Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Stanisław Michalkiewicz: Nędzna imitacja szlachty

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2013-01-31

Felieton    Radio Maryja    31 stycznia 2013

Szanowni Państwo!

Żaden naród nie może istnieć bez szlachty. Łatwiej to zrozumieć, gdy uświadomimy sobie, czym właściwie jest naród. Jak wiadomo, a ściślej – jak było powszechnie wiadomo do niedawna – podstawową komórką społeczną jest rodzina. Rodzina, to znaczy: ojciec, matka i dzieci, ewentualnie – również dziadkowie i wnuki w przypadku rodziny wielopokoleniowej. Dzisiaj, w rezultacie prób instytucjonalizacji tak zwanych „związków partnerskich”, które od rodziny różnią się tym, że ich podstawowym celem jest dostarczanie uczestnikom usług seksualnych, a nie – uzyskanie potomstwa – pojęcie rodziny ma zostać rozmydlone, aż do całkowitej utraty wszelkiego znaczenia. „Partnerstwo” bowiem, zwłaszcza przy zwiększonej ilości wina, albo innych środków odurzających, można praktykować nawet z kozą, zwłaszcza kiedy awansowała na „istotę czującą”, a więc – niemal człowieka. Miejmy jednak nadzieję, że narody europejskie nie pozwolą wodzić się postępactwu za nos i wymierzą im potężnego kopniaka – ale tak, żeby nie mieli przyjemności.

Wracając tedy do rzeczy zauważamy, że wyższą niż rodzina formą społeczności jest ród, czyli grupa rodzin wywodząca się od wspólnego przodka. Nawet i dzisiaj istnieją społeczności funkcjonujące w ustroju rodowym, który ma wprawdzie pewne wady, ale ma też i zalety. Wyższą niż ród formą organizacji społecznej jest plemię, to znaczy – społeczność zachowująca tradycję wspólnego pochodzenia. Wiele cech organizacji plemiennej, cech trybalistycznych, wykazują na przykład Żydzi – co wyraża się między innymi w podejściu do zagadnień własnościowych. Formą wyższą od plemienia jest narodowość – a więc społeczność o wspólnym języku, obyczajach, tradycji i historii – ale która nie zorganizowała się politycznie, to znaczy – nie wytworzyła hierarchii. Dopiero gdy narodowość wytworzy hierarchię, to znaczy – zorganizuje się politycznie – staje się narodem. Wynika z tego, że cechą, która pozwala odróżnić naród od narodowości, jest istnienie szlachty. To ona tworzy hierarchię i ona jest warstwą państwotwórczą. Dlatego też żaden naród nie może istnieć bez szlachty. Jeśli przestaje ją wytwarzać, zaczyna uwsteczniać się do poziomu narodowości i przestaje być narodem.

Ale szlachta szlachcie nierówna. Na przykład dawna szlachta polska przykładała ogromną wagę do korzeni rodzinnych. Ostende patrem patris – co się tłumaczy: pokaż ojca ojca – było dla szlachcica absolutnym minimum. Kto tego nie potrafił, tego szlachectwo było podejrzane. A człowiek o podejrzanym szlachectwie nie tylko nie mógł liczyć na normalny udział w życiu społecznym, czy politycznym, ale nawet – w życiu towarzyskim.

Tymczasem obecnie, zwłaszcza w środowisku „Gazety Wyborczej”, które ma ambicje przewodzenia naszemu mniej wartościowemu narodowi tubylczemu, dała się zauważyć fala oburzenia na „lustrację rodzin”. Pan redaktor Wroński dał wyraz zniesmaczeniu odkryciami, jakie wścibscy dziennikarze poczynili wobec rodzin niektórych osób publicznych. W wielu przypadkach okazało się, że rodzice nie przynoszą im chluby, bo na przykład łajdaczyli się w komunistycznym aparacie terroru i represji. Jest to oczywiście pewne obciążenie, które wprawdzie potomstwa nie dyskwalifikuje, ale powinno je skłaniać do powściągliwości i skromności. Trudniej bowiem wysłuchiwać moralizanckich pouczeń od kogoś, kto wstydzi się swoich rodziców, niż od kogoś, kto nie ma żadnego powodu do ukrywania swoich rodzinnych korzeni.

Tymczasem środowisko „Gazety Wyborczej”, najwyraźniej uważając, że „czysty typ nordycki i bez mydła jest czysty”, chciałoby nam wmówić, że interesowanie się rodzinnymi korzeniami osób publicznych jest czymś nieprzyzwoitym. Otóż jest akurat odwrotnie; opinia publiczna ma prawo wiedzieć, z jakiego gniazda wywodzi się Autorytet Moralny, czy Umiłowany Przywódca. Szlachectwo zobowiązuje – przynajmniej do pokazania ojca ojca – jak to było w dawnej Polsce.

Niestety nowa szlachta, która rozpaczliwie usiłuje ukryć wstydliwe zakątki swoich drzew genealogicznych, chciałaby cały naród doprowadzić do stanu historycznej amnezji – żeby zgodził się na utratę pamięci. Wtedy opinia publiczna przestałaby interesować się rodzinnymi korzeniami Umiłowanych Przywódców i Autorytetów Moralnych i byłoby bezpiecznie. Owszem – ale cena tego bezpieczeństwa byłoby postępujące uwstecznianie się naszego narodu do poziomu narodowości – bo szlachta, która wstydzi się swego pochodzenia, na szlachtę się nie nadaje. To zresztą widać – zgodnie z przysłowiem: jaki pan – taki kram.

Tadeusz Zieliński w swojej „Rzeczypospolitej rzymskiej” wyjaśnia, dlaczego rzymski lud na zgromadzeniach ludowych wybierał raczej przedstawicieli znanych rodzin, niż arywistów. Przedstawia pogrzeb takiego patrycjusza; w orszaku niesiono nie tylko jego woskową figurę, ale również – woskowe figury wszystkich jego przodków. Orszak sunął ulicami Rzymu, a lud komentował: „to ten, co pobił Ekwów; to ten, co zbudował drogę Appiuszową; to ten, co oblegał Kapuę; to ten – dodawano półgłosem – który postradał flotę pod Drepanum. Tak cała historia ojczysta przesuwała się przed oczami widzów i cała historia rodu Klaudiuszów” – pisze Tadeusz Zieliński. Tymczasem kandydaci na szlachtę naszego narodu tubylczego, ze względu na swe kompleksy chcieliby nas pozbawić narodowej pamięci. Ich ojcowie mordowali albo gnębili polskich patriotów, a oni chcą zamordować pamięć. Nie wiadomo, co gorsze.

Mówił Stanisław Michalkiewicz

Stanisław Michalkiewicz

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza z cyklu „Myśląc Ojczyzna” jest emitowany w Radiu Maryja w każdą środę o godz. 20.50 i powtarzany w czwartek. Komentarze nie są emitowane podczas przerwy wakacyjnej w lipcu i sierpniu.

Tu znajdziesz komentarze w plikach mp3 – do wysłuchania lub ściągnięcia.

Komentarzy 8 to “Stanisław Michalkiewicz: Nędzna imitacja szlachty”

  1. ślonzoczka said

  2. Lubomir said

    W gminie moskiewskiej nie sposób zrobić karierę, zatem leniniści wiążą się z gminą berlińską. Tu mogą być stuprocentowymi marksistami. Niby wszystko tak samo, jednak trochę inaczej.

  3. kuba18 said

    Ad Pan Stanisław.
    Ale tempora mutantur. Czy dopuszcza Pan tworzenie się nowej szlachty, może w znaczeniu nie possesionati ale szlachta z intelektu czy wiedzy albo zasług cywilnych? Czy można zostać takim szlachcicem, chociaż ojciec był zwykłym obywatelem? Czy dzieci tego szlachcica są też szlachtą? Rad bym uzyskać odpowiedź od mądrzejszych od siebie.

  4. Stanley said

    Zdaniem ojca duchowego Unii Europejskiej hrabiego Kalergi Zydzi beda na naszym kontynencie nowa arystokracja.
    http://balder.org/judea/Hrabia-Ryszard-Mikolaj-Coudenhove-Kalergi-Praktyczny-Idealism-Wieden-1925-PO.php

  5. – Gdyby wyjąć z kontekstu… Ale jest właśnie ten zasadniczy kontekst, który ujmuję krótko dosadnym wierszykiem bodajże Przerwy-Tetmajera: „wolę polskie gówno w polu niż fijołki w Neapolu”. Polska inteligencja – i to stanowiło, że była elitą narodu – mimo zniewolenia wierzyła zawsze, iż odpowiedzi na stojące przed nim wyzwania naród może znaleźć w sobie, obcymi wzorami jedynie się posiłkując. Że „póki w narodzie myśl swobody żyje”, wystarczy tylko pomóc mu odzyskać siłę i godność, a poradzi sobie sam i jeszcze innych zadziwi.

  6. No przeciez mamy od bardzo dlugiego czasu „szlag-chte jerozolimska”…no i…dosc spore bezrobocie, rozkradziony majatek, zdewastowane miejsca pracy, emigracje za „chlebem”, jak rowniez i „kneSejm” z…telAviwu…
    Cos jeszcze przeoczylem? Jesli tak, a to przepraszam…
    ===========================
    jasiek z toronto

  7. Jacek said

    W wywodzie p. Michalkiewicza istnieje powazna luka. Otoz: szlachectwo zdobywa sie zaslugami dla Ojczyzny. To jest zasada, ktora musi byc uznana i przestrzegana aby stworzyc i utrzymac spelniajaca swa wlasciwa funkcje narodowa szlachte. Wg tej samej zasady szlachectwo sie traci wystepujac przeciwko tak okreslonemu etosowi szlacheckiemu i sciagajac na siebie i swoj rod hanbe i banicje lub kare na gardle.

    Obecnie za-rzadzajaca Polska grupa w znakomitej wiekszosci wywodzi sie lub nawet jest tozsama z bandytami, ktorzy zostali ustanowieni za-rzadzacami Polski przez czerwona bolszewie ( z „blogoslawienstwem” nowojorskich talmudystow). Grupa ta jest, rowniez w znakomitej wiekszosci, „watpliwej polskosci” ale za to niewatpliwego talmudyzmu. Utrzymywala sie ona i utrzymuje u wladzy popelniajac zbrodnie przeciw narodowi polskiemu. A jej etos, w formie dostosowanej do „przemian ustrojowych” (doknanych znowu z „blogoslawienstwem” nowojorskich talmudystow), zostal ujety w „deklaracji ideowej”: pierwszy milion trzeba ukrasc. Jest wiec ta grupa doslownie smiertelnym wrogiem narodu polskiego, a zwlaszcza jego rzeczywistej szlachty, czyli ksztaltujacej sie warstwy przywodczej. Zreszta daje owa gurpa przestepcza dowody swych „zasad konstytutywnych” doslownie codziennie zarowno slowem jak i czynem, za-rzadzajac Polska z ramienia bruksel, nowych jorkow, berlinow, tel-awiwow i moskw, podwazajac podstawy samego biologicznego istnienia Polakow, jak rowniez podstawy ich istnienia duchowego i moralnego.

    Obecna slaboscia naszego narodu nie jest samo istnienie tej zbrodniczej grupy, ale jej uwiarygodnienie przez kosciol posoborowy. Uwiarygodnienie bezposrednie (brak potepienia bolszewii jak rowniez traktowanie czlonkow grupy, o ktorej mowa, jako „wspolpartnerow” w „spoleczenstwie laickim” – czyli ustanowienie z nimi „zwiazku partnerskiego”), jak i posrednie przez przyklad.

    Otoz w Kosciele Katolickim odpowiednikiem szlachty sa Swieci, oni zdobywaja swoja plame przez zaslugi dla Wiary Katolickiej, zarowno w wymiarze osobistym jak i w publicznym zyciu Kosciola. Odwrotna strona tego samego medalu jest ekskomunika, czyli wykluczenie z Kosciola wrogow Wiary Katolickiej, zarowno deklarowana oficjalnie jak i de facto. Kosciol posoborowy natomiast ustawil „wielki namiot”, w ktorym jest miejsce dla schizmatykow, apostatow, heretykow, jak rowniez dla ordynarnych bluzniercow przeciw Wierze, wszelkiej masci. Malo tego, „subtelnie” przyznawana jest im „wyzszosc duchowa”. To zreszta nie wystarcza, zostaja oni czesto „hierarchami” z „najwyzszej polki” („przemiana ustrojowa”=”komercjalizacja”).

    W Polsce odbywa sie to widowisko na oczach narodu, ktory w Wierze Katolickiej znalazl sile aby przeciwstawic sie bolszewizmom, zarowno czerwonemu jak brunatnemu, i zaplacil za to i dalej placi najwyzsza cene. Nic dziwnego, ze w tej sytuacji postawa kosciola posoborowgo i mamienie „benefitami wejscia do europy” otumanilo wyczerpanych materialnie i duchowo Polakow. Wystawiono przed nimi widowiska „przemian ustrojowych” i „odnowy w kosciele”, ktore ich w wiekszosci najpierw skolowaly, potem oszolomily, a na koncu zaczadzily, tak, ze nie moga sie do tej pory polapac z rozumem. Bo oni byli nauczeni, ze Kosciol = Wiara i dlatego za Kosciolem „jak za pania matka” (nota bene, gdzie sa te matki, ktora sie na matke nawet nadaje?). To dlatego talmudysci, aby wyprzec mozliwosc poplapania sie z rozumem, wciskaja Polakom, doslownie sila, polapywanie sie za co sie da i za co nie da w „zwiazkach partnerskich”. I sluza im w tym doskonale wlasnie przyklady ” z najwyzszej polki”.

    Dlatego droga do odbudowy naszego narodu to w pierwszym rzedzie odbudowa Wiary Katolickiej i na jej przykladzie przywrocenie opartej na Wierze szlachty, tzn przywodctwa narodu, wg zasady: szlachectwo zdobywa sie zaslugami dla Ojczyzny, za sprzeniewierzenie sie ktorej karze sie banicja lub na gardle. Obecnie, to wlasnie wizja de facto wykluczenia z narodu, czyli formy banicji, tak bardzo przeszkadza grupie za-rzadzajacej Polska, czyli jest skuteczna.

    Warto obejrzec:

  8. Lubomir said

    Dzisiaj potomkowie wiejskich parobków najchętniej udają oligarchów, baronów i Bóg raczy wiedzieć – kogo jeszcze?. Ludzie szlachetni wiedzą, że szlachectwo i arystokracja to przede wszystkim sprawa ducha a nie ukradzionej czy wyłudzonej materii.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: