-przybyla-przed-proba-samobojcza Czytam te słowa i czytam i nie mogę z nich wyczytać żadnej myśli, żadnego dobitnie zaznaczonego kierunku, a tym samym powodu dla samobójczej decyzji prok. Przybyła. Zdaje mi się, że ktoś kto chce popełnić samobójstwo powinien swoje przesłanie wykrzyczeć/zaznaczyć dobitnie, a tym czasem mamy tu przemowę. Raczej usypiającą. Ożywia się czytelnik, dopiero przy tym fragmencie: „Sprawdzana w toku śledztwa wersja o udziale obcych służb specjalnych zainteresowanych sprawą katastrofy smoleńskiej uzyskała swoje potwierdzenie w materiale dowodowym.” Po czym w dalszej części okazuje się, że te obce służby specjalne, to są służby specjalne Stanów Zjednoczonych. Czy my wobec tych służb nie powinniśmy jednak używać określenia sojusznicze służby specjalne? W końcu przynależność do Układu Północnoatlantyckiego do czegoś zobowiązuje. Cały problem dla Pana Prokuratura Przybyła w związku z tymi służbami polegał na tym, że Prokurator Pasionek spotkał się z nimi w Restauracji i bez ochrony kontrwywiadowczej (w tle mamy jeszcze donosicielstwo dziennikarza TVN). Po czym referując zakończenie tego wątku, prok. Przybył potwierdził, nam że to jednak byli przedstawiciele służb amerykańskich, którzy sami mu to potwierdzili – i tu cały czas nie znajduję motywu dla decyzji samobójczej. W końcu wyszło w tym przypadku na to, że wszystko dobrze się skończyło, a nawet lepiej, że nie było w tym przypadku ochrony kontrwywiadowczej – wszak dobrze wiemy, kto to nam pracuje i na czyje zlecenie w naszym wywiadzie. Pan Prokurator zwraca się w vocatio do dziennikarzy, tak bardzo mi miłym na sercu tytułem „panowie jesteście dziennikarzami Rzeczypospolitej Polskiej i zostaliście zmanipulowani”. Pojawia się w sercu także natychmiastowa nadzieja, na to że wyjawi te wszystkie manipulacje począwszy od drobnych z szalikiem Pana Prezydenta Kaczyńskiego, po te duże: ziemia w Smoleńsku przekopana na dwa metry, realna wartość rosyjskiej pomocy prawnej, udział Polskiej strony w śledztwie rosyjskim. Tymczasem Pan Prokurator zmienia kategorycznie kurs i rozpoczyna wątek: „Prokuratura Wojskowa, ze szczególnym uwzględnieniem Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Wydział ds. Przestępczości Zorganizowanej, w chwili obecnej prowadzi najpoważniejsze śledztwa, dotyczące przestępstw gospodarczych o charakterze zorganizowanym na szkodę Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej.” A więc nie najważniejsze śledztwo Rzeczypospolitej – śmierć Prezydenta w Smoleńsku, ale sprawa przestępstw gospodarczych na szkodę naszej Armii. Oczywiście nie można tych wielomilionowych spraw bagatelizować, ale czy to w ostatnim czasie jakoś poważniej zajmowało opinię publiczną. Pan Prokurator Przybył wskazuje więc śledztwa gospodarcze, jako powód dla których rozważa się pomysły zlikwidowania Prokuratury Wojskowej i inkorporowanie jej do Prokuratury cywilnej. Nie sprawa Smoleńska, ale sprawy gospodarcze. I jesteśmy w kropce. Czy plany, które w żaden sposób jeszcze nie są sformalizowane prawnie, zlikwidowanie Prokuratury Wojskowej mogą stanowić podstawę próby samobójczej? Przecież póki co jest jeszcze tyle innych sposobów dla ewentualnego zablokowania tego pomysłu. Wątek oczywiście jest jak najbardziej korzystny dla TVN i GW, bo będzie odrzucał od sprawy Smoleńskiej, czy jednak to on byłby powodem próby samobójczej? Można się ewentualnie posiłkować rozszerzeniem pojęcia honor żołnierza, który u pana prok. Przybyła jest odczytywana jako niezależność od prokuratury cywilnej. Ale to nadal nie jest powód do próby samobójczej. „Protestuję przeciwko produkowaniu kolejnych bubli prawnych jakimi będą proponowanie przez urzędników Prokuratora Generalnego zmiany ustawowe dotyczące likwidacji Sądów i Prokuratów Woskowych. Takie niedbalstwo prawne narazi Skarb Państwa na olbrzymie koszty oraz szereg kompromitujących procesów z Sędziami i Prokuratorami. Na zakończenie podkreślam, że w toku mojej całej służby jako prokurator prokuratury powszechnej, a potem prokurator prokuratury wojskowej nigdy nie przyniosłem ujmy Rzeczpospolitej Polskiej i będę bronić z całą stanowczością honoru oficera Wojska Polskiego i Prokuratora.” Protest przeciwko bublom prawnym, zwróconym przeciwko Prokuraturze Wojskowej, a których mamy pełno w każdej dziedzinie? Jeżeli to byłoby powodem do decyzji samobójczej, to jednak mógł pan Prokurator pokazać o jaki konkretnie chodzi mu bubel prawny i na czym ten bubel polega. Jakieś wyliczenia pokazując koszty Skarbu Państwa. Pojawia nam się też w tej wypowiedzi „Honor oficerski”. Ale nie jest to honor związany ze zmarłymi generałami i oficerami z TU-154M, ze śmiercią Prezydenta.. ale z kompromitującymi procesami z Sędziami i Prokuratorami. Gdzie jest zatem ten motyw? Czy może Prokurator bał się, że jak zostanie w czasie konferencji dociśnięty to powie coś więcej o co konkretnie mu chodzi, co mu ciąży na duszy i przymusza do próby samobójczej. Czy ten honor w kontekście obcych/sojuszniczych służb specjalnych, czy o ten honor w kontekście własnych interesów?

    PS. Rozmowy o honorze prokuratorów Rzeczypospolitej w kontekście tego, że Prokurator Generalny Rzeczypospolitej bierze udział w uroczystościach z okazji 290-lecia Prokuratury Rosyjskiej, a która to Prokuratura wytaczała niegdyś akty oskarżenia wobec naszych spiskowców roku 1863, która akt oskarżenia pisała przeciwko członkom Rządu Rzeczypospolitej w procesie moskiewskim z roku 1945 i która uważa, że stan prawny Federacji Rosyjskiej nie przewiduje możliwości „rehabilitacji” oficerów zamordowanych przez NKWD w 1940 roku za jednak nie na miejscu. (autor: Grudek)

  88. po zolniersku said

    Wszystko zaczelo sie od ustanowienia ministrem Obrony Narodowej osoby cywilnej.
    Potem:

    – rozwalenie OBRONNOSCI POLSKIEJ

    – zlikwidowanie POLSKIEGO WOJSKOWEGO SZKOLNICTWA ,

    – ZLODZIESTWO tego wszystkiego co wojskowe az po rozbieranie koszar i sprzedaz za bezcen sprzetu i wyposazenia wojskowego ,

    – likwidacja POLSKIEGO PRZEMYSLU ZBROJENIOWEGO

    – zakup obcoarmijnych BUBLI i zdezelowanego BARACHLA

    -wyslanie tysiecy ludzi KADRYPOLSKIEJ do cywila i zastapienie ich MIESZANCAMI-NAJEMNIKAMI

    – likwidacja obowiazkowej sluzby wojskowej ( zasadniczej)

    – obecne rozwalenie prokuratury i sadownictwa wojskowego aby nie mozna bylo scigac zlodziei cywilnych i mieszancow obcych ubranych w polskie mundury !

    Panowie wojskowi prokuratorzy i sedziowie dopiero teraz reagujecie, kiedy POLSKA STALA SIE BEZBRONNA i opanowana przez naszych wrogow ???

    Dopiero teraz przypominacie sobie o honorze wojskowym, zaczynacie mowic i wyciagacie bron, bo i WAM SIE DOBIERAJA TERAZ DO SKORY ???

    Jutro byly minister Obrony Narodowej a obecnie p-rezydent was ostatecznie zagoni do kata i dopelni sie zasada „nosil wilk razy kilka, poniesli i wilka ” !
    Czy mowi wam cos „dozynanie watachy” ?
    P-rezydent uczyni to na polecenie najwyzszej gory…. dalekiej od Polski jako sluga slug.

    Chwytajcie za posiadana bron ale nie kierujcie jej do wlasnych glow ale do glow tych CO POLSKE i POLAKOW ZDRADZILI, ROZKRADLI i ZNIEWOLILI !!!

    To juz nie Polska, to poligon doswiadczalny, na ktorym cwiczenia wszelkie odbyto !

    stary zolnierz 10 Styczeń

  89. Wiesław P. said

    Prokuratura: nie było zgłoszeń ws. zagrożenia życia prokuratora Przybyła. Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Magdalena Mazur-Prus powiedziała, że prokuratura nie otrzymała zgłoszeń związanych z zagrożeniem życia prokuratora Mikołaja Przybyła.

    Ze słów samego prokuratora wynika, że były podejmowane próby zamachu na niego.

    Poznańska prokuratura prowadziła dwa postępowania związane z płk. Przybyłem. Jedno dotyczyło kradzieży jego roweru, drugie dotyczyło odkręcenia kołpaków od kół jego samochodu – powiedziała we wtorek PAP Magdalena Mazur-Prus.

    „Przy okazji odkręcenia tych kołpaków została poluzowana jedna ze śrub. Oba postępowania zakończyły się umorzeniem wobec niewykrycia sprawców. Nie mieliśmy zawiadomień, które mówiłyby o takich sytuacjach jak jakieś wyznaczenie nagrody za głowę pana prokuratora lub sytuacji, gdzie byłoby zagrożone życie jego lub jego rodziny. Takie postępowania u nas prowadzone nie były” – powiedziała PAP.

    „To, co my możemy zaobserwować na podstawie przekazów mediów, w żaden sposób nie skutkuje podjęciem przez nas działań zmierzających do wszczęcia postępowania o kierowanie gróźb czy też innych przestępstw, gdzie poszkodowanym byłby pan prokurator Mikołaj Przybył” – dodała Mazur-Prus.

  90. Wiesław P. said

    Taka głowa i nie „trafić” (…) ” Uratował mnie człowiek, który poprawiał kable. Przestraszyłem się tego, że wejdzie. Źle wymierzyłem, strzał padł zbyt szybko. Padł strzał w policzek, a nie w głowę, spieszyłem się „

  91. Wiesław P. said

    Zaszczuliśmy człowieka honoru. Ja myślę, że on huknął ze ślepaka, stąd wątek otwartego okna żeby nie było rykoszetu:-) Ale kto szarpał za klamkę? taki kawał a propos. Do seksuologa przychodzi młoda kobitka i mówi, że nie ma orgazmu kiedy kochają się z mężem, lekarz kazał się jej rozebrać i kiedy zobaczył jej wdzięki przyparł ją o drzwi do gabinetu i wioooo a babka kręci się, wierci, wzdycha, nawet krzyczy, lekarz skończył i mówi: pani zachowuje się bardzo normalnie, orgazm był prawidłowy, a ona: tak? a jakby to pan miał klamkę w pupie, a ktoś z drugiej strony za nią szarpał, to siedziałby pan cicho??

  92. Wiesław P. said

    Może chodzić również o śledztwo w sprawie nielegalnego pobierania i transportu organów, pobieranych od polskich żołnierzy w szpitalach MSW (Nie tylko MSW, ale również wojskowych ) i przemycanych wojskowym transportem do Austrii. Może mieć to związek z projektem Lebensborn o którym mówił Dariusz Kwiecień. http://www.savetubevideo.com/?v=-aSYSCicek4&eurl=http%3A%2F%2Fmagielfinansowy.nowyekran.pl%2Fpost%2F47308%2Coswiadczenie-prokuratora-plk-mikolaja-przybyla&feature=player_embedded

  93. Wiesław P. said

    Przestrzelony policzek. Nawet tego chyba nie było. Przestrzelenie jest poważną raną, wymagającą szycia, a nerwy wokół rany na dość dużej powierzchni są przez długi czas „martwe”. Brak czucia wokół rany na policzku i jego „zesztywnienie”, zdrętwienie”, powoduje, że mięśnie policzka inaczej pracują podczas mówienia.A udzielający dzisiaj wywiadu telefonicznego pan pułkownik mówił wyraźnie, logopedycznie bez zarzutu…lepiej już było nie można? zrobić tej mistyfikacji? bo niestety, na to wygląda że tak było,

  94. Lubomir said

    W Czechach jeden w rządzie nazywał się Parobek. A tu niemal wszystkich grasujących na Wiejskiej trzeba byłoby nazwać parobkami. Zachowują się kolejno jak wiejskie parobki a nie rycerscy i szlachetni Polacy. Co się porobiło w tej Polsce?. ‚Hrabiów’, ‚murgrabiów’ i ‚baronów’, a cuchnąca słoma z butów wyłazi…Brakuje tylko poetów, którzy opisaliby ten rozkład polskiej państwowości i wizjonerów, którzy pokazaliby nowe drogi, drogi wyjścia z zaplanowanej Polakom matni.

  95. Wiesław P. said

    Za stan dyscypliny w jednostce wojskowej ponosi pełną odpowiedzialność jej dowodca w tym przypadku Wojskowy Prokurator Okręgowy w Poznaniu płk Tadeusz CIEŚLA. Jeżeli prawo ma być równe dla wszystkich powinien być odwołany za brak nadzoru. Kto teraz zagwarantuje bezpieczeństwo stronom postępowania, ktore zostaną wezwane na przesłuchanie do prokuratury wojskowej. Kto da gwarancję, ża jakiś nawiedzony prokurator nie sięgnie po broń aby, przekonać” świadka lub podejrzanego do złożenia, właściwych ” zeznań lub wyjaśnień. Wracając do prokuratora Przybyła to postępowanie dyscyplinarne przeciwko niemu winno już być wszczęte. Wnosząc broń na teren prokuratury ewidentnie i z pełnąpremedytacją naruszył prawo. Działał przy tym z dużym nasileniem złej woli bowiem planował to, samobójstwo” przy użyciu broni palnej. Będzie to kolejny sprawdzian, czy wojskowi śledzczy stosują prawo równą miarą wobec wszystkich czy tylko po uważaniu. Osobiście obstawiam tę drugą wersję. Niefortunny wybryk wyjaśnią specjaliści z Bydgoszczy, gdzie zostanie pułkownik hospitalizowany i poddany obserwacji psychiatrycznej. Od czego są biegli”.

  96. Wiesław P. said

    I czym tu się podniecać ??? Lekarze zaostrzają protest, dług rośnie, akcje Unicredit lecą na pysk, kumpel Komorowskiego grzebał przy Konstytucji USA i jak nic naszemu może strzelić do łba to samo z naszą. O tym media milczą. Lekarze zaostrzają protest i guzik prawda co ćwierkolił Tusk, że wszystko jest w porządku i chorzy mogą się nie martwić. Po wczorajszej wypowiedzi min. Arłukowicza, że chorzy mogą poczekać 2 dni bo gra orkiestra, tenże dziś poszedł po rozum do głowy, a kiedy wróci – nie wiadomo. Dług nam rośnie, akcje Unicredit lecą na pysk, kumpel Komorowskiego, Obama, grzebał przy Konstytucji USA i jak nic Bigosławu może strzelić do łba to samo z naszą. WSI spokojna, WSI wesoła ma się dobrze i w ogóle jest happy i dolce vita. Na chlebuś plus minus jeszcze starcza, nawet na ten we flaszce i jakby tylko igrzysk brakowało. I mamy igrzyska – mendia dostały sraczki bo prokurator wojskowy przystawił sobie pistolet do głowy i nie trafił, a sprawa jest przecież arcybanalna do bulu – chciał się w przerwie ogolić i w ciemno wyjął z szuflady biurka spluwę zamiast maszynki do golenia. No popatrz, jakie mamy wojsko, nawet szczelać z bliska nie potrafi …No i ten rasowy nos tego całego prokuratora oraz ichniego rzecznika niejakiego Schewe(czysto polskie, słowiańskie tetełe i rysy). A niech się wyszczelają w cholerę. Pies a nimi…Swoją drogą – rzeczony prokurator stracił twarz i honor. Widocznie zysk był dla niego ważniejszy. Jak to u ludzi handlowego wyznania. Takie te nasze igrzyska są i aż się prosi pojechać „klasykiem” z Belwederu – jaki rząd, takie igrzyska. Za to zasłonę dymną na sprawy istotne to rząd potrafi spuścić arcyszczelną. Ruska mgła to przy niej pikuś. I czym tu się podniecać ?

  97. Wiesław P. said

    ! Uwaga ! Rick Santorum jeden z kandydatów z ramienia Partii Republikańskiej w wyborach prezydenckich USA jako jeden z pierwszych polityków amerykańskich powiedział publicznie i zakwalifikował ugrupowanie Donalda Tuska z nim włącznie jako niebezpieczeństwo dla pokoju światowego na równi z Iranem i egipskimi islamistami . W naszych mediach cisza. Cały tekst przeczytajcie : niepoprawni pl Tomasz Sokolewicz

  98. tumry said

    Gajusz Juliusz Cezar – Rzeczpospolita Rzymska – Roma: Veni, Vidi, Vici (47 p.n.e.).
    Mikołaj Przybył – Rzeczpospolita Polska – Posen: Przybyłem, Zbyłem, Wybyłem (2012 n.e.).

  99. Wiesław P. said

    W ruskich telewizjach pokazano wczoraj całą głowę leżącego na podłodze Przybyła i w ogóle nie widać tam było nawet kropelki krwi. Czyli na 100% musiał strzelać sobie w łeb ślepakiem bo jakby to była ostra amunicja to byłoby nawet przy draśnięciu dużo krwi. A ruskie pewno odkupili te nagranie od WSI 24 i pewno sowicie za to zapłacili TVN-owi.

  100. Ania said

    oj warto przecyztac jego sylwetke
    http://www.mowimyjak.pl/fakty/kto-jest-kim/prokurator-mikolaj-przybyl,49_36170.html

  101. A wahadelko, kiwajac sie pogodnie, pyta: – „A co bedzie jezeli Umilowany Przez Wszystkich Premier Tusk nie wroci z urlopu?”…

    Miroslaw Krupinski

  102. Ros said

    # 97

    Rick Santorum Ha! Ha! Santorum znaczy odbyt po lacinie : -)
    Jego wiedza o polskim regionie w jewrounii i „rzondzie” rowna jest wiedzy innego kandydata na „prezydeta Usraela” ktory ongis twierdzil za PRL-u ze Polska za byla krajem demokratycznym i niepodleglym.

  103. Dziwne to wszystko. Strzela, nie trafia. Na drugi dzien w TVN mówią, że zgłaszał, że mu kołpaki ukradli… Frajer jakiś, czy poważny prokurator. A jeśli poważny, to może ktoś z niego chce zrobić wariata? O co w ogóle chodzi…? Dziwne rzeczy zaczynają się dziać w Polsce.

  104. Wiesław P. said

    Do stojącego pod szubienicą skazańca podchodzi kat i wręcza mu kufel piwa, którego ten zażyczył sobie w ostatniej prośbie. Kiedy skazaniec zdmuchuje obfita pianę, a kat pyta, dlaczego to robi, słyszy zaskakującą odpowiedź:
    – Bo piana podobno szkodzi na nerki
    Pułkownik Mikołaj Przybył przestrzelił sobie policzek, a broń skierował tak, aby pocisk poszybował przez otwarte okno. Stwierdził dzisiaj, że bał się rykoszetu. Przebywający sam w pomieszczeniu niedoszły samobójca obawia się rykoszetu, czyli tego, że pocisk, który go zabije może trafić w niego po raz drugi?Jest jeszcze inne wytłumaczenie. Jedynym elementem ryzykownym w tej całej żałosnej i komicznej maskaradzie był właśnie rykoszet i dlatego Przybył zredukował ryzyko do zera. Przestańcie mówić i pisać o próbie samobójczej. Domagajmy się raczej wywalenia na zbity pysk zarówno Przybyła jak i Parulskiego, którego ten bronił z narażeniem własnego policzka. Zlikwidować prokuraturę wojskową i przyjrzeć się aktom tam zgromadzonym, szczególnie tym dotyczącym „Smoleńska”.

  105. Wiesław P. said

    Pasionkowa stonka – Prokurator Przybył oświadczył, że zajmowało go sprawdzenie wątku „udziału obcych służb specjalnych, zainteresowanych podgrzewaniem atmosfery wokół katastrofy smoleńskiej i wzajemnym konfliktowaniem Polaków. Zwłaszcza w perspektywie nadchodzących w 2011 r. wyborów”. Mówiąc po ludzku, sprawdzał, czy uczestnicy marszów smoleńskich są podpuszczeni przez Amerykanów i czy CIA nie chce spowodować wygranej PiS. A dlaczego ściganie przecieków było „niezwykle istotne”? Bo Rosjanom nie podobało się, że Polacy dowiadują się za dużo, i to powodowało „utrudnienia” oraz „opóźnienia”. Czytaj: Putin oddałby nam wrak i czarne skrzynki, ale obawia się, że rezultaty ich badania wyjdą na jaw. Amerykanie to „obcy”, którzy chcą nas destabilizować, jak w czasach stonki ziemniaczanej. Natomiast Rosjanie to nawet nie „swoi”, tylko „góra”. Ich pomruk wystarcza, żebyśmy wyrzucili prokuratora Pasionka i inwigilowali własnych dziennikarzy. Czemu Przybył powiedział to teraz? Chlapnął? Czy zademonstrował lojalność zagrożonej likwidacją wojskowej prokuratury wobec Moskwy? Równolegle media informowały o wyjeździe do Moskwy prokuratora Seremeta.
    Komentarz Piotra Lisiewicza ukazał się w dzisiejszej „Gazecie Polskiej Codziennie”

  106. Wiesław P. said

    Widocznie Przybył myśli że nadal jesteśmy w Układzie Warszawskim a nie w NATO, trzeba by go o to wprost zapytać. I o to co zrobił by ruskie służby specialne nie konfliktowały społeczeństwa i go nie dezinformowały – czy zbadał kontakty, bilingi i smsy Hypkiego?

  107. Wiesław P. said

    Przybył nam Partacz, czy Mistyfikator? W naszej historii nie takie numery mieliśmy, nawet wśród pułkowników. Taki płk. Walery Sławek, b.premier i przyjaciel marsz. Józefa Piłsudskiego, wyrolowany z obiecanej Prezydentury przez „spadkobierców”, bezradnie widząc nadciągającą wojnę, wiosną 1939 r. odszedł z hukiem do historii, pisemnie prosząc „nikogo proszę nie winić”. Wypowiedział się ostro, zdecydowanie i ostatecznie. Trudno to ostatnie zjawisko medialne płk. Przybyła zrozumieć, ale taki marsz. Piłsudski odesłałby go do cywila na inny odpowiedzialny odcinek „kury szczać prowadzać”. Płk. Przybył do szpitala, spoliczkowany rzekomo korupcją w armii. Poza tym muszą mu ten policzek tak załatać, aby nie było już przecieków ze smoleńskiego śledztwa. Pozostaje pytanie, czy chodzi o honor, czy o humor? Albo mówiąc inaczej: jaki honor, takie samobójstwo? Może pułkownik otwierając okno wystraszył się, że nad jego grobem zagra znakomita Orkestra Owsiaka i dlatego spudłował? Podobno miał rozwinięty smak muzyczny. Jest oczywistym, że gdyby był rolnikiem otuliłby szyję niezawodnym sznurem od nieszczęsnej snopowiązałki, a tak nabił pistolet (słyszeliśmy to na filmie), chybił, no i teraz inni mogą się nabijać z jego wojskowych umiejętności…Swoją drogą to dziwne, że taka cywilna kobiecina Blida zabiła się ślepym nabojem, a pułkownik ostrym nabojem tylko ogolił policzek. Ciekawe czy huk wystrzału Przybyła, spowoduje większe pęknięcie w zmowie smoleńskiego milczenia. Dobrze byłoby poznać chociaż scenariusz tego przedstawienia, a może nawet reżysera? Wychodzi na to, że przyszłych samobójców (szczególnie wojskowych!) trzeba będzie wyposażyć w system naprowadzania, bo widać, że w godzinie próby z współczesną bronią kompletnie sobie nie radzą. Pocieszający jest fakt, że podobną niemoc wojskową można zaobserwować za granicą. Wnikliwy jej krytyk imić marsz. Komorowski rozpaczał swego czasu, że jakiś ślepy saper z 30 –tu metrów nie trafił w polskiego Prezydenta. Od jakiegoś czasu modne są rozmaite szokujące programy „na żywo” jak podmienianie się żonami, mężami z aktywnymi kamerami, tutaj przeflancowano na zupełnie dziewiczy teren podobny eksperyment dla zdumionej gawiedzi. Dziennikarze (może to kpina z ich lenistwa w tropieniu korupcji w wojsku?) jak owieczki zapędzono do jednej sali i dla nich właśnie odegrany został ten spektakl przy włączonych kamerach. Mieli szczęście, że imić płk. Przybył jest introwertykiem, a nie ekstrawertykiem, mógłby przecież salwę z kałacha wypuścić w biednych dziennikarzy. Więc osobowość jest bardzo ważna. Wszystko przez te tuskowe cholerne reformy, przez tak długi czas kierownikiem wojska był psychiatra Klich, no i teraz żołnierze głupieją bez swojego psychiatry. Jeśli od szefa partii opozycyjnej w okresie żałoby po bracie bliżniaku, media żądały badań psychiatrycznych, ciekaw jestem czego zażądają teraz dla gen. Parulskiego i Seremeta. Czy płk. Przybył próbował popełnić samobójstwo pa-ruskie, może to nie było samobójstwo wojskowe, tylko cywilne? Po co on tego gnata do buzi wkładał z ostrymi nabojami, przecież nie chodziło mu o leczenie kanałowe? Miał szanse ulecieć do gwiazd, ale wybrał zostanie lokalną gwiazdą…Okazało się, że niestety pocisk też był skorumpowany. Więc został bez pocisku (okno wie gdzie on poleciał) i wbrew zapewnienią bez twarzy i honoru… Po spudłowaniu, drugiego policzka jednak nie nadstawił… Jeśli to miała być szopka to chyba według ruskiego kalendarza, t.j. spóżniona o kilkanaście dni. Przybył Mikołaj i podarował nam pod smoleńską brzózką (nie choinkę!) niedogolone samobójstwo. To medialne, czyli pozorowane do kamery samobójstwo, ma również pożądane konsekwencje, cholernie umiędzynarodowiło sprawę katastrofy smoleńskiej. Natomiast aktywni politycy w zależności od punktu siedzenia, próbują coś dla siebie wysmażyć. Min. rolnictwa Marek Sawicki czyn pułkownika nazwał „śmieszną dezercją”, a nie próbą obrony honoru oficera polskiego, zaś prokuraturę wojskową z chłopska proponuje po prostu zaorać…Podobno vice-przewodnicząca klubu PO M.Kidawa-Błońska, poinformowała, że premier Tusk-Dolomita nie przerwie wypoczynku, bo ten wirus konferencji z nabojami, do rządu jeszcze nie dotarł i ministrowie pracują, jeszcze się nie wystrzelali. Mam nadzieję, że nikt nie zapyta o komentarz marszałka Ewę Kopacz…Najbardziej skutecznym „protestantem” rzeczywistości , nie pobitym do dziś pozostaje Sekuła, którego skuteczny paluszek, 3 – krotnie pociągnął za spust we własny brzuszek… Więc co grozi nam następnego, gen.Parulski połknie pocisk dalekiego zasięgu, czy Seremet odda sromotną salwę po zjedzeniu petardy ? Co będzie dalej, czy dowódcy płk. Przybyła wyślą go, po psychiatrycznej obserwacji na emeryturę z samobójczym dodatkiem premiowym?
    Jacek K. Matysiak
    wzzw.wordpress.com

  108. tumry said

    Szykuje się starcie między Donaldem Franciszek „Pinokio” Taskiem (od task zadanie), a „Jezus” Maria Karol Bronisławem z dodatkowym przydomkiem „skantowany”. Pierwszy jest sterowany przez rzeszę wybitną w bezpośrednim wywoływaniu wojen w Europie. Drugi przez carstwo dzisiaj federację nieco wcześniej związek morderczy, wyspecjalizowany w waleniu butem po międzynarodowych stołach dyplomatycznych. Obaj roszczą sobie pretensje do zawiadywania polską prokutaturą. Pierwszy spazernił się na całą, drugi, jako zwierzchik sił zbrojnych jedynie na wojskową. Szefem generalnym prokuratorów, prokuratur i kreatur wszelakich jest bynajmniej nie sarmata, a Andrzej Seremet. Został on wskazany przez śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego na szefa zgeneralizowanego geszeftu tylko dlatego, że tzw. wybór miał miejsce między jedynie kolorami lakieru czarnym perłowym i również czarnym ale metalikiem. Z kolei geniusz od geszeftów wojskowych Krzysztof Parulski, nie mylić z parolem czyli słowem honoru, o którym tenże nie ma zielonego pojęcia, również w oczach śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego godny zaufania nie był. Stąd pokazanie mu figi z makiem i z pasternakiem w sprawie awansu na I stopień generalski. W to wszystko włączył się znakomity znawca broni krótkiej i postrzeleń wszelakich w ogóle, niejaki Mikołaj Przybył płk. i prokurator wojskowy, wystrzeliwując sobie w gębę po skosie z policzkiem, z której wcześniej zrobił wychodek, niewiadomej konstrukcji podobno pocisk. Chodziło o ujęcie się za beznadziejnym znawcą parolu. Co z tego wyjdzie raczej wiadomo, choć trzeba będzie poczekać na wyniki rozmów między Angelą Dorotheą a Władimirem Władimirowiczem, ale to już po wyborach w Niemczech i w Ruso-Sowietach. Wiadomo, że do finalizującej sprawy polskie rozmowy zasiądzie Władimir. Co do losów Angeli sprawa wyborcza jasna nie jest. Na to właśnie liczy „Jezus” Maria Karol Bronisław myśląc, że w ten sposób zyska przewagę nad Donaldem Franciszkiem i władzę swoją namiestniczą umocni. Lecz uważaj Och Karol, bo Task lubi w momentach decydujących trzymać się ketmanu tj. dysponować tasakiem ukrytym w rękawie i rąbnąć nim w najmniej spodziewanej chwili. Niezależnie od tego jednak, który któremu da wycisk, Polska na tym wyjdzie nogami do przodu. Módlmy się !

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: