Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

San Francisco: Gra operacyjna “Dom Polski”

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2012-02-29

Polish-Club-of-San-Francisco-under-attack.

Pytanie kto dał hasło przed blisko dziesięcioma laty do zaatakowania działającego z rozmachem i niezależnego finansowo Domu Polski w San Francisco, powstrzymania po latach “suchych” jego rosnącej popularności, przechwycenia nad nim i jego kasą kontroli nadal oczekuje na odpowiedź.

Zabiegi podporządkowania sobie organizacji polonijnych przez powojenną dyplomację peerelowską miały miejsce od początku jej istnienia. Pozakładane nowe organizacje przy namaszczeniu ludowych dyplomatów w latach 60/70 działały z dużym rozmachem. Ich repertuar jednak nie przypadł do gustu wcześniejszej emigracji, która miała już swoją bazę, dobrze zakorznioną w Polonii.

.

Z czasem aktyw mających ponad stuletnie tradycje organizacji starzał się, potomstwo się amerykanizowało, liczba aktywnych członków malała. W organizacjach przybywali nowi ludzie najczęściej z nowej emigracji. Wielu z nich z łatwością adoptowało się w nieznanym dla siebie środowisku z werwą wspólnie ze starszymi kontunuując działalność organizacji. Byli jednak i tacy co jeszcze dobrze nie zadomowili się w organizacji a już zaczynali przestawiać je na obraz i podobieństwo przywiezione z PRL. Szczególnie agresywne w tym działaniu były osoby utrzymujące ścisłe kontakty z konsulatem.

W takich okolicznościach działały stare i powstawały nowe organizacje, nowe polskie parafie i misje a także usługi przewozu paczek do Polski czy polskie delikatesy. Organizowano nowe szkoły, zespoły taneczne, budowano polskie harcerstwo na gościnnej dla emigrantów amerykańskiej ziemi. W zależności od zainteresowania, poglądów i ewentualnie uczynionych wcześniej zobowiązań ich liderów nowe organizacje przyjmowały swoje programy.

Część z nich związana z konsulatami od początku realizowała narzucane idee, ubogacała uroczystości i organizowała imprezy pod ich patronatem. Stare trzymały się programów latami wypracowanych i z niechęcią brały udział we wspólnych celebracjach z udziałem reprezentantów nadwiślańskich władz. Jedne i drugie organizacje jednoczył Kościół. Pasterz decydował w jakim kierunku szła działalność wspólnoty, jaki program miała przykościelna szkółka. Różnie to bywało.

Wiele już napisano o tym jak wcześniej peerelowskie a później pomagdalenkowe, jedne i drugie komunistyczne pełnej krwi służby, zabierały się w różnych miejscach globu do przechwycenia dorobku starych organizacji. Wiadomości na temat ich dokonań i stosowane przez nich metody dzisiaj są dostępne w wielu miejscach; obficie w internecie. Stosowano “przejrzystą” zasadę: wprowadzeniem nowych członków skłonić organizacje do realizacji zadań i powoli przejąć nad nią kontrolę; jeżeli to się nie uda, to “krnąbrne” organizacje poskromić, zniszczyć finansowo, działaczy pomówić o malwersacje, zgnoić a jak to mało to okrzyknąć komunistycznymi agentami, wtyczkami SB, UB czy WSI. W zależności od potrzeb, zgodnie z dyrektywą “albo przejąć albo zniszczyć”.

W mojej ocenie taką operację przeszedł Dom Polski w San Francisco. Z perspektywy czasu widać to dość przekonywująco. Świadczy o tym wiele “przypadków” z jakimi spotkali się działający w nim ludzie. Ataki były bezpardonowe, do sfingowanego procesu sądowego włącznie.

Mimo wielu mankamentów Stany Zjednoczone to nie PRL. Kłamstwa i pomówienia, donosy i sfabrykowane oskarżenia nie znalazły uznania w oczach sędziego.

Po dziś dzień ciągle pozostają niewyjaśnione motywacje tak podłego działania. Czym kierowali się panowie Edmund (Sławomir) Lewandowski i Karol Żerucha preparując bezpodstawne oskarżenia w stosunku do Domu Polskiego jako organizacji i jego kilku dyrektorów z prezesem włącznie? Dlaczego nie mając żadnych podstaw zdecydowali się na wyssane z palca “argumenty” i z tak spreparowanymi oskarżenimi pospieszyli do sądu? Małym pocieszeniem jest fakt, że ostatecznie sprawę przegrali pomimo stosowanych przez ich adwokata różnych forteli. A już wielką niespodzianką dla Polonii było to, że tak prymitywny atak na Dom Polski wsparło kilku miejscowych polonijnych notabli!

Zdeterminowani do przejęcia pełnej kontroli nad organizacją najpierw sfałszowali wybory (oddanie podwójnego głosu przez jednego z oskarżycieli). Wobec sprzeciwu pozostałych członków organizacji panowie Karol Zerucha I Edmund (Sławomir) Lewandowski bez upoważnienia organizacji Sw. Stanislawa, sami zdecydowali i wlasnorecznie podpisali w jej imieniu akt oskarzenia przeciwko Domowi Polskiemu i jego spolecznym dzialaczom. Tak, to oni oskarżali Dom Polski, aczkolwiek długo urabiali opinię skrzywdzonych rozpowiadając, że ich oskarżono a oni jedynie się bronią!

Zadbali również o odpowiednią scenerię do przekazania zarządowi tej niecodziennej informacji. Akt oskarżenia został wręczony w czasie jednego z zebrań Rady Dyrektorów Domu Polskiego.

W niedzielę dnia 23 lutego 2003 roku na zebranie do Domu Polskiego przybył urzędnik szeryfa z plikiem aktów oskarżenia pod pachą, które wręczył kolejno oskarżonym, w tym “Domowi Polskiemu” jako organizacji. (Superior Court of the State of California for the City and County of San Francisco, No. CGC-03-417625).

Rada Dyrektorów jednogłośnie postanowiła przeciwstawić się oskarżeniom i bronić Domu Polskiego. Pieniactwem swym narazili na straty finansowe stare polonijne organizacje: Polish Roman Catholic Union z Chicago, Dom Polski i organizację Św. Stanisława Biskupa z San Francisco.

Sprawe przegrali. Planu przechwycenia Domu Polskiego nie udalo im sie zrealizować. Medali zapewne nie było. Pozostało im wytworzyć własną legendę wydarzeń dla swoich wielbicieli, co też uczynili.

Przebieg kilkuletniej walki w obronie Domu Polskiego i dobrego imienia jego dyrektorów opisałem w artykule: Brutalny atak na Dom Polski odparty. Czy Temida w San Francisco może udać się na wakacje?

Upłynęło kilka lat od zakończenia operacacji “Dom Polski”.

Zarówno Dom Polski jak i będące jego założycielami organizacje ciągle działają. Jednak trwające kilka lat zmagania o jego istnienie zmęczyły bardzo polonijną społeczność zarówno w San Francisco jak i wokół zatoki.

Nieustannie podsycane antagonizmy i oskarżenia spowodowały, że przez lata wypracowywany bogaty program służby dla Polonii zaczął się kurczyć i zwolna zamierać. Jedyną grupą polonijną, która w pełnym zakresie korzysta z budynku jest zespół taneczny “Łowiczanie”, który przez długie lata nieodpłatnie trenuje w Domu Polskim. Zorganizowana przed dzisięcioma laty w przytulnym pomieszczeniu na piętrze sala tradycji, małe muzeum dokonań Polonii w San Francisco zwolna zamienia się w magazyn, najzwyklejszą rupieciarnię.

Nadarzającą sie kilka lat temu szansę bardzo korzystnego sprzedania starej posesji i zakupienia znacznie nowszej i bardziej funkcjonalnej rezydencji w lepszym i dogodniejszym dla Polonii miejscu, z odpowiednio dużym parkingiem zaprzepaszczono. Przeciwnicy uratowania prestiżu organizacji Polish Club, Inc. rozpętali idiotyczną nagonkę, jakoby po sprzedaniu posesji pieniądze zostaną podzielone między członków zarządu a Dom Polski przestanie istnieć. Najsmutniejsze w tym jest to, że zamieszanie to zorganizowała osoba wielce zasłużona dla Poloni, założycielka wielu działających organizacji, jednocześnie od lat dobrze spełniająca potrzeby konsulatu.

Wcześniejsze plany i poczynione daleko idące działania zostały zablokowane. Jeszcze na kilka dni przed ostatecznym głosowaniem decyzji odnośnie sprzedaży starego i kupna nowego obiektu w innym miejscu miały prawie 100% zwolenników w Radzie Dyrektorów Domu Polskiego. Wobec zorganizowanej agresywnej nagonki część dyrektorów zmieniła zdanie. Znikoma większość zdecydowała posesji nie sprzedawać a co za tym idzie nie kupować nowej. Czym kierowali się ci co w ciągu 24 godzin zmienili wypracowywaną przez ponad pół roku wspólną decyzje? Sądzę, że ten bez precedensu lekkomyślny krok można z powodzeniem zaliczyć również do gry operacyjnej “Dom Polski”.

Waldemar Glodek, Kalifornia

POLISH CLUB ONLINE,

Reklamy

Komentarzy 5 to “San Francisco: Gra operacyjna “Dom Polski””

  1. Mieczyslaw said

    Mysle ze trzeba by sprawdzic zyciorysy (pochodzenie) ”oskazycieli”. Ja tego nie potrafie, wiec moze jest KTOS kto moze?
    Na pewno jest to czesc programu spacyfikowania i poddania kontroli pomoskalowskiej Polonii Amerykanskiej.
    Przez kogo? Retoryczne pytanie.
    Czuje garlic, moze sie myle.
    Przyszla mi na mysl sprawa ”opanowania” Credit Unii w Toronto i wyssania z niej pieniedzy Jej czlonkow, co w efekcie oddalo ja pod kontrole RBC.

  2. tomahawk said

    Ad Autor

    Panie Glodek, mam pytanie; dlaczego od kilku lat co jakis czas wyciaga Pan historie panskiej „walki” z pp.Lewandowskim i Zerucha mimo decyzji sada i „wygranej” wojny? Dlaczego?
    Ja bywalem w tamtym domu jako przyjezdny anonimowy gosc kilkanascie razy i na dlugo nim Pan pojawil sie nagle znikad. Znalem w detalach panskie zachowanie i dzialnosc, aczkolwiek nie dalem nigdy znaku o znajomosci tejze sytuacji, czekajac jak ona sie rozwinie.
    Dlaczego rowniez wyciaga Pan jakies tam banialuki o PRL-u, powiazaniach z kims/czyms, miast samemu siebie wpierw osadzic? Pytam sie po raz kolejny; dlaczego Pan to wszystko robi, ciagle publicznie i ciagle pomijajac lub dodajac szczegoliki.
    Zmiesmaczony zupelnie

    howgh

  3. Infonurt2 ( na domenie http://www.infonurt3.com)- Trzeba pamiac dlatego że wtedy najechali „polonię” kiszczaki którzy według instrukcji dobijali „żołnierzy wyklętych” albo slady po nich :Instrukcja ge SB Czesława Kiszczaka
    O deintegracji Polonii …
    z lutego 1989 roku
    „… Nasze służby dyplomatyczne na całym świecie mogą i MUSZĄ inicjować powstawanie rożnych NOWYCH stowarzyszeń, organizacji oraz klubów w środowiskach polonijnych na całym świecie, aby ZDEINTEGROWAĆ te organizacje które istnieją.
    Tylko nowo utworzone z NASZĄ pomocą i przy NASZEJ współpracy organizacje, stowarzyszenia czy kluby bedą NAS popierać.

    Te stare organizacje polonijne pod tymi zarzadami jakie są teraz, nigdy z NAMI nie będą współpracować.
    NASI ludzie za granica mają od dzisiaj zadanie glębiej niż poprzedno INFLIRTROWAĆ istniejące gremia kierownicze tych starych organizacji polonijnych na wszystkich szczeblach, a zwłaszcza na szczeblach centralnych.
    Nasze służby dyplomatyczne razem z NASZYMI ludzmi muszą zapewnić OPERACYJNE możliwości oddzialywania na te stare organizacje, kreowania ich dzialalności i kierowania ich polityka, tak aby NAS wspierały.

    Te stare organizacje muszą być przez NAS operacyjnie OPANOWANE, a jak się to nie uda to je ZBANKRUTUJEMY …”
    Gen.Kiszczak

    – a do p.Głodka – tak trzymać . U nas w Kanadzie w KPK całą gęba rzadzą kiszczaki ( Np. W Toronto : agent Magiera) Przypominam też stanowisko KPA w sprawie Smoleńska podzielajace opinie PRL bis – spisek i zamach jako katastrofę lotnicza..

  4. Panie Zniesmaczony Tomahawk,

    Dziekuje serdecznie za kilka slow dotyczacych mojego wpisu.

    Dlaczego co jakis czas pisze na ten temat?

    Dla przypomnienia. 23 lutego byla rocznica wreczenia bezpodstawnego oskarzenia, wrecz celowo zrobionego procesu aby zniszczyc Dom Polski. Czy Pan czytal akt oskarzenia, do ktorego link jest podany? Poniewaz historia lubi sie powatarzac, to ku przestrodze innych pisze. A jezeli Pan ocenia, ze za malo klarownie to postaram sie w najblizszym czasie powrocic do tematu i uzupelnic braki dla rozjasniena tej bulwersujacej historii.

    Jezeli byl Pan wielokrotnie w Domu Polskim w San Francisco przed moja w nim dzialalnoscia, w czasie i moze po, wiec jak sam Pan pisze zna Pan sprawe w detalach. Pan tez moze podzielic sie z czytelnikami WP detalami, tymi ktore uzna Pan za stosowne wybrac.

    Kazdy na emigracji pojawia sie znikad. A szczegolnie w Kalifornii. Taki sobie jezdziec znikad. Dziekuje za docenienie wszak w westernach jezdzcy znikad… jeszcze raz dziekuje.
    Mojego zyciorysu nie ma problemu doszukac sie w internecie Panie Tomahawk.

    Co do tych jak Pan nazwal “banialukow” to jest Pana ocena i ma Pan prawo tak sadzic, a ja mam prawo napisac swoje oceny i przemyslenia i skoro uznalem za celowe nimi sie podzielic z czytelnikam, wiec sie podzililem. Skoro Pan ma inne odczucie to tez jest bardzo cenna uwaga w dyskusji.

    Jeszcze raz, pisze bo jedynie ta droga moge podkreslic krzywde jaka panowie Edmund (Slawomir) Lewandowski i Karol Zerucha wyrzadzili polonijnym organizacjom. Starym organizacjom, a ja do nich zapisalem sie po to aby kontynuowac ich dzialalnosc w/g zasad i kierunkow jakie zastalem. Nie, zeby je modernizowac pod potrzeby o jakch nadminilem w artykule.

    Wiele krzywdy wyrzadono ludziom, wspanialym ludziom jakich mialem moznosc poznac, dlatego pisze. Pare osob juz zmarlo, rozmwaialem z nimi wiele, dlatego moje przmyslenia sa glebsze. A ze Pana sa inne? Coz w tym dziwnego? Sadze ze nasi forumowicze nie beda mieli Panu za zle jak sie Pan z name podzieli swoja wiedza i ocena wydarzen.

    Zniesmaczony rowniez
    Waldemar Glodek

  5. tomahawk said

    Panie Glodek,
    Tak naprawde, to mnie malo co obchodzi caly ten kabaret. Ale jezeli Pan w ten sposb ma zamiar obchodzic „rocznice”, to daj Panu Boze tylko duzo szczescia, bo kazdy inny komentarz w tejze sprawie jest zupelnie zbytecznym.
    I koncze temat, bo nie mam zamiaru paprac sie g….kami. Nie moj cyrk, nie mje malpki.

    howgh

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: