Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Temu, który odważył się nie bać

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2012-05-28

Obchodzimy kolejną rocznicę śmierci Wielkiego Prymasa Polski Kardynała Stefana Wyszyńskiego, człowieka, którego na trudne czasy dała Opatrzność polskiemu Kościołowi i Narodowi. Możemy do niego odnieść słowa, które „Przewodnik Katolicki” przed prawie stu laty odniósł do ks. kard. Stanisława Hozjusza, wielce zasłużonego dla całego Kościoła i dla Polski: „(…) dla wyjątkowych, przełomowych epok Bóg zsyła i wyjątkowych, przełomowych ludzi, którzy podobni latarniom morskim dookoła oświetlają ciemności, tak iż zagrożeni falami rozhukanymi żeglarze szczęśliwie przybyć mogą do portu”. Dziś z perspektywy czasu jaśniej widzimy i lepiej możemy docenić rolę, jaką Prymas Wyszyński odegrał dla Kościoła i Narodu Polskiego w trudnych czasach komunizmu. Rocznica ta jest nie tylko okazją do wspomnień, ale także do poszukiwań światła i inspiracji dla naszych działań w czasach dzisiejszych, które również można nazwać czasami próby dla Kościoła, dla Narodu i dla państwa.

Siła odwagi
Poszukując jakiegoś punktu odniesienia, na którym można by oprzeć całą działalność Prymasa Wyszyńskiego, zarówno dla dobra Kościoła, Narodu, jak i poszczególnych ludzi, wskazałbym (obok zawierzenia Bogu i Maryi) jeden: odważył się nie bać. Systemy totalitarne budowane są na terrorze i opierają się na strachu. Kiedy ktoś, a za nim inni, przestaje się bać, wtedy rozpoczyna się upadek systemów totalitarnych, i tak stało się z polskim (a także sowieckim) komunizmem. Pod datą 25 września1953 r. (piątek), a więc datą aresztowania Prymasa Wyszyńskiego, kiedy przedstawiciele służb bezpieczeństwa po północy wdarli się do kurii biskupiej, ksiądz Prymas z całą mocą – jak czytamy w „Zapiskach więziennych” – oświadczył aresztującemu go oficerowi: „(…) protestuję (…) przeciwko gwałtowi, przeciwko sposobom postępowania z obywatelem, którego państwo mogło dosięgnąć w inny sposób, zgodny z Konstytucją. Protestuję przeciwko uniemożliwieniu mi sprawowania rządów nad diecezjami gnieźnieńską i warszawską. Protestuję przeciwko pogwałceniu jurysdykcji Stolicy Świętej, którą wykonywałem na mocy uprawnień specjalnych. (…) Protestuję przeciwko zakazowi spoglądania przez okno” (s. 14). Ta postawa odwagi, która znosi strach, opisana na pierwszych stronach „Zapisków”, będzie towarzyszyć cały czas Prymasowi i okaże się jego wielką siłą, a zarazem zagrożeniem dla komunistycznego systemu. Odwaga, świadomość własnych praw obywatelskich, domaganie się prawa do prowadzenia misji duszpasterskiej, niepozwolenie na zastraszenie siebie, na zamknięcie ust – to cechy bardzo potrzebne dzisiejszemu polskiemu Kościołowi: zarówno duchownym, jak i świeckim.
Dziś, kiedy kierujemy nasz wzrok w stronę państw komunistycznych, takich jak Chiny, Kuba, Korea Północna czy Wietnam, w których dokonuje się przymusowej ateizacji – widzimy, że tym, co utrzymuje w tych państwach komunizm, jest właśnie strach napędzany państwowym terrorem. W ostatnich tygodniach pojawiły się nowe informacje na temat życia chrześcijan w tych państwach, a mianowicie, że grupy katolików podejmują próby przełamywania strachu przed komunistycznym reżimem, szczególnie w Wietnamie, a także w Chinach. Katolicy tych państw domagają się prawa do wolności wyznawania wiary, gromadzenia się w świątyniach i życia religijnego, co budzi oczywiste niezadowolenie reżimu i prowadzi do zaostrzenia państwowych restrykcji.
Prymas Wyszyński wiedział, że swoją nieustraszoną postawą wobec przedstawicieli komunistycznych władz państwowych, tajnych służb czy milicji daje przykład odzyskiwania sił ducha dla duchowieństwa i ludzi świeckich, zgodnie z ewangelicznym przesłaniem, by nie lękać się tych, którzy ciało zabijają, ale duszy zabić nie mogą. Warto tu przypomnieć, że kiedy władze komunistyczne próbowały podporządkować sobie Kościół, ks. kard. Wyszyński pisał w Liście Episkopatu Polski do Rządu (8 maja 1953 r.): „Rzeczy Bożych na ołtarzu cesarza składać nam nie wolno. Non possumus”. Uczył, jak żyć, mimo biedy i ideologicznego zniewolenia, z podniesioną głową, z godnością, z wewnętrzną wolnością. Strach współczesnego Polaka ma nieco inny charakter, ale dalej pozostaje elementem władzy rządzenia. Strach ten uzewnętrznia się na różne sposoby. Strach przed suwerennością myśli i własnym zdaniem przejawia się w poprawności politycznej; strach przed prawdą przejawia się w ucieczce w relatywizm; strach przed otwartym wyznawaniem wiary przechodzi w udawaną religię; strach przed przestrzeganiem zasad moralnych ujawnia się w tolerancji zła; strach przed zachowaniem patriotyzmu i tradycji narodowych przejawia się w nihilizmie.
Prymas Wyszyński wiedział, że Polak, który boi się tylko Boga, który wie, że należy bardziej słuchać Boga niż ludzi, okaże się obywatelem bardzo niebezpiecznym dla komunistycznego totalitaryzmu. I dziś warto o tym pamiętać, że człowiek głęboko wierzący, prawdziwy katolik, wyzwolony od strachu wobec władzy, jest i będzie niebezpieczny dla każdego totalitaryzmu.

Budzić świadomość podmiotowości
Jednym z głównych celów komunizmu było dążenie do ubezwłasnowolnienia podstawowych podmiotów społecznych: rodziny, organizacji kościelnych, a także samych obywateli, i poddanie ich totalnej kontroli ze strony państwa. Prymas Wyszyński jako znawca katolickiej nauki społecznej, prawnik, teolog i filozof wiedział, że podstawą suwerenności Kościoła i Narodu jest suwerenny w swoim istnieniu i działaniu człowiek. Suwerenność zaś to nic innego jak wolność samostanowienia o sobie, o własnej rodzinie, własnym życiu i działaniu, a także o państwie. W tym też przejawia się autentyczna podmiotowość zarówno człowieka, jak i całych społeczeństw. Świadomość chronienia tego w polskim społeczeństwie, przypominania o tym, walki o to, od początku towarzyszyła Prymasowi Wyszyńskiemu. Wystarczy przywołać temat rozprawy doktorskiej, który brzmiał: „Prawa rodziny, Kościoła i państwa do szkoły”. Świadomość praw rodziny, świadomość praw katolików, praw Kościoła katolickiego, świadomość praw ludzkich – to było fundamentem budowania autentycznej podmiotowości polskiej rodziny, polskiego Kościoła i Polaka. Nic więc dziwnego, że Prymas Wyszyński do budzenia świadomości własnej podmiotowości Polaka, polskiej rodziny, polskiego Kościoła, polskiego katolika przywiązywał wielką wagę. W tym widział ochronę najcenniejszych wartości rodzinnych, religijnych, patriotycznych i ludzkich, dzięki którym Polska i Polacy mogli zachować w czasach komunistycznego zniewolenia własną wolność i suwerenność. Obronić własne Westerplatte.
Po czasach tzw. transformacji ustrojowej rozpoczętej w 1989 r. wydawało się, że polskie społeczeństwo odzyskało na nowo swoją podmiotowość, że może samostanowić o sobie, o swojej religii, kulturze, polityce, wychowaniu, że jesteśmy społeczeństwem obywatelskim. Włączenie w struktury Unii Europejskiej miało tę suwerenność i podmiotowość jeszcze bardziej umocnić, zaś wybrany demokratycznie rząd miał zrobić wszystko, by tego strzec. Tymczasem analizując suwerenność gospodarczą, a także polityczną Polski, obserwując ostatnie społeczne protesty różnych grup zawodowych, w tym także ludzi wierzących domagających się swoich niezbywalnych praw w związku z blokowaniem dostępu do multipleksu dla katolickiej Telewizji Trwam, uświadamiamy sobie, że znowu stajemy przed problemem ubezwłasnowolnienia społeczeństwa przez rządzące partie, ubezwłasnowolnienia katolików, ubezwłasnowolnienia Kościoła katolickiego. W Polsce, w której wyznanie katolickie deklaruje 94 proc. społeczeństwa, chce się to społeczeństwo pozbawić podmiotowości i ubezwłasnowolnić. Okazuje się, że dziś musimy na nowo walczyć o prawa rodziny, o prawa katolików do własnych środków przekazu, o prawa do nauczania historii, o prawa ludzi pracy do godnej pracy i płacy, walczyć o prawo stanowienia o sobie, o swą podmiotowość. I tu znowu staje przed nami postać Wielkiego Prymasa Polski, który jak morska latarnia rzuca światło, w którym kierunku iść, przed czym się bronić, czego unikać, o co walczyć i w walce tej nie ustawać.

Odnaleźć siłę w Bogu
Komunizm walczył może nie tyle z Bogiem, ile z ludźmi wierzącymi w Boga. Stąd państwo komunistyczne podejmowało wszelkie działania, aby wykorzenić Boga z serc ludzkich. Poczynając od przedszkoli, poprzez szkoły podstawowe, zawodowe, licea, technika, szkoły wyższe ideolodzy komunistyczni środkami administracyjnymi przeprowadzali przymusową ateizację. Wyrzucenie religii ze szkół, zdejmowanie krzyży ze ścian szpitali, instytucji państwowych, szkół i urzędów było nagłaśniane jako proces oddzielania Kościoła od państwa i budowania państwa neutralnego, czyli ateistycznego.
Prymas Wyszyński widział w tym niebezpieczeństwo nie tylko dla społeczności ludzi wierzących, lecz dla wszystkich obywateli Polski, co później w dobitnych słowach wyraził Jan Paweł II, przestrzegając przed straszliwymi skutkami rugowania Boga z życia ludzi i społeczeństw ludzkich, a czego świadkami byliśmy w niedalekiej historii. „Skoro człowiek sam, bez Boga, może stanowić o tym, co jest dobre, a co złe – przypominał Papież Polak – może też zdecydować, że pewna grupa ludzi powinna być unicestwiona. Takie decyzje na przykład były podejmowane w Trzeciej Rzeszy przez osoby, które po dojściu do władzy na drodze demokratycznej uciekały się do nich, aby realizować przewrotny program ideologii narodowego socjalizmu, inspirującej się przesłankami rasowymi. Podobne decyzje podejmowała też partia komunistyczna w Związku Radzieckim i w krajach poddanych ideologii marksistowskiej (…). Chodziło tu zazwyczaj o eliminację w wymiarze fizycznym, ale czasem także moralnym: mniej lub bardziej drastycznie osoba była pozbawiana przysługujących jej praw (…). Po upadku ustrojów zbudowanych na „ideologiach zła” wspominane formy eksterminacji w tych krajach wprawdzie ustały, utrzymuje się jednak nadal legalna eksterminacja poczętych istnień ludzkich przed ich narodzeniem. Również i to jest eksterminacja zadecydowana przez demokratycznie wybrane parlamenty i postulowana w imię cywilizacyjnego postępu społeczeństw i całej ludzkości. Myślę na przykład o silnych naciskach Parlamentu Europejskiego, aby związki homoseksualne zostały uznane za inną postać rodziny, której przysługiwałoby również prawo adopcji. Można, a nawet trzeba się zapytać, czy tu nie działa również jakaś inna jeszcze „ideologia zła”, w pewnym sensie głębsza i ukryta, usiłująca wykorzystać nawet prawa człowieka przeciwko człowiekowi oraz przeciwko rodzinie” („Pamięć i tożsamość”, s. 19-20). Prymas Wyszyński w odpowiedzi na te zagrożenia formułuje program nowenny dla uczczenia tysiąclecia chrztu Polski oraz przygotowuje tekst odnowienia ślubów jasnogórskich, by w ten sposób umacniać wiarę w swoich braciach. Z drugiej strony domaga się praw dla ludzi wierzących, którzy są obywatelami państwa, które ma być miejscem, gdzie ludzie wierzący powinni także mieć możliwość realizować się jako jego obywatele. Państwo jest przecież dla obywatela, a nie odwrotnie. Ponadto państwo jest dla takiego obywatela, jakim jest Polak w rzeczywistości, a nie jakiegoś wypreparowanego, a w Polsce 94 proc. obywateli to ludzie wierzący, i w dodatku katolicy.
Dziś polski Kościół i polscy katolicy stają przed podobnymi problemami, z jakimi w latach pięćdziesiątych mierzył się ks. kard. Stefan Wyszyński. Powracają próby rugowania religii ze szkół, walki z krzyżami wiszącymi w szkołach, szpitalach i instytucjach państwowych, ośmieszania księży, podważania autorytetu Kościoła, ograniczania praw ludzi wierzących. Nierzadko robią to ci sami ludzie, którzy w czasach prześladowań komunistycznych szukali schronienia w kościołach, na plebaniach i w salkach katechetycznych. Wielu z nich zapomina dziś, że zwycięstwo „Solidarności”, podobnie jak te wcześniejsze pod Grunwaldem i Wiedniem, pod Chocimiem i Warszawą, dał nam Bóg. Widząc to wszystko, przychodzą na myśl słowa modlitwy Prymasa Wyszyńskiego, której tekst znajdujemy w „Zapiskach więziennych” pod datą 10 października 1956 r., w dniu dziękczynienia za zwycięstwo chocimskie. „Wielbię Twoją zwycięską rękę, Ojcze!
Dziękuję Ci za tę siłę wiary, która oparła się sile. Dziękuję za ten szczytny idealizm, który poniósł rody całe na pola bitew i ofiarował wszystkich niemal synów niejednej rodziny. Dziękuję za tę potęgę, którą wlałeś w skrzydła husarii. Słyszę jej śpiew i czuję pęd zwycięski. Niech to wszystko śpiewa Tobie, Ojcze Narodów. – A gdy dziękuję za przeszłość, proszę – wspomnij na bój, który dziś toczymy, by Polska nie była zalana przez obcą przewrotność, przez materialistyczną brutalność, przez półinteligencką pychę i wyniosłość. To straszna siła, która zwycięża, ogłupiając trwogą nawet mężnych i dobrych. Upomnij się o Naród Twój, którego jesteś Ojcem i Panem. Daj odpocząć odrobinę ludziom znużonym przez nieustanny ucisk i walkę” (s. 252).
Jakże aktualna jest ta modlitwa i jakże nam dziś potrzebna.

Ks. prof. Andrzej Maryniarczyk SDB,
kierownik Katedry Metafizyki KUL

Komentarze 2 do “Temu, który odważył się nie bać”

  1. Anna Kozlowska said

    Homilia radiowa bp Slawoj Leszek Glodz z kosciola Sw. Krzyza w Warszwie 27 maja 2012

    http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=30851

    http://WWW.RADIOMARYJA.PL > AUDYCJE > Homilia

    Homilia wygłoszona podczas w Bazylice Świętego Krzyża w Warszawie podczas obchodów Święta Uniwersytetu im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego
    ks. abp. Sławoj Leszek Głódź- Metropolita Gdański (2012-05-27) Homilia

    „Przybądź Duchu Święty
    Spuść z niebiosów wzięty
    Światła Twego strumień”

    Magnificencjo Księże Rektorze i Dostojny Senacie
    Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego!
    Wspólnoto uniwersytecka zgromadzona
    na Eucharystii w Bazylice Świętokrzyskiej!
    Drodzy uczestnicy Mszy świętej radiowej,
    którzy dziś w sposób szczególny otwieracie swe serca na Ducha Prawdy!

    Przeżywamy Uroczystość Zesłania Ducha Świętego. Wypełnienie i zakończenie Świąt Paschalnych. Dzień teofanii – objawienia się trzeciej Osoby Trójcy Świętej, która z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę. Jego świadkami byli uczniowie Jezusa zgromadzeni w Wieczerniku Jerozolimskim. „Spadł z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom w którym przebywali” (Dz 2,2). Ten, którego nadejście zapowiedział Zbawiciel, przyniósł „prawo Ducha, który daje życie w Jezusie Chrystusie” (Rz 8,2), wyzwala „spod prawa grzechu i śmierci” (Rz 8, 2). Duch Ojca i Syna posłany zostaje — by pomagać nam w rozpoznaniu ” jedynego prawdziwego Boga oraz Tego, którego posłał, Jezusa Chrystusa” (J 17, 3).

    Duch Święty zstępując na zgromadzenie Apostołów w Wieczerniku Jerozolimskim stał się życiodajnym początkiem Kościoła. Posłany został po to, „aby Kościół ustawicznie uświęcał i aby w ten sposób wierzący mieli przez Chrystusa w jednym Duchu dostęp do Ojca (por. Ef 2,18)” (Lumen gentium, n.4).

    I. Spotkanie w wieczerniku Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego

    W uroczystość Zesłania Ducha Świętego, którego sławimy w sekwencji mszalnej, jako „Światłość sumień”, do Bazyliki Świętokrzyskiej przyszła na modlitwę wspólnota Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

    Wspólnota profesorów, wykładowców, pracowników administracyjnych, studentów – universitas magistrorum et studentium. Jest dziełem ludzi, ale także darem Ducha Świętego. To On, „Światłość najświętsza”, tę wspólnotę uzdalnia, pobudza jej pragnienia, ogniskuje myśli, rozpala serca, dynamizuje działania, z których ten uniwersytet wyrósł, rozwija się i coraz skuteczniej funkcjonuje.

    W dniu Zielonych Świątek pragniecie wasze dzieło – które trwa – włączyć w odkupieńczą ofiarę Nauczyciela Prawdy. Wyznać – dzięki inspirującej mocy Ducha Świętego – że „Panem jest Jezus” o czym mówi w drugim czytaniu św. Paweł Apostoł. Spotkanie z Chrystusem Eucharystycznym pragniecie przeżyć w duchu wdzięczności za doznane łaski, za bogate i wielostronne dobro, które każdego dnia staje się udziałem tych wszystkich, którzy w tej uczelni nauczają i studiują. Dobro, którego nie chowa się pod korcem. Przeciwnie, niesie ku innym, aby je spożytkować, pomnożyć, zaszczepić, przekazać.

    Bowiem ci, którzy dziś tu przyszli – wspólnota Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego – są uczniami Chrystusa. Uczestnikami tego rozesłania o którym mówi dziś Ewangelia, przywołując godzinę, kiedy Zmartwychwstały Pana stanął pośród swoich uczniów. Przyniósł im dar Ducha Świętego: „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam”(J 20,21).

    Posyłam, abyście byli moimi świadkami. Dawanie tego świadectwa nigdy nie ustaje. Słowa Chrystusa rozbrzmiewają w różnych wieczernikach świata. Także w wieczerniku Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

    Chcemy umocnić się darami Ducha Świętego, które docierają do „serc wierzących wnętrza”, wypowiedzieć swoją ufność i wdzięczność za „siedmiorakie dary”, którymi nas Obdziela.

    Jest to także dzień szczególny dla waszego Uniwersytetu. Wigilia dorocznego święta Uczelni. Powracacie tego dnia do swego Patrona – Stefana Kardynała Wyszyńskiego, Prymasa Polski. A to imię zobowiązuje! A to imię wiele znaczy!

    II. „Wszystko postawiłem na Maryję”

    Umiłowani!

    Jutro minie 31 rocznica odejścia Kardynała Stefana Wyszyńskiego do Pana. Pamiętny dzień tamtego, równie pamiętnego maja 1981 roku. Zbrodniczy zamach na Ojca Świętego Jana Pawła II na placu Świętego Piotra. Via dolorosa śmiertelnie chorego Księdza Prymasa. Ich przejmująca, ostania rozmowa telefoniczna… Poruszająca katecheza, jakiej udzielił umierający Prymasa o przechodzeniu z życia doczesnego do życia wiecznego.

    Stanęła trumna Kardynała Prymasa na ówczesnym placu Zwycięstwa, tam, gdzie przed dwoma laty Ojciec Święty Jan Paweł II wołał o nadejście Ducha, aby odnowił oblicze polskiej ziemi. Przyjęła Jego doczesne szczątki na wieczne odpocznienie Archikatedra Świętojańska, którą dźwignął z wojennych gruzów. Szaniec wiary i źródło duchowych sił Stolicy.

    Prymas Tysiąclecia. Takim mianem poczęto szybko określać zmarłego Prymasa Polski. Opatrznościowy Mąż. Dar Ducha Świętego dla Kościoła i Narodu w trudnych latach jego dziejów.

    Należę do tego pokolenia kapłańskiego, które zawdzięcza Prymasowi Tysiąclecia bardzo wiele. Z perspektywy lat, które minęły, jeszcze bardziej niż kiedyś, doceniam Jego wielkość, wielki wpływ na naszą formację tego Wielkiego Pasterza, Nauczyciela wiary i miłości, Sługę Kościoła i Syna Ojczyzny, Wizjonera, wyrastającego ponad horyzont własnych czasów i troskliwego, życzliwego Ojca. Wyszedł nam na spotkanie – w Wieczerniku Jasnogórskim – kiedy zakończyła się nasza wojskowa służba w kleryckich kompaniach. Przywołuję ten motyw mego życia, ważny, trwały, niezapomniany…

    Przejrzał Kardynał Wyszyński ideologiczny, komunistyczny system, narzucony Polsce po II wojnie światowej, jego przewrotność i wiarołomstwo. Nie pogodził się z nim, nie skapitulował duchowo. Podjął wyzwanie. Bronił Naród i Kościół – to słowa z Jego testamentu – „przed zaprogramowaną ateizacją(…)przed nienawiścią społeczną, doktrynalnie zachwalaną i rozwiązłością, której odgórnie patronowano”.

    Rozpalał żagiew wiary, mobilizował wspólnotę polskich serc, która stawiała skuteczną tamę bezbożnej, marksistowskiej doktrynie. Epoce politycznego zniewolenia, jej kłamstwom, wysiłkom, aby ukształtować nowy typ Polaka, afirmującego komunistyczną rzeczywistość, skutecznie przeciwstawiał wartości polskiego domu budowanego na skale wiary, tradycji, dziedzictwa ducha. „Nie wolno zapominać – to Jego słowa – o tysiącleciu naszej ojczystej i chrześcijańskiej drogi, nie wolno sprowadzać narodu na poziom „zaczynania od początku”. Przestrzegał, że „Naród bez dziejów to naród tragiczny” (S. Wyszyński, Jedna jest Polska. Wybór przemówień i kazań, Warszawa 1989).

    W dziejach Kościoła i Ojczyzny trwałe miejsce zajęły Jego wielkie czyny ducha, które mobilizowały wspólnotę katolicką, ujawniały jej siłę, moc ducha, żywą wiarę. Jasnogórskie Śluby Narodu, Wielka Nowenna, Sacrum Poloniae Millenium, peregrynacja Obrazu Maryi Jasnogórskiej… Do Tronu łask na Jasnej Górze nieustępliwie – mimo stwarzanych przeszkód -pielgrzymowała katolicka Polska.

    Drodzy Radiosłuchacze!

    Modlimy się o beatyfikację Sługi Bożego Kardynała Prymasa. W ciągu lat, jakie minęły od Jego odejścia do Domu Ojca, opublikowano wiele tekstów, które rozświetliły piękno Jego duchowości, intelektu, charakteru. Ukazały Prymasa Tysiąclecia na szerokim tle zagadnień kościelnych, politycznych, społecznych.

    Jaśnieje postać Prymasa – interreksa. Przewodnika Kościoła i Narodu. Znamy cenę, jaką zapłacił za niezgodę na to, aby Cezar tamtego czasu siadał na ołtarzu Pańskim. Znosił ze spokojem uwięzienie, odsuniecie od tych, których był Pasterzem, obelgi, ataki, pomówienia, jakich mu nie szczędzono. Był mocarzem ducha, świadomym swej historycznej roli i odpowiedzialności za dzieci polskiego narodu. „Dzieci moje” – tak zwracał się do tych, którym głosił Słowo Boże.

    Promotor tradycji ojczystych. Opiekun nauki i kultury katolickiej. Ileż mu zawdzięcza Katolicki Uniwersytet Lubelski. Ileż zawdzięcza warszawska Akademia Teologii Katolickiej. Starsze pokolenie zna dobrze genezę tej uczelni. Utworzonej w miejsce zlikwidowanych przez władze komunistyczne wydziałów teologicznych na Uniwersytetach Jagiellońskim i Warszawskim. To dzięki Kardynałowi Prymasowi – wbrew knowaniom i planom – uczelnia ta utrzymała swój w pełni katolicki charakter, wspólnotę z magisterium Kościoła, okrzepła, zdobyła z biegiem czasu uznanie. To z niej wyrósł wasz Uniwersytet noszący imię Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

    III. Nauczyciel „ładu miłowania”

    Umiłowani!

    U schyłku swoich dni Kardynał Prymas wypowiedział słowa: „Przyjdą nowe czasy, które wymagają nowych świateł, nowych mocy, Bóg da je w swoim czasie”.

    Rozbłysły te światła rozświetlając drogi Kościoła i Narodu. Trudne, często dramatyczne. „Opatrzność Boża oszczędziła Mu bolesnych wydarzeń, które łączą się z datą 13 grudnia 1981 roku”.

    Rozpalał te światła błogosławiony Jan Paweł II. W najtrudniejszych chwilach zachęcał do rozniecania Bożego Ducha, do zawierzenia nadziei, do pamiętania o wielkich dziełach Bożych, których widownią była polska ziemia, Jego i nasza ojczyzna.

    Rozpalał je błogosławiony ks. Jerzy Popiełuszko, męczennik za wiarę, kapelan „Solidarności”.

    Rozpalało je pokolenie kapłanów niosących ludziom ojczyzny światło Chrystusa i ewangeliczne orędzie, fundament dobra i duchowego pokoju.

    Nie zgasło światło, które emanowało z życia i posługi Kardynała Jego myśli nie zwietrzały, Jego nauczanie budzi podziw i swym ewangelicznym radykalizmem, i głębokością myśli, i aktualnością diagnoz, szczególnie tych dotyczących zagadnień społecznych.

    Patrzył Kardynał Prymas na naród jako na konkretną rzeczywistość, która stanowi główną podstawę społecznych dziejów Kościoła. Ukazywał rolę Kościoła, który narodowi daje zbawienie, przynosi dary chrześcijańskiego odkupienia, uświęca go, zabiega o jego moralne doskonalenie, kształtuje jego jedność duchową, przenika jego życie mocami nadprzyrodzonymi – stanowi sakrament narodu. A nade wszystko jednoczy naród w Imię Chrystusa. Tej jedności nam dziś potrzeba.

    W czasach, kiedy na wielu odcinkach życia starano się zakłócić a czasem wręcz zburzyć społeczny ład i utrwalony porządek rzeczy, Kardynał Prymas nauczał o ładzie miłowania – ordo caritatis. Mówił, że w sporze miedzy władza a ludem, rację ma zawsze lud.

    Powinien on człowieczą miłość kierować najpierw do Boga, źródła wszelkiej miłości i dobra najwyższego. W tym ładzie miłowania swoje ważne miejsce ma rodzina, ostoja wiary, ładu moralnego, wychowania ku Bogu i tradycjom ojczystym. Także ojczyzna, którą – zdaniem Księdza Prymas – bardziej trzeba kochać niż wszystkie inne. To dzięki miłości własnej Ojczyzny dochodzimy do miłości całej rodziny ludzkie, bo właśnie tego wymaga ordo caritatais – ład miłowania. W miłowaniu ojczyzny zawiera się to, co zwiemy dziedzictwem przeszłości, szacunkiem dla drogi pokoleń, wdzięcznością i pamięcią, która tworzy naszą tożsamość, i naszą kulturę.

    Przypominał także, że ta miłość ku ojczyźnie wszczepiona jest w chrzest narodu, który stanowi niezwykłą wartość naszego dziedzictwa, tworzy poczucie ciągłości i odwiecznej jedności, bo choć „odpływały do Ojca Niebieskiego ochrzczone jednostki, chociaż umierali ochrzczeni Polacy pozostawał w tej ziemi ochrzczony naród” (Wiślica, 17 VIII 1966).

    To tu, w tej szacownej świątyni, w styczniu 1974 roku Kardynał Prymas, głosił cykl Kazań świętokrzyskich, dotykających wielu spraw społecznych, niepokojów i bólów tamtego czasu, ateizmu państwowego, laicyzacji zycia, wszechwładzy państwa, braku podstawowych wolności obywatelskich Kazań wywiedzionych z pasterskiej troski i odpowiedzialności za ojczyznę, do której – to słowa z Jego testamentu – zachował pełną cześć i miłość.” […]obywatele wierzący – mówił wtedy miedzy innymi – mają prawo oczekiwać dla siebie poszanowania ich przekonań, ich wiary i Kościoła, którego dziesięciowiekowe zasługi w Ojczyźnie są faktycznie i historycznie – bezsporne. Mają prawo do spokojnego życia religijnego w Ojczyźnie na wszystkich stopniach, w rodzinie, w społeczności zawodowej, kulturalnej i politycznej.

    Ludziom swego czasu, także tym, którzy decydowali o jej losie, przypominał o tym niezniszczalnym znamieniu chrztu, który czyni nas dziećmi Boga i równocześnie wkorzenia w grunt ojczyzny, także o porządku miłowana. Współczesnej mu, zracjonalizowanej kulturze i cywilizacji technicznej – która w jego epoce już ukazywała swe groźne oblicze – wypominał, że „zabrakło jej oliwy pokoju, zabrakło serca, zabrakło wrażliwości na dzięcięctwo człowiecze, zabrakło miłości (z aktu oddania archidiecezji gnieźnieńskiej w macierzyńską niewolę Bogurodzicy).

    IV. Potrzeba „oliwy pokoju”

    Dziś także, i to jeszcze z bardziej wzmożoną siłą, przez wiele polskich serc biegnie wołanie o „oliwę pokoju”, o społeczną wrażliwość. Jakże wiele z tych wartości zostało wyrzuconych za burtę polskiego życia. Ich brak niepokoi, nerwicuje, oddziela ludzi wzajem od siebie, tworzy podziały – zda się nie do zsypania. Pęka tkanka społeczna, tworzy się bolesny rozdźwięk, między rzeczywistością polskiego życia – szczególnie w wymiarze społecznym i politycznym – a tym, co zdawać się mogło stanowiło wartość nadrzędną: wspólnotą państwa polskiego, wreszcie wolnego, wreszcie oddanego we władanie narodowi – wielkiego daru Bożej Opatrzności.

    Jakże ta rzeczywistość naszego czasu w zaskakujący sposób, w wielu aspektach, przypomina tamten czas, tamte postawy, tamte problemy, o których niegdyś z niepokojem mówił Prymas Tysiąclecia, w swym nauczaniu społecznym. Zarówno tu, w tej świątyni, w pamiętnych Kazaniach świętokrzyskich, także w innych miejscach ojczyzny.

    Bolała wtedy i dziś boli, ujawniająca się często na scenie życia arogancja i panowanie i wyobcowanie ludzi władzy różnych szczebli. Ich pewność siebie, lekceważenie opinii publicznej, podejmowanie decyzji dotyczących milionów bez społecznego przyzwolenia. W minionej epoce władza miała charakter uzurpatorski. Dziś ma społeczny mandat, uzyskany w wolnych wyborach. To przecież nie powinno sprzyjać arogancji, wyobcowaniu. Znów zatrzaśnięto drzwi polskiego parlamentu przed związkowcami. Reprezentacją tych, którzy są solą ziemi – ludźmi codziennej pracy. To oni tworzą realne podstawy życia narodu. Zatrzaśnięto je przed ludźmi Solidarności, która przecież otworzyła drzwi do polskiej wolności. Chcieli być świadkami debaty nad ustawa dotyczącą wydłużenia czasu pracy, która budzi tyle niepokoju, pytań, obaw.

    Polska polityka potrzebuje, jak nigdy, tej „oliwy pokoju”. I to nie tylko na czas piłkarskiego święta. Także w szerszej perspektywie. Jakże trudno wielu zrozumieć, prawdę prosta, a przecież fundamentalną, że państwo polskie nie jest własnością takiego czy innego politycznego ugrupowania. Jest dobrem całego narodu, a władza publiczna jest służbą, a nie przywilejem, nie panowaniem. Jej istotą nie jest bezustannie podgrzewany spór z oponentami, tylko odpowiedzialna praca dla dobra wspólnego. Taka, która nie antagonizuje nie szuka bezustannie wroga, nie ośmiesza siebie samej przedstawianiem projektów, które, bywa, okazują się ułudą, mydlaną bańka, która pęka za byle podmuchem…

    Umiłowani!

    To tutaj, w Bazylice Świętokrzyskiej, 21 września 1980 roku odprawiona została pierwsza Msza święta radiowa. To był plon pamiętnego „wiatru od morza”, sierpniowych umów społecznych, zrywu „Solidarności”, która w odważny a równocześnie odpowiedzialny sposób, odczytała ten – zielonoświątkowy – wicher Ducha Świętego, którego na warszawskim placu, w sąsiedztwie Grobu Nieznanego Żołnierza, wzywał Jan Paweł II, aby odnowił oblicze polskiej ziemi. To był ten znak wymuszonej wtedy normalności. Uznania prawa społeczności katolickiej do korzystania ze środków społecznego przekazu. Wtedy jeszcze prawa reglamentowanego, dziś w demokratycznej strukturze, wydawać by sie mogło naturalnego, niepodlegającego jakimkolwiek ograniczeniom. Jakże boli to wszystko, co ma miejsce z hamowaniem dostępu do multipleksu Telewizji Trwam, która z oddaniem służy wspólnocie katolickiej. Czyż to nie smutny, porażający paradoks, że w kraju o tysiącletniej kulturze chrześcijańskiej, którego przytłaczając większość obywateli jest katolikami, katolicka stacja telewizyjna podlega dyskryminacji.

    Miejmy nadzieję, że przyjdzie opamiętanie…

    Czy trzeba głodówek ludzi zasłużonych dla polskiej wolności, aby zwrócić uwag na niewystarczalność i niekompletność szkolnych programów historii? Przecież jest ona nauczycielką życia, a jej znajomość stanowi fundament narodowej tożsamości.

    Ukazywał wielki Prymas Polski nierozerwalne związki Kościoła z Narodem, Jego fundamentalną rolę dla naszej historii, polskości. Także wartości i piękno przenikniętej duchem Ewangelii polskiej kultury. Te związki trwają i trwać będą. Bo Chrystus jest znakiem Polski. Bo Polska jest ziemią Chrystusa i Jego Kościoła. Nikt nie rozerwie tych trwałych więzi między narodem a Chrystusem. Mimo tego, że dziś Kościół katolicki stał się obiektem ataków, oskarżeń, medialnych manipulacji.

    Przemijają rzeczy tego świata, także arogancja, polityczne wyrachowanie. Kościół trwa. Rzeczywistość nadprzyrodzona, wkorzeniona w ludzkie serca, w świat, w ojczystą, polską ziemię. Ogarnięta tchnieniem Ducha Świętego.

    V. Przyjdź Duchu Święty

    Dziś prosimy Ducha Pocieszyciela o siedmiorakie dary. Niech rozświetla ludzkie serca, leczy rany, obmywa to, co nie jest święte, nagina co jest harde.

    To przypomnienie niektórych motywów posługi i nauczania Prymasa Tysiąclecia, kieruję do waszej uniwersyteckiej wspólnoty. Wspólnoty nadziei – Kościoła i Narodu.

    Wasz Patron przywoływał często postać Eugeniusza Małaczewskiego, młodo zmarłego poety i pisarza, i słowa zaczerpnięte z jednego z jego utworów: Idzie młodych ludzi plemię, jakich jeszcze nie widziano.

    Każde młode pokolenie stanowi nadzieję wspólnoty, od każdego oczekuje się, że będzie wyrastać – nad poziomy…

    Wyrastajcie i wy – studenci Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Uniwersytetu katolickiego.

    Cechą katolickiej uczelni winna być „otwartość wiary i rozumu ludzkiego”. Powinna być miejscem poszukiwania prawdy, jej odkrywania i – co najważniejsze – jej zakorzeniania w tej najgłębszej prawdzie, którą jest Chrystus…

    Trwaj – wspólnoto Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego – universitas magistrorum et studentium – w prawdzie.

    Nieście tę prawdę w dorosłe życie, kiedy już opuścicie mury uczelni, te nowe, piękne w campusie przy ul. Wójcickiego, także te stare, w Lasku Bielańskim.

    Polsce potrzeba inteligencji ukształtowanej w uczelniach katolickich. Potrzeba jej też Kościołowi. Zajmujcie miejsca w instytucjach życia narodu. W zawodowe i wspólnotowe życie wnoście wartości wyniesione ze studiów, pośród nich wdzięczność i szacunek dla waszych Profesorów i Wykładowców, duchowych mistrzów, przewodników po ścieżkach wybranych specjalności – nauczycieli prawdy.

    Módlmy się o beatyfikację – Prymasa Tysiąclecia, który niczym słup ognisty rozświetlał tamten czas politycznego zniewolenia narodu, i niepodległości polskiego ducha.

    Poznawajcie Jego życie, nauczanie. Jego miłość do Boga, Matki Jezusowej, Kościoła, Ojczyzny.

    Niech wasze drogi, wspólnoto Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego i drogi tych, którzy za pośrednictwem mediów w tej Mszy świętej uczestniczą, ożywia Duch Prawdy. Przynosi swoje dary, na umocnienie, na dawanie świadectwa o Jezusie (por. Dz 1,8).

    Przyjdź Duchu Święty: Daj zasługę męstwa/Daj wieniec zwycięstwa/Daj szczęście bez miary. Amen.

  2. Anna Kozlowska said

    Usilowalam wkleic homilie wygloszona przez biskupa Leszka Slawoja Glodzia w czasie niedzielnej mszy 27 maja 2012 transmitowanej przez radio ale mi sie nie udalo. Prosze wiec o przeczytanie lub wysluchanie ze strony: http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=30851

    Jestem pelna uznania dla bpa Glodzia. Jakos prasa sie nie zachlystuje z oburzenia – widac woli nie naglasniac tej homilii. Zbyt prawdziwa i zbyt odwazna.
    Brawo Radio Maryja za zamieszczenie jej.

    Anna Kozlowska

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: