Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Krwawy obłęd. „podział na grupy krwi wśród Żydów jest niemal identyczny jak w narodzie ich »żywicieli«”.

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2013-06-28

Jeszcze przed epoką nazizmu niemieccy lekarze propagowali podział rasowy i  tak zwaną czystość krwi. Obsesja ta doprowadziła do powstania wielu absurdalnych teorii, których trzymano się uparcie przez lata, potem zaś zainteresował się nimi Adolf Hitler. Ale spowodowały one również niejeden przełom w nauce. 

Ludwik Hirszfeld, fot. NAC

Ludwik Hirszfeld, fot. NAC

Dla większości ludzi I wojna światowa była katastrofą o niewyobrażalnych rozmiarach. Dla Ludwika Hirszfelda okazała się jednak szczęśliwym zrządzeniem losu. Lekarz wraz ze swoją żoną Hanną kierował w Salonikach w Grecji laboratorium bakteriologicznym, które miało niemal nieograniczony dostęp do ludzkich obiektów doświadczalnych – żołnierzy z Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch , Rosji i Serbii, którzy w tym portowym mieście otoczeni zostali przez oddziały niemieckie.

Na potrzeby owych największych jak dotychczas badań terenowych w historii medycyny Hirszfeld pobierał jeńcom krew. Konieczność udziału w tym gigantycznym eksperymencie osładzał żołnierzom poszczególnych nacji w różnorodny sposób. „W przypadku Anglików wystarczyło nadmienić, że chodzi tu o cele naukowe” – napisał w swoim pamiętniku. „Francuskim przyjaciołom” pomysłowy doktor udzielał porad, jak w przypadku specyfiki swojej krwi „mogą bezkarnie i zdrowo grzeszyć”. Łatwo udawało się przekonać również żołnierzy z Senegalu, służących w oddziałach kolonialnych armii francuskiej. „Czarnym mówiliśmy, że badanie wiąże się z ewentualnym urlopem, a wtedy natychmiast wyciągali swoje czarne ręce”.

Tak oto w ciągu kilku miesięcy udało się coś, na co normalnie potrzeba byłoby całych lat – entuzjazmował się Hirszfeld. W tym czasie doprowadził do określenia grup krwi 8 tysięcy ludzi pochodzących z najróżniejszych krajów. Po analizie zgromadzonych danych uczony wiedział już, że dokonał przełomowego odkrycia. „Grupa krwi A wiązała się głównie z białą, europejską »rasą«, podczas gdy grupa B przypisywana była przede wszystkim »rasom« ciemnoskórym” – stwierdziła szwajcarska historyczka Myriam Spörri w wydanej niedawno rozprawie na temat kulturowej historii badań nad grupami krwi.

Wraz ze swoim kolegą Emilem von Dungernem Hirszfeld w 1910 roku stworzył używany potem na całym świecie podział na grupy krwi: A, B, AB i 0. Inny jego kolega, Karl Landsteiner już w 1901 roku odkrył, że w czerwonych ciałkach krwi występują w ogóle jakieś antygeny.

W 1941 roku Hirszfeld trafił do warszawskiego getta, udało mu się jednak przeżyć. Dotychczas ów żydowski naukowiec był ponad wszelkim podejrzeniem o to, że w swoich pracach badawczych kierował się jakimikolwiek motywami rasistowskimi. Historyczka Spörri doszła jednak do całkiem innego wniosku.

Stworzone przez Hirszfelda placówki badawcze od początku były „naładowane eugeniką” – stwierdziła szwajcarska specjalistka. Jeszcze podczas internowania nauczał w swoich wykładach, „że podział na grupy krwi wśród Żydów jest niemal identyczny jak w narodzie ich »żywicieli«”.

Z owym przerażającym z dzisiejszej perspektywy słownictwem pochodzący z Warszawy naukowiec nie był bynajmniej wyjątkiem. Berliński serolog Fritz Schiff na przykład żądał na łamach fachowego pisma „Żydowskie badania genealogiczne”, by różnice występujące między rodzajami krwi różnych grup żydowskich rozpatrywać „jako oznakę »dopasowywania się« do danego »narodu żywicieli«”.

Małżeństwo Hirszfeldów już w latach osiemdziesiątych – pisze Spörri – zaczęło rozpowszechniać wątpliwe teorie. „Wprowadzona przez nich fantazja na temat »czystości krwi« trzymała się uparcie i nie podawano jej w wątpliwość nawet pomimo nowych naukowych wniosków”.

Obsesyjne zainteresowanie czystością krwi łączyło wówczas nieomal wszystkich specjalistów działających w tej dziedzinie. Na długie lata przed objęciem władzy przez nazistów żydowscy i nieżydowscy badacze grup krwi tropili, jak gdyby było to zupełnie oczywiste, cechy i mieszanki rasowe.

Myriam Spörri w swojej rozprawie po raz pierwszy ukazuje wspólnotę uczonych, którzy według dzisiejszej miary pasowali do siebie jak ogień i woda i których działalność w dużym stopniu zniknęła już ze świadomości społecznej. Byli tam z jednej strony naukowcy o liberalnych poglądach i żydowskim pochodzeniu, jak Hirszfeld, Schiff czy Landsteiner. Z drugiej strony zaś reakcyjna grupa skupiona wokół Otto Rechego, antropologa z Hamburga, który w 1926 roku założył Niemieckie Towarzystwo Badań nad Grupami Krwi.

Co zadziwiające z dzisiejszego punktu widzenia, owi tak różnorodni badacze w rzeczywistości bardzo często się ze sobą w pełni zgadzali. W 1929 roku na przykład Karl Landsteiner, który wyemigrował do Nowego Jorku, podczas odwiedzin w ojczyźnie postanowił spotkać się z obskuranckim badaczem ras Rechem. Ten późniejszy czciciel Hitlera, o poglądach narodowych, pisał potem w liście do jednego z kolegów z mieszaniną podziwu i drwiny: „Landsteiner jest wysokim, szczupłym, dobrze wyglądającym mężczyzną z solidną blizną po studenckim pojedynku na prawym policzku; ten typ rasowy nie przyciąga zbytniej uwagi… ale wyprodukował parę bardzo dobrych idei”.

Ową problematyką zainteresował się potem ogromnie Adolf Hitler, czerpiąc zresztą swoją wiedzę z dość prymitywnych źródeł. Inspiracją do wydanej w 1935 roku ustawy o ochronie niemieckiej krwi i niemieckiego honoru stało się dla dyktatora niesmaczne brukowe powieścidło „Grzech przeciwko krwi” z 1917 roku.

W sumie jednak zwodnicza wiara w czystość krwi nie tylko spowodowała regres w badaniach medycznych, ale po części pchnęła je nawet naprzód. Niemieccy naukowcy zaczęli na przykład przodować w dziedzinie określania dziedziczności grup krwi. W Niemczech w 1924 roku po raz pierwszy na świecie wykorzystano odkrycie grup krwi w sprawie sądowej – procesie o ustalenie ojcostwa.

Zaraz na początku XX wieku niemieccy specjaliści medycyny sądowej dokonali jeszcze innego majstersztyku: dzięki badaniom krwi udało im się przechytrzyć seryjnego mordercę. Czeladnik stolarski Ludwig Tessnow został oskarżony o zamordowanie czworga dzieci. Na jego winę wskazywało poplamione krwią ubranie. Osaczony Tessnow, nie mając pojęcia o możliwościach, jakimi dysponowała już medycyna, twierdził, że plamy te pochodzą od bejcy do drewna. Specjaliści za pomocą specjalnego testu stwierdzili jednak, że jest to ludzka krew. W 1904 roku Tessnow został stracony.

Za ogromnie niebezpieczną niemieccy lekarze uważali natomiast transfuzję, obawiając się zanieczyszczeń. Tymczasem owa metoda ratująca życie stosowana była z powodzeniem już od końca pierwszej wojny światowej w brytyjskich i amerykańskich szpitalach.

Większości lekarzy nad Renem czymś niewyobrażalnym wydawało się jednak zmieszanie krwi Niemca z krwią człowieka narodowości żydowskiej. Również transfuzje między mężczyznami i kobietami były dla doktorów rzeczą mocno podejrzaną, obawiali się bowiem, że wraz z owym „sokiem życia” męski biorca mógłby nabrać cech płci przeciwnej.

Podstawy owego fanatyzmu stworzyli właśnie Hirszfeldowie swoimi badaniami poświęconymi grupom krwi. „British Medical Journal” odmówił nawet z początku ich wydrukowania. Ludwik Hirszfeld pocieszał się myślą, że również teoria względności Einsteina nie od razu spotkała się z należnym jej uznaniem. Fantastycznie brzmiące wyniki prac badawczych w obozie jenieckim opublikowało w końcu brytyjskie fachowe pismo „The Lancet”.

Ówcześni badacze, tacy jak Hirszfeld, traktowali jako rzecz całkowicie oczywistą, że poszczególne grupy krwi są oznaką bardziej lub mniej wartościowych właściwości związanych z daną rasą. Byli przekonani, że z krwi odczytać można też cechy osobowości.

Aby wyjaśnić, skąd biorą się różne grupy krwi, Ludwik Hirszfeld wysnuł zupełnie absurdalną z dzisiejszego punktu widzenia teorię. Według niej w zamierzchłych czasach istniały „dwie rasy pierwotne” – posiadacze grupy A, którzy żyli na Północy i na Zachodzie, oraz ludzie z grupą B, osiadli na Wschodzie i Południu. W wyniku stopniowego mieszania się owych ludów w ciągu kolejnych tysiącleci powstały pozostałe grupy – spekulował Hirszfeld.

W owym zmieszaniu się krwi zarówno liberalni uczeni, jak i narodowi podżegacze widzieli ludzki grzech pierworodny. Fakt, że uczestniczący w tym żydowscy badacze przygotowali tym samym grunt pod radykalny antysemityzm, zdaniem historyczki Spörri nie jest rzeczą tak zdumiewającą, jak mogłoby się to wydawać, „ponieważ nie czuli się oni w pierwszym rzędzie Żydami, lecz naukowcami”.

Grupę B wszyscy uczeni uważali zgodnie za objaw degeneracji. Bakteriolog Max Gundel wśród obdarzonych nią ludzi widział „osobników, których należałoby określić jako mało wartościowych”. Jego zdaniem ta grupa krwi była szczególnie często spotykana „u psychopatów, histeryków i alkoholików, jak również u brunetów”.

W jaki sposób właściwie doszło do powstania różnych grup krwi, po dziś dzień pozostaje zagadką. Wiadomo jednak, że grupa 0 częściej występuje w Ameryce i Afryce. W Azji spotyka się głównie typ B, w Europie zaś A.

Klucz do zrozumienia grup krwi badacze postrzegają w ich szczególnych właściwościach. I tak typ 0 jest bardziej od innych odporny na malarię i powstał prawdopodobnie już przed milionami lat w Afryce, jako mutacja typu A, będąca wynikiem ewolucyjnego planu ratunkowego. Typ B z kolei jest lepiej uzbrojony przeciwko zarazkom dżumy, rozpowszechnił się więc w regionach, w których choroba ta zbierała najbardziej obfite żniwo. Z cechami charakteru grupy krwi nie mają absolutnie nic wspólnego.

Ale w latach Republiki Weimarskiej przeciwny pogląd popularny był nawet w wymiarze sprawiedliwości. Wielu sędziów w swoich wyrokach przykładało wielką wagę do tego, jaką grupę krwi ma oskarżony. Pokazuje to na przykład przypadek zamordowanego chłopca, Helmuta Daubego. Jego szkolnego kolegę Karla Hussmanna podejrzewano o to, że najpierw poderżnął Daubemu gardło, a następnie odciął mu genitalia. Nie można było jednak na sto procent udowodnić mu winy. „Hussmann mógł mówić o dużym szczęściu, bo miał grupę 0, a nie B. Wielu lekarzy uważało tę drugą jako szczególnie rozpowszechnioną wśród zbrodniarzy” – pisze Myriam Spörri.

Pewien doktor z polikliniki w Monachium po intensywnych badaniach nad stolcem uroił sobie nawet, że wpadł na niezwykle istotny trop. „Czas trwania defekacji różni się w zależności od grupy krwi. W przypadku typu A wymaga ona zaledwie kilku minut, podczas gdy typ B potrzebuje na to znacznie więcej czasu (od 20 do 40 minut)” – pisał. Długi pobyt w toalecie badacze krwi przypisywali głównie mieszkańcom dużych miast na wschodzie kraju – w Lipsku czy w Berlinie. Bardziej szlachetny i ceniony typ A odnajdywali przede wszystkim wśród ludności wiejskiej w zachodnich Niemczech.

Obowiązujący wśród naukowców maniakalny dogmat o czystości rasowej fatalnie wpłynął w Niemczech na rozwój krwiodawstwa. Podczas gdy w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy Francji zaraz po pierwszej wojnie światowej stworzono mnóstwo stacji krwiodawstwa, Niemcy znalazły się w owej dziedzinie daleko w tyle. Z obawy przed zmieszaniem i zanieczyszczeniem tamtejsi lekarze przetaczali w dodatku wyłącznie stuprocentową świeżą krew bezpośrednio od dawcy do żył pacjenta. Amerykanie zaś używali już w tamtym czasie krwi, której krzepnięciu zapobiegano za pomocą dodawania cytrynianu sodu.

Dla chorych owa nowość była prawdziwym błogosławieństwem, dzięki niej bowiem krew w wyniku transfuzji nie zbijała się już w grudki. Niemieckim medykom jednak taka konserwa wydawała się niebezpiecznym sztucznym produktem, choć niektórzy z nich doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że niemiecka metoda ma wiele poważnych wad.

Bezpośrednie przetaczanie czystej krwi wymagało na przykład, by dawca i biorca leżeli w tym czasie obok siebie na pryczy. „Przy prowadzeniu wielu transfuzji kilka razy zdarzyło nam się, że ekstremalna sytuacja, gdy tuż obok znajdował się umierający człowiek, wywoływała u dawcy silną niechęć, którą potęgowała jeszcze nerwowość otoczenia” – skarżył się austriacki chirurg Burghard Breitner.

Dopiero rozpad Niemiec po II wojnie światowej położył niemal całkowicie kres owemu krwawemu obłędowi. Badania nad grupami krwi „służyły złej sprawie” – przyznał również Ludwik Hirszfeld. Z sobą samym zmarły w 1954 roku uczony doszedł do ładu. Czuł się w obowiązku – napisał później w swoich pamiętnikach – „występować przeciwko takiemu nadużywaniu nauki”.

Fotografia ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego. Zobacz zdjęcie w zbiorach NAC online

Autor: Frank Thadeusz Źródło: Der Spiegel
Advertisements

komentarzy 6 to “Krwawy obłęd. „podział na grupy krwi wśród Żydów jest niemal identyczny jak w narodzie ich »żywicieli«”.”

  1. Dziadzius said

    Jeszcze przed Drugą Wojną Światową były wypowiedzi [ ale niestety nie mam dokumentacji ] że wieksza część diaspory żydowskiej po za Palestyną [ szczegulnie w Polsce Wschodniej i Rosji ] to byli zydzi Chazarowie a znów w reszcie Europy[ i w Polsce Centralnej i Zachodniej] mniejszą częścią diaspory zydowskiej byli zydzi Aszkenazi i Sefradyjcy. Aszkenazi i Sefrdyjcy zawsze utrzymywali że są prawidłowym szczepem z Palestyny [ wywiezionym z Palestyny przez Imperioum Rzymskie] a Chazarowie to była jakaś mieszanina arabsko-bułgarsko- zydowska a tym samy nie czysta. Tu sie wysuwam na kladke ale na zjezdzie zydowskim w Szwajcarii były omawiane plany odosobnienia Chazarow od reszty diaspory zydowskiej

  2. Denar Chrobrego said

    Sz. P. Dziadziusiu, b. lubię Pana wpisy ! Polecam Panu książkę „Chazarska dzicz panem świata” w 3 tomach p. Henryka Pająka (wydawnictwo-retro.pl), niestety nadal jesteśmy dla wszystkich szczepów żydowskich „żywicielami” – żeby tylko … Pozdrawiam, z Panem Bogiem.

  3. morski09 said

    Turcy maja swoje kobiety dla siebie! A nie jak Polacy którzy rozdają swoje kobiety po całym świecie, a biorą obce aby nimi kierowały jak to było Gomułką krzywa Wiesław i ..jest do dzisiaj ! Oto co zrobił Turek w obronie swojej kobiety!
    http://www.dailymail.co.uk/news/article-2350503/Dwayne-Ward-First-picture-British-teen-stabbed-17-times-tortured-stripped-naked-kissing-Turkish-girl.html

  4. marian44 said

    Jak wykazały ostatnie badania Całunu Turyńskiego, Pan Jezus miał unikalną grupę AB rh- ,

  5. Dziadzius said

    @Denar Chrobrego– Dzięki za uwagę i wskazaną książkę – to że jesteśmy żywicielami tych pasożytów jest faktem i niestety już chyba nie odwracalnym wydrzeniem. Coraz więcej młodych Polaków wyjeżdża jak ” Góral za chlebem’ i zostawia Polskę obnażoną i starą .W takim opłakanym stanie ekonomicznym [ przy pomocy obecnego rządu] można Polskę po kawałku wykupić za grosze i będzie sytuacja podobna tak jak przed Drugą Wojną
    ***ich kamienice i pola i fabryki,
    a nasze tylko z torbami chodniki!
    Ich skur*ione prawo i złota wola
    a nam praca, ból i niedola!****

  6. MufTur said

    @3 Morski09: A to Wasze kobiety już rozumu nie mają? I w ogóle to od kiedy to Polacy traktują kobiety jak przedmiot? A może po prostu marny z Ciebie facet i stąd takie podejście? Jak by nie było, żenada i żal.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d bloggers like this: