Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Mówi Stanisław Michalkiewicz: Dalej już tylko Antarktyda

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2014-02-27

Felieton    Radio Maryja    27 lutego 2014  

Piękna pani Julia Tymoszenko, która jeszcze do niedawna była główną duszeńką nie tylko naszego nieszczęśliwego kraju, ale nawet całej Unii Europejskiej – dzisiaj tą duszeńką już być przestaje. Pokazuje to, że nie tylko u nas, ale zwłaszcza na Ukrainie, mądrość etapu zmienia się już nie z dnia na dzień, ale wręcz z godziny na godzinę.

.

Dalej już tylko Antarktyda

.

 

Szanowni Państwo!

Adelajda jest kwintesencją australijskiego ducha – jeśli oczywiście nie brać pod uwagę Perth, będącego stolicą Australii Zachodniej. Kwintesencja australijskiego ducha – o czym zapewniali mnie tubylczy Polacy – polega na tym, by niczym się nie przejmować, kiedy dzięki eksportowi wydobywanych w australijskich kopalniach minerałów, tutejszy rząd może zagwarantować socjal nie tylko imigrantom z Europy, Afryki, z Azji i Oceanii – ale nawet Aborygenom, którzy, mówiąc między nami, traktują to jako oczywistą oczywistość, w myśl zasady: „głupi ten, co daje, głupszy, kto nie bierze”? Nawiasem mówiąc, Adelajda, chociaż położona prawie na wybrzeżu Oceanu Południowego, za którym już tylko Antarktyda, tętni życiem, również polonijnym, za sprawą entuzjastów Melpomeny, przygotowujących i wystawiających przedstawienia teatralne. Akurat podczas naszego tu pobytu miał miejsce festiwal teatrów ulicznych, walczący o zainteresowanie publiczności z wyścigami samochodowymi, przygotowywanymi na nadchodzący weekend z ogromnym przytupem. Ale miejscowi Polacy, chociaż oczywiście interesują się wydarzeniami australijskimi, przecież przynajmniej katem oka śledzą wydarzenia w kraju, a zwłaszcza, za jego wschodnią granicą.

Z takiej odległości trudno dostrzec wszystkie szczegóły, ale nawet z Australii można dostrzec pewna rezerwę, z jaką niezależne media głównego nurtu darzą piękną panią Julię Tymoszenko. Z tej rezerwy domyślam się, że piękna pani Julia Tymoszenko, która jeszcze do niedawna była główną duszeńką nie tylko naszego nieszczęśliwego kraju, ale nawet całej Unii Europejskiej – dzisiaj tą duszeńką już być przestaje. Pokazuje to, że nie tylko u nas, ale zwłaszcza na Ukrainie, mądrość etapu zmienia się już nie z dnia na dzień, ale wręcz z godziny na godzinę. „Jeszcze wczoraj tokaj piłem” – ale już dzisiaj pan minister Sikorski przestrzega, by nie wywoływać rosyjskiego wilka z lasu, chociaż czołowy cadyk III Rzeczypospolitej, to znaczy – szef sponsorowanej przez finansowego grandziarza Fundacji Batorego, pan Aleksander Smolar – powiada, że „zachowanie Polski w sprawie Ukrainy jest ogromnym sukcesem”.

Czyim? Aaaa, to zależy od odpowiedzi na pytanie, kto ukraiński przewrót sfinansował. Bez uzyskania odpowiedzi na to pytanie, żadnej pewności mieć nie można. Ale skoro główny cadyk III Rzeczypospolitej w osobie pana Aleksandra Smolara mówi to, co mówi, to znaczy, że zachowanie Polski w sprawie ukraińskiego przewrotu było bardzo korzystne dla tych, co w ten przewrót zainwestowali. W ten oto sposób potwierdza się po raz kolejny prawidłowość, że starsi i mądrzejsi potrafią wydobywać korzyści polskimi rękami. Z obfitości serca usta mówią – więc ogromnie jestem ciekaw, czego konkretnie spodziewa się po sponsorowanym przewrocie na Ukrainie sponsor głównego cadyka III Rzeczypospolitej, pana Aleksandra Smolara, to znaczy – słynny finansista Jerzy Soros. Bo chyba czegoś się spodziewa, nieprawdaż? Bez odpowiedzi na to pytanie trudno będzie przewidzieć rozwój wydarzeń w tym nieszczęśliwym kraju, zwłaszcza, że – jak się okazało – na „dzieńdobry” brakuje mu 35 miliardów dolarów.

I właśnie w związku z tym na szczególną uwagę zasługuje pomysł pana ministra Radosława Sikorskiego, który zaproponował, by potrzebną Ukrainie kwotę uzyskać dzięki konfiskacie mienia ukraińskich oligarchów. Teoretycznie pomysł jest znakomity, ale obawiam się, że ukraińscy oligarchowie mogli okazać się sprytniejsi od pana ministra Sikorskiego. Jestem tedy pewien, że z tego właśnie powodu pan premier Tusk odniósł się do tego pomysłu z rezerwą – bo skoro ukraińskim oligarchom można by zagrabić zagrabliennoje, to dlaczego nie polskim, którzy za pośrednictwem spółek nomenklaturowych i tak zwanej prywatyzacji, rozkradli majątek państwowy? Najwyraźniej pan minister Radosław Sikorski zapomniał, skąd wyrastają mu nogi, co pokazuje, jak łatwo, nawet ministra, może ponieść fantazja. Na szczęście tylko patrzeć, jak wydarzenia za wschodnią granicą naszego nieszczęśliwego kraju wrócą w swoje zwyczajowe koleiny, dzięki czemu również w dalekiej Adelajdzie tamtejsi mieszkańcy będą mogli oddać się swoim ulubionym rozrywkom w postaci wyścigów samochodowych, na marginesie których produkuja się uliczne teatry.

Mówił Stanisław Michalkiewicz

Stanisław Michalkiewicz

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza z cyklu „Myśląc Ojczyzna” jest emitowany w Radiu Maryja w każdy czwartek o godz. 7.00 i 17.50. Komentarze nie są emitowane podczas przerwy wakacyjnej w lipcu i sierpniu.

Tu znajdziesz komentarze w plikach mp3 – do wysłuchania lub ściągnięcia.

Dzieki TV Antysocjalistycznego Mazowsza tvasme, tez tutaj:

Komentarzy 7 to “Mówi Stanisław Michalkiewicz: Dalej już tylko Antarktyda”

  1. Kapsel said

    środa, 26 lutego 2014, 20:53

    Rada Majdanu przedstawiła ma Majdanie Niepodległości przyszły skład rządu Ukrainy.

    Premier – Arsenij Jaceniuk, wieloletni pracownik banków i polityk, członek wielu rządów ukraińskich. Partia „Batkiwszczyna”

    Wicepremier – Oleksandr Sycz, członek partii „Swoboda”, zastępca przewodniczącego tej partii do spraw ideologicznych i przewodniczący organizacji obwodowej w Iwano-Frankowsku.

    Wicepremier do spraw euro-integracji – Borys Tarasiuk, kiedyś instruktor CK Komunistycznej Partii Ukrainy. Członek wielu rządów Ukrainy. Stał na czele Ludowego Ruchu Ukrainy, który zasłynał blokowaniem upamiętniania (chrześcijańskiego pogrzebu) ofiar banderowskiego ludobójstwa. Członek partii „Batkiwszczyna”.

    Wicepremier do spraw społecznych – Olga Bohomolec, lekarka i autorka romansów. Osobista lekarka Wiktora Juszczenki.

    Wicepremier do spraw polityki regionalnej – Wołodymyr Grojsman, burmistrz Winnicy, rolnik. Należał do partii Juszczenki, teraz bezpartyjny.

    Biuro antykorupcyjne – Tetiana Czornowoł, dziennikarka. Aktywna uczestniczka UNA-UNSO od wieku 17 lat, sekretarz prasowy UNA-UNSO. W wyborach startowała bez sukcesu.

    Komitet lustracyjny – Jegor Soboliew – aktywista ukraiński, działalność w inicjatywie społecznej „Wola”, aktywny członek obywatelskiego sektora EuroMajdanu.

    Minister sprawiedliwości – Pawło Petrenko, autor ustawy o amnestii dla aktywistów EuroMajdanu.

    Minister finansów – Oleksandr Szłapak, inżynier, były sekretarz Komsomołu we Lwowie, członek wielu rządów Ukrainy.

    Minister gospodarki – Pawło Szeremeta, rodem ze Lwowa,

    Minister oświaty – Serhij Kwit, rektor Akademii Mohylańsko-Kijowskiej, wielbiciel Doncowa, autor książki „Doncow. Ideologiczny portret” o Doncowie, doktor nauk filozoficznych. Zachęcał studentów do udziału w EuroMajdanie. Autor słów: „idealizm Doncowa doprowadził go do znaczącego ideologicznego osiągnięcia, aktualnego do tej pory – idealnego postrzegania problemu”
    http://historians.in.ua/index.php/dyskusiya/39-olga-bryukhovetska-shcho-bude-zi-svobodoyu

    Minister polityki socjalnej – Ludmiła Denisowa, członek rządu Julii Tymoszenko, członkini partii „Batkiwszczyna”.

    Minister ekologii – Andrij Mochnik, inzynier budowlany i prawnik, zastępca przewodniczącego frakcji partii „Swoboda”.

    Minister rolnictwa – Oleksandr Myrnyj, członek partii „Swoboda”, rolnik, dyrektor gospodarstwa rolnego, biznesmen.

    Minister kultury – Jewhen Nyszczuk, „głos Majdanu” z czasów Pomarańczowej Rewolucji i EuroMajdanu, aktor teatralny.

    Minster sprawa zagranicznych – Andrij Deszczyca, z obwodu lwowskiego, dyplomata.

    Minister ds paliw i energetyki – Jurij Prodan, na tym stanowisku w rządzie Juszczenki i Tymoszenko.

    Minister Gabinetu Rady Ministrów – Ostap Semerak, człowiek Jaceniuka

    Minister ochrony zdrowia – Ołeh Musij, lekarz, na EuroMajdanie koordynator służby medycznej.

    Minister młodzieży i sportu – Dmytro Bułatow, jeden z lderów AutoMajdanu i EuroMajdanu.

    Minister spraw wewnętrznych – Aresen Awakow, Azerbejdżanin, człowiek zaufany Juszczenki. Członek partii „Batkiwszczyna”

    Sekretarz RNBO – Andrij Parubij, z obwodu lwowskiego, jeden z założycieli Socjalno-Narodowej Partii (ukraińskich nazistów), która potem przekształciła się w „Swobodę”. Komendant EuroMajdanu i dowódca Samoobrony EuroMajdanu.

    Zastępca sekretarza RNBO – Wiktoria Siumar – dziennikarka „Głosu Ameryki”.

    http://www.pravda.com.ua/articles/2014/02/26/7016429/

  2. NC said

    Ten „rząd” wygląda jak amatorska trupa teatralna przygotowująca przedstawienie w lokalnym domu kultury na temat tzw. „demokracji”.

  3. Kapsel said

    Osądzić demokrację!

    Doczekaliśmy się czasów, o których nie śniło się nam za rządów SLD. Alkoholików i złodziei, których jeszcze dało się tolerować na naszych oczach zastępują najgorsze szumowiny i męty, których cywilizowany i kulturalny człowiek mógłby potraktować jedynie batem, bo na bardziej honorowy sposób egzekwowania satysfakcji, jako zwykłe chamy nie zasługują. Jak tu nie radykalizować swego własnego języka, gdy słyszy się jak niejaki Palikot, z woli narodu poseł Najjaśniejszej Rzeczpospolitej, życzy sobie rychłej śmierci, jeszcze w tym roku, nielubianego lidera opozycji?

    Nie da się zachować spokoju, gdy banda podpitych gówniarzy, opuściła zadymione meliny i rynsztok czując się władcami ulic, zachęcona płynącym z góry przykładem Palikota, miota na Krakowskim Przedmieściu najgorsze obelgi pod adresem gromadzących się tam ludzi. „Mohery na stos”, „Precz z krzyżami” to tylko najbardziej cenzuralne z haseł towarzyszących równie mało wyszukanym zabawom tej dziwnej mieszanki menelstwa i „oświeconej inteligencji”.
    Taki lumpeninteligent musi rzeczywiście mieć sieczkę zamiast mózgu, by wyobrażać sobie, że krzyżowanie pluszowego misia, czy konstruowanie krzyża z puszek po piwie „Lech” jest normalną formą wyrażania poglądów.

    SLD może i kradło, ustawiało kolesiów w zarządach spółek, kompromitowało nasz kraj na spotkaniach zagranicznych, ale trzeba im przyznać, że w polityce wewnętrznej starali się nie przekraczać pewnych granic, z przyczyn zresztą całkiem pragmatycznych – łatwiej spijać nektar władzy, gdy na ulicach panuje spokój. Dlatego też, gdy lewica dochodziła do władzy, z miejsca w zapomnienie szła antyklerykalna retoryka a konflikty z Kościołem rozgrywały się przy stołach negocjacyjnych i w budynku Sejmu, nigdy na ulicy.

    Trzeba było dopiero zwycięstwa tych, którzy po władzę szli z hasłami „Zgody”, „Pojednania narodowego”, by rozpętać kolejną wojnę polsko-polską i objąć duchowe przywództwo nad siłami nazywającymi się antyklerykalnymi, które w istocie są antychrześcijańskie. To dopiero początek, pierwsze starcia, ale po reakcjach rządzących można wiele wnioskować.
    Prezydent Komorowski mówi, że „Krzyż musi zniknąć”, po czym zapada milczenie, żadnego komentarza, przeprosin, sprostowania. To milczenie jest bardziej wymowne niż słowa, oznacza jedno – „Tak, dobrze usłyszeliście – krzyż musi zniknąć”. A premier czyż zachowuje się inaczej? „- Pod Pałacem nie dzieje się żadna katastrofa. Mamy do czynienia z normalnym, demokratycznym wyrażaniem emocji dotyczących spraw społecznie kontrowersyjnych” – mówi Tusk jakby nie rozumiejąc, że demokratyczne wyrażanie zdania odbywa się przy urnach wyborczych lub referendalnych a nie na ulicy.
    Co więcej premier Tusk zaleca wszystkim „więcej poczucia humoru”, bo widocznie dla niego obrzucanie modlących się staruszek puszkami po piwie jest zabawne.

    Czas wreszcie, abyśmy zaczęli sobie zadawać pytanie, co możemy z tym zrobić? Czy wyjściem jest wybranie innych władz, zawiązywanie stronnictw i partii lub inne formy obrony? Otóż nie. Do niczego to nie doprowadzi, może złagodzi niektóre objawy choroby na 2, 3 lub 4 lata, ale jej nawrót będzie jeszcze gwałtowniejszy.
    Trzeba wreszcie zebrać się na odwagę i powiedzieć coś, co w dzisiejszym świecie zakrawa na herezję, największą zbrodnię intelektualną, wykluczającą osobę ją głoszącą poza nawias medialnej menażerii – nasz problem i choroba trawiąca świat nazywa się – Demokracja!

    Zanim szanowny czytelniku zapłoniesz „świętym oburzeniem” i okrzykniesz mnie faszystą i wrogiem ludzkości, pozwól że zadam choć kilka prostych pytań.
    Jaki to święty sobór, prorok czy inne objawienie zsakralizowało to pojęcie? Kto nakazał ludziom bez zastanowienia, jako pewnik przyjmować wyższość demokracji nad innymi formami sprawowania rządów? Jakie są wreszcie owoce tej demokracji, czy świat pod jej rządami jest lepszy, czy gorszy, niż był wcześniej?

    Źródeł współczesnej demokracji należy szukać w Rewolucji Francuskiej i w Deklaracji Praw Człowieka z 1789, która w artykule 3 mówi: „Początek wszelkiej władzy pochodzi od ludu…” Po okresie reakcji i oporu wobec tego dyktatu narzuconego przez jeden z najgorszych i najkrwawszych reżymów w historii ludzkości, świat potwierdził ten dogmat w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka przyjętej przez ONZ w 1948. To te dwa dokumenty są „Biblią” nowej cywilizacji, której nie wolno nam podważać czy krytykować, a już samo wyrażanie wątpliwości przykleja łatkę „faszyzmu”.
    A my ludzi wierzący, chrześcijanie nie tylko powinniśmy wyrażać wątpliwości, ale wręcz głośno krzyczeć, że to nieprawda i zwykła ludzka uzurpacja.

    Nie odbierając prawa innym ludziom do wiary w demokrację, my wierzymy w Zbawiciela, który mówi wyraźnie: „Nie wyście mnie wybrali, ale Ja was wybrałem” (J.15:16), albo w innym miejscu, zwracając się do Piłata: „Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby nie dano ci jej z góry” (J.19:11). Najlepszy przykład skutków władzy płynącej z dołu też zresztą znajdujemy w Ewangelii, kiedy Piłat dał ludowi wybór między Jezusem a Barabaszem. Czy lud wybrał dobrze? Czy wybrał swego dobroczyńcę, czy też mordercę i kryminalistę?
    Dlaczego zatem mamy wierzyć, tak jak dyktują nam krwawi oprawcy Wandei w to, że władza pochodzi z dołów a odrzucać słowa Jezusa o jej boskim pochodzeniu.

    Ateista niech sobie teoretyzuje, niech sięga do Hegla czy Voltaire’a – my mamy Chrystusa.
    Ale nawet ten ateista, jeśli będzie na tyle uczciwy, by dociekać, zada sobie pytanie o naturalne źródła władzy. Gdy zacznie szukać analogi w świecie, we wszystkich kulturach i we wszystkich czasach odkryje, że władza „naturalna” nie pochodzi z wyboru, ale jest nam dana. Nie mamy wpływu na rodzinę, w której się rodzimy, nie wybieramy ani ojca, ani matki. W szkole nauczyciel nie pochodzi z elekcji dokonywanej wśród uczniów, ale jest im narzucany. Nawet nasza Ojczyzna nie jest owocem „wolnego wyboru”, ale przeznaczeniem, na które nie mieliśmy wpływu.

    Odpowiadając na pytanie o owoce demokracji zacząć musimy od pierwszego ludobójstwa, jakie za jej sprawą spotkało Wandeę (temat to na osobny artykuł). Wyobraźcie sobie, że w dzisiejszej Francji, rząd dokonuje planowej eksterminacji 8 milionów ludzi, niszcząc 20% budynków w całej prowincji, niszcząc uprawy i lasy – czymś takim zachowując proporcje była rzeź tego regionu po 1789. Nawet Hitler nie osiągnął tej skali barbarzyństwa, bo opowieści o przerabianiu ludzi na mydło w przypadku obozów koncentracyjnych okazały się tylko propagandą, w Wandei były faktem.
    Idąc dalej szklakiem zwycięstw demokracji – Ameryka Łacińska, seria rewolucji, które odebrały Hiszpanii panowanie a Indianom opiekę i protekcję króla. Zaczęły się rządy masońskich klik, burżuazyjnych elit, niemiłosiernie eksploatujących Indian, zakazujących używania ich języków i podporządkowujących kontynent silniejszym braciom z Ameryki Północnej. Dzisiejsza bieda Ameryki Południowej to nie efekt jej kolonizacji przez Hiszpanię, ale właśnie masońskich rewolt z XIX wieku, których ukoronowaniem byłą antychrześcijańska rewolucja w Meksyku, kiedy z pasją palono kościoły i mordowano katolików za wiarę i w imię postępu.

    To samo później spotkało samą Hiszpanię, znów rzeź, kilkaset tysięcy ofiar, zamordowanych za samo noszenie krzyżyka, 6,5 tys. duchownych zabitych w barbarzyński sposób, często sięgający korzeniami starożytnej Kartaginy. Demokraci, wśród których prym wiedli anarchiści, komuniści i socjaliści wskrzesili tam zwyczaj przywiązywania żywej osoby do martwej i zostawianie obu na palącym słońcu, by zgniły. O takim obliczu demokracji w szkołach dziś nie uczą.
    Hitler, Stalin, dwa największe koszmary XX w. Czy otrzymali władzę z góry czy z dołu? Czy gdyby nie demokratyczne wybory mieli by okazję wymordować w sumie 150 milionów ludzi?
    Nie to też owoc, najbardziej zgniły owoc demokracji.

    Mój artykuł nie wynika z rozgoryczenia tym, co się dziś dzieje, ani z samych obaw co do przyszłości, kierunku w jakim pójść może nasz kraj pod rządami wybranych przez „oświecony z dołu” lud, Barabaszy. Wynika z przekonania, że przynajmniej my katolicy powinniśmy odrzucić narzucone nam postawy przepraszania za wszystko, godzenia się z każdą bzdurą w imię „dialogu ze światem”. Mamy obowiązki względem Prawdy i tylko ona może nas wyzwolić a nie jakieś świeckie dogmaty. Nie powtarzajmy zatem oklepanych frazesów, że demokracja jest najgorszym systemem ale nie wymyślono dotąd lepszego, bo to nieprawda. Demokracja jest w całości nienaturalna i nieludzka, nielogiczna i pozbawiona legitymizacji. Demokracja jest źródłem choroby i praprzyczyną nieszczęść, jakie od 1789 na świat spadają.
    Jeśli ma być lepiej, jeśli cywilizacja ma się odrodzić, demokracja musi zostać zniszczona.


    http://konservat.pl/?sp=art&art=0966&path=arty2010

  4. Joe said

    Panie Stanislawie…nalezy zwrocic uwage Czytelnika o 180*….Antarktyda jest na Polnocy….a tam gdzie Pan patrzy..na Poludnie to Antarktyka….Krzyz Poludnia OK…

  5. victor said

    Ukraina-kraj „zwycięskiej” demonokracji-pobicia i zabójstwa na ulicach. Bandy żydo-banderowskie biją i zabijają ludzi w biały dzień na ulicach Kijowa. Nalezy podziekowac prezesom i sakiewiczom:

  6. Lach said

    Joe
    Antarktyda (ang. Antarctica) – ni ma błędu.
    A to co potocznie określamy Antarktydą na Biegunie Północnym to w rzeczywistości Arktyka.

    Ahoj marynarzu.

  7. Joe said

    Dzieki Lach…..znow dzieci mi wszystko pomieszaly…Och ta emigracja…czy ja jeszcze cos potrafie napisac bez mieszanki
    jezykow?Pozdrowko.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: