Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Rabbi Abe Finkelstein: 6 milionów, 600 tysięcy czy 60 tysięcy, to tylko liczba.

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2012-07-28

Wywiad – rabin Abe Finkelstein o żydowskiej kontroli świata

To może okazać sie najbardziej wstrząsającą rzeczą o jakiej kiedykolwiek słyszałeś. Jeśli to cię nie zaszokuje, to już nic nie zdoła cię zaszokować, kiedy syjo-naziści otwarcie mówią o “Gojach” – nie-Żydach.

INTERVIEW WITH RABBI ABE FINKELSTEIN ABOUT JEWISH CONTROL OF THE WORLDWYWIAD – RABIN ABE FINKELSTEIN O ŻYDOWSKIEJ KONTROLI ŚWIATA
TŁUMACZENIE OLA GORDON – CZĘŚĆ 1

Naganie dźwiękowe:

wywiadu z rabinem Finkelsteinem z Chabad Lubawicz, wyjaśniającym doktrynę syjo-nazistów i ich “ojca” –  Lucyfera.

Według Finkelsteina, jesteś nikim tylko zwierzęciem do zabicia i poświęcenia ich “bogu” – Lucyferowi, i wykorzystywanym [dosł. dojonym] przez “wybrańców boga” z wszystkiego co masz i tak długo jak żyjesz.

Jest to zarys tego co obecnie oni nazywają “NWO” –  syjo-nazistowska lucyferiańska doktryna światowej dominacji i przejęcia świata. Powaga z jaką wypowiada się rabin Finkelstein to rzeczywiście coś ważnego. Mówi jakby o tym wszystkim wiedział od podszewki, do ostatniego przecinka i kropki.

Zasadniczo to przedstawia ich całą doktrynę najgłębszego zła, światowej dominacji, nieograniczonego pasożytnictwa, wojen i rewolucji, marionetkowych rządów i w jaki sposób je kontrolują, ofiary rytualne setek tysięcy dzieci każdego roku i wszystko inne. Jest to ich doktryna w całości. Nie można już nic dodać. I wypowiedziana jasno przez kogoś o największym autorytecie, wyraźnie i szczegółowo.

Finkelstein zachowuje się zupełnie zwyczajnie i mówi wszystko otwarcie, w sposób pół-humorystyczny, o tym jak wykorzystywani są Goje i niszczą się wzajemnie w tych wszystkich wojnach i rewolucjach zainscenizowanych i kierowanych przez “wybrańców boga”.

“Rabin Finkelstein w zdumiewający sposób udziela szczerych odpowiedzi o kontroli sprawowanej przez światowe żydostwo nad bankami, mediami i rządami, ich stworzeniem komunizmu, założeniem przez nich jezuitów, oszustwie holokaustu, rytuałem składania ofiar z ludzi i wielu innych zadziwiających sprawach. Dla mnie jedyną rzeczą bardziej szokującą niż szczere wyznania rabina Finkelsteina jest jego totalnie bezduszne lekceważenie i zabawna pogarda wobec nas, skromnych “Gojów”. Co o tym myślicie?”

Chciałbym przywitać was Janem 8:44. Nazywam się James Wickstrom [JW] , jestem nauczycielem Jahwe, mówię do was na żywo w radio Turner przez następną godzinę od 21 do 22 wschodniego czasu, w zastępstwie pastora Boba, który zastępował mnie w ubiegłym tygodniu.

Dzisiaj mamy bardzo, bardzo interesujący program. Jestem pewien, że będziecie tak uważać. Mam gościa, jest nim rabin Abe Finkelstein [AF]. On jest na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, i dołączy do nas dzisiaj, i będziemy rozmawiać o prawdziwości rzeczy na świecie.

Rabin Abe Finkelstein, jak powiedziałem, jest na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych.

JW:     Jest pan z nami dzisiaj?

AF:      Szalom, Jestem.

JW:     Zastępuję dzisiaj pastora Boba, i wiem, że nigdy nie spotkaliśmy się, ale mam dla ciebie bardzo ciekawe pytania. Chciałbym dać ci okazję do udzielenia na nie odpowiedzi, gdyż jest wiele plotek i domysłów w tym kraju na temat społeczności żydowskiej, ok?

AF:      Ok.

JW:      Jako człowiek spoza synagogi i nauczyciel żydowskiej rasy, bo JESTEŚCIE rasą, tak?

AF:      Cóż, niektórzy mówią, że jesteśmy rasą, niektórzy że religią.

JW:     Tak, ale jak to jest według CIEBIE?

AF:      Po trochu każdego.

JW:     Wyobrażam sobie. Chciałbym od razu zająć się poważnymi sprawami. Wiesz że jesteś bardzo znanym człowiekiem wśród swoich, i oczywiście WIESZ, masz świadomość tego, że nie lubię ani ciebie ani twojej rasy, ok. Jestem pewien że to wiesz, tak?

AF:      To już twój problem.

Holokaust sześciu milionów Żydów

JW:     Widzisz, jest ważny temat o którym się mówi, ten  holokaust 6 milionów, który miał miejsce w czasie II wojny światowej Żydów w Buchenwaldzie, Auschwitz i w innych miejscach. Dostaliśmy tu dużo informacji, rabinie, że to wszystko to mit i wymysł. Czy mógłbyś przedstawić nam swoją opinie na ten temat?

AF:      Cóż, każdy wie, że Żydzi nigdy nie kłamali w historii świata. Ale to czy to jest 6 milionów, 600 tysięcy czy 60 tysięcy, to tylko liczba.

JW:     Oh, to tylko liczba, ale, ale, chciałbym ci powiedzieć, że Światowa Encyklopedia z roku 1934 pisze, że wtedy w całej Europie było tylko 3,5 miliona Żydów. W jaki sposób z 3,5 miliona Żydów zrobiło sie 6 milionów? I chciałbym usłyszeć twoją odpowiedź na to pytanie.

AF:      Cóż, z pewnością jest to dobre pytanie, nie ulega wątpliwości. Ale liczba, wiesz, liczba, co mogę powiedzieć o liczbach. Ale ważne jest to, że Żydów zawsze prześladowano w całej historii świata, i są prześladowani nadal.

Nawet kiedy kłamiemy to mówimy prawdę!

JW:     Powodem ich prześladowań jest to, że są złodziejami, kłamcami i mordercami, jak mówi księga Jana 8:44. Ale wy. . .

AF:      [przerywając] Ta cała biblia.

JW:     Jesteś kłamliwym Żydem. Jesteś kłamliwym Żydem!

AF:      Eeeh, możesz tak mówić, ale nawet kiedy kłamiemy to mówimy prawdę!

JW:     Ha ha. Wiesz, to jest ironia, bo wiesz, że nigdy nie myślałem, że dostanę kogoś kto będzie miał nerw być ze mną w programie na żywo, i właśnie miałem program z emerytowanym pułkownikiem, bardzo udekorowanym pułkownikiem, rabinie, i weszliśmy w kwestię banków w tym kraju. Wszyscy, wielu ludzi którzy zajmowali się bankami i ekonomią – oni wiedzą, że system Rezerwy Federalnej to jest prywatny żydowski bank. Czy to prawda?

AF:      Aah, i tak i  nie.

JW:     Która część jest na tak?

.AF:     Na pewno jest to instytucja bankowa

JW:     Widzisz, to co mi się w tym nie podoba, to że Żyd nigdy nie poznał twardej pracy, nigdy nie poznali, a oprócz tego, jak wiesz, to jest ta miła rzecz o was: wy, Żydzi, i tak jesteście mordercami Chrystusa.

AF:      Tak, to prawda. Zamordowaliśmy, ale on był również Żydem.

JW:     O nie, on był potężnym Jehowa, ucieleśnionym. I to jest WASZ problem.

AF:      Cóż, my mówimy wszystkim Gojom, że oni wielbią Żyda i w to wierzą, więc co za różnica?

Goje to zwierzęta

JW:     A teraz, kiedy poruszyłeś temat Gojów, musimy o tym porozmawiać. Inaczej mówiąc, Goje, popraw mnie jeśli nie mam racji. Wiem że to zrobisz. Rabinie, Gojem jest każdy człowiek który nie jest Żydem. Goje sklasyfikowani są jako bydło lub zwierzę. Czy to prawda?

AF:      Tak, oni SĄ bydłem, gdyż my jesteśmy wybranym narodem.

JW:     Tak, jesteście wybrani na nawóz. Na to JESTEŚCIE wybrani. To jest właśnie księga Henocha patriarchy. Nawet ucieleśniony Jahwe powiedział, że wy WSZYSCY, Żydzi, że [3-4 słowa niezrozumiałe] zginiecie za zło które zrobiliście na tym świecie. To wy JESTEŚCIE niszczycielami i podpalaczami świata, tak?

AF:      Zgadzam się z tym.

JW:     Ale co mnie naprawdę niepokoi, nie tak żebym nie mógł spać z powodu ludzi jak ty, jest to, że wszystkie wojny wywołało żydostwo. Wszystkie były wywołane dla zysków pieniężnych. Nie zgodziłbyś się z tym?

AF:      To jest, to jest najlepsza gra na świecie – pomnażanie szekli [izraelska waluta].

George Bush – Goj – to dobry chłopak

JW:     Ha ha. Następne pytanie jest takie: wiesz, że tyle rzeczy mówi się o George’u Bushu i Białym Domu. Powiedz nam co myślisz o nim i Białym Domu.

AF:      On jest dobrym Gojem.

JW:     Zawsze używasz zwrotu dobry Goj. Dobry do [przerwanie]

AF:      To dobry chłopak. Przyjmuje rozkazy od Ariela stamtąd, i on mówi mu co ma zrobić, i on to robi jak dobry Goj.

Rzeź w Palestynie i Iraku

JW:     Czy zgodziłbyś się z tym, że kiedy w Anglii podpisano Deklarację Balfura, i kiedy Żydzi mieli przejąć Palestynę, ziemię palestyńską, zgodziłbyś się czy nie, że tam faktycznie jest tyle zabijania, i tam było tak wiele rzezi w Palestynie dokonanych przez Żydów, rzezi i zabijania Palestyńczyków, tak jak zarzynany jest naród iracki w ostatnich 12 latach?

AF:      Cóż, a kto ich liczy, czasem musisz przerzedzić stado. Kiedy masz stado, musisz je przerzedzać.

JW:     Rozumiem, rozumiem. Taka jest filozofia robienia pieniędzy i utrzymania się przy życiu i w czołówce. Zgadza się? Teraz chciałbym [przerwanie]

AF:      Na pewno, weźmy tę sprawę Iraku. Zrobiliśmy tak, żeby biali Goje walczyli z innymi Gojami, i zabijają się wzajemnie, a my robimy duże pieniądze, i dostajemy ropę, i odsetki, najważniejsze tu są odsetki od szekli, które pożyczamy obu stronom.

JW:     Masz na myśli lichwę.

AF:      Racja. Wy nazywacie to lichwą.

JW:     Rabinie, jest książka którą czytasz, nazywa się Talmud. Talmud o Chrystusie mówi, że jego matka była ladacznicą, że był nieślubnym synem rzymskiego żołnierza. Czy tego uczy się w synagogach?

AF:      Cóż, każdy dobry Żyd to wie.

JW:     Ale powodem tego dlaczego chciałem cię o to zapytać jest, jak wiesz, że powiedziałeś niedawno, że on był Żydem. Teraz mówisz, że każdy dobry Żyd wie, że był synem rzymskiego żołnierza, a jego matka była prostytutką.

AF:      To było dawno temu. Kto wie co było powiedziane wtedy.

Rezerwa Federalna – przejęcie maszynki do pieniędzy w USA

JW:     Ha ha. Tak. Masz rację, absolutną rację. Jak wiesz, w tej chwili w kraju mamy wielki problem. Duża produkcja zagranicą i deindustrializacja tego kraju. Wiesz o tym, że siedem rodzin żydowskich przejęło kontrolę pieniądza w Ameryce w 1913 roku, a mianowicie Rotszyldowie z Londynu, Izrael Schiff z Włoch, Kuhn i Loeb z Niemiec, Warburgowie z Hamburga, bracia Lehman z Nowego Jorku, Goldman Sachs z Nowego Jorki i Rockefellerowie z Nowego Jorku. Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy i nie wie, że tych siedem żydowskich rodzin faktycznie kontrolują pieniądz w tym kraju od 1913 roku. Wiem, że ty to wiesz.

AF:      Oczywiście.

JW:     Tym sposobem jest to dosyć duży portfel, nie?

Goje to schleppers – oni mają pracować

AF:      Słuchaj, to, to, Goje są schleppers [niezaradny lub głupi człowiek]. Wiesz, oni pracują. I to chcą robić. Oni zawsze chcą pracy. Dlatego my im dajemy pracę. Żydzi nie pracują.

Oszustwo ocalałych z holokaustu

JW:     Żydzi nie pracują, i tu masz absolutną rację. Chciałbym wrócić do sprawy holokaustu, ocalałych z holokaustu. Rabinie Finkelstein, rzekomo spośród Żydów więcej ocalałych z holokaustu otrzymuje pieniądze niż zginęło ich w holokauście. Skąd biorą się ci wszyscy ludzie?

AF:      I znowu, jak wiesz, oni mają dowody, oni mają dowód na to, że oni tam byli w holokauście, więc należą im się jakieś pieniądze.

JW:     Więc inaczej mówiąc, wy Żydzi mówicie o 6 milionach zabitych w obozach koncentracyjnych, i nadal jest 6 milionów, które wciąż otrzymują pieniądze z Niemiec i z innych miejsc, czyli to 12 milionów. W jaki sposób z 3 milionów zrobiło się 12 milionów?

AF:      Słuchaj, i znowu liczby. Ty spierasz się o liczby. Najważniejsze jest to, że Żydom należą się one, gdyż byliśmy prześladowani przez tysiące i tysiące lat, dlatego nam się należy. Nawet za sto lat będą ludzie, którzy będą zbierać pieniądze z holokaustu. Z powodu tych, tego wstrętnego chłopaka, Hitlera. On był zły.

Ameryka odegrała swoją rolę

JW:     Teraz zapytam cie o coś bardzo ważnego. Wiesz, to bardzo ciekawe, Stany Zjednoczone maja ogromny problem finansowy, i chciałbym dowiedzieć się co ty mówisz o tym innym Żydom o tej sprawie, gdyż wiem, że Żydzi nie wykazują się żadną lojalnością, a tylko wobec złota i srebra, zwłaszcza złota. Czego obecnie naucza synagoga w Ameryce, o tym dokąd ten kraj zmierza?

AF:      Więc to wygląda tak, wiesz, że Ameryka odegrała swoją rolę. Przez jakiś czas robiliśmy te szekle tutaj. Zarobiliśmy wielkie odsetki na szeklach. Ale możemy dostać tańszą siłę roboczą w Chinach, możemy dostać tańszą siłę roboczą w Indiach. Dlaczego mamy płacić białej rasie Gojów tutaj w Ameryce, jeśli możemy robić lepsze interesy tam? Tu chodzi tylko o szekle.

JW:     Chciałbym porozmawiać teraz o tych szeklach i odsetkach i o tym wszystkim, i to jest bardzo ciekawe, że o tym mówisz, bo zauważyłem, że żydowscy finansiści dużo inwestują w Azji, w większości Azji. Ale wiem również, że żydostwo jest rasą azjatycką. Czy to prawda?

AF:      Cóż, jesteśmy na całym świecie, ale tak, myślę, że możesz mówić, że zaczęliśmy się w Azji.

JW:     Tak [przerwanie]

AF:      [mówi dalej, słabo słychać] wokół Chin.

Naszym bogiem jest Lucyfer

JW:     Zgadza się. Hebrajczycy nie zaczęli się tutaj, Izraelczycy nie zaczęli się tutaj. Tak naprawdę nie macie nic wspólnego z Hebrajczykami czy Izraelitami. Nie jesteście narodem rozproszonym [niezrozumiałe słowa jak „biedny”], plemieniem Jakuba [niezrozumiałe słowa jak „z przydomkiem Izra”]. Faktycznie oszukańcza gra którą wprowadzaliście do tego kraju i na świat, przez wiele lat, była dobrą oszukańczą grą, że jesteście wybrańcami boga.

AF:      Hej, JESTEŚMY wybrańcami boga. Tylko większość Żydów nie lubi przyznawać się do tego, ale naszym bogiem jest Lucyfer.

Chcemy żeby Goje pracowali, a my żebyśmy się bawili

JW:     Ha ha. Waszym bogiem jest ZŁOTO!

AF:      Wiesz, my lubimy mieć dużo złota, dużo szekli, jakieś karty American Express. Lubimy wydawać pieniądze i lubimy dobrze się bawić. Chcemy żeby Goje pracowali, a my żebyśmy się bawili.

JW:     Oh, inaczej mówiąc, darmowa pomoc zagraniczna, darmowe mieszkanie, darmowa żywność, i tylko chcecie żeby inne rasy były waszymi gojowskimi niewolnikami zwierzęcymi, tak?

AF:      Jeśli oni tego chcą, niech tak będzie.

JW:     I to zostało zaplanowane i wprowadza się tutaj także, w Stanach Zjednoczonych.

Niszczenie Stanów Zjednoczonych

AF:      Ten kraj, mamy zamiar [niezrozumiałe, jakby „zabrązowić”, „spędzić bydło”] Przez granicę przeprowadzamy wszystkich Meksykanów i wszystkich latynosów. Oni się mieszają, zwłaszcza z wieloma białymi kobietami, nazywamy je siksy, i one się z nimi mieszają. Wkrótce nie będzie białej rasy, wszyscy będą brązowi.

JW:     Mówiąc o rasie, wy jesteście rasą, rabinie, ale wy jesteście [niezrozumiałe] 57 mongolską [niezrozumiałe] rasą, azjatycką, tak?

Kobiety lubią diamenty, więc je im dajemy i je rżniemy

AF:      Żydzi są wszędzie na świecie, musieliśmy się rozmnażać ze wszystkimi pięknymi kobietami w każdym kraju gdzie byliśmy. Wszystkie piękne kobiety interesuje tylko to byśmy im kupili kilka diamentów, nie że nie są tego warte. […] Jeśli mam powiedzieć prawdę, to mamy tyle diamentów, że jeśli jakieś stracimy, to możesz je kupić za tę samą cenę jak kilkanaście nosów [?].

Ale kobiety, one lubią diamenty, one lubią [niezrozumiałe]. Więc dajemy im diamenty [niezrozumiałe], i umawiamy się z nimi i uprawiamy seks, czasami się z nimi żenimy, nieważne, bo kiedy już je mamy i chcemy rozwodu, idziemy tylko do naszych kolegów żydowskich sędziów żeby dostać rozwód. Mamy żydowskiego prawnika i ona zatrudni żydowskiego prawnika. Eh, nie zrobi na tym żadnych pieniędzy, ale może próbować.

11 września

JW:     Zadam ci pytanie na bardzo interesujący temat. Ta wojna w Iraku, która wybuchła po rzekomych wieżach w 2001 roku, we wrześniu 2001 roku, ta rzekoma wojna, w wieżach nie było żadnych Żydów. Czy możesz to wyjaśnić?

AF:      Cóż, duchowo było wtedy wielu Żydów w wieżach.

JW:     Ha ha ha.

AF:      Wielu Żydów zginęło w wieżach, duchowo.

JW:     Rozumiem, tam były 3.000 Żydów, którzy tego dnia nie pracowali w wieżach. To dało wrażenie wielu ludziom, że żydowska społeczność w Nowym Jorku wiedziała o tym, że coś miało się wydarzyć i nie chcieli pokazać się w pracy tego dnia.

AF:      Tak, dostaliśmy telefon z Kehilla [władza quasi-rządowa w społeczności żydowskiej w średniowieczu], że Ariel i jacyś chłopcy w Mosadzie. Oni dogadali się i okablowali budynki, i je zawalili. Miało być trudne zawalenie tych budynków, bo chcieliśmy budować nowe, a one starzały się i nadszedł czas by je zawalić. W ten sposób zrobiliśmy trochę szekli niszcząc budynek. Oh, Silverman [niezrozumiałe] był moim dobrym kolegą. Oni mają Larry’ego. On dostał dwa, dostał dwa za jeden tam, i podwoił ubezpieczenie, magicznie, tylko 3 miesiące zanim to się wydarzyło, i dostał dwa [?] z tego, czyli zarobił pieniądze cztery razy.

Powinienem uczestniczyć w tym interesie. Zaprosił mnie, ale powiedziałem, oh, pomyślę o tym. Zabrało mi zbyt długo to myślenie, i wyciągnęli korek/wtyczkę, i budynki się zawaliły. Ale przynajmniej dostałem coś od rynku: American Airlines, londyńskiego Lloyd’sa, firma ubezpieczeniowa Alliance. . . A więc zarobiłem kilka szekli.

JW:     Teraz takie pytanie. Jest dużo spekulacji na ten temat. Wiem o tym, że Żydzi są złodziejami i kłamcami w każdym moralnym społeczeństwie. Chciałbym ci podziękować za dzisiejsze przyjście i rozmowę, gdyż wiem, że żydostwo nie ma sumienia, i rabinie, nieważne co ci powiem. To spłynie po tobie jak woda po kaczce, tak?

AF:      Żydzi zawsze czują się winni. Zawsze czuliśmy winę. Mamy sumienie.

JW:     Sumienie macie tylko kiedy nie możecie ukraść wszystkich pieniędzy od nikogo ani od żadnego kraju.

AF:      To bardziej osobiste, ale masz rację.

JW:     A więc, liczne etykiety na żywności mają symbole “U” i “K”. I te U i K na wszystkich etykietach żywności sprzedawanej np. w supermarketach itd. Czy to żydowski podatek płacony rabinom takim jak ty w całych Stanach? Czy to kolejne oszustwo na koszt Gojów, mas kupujących dany produkt?

AF:      Nie mam w tym udziału, ale, tak, są inne grupy rabinów. Oni opodatkowują żywność i możesz to nazywać podatkiem. Wiesz o tym, ze masz prawo robienia pieniędzy tam gdzie możesz je zarobić. Jeśli nikt cie nie powstrzymuje, robisz pieniądze.

Ale Goje, tzn. oni są jak bydło. Ta biała rasa – oni są Gojami, oni są bydłem. I dlatego jeśli chcemy robić pieniądze na karmieniu naszego bydła, ale kto powie że to złe?

JW:     Rabinie, jaka jest największa obawa twoich ludzi w syndykatach gog [niezrozumiałe, być może synagogi], czego najbardziej się obawiacie na wschodnim wybrzeżu?

AF:      Najgorsze będzie, jeśli tu będziemy nadal, albo nasi koledzy tam w Rezerwie Federalnej, Allen, on wyciągnie wtyczkę na ten amerykański dolar, i będziemy chcieli upewnić się, że jesteśmy we frankach szwajcarskich, euro, japońskich jenach, zanim to się wydarzy.

Dostaniemy telefon z Kehilla. Już stopniowo upłynniamy. Kilku innych Gojów, są dobrzy i opłacani szabezgoje. Bill Gates z firmy komputerowej. I Warren Buffet. Obaj pozbyli się amerykańskich dolarów,  około rok temu. Mówimy im, upłynniajcie. Ale my nadal tu wisimy. I robimy ekstra pieniądze, bo ich już nie ma na rynku. Sami mają dużo szekli. CDN

cz.2.

http://gazetawarszawska.com/2012/07/26/10891/

cz.3.

 http://gazetawarszawska.com/2012/07/26/10912/

Reklamy

Komentarzy 7 to “Rabbi Abe Finkelstein: 6 milionów, 600 tysięcy czy 60 tysięcy, to tylko liczba.”

  1. Niezalezny said

    Mozna teraz sadzic ze nie tylko to NARODOWCY wiedza kto rzadzi swiatem. Nie dawno bylo w gazecie wydawanej w Izraelu jak sie chwala ze to oni rzadza swiatem. Tez potwierdzono nie dawno w gazecie Izraelskiej ze rzadza media i w Hollywood. Jest to wladza ktora juz maja od wielu lat poczynajac od 1go Maja, 1776 kiedy powstalo Illuminati sfinansowane przez Rotszyldow, ktorzy od dawno wspieraja pienieznie obydwie strony. Chca rzadzic globalnie. To sie nazywa Nowy Porzadek Swiata. Trzeba miec na uwadze takie organizacje jak Bilderberg, Rada Spraw Zagranicznych (Council on Foreign Relations), Komisja Trojstronna (Trilateral Commission) itp. Do nich naleza „nasi rodacy” jak Brzezinski, Rostowski, Belka, Kwasniewski, Balcerowicz i wielu innych z tzw. ELITY.
    http://www.wicipolskie.org
    http://www.infowars.com
    http://www.bibula.com

  2. Łupaszko said

    ŻYDOWSCY KACI NKWD – ZBRODNIE ŻYDOWSKICH ENKAWUDZISTÓW TEMATEM OPRACOWAŃ WYBITNYCH POLSKICH HISTORYKÓW

    Negowanie znaczenia roli Żydów w służbie NKWD jest sprzeczne z podstawowymi faktami ustalonymi przez historyków. Prof. Andrzej Paczkowski sformułował tę tezę jako „nadreprezentacją Żydów w UB”. Jednoznacznie pisze o „nadreprezentatywności Żydów w UB” inny czołowy historyk IPN-owski dr hab. Jan Żaryn w swym opracowaniu „Wokół pogromu kieleckiego” (Warszawa 2006, s. 86). O bardzo niefortunnych dysproporcjach, wynikających z nadmiernej liczebności Żydów w UB, pisali również niejednokrotnie dużo rzetelniejsi od Grossa autorzy żydowscy, np. Michael Chęciński, były funkcjonariusz informacji wojskowej LWP, w wydanej w 1982 r. w Nowym Jorku książce „Poland. Communism, Nationalism, Anti-semitism” (s. 63-64). Żydowski autor wydanej w Paryżu w 1984 r. książki „Les Juifs en Pologne et Solidarność” („Żydzi w Polsce i Solidarność”) Michel Wiewiórka pisał na s. 122: „Ministerstwo spraw wewnętrznych, zwłaszcza za wyjątkiem samego ministra, było kierowane w różnych departamentach przez Żydów, podczas gdy doradcy sowieccy zapewniali kontrolę jego działalności”. Na szeregu stronach „Strachu” Gross stara się całkowicie zanegować wobec amerykańskich czytelników jakiekolwiek znaczenie roli Żydów w UB. Równocześnie jednak ten sam Gross całkowicie przemilcza istotne wpływy, wręcz dominację żydowskich komunistów w innych sferach władzy, takich jak sądownictwo, propaganda czy gospodarka. W ponad 50-stronicowej części książki poświęconej „żydokomunie” nawet jednym zdaniem nie wspomina o tym amerykańskim czytelnikom, cynicznie utrzymując ich w totalnej nieświadomości na ten temat. Rola Żydów w bezpiece, jej wyjątkowość polegała nie tylko na nadmiernej liczebności, lecz także na splamieniu się przez bardzo wielu żydowskich funkcjonariuszy UB przykładami ogromnego okrucieństwa, brakiem jakichkolwiek skrupułów i brutalnym łamaniem prawa wobec polskich więźniów politycznych. Rzecz znamienna – złowieszcza rola żydowskich funkcjonariuszy jest widoczna w każdej bardziej znaczącej zbrodni UB, od ludobójczych mordów w obozie w Świętochłowicach począwszy, poprzez sądowe mordy na generale Fieldorfie „Nilu” i rotmistrzu Pileckim po proces gen. Tatara i współoskarżonych wyższych wojskowych. główni winowajcy zabójstwa tego polskiego bohatera to w przeważającej części żydowscy komuniści. Była wśród nich czerwona prokurator Helena Wolińska (Fajga Mindla-Danielak), która zadecydowała o bezprawnym aresztowaniu gen. Fieldorfa, a później równie bezprawnie przedłużała czas jego aresztowania. Wyrok śmierci na generała w sfabrykowanym procesie wydała sędzina komunistka żydowskiego pochodzenia Maria Gurowska z domu Sand, córka Moryca i Frajdy z domu Einseman. Dodajmy do tego żydowskie pochodzenie trzech z czterech osób wchodzących w skład kolegium Sądu Najwyższego, które zatwierdziły wyrok śmierci na polskiego bohatera (sędziego dr. Emila Merza, sędziego Gustawa Auscalera i prokurator Pauliny Kern). Cała trójka później dożywała ostatnich lat swego życia w Izraelu. Przypomnijmy również, że wcześniej w rozprawie pierwszej instancji oskarżał gen. „Nila” jeden z najbezwzględniejszych prokuratorów żydowskiego pochodzenia Benjamin Wajsblech. Dodajmy, że prawdopodobnie sam Józef Różański (Goldberg) wręczał przesłuchującemu gen. Fieldorfa porucznikowi Kazimierzowi Górskiemu tzw. pytajniki, tj. odpowiednio spisane zestawy pytań, które miał zadawać więźniowi (wg P. Lipiński, Temat życia: wina, Magazyn „Gazety Wyborczej”, 18 listopada 1994 r.).

    Warto przypomnieć w tym kontekście fragment rozmowy Sławomira Bilaka z Marią Fieldorf-Czarską, córką zamordowanego generała.

    Powiedziała ona m.in.: „Pytam się dlaczego nikt nie mówi, że w sprawie mojego ojca występowali wyłącznie sami Żydzi? Nie wiem, dlaczego w Polsce wobec obywatela polskiego oskarżali i sądzili Żydzi” (cyt. za: Temida oczy ma zamknięte. Nikt nie odpowie za śmierć mojego ojca, „Nasza Polska”, 24 lutego 1999 r.).

    Przypomnijmy teraz jakże haniebną sprawę wydania wyroku śmierci na jednego z największych polskich bohaterów rotmistrza Witolda Pileckiego i stracenia go w 1948 roku. Człowieka, który dobrowolnie dał się aresztować, aby trafić do Oświęcimia i zbadać prawdę o sytuacji w obozie, a później stał się tam twórcą pierwszej obozowej konspiracji. Oficera, którego wybitny angielski historyk Michael Foot nazwał „sumieniem walczącej przeciw hitlerowcom Europy” i jedną z kilku najwybitniejszych i najodważniejszych postaci europejskiego Ruchu Oporu. Otóż – jak pisał na temat sprawy rotmistrza Pileckiego i współoskarżonych z nim w procesie Tadeusz M. Płużański:

    „Wyroki zapadły już wcześniej – wydał je dyrektor departamentu śledczego MBP Józef Goldberg Różański. Podczas jednego z przesłuchań powiedział Płużańskiemu: „Ciebie nic nie uratuje. Masz u mnie dwa wyroki śmierci. Przyjdą, wyprowadzą, pieprzną ci w łeb, i to będzie taka zwykła ludzka śmierć” (por. T.M. Płużański, Prokurator zadań specjalnych, „Najwyższy Czas”, 5 października 2002 r.).

    Warto przy okazji stwierdzić, że jednym z członków kolegium Najwyższego Sądu Wojskowego, który 3 maja 1948 r. zatwierdził wyrok śmierci na Pileckim, wykonany 25 maja 1948 r., był sędzia Leo Hochberg, syn Saula Szoela (wg T.M. Płużański, Prawnicy II RP, komunistyczni zbrodniarze, „Najwyższy Czas”, 27 października 2001 r.).

    Pominę tu szersze relacjonowanie jednej z najczęściej przypominanych zbrodni – ludobójczego wymordowania około 1650 niewinnych więźniów w ciągu niecałego roku przez Salomona Morela i podległych mu żydowskich oprawców z UB (zob. na ten temat szerzej książkę autora jakże rzetelnego żydowskiego samorozrachunku Johna Sacka „Oko za oko”, Gliwice 1995).

    Przypomnę tu tylko jedną z ulubionych „zabaw” ludobójczego „kata ze Świętochłowic” S. Morela, polegającą na ustawianiu piramid z ludzi, którym kazał się kłaść czwórkami jedni na drugich. Gdy stos ciał był już dostatecznie duży, wskakiwał na nich, by jeszcze zwiększyć ciężar. Po takich „zabawach” ludzie z górnych części stosu wychodzili w najlepszym wypadku z połamanymi żebrami, natomiast dolna czwórka lądowała w kostnicy.

    Dużo mniej znane są późniejsze zbrodnie, popełnione przez Morela na młodocianych polskich więźniach politycznych „reedukowanych” w obozie w Jaworznie. Morel zastąpił tam na stanowisku komendanta kapitana NKWD Iwana Mordasowa. W książce Marka J. Chodakiewicza, Żydzi i Polacy 1918-1945 (Warszawa 2000, s. 410), czytamy:

    „Między 1945 a 1949 rokiem w obozie w Jaworznie zmarło około 10 tysięcy więźniów”. Te aż tak przerażające dane liczbowe brzmią wprost niewiarygodnie i wymagają gruntownego sprawdzenia, choć Chodakiewicz przytacza je za źródłową pracą M. Wyrwicha, (Łagier Jaworzno, Warszawa 1995).

    Różne relacje potwierdzają w każdym razie wyjątkowe okrucieństwo okazywane wobec młodocianych polskich więźniów przez komendanta Morela. Począwszy od witania przez niego kolejnych transportów młodocianych więźniów typowym dlań powitaniem: „Popatrzcie na słońce, bo niektórzy widzą je po raz ostatni!”. Czy słowami: „Jesteście bandytami, pokażemy wam tutaj, co znaczy wojowanie przeciwko władzy ludowej”. (Oba cytaty za tekstem napisanego przez Mieczysława Wiełę „Listu otwartego do premiera rządu RP” („Jaworzniacy” nr 2/29 z lutego 1999 r.).

    Poza katuszami fizycznymi Morel lubił zadawać swoim ofiarom różne udręki psychiczne. Na przykład kazał pisać po tysiąc razy: „Nienawidzę Piłsudskiego” (wg M. Wyrwich, Łagier Jaworzno, Warszawa 1995, s. 90).

    Ludobójczy zbrodniarz S. Morel dostaje wciąż polską rentę – mniej więcej 5 tys. zł. Czołowy historyk IPN dr hab. Jan Żaryn pisał niedawno: ”

    Doświadczenia z lat 1944-1945 jedynie utrwalały stereotyp żydokomuny. NKWD przy pomocy pozostałych Żydów urządza krwawe orgie’ – meldował Władysław Liniarski „Mścisław”, komendant Okręgu AK w Białymstoku w styczniu 1945 r. do „polskiego Londynu” (…).

    Polacy po wojnie, używając hasła „żydokomuna”, posługiwali się zatem stereotypem wytworzonym przez samych Żydów komunistów. Żydzi stawali się zatem współodpowiedzialnymi za cierpienia Polaków, w tym za utratę – po raz kolejny – niepodległości państwowej.

    Do rodzin docierały szczegóły tortur, jakim byli poddawani w ubeckich kazamatach ich najbliżsi – często żołnierze podziemia niepodległościowego. „Gdy wyszedłem z karceru, zaraz wzięli mnie na górę i enkawudzista Faber [Samuel Faber – przypis J. Żaryna], (kto on był, nie wiem, czy to Polak, czy Rosjanin, na pewno Żyd) (…) kazał mnie związać. Zawiązali mi usta szmatą i między ręce i nogi wsadzili mi kij, na którym mnie zawiesili, po czym do nosa zaczęli mi wlewać chyba ropę. Po jakimś czasie przestali. Przytomności nie straciłem, więc wszystko do końca czułem. Dostałem od tego krwotoku (…)’ – wspominał Jakub Górski „Jurand”, żołnierz AK” (…).

    Inny działacz podziemia niepodległościowego, Mieczysław Grygorcewicz, tak zapamiętał pierwsze dni pobytu w areszcie NKWD i UB w Warszawie:

    „(…) Na pytania zadawane przez Światłę – szefa Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa początkowo nie odpowiadałem, byłem obojętny na wszystkie groźby i krzyki, opanowała mnie apatia, przede mną stanęła wizja śmierci. Przecież jestem w rękach wroga, i to w rękach żydowskich, których w UB nie brakowało. Poczułem do nich ogromny wstręt, przecież miałem do czynienia z szumowiną społeczną, przeważnie wychowaną w rynsztoku nalewkowskim”.

    „Światło – Żyd z pochodzenia, mając pistolet w ręku, oświadczył mi, że jeżeli nie podam swego miejsca zamieszkania, strzeli mi w łeb (…)”.

    Światło przyprowadził Halickiego, kierownika sekcji śledczej, który również był Żydem, i ten rozpoczął śledztwo wstępne (…). Oficerowie ubowscy zmieniali się często (…). Szczególnie jeden z nich brutalnie i ordynarnie do mnie się odzywał, groził karą śmierci bez sądu. Jak się później dowiedziałem od śledczego porucznika Łojki – był to sam Różański, zastępca Radkiewicza, ministra bezpieczeństwa.

    W takiej sytuacji i wśród tej zgrai żydowskiej byłem przygotowany na najgorsze, nawet na rozstrzelanie (…)”. (cyt. za J. Żaryn, Hierarchia Kościoła katolickiego wobec relacji polsko-żydowskich w latach 1945-1947, we: „Wokół pogromu kieleckiego”, Warszawa 2006, s. 86-88)”.

    Przypomnijmy, że wymieniony tu Józef Różański (Goldberg), dyrektor Departamentu Śledczego w MBP zyskał sobie zasłużoną sławę najokrutniejszego kata bezpieki. Od byłego oficera AK Kazimierza Moczarskiego, który był jedną z ofiar „piekielnego śledztwa” prowadzonego pod nadzorem Różańskiego, wiemy, jakie były metody katowania więźniów przesłuchiwanych w MBP. Spośród 49 rodzajów maltretacji i tortur, którym go poddawano, Moczarski wymienił m.in.:

    1. bicie pałką gumową specjalnie uczulonych miejsc ciała (np. nasady nosa, podbródka i gruczołów śluzowych, wystających części łopatek itp.);
    2. bicie batem, obciągniętym w tzw. lepką gumę, wierzchniej części nagich stóp – szczególnie bolesna operacja torturowa;
    3. bicie pałką gumową w pięty (seria po 10 uderzeń na piętę – kilka razy dziennie);
    4. wyrywanie włosów ze skroni i karku (tzw. podskubywanie gęsi), z brody, z piersi oraz z krocza i narządów płciowych;
    5. miażdżenie palców między trzema ołówkami (…);
    6. przypalanie rozżarzonym papierosem okolicy ust i oczu; (…)
    8. zmuszanie do niespania przez okres 7-9 dni (…)” (cyt. za K. Moczarski, Piekielne śledztwo, „Odrodzenie”, 21 stycznia 1989 r.).

    Żydowski dygnitarz MBP – Józef Światło nadzorował tajne więzienie w Miedzeszynie, gdzie do metod wydobywania zeznań należało m.in. skazywanie na klęczenie na podłodze z cegieł z podniesionymi do góry rękami przez 5 godzin, przepędzanie nago korytarzami z jednoczesnym chłostaniem stalowymi prętami, bicie pałką splecioną ze stalowych drutów (wg T. Grotowicz, Józef Światło, „Nasza Polska”, 22 lipca 1998 r.). O tych wszystkich okrucieństwach i zbrodniach żydowskich katów z UB nie znajdziemy nawet jednego zdania informacji w książce Grossa, tak chętnie i obszernie rozpisującego się o zbrodniach popełnionych przez Polaków na Żydach. Warto przypomnieć, że Różański (Goldberg) był odpowiedzialny za działanie tajnej grupy ubeckich morderców, którzy na jego polecenie potajemnie mordowali w lesie wybranych żołnierzy AK i porywanych z ulicy ludzi. Tak zamordowano m.in. formalnie zwolnionego z aresztu byłego kapelana 27. dywizji AK księdza Antoniego Dąbrowskiego. Wśród skrytobójczo zamordowanych po wywiezieniu z więzienia do lasu był m.in. pułkownik AK Aleksander Bielecki, na którym bezpiece nie udało się wymusić oczekiwanych zeznań, oraz jego żona. Warto przypomnieć, że żydowski komunista Leon Kasman, przez wiele lat redaktor naczelny organu KC PZPR „Trybuny Ludu”, był tym działaczem, który najgwałtowniej nawoływał do zaostrzenia represji wobec przeciwników politycznych podczas obrad Biura Politycznego KC PPR w październiku 1944 roku. „Wsławił się” wówczas powiedzeniem: „Przerażenie ogarnia, że w tej Polsce, w której partia jest hegemonem, nie spadła nawet jedna głowa” (cyt. za P. Lipiński, Bolesław Niejasny, Magazyn „Gazety Wyborczej”, 3 maja 2000 r.). I głowy polskich patriotów, głównie AK-owców, zaczęły spadać w przyspieszonym tempie na skutek rozpętanej wówczas pierwszej wielkiej fali terroru przeciw Narodowi. I tak np. w grudniu 1944 r. doszło do rozstrzelania pięciu AK-owców w piwnicy domu przed Zamkiem Lubelskim. Ich sprawę prowadził prokurator wojskowy narodowości żydowskiej (wg. mgr Marek Kolasiński, sędzia Sądu Apelacyjnego w Lublinie, „Raport o sądowych morderstwach”, Warszawa 1994, s. 108). Jaskrawe przykłady okrucieństwa żydowskich śledczych wobec przesłuchiwanych polskich oficerów znajdujemy w tzw. sprawie bydgoskiej.

    Jerzy Poksiński opisał np., jak to „kpt. Mateusz Frydman chwytał przesłuchiwanych oficerów za gardło i tłukł ich głową o ściany, powiedział do majora Krzysika: „Zastrzelę cię, a grób zaorzę, aby ci Anders nie mógł pomnika wystawić” (por. J. Poksiński, TUN. Tatar – Utnik – Nowicki, Warszawa 1992, s. 38).

    W sprawie bydgoskiej zmarł zamęczony płk Józef de Meksz. W toku innej sfabrykowanej sprawy niewinnych oficerów, tzw. sprawy zamojsko-bydgoskiej, zmarł zamęczony w więzieniu płk Julian Załęski. Stracił on życie jako ofiara okrutnych tortur nakazanych przez jednego z najbezwzględniejszych żydowskich oprawców – szefa Głównego Zarządu Informacji Wojska Polskiego płk. Stefana Kuhla, zwanego „krwawym Kuhlem” (por. A.K. Kunert – J. Poksiński, Płk Stefan Kuhl, „Życie Warszawy”, 24 lutego 1993 r.). Dyrektor departamentu V MBP żydowską komunistkę Lunę Brystygierową, wyspecjalizowaną w prześladowaniu Kościoła katolickiego i inteligencji patriotycznej, nazywano „Krwawą Luną” z powodu wyjątkowej bezwzględności, z jaką przesłuchiwała więźniów. Żołnierz AK i były więzień polityczny Anna Rószkiewicz-Litwinowiczowa pisała w swych wspomnieniach, iż: „Julia Brystygierowa słynęła z sadystycznych tortur zadawanych młodym więźniom. W czasie przesłuchań we Lwowie wsadzała więźniom genitalia do szuflady, gwałtownie ją zatrzaskując. Była zboczona na punkcie seksualnym, i tu miała pole do popisu” (por. A. Rószkiewicz – Litwinowiczowa, Trudne decyzje. Kontrwywiad Okręgu Warszawa AK 1943-1944. Więzienie 1949-1954, Warszawa 1991, s. 106). Do najhaniebniejszych spraw należało aresztowanie w 1947 r. na podstawie sfabrykowanych oskarżeń majora Mieczysława Słabego, byłego lekarza westerplatczyków, najsłynniejszej bohaterskiej formacji polskiej wojny obronnej 1939 roku. Major Słaby już po kilku miesiącach przesłuchań zmarł w wieku zaledwie 42 lat na skutek ran odniesionych podczas śledztwa. Jego sprawę prowadził wiceprokurator mjr S.D. Mojsezon (Mojżeszowicz), Żyd z pochodzenia. On to napisał własnoręczne rzekome „zeznania” mjr. Słabego, przyznającego się w nich do tego, jakoby „działał na szkodę państwa polskiego”. Majora Słabego nakłoniono zaś odpowiednimi metodami do podpisania sformułowanych przez prokuratora Mojsezona zeznań. Skatowany major umarł przed skazaniem i wyrokiem. Na wyjaśnienie ciągle czeka po dwukrotnych umorzeniach śledztwa (w 1993 i 1995 r.) sprawa kulisów śmierci w gmachu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego jednego z bohaterów książki Aleksandra Kamińskiego z batalionu „Zośka” – Jana Rodowicza ps. „Anoda”. Był jedną z postaci słynnych z niewiarygodnej wręcz odwagi, poświęcenia i zdolności do ryzyka. Za swe wojenne zasługi był odznaczony Krzyżem Walecznych (dwukrotnie) i Krzyżem Virtuti Militari. Wszechstronnie uzdolniony, studiował na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, gdy padł ofiarą represji. Aresztowano go w wigilię Bożego Narodzenia 1948 r. i zabrano do ubeckiej katowni. Jego przesłuchiwaniami kierował naczelnik V Departamentu MBP major żydowskiego pochodzenia Wiktor Herer (później profesor ekonomii). Zaledwie w dwa tygodnie po aresztowaniu legendarny „Anoda” zginął w gmachu MBP. Z informacji złożonych w prokuraturze przez innego członka batalionu „Zośka”, uwięzionego w tym samym czasie, co „Anoda”, Rodowicz został zastrzelony przez Bronisława K. z MBP. Były naczelnik w MBP Wiktor Herer zaprzeczył wersji o zamordowaniu „Anody”. Podtrzymał starą oficjalną wersję, jakoby „Anoda” popełnił samobójstwo, skacząc na parapet otwartego okna i wyskakując z czwartego piętra. Wersja ta wydaje się dość nieprawdopodobna, choćby ze względu na to, że był wówczas środek zimy – 7 stycznia 1949 r. Jak więc wytłumaczyć twierdzenie, że w takim czasie w budynku MBP na czwartym piętrze było otwarte okno? Generalnie ciągle za mało znane są liczne zbrodnie popełnione w różnych województwach na polecenie i pod dowództwem miejscowych żydowskich ubeków. Typowym przykładem pod tym względem jest sprawa zbrodni na 16 Polakach – zdemobilizowanych żołnierzach AK i NSZ dokonanej w Siedlcach 12 i 13 kwietnia 1945 roku. W toku postępowania prokuratorskiego w latach 90. bezspornie udowodniono, że mordu dokonali pracownicy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Siedlcach. W czasie zbrodni szefem ówczesnego UB w Siedlcach był por. Edward Słowik, oficer narodowości żydowskiej, mający za „doradcę” oficera NKWD – majora Timoszenkę. W momencie zbrodni w całym ówczesnym siedleckim UB na około 50 pracowników, około 20 było narodowości żydowskiej. Według historyka Marka J. Chodakiewicza, większość uczestników porwań i zabójstw 16 byłych żołnierzy podziemia niepodległościowego w Siedlcach, a wśród nich Braun (Bronek) Blumsztajn i Hersz Blumsztajn, została przeniesiona służbowo do innych miejscowości (por. M.J. Chodakiewicz, op. cit., s. 466). Spośród zbrodniczych oficerów śledczych żydowskiego pochodzenia warto osobno wymienić majora (Izaaka) Ignacego Maciechowskiego, zastępcę szefa Wydziału IV GZI w latach 1949-1951. Według raportu komisji Mazura prowadził on śledztwo wymierzone przeciw gen. Tatarowi, płk. Uziębło, płk. Sidorskiemu, płk. Barbasiewiczowi, płk. Jurkowskiemu i mjr. Wackowi przy użyciu bardzo brutalnych metod przesłuchań. Kilku z torturowanych przez Maciechowskiego oficerów po przyznaniu się do „win” zostało skazanych przez stalinowskie sądy na karę śmierci płk Ścibor, płk Barbasiewicz i płk Sidorski (por. T. Grotowicz, Ignacy Maciechowski, „Nasza Polska” z 10 lutego 1999).Osobny obszerny temat, który tu przedstawiam bardzo skrótowo, to sprawa rozlicznych odpowiedzialnych sędziów żydowskiego pochodzenia typu wspomnianej już prokurator Heleny Wolińskiej (Fajgi Mindla-Danielak) czy sędzi Marii Gurowskiej. Wymieńmy tu m.in. takie osoby, jak zastępcę prokuratora generalnego PRL Henryka Podlaskiego, zastępcę szefa Najwyższego Sądu Wojskowego i szefa Zarządu Wojskowego Oskara Szyję Karlinera (doprowadził on do takiego opanowania stanowisk w tym zarządzie przez oficerów żydowskiego pochodzenia, że instytucję tę złośliwie nazywano „Naczelnym Rabinatem Wojska Polskiego”), szefa Głównego Zarządu Informacji Wojska Polskiego płk. Stefana Kuhla, prokuratora Benjamina Wajsblecha, sędziego Stefana Michnika, ppłk. Filipa Barskiego (Badnera), kpt. Franciszka Kapczuka (Nataniela Trau), prokuratora Henryka Holdera, sędziego Najwyższego Sądu Wojskowego Marcina Danziga, sędziego płk. Zygmunta Wizelberga, sędziego Aleksandra Wareckiego (Weishaupta), prokuratora płk. Kazimierza Graffa, sędziego Emila Merza, płk. Józefa Feldmana, płk. Maksymiliana Lityńskiego, płk. Mariana Frenkla, płk. Nauma Lewandowskiego, prokuratorów w Prokuraturze Generalnej: Benedykta Jodelisa, Paulinę Kern, płk. Feliksa Aspisa, płk. Eugeniusza Landsberga, etc., etc. Dość przypomnieć, że tylko w 1968 r. wyjechało około 1000 osób z dawnego aparatu władzy, skompromitowanych udziałem w służbach specjalnych UB, etc. (według informacji podanej 12 marca 1993 r. w audycji telewizyjnej przez wybitnego badacza najnowszej historii płk. J. Poksińskiego). A przypomnijmy, że część żydowskich ubeków i morderców sądowych, najbardziej skompromitowanych działaniami w aparacie terroru, opuściła Polskę już wcześniej, w pierwszych latach po 1956 r. Porównajmy te dane ze skrajnie próbującym pomniejszyć rolę Żydów w aparacie represji J.T. Grossem, wypisującym na s. 236 uwagi o „paru tuzinach Żydów” (czy 67, 131, czy nawet 438), „działających jako pachołki Stalina”. Wspomnę tu tylko bardzo skrótowo o kilku mało świetlanych postaciach z kręgu sądownictwa. Do najbardziej bezwzględnych prokuratorów żydowskiego pochodzenia należał Kazimierz Graff, syn kupca Maurycego Graffa i nauczycielki Gustawy Simoberg, były przewodniczący Warszawskiego Akademickiego Komitetu Antygettowego w latach 1937-1938. 26 lutego 1946 r. jako wiceprokurator Wydziału do Spraw Doraźnych Sądu Okręgowego w Siedlcach podczas sesji wyjazdowej w Sokołowie Podlaskim doprowadził do skazania na karę śmierci 10 żołnierzy AK. Już następnego dnia Graff wydał rozkaz rozstrzelania skazanych AK-owców, „aby nie zdążyli złożyć przysługującej im z mocy prawa prośby o ułaskawienie” (wg: T.M. Płużański, Przypadek prokuratora Graffa, „Najwyższy Czas”, 6 lipca 2002 r.). Dzięki swej bezwzględności po serii mordów sądowych Graff szybko awansował do rangi zastępcy Naczelnego Prokuratora Wojskowego w randze pułkownika. Był głównym oskarżycielem w sprawie Konspiracyjnego Wojska Polskiego dowodzonego przez kpt. Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca”, doprowadzając do wydania wyroków śmierci na „Warszyca” i szereg innych współoskarżonych. Główna Komisja Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu ustaliła, że w sprawie tej „miało miejsce morderstwo sądowe” (por. tamże). Graff „zasłynął” m.in. jako współautor aktu oskarżenia w sfabrykowanym procesie gen. S. Tatara i innych wyższych wojskowych, mającym wykryć „spisek w wojsku” (por. tamże). Opracowany przezeń akt oskarżenia uznany został jednak za zawierający wiele oskarżeń „zbyt naiwnych i musieli go przerabiać dwaj dużo bardziej doświadczeni od Graffa spece od stalinowskich śledztw – A. Fejgin i J. Różański. Morderca sądowy Stefan Michnik, brat obecnego redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” Adama Michnika, błyskawicznie awansował w wieku zaledwie 27 lat do rangi kapitana, mimo że nie posiadał matury. „Zasłużył się” tak swą gorliwością w sfabrykowanych procesach politycznych. Już jako podporucznik był sędzią wydającym wyroki w sfabrykowanych procesach mjr. Zefiryna Machalli, płk. Maksymiliana Chojeckiego, mjr. Jerzego Lewandowskiego, płk. Stanisława Weckiego, mjr. Zenona Tarasiewicza, ppłk. Romualda Sidorskiego, ppłk. Aleksandra Kowalskiego. 10 stycznia 1952 r. stracono w wieku 37 lat skazanego na śmierć przez S. Michnika mjr. Z. Machallę (został zrehabilitowany pośmiertnie 4 maja 1956 r.). 8 grudnia 1954 r. zmarł w niecały miesiąc po udzieleniu mu przerwy w wykonaniu kary więzienia skazany przez Michnika na karę 13 lat więzienia płk Stanisław Wecki. Na szczęście nie wykonano wyroków śmierci na skazanych przez S. Michnika na śmierć płk. M. Chojeckim i mjr. J. Lewandowskim. W 1951 r. został stracony z wyroku S. Michnika mjr Karol Sęk (w procesie podlaskiego NSZ). W tym samym procesie podlaskiego NSZ Michnik wydał jeszcze dwa wyroki śmierci: jeden wykonano (na Stanisławie Okunińskim), inny (na Tadeuszu Moniuszce) złagodzono na dożywocie. W „Życiu” z 11 lutego 1999 r. pisano, że według informacji redakcji S. Michnik wydał około 20 wyroków śmierci w procesach politycznych. A swoją drogą, ciekawe, w jaki sposób Kieresowski IPN wycofał się po cichu, rakiem, z szumnie zapowiedzianej obietnicy wystąpienia do Szwecji o ekstradycję Stefana Michnika. Prof. Witold Kulesza, ówczesny szef pionu śledczego IPN, szumnie zapowiadał, że Instytut Pamięci Narodowej będzie się domagał ekstradycji Stefana Michnika. Ciekawe, jakie to względy (czyżby troska o to, żeby nie osłabiać „autorytetu” Adama Michnika?) zdecydowały o wycofaniu się z tej zapowiedzi? Warto przy tym zapytać, dlaczego kieresowskim władzom IPN zabrakło elementarnej uczciwości i odwagi do publicznego poinformowania o motywach wycofania się z zapowiedzianych żądań ekstradycji S. Michnika? Wśród innych morderców sądowych warto wspomnieć m.in. o przypadku szefa Prokuratury Wojskowej w Warszawie płk. Eugeniusza Landsberga. Został on uratowany w czasie wojny dzięki schronieniu danym mu przy kościele katolickim. Odpłacił się za nie licznymi wyrokami śmierci na polskich patriotów w sfabrykowanych procesach politycznych. Obsadzenie bardzo wielu wpływowych stanowisk w UB, prokuraturze i sądach osobami żydowskiego pochodzenia, niezwiązanymi z polskością, z polskimi tradycjami narodowymi i patriotyzmem, stawało się dla sterujących sprawami w Polsce stalinowskich dygnitarzy sowieckich najlepszą gwarancją zdecydowania w walce z polskimi patriotami z podziemia niepodległościowego. I pod tym względem się nie zawiedziono. Spośród ubeków, sędziów i prokuratorów żydowskiego pochodzenia wywodziła się szczególnie duża liczba najbardziej nieubłaganych „pogromców” polskiego AK-owskiego podziemia gotowych do konstruowania przeciw niemu najbardziej absurdalnych oskarżeń. Typowy pod tym względem był sędzia Dawid Rozenfeld, który uzasadniał wyrok skazujący tylko na dożywocie agentkę gestapo winną zadenuncjowania i śmierci wielu żołnierzy i oficerów AK, współwinną wydania gestapo gen. Stefana Roweckiego „Grota”. Jako okoliczność łagodzącą sędzia Rozenfeld uznał w przypadku tej agentki to, iż: „Zdaniem Sądu Wojewódzkiego oskarżona jest ofiarą zbrodniczej działalności kierownictwa AK, które jak wiemy obecnie, współpracowało z Gestapo, było na usługach Gestapo i wraz z Gestapo walczyło przeciw większej części Narodu Polskiego w jego walce o narodowe i społeczne wyzwolenie” (cyt. za: J. Piłek, Stalinowcy są wśród nas, w: „Gazeta Polska”, 4 sierpnia 1994).

    Adwo- kaci

    Dodajmy do powyższych opisów jeszcze rolę niektórych adwokatów pochodzenia żydowskiego. Szczególny typ „obrońcy” w procesach politycznych reprezentował np. adwokat żydowskiego pochodzenia Mieczysław (Mojżesz) Maślanko. Tak „bronił” swych podopiecznych, że porównał grupę Moczarskiego do gestapo i Abwehry, twierdząc, że „wszystkie te instytucje zostały powołane przez klasy posiadające, które chcą zatrzymać koło historii” (wg: T.M. Płużański, Adwo-kaci, w: „Najwyższy Czas”, 26 stycznia 2003 r.).
    W podobny sposób Maślanko „bronił” – oskarżając szefa II Zarządu Głównego WiN płk. Franciszka Niepokólczyckiego, słynnego „Łupaszkę”, czyli mjr. Zygmunta Szendzielarza, dowódcę V Wileńskiej Brygady AK, narodowca Adama Doboszyńskeigo, rotmistrza Witolda Pileckiego i współoskarżonych, gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila” (Maślanko zgodził się z większością rzekomych dowodów „winy” gen. „Nila”). Według ostatniego delegata Rządu w Londynie na Kraj Stefana Korbońskiego, w sprawie Pileckiego i współoskarżonych „Różański postawił sprawę jasno: obowiązkiem rady obrońców [której przewodniczył Maślanko – przypis T.M. Płużańskiego] jest gromadzenie dowodów przeciw oskarżonym” (por. tamże). Niegodne zachowanie M. Maślanki, robiącego wszystko, by pogrążyć oskarżonych, których miał bronić, było tym bardziej oburzające, że on sam został uratowany od śmierci w Oświęcimiu przez słynnego narodowca Jana Mosdorfa. Podobnym do Maślanki „obrońcą”, a raczej „adwo-katem” w sprawach politycznych był inny adwokat żydowskiego pochodzenia, pracujący we wspólnej kancelarii z Maślanką – Edward Rettinger. „Bronił” on Moczarskiego i jego kolegów słowami: „(…) to było bajoro zbrodni, którego miazmaty dziś nam trują jeszcze duszę. To było bajoro zbrodni, gdzie zastygła krew lepi się jeszcze do rąk” (por. tamże). Innym tego typu pseudoobrońcą był Marian Rozenblitt, który działał już w sądownictwie polskiej armii w ZSRS.

    Należy przypomnieć zbrodnie wojenne:

    Zbrodnia w Nalibokach – masakra polskich mieszkańców wsi Naliboki dokonana przez oddziały radzieckich i żydowskich partyzantów 8 maja 1943roku pod dowództwem Pawła Gulewicza z Brygady im. Stalina, w tym grupa składająca się z osób narodowości żydowskiej (trwa ustalanie czy była to część oddziału pod dowództwem Tewje Bielskiego czy Szolema Zorina). Spalono kościół, szkołę, pocztę, remizę i część domów mieszkalnych, resztę osady ograbiono. Zginęło także kilku napastników. W sowieckich źródłach szacowano liczbę zabitych Polaków na 250 osób, 6 sierpnia 1943 roku wieś została ponownie spacyfikowana, tym razem przez oddziały niemieckie, w ramach tzw. „Akcji Hermann”, a jej mieszkańców wywieziono w głąb Rzeszy na roboty przymusowe. Zbrodnia w Koniuchach – zbiorowe morderstwo co najmniej 38 polskich mieszkańców (mężczyzn, kobiety i dzieci; najmłodsze miało 2 lata) wsi Koniuchy (dziś na terenie państwa litewskiego, dawniej w II Rzeczypospolitej w województwie nowogródzkim w powiecie lidzkim) dokonane 29 stycznia 1944 przez partyzantów radzieckich (Rosjan i Litwinów) i żydowskich. W czasie pogromu we wsi spalono większość domów, oprócz zamordowanych co najmniej kilkunastu mieszkańców zostało rannych, a przynajmniej jedna osoba z nich zmarła następnie z ran. Przed atakiem wieś zamieszkana była przez około 300 polskich mieszkańców, istniało w niej około 60 zabudowań. Partyzanci radzieccy wcześniej często rekwirowali mieszkańcom wsi żywność, ubrania i bydło, dlatego też tutejsi mieszkańcy powołali niewielki ochotniczy oddział samoobrony. W sprawie masakry w Koniuchach prowadzone jest śledztwo IPN. Dotychczas ustalono, że napadu dokonały radzieckie oddziały partyzanckie stacjonujące w Puszczy Rudnickiej: „Śmierć faszystom” i „Margirio”, wchodzące w skład Brygady Wileńskiej Litewskiego Sztabu Ruchu Partyzanckiego, oraz „Śmierć okupantowi”, wchodzący w skład Brygady Kowieńskiej. Do oddziałów tych należeli Rosjanie i Litwini, większość oddziału „Śmierć okupantowi” tworzyli Żydzi i żołnierze Armii Czerwonej zbiegli z obozów jenieckich. Oddział żydowski liczył 50 ludzi, a oddziały rosyjsko-litewskie około 70 osób. Dowódcami byli Jakub Penner i Samuel Kaplinsky. Według jednego z napastników, Chaima Lazara, celem operacji była zagłada całej ludności łącznie z dziećmi jako przykład służący zastraszeniu reszty wiosek. Według ustaleń Kongresu Polonii Kanadyjskiej, będących podstawą wszczęcia śledztwa, liczba zabitych była większa (ok. 130). Atak na Koniuchy i wymordowanie tutejszej ludności cywilnej był największą z szeregu podobnych akcji prowadzonych w 1943 i 1944 przez oddziały partyzantki radzieckiej w Puszczy Rudnickiej i Nalibockiej (np. masakra ludności w miasteczku Naliboki). W maju 2004 w Koniuchach odsłonięto pomnik pamięci ofiar, zawierający 34 ustalone nazwiska ofiar. W powojennych opracowaniach, na podstawie m.in. relacji żydowskich uczestników ataku na wieś (np. Izaaka Chaima i Chaima Lazara) często podawano informacje o zamordowaniu wszystkich 300 mieszkańców, a także o walkach z oddziałem niemieckich żołnierzy (w innych źródłach litewskiej policji). Jednak późniejsze opracowania nie potwierdziły obecności Niemców czy policjantów w wiosce, a także zakwestionowały tezę, że zginęli wszyscy mieszkańcy wsi (część z mieszkańców uciekła z masakry i przeżyła wojnę). Informacja stwierdzająca, że wymordowani zostali wszyscy polscy mieszkańcy wsi Koniuchy pojawiała się także w ówczesnych meldunkach struktur Polskiego Państwa Podziemnego.

    LITERATURA, BIBLIOGRAFIA
    WIKIPEDIA
    prof. Jerzy Robert Nowak, Nasz Dziennik, 2006-08-18

  3. Łupaszka said

    ŻYDOWSKA POLICJA W SŁUŻBIE GESTAPO

    http://jozefbizon.files.wordpress.com/2011/06/spotwarzona-przeszlosc-roman-kafel-do-druku-dwustronnego.pdf

    Ta kolaboracja części Żydów z Niemcami była tym bardziej szokująca i wstydliwa ze względu na społeczny charakter jej uczestników. W przeciwieństwie bowiem do Polaków, wśród których z Niemcami godzili się na ogół kolaborować głównie ludzie z marginesu społecznego, męty, wśród Żydów na kolaborację poszła duża część elit z tzw. Judenratów (rad żydowskich).

    Z ostrym potępieniem tej kolaboracji wystąpiła najsłynniejsza żydowska myślicielka XX wieku Hannah Arendt w książce „Eichmann w Jerozolimie” (Kraków 1987).

    Napisała tam m.in. (s. 151):

    „Dla Żydów rola, jaką przywódcy żydowscy odegrali w unicestwieniu własnego narodu, stanowi niewątpliwie najczarniejszy rozdział całej historii”.

    Uległość Judenratów wobec nazistów oznaczała skrajną kompromitację żydowskich elit w państwach okupowanych przez III Rzeszę.

    Arend stwierdziła wprost:

    „O ile jednak członkowie rządów typu quislingowskiego pochodzili zazwyczaj z partii opozycyjnych, członkami rad żydowskich byli z reguły cieszący się uznaniem miejscowi przywódcy żydowscy, którym naziści nadawali ogromną władzę do chwili, gdy ich także deportowano” (tamże, s. 151).

    Arendt pisała, że bez pomocy Judenratów w zarejestrowaniu Żydów, zebraniu ich w gettach, a potem pomocy w skierowaniu do obozów zagłady zginęłoby dużo mniej Żydów. Niemcy mieliby bowiem dużo więcej kłopotów ze spisaniem i wyszukaniem Żydów.

    W różnych krajach okupowanej Europy powtarzał się ten sam perfidny schemat:

    funkcjonariusze żydowscy sporządzali wykazy imienne wraz z informacjami o majątku Żydów, zapewniali Niemcom pomoc w chwytaniu Żydów i ładowaniu ich do pociągów, które wiozły ich do obozów zagłady.

    Także w Polsce doszło do potwornego skompromitowania dużej części żydowskich elit poprzez ich uczestnictwo w Judenratach i posłuszne wykonywanie niemieckich rozkazów godzących w ich współrodaków.

    O tym wszystkim Jan Tomasz Gross milczy w swoich książkach pełnych tak wielu oszczerczych tyrad oskarżycielskich przeciw Polakom.

    Milczy o tej zbrodniczej kolaboracji również Żydowski Instytut Historyczny, przecież państwowa placówka „naukowa” ze swoim dyrektorem Pawłem Śpiewakiem i innymi pracownikami „naukowymi” tej placówki – Aliną Całą i Chaną Grynberg ( Haliną Grubowską) oskarżających Polaków o dokonanie mordów na 3 milionach Żydów.

    A państwo polskie pod rządami Komorowskich i Tusków niemo przyzwala na szkalowanie w Polsce i świecie Polaków.

    Należy więc odświeżyć pamięć o sprawach kolaboracji z Gestapo przez Judenraty i żydowską policję, od lat tak gorliwie przemilczanej – wbrew prawdzie historycznej – przez różne wpływowe dziś w Polsce media i wydawnictwa.

    Żydowski autor Baruch Milch tak pisał w przejmującej relacji o losach Żydów na byłych wschodnich kresach Rzeczypospolitej (woj. lwowskie i tarnopolskie):

    „W każdym razie Judenrat stał się narzędziem w rękach Gestapo do niszczenia Żydów, a jak sami członkowie później się wyrażali, są „Gestapo na żydowskiej ulicy”.

    Powołano Ordnungsdienst (służbę porządkową) jako organ wykonawczy składający się z najgorszych elementów (…). W gruncie rzeczy Judenrat zaczął prowadzić politykę rabunkową w celu napełnienia własnych kieszeni, by tymi pieniędzmi przekupić władze i Gestapo, ale tylko w celu zabezpieczenia losu swoich i najbliższej rodziny.

    Nie znam ani jednego wypadku, żeby Judenrat bezinteresownie pomógł któremuś Żydowi (…). Do wykonania swoich niecnych czynów, jak ściąganie ogromnych podatków i nałożonych kontrybucji, łapania do łagrów i napadów na domy żydowskie, Judenraty używały swojej Ordnungsdienst, której dawali procent z łupu, a ci ludzie w liczbie dziesięciu-piętnastu napadali na ludzi, bijąc w okrutny sposób, niszcząc i rabując, cokolwiek się dało, i to ze straszną bezwzględnością”. (Por. B. Milch: „Testament”, Warszawa 2001, s. 106-107).

    Pytanie, czemu Gross nawet jednym zdaniem nie wspomniał w swej przeznaczonej dla Amerykanów ponad 300-stronicowej książce o rabunkach na Żydach dokonywanych przez żydowską policję na zlecenie Judenratu? Czyż to kolejne przemilczenie nie jest jaskrawym dowodem braku u Grossa nawet cienia elementarnej uczciwości intelektualnej? Nie pisze o żydowskiej policji, która nawet jednym zdaniem nie została wspomniana w „naukowych dziełach” Grossa.

    W tejże książce Milcha czytamy na s. 126-127:

    „(…) Judenrat załatwił z tymi mordercami, że do trzech godzin dostarczy im żądane trzysta osób. Sami Żydzi musieli łapać i wydawać braci i siostry w ręce katów, którzy stali na placu folwarku, obok naszego mieszkania, i przyprowadzonych przyjęli pałkami albo nahajkami, a później wywieźli na rzeź do Bełżca (…).

    Judenratowcy i Ordnungsdienst, przy pomocy ukraińskiej policji i kilku Niemców, którym jeszcze zapłacono, by prędko pracowali, gonili po ulicach, jak wściekłe psy czy opętańcy, a pot się z nich lał strumieniami (…).

    Straszny to był widok, jak Żyd Żyda prowadził na śmierć (…)”.

    Szczególnie haniebną rolę w wysyłaniu własnych żydowskich rodaków na śmierć odegrał Chaim Rumkowski, prezes Rady Żydowskiej w Łodzi, „król” getta łódzkiego na usługach Niemców.

    Był on absolutnym władcą getta, w którym kursowały specjalne pieniądze „chaimki” i „rumki” oraz znaczki pocztowe z jego podobizną.

    Rumkowski urządził sobie harem w jednej willi i wciąż sprowadzał nowe piękne kobiety. W zamian za przyzwolenie Niemców na jego tyranię nad mieszkańcami getta gorliwie wykonywał wszystkie niemieckie rozkazy i wyekspediował olbrzymią większość swych żydowskich umęczonych poddanych do obozów zagłady.

    W końcu jednak i jego Niemcy wysłali do Oświęcimia. Podobno natychmiast padł ofiarą swych żydowskich współwięźniów, którzy nie zwlekając ani chwili, natychmiast po przywiezieniu go do obozu spalili go żywcm w obozowym piecu (Por. E. Reicher: „W ostrym świetle dnia. Dziennik żydowskiego lekarza 1939-1945”, oprac. R. Jabłońska, Londyn 1989, s. 29).

    Żydowscy policjanci byli okrutniejsi od Niemców.

    Najsłynniejszy kronikarz warszawskiego getta Emanuel Ringelblum tak pisał o żydowskiej

    Dzieci wydawały na śmierć rodziców, rodzice dzieci:

    Nader bezwzględne świadectwo na temat poczynań żydowskiej policji w Warszawie dostarczył Baruch Goldstein, przed wojną współorganizator bojówek Bundu. Wspominając lata wojny, Goldstein pisał bez ogródek: „Z poczuciem bólu i wstrętu wspominam żydowską policję, tę hańbę dla pół miliona nieszczęśliwych Żydów w warszawskim getcie (…).

    Żydowska policja, kierowana przez ludzi z SS i żandarmów, spadała na getto jak banda dzikich zwierząt. Każdego dnia, by uratować własną skórę, każdy policjant żydowski przyprowadzał siedem osób, by je poświęcić na ołtarzu eksterminacji.

    Przyprowadzał ze sobą kogokolwiek mógł schwytać – przyjaciół, krewnych, nawet członków najbliższej rodziny. Byli policjanci, którzy ofiarowywali swych własnych wiekowych rodziców z usprawiedliwieniem, że ci i tak szybko umrą” (Por. B. Goldstein: „The Star Bear Witness”, New York 1949, s. 66, 106, 129).

    Klara Mirska, Żydówka, która opuściła Polskę w 1968 roku, nie miała w swych wspomnieniach dość złych słów dla odmalowania niegodziwości niektórych przedstawicieli środowisk żydowskich w czasie wojny. Opisała następującą historię:

    „Syn przewodniczącego Judenratu jednego z gett został skazany przez Niemców na śmierć. Przyprowadził go na egzekucję jego ojciec. On miał go powiesić w ciągu kilku minut. Gdyby tego nie uczynił, miał sam zostać powieszony. Taki niesamowity żart wymyślili Niemcy. Ojciec, któremu chęć pozostania przy życiu przysłoniła wszelkie uczucia miłości rodzicielskiej, zaczął poganiać syna.

    Czynił to na oczach rozbawionych Niemców i stojących w milczeniu przy tej scenie Żydów:

    „No, prędko rozbieraj buty! No, pośpiesz się, i tak ci nic nie pomoże”(Wg K. Mirska: „W cieniu wielkiego strachu”, Paryż 1980, s. 447).

    W sierpniu 1942 r. żydowski policjant Calel Perechodnik w getcie w Otwocku wyciągnął z bezpiecznej kryjówki swoją żonę i córeczkę i odprowadził je do transportu śmierci. Calek Perechodnik „Spowiedź” wyd. Karta Warszawa 2004.

    I wydanie książki „Calek Perechodnik” zostało sfałszowane przez Żydowski Instytut Historyczny. Fałszerstwo odkrył prof. David Engel mieszkający w USA badacz stosunków polsko-żydowskich- (czasopismo „Polin” nr 12, 1999 r. ).

    Czemu o takich przypadkach zezwierzęcenia niektórych Żydów i fałszerstwach publicystycznych nie informuje Amerykanów Jan Tomasz Gross , tak gorliwie rozpisujący się na temat sadyzmu Polaków?

    Warto przytoczyć, co ten sam Calek Perechodnik, skądinąd nienawidzący bez reszty Polaków, wypisywał na temat swych własnych kolegów z żydowskiej policji:

    „Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla policjantów żydowskich w Warszawie (…). Skamieniały im serca, obce stały się wszelkie ludzkie uczucia. Łapali ludzi, na rękach znosili z mieszkań niemowlęta, przy okazji rabowali.

    Nic też dziwnego, że Żydzi nienawidzili swojej policji bardziej niż Niemców, bardziej niż Ukraińców” (Calek Perechodnik: „Czy ja jestem mordercą?”, Warszawa 1993, s. 112-113).

    Nader bezwzględny jest osąd Judenratu i żydowskiej policji, zawarty w dzienniku byłego dyrektora szkoły hebrajskiej w Warszawie Chaima A. Kaplana. W swym dzienniku Kaplan nazwał wprost Judenraty „hańbą społeczności warszawskiej” wielokrotnie piętnując zbrodnicza działalność policji żydowskiej, pisząc:

    „Żydowska policja, której okrucieństwo jest nie mniejsze od nazistów, dostarczała do punktu przenosin na ulicy Stawki więcej niż było w normie, do której zobowiązała się Rada Żydowska (…).

    Naziści są zadowoleni, że eksterminacja Żydów jest realizowana z całą niezbędną efektywnością. Czyn ten jest dokonywany przez żydowskich siepaczy (Jewish slaughterers) (…).

    To żydowska policja jest najokrutniejszą wobec skazanych (…). Naziści są usatysfakcjonowani robotą żydowskiej policji, tej plagi żydowskiego organizmu (…).

    Wczoraj, trzeciego sierpnia, oni wyrżnęli ulice Zamenhofa i Pawią (…). SS-owscy mordercy stali na straży, podczas gdy żydowska policja pracowała na dziedzińcach.

    To była rzeź w odpowiednim stylu – oni nie mieli litości nawet dla dzieci i niemowląt

    Wszystkich z nich, bez wyjątku, zabrano do wrót śmierci” (Por. „Scroll of Agony. The Warsaw Diary of Chaim A. Kaplan”, New York 1973, s. 384, 386, 389, 399). Na s. 231 swej książki Kaplan cytuje jakże gorzki ówczesny dowcip żydowski. Miał on formę krótkiej modlitwy: „Pozwól nam wpaść w ręce agentów gojów, tylko nie pozwól nam wpaść w ręce żydowskiego agenta”.

    Żydowski Instytut Historyczny obrał za patrona Emanuela Ringelbluma polskiego historyka, pedagoga i działacza społecznego pochodzenia żydowskiego, twórcy podziemnego Archiwum Getta Warszawskiego. Tako oto ich patron pisze:

    „Policja żydowska miała bardzo złą opinię jeszcze przed wysiedleniem. W przeciwieństwie do policji polskiej, która nie brała udziału w łapankach do obozu pracy, policja żydowska parała się tą ohydną robotą.

    Wyróżniała się również straszliwą korupcją i demoralizacją. Dno podłości osiągnęła ona jednak dopiero w czasie wysiedlenia. Nie padło ani jedno słowo protestu przeciwko odrażającej funkcji, polegającej na prowadzeniu swych braci żydowskich na rzeź.

    Żydowska policja była duchowo przygotowana do tej brudnej roboty i dlatego gorliwie ją wykonała. Jak to się wydarzyło, iż przeważnie inteligenci, żydowscy adwokaci, lekarze, inżynierowie (większość oficerów była przed wojną adwokatami) – sami przykładali rękę do zagłady swych braci.

    Jak doszło do tego, że Żydzi wlekli na wozach dzieci i kobiety, starców i chorych, wiedząc, że wszyscy idą na rzeź (…).

    Okrucieństwo policji żydowskiej było bardzo często większe niż Niemców, Ukraińców, czy Łotyszy.

    Niejedna kryjówka została ”nakryta” przez policję żydowską, która zawsze chciała być plus catholique que le pape, by przypodobać się okupantowi.

    Ofiary, które znikły z oczu Niemca, wyłapywał policjant żydowski (…). Policja żydowska dała w ogóle dowody niezrozumiałej, dzikiej brutalności. Skąd taka wściekłość u naszych Żydów? Kiedy wyhodowaliśmy tyle setek zabójców, którzy na ulicach łapią dzieci, ciskają je na wozy i ciągną na Umschlag?

    Do powszechnych po prostu zjawisk należało, że ci zbójcy za ręce i nogi wrzucali kobiety na wozy (…).

    Każdy Żyd warszawski, każda kobieta i dziecko mogą przytoczyć tysiące faktów nieludzkiego okrucieństwa i wściekłości policji żydowskiej” (E. Ringelblum: „Kronika getta warszawskiego wrzesień 1939 – styczeń 1943”, Warszawa 1988, s. 426, 427, 428).

    Tyle patron Żydowskiego Instytutu Historycznego. Natomiast współcześnie:

    powołany przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego na stanowisko dyrektora ŻIH Paweł Śpiewak, oraz współpracujący z nim „naukowcy” Alina Cała i Chaja Grynberg obarczają bez dowodów naukowych Polaków winą zamordowania 3 milionów Żydów nie wspominając o działaniach żydowskiej policji w gettach niemieckich w Polsce i znęcaniu się i mordach na Polakach pochodzenia żydowskiego.

    Dlaczego opinia publiczna nie została powiadomiona o fałszerstwach dotyczących „Spowiedzi” Calka Perechodnika?

    LITERATURA
    http://jozefbizon.files.wordpress.com/2011/06/spotwarzona-przeszlosc-roman-kafel-do-druku-dwustronnego.pdf
    „Judenraty i żydowska policja w gettach”.
    Na podstawie prac i wspomnień: Hannah Arendt, Baruch Milch, Emanuel Ringelblum, Baruch Goldstein, Klara Mirska, Chaim A. Kaplan
    „Niewiniątka z Judenratów” J.R. Nowak

  4. Reblogged this on ZYGFRYD GDECZYK.

  5. niereligijna said

    nie wiem czy rabin naprawde istnieje, poniewaz nic konkretnego o nim nie znalazlam,
    nawet jesli to „kabaret” to przedstawia wiele prawdy.
    Zauwazylam ze ostatnio zydzi sa z jakis strategicznych powodow wyeksponowywani,
    tak jakby ktos planowal ujawnic ich wroga dla swiata dzialalnosc,
    Druga strona tego kabaretu moze byc taka, ze gdyby ktos sie w sadzie powolywal na to ze to rabin F powiedzial…. strona przeciwna moze powiedziec ze to bzdura, bo taki rabin nie istnieje.
    Wszystko trzeba sprawdzac, zrodla tez (bo moga byc zas…..ane)

  6. niereligijna said

    jeden czlowiek i dwa nazwiska
    http://www.blogger.com/profile/06924634367742922928

  7. mystic9 said

    Reblogged this on mystic9.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: