Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Z pamiętnika Donalda Cudotwórcy

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2013-05-19

Środa, 8.05.2013 r.

Dwa lata więzienia i trzy miliony złotych grzywny grozi mi za ujawnienie poufnych informacji. Takie komentarze pojawiły się po tym, jak na konferencji prasowej poddałem informację, że prezes Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa nie zajmuje już stanowiska. Dziennikarze z poważnymi minami mówią, że sprawę rozstrzygnie Komisja Nadzoru Finansowego. Zapomnieli, że to ja powołuję szefa KNF i jego zastępców?

Czwartek, 9.05.2013 r.

Ostatnio media uwzięły się na Sławka. Piszą o jego zegarkach, jakby nie było ciekawszych tematów. W końcu musiałem ogłosić, że CBA pilnie zbada sprawę jego relacji z firmami zarabiającymi na państwowych kontraktach. Chłopaki od pijaru poradzili Sławkowi, żeby oddał sprawę do sądu, żeby ostatecznie wyjaśnić ludziom, co w artykułach jest prawdą, a co przekłamaniem. Dobrze będzie. Bronek mówi, że sądy są już mocno rozgrzane.

Piątek, 10.05.2013 r.

„Donek, jak ja się cieszę, że w naszym rządzie jest Joasia!” – zagaił Sławek, wchodząc do biura. Nie bardzo wiedziałem, skąd ta radość. Szczególnie że nasza „ministra” sportu ostatnio wydała kilka milionów złotych z puli przeznaczonej na upowszechnienie siatkówki wśród dzieci i młodzieży na… koncert jakiejś piosenkarki. „Donek, ale dzięki niej w sondażach nie jestem uznawany za najgorszego ministra” – wyjaśnił Sławek.

Sobota, 11.05.2013 r.

Grupa trzymająca media znów przestawiła nam wajchę… Zamiast pisać o naszej polityce miłości albo że w końcu zaczęliśmy wypełniać przedwyborcze obietnice, dziennikarze mękolą i kwękolą… „Rząd w ciągu ostatnich pięciu lat lekką ręką rozdał swoim urzędnikom w ministerstwach 531 mln złotych”. Komu potrzebne są te informacje? Chcemy, by żyło się lepiej nam wszystkim. Ale niektórzy muszą jeszcze zaczekać.

Niedziela, 12.05.2013 r.

Dzwoniła Angela. Martwiła się, że niedługo będzie miała wybory do Bundestagu i właśnie teraz ktoś opublikował książkę „Pierwsze życie Angeli” o karierze, jaką robiła w komunistycznej NRD! A jeśli przegra w tych wyborach, to… nigdy nie zostanę szefem Komisji Europejskiej! Co tu robić? „Donek, przypilnuj Radka. Niech mówi, że książki nie czytał, a funkcją szefa dyplomacji UE nie jest zainteresowany” – radziła Angela.

Poniedziałek, 13.05.2013 r.

Radek skrzywił się, bo stołek w unijnej dyplomacji bardzo by mu się podobał, ale w końcu objechał kilka redakcji i opowiadał o wszystkim, tak jak chciała Angela. A przy okazji wytłumaczył wyborcom, na czym polega nasz sukces w stosunkach z Rosją. Opozycja się łudzi, że im głośniej będzie tupać na Rosję, tym szybciej Rosja zrobi coś po naszej myśli. Nam też nie udaje się niczego uzyskać od Rosji, ale przynajmniej nie tupiemy.

Wtorek, 14.05.2013 r.

No i jest nowa afera… Wiceminister transportu dał się przyłapać w jakiejś restauracji na spotkaniu z kumplami z firm budowlanych. „Co tam wyrabia ten twój zastępca przy budowie na A1? W twoje ślady idzie?” – zapytałem Sławka. Zbagatelizował sprawę: „Nie, Donek, nic wielkiego się nie stało”. Popatrzyłem na niego z niedowierzaniem. „No, a przynajmniej, z tego, co wiem, żadnych zegarków od nikogo nie wziął” – dodał po chwili. Odetchnąłem z ulgą.

.

Piotr Tomczyk
Rys. Artur Żukow

Reklamy

Komentarze 4 to “Z pamiętnika Donalda Cudotwórcy”

  1. O poufnej informacji w sprawie PGNiG http://odyssynlaertesa.wordpress.com/2013/05/07/nieodpowiedzialnosc-politykow-ktora-nic-ich-nie-kosztuje/
    O STASI Merkel i OSCARku http://odyssynlaertesa.wordpress.com/2013/05/12/stasi-sb-i-merkel-oscar-za-role-tuska/
    Kontrola NIK w GDDKiA http://odyssynlaertesa.wordpress.com/2013/05/16/nik-ocenila-rozstrzyganie-przetargow-przez-gddkia-stooq/

  2. Z youtube said

    Dr. Kulisz i Dr. Zielonka troche szczepionkach, polityce i ogolnej sytuacji CZESC 1

  3. I tak jest ze wszystkimi ich wynalazkami i noblami - podiwanione gojom said

    Jak rabin Bernheim papieża wykiwał

    Do tej pory tylko raz wspomniałem o Wielkim Rabinie Francji, kiedy Gilles Bernheim, duchowy przywódca półmilionowej francuskiej społeczności żydowskiej, głośno zbeształ ówczesnego premiera za jego nieprzychylne opinie wobec praktyki uboju rytualnego.

    Dziś czytam we francuskich gazetach, jak to rabin upiększał wojenną przeszłość swego ojca, pochodzącego zresztą z naszych stron. W listopadzie zeszłego roku wygłosił przemówienie w miasteczku Dieulefit na południu Francji, w którym w czasach rządów Vichy mieszkało 2 tysiące Żydów. Owo przemówienie, które prasa określiła jako wyjątkowo piękne, pochodziło w całości z pracy Bernheima Słowa o nienazwanym. Refleksje o Holokauście opublikowanej w 2006 r. Dieulefit nie miało nic wspólnego z Holokaustem – żaden Żyd nie został aresztowany ani deportowany, ale przemieszkał tam ojciec przyszłego Wielkiego Rabina, stąd szczególny sentyment.

    Rabin Bernheim prezentował swego ojca jako członka ruchu oporu, który szczególnie kochał Francję, o czym miały świadczyć jego wspomnienia z Dieulefit. Jednak właśnie okazało się, że publikacja z 2006 r., jak też samo piękne przemówienie, była dosłownym plagiatem dawno wydanych wspomnień członka francuskiego ruchu oporu, poety i eseisty katolickiego, nota bene tłumacza poezji polskiej, Pierre’a Emmanuela. Wkład rabina w tekst był jedynie taki, że wstawiał swego ojca w miejsca, gdzie Francuz wyrażał się w pierwszej osobie.

    Czy to wszystko jest jakąś rewelacją? Nie. Już dwa miesiące temu okazało się, że rabin podkradał teksty na potęgę. Jeden z blogów filozoficznych ujawnił, że znana książka Bernheima z 2011 r. Czterdzieści medytacji żydowskich jest kompilacją plagiatów, głównie z francuskiego filozofa Jeana-François Lyotarda, ale i innych autorów, nawet Eli Wiesela, pisarza i autora plagiatów, który na dodatek sfałszował swój życiorys podając się za byłego więźnia Auschwitz. To nie wszystko: nie dość, że wkrótce reszta książek rabina okazała się plagiatami, wyszło na jaw, że sfałszował swój życiorys podając się za doktora filozofii. Dziś nie jest pewne, czy jest choć magistrem.

    Miesiąc temu skonfrontowany z faktami Wielki Rabin najpierw wszystkiemu zaprzeczał, ale w końcu musiał się przyznać i podał się do dymisji. Można sobie wyobrazić rozmiar skandalu, tym bardziej, że Bernheim zaledwie trzy miesiące wcześniej zyskał światowy rozgłos. Cytował go papież Benedykt XVI! Chodziło o artykuł krytykujący francuską ustawę dopuszczającą homoseksualistów do małżeństwa i adopcji dzieci. Bernheim określił się w nim jako spadkobierca i rzecznik „odwiecznej żydowskiej mądrości”. Ta reklama miała jednak krótkie nogi, bo w marcu wyszło, że cała rzeczowa argumentacja została skopiowana z książki filozofa katolickiego, ks. Josepha-Marie Verlinde’a Ideologia gender (2012). Wprawiło to Watykan w prawdziwe zakłopotanie.

    Swoją drogą rabin był już wtedy krytykowany również przez swoich. Niektórzy uważali, że Bernheim nie powinien był nic wysyłać papieżowi, bo kwestia ustawy o małżeństwie to „sprawa nie-Żydów”. Według znanego dziennikarza Claude’a Askolovitcha Bernheim został zmuszony do dymisji przez tych ortodoksyjnych rabinów, którzy krytykowali jego pretensje ekumeniczne – według niego, w środowisku nazywano go nawet „rabinem gojów”. Wszystko to czytało się ze zdziwieniem, bo wcześniej Wielki Rabin był uznawany za wielki autorytet. Dla społeczności żydowskiej ten skandal to bolesny cios.

    P.S. A co do uboju rytualnego – można być pewnym, że gdyby Gilles Bernheim był rabinem Polski, nie zachowywałby się jak we Francji i zamiast krytykować rząd w tej kwestii, z całego serca by go pochwalił. Polski rząd szykuje jawny przekręt na europejskim prawie chcąc zalegalizować masowy ubój rytualny na eksport. Europejskie dyrektywy dopuszczają go jedynie na użytek lokalnych mniejszości religijnych, o eksporcie poza Unię nie ma mowy.

    http://szygiel.salon24.pl/505128,jak-rabin-bernheim-papieza-wykiwal

  4. głupia refleksja said

    Lista obecności Lecha Kaczyńskiego w Katyniu nie wygląda imponująco. Mówi się, że tragicznie zmarły prezydent Lech Kaczyński oddał życie za ojczyznę, i że to była śmierć męczeńska, bo leciał złożyć hołd poległym w Katyniu rodakom. Mimo fatalnej pogody chciał tam koniecznie być, i mimo rosyjskich próśb o lądowanie na innym niż smoleńskie lotnisku on kategorycznie się nie zgadzał, bo koniecznie musiał oddać hołd ofiarom oficerów NKWD.

    A prawda jest taka, że przez kilka lat swojej prezydentury w Katyniu pojawiał się rzadko, w zasadzie tylko dwa razy. Ciekawe, że te rzadkie wizyty odbywały się zawsze wtedy, kiedy Polska zaczynała żyć wyborami.

    10 kwietnia 2006 roku nieobecny
    17 września 2006 roku nieobecny
    10 kwietnia 2007 roku nieobecny
    17 września 2007 roku obecny (wybory parlamentarne)
    10 kwietnia 2008 roku nieobecny
    17 września 2008 roku nieobecny
    10 kwietnia 2009 roku nieobecny
    17 września 2009 roku nieobecny
    10 kwietnia 2010 roku (wybory prezydenckie i samorządowe)

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: