Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Kontrowersyjny koncert ma być przeniesiony z kościoła do Żydowskiego Muzeum

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2014-09-20

Kontrowersyjny koncert ma być przeniesiony z kościoła do Żydowskiego Muzeum   Protesty rodzin pomordowanych przez banderowców, wspierane przez polskie organizacje patriotyczne, odniosły skutek. Koncert na rzecz ukraińskich tzw. batalionów ochotniczych (odwołujących się w swej ideologii, także symbolice, do  zbrodniarzy z UPA i SS Galizien) w kościele św. Jadwigi w Krakowie nie odbędzie się. Został on – jak poinformowała strona internetowa Klubów „G P” – przeniesiony w inne miejsce.

 

Nowym miejscem dla kontrowersyjnego koncertu ma stać się ponoć – uwaga! – Żydowskie Muzeum Galicji w Krakowie. Link do informacji, która wydaje się być wręcz nieprawdopodobną [LINK].
Nie wiem, czy w tej sprawie swoje kontakty wykorzystał Dawid Wildstein, czy też pomógł Adam Michnik lub Seweryn Blumsztajn z „Gazety Wyborczej”, ale wszystko to brzmi jak ponury żart.

Nie chce się aż wierzyć się, że dyrektor muzeum Jakub Nowakowski mógł się na coś takiego zgodzić. Środowiska banderowskie, skupione w Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii, były bowiem zawsze nie tylko antypolskie, ale i antysemickie.

 

Już w lipcu 1941 r. członkowie OUN dokonali we Lwowie dwóch krwawych pogromów, mordując 7 tysięcy Żydów. Później, wsparci przez ukraińskich żołnierzy z  kolaboranckich batalionów „Nachtigall” i Roland”, wzięli czynny udział w Holokauście, mordując dziesiątki tysięcy Żydów galicyjskich. Do dziś są dumni z tego, przekazując skrajność nienawiść do Żydów swoim dzieciom i wnukom.

 

Uczestnicy koncertu, o ile do niego w ogóle dojdzie, będą w Żydowskim Muzeum czuć się bezpieczni, bo tego typu miejsca są bardzo dobrze chronione przez policję i ABW (no i przez Mossad).  Żadni „ruscy agenci” im więc nie zagrożą. Jestem tylko ciekaw, czy w tym tak symbolicznym miejscu Dawid Wildstein odmówi kadisz za Żydów pomordowanych przez Ukraińców i czy prof. Andrzej Nowak, lansowany na kandydata na prezydenta Polski, zająknie się, choć jednym słowem o zbrodniach dokonanych na polskich obywatelach pochodzenia żydowskiego przez Ukraińców kolaborujących z Hitlerem i Himmlerem.

 

Przy okazji przeczytaj raporty organizacji Amnesty International o tych, na których pójdą pieniądze zbierane w czasie koncertu.
(1) „Ukraine must stop ongoing abuses and war crimes by pro-Ukrainian volunteer forces” („Ukraina musi powstrzymać nadużycia i zbrodnie wojenne proukraińskich sił ochotniczych”): [LINK].

 

(2) „Document – Ukraine: Abuses and war crimes by the Aidar Volunteer Battalion in the north Luhansk region” („Dokument Ukraina: nadużycia i zbrodnie wojenne Batalionu Ochotniczego Ajdar w północnym regionie ługańskim”): [LINK].
Zobacz też zdjęcia z pogromów we Lwowie w 1941 r. [LINK].

 

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Za Prawy.pl

Komentarzy 16 to “Kontrowersyjny koncert ma być przeniesiony z kościoła do Żydowskiego Muzeum”

  1. 2kbb said

    Cytat z artykułu: „Do dziś są dumni z tego, przekazując skrajność nienawiść do Żydów swoim dzieciom i wnukom.” Czy Chrystus uczył takiego wybaczenia ? I to jest skierowane do osamotnionego narodu walczącego o swoją tożsamość i wolność w nierównej walce z Tyranią z Kremla… Czy chrześcijańskim gestem poparcia dla tego narodu ma być „wystawiony długi palec u ręki” tylko dlatego ze ich przodkowie dopuszczali się niechlubnej partyzantki ?

  2. Kapsel said

    Rezolucja uczestników międzynarodowej konferencji naukowej

    „Ecclesia Leopoliensis. Kościoły Lwowa i archidiecezji lwowskiej: historia, tradycja i dzień dzisiejszy”

    Lwów, 6-8 września 2014 r.

    My, zgromadzeni we Lwowie na międzynarodowej konferencji naukowej reprezentanci różnych środowisk akademickich, organizacji społecznych, ośrodków badawczych z Ukrainy i Polski wyrażamy zaniepokojenie sytuacją świątyń rzymskokatolickich i ormiańskokatolickich archidiecezji lwowskiej. W trakcie obrad i objazdu naukowego po terenach archidiecezji lwowskiej obrządku łacińskiego, dało się zauważyć poważne problemy dotyczące sytuacji kościołów zarówno pod względem konserwacji i zachowania charakterystycznych cech architektonicznych, jak i kwestii ich własności.

    Z ubolewaniem obserwowaliśmy liczne przykłady dewastacji świątyń i obiektów sakralnych Kościoła rzymskokatolickiego i ormiańskokatolickiego świadczących o znikomej wrażliwości społecznej na stan tych świątyń, będących nie tylko miejscem kultu katolickiego, który mimo różnicy obrządku, jest częścią tradycji duchownej większości mieszkańców tych ziem, ale i w wielu sytuacjach czy nie jedynymi zabytkami historycznymi tego regionu. Przetrwały one nader burzliwą historią i teraz w warunkach demokratycznego państwa ukraińskiego kończą swój wiek z racji na obojętność społeczną a nawet na złą ludzką wolę.

    Smutkiem napawa fakt, że lokalne organy władzy państwowej utrzymują rzymskokatolickie obiekty sakralne i czynią pozazdroszczenia godne wysiłki, by utrudnić ich zwrot prawowitym właścicielom – rzymskim katolikom. Deklarując wierność wartościom demokratycznym, podkreślając dążenie do integracji europejskiej, lwowskie władze pozostają głuche na żądanie swych rzymskokatolickich mieszkańców o zwrot kościoła św. Marii Magdaleny, plebanii kościoła św. Antoniego oraz innych budowli sakralnych, zrabowanych przez komunistów i dotąd nie zwróconych prawowitym właścicielom – rzymskim katolikom! Pragniemy przypomnieć, że wybór europejski to nie tylko deklaracja, ale i sposób życia i postępowania zgodnie ze standardami wypracowanymi przez europejską wspólnotę. Prawo własności jest jednym z fundamentalnych praw naszej cywilizacji, a krzywdy wyrządzone przez ateistycznego najeźdźcę trzeba jak najprędzej naprawić. Z pewnością przy odrobienie dobrej woli za prawie ćwierć wieku wolności na Ukrainie można byłoby uczciwie, po europejsku rozstrzygnąć sprawę własności. Res clamat ad dominum!

    Szczególne zaniepokojenie wzbudza fakt, iż udział w pogwałceniu praw współbraci chrześcijan, katolików, biorą przedstawiciele Ukraińskiego Kościoła Grecko-Katolickiego. Większość lwowskich świątyń rzymskokatolickich została przejęta przez wiernych tego Kościoła bez zgody, bądź też wbrew woli prawowitych właścicieli – rzymskich katolików. Niszczejący kościół w Komarnie, parafia „greckokatolicka” powołana w kościele seminaryjnym Matki Boskiej Gromnicznej przylegającym do rzymskokatolickiej Lwowskiej Kurii Metropolitalnej – to doskonałe przykłady o wymowie metaforycznej braku miłości chrześcijańskiej a także dyskryminacji wiernych obrządku łacińskiego w archidiecezji lwowskiej!

    Taki stan jest nie tylko rażącą krzywdą wyrządzaną współbraciom w wierze, ale i demoralizacją wszystkich mieszkańców tych ziem, którzy pragną żyć zgodnie etyką chrześcijańską rugowaną przez dziesięciolecia ateistycznej dyktatury. Jest to sprzeniewierzenie się naszej niedawnej historii, kiedy dzięki wsparciu zdziesiątkowanych struktur Kościoła rzymskokatolickiego wierni i kapłani działającego w podziemiu Kościoła greckokatolickiego mogli otrzymywać wsparcie, dostęp do sakramentów świętych, pomoc materialną w okresie totalitaryzmu sowieckiego. Jest to sprzeniewierzenie się heroicznej posłudze Sługi Bożego ojca biskupa Rafała Kiernickiego ofiarnie służącego katolikom obrządku wschodniego w czasach posługi duszpasterskiej we Lwowie. Jest to droga do demoralizacji wiernych, chcących żyć w demokratycznym, europejskim państwie a razem z tym przyzwyczajanych do bezprawnego zajmowania cudzych świątyń. Wielką szkodę moralną wyrządza nauka głoszona przez hierarchów greckokatolickich zachęcających w słowie pasterskim do swoich wiernych do zajmowania świątyń łacińskich w ramach zadośćuczynienia za „krzywdy i niesprawiedliwość” wyzysku kolonialnego. Brak szacunku do cudzej własności prowadzi do przeciwstawienia się jednoznacznym nakazom Boskim zawartym w 7 i 10 Przykazaniach Dekalogu!

    Łączymy się z lwowskim metropolitą obrządku łacińskiego, arcybiskupem Mieczysławem Mokrzyckim, w jego wysiłkach na rzecz odzyskania bezprawnie zagarniętych świątyń i dotąd nie zwróconych ich prawowitym właścicielom. Popieramy jego postawę zawartą w wystąpieniu na posiedzeniu Świętego Synodu Biskupów UKGK 8 września 2014 r. Ufamy, że przy wsparciu naszych wspólnot i ośrodków naukowych, które reprezentujemy, oraz wszystkich ludzi dobrej woli, te wysiłki doprowadzą do przywrócenia sprawiedliwości i prawdziwej miłości w relacjach między katolikami tradycji wschodniej i zachodniej.

    Wierni Kościoła rzymsko-katolickiego, obywatele Ukrainy, zarówno narodowości polskiej, jak też ukraińskiej, jak również przedstawiciele innych denominacji narodowych, mają pełne i nienaruszalne prawo do swych historycznych świątyń, powołanych staraniem i kosztem ich przodków i nie mogą być ograniczani w żadnym z oczywistych uprawnień religijnych, kulturalnych i oświatowych, w naturalny sposób wynikających z właściwości cywilizacji łacińskiej i europejskiej.

    Uważamy, że w tej chwili, kiedy Ukraina walczy o swą przyszłość europejską, kiedy Kościół rzymskokatolicki na Ukrainie bezkompromisowo i zdecydowanie poparł i popiera te dążenie jest czas najwyższy i najwłaściwszy pochylić się nad losem lwowskich kościołów łacińskich i naprawić krzywdy. Uregulowanie tych kwestii jest ważnym etapem powrotu społeczeństwa ukraińskiego do wspólnoty europejskiej.

    Prof. Tadeusz M. Trajdos (Warszawa), historyk, Instytut Historii PAN, potomek wielu pokoleń rodziny lwowskiej

    Prof. Ryszard Szczygieł (Lublin), historyk, profesor, UMCS.

    Dr hab. Andrzej Zięba (Kraków), historyk, Uniwersytet Jagielloński, sekretarz Komisji Wschodnioeuropejskiej Polskiej Akademii Umiejętności.

    Dr Witalij Rosowski (Lublin), historyk, Instytut Polonijny, Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II.

    Ks. prof. Waldemar Żurek (Lublin), dyrektor Ośrodka Archiwów Bibliotek i Muzeów Kościelnych, Katolickie Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II. Marek Koryciński (Lublin), wiceprzewodniczący Katolickiego Stowarzyszenia Civitas Christiana.

    Zbigniew Wojciechowski (Lublin), przewodniczący Stowarzyszenia „Wspólne Korzenie”, zasłużony działacz dla pojednania polsko-ukraińskiego, inicjator odbudowy cmentarza żołnierzy ukraińskich URL w Lublinie, doktor honoris causa uczelni ukraińskich.

    Ks. prof. Józef Marecki (Kraków), historyk, archiwista, Uniwersytet Papieski Jana Pawła II, Instytut Pamięci Narodowej.

    Dr Adam Kulczycki (Rzeszów), socjolog, teolog, Uniwersytet Rzeszowski.

    Dr Stanisław Stępień (Przemyśl), historyk, dyrektor Wschodniego Instytutu Naukowego w Przemyślu, prorektor Państwowej Wyższej Szkoły Wschodnioeuropejskiej w Przemyślu, inicjator i redaktor serii wydawniczej „Polska-Ukraina 1000 lat sąsiedztwa” i innych publikacji polsko-ukraińskich.

    Konstanty Czawaga (Lwów), dziennikarz Gazety Polaków na Ukrainie „Kurier Galicyjski”, dziennikarz Radia Watykańskiego na Ukrainie, wicedyrektor Ośrodka Badań nad Historią i Tradycją Metropolii Lwowskiej Obrządku Łacińskiego, kawaler papieskiego Orderu św. Grzegorz Wielkiego.

    Dr Olga Osadczy (Lublin-Lwów), historyk, Instytut Teologiczny im. św. Józefa Bilczewskiego w Brzuchowicach.

    Dr Wacław Szetelnicki (Legnica), historyk, Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Witelona w Legnicy, prezes Oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego w Legnicy.

    Płk. Tadeusz Krząstek (Warszawa), historyk, dokumentalista, nawigator stanowisk dowodzenia, Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego, badacz i popularyzator m.in. tradycji polsko-ukraińskiego sojuszu i walki z Rosją bolszewicką.

    Prof. Mieczysław Ryba (Lublin), historyk, Instytut Historii, Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II, wiceprzewodniczący Rady Miasta Lublin.

    Ihor Czopko (Lwów), prawnik archidiecezji lwowskiej, kawaler papieskiego Orderu św. Sylwestra.

    Dr Lucyna Rotter (Kraków), historyk sztuki, Papieski Uniwersytet Jana Pawła II.

    Dr Leon Popek (Lublin), historyk. Instytut Pamięci Narodowej, Oddział Lubelski, laureat Nagrody „Książka Historyczna Roku” w kategorii „Najlepsza Książka Popularnonaukowa Poświęcona Historii Polski w XX w.”.

    Prof. Włodzimierz Osadczy (Lublin-Lwów), historyk, Dyrektor Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich „Centrum UCRAINICUM”, Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II, dyrektor Ośrodka Badań nad Historią i Tradycją Metropolii Lwowskiej Obrządku Łacińskiego.

    Jurij Smirnow (Lwów), historyk sztuki, dziennikarz Gazety Polaków na Ukrainie „Kurier Galicyjski”.

    O. dr Wojciech Mleczko CR (Kraków), historyk, badacz dziejów zakonu Zmartwychwstańców

    http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=9887

  3. rojecki said

    2kbb

    z trudem opanowuje fizjologiczny odruch wymiotny na takie jak twoje teksty.

    Ukraińcy są DUMNI z tych swoich rodaków, którzy dokonali ludobójstwa Polaków! Faktu tego nie wolno tolerować dla żadnej przyczyny, bo to więcej niż zbrodnia, to błąd , jak mawiał klasyk.

  4. Dziadzius said

    @2kbb- Ciężko mi zrozumieć wypowiedź
    —„” do osamotnionego narodu walczącego o swoją tożsamość i wolność w nierównej walce z Tyranią z Kremla…”””
    bo w rzeczywistości to są ci sami ludzie mieszanki polskiej i rusinskiej co mieli swój kraj i swoją tożsamość–a to byłą Tożsamość POLSKA. Gdyby nie mądra durnota Austryjacka która w w 1908 roku stworzyła ukraine – to nikt by nawet nie slyszał o ukrainie . Kiedy Ruś Czerwona została rozbita przeż hordy Mongolskie ludność tego kraju zaginęła wsiąkając w społeczeństwo Polskie i Moskiewskie { Rosji jeszcze nie było} . To co dzis nazywamy( błędnie) ukriancami to mieszanina polskich chłopów -uciekienierów pańszczyzny i prawa– i innych uciekinierów od prawa tak jak Rumonów – Wegrów-Polaków- Czechów- Niemców – Włochów – Tatarów- i nawet Szkotow – a że Puste Pola były w samym sensie bezprawne to dało swobodę na zbiór – co dzis byśmy nazwali bandytów – którzy chętnie najmowali się do walki i rabunku.
    ** Tak dla ciekawości slyszlem niedawno ( i może ktoś z Kanady to potwierdzi) że tamtejsi ukraincy ( walczący o tożsamość??) rządają zwrotu swoich ziem od Polski az pod Krakow.- i prawdopodobne prosili Kanadę o poparcie tej inicjatywy?? ***

  5. z forum gajowego Maruchy said

    DYWERSJE NACJONALISTÓW OUN PODCZAS KAMPANII WRZEŚNIOWEJ

    W mediach, w prasie i przez wielu historyków są pomijane wydarzenia związane z akcjami dywersyjnymi ukraińskich nacjonalistów z OUN podczas kampanii wrześniowej 1939 roku, która były inspirowane i finansowane przez III Rzesze Hitlera. Już przed wojną Niemcy, finansowali, szkolili, rekrutowali nacjonalistów ukraińskich. Warto omówić jak do tego doszło.

    W 1922 roku członkowie UWO, zgodnie z porozumieniem ukraińsko-niemieckim, odbywali przeszkolenie w Reischwehrze. Rok później w Monachium powstał specjalny ośrodek szkoleniowy dla Ukraińców, a w 1924 zorganizowano kolejny szkolący dywersantów, terrorystów i szpiegów.

    6 lipca 1926 roku podczas jednej z narad UWO w Berlinie informowano zgromadzonych, że Niemcy oczekują od ukraińskich „sojuszników” danych szpiegowskich dotyczących Wojska Polskiego oraz sytuacji politycznej i gospodarczej II Rzeczypospolitej.

    Informatorami byli Ukraińcy m.in. pełniący służbę wojskową w polskiej armii, kolejarze, pocztowcy, urzędnicy czy pracownicy leśni. O skali ukraińskiej działalności szpiegowskiej świadczy chociażby fakt, że tylko w 1928 roku w polskich więzieniach karę pozbawienia wolności odbywało stu agentów związanych z UWO.

    W 1929 roku w wyniku połączenia radykalnych grup nacjonalistów UWO powstała Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów.

    W lipcu 1930 r. UWO wraz z OUN przystąpiły do tzw. drugiego wystąpienia akcji terrorystyczno-dywersyjnej wymierzonej w Polaków licząc na zantagonizowanie ich z Ukraińcami. Spotkało się to z reakcją polskiego rządu, który przystąpił do pacyfikacji Małopolski Wschodniej. Fala aresztowań działaczy OUN w lecie 1934 sparaliżowała organizację. Próbę tworzenia oddziałów podjęto dopiero w lipcu 1937. Wasyl Sydor utworzył 2 takie oddziały, jednak wkrótce wskutek aresztowań uległy one samorozwiązaniu.

    Abwehra podjęła ponownie zawieszone od 1934 kontakty z OUN. W ich ramach Abwehra kierowana przez Wilhelma Canarisa dążyła do wywołania na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej antypolskiego powstania. Canaris miał przekonywać Hitlera, by w zbliżającej się wojnie z Polską wykorzystać „kartę ukraińską”. Łudzono także kierownictwo OUN, że będzie ona mogła przeprowadzić na Kresach II RP „Narodową Rewolucję” i utworzy „zachodnią Ukrainę”.

    Od września 1938 do marca 1939 zanotowano 397 wystąpień demonstracyjnych, 47 aktów sabotażu i 34 akty terrorystyczne organizowane przez nacjonalistów. Od 16 marca do 12 kwietnia 1939 r. było 59 demonstracji, 5 aktów sabotażu i 21 aktów terroru.

    Wzmożenie akcji OUN było w znacznej mierze efektem inspiracji Abwehry, która u progu wojny chciała wysondować realną siłę finansowanej przez siebie organizacji, uważającej się za sojusznika Niemiec. Policja polska przeprowadziła prewencyjne aresztowania członków i sympatyków OUN.

    Od marca 1939 nastąpiły masowe aresztowania, które w planach miały zlikwidować krajowe kierownictwo OUN. W woj. wołyńskim aresztowano w sierpniu 754 osoby, we lwowskim w lipcu zatrzymano 1621 osób podejrzanych o członkostwo w OUN.

    Broń dla planowanego przez hitlerowców antypolskiego powstania miała być przerzucona drogą lądową przez Słowację lub drogą powietrzną z Prus Wschodnich. Powstańcy mieli opanować linię kolejową Stryj-Nowy Sącz oraz Podole, aby zapewnić sobie łatwe zaopatrzenie. Sformowano w Niemczech Legion Ukraiński, który zostałby wzmocniony przez miejscowe oddziały OUN oraz dezerterów z Wojska Polskiego. Na miejscu, w kraju, zorganizowano również siatkę dywersyjną, liczącą około 4 tysięcy osób.

    Niemcy oszacowali, że do wywołania powstania potrzebne byłoby 1300 oficerów i 12 000 żołnierzy. Projekt ten był omawiany przez Romana Suszkę i płk. Erwina Lahousena w dniach 13 czerwca – 3 lipca 1939. Jednak zawarcie 23 sierpnia 1939 paktu Ribbentrop-Mołotow, przy znanej wrogości władz radziekich do ukraińskiego ruchu niepodległościowego spowodowało, że Niemcy zrezygnowali z użycia ukraińskich oddziałów i zarzucili projekt wywołania powstania.

    Tuż przed rozpoczęciem II wojny światowej Niemcy wstrzymali organizację antypolskiego powstania OUN, ze względu na pakt Ribbentrop-Mołotow.. ZSRR nie życzył sobie żadnych akcji Ukraińców na obszarze, który znalazł się w jego „strefie interesów”, a III Rzesza nie chciała zadrażnienia stosunków z nowym sojusznikiem.

    Wobec ociągania się ZSRR z przyrzeczoną obietnicą wkroczenia do Polski, kierownictwo III Rzeszy rozważało jednak 12 września plan rozpoczęcia siłami OUN rebelii antypolskiej, która w planie Adolfa Hitlera miała doprowadzić do krwawej kontrakcji polskiej i ostatecznie do wymordowania polskiego ziemiaństwa rękami ukraińskimi w polsko-ukraińskiej wojnie domowej. 15 września Wilhelm Canaris udzielił Andrijowi Melnykowi warunkowej zgody na rozpoczęcie powstania antypolskiego. 17 września, gdy ZSRR wkracza do Polski zgoda niemiecka przestała być aktualna.

    Pomimo tego pierwsze starcia ukraińskiej ludności z wojskiem polskim miały miejsce koło Jawornika Ruskiego i Rzęsnej Ruskiej.

    10 września w Mikołajowie i 10 okolicznych wsiach rozbrojono polską policję i rozpoczęto mobilizację Ukraińców.

    Po 10 września 1939, kiedy sytuacja Wojska Polskiego stała się niekorzystna, nastawienie OUN uległo zmianie, doszło do licznych ukraińskich dezercji i dywersji, ruch ten nie przybrał jednak formy masowej. Wpływ na to miała również ewakuacja polskiej administracji i Policji Państwowej. W takich warunkach ludność ukraińska zaczęła organizować własne oddziały porządkowe.

    12 września miały jednak miejsce nieskoordynowane, w większości z łatwością tłumione przez wojsko i policję, akcje dywersyjne uzbrojonych bojówek OUN na terenie województw południowo-wschodnich RP.

    W nocy z 12 na 13 września po opanowaniu Stryja przez grupy specjalne OUN , mającej charakter lokalnego powstania, były coraz większe akcje dywersyjne i wystąpienia tłumione przez siły Wojska Polskiego.

    W dniach następnych doszło do podobnych wystąpień OUN w powiatach mieszanych narodowościowo, dywersje miały miejsce m.in. w Podhorcach, Borysławiu, Truskawcu, Mraźnicy, Żukotynie, Uryczu, Szczercu, w okolicach Mikołajewa i Żydaczowa.

    Niejednokrotnie celem OUN było przejęcie władzy w poszczególnych miejscowościach przed wkroczeniem wojsk radzieckich i niemieckich. Dochodziło także do rozbrajania polskich żołnierzy, a nawet do sporadycznych potyczek z cofającymi się oddziałami Wojska Polskiego i policji.

    Przeciwko działaniom dywersyjnym Polacy wysłali duże siły policji oraz wojska. Stłumiono w ten sposób wystąpienia ukraińskie w Mikołajewie i Żydaczowie, po stoczeniu zaciętych walk, jednak z dużymi stratami walce o wieś Nadiatycze policja straciła 12 zabitych i 31 było ciężko rannych.

    Kolejne nasilenie wystąpień dywersyjnych nastąpiło po 17 września 1939, głównie na Wołyniu i południowym Polesiu, ale również w województwach tarnopolskim i stanisławowskim. W powiatach brzeżańskim i podhajeckim doszło nawet do „niewielkiego powstania.

    OUN-owcy mordowali głównie polskich osadników, rozbrojonych żołnierzy, a także zwykłych miejscowych chłopów, m.in. we wsi Koniuchy i Potutory zginęło łącznie ok. 100 Polaków, a w Kolonii Jakubowice spalono 57 zagród i zamordowano ok. 20 Polaków. We wsi Sławentyn w powiecie Podhajce zabito dalszych 85 osób.

    Ogółem w akcjach przeciwko polskiej ludności cywilnej we wrześniu i październiku 1939 zginęło około 2000 Polaków w Małopolsce Wschodniej i około 1000 na Wołyniu.

    W wielu akcjach dywersyjnych brali udział członkowie OUN, jak również petlurowcy. Część wystąpień przeciw ludności cywilnej była efektem działania zwyczajnych kryminalistów i miała charakter rabunkowy.

    W akcjach dywersyjnych prowadzonych przez oddziały specjalne OUN, w dniach pomiędzy 29 sierpnia a 23 września 1939, wzięło udział 7729 osób, w większości członków grup militarnych OUN. Akcje te objęły 183 miejscowości polskie.

    Wzięto do niewoli 3610 Polaków, zabito 769, raniono 37. Ukraińcy, głównie na skutek akcji oddziałów Wojska Polskiego i policji, stracili 160 zabitych i 53 rannych. Spalono co najmniej 4 polskie miejscowości i zniszczono 1 most. Polska kontrakcja spowodowała spalenie 5 wsi ukraińskich.

    Dywersje ukraińskie OUN we wrześniu 1939 roku były zapowiedzią rzezi wołyńskiej dokonanej przez UPA, która została przeprowadzona cztery lata później w lipcu 1943 roku .

    wpisał Siggi

  6. Moher said

    Kierownictwo OUN i UPA było antysemickie ale już nie jest. Wszak kijowski majdan sprowokowali żydzi, większość ukraińskich oligarchów to są żydzi. Michniki z nimi współpracują, Polacy obudzą się znowu z ręką w nocniku.

  7. Analityk said

    @2kbb

    Czy pan naprawdę taki durny i zmanipulowany czy tez to sa pańskie prawdziwe poglądy?
    Przecież obecni ukraińcy hołdują tym co mordowali Polaków, stawiają im pomniki jak Banderze czy Szuchewiczowi, wykrzykuja na ich cześć „sława Ukrainie” za to co ci „przodkowie” – często jeszcze żyjący i paradujący ze swoim trójzębem po Toronto – robili w latach 1943-1944 z polską ludnością na Wołyniu, obchodzący swoje uroczystości w mundurach SS Galizen, etc.
    To nie jest żadna przeszłość – to jest dziś, a różne Michniki się cieszą, że tę banderowską dzicz będzie można znów użyć przeciw Polakom jakby chcieli wystąpić z jewropejskiej uni, stać się niepodległymi i samodzielnymi lub gdyby żydostwu przykrócono Eldorado w Polsce.

  8. politycznie niepoprawny said

    Dawid Wildstein powinien być wręcz hołubiony przez Nową Prawicę- dzięki jego staraniom ugrupowanie to przejmie znaczną część elektoratu PiS

  9. Izaurus said

    „do osamotnionego narodu walczącego o swoją tożsamość i wolność w nierównej walce z Tyranią z Kremla…”
    Uśmiałem się jak norka!!!!
    Bo może to Rosjanie z Donbasu i Ługańska walczą o swoją tożsamość z juntą kijowską, która chytrze przejęła władzę na narodem ukraińskim i chce panować również nad Rosjanami Noworosji?

  10. aga said

    ad.7
    Ale bolszewicką dzicz też pan widzi jak paraduje i się panoszy i to nawet w mocarstwie zwanym Rosją.nie tylko kraju priwislanskim, czy juz tego pan nie widzi ?

  11. Żymianie fachowo przygotowali grunt dla gupich gojów said

    Sześć milionów Żydów 1915-1938

  12. aga said

    Wspaniała impreza:

    http://www.tubaboleslawca.pl/aktualnosci/czytaj/233/Muzyka-z-serialu-Czas-Honoru-rozbrzmiala-w-Bazylice

  13. Kapsel said

    Francuski film oparty na faktach o demoralizacji i bezkarności globalnej finansjery

    Od 26 września br. na ekranach polskich kin zagości film „Witamy w Nowym Jorku”. Obraz w reż. i według scenariusza Abla Ferrary przybliża polskim widzom historię demoralizacji i bezkarności globalnej finansjery, opartą na wydarzeniach związanych z przemocą seksualną, której dopuścił lewicowy polityk żydowskiego pochodzenia Dominique Strauss-Kahna, były Dyrektor Zarządzający Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

    http://www.prawy.pl/73-kultura/7008-francuski-film-oparty-na-faktach-o-demoralizacji-i-bezkarnosci-globalnej-finansjery

    Simone de Beauvoir – jedna z najważniejszych postaci feminizmu, nowej lewicy i rewolucji gender

    Na łamach wrześniowego „Egzorcysty” ukazał się ciekawy tekst Grzegorza Górnego o Simone de Beauvoir, jednej z najważniejszych postaci feminizmu, nowej lewicy i rewolucji gender.

    http://www.prawy.pl/73-kultura/7005-simone-de-beauvoir-jedna-z-najwazniejszych-postaci-feminizmu-nowej-lewicy-i-rewolucji-gender

  14. Kapsel said

    http://www.protestuj.pl/nie-dla-bluznierczych-koncertow-behemotha-,25,k.html

    ZATRZYMAJMY
    PROMOCJĘ SATANIZMU
    Nie pozwólmy, by odbyły się te satanistyczne koncerty!

    Już na początku października ma się odbyć w Polsce seria koncertów zespołu „Behemoth” promująca płytę zatytułowaną „Satanista „(„The Satanist”).

    Propagator szatana

    Adam Darski – pseudonim Nergal – to celebryta, który wypromował się, niszcząc Biblię, nazywając ją „kłamliwą księgą”, a Kościół katolicki „największą zbrodniczą sektą”.

    Liczne bluźnierstwa

    O demonicznym przesłaniu „Nergala” świadczą tytuły jego utworów: Lucyferze, módl się za nami („Lucifer Ora Pro Nobis”) czy Amen będącego bluźnierczą wersją modlitwy „Zdrowaś Maryjo”.

    Cel: uderzyć w młodzież

    Organizatorzy koncertów chcą, by takie przesłanie dotarło do dzieci i młodzieży, dla których organizowane są koncerty Behemotha.

    Duże polskie miasta

    Jeśli nie zareagujemy, w polskich miastach: Poznaniu, Łodzi, Katowicach, Wrocławiu, Krakowie, Warszawie, Toruniu i Gdańsku może dojść do straszliwego publicznego bluźnierstwa.

    Nie możemy na to pozwolić!

    Weź udział w kampanii protestacyjnej: kliknij w ten link i podpisz protest, który w Twoim imieniu wyślemy organizatorom koncertów i władzom miast gospodarzy.
    P.S. Pamiętaj, mamy niewiele czasu. Pierwsze koncerty mają się odbyć już na początku października.

    Zespół Protestuj.pl

    Wiadomość ta została wysłana pod podany adres, ponieważ wyrazili Państwo zgodę na jego wykorzystanie w celach promocyjnych. Jeżeli nie życzą sobie Państwo otrzymywać więcej takiej korespondencji, prosimy o wypisanie się przy użyciu linka wypisuję się .

  15. Kapsel said

    Szanowni Państwo,

    ze sfery informacji kresowych, może zainteresuje Państwa ten wywiad i zechcą Państwo go rozpropagować w swoich środowiskach..

    W ostatnim numerze Kuriera Galicyjskiego wiele miejsca poświęcono ostatniej działalności Stowarzyszenia Huta Pieniacka. Poniżej zamieszczamy opublikowany w Kurierze wywiad z prezesem Stowarzyszenia Huta Pieniacka Małgorzatą Gośniowską Kolą, a po więcej odsyłamy na strony Kuriera (od str. 14): kuriergalicyjski.com

    Źródło: KURIER GALICYJSKI

    PAMIĘĆ I MODLITWA…

    Tradycją lat ubiegłych, na przełomie sierpnia i września na ziemię lwowską przybyli członkowie Stowarzyszenia Huta Pieniacka organizując już po raz czwarty Zlot Motocyklowy Huta Pieniacka. Podobnie jak w latach poprzednich uczestnicy Zlotu – który w tym roku trwał prawie tydzień – prowadzili prace renowacyjne na kwaterze wojskowej cmentarza w Brodach. Jednak głównym wydarzeniem tegorocznego Zlotu była uroczystość upamiętniająca 70. rocznicę zagłady Huty Pieniackiej. O tych wydarzeniach rozmawiamy z prezesem Stowarzyszenia Huta Pieniacka – p. Małgorzatą Gośniowską – Kolą.

    To już kolejny rok pracy Stowarzyszenia i motocyklistów na cmentarzu w Brodach. Co sprawiło, że z takim zaangażowaniem podjęliście się Państwo tego trudnego dzieła?

    To prawda, nie jest to zadanie łatwe. Jakkolwiek to jednak nie zabrzmi uważamy, że to przede wszystkim nasz obowiązek wobec tych, którzy spoczęli na brodzkiej nekropolii.

    Ale przecież na ziemi lwowskiej jest wiele zapomnianych cmentarzy, na których spoczywają Polacy polegli w walce o wolność. Dlaczego zatem akurat Brody?

    To oczywiste, że pracując na cmentarzu w Brodach myślimy o tym, że ci, których tam pochowano walczyli o wolność. Jednak poczucie obowiązku, o którym wspomniałam wynika nie tylko z tego powodu. Tak jak mówiłam podczas uroczystości przy pomniku „Nieznanemu żołnierzowi”, pracując na cmentarzu pragniemy spłacić inny dług wdzięczności. Ocaleni z Huty Pieniackiej wspominali, że zarówno przed I wojną światową, jak i później w latach 20., w trudnych czasach wojennych żołnierze stacjonujący w Brodach pomagali mieszkańcom Huty Pieniackiej, dostarczając żywność i najpotrzebniejsze artykuły. Dlatego właśnie, w ten symboliczny sposób po niemal 100 latach chcieliśmy podziękować.

    Wiemy wszyscy, że wasza inicjatywa, to przede wszystkim bardzo ciężka praca fizyczna. Podejrzewam jednak, że to również duże wyzwanie organizacyjne. Jak sobie z tym radzicie? Jaka jest historia renowacji cmentarza?

    To rzeczywiście jest bardzo trudne. Wszystko zaczęło się ok. 2010 r. Warto przypomnieć, że osobą, która zapaliła nasze serca do pracy była siostra Michaela, sercanka – niezwykła, wspaniała osoba. To ona pierwsza zaprowadziła nas na cmentarz, kiedy odwiedzaliśmy Brody przy okazji wyjazdów do Huty. Prace renowacyjne rozpoczęliśmy w 2011 r. Pracowała nas garstka – ok. 10 osób ze Stowarzyszenia, w tym Ocaleni z Huty Pieniackiej, oraz kilku parafian. To była straszna praca – koniec sierpnia, upał, bezchmurne niebo a przed nami prawie 2-metrowe zarośla. Uporządkowaliśmy wtedy ok. 20 mogił. W następnym roku prace już zdecydowanie nabrały tempa, a patronat nad naszymi działaniami objęła Rada Ochrony. Współpraca z Motocyklowym Rajdem Katyńskim zaowocowała. Dołączyli do nas także motocykliści ze Stowarzyszenia Wschód-Zachód z Grodziska.. Na przełomie sierpnia i września zorganizowaliśmy zlot motocyklowy, którego głównym celem była właśnie praca na cmentarzu. Wyszło wspaniale – przede wszystkim naprawdę nie brakowało rąk do pracy: ponad pięćdziesięcioro motocyklistów, członkowie naszego Stowarzyszenia i niezawodni parafianie z Brodów na czele z p. Włodzimierzem. Dzięki Opatrzności zdołaliśmy oczyścić obszar o powierzchni niemal hektara. Usunęliśmy zarośla, postawiliśmy przewrócone krzyże, oczyściliśmy teren. Niegdysiejszy zaśmiecony gąszcz, znów zmienił się w piękną, spokojną przestrzeń, usłaną dumnymi wojskowymi krzyżami. Serca rosły…

    … nie spoczęliście na laurach…

    … nie, nie spoczęliśmy. Podczas uroczystości, które organizowaliśmy we Wschowie na podsumowanie prac renowacyjnych w 2012 r. powiedziałam, że brodzki cmentarz, tak jak nasze charaktery i sumienia, wymaga stałej troski, dlatego rok później także byliśmy razem z motocyklistami w Brodach. Uporządkowaliśmy wówczas kolejną część cmentarza i zabezpieczyliśmy efekty wcześniejszych prac.

    I wreszcie w roku 2014 także przyjechaliście.

    W tym roku zadanie, które mieliśmy do wykonania było szczególnie trudne – trzeba było wyrównać teren, przywieźć ziemię, na której możliwe będzie posianie trawy i przede wszystkim postawić nowe, ale wykonane zgodnie z przedwojennym projektem krzyże, w miejsce zniszczonych. Oczywiście tych prac nie wykonaliśmy jedynie podczas wrześniowego pobytu w Brodach – część prac koordynowałam już wcześniej. W każdym razie wymieniliśmy ok. 300 krzyży, posialiśmy trawę i zainstalowaliśmy tablicę informującą, że prace na cmentarzu w Brodach prowadzi Stowarzyszenie Huta Pieniacka, przy wsparciu Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa i władz lokalnych Brodów.

    No właśnie – renowacja cmentarza to oczywiście przede wszystkim praca Stowarzyszenia Huta Pieniacka, ale pomagali wam też inni ludzie, organizacje, władze…

    To prawda. Jako prezes Stowarzyszenia mogę powiedzieć, że to co zawsze zaskakiwało mnie najbardziej to fakt, że pomimo wielu trudności, często spotykamy bardzo wielu dobrych ludzi, którzy chętnie wspierają nasze inicjatywy. Trudno nie dostrzegać w tym działania Opatrzności, bo naprawdę często zdarza się, że kiedy sytuacja jest bardzo trudna, zdawałoby się nierozwiązywalna, nagle pojawia się ratunek – ludzie, którzy rozumieją, że naszym celem jest przede wszystkim pamięć i modlitwa i ofiarują nam swoją szczerą pomoc. Takimi ludźmi na pewno są nasi przyjaciele motocykliści – na nich zawsze można liczyć. Oczywiście niewiele zdziałalibyśmy gdyby nie wsparcie ministra Andrzeja Kunerta i kierowanej przez niego Rady. Wdzięczność wzbudza w nas także postawa władz Brodów, na czele z Panem Merem. Oczywiście bardzo pomaga nam ks. proboszcz Szpak i jego parafianie, zawsze są też z nami przedstawiciele lwowskiego Konsulatu, także tych osób, które przyczyniły i przyczyniają się do naszego dzieła renowacji brodzkiego cmentarza jest naprawdę bardzo wiele.

    Wspomniała Pani o pomocy władz Brodów, a jak mieszkańcy odnoszą się do Państwa inicjatywy?

    Niestety poza osobami pracującymi z nami na cmentarzu nie mieliśmy zbyt wielu kontaktów z mieszkańcami Brodów, choć te które mieliśmy cechowały się życzliwością. Chcę jednak raz jeszcze podkreślić, że jesteśmy zbudowani postawą władz miasta, a przede wszystkim zaangażowaniem Pana Mera. To zjednoczenie nas wszystkich wokół sprawy renowacji cmentarza, to naprawdę wspaniała sprawa i przede wszystkim symbol tego, że przyjazna współpraca wokół szlachetnej inicjatywy daje naprawdę piękne owoce.

    Rzeczywiście, wyremontowana przez Stowarzyszenie Huta Pieniacka część wojskowej kwatery wygląda imponująco. Jednak prace na cmentarzu nie były jedynym celem waszej tegorocznej pielgrzymki na Ukrainę – zorganizowaliście także obchody 70. rocznicy zagłady Huty Pieniackiej.

    Niestety ze względu na różne uwarunkowania, w tym sytuację polityczną, 28 lutego, a więc w rocznicę zbrodni z 1944 r., nie było nam dane modlić się w Hucie Pieniackiej. Dlatego zdecydowaliśmy o zorganizowaniu obchodów teraz. To było dla nas oczywiście najważniejsze wydarzenie tego pobytu.

    Uczestniczyłam w uroczystościach – chyba najbardziej wzruszającym momentem było odczytanie nazwisk rodzin pomordowanych w Hucie Pieniackiej.

    To już kolejne obchody upamiętniające zagładę Huty Pieniackiej i po raz kolejny miałam zaszczyt reprezentować na nich rodziny zamordowanych. Wiele słów wypowiedziano już przez ostatnie lata pod pomnikiem w Hucie Pieniackiej, przemawiali już prezydenci państw, ministrowie, posłowie … Różne były to słowa. Jedne głosiły prawdę, inne niestety fałszowały obraz tego co zdarzyło się 28 lutego 1944 r. Bardzo zależało mi by tym razem, z okazji 70. rocznicy tej strasznej zbrodni słów przemówień było mniej – by były tylko modlitwa i pamięć. Dlatego odczytaliśmy nazwiska wszystkich rodzin, które mordowano w Hucie Pieniackiej, i modliliśmy się w ich intencji.

    Na koniec zapytam jeszcze: odnaleźliście i wyremontowaliście Państwo cmentarz w Hucie Pieniackiej, doprowadziliście do uroczystości, w których wzięli udział prezydenci Ukrainy i Polski, zorganizowaliście 4 zloty motocyklowe i szereg uroczystości, konferencji w Polsce i na Ukrainie. Teraz uporządkowaliście cmentarz w Brodach – to bardzo dużo, jakie są dalsze wasze plany?

    Trudno powiedzieć, co przyniesie przyszłość. Na pewno jest jeszcze kilka zadań, może już nie tak dużych, które należy dokończyć. Kiedy czasem zastanawiam się, nad tym czego już udało się nam dokonać – aż trudno uwierzyć, że to wszystko się stało. Jednego jestem pewna – we wszystkim cudownie pomagają nam Ci, o których pamięć staramy się zachować. Wciąż są we mnie, i myślę że w nas wszystkich, ostatnie słowa mojego dziadka – „dzieci kochane, kto z was przeżyje zmówcie Ojcze Nasz”. Dlatego niezależnie od tego co wydarzy się w przyszłości będziemy robić to, co dla całej historii Huty Pieniackiej, ale i dla naszego życia jest najważniejsze…

    … a co jest w życiu najważniejsze?

    Pamięć i modlitwa.

    Dziękuję bardzo za rozmowę.

    Dziękuję.

    Stowarzyszenie Huta Pieniacka
    ul. Towarowa 2 67-400 Wschowa
    KRS: 0000304718
    Konto: PKO BP SA
    84 1020 3088 0000 8802 0049 3791
    hutapieniacka@gmail.com

  16. Bua said

    Dziadzius wróć do szkoły i solidnie się ucz polskiej ortografii:

    Ukraina, Ukaraińcy … pisze się zawsze z dużej litery.
    Rumonów nie ma, są Rumuni.
    Rządać sobie możesz co chcesz, pisz poprawnie żądają.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: