Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Stanisław Michalkiewicz: Powstanie Warszawskie 2013

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2013-08-10

Nasi Umiłowani Przywódcy swoje dochody wymusili nie tylko siła, ale i szantażem, że jeśli partie nie będą finansowane z budżetu, to będą się korumpowały. Trudno sobie wyobrazić większe łajdactwo – ale okazuje się, że na skutek atrofii moralności publicznej, mało kto je zauważa i nawet duchowi przywódcy naszego narodu nie znaleźli na to słów potępienia. 

.

Powstanie Warszawskie 2013

.

Chociaż wszyscy zwolennicy nieubłaganego postępu, z Aleksandrem Kwaśniewskim na czele, wolą „wybierać przyszłość”, to to intensywne pragnienie odcięcia się od przeszłości skłania wielu innych do zainteresowania minionymi czasami. Przeważnie zostają wynagrodzeni różnymi ciekawymi informacjami, które pozwalają nie tylko lepiej zrozumieć, co dzieje się aktualnie, ale nawet w pewnym zakresie przewidywać przyszłość. Żeby nie sięgać zbyt daleko, przypomnę początek lat 90-tych, kiedy to jako naczelny redaktor „Najwyższego Czasu!” otrzymywałem obiegowe informacje z Fundacji Batorego, kogo tam ona w ostatnim czasie sfinansowała. Dzięki temu lepiej rozumiałem nie tylko przyczyny, dla których bardzo rozmaici ludzie śpiewali z jednego klucza, ale również mogłem przywidywać, jak będą śpiewać w najbliższej przyszłości. Bo wprawdzie wiadomo, że każdy jest samorządny, niezależny i w ogóle, ale jeśli nawet to prawda, to tym bardziej nikomu nie szkodzi, jeśli sprawdzimy, kto z czego żyje.

Ludowe przysłowie powiada, że nawet „ksiądz w kościele robi, to z kościoła żyje” – a cóż dopiero tacy, dajmy na to, politycy, z których większość nie zarobiła nigdy normalnie nawet złotówki? Bo co innego zarabiać pieniądze, a co innego swoje wynagrodzenia wymuszać siłą. Maurycy Rothbard, nieżyjący już amerykański ekonomista zwracał uwagę, ze każdy człowiek, chcący uzyskać dochód, musi wyświadczyć innemu człowiekowi jakąś przysługę; sprzedać mu coś, czego tamten potrzebuje, wyleczyć go z choroby, popilnować mu dziecka, uszyć ubranie, ugotować mu obiad, czy przewieźć go z miejsca na miejsce – i tylko funkcjonariusze publiczni swoje dochody wymuszają siłą.

Jak pamiętamy, nasi Umiłowani Przywódcy swoje dochody wymusili nie tylko siła, ale i szantażem, że jeśli partie nie będą finansowane z budżetu, to będą się korumpowały. Trudno sobie wyobrazić większe łajdactwo – ale okazuje się, że na skutek atrofii moralności publicznej, mało kto je zauważa i nawet duchowi przywódcy naszego narodu nie znaleźli na to słów potępienia. W rezultacie katoliccy obywatele są zmuszani do finansowania dziwnie osobliwej trzódki posła Janusza Palikota, czy równie osobliwej trzódki posła Leszka Millera, w której wprawdzie nie ma osobnika legitymującego się dokumentami wystawionymi na nazwisko „Anna Grodzka”, ale jest nie mniej osobliwa pani Joanna Senyszyn. Warto tedy zwrócić uwagę na to, z czego taki jeden z drugim polityk żyje, bo wtedy z dużym prawdopodobieństwem możemy przewidzieć, czego będzie bronił, jak niepodległości.

Na przykład generał Wojciech Jaruzelski żył z socjalizmu, więc nic dziwnego, że dla jego zachowania gotów był na wszystko, z wymordowaniem znacznej części naszego mniej wartościowego narodu tubylczego włącznie – gdyby oczywiście naród nasz mu się sprzeciwił. Ale się nie sprzeciwił – co generał Jaruzelski oraz czciciele knuta natychmiast wykorzystali do propagandowej operacji lansowania „mniejszego zła”, które premier-generał jakoby wybrał swoją „suwerenną decyzją”. Tymczasem ta suwerenna decyzja została podjęta na Kremlu jeszcze w 1962 roku, podczas kryzysu karaibskiego, kiedy nie było wiadomo, jak w razie czego zachowają się „bratnie narody” Europy Środkowej – więc na wszelki wypadek przygotowane zostały ramowe plany pacyfikacyjne. W 1981 roku zostały one tylko zaktualizowane, z uwzględnieniem możliwości lotniczych i artyleryjskich bombardowań zbuntowanych miast. Jak widzimy, z socjalizmem nie ma żartów, toteż generał Jaruzelski gotów był bronić go „jak niepodległości”. To znaczy – tylko tak mówił – bo kto by tam pod Anschlussie i ratyfikacji traktatu lizbońskiego „bronił niepodległości”? Dobrze, jeśli starsi i mądrzejsi pozostawią nam wybór, którą volkslistę będziemy musieli podpisać, bo przecież i to wcale nie jest pewne.

Więc chociaż postępactwo „wybiera przyszłość”, to inni interesują się przeszłością niekiedy do tego stopnia, że próbują przynajmniej częściowo ją odtwarzać w ramach tak zwanych rekonstrukcji historycznych. Tak właśnie stało się z okazji kolejnej rocznicy Powstania Warszawskiego, które dla części naszego mniej wartościowego narodu tubylczego jest przedmiotem czci, jako może szaleńczy, niemniej jednak dowód przywiązania do wolności, podczas gdy dla innej części, a zwłaszcza – dla czcicieli knuta – jest pretekstem do popisów politycznej mądrości, nieomylnie wskazującej, którą volkslistę podpisać, by potem żyć z tego długo i szczęśliwie.

A właśnie zebranych zostało podobno aż 250 tysięcy podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydenta Warszawy w osobie pani Hanny Gronkiewicz-Waltz. Ponieważ z Warszawy żyje mnóstwo ludzi, a niektórzy spośród nich właśnie zaczęli kłaść fundamenty pod stare rodziny, to perspektywa przedwczesnej utraty tych alimentów skłania ich do desperackiej obrony władzy raz zdobytej przed uzurpatorami, którzy też chcieliby z Warszawy przynajmniej trochę pożyć, a gdyby się udało – to również położyć fundamenty pod stare rodziny. W tym celu trzeba emocjonalnie rozhuśtać warszawiaków, zarówno w jedną, jak i w drugą stronę, bo – jak zauważyła Maria Konopnicka w wierszu „A jak poszedł król na wojnę” – w takich razach „najdzielniej biją króle, a najgęściej giną chłopy”. Na razie wszystko sprowadza się do „buczenia” wobec dygnitarzy, którzy z kolei przez innych są oklaskiwani i obcmokiwani po rękach – ale jak emocje się rozhuśtają, to kto wie – może nawet lud powstanie?

.

Stanisław Michalkiewicz

http://michalkiewicz.pl/

Komentarze 2 do “Stanisław Michalkiewicz: Powstanie Warszawskie 2013”

  1. Janusz said

    Jestem wyborcą PiS-u, bo na kogo mam głosować? Walka PiS-u o utrzymanie finansowania z budżetu oraz słabe zaangażowanie członków w komisjach wyborczych utwierdza mnie w przykrym przekonaniu, że PiS-owi chodzi tylko o zapewnienie bytu swoim na górze. Moja nadzieja w narodowcach.

  2. Re: 1 Janusz

    A moja nadzieja jest w prawdzie…
    No i trzeba jej pilnie poszukiwac…
    ====================
    jasiek z toronto

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: