Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Od smoleńskiego kłamstwa do Bronisława „Odnowiciela” – Mirosław Kokoszkiewicz

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2013-10-08

oszustwo-smolenskie
.
Temat Smoleńska odżył na nowo z wielką siłą i co wielu zaskoczyło, stało się to za sprawą tych samych mediów, polityków i dziennikarskich „gwiazd”, które do tej pory bardzo starały się, aby ta sprawa jak najszybciej zniknęła z debaty publicznej, a jeżeli już miała się w niej pojawiać to w formie jak najbardziej strywializowanej.

Co najbardziej dziwne, pretekstem do tego jest udawana troska o profesjonalizm, a w zasadzie zarzucany jego brak ekspertom sejmowego zespołu kierowanego przez Antoniego Macierewicza.

Nagle ujrzeliśmy te same zakłamane medialne gęby, które nigdy przez te przeszło trzy lata od smoleńskiego dramatu nie zaprosiły do telewizyjnego czy radowego studia jakiegoś prawdziwego specjalisty z dziedziny mechaniki, wytrzymałości materiałów, aerodynamiki, dynamiki i kinematyki lotów. Zawsze królowali na ekranach telewizorów i prasowych łamach ci sami „spece” od katastrof lotniczych, że wymienię tylko dawnego konferansjera Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu, Tomasza Białoszewskiego, „rodzinnego eksperta”, czyli ojczyma Justyny Pochanke z TVN24 płk Stefana Gruszczyka i kompletnie już skompromitowanego dziennikarza Jana Osieckiego, który stał się również wziętym ekspertem mediów rosyjskich.

Ktoś mniej zorientowany może dojść do wniosku, że nastąpił jakiś przełom i ta troska o kompetencje badających to nagły i oczekiwany pozytywny zwrot. Tym naiwnym radzę przyjrzeć się, kto na temat kwalifikacji i profesjonalizmu naukowców współpracujących z zespołem Antoniego Macierewicza się wypowiada. Są to najczęściej znani celebryci typu Agnieszka Holland czy Daniel Olbrychski.

Oczywiście chodzi tylko o to, aby znaleźć pretekst i jakoś uzasadnić przed opinią publiczną niechęć, a wręcz paniczny strach opłacanego przez Tuska propagandysty, Macieja Laska przed konfrontacją z ponad setką naukowców, wśród których są profesorowie o niepodważalnym światowym autorytecie.

Nie zapominajmy też o lęku samych „wiodących dziennikarzy”, którym ktoś kiedyś powinien zadać bardzo trudne i niewygodne pytania.

Wszystkie, bowiem rozpowszechniane przez nich z komsomolskim zapałem kłamstwa zostały dawno już zdemaskowane i wiadomo dziś, że:

Nigdy nie było okrzyków „Jezu…Jezu”, ani „ku..a”

Nigdy nie padły słowa, „Tak lądują debeściaki”

Nigdy nie było „wkurzy się jak…”

Nigdy nie było „zabije mnie jak nie wyląduje”

Nigdy nie było generała Błasika za sterami w fotelu pierwszego pilota

Nigdy nie było generała Błasika w fotelu drugiego pilota

Nie ma najmniejszej przesłanki ani dowodu na to, że generał Błasik był w ogóle w kokpicie w momencie katastrofy.

Nie ma żadnej zarejestrowanej kłótni generała Błasika z kapitanem Protasiukiem, do której „dotarł” TVN24 i GW

Nie ma w zapisie monitoringu z Okęcia ani jednej klatki, na której oficerowie byliby nawet blisko siebie, choć TVN24 widział jak się kłócili, bo dotarł do tego „sensacyjnego nagrania”

10 kwietnia 2010 roku nie było nie tylko czterokrotnej, ale nawet jednej próby lądowania, a tylko zejście do wysokości decyzyjnej.

Cała ta dziennikarska trupa pracująca wydajnie w służbie kłamstwa musi w to kłamstwo brnąć dalej i osłaniać zbrodniarzy tylko po to by w przyszłości uniknąć pytań typu:

Skąd czerpali ową pseudo-wiedzę skoro wiadomo dzisiaj, że nie ma na nią dowodów, ani w zapisach czarnych skrzynek ani w zeznaniach i materiale zgromadzonym przez prokuraturę? Kto im podrzucał te wszystkie kłamstwa, które oni bezkrytycznie i bez sprawdzenia natychmiast puszczali w Polskę i świat?

Czy pełnili role dziennikarzy czy może raczej skrzynek pocztowych służb specjalnych?

Już trzy i pół roku mija od największej naszej dziejowej tragedii, jaka miała miejsce po drugiej wojnie światowej i trzeba sobie w tym momencie uzmysłowić jeszcze jedno. Po takim długim upływie czasu nawet zwrócenie przez Mokwę wszystkich dowodów nie zmieni faktu, że są one już kompletnie bezwartościowe dla wyjaśniania dramatu z 10 kwietnia 2010 roku. Każdy specjalista czy tylko zdroworozsądkowo myślący człowiek już wie, że tak długo przetrzymywane dowody i to na dodatek w takim kraju jak Rosja mogły zostać dowolnie zmanipulowane i spreparowane.

Jedno jednak wiemy dzisiaj na pewno i do tego nie potrzebujemy wraku samolotu czy oryginałów czarnych skrzynek.

Wszyscy sobie możemy odświeżyć pamięć i przywołać to, co działo się wokół Lecha Kaczyńskiego przed zamachem.

Ponad wszelką wątpliwość wiadomo, że premier Donald Tusk uczestniczył w dyplomatycznej grze z wrogim Polsce mocarstwem wymierzonej przeciwko prezydentowi własnego kraju. Bardzo aktywny w tej intrydze ambasador Rosji Władimir Grinin już w czerwcu 2010 roku awansował i został przeniesiony przez Putina do Niemiec z odznaczeniem od Bronisława Komorowskiego w klapie.

W starych dobrych czasach już za samo to Donalda Tuska czekałby kula w łeb. W III RP będzie odstrzelony, ale tylko politycznie zaś otoczony szczelnym medialnym parasolem Bronisław Komorowski zostanie wykreowany na „Bronisława Odnowiciela”, który tak uporządkuje polską scenę polityczną, aby pod pozorem zmian nic się nie zmieniło, szczególnie jeżeli chodzi o pasożytów żerujących od ćwierćwiecza przy polskim korycie.

Mirosław Kokoszkiewicz

Tekst ukazał się w tygodniku Warszawska Gazeta

Od poniedziałku w kioskach nowy numer tygodnika Polska Niepodległa

Komentarze 3 do “Od smoleńskiego kłamstwa do Bronisława „Odnowiciela” – Mirosław Kokoszkiewicz”

  1. Kazio said

    No dobrze, front i jego dwie strony.

    Bez jakiegokolwiek sprzętu wspomagającego, jedynie w oparciu o zawartość czaszki, każdy używający tego organu musi widzieć, że to co serwuje nam się publicznie od 3 lat to humbuk.
    To nie tylko nie trzyma się kupy. To jest, dla inteligentniejszych czysta sofistyka a dla reszty mieszanina przeinaczeń albo jawnych kłamstw podawana tak, żeby rozbudzać emocje. Poddenerwowane stado baranów łatwo kierować tam gdzie się chce – to wiedzą już chyba wszyscy.

    Ale jedno nie daje mi spokoju. DLACZEGO tak wielu ludzi „publicznych”, często pamiętanych jako godni szacunku, myślący, rozsądni, oszczędni w opiniach stoi po tej drugiej stronie (np. Pan Młynarski). Jasne, część z nich dobrze udawała porządnych i myślących (np. Pan Malajkat?), część jest niejawnie do dziś uwikłana (np. Pan ?) i nie będzie ryzykować problemów a spora część
    to już zupełnie inna bajka, bo albo nie mają albo mają zbyt mało tego czegoś, albo też zbyt dużo tego innego czegoś (np. Pan Olbrychski).

    Ale tabuny prawdziwych naukowców, tabuny dziennikarzy, słowem wielka rzesza polskiej inteligencji – co z nimi? Przecież, nie myślę już o ludzkiej mądrości, zdrowym rozsądku, itd, pal sześć, ale każdy inżynier czy też technik, musi widzieć tą stertę fałszu i jawnych bzdur. OK, MES to techniczno – informatyczna bajka – coś tam trzeba wiedzieć żeby rozumieć o co chodzi. Ale jawne fałszerstwa i kłamstwa nie wymagają wiedzy technicznej. WIĘC CO JEST GRANE? CZEMU TO SIĘ JESZCZE TRZYMA?

  2. Joe said

    Kazu…Polacy musza za skladke symbolicznej zlotowki,powolac miedzynarodowa komisje,podobna jak referendum w Warszawie.Komisje ktora wypowie sie w imieniu Narodu.Komisje ktora da duchowa licencje na marsz do palacu prezydenckiego,sejmu i rady panstwa z ultimatum….TAKA JEST PRAWDA….Nie Macierewicze.Nie Laski….NAROD!!!!

  3. „Kontekst smoleński doktryny politycznej ujawnionej przez PiS w Fundacji Batorego”

    http://jozefbizon.wordpress.com/2011/08/07/kontekst-smolenski-doktryny-politycznej-ujawnionej-przez-pis-w-fundacji-batorego/

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: