Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Andrzej Kumor: Nowa Europa, nowa Polska, nowe pokolenie

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2014-01-13

Zaczyna się nowe rozdanie w polskiej polityce. Dotychczasowy układ traci parę, skorumpowane partie władzy nie doczekały się młodzieżówek z prawdziwego zdarzenia, autentyczna działalność społeczna i polityczna jest poza nimi. 

Skostniały układ trzeszczy w szwach, jego aktorzy są zmęczeni. Jadą jeszcze siłą rozpędu, ale nie potrafią wykrzesać z siebie nowych propozycji.
Widać to gołym okiem. Nie dopuścili na czas nowej krwi, kurczowo trzymali się intratnych stołków, nie wychowali następców, zasklepieni w taktycznych gierkach stracili z oczu strategiczny horyzont. Bo kto jest następcą Jarosława Kaczyńskiego w PiS? Gdzie są nowi, prężni, ideowi i zaangażowani młodzi politycy PO? Polska polityka zastygła w okowach manipulowanych rozdań.

Tymczasem dorosło nowe pokolenie Polaków, bez kompleksów; pokolenie rozgarnięte, znające języki, spragnione autentycznego państwa, spragnione dumy z narodowej historii, oczekujące od instytucji ochrony własnych interesów gospodarczych, świadome szabru i korupcji rozgrywających się na jego oczach, iskrzące od własnej bezsilności.

Powstaje szansa na polski przełom cywilizacyjno-polityczny. Coraz więcej młodych ludzi uświadamia sobie wartość „naszości”; naszej unikatowej polskiej drogi cywilizacyjnej, chce poznawać prawdziwą polską historię. Po latach aksamitnego wynaradawiania, chamskiego pomniejszania zasług, polska duma odrasta ze zdwojoną siłą. Przyczynia się do tego również powrót nastrojów narodowych w Europie Zachodniej i antyimigracyjne sentymenty w takich krajach, jak Wielka Brytania czy Niemcy. Młodzi Polacy zauważają, że pracując dla obcych, mają status obywateli drugiej kategorii, a solidarność bogatej Europy z biedną jest tylko na papierze.

Gdzie są dzisiaj młodzi Polacy zaangażowani w politykę? Przede wszystkim w organizacjach skupionych pod parasolem Ruchu Narodowego, który właśnie staje w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Obserwowanie przedwyborczych manewrów starego układu będzie więc bardzo ciekawe. Nie ma wątpliwości, że obecnie – właśnie ze względu na wymianę pokoleniową – politycy RN są w Polsce rozgrywający. Za nimi stoi autentyczna siła „polskiej ulicy”, jeśli będą potrafili ją zmobilizować i wykorzystać, ugrają bardzo dużo.

Przemilczanie przez środki przekazu, rozbijanie od środka, próby przekabacania – wszystko to jest i będzie stosowane wobec polityków RN.

Pocieszające jest jednak to, że siła przyciągania starego układu słabnie. Coraz mniej też jest chętnych na jego korupcyjną ofertę.

Tymczasem rośnie siła przyciągania polskiej historii, atrakcyjność polskości, polskiego sposobu na życie. Świadczy o tym chociaż popularność takich książek, jak trylogii „Baśń jak niedźwiedź, polskie historie”, w których Gabriel Maciejewski przytacza obrazy polskiej niezwykłości, unikatowości polskiego podejścia, wspaniałych polskich przygód i materialnego bogactwa naszych przodków; w których przekazuje ludziom młodym to, co od dawna usiłuje im obrzydzić środowisko „Gazety Wyborczej” i jemu podobne. Takich książek jest coraz więcej, a jeśli tylko polskie Ministerstwo Kultury zostanie odbite z rąk oblepiającej je antypolskiej swołoczy, będzie takiego przekazu o wiele więcej. Na razie trzeba się zadowolić polską partyzantką kulturową i robić swoje. Jeszcze nie da się wyjść z lasu, choć siła oddziałów rośnie mimo narzucanych schematów antypolskości, mimo ładowania łopatami do głowy rzekomego wstydu; mimo takich rzeczy, jak otwarta 9 grudnia ubiegłego roku podczas inauguracji budynku Muzeum w Kazimierzu nad Wisłą wystawa malarstwa. Pokazane tam obrazy pokazują m.in. wyjście Żydów z Kazimierza na Majdanek, na tle tańczących i cieszących się Polaków w strojach ludowych, polskiego księdza, który wspólnie z chłopami rabuje precjoza żydowskie, czy polskich żołnierzy w rogatywkach z nożami i siekierami napadających na ukrywających się Żydów (za tydzień opublikujemy obszerny artykuł na ten temat).

Elicie polskiej młodzieży nie da się już takimi kłamstwami mieszać w umysłach. Polska głowa zaczyna odrastać na frankensteinie pozszywanym z polskiego społeczeństwa po II wojnie światowej. Ziemia rodzi, idą ludzie nowi i nowi Polacy już tutaj są. Nie będą mieli łatwo, ale jak to mówią, i Herkules pupa, kiedy ludzi kupa. Jest jeden warunek wstępny. Wyrastamy ze społeczeństwa okupowanego, ubezwłasnowolnionego przez następstwa olbrzymiej klęski wojennej. Jednym z tych następstw jest rozerwanie narodowej solidarności i autoagresja. Przegrani nie lubią sami siebie; przegrani nie lubią się nawzajem. Dlatego aby dobrze się rządzić, aby móc się organizować, aby podźwignąć Polskę, musimy się wzajemnie polubić. Nie ma miłości Ojczyzny bez kochania narodu. Nie można widzieć w Polsce czegoś wartościowego, kiedy pogardza się na co dzień rodakami, kiedy Polak Polakowi śmierdzi. Każdy długi marsz zaczyna się od pierwszego kroku. Każdą sprawę wielką trzeba zacząć od siebie.

Andrzej Kumor

http://www.goniec.net/

Komentarze 4 to “Andrzej Kumor: Nowa Europa, nowa Polska, nowe pokolenie”

  1. Lubomir said

    Aj waj co za kraj! – mówili czasami o Polsce wierzący inaczej albo ateiści. Myślę, że towarzyszka Merkel nie śpi, tylko szkoli młodych następców PO na Uniwesytecie Europejskim Viadrina we Frankfurcie nad Odrą i w Centralnym Banku Europejskim we Frankfurcie nad Menem. Merkel stawia najwyrażniej znak równości pomiędzy słowami Europa i Niemcy oraz europejski i niemiecki. Rzecz jasna poza Niemcami niewielu zamierza akceptować niemieckie rozumienie słów. Teraz przy głosie są w Europie Grecy i to oni a nie Niemcy wiedzą na czym zawsze polegała demokracja, wolność i prawo. Przynajmniej na czas greckich rządów na kontynencie europejskim, Berlin powinien zamilknąć. Austriackie czy niemieckie gadanie, czas zastąpić greckim myśleniem.

  2. aga said

    Oj cięzko będzie; owsiki, genderowcy,sodomici;
    nawet Marksowi, Leninowi, Stalinowi się nie udało tak zamącić w głowach jak nowej lewicy wypączkowanej z tych pierwszych. Nagie feministki na Placu Sw. Piotra

  3. Johnny said

    Wiele emocji w Polsce budzi fakt, że tak liczne grono członków naszych elit politycznych i kulturalnych, działaczy społecznych, biznesmenow, dziennikarzy, ludzi nauki , itd. ma żydowskie korzenie, które jednak zwykle starannie się ukrywa. Wprawdzie na internecie można znaleźć wiele list nazwisk polskich prominentów żydowskiego pochodzenia z ich prawdziwymi nazwiskami, ale często celowo miesza się na nich Żydów z etnicznymi Polakami. Przykładem może być tzw. „lista Wildsteina.” http://www.wicipolskie.org/index.php?option=com_content&task=view&id=2999 Kiedyś Adaś Michnik wyjasnił dlaczego tak się dzieje, mowiąc w przypływie szczerości, że „najskuteczniejszy Żyd to Żyd zakamuflowany.”

    Znany intelektualista żydowskiego pochodzenia Artur Sandauer powiedział kiedyś, że w Polsce w rezultacie II wojny światowej nastapiła wymiana elit. Żydzi utracili ręce i nogi a Polacy głowę. Powstał potworek o platfusowatych nogach polskiego chłopa i pejsatej żydowskiej głowie, który rządzi nami do dzisiaj.

    Moje zrozumiałe zainteresowanie wzbudził więc artyku Bennetta Muraskina pt.
    Jewish Surnames Explained, w którym wyjaśnia pochodzenie nazwisk Żydow Aszkenazyjskich zamieszkujących Środkową Europę. Autor zamieścił w artykule mapkę pokazującą rozmieszczenie populacji żydowskiej w XIX wiecznej Europie Środkowej. Jak można było się tego spodziewać, obszary największego „zażydzenia” dokładnie pokrywają się z granicami przedrozbiorowej szlacheckiej Rzeczypospolitej („paradisus Judaeorum”).
    http://www.slate.com/blogs/lexicon_valley/2014/01/08/ashkenazi_names_the_etymology_of_the_most_common_jewish_surnames.html

    Struktura etniczna ludności Polski przedrozbiorowej utrzymała się do czasów Polski międzywojennej. Najmniejsza liczba Żydów mieszkała na terenach byłego zaboru pruskiego a największa w Kongresówce, Galicji i na terenach Wschodniej Polski. Może to zabrzmi jak herezja, ale gdyby nie II wojna światowa, Polska mająca tak duży udział ludności pochodzenia żydowskiego, ukraińskiego i niemieckiego mogła rozpaśćsię jak Jugosławia (mieliśmy już zresztą ostrzeżenie przed taką sytuacją w postaci rzezi wołyńskiej).

    Zafascynowanie wielu Polaków przedwojenną Polską oraz mrzonki polityki jagiellońskiej nie pozwalają nam często na chłodną i racjonalną ocenę naszej sytuacji geopolitycznej. Tym bardziej powinniśmy docenić odwagę nielicznych autorów, którzy ośmielają się mówić, że przynajmniej w kwestii narodowościowej znaleźliśmy się po II wojnie światowej w dużo korzystniejszej sytuacji. Dla przykładu zacytujmy fragment artykułu redaktora Konrada Rękasa pt. Sen o Warszawie, Wilnie, Lwowie i Nalewkach
    http://www.prawica.net/36307

    „Bezprzykładne zniszczenie kraju, wyniszczenie elit, popadnięcie w zależność od ZSSR – to wszystko tragiczne skutki wojny, których za wszelką cenę należało uniknąć i których słabym polskim przywódcom przedwrześniowym, emigracyjnym i Polskiego Państwa Podziemnego uniknąć się nie udało.
    Ale skutkiem wojny stało się też rozwiązanie najpoważniejszego demograficznego i socjalekonomicznego problemu kraju – czyli nadmiaru ludności żydowskiej blokującej rozbudowę polskiego handlu i rzemiosła, a także awans cywilizacyjny ludności wiejskiej. Jakkolwiek strasznie by to nie brzmiało w uszach politpoprawusów z jednej, a antykomuchów z drugiej strony – po II wojnie odtworzona Polska przynajmniej w kwestii narodowościowej znajdowała się w dużo lepszej sytuacji, niż Polska przedwrześniowa, nie tylko ze względu na ubytek Żydów, ale także przez przeprowadzoną drogą porozumienia z Sowietami wymianę ludności ukraińskiej.
    Dokończenie tych spraw przez „Wisłę” z jednej i marzec ’68 z drugiej strony pozwoliło nam w latach 90-tych nie stać się drugą Jugosławią, a i kwestię żydowską sprowadzić do tęsknoty za dobrze podanym gęsim pipkiem. Bo nawet stale wisząca nad RP groźba rewindykacji mienia żydowskiego nie jest aż tak groźna, jak sytuacja, w której niczego nie trzeba by było rewindykować, bo mienie to nadal należałoby do dawnych właścicieli i ich potomków.”

    „Są tacy starzy ludzie, pamiętający niekiedy przedwojnie, którzy ku oburzeniu młodszych i bardziej politpoprawnych zwykli mawiać, że „Hitlerowi to się, panie, należy kopiec większy od tych gór!”. Na razie kopca nie ma, jest za to film, zdecydowanie, acz mimowolnie potwierdzający ten raczej radykalny pogląd. Chodzi rzecz jasna o „AmbaSSadę” Juliusza Machulskiego”

  4. Lubomir said

    Z jakością Polaków nie jest tak żle. My poruszamy się we wszystkich obszarach. Aspirujący do roli samowybieralnych ober-ludzi Niemcy, poruszają się jedynie w obszarze technicznym. To zrobotyzowane cyborgi, niezdolne do przejścia w sferę uczuć, relacji rodzinnych czy patriotycznych uniesień. Niemcy oscylują w kierunku w jakim poszli Etruskowie. Cywilizacja bardziej rozwinięta, stworzona przez Etrusków, uległa cywilizacji o wiele prostszej. Uległa cywilizacji Rzymu. Wielu znanych Rzyman ma etruskie korzenie. Niektóre rody etruskie przetrwały do czasów nam współczesnych, jak niektóre niemieckie rody w Polsce.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: