Wirtualna Polonia

“-Wyśmiewani za niemodny patriotyzm, wierni Bogu i ojczyźnie podnieśliśmy głowy.”

Telewizor mnie molestuje!

Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2014-11-10

Zarządzanie emocjami.
 .

Wszyscy kiedyś bardzo kochaliśmy Józefa Stalina. Niektórym zostało to nawet do dzisiaj. Nawet, jeśli obecnie miłują demokrację i UE. Jedynie głęboka nienawiść do kapitalizmu i kapitalistów nie uległa zmianie, mimo kłamliwych deklaracji. Wielu kochało Związek Radziecki i pluło na USA, a teraz od kilku miesięcy muszą robić na odwrót. Serce nie sługa…

Emocje… To one każą nam robić to, co robimy, choć są tacy herosi, co utrzymują, że kierują się wyłącznie myśleniem i… nienawidzą emocji. Jednak czy to dobrze, czy źle, emocje i myślenie są nierozerwalnie ze sobą związane. Nic tego nie zmieni i dlatego warto znać dobrze naturę jednego i drugiego.

Ci co nami rządzą oficjalnie, zakulisowo okłamują i manipulują nas w każdej praktycznej sprawie. Nieważne czy to Smoleńsk, zamordowanie ks. Popiełuszki, ekonomia czy inne rzeczy. To rzecz oczywista i aż wstyd o tym przypominać.

Medialne dzierżymordy, władcy umysłów i marionetek chcą abyśmy bali się i kochali takie (i tylko takie!) sprawy i postacie, które nam wskażą do bania się i kochania. Mówiąc na marginesie, z tzw. naszymi mediami też nie jest inaczej. Dyktują nam, kogo i jak mamy gorliwie popierać na Ukrainie, a jak się ktoś wychyla z chóru, to dostaje po głowie jak ks. Isakowicz – Zaleski.

Wróćmy do naszych emocjonalnych przewodników.

Kogo kochamy? Wiadomo: Bronka, bo to nasz milusi, dobry dziadunio. Cieplutki, grubiutki. Nikomu krzywdy nie zrobi, każdego do piersi przytuli. Przypisano mu wszystkie cechy konieczne do kochania,  uciachano mu wąsiska, żeby, jak nas będzie (czy chcemy tego czy nie) całował z dubeltówki, nie łaskotały nas w policzki.

Kogo jeszcze? Kopacz, bo jest bardzo biedna, że nawet się gubi, na dywanie czerwonym zresztą. Nasza malutka premierzyca specjalnej troski. Jak jej nie współczuć?  Biedna, dzielna kobiecina, która podjęła się specjalnie dla nas tego znojnego trudu.  Robi co może,  tak się dla nas stara i nadwyręża. Opada wszystko z wyjątkiem piersi (wiadomo…implanty).

Kochamy panie i panów  telewizorów, bo nam zawsze pokażą jakieś chore dziecko do uratowania. Nie temu dzwonowi Arłukowiczowi czy innym pijącym naszą krew biurokratom. Panowie i panie telewizory są od rana do wieczora pełne litości i współczucia. Blask tej niezwykłej wrażliwości spływa też na rząd, który dla nas właśnie poświęca się (nawet jak żre różne frykasy u Sowy).

O Owsiaku, naszej niewyczerpanej krynicy dobroci dla ludzi i zwierząt, nie będziemy pisać, bo jeszcze nie sezon.

Kogo się boimy? Wiadomo: Putina. Putin na dodatek wszystko robi, żeby straszyć każdego, kogo napotka. Taki ma kagiebowski charakter i naturę. Najpierw straszy, a potem napada,  albo odwrotnie.

Dość ważne są katastrofy z ofiarami, najlepiej śmiertelnymi, ponieważ wtedy przez kilka dni jest temat. Dziennikarze o pustych oczach łażą po rumowiskach i zasypanych kopalniach. Wywlekają trupy na ekrany telewizorów i komputerów. Grzebią swoimi długimi, czerwonymi, paskudnymi ozorami w duszach rodzin i bliskich. Taka katastrofa to fajna rzecz. Ocean litości do sprzedania.

Potem przykuwają ludzi do telewizorów za pomocą sportu i rozrywki (kontrola ludyczna). Wszystko po to, aby za bardzo nie było czasu na myślenie i refleksję, nie mówiąc o działaniu.

Wiemy też, kto jest wrogiem publicznym: pedofile w kościele i tacy, co zamiast siedzieć na dupie, to szukają prawdy o Katastrofie Smoleńskiej. Współczucie i empatia należy się pederastom i innym zboczeńcom, nad których losem telewizory pochylają się z troską i drżeniem.

Listę przykładów można ciągnąc długo.

Idzie o to, aby całość emocji była zagospodarowana. Żeby już na nic innego nie starczyło. Żalnych nielicencjonowanych odruchów serca. Żadnych motywacji patriotycznych.

Być może powinniśmy znów, jak w roku 80 i 81 pisać: „Telewizja kłamie”? Tyle tylko, że wtedy było zapotrzebowanie na prawdę i wolność, a teraz nie.

Dziś może lepszy byłby napis: „Telewizor molestuje!!!!”

Żeby zmienić stan emocjonalnego panowania nad umysłami, potrzebna byłaby rewolucja polegająca na nauczeniu ludzi od maleńkości, jak korzystać z mediów. Dokładnie taka jak wtedy, kiedy Ludwik Pasteur zaproponował, że dobrze jest jednak myć ręce, bo można uniknąć wielu chorób. Niestety nikt tym nie jest zainteresowany – ani w sensie lokalnym ani globalnym. Istniejący stan rzeczy pozwala w miarę sprawnie sterować ludźmi i społecznościami.

Gdyby ktoś miał pieniądze i chciał mieć kłopoty,  zapraszamy w tej sprawie do współpracy.

Marek i Wojciech Wareccy

warecki.pl

Komentarzy 20 do “Telewizor mnie molestuje!”

  1. Odys syn Laertesa said

    Weźmy na ruszt „profesjonalizm” redaktora Lisa, i „innych” jemu POdobnych, czyli: „POKraśków”, „Kurczoków”, „Gęgałów”, „Mieciugowów”, „Olajników” i całą masę innych „biernych, miernych ale wiernych”, których „profesjonalizm” kończy się na tym co im inni „nakażą” (pokażą na prompterze, tudzież POdpowiedzą do słuchawki) czytac, lejąc wodę na młyn POlitycznej POprawnosci, po której można dostac sraczki mentalnej okraszonej zgagą tendencyjnych (zwanych opiniotwórczymi) banałów…

    Obejrzyjcie sobie czasem jednego dnia „wiadomości” od TVNu poczynając poprzez Polsat na TVPinfo kończąc… To jeden wielki (i taki sam w swojej treści!) gniot informacyjny który zazwyczaj dostarcza „informacji” POzytywnych o działaniu „jedynie słusznej opcji rządzącej”, dalej negatywnych o działaniu „jedynego zła na ziemi które ciągle na nas dybie i zewsząd nam zagraża” (w dorozumieniu OPozycja). Te „infa” (które nie są jedynie informacjami, ale często zawierają „instrukcje” jak należy je „rozumiec” i „interpretowac”) często gęsto są poprzetykane jakimiś „wrzutkami” typu „g..no” z zagranicznego podwórka w tonie „głupkowatego żartu”, albo „większej patologii” dla kontrastu naszego POdwórka (popatrzcie ludziska jakie jaja za granica sie dzieja!) np. „urodziny jakiegoś rzadkiego zwierzęcia”, „konkurs w pluciu na odległośc” (tudzież jedzenia na czas jaj na twardo, albo parówek), „gorących niusów z życia jakiegoś „znanego” celebryty (najlepiej homoseksualisty)… i innych „ważnych” niusów dla POprawienia nastroju umęczonych życiem Polakom…
    http://odyssynlaertesa.wordpress.com/2013/03/22/przewodnia-rola-mediow-i-tzw-edukacji-w-zdziczeniu-obyczajow/

  2. onecik said

    Rodzina Hanny Gronkiewicz- Waltz nielegalnie zarobiła na pożydowskim mieniu?

    http://wiadomosci.onet.pl/warszawa/rodzina-hanny-gronkiewicz-waltz-nielegalnie-zarobila-na-pozydowskim-mieniu/571e3

    *****

    ~mij :
    adres tej kamienicy to NOAKOWSKIEGO 16 !!!!!!!!!!!!!
    Papiery na kamienicę posiadał szmalcownik Kalinowski /wyłudził je od Oppenheimerów/ .skazany przez prlowskie sądy siedzial w więzieniu, a ” papiery” wyrokami polskich sądów były unieważniane.
    Wujek Hanny Gronkiewicz -WAltz odkupił papiery od szmalcownika mając świadomość odrzucenia ich ważności przez Sąd i zgłosił się do Miasta z roszczeniami. Póżniej przejął to mąż H. Gronkiewicz-Waltz .
    W roku 2003 „jakiś” urzędnik NIE ZAUWAŻYŁ 😉 decyzji Sądu kasujących te papiery i podpisał zgodę na zwrot kamienicy panu Waltzowi, który w ciągu kilku tygodni sprzedał ją szwajcarskiej firmie za 10% wartośc. Oczywiście mieszkańcytej kamienicy – NA BRUK!

  3. Po procesie od ŻYDOBOLSZEWIZMU,który przejął w działaniu rosyjski rasizm,do ŻYDOBANDERYZMU,który militaryzuje handel wojna i pokojem na Ukrainie znaczenia nabrało STRONNICTWO AMERYKAŃSKO-ŻYDOWSKIE.
    Z historycznymi szkołami krakowską i warszawską konkuruje szkoła w Muzeum Historii Żydów Polskich zapisana.

  4. z bloga prof.M.Dakowskiego said

    Firma z Rzeszowa zleca pisanie komentarzy na forach portali internetowych.

    Tak jesteście manipulowani [nieautoryzowany wywiad z manipulatorem]

    Pogotowie Wyborcze. by Cezary Krysztopa Listopad 7, 2014

    Śledząc internetowe fora, natrafiłem na link do ogłoszenia na Gumtree o tytule „Kampania wyborcza – udział w dyskusjach na forach” i mniej więcej takiej treści: „Jeśli jesteś politycznym blogerem zlecimy ci pisanie komentarzy na różnych forach internetowych. Wymagane merytoryczne komentarze i wysoka kultura osobista”. Treść ogłoszenia podaję z pamięci, ponieważ zniknęło zanim zrobiłem screena. Wybaczcie mi ten brak rewolucyjnej czujności. Natomiast, a jakże natychmiast na ogłoszenie odpowiedziałem:

    „Witam. Chętnie podjąłbym się takiego zajęcia. Jestem politycznym blogerem od kilku lat. Jakiego rodzaju komentarze są potrzebne?”

    Na co otrzymałem odpowiedź:

    „Szanowny Panie, ma Pan działającego bloga? Jeśli tak, proszę o podesłanie adresu. Pozdrawiam. Marek M.”

    Powyższy mail przyszedł z adresu internetowego wybory@infinity.org.pl. Niestety wpadł mi do „spamu” i odpowiedziałem dopiero po paru dniach, ze wolałbym zachować anonimowość i czy jest taka możliwość. Odpowiedzi się nie doczekałem, więc spróbowałem inaczej:

    „Witam. To może spróbuję inaczej, bo nie mam czasu na zabawę. Zagram w otwarte karty. Nazywam się Cezary Krysztopa i rzeczywiście jestem od lat politycznym blogerem. Jednak zainteresowany pana ofertą jestem w innym kontekście. Otóż proceder kupowania komentarzy internetowych przez partie polityczne bardzo mi się nie podoba i uważam, że wyborcy powinni o nim wiedzieć i zdawać sobie sprawę z tego w jaki sposób się nimi manipuluje. Możliwości widzę dwie: 1. Opublikuję to czego się na temat tego procederu dowiedziałem i jeszcze dowiem, ponieważ nie ustaję w poszukiwaniach, łącznie z adresem firmy, pana nazwiskiem i dostępnymi kontaktami, 2. Jeśli odpowie mi pan na parę pytań odnośnie tego procederu odpowiedzi opublikuję anonimowo i z pana autoryzacją. Natomiast nie obiecuję, że nie będę się przyglądał temu czy pan tego procederu nie kontynuuje w przyszłości. Z poważaniem. Cezary Krysztopa”

    A w międzyczasie sprawdziłem co to za firma „Infinity”. Otóż firma jak twierdzi na oficjalnej stronie internetowej, że oferuje „skuteczną reklamę w internecie” i może się pochwalić wieloma rekomendacjami, w tym firm takich jak GfK Polonia, Marko i innych. Firma jeśli dobrze zrozumiałem należy do Piotra Jaskółki (patrz „kontakt”) i to z nim jak sądzę jako „Markiem M.” rozmawiałem. A odpowiedź na maila otrzymałem następującą:

    „Szanowny Panie, dziękuję, że zagrał Pan w otwarte karty. Ja również zamierzam, proszę dać mi trochę czasu na przygotowanie informacji dla Pana. Pozdrawiam, Piotr J.”

    W kolejnych mailach zadałem szereg pytań, na które uzyskałem odpowiedzi (poniższy zapis ułożony jest według logiki „rozmowy” a nie zgodny z kolejnością maili, ponieważ zdarzało się, że w kolejnych mailach zadawałem pytania dodatkowe dotyczące odpowiedzi na pytania poprzednie)

    Cezary Krysztopa: Która partia zleciła panu organizację kampanii komentarzy w internecie?

    Piotr Jaskółka: Żadna z partii nie zleciła mi takiej kampanii (jestem niemal pewien, że żadna z partii nie robiła tego i nigdy nie zrobi bezpośrednio). W zasadzie ogłoszenie można byłoby uznać za trolling gdyby nie to, że osoby aktywne na forach mogą pomóc mi w realizacji kampanii reklamowych – czym zresztą osoby te są zainteresowane (jeśli kontaktował się Pan z innych maili z pewnością wie Pan, że pytałem o to). Zainteresowanie polityką jest dodatkowym atutem.

    Jest też kilka innych wniosków, które jak to często bywa w przypadku takich „prowokacji” się nasuwają, ale nie o to Pan pytał.

    Zdaję sobie sprawę, że może Pan nie przyjąć moich wyjaśnień i nie mam nic przeciwko, aby drążył Pan ten temat. Chciałem sprawdzić, czy tego typu zlecenia – poza tym, że się o nich mówi – można z powodzeniem zrealizować. I jestem już praktycznie pewien, że można. Chętnie podzielę się z Panem moimi wnioskami. W tej chwili kilkaset osób czeka na sygnał do działania – skala zjawiska jest ogromna jak na wyjątkowo skromne środki do realizacji w porównaniu z tym, czym dysponują politycy.

    Odpowiedzi na pytania 2-4 w świetle powyższego nic nie wniosłyby.

    Podtrzymuję w mocy pytania, na które pan jeszcze nie odpowiedział. I nie rozumiem. Stworzył Pan nawet specjalny adres mailowy ze słowem „wybory”. Za niecałe dwa tygodnie rzeczywiście są wybory i twierdzi pan, że to co pan robi nie ma kontekstu politycznego, że jest tylko prowokacją? Bardzo przepraszam, ale to nie brzmi wiarygodnie. Tym bardziej, że jak sam pan wie, taka działalność nie jest niczym nowym ani odkrywczym. W jakim celu firma zajmująca się reklamą w internecie robi miałaby robić takie prowokacje? Czy prowadzenie firmy polega na robieniu psikusów?

    Oczywiście że ma kontekst polityczny, bo w takim kontekście zostało to osadzone celowo aby zwiększyć zainteresowanie. Zainteresowanie polityką jest dla mnie istotne jednak sądziłem, że będzie trudno znaleźć osoby zainteresowane tematem i jednocześnie orientujące się, na czym polegają takie działania i skłonne w ten sposób działać. Myliłem się, zainteresowanie jest ogromne. Mimo, że „działalność nie jest niczym nowym ani odkrywczym” jak Pan słusznie zauważył, to poza sporadycznym mówieniem o tym niewiele się w tej sprawie robi. Mi udało się to na moje potrzeby sprawdzić i być może to wykorzystam w celach komercyjnych. Moi klienci także narażeni są na takie działania – nie mogę pozostawać wobec tych działań bezczynny.

    O jakich wnioskach Pan mówi?

    Pan ocenia takie działania pod kątem politycznym lub nazywa Pan je psikusem. Ja tymczasem sprawdzam działanie mechanizmów, które (czy mi się to podoba czy nie) działają i które można wykorzystać na wiele sposobów. Możemy mieć zupełnie różne wnioski dotyczące takich działań.

    Zajmuję się reklamą w internecie. To wszystko. Nie zajmuję się uprawianiem polityki. Tylko czasem te działania się przenikają (np. ochrona wizerunku, obrona przed tego typu działaniami). Są ciekawsze miejsca do tropienia afer, tutaj Pan jej nie znajdzie 🙂

    Nie wierzę panu, w sieci są tacy którzy handlują komentarzami politycznymi, a pan akurat chciał „tylko sprawdzić”. Jaki ma to sens dla pana firmy? Bo ja tu widzę tylko zagrożenie związane z utratą wiarygodności. Jeśli nie planuje pan prowadzić podobnych kampanii to po co Pana firmie badanie „rynku politycznego”?

    Sprawdzam, jakie jest zainteresowanie „szeptanką” (czy jakkolwiek to nazwiemy) w tematach politycznych. Nie wiedziałem tego a teraz już wiem. Produktem, który w ten sposób można promować nie musi być partia czy kandydat – Pan również zdaje się ma taki produkt. Poza tym tego typu usługę można wykorzystać do obrony przed takim samym atakiem. Nie uzyska Pan ode mnie odpowiedzi, w jaki sposób do własnych celów wykorzystam to, czego się dowiedziałem.

    Jeśli wie Pan, że w sieci są tacy, co handlują takimi komentarzami (a nie tylko przypuszcza) to będę wdzięczny za konkretną informację i także chętnie się temu przyjrzę. Myślę jednak, że poza ogólną wiedzą o samym zjawisku niewiele więcej jest Pan w stanie powiedzieć.

    Czy zna pan inne, podobne przypadki?

    Oczywiście: http://goo.gl/FW76Cz . Ogromna liczba komentarzy w sieci jest opłacona. Istnieją serwisy internetowe, które ułatwiają realizację tego konkretnego typu zleceń, można też w bardzo prosty sposób zlecić to w dowolnym serwisie – znajdą się chętni. Jak już pisałem – chciałem bliżej poznać skalę tego zjawiska.

    Jest Pan oburzony (jak sądzę), bo chodzi o politykę. Tymczasem na nikim nie robią wrażenia aranżowane spoty wyborcze, retuszowane plakaty, ulotki nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Jeśli popatrzymy na politykę jak na misję, to wszystko to staje się wręcz obrzydliwe. Jeśli spojrzy Pan na to jak na produkt, który ma się sprzedać, to wszelkie skuteczne praktyki znajdują uzasadnienie i czy to się mi lub Panu podoba, czy nie będą stosowane. Większość komentarzy dotyczy wzmocnienia przekazu zawartego w artykule komentowanym, tak więc nie jest to tworzenie nowych informacji.

    Czy zna pan przypadki zlecania podobnych kampanii przez podmioty zagraniczne?

    Nie znam. Nie sądzę, aby tak to działało pomimo potężnych budżetów, jakie przeznaczają na takie działania inne państwa. Zwykle zleceniodawca stara się zachować anonimowość, jest to bardzo proste.

    Jakie są Pana sympatie polityczne? Na kogo Pan głosuje?

    To moja prywatna sprawa i nie ma to nic wspólnego z tematem o którym rozmawiamy.

    Wydaje mi się, że powiedziałem już wszystko co było do powiedzenia w tym temacie, być może nawet więcej niż było konieczne. Nie ukrywałem kontaktu do siebie (choć mogłem), nie próbowałem sprawy rozegrać „po cichu”, wręcz przeciwnie. Nie ma tu drugiego dna i żadnej afery.

    Nie taka była umowa, jeśli tak pan stawia sprawę, to nie czuję się nią związany.

    Odpowiedziałem na Pana pytania.

    Pytania, na które Piotr Jaskółka nie odpowiedział:

    Jakiego rodzaju miały to być komentarze?

    W jakich mediach te komentarze mają się pojawić?

    Czy to pierwsze tego typu zlecenie jakie realizuje pana firma?

    Jakie są Pana sympatie polityczne? Na kogo Pan głosuje?

    Może to bez znaczenia, ale jeśli chodzi o tego samego Piotra Jaskółkę, to jest też gitarzystą w metalowej kapeli. Jego poczynaniom będę się przyglądał i doradzam to również tym, którym się wydaje, że przekaz „wiodących mediów” jest najlepszym źródłem informacji o Polsce i świecie. Tak właśnie drogie dzieci się Wami manipuluje, a potem Wy powtarzacie te wkręcone Wam za wasze (tak tak, wasze, te które dostają partie z podatków) pieniądze bzdury, a co gorsza pod ich wpływem podejmujecie polityczne decyzje. Tak być nie musi, ale inaczej może być tylko jeśli włączycie szare komórki.

    A najlepszym memento tego tekstu niech będzie to co zostało po ogłoszeniu pana Piotra Jaskółki na Gumtree: Ta oferta była tak atrakcyjna, że jest już nieaktualna

  5. Pugnus said

    „Wszyscy kiedys bardzo kochalismy Stalina…. ”

    Mam nadzieje ,ze to tylko wolna ekspresja majaca wprowadzic czytelnika w klimat feleitonu.Nie plakali nawet po nim najwyzsi dygnitarze sowieccy ,szczegolnie oni mogli odetchnac z ulga i nie obawiac sie wiecej ,ze po slynnym obiadku z satrapa nie wyladuja na Lubiance.Plakal natomiast prosty moskiewski lud , byc moze na pokaz ,bo w zasiegu kamer filmowych i to przy samym katafalku….
    Plakalismy natomiast nawet szczerze po Janie Pawle II, przy czym dochodzilo nawet do cudow jakim bylo zbratanie sie wody z ogniem czyli kibicow Wisly z kibicami Cracovii!
    Sentyment do niektorych figur IIIRP jak chrabia Bul czy Jola od bez moze przeminac ,dowodem czego pewien wpis ,ktory znalazlem pod jednym z kazan ks. Natanka.Otoz ktos napisal ,ze w przeszlosci uwazal ksiedza za swira ,ale wtedy duzo ogladal TVN.Pozniej wyjechal ,pomyszkowal po internecie i po powrocie do Polski nie zaglada juz na TVN.

  6. Marek said

    Wzmożona aktywność internetowych propagandzistów na różnych forach jest
    aż nadto widoczna. W cywilizowanym kraju pewnie zajęłyby się tym odpowiednie
    służby i ustaliły czy dany osobnik jest sponsorowany przez kogoś i czy są to
    legalne pieniądze. Ale jak u nas służby tworzą kolejne rządy, to przecież . . .
    Jednak należy także zwrócić uwagę na zmiany jakie zaszły na stronach tych
    najbardziej popularnych portali, które nota bene nie są polskimi portalami.
    Bo przecież taki ONET należący do grypy ITI związanej z tvn-em trudno nazwać
    polskim portalem. Wg mnie zostały „uzbrojone” w nowsze technologie szpiegowskie.
    Nie można też wykluczyć, że obok Niemców i żydów również car Putin próbuje
    ingerować w polskie wybory.
    Media to potężne narzędzie i broń masowego rażenia, którą można duraczyć całe
    narody, a nawet kontynenty. Również takie pozornie niewinne radia te wszystkie
    ESki, ZETki, Złote Przeboje itd. też spełniają swoje funkcje rozmiękczania
    i dezinformowania tubylczej gawiedzi, a że demokratyczna większość w Polsce
    ale i na całym świecie jest gamoniowata, to mamy to co mamy.

  7. Alina said

    http://niewygodne.info.pl/artykul4/01826-Dziesiatki-tys-zl-dla-rzadu-na-paliwo-do-prywatnych-aut.htm

  8. Alina said

    Aferka Hofmana kontra AFERY PO w wartościach bezwzględnych
    http://niewygodne.info.pl/artykul4/01824-Jak-trzeba-to-zolty-pasek-TVN24-moze-byc-bardzo-duzy.htm

    (no i jeszcze inna głośna – dorszowo-Piterowa za 8 zł)

  9. Alina said

    Od jakiegoś czasu zniknął z TV satyryk T. Drozda.
    Okazuje się, że satyryk żyje, ale mówi nie to co jest OCZEKIWANE przez obecne władze:

  10. panMarek said

    Ad. 8.
    Żydek Drozda jest tak samo śmieszny jak Ty Alino.

  11. Basia said

    Po co te zgryźliwe uwagi Panie Marku?, wystarczyłoby grzecznie zwrócić uwagę, że ten żyd to człowiek układu, pupil każdej złej władzy w Polsce, który tylko udaje satyryka politycznego, a tak naprawdę to pieszczotliwie głaskał, głaska i będzie głaskał to całe zaprzaństwo.

  12. Basia said

    Edison powiedział, że wielu prędzej umrze zanim pomyśli… można się przekonać o słuszności tego stwierdzenia czytając większość komentarzy w necie.
    Nawet żydowski bajkopisarz Stanisław Lem powiedział kiedyś dziennikarce prowadzącej z nim wywiad, że tylu idiotów co w internecie nie spotkał do tej pory w swoim życiu, chcąc nie chcąc trudno nie podzielać takiej opinii.

  13. Alina said

    9 PanMarek

    Alina wie, że to Żyd, a to, że nie występuje w TV świadczy tylko o tym, ze władzę w mediach ma inna żydowska zgraja, bliższa Stalinowi i Goebelsowi niż Drozda, co widać i czuć na każdym kroku, a czego Marek pojąć nie umie.
    Marian Hemar też był Żydem, Mickiewicz też ….

  14. do głębokiego przemyślenia said

    Konrad Rękas

    Szpiegomania

    Jak powszechnie wiadomo – szpiegów się nie łapie, tylko wykrywa,
    dezinformuje, przewerbowuje, używa do różnego typu gier wywiadowczych.
    Jeśli więc mamy do czynienia z zatrzymaniami, wydaleniami,
    cudownymi przeciekami i ogólnie show organizowanym przez ABW do spółki
    z dziennikarzami i politykami na N-kach, czyli niejawnych etatach służb specjalnych –
    – to jest to zagadnienie z zakresu propagandy, a nie wywiadu.
    Rzecz jasna nie oznacza to jednak, że szopki takie pozostają bez wpływu
    na bezpieczeństwo państwa.

    Polacy się nie dali

    Manipulowanie polską opinią publiczną realizowane jest przede wszystkim
    pospołu przez głównonurtowe media i dyplomację III RP, czyli instrumenty
    połączone posiadaniem ośrodków decyzyjnych poza granicami kraju.
    W ostatnich tygodniach jednak nadużywane metody przekazu wyraźnie złapały zadyszkę,
    a ich przeciwskuteczność stawała się coraz bardziej oczywista.
    Toporność, jednostronność i prymitywizm propagandy, mającej z całej
    złożoności kryzysu ukraińskiego wybrać tylko anielsko czystych banderowców i oligarchów,
    przeciwstawionych krwawej Rosji – nie dały spodziewanych efektów.

    Jak można się było spodziewać – Polacy zostali wprawdzie skutecznie nastraszeni
    rzekomą agresywnością Rosji, ale po pierwsze ani trochę nie przekonało nas to do
    ukraińskich aferzystów i szowinistów.
    Po drugie zaś – nasi rodacy zachowali się nad podziw racjonalnie stwierdzając,
    że skoro w środowisku międzynarodowym robi się dla Polski niebezpiecznie,
    a na pewno drogo i biednie – to lepiej nie podskakiwać i pilnować własnych spraw.

    Tymczasem dość ewidentnie oczekiwano diametralnie innych skutków.
    Polacy mieli poderwać się do boju o naszą i (głównie) waszą,
    nie bacząc na koszty oddać Ukraińcom darmo węgiel,
    a w zamian kupić od nich zboże (zamiast polskiego).
    Mieli też marznąć, przekazując własny gaz i ryzykując wojnę energetyczną z Rosją.
    A wszystko to przy dziarskich okrzykach, że nie ma co myśleć po sklepikarstwu,
    kiedy tu panie strategia, honor, Jerzy Giedroyć z nieba patrzy,
    a Ann Applebaum zza oceanu dopinguje!
    A tu nic z tego. Polacy tym razem nie okazali się frajerami.
    Propaganda jednak polega wszak na powtarzaniu i podkręcaniu emocji –
    konieczne więc stało się wejście na wyższy poziom.

    „Russian Scare”

    Logika „Zimnej Wojny” nie ulega zmianie od dekad.
    Najpierw agresor musi przedstawić zaczepianego czy napadniętego –
    jako napastnika, przed którym MUSI się bronić.
    Tak oto rozpętawszy wojnę na Ukrainie – strona atlantycka konsekwentnie przekonuje,
    że konflikt rozgorzał z winy Rosjan, którzy w rzeczywistości od kilku miesięcy
    nie robią w zasadzie nic innego, niż pilnowanie by nie dać się weń wciągnąć
    choćby jednym paznokciem rosyjskiego żołnierza.
    Ta ostrożność spowodowała, że zabrakło pretekstu do wprowadzenia
    wojsk NATO na Ukrainę.
    Kolejnym krokiem – jest zastraszenie własnych społeczeństw i impregnowanie ich
    na jakiekolwiek argumenty drugiej strony, czy po prostu logiczne myślenie.

    Współczesnym odpowiednikiem „Red Scare” stały się najpierw opowieści
    o rzeszach agentów piszących posty krytykujące banderyzm i jego obrońców,
    licznych wśród elit III RP. Następnie zaczęły się czynne ataki na przeciwników
    angażowania Polski w konflikt ukraiński, próby rozbijania pikiet antywojennych –
    a wreszcie rozpoczęcia polowania na szpiegów.

    Odpowiedni klimat postarano się stworzyć newsami w Polsce
    z reguły traktowanymi z większym nabożeństwem – a więc z zagranicy.
    Miniaturowy rosyjski okręt podwodny atakujący szwedzkie wybrzeża,
    rosyjskie samoloty co i raz dostrzegane przez władze państw bałtyckich,
    również zainteresowane podnoszącym ich znaczenie podbijaniem
    antyrosyjskiego bębenka – zimnowojenni propagandyści nie wahają się przed niczym,
    byle w końcu Polaków zachęcić do wojny z Rosją o czekoladę Poroszenki i dolary Wall Street,
    zagrożone rozwojem alternatywnej sieci powiązań gospodarczych krajów spoza dyktatu Waszyngtonu.

    Polacy jakoś nadal się nie palą do atlantyckiej krucjaty.
    Uspokajające opowieści Pawła Kowala i Aleksandra Kwaśniewskiego,
    że banderowców nie ma, a Ukraina to niemal nasza druga ojczyzna (tylko ważniejsza)
    też nie znajdują nadmiaru życzliwych słuchaczy.
    Wstrząsają opowieść „Applebaumowego”, jak to Donaldowi Tuskowi
    wmuszał Władimir Putin Lwów, ale nasi panowie heroicznie go (niczym
    Bolesław Bierut) nie chcieli – też wywołała pół rozbawienie,
    pół rozczarowanie obywateli.
    Pora więc przyszła na argument przedostatni, zanim TVN z „Wyborczą”
    zorganizują jakąś nową prowokację gliwicką.
    Trzeba było „złapać szpiega”.

    Kloss łapie Stirlitza

    A dokładniej – kilku. Pierwsza próba okazała się średnia.
    Podpułkownik J. miał bowiem dostęp do tak dramatycznie tajnych i ważnych
    dla bezpieczeństwa państwa informacji, jak kalendarz imprez patriotycznych
    oraz wykaz spóźnionych powracających z przepustek.
    Po kilku dniach „sensacyjnych przecieków” z antyszpiegowskiej akcji,
    prowadzonej wspólnie przez ABW, telewizję i tabloidy –
    – jakoś nie pojawił się spodziewany nastrój wojowniczej grozy.

    Znowu więc podkręcono tempo – ujawniając, zatrzymując i aresztując
    diabolicznego prawnika, który ponoć w wyniku szatańskiego planu wszedł
    w posiadanie dokumentu, do którego nie tylko dostęp miało co najmniej kilkaset osób w Polsce,
    ale który też zawierał (wg wszelkiego prawdopodobieństwa) ustalenia do znalezienia
    w artykułach zamieszczonych na dowolnym w miarę rzetelnym portalu zajmującym się
    polityką energetyczną.
    Mówiąc prościej – p. Stanisław Sz. miał zabiegać o przeczytanie ustaleń NIK na temat gazoportu.
    Tymczasem nie znając ich – wypada tylko powtórzyć to, co eksperci piszą od miesięcy –
    – że jest to przedsięwzięcie poronione.
    Zbyt drogie, opóźnione, a przede wszystkim realizowane bez ekonomicznego sensu dla Polski,
    w żaden sposób nie przybliżające nas do mitycznego „energetycznego bezpieczeństwa”,
    cokolwiek by pod tym pojęciem nie rozumiano.

    Słowem – nie chodzi ani o energetykę, ani o szpiegostwo, tylko o kolejną odsłonę show,
    mającego wreszcie popchnąć Polaków czynnie przeciw Rosji –
    – a w najłagodniejszej wersji przynajmniej utrzymywać napięcie we wzajemnych relacjach,
    pozwalając przerzucać na Polskę znaczną część ekonomicznych skutków obecnego kryzysu
    międzynarodowego. Skoro nas szpiegują – to mamy moralny obowiązek im na złość dalej
    odmrażać sobie uszy, wręcz żądać utrzymywania embarga na polską produkcję na rynkach
    wschodnich, za to uprzywilejowania produkcji europejskiej na obszarze celnym Unii Europejskiej.
    Za tych dwóch szpiegów (?) mamy oddawać nasz gaz Ukrainie choćby nam Rosja zakręciła na zimę kurek.

    Mamy wreszcie przyjąć do wiadomości, że to wprawdzie my jesteśmy od
    wymachiwania szablą w kierunku Moskwy, ale na razie to polityczne zaplecze
    władz w Kijowie ma zgodę Zachodu na artykułowanie żądań rewizjonistycznych
    wobec polskich terytoriów, bo przecież już wyrocznia Applebaum orzekła,
    że nacjonalizm jest dobry i pożyteczny, o ile jest nacjonalizmem ukraińskim.

    Że co, że to głupie, prymitywne, szyte grubymi nićmi
    i Polacy się nie dadzą tak wpuścić w maliny?
    Na razie nie dawali, teraz też kolejnych newsów słuchali z pewną nieufnością.
    Zostaje więc tylko się bać co jeszcze wymyślą rządzący i propagandyści,
    żebyśmy na kryzysie ukraińskim stracili jeszcze więcej.

  15. W Polsce rocznica kryształowej nocy? said

    W Polsce rocznica kryształowej nocy? A co Polska ma z tym wspólnego, że się u nas to świętuje? Czy w Niemczech też to świętują?

  16. z youtube said

    Marsz Niepodległości 2014 bójka zamaskowanych uczestników z policją

    Posluchajcie co mowi negocjator policyjny. Celowe zle dzialanie albo celowe zaniechanie. Ciekawe czy go jeszcze puszcza w jakichkolwiek łżych mediach?
    Tomi WWL est l’auteur de ce post
    To wszystko to policyjna prowokacja. Większość awantur tworzy przebrana psiarnia i lewactwo. Marsz w którym brał udział litwak Komorowski i kukła Kopacz przebiegał bez incydentów, a udające Polaków żydostwo pokazało się w mediach jako to lepsze. Teraz, kiedy zostali sami Polacy robi się dym i awantury, żeby pokazać ich w jak najgorszym świetle. To wszystko to rządowa, antypolska prowokacja !!! Rząd Platformy Obywatelskiej to wróg Polaków i Polski
    Wszystko co robią te bydlaki skierowane jest przeciwko nam….ktoś mi powie, bo może jestem w błędzie….
    CO RZĄD PLATFORMY OBYWATELSKIEJ ZROBIŁ DOBREGO DLA POLSKI?????????????????????????

  17. KMI said

    Może to już cyborgi?

  18. z youtube said

    Marsz Niepodległości 2014 – nieoficjalne PROMO

  19. z youtube said

    Marsz Niepodległości (11.11.2014) Robert Winnicki, Marian Kowalski, Andrzej Kumor, Grzegorz Braun …

  20. z monitorapolskiego said

    czaro

    Szczepionka przeciwko tężcowi skażona sterylizującymi chemikaliami w celu dokonania rasobójstwa na Afrykańczykach

    (NaturalNews) Laboratoria potwierdziły, że szczepionka przeciwko tężcowi aplikowana milionom młodych Kenijek zawiera chemikalia sterylizacyjne wywołujące poronienia – donosi opowiadająca się za szczepieniami organizacja Kenya Catholic Doctors Association.

    „Wysłaliśmy próbki z całej Kenii do laboratoriów w Południowej Afryce. Wyniki badań okazały się pozytywne na obecność antygenu HGC” – powiedział dr Muhame Ngare z Mercy Medical Centre w Nairobi LifeSiteNews. „Były skażone HCG”.

    Substancja ta powoduje zniszczenie własnego płodu przez organizm kobiety na skutek powstałych przez szczepionkę przeciwciał

    HCG – substancja chemiczna opracowana przez WHO w celach dokonywania sterylizacji. Wstrzyknięta w organizm młodej kobiety powoduje zniszczenie ciąży przez reakcję na HCG własnego organizmu, wywołując spontaniczną aborcję. Jej skuteczność trwa całymi latami, powodując aborcje u kobiet do 3 lat od szczepienia.

    Dr Ngare wyjaśnia: „…w tej kampanii WHO nie chodzi o wyeliminowanie tężca ponatalnego, ale o dobrze zorganizowaną przymusową kontrolę populacji masowa sterylizacją, przy wykorzystaniu zbadanej szczepionki regulującej płodność”.

    Kenijski rząd, oczywiście, uważa, że szczepionka jest bezpieczna. Dr Tabu z Min. Zdrowia nawet powiedział mediom, że ponieważ niektóre młode dziewczyny nadal maja dzieci, to szczepionka nie może zawierać żadnego składnika sterylizującego. Ale temu twierdzeniu zaprzecza fakt, że HCG nie działa cały czas. Sterylizuje tylko większość zaszczepionych, a nie wszystkie kobiety.

    Co ważniejsze, Kenijski Kościół Katolicki jest organizacją popierającą szczepionki. „Jaki maja powód katoliccy lekarze by kłamać?” – zapytał dr Ngare w cytowanym powyżej artykule. „KK w Kenii zapewniał opiekę zdrowotną i szczepionki przez 100 lat dłużej niż istnieje kenijskie państwo”.

    Inaczej mówiąc, ta sama grupa ujawniająca program sterylizacji w szczepionkach przeciw tężcowych jest faktycznie jego zwolennikiem. Ale nawet teraz, kiedy poznała przerażającą prawdę: szczepionki są idealnym nośnikiem dla rządów by podstępnie wstrzyknąć czynnik chemiczny albo wirusowy, o którym nigdy nie informuje społeczeństwa.

    Dowód winy: 5 zastrzyków w ciągu 2 lat

    Tym co naprawdę wywołało alarm o tych tzw. szczepionkach przeciw tężcowych był bardzo niezwykły program szczepień. Ta szczepionka wymagała 5 zastrzyków w ciągu 2 lat – program jakiego nie stosuje się w przypadku tężca.

    „Jedynym razem kiedy podawano ją w pięciu dawkach był ten, kiedy używano jej jako nosiciela w szczepionkach regulujących płodność, skażonej hormonem ciążowym – ludzką gonadotropiną kosmówkową [Human Chorionic Gonadotropin = HCG] opracowanej przez WHO w 1992″ – tłumaczy dr Ngare.

    Ponadto, szczepionkę podawano jedynie kobietom w wieku rozrodczym, a nie mężczyznom czy kobietom które go przekroczyły.

    Zdaniem dr Ngare, tę samą kampanię sterylizacji szczepionką przeprowadzono w 1993 w Meksyku, oraz w Nicaragui i na Filipinach w 1994. WHO próbowała przeprowadzić ją w Kenii w latach 1990, ale nie zgodził się na to KK.

    Jak mówi Brian Clowes z Human Life International, ONZ nie sprzeciwia się badaniu laboratoryjnemu i potwierdzeniu HCG w szczepionkach. ONZ twierdzi, że pewne szczepionki zostały „skażone” w procesie produkcji – absurdalna opinia, w którą nie uwierzy żaden rozumny człowiek, bo HCG nigdy nie powinna się znaleźć w pobliżu szczepionki podczas jej produkcji, chyba że ktoś umieścił ją celowo.

    LifeSiteNews pisze, że:

    zdobyliśmy raport ONZ ze spotkania w sierpniu 1992 w siedzibie światowej w Genewie, w którym uczestniczyło 10 naukowców z „Australii, Europy, Indii i USA” oraz „10 zwolenników zdrowia kobiet” z całego świata, w celu omówienia wykorzystania „szczepionek regulujących płodność”. „Szczepionkę anty-HCG” nazywa najbardziej zaawansowaną.

    Pełny raport tutaj: http://www.lifesitenews.com/news/a-mass-sterilization-exercise-kenyan-doctors-find-anti-fertility-agent-in-u

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: