Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Dyrektor Muzeum Auschwitz przyznał że „komora gazowa” została sfabrykowana

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2014-08-18

W bezprecedensowym filmowym wywiadzie z dr. Franciszek Piper – starszy kurator i dyrektor archiwów Państwowego Muzeum w Auschwitz,  przyznał przed kamerą, że „krematorium 1″, rzekoma „mordercza komora gazowa” pokazywana setkom tysięcy turystów każdego roku w obozie w Auschwitz została wybudowana w rzeczywistości po wojnie przez Związek Radziecki na bezpośredni rozkaz Stalina.
08909-700x335

To co faktycznie dr. Piper powiedział przed kamerą dotyczyło raportu Leuchter’a, który okazał się być prawdziwy: nie było żadnych morderczych zagazowań w budynku oznaczonym jako „komora gazowa” w Auschwitz.

Tym oświadczeniem wydanym przez dyrektora Państwowego Muzeum w Auschwitz, jeden z największych „faktów” historycznych został zniszczony. Ta „komora gazowa” jest ważnym historycznym „Faktem”, na którym oparte jest wiele zagranicznych i krajowych polityk  państw zachodnich od czasu II wojny światowej.

auschwitz_the_story_keeps_c
To była podstawa do przelania przez Stany Zjednoczone ponad 100 mld dolarów dla Izraela od jego powstania w 1948 roku, wypłacenia 16.500 dolarów w ramach pomocy zagranicznej na każdego mężczyznę, kobietę i dziecko w państwie żydowskim oraz miliardów zapłaconych przez Niemców w ramach „odszkodowań”- nie wspominając o budowie krajowej telefonii Izraela, systemów elektrycznych i kolejowych … wszystko to dary od narodu niemieckiego. „Fakt” o którym mówimy, jest podstawą do wypłacania 10 mld dolarów „pożyczki” (czytaj „darowizny”) dla emigrantów z Izraela przebywających na terytoriach okupowanych … podczas gdy Amerykanie śpią na ulicach, a firmy zatrudniające tysiące pracowników bankrutują. (Uwaga – Począwszy od 2004 r., ani jedna „pożyczka” od USA dla państwa Izrael nie została spłacona.)

Niemcy płacą „odszkodowania”, a Stany Zjednoczone robią znaczący wkład aby odpokutować za „gazowanie w Auschwitz”. Jeśli te „mordercze komory gazowe” były powojenną kreacją Sowietów, w których nikogo nie zagazowano, niezależnie od rasy, wyznania, koloru skóry czy kraju pochodzenia, wtedy te ‚zadośćuczynienia’ były niepotrzebne, i opierały się na oszustwie.

Kasety wideo, na których dr Piper robi swoje objawienie powstały w połowie 1992 roku przez młodego badacza żydowskiego, Davida Cole. Po nich następuje 12 lat intensywnych badań przez kilkudziesięciu historyków, dziennikarzy i naukowców, którzy próbowali dostać się do tego, co naprawdę wydarzyło się w Auschwitz.

„Prawda za bramami Auschwitz” 1/6 w części 3 znajduje się wywiad z Dr. Franciszek Piper

 

Podobnie jak większość Amerykanów, Cole od młodości został poinstruowany, że masowe mordercze zagazowywanie odbywało się w Oświęcimiu. Liczba straconych – oświadczył również niepodważalnie sięga 4,1 mln.

Wtedy ukazał się Raport Leuchter’a w 1988 r. który spowodował ponowna ocenę liczby zgonów w Auschwitz (zmniejszając ją do 1.1 miliona). Jako początkujący historyk i żyd – Cole został zaintrygowany.

Przed 1992 r., każdy kto publicznie wątpił w oficjalną liczbę 4.1 milionów „zagazowanych” w Auschwitz został nazywany antysemitą lub neonazistą. Po cichu, oficjalna liczba została obniżona do 1,1 mln. Nie wspomniano nic o brakujących 3 mln.

Wywiad Cole’a udowadnia, że ludzie, którzy prowadzili Państwowe Muzeum w Auschwitz praktykowali fabrykowanie „dowodów” morderczego gazowania. Należy pamiętać, że milionom turystów rocznie , mówiono, że „krematorium 1″ jest w stanie pierwotnym, podczas gdy urzędnicy wiedzieli, że „pierwotny stan” to kłamstwo.

Politycznych, religijnych i historycznych konsekwencji tego kłamstwa o morderczych komorach gazowych w Auschwitz nie można zmierzyć. W połączeniu z Raportem Leuchtera, wywiad z dr. Piper Cole na taśmie wideo dowodzi, że to co zachodnie rządy nauczały o komorach gazowych w Auschwitz to kłamstwo.

Nikt, bez względu na rasę, wyznanie, kolor skóry czy kraj pochodzenia nie został zagazowany w Auschwitz. „Mordercze komory gazowe” w Oświęcimiu, były uzasadnieniem do szczególnego traktowania państwa Izrael.

Uwaga – to jest fragmentem znacznie dłuższego artykułu P. Samuel Foner.

źródło:

http://www.rense.com/general53/aauz.htm

Ofiara Auschwitz mówi prawdę o Auschwitz

 

Poniżej więcej materiałów dotyczących jednego z największych kłamstw powojennej historii – istnienia komór gazowych w Auschwitz oraz sfabrykowania innych dowodów dotyczących Holokaustu.

Artykuł wraz z krótkim materiałem filmowym, zawiera wypowiedzi amerykańskich ekspertów od komór gazowych z USA. Zebrane materiały oraz przeprowadzone przez naukowców badania jednoznacznie wskazują, że przedstawione jako „komory gazowe” obiekty nie były technicznie przygotowane do spełnienia funkcji komory gazowej, była to jedna z największych mistyfikacji w historii powojennej. Więcej w artykule:

Czy w Auschwitz istniały ludobójcze komory gazowe?

Jak podają dokumenty z żydowskich archiwów większość żydów wyemigrowała z okupowanych terenów w głąb Rosji. Więcej a artykule:

Sowieci ewakuują żydów – archiwum żydowskiej agencji prasowej JTA ujawnia, gdzie się “podziała” większość brakujących wybrańców

Ostatnio udostępnione dokumenty Czerwonego Krzyża, zamknięte przez lata, pokazują, że całkowita liczba zgonów w “obozach koncentracyjnych” wynosi „tylko” 271.301. Liczba ta obejmuje wszystkich zmarłych także z przyczyn naturalnych, chorób, epidemii tyfus. Więcej w artykule:

Oficjalne źródła z Międzynarodowego Czerwonego Krzyża dowodzą, że “holokaust” był oszustwem

Historyczne wideo z 1948 r. z posiedzenia sądu w Krakowie nad zbrodniarzami z Oświęcimia. Warto zwrócić uwagę na padającą liczbę ofiar w kompleksie obozowym Auschwitz wynoszącą 300 tysięcy ofiar. Więcej w artykule:

Oświęcim – 300 tysięcy ofiar?

Sfabrykowane zdjęcia Holocaustu. Więcej w artykule:

Mity holocaustu

Wywiad z Joe Cortina, który przeprowadził wieloletnie śledztwo dotyczące obozu w Dachau. Więcej w artykule:

Co naprawdę nie wydarzyło się w Dachau?

W 2013 roku Sąd USA wydał wyrok nakazujący Semenowi Domnitser zapłacić 57,3 miliona dolarów odszkodowania za tworzenie fałszywych wniosków o wypłatę z funduszu holocau$tu. Dyrektor organizacji żydowskiej został skazany na 8 lat więzienia. Więcej w artykule:

Od roszczeń do oszustwa, żydowska metoda

66 pytań i odpowiedzi dotyczących Holokaustu. Więcej w artykule:

66 pytań o Holokaust

Obszerny tekst ze zdjęciami demaskujący Holokaust i przez lata niepodważalną magiczną liczbę 6 milinów. Więcej w artykule:

Mit „6 milionów”

II Wojna Światowa i masowa emigracja Żydów do Izraela oraz rola jaką odegrał w tym procesie rodzina żydowskich bankierów Rotszyld. Więcej w artykule:

Założenie Izraela było przyczyną wybuchu II Wojny Światowej

Herman Rosenblat Żyd który opisywał siebie jako ofiarę holokaustu, na podstawie jego opowieści miała powstać książka i film, dziennikarze stacji ABC TV udowodnili że opisane przez niego historie nie mogły mieć miejsca i zostały zmyślone. Herman przyznał się do zmyślenia historii:

 

Film dokumentalny Telewizji Polskiej „mydło z ludzi”, badania wykazały że zachowane próbki „Mydła z Żydów” w większości nie były produkowane z ludzi, a te które były produkowane z ludzkiego tłuszczu pochodziły ze zwłok dostarczanych ze szpitala dla umysłowo chorych. Więcej w filmie:

 

Michał KK

OPUBLIKOWANO SIERPIEŃ 17, 2014PRZEZ MICHALW POLSKA

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/dyrektor-muzeum-auschwitz-przyznal-komora-gazowa-zostala-sfabrykowana-2014-08

Reklamy

Komentarzy 31 to “Dyrektor Muzeum Auschwitz przyznał że „komora gazowa” została sfabrykowana”

  1. xxxxxxxxxx said

    Ole jajaaaaaa !!! Mośki potrafią nawet z kości własnych przodków zrobić domino i….sprzedać.

  2. Polaczek said

    Niestety, najbardziej pokrzywdzoną społecznością świata jest społeczność żydowska, która została wyruchana przez Żydów, tych Żydów.

  3. Grumon said

    To jest najwiekszy przypadek antysemityzmus i skadal.
    Przeciez to wlasnie przez krematorium # 1 przeszlo te 6 milionow „zyduf”.

  4. Kapsel said

    Problem “6 milionów ofiar żydowskich”

    Według historyków i badaczy nieoficjalnego nurtu, liczba “6 milionów ofiar żydowskich” nie ma żadnego pokrycia w faktach, jest natomiast symboliczną reprezentacją cierpienia Żydów. Po raz pierwszy liczba “6 milionów ofiar żydowskich” pojawiła się już w 1919 roku (np. na łamach dziennika The New York Times, będącego już wtedy w rękach żydowskich właścicieli i stanowiącego wpływową tubę propagandową syjonizmu), gdy mowa była o liczbie ofiar żydowskich podczas I wojny światowej. Potem była systematycznie powtarzana w latach 1930., 40. i późniejszych. Nienaruszalna liczba “6 milionów ofiar żydowskich” odrodziła się na dobre w czasie Trybunału Norymberskiego, kiedy to sędziemu Jacksonowi grupka Żydów zaprezentowała odręcznie zapisane “podliczenie ofiar”. Wiemy jednak, że w tym czasie obowiązywały nierealne, wytworzone przez propagandę sowiecką i syjonistyczną liczby ofiar obozów koncentracyjnych. Na przykład, twierdziło się powszechnie, że w Majdanku zginęło półtora miliona ludzi (co miało stanowić efekt “dogłębnych badań komisji naukowców radzieckich” – cytat z wydawanych po wojnie książek, rozpowszechnianych w milionowych nakładach), w KL Auschwitz – nawet 10 milionów, w Treblince – 3 miliony, w Sobiborze – 350 tysięcy , itd, itp.

    Dziś wiemy, że w Majdanku zginęło kilkanaście do kilkudziesiąt tysięcy więźniów (oficjalnie: 50-80 tysięcy), wiemy że w KL Auschwitz po obowiązywaniu przez kilkudziesiąt lat wyrytych na kamieniach “4 milionach ofiar”, liczba ta stopniała do “miliona”, a żydowscy badacze już obniżają ją nawet do 600 tysięcy, przy czym niezależni historycy od wielu lat twierdzą niezmiennie to samo: że w KL Auschwitz zginęło 120-150 tysięcy osób, w tym Żydów. Z “3 milionów” w Treblince, pisze się dzisiaj (J.C. Pressac) o “poniżej 250 tysięcy”, choć w rzeczywistości może się okazać, że mamy do czynienia z liczbą w granicach 80 tysięcy. W Sobiborze dane wskazują na 15 tysięcy ofiar. Itd, itp.

    W związku z tym, że liczba “6 milionów” – wpojona w świadomość społeczną metodą manipulacji medialnej oraz nacisków prawnych – zaczyna stanowić pewien ciężar w przypadku konieczności jej udowodnienia, czyni się próby uwolnienia jej od tego typu nacisków. Przykładem jest artykuł wydrukowany przez baltimorski dziennik The Examiner , w którym autor na bezpośrednio postawione pytanie: “Czy liczba pomordowanych rzeczywiście ma znaczenie?”, odpowiada:

    “Moja odpowiedź to jest bardzo głośne wypowiedzenie: NIE! Liczba nie ma żadnego znaczenia. Czy mamy do czynienia z 60 Żydami czy 6 milionami Żydów, było to wydarzenie [tzn. „Holocaust”], które nie może być pozbawione szczególnego podkreślania.” [zob. link do polemiki „“Liczba nie ma żadnego znaczenia!”, czyli nowa interpretacja sporu o “6 milionów pomordowanych Żydów””]

    Liczbę “6 milionów”, stanowiącą kabalistyczną symbolikę cierpienia narodu żydowskiego, należy tak jak każdą inną historyczną tezę zweryfikować w procesie skrupulatnych, niezależnych, otwartych, pozbawionych nacisków ideologicznych badań naukowych. Tylko wtedy będzie mogła stanowić podstawę do włączenia jej w nurt historycznych faktów.

    http://www.bibula.com/?p=40566

  5. Polaczek said

  6. Alina said

    Zaraz, zaraz.
    Dyrektor mówi, że NIE BYŁO KOMORY GAZOWEJ W AUSCHWITZ, czyli w Oświęcimiu

    Nie mówi, że nie było komór gazowych w Auschwitz-Birkenau, czyli w drugim pobliskim obozie Oświęcim-Brzezinka

  7. Dziadzius said

    Mimo tych dowodów wolał bym żeby inni a nie Polacy wykryli to oszustwo bo to tylko przyniesie nam nowe oskarżenia o anty-semityzm [ a nsza MSZ bedzie nadal wodę w gębie miał ] i już są początki tak jak „Alina”[ powyżej] że jak nie było komór gazowych w AUSCHWITZ to napewno były komory gazowe ale już tam gdzie nie ma śladu dowodu w AUSCHWITZ-BIRKENAU– no bo ktoś ludzi [ oops ] zydow zabijał no to musi by „gdzie” coś jak w Jedwabnem –jak zydzi zamkneli ekshumacje to dalej mogą opyalć bajki o 1600 ofiarach w Jedwabnem albo o 6 miljonach w Auschwitz

  8. Lubomir said

    Żeby wybielić rodaków Merkel, trzeba narobić chaosu. W chaosie gubi się pojęcie zbrodniarza i ofiary. Ostatnio np w szkołach włoskich uczono, że KL Auschwitz wyzwolili…Amerykanie. O polskich obozach koncentracyjnych pisze się od dawno, także we Włoszech. Kiedy narodową propagandę sprzedaje się Niemcom, trzeba liczyć się z takimi konsekwencjami.

  9. @ + @ = @@ said

    A ogólnie, to w Oświęcimiu nie było nie tylko komór gazowych, ani nawet obozu koncentracyjnego.
    To wszystko o czym dotąd mówi się jest wymysłem chorej wyobraźni ludzi nienawistnych do III Rzeszy.
    Przecież Adolf Hitler był politykiem troskliwie dbającym o dobre zdrowie i samopoczucie ludów Europy.
    W Oświęcimiu był obóz, ale wypoczynkowy.
    Ludzie tam przyjeżdżali jak do sanatorium aby podreperować ich nadwątlone zdrowie.
    Dzięki ofiarnej postawie wielu najwybitniejszych niemieckich lekarzy, takich np. jak doktor Mengele, wielu z nich odzyskiwało dobrą kondycję i szczęśliwie przyżyło lata okupacji dożywając sędziwego wieku.
    Dieta odchudzająca, która wpisana była w codzienne menu, dla wielu oświęcimskich kuracjuszy okazała się zbawienną.
    Tak więc pomówienia o tym, jakoby tam przebywali więźniowie, są bezpodstawne. A już oskarżanie o masowe mordy… i egzekucje…?

    No nie, Panowie!
    Nie wygadujcie bzdur!
    To tylko wredna propaganda mająca nasze kochane Niemcy oczerniać.
    Komory gazowe zostały przecież sfabrykowane i tu dyrektor muzeum w Auschwitz w zupełności ma racje (żywnościowe takie jak 70 lat temu w Konzentrazionlager Auschwitz – http://pl.wikipedia.org/wiki/Auschwitz-Birkenau).

  10. Noconieprawda said

    Auschwitz byl wylacznie dla Polakow.Dla zydow Treblinka.Jesli ktos ma watpliwosci .
    To najlepiej spytac zbrodniarzy (Niemcow)

  11. Lubomir said

    Re: @+@=@@ Dobra kondycja psycho-fizyczna wielkiego przyjaciela Niemiec, ‚Profesora’ Bartoszewskiego wydaje się potwierdzać w/w argumentację. Oby chociaż nie udało się przekonać do tej argumentacji młodych Polaków i Polek. Likwidacja i ograniczanie lekcji historii w polskich szkołach – na rzecz niemieckiej propagandy historycznej, może przecież zdeformować niejeden fakt historyczny. A za deformację polskich umysłów zabrały się nawet takie szczodre fundacje niemieckie, jak Fundacja Kruppa, nota bene – zbrojomistrza Adolfa Hitlera. Fundacja Adenauera to zaledwie ubogi krewny tego pierwszego.

  12. aga said

    ad. Lubomir,

    dopóki w Niemczech stacjonują Amerykanie, sąsiedzi zza Odry mniej sa groźni niz nasi bracia słowianie (sic!) zza wschodniej granicy, co dzisiaj najdobitniej widać , słychać i ..czuć.
    Dlatego przyglądajmy się kto chce likwidować bazy amer. w Niemczech na rzecz rzekomych a wciąz niepewnych w Polsce.

  13. Albin said

    # 7 „Mimo tych dowodów wolał bym żeby inni a nie Polacy wykryli to oszustwo….”

    Najlepiej poprosic o specjana, niezalezna i wiarygodna komisje z Izraela 🙂

    Nie bez powodu wciekla Age wywalono z portalu Maruchy za jej brednie. Znow cos poczula. Moze chlopa?

  14. adal said

    Bzdura i kłamstwo
    dyrektor tak nie powiedział-kto chce niech posłucha

  15. krakus said

    Może powiedział,może nie powiedział (ad 14) ale fakt,że od siedmiu lat robi się wszystko by wybielić trzy pokolenia powojennych Niemców,między innymi określając
    zbrodniarzy niemieckich nazistami.Dużą rolę i zasługi w tym temacie poniósł niejaki
    omc psor Bartoszewski,który budował obóz koncentracyjny nie Niemcom ale nazistom,
    otrzymując za to od wdzięcznych Niemców odznaczenia i honoraria.
    Wracając do tematu komory gazowej,gdyby nie sprawa Ukrainy,to Polacy nigdy by nie wiedzieli,że to sowieci ją budowali.

  16. @ + @ = @@ said

    # 15
    Panie Krakus… A czy na pewno Sowieci tę komorę gazową budowali po wojnie? A może to Niemcy z Sowietami tę komorę budowali podczas wojny? To w takim razie gdzie w trakcie wojny więźniów gazowano? A może im tylko podawano wodę gazowaną w trakcie upałów? Coś czuję, że teraz Ukrainą próbuje się przykryć Oświęcim.

  17. Lubomir said

    Re: Aga Pani Ago, tyle tylko, że najwyraźniej niemiecki wywiad wpycha Amerykę w coraz to nowe wojny. Wojny na całkowite wykrwawienie i wyniszczenie. Także Ameryki. Słynne było doniesienie tzw dziennikarzy niemieckich na temat broni masowego rażenia w Iraku. Co wkrótce okazało się niemieckim bluffem. Jednak amerykańska machina wojenna poszla już w ruch i była nie do zatrzymania. Wśród różnych dziwacznych propozycji była i jedna z ostatnich, żeby Amerykanami stacjonującymi na terenie Krajów Niemieckich dowodził…niemiecki generał. Chyba nawet Hitler nie wymyśliłby czegoś tak bezczelnego.

  18. aga said

    ad. Lubomir

    Jednak ostatnia afera podsłuchowa troche odmieniła telacje niem-amer. a w Obambo wział na jednego ze swoich doradców prof. Brzezińskiego.
    Panie Lubomitrze, chyba pan nie wierzy ,że „amer. machina wojenna ” została wpuszczona w ruch za pomocą tego niem.deniesienia; nawet jeśli uwzględnimy,że w USA rządził najgłupszy z prezydentów co stwierdziła nawet matka Bush 😉 mówiąc o najgłupszym ze swoich dzieci…

  19. Łupaszka said

    W Auschwitz nie zginą ani jeden żyd!!!
    Był to obóz pracy, zaplecze siły roboczej dla zakładów chemicznych, tam byli wyłącznie Polacy i inne pracowite nacje. Oni umierali z wycieńczenia, chorób i niedożywienia. To nawet opisuje i omawia w filmach nomem omen uczciwy żyd z USA, jest w internecie, mam na dysku, jak znajdę to wkleję. W obozach dla żydów: W dokumentach MCK w Szwajcarii widnieje liczba ok. 300 tys, zmarłych z powodu chorób, tyfusu, etc..wycieńczenia pracą, etc. Te dokumenty są dostępne w internecie. Pytanie skąd wzięło się 6, potem 4, potem 1.6, a ostatnio ok. 1 mln? Czyli reszta posiadła dokumenty pomordowanych Polaków, jak i banderowcy niedobici z Ukrainy, i rozlazła się po Polsce. Część z nich wyjechała/młodzi budować Izrael, lub w świat, starzy pozostali, więc mamy tego miotu teraz jak Szurmiej mówi 4 mln, + ci co cichcem powrócili z Izraela, lub ich pomiot bo tam zasiedlali kibuce i musieli rękami nie głową pracować, no i w kibucu urodziłeś się i w kibucu umierałeś, więc ich potomkowie wracają. Mówi się o liczbie żydów w Polsce liczącej ok. 6 mln! Także dokumenty gen. Pattona, Departamentu Stanu, mówią o nieistnieniu komór gazowych w Dachau i innych obozach. Można znaleźć to także w internecie.

  20. Łupaszka said

    Mit holocaustu: Komora gazowa w Auschwitz-Birkenau

    Fragment książki pt. Mit holocaustu dostępnej do ściągnięcia w dziale pobieralnia.
    W powszechnej świadomości obóz Auschwitz-Birkenau funkcjonuje jako największe w Europie miejsce kaźni Żydów. Stąd też cieszy się on dużym zainteresowaniem historyków. W lipcu 1997 roku, grupa bada­czy z Instytutu Narodowo-Radykalnego przeprowadziła szereg prac do­kumentacyjnych na terenie kompleksu obozowego Auschwitz-Birkenau, koncentrując się na krematorium/komorze gazowej II, będącej sztanda­rowym symbolem holocaustu.

    Według twierdzeń oficjalnych historyków, w stropie budynku speł­niającego rolę komory gazowej znajdować miały się cztery wbudowa­ne otwory do wprowadzania Cyklonu B. Informację taką prezentuje nie tylko historyczna tablica umiejscowiona obok tego obiektu, ale również tzw. poważne publikacje naukowe. Tymczasem

    w dobrze zachowanej skorupie stropu odnaleźć można jedynie dwie nieregularne szczeliny (patrz zdjęcia). Co ważniejsze, nie mogły one w żadnym wypadku peł­nić przypisywanej im roli, ponieważ:

    1. są one wybite dość przypadkowo i niedbale – nie usunięto z nich na­wet prętów zbrojeniowych stropu;

    2. brak jest najmniejszych śladów istnienia pokryw zamykających otwo­ry i zabezpieczających przed ulatnianiem się gazu. Sprzeczność oficjalnych twierdzeń z rzeczywistością jest, więc tu oczywista, ale oficjalni badacze holocaustu po prostu odmawiają sko­mentowania tych niezgodności. Trudno się temu nawet dziwić, bo prze­cież jeśli nie było otworów do wrzucania Cyklonu B, to całą opowieść o „komorze gazowej” można włożyć między bajki.

  21. Łupaszka said

    Mit “6 milionów”
    Dodaj komentarz Przeskoczenie do uwag

    Jest to jeden z najlepszych materiałów o holoszwindlu w języku polskim i zostaje podwieszony do weekendu. Zachęcamy do jego kopiowania i rozpowszechniania. Za fenomenalną pracę podziękowania dla Oli Gordon. W oryginale uzupełnienie o filmy.

    Artykuł można pobrać w formacie PDF pod linkiem.

    Źródło polskie: http://www.polskawalczaca.com

    Źródło: http://zioncrimefactory.com

    27.02.2012 tłumaczenie Ola Gordon

    Kliknij w obrazek aby powiększyć

    Książka Dona Heddesheimera The First Holocaust: Jewish Fundraising Campaigns With Holocaust Claims During and After World War One, [Pierwszy holokaust: żydowskie kampanie zbierania funduszy z holokaustu podczas i po I wojnie światowej] jest ważnym kawałkiem rewizjonistycznej układanki. Autor przekonująco dokumentuje mnóstwo wcześniejszych prób żydowskich upowszechniania zwodniczej i nieprawdziwej propagandy okrucieństwa przed, podczas i po I wojnie światowej.

    Pierwszy holokaust pokazuje zdumiewającą kolekcję wycinków z gazet i artykułów propagandowych od końca XIX wieku, które mówiły o cierpieniach i nadchodzącej eksterminacji europejskiego żydostwa. W nich odkrywamy, że dziesiątki razy przed II wojną światową Żydzi przywoływali kabalistyczną liczbę “6 milionów”, jako liczbę Żydów na skraju śmierci i destrukcji, w różnych okresach zamieszek i konfliktów w Europie i Rosji. Niewątpliwie książka demaskuje celowy oszukańczy charakter tych żydowskich kampanii i ataków medialnych, na długo zanim Hitler został kanclerzem Niemiec w roku 1933, zaprojektowanych na wzbudzanie sympatii opinii publicznej i uzyskanie wsparcia finansowego dla żydowskich ambicji politycznych, głównie ustanowienia państwa Izrael.

    Obsesyjne posługiwanie się kabalistyczną bajką o “6 mln zmarłych lub umierających Żydach” sprzed co najmniej 40 lat przed II wojną światową, bezpośrednio osłabia i zdradza pojęcie, jak twierdzili, że w latach 1939-1945 w Europie zginęło 6 mln Żydów. To było kłamstwem za pierwszym razem, i jest kłamstwem teraz!

    Zachodnie społeczeństwa gojowskie przez dziesięciolecia były zalewane i wszczepiane niekończącym się pokazem hollywoodzkich filmów o holokauście, programów telewizyjnych, “doku-serialami”, książkami i wspomnieniami łączącymi się z obowiązkową “edukacją o holokauście” w północno-amerykańskich i europejskich szkołach. Głównym zadaniem tej podstępnej globalnej kampanii propagandowej jest tylko pranie nie-żydowskich mózgów i doprowadzenie ich do skrajnego strachu i paraliżu, podczas gdy stajemy się zniewoleni ideologicznie, gospodarczo i fizycznie przez żydowskie plemię. Zorganizowano ją również po to, żeby zdelegalizować wszelką krytykę Żydów i państwa Izrael, oraz omotania nie-Żydów do zaakceptowania pro-żydowskich i pro-syjonistycznych poglądów. Poprzez nienawistne kłamstwa holokaustyczne, syjonistyczni mitomani uczą masy dzieciaków nienawiści do Niemców, i ogólnie do Europejczyków. Te dzieciaki, nie mające wystarczającej wiedzy i nie umiejące za siebie myśleć, kiedy dorosną, ślepo wierzą w te wszystkie bajki, i nigdy nie kwestionują tego co im powiedziano. Indoktrynacja młodych syjonistyczną fikcją “holokaustyczną” czyni permanentne uszkodzenia w umysłach młodych ludzi. Karmienie na siłę dzieci i nastolatków przekrętami i kłamstwami o II wojnie światowej, żeby sympatyzowali z żydowskim narodem i zdradzieckimi sprawami żydowskimi, takimi jak syjonizm i komunizm, jest niemoralne, destrukcyjne, szkodliwe i kryminalne. Trzeba z tym skończyć!

    Można zadać sobie pytanie: “jakie jest znaczenie liczby ’6 mln’ i skąd się wzięła?”

    Rzeczywiście intrygujące jest pochodzenie mitycznej liczby “6 mln”. Żydzi uparcie podkreślali ją w propagandzie horroru od roku 1890 do 1945. Druga wojna światowa zakończyła się w 1945 roku, i od tego czasu ta kabalistyczna liczba zdobyła pozycję świętości, dzięki lichej i oszukańczej kampanii wielokrotnego mówienia o holo-oszustwie w wiadomościach i przemyśle rozrywkowym z ośrodkiem w żydowskim Hollywood. Jak kiedyś powiedział żydowsko-komunistyczny morderca, Władimir Lenin, “wielokrotnie powtarzane kłamstwo staje się prawdą”. Ta kampania żydowskiego oszustwa potęgowała się na przestrzeni lat. Kiedy Żydzi wyczuwają wśród gojowskiej opinii publicznej wzrost świadomości swojej zdrady i globalnych zbrodni przeciwko ludzkości (naturalna reakcja oburzenia i wrogości), tym głośniej zaczynają lamentować o wymyślonym przez siebie holokauście w kontrolowanych przez nich ośmiorniczych mediach. To dlatego zawsze mierzą puls opinii publicznej.

    Światowi przywódcy, prezydenci, premierzy, królowie i królowe, papieże, księża i święte osoby wszystkich religii, na klęczkach czołgają się w szacunku do mitycznych “6 mln Żydów”, którzy nie zginęli w “nazistowskich komorach gazowych”, bo takie komory nie istniały i były niemożliwe (zobacz VHO, IHR, CODOH, WSMOT, Zundelsite, Nazi Gassings Never Happened) Badania pokazują, że powód tej dziwnej żydowskiej obsesji związanej z liczbą 6 mln bierze się ze starożytnego proroctwa religijnego w Torze. Według pewnych źródeł, proroctwo to przewidziało, że zanim naród żydowski będzie mógł wysunąć roszczenia i zdobyć Palestynę, by ustanowić żydowską ojczyznę zwaną “Izrael”, musi zginąć 6 mln Żydów w ofierze całopalenia (czyli holokauście), jako ofierze złożonej ich żądnej krwi boskości, YHWH. (Zobacz Weintraub, Ben. The Holocaust Dogma of Judaism: Keystone of the New World Order. Washington, D.C.: Cosmo Pub., 1995.) Żydowski autor Benjamen Blech potwierdził to w książce “The Secrets of Hebrew Words” [Tajemnice hebrajskich wyrazów] confirmed this reality (J Aronson Inc., 1991, p. 241), twierdząc:

    “Hebrajskie słowo ‘powrócisz’ (TaShaVu) wydaje się być napisane niepoprawnie. Gramatycznie wymaga innego (vav), i powinnoo być (TaShUVU). Dlaczego brakuje mu litery (vav) oznaczającej sześć? [TaShaVU] bez vav to przepowiednia dla narodu żydowskiego o ostatecznym powrocie do ich narodowej ojczyzny. Według numerologii TaShaVU daje 708: tav = 400, shin = 300, vei = 2, vey = 6. Kiedy piszemy rok, ignorujemy millenia. W 1948 roku świeckiego kalendarza, widzimy cud żydowskiego powrotu do Izraela. W hebrajskim kalendarzu był to rok 5708. Był to rok przepowiedziany niekompletnym słowem (TaShuVu), powrócisz. Powróciliśmy, brakowało 6 – najważniejszych 6 mln naszych ludzi, którzy zginęli w holokauście. Ale spełnienie przepowiedni powrotu dokładnie w tym roku sugerowane przez gematrię TaShuVU daje pewną nadzieję, że słowa proroków o Ostatecznym Odzyskaniu sprawdzą się również”.

    Poniżej dwa kolejne komentarze nt. pochodzenia “6 mln” z History & Scriptural Origins of the Six Million Number [Historyczne i biblijne pochodzenie liczby 6 mln]:

    [Cytat 1] Proroctwa żydowskie w Torze stawiają wymóg, że musi “zniknąć” 6 mln Żydów zanim będzie możliwe ustanowienie państwa Izrael. “Powrócicie minus 6 mln”. To dlatego izraelski historyk, Tom Segev, oświadczył, że “6 mln” stanowi próbę przekształcenia historii o holokauście w państwową religię. Te 6 mln, jak mówi proroctwo, musiało zniknąć w “palących się piecach”, co legalizuje teraz sądowa wersja holokaustu. I rzeczywiście, Robert B Goldmann pisze: “. . . bez holokaustu nie byłoby żydowskiego państwa”. Prosta konsekwencja: Jeśli się uwzględni 6 mln Żydów zagazowanych w Auschwitz, którzy skończyli w “palących się piecach” (grecki holokaust = spalone ofiary), to proroctwa zostały “spełnione” i Izrael może stać się “legalnym państwem”. – autor nieznany

    [Cytat 2] W kwestii liczby “6 mln” powinno się wiedzieć, że: w hebrajskim tekście proroctw w Torze, czytamy “powrócicie”. W tekście tym nie występuje litera “V” lub “VAU”, gdyż w hebrajskim nie ma cyfr; litera V oznacza 6. Ben Weitraub, badacz religijny, dowiedział się od rabinów, że brakująca litera oznacza liczbę ’6 mln’. A zatem proroctwo mówi: Powrócicie, ale w liczbie mniejszej o 6 mln. Zobacz Ben Weitraub: “The Holocaust Dogma of Judaism” [Dogmat holokaustu w judaizmie], Cosmo Publishing, Waszyngton 1995, s. 3. Musi brakować 6 mln zanim Żydzi będą mogli powrócić do Ziemi Obiecanej. Według Jahwe jest to oczyszczenie dusz grzesznego ludu. Żydzi muszą, po powrocie do Ziemi Obiecanej, być czyści, oczyszczenie musi nastąpić poprzez spalenie. – korespondent.

    Czy to tylko zbieg okoliczności, że marna i śmieszna historia o “6 mln Żydów” zamordowanych w “komorach gazowych” i spalonych w “piecach” w obozach koncentracyjnych podczas II wojny światowej, dała Żydom impet i PR-owską broń, których potrzebowali żeby dokonać “wspaniałego powrotu” na “ziemię obiecaną” po zakończeniu wojny – zajmując i czyszcząc etnicznie większość Palestyny poprzez terroryzm i siłę broni – ustanawiając rasistowskie “państwo żydowskie” zwane “Izraelem” w 1948 roku? I to wszystko zdarza się w 100 procentach zgadzać ze wcześniej zacytowanym fragmentem proroctwa Tory? Nie sądzę!

    Obecnie bajka pt. holokaust™ przybrała formę dziwacznego kultu, wymuszonego przez państwo i chronionego przez religię dogmatu (holościjaństwo), skoro nielegalne jest kwestionowanie, dyskutowanie lub negowanie w dziesiątkach europejskich krajów, podlegające ciężkim karom pieniężnym i więzienia! Ta naciągana, trąbiona przez syjonistów teoria spiskowa jest wykorzystywana przez żydowskich tekściarzy i oszukańczych artystów jako wytwórnia pieniędzy – oszustwo o niemal planetarnych proporcjach, przez żydowskiego profesora, Normana Finkelsteina, nazwane “Przedsiębiorstwem holokaustu”. Ponadto, ten mit wymyślili żydowscy gorliwcy jako ideologiczny młot do bicia w głowę Gojów, kiedy tylko nie-Żydzi ośmielą się krytykować lub sprzeciwiać globalnemu bandytyzmowi i złym wpływom samo-wyznawcom “wybranego narodu”.

    Poniżej reprodukcje licznych wycinków prasowych pokazujących kabalistyczną liczbę 6 mln, od roku 1900. Zauważmy nieustanne odnoszenie się do “6 mln Żydów”, nieustanne błagania o pieniądze i ziemię (Palestyna), i określenie “holokaust” często używane przed rokiem 1940. Warto zauważyć, że autorami ogromnej większości tych artykułów propagandowych byli najbogatsi żydowscy bankierzy z Wall Street, jak również przywódcy syjonistycznych grup nacisków – wśród nich Schiffowie i Warburgowie. (Więcej przykładów here, here i here; podziękowania temu bloggerowi http://winstonsmithministryoftruth.blog … 361ed6a88d za odszukanie wielu z tych wycinków).

    1900- Amerykański syjonista, rabin Stephen S Wise, przemycił program syjonistyczny za oszustwem holokaustu, żeby wypromować sympatię opinii publicznej dla syjonizmu (żydowskie przejęcie Palestyny): “Tam jest 6 mln żywych, krwawiących, cierpiących argumentów opowiadających się za syjonizmem”.

    1902- Pod hasłem “antysemityzm”, X wydanie Encyclopedia Britannica mówi o “systematycznie upodlanych ’6 mln Żydów’ w Rumunii i Rosji”.

    1905- Żydowski kaznodzieja głosi, że jeśli komunistyczne powstanie w Rosji (pod żydowskim przywództwem) odniesie sukces w realizacji ich dawnego celu, obalenia carskiego rządu, syjonizm stanie się przeżytkiem. Wspomina o “6 mln Żydów”.

    The New York Times pisze: “Od roku 1890 do 1902, Konstantin Pietrowicz Pobiedonoscew, prokurator generalny, spowodował wypędzenie z Rosji 6 mln żydowskich rodzin”.
    Gdyby w Rosji było 6 mln żydowskich rodzin (jedna składająca się z matki, ojca i co najmniej jednego dziecka), w Rosji żyłoby co najmniej 18 mln Żydów? Absurdalna niemożliwość. Czyste bzdury.

    1906- Żydowski publicysta przed publicznością w Niemczech stwierdza, że rosyjski rząd znalazł “rozwiązanie kwestii żydowskiej”, a mianowicie “morderczą eksterminację” “6 mln Żydów”. Oczywiście Rosjanie nigdy nie mieli takich planów, ale ta fikcyjna opowieść ożyła podczas II wojny światowej, tym razem oskarżono o to Niemców. “Oficjalną historię” o “holokauście” krzewiono po raz pierwszy w 1906 roku, oskarżano o nią Rosję. Zbieg okoliczności? Nie sądzę.

    Uwaga: 1906 to rok po nieudanym komunistycznym powstaniu dowodzonym przez Żydów. Ta zmuszająca do szlochu historia była niczym innym niż sposobem odwrócenia uwagi opinii publicznej od faktu, że to komunistyczne powstanie miało miejsce w Rosji rok wcześniej i było dziełem jego kumpli-Żydów, którzy dokonali ogromnych okrucieństw na rosyjskich patriotach (anty-komunistach).

    1908- Żydzi Donmeh organizują zamach stanu w Imperium Otomańskim i odbierają władzę sułtanowi.

    1910- W corocznym raporcie Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego mówi się, że od 1890 roku Rosja stosowała politykę “wypędzania i eksterminacji” 6 mln Żydów. (źródło: American Jewish Yearbook s. 15)

    Pierwotnie Żydzi twierdzili, że Rosjanie planowali mord 6 mln Żydów. Ożywili tę historię podczas II wojny światowej i o to samo oskarżyli Niemcy.

    1911- Max Nordau, współzałożyciel z Teodorem Herzlem Światowej Organizacji Syjonistycznej, na X Kongresie Syjonistycznym w Bazylei (Szwajcaria) wydał zdumiewające oświadczenie. Stwierdził, że zostanie unicestwionych 6 mln Żydów. Było to 21 lat zanim Hitler doszedł do władzy i 3 lata przed rozpoczęciem I wojny światowej.
    Tak mówi syjonista Ben Hecht w książce “Perfidy”. Potwierdził to również w 1943 roku.

    1914- Rozpoczyna się rzeź I wojny światowej i Żydzi już głoszą, że w niebezpieczeństwie jest “6 mln Żydów”. Grupy żydowskie natychmiast wychodzą z historią 6 mln cierpiących Żydów.

    1915- Przywódca żydowski Louis Marshall ogłasza: “W obecnym świecie jest około 13 mln Żydów, z których ponad 6 mln żyje w strefie wojennej: Żydów, których życie jest zagrożone, i którzy poddawani są wszelkiego rodzaju cierpieniom i smutkom. . .”

    Dlaczego tylko Żydzi mogą być ofiarami? Miliony Europejczyków walczyły w śmiertelnej i krwawej wojnie wszczętej przez żydowskich bankierów, ale pomimo to, ten lud żydowski zasługuje na sympatię i wsparcie? Krypto-żydowscy “Młodzi Turcy” organizują masowy mord 1,5 mln ormiańskich, jak również 250.000 greckich i asyryjskich chrześcijan.

    1917- Żydowscy lobbyści przekonują brytyjski rząd do udzielenia wsparcia syjonistycznemu planowi uczynienia z Palestyny narodowej ojczyzny Żydów. Urzędnik brytyjski James Arthur Balfour sporządza “Deklerację Balfoura”. List zaadresowany jest do syjonistycznej grubej ryby lorda Rotszylda.

    W tym samym roku w Rosji radykalni marksiści żydowscy przejmują władzę podczas rewolucji bolszewickiej, ustanawiając pierwsze państwo syjonistyczne, “Związek Sowiecki”. Żydzi porywają cara Mikołaja II, jego żonę i dzieci, zastrzelają ich i bagnetują. “Rewolucją” kierowali Żydzi: Leon Trocki, Lazar Kaganowicz, Lew Kamanew, Jakub Swierdłow, Mojżesz Uricki, Aleksander Parwus, Karl Radek i filosemicki po części Żyd Władimir Lenin, którzy otrzymali fundusze od kapitalistycznych międzynarodowych żydowskich bankierów: Jakuba Schiffa, Maksa Warburga, jak również Rotszylda. Komunistyczni Żydzi i ich pionki ustanowili 60 lat terroru. Około 40 mln rosyjskich i wschodnio-europejskich Gojów zginęło w gułagach, obozach śmierci, w masowych egzekucjach i spowodowanym przez człowieka głodzie pod przywództwem żydowskich komunistów.
    Żydowscy komuniści wspierający Stalina. Kliknij by powiększyć.

    1918-“6 mln dusz” potrzebuje miliard dolarów.

    Brytyjczycy przejmują kontrolę nad Palestyną i zajmują kraj militarnie. Ostatecznie wprowadza się mandat brytyjski w Palestynie, wbrew woli mieszkających w niej Arabów.
    W tym samym roku żydowski przywódca komunistyczny, Grigorij Zinowiew, ogłasza plan unicestwienia 10 mln Rosjan.
    Żydowscy komuniści planują ludobójstwo Rosjan. Propagują historie o prześladowaniach Żydów, jednocześnie ukrywając dokonywane przez nich mrożące krew w żyłach okropności w Rosji.

    1919- Wkrótce po zakończeniu I wojny światowej, w oszukańczej kampanii zbierania funduszy dla żydowskich organizacji charytatywnych, i żeby odwrócić uwagę opinii publicznej od żydowskiego pochodzenia komunizmu, bolszewickiego terroru i ludobójstwa Ormian, syjoniści mówią o nadchodzącym “holokauście” “6 mln Żydów” w Europie.
    Pierwsza wzmianka o “holokauście” “6 mln Żydów”. Nic więcej niż syjonistyczna propaganda.

    Syjonistyczny mędrzec Nathan Strauss opublikował ten artykuł w San Fransico Chronicle, twierdząc, że 6 mln Żydów jest w niebezpieczeństwie.
    Więcej propagandy o prześladowaniach w tym samym roku. Oczywiście, znowu “6 mln Żydów” jako ofiary.

    1920- Żydowska reklamowa mówi: “Dzisiaj 6 mln Żydów stoi w obliczu najczarniejszych dni w historii rasy”.

    Kolejna histeryczna żydowska charytatywna kampania reklamowa pokazująca kabalistyczną liczbę 6 mln.

    1921- Rosyjscy patrioci zyskują poparcie narodu przeciwko żydowskim uzurpatorom bolszewickim. Usiłując ukryć swój udział w brutalnym terrorze bolszewickim wobec Rosjan, Żydzi ponownie wychodzą ze swoim mitem o “6 mln”.

    Co Żyd robi najlepiej, to oskarża swoje ofiary o własne okrucieństwa. Do tego czasu żydowscy komuniści zamordowali miliony Rosjan.

    1922-Przywódca syjonistyczny, Nahum Sokolow, przechwala się o globalistycznych ambicjach zorganizowanego żydostwa, kiedy na konferencji syjonistów w Carlsbad, Kalifornia, oświadcza: “Liga Narodów to żydowski pomysł, i pewnego dnia Jerozolima stanie się pokojową stolicą świata”.

    1931-Znowu 6 mln Żydów. Żydzi domagają się przekazania żywności dla biednych, niewinnych Żydów, podczas gdy mordują miliony, i miliony wysyłają do gułagów, obozów niewolniczych w kontrolowanej przez Żydów Rosji.

    1932-Żydzi dokonują celowego ludobójstwa. Żeby stłumić nacjonalistyczny opór względem komunistycznego przejęcia, sowiecki dyktator Jozef Stalin nakazuje zdominowanej przez Żydów sowieckiej tajnej policji NKWD, zorganizowanie wywołanego przez człowieka głodu na Ukrainie. Żydowscy zastępcy Stalina i szefowie tajnej policji (Kaganowicz, Beria, Jagoda itd.) bezlitośnie wprowadzają politykę morderczego głodzenia. W tym prawdziwym holokauście ginie 6 -7 mln ukraińskich mężczyzn, kobiet i dzieci. Znany jest pod nazwą “holodomor”.
    Żydowscy komuniści umyślnie zagłodzili na śmierć miliony osób na Ukrainie. W kontrolowanej przez Żydów prasie nie ukazało się jedno słowo na temat tego ludobójstwa. Oczywiście ten dziennik, który ujawnił tę tragedię, nie był pod kontrolą Żydów.

    1933- Adolf Hitler zostaje kanclerzem Niemiec. Żydzi natychmiast chcą go zniszczyć.

    Hitler przejmuje władzę w Niemczech. Odwrotnie do interesów żydowskich banków, które kwitną dzięki lichwie (udzielanie pożyczek na procent czyniąc kraje niewolnikami długów), Hitler natychmiast zaczyna druk własnych, państwowych banknotów, wyrywając się w ten sposób spod monolitycznego bankowego establiszmentu żydowskiego w Europie, kierowanego przez Rotszylda i Warburga. Hitler usunął również Żydów ze wszystkich stanowisk w rządzie, mediach, szkolnictwie i bankach, dotąd zdominowanych przez nich.
    Z tego powodu żydostwo wypowiada wojnę Niemcom w 1933 roku. Żydzi na całym świecie rozpoczynają globalny bojkot gospodarczy niemieckich towarów, żeby w ten sposób zniszczyć Niemcy i obalić nowy rząd Hitlera.

    Żydzi nie lubią kiedy Goje buntują się przeciwko ich tyranii i kontroli. Ich motto: albo jesteś naszym niewolnikiem, albo giniesz.

    Ta zdrada prowadzi do powszechnej niechęci wobec Żydów w Niemczech i wywołuje napięcie między Żydami i niemieckimi Gojami. Za to, jak również za powszechnie znane ich wsparcie dla komunizmu i silne zaangażowanie w krwawą rewolucję bolszewicką, naziści uznają Żydów za “wrogów państwa”, ostatecznie zamykając ich w obozach koncentracyjnych i obozach pracy podczas II wojny światowej. Prawie to samo miało miejsce w przypadku Amerykanów japońskiego pochodzenia po Pearl Harbour. Chociaż, odwrotnie jak Żydzi, Japończycy nigdy nie zadeklarowali wojny ekonomicznej z Ameryką, byli zamykani w amerykańskich obozach koncentracyjnych tylko z powodu pochodzenia.

    1936-Już w 1936 roku, syjoniści, którzy wymyślili wyrażenie ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej, w jakiś sposób dokładnie wiedzieli, że 6 mln Żydów nie miało “ani nadziei, ani przyszłości”.

    Występując przed Komisją Peela, szef Światowej Organizacji Syjonistycznej, pierwszy prezydent Izraela, Chaim Weizmann, oświadcza, że w Europie “zostanie uwięzionych 6 mln Żydów”, “gdzie są niechciani”.

    Żydzi nadal agitują za Palestyną. New York Times napisał, że grupy syjonistyczne rozpaczliwie lobowały liderów amerykańskich chrześcijan, chrześcijańskie organizacje i brytyjski rząd, domagając się asysty w tworzeniu “żydowskiego państwa w Palestynie”, żeby ocalić Żydów przed “europejskim holokaustem”. Te uderzająco prorocze twierdzenia wypowiadano lata przed stworzeniem gett czy obozów koncentracyjnych, i ponad 3 lata przed niemiecką inwazją na Polskę.

    W 1936 roku syjoniści już przewidywali “europejski holokaust”, domagając się by Goje spieszyli się i przyznali im Palestynę, kraj, który do nich nie należał.
    Żydowscy przywódcy spotkali się żeby przedyskutować swoje plany, oszustwa i zbrodnicze spiski. O “6 mln Hebrajczyków” mówi tytuł artykułu.

    1938- Żydowscy propagandyści wzmacniają bzdurę “6 mln” przed rozpoczęciem II wojny światowej. Ten artykuł pisze o “5 czy 6 mln Żydów wypędzonych przez dyktatury” i nawołuje ich do osiedlania się na “Ziemi Świętej” (Palestyna).

    1939- Ulegając wpływom Brytyjczyków, Polska odmawia wyrażenia zgody na stosunkowo niewielkie żądania terytorialne Hitlera, który chciał odzyskać tereny odebrane Niemcom, a dane Polsce po I wojnie światowej, zwłaszcza byłe niemieckie miasto Gdańsk. Hitler żądał również drogi w korytarzu gdańskim łączącej Niemcy z Prusami Wschodnimi. Polska kategorycznie odmówiła spełnić wszystkie rozsądne żądania Hitlera.

    We wrześniu Polska zaatakowana jest z zachodu przez Niemcy i ze wschodu przez Związek Sowiecki. Natychmiast Brytania i Francja wypowiadają wojnę Niemcom, rzekomo z powodu inwazji Hitlera na Polskę. Ale Brytania i Francja nie wypowiedziały wojny Związkowi Sowieckiemu, który zaatakował Polskę, a kilka miesięcy później Finlandię.

    Przyczyną obwiniania przez sojuszników tylko Niemcy za inwazję na Polskę, a nie Sowietów, było to, że Związek Sowiecki od 1917 roku był pod władzą Żydów. Celem II wojny światowej cały czas było nie wyswobodzenie Polski, ale zniszczenie Niemiec, które wyrwały się spod uścisku Żydów. Alianci, którzy pierwotnie twierdzili, że interesowała ich suwerenność Polski, po zakończeniu wojny oddali Polskę, razem z resztą Europy Wschodniej, na łaskę sowiecko-komunistycznych rzeźników! Ta zdrada aliantów pokazuje, że ich w ogóle nigdy nie interesowała Polska. Polska była niczym innym niż pionkiem wykorzystanym przez alianckich podżegaczy do wciągnięcia Trzeciej Rzeszy w wojnę.

    Alianci, którzy wypowiedzieli Niemcom wojnę w 1939 roku, uzasadniając to pretekstem, że Niemcy naruszyli suwerenność Polski poprzez inwazję, ODDALI Polskę Stalinowi i komunistycznym rzeźnikom, którzy w 1940 roku zamordowali 22.000 Polaków w Lesie Katyńskim!

    W międzyczasie Żydzi lamentowali o “6 mln” bezradnych ofiar w lutym, 7 miesięcy nawet przed rozpoczęciem wojny. Ponad pół roku przed wybuchem wojny Żydzi już mówili o “6 mln bezbronnych ofiar prześladowań”.

    Pokazuje się znowu Chaim Weizmann i oświadcza: “Los 6 mln ludzi wisiał na włosku”. Żydowski dziennik The Jewish Criterion przewiduje, że “zbliżająca się wojna światowa może spowodować unicestwienie 6 mln Żydów we wschodniej i środkowej Europie”.

    1940-Przywódca żydowski Nahum Goldmann prorokuje “6 mln” żydowskich ofiar zanim ukończono budowę nazistowskich obozów koncentracyjnych.
    W 1940 roku Nahum Goldmann, przewodniczący Światowego Kongresu Żydów, przewiduje, że będzie 6 mln żydowskich ofiar nazistów, jeśli oni zwyciężą. Ale naziści nie zwyciężyli, co nie powstrzymało tych patologicznych kłamców przed twierdzeniem, że zginęło dokładnie 6 mln.

    1941-Amerykański Żyd o nazwisku Theodore Newman Kaufman wymyśla plan eksterminacji wszystkich Niemców przez przymusową sterylizację. Publikuje swoje aspiracje unicestwienia niemieckiego narodu w książce pt. “Germany Must Perish!” [Niemcy muszą zginąć!] To żydowskie “ostateczne rozwiązanie” kwestii niemieckiej chwalą należące do Żydów publikacje w Ameryce.

    1942-Brytyjski Żyd, Victor Gollancz, przewiduje 6 mln żydowskich ofiar.

    1943-Syjonistyczna organizacja, Amerykański Komitet Żydowski, twierdzi, że naziści uruchomili plan zabicia 6 mln Żydów.

    Ben Hecht, hollywoodzki scenarzysta i syjonistyczny Żyd, wychodzi z kłamstwem “6 mln” w Reader’s Digest Magazine. Później będzie wspierał syjonistyczną grupę terrorystyczną Irgun w Palestynie “pisząc propagandę i zbierając fundusze”.

    Podczas nazistowskiej ofensywy na wschodni front, niemieccy żołnierze odkrywają masowe groby około 22.000 polskich oficerów i inteligencji, zamordowanych i pochowanych w masowych grobach w Lesie Katyńskim przez Sowietów w 1940 roku. Podstępni alianci wiedzieli o tym, że ich “waleczny sojusznik sowiecki” był masowym zbrodniarzem, ale o tym milczeli. Kiedy nie mogli tego dłużej ukrywać przed opinią publiczną, próbowali obwiniać Niemców za to okrucieństwo!

    1944-We wrześniu 1944 roku, osiem miesięcy przed zakończeniem II wojny światowej, przywódcy Unii Komunistycznej (żydowskiej) przedwcześnie oświadczają, że prawie 6 mln Żydów zostało zabitych, na długo zanim można było się o tym dowiedzieć czy policzyć.

    Amerykańscy (żydowscy) komuniści, zwolennicy Stalina i żydo-bolszewickich masowych morderców, przedwcześnie wychodzą z oszustwem o “6 mln zabitych Żydach” pod koniec 1944 roku, przed zakończeniem wojny. Twardy dowód na to, że holokaust był z premedytacją dokonanym oszustwem.

    Pod koniec 1944 roku, 6 miesięcy przed oficjalnym zakończeniem wojny, co najmniej trzy dzienniki wydrukowały historie z informacją o mitycznej śmierci “6 mln Żydów”. Wszystkie te artykuły propagandowe opierały się na kłamstwach Ilya Erenburga, żydowskiego propagandzisty w Związku Sowieckim.

    New York Times pisze, że grupy żydowskie naciskały brytyjskie i amerykańskie rządy do rozpoczęcia ataków gazowych przeciwko nazistom. Żydzi chcą ataków gazowych na Niemcy. Czy historie o “nazistowskim gazowaniu” są klasycznym przykładem żydowskiej projekcji psychologicznej?

    1945- W styczniu, na wiele miesięcy przed zakończeniem wojny, przed oficjalnym zliczeniem lub oszacowaniem ofiar jakiejkolwiek grupy narodowej, syjoniści ogłaszają dokładnie śmierć “6 mln Żydów”.

    Kilka miesięcy PRZED klęską potęg zła, a zatem przed końcem wojny, Żydzi już ogłaszali, że zabito 6 mln Żydów. Zajęłoby LATA zanim dokładne oszacowanie, ilu ludzi wszystkich narodowości zginęło w czasie wojny, można było obliczyć, nie mówiąc już o jednej konkretnej grupie etnicznej. I nawet po latach śledztwa nadal byłby to tylko szacunek. Samo to mówi, że to kompletnie bzdurna liczba.

    Ilya Erenburg, notoryczny żydowski propagandzista w Związku Sowieckim, który agitował za ludobójstwem Niemców i podżegał do masowych gwałtów niemieckich kobiet przez żołnierzy z Armii Czerwonej, przedwcześnie ogłosił, że “teraz świat wie o tym, że Niemcy zabiły 6 mln Żydów”, zanim ktokolwiek mógł znać ich liczbę.

    Żydowski diabeł komunistyczny, Ilya Erenburg, przedwcześnie ogłasza śmierć 6 mln Żydów, pokazując się przez to jako oszust, oraz że holokaust jest z premedytacją wymyślonym oszustwem.

    Erenburga, razem z innym Żydem komunistycznym, propagandzistą, Wasylim Grossmanem, wielu rewizjonistów uważa za mózg stojący za oszustwem holokaustu. Razem napisali “The Black Book” [Czarna księga], dzieło czystej fantazji propagandy nienawiści, pełnej horrendalnych anty-niemieckich historii, które są fizycznie niemożliwe, i później całkowicie zdyskredytowane.

    Komunistyczne demony żydowskie, Ilya Erenburg i Wasyli Grossman

    Na przesłuchaniu w Kongresie w 1945 roku, Joseph Thon, reprezentujący Narodową Organizację Polskich Żydów w Ameryce, oświadczył przed komisją:
    “Naród niemiecki z zimną krwią zamordował 6 mln europejskich Żydów. . . Oskarżam cały naród niemiecki o to, że w latach 1939 – 1945 zamordował ponad 15 mln ludzi, w tym 6 mln Żydów”.

    Syjonistyczny kłamca, Joseph Thon, zbyt wcześnie wypowiedział kłamstwo “zginęło 6 mln Żydów”. Żydzi nie mogą sobie z tym poradzić, prawda?

    Więcej wycinków z gazet od roku 1945 piszących dokładnie o 6 mln zabitych Żydów, zanim sporządzono oficjalny rozrachunek. W maju 1945 roku New York Times napisał, że z nazistowskich obozów koncentracyjnych “wyswobodzono” “ponad 6 mln ludzi”. New York Times mówi, że 6 mln ludzi wyswobodzono, a nie zabito. Ups!

    1946-Rok po zakończeniu wojny Żydzi już tryskają mitem o “6 mln” jako fakcie.

    W międzyczasie, kiedy Żydzi biadolą o fałszywym holokauście w Europie, syjonistyczne organizacje terrorystyczne sieją spustoszenie w Palestynie zabijając arabskich mężczyzn, kobiety i dzieci, jak chcą, jak masakra w Deir Jassin.

    Nieludzcy agenci żydowskiego terroru niemiłosiernie wyrżnęli arabskie kobiety i dzieci, potem okaleczyli ich zwłoki w palestyńskiej wiosce Deir Jassin.

    W 1946 roku, żydowscy agenci terroru z morderczej sieci terrorystycznej Irgun w Palestynie, dowodzeni przez masowego zbrodniarza Menachema Begina (późniejszy premier Izraela), wysadzili w powietrze King David Hotel, przebrani za Arabów. Zginęło 91 osób, w tym 28 brytyjskich urzędników. Prawdziwym celem zamachu byli Brytyjczycy, w hotelu mieściła się siedziba brytyjskiej komendy wojskowej.

    Bestia Begin, terrorystyczny przywódca Irgunu, pomysłodawca zamachu na Hotel w 1946 roku i innych horrorów, premier Izraela.

    1947-1949 W ciągu dwóch lat syjonistyczni Żydzi zniszczyli 419 arabskich wiosek i na ich miejscu wybudowali żydowskie osiedla. Ten proces dokonywania przez Żydów czystek etnicznych Palestyńczyków w ich ojczyźnie trwa do dzisiaj.

    Syjonistyczna kolonizacja i czystki etniczne w Palestynie – zbrodnia przeciwko ludzkości, odbywa się bezkarnie i popiera ją wiele zachodnich rządów.

    1963-W wydaniu z roku 1963, Encyclopedia Britannica pisze, że w obozie koncentracyjnym Mauthausen w Austrii, naziści zamordowali 2 mln ludzi, w większości Żydów. Tę absurdalną liczbę wielokrotnie korygowano. Teraz mówi się, że w Mauthausen zginęło tylko 95.000 ludzi, w tym 14.000 Żydów. Przesadzono o 1.905.000! (more info) Oficjalne źródła wspierające legendę holokaustu, obozu tego nie uważają za “eksterminacyjny”, podobnie jak twierdzi się o wszystkich obozach na terenie Niemiec.

    Encyklopedia pisze: “”W Mauthausen, jednym z obozów eksterminacyjnych w Austrii, zabito prawie 2 mln ludzi, w większości Żydów, w latach 1941-1945″. Uważa, że było to tylko w 99% kłamstwo. Jak na nich całkiem szczere.

    1976-Wpływowy przywódca syjonistyczny Nahum Goldmann, współzałożyciel i wieloletni szef Światowego Kongresu Żydów, publikuje książkę o Żydach, The Jewish Paradox [Żydowski paradoks]. Na s. 122 i 123 szczerze przyznaje, że w latach przed zakończeniem II wojny światowej, dwaj wpływowi współ-spiskujący Żydzi wpadli na pomysł zorganizowania pokazowego powojennego trybunału norymberskiego i wypłacania Żydom “niemieckich odszkodowań”. Goldmann opisuje jak on wraz z dwoma oszukańczymi kumplami syjonistycznymi ze Światowego Kongresu Żydów, planowali wykorzystać po wojnie odszkodowania na sfinansowanie żydowskiego osadnictwa w Palestynie. Goldmann przyznaje się do szwindlu

    1990-Alianckie Procesy Norymberskie oskarżyły nazistów o mord 4 mln ludzi w Auschwitz. Liczba ta figurowała na tablicach dla turystów odwiedzających Auschwitz, i powtarzały ją jako “fakt” rządy, historycy, dziennikarze, politycy i autorytety przez 45 lat. W 1990 roku wszystko to zdemaskowano jako wielkie kłamstwo, kiedy Muzeum w Auschwitz oficjalnie zmniejszyło liczbę zgonów z 4 mln na 1,1 mln, z czego, jak stwierdzono, 960.000 było Żydami. (source)

    Liczba zgonów w Auschwitz zredukowana do miliona, ale święta liczba “6 mln” pozostaje niezmienna i nadal jest powtarzana przez Żydów.

    Oficjalne tablice usunięto i zamieniono nowymi, z “nową” sfałszowaną liczbą 1,5 mln. To co najmniej 2,5 mln osób usuniętych z oficjalnej liczby zgonów w ciągu doby. Nie mogą nawet zdecydować się jaka powinna być ta liczba. Powinni powiedzieć od razu, że ją zmyślają na poczekaniu.

    Proces Norymberski oskarżył nazistów o mord 1,5 mln ludzi w Majdanku, obozie na terenie Polski. Tę śmieszną liczbę wymyślił Saul Hayes, kanadyjski dziennikarz na liście płac kanadyjskich organizacji syjonistycznej, Kanadyjskiego Kongresu Żydów. Obecnie mówi się oficjalnie, że zginęło tam tylko 79.000 osób. Przesadzono o 1.421.000!

    Pomimo znacznej redukcji w oficjalnej liczbie zgonów w Mauthausen, Auschwitz i Majdanek, to mitycznej i oczywiście fałszywej liczby “6 mln” nigdy nie poprawiono, i nadal uznają ją syjonistyczni Żydzi na całym świecie. To dlatego, że ma ona religijne znaczenie dla Żydów i spełnia ich urojone starożytne proroctwa Tory. Holocaust™ to nic więcej niż religia wszczepiana “Gojom”.

    Również w roku 1990 obalono inny holomit, to niedorzeczne kłamstwo o tym, że ze skóry Żydów naziści robili “abażury”, a z ich tłuszczu “ludzkie mydło”.

    Żydowskie grupy w Izraelu przyznały, że ta rozpowszechniona plotka była tylko mitem.

    W roku 1990 mit o “mydle i abażurach” w końcu zostaje obalony.

    Pomimo tego przyznania się, nadal są Żydzi, którzy twierdzą, że to fakt.

    Dwoje syjonistycznych promotorów holokaustu, Deborah Lipstadt i prof. Peter Novick, stwierdzili w swoich książkach, że Szymon Wizenthal, niesławny “łowca nazistów” i patologiczny kłamca, otwarcie wymyślił “5 mln nie-żydowskich zgonów”, które rzekomo miały miejsce podczas holokaustu, jako chwyt marketingowy w celu zainteresowania nie-Żydów religią holokaustu, także znanej pod nazwą ‘holo-chrześcijaństwa”.

    Rewizjoniści szacują, że całkowita liczba zgonów w niemieckich obozach koncentracyjnych wyniosła około 300.000 – 500.000. W tej liczbie prawie połowę stanowili Żydzi. Odwrotnie do komicznych i zdyskredytowanych “6 mln”, liczba ta opiera się na solidnej dokumentacji, łącznie z raportami opublikowanymi przez Międzynarodowy Czerwony Krzyż, który dokonywał inspekcji obozów, rejestrów zgonów z Auschwitz ujawnionych przez sowieckie archiwa w 1990 roku, w których zanotowano tylko 69.000 zgonów w Auschwitz, oraz innych dokumentów. Główną przyczyną zgonów była epidemia tyfusu i głód. [tutaj Auschwitz death registries ]

    Po dziesiątkach lat starannych śledztw, analiz naukowych i intensywnych badań, naukowcy rewizjoniści zlokalizowali “komory gazowe”, “komory parowe”, “taśmociągi porażające prądem”, “pomieszczenia duszące”, “urządzenia [na pedały] miażdżące mózg”, “proszek z kości szczękowych Żydów wykorzystywany w budowie”, i inne dziwolągi w sferze science fiction. [tutaj: Vho.org, Codoh.com, holocaustdenialvideos.com, Winston Smith Ministry of Truth)

    Raport Biura Poszukiwań Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, który zarejestrował łącznie prawie 300.000 ofiar niemieckich obozów koncentracyjnych. Główna przyczyna zgonów: tyfus.

    1991-Czołowy żydowski mason ujawnił plan stojący za religią holokaustu. Ian J Kagedan, członek kanadyjskiej filii B’nai B’rith (tajna organizacja założona w Nowym Jorku w 1943 roku przez żydowskich masonów) powiedział: „Pamięć o holokauście jest najważniejsza w nowym porządku świata. . . Realizacja „nowego porządku świata” zależy od naszej przerobionej lekcji holokaustu”

    Ulotki do zbierania funduszy:

    Żydzi chcą zebrać $6 mln

    Żydowski motyw zbierania funduszy: „Ale życie 6 mln istot ludzkich oczekuje na odpowiedź”

    Kampania na rzecz pomocy „6 mln Żydom we wschodniej Europie”

    Kompendium żydowskich kampanii 6 mln

    New York Times “6 mln″ w latach 1869-1945

    Pojawienie się 34 razy kabalistycznej liczby 6 mln Żydów w New York Times w latach 1869-1945 (miesiące przed zakończeniem II wojny światowej)

    Pięć wczesnych „holokaustów” w New York Times:

    Pięć wczesnych żydowskich holo-oszustw

    Więcej wzmianek o 6 mln przed II wojną światową:

    Jeszcze więcej wzmianek o „6 mln Żydów” w niebezpieczeństwie, przed, podczas i po II wojnie światowej

    Więcej wcześniejszych holo-oszustw:

    To amerykańskie czasopismo z 1897 roku „Science of Religion” twierdzi, że prawie 6 mln Żydów zginęło w buncie Bar Kohba 132-136 AD. Kupa śmiechu! Kliknij by powiększyć.

    1899: New York Times pisze o „wielkim holokauście Żydów”. Kliknij by powiększyć.

    Filmy obalające holokaust:
    One Third of the Holocaust [1/3 holokaustu]
    Judea Declares War on Germany (Fredrick Toben) [Judea wypowiada wojnę Niemcom]
    A Holocaust Inquiry (David Duke) [Badanie holokaustu]
    Truth in History – The Holocaust Lie Exposed (David Irving) [Historyczna prawda – ujawnienie holokaustycznego kłamstwa]
    The Persecution of Revisionists: The Holocaust Unveiled [Ściganie rewizjonistów: ujawnienie holokaustu]
    A Holocaust Debate (Michael Shermer vs Mark Weber) [Debata nt. holokaustu]
    The Truth Behind the Gates of Auschwitz (David Cole) [Prawda za bramami Auschwitz]
    The “Holocaust” Debunked, The Ernst Zundel Story [„Holokaust” obalony, historia Ernsta Zundela]
    The Last Days of the Big Lie (Eric Hunt) [ostatnie dni wielkiego kłamstwa]

  22. Łupaszka said

    Prawda za bramami Auschwitz – film. David Cole jest poszukiwaczem prawdy i uczciwym człowiekiem. W tym filmie dokumentalnym przedstawia wiele dowodów, że oficjalna historia niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz jest kłamstwem. David Cole jest Żydem, dlatego jego świadectwo jest tym bardziej wiarygodne. Jest to dokument poddający w wątpliwość wiarygodność amerykańskich materiałów. Dowiemy się, że np. na oryginalnych rzekomo filmach widzimy komory gazowe w jednym z obozów, gdzie z całą pewnością komór nigdy nie było, a mydło z ludzi to też był chwyt propagandowy, co współcześnie przyznają nawet żydowscy historycy. Rewizjonistyczny film, poddający w wątpliwość nie tylko ilość ofiar obozu w Auschwitz, ale i istnienie tam komór gazowych. Autor filmu przedstawiając się jako Żyd, bierze sobie prywatną przewodniczkę i zwiedza z nią obóz. Przewodniczka opowiada to, co zazwyczaj Żydzi chcą usłyszeć. Kolejna przewodniczka przedstawia fakty inaczej. Jeszcze inną wersję prezentuje dr Franciszek Piper, dyrektor muzeum. Wszyscy oni utrzymują, że komory gazowe istniały, również ta, w KL 1 – starym, pierwotnym obozie, która przez kilka lat przed wyzwoleniem z całą pewnością pełniła funkcję schronu przeciwlotniczego, miała kilka pomieszczeń, w tym łazienkę i ubikację, a po wyzwoleniu została przebudowana do obecnej postaci. W filmie prezentowane są fakty: wyniki badań Katedry Medycyny Sądowej, wykazujące brak śladów cyklonu B na ścianach komory gazowej, stanowiska współczesnych historyków na temat przekłamań w procesie norymberskim. Konkluzją jest hipoteza, że być może ludobójstwo przy pomocy gazu miało być jedynym argumentem, odróżniającym poczynania Niemców od tego, co z niemieckimi jeńcami robili zwycięscy alianci… Kwestia pozostaje nadal otwarta. Film pod względem technicznym robi wrażenie bardzo amatorskiego, ale i tak jest warty obejrzenia. Materiał zrealizowano w 1992 roku. Film został usunięty z YouTube przez żydowską cenzurę. Za jego udostępnienie podziękowania dla Monitora Kancelarii Prezesa Rady Mędrców. http://www.holocaustdenialvideos.com/ [ http://www.dailymotion.com/video/xdf6p4_prawda-za-bramami-auschwitz-1-6_news ]

  23. Łupaszka said

    W czasie drugiej wojny dzięki współpracy żydów /syjonistów żydowskie “państwo ” miało powstać na terenach POLSKI na Lubelszczyźnie. Polacy wywożeni i mordowani w tamtym rejonie mieli zwolnić miejsce dla żydowskich kolonistów. Pisałem o tym kilka lat temu co wywołało furię żydowskich komisarzy i ich usłużnych im idiotów. Tutaj jedna z informacji na ten temat: “Nisko nad Sanem – planowane przez Niemców państwo żydowskie na terenach Polski. Z “Opoki w Kraju” http://www.ciemnogrod.net/owk/owk_36.htm : “…W czasie II wojny światowej nie tylko Niemcy wysyłali swoich żydów do Polski.(Operacja SEZAM). Czyniły to też inne kraje wówczas z Niemcami kolaborujące. Od dawna wiemy, że czyniła to Francja Vichy. Teraz dowiadujemy się, że czyniła to też Słowacja, a nawet jako jedyny kraj w Europie płaciła Niemcom za te deportacje. III Rzesza otrzymywała za każdego deportowanego żyda tzw. opłatę przesiedleńczą w wysokości 500 marek od osoby, która miała pokryć koszty “osiedlenia się żydów w ich nowych domach w Polsce” (Nasz Dziennik 17.X.00). Kiedy wreszcie historycy serio zaczną studiować temat państwa żydowskiego na terenie Lubelszczyzny?. Przecież wiele krajów chciało się pozbyć swoich żydów lub broniło sie przed ich imigracją. Tak na dobrą sprawę nikt imigracji żydowskiej nie chce. Zapomina się, że rzekomo antysemicka Polska w okresie międzywojennym przyjęła i dała obywatelstwo 615.000 żydowskim imigrantom z hitlerowskich Niemiec i bolszewickiej Rosji (dane z książki urzędnika II RP od spraw osadnictwa żydowskiego Stefana Nowickiego pt. “Wielkie nieporozumienie”, Sydney 1970). Natomiast wypomina się stale Polsce, że promowano, zresztą zgodnie z wolą ruchu syjonistycznego, żydowska emigrację. To samo uczynił angielski minister spraw zagranicznych Arthur Balfour, który słynną deklaracją z 2.XI.1917 roku zapowiedział otwarcie Palestyny, ówczesnej kolonii brytyjskiej, dla żydowskiej kolonizacji, by stworzyli tam swe państwo (national home), oczywiście kosztem Palestyńczyków. Palestyna jest za mała, by przyjąć wszystkich żydów Europy, szukano więc innych rozwiązań terytorialnych. Francuzi ofiarowywali swoją kolonię Madagaskar, kosztem Malgaszów, ale pionierstwo żydów nie interesowało. We współpracy niemiecko-żydowskiej, kosztem Polaków, planowano założyć takie państwo na terenie pokonanej Polski, tzw. Lublinland ze stolicą w Nisku. Taki był pierwotny cel zwożenia żydów do Polski. Nie wolno wmawiać Francuzom, Węgrom czy Słowakom, że wysyłali swych żydów do Auschwitz. Wysyłali ich do tworzonego kosztem Polski żydowskiego państwa (osadnictwo żydów w Izraelu, kosztem Palestyńczyków, trwa nadal). To, że Hitler zmienił plany pod koniec 1941 roku lub je dopiero ujawnił(efekt wypowiedzenia Niemcom wojny przez żydów na ich zjeździe w Baltimore w marcu 1941), decydując się na “ostateczne rozwiązanie”, to sprawa wtórna, za którą wysyłający nie odpowiadają. Zresztą i sami Niemcy potrzebowali kilku lat bandyckiej wojny na wystarczające zdziczenie, by móc podjąć systematyczny program likwidacji całych narodów. Nie zapominajmy, ze żydów przede wszystkim mordowali żydzi, tak w Gettach jak i obozach..O sprawie Lublinlandu jest milczenie, bo w jego tworzeniu z hitlerowskimi Niemcami współpracowali żydzi (Judenraty) oraz dlatego, że ujawnia ona programowy żydowski i niemiecki antypolonizm…” Tyle “Opoka w Kraju” nr 36(57) z grudnia 2000 Potwierdzenie informacji o niemieckich zamiarach zorganizowania terytorium żydowskiego w okolicach miejscowości Nisko nad Sanem znaleźć można także w książce niemieckiej żydówki Hannah Arendt “Eichmann w Jerozolimie”.

    NISKO

    “nic nie wyszło z planów, do jakich był najbardziej przywiązany [mowa o Adolfie Eichmannie – wtr. WK.] (ewakuacja żydów na Madagaskar, ustanowienie terytorium żydowskiego w okolicach Niska w Polsce)”.
    Hannah Arendt “Eichmann w Jerozolimie”, Wydawnictwo Znak, Kraków 1998,
    ISBN 83-7006-684-4, Wyd.II, poprawione, str. 46

    ŻYDOWSKIE POCHODZENIE HEYDRICHA I KILKU INNYCH DYGNITARZY III RZESZY

    “W roku 1934 szefem SD był Reinhardt Heydrich, były oficer wywiadu marynarki wojennej, którego Gerald Reitlinger nazwał „prawdziwym architektem Ostatecznego Rozwiązania”.
    Hannah Arendt “Eichmann w Jerozolimie”, Wydawnictwo Znak, Kraków 1998,
    ISBN 83-7006-684-4, Wyd.II, poprawione, str. 49

    “Tysiące pół -żydów zwolniono od wszelkich ograniczeń, czym można było wytłumaczyć rolę odgrywaną przez Heydricha i Hansa Franka w SS oraz role feldmarszałka Erharda Milcha w lotnictwie Goeringa, wiedziano bowiem powszechnie, że Heydrich i Milch byli pół -żydami, natomiast generalny gubernator Polski był przypuszczalnie stuprocentowym żydem.”
    Hannah Arendt “Eichmann w Jerozolimie”, Wydawnictwo Znak, Kraków 1998,
    ISBN 83-7006-684-4, Wyd.II, poprawione, str. 173″
    http://www.reocities.com/jedwabne/panstwo_zydowskie_nisko.htm Ps. Żona tow. Wiesława żydówka Szybicka vel Liwa Szoken(jej siostra mieszkała w tamtym czasie w Szwecji gdy w Polsce rządziły trzy straszne żydówki, nazwiska znacie), zajmowała się w ramach kończenia przez IW/UB niemieckiej operacji SEZAM, min.zmianą nazwisk żydowskich na polskie, za wiedzą tow, Wiesława.On był już w tym czasie prekursorem: był przeciw a nawet za, Bolek od niego ściągał. W 68 roku gdyby wykonał porządnie robotę, nie było by dzisiaj problemu z żydami, także chazaromongolskiego.

  24. Łupaszka said

    Władysław Gauza: Współodpowiedzialność Żydów za Holocaust. Prasa zachodnia doniosła w tym tygodniu, że zapowiadany na jesieni br. proces sądowy o zbrodnie wojenne przeciw John Demjaniukowi, rozpocznie się za trzy tygodnie, tj. przy końcu października.
    Demjaniuk jest oskarżony za udział w zapędzeniu 29 000 Zydów do komór gazowych w Sobiborze, niemieckim obozie zagłady we wschodniej Polsce, gdzie pełnił funkcję wartownika. Według wcześniejszych zapowiedzi, śledztwo przeciw Demjaniukowi i proces sądowy ma rzucić światło na rolę wspólników i współpracowników bandy nazistowskiej w systemie zagłady Żydów. Według wstępnych obliczeń rozmaitychekspertów, głównie niemieckich i żydowskich, w eksterminacji Żydów brało udział około 200 000 nie Niemców, czyli ludzi innej narodowości, niż niemieckiej. Wśród tych innych narodowości wymienieni są „polscy chłopi”, czyli Polacy. Natomiast całkowicie pominięci zostali Żydzi. Mało kto dzisiaj pamięta, że żydowski holocaust praktycznie nie istniał w mediach przed 1967 rokiem. Rodzić zaczął się dopiero po sześciodniowej wojnie izraelsko arabskiej. Trzeba było ponad 40 lat, żeby urósł do dzisiejszych rozmiarów. Do 1962 roku sprawa zbrodni dokonanych na Żydach była jasna: winni są Niemcy; naród niemiecki. Ponad 90 procent Niemców głosowało na partię Hitlera i na niego samego, tym samym na jego program i idee zawarte w „Mein Kampf”. Nikt o zdrowych zmysłach tych prawd nie kwestionował. Do pewnego czasu. Po upływie lat, od drugiej wojny światowej, do Niemiec zachodnich zaczęły napływać z zagranicy ogromne kapitały. Niemiecka Republika Federalna (RFN) musiała być silna ekonomicznie, by móc stawić mocny opór w wypadku agresji czerwonych hord ze Wschodu. Dzięki tej pomocy Niemcy Zachodnie szybko się odbudowały i stały się potęgą gospodarczą. (Niemcy Wschodnie wówczas nie liczyły się, ani ekonomicznie ani politycznie; ot takie dwa Śląska w stosunku do Niemiec przedwojennych.) Nie uszło to uwadze Izraela, który potrzebował pieniędzy. Niemcy jako sprawcy ogromnej zbrodni dokonanej na Żydach, potrzebowali rehabilitacji od Żydów. Tak doszło do transakcji: „Za krew pieniądze, za pieniądze przywrócenie honoru. Dotyczy to tylko Żydów.” – pisał prawie czterdzieści lat temu Stefan Nowicki w swej książce pt. „Wielkie nieporozumienie” (wydanej w 1970 roku w Sydney, Australia).

    „Dzisiejsze Niemcy – oświadczył w 1964 roku Ben Gurion, premier Izraela – są inne, ich władcy są inni i forma władzy jest inna.” (S.Nowicki, jak wyżej, str. 12)

    W miarę wzrostu wypłat odszkodowawczych i pomocy materialno-militarnej, wzrastała sympatia do Niemców. (Proporcjonalnie malała do Polaków).

    „Stosunek naszego rządu – pisał izraelski dziennik „Haolam Haze” z 1965 roku – do rządu Adenauera oparty jest na cynicznej transakcji, może najbardziej cynicznej od chwili, gdy Adolf Hitler proponował Brandtowi transakcję towarów za krew. Otrzymaliśmy pieniądze.

    Otrzymaliśmy pomoc. Sprzedaliśmy N.R.F.-owi świadectwo moralności następującej treści:

    My państwo Izrael, ofiary nazizmu, uratowani z Oświęcimia, dyplomowany symbol postępu i socjalizmu w świecie, potwierdzamy niniejszym, że posiadacz tego świadectwa nie jest już faszystą, lecz całkiem nowym Niemcem, który ma prawo być przyjęty do każdego grona”.

    (Za S.Nowicki, str. 13).

    Dlaczego cofnąłem się tak daleko w czasie? Odpowiadam: dlatego, że głupia, oszczercza i dzika propaganda żydowska, skierowana swym ostrzem przeciw Polakom i Polsce, trwa z różnym natężeniem od 40-stu (słownie: od czterdziestu) lat. A Polacy, zahukani i zaszachowani m.in. przez bardzo wpływowe lobby żydowskie w Polsce, nie wiedzą, jak się bronić przed tą nachalną i wrzaskliwą propagandą żydowską. Ale o tym przy innej okazji. Dzisiaj Izrael potrzebuje pieniędzy nie mniej, niż dawniej. A jeszcze więcej pieniędzy potrzebują dziś rozmaici hochsztaplerzy, aferzyści i wydrwigrosze żydowscy w USA, do których dołączyli tacy sami w Europie. Od państwa niemieckiego za wiele już nie da się wyciągnąć. Trzeba znaleźć winnych pośród innych. Opublikowany niedawno w „Der Spiegel” artykuł o odpowiedzialności innych narodów europejskich za zbrodnię dokonaną na Żydach, wywołał w Polsce poruszenie i falę polemik. Przyczyną tego było wysunięcie stwierdzenia, że za tą zbrodnię winni są nie tylko Niemcy, ale i inne narody europejskie. Również Polacy przez „polskich chłopów”, którzy wykonywali zarządzenia niemieckich władz okupacyjnych. Nie byłoby w tym stwierdzeniu nic ciekawego, gdyby nie pominięto jednego narodu europejskiego, o którym można wspominać i wymieniać go, ale tylko w takim kontekście i przy takich okazjach, w jakim naród ten przyzwala. Mowa tu jest oczywiście o europejskim narodzie żydowskim, bo chodzi tu przecież o Żydów europejskich. Interesującym jest to, że autorzy artykułu w „Der Spiegel”, wymieniając różne „narody europejskie”, które rzekomo przyłożyły się do tej zbrodni, poprzez współpracę z Niemcami, pomijają skrzętnie wymienienie narodu niemieckiego, austriackiego i żydowskiego. Jeżeli mamy dzisiaj wyliczać, który z narodów europejskich i ile przyłożył się do śmierci Żydów, to nie sposób ominąć tutaj nacji żydowskiej z tej prostej racji, że była to wówczas nacja europejska. Współpraca Żydów z Niemcami na tym polu jest dobrze udokumentowana a literatura na ten temat jest obszerna. Najbardziej interesujące są relacje Żydów, którzy przeżyli hekatombę hitlerowską. Dowiadujemy się od nich o szerokiej współpracy Żydów z gestapo i haniebnej roli Rad Żydowskich („Judenrat”) współdziałających z władzami hitlerowskimi w wysyłce ludzi na śmierć.

    Wspomniany wcześniej S.Nowicki, w odpowiedzi na oszczerstwa żydowskie pisze w swej książce pt. „Wielkie nieporozumienie” – cytuję:

    „A czy nie było policjantów żydowskich w gettcie, którzy pałkami bili swych współwyznawców? Było też Gestapo żydowskie w Warszawie, osławiona 13-stka, kierowana przez Abrahama Gancwajcha, oraz policja żydowska pod komendą takich nikczemników, jak Lejkin, Szeryński, Kon i Keller oraz znani przed wojną działacze syjonistyczni Nosing i First.

    Był Judenrat w getcie warszawskim, który segregował Żydów do Majdanka i komór gazowych. Byli bogaci Żydzi, którzy okupywali się żydowskim władzom, by nie wychodzić z getta w pierwszych transportach. Byli Zydzi, którzy denuncjowali swych braci i współpracowali z Gestapo. Zbrodnie Żydów dokonane na swych braciach mrożą krew w żyłach. Działalność Abrahama Gancwajcha jest przerażająca swym cynizmem i okrucieństwem. Ten gestapowiec żydowski, zwerbowany w służbie Hitlera jeszcze przed wojną, był znaną osobistością w świecie żydowskim. Był nauczycielem hebrajskiego w szkołach „Tarbut” w Częstochowie, należał do „Poalej-Syjonu Prawicy”, był współpracownikiem wiedeńskiego pisma „Gerechtigkeit”, a po aneksji Austrii założył w Łodzi prowokacyjny antyhitlerowski tygodnik pod nazwą „Wolność”. Wykaz prenumeratorów pisma posłużył Gestapo do masowych mordów Polaków. Po wkroczeniu, Niemców organizował z ich ramienia sieć szpiegowską na ziemiach wschodnich, a po ataku Niemiec na Sowiety skierowany został przez Gestapo do likwidowania warszawskiego getta i wyciągnięcia dla Niemców nagromadzonych tam bogactw. Przytaczam ocenę żydowskich władz getta warszawskiego przez ocalałych z pogromu Żydów. „Wielkopomna zdrada Rady Żydowskiej w Warszawie – pisał dr. Szymon Datner – która się wyraziła w formie zgody na przeprowadzenie „wysiedlenia” pozostanie na zawsze obok zdrady żydowskiej służby porządkowej niezatartą plamą na honorze władz żydowskich getta”. Historyk żydowski, B.Mark, w książce pt. „Powstanie w getcie warszawskim” (Zydowski Instytut Historyczny, 1955) pisze: „Tylko 10 000 żyje w dostatku, nawet lepiej niż przed wojną. Widocznie dla tych 10.000 przywieziono w lutym 20 tysięcy litrów wódki. W tym czasie zarejestrowano oficjalnie 416 tysięcy Żydów, z czego 80 % biednych przymierających głodem… Cała działalność Judenratów, to jedno pasmo wołające o pomstę krzywd wobec biedoty. Gdyby był na świecie Bóg, to zniszczyłby gromami to gniazdo okrucieństwa, obłudy i grabieży… Wszystkie zarządzenia okupanta były przeprowadzane przez Judenrat, który organizuje łapanki na pracę przymusową… Niektórzy piastowali kilka urzędów jednocześnie, wyciągając dochód do 60 tysięcy miesięcznie, podczas gdy pisarz i pedagog Janusz Korczak w podaniu prosi o dwa posiłki dziennie, widać, że i tego jemu ojcowie miasta odmówili…”

    „Niemcy doprowadziły do tego – pisał Marek Edelman – że Rada Żydowska sama wydała wyrok na przeszło 300 tysięcy mieszkańców getta… Nikt jeszcze nigdy tak nieustępliwie nie wypuszczał z rąk złapanego jak jeden Żyd drugiego Żyda”.

    Trzeba też wspomnieć nazwisko dr Rudolfa Kasztnera, wiceprzewodniczącego Federacji Syjonistycznych Węgier i dyrektora Pomocy Rady Ocalenia powstałej w 1943 roku, który współpracował z Eichmannem w likwidacji tysięcy Żydów węgierskich. I to za jaką cenę?

    Za umożliwienie wyjazdu do Izraela 1200 syjonistom węgierskim. Zbrodniarz ten dożył do 1967 r. Został zastrzelony w Tel-Avivie. Dlaczego nie stanął przed sądem, jako zbrodniarz wojenny?” Tyle na razie Stefan Nowicki. Jeszcze do jego pracy powrócę.

    W książce pt. „Auschwitz, the nazis & the „Final Solution””, (wydanej w 2005 r. przez BBC Books, autor: Laurence Rees), znajduje się m.in. relacja Lucille Eichengreen, ocalałej cudem z getta łódzkiego, dokąd deportowani zostali Zydzi niemieccy. Wspomina tam, że od stycznia do maja 1942 roku zostało 55 000 Żydów wywiezionych i zamordowanych w Chełmnie.

    O tym, kto miał pójść na śmierć, decydowały władze żydowskie getta. Dwa miesiące później do getta weszli Niemcy, żeby osobiście dokonać wyboru ludzi na zagładę. Wybierali w pierwszym rzędzie ludzi starych, chorych i dzieci, jako niezdolnych do pracy.

    Przywódca getta, Mordechai Chaim Rumkowski, polecił matkom współpracować z Niemcami i oddać im swoje dzieci. „Oddajcie im wasze dzieci, żebyśmy mogli żyć” – wołał. „Ja miałam wtedy 17 lat, kiedy słyszałam jego przemówienie” – mówi Lucille E. I dodaje – „Ja nie mogłam pojąć, że ktoś może polecać rodzicom, aby oddawali swoje dzieci na śmierć. Tego zresztą nie mogę pojąć jeszcze dzisiaj”.

    Żyd Rumkowski był znany z tego – czytamy w innym miejscu – że układając listę osób przeznaczonych do wywózki, wybierał tych, którzy w jakiś sposób narazili się mu i których chciał sam się pozbyć z getta. Był również znany z wykorzystywania seksualnego młodych kobiet. Zadna nie mogła zaprotestować, bo miała świadomość, co ją czeka. Lucille E. wspomina w innym miejscu, że wreszcie dostała pracę w kuchni w getcie i pewnego razu, będąc sama w przyległym biurze, pojawił się M.Rumkowski, chwycił za krzesło i przysiadł się przy niej. „Mieliśmy parę rozmów. On gadał, ja słuchałam. W pewnym momencie chwycił mnie za rękę i położył ją na swoim penisie, po czym powiedział: „Szarpnij się i postaw go w stan pracy”. Relację młodziutkiej wówczas Lucille E. potwierdza Jacob Zylberstein, który był świadkiem zachowywania się przywódcy getta łódzkiego. „Rumkowski rzeczywiście wykorzystywał młodziutkie kobiety” – mówił – i dodaje przy tym: „Kiedy siedzieliśmy w jadalni, on przychodził, rezejrzał się po sali, kładł rękę na ramieniu wybranej i wychodził z nią. I nie jest to tak, że ja to słyszałem od kogoś. Ja to widziałem. Gdyby któraś mu odmówiła, znalazłaby się w śmiertelnym niebezpieczeństwie”.

    Uratowana przez Polaków Żydówka, Alicja Zawadzka-Wetz, opisuje w swej książce przeżycia w getcie warszawskim. Pisze, że – cytuję

    „Najgorsze było to, że poznałam bestialstwo, do którego zdolni są ludzie oraz okrucieństwo i podłość ludzkiej natury.

    Wśród społeczności, skazanej na śmierć, budzą się albo najniższe, albo najszlachetniejsze instynkty. Iluż to przedwojennych adwokatów, powszechnie szanowanych, stało się członkami żydowskiej milicji i gotowych było do największych podłości z szantażem włącznie… Ilu z nich biło do krwi dzieciaki, które usiłowały przedostać się poza mury, by zdobyć po drugiej stronie trochę żywności dla głodującej rodziny… Dobrzy, mieszczańscy mężowie porzucali żony, z którymi spędzili dziesiątki lat, by przeżyć jeszcze jedno, najtańsze choćby, doznanie miłosne, by przed śmiercią użyć życia… Zdarzały się wypadki, że w rodzinach okradano się wzajemnie z mizernych porcji gliniastego chleba.” (Zob. Alicja Zawadzka-Wetz, „Refleksje pewnego życia”, wyd. Instytut Literacki, Paryż 1967, w serii „Dokumenty”, str. 20-21).

    Stefan Nowicki pisze w swej książce, że:

    „Ocalałe pamiętniki Czerniakowa („Adam Czerniakow Warsaw Ghetto Story”, wyd. Zydowskiego Instytutu Historycznego Jad Waszem) dają obraz życia w getcie warszawskim.

    „Na ulicach leżą trupy, a w wytwornych restauracjach odbywają się tańce”. Pod datą 14 czerwca 1941 roku czytamy: „Pochmurno. Dziś niedziela. Nie wiem czy orkiestra będzie mogła grać w ogródku. Okazało się, że grała pomimo lekkiego deszczu. Poleciłem sprowadzić dzieci Izby Zatrzymań… Były to żywe kościotrupy rekrutujące się z żebraków ulicznych… Wstyd mi powiedzieć, że tak dawno nie płakałem. Dałem im po tabliczce czekolady. Potem otrzymali zupę. Przekleństwo tym z nas, co sami jedzą i piją, a o tych dzieciach zapominają”. Stosunki w Judenracie były okropne. Miały miejsce ostre starcia między tymi, którzy wysługiwali się Niemcom i żyli w warunkach luksusowych, a tymi, którzy żyli w nędzy i głodzie i ciężko pracowali w nieludzkich warunkach. Przydział żywności był nędzny, toteż przemyt był dobrze zorganizowany. Gdyby „Żydzi musieli żyć na chlebie oficjalnie racjonowanym – pisze Czerniakow – niewielu przeżyłoby rok zamknięcia za murami getta”. Mimo tak nędznych przydziałów żywności, szła ona na czarny rynek.

    Wyzysk, przekupstwo, donosicielstwo, wysługiwanie się Niemcom, łapownictwo i bogacenie się wpływowych Zydów w getcie doszły do potwornych rozmiarów (patrz załącznik „The holocaust Kingdom”)”.

    „The Holocaust Kingdom” jest książką-paszkwilem na Polaków, napisanym przez Żyda o nazwisku Michał Belg-Aleksander Donat, wydanym w USA. Paszkwil ten zieje nienawiścią do Polaków za to, że go uratowali od śmierci. Książka ta jest ciekawa dlatego, bo opisuje życie codzienne w getcie warszawskim. Urywki przytaczam za S.Nowicki, „Wielkie nieporozumienie”, str. 165. Z książki A.Donata dowiadujemy się, że:

    „Str. 34: Najbardziej niecnym z Żydów na żołdzie Gestapo, którzy również brali łapówki od ludzi szukających zabezpieczającego zatrudnienia, był Abraham Gancwajch. Był założycielem haniebnej instytucji (znanej pod nazwą „13-ki”, ponieważ biura ich znajdowały się na ul. Leszno, Nr 13), która wcześnie przejęła administrację dużej ilości domów mieszkalnych w getcie. Stowarzyszenie lokatorów walczyło uparcie o umieszczenie swego przedstawiciela na tej tak ważnej placówce. Wielokrotnie zdarzało się, że dwóch czy trzech kandydatów, z których wszyscy dali już łapówki jednemu z pracowników Judenratu,dowiadywało się, że dwóch czy trzech innych, którzy przepłacili 13-kę „wyznaczono” równocześnie na to stanowisko.

    Str. 43: 13-ka była specjalną agencją, złożoną z informatorów i sługusów Gestapo, która powstała w getcie, pomimo że tak Judenrat, jak i policja żydowska skrupulatnie wykonywały rozkazy Nazistów i były naszpikowane szpiegami Gestapo. Wodzem tego, tak zwanego Urzędu do Walki z Lichwą i Przekupstwem był notorycznie znany Abraham Gancwajch, nie zwykły szpieg, ale prowokator i dywersjonista na tak wielką skalę, że nazywano go Azefem Getta Warszawskiego. Praca jego polegała na demoralizowaniu getta przez perswazję i tłumaczenie, że zwycięstwo Hitlera jest nieuniknione, więc opór bezcelowy.

    Sredniego wzrostu, szczupły, ciemnowłosy, o ostrych rysach i przenikliwych, magnetyzujących oczach pod grubymi szkłami, Gancwajch był niezwykle zdolnym człowiekiem, wysoce inteligentnym, ze zdolnością przekonywania. Urodzony demagog, znał cztery języki – niemiecki, polski, żargon i hebrajski – przed wojną wykładał język hebrajski i pisywał do gazet. Kręcił się w kołach syjonistycznych i przypuszczalnie nawet już wówczas był na żołdzie Gestapo. Mówiono, że szpiegował na rzecz Gestapo, jakoby przeciw Rosji, w Białymstoku, Wilnie i Lwowie.

    W getcie występował nie jako agent Gestapo, ale jako dobroczyńca, który mógł służyć Żydom w godzinie potrzeby, wykorzystując swe szerokie stosunki z Niemcami.

    Gancwajch rozciągnął swe sieci szeroko i na wszystkie dziedziny życia w getcie. W jednej ze swych licznych „ról” pozował jako obrońca uciśnionych wobec „plutokratycznych wyzyskiwaczy” z Judenratu, był również opiekunem sztuki i literatury żydowskiej… czarował szczególnie intelektualistów żydowskich… chciał uchodzić za wielkiego prowodyra Getta, coś w rodzaju Mesjasza. Zakładając, że zwycięstwo Niemiec jest nieuniknione, rozsiewał kłamstwa, że w ostatnim etapie Żydzi będą przypuszczalnie przesiedleni na zdobyte tereny i wobec tego instytucja getta jest konieczna, ponieważ chroni nacjonalizm żydowski i autonomię kulturalną. Tak więc, wmawiał Żydom, by nie tylko słuchali Niemców, lecz by z nimi współpracowali. Zapraszał prawników, doktorów, pisarzy, dziennikarzy i innych na odczyty, konferencje, dyskusje i obfite, wytworne przyjęcia, w czasie których wtłaczał im w mózgi te teorie. W czasie jednego z takich zebrań zapytano go wprost – Skąd przyszedłeś?

    Kim właściwie jesteś? W czyim imieniu przemiawiasz? Na co Gancwajch odpowiedział – Sam diabeł mnie tu przysłał, ale chcę wam pomóc.

    I wysiłki jego nie szły całkowicie na marne. Wielu nawet spośród grona znanych indywidualistów wchłaniało jego wywody. Nawet dr Ringelblum, którego nic nie łączyło z Gancwajchem, poszedł tak daleko, że szukał go na „pogawędkę”, aby zadowolić swą ciekawość. Dzięki interwencji Gancwajcha został zwolniony z więzienia dr Janusz Korczak, sławny pisarz i uczony. Poza tym, chwalił się, że jego wpływom zawdzięczano, iż ulica Sienna i Plac Grzybowski pozostały wewnątrz getta. Urząd Walki z Lichwą i Spekulacją, choć powszechnie był znany pod nazwą 13-ki, miał pewne zaufanie wśród głodujących mas, którym wydawało się, że kupcy bogacą się ich kosztem. W praktyce, jedyną korzyścią było, że kupcy musieli wystrzegać się jeszcze jednego wroga. Zdarzało się, że któryś z agentów Gancwajcha spenetrował, iż jakiś sklep sprzedaje kaszę powyżej wyznaczonej ceny. Kupiec „wypracowywał” łapówkę, która zadowoliłaby urząd, ukrywał 90% kaszy, a resztę sprzedawał po wyznaczonej cenie, nie szczędząc przy tym rozgłosu. I to za niecałe 10 deka kaszy na głowę. Gancwajch robił niesamowite pieniądze Brał okup z około stu kamiennic na ul. Leszno. Dostawał od Niemców 30 przepustek z getta na aryjską stronę i sprzedawał je po przeraźliwie wysokich cenach. Zorganizował służbę ambulansową, która zwalniała swych pracowników od prac przymusowych i dawała im inne przywileje. Aby zostać członkiem tej służby, otrzymać jej specjalną kartę i nosić czerwoną czapkę, ludzie płacili fortuny.

    Z okazji świąt wielkanocnych, Gancwajch dał parę tysięcy złotych na pomoc dla zubożałych pisarzy żydowskich.

    Na uroczystość bar mitzvah swego syna przyjmował chlebem i kawą biednych, co, jak mówiono, kosztowało dziesiątki tysięcy złotych.

    Gdy umarł jego ojciec, w półoficjalnym dzienniku żydowskim „Gazeta Żydowska” ukazały się nekrologi podpisane przez „grupę doktorów, prawników, dziennikarzy i pisarzy”, choć bez indywidualnych nazwisk.

    Równocześnie grał na popularności, ujawniając brak zaufania i niechęć do Judenratu. Raz nawet, jego przyjaciele z Gestapo zaaresztowali Adama Czerniakowa, prezesa Judenratu. Wykorzystywał każdą możliwość zdobycia kontroli nad tą instytucją. Rozgłaszano pogłoski połączenia się 13-ki z Judenratem, z tym, że Gancwajch byłby prezesem nowej instytucji, do czego jednak nigdy nie doszło. Przypuszczalnie powodem były zakulisowe rozgrywki między cywilnym niemieckim komisarzem getta dr. Heinz Auerswaldem, zwierzchnikiem Czerniakowa i wysoko postawionymi oficerami Gestapo, którzy popierali Gancwajcha. Robił on wszystko, co było w jego mocy, aby uzyskać mandat od Zydów, który pozwoliłby mu występować w ich imieniu. – Wówczas – obiecywał – uzyskam dla was od Niemców cokolwiek zechcecie. Getto zacznie natychmiast pracować dla Wehrmachtu, skończą się bicia i łapanki, otrzymacie zadowalające przydziały żywności. W międzyczasie, dwaj współpracownicy Gancwajcha – Moryc Kon i Zelig Heller – utworzyli własny „sklepik” po przeciwnej stronie ulicy na Lesznie pod Nr. 14. Specjalizowali się w dostawach jarzyn i uzyskiwali pewne, bardzo korzystne koncesje, łącznie z pozwoleniem na otwarcie targu na ul. Leszno, na handel rybami oraz zorganizowali transport konny w getcie.Wozy te nazywano „konhellerami”, na cześć koncesjonariuszy, ale znane były również jako „wszalnie”. Kon i Heller robili potworne sumy na przemycie przyjaciół i ich rodzin z Łodzi i Białegostoku do getta warszawskiego, na zwalnianiu więźniów, unieważnianiu spraw cywilnych i rozkazów konfiskaty własności – wszystko to naturalnie, jako „usługi” uzyskiwane od oficjalistów niemieckich. (…).

    W czerwcu 1942 roku ukazały się w getcie plakaty „Poszukiwany przez policję” z nazwiskami i fotografiami Gancwajcha i innych jego bandy. Mówiono, że udało im się uciec.” To tyle z relacji Zyda A. Donata.

    Według ustnej informacji, trudnej dzisiaj do zweryfikowania, uzyskanej w 1993 r., Gancwajch, Kon i Heller oraz dwóch innych, nieznanych z nazwiska, uciekli z getta a nagromadzone tam pieniądze i złoto, użyli na opłacenie ukrywania się, pod zmienionymi nazwiskami, u jednego chłopa w radomskim. Po wejściu do Polski wojsk sowieckich i przejęciu władzy przez komunistów, zmienili znowu nazwiska. Tym razem na polskobrzmiące. Wstąpili do PPR i znaleźli zatrudnienie w UB (Kon, Heller i dwaj pozostali). Natomiast Gancwajch był oficerem znienawidzonego G.Z. Informacji Wojskowej. Chłop, który ich ukrywał, został potem zastrzelony przez UB jako „bandyta” reakcyjnego podziemia. Były też inne formy współpracy Żydów z Niemcami. Nie warto by było to przypominać, gdyby skutkiem tego była śmierć zaledwie 1000 czy 2000 ludzi. Jest to jednak sprawa masowego mordu, gdzie zginęło ponad 30 000 (słownie: ponad trzydzieści tysięcy) Żydów, do czego przyczynili się wydatnie sami Zydzi. O tej zbrodni pisze się i mówi, ale na temat okoliczności milczy, zwłaszcza w Polsce i na Ukrainie. Po zdobyciu Kijowa przez wojska niemieckie, ogłoszono przy końcu września 1941 roku zbiórkę Żydów. W związku z tym wywieszono w mieście i okolicy plakaty z instrukcją: „Należy zabrać ze sobą papiery identyfikacyjne, pieniądze i rzeczy wartościowe, obok ciepłego ubrania się”. Niemieckie Sonderkomando 4 A , które liczyło na co najwyżej 5000 do 6000 Zydów, którzy się zgłoszą, doznało niecodziennego zaskoczenia, bo stawiło się 33 771 Żydów. W tej sytuacji jednostka 4A zmuszona była do zaangażowania 2 batalionów policji, żeby uporać się z wynikłym, nie z ich „winy”, problemem. Oczywiście, wszyscy, którzy stawili się na życzenie Niemców, zostali w pień wycięci. Mowa tu jest o masakrze w Babim Jarze na Ukrainie. Niewątpliwym jest fakt, że winnymi tej masowej zbrodni są Niemcy, ale dużo winy leży w żydowskiej mentalności i gotowości do współpracy z okupantem niemieckim. Co najmniej 27 tysięcy Zydów nie musiało tam wtedy zginąć. (Zobacz: Antony Beevor, „Stalingrad”, 1998). W wyniku szeroko zakrojonej kampanii „Judenrein” (oczyszania państwa niemieckiego z Żydów) dziesiątki tysięcy Żydów znalazło się poza granicami Niemiec. Ogromna ilość została przepędzona do Polski (obóz w Zbąszyniu), ale dużo znalazło się w krajach zachodnich. W Holandii na przykład, w miejscowości Westerbrok zbudowano w 1939 roku obóz dla uchodźców żydowskich. Po zajęciu w kwietniu 1940 roku Holandii przez wojska niemieckie, obóz ten został przekształcony przez okupanta na obóz więzienny. Jednocześnie Niemcy rozpoczęli szeroko zakrojoną akcję rejestracji Zydów w całym kraju i wysyłania ich do obozu w Westerbrok. Wkrótce nadszedł czas deportacji Zydów holenderskich do obozów zagłady w Sobiborze i Majdanku koło Lublina. Deportacja przebiegała sprawnie, bez najmniejszego oporu, dzięki gorliwej współpracy żydowskich władz obozu, które co tydzień układały skrupulatnie listę 1000 kolejnych Zydów do transportu na Wschód. I tutaj wkład Zydów w zagładę swych współbraci jest też dobrze widoczny. W związku z ekstradycją w maju b.r. Iwana Demjaniuka do Niemiec, by postawić go przed sądem za współudział w zagładzie Żydów w Sobiborze, prasa i oskarżyciele publiczni uważają, że bez pomocy 100 Ukraińców Niemcy nie byliby w stanie zamordować tam 250 000 ludzi. Obozu strzegło 30 SSmanów, z tego stale połowa była nieczynna z powodu choroby lub przebywania na przepustkach. Rozprawa sądowa przeciw Demjaniukowi ma posłużyć przede wszystkim do rzucenia światła na nie-niemieckich pomocników w dziele zagłady Zydów. Eksperci ustalili, że takich nie-niemieckich pomocników, którzy aktywnie pomagali Niemcom, było około 200 000. Ciekawe jest, ilu wśród tych nie-niemieckich pomocników, aktywnych w Holocauście, było Żydów? I czy w tej liczbie znajdzie się policja żydowska, żydowskie Gestapo, członkowie żydowskich judenratów i innych żydowskich organów pomocniczych? Niektórzy historycy, znawcy zagadnienia, wysuwają tezę, że gdyby nie istniała gorliwa współpraca Żydów z Niemcami, szeroko zakrojone współdziałanie i skrupulatne wykonywanie, bez najmniejszego oporu, poleceń i zarządzeń niemieckich władz okupacyjnych, Holocaust przeżyłoby co najmniej 1 milion Żydów. Jeszcze dalej poszła Hannach Arendt, teoretyk polityki, filozof i wybitna publicystka niemiecka, pochodzenia żydowskiego, która sławna stała się również z opisania i skomentowania procesu Adolfa Eichmanna w Izraelu, co zostało wydane w formie książki, uznanej za dzieło (ale nie w kołach żydowskich i filosemickich). Książka ta, pt. „Eichmann w Jerozolimie” zawiera bardzo dużo interesujących informacji, wśród których znajduje się rola Zydów, jaką odegrali w zagładzie własnego narodu. Współpraca Zydów z Niemcami i pomoc udzielona nazistom „w unicestwieniu własnego narodu stanowi najczarniejszy rozdział całej tej ponurej historii” – pisze H.Arendt. Twierdzi przy tym, że gdyby naród żydowski nie był zorganizowany i nie miał przywództwa żydowskiego, gotowego do współdziałania z nazistami, to Niemcy nie byliby w stanie wymordować od 4,5 do 6 milionów ludzi. Autorka powołuje się na dane różnych badaczy, według których – gdyby nie było tak ogromnego zaangażowania się Zydów, zwłaszcza w Judenratach, we współpracę z mordercami, „z wyżej wymienionej liczby uratowałaby się mniej lub więcej połowa”. Twierdzenia powyższe są politycznie niepoprawne, bardzo nielubiane w kołach żydowskich, przez to oficjalnie dotąd nie poruszane z obawy przed skutkami w ewentualnej karierze naukowej, dlatego istnieją w drugim (nieoficjalnym) obiegu. Nie mniej sprawa udziału Żydów w zagładzie swych współbraci warta jest głębszego zbadania i wyciągnięcia na światło dzienne. W świetle powyższych faktów nasuwa się pytanie: Kto ma na sumieniu więcej ofiar żydowskich w wyniku współpracy z Niemcami – Ukraińcy, Łotysze, Litwini, Polacy, czy Żydzi? (To pytanie skierowane jest do cynicznych oszczerców typu Jana T.Grossa (USA), Aliny Całej z Zydowskiego Inst. Historycznego (Polska) i do głupich, wrzaskliwych Żydów amerykańskich, hohsztaplerów, mających chorobliwe pretensje do reprezentowania Żydów na całym świecie i do odgrywania roli ich jedynych spadkobierców).

    Władysław Gauza
    8 październik 2009
    Źródło: http://www.aferyprawa.eu/Artykuly/Wspolodpowiedzialnosc-Zydow-za-Holocaust-Wladyslaw-Gauza-2991

  25. Łupaszka said

    To nie antysemityzm, to nie fobie. Jak Izraelici zostali Żydami – Izraelici
    Izraelici, potomkowie patriarchy Abrahama, pod przewodnictwem Mojżesza, wyszli z niewoli egipskiej. Szli do ziemi obiecanej Abrahamowi, aby ją zdobyć. Ciekawy był to lud. Mojżesz wpajał im miłość i szacunek dla Pana Boga. Dał im, na kamiennych tablicach, Dekalog, żeby wiedzieli jak mają w życiu postępować. Ale jak tylko Mojżesz, choćby na krótki czas, był nieobecny w śród nich, zaraz zapominali o wszystkim co im nakazywał. Miejsce Boga zaraz zajmowało u nich złoto. Zrobili sobie nawet cielca ze złota i jemu oddawali pokłon. Taka już ich natura. Mojżesz długo trzymał ich na pustyni aby przyswoili sobie Dekalog i ucywilizowali się. Z biegiem czasu, po śmierci Mojżesza, niektórzy jego potomkowie mieszali się z otaczającą ich ludnością, a miejscowa ludność przechodziła na wiarę mojżeszową. Wiara mojżeszowa stała się z czasem wiarą „nawracającą”. Przechodzić zaczęły, na wiarę mojżeszową ludy, a nawet całe królestwa.
    Żydzi
    Izraelici dali początek Żydom. To na tkance Izraelitów, zaczęła się tworzyć i rozszerzać mentalność żydowska. W miarę upływu czasu, ludzie wyznania mojżeszowego, zaczęli coraz bardziej odchodzić od Dekalogu i Biblii, która ich uwierała. Ich sposób pojmowania świata coraz bardziej rozmijał się z tym co Biblia nakazuje. Zdobywanie mamony stało się ich celem życiowy, a złoto ich bożkiem. Przywódcy duchowi napisali więc własne księgi religijne i ich interpretacje. Są nimi Tora i Talmud. Podstawową tezą tam zawartą jest to, że duszę ma tylko Żyd. Ci co nie są Żydami duszy nie mają. Są takimi samymi zwierzętami jak inne zwierzęta, tylko podobnymi do ludzi. Takie argumenty, jakie daje Żydom Tora i Talmud, sprawiają, że nieżyda, czyli goja można bezkarnie oszukać, wykorzystać, zrobić z niego niewolnika i pogardzać nim. Podstęp, przebiegłość, przewrotność i zdrada w stosunku do gojów uważają za cechy pożądane. Tak też wzbudzono w nich pychę. Panować i mieć poczucie, że się jest stworzonym do panowania nad resztą ludzkości, to dla Żydów cel strategiczny, do którego należy dążyć konsekwentnie, wszelkimi sposobami. Cel ma uświęcać środki. Zalecana zmiana nazwisk, dostosowana do tubylczych, która daje kamuflaż, ma ułatwiać przenikanie struktur narodu, w którym żyją, w celu prowadzenia destrukcji od środka i czerpania maksymalnych korzyści. To nakazują im ich księgi, napisane przez rabinów, a które uważają za święte. Kim są obecni ludzie zwani Żydami ? Łatwiej odpowiedzieć kim nie są. Na pewno nie są potomkami patriarchy Abrahama, czarnoskórzy Żydzi z Afryki. Nawet ludzie żyjący na terenach Palestyny, to w większości Arabowie, którzy są wyznawcami religii mojżeszowej i nie są potomkami Abrahama. Czy Żydzi mieszkający w przedwojennej Polsce mogli by pochodzić z pokolenia Abrahama ? W XII wieku, na terenie dzisiejszej Turcji, między Morzem Kaspijskim, a Morzem Czarnym, istniało Królestwo Chazarów. Ludność tego królestwa przyjęła wiarę mojżeszową i stali się Żydami. Z terenów tych zostali wyparci przez Mongołów i Kozaków. Rozproszyli się po Europie. Większa ich część osiadła we Wschodniej Małopolsce, a stamtąd rozprzestrzeniła się na cały kraj. Ponieważ Żydzi nie zajmowali się rolnictwem, a tylko lichwą i wolnymi zawodami, to w tej części świata, która nie była bogata, wielkiego, bogactwa nie mogli zdobyć. Byli więc pogardzani przez dawnych swoich ziomków , osiadłych na zachodzie bogatej Europy. Nazywali ich pogardliwie Juden Ost. Tak więc mało prawdopodobne jest to aby w Polsce znalazł się choćby jeden potomek patriarchy Abrahama. Obecni Żydzi nie są więc ludem wybranym przez Boga, jak chcieliby aby Goje w to wierzyli.
    Solidarność żydowska
    Solidarność żydowska to mit. To, że Żyd oszukuje goja, a Żyda nie, nie wynika z ich solidarności żydowskiej, to wynika z Tory i Talmudu, który zabrania oszukiwać Żyda, a pozwala oszukiwać Goja. Gdyby istniała solidarność żydowska, to tuż przed wybuchem II Wojny Światowej, kiedy już wiedziano jaki los gotuje Hitler Żydom, Żydzi ze Stanów Zjednoczonych, w obawie o swoje interesy, nie zawróciliby statku płynącego z tysiącami Żydów niemieckich do Niemiec, wiedząc jaki los ich tam czeka. Najlepszym przykładem, braku solidarności , jest zachowanie się Żydów w gettach. Tam Żydów pilnowała policja żydowska. I to bardzo skutecznie, w sposób rygorystyczny, a nawet bezwzględny. Judenraty, działające w gettach, to były władze żydowskie. To one były tymi, które decydowały o tym, którzy Żydzi i kiedy zostaną wysłani do komór gazowych w Auschwitz . O solidarności Żydów, z ukrywającymi ich Gojami, nie ma nawet co mówić. Złapany przez Niemców, ukrywający się Żyd, mimo iż wiedział jak tragiczne będą skutki jego nielojalności wobec ukrywających go osób, bez najmniejszych oporów wskazywał tych którzy go ukrywali. To też wynika z mentalności żydowskiej. Cechą szczególną Żydów jest solidaryzowanie się z mocniejszymi od siebie, a więc z każdym okupantem, który na ich kraj zamieszkania napada.
    Choroba ludzkości
    Dla pojedynczej jednostki ludzkiej, bardzo groźną chorobą, jest choroba popularnie zwana rakiem. Jak się bliżej przyjrzeć to rak jest jedną z wielu odmian nowotworu. Są to komórki , które podstępnie wyniszczają organizm, w którym żyją. Ludzkość, jako zbiorowość, podobnie jak pojedyncze jednostki ludzkie, też cierpi na różne choroby, w tym również na podobną chorobę jaką jest rak. Współcześni Żydzi, na ogół pod zmienionymi nazwiskami, przenikają do struktur władzy państw nie żydowskich, do „krwiobiegu” tych państw, jakim są rynki finansowe i do wymiaru sprawiedliwości. To oni są właścicielami banków. To oni są wierzycielami zadłużających się państw, zarządów gmin i poszczególnych obywateli. To oni, panując nad kapitałem i decydują jacy ludzie sprawują rządy w poszczególnych krajach. To oni zaczynają decydować o losach milionów. To oni zmierzają do utworzenia rządu światowego, na którego czele mają stanąć i podporządkować sobie cały świat. To oni uważają , że są narodem wybranym, mimo że nie są ani narodem ani przez nikogo wybranym. To są samozwańcy, z fałszywymi prorokami , jako wilki w owczej skórze.

  26. Łupaszka said

    Holokaust Polaków w ZSRS. Rozkaz 00485 z 11 sierpnia 1937 r., wydany przez szefa NKWD Nikołaja Jeżowa, pociągnął za sobą śmierć 111 091 Polaków. Jedyne kryterium ludobójstwa – etniczne. Niewiele pamiętamy. Coraz mniej wiemy o naszej wspólnej historii. Niedawna wypowiedź rzecznika SLD, w której umiejscowił on Powstanie Warszawskie w 1988 roku, nie jest już dzisiaj niczym wyjątkowym. To raczej typowy obraz polskiej świadomości historycznej przeoranej przez maszynerię obojętności i zapomnienia, sprawnie funkcjonującą w III RP. Poza jednym wyjątkiem, który symbolizuje Jedwabne: wytrwała praca najpotężniejszych ośrodków medialnych tej samej III RP, by czas II wojny światowej kojarzył się dzisiejszym Polakom ze wstydem współodpowiedzialności za holokaust ludności żydowskiej. Na szybko kurczącym się skrawku wspólnej pamięci narodowej walczymy o to, by poza Jedwabnem utrzymać także wspomnienie Westerplatte, Monte Cassino, Powstania Warszawskiego, nie tylko bohaterskich walk, ale i cierpień zadanych polskiej wspólnocie w czasie II apokalipsy. Tego miejsca jest już tak mało, że niekiedy nawet obrońcy pamięci o Katyniu traktowani są jako swego rodzaju rywale dla tej grupy, dla której szczególnie bolesna jest pamięć masowych zbrodni nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej w latach 1943-1944, a jedni i drudzy wydają się zabierać przestrzeń publicznej żałoby tym, dla których najważniejsze w oczywisty sposób pozostaje ludobójstwo niemieckie na Polakach i setki jego symboli: Bydgoszcz, Piaśnica, Stutthof, Palmiry, Dachau, Pawiak, Auschwitz…

    Rozkaz 00485

    Czy możemy jeszcze coś zmieścić w tym krajobrazie pamięci polskich bohaterów i ofiar tragicznej historii XX wieku, kiedy wszelka polska martyrologia jest tak wyśmiewana, przyjmowana zaporowym ogniem szyderstwa najpotężniejszych mediów i wykreowanych w nich autorytetów?

    Nie wiem, czy możemy. Wiem, że musimy – bo to nasz, nie tylko polski, ale po prostu ludzki obowiązek. Musimy do kalendarium naszej zbiorowej pamięci wprowadzić jeszcze jedną datę, symbol losu Polaków i zarazem wspomnienie ponad 150 tysięcy konkretnych istnień ludzkich, przekreślonych jednym rozkazem wydanym przez najbardziej zbrodniczy system w historii XX wieku.

    Musimy przypomnieć rozkaz 00485 z 11 sierpnia 1937 r. szefa NKWD Nikołaja Jeżowa na podstawie wydanej dwa dni wcześniejszej decyzji Politbiura Wszechrosyjskiej Komunistycznej Partii (bolszewików). To rozkaz o ludobójstwie Polaków mieszkających w ZSRS. Nie było wcześniej pojedynczego dokumentu, który pociągnąłby za sobą świadomą likwidację tak wielkiej liczby ludzi na podstawie kryterium etnicznego.

    Jeżow ogłosił walkę z „faszystowsko-powstańczą, szpiegowską, dywersyjną, defetystyczną i terrorystyczną działalnością polskiego wywiadu w ZSRS”, jaką rzekomo miała prowadzić gigantyczna siatka Polskiej Organizacji Wojskowej (POW – rozbita już całkowicie na terenie państwa sowieckiego w 1921 r.).

    Stawiał też jasno zadanie podległym służbom NKWD w całym państwie: „całkowita likwidacja nietkniętego do tej pory, szerokiego, dywersyjno-powstańczego zaplecza POW i podstawowych ludzkich rezerw [„osnownych ljudskich kontingientow”] wywiadu polskiego w ZSRS”. Owo „zaplecze” i „podstawowe rezerwy” mogli tworzyć wszyscy, którzy mieli wpisaną do paszportów narodowość polską.

    Według spisu powszechnego w ZSRS, w 1926 roku było takich osób 782 tysiące. Według następnego spisu, z 1939 roku, liczba Polaków w ZSRS zmniejszyła się do 626 tysięcy. To był właśnie efekt systemu bezprecedensowych prześladowań, jakim poddani zostali w państwie Stalina Polacy.

    Ponad 150 tysięcy – rozstrzelanych (nie tylko w latach 1937-1938), zmarłych w czasie deportacji, zamęczonych głodem w 1932-1933. Nie mniej niż co drugi dorosły mężczyzna został w tej polskiej wspólnocie losu pozbawiony życia.

    Pierwszą książkę tej zbrodni („Pierwszy naród ukarany: Polacy w Związku Radzieckim w latach 1921-1939”, Warszawa 1991), jeszcze bez dostępu do podstawowych źródeł sowieckich, poświęcił Rosjanin z urodzenia – dziś profesor Uniwersytetu Opolskiego – Mikołaj Iwanow.

    Przełomowe znaczenie w poznaniu skali tej operacji miały prace rosyjskich badaczy z Memoriału: Nikity Pietrowa i Arsenija Rogińskiego (z 1993 i 1997 roku), którzy przedstawili oficjalne dane NKWD. Kto nie ufa polskiej skłonności do cierpiętnictwa, niechaj zaufa sprawozdawczości wewnętrznej NKWD.

    To są jej dane: w „operacji polskiej”, między wrześniem 1937 a wrześniem 1938 roku, zostało aresztowanych 143 810 osób. Spośród nich 111 091 rozstrzelano. Nie wszyscy byli etnicznymi Polakami, ich liczbę wśród straconych w tej jednej operacji szacuje się na 85 do 95 tysięcy.

    Polacy byli jednak zabijani systematycznie w państwie sowieckim także w innych operacjach: od czasu pogromów polskich dworów i zaścianków w 1917 roku, poprzez prześladowania księży i wiernych Kościoła katolickiego (w polskiej literaturze historycznej najbardziej kompetentnie przypomina te prześladowania w licznych swych monografiach i kompendiach ks. Roman Dzwonkowski); następnie przez ofiary wspomnianej już operacji „antykułackiej” z lat 1930-1931; ofiary Wielkiego Głodu z 1932 i 1933 roku, zarówno na Ukrainie, jak i w Kazachstanie (przecież od głodu ginęli nie tylko Ukraińcy i nie tylko Kazachowie); dalej – wskutek kolejnych fal aresztowań i deportacji ludności polskiej najpierw z terenów przygranicznych z II RP na sowieckiej Ukrainie i Białorusi, a następnie (w 1936 r.) w ogóle z tych republik do Kazachstanu.

    W okresie największego nasilenia terroru – 1937-1938 – Polacy byli rozstrzeliwani także masowo w ramach mniejszych operacji NKWD, takich jak np. „niemiecka” (likwidująca „niemieckich szpiegów”), „czyszczenie” samego NKWD z wprowadzonego do niego licznie jeszcze przez Dzierżyńskiego „polskiego elementu” – i wiele innych.

    Statystyka zbrodni

    Rozkaz nr 00485, pierwotnie mający obowiązywać 3 miesiące, został przedłużony na blisko dwa lata. Jego zabójcze efekty – przypomnijmy: ponad 111 tysięcy rozstrzelanych na podstawie jednego rozkazu, to jest ponad pięć razy więcej niż w całej operacji katyńskiej – dopełnił cztery dni później wydany kolejny rozkaz Jeżowa. Nosił on numer 00486, a dotyczył rodzin „zdrajców ojczyny” (nie tylko Polaków).

    Aresztowania mogli uniknąć tylko ci, którzy wydali swoich najbliższych. Dzieci powyżej 15. roku życia podlegały „dorosłym” represjom. Młodsze miały być kierowane do domów dziecka lub do pracy.

    Na absolutnie wyjątkową skalę represji skierowanych przez państwo sowieckie przeciw Polakom zwrócił uwagę profesor Uniwersytetu Harvarda Terry Martin. Na podstawie imiennej listy ofiar rozstrzelanych w latach 1937-1938 w Leningradzie obliczył, że Polacy byli zabijani 31 razy częściej, aniżeli wynikało to z ich liczebności w tym mieście.

    Innymi słowy: Polak w Leningradzie i okolicach miał w okresie największego nasilenia Wielkiego Terroru 31 razy mniejszą szansę przeżycia aniżeli przeciętny mieszkaniec tego najbardziej doświadczonego przez zbrodnie stalinowskie miasta.

    Profesor Uniwersytetu Yale Timothy Snyder obliczył taką statystykę dla całego Związku Sowieckiego czasu Wielkiego Terroru: Polacy byli w niej, niestety, narodem wybranym. Wybór Stalina zdecydował o tym, że byli 40 razy częściej rozstrzeliwani, niż wynosiła przeciętna dla wszystkich narodów ZSRS.

    Polaków było w ZSRS 0,4 proc. ogółu ludności, natomiast w grupie 681 tysięcy rozstrzelanych w latach 1937-1938 stanowili ok. 13-14 proc. ofiar. Tyle sucha statystyka na podstawie danych NKWD. Ale, jak słusznie napisał Snyder w swojej monografii „Skrwawione ziemie” (2010), musimy przede wszystkim pamiętać, że każda z ofiar miała imię, każda to indywidualna biografia, każda zasługuje na ludzką pamięć.

    Z przejmującą empatią losy Polaków mordowanych w ramach operacji NKWD na Ukrainie w latach 1937-1938 przedstawił najwybitniejszy chyba współcześnie badacz systemu stalinowskiego profesor Hiroaki Kuromiya z Uniwersytetu Indiany. W jego książce „Głosy straconych” (wydanie polskie 2008, wydanie amerykańskie 2007) możemy zobaczyć tę wielką zbrodnię przez pryzmat indywidualnych losów ludzi rozstrzeliwanych tylko za stwierdzenie „Polska to dobry kraj” (to oznaczało „faszystowską agitację”) albo za niezgodę na wyrzeczenie się polskiego męża czy żony.

    Inny autorytet studiów nad sowieckim totalitaryzmem, profesor Norman Naimark z Uniwersytetu Stanforda, w swej książce „Stalin´s Genocides” (2011) nie waha się porównać sytuacji Polaków pod panowaniem sowieckim – od września 1937 do lipca 1941 roku („amnestia” po układzie Sikorski – Majski) – do sytuacji Żydów w okresie holokaustu. Prawda o wielkiej zbrodni na Polakach pod panowaniem Stalina zaczyna się przebijać do świadomości – przynajmniej kół akademickich – na Zachodzie.

    Biała plama w podręcznikach

    A u nas? Z najnowszych podręczników dopuszczonych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej do I klasy szkół ponadgimnazjalnych – a więc podsumowujących wiedzę polskich uczniów o historii XX wieku – żaden nie zawiera najmniejszej choćby wzmianki o tej, raz jeszcze powtórzmy, największej zbrodni dokonanej na Polakach w minionym stuleciu.

    Nie ma też w ogóle tego tematu wśród realizowanych przez Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia (finansowane z budżetu państwowego, powołane z inicjatywy premierów Putina i Tuska po spotkaniu w Smoleńsku) problemów badawczych.

    Najważniejszymi zdobyczami naszej historiografii są w tym zakresie wciąż tylko wycinkowe zbiory dokumentów – dwutomowa publikacja IPN „Wielki Terror: Operacja Polska 1937-1938” (2010), oparta na materiałach pozyskanych z archiwów ukraińskich, jak również wybór w opracowaniu Tomasza Sommera „”Rozstrzelać Polaków”. Ludobójstwo Polaków w Związku Sowieckim w latach 1937-1938. Dokumenty z Centrali” (2010).

    Ostatnio przegląd interpretacji tej wielkiej zbrodni przedstawiono w dwumiesięczniku „Arcana” (nr 106-107: 4-5/2012), zbierając przy okazji jej 75. rocznicy wypowiedzi wszystkich poważnych badaczy tego zagadnienia: Nikity Pietrowa, Hiroaki Kuromiyi, Krzysztofa Jasiewicza, Marka Jana Chodakiewicza, Bogdana Musiała, Tomasza Sommera, Jerzego Bednarka, Jana Jacka Bruskiego, Marka Kornata, Henryka Głębockiego. Oni właśnie mówią najdobitniej, dlaczego nie można o tej zbrodni zapomnieć.

    Profesor Marek Kornat wskazuje, iż zbrodnia ta spełnia bezdyskusyjnie definicję ludobójstwa przyjętą przez Konwencję ONZ w grudniu 1948 r., mówiącą o „niszczeniu grup narodowych, etnicznych, rasowych i religijnych”. Stwierdza także, iż historia tej bezprecedensowej zbrodni powinna być przyjęta do wiadomości przez historyków polskiej polityki zagranicznej okresu międzywojennego: eksterminacja polskiej grupy narodowej w ZSRS pokazuje, że „możliwości pokojowej egzystencji Polski z państwem Sowietów w zasadzie nie istniały (…) kierownictwo stalinowskie postrzegało Polskę jako wroga, z którym nie może być zbliżenia”.

    Tomasz Sommer i Henryk Głębocki podkreślają, że trzeba się upominać o pamięć tej zbrodni w imię prawdy historycznej o czasach Wielkiego Terroru. Pojęcie to, łączone z latami 1937-1938, obecne we wszystkich podręcznikach do historii (także polskich) XX wieku, ograniczane jest najczęściej do rozprawy Stalina ze starymi kadrami „leninowskimi” i wierchuszką Armii Czerwonej.

    Dzisiejsza propaganda historyczna w Rosji, bezkrytycznie przyjmowana przez dominującą część mediów w Polsce, przedstawia Wielki Terror, Wielką Czystkę jako wewnętrzną tragedię Rosjan, „domowy konflikt”, o którym mają prawo mówić tylko Rosjanie.

    Tymczasem według danych NKWD, wśród 681 tys. rozstrzelanych w latach 1937-1938 ofiary tzw. operacji narodowościowych to 247 tysięcy osób (na czele z Polakami), a ponad 350 tysięcy – „kułacy” (niekoniecznie Rosjanie, wśród nich było także bardzo wielu Polaków, na pewno natomiast nie było w tej kategorii komunistów). Polskie ofiary, tak liczne w tej straszliwej zbrodni, pozostają „nieme”. Nie możemy im oddać głosu, ale możemy, musimy przywrócić pamięć o nich. Nie możemy dopuścić do ich rozpuszczenia w fałszywym obrazie Wielkiej Czystki, w której pamięta się tylko o Bucharinie, Zinowiewie, Tuchaczewskim…

    Alternatywny przekaz pamięci

    Marek Jan Chodakiewicz i Nikita Pietrow zwracają uwagę na inny, nie mniej ważny aspekt tej pamięci. „Pamiętając ofiary, czcimy je, a potępiamy katów. Przekazując historię o ofiarach, pomagamy innym dojść z sobą do ładu. Chodzi głównie o post-Sowietów, większość z nich to spadkobiercy ofiar komuny, ale sami o tym nie wiedzą, czy nie chcą wiedzieć. (…)

    Podnosząc dzieje eksterminacji Polaków w ZSRS, tworzymy alternatywny wobec oficjalnego (putinowskiego) paradygmatu pamiętania ofiar. Ten drugi opiera się na rusyfikacji i prawosławizacji ofiar”. Warto o tych słowach profesora Chodakiewicza pamiętać, kiedy obserwujemy, jak nad Katyniem zaczyna dominować prawosławna cerkiew…

    Ale warto także usłyszeć głos uczciwej, dążącej do prawdy Rosji, jaką reprezentuje Nikita Pietrow, który z ubolewaniem stwierdza, że obecne „rosyjskie władze występują w roli ukrywających przestępstwa stalinowskie”. Jeśli chcemy pomóc uczciwej Rosji, tej, która chce dojść do ładu sama z sobą – musimy przypominać o ukrywanych, relatywizowanych, a nawet usprawiedliwianych zbrodniach sowieckiego imperium – tak na Rosjanach, jak i na „inorodcach”.

    Profesor Krzysztof Jasiewicz ujmuje istotę naszego obowiązku inaczej: „Powinniśmy przywrócić z niebytu nazwiska Ofiar i ich groby oraz zapewnić im godne miejsce na pomnikach, w nazwach ulic, w formie specjalnego muzeum itp. Nie powinniśmy zgadzać się na wspólne cmentarze wraz z innymi nacjami, bo to służy na obszarze postsowieckim do rozmydlania zbrodni i obniżania jej rangi. Kaci i ich pomocnicy winni być znani. Polska musi upominać się o Polaków pod każdą szerokością geograficzną”.

    Henryk Głębocki podsumowuje wszystkie motywy pamięci o zbrodni, której 75. rocznicę właśnie powinniśmy obchodzić. To nasz obowiązek – wyrzut sumienia, także dlatego, że nawet dla potomków deportowanych do Kazachstanu rodzin ofiar „operacji polskiej” nie udało się stworzyć szerszego programu pomocy. Musimy wiedzę o tej zbrodni utrwalić i rozpowszechnić, dzieląc się nią z innymi – „tak na Zachodzie, jak i dawnej „nieludzkiej ziemi” – właśnie po to, żeby stała się bardziej ludzka”.

    Od siebie dodam ten jeszcze postulat i pytanie, które już od wielu miesięcy powtarzam: Musimy wprowadzić tę trudną pamięć do polskich szkół, do polskich rozmów, do polskich modlitw. Jeśli nie zrobimy tego, trudno będzie od nas – jako politycznej wspólnoty – wymagać szacunku dla innych ofiar.
    Prof. Andrzej Nowak, historyk, sowietolog, wykładowca na Uniwersytecie Jagiellońskim

  27. Łupaszka said

    Kto był organizatorem obozów pracy przymusowej

    6 kwietnia 1945 Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego na podstawie okólnika nr 42 utworzyło Centralne Obozy Pracy, powołując obozy w Warszawie, Poniatowie, Krzesimowie, Potulicach i Jaworznie. Jednakże Centralny Obóz Pracy w Jaworznie rozpoczął działalność jeszcze przed wejściem w życie okólnika, w lutym 1945 roku.

    COP w Jaworznie był największym z centralnych obozów pracy w Polsce i ważnym ogniwem stalinowskiego aparatu represji. Jego wielkość wynikała z tego, że stanowił on rezerwuar siły roboczej dla przemysłu górnośląskiego. Takiego znaczenia nie miały Potulice czy Sikawa, znajdujące się w pobliżu o wiele mniejszych centrów przemysłowych (Gdańsk i Łódź). Z Jaworznem mogły tylko konkurować obozy w Warszawie. Świadczy to o tym, że czynniki ekonomiczne były najważniejsze w rozbudowie obozów pracy.

    COP Jaworzno spełniał ponadto wiele funkcji. Był to zarówno obóz pracy, obóz kamy jak i obóz jeniecki. Funkcje te przeplatały się i często były mało czytelne. Nie zmienia to faktu, że był on największą katownią przodującą pod względem liczby zmarłych na tle innych obozów i więzień. Jego kierownictwo i funkcjonariusze byli zdemoralizowanymi ludźmi często zasługującymi na miano zbrodniarzy.

    Kolejnym etapem w dziejach jaworznickiego obozu było więzienie dla młodocianych więźniów politycznych. Działało ono w latach 1951-1955. Było największym tego rodzaju obozem w Polsce, gdzie tysiące młodych ludzi poddano nie tylko wyniszczającej pracy, ale także indoktrynacji na wzór sowiecki. Ta eksperymentalna jednostka penitencjarna przestała istnieć z dniem 3 l grudnia 1955 roku.

    Warto wspomnieć o obozach pracy przymusowej zorganizowanych i nadzorowanych przez w większości komendantów żydowskich zatrudnionych w UB w latach 1945 do 1952. Tu mordowano autochtonów. O tym się milczy i pomników pamięci nie stawia. Obozów było co najmniej 157, między innymi w Mysłowicach, Jaworznie, Gliwicach, Radoniów Kopalnie uranu, dla przeciwników politycznych. Niektóre źródła podają 187 obozów. Tablice pamiątkowe zostały wyrwane, a ślady nadal są zacierane.

    Wojskowy Korpus Górniczy – formacja wojskowej służby zastępczej utworzona w 1949 w PRL, zlikwidowana w 1959. Kierowano do niej wyłącznie mężczyzn (młodych poborowych), których uznawano za przeciwników politycznych, niebezpiecznych dla wprowadzanego siłą ustroju komunistycznego w Polsce – w szczególności byłych członków organizacji niepodległościowych i antykomunistycznych (m. in. AK, NSZ, itp.), synów przedwojennej inteligencji i tzw. kułaków. Służba ta miała charakter pracy przymusowej. Bataliony: Katowice, Wałbrzych,
    Niezależnie od tego były kopalnie uranu Kowary, Radoniow, Wleń, nikt z bezpośrednio pracujących przy wydobyciu nie przeżył, w wyniku napromieniowania umierali na białaczkę.

    [Gdy pracowałem w Państwowej Agencji Atomistyki na ul. Kruczej, w 1991-ym roku, znaleźliśmy resztki tych nieszczęśników, dostawali „renty” po ok. 12 zł w starej walucie (podziel przez 10 000 do „nowej”. M. Dakowski]

    Obozy NKWD i Głównego Zarządu Informacji Wojska Polskiego były zlokalizowane w Bakończycach koło Przemyśla, Białymstoku, Bytomiu, Chełmnie, Chodczu, Ciechanowie, Dęblinie, Działdowie, Elblągu, Gorzowie Wielkopolskim, Grabowie nad Pilicą, Grudziądzu, Hrubieszowie, Inowrocławiu-Mątwach, Iławie, Kędzierzynie, Kętrzynie, Kijanach, Kraskowie, Krzesimowie, Krzystkowicach, Lędzinach, Lublinie-Majdanku, Łabędach, Mysłowicach, Nakle nad Notecią, Opolu, Ostrowi Mazowieckiej, Otwocku, Pile, Poznaniu, Pustkowie, Pyskowicach, Raciborzu, Rembertowie, Rykach, Sanoku, Sępolnie Krajeńskim, Skrobowie, Sokołowie Podlaskim, Sokółce, Świętoszowie, Wągrowcu, Wrocławiu, Toszku, Trzciance, Zabrzu, Zdzieszowicach i Żaganiu.

    Wykazano wiele staranności w zacieraniu śladów. Tablice pamiątkowe zostały wyrwane, a ślady nadal są zacierane.

    Oto tylko niektóre więzienia i obozy NKWD na terenie PRL:

    * Krzesimów koło Łęcznej, (lipiec 1944 – sierpień 1948) – Pierwszy obóz NKWD na terenie Polski lubelskiej, gdzie zamordowano kilkaset osób, – stąd wywożono do łagrów sowieckich.
    * Zamek w Lublinie, (w styczniu 1954 r. więzienie przeniesiono do Chełma)- Zamek w Rzeszowie (1944–1956) – więzienia NKWD na ziemiach wschodniej RP – miejsca kaźni tych “ze wschodu”,którzy najwcześniej i najdłużej walczyli.
    * Wronki, Rawicz, Fordon…(1945–1956) – trzy “centralne” więzienia komunistyczne i około 20 innych, przez które “przeszło” od 150 do 200 tysięcy żołnierzy drugiej konspiracji.
    * Jaworzno obóz pracy – 6 kwietnia 1945 Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego na podstawie okólnika nr 42 utworzyło Centralne Obozy Pracy, powołując obozy w Warszawie, Poniatowej, Krzesimowie, Potulicach i Jaworznie i w (1950–1956) Progresywne Więzienie dla Młodocianych w Jaworznie – dla młodocianych więźniów politycznych. Trafiali do niego więźniowie, których wiek nie przekraczał 21 roku życia. Historycy szacują, że przez więzienie przeszło ich około 5 tys. Komendantem był Morel od lutego 1949 prawdopodobnie do 1956.
    * Majdanek – Lublin (KL) (VII 1944 – XII 1945) – obóz NKWD – stąd wywożono do łagrów sowieckich.
    * Przemyśl – założony jesienią 1944 r. Obóz przejściowy NKWD nr 49 dla AK i przeciwników okupacji sowieckiej. Wywożono stąd do obozów na Syberii i najczęściej do m. Borowicze, gdzie znajdował się kompleks łagrów NKWD dla AK (Uprawienie nr 270).
    * Więzienie Montelupich w Krakowie – Od wkroczenia AR w 1945 w budynku znajdowało się ciężkie więzienie Urzędu Bezpieczeństwa i NKWD, przez które przeszło kilka tysięcy polskich żołnierzy, głównie z Armii Krajowej oraz WiN, z których część wywieziono w głąb ZSRR na zesłanie.
    * Poznań „Specłagier NKWD nr 2 – Dokumenty świadczą o ponad 800 więźniach przebywających w tym obozie w 1945 r., i potem, w dyspozycji poznańskiego WUBP. Wśród przetrzymywanych znajdowali się wyżsi oficerowie AK, a także żołnierze NSZ i działacze SN}.
    * obóz NKWD w Trzebusce – Turzy koło Sokołowa Małopolskiego (VIII–X 1944) – jedno z miejsc masowych mordów. Funkcjonariusze NKWD zamordowali tu ok. 300 więźniów.
    * KL Warschau Obóz koncentracyjny – Konzentrationslager. Od stycznia 1945 r., do maja 1945 r. prowadzony przez NKWD, a potem do 1949 r. przez UB; Obóz Pracy przy ul. Gęsiej, gdzie w straszliwych warunkach przetrzymywano żołnierzy Armii Krajowej, jeńców i “innych przestępców”. Zachowały się przekazy o egzekucjach w tym obozie, dokonywanych przez NKWD. Po wojnie poniosło tu śmierć ok. 1800 osób. [?? Więcej !md]
    * Skrobów koło Lubartowa, na Lubelszczyźnie, obóz NKWD dla żołnierzy AK (1944–1945);
    * Kąkolewnica Obóz NKWD dla AK, od września 1944 r. do listopada 1945 r. przebywało 2500-3000 więźniów. Uroczysko Baran w Kąkolewnicy koło Radzynia Podlaskiego. Od jesieni 1944 do przełomu stycznia i lutego 1945 roku rozstrzeliwano żołnierzy AK, ale także WiN i BCh.
    * Rembertów – Specjalny obóz NKWD nr 10 na terenie fabryki Zakłady Amunicyjne Pocisk Sp. Akc., dla łącznie 8000 Polaków; żołnierzy i działaczy Polskiego Państwa Podziemnego. Od września 1944 do lipca 1945 r. NKWD więziło tu, m.in. gen. Emila Fieldorfa „Nila” . 21 maja 1945 oddział AK rozbił więzienie i uwolnił 1446 ludzi, przeznaczonych do wywiezienia do Rosji.
    * Oświęcim Obozy NKWD i UB, do jesieni 1945 r. w byłym obozie lub w pobliżu, koło dworca kolejowego “Gemeinschaftslagru”. Drugi z obozów – założony w obrębie byłego KL Auschwitz II-Birkenau w Brzezince – istniał do marca 1946 roku. W obozach tych przebywało około 15 tysięcy osób, głównie Polaków opornych wobec władzy. Komendantem obozu był sowiecki pułkownik o nazwisku Masłobojew. W księgach parafialnych odnotowano tam zgony 144 osób. Na terenie Śląska działało blisko 30 innych mniejszych obozów NKWD, o których zachowały się jedynie fragmentaryczne relacje ludności miejscowej i osób więzionych. Filia obozu Oświęcim w Gliwicach. Komendantem obozu był Pinko.
    * Toszek obóz NKWD – w ciągu siedmiu miesięcy zmarło w nim około 3,3 tys. więźniów, a dalszych blisko tysiąc – zmarło z wycieńczenia – wkrótce po wyjściu na wolność.
    * Kędzierzyn i Blachownia oraz w Huta „Hermann Göring” w Łabędach – obozy NKWD, gdzie więźniowie demontowali fabryki i urządzenia, wywożone później do Związku Radzieckiego.
    * Obozy NKWD w Ciechanowie, Działdowie, Świebodzinie i Grudziądzu, z których wyruszyło do obozów około 25 tysięcy osób w głąb Rosji.
    * Mrowino – Obóz NKWD dla polskich więźniów politycznych od 1945 do 28 czerwca 1956 roku, kiedy to, ok. godz. 18:30 powstańcy poznańscy napadli i wyzwolili jeńców.
    * Działdowo – na miejscu zagłady przez Niemców 10 tys. Polaków – Obóz Nakazowo-Rozdzielczy NKWD Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych dla AK i z Deutsche Volksliste oraz jako przejściowy przy wysiedleniach Polaków z terenu Pomorza do łagrów Związku Sowieckiego od 18 stycznia 1945 do października 1945 r., z Powiatową Komendanturą Wojenną, której komendantem był mjr Witalim Szitow.
    * Białystok – ul. Ogrodowa (w 1944 r. więzienie i siedziba NKWD, S 1/92)
    * Kolno – więzienia i siedziba NKWD (S15/95);
    * Wykaz IPN miejsc grzebania ofiar zbrodniczej działalności aparatu terroru w Polsce w latach 1944–1956 zawiera 186 miejsc, w których spoczywają szczątki ofiar komunistycznego państwa bezprawia.
    * Świętochowice –Zgoda. Komendantem był Szlomo od lutego 1945 do listopada 1945

  28. Łupaszka said

    ZAMORDOWAĆ POLSKIE DZIECI CZ. I

    Obóz dla dzieci polskich w Litzmannstadt Ghetto ul. Przemysłowa (Gewerbestrasse)

    „Z modlitwy do niemieckiego Boga”:

    …[…]Spraw Boże, żeby lud polski gromadami zamieniał się w popiół. Użycz nam nieznanej rozkoszy mordowania dorosłych, jak też i dzieci…Będziemy wołać umierając: zmień o Panie, Polskę w pustynię…[…]…

    Tekst ukazał się na krótko przed 1 września 1939 roku nakładem „Veretinung zum Schutze Oberschlesiens”( Niemiecki Komisariat Plebiscytowy (niem. Plebiszitkomissariat für Deutschland).

    Autorem tekstu jest Hans Lukaschek (ur. 22 maja 1885 r. we Wrocławiu, zm. 26 stycznia 1960 r. we Fryburgu Bryzgowijskim) – niemiecki urzędnik państwowy, działacz polityczny, doktor nauk prawnych, hitlerowiec, niemiecki polakożerca, minister do spraw wypędzonych w pierwszym rządzie Konrada Adenauera.

    Literatura, źródła: Wikipedia,

    Józef Witkowski – Piotr Michalczewski „Martyrologia Dzieci Polskich w systemie hitlerowskim 1939 – 1945 r ”.

    Przedstawię fakty martyrologii polskich dzieci całkowicie nieznane polskiej i światowej opinii publicznej, zatajane przez serwilistyczne mainstreamowe środki masowego przekazu:

    Z okazji 60 rocznicy (2004 rok) likwidacji getta łódzkiego (Litzmannstadt Ghetto), jeszcze za łódzkiej prezydentury Jerzego Kropiwnickiego, zostałem zaproszony jako dziennikarz chicagowskiego „Kuriera Codziennego” na konferencję prasową w warszawskiej „Zachęcie”. Na konferencję pojechałem w towarzystwie osoby ocalałej z polskiego getta w Litzmannstadt Getto (nazwisko i adres znane redakcji). Konferencję prowadzili na zmianę, Kropiwnicki, pracownica „Zachęty” i w stroju rytualnym Symcha Keller (vel Krzysztof Skowroński; ur. 1963 w Łodzi) – polski chazan, podrabin, działacz społeczności żydowskiej, przewodniczący Rady Religijnej Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP. Jego żoną jest Małgorzata Burzyńska-Keller, która piastuje stanowisko szefowej Fundacji Ochrony Dziedzictwa Kultury Żydów „Wspólne Korzenie” oraz jest pomysłodawcą i dyrektorem Festiwalu Sztuki Filmowej Jidysz, obecna wówczas w sali warszawskiej „Zachęty”. Uprzednio, jeszcze w Krakowie, osoba towarzysząca mi przygotowała swoje wystąpienie o losach polskich dzieci w łódzkim getcie. Gdy otrzymałem prawo głosu, po przedstawieniu się, z nazwą gazety włącznie którą reprezentowałem, przeszedłem do zapowiedzi spraw związanych z martyrologią polskich dzieci w łódzkim getcie, jak i z informacją o przybyciu na konferencję osoby, która przeżyła likwidację polskiej części getta łódzkiego. W tym momencie został mi wyłączony mikrofon, a osoba ze mną przybyła już nie została dopuszczona do głosu. Kropiwnickiemu i rabinowi wydawało się, iż sprawa blisko dziesięciu tysięcy polskich dzieci zamęczonych w łódzkim getcie nie przedostanie się do wiadomości publicznej.

    Złudne to nadzieje.

    W grudniu 1942 roku na terenie łódzkiego getta, mniej więcej w obrębie dzisiejszych ulic: Brackiej, Emilii Plater, Górniczej i Zagajnikowej, przy ul. Przemysłowej wyodrębniono obóz dla polskich dzieci i młodzieży (Polenjugendverwahrlager der Sicherheitspolizei in Litzmannstadt). Główna brama obozu znajdowała się przy ul. Przemysłowej, stąd popularna nazwa: obóz przy Przemysłowej. W zarządzeniu Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy z 28 listopada 1942 roku pisano, że będzie to obóz dla młodocianych Polaków – kryminalistów – lub pozbawionych opieki, będących zatem elementem niebezpiecznym zarówno dla dzieci niemieckich, jak też i przez to, że mogliby w dalszym ciągu uprawiać swą kryminalną działalność. Zachowano pozory, że ma to być obóz prewencyjny i wychowawczy. W rzeczywistości był to obóz koncentracyjny przeznaczony dla dzieci i młodzieży w wieku od kilku do 16 lat. Dzieci miały numery zamiast nazwisk, chodziły w szarych drelichach i trepach, pracowały od świtu do wieczora. Były karane biciem, pałowaniem przez żydowską policję (Jüdischer Ordnungsdienst), potocznie zwaną „odmani”. Dzieci od lat 2 do 16 umierały z głodu, pragnienia, wyczerpania, czy też pałowania przez „odmanów”. Obszar obozu otoczony był wysokim parkanem z desek i strzeżony przez niemieckich wartowników. Więźniowie pochodzili z terenów włączonych do Rzeszy oraz z Generalnego Gubernatorstwa. Część zabrano z sierocińców, część to dzieci, których rodzice zostali zamordowani lub przebywali w więzieniach za udział w konspiracji. Do stycznia 1945 roku przeszło przez to miejsce około 1600 polskich dzieci, choć dokładna liczba uwięzionych jest trudna do ustalenia, ponieważ zaginęła część dokumentacji. Według zeznania ocalałego świadka liczba uwięzionych w getcie łódzkim dzieci wynosiła ok. 10 tysięcy. W momencie zakończenia wojny było tam blisko 900 więźniów( zapis zgodny z zeznaniem). Dzieci pracowały, podobnie jak ich rówieśnicy z getta, po drugiej stronie wysokiego muru. Miały nawet tych samych nauczycieli – żydowskich rzemieślników, którzy zostali tam skierowani przez nazistów. Dzieci szyły ubrania, wyplatały buty ze słomy, reperowały tornistry, prostowały igły. Wiele zmarło z głodu, zimna i wycieńczenia, zwłaszcza podczas epidemii tyfusu na przełomie 1942 i 1943 roku Udokumentowane są zgony 136 osób. Chore odsyłano do szpitala przy ul. Dworskiej 74 (dziś ul. Organizacji WiN) na terenie getta. Dzieci polskie w obozie zostały całkowicie odizolowane od świata zewnętrznego, nie miały też żadnego kontaktu z ludźmi z drugiej strony parkanu. Filia obozu dla polskich dzieci znajdowała się w majątku ziemskim w Dzierżążni, 15 kilometrów od Łodzi. Dziś po Polenjugendverwahrlager pozostał tylko budynek dawnej komendy przy ul. Przemysłowej 34. Przez wiele lat po wojnie nie wiedziano o tym obozie. W maju 1971 roku małych więźniów uczczono Pomnikiem Pękniętego Serca, postawionym w parku im. Szarych Szeregów (dawniej Promienistych). Zaprojektowali go Jadwiga Janus i Ludwik Mackiewicz. Stoi poza terenem obozu, ale jest hołdem dla polskich dzieci; wobec tych, którzy przeszli przez ten właśnie obóz wydzielony z obszaru Litzmannstadt Getto.

    Kronika getta łódzkiego, 18-19 października 1942, t. 2, s. 304:

    „Wyłączono z getta część Marysina, a mianowicie ul. Emilii Plater, Przemysłową, Otylii i teren przy murze cmentarnym. Od razu po zakończeniu ewakuacji władze niemieckie rozpoczęły tam budowę bardzo wysokiego drewnianego parkanu o bezszczelinowej konstrukcji. Wydział Budowlany getta otrzymał od Kripo (niemiecka policja kryminalna) nakaz dostarczenia niezbędnych robotników. Małe domki drewniane ulegają rozbiórce, natomiast buduje się tam baraki. Terenem tym będą dysponować władze policyjne.
    Budowa obozu dla młodocianych Polaków na Marysinie posuwa się w szybkim tempie. Wysoki drewniany parkan jest już gotowy; domy wchodzące w skład tego bloku odremontowano i wyposażono w doskonałe piece; wszędzie ustawia się podwójne (dwupiętrowe) prycze. m. in. urządzono też dla załogi obozu kryty kort tenisowy na okres zimy”.

    Kronika getta łódzkiego, 24 listopada 1942 r., t. 2, s. 396:

    „Przestrzeń bloku racjonalnie wykorzystano, tak że będzie można ulokować do 1800 osób. Prace te wykonuje tutejszy Wydział Budowlany pod nadzorem władz niemieckich. Do obozu młodocianych Polaków, który istnieje już od 10 dni zaangażowano różnych tutejszych fachowców, celem prowadzenia nauki w tamtejszej szkole zawodowej”.

    Kronika getta łódzkiego, 20 grudnia 1942 r., t. 2, s.441:

    „W czasie epidemii tyfusu widziałam okropne rzeczy. Chore dzieci, których nie zdążono wywieźć do getta leżały na „izbie chorych” bez żadnej opieki. Te, które już umierały, ale jeszcze żyły, wynoszono razem z trupami do trupiarni nago i ładowano do skrzyń lub worków papierowych i tam dogorywały” – Gertruda Nowak, jedna z więźniarek obozu dla dzieci polskich przy ul. Przemysłowej.

    4 września 1943 r. – przemówienie Chaima Rumkowskiego na placu wzywające mieszkańców do oddania dzieci. Rozpoczął się jeden z najbardziej dramatycznych rozdziałów historii łódzkiego getta, który przeszedł do historii pod nazwą „wielka szpera”. Chaim Rumkowski kolaborant niemiecki. Chaim Mordechaj Rumkowski (ur. 27 lutego 1877 w Ilinie, powiat ostrogski, zm. 1944 w Auschwitz-Birkenau) – przemysłowiec, działacz syjonistyczny, przewodniczący Judenratu w łódzkim getcie, kolaborant pod okupacją hitlerowską, dla większości ocalonych z Zagłady Żydów przestępca wojenny. Urodził się w 1877, w rodzinie kupieckiej na Wołyniu. Na początku XX wieku prowadził w Łodzi razem z Abem Neimanem zakład produkcji tkanin pluszowych, po I wojnie światowej pracował jako agent ubezpieczeniowy. Od 1921 był członkiem Gminy Żydowskiej, mieszkał przy ulicy Południowej 26 (dziś ul. Rewolucji 1905 r.). Pełnił m.in. funkcję kierownika domu dla sierot „Helenówek”. 13 października 1939 r. został mianowany przez okupacyjne władze niemieckie na przewodniczącego Judenratu w getcie łódzkim. Nominacja ta była związana z tym, iż Chaim Rumkowski był jedynym członkiem przedwojennej Gminy Żydowskiej w Łodzi, który pozostał w mieście. Jego działalność na tym stanowisku budziła i wywołuje do dziś wielkie kontrowersje. Krytycy zarzucają mu wręcz współpracę z Niemcami, która miała się wyrażać w zmuszaniu Żydów do wyniszczającej pracy na rzecz Trzeciej Rzeszy i – w odróżnieniu np. od Adama Czerniakowa z warszawskiego getta – milczącej zgodzie na eksterminację osób „nieprzydatnych dla gospodarki” (głównie starców i dzieci). Nazwa szpera pochodzi od niemieckiego określenia Allgemeine Gehsperre, które oznaczało wprowadzony wówczas zakaz opuszczania domów. Mieszkańcy getta nie mogli wychodzić z mieszkań, a żydowscy policjanci pod nadzorem niemieckich żandarmów przeszukiwali dom po domu. Zabierali ludzi starych, chorych, zniedołężniałych, a także dzieci poniżej 10 lat, po drodze pałowanych niemiłosiernie. Niemcy uważali, że są oni w getcie niepotrzebni, bo nie mogą pracować. W dniach 1-12 września poza getto wywieziono 15.681 osób, w tym 5862 dzieci do 10 lat. Wszyscy zostali zamordowani w ośrodku zagłady w Chełmnie nad Nerem. Niepokój budzi się zawsze, gdy współczesny historyk w XXI wieku chce „dać świadectwo prawdzie” minionym wydarzeniom, blisko 70 lat od zakończenia II wojny światowej o martyrologii Polaków i Żydów. Bo cała, albo prawie cała prawda została już przed nami odkryta. Odkrywanie historii „dającej świadectwo prawdzie” staje się zadaniem wykonywanym dla własnych, czysto egzystencjonalnych celów. Mało tego. Odkrywanie de novo, to co zostało już zapisane, budzi nie tylko niechęć, ale też wywołuje protesty społeczne. Krótko – operowanie fałszem historycznym dla własnych wyimaginowanych potrzeb jest zajęciem burzącym nie tylko porządek społeczny, ale też wywołującym odpowiednie nastroje przedstawiające pokraczną ideę, krzywe zwierciadło pomówień i potwarzy wymierzonych w tym przypadku przeciwko narodowi polskiemu:
    Żydowski Instytut Historyczny w Warszawie ma od 3.10.2011 nowego dyrektora: z nominacji ministra kultury został nim Paweł Śpiewak. Z tej okazji dziennik „Rzeczpospolita” (26-27.11.2011) zrobił z nim wywiad, którego głównym akcentem jest pewna liczba. Nowy dyrektor, powołując się na książkę o stosunku polskich chłopów do Żydów wydaną przez Barbarę Engelking, oznajmił tam: „z tych badań wynika, że z rąk Polaków zginęło w czasie wojny 120 tys. Żydów”. Dalej zaś powołuje się już na tę liczbę jak na ustaloną („skoro historycy wyliczyli, że było 120 tys. ofiar żydowskich …”) i wzywa Polaków do „prawdziwej refleksji” nad nią. (Wezwanie Śpiewaka jest w konsonansie z wypowiedzią prezydenta Komorowskiego, który 1 listopada na spotkaniu z naczelnymi rabinami Europy zapewniał ich solennie swą nieporadną polszczyzną, że budowane przez Polskę w Warszawie Muzeum Historii Żydów Polskich „ma stać się pełnym krytycznej refleksji miejscem o polsko-żydowskich relacjach”, jak podaje onet.pl za PAP-em). Liczba „120 tys.” jest nowa. Rok temu Gross wymieniał „200 tys.”, z czego się potem wycofał do „kilkudziesięciu tysięcy”; a teraz znowu zwyżka. Skąd Śpiewak tę liczbę ma? Wziął ją z centralnej wytwórni antypolskich oszczerstw, jaką jest Centrum Badań nad Zagładą Żydów przy Polskiej Akademii Nauk, czynne od ośmiu lat. Kieruje nim Barbara Engelking-Boni, psycholożka i żona ministra Michała Boniego. Centrum stosuje różne chwyty politycznego marketingu, a jednym z nich jest żonglerka sfingowanymi liczbami. Rzuca się taką liczbę na próbę i patrzy, co będzie: gdy trafia na opór, to się cofamy i znów patrzymy; gdy zaś oporu już nie ma, idziemy naprzód. Dr Alina Cała (Żydowski Instytut Historyczny) w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” – Piotr Zychowicz: „Polacy jako naród nie zdali egzaminu” W pewnym sensie Polacy są odpowiedzialni za śmierć wszystkich 3 milionów Żydów – obywateli II RP – mówi historyk z Żydowskiego Instytutu Historycznego Alina Cała.

    „Rz”:

    Czy Polacy są współodpowiedzialni za Holokaust?

    Alina Cała: W pewnym stopniu tak. Przyczyną tego był przedwojenny antysemityzm, który nie przygotował ich moralnie do tego, co miało się dziać podczas Zagłady. Nośnikiem tego antysemityzmu były dwie instytucje. Ugrupowania tworzące obóz narodowy oraz Kościół katolicki. Ten ostatni mniej więcej od 1935 roku zaczął sprzyjać endecji. W efekcie wysokonakładowe pisma konfesyjne zaczęły głosić propagandę antysemicką. Choćby „Mały Dziennik” Kolbego.

    Chana Grynberg (Halina Grubowska) pracownik Żydowskiego Instytutu Historycznego zajmuje się „przyznawaniem” emerytur ocalałym z Holocaustu Żydom. Kryteria tych decyzji są różne, w zależności od spojrzenia pani Chany. Oczywiście wystarczy być tylko Żydem, który przeżył Shoah. Ale nie dla tej pracownicy. Wymyśla najrozmaitsze zaświadczenia, poświadczenia, biogramy, zeznania świadków, metryki, postanowienia sądów powszechnych, aby po zgromadzeniu dokumentów, osobom będącym już na krawędzi żywota – przeszło osiemdziesięcioletnim i nawet starszym powiedzieć: „abo to wszystko prawda”(autentyczne!!! ). Równocześnie owa pani informuje petentów, że zarabia 500 zł/mies. (nie wspominając o emeryturze 800 euro załatwionej przez siebie). Gdy petent nie reaguje, Grynberg wstaje i kończy urzędowanie. Telefonicznie – odkłada słuchawkę ( po prostu). Czasami petent słyszy, że nie jest „naszym człowiekiem”, czasem o jakości środowiska w którym przebywa, etc.
    Co załatwia sprawę pozytywnie?

    – kolesie,
    – polecanki typu „załatw”
    – polecanki „Stowarzyszenia Dzieci Holocaustu”, wtedy bez konieczności jakichkolwiek dokumentów,
    – być może reakcja petenta na niskie zarobki p. Grubowskiej.

    A kogo p. Chana Grynberg – Grubowska dyskwalifikuje?

    Przede wszystkim „spolaczałych Żydów na aryjskich papierach” obracających się w t.zw. „środowiskach niechętnych – środowiskom chętnym tej pani”.

    W tej sprawie zachodzi wiele pytań m.in.

    kto i za co pobiera te odszkodowania?

    Ile takich „rent” przyznała już p. Grubowska?

    Kto ją kontroluje w Żydowskim Instytucie Historycznym?

    Czy NIK kontrolował w tym zakresie Żydowski Instytut Historyczny?

    Halina Grubowska telefon bezpośredni (22) 827 18 43

    e-mail: hgrubowska@jhi.pl

    tel. (22) 827 92 21 wew. 130

    Skąd pieniądze na odszkodowania, emerytury?: Po wojnie Niemcy wypłaciły Izraelowi około 80 mld dol. wojennych odszkodowań, ale większość tych pieniędzy nie poszła na ocalonych, tylko na budowę państwa Izrael i armii w latach 50. i 60.
    cdn.

  29. Łupaszka said

    MORD POLSKICH DZIECI W ŁÓDZKIM GETCIE CZ. I

    Aleszumm 18 lipca, 2012 http://niepoprawni.pl/blog/2171/mord-polskich-dzieci-w-lodzkim-getcie-cz-i

    Obóz dla dzieci polskich w Litzmannstadt Ghetto
    ul. Przemysłowa (Gewerbestrasse)

    „Z modlitwy do niemieckiego Boga”:

    …[…]Spraw Boże, żeby lud polski gromadami zamieniał się w popiół. Użycz nam nieznanej rozkoszy mordowania dorosłych, jak też i dzieci…Będziemy wołać umierając: zmień o Panie, Polskę w pustynię…[…]…

    Tekst ukazał się na krótko przed 1 września 1939 roku nakładem „Veretinung zum Schutze Oberschlesiens”( Niemiecki Komisariat Plebiscytowy (niem. Plebiszitkomissariat für Deutschland).

    Autorem tekstu jest Hans Lukaschek (ur. 22 maja 1885 r. we Wrocławiu, zm. 26 stycznia 1960 r. we Fryburgu Bryzgowijskim) – niemiecki urzędnik państwowy, działacz polityczny, doktor nauk prawnych, hitlerowiec, niemiecki polakożerca, minister do spraw wypędzonych w pierwszym rządzie Konrada Adenauera.

    Literatura, źródła: Wikipedia,

    Józef Witkowski – Piotr Michalczewski „Martyrologia Dzieci Polskich w systemie hitlerowskim 1939 – 1945 r ”.

    Przedstawię fakty martyrologii polskich dzieci całkowicie nieznane polskiej i światowej opinii publicznej, zatajane przez serwilistyczne mainstreamowe środki masowego przekazu:

    Z okazji 60 rocznicy (2004 rok) likwidacji getta łódzkiego (Litzmannstadt Ghetto), jeszcze za łódzkiej prezydentury Jerzego Kropiwnickiego, zostałem zaproszony jako dziennikarz chicagowskiego „Kuriera Codziennego” na konferencję prasową w warszawskiej „Zachęcie”.

    Na konferencję pojechałem w towarzystwie osoby ocalałej z polskiego getta w Litzmannstadt Getto (nazwisko i adres znane redakcji).

    Konferencję prowadzili na zmianę, Kropiwnicki, pracownica „Zachęty” i w stroju rytualnym Symcha Keller (vel Krzysztof Skowroński; ur. 1963 w Łodzi) – polski chazan, podrabin, działacz społeczności żydowskiej, przewodniczący Rady Religijnej Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP.

    Jego żoną jest Małgorzata Burzyńska-Keller, która piastuje stanowisko szefowej Fundacji Ochrony Dziedzictwa Kultury Żydów „Wspólne Korzenie” oraz jest pomysłodawcą i dyrektorem Festiwalu Sztuki Filmowej Jidysz, obecna wówczas w sali warszawskiej „Zachęty”.

    Uprzednio, jeszcze w Krakowie, osoba towarzysząca mi przygotowała swoje wystąpienie o losach polskich dzieci w łódzkim getcie.

    Gdy otrzymałem prawo głosu, po przedstawieniu się, z nazwą gazety włącznie którą reprezentowałem, przeszedłem do zapowiedzi spraw związanych z martyrologią polskich dzieci w łódzkim getcie, jak i z informacją o przybyciu na konferencję osoby, która przeżyła likwidację polskiej części getta łódzkiego.

    W tym momencie został mi wyłączony mikrofon, a osoba ze mną przybyła już nie została dopuszczona do głosu.

    Kropiwnickiemu i rabinowi wydawało się, iż sprawa blisko dziesięciu tysięcy polskich dzieci zamęczonych w łódzkim getcie nie przedostanie się do wiadomości publicznej.

    Złudne to nadzieje.

    W grudniu 1942 roku na terenie łódzkiego getta, mniej więcej w obrębie dzisiejszych ulic: Brackiej, Emilii Plater, Górniczej i Zagajnikowej, przy ul. Przemysłowej wyodrębniono obóz dla polskich dzieci i młodzieży (Polenjugendverwahrlager der Sicherheitspolizei in Litzmannstadt). Główna brama obozu znajdowała się przy ul. Przemysłowej, stąd popularna nazwa: obóz przy Przemysłowej.

    W zarządzeniu Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy z 28 listopada 1942 roku pisano, że będzie to obóz dla młodocianych Polaków – kryminalistów – lub pozbawionych opieki, będących zatem elementem niebezpiecznym zarówno dla dzieci niemieckich, jak też i przez to, że mogliby w dalszym ciągu uprawiać swą kryminalną działalność. Zachowano pozory, że ma to być obóz prewencyjny i wychowawczy. W rzeczywistości był to obóz koncentracyjny przeznaczony dla dzieci i młodzieży w wieku od kilku do 16 lat. Dzieci miały numery zamiast nazwisk, chodziły w szarych drelichach i trepach, pracowały od świtu do wieczora. Były karane biciem, pałowaniem przez żydowską policję (Jüdischer Ordnungsdienst), potocznie zwaną „odmani”. Dzieci od lat 2 do 16 umierały z głodu, pragnienia, wyczerpania, czy też pałowania przez „odmanów”.

    Obszar obozu otoczony był wysokim parkanem z desek i strzeżony przez niemieckich wartowników.

    Więźniowie pochodzili z terenów włączonych do Rzeszy oraz z Generalnego Gubernatorstwa. Część zabrano z sierocińców, część to dzieci, których rodzice zostali zamordowani lub przebywali w więzieniach za udział w konspiracji. Do stycznia 1945 roku przeszło przez to miejsce około 1600 polskich dzieci, choć dokładna liczba uwięzionych jest trudna do ustalenia, ponieważ zaginęła część dokumentacji. Według zeznania ocalałego świadka liczba uwięzionych w getcie łódzkim dzieci wynosiła ok. 10 tysięcy. W momencie zakończenia wojny było tam blisko 900 więźniów( zapis zgodny z zeznaniem).

    Dzieci pracowały, podobnie jak ich rówieśnicy z getta, po drugiej stronie wysokiego muru. Miały nawet tych samych nauczycieli – żydowskich rzemieślników, którzy zostali tam skierowani przez nazistów. Dzieci szyły ubrania, wyplatały buty ze słomy, reperowały tornistry, prostowały igły. Wiele zmarło z głodu, zimna i wycieńczenia, zwłaszcza podczas epidemii tyfusu na przełomie 1942 i 1943 roku Udokumentowane są zgony 136 osób. Chore odsyłano do szpitala przy ul. Dworskiej 74 (dziś ul. Organizacji WiN) na terenie getta.

    Dzieci polskie w obozie zostały całkowicie odizolowane od świata zewnętrznego, nie miały też żadnego kontaktu z ludźmi z drugiej strony parkanu. Filia obozu dla polskich dzieci znajdowała się w majątku ziemskim w Dzierżążni, 15 kilometrów od Łodzi.

    Dziś po Polenjugendverwahrlager pozostał tylko budynek dawnej komendy przy ul. Przemysłowej 34.

    Przez wiele lat po wojnie nie wiedziano o tym obozie. W maju 1971 roku małych więźniów uczczono Pomnikiem Pękniętego Serca, postawionym w parku im. Szarych Szeregów (dawniej Promienistych). Zaprojektowali go Jadwiga Janus i Ludwik Mackiewicz. Stoi poza terenem obozu, ale jest hołdem dla polskich dzieci; wobec tych, którzy przeszli przez ten właśnie obóz wydzielony z obszaru Litzmannstadt Getto.

    Kronika getta łódzkiego, 18-19 października 1942, t. 2, s. 304:

    „Wyłączono z getta część Marysina, a mianowicie ul. Emilii Plater, Przemysłową, Otylii i teren przy murze cmentarnym. Od razu po zakończeniu ewakuacji władze niemieckie rozpoczęły tam budowę bardzo wysokiego drewnianego parkanu o bezszczelinowej konstrukcji. Wydział Budowlany getta otrzymał od Kripo (niemiecka policja kryminalna) nakaz dostarczenia niezbędnych robotników. Małe domki drewniane ulegają rozbiórce, natomiast buduje się tam baraki. Terenem tym będą dysponować władze policyjne.

    Budowa obozu dla młodocianych Polaków na Marysinie posuwa się w szybkim tempie. Wysoki drewniany parkan jest już gotowy; domy wchodzące w skład tego bloku odremontowano i wyposażono w doskonałe piece; wszędzie ustawia się podwójne (dwupiętrowe) prycze. m. in. urządzono też dla załogi obozu kryty kort tenisowy na okres zimy”.

    Kronika getta łódzkiego, 24 listopada 1942 r., t. 2, s. 396:
    „Przestrzeń bloku racjonalnie wykorzystano, tak że będzie można ulokować do 1800 osób. Prace te wykonuje tutejszy Wydział Budowlany pod nadzorem władz niemieckich.
    Do obozu młodocianych Polaków, który istnieje już od 10 dni zaangażowano różnych tutejszych fachowców, celem prowadzenia nauki w tamtejszej szkole zawodowej”.

    Kronika getta łódzkiego, 20 grudnia 1942 r., t. 2, s.441:

    „W czasie epidemii tyfusu widziałam okropne rzeczy. Chore dzieci, których nie zdążono wywieźć do getta leżały na „izbie chorych” bez żadnej opieki. Te, które już umierały, ale jeszcze żyły, wynoszono razem z trupami do trupiarni nago i ładowano do skrzyń lub worków papierowych i tam dogorywały” – Gertruda Nowak, jedna z więźniarek obozu dla dzieci polskich przy ul. Przemysłowej.

    4 września 1943 r. – przemówienie Chaima Rumkowskiego na placu wzywające mieszkańców do oddania dzieci. Rozpoczął się jeden z najbardziej dramatycznych rozdziałów historii łódzkiego getta, który przeszedł do historii pod nazwą „wielka szpera”.

    Chaim Rumkowski kolaborant niemiecki. Chaim Mordechaj Rumkowski (ur. 27 lutego 1877 w Ilinie, powiat ostrogski, zm. 1944 w Auschwitz-Birkenau) – przemysłowiec, działacz syjonistyczny, przewodniczący Judenratu w łódzkim getcie, kolaborant pod okupacją hitlerowską, dla większości ocalonych z Zagłady Żydów przestępca wojenny.

    Urodził się w 1877, w rodzinie kupieckiej na Wołyniu. Na początku XX wieku prowadził w Łodzi razem z Abem Neimanem zakład produkcji tkanin pluszowych, po I wojnie światowej pracował jako agent ubezpieczeniowy. Od 1921 był członkiem Gminy Żydowskiej, mieszkał przy ulicy Południowej 26 (dziś ul. Rewolucji 1905 r.). Pełnił m.in. funkcję kierownika domu dla sierot „Helenówek”.

    13 października 1939 r. został mianowany przez okupacyjne władze niemieckie na przewodniczącego Judenratu w getcie łódzkim. Nominacja ta była związana z tym, iż Chaim Rumkowski był jedynym członkiem przedwojennej Gminy Żydowskiej w Łodzi, który pozostał w mieście. Jego działalność na tym stanowisku budziła i wywołuje do dziś wielkie kontrowersje. Krytycy zarzucają mu wręcz współpracę z Niemcami, która miała się wyrażać w zmuszaniu Żydów do wyniszczającej pracy na rzecz Trzeciej Rzeszy i – w odróżnieniu np. od Adama Czerniakowa z warszawskiego getta – milczącej zgodzie na eksterminację osób „nieprzydatnych dla gospodarki” (głównie starców i dzieci).

    Nazwa szpera pochodzi od niemieckiego określenia Allgemeine Gehsperre, które oznaczało wprowadzony wówczas zakaz opuszczania domów. Mieszkańcy getta nie mogli wychodzić z mieszkań, a żydowscy policjanci pod nadzorem niemieckich żandarmów przeszukiwali dom po domu. Zabierali ludzi starych, chorych, zniedołężniałych, a także dzieci poniżej 10 lat, po drodze pałowanych niemiłosiernie.

    Niemcy uważali, że są oni w getcie niepotrzebni, bo nie mogą pracować. W dniach 1-12 września poza getto wywieziono 15.681 osób, w tym 5862 dzieci do 10 lat. Wszyscy zostali zamordowani w ośrodku zagłady w Chełmnie nad Nerem.

    Niepokój budzi się zawsze, gdy współczesny historyk w XXI wieku chce „dać świadectwo prawdzie” minionym wydarzeniom, blisko 70 lat od zakończenia II wojny światowej o martyrologii Polaków i Żydów. Bo cała, albo prawie cała prawda została już przed nami odkryta.

    Odkrywanie historii „dającej świadectwo prawdzie” staje się zadaniem wykonywanym dla własnych, czysto egzystencjonalnych celów. Mało tego. Odkrywanie de novo, to co zostało już zapisane, budzi nie tylko niechęć, ale też wywołuje protesty społeczne. Krótko – operowanie fałszem historycznym dla własnych wyimaginowanych potrzeb jest zajęciem burzącym nie tylko porządek społeczny, ale też wywołującym odpowiednie nastroje przedstawiające pokraczną ideę, krzywe zwierciadło pomówień i potwarzy wymierzonych w tym przypadku przeciwko narodowi polskiemu:

    Żydowski Instytut Historyczny w Warszawie ma od 3.10.2011 nowego dyrektora: z nominacji ministra kultury został nim Paweł Śpiewak. Z tej okazji dziennik „Rzeczpospolita” (26-27.11.2011) zrobił z nim wywiad, którego głównym akcentem jest pewna liczba.

    Nowy dyrektor, powołując się na książkę o stosunku polskich chłopów do Żydów wydaną przez Barbarę Engelking, oznajmił tam: „z tych badań wynika, że z rąk Polaków zginęło w czasie wojny 120 tys. Żydów”. Dalej zaś powołuje się już na tę liczbę jak na ustaloną („skoro historycy wyliczyli, że było 120 tys. ofiar żydowskich …”) i wzywa Polaków do „prawdziwej refleksji” nad nią.

    (Wezwanie Śpiewaka jest w konsonansie z wypowiedzią prezydenta Komorowskiego, który 1 listopada na spotkaniu z naczelnymi rabinami Europy zapewniał ich solennie swą nieporadną polszczyzną, że budowane przez Polskę w Warszawie Muzeum Historii Żydów Polskich „ma stać się pełnym krytycznej refleksji miejscem o polsko-żydowskich relacjach”, jak podaje onet.pl za PAP-em).

    Liczba „120 tys.” jest nowa. Rok temu Gross wymieniał „200 tys.”, z czego się potem wycofał do „kilkudziesięciu tysięcy”; a teraz znowu zwyżka. Skąd Śpiewak tę liczbę ma? Wziął ją z centralnej wytwórni antypolskich oszczerstw, jaką jest Centrum Badań nad Zagładą Żydów przy Polskiej Akademii Nauk, czynne od ośmiu lat.

    Kieruje nim Barbara Engelking-Boni, psycholożka i żona ministra Michała Boniego. Centrum stosuje różne chwyty politycznego marketingu, a jednym z nich jest żonglerka sfingowanymi liczbami. Rzuca się taką liczbę na próbę i patrzy, co będzie: gdy trafia na opór, to się cofamy i znów patrzymy; gdy zaś oporu już nie ma, idziemy naprzód.

    Dr Alina Cała (Żydowski Instytut Historyczny) w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” – Piotr Zychowicz:

    „Polacy jako naród nie zdali egzaminu”

    W pewnym sensie Polacy są odpowiedzialni za śmierć wszystkich 3 milionów Żydów – obywateli II RP – mówi historyk z Żydowskiego Instytutu Historycznego Alina Cała.

    „Rz”:
    Czy Polacy są współodpowiedzialni za Holokaust?

    Alina Cała:
    W pewnym stopniu tak. Przyczyną tego był przedwojenny antysemityzm, który nie przygotował ich moralnie do tego, co miało się dziać podczas Zagłady. Nośnikiem tego antysemityzmu były dwie instytucje. Ugrupowania tworzące obóz narodowy oraz Kościół katolicki. Ten ostatni mniej więcej od 1935 roku zaczął sprzyjać endecji. W efekcie wysokonakładowe pisma konfesyjne zaczęły głosić propagandę antysemicką. Choćby „Mały Dziennik” Kolbego.

    Chana Grynberg (Halina Grubowska) pracownik Żydowskiego Instytutu Historycznego zajmuje się „przyznawaniem” emerytur ocalałym z Holocaustu Żydom. Kryteria tych decyzji są różne, w zależności od spojrzenia pani Chany. Oczywiście wystarczy być tylko Żydem, który przeżył Shoah. Ale nie dla tej pracownicy. Wymyśla najrozmaitsze zaświadczenia, poświadczenia, biogramy, zeznania świadków, metryki, postanowienia sądów powszechnych, aby po zgromadzeniu dokumentów, osobom będącym już na krawędzi żywota – przeszło osiemdziesięcioletnim i nawet starszym powiedzieć: „abo to wszystko prawda”(autentyczne!!! ).

    Równocześnie owa pani informuje petentów, że zarabia 500 zł/mies. (nie wspominając o emeryturze 800 euro załatwionej przez siebie). Gdy petent nie reaguje, Grynberg wstaje i kończy urzędowanie. Telefonicznie – odkłada słuchawkę ( po prostu).

    Czasami petent słyszy, że nie jest „naszym człowiekiem”, czasem o jakości środowiska w którym przebywa, etc.

    Co załatwia sprawę pozytywnie?

    – kolesie,
    -polecanki typu „załatw”
    – polecanki „Stowarzyszenia Dzieci Holocaustu”, wtedy bez konieczności jakichkolwiek dokumentów,

    – być może reakcja petenta na niskie zarobki p. Grubowskiej.

    A kogo p. Chana Grynberg – Grubowska dyskwalifikuje?

    Przede wszystkim „spolaczałych Żydów na aryjskich papierach” obracających się w t.zw. „środowiskach niechętnych – środowiskom chętnym tej pani”.

    W tej sprawie zachodzi wiele pytań m.in.

    kto i za co pobiera te odszkodowania?

    Ile takich „rent” przyznała już p. Grubowska?

    Kto ją kontroluje w Żydowskim Instytucie Historycznym?

    Czy NIK kontrolował w tym zakresie Żydowski Instytut Historyczny?

    Halina Grubowska telefon bezpośredni (22) 827 18 43

    e-mail: hgrubowska@jhi.pl

    tel. (22) 827 92 21 wew. 130

    Skąd pieniądze na odszkodowania, emerytury?:

    Po wojnie Niemcy wypłaciły Izraelowi około 80 mld dol. wojennych odszkodowań, ale większość tych pieniędzy nie poszła na ocalonych, tylko na budowę państwa Izrael i armii w latach 50. i 60.

    cdn.

  30. Łupaszka said

    Wojskowi ponoć „polscy” czyli???.- GDZIE I POD JAKIMI NAZWISKAMI JEST ICH POMIOT W 3 JUŻ POKOLENIU?
    Ta lista pokazuje, w jakim stopniu „Ludowe Wojsko Polskie”, „Wojsko Polskie”, „Armia Polska” (mowa tu o utworzonych w ZSRR dywizjach, tzw. „Wojsku Polskim”, i przez cały okres trwania PRL – u do 1989r. armii całkowicie kontrolowanej przez stalinowców i żydokomunę, i podległej sowietom) od chwili powstania, była i jest zażydzona – uwaga: nazwiska mogą się powtarzać, ponieważ część nazwisk jest umieszczona na głównej liście
    wszyscy bez wyjątku, wyżsi oficerowie byli od początku 1944 – do 1989 roku szkoleni w Rosji sowieckiej
    *
    gen. Mieczysław Birnbaum – szef wydziału politycznego II Oddziału Ministerstwa Spraw Wojskowych; lata międzywojenne, II Rzeczpospolita
    *
    gen. Edward Braniewski – Brandsteter –
    *
    gen. Jan Drzewiecki – Holzer – szef Zarządu Operacyjnego w latach 1954-1960
    *
    gen. Jan Frey-Bielecki –
    *
    gen. Marian Graniewski – Gutaker –
    *
    gen. Wiktor Grosz – Izaak Medres –
    *
    gen. Artur Jastrzębski – Artur Ritter – Niemiec
    *
    gen. Wacław Komar – właść. Mendel Kossoj –
    *
    gen. Grzegorz Korczyński – Stefan Kilanowicz –
    *
    gen. Leszek Krzemień – Maksymilian Wolf –
    *
    gen. Jakub Krzemieński –
    *
    gen. Matejewski – Kugelschwanz –
    *
    gen. Bernard Mond –
    *
    gen. Marian Naszkowski – Wasser –
    *
    gen. Stanisław Popławski – Siergiej Grochow – polonofob, bolszewik, komunista, agent sowiecki, zbrodniarz, morderca, generał Armii Czerwonej i stalinowskiego LWP; lutym 1920 wstąpił do Armii Czerwonej. Członek WKP(b) od 1930 – Wszechzwiązkowa Partia Komunistyczna (bolszewików) – WKP(b). We wrześniu 1944 został skierowany do Wojska Polskiego w stopniu generała majora. Od 26 września do 19 grudnia 1944 dowodził 2 Armią WP, a następnie 1 Armią WP (do 10 września 1945). Po zakończeniu działań wojennych pełnił funkcję dowódcy Śląskiego Okręgu Wojskowego (do 22 listopada 1947), dowódcy wojsk lądowych (do 21 marca 1950), głównego inspektora wyszkolenia bojowego (do 20 listopada 1956). 2 kwietnia 1949 powierzono mu dodatkowo stanowisko II wiceministra obrony narodowej (do 24 grudnia 1949), a po reorganizacji ministerstwa – wiceministra obrony narodowej.
    W czerwcu 1956 dowodził oddziałami wojska tłumiącymi wystąpienia robotnicze w Poznaniu. Akcją tłumienia protestu kierowali ówczesny premier, kapo w Auschwitz Josek Cymerman vel Józef Cyrankiewicz, jeden z sekretarzy KC Edward Gierek i generał Siergiej Popławski – Grochow.
    W latach 1947–1956 był posłem na Sejm, a w latach 1949–1956 – członkiem Komitetu Centralnego PZPR. 20 listopada 1956 powrócił do ZSRR. W grudniu 1956 powierzono mu funkcję I zastępcy Głównego Inspektora Szkolenia Armii Radzieckiej. Od kwietnia 1958 był doradcą grupy generałów inspektorów Ministerstwa Obrony ZSRR. W 1963 został przeniesiony w stan spoczynku. Zmarł 10 sierpnia 1973 w Moskwie, gdzie został pochowany na cmentarzu Nowodziewiczym. Żonaty z Mają z Terpiłowskich, miał córkę Izabelę.
    *
    gen. Wilhelm Ruckeman –
    *
    gen. Karol Świerczewski – Walter Goltz (Tenenbaum) –
    *
    gen. Leon Turski – Tennenbaum –
    *
    gen. Mieczysław Wągrowski – Izaak Pustelmangen –
    *
    gen. Tadeusz Wilecki – Wałłach –
    *
    gen. Zarako-Zarakowski – Zarako –
    *
    gen. Janusz Zarzycki – Neugebauer –
    *
    gen. Juliusz Zulauf –
    *
    płk. Czesław Berman –
    *
    płk. Adam Brandel –
    *
    płk. Michał Bron – Bronstein –
    *
    płk. dr Charbicz – Marek Heberman –
    *
    płk. Marcin Danzig –
    *
    płk. Joachim Erlich –
    *
    płk. Józef Feldman –
    *
    płk. Otto Fiński – Finkenstein –
    *
    płk. Stanislaw Flato –
    *
    płk. Marian Frenkl –

  31. kruk said

    Trzeba bylo palic w piecach ludzi zmarlych w wyniku epidemii tyfusu i innych chorob zakaznych …..by zapobiec
    rozpostarcia sie zarazy…
    Ilosc zmarlych z glodu i chorob byla tak duza ze nie byloby dosyc GROBOW

    I tak mozna by sie bylo zapytac, gdzie umieszczono ta duza ilosc POPIOLU……????

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: