Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Andrzej Kumor: Świętych obcowanie

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2014-11-02

Nie ma lepszej szkoły życia niż cmentarz, nie ma lepszego miejsca, gdzie prawda o nas jest podana bardziej na talerzu. Wszystkich Świętych uzmysławia najważniejszy fakt życia – że śmierć może być bramą do świętości, stanu umożliwiającego obcowanie z samym Panem Bogiem

Śmierć nie zamyka, lecz otwiera; otwiera przestrzeń, którą nasza wiara skrótowo opisuje jako „świętych obcowanie” – rzecz dziś, kiedy nasze dusze żyją zanurzone w świecie, trudną do wyobrażenia, przekraczającą całość ziemskiego doświadczenia. Przecież naszym celem nie ma być doświadczanie tego świata, jesteśmy w nim, by rozpoznać powołanie i z własnej woli je wypełnić, czyli prosto mówiąc, by się zbawić.

To przekonanie, jeszcze do niedawna stanowiło podstawę Zachodu, ukształtowało cywilizację, którą znamy.

Długość życia nie ma znaczenia wobec wieczności. Sto lat to i tak mgnienie powiek. To na cmentarzu doskonale widać, tam z nagrobków można odczytać, co jest ważne i co się liczy.

Mamy Wszystkich Świętych, a to od świętych mamy się uczyć. Kiedyś jedną z lektur podstawowych były ich żywoty, dzisiaj czyta się bzdury.

Bzdury, które zasłaniają nam najważniejsze rzeczy w życiu, jesteśmy jak ślepcy, którzy stoją tuż przy wyjściu z labiryntu, nie zdając sobie sprawy z własnego położenia.

Dany nam czas życia marnujemy w tak tragiczny sposób, że nawet tego nie dostrzegamy. Żyjemy obok tego, jak żyć powinniśmy. Dlaczego? Z głupoty, pychy, złych skłonności. Zamykamy horyzont zdarzeń w czarnej dziurze.

Odsuwamy od siebie śmierć, uznajemy, że zdarza się tylko innym. Kiedy zaczyna błąkać się w horyzontach naszej codzienności, panikujemy; gdy zdajemy sobie sprawę, że była tuż-tuż, usiłujemy o tym jak najszybciej zapomnieć… A śmierć zdarza się dzisiaj – w którymś z dzisiejszych dni lub dzisiejszej nocy nas spotka.

Dlatego warto o niej myśleć i mówić jak najczęściej. Warto być gotowym. Smak życia poznamy dopiero wówczas, kiedy zrozumiemy, co w nim jest ważne dla naszego wiecznego losu.

Obcowanie świętych to spełniona obietnica Boża, stan, w którym Stwórca zaprasza do siebie i podaje rękę, olśnienie, którego dostępujemy, kiedy własną wolą wybieramy wolę Bożą; szczęście, w którym stajemy się jednym w Nim i jednym ze wszystkimi duszami z osobna; radosny powrót do Domu Ojca połączony z bezpośrednią świadomością tego, co jest, co istnieje naprawdę poza czasem i poza przestrzenią; cudowne wyjście z grobu za zmartwychwstałym Chrystusem, które możemy osiągnąć, kiedy otworzymy się na łaskę Jego zaproszenia.

Czy znają Państwo kogoś, kto osiągnął szczęście, szukając mocnych wrażeń, pięknych widoków, kto skakał ze skały na skałę, kąpał się w podziwie możnych ludzi, przekierowywał rzeki i budował budzące zachwyt konstrukcje?

Ja nie.

Człowiek nie jest egzystencjalnie samowystarczalny; nie jest w stanie sam siebie zaspokoić, zasypać nicość egzystencji w oderwaniu od Pana Boga, choćby piętnaście razy wylazł ze skóry. Nie da rady, bo jest tym, kim jest – stworzonym człowiekiem.

Odchodzimy stąd, zostawiając wszystko: rodzinę, majątek, tkanki ciała, oddajemy je kolejnym pokoleniom. Zostają po nas jedynie dobre i złe uczynki, zostaje świadectwo i pamięć innych.

Ta pamięć jest ważna, bo dzięki niej ci, którzy odeszli, mogą liczyć na pomocną modlitwę.

Naszym największym doświadczeniem życiowym jest przekroczenie progu śmierci. Dzięki otwarciu się na Bożą Łaskę możemy być do niego gotowi. Ono zanurza nas w dziękczynnej modlitwie i napełnia cudowną mocą życia.

Również na cmentarzu można się otworzyć na skarb takiego nawrócenia.

Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny to także święta na wskroś polskie. Gdzież lepiej odczytuje się historię niż tam, gdzie spoczywają prochy bohaterów i zdrajców, panów i poddanych, gdzie widać, ile co jest warte. Gdzież lepiej łączyć wiarę i patriotyzm?

Ktoś powie, że narody to sztuczny twór, efekt społeczno-historycznych procesów. Ale każdy z nas został w nie wrodzony, urodził się „jakiś”, a nie bez właściwości, przyszedł na ten świat jako konkretny człowiek znany Bogu z imienia, w tej, a nie innej rodzinie, należącej do takiego, a nie innego narodu. To zaś wyznacza nasze wyzwania, zadania i powołanie – składające się na możliwy do odczytania porządek Boży – jedyny istniejący naprawdę.

My, Polacy, jesteśmy spadkobiercami wielkiego narodu, plemienia, które na wschodnioeuropejskich równinach zbudowało wspaniałe królestwo, po to by następnie je stracić, gubiąc rozeznanie w tym co to prawda, a co proch marny.

Polska jest Boża. Tak jak droga do świętości dla większości z nas wiedzie przez powołanie do życia w rodzinie, tak dla nas, Polaków, prowadzi ona przez Polskę.

Pamiętajmy o tym w modlitwach zadusznych, pamiętajmy, rozmyślając przy zniczach, wspomnijmy tych, dla których Serenissima była pierwsza po Bogu.

Andrzej Kumor

Komentarze 2 to “Andrzej Kumor: Świętych obcowanie”

  1. solkraken said

    popsuło się gdy Szlachta Polska popadła w ewidentny rasizm pseudo-sarmacki, traktując poddanych jako podgatunek, niemal nikczemne bydło – w zasadzie Chmielnicki ze swoimi kozakami tylko autoryzował usprawiedliwioną złość TYSIĘCY zbiegłych z I.RP chłopów, a Moskwa zajęła zgliszcza… potem pruskie ziomkostwo tchnęło swój pragmatyczny techno-militaryzm (poprzez Katarzynę II) w gigantyczne masy podatnej do kształtowania „czerni ruskiej” i nas RAZEM pokonali :(((

  2. Sceptyk said

    Szlachectwo bylo dawane przez krola za walecznosc w jakiejs bitwie. Gorszym
    przykladem jest uzyskanie szlachectwa przez Beatles w Anglii za spiewanie dupereli. Termin „rasizm pseudo-sarmacki” to wyrazenie prymitywne zaklocajace
    normalne myslenie. Zupelnie jak ktos inny z tego samego forum probujacego udowodnic ze rasizm isnieje bez rasizmu czy rasism palenia papierosow lub rasism seksu. Co za bzdury!

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: