Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Mirosław Kokoszkiewicz: Wygasić grille i rozpalić serca

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2014-06-16

Czy może znacie Drodzy Państwo kogoś, kto zamiast rocznicy ślubu świętuje rocznicę wieczoru kawalerskiego lub panieńskiego? Macie wśród swoich znajomych kogoś, kto po latach ze wzruszeniem i łzą w oku wspomina dzień złożenia dokumentów w urzędzie stanu cywilnego zamiast pięknej kościelnej ceremonii towarzyszącej sakramentowi małżeństwa?

Ten, krótki zakończony retorycznym znakiem zapytania wstęp jest potrzebny, by uzmysłowić wszystkim stopień zakłamania, w jakim przyszło nam żyć oraz jakiej propagandowej i kłamliwej obróbce poddawani jesteśmy przez System III RP. 

 

W ubiegłym tygodniu Salon popadł w totalny, amok świętując „odzyskanie wolności”, którego to symbolem ma być dzień 4 czerwca, czyli rocznica kontraktowych, albo jak kto woli, częściowo wolnych wyborów do sejmu i senatu. W tym samym czasie środowiska prawicowe i patriotyczne przekonywały, że to żadne radosne święto, a tylko próba uczynienia wielkiej rocznicy z geszeftu dokonanego przez komunistów i ich agenturę zaserwowaną społeczeństwu w opozycyjnym anturażu.

Czy jest możliwe porozumienie się w tej sprawie i doprowadzenia choćby do, jak to się mówi w języku dyplomacji, zbliżenia stanowisk?

 

Oczywiście nie jest to możliwe, ale pewien mój znajomy, którego syn akurat zdawał w maju maturę z WOS, wpadł, jak mu się wydawało na genialny pomysł, który jego zdaniem zaowocuje zgodą narodową Otóż ten jego syn maturzysta świeżo nafaszerowany wiedzą i datami miał mu powiedzieć, że on nie może zrozumieć, dlaczego świętuje się niedemokratyczne wybory z 4 czerwca 1989 roku, skoro 27 października 1991 roku w Polsce odbyły się pierwsze po drugiej wojnie światowej, a właściwie od 1938 roku, naprawdę wolne wybory?

 

Tak, to historyczna prawda, ale przecież nie o prawdę chodzi salonowym propagandystom będącym na usługach reżimu. Przypominanie tej prawdy, z czego mój znajomy zupełnie nie zdawał sobie sprawy, byłoby otwieraniem puszki Pandory, lub puszki z Pandorą, jak mawia towarzysz Napieralski z SLD.

 

Dlaczego zatem za dwa lata z okładem, czyli 27 października 2016 nie będzie wielkiego święta z okazji 25-lecia pierwszych rzeczywiście wolnych wyborów i pogodzenia się z historyczną prawdą? Odpowiedź jest prosta.

 

Jakby wyglądali ci dzisiejsi „pionierzy walki o wolność”, „bohaterowie opozycji” i „obalacze komunizmu” typu „Bolek”, skoro trzeba byłoby się przyznać, że kontrakt agentury z komunistami ustawił Polskę w ogonie przemian, bo już wcześniej całkowicie wolne wybory odbyły się w NRD – 18 marca 1990, na Węgrzech – 24 marca 1990, w Rumunii – 20 maja 1990, w Czechosłowacji – 8-9 czerwca 1990, w Bułgarii – 10 czerwca 1990 i w Albanii – 31 marca 1991.

 

Czy Komorowskiemu przeszłoby przez gardło przemówienie, w którym pochwaliłby się dzisiaj, że Polska bohatersko poszła w ślady Albanii i jako ostatnia z byłych demoludów nie tyle chciała, ile musiała zdecydować się na przeprowadzenie naprawdę wolnych wyborów wymuszonych radykalnymi demokratycznymi zmianami w innych państwach obozu socjalistycznego? Czy Polacy nie przypomnieliby sobie, że pierwszy prawdziwie demokratyczny rząd Jana Olszewskiego powołany po pierwszych całkowicie wolnych wyborach został obalony przez wszystkich dzisiejszych czcicieli kontraktowych wyborów z 4 czerwca?

Zmuszeni przez demokratyzujących się sąsiadów do wyborczej propagandowej pokazówki, szybko powrócili do dawnego uzgodnionego z komunistami rozdania, a zamachu stanu, czyli „nocnej zmiany” dokonali perfidnie i jednocześnie symbolicznie, bo również 4 czerwca, z tym że 1992 roku. 

 

Dlatego nie dziwmy się, że historyczna data prawdziwie wolnych wyborów z 27 października 1991 roku jest zapomniana i wymazywana z naszej świadomości. Kojarzy się bowiem z zamachem stanu i zbrodnią, jakiej na demokracji dokonali komuniści i ich agentura.

 

Długo ociągając się i chcąc uniknąć międzynarodowej kompromitacji, musieli pokazać światu, że pójdą w ślady już nie tylko NRD, Węgier czy Czechosłowacji, ale Bułgarii,  Rumunii i Albanii. Szybko jednak ten demokratyczny udawany zapał wyhamowali, a jego skutki zlikwidowali.

 

Teraz chyba dużo łatwiej będzie nam zrozumieć hojność Bronisława Komorowskiego w rozdawaniu medali i orderów zasłużonym dziennikarskim lokajom służących reżimowi. Najpierw uhonorował 41 pismaków z Gazety Wyborczej, a w ubiegłym tygodniu piersi do orderów prężyli Tomasz Lis, Jarosław Gugała, Jarosław Kurski, Edward Miszczak, Edward Krzemień, Bogusław Chrabota, Małgorzata Szejnert. Wszyscy oni aktualnie są lub byli związani z Gazetą Wyborczą, TVN i Polsatem.

 

To jest nagroda i jednocześnie zachęta na przyszłość do dalszych wysiłków w dziele ogłupiania polskiego narodu. Komorowski niczym prezes wielkiej firmy farmaceutycznej o nazwie III RP wynagrodził tych przekupnych konowałów, którzy hurtowo wypisują recepty na produkowane przez System kłamliwe propagandowe pseudo medykamenty.

 

Na koniec przypomnę, że Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski zawisł w ubiegłym tygodniu na piersi Michała Boniego, tajnego współpracownika komunistycznej służby bezpieczeństwa o pseudonimie „Znak”.

 

Warto by się Drodzy Rodacy w końcu obudzić i nie dać z siebie robić idiotów przez tę bandę zdrajców oszustów i złodziei. Wcale nie musimy stanowić większości. Warto pamiętać, żdo Armii Krajowej i NSZ, które uratowały nasz honor w czasie okupacji, należało mniej niż 2% polskiego społeczeństwa.

 

W wywiadzie dla portalu wPolityce.pl prof. Witold Kieżun powiedział: Są dwa najzdolniejsze narody na świecie-Żydzi i Polacy. Wszędzie, gdzie wykładałem najlepsi byli Żydzi i Polacy. Tragedia polegała jednak na tym, że Polak był bardzo dobry w dyskusji, najlepszy, ale kiedy trzeba było coś opracować, dajmy na 1 kwietnia, to z czterech trzech przychodziło i prosiło o przełożenie terminu.

 

 Nie przekładajmy terminu w nieskończoność. Trzeba na jakiś czas wygasić grille i zabrać się za odzyskiwanie Ojczyzny z rąk okrągłostołowych bandytów.    

Mirosław Kokoszkiewicz

 

 

 

 

Jedna odpowiedź do “Mirosław Kokoszkiewicz: Wygasić grille i rozpalić serca”

  1. Art said

    Powtórzę raz jeszcze,ta waadza dobrowolnie, „demokratycznie-cokolwiek by to nie było”,bez rozlewu krwi nie odejdzie!

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: